Nowa sekretarz ds. praw człowieka w ambasadzie USA w Domu Dziennikarza SDP

W czwartek 12 czerwca – z inicjatywy  strony amerykańskiej – w siedzibie SDP odbyło się spotkanie prezes naszego Stowarzyszenia dr Jolanty Hajdasz prezes SDP z Natalią Susak z Ambasady USA w Polsce. 

Natalia Susak ma objąć stanowisko po Emily Martinez Roca kończącej w Polsce swoją misję sekretarza ds. praw człowieka w Ambasadzie USA.

Tematem rozmowy były diagnozowane i publikowane przez Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zagrożenia wolności słowa oraz  pluralizmu w mediach w czasie kampanii prezydenckiej oraz  działalność Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. W spotkaniu uczestniczyły także dotychczasowa sekretarz ds. praw człowieka Emily Martinez Roca i Katarzyna Dragan z wydziału politycznego Ambasady.

Wielkopolski Oddział SDP w Gnieźnie: Dzień Prymasa Tysiąclecia, konkurs, wystawa organów elektronicznych

Dziennikarze Dawid Jung i Irmina Kosmala zaprosili WO SDP na dzień patrona w Katolickiej Szkole Podstawowej „Rodzice-Dzieciom” w Gnieźnie. Obchody odbyły się 28 maja, we wspomnienie liturgiczne Prymasa Tysiąclecia, gdyż szkoła nosi imię ks. Kardynał Stefana Wyszyńskiego.

Na uroczystości przyjechała delegacja WO SDP w składzie red. Barbara Miczko-Malcher, red. Barbara Ziółkowska oraz autorka.

Patron

Reprezentację SDP dopełniali, pracująca w szkole red. Kosmala oraz red. Jung, członek Zarządu Wielkopolskiego Oddziału SDP. Dzień Patrona rozpoczęła msza św. podczas której dyrektor Jacek Maćkowiak zawierzył społeczność szkolną Matce Boskiej Częstochowskiej.

Konkurs

Jednym z punktów uroczystości, już w murach szkolnych, było wręczenie nagród zwycięzcom konkursu recytatorskiego, w którym uczniowie deklamowali utwory autorstwa Dawida Junga. Na scenie można było usłyszeć zarówno bajki pełne humoru, jak i utwory niosące ważne przesłania, a także ukazujące bogactwo języka polskiego.

Młodzi ludzie z dużym zaangażowaniem i wrażliwością recytowali wiersze, a autor po wręczeniu laureatom nagród opowiedział o dalszych planach wydawniczych oraz pogratulował szkole uzdolnionych wychowanków. Na prośbę organizatorów, nasi dziennikarze podzielili się z młodzieżą szkolną swoim doświadczeniem opisując specyfikę pracy w mediach.

Muzeum

Kolejnym  punktem spotkania był wykład księdza dra Jarosława Bogacza, historyka sztuki, pt. „Organy w sztuce europejskiej. Od mistyki do surrealizmu”.

 

Zwieńczeniem tego dnia było zwiedzenie przez członów SDP Muzeum Polskich Organów Elektronicznych – największego zbioru kolekcjonerskiego na świecie, którego założycielem i pomysłodawcą jest red. Dawid Jung.

Po wystawie oprowadzał oraz wciągająco opowiedział o swej pasji, której oddaje się od ponad dwudziestu lat – sam właściciel. Wystawę można oglądać przez najbliższe pół roku w Starym Ratuszu w Gnieźnie (zgłoszenia pod numerem tel.: 572-988-174).

 

Red. Przemysław Jarasz z Głosu Zabrza i Rudy Śląskiej uniewinniony! Sprawa była objęta monitoringiem CMWP SDP

30 maja b.r. Sąd Rejonowy w Zabrzu ogłosił wyrok w  procesie przeciwko red. Przemysławowi  Jaraszowi,  dziennikarzowi śledczemu Głosu Zabrza i Rudy Śląskiej.  Sąd  uniewinnił dziennikarza  i potwierdził, że informacje zawarte w artykule  „Nielegalne papierosy” były prawdziwe i rzetelnie zweryfikowane, a stawiane w nim pytania prasowe były zasadne. Dziennikarza pozwała  w trybie karnym z art. 212 kk Anna Sosnowska, radna klubu KO–Nowe Zabrze. CMWP SDP  objęło monitoringiem tę sprawę w lutym 2025 r. CMWP SDP apelowało  o umorzenie postępowania w tej sprawie  oraz o uwolnienie red. Przemysława Jarasza od zarzutów związanych z profesjonalnym wykonywaniem przez niego zawodu dziennikarza. 

