Czy Polacy boją się AI w mediach? Badanie opinii publicznej na zlecenie KRRiT

Ponad 92% Polaków jest świadomych stosowania sztucznej inteligencji przez dziennikarzy, ale aż 66% obawia się manipulacji za pomocą treści tworzonych przez algorytmy i ich wpływu na opinię publiczną. Prawie 96% odbiorców oczekuje, żeby materiały tworzone z wykorzystaniem sztucznej inteligencji były wyraźnie oznaczone. Oto wnioski z badania zrealizowanego na zlecenie KRRiT „Sztuczna inteligencja w mediach”, zaprezentowanego przez przewodniczącą dr Agnieszkę Glapiak podczas konferencji „AI – media w erze algorytmów”.

(materiał KRRiT)

Sztuczna inteligencja przestała być już futurystyczną obietnicą, a stała się narzędziem, które coraz częściej wspiera dziennikarzy, wydawców czy twórców cyfrowych w ich codziennej pracy. Z jednej strony AI budzi ciekawość i nadzieje, z drugiej obawy i wątpliwości. Aby poznać opinie Polaków na ten temat, KRRiT zleciła Ogólnopolskiej Grupie Badawczej badanie dotyczące postrzegania AI w mediach. Wyniki stanowią ważny punkt odniesienia do dalszej dyskusji o roli technologii i jej wpływie na jakość przekazu.

Rosnąca świadomość i rzetelność przy wykorzystaniu algorytmów

Zdecydowana większość ankietowanych (prawie 96%) oczekuje, żeby materiały tworzone z wykorzystaniem AI były wyraźnie oznaczane. Blisko 60% respondentów mających świadomość, że treść została utworzona przez AI, najczęściej czuje „niepewność”.

Mimo ostrożnego podejścia do sztucznej inteligencji odbiorcy dostrzegają liczne zalety AI. Najczęściej wymieniane to: automatyczne tłumaczenia treści na inny język, oszczędność czasu w tworzeniu i pozyskiwaniu informacji oraz poprawę strony wizualnej (np. materiałów graficznych). Ponad połowa badanych (51% respondentów) uważa, że wykorzystanie AI jako narzędzia wspierającego proces tłumaczenia zagranicznych tekstów zwiększa dostęp do wiedzy i informacji.

Najsilniejsze obawy dotyczą rzetelności przekazu. Respondenci zwracają uwagę na ryzyko manipulowania opinią publiczną oraz wzrost zagrożenia dezinformacją. Wątpliwości budzą także tzw. „halucynacje AI”, czyli sytuacje, w których algorytmy generują błędne informacje jako fakty. Ponad 44% uważa takie sytuacje za zagrożenie.

Człowiek najważniejszy

Wyniki badania zleconego przez KRRiT jednoznacznie pokazują, że odbiorcy nie są gotowi na zastąpienie sztuczną inteligencją prezenterów w środkach masowego przekazu (telewizji, radiu i internecie). Ponad 95% badanych sprzeciwia się wykorzystaniu AI w tej roli. 76% ankietowanych zdecydowanie nie akceptuje wygenerowanych przez AI prezenterów w telewizji, a ponad 73% powiedziało „nie” w odniesieniu do radia. Nieco większą akceptację uzyskał prezenter AI dla treści internetowych – na poziomie 13,59%.

Skrajny sprzeciw wzbudza natomiast wykorzystywanie wizerunku osób zmarłych w audycjach publicystycznych. Ponad 93% respondentów odrzuca takie rozwiązania, jedynie 2,6% wyraża akceptację, a 4% nie ma zdania na ten temat. Częściową akceptację uzyskano jedynie w kontekście treści edukacyjnych i artystycznych – aprobatę wyraziło odpowiednio 35% i 25% uczestników badania.

 

Przejrzystość, rola człowieka i edukacja – główne wnioski badania KRRiT

Wyniki badania pozwalają sformułować następujące wnioski i rekomendacje dotyczące stosowania AI w mediach:

  • jednoznaczne oznaczanie treści tworzonych przez AI – oczekuje tego blisko 96% ankietowanych (rekomendowane jest stosowanie jednolitych komunikatów i etykiet),
  • podkreślanie roli człowieka jako ostatecznego weryfikatora jakości (preferuje to blisko 60 % badanych),
  • stopniowe wdrażanie AI w funkcjach wspierających, takich jak tłumaczenia i wizualizacja danych, bez zastępowania kreatywności (51% badanych dostrzega korzyści w tym zakresie),
  • edukacja odbiorców w zakresie rozpoznawania fałszywych treści – szczególnie w kontekście obaw przed manipulacją i dezinformacją (prawie 67 % respondentów obawia się możliwości manipulowania opinią publiczną przez AI).

O badaniu

Badanie, na zlecenie KRRiT, przeprowadziła Ogólnopolska Grupa Badawcza (OGB) w dniach 23-27.10.2025, metodą CATI. Przebadano reprezentatywną próbę̨ N=1000 pełnoletnich mieszkańców Polski. Próbę dobrano w sposób kwotowo-losowy, w oparciu o kryteria: płeć, wiek, wykształcenie oraz miejsce zamieszkania (dane wg GUS).

Analiza objęła kwestie świadomości i postaw wobec AI, korzyści i ryzyk, preferencji dotyczących treści i prezenterów, wykorzystywania wizerunku osób zmarłych oraz poziomu zaufania do technologii.

Artykuł ze strony KRRiT

 

Szymon Szereda zdj. ze str. CMWP SDP/ wPolsce24

Protest CMWP SDP wobec zarzutów postawionych dziennikarzowi telewizji wPolsce24 SZYMONOWI SZEREDZIE

W związku z pojawieniem się całkowicie nieuzasadnionych i krzywdzących zarzutów wobec dziennikarza telewizji w Polsce 24 Szymona Szeredy CMWP SDP wyraża stanowczy sprzeciw wobec tych działań ponieważ ograniczają one wolność słowa oraz niezależność pracy dziennikarskiej w naszym kraju. Wolne media są fundamentem demokratycznego społeczeństwa, a każdy atak na przedstawicieli naszego zawodu stanowi poważne zagrożenie dla prawa obywateli do rzetelnej informacji. Stawianie zarzutów dziennikarzom jest narzędziem niedozwolonego nacisku państwa na media i jest próbą ograniczania niezależności mediów. Takie praktyki są niedopuszczalne w demokratycznym państwie.

27 listopada b.r. reporter Telewizji wPolsce24 Szymon Szereda został wezwany do komisariatu policji ws. rzekomego przeszkadzania uczestnikom protestu przed siedzibą Sądu Najwyższego z 27 czerwca 2025 r. Uczestnicy tego protestu nie zgadzali się z uznaniem wyniku wyborów prezydenckich 2025 roku. Zarzut jest zdumiewający i bulwersujący, ponieważ dziennikarz wykonywał jedynie swoje zawodowe obowiązki, czyli zadawał pytania uczestnikom demonstracji. Potwierdzają to nagrania, które były emitowane w jego macierzystej redakcji – telewizji w Polsce24. Red. Szymon Szereda usłyszał absurdalny w tej sytuacji zarzut zakłócania protestu.

W Polsce za zakłócanie protestu grozi grzywna, areszt lub ograniczenie wolności, w zależności od konkretnego wykroczenia. W sytuacji red. Szymona Seredy są one wyjątkowo bulwersujące  – reporter relacjonował wydarzenie zgodnie ze swoimi zawodowymi obowiązkami i pytał o opinie znajdujących się tam ludzi, a policjanci obecni na miejscu zdarzenia jedynie spisali jego dane osobowe.

CMWP SDP stanowczo podkreśla, iż zarzuty „zakłócania protestu” w stosunku do red. Symona Szeredy naruszają zasadę wolności słowa demokratycznego państwa. Ich celem jest wywołanie  tzw. efektu mrożącego, czyli próba zastraszenia innych dziennikarzy, by ze względu na strach przed konsekwencjami prawnymi, społecznymi lub zawodowymi powiązanymi z potencjalnymi zarzutami, nie podejmowali w swoich publikacjach niewygodnych dla rządzących tematów. Nawet nieuzasadnione niczym racjonalnym zarzuty mogą zniechęcać dziennikarzy do wykonywania swojej pracy, szczególnie przy poruszaniu trudnych, wywołujących społeczne konflikty tematów, co w konsekwencji prowadzi do autocenzury.

CMWP SDP stanowczo żąda od wszystkich organów ścigania oraz instytucji publicznych poszanowania praw dziennikarza Szymona Szeredy oraz wycofania wszystkich zarzutów wobec niego.

W ocenie CMWP SDP ta sytuacja narusza zasadę wolności słowa i godzi w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim ta wolność jest. W związku z powyższym CMWP SDP zapowiada kontynuowanie monitoringu w/opisanej sprawy zgodnie z przepisami prawa, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP

 

Warszawa , 28 listopada 2025

Zapowiedź apelacji w procesie red. HUBERTA BEKRYCHTA z byłym pracodawcą – PAP w likwidacji

Będzie apelacja w sprawie zwolnienia dyscyplinarnego z Polskiej Agencji Prasowej sekretarza generalnego SDP red. Huberta Bekrychta.  Na rozprawie w dniu 26 listopada b.r. w Sądzie Rejonowym Warszawa Śródmieście sędzia Agnieszka Dybowska oddaliła bowiem wniosek dziennikarza  o odszkodowanie i przywrócenie do pracy. Tym samym sąd podzielił zdanie PAP w likwidacji, że działalność społeczna sekretarza generalnego SDP, w tym publikacje na portalu i podpisywanie krytycznych wobec rządu uchwał ZG SDP, są naruszeniem obowiązków pracowniczych. Dziennikarz podkreśla, iż przebywając zwolnieniu lekarskim nie miał zakazu działalności społecznej w SDP.

Były dziennikarz PAP, członek Zarządu Głównego i sekretarz generalny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Hubert Bekrycht pisał krytyczne artykuły i podpisywał protesty SDP po tym jak w grudniu 2023 roku rząd bezprawnie przejął media publiczne roku. W czerwcu 2024 r. przebywając na zwolnieniu lekarskim został zwolniony z PAP w trybie dyscyplinarnym. Kierując wniosek do sądu Hubert Bekrycht wskazywał, że zwolnienie dyscyplinarne było motywowane politycznie, bo po publikacjach na temat bezprawnie przejętych mediów publicznych, w tym PAP, stał się wrogiem nielegalnie powołanego likwidatora agencji i wielu polityków związanych z rządzącą od 13 grudnia 2023 roku. Pretekstem najbardziej drastycznej formy zwolnienia z PAP był fakt mojej działalności społecznej i publikacji na portalu SDP ważnych dla środowiska artykułów i uchwał. Podpisywałem też protesty i stanowiska przeciwko niszczeniu mediów w Polsce. Zwolnienie z PAP odczytuje jako polityczne represje za moje poglądy i działalność w SDP. Nie poddam się jednak. Walczę dalej. Będzie apelacja  – powiedział po wysłuchaniu wyroku dziennikarz.

Zwolnienie dyscyplinarne Hubert Bekrycht otrzymał w połowie czerwca 2024 r., kilka dni po jego podpisaniu, na niewykorzystywaną przez niego skrzynkę mailową. Byłem wtedy na zwolnieniu lekarskim, ale nie miałem obowiązku leżenia,  mogłem być poza domem, wyjeżdżać. Nie było też w zaleceniach zakazu działalności społecznej, czyli publikacji artykułów w portalu SDP, którego jestem naczelnym i podpisywania uchwał ZG SDP, uczestnictwa w zebraniach. To, w świetle prawa, nie jest przecież praca. Także dlatego, że nie otrzymywałem za to wynagrodzenia ” – tłumaczył dziennikarz. Sąd nie uwzględnił tego, że przeciwko nielegalnym władzom PAP protestowałem już kilka miesięcy wcześniej i głównie to było źródłem zemsty likwidatora – podkreślił sekretarz generalny największego polskiego stowarzyszenia dziennikarzy. Wyrok wpisuje się w system represji jaki stosuje rząd i rządowe media wobec niezależnych dziennikarzy i władz organizacji dziennikarskich takich jak SDP. Nie wiem dlaczego sąd nie wziął pod uwagę tego, że to PAP w odpowiedzi na mój pozew wskazywał moją działalność w SDP jako szkodliwą dla agencji, a dopiero potem okoliczności zwolnienia dyscyplinarnego” – dodał Hubert Bekrycht.

Zdziwiony wyrokiem w sprawie Bekrychta jest jego pełnomocnik prawny adwokat Artur Wdowczyk. Wyrok jest dla mnie zaskakujący. Zastosowanie przepisów o zwolnieniu dyscyplinarnym wobec mojego klienta nie jest możliwe – podkreślił mec. Wdowczyk. Sąd nie wziął pod uwagę dowodów z przesłuchań powołanych świadków. Oczywiście złożymy wniosek o apelację” – podsumował adwokat.