Sąd nie dopatrzył się popełnienia przestępstwa zniesławienia radnej Sosnowskiej przez red. Przemysława Jarasza.  Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami, w związku z tym nie można upublicznić szczegółów ustnego uzasadnienia wyroku wygłoszonego przez sędzię Gabrielę Szczypkę. Wyrok jest nieprawomocny.

W październiku ub.r. red. Przemysław Jarasz  w artykule p.t.„Nielegalne papierosy” ujawnił, że w Prokuraturze Rejonowej w Zabrzu toczy się śledztwo przeciwko mężowi radnej klubu Koalicji Obywatelskiej.  Informacje te potwierdził prokurator rejonowy Wojciech Czapczyński w rozmowie z dziennikarzem. W opublikowanej na łamach gazety wypowiedzi potwierdził on, iż  Wiesław S. usłyszał zarzuty karne i karno – skarbowe za dystrybucję papierosów bez polskich znaków akcyzy (a ściąganych zza wschodniej granicy). Straty skarbu państwa prokuratura wyceniła na 47 tys. zł, a za stawiane mężowi radnej zarzuty może grozić do 8 lat więzienia. Gazeta informowała także, że sprawę mężczyzny wyłączono do odrębnego postępowania z większej sprawy dotyczącej handlu nielegalnie wprowadzonym na rynek polski tytoniem w ramach działania zorganizowanej grupy przestępczej.  Należy  podkreślić, iż przed publikacją artykułu Redakcja bezskutecznie zabiegała o komentarz  Radnej do tej sprawy. W publikacji Głosu Zabrza i Rudy Śląskiej na ten temat nie było nazwisk osób  których dotyczy sprawa, jednak krótko po tej publikacji radna Anna Sosnowska ujawniła w swoich mediach społecznościowych, że artykuł dotyczy jej męża  i  że zawarte w nim informacje są kłamstwem.  Nagłośniła tę sprawę także podczas sesji Rady Miasta w Zabrzu oraz wytoczyła sprawę przeciwko dziennikarzowi z prywatnego aktu oskarżenia z art. 212 kk.  Niezależnie od procesu karnego radna Anna Sosnowska zażądała także od redakcji Głosu Zabrza i Rudy Śląskiej odszkodowania w wysokości 150 tys. zł.,   co  – jak poinformowała redakcja – oznaczałoby upadek wydającej gazetę  Zabrzańskiej Spółdzielni Pracy Dziennikarzy i bankructwo  gazety istniejącej na rynku śląskich mediów gazet od  1956 roku czyli od prawie  70 lat.

Na stronie internetowej Głosu Zabrza i Rudy Śląskiej  sprawę skomentował red. Przemysław Jarasz:

 Choć zajmuję się dziennikarstwem od 30 lat i uczestniczyłem w przeróżnych procesach, nigdy nie spotkałem się z tak absurdalnym atakiem na media i to ze strony przedstawicielki władzy samorządowej. Przecież wszystkie zgromadzone przeze mnie informacje finalnie zostały oficjalnie potwierdzone przez szefa zabrzańskiej prokuratury. A mimo to radna Sosnowska wytoczyła najcięższe działa prawne przeciwko mojej osobie, jak i naszej redakcji – zauważa red. Jarasz. Z perspektywy czasu zaczyna on podejrzewać, że cała ta historia miała na celu wyłącznie zdyskredytowanie jego wiarygodności oraz redakcji, jako jedynego lokalnego tygodnika w mieście, który krytycznie patrzył prezydent Agnieszce Rupniewskiej na ręce i systematycznie ujawniał niewygodne jej fakty. – Nie jest bowiem tajemnicą, że panie Rupniewska i Sosnowska znają się prywatnie od dawna, zaś pierwotnie radna chciała, by prezydent miasta była jedynym jej świadkiem oskarżenia w moim procesie. A przecież dotyczył on prywatnej działalności męża radnej, a nie wprost samorządu. Nadto po publikacji artykułu, bardzo ostro i kłamliwie zaatakowała mnie w mediach społecznościowych społeczniczka i radna dzielnicowa Katarzyna Kosieradzka, uchodząca za nieformalny głos prezydent Rupniewskiej i często pojawiająca się w jej bliskim otoczeniu. Za te oszczercze zarzuty przeprosiła mnie dopiero, gdy sam zmuszony byłem podjąć kroki prawne – podsumowuje red. Jarasz.

więcej na ten temat : TUTAJ

Informacja o monitoringu CMWP SDP :