Zbulwersowana  wyrokiem sądu w sprawie Huberta Bekrychta jest także Jolanta Hajdasz,  prezes SDP i dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. Sąd potraktował okazjonalne  pisanie komentarzy, czy felietonów na równi z pracą zawodowego reportera agencji prasowej,  pracą, która wymaga od niego pełnej dyspozycyjności, bycia na miejscu zdarzenia i pisania relacji pod olbrzymią presją czasu i okoliczności.  Nie da się wykonywać takich zadań będąc osobą nie w pełni zdrową, co nie wyklucza przecież innej aktywności , np. wspólnego podpisywania apeli , czy stanowisk, a nawet sporadycznego, pojedynczego udziału w istotnych dla danej osoby spotkaniach,  czy wydarzeniach, jeśli tylko nie zabrania tego lekarz prowadzący.  Szkoda, że tym razem sąd wykazał tak małą znajomość specyfiki pracy  dziennikarza, nie potrafił odróżnić pracy zawodowej od aktywności społecznej i nie dostrzegł wyższej konieczności w działaniu naszego kolegi i przyjaciela Huberta Bekrychta. Ufam , że sąd wyższej instancji wykaże wiekszą empatię i znajomość specyfiki pracy dziennikarzy – powiedziała Jolanta Hajdasz .

Paryż Fryderyka Chopina i PIOTRA WITTA – prezentacja trzeciego wydania PRZEDPIEKLA SŁAWY pod patronatem SDP

27 listopada br. premiera trzeciego, poprawionego wydania głośnej książki Piotra Witta Przedpiekle sławy. Chopin i jego Paryż – przełomowej monografii odsłaniającej pierwsze, wciąż słabo znane miesiące życia Fryderyka Chopina w Paryżu.

Publikację patronatem honoworym objęło Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich

 

Piotr Witt, historyk i publicysta sięgając do licznych, niewykorzystywanych wcześniej archiwaliów i źródeł, rozprawił się z mitami narosłymi wokół losów młodego kompozytora w Paryżu. Autor dokonał odkrycia, które zmieniło dotychczasowe ustalenia dotyczące miejsca i daty pierwszego sukcesu Chopina – momentu, który otworzył mu drogę do międzynarodowej sławy. Jednocześnie autor osadził życie pianisty w licznych kulturowych kontekstach codzienności Paryża lat 30. XIX wieku.

Piotr Witt kreśli żywy obraz miasta, w którym nieznany jeszcze pianista – zmagający się z biedą i anonimowością – przeobraża się w jednego z najbardziej cenionych twórców epoki. Przedpiekle sławy to lektura obowiązkowa nie tylko dla miłośników muzyki, ale także dla wszystkich zainteresowanych historią, kulturą i literacko odmalowanym życiem codziennym dawnego Paryża.

Premiera trzeciego wydania odbędzie się podczas Targów Książki Historycznej w Warszawie, w czwartek 27 listopada o godzinie 16.00 w Sali Forum. Publikacja to kolejne przedsięwzięcie Wydawnictwa Księży Młyn.

Wstęp na spotkanie jest darmowy.

 

***

 

Piotr Witt

Przedpiekle sławy

Chopin i jego Paryż

 

Błyskotliwy sukces dzieli życie Chopina we Francji na dwa odmienne okresy.

Późniejszy znamy dobrze. Od kiedy stał się bogaty i sławny, jego występy publiczne były zapowiadane na afiszach, relacjonowane i komentowane przez prasę; każdy gest, każde słowo odnotowane przez uczniów, pamiętnikarzy, diarystów.

W odróżnieniu od lat powodzenia i sławy, pierwsze paryskie miesiące geniusza pozostają nieznane. Co robił, gdzie mieszkał, jak żył? Zamiast faktów – kilka legend notorycznie fałszywych.

Biedni nie mają historii. A przecież okres przed triumfem zasługuje na lepsze poznanie: te miesiące zmieniły go jako człowieka i kompozytora. Nieznany nikomu ubogi student przedzierzgnął się w bożyszcze paryskich salonów, w jednego z najzamożniejszych Polaków we Francji. Nieudany kandydat na pianistę koncertowego w najdroższego profesora fortepianu; kompozytor utworów przeznaczonych do wykonania w wielkich salach w autora małych form muzycznych – genialnych etiud, preludiów, nokturnów, które zapewniły mu nieśmiertelność.

***

Piotr Witt jest ublicystą, historykiem, eseistą; w latach 1970. był redaktorem działu sztuki dawnej w wydawanym w Warszawie czasopiśmie artystycznym „Sztuka”. Po likwidacji tego periodyku zamieszkał w Paryżu. Był komentatorem politycznym w redakcji polskiej Radia Wolna Europa – do czasu zamknięcia rozgłośni wygłosił około trzech tysięcy komentarzy radiowych. Obecnie współpracuje z radiem WNET.

Piotr Witt zdj. Radio Wnet

Jest m.in. autorem monografii Vierge de Częstochowa, en tant q’une idée politique (Université de Lille, 1989), Hôtel de Monaco – Ambassade de Pologne (Flammarion, Paryż 2005), Przedpiekle sławy. Rzecz o Chopinie (Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Warszawa 2010, wyd. drugie, poprawione, z przedmową Rafała Blechacza, Wydawnictwo DiG, Warszawa 2015).

Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi RP przez prezydenta Andrzeja Dudę.

 

(materiały wydawcy; nota biograficzna Związek Pisarzy Polskiech na Obczyźnie; zdj. Radio Wnet)

 

 

 

 

 

 

 

MICHAŁ KARNOWSKI: Niezapomniane przeżycie. Oddział Mazowiecki SDP w MUZEUM na Rakowieckiej

Gdy późną nocą ponownie przekraczaliśmy bramę więzienia na Rakowieckiej w Warszawie, wszyscy byliśmy poruszeni i w pewnym sensie zmienieni. A przecież każdy z nas wiedział wcześniej o tych sprawach dość dużo…

zdj. Michał Karnowski

Zwiedzanie Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych w Warszawie rozpoczęliśmy od udziału we Mszy Świętej, odprawionej przez księdza Tomasza Trzaskę – kapelana Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL.

zdj. Michał Karnowski

Spotkanie tuż przed Świętem Niepodległości, w miejscu byłej komunistycznej katowni polskich patriotów i masowych rozstrzeliwań w okresie Powstania Warszawskiego, w sali wypełnionej młodzieżą – stworzyły wyjątkową atmosferę. Pomodliliśmy się wspólnie za dusze katowanych i pomordowanych, za ich bliskich.

zdj. Michał Karnowski

Ucieszyły nas ciepłe słowa i wezwanie do pilnowania prawdy skierowane przez księdza Trzaskę wobec Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Przekazujemy je na łamach naszego portalu dalej.

zdj. Michał Karnowski

Naszym przewodnikiem był kolega Jarosław Wróblewski, członek Oddziału Mazowieckiego SDP, pracownik Muzeum, autor wielu książek, redaktor biuletynu „Rakowiecka 37”, którego dwa kolejne numery otrzymaliśmy w prezencie.

zdj. Michał Karnowski

Dziękujemy i polecamy, to świetne pismo, a właściwie za każdym razem książka.

zdj. Michał Karnowski
zdj. Michał Karnowski

 

Zabijemy was i nikt się nie dowie…

Jarek jest człowiekiem wyjątkowym. Opowiada z pasją, niezwykłą znajomością byłego więzienia, życiorysów więzionych ale także i katów.

zdj. Michał Karnowski

Najbardziej poruszająca w jego słowach jest jednak miłość wobec ofiar i ich bliskich, troska o to by Muzeum było miejscem prawdziwej pamięci o bohaterach, pamięci będącej zwycięstwem prawdy nad kłamstwem, miłości nad nienawiścią, dobra nad złem, ofiar nad oprawcami.

zdj. Michał Karnowski

Bo katowani na Rakowieckiej polscy patrioci mieli być także zapomniani. Mieli nie mieć nawet grobów, ich ciała miały być splugawione a rodziny skazane na mękę niepewności i niewiedzy.

zdj. Michał Karnowski

Takie groźby często cytowane są na wystawie. „Zabijemy Was i nikt nigdy się nawet o tym nie dowie”. Dzięki Muzeum zwycięża prawda.

zdj. Michał Karnowski

Porusza, że każdy bliski byłych więźniów, dziś to już wnuki, znajduje tutaj serdeczną troskę, szacunek, zrozumienie. Często także nieznaną prawdę.

zdj. Michał Karnowski

To rodziny, których cierpienie nie kończyło się nawet wraz z uwolnieniem. Traktowane były w komunistycznej Polsce jako obywatele drugiej kategorii, z wilczymi biletami, zakazami wstępu na uczelnie, żyły nadal w strachu, pod obserwacją bezpieki.

Rakowiecka 37

Ogromnie cieszy widoczny rozwój Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych, wielki wysiłek jego budowniczych. Niektóre elementy są już na poziome światowym, jak rekonstrukcja tajnej drukarni, multimedialna wystawa o Solidarności Walczącej, filmy w salce kinowej.

zdj. Michał Karnowski

Choć oczywiście najbardziej poruszają miejsca straceń, prawdopodobny były „mokry karcer”, wspomnienia katowanych. To miejsce ma wielki potencjał i wspaniałą załogę, która jest w stanie uczynić z niego ważny ośrodek przywracania prawdy historycznej i przekazywania jej następnym pokoleniom, opowiadania jej gościom z całego świata.

zdj. Michał Karnowski

To także wyjątkowa placówka badawcza – dziś jej organizatorem jest Instytut Pamięci Narodowej. Uświadomiliśmy sobie jak wiele o zbrodniach komunistycznych i niemieckich jeszcze nie wiemy. Jak wielu bohaterów wciąż nie zostało godnie pochowanych.

zdj. Michał Karnowski

Muzeum na Rakowieckiej 37 wykonuje tę pracę. Nic dziwnego, że ściąga także ataki, że pojawiają się próby skasowania tego wysiłku.

zdj. Michał Karnowski

Stale tam coś się dzieje, koncerty, spotkania, nowe wystawy. Warto śledzić stronę rakowiecka37.pl i uczestniczyć.

 

 

 

Michał Karnowski

prezes Oddziału Mazowieckiego SDP

dziennikarz portalu TAK

 

Tekst: Michał Karnowski

zdj. Michał Karnowski

CMWP SDP w obronie dziennikarskiej niezależności red. BOGDANA RYMANOWSKIEGO

W odpowiedzi na bezpodstawny atak na dziennikarską niezależność red. Bogdana Rymanowskiego  CMWP SDP oświadcza, iż obejmuje monitoringiem tę sprawę i udzieli dziennikarzowi wsparcia i nieodpłatnej  pomocy prawnej, jeśli  zajdzie taka potrzeba. Ataki na dziennikarza w ocenie CMWP mają charakter cenzury, gdyż ich celem jest uniemożliwienie dotarcia z ważnymi treściami do odbiorców, co jest w szeroko pojętym interesie społecznym. 

Bogdan Rymanowski to polski dziennikarz radiowy, telewizyjny i internetowy,  związany obecnie m.in. z Radiem Zet i telewizją Polsat. We wrześniu 2024 uruchomił własny kanał publicystyczny w serwisie YouTube pod nazwą Rymanowski Live. Aktualnie ten kanał ma ponad 470 tys. subskrybentów. 19 paź 2025 dziennikarz opublikował na swoim kanale rozmowę z prof. dr hab. inż. Grażyną Cichosz, technologiem żywności i specjalistą bezpieczeństwa zdrowotnego żywności i żywienia, wieloletnim wykładowcą na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie, autorką wielu publikacji i opracowań naukowych. Jej zdaniem „obecne zalecenia żywieniowe nie mają nic wspólnego z profilaktyką zdrowia. Przy niedoborach białka, witamin, związków mineralnych, zwłaszcza przy nadmiarze składników o działaniu prozapalnym, zachowanie zdrowia jest mało prawdopodobne”.Trwający ponad 80 minut wywiad wywołał ogromne zainteresowanie i dyskusję w sieci, po dwóch tygodniach miał ponad 2 miliony odsłon i ponad 18 tysięcy komentarzy.

link do wywiadu: TUTAJ

Tymczasem redakcja tygodnika Newsweek w numerze z 3  listopada 2025 poświęciła Bogdanowi Rymanowskiemu okładkowy artykuł pt. „Brednie u Rymanowskiego”. W swoich publikacjach w ostrych słowach Newsweek zarzuca dziennikarzowi, że zaprasza do programów głosicieli teorii spiskowych i antynaukowych tez oraz że nie weryfikuje podawanych przez nich nieprawdziwych informacji. Artykuł wywołał tzw. falę hejtu czyli celowego i krzywdzącego zachowania online, które miało  na celu obrażanie, poniżanie lub zastraszanie red. Bogdana Rymanowskiego.