CMWP SDP w obronie dziennikarza oskarżonego z 212 kk za opisanie faktów

Sąd odroczył wyrok w sprawie Tomasza Grodzkiego przeciwko red. Tomaszowi Duklanowskiemu

27 maja w Sądzie Rejonowym dla miasta  stołecznego Warszawy miało dojść do ogłoszenia  wyroku w sprawie karnej z powództwa Tomasza Grodzkiego przeciwko red. Tomaszowi Duklanowskiemu. Sprawa toczy się z art. 212 kodeksu karnego i dotyczy rzekomego zniesławienia byłego marszałka Senatu w publikacjach medialnych, w których opisano aferę łapówkarską w szpitalu Szczecin – Zdunowo. Na wniosek senatora Tomasza Grodzkiego  sprawa toczy się w trybie niejawnym. Sprawa jest objęta monitoringiem CMWP SDP.

Mimo  wcześniejszych zapowiedzi, wyrok nie został ogłoszony. Sędzia odroczyła ogłoszenie tego wyroku,  ale powody tej decyzji ze względu na
utajnienie postępowania  nie zostały ujawnione. Nowy termin nie został jeszcze wyznaczony.

Od grudnia 2019 r. do lutego 2020 r.  redaktor Tomasz Duklanowski opublikował kilkanaście materiałów dziennikarskich w Gazecie Polskiej Codziennie oraz Radiu Szczecin opisujących relacje byłych pacjentów Specjalistycznego Szpitala im. prof. Alfreda Sokołowskiego w Szczecinie-Zdunowie i ich rodzin. Twierdzili oni, że Tomasz Grodzki, który pełnił w tym czasie funkcję ordynatora i dyrektora tego szpitala, miał przyjmować pieniądze od pacjentów  w zamian za przeprowadzenie operacji albo przyspieszenie jej terminu.
W dniu ogłoszenia spodziewanego wyroku Tomasz Duklanowski zamieścił na swoim profilu na platformie X post, w którym przypomniał: Wszystkie osoby, z którymi rozmawiałem, zdecydowały się złożyć zeznania w CBA i prokuraturze. Pozwoliło to na przeprowadzenie śledztwa w Prokuraturze Regionalnej w Szczecinie. Zostało ono podzielone na dwa wątki – jeden dotyczył przyjmowania korzyści bezpośrednio przez Tomasza Grodzkiego. Drugi dotyczył Fundacji Pomocy Transplantologii, która według śledczych służyła do wyłudzania pieniędzy od pacjentów na masową skalę.

Były naczelny Radia Szczecin nie krył rozczarowania decyzją sądu : Tego wyroku dziś jeszcze nie ma. Nie mogę powiedzieć dlaczego, nie mogę mówić o szczegółach, dlatego że Tomasz Grodzki już pięć lat temu, kiedy mnie fałszywie oskarżył o to, że go pomówiłem ujawniając informacje o korupcji, zastrzegł, że na ten proces nie będą mogli wchodzić dziennikarze. No i tak się stało – mówi Tomasz Duklanowski. Dziennikarz nie kryje także rozczarowania faktem, że sprawa jest utajniona: Sąd się przychylił do wniosku Tomasza Grodzkiego  i proces odbywa się przy drzwiach zamkniętych. To szkoda, ponieważ dzieje się tu bardzo dużo ciekawych rzeczy. Myślę, że dziennikarze mieliby wiele interesujących materiałów do pracy. Niestety – tak wygląda wolność słowa w wykonaniu Tomasza Grodzkiego”.

Według prokuratorów  Tomasz Grodzki był zamieszany w aferę łapówkarską, w związku z którą 30 osób usłyszało zarzuty. W związku ze sprawą prokuratura skierowała też wniosek o uchylenie immunitetu dla senatora Koalicji Obywatelskiej Tomasza Grodzkiego. Jak informują śledczy, chodzi o przyjmowanie łapówek od 2008 do 2019 za przyjęcie pacjentów poza kolejnością do zabiegów chirurgicznego leczenia otyłości. Według prokuratorów miało to kosztować 10 tys. złotych, mimo że procedura jest finansowana z budżetu NFZ – jednak czas oczekiwania wynosi do dwóch lat. Pieniądze trafiały do oskarżonych medyków za pośrednictwem Fundacji Pomocy Transplantologii w Szczecinie. Zapłacić miało ponad 200 osób.

Wniosek Prokuratury o uchylenie immunitetu Tomaszowi Grodzkiemu :

6.10.23 Wniosek Prokuratury o uchylenie immunitetu Marszałkowi Senatu

Ustalenia śledztwa wskazują  na to, iż cały mechanizm wydatkowania środków w ramach Fundacji Pomocy Transplantologii w Szczecinie skonstruowany był w sposób pozbawiony transparentności i uniemożliwiający rzeczywistą kontrolę nad tym, jak środki są wydatkowane. Powyższe uzasadniło przedstawienie Krzysztofowi K., jak również prezesom Fundacji Pomocy Transplantologii – Juliuszowi P. i Bartoszowi K. – zarzutów popełnienia przestępstwa tzw. prania pieniędzy” poinformowała Prokuratora Regionalna w Szczecinie w styczniu 2024 , zarzucając, że inicjatorem procederu był senator i były marszałek Senatu Tomasz Grodzki, jako dyrektor Specjalistycznego Szpitala im. prof. Alfreda Sokołowskiego w Szczecinie-Zdunowie, jak również założyciel Fundacji Pomocy Transplantologii. Za pranie brudnych pieniędzy grozi nawet 10 lat pozbawienia wolności.

Komunikat Prokuratury z 2.02.2024

2.01.24 Akt oskarżenia p-o podejrzanym o przestępstwa korupcyjne związane z Fundacją Pomocy Transplantologii w Szczecinie

Pytany o materiał dowodowy, Tomasz Duklanowski relacjonuje: „Wszystko to, co pisałem, było w oparciu o świadków, o ich relacje, ich zeznania. Nie napisałem ani jednego słowa nieprawdy. Osób, które wtedy zgłaszały się do mnie, było kilkadziesiąt. To byli ludzie, którzy między sobą kompletnie się nie znali. Był taki okres, gdy pracowałem w radiu, że telefony od byłych pacjentów prof. Grodzkiego, po prostu się urywały. Ja opisałem kilkanaście przypadków właśnie takich zdarzeń korupcyjnych z udziałem byłego dyrektora szpitala w Szczecinie – Zdunowie. To były kwoty od tysiąca do kilku tysięcy złotych. Świadkowie opowiadali mi o tych zdarzeniach ze szczegółami. Mówiły o tym, że Grodzki przyjmował korzyści majątkowe albo bezpośrednio od nich, albo od członków ich rodzin”. Redaktor Duklanowski zaprzecza, że to mogła być  tzw. prowokacja dziennikarska, ponieważ  osoby te następnie złożyły zeznania również w prokuraturze, będąc pouczone o odpowiedzialności, jaka grozi im za składanie fałszywych zeznań — dodaje były dziennikarz Radia Szczecin.

„Jako redakcja Radia Szczecin wielokrotnie próbowaliśmy kontaktować się z marszałkiem Grodzkim, jednak on nigdy nie zdecydował się nam odpowiedzieć. Nigdy nie zdobył się również na to, aby porozmawiać ze mną. Obrał natomiast zgoła inną taktykę: metodę zaprzeczania wszystkiemu” — relacjonuje dziennikarz. „Grodzki założył w sumie kilka spraw karnych, nie tylko mi, ale także i innym dziennikarzom. Ponadto założył sprawę w prokuraturze o to, że próbowałem obalić konstytucyjny organ Rzeczypospolitej, jakim jest Marszałek Senatu. Szczęśliwie ta sprawa została umorzona” — wspomina Duklanowski. Jego zdaniem to wszystko miało służyć temu, aby go zastraszyć, a także wywołać efekt mrożący wśród innych dziennikarzy. „Nie udało mu się to. Ja mimo tych wszystkich spraw sądowych, które z nim mam, temat kontynuowałem. Jesteśmy po to, żeby informować, żeby pisać prawdę. Taki jest obowiązek dziennikarski” — nie ma wątpliwości były naczelny Radia Szczecin.

Pomimo iż strona pozwana występowała o to, aby sprawa była jawna, zgody na to nie wyraził były marszałek Senatu. „Senator Tomasz Grodzki — który sam wielokrotnie mówił o wolności słowa — w praktyce tę wolność słowa blokuje. Przykładem tego jest właśnie obecny proces, który toczy się przeciwko mnie. Jeżeli Grodzki faktycznie nie ma sobie nic do zarzucenia, to powinien ten proces odtajnić” — uważa Duklanowski. „Niech zezwoli na ujawnienie materiałów dowodowych, a wówczas wszystkie osoby zainteresowane, dziennikarze i opinia publiczna mieliby możliwość samodzielnego ocenienia, jak było naprawdę. Ale ponieważ ta sprawa jest dla Grodzkiego bardzo niewygodna, niekorzystna, dlatego nie zgadza się na proces jawny” — przekonuje Duklanowski. Sprawa została odroczona. Sędzia wyznaczyła termin następnej rozprawy na 10 stycznia. Tego dnia ma dojść do przesłuchania kolejnych świadków.Proces jest objęty monitoringiem CMWP SDP.