Dlatego CMWP SDP oświadcza, iż deprecjonowanie i brutalna krytyka red. Bogdana Rymanowskiego to próba ograniczenia wolności słowa i niezależności dziennikarskiej. W świetle orzecznictwa zarówno krajowego, jak i międzynarodowego, w tym Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, cenzurowanie publicystyki, w tym próby ograniczenia swobody wypowiedzi dziennikarzy w sprawach ważnych dla każdego, jakimi są publikacje dotyczące zdrowia i różnorodnych metod leczenia chorób jest działaniem sprzecznym z Europejską Konwencją Praw Człowieka, a przede wszystkim z Polską Konstytucją.  Brutalna krytyka doświadczonego i cenionego przez odbiorców dziennikarza za „zapraszanie kontrowersyjnych gości” narusza zasadę wolności słowa, swobody wypowiedzi i dziennikarskiej niezależności.

CMWP SDP stoi w związku z tym na stanowisku, że  podejmowana przez innych dziennikarzy ostra i nieuzasadniona krytyka Bogdana Rymanowskiego ma na celu  zniechęcenie innych dziennikarzy do podejmowania trudnej i złożonej problematyki wpływu żywności na zdrowie współczesnych populacji oraz różnych, także kontrowersyjnych metod leczenia, do wiedzy o których każdy obywatel ma prawo. Krytykowanie dziennikarza, który ma odwagę stawiać publicznie pytania i podnosić wątpliwości, jakie zgłasza nawet samo środowisko medyczne, służy w istocie tłumieniu wymiany poglądów i opinii na ważne społeczne tematy, co stanowi niezbędny element społeczeństwa demokratycznego i jest fundamentem demokracji.  Skutkuje to niszczeniem wolnej debaty i godzi w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim jest wolność słowa. W konsekwencji powoduje to tzw. efekt mrożący i jest  nie do pogodzenia z aktywnością i profesjonalizmem dziennikarzy, którzy w interesie publicznym mają prawo żądać wyjaśnień, wyświetlać kontrowersyjne sprawy, przedstawiać nawet trudno akceptowalne, czy rozbieżne opinie na dany temat  i bronić w ten sposób państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP) oraz prawa każdego do wolności wypowiedzi i własnych poglądów.

Według oceny CMWP SDP, w niniejszej sprawie zachodzi zagrożenie naruszenia praw obywatelskich red. Bogdana Rymanowskiego. W związku z powyższym CMWP SDP zapowiada objęcie monitoringiem w/opisanej sprawy zgodnie z przepisami prawa, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

 

                                                                                    dr Jolanta Hajdasz , dyr. CMWP SDP

 

Warszawa  4 listopada 2025 r.

SDP przeciwko degradacji bezprawnie przejętych mediów publicznych w likwidacji

Kryzys w mediach publicznych pogłębia się. Solidarność apeluje o zakończenie likwidacji TVP, PR i PAP. Dziennikarze nazywają ten proces likwidacją fikcyjna. W środę podczas posiedzenia Rady Programowej TVP, Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich przedstawiło swoje stanowisko ws. tzw. karty powinności telewizji publicznej. „Stanowczo sprzeciwiamy się likwidacji m.in. TVP Historia, TVP Dokument, TVP Kobieta, TVP Nauka i Alfa TVP” – napisano w uchwale ZG SDP.

Przewodnicząca Rady Programowej TVP w likwidacji Barbara Bilińska podkreśliła, że pracując 30 lat w mediach nie zetknęła się jeszcze z tak trudną sytuacją mediów publicznych. „Chciałabym zając się budową wizji mediów publicznych, które są pluralistyczne, odpowiedzialne i wiarygodne” – powiedziała Bilińska.

Stanowisko ZG SDP

Rada Programowa TVP zebrała się, aby uzyskać opinię na temat tzw. karty powinności TVP. Dokument wyznacza kierunki produkcji publicznego nadawcy. Prace nad kartami powinności koordynuje Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.

Swoje stanowisko w tej sprawie przedstawiło podczas posiedzenia rady Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Zarząd Główny SDP nie uznaje bezprawnego przejęcia przez rząd mediów publicznych i ich fikcyjnej likwidacji. SDP zapewniło jednak, że pamięta o społecznej wartości TVP, PR  i PAP.

TVP od strony al. Niepodległości zdj. hub

„ZG SDP pozytywnie przyjmuje inicjatywę Przewodniczącej Rady Programowej TVP w likwidacji, by włączyć do prac nad nową Kartą Powinności Telewizji Polskiej przedstawicieli związków zawodowych oraz organizacji społecznych (…)” – napisali członkowie ZG SDP.„W sytuacji bezprawnego przejęcia mediów publicznych w grudniu 2023 roku oraz wywołanego tym działaniem kryzysu wizerunkowego i programowego mediów publicznych jest to pierwszy krok w kierunku naprawy obecnej sytuacji” – podkreślono.

„Stanowczo sprzeciwiamy się likwidacji m.in. TVP Historia, TVP Dokument, TVP Kobieta, TVP Nauka i Alfa TVP, co zostało zasygnalizowane w odrzuconym w listopadzie 2024 r. przez KRRiT projekcie Karty Powinności TVP na lata 2025 -2029″ – dodano. „To niezwykle wartościowe kanały (anteny programowe), które z sukcesami realizują misje mediów publicznych, gdy są dobrze zarządzane (…) – napisano w stanowisku ZG SDP.

Solidarność TVP: zakończyć likwidację mediów publicznych

Telewizyjna Solidarność dystansuje się od polityki, ale apeluje o jak najszybsze zakończenie stanu likwidacji mediów publicznych. Zdaniem związkowców to zjawisko negatywnie wpływające m.in. na pracowników. Przewodniczący KZ „S” w TVP Bogdan Wiśniewski tłumaczył że nie sposób rozmawiać o zakończeniu likwidacji mediów publicznych bez kontekstu finansowania. „Należy postawić na treści, które możemy wyprodukować”. W taki sposób wyjaśnił cały proces Wiśniewski.