22 marca 2021 r. do Senatu trafił  wniosek  Prokuratury Regionalnej w Szczecinie o uchylenie immunitetu Marszałka Grodzkiego. Wg  prokuratury Tomasz Grodzki w latach 2006-12 jako ordynator i dyrektor Oddziału Klinicznego Chirurgii Klatki Piersiowej szpitala w Szczecinie-Zdunowie brał pieniądze od pacjentów, których miał operować. Sprawa zaczęła się od wpisu prof. Agnieszki Popieli, pracownika naukowego Uniwersytetu Szczecińskiego , która w listopadzie 2019 r. napisała na swoim profilu na Facebooku: „Masakra. Pan profesor Grodzki kandydatem na Marszałka Senatu. Jak moja Mama umierała, to trzeba było dać 500 dolarów za operację. Podobno na czasopisma medyczne. Faktury ani rachunku nie dostałam. Nigdy tego nie zapomnę”. Sprawę opisały media , m.in. Radio Szczecin i  tygodnik Gazeta Polska.

Prokuratura zamierza postawić Tomaszowi Grodzkiemu cztery zarzuty przyjęcia korzyści majątkowych  – w latach 2006, 2009 i 2012 roku. Jak wynika z ustaleń śledztwa, korzyści majątkowe w postaci pieniędzy w złotówkach i dolarach – w wysokości od 1500 do 7000 zł – lekarz przyjmował w kopertach. W zamian zobowiązywał się do osobistego przeprowadzenia operacji lub ich szybkiego wykonania, a także do zapewnienia dobrej opieki lekarskiej.

W toku postępowania przygotowawczego ustalono, że w marcu 2012 r. Tomasz Grodzki przyjął 7 000 zł od żony starszego mężczyzny chorującego na nowotwór za osobiste przeprowadzenie operacji. We wrześniu 2009 r. Tomasz Grodzki zażądał od pacjenta za przyspieszenie operacji kwoty 10 000 zł. Pacjent przed operacją przekazał lekarzowi 3 000 złotych i 500 dolarów. Do zapłaty pozostałej części nie doszło, ponieważ po operacji u pacjenta wystąpiły komplikacje zdrowotne i lekarz nie upomniał się o drugą transzę pieniędzy. Z materiału dowodowego wynika również, że w marcu 2009 r. Tomasz Grodzki przyjmując innego pacjenta w prywatnym gabinecie miał poinformować go, że może osobiście operować w publicznym szpitalu w zamian za korzyść majątkową. Podczas kolejnej wizyty pacjent przekazał lekarzowi kopertę z 2000 zł w zamian za osobiste przeprowadzenie zabiegu operacyjnego przez Tomasza Grodzkiego. Miał on też przyjąć w maju 2006 roku korzyść majątkową w wysokości 1500 zł od syna jednego z pacjentów w zamian za zapewnienie mu dobrej opieki.

Z zeznań świadków wynika, że na oddziale szpitalnym wiedza o tym, że doktor Grodzki przyjmuje łapówki była powszechna. Panowało również przekonanie, że uiszczenie łapówki jest konieczne, aby pacjent był dobrze leczony. W toku postępowania prokuratura przesłuchała 15 świadków spośród pacjentów hospitalizowanych na oddziale kierowanym przez Tomasza Grodzkiego oraz członków ich rodzin, według których lekarz przyjmował od nich korzyści majątkowe także przed 2006 rokiem. Przestępstwa te uległy przedawnieniu, ale zeznania są ważnym dowodem dla oceny wiarygodności świadków, którzy zeznawali na okoliczność zdarzeń objętych zarzutami – można było przeczytać  w komunikacie PK.

Komunikat Prokuratury na ten temat dostępny był do ub. roku pod poniższym , wielokrotnie przywoływanym przez CMWP SDP adresem internetowym, obecnie nie jest ten komunikat dostępny, link  z tą informacją z roku 2021 odsyła do strony www Prokuratury Krajowej :

https://pk.gov.pl/aktualnosci/aktualnosci-prokuratury-krajowej/prokuratura-skierowala-wniosek-o-uchylenie-immunitetu-marszalkowi-senatu/

POKAZ FILMU MARIUSZA PILISA „21:37” zorganizowany przez SDP; Twórca: wrócę na pewno do historii pontyfikatu JANA PAWŁA II

W warszawskim kinie „Wisła” 21 maja wieczorem odbył się pokaz filmu „21:37” w reżyserii Mariusza Pilisa z udziałem Autora. Projekcję m.in. z udziałem prezes SDP Jolanty Hajdasz i członków ZR SDP zorganizował Oddział Mazowiecki Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Seans prowadzili prezes OM SDP i członek ZG SDP Michał Karnowski i Anna Popek – z OM SDP, członek ZG SDP.

Po projekcji odbyło się spotkanie z reżyserem Mariuszem Pilisem, publicystą, scenarzystą i producentem – wiceprezesem SDP. Pilis zwrócił uwagę na to, że film „21:37” jest świadectwem pokolenia świętego Jana Pawła II Wielkiego. „Ciekawe będzie, jak film o generacji Jana Pawła II zrobi, ktoś z młodych twórców. Taki, który urodził się już po śmierci naszego Świętego, albo ktoś, kto był wtedy dzieckiem” – powiedział Pilis dodając, że na taki obraz będziemu musieli trochę poczekać.

„Będę wracał do pontyfikatu Jana Pawła” – obiecał reżyser. „<<21:37>> to była bardzo trudna produkcja” – mówił Pilis. „Ostatnio zainteresował mnie temat zakazu gry w szachy w Afganistanie” – ujawnił twórca.

RADIO MARYJA – Projekcja filmu „21.37” w Rzymie: Ponownie odkryć fenomen JANA PAWŁA II

HUBERT BEKRYCHT: Arcykapłanka propagandy, czyli Hiena Roku nie nadąża…

Można lubić albo nie lubić Krzysztofa Stanowskiego, ale moim zdaniem powiedział za nas wszystkich, czym jest zjawisko rzadko spotykane, czyli prowadząca debatę TVP w likwidacji Dorota Wysocka-Schnepf. Przesadził? Nie. Skorzystał z tego, że jest kandydatem na prezydenta, chyba najlepiej spośród 13. pretendentów. 

Czy żona dyplomaty może być dziennikarką. Może. I chociaż w tym przypadku mam zastrzeżenia, to przykładem jest Anne Applebaum, żona szefa MSZ Radosława Sikorskiego. Autorka wielu książek, m.in. „Gułagu”, laureatka Nagrody Pulitzera jest dobrą pisarką i dziennikarką. I chociaż nie zgadzam się z jej poglądami, to – powtórzę – jest dziennikarką, czasem, hmm, bradzo kontrowersyjną, ale jest. W przeciwieństwie do Wysockiej-Schnepf, która jest, owszem, też laureatką, ale antynagrody dziennikarskiej Hieny Roku 2024 przyznawanej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

A ileż to było w dziennikarskim salonie głównego nurtu oburzenia na przyznanie „Dorotce” takiego kłopotliwego „lauru” za program łamiący – jak mówił Rzecznik Dyscyplinarny SDP Wojciech Reszczyński – wszystkie możliwe zasady dziennikarskie. Program o rzekomo nielegalnej i „bulwersującej” działalności ojca Tadeusza Rydzyka. Nie ma sensu przytaczać tych inwektyw, które, m.in. Wysocka-Schnepf wygłaszała. Trzeba powiedzieć, że nigdy chyba w historii antynagrody Hiena Roku nie była aż tak dobrze „obsadzona”.

I na tym można zakończyć ten felieton, ale trzeba dodać, że wyjątkowo cyniczni propagandyści z mediów głównego nurtu, chociaż zabrakło im odwagi podczas debaty, rzucili się do obrony „kobiety lżonej przez Stanowskiego”. Paradne. Nie można przecież obrazić Wysockiej-Schnepf, nie z powodów, o których ona tak żenująco mówiła.

To uczciwy dziennikarz, nie tylko red. Stanowski, nie może obrazić laureatki Hieny Roku… Nie da się. Bo ludzi pozbawionych zdolności honorowych nie można obrazić.

Bronili jednak Wysockiej-Schnepf. Co prawda nieliczni, ale hałaśliwi. Podjęli się obrony tak głupiej, że aż śmiesznej. Ataki na Stanowskiego, z groteskową próbą dawnego funkcjonariusza TVP za kadencji PO-PSL a obecnego siepacza Onetu, były tylko jazdą obowiązkową. Bo broniona „obrażana i lżona” Wysocka-Schnepf nie dojechała na tę obronę. Prowadząca debatę „ambasadorowa” bowiem w nocy przez jej „obroną” napisała takie bzdury w mediach społecznościowych o swoim „oprawcy” Stanowskim, że gdyby jej głupota mogłaby być światłem w studiu spaliłaby Wysocką-Schnepf na wiór.