Przyszłość TVP w likwidacji nie jest jasna
hub

W stan likwidacji postawiono TVP, Polskie Radio i Polska Agencję Prasową w grudniu 2023 roku. Było to po bezprawnym przejęciu przez rząd mediów publicznych. Wolniono wiele osób, zastraszano pozostałych. Media publiczne stały się dla ekipy premiera Donalda Tuska rezerwą atrakcyjnych stanowisk dla ludzi koalicji. Likwidacja nazywana otwarcie fikcyjną miała być zabezpieczeniem przed ewentualnymi protestami i strajkami załóg TVP, PR i PAP.

Niegrzeczni członkowie rady

Podczas posiedzenia Rady Programowej TVP w likwidacji dwaj jej członkowie wybrani z rekomendacji PO [oraz Towarzystwa Dziennikarskiego – przypis red. 23.10.2025 r. g. 18.20] przeszkadzali gościom w wypowiedzi i przerywali związkowcom oraz przedstawicielom stowarzyszeń. Byli to dziennikarz i polityk Platformy Obywatelskiej Krzysztof Luft, były członek KRRiT i dziennikarz Jarosław Szczepański.

Najpierw jednak, także w obecności gości, Krzysztof Luft zwracał uwagę szefom rady programowej, że karta powinności TVP w likwidacji nie powinna być konsultowana właśnie przez radę. Luft dodał, że informacje o możliwej likwidacji anten programowych w telewizji publicznej nie są jawne.

Członkowie rady przekonywali byłego członka KRRiT, że wiadomości o likwidacji kanałów programowych są faktem medialnym, a naturalną kompetencją RP TVP jest właśnie opiniowanie decyzji władz państwowej telewizji.

Obecny na spotkaniu wieloletni urzędnik z Woronicza Sławomir Zieliński będący teraz dyrektorem w TVP ds. programu, przekonywał, że sprawa ewentualnej likwidacji kanałów nie jest przesądzona i jeszcze nie wskazano, które anteny znikną.

Czy Luft pracuje w TVP i czy tam zarabia?

 

Wiceprzewodniczący rady Programowej TVP Robert Walenciak podczas obrad

Posiedzenie Rady Programowej TVP w likkwidacji 22 października 2025 roku – Krzysztof Luft (pierwszy z prawej – w okularach)
zdj. hub

zapytał Krzysztofa Lufta, czy prawdą są medialne doniesienia o tym, że były polityk PO jest teraz konsultantem, doradcą władz TVP w likwidacji. Luft wykręcał się od odpowiedzi. Walenciak zapytał wówczas, czy Luft bierze pieniądze bądź pensję za doradztwo w TVP będąc jednocześnie członkiem rady programowej państwowej telewizji. „Nie muszę odpowiadać” – odparł Luft. Wtedy Lufta zaczął bronić Jarosław Szczepański. Przerywał członkom rady pytającym Lufta o jego rolę w TVP.

Kiedy wypowiadali się zaproszeni na obrady goście, Luft i Szczepański też im przerywali. piszącemu te słowa, również ci sami dwaj panowie, zakłócali wypowiedź i odczytywanie uchwały Zarządu Głównego SDP.

 

Kiedy po przedstawieniu uchwały zwróciłem uwagę na to, że w bezprawnie przejętej dwa lata temu TVP, spółce państwowej w fikcyjnej likwidacji jest wiele do wyjaśnienia także mi przeszkadzano. Powiedziałem, że do wyjaśnienia jest nie tylko domniemane doradztwo Krzysztofa Lufta szefom TVP i jego wynagrodzenie. W tym momencie obaj, Krzysztof Luft wraz ze Jarosławem Szczepańskim, wyraźnie mnie zaatakowali. Personalnie. A Szczepański mówił coś o odpowiedzialności SDP za poprzednich rządów, ale dokładnie nie zrozumiałem, bo krzyczał i na jego słowa nakładał się głos siedzącego obok Lufta.

Posiedzenie Rady Programowej TVP w likwidacji 22 października 2025 roku – od prawej Jarosława Szczepański, Krzysztof Luft
zdj. hub

Członkowie RP TVP: jaka jest rola Krajewskiego?

Nie przejmując się specjalnie natarczywym atakiem dwóch członków rady rekomendowanych przez PO, wyjaśniłem, że przed radą programową telewizji publicznej stanął również Andrzej Krajewski podający się za reprezentanta Towarzystwa Dziennikarskiego, którego rola w mediach publicznych jest dosyć dwuznaczna.

Krajewski bowiem od wiosny br. jest członkiem powołanej przez ministra sprawiedliwości (wówczas Adama Bodnara teraz nadzorują ją Waldemar Żurek)  tzw. komisji antyrepresyjnej, która „bada” „nadużycia PiS” w latach 2015 -23 w mediach publicznych. Instytucja nadal działa przy MS i publikuje tzw. raporty. Bywa nazywana komisją ds. tropienia dziennikarzy, którzy znaleźli się na celowniku rządu premiera Donalda Tuska od grudnia 2023 roku.

Komisja polityczna a w niej dziennikarz TD

Andrzej Krajewski przyszedł na posiedzenie RP TVP w likwidacji jako reprezentant Towarzystwa Dziennikarskiego. Od wiosny br. Krajewski zasiada w tzw. komisji antyrepresyjnej badajacej przypadki „szykanowania” mediów i dziennikarzy” przez PiS” w latach 2015 – 2023 zdj. hub

Oprócz Andrzeja Krajewskiego w komisji zasiadają m.in. znana ze sprawy siłowego i bezprawnego przejęcia mediów publicznych adwokat Sylwia Gregorczyk-Abram, która – zdaniem mediów –  miała być (razem z szefami PR, PAP i TVP) w tzw. grupie Wejście koordynującej nielegalne i siłowe przejęcie mediów publicznych w nocy z 19 na 20 grudnia 2023 roku oraz działaczka proaborcyjna Klementyna Suchanow.

Gregorczyk-Abram jest szefową komisji, w której istotną rolę pełni od pól roku Andrzej Krajewski – delegowany przez Towarzystwo Dziennikarskie na środowe posiedzenie Rady Programowej TVP w likwidacji. Ani jej szefowa, ani jej członkowie nie wiedzieli nic o funkcji Krajewskiego.