Powiecie: barwny incydent podczas debaty. Nie!

To, w pewnych proporcjach oczywiście, koniec ery dziennikarstwa salonowego, wynikającego nie z umiejętności, tylko z pozycji w salonie… Nie żal mi tego. Jest jednak bardzo smutny wniosek płynący z tej historii. Do dziennikarstwa będę teraz – w większym stopniu niż jeszcze niedawno – garnąć ludzie bez żadnych umiejętności. Za to ze sprytem i bezczelnością, bez pokory, bez prawdziwej ciekawości świata. A to wcześniej czy później odczują, nie tyle nawet prawdziwi jeszcze dziennikarze, ale Odbiorcy.

Hubert Bekrycht

 

KORONA AMOR PATRIAE – nagroda przewodniczącego KRRiT dla barda… i różne znaki

Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Maciej Świrski wręczył Nagrodę Korony Amor Patriae za popularyzowanie historii i kultury. Pierwszym laureatem nagrody został poeta i bard, tłumacz historyk sztuki profesor UAM w Poznaniu Jacek Kowalski.

Nagrodę wręczono w czwartek w Teatrze Polskim w Warszawie za „upowszechnianie dziejów Rzeczypospolitej i krzewienie polskiej tożsamości w przekazach audiowizualnych”.

Korona Amor Patriae

Przewodniczący KRRiT Macieja Świrskiego wręczył Koronę Amor Patriae poecie i pieśniarzowi, znawcy sarmatyzmu, tłumaczowi literatury starofrancuskiej Jackowi Kowalskiemu –  historykowi sztuki, autorowi kilkudziesięciu prac naukowych, profesorowi UAM w Poznaniu.

 „To jest nagroda przypominająca o obchodach tysiąclecia koronacji pierwszego króla Polski Bolesława Chrobrego” – mówił podczas gali wręczenia nagrody Maciej Świrski.

Laudację wygłosił prowadzący galę publicysta Rafał Ziemkiewicz, który zwrócił uwagę na szczególny charakter Korony Amor Patriae i zasługi laureata w krzewieniu polskiej tradycji sarmackiej i popularyzacji poezji starofrancuskiej w Polsce.

Pierwszy laureat  i… szczególny znak

„Jestem niesamowicie wzruszony. Cieszę się, że mam szczęście być odbiorcą tej pierwszej nagrody” – mówił Jacek Kowalski.

Po wręczeniu Korony Amor Patriae laureat wraz z zespołem muzyki dawnej wystąpili z koncertem, na którym zaprezentowano twórczość pieśniarza, m.in. utwory nawiązujące do m.in. polskiego sarmatyzmu i poezji starofrancuskiej.Zaprezentowano m.in. fragment „Pieśni o Rolandzie” w przekładzie i w wykonaniu laureata.W czasie koncertu publiczność reagowała bardzo spontanicznie, szczególnie podczas wykonania pieśni nawiązaniu do ballad starofrancuskich: „NOËL, czyli iluminacja noworoczna na zamku księcia Karola Orleańskiego w Blois”.

Emocje na widowni towarzyszyły nie tylko przy brawurowych interpretacjach pieśni sarmackich czy starofrancuskich. W pewniej chwili pod koniec koncertu na widowni rozbłysły niemal wszystkie smartfony…

Rafał Ziemkiewicz nie zganił jednak publiczności, ale tak skomentował tę sytuację.

„Szanowni Państwo, nie ma przypadków, są tylko znaki. Podczas wspaniałego koncertu barda Jacka Kowalskiego i jego zespołu nad Watykanem uniósł się biały dym. Mamy papieża” – powiedział Ziemkiewicz ogłosiwszy wybór kardynała Roberta Pervosta z Chicago na głowę Kościoła katolickiego. Ojciec Święty Leon XIV rozpoczął swój pontyfikat.

 

 

 

Spotkanie prezes SDP z przedstawicielami Ambasady USA w Polsce w Domu Dziennikarza w Warszawie

Wolność słowa i wolność mediów w Polsce była wiodącym tematem spotkania Emily Martinez Roca, sekretarz ds. praw człowieka Ambasady USAw Polsce i Jolanty Hajdasz, prezesa SDP i dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.  Spotkanie odbyło się 22 kwietnia b.r.  w siedzibie SDP przy ul. Foksal w Warszawie z inicjatywy Emily Martinez Roca, wzięła w nim udział także Katarzyna Dragan, specjalista ds. politycznych Ambasady USA w Polsce.