W opinii mediów, w komisji Ministerstwa Sprawiedliwości Krajewski, ma zarabiać lub otrzymywać wynagrodzenie w wysokości kilkunastu tysięcy złotych, mniej więcej tyle ile wiceminister. Tak jak zresztą każdy członek komisji. Gdy członkowie rady programowej zaczęli się interesować rolą w jakiej Andrzej Krajewski przyszedł na obrady, ten zaczął coś wykrzykiwać. Siedzący bliżej uczestnicy posiedzenia mówili mi, że nie były dla mnie miłe słowa…

 

Hubert Bekrycht/ Biznes Alert/ sdp.pl/ X/ blue sky

 

 

 

 

 

 

Kolejna rozprawa w procesie KAMIL RÓŻALSKI kontra TVN. Telewizja wciąż nie chce jawnego postępowania

15 października 2025 r. w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy odbyła się kolejna rozprawa w procesie z powództwa Państwowej Inspekcji Pracy w imieniu Kamila Różalskiego przeciwko TVN S.A. Sprawa dotyczy uznania istnienia stosunku pracy i zarzutów mobbingu wobec byłego operatora kamery tej stacji. Postępowanie jest objęte monitoringiem Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

Podobnie jak w poprzednich terminach, październikowe posiedzenie sądu odbyło się z wyłączeniem jawności. Decyzja ta była efektem wniosku złożonego przez TVN, czemu sprzeciwiał się sam powód. Ludzie często pytają mnie, dlaczego wnioskowałem o wyłączenie jawności postępowania sądowego w mojej sprawie. Otóż podkreślam raz jeszcze: to nie był mój wniosek. Ja byłem absolutnie za tym, żeby rozprawa odbywała się przy drzwiach otwartych. Taki wniosek złożył TVN i sąd do tego wniosku się przychylił – mówi Kamil Różalski. Jego zdaniem decyzja o zamknięciu posiedzeń ma służyć ochronie wizerunku spółki i ukryciu nieprawidłowości, do których dochodziło w strukturach firmy, żeby o tych patologiach, które są w środku, ludzie się nie dowiedzieli na zewnątrz.

Były pracownik stacji telewizyjnej mówi wprost: Firma, która próbuje tworzyć swój wizerunek na zewnątrz, że przestrzega najwyższych standardów etycznych, tak naprawdę kompletnie tego nie robi. Nawet obawiam się, że nie ma świadomości, na czym polegają najwyższe standardy etyczne. Różalski informuje, że w czasie, kiedy świadczył usługi na rzecz TVN patologii była cała masa i o tym ma się nie dowiedzieć opinia publiczna. Powód nie może jednak mówić o szczegółach, bo – jak zauważa – gdybym teraz użył nazwisk i konkretów, to zostałbym ja przestępcą, a nie ci, z którymi się prawuję. Natomiast przed takimi rzeczami TVN chce ochronić opinię publiczną, żeby prawda nie wyszła na jaw.

Podczas posiedzenia sąd przesłuchał kolejnego świadka, po czym odroczył sprawę do lutego 2026 roku, kiedy to ma zostać przesłuchana następna osoba. Ze względu na niejawny charakter postępowania szczegóły przesłuchań nie są znane.

Sprawa Kamila Różalskiego toczy się od jesieni 2024 roku i dotyczy uznania istnienia stosunku pracy w okresie jego wieloletniej współpracy z TVN. Postępowanie zostało zainicjowane przez Państwową Inspekcję Pracy, która po przeprowadzonej kontroli uznała, że wykonywane przez Różalskiego obowiązki spełniały wszystkie kryteria zatrudnienia etatowego. Powód podkreśla, że postępowanie ma także drugi wymiar i dlatego pozew został rozszerzony o mobbing. I ta sprawa też rusza z kopyta. To jest osobna sprawa, która będzie rozpatrywana przez Sąd Okręgowy w Warszawie przy ulicy Płockiej – informuje Różalski, dla którego będzie to kolejny etap jego batalii o sadową sprawiedliwość. Proces Kamila Różalskiego to jeden z kilku podobnych procesów wytoczonych TVN przez byłych pracowników i współpracowników, którzy – podobnie jak on – twierdzą, że przez lata wykonywali obowiązki pracownicze bez właściwej umowy o pracę, mimo iż podlegali obowiązkom takim samym jak pracownicy etatowi.  Z ustaleń PIP wynika, że w podobnej sytuacji mogły znajdować się setki osób zatrudnionych w strukturach stacji. Wcześniej zapadły już prawomocne wyroki w sprawach Jolanty Hofer i Roberta Jałochy, w których sądy uznały, że łączył ich z TVN stosunek pracy.

Kamil Różalski wskazuje, że jego sprawa może stać się zachętą dla kolejnych byłych współpracowników stacji, którzy znajdują się w podobnej sytuacji: Spraw uznania istnienia stosunku pracy przeciwko TVN jest kilka. Wiem też, że wiele osób, wiele pokrzywdzonych przez TVN pracowników czeka na efekt tej naszej potyczki prawnej. Wierzę, że wygram ten proces, ponieważ dowody są twarde i powinny przekonać sąd, że prawo jest po mojej stronie – twierdzi były operator. 

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP obserwuje sprawę  Kamila Różalskiego od 2021 roku, podkreślając, że jego przypadek  jest ważny nie tylko w kontekście prawa pracy, lecz również w aspekcie standardów etycznych w dużych redakcjach i poszanowania wolności słowa osób zatrudnionych w mediach.

176 tys. wyświetleń na FB i 113 tysięcy na X – ogromne zainteresowanie wystąpieniem prezes SDP JOLANTY HAJDASZ na sejmowej komisji kultury

„Bomba atomowa” , „Szefowa SDP przechodzi do legendy”,  „Rozniosła propagandowe media publiczne”, „Mocne wystąpienie prezes Hajdasz”  – to tylko niektóre tytuły medialnych  publikacji na temat  wystąpienia Jolanty Hajdasz , prezes SDP i dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP podczas sejmowej Komisji Kultury,  Środków Przekazu i Dziedzictwa Narodowego, jakie odbyło się w Sejmie 9 października.  Filmowe nagranie tego wystąpienia ma już ponad 176 tysięcy wyświetleń na Facebooku  i ponad 113 tysięcy na portalu X.  Relacjonowała je na żywo i w programie Dzisiaj TV Republika, publikacje na jej temat ukazały się także w telewizji wPolsce 24,  w TV Trwam i w Radiu Maryja. Toruńskie media tego dnia wyemitowały  z Jolantą Hajdasz „Rozmowy niedokończone”, ponad trzygodzinną audycję na żywo z widzami i  słuchaczami. Obrady Komisji będą kontynuowane 16 października. 

Szefowa SDP brała udział w posiedzeniu Komisji, na której obecni byli likwidatorzy TVP i Polskiego Radia. Głównym tematem spotkania miała być ocena przebiegu kampanii prezydenckiej w mediach publicznych. Jej przewodniczący, poseł Piotr Adamowicz z Platformy Obywatelskiej zaplanował je na dwie godziny, tymczasem przez blisko godzinę i 20 minut mogli zabrać głos jedynie przedstawiciele Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz likwidatorzy TVP i Polskiego Radia.  Przedstawiali swoja działalność jako pasmo sukcesów i pokazali zmanipulowane dane na temat wyników osiąganych przez media „w likwidacji” –  Telewizję Polską i Polskie Radio.
Jestem zażenowana niewiedzą i poziomem informacji prezentowanych przez likwidatorów. Poziom manipulacji, jaki państwo zastosowaliście, przekracza możliwość skomentowania tego krótko – powiedziała Jolanta  Hajdasz, komentując wypowiedz przedstawicieli TVP w likwidacji.
Macie nas wszystkich, drodzy państwo, za idiotów. Za kogoś, komu można w dowolny sposób pokazać kolorowe wykresy i udowadniać coś, czego nie ma. Chwalicie się oglądalnością takich serialów jak „M jak miłość”, który od lat dwutysięcznych bije rekordy oglądalności, niezależnie od tego, kto rządzi telewizją publiczną. (…) To, co państwo zaprezentowaliście pokazuje tylko jedno: powrót do patologii sprzed roku 2015, czy raczej 2016. Zabetonowania rynku medialnego w Polsce – dodała.
Jolanta Hajdasz poruszyła też temat kontrowersji wokół debaty w Końskich, która odbyła się w trakcie kampanii przed wyborami prezydenckimi. Najważniejsza rzecz, która jest kluczem do zrozumienia tego, co działo się w kampanii prezydenckiej w roku 2025 i jaką rolę odegrały w niej  media publiczne w likwidacji (…) to jest debata w Końskich  z 11 kwietnia.   Proszę, by telewizja publiczna ujawniła faktury, które zapłacił sztab Rafała Trzaskowskiego za te produkcje, jaką była debata organizowana podobno przez jego sztab – mówiła Hajdasz. Przez wiele dni byliśmy okłamywani, manipulowani tym, że debatę tę organizują najpierw trzy telewizje (…) po czym okazało się, że jednak TVP, po czym okazało się, że organizatorem jest TVP na zlecenie sztabu Rafała Trzaskowskiego. (…) Chciałabym poznać te stawki. Jeżeli są one tak niskie, jak wieść gminna niesie, to chętnie jako inne podmioty też skorzystamy z państwa usług, też wykorzystując takie możliwości – dodała.
Screenshot
Prezes SDP apelowała do likwidatorów TVP, by w końcu odpowiedzieli na ważne pytania, które nurtują opinię publiczną. Kto zapłacił prowadzącej z TVP za prowadzenie tej debaty? Na czyim była wynagrodzeniu? (…) Jeżeli był to sztab pana Trzaskowskiego (…) a nawet „Gazeta Wyborcza” pisała na swojej stronie sprostowanie, że pisali wcześnie iż producentem tej debaty  jest TVP w likwidacji, a potem że  był sztab Rafała Trzaskowskiego (…) to w związku z tym, panią dziennikarkę TVP wynagrodził sztab pana Trzaskowskiego ? Jeśli tak , to jest to złamanie zasad etyki zawodowej ewidentne, bo była na usługach tego sztabu  (…) Jeśli zapłaciła jej za pracę TVP w likwidacji – to jeszcze gorzej, bo oznacza to zaangażowanie po stronie sztabu pana Trzaskowskiego  całej TVP w likwidacji. Było to zaangażowanie  czy też nie? Moim zdaniem było, skoro płaciła telewizja w likwidacji za usługę wykonywaną przez ich dziennikarza na rzecz sztabu tylko jednego kandydata, a kandydatów w wyborach było jeszcze 12 . Ujawnijcie te faktury – powiedziała Jolanta Hajdasz.

Linki do wybranych publikacji na temat tego wystąpienia :

https://www.radiomaryja.pl/multimedia/rozmowy-niedokonczone-wolnosc-slowa-co-nam-zagraza-i-jak-sie-bronic-cz-ii/

https://tv-trwam.pl/film/vod.194733-rozmowy-niedokonczone-1514

https://wpolityce.pl/media/742728-prezes-hajdasz-do-likwidatorow-tvp-ujawnijcie-faktury

https://www.facebook.com/watch/?v=1440247740475285https://sejm.gov.pl/sejm10.nsf/prace_komisji_info.xsp?documentId=A002540A5CA1FD40C1258D1F003C987F

https://www.onet.pl/kultura/onetkultura/co-kryje-nowa-awantura-medialna-prosze-nie-dac-sie-nabrac-komentarz/sm87hkr,681c1dfa

https://www.onet.pl/styl-zycia/plejada/adrian-borecki-z-tv-republika-wypomnial-tvp-zakup-garniturow-podal-kwoty/9kc1xpt,0898b825

https://www.facebook.com/OgladamWiadomosci/posts/dzisiaj-w-sejmie-odby%C5%82o-si%C4%99-posiedzenie-sejmowej-komisji-kultury-na-temat-sytuac/1365345384956746/

https://www.wirtualnemedia.pl/sejm-tvp-tomasz-sygut-daniel-gorgosz-awantura-republika-adrian-borecki-pytania,7209099823668192a

https://plejada.pl/newsy/adrian-borecki-z-tv-republika-wypomnial-tvp-zakup-garniturow-podal-kwoty/9kc1xpt

https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/polska/tvp-pod-ostrza%C5%82em-pyta%C5%84-prawicowc%C3%B3w-powr%C3%B3t-do-patologii-sprzed-2016-r/ar-AA1OcqKj

https://wpolsce24.tv/polska/afera-ws-debaty-w-konskich-kto-ja-finansowal,50595

O wolności słowa w Klubie Dyskusyjnym RADIA DEBATA w Poznaniu

Po co nam debaty na tematy społeczne? Po co nam wolność słowa? Jaka jest kondycja mediów w Polsce? Czy wolność słowa jest w naszym kraju zagrożona?
Odpowiedzi na te i inne pytania powinny pojawić się już w czasie pierwszego spotkania Klubu Dyskusyjnego Radia Debata.
Inauguracja cyklu debat, których organizatorką jest redaktor Aleksandra Fedorska, planowana jest na 28 października (wtorek), o godz. 18:00 w Kawiarnii Pod Tekstem, Poznań, Rynek Łazarski 1.
Aleksandra Fedorska jest członkinią Wielkopolskiego Oddziału SDP.