W odpowiedzi na zadane pytania Jolanta Hajdasz przedstawiła najistotniejsze problemy związane z realizacją zasady wolności słowa diagnozowane przez CMWP SDP.  Są to przede wszystkim procesy typu SLAPP wytaczane dziennikarzom min. z art. 212 kk, niejasna dla odbiorców i mało transparentna struktura własnościowa części mediów prywatnych, sytuacja mediów publicznych po ich bezprawnym przejęciu przez obecny rząd oraz szykanowanie dziennikarzy prawicowych.

Pytana o wyrok sądu w sprawie de facto odmowy przyznania koncesji naziemnej dla TV Republika i telewizji w Polsce24, dyrektor CMWP SDP potwierdziła, iż w jej ocenie decyzja Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z 9 kwietnia b.r. jest zamachem na wolność słowa demokratycznego państwa. Niejasne są powody podjęcia tej radykalnej decyzji. Przedstawione ustnie uzasadnienie sądu zawierało wiele nieprawdziwych i niepotwierdzonych informacji, co samo w sobie świadczy o wątpliwych podstawach prawnych i faktycznych do podjęcia tego tak radykalnego i kontrowersyjnego orzeczenia – powiedziała Jolanta Hajdasz.

CMWP SDP wspiera red. Mateusza Cieślaka skazanego z art. 212 kk. Rozprawa apelacyjna jeszcze w tym miesiącu

W związku z wyrokiem Sądu Rejonowego w Katowicach  z  24 sierpnia 2024 r.  związanym z publikacjami prasowymi red. Mateusza Cieślaka oraz postępowaniem II instancyjnym od tego wyroku przed Sądem Apelacyjnym w Katowicach CMWP SDP informuje, iż obejmuje niniejszą sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela w zakresie wolności słowa. Według oceny CMWP, w niniejszej sprawie zachodzi zagrożenie naruszenia praw obywatelskich red. Mateusza Cieślaka. Sprawa dotyczy publikacji prasowych dziennikarza z 2020 roku, w których przedstawiał wątpliwości związane z badaniem wymazów, tj. próbek materiału biologicznego pod kątem obecności w nich koronawirusa SARS-CoV-2. Rozprawa apelacyjna zaplanowana jest na 22 kwietnia 2025  r. 

Sprawa dotyczy publikacji red. Mateusza Cieślaka z 2020 r.  w których opisywał wątpliwości dotyczące badań laboratoryjnych w kierunku wykrywania zakażenia COVID 19 na terenie Gliwic.  Dziennikarz  w okresie września – października 2020r. kierował pytania przesyłane emailem do licznych organów, instytucji i organizacji państwowych w tym m.in. do Głównego Inspektora Sanitarnego w Warszawie, Ministra Zdrowia, Krajowego Konsultanta w Dziedzinie Diagnostyki Laboratoryjnej, Marszałka Śląskiego, Wojewody Śląskiego, Premiera RP, Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego, Dyrektora PZH w Warszawie, Dyrektora NFZ Oddziału w Katowicach, Państwowego Inspektora Pracy pytając o  o działalność firmy VITO-MED sp. z o.o. w Gliwicach  prowadzoną w cyt. kontenerze – blaszaku, czy wiedzą że laboratorium powoda działające w takim miejscu jest głównym laboratorium COVID – 19 na terenie woj. Śląskiego i  czy działa ono właściwie.  Z informacji przekazanej przez NFZ wynikało, że w tym miejscu zbadano 697 701 wymazów, za co NFZ miał zapłacić ponad 178 mln zł. Dziennikarz Mateusz Cieślak miał informatorów, którzy twierdzili, że w tych warunkach nie sposób jest prawidłowo wykonać badania takiej ogromnej liczby wymazów (w szczytowym momencie było to 5000 badań na dobę). Kontrola przeprowadzona na polecenie Ministerstwa Zdrowia potwierdziła jego wątpliwości  co do jakości i i prawidłowości pracy tego laboratorium. W obiekcie tym przeprowadzono również inne kontroleWykonały je Państwowa Inspekcja Sanitarna (Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Gliwicach) oraz Państwowa Inspekcja Pracy. Obie te kontrole także wykryły tam nieprawidłowości.

Wyrok został ogłoszony 23 sierpnia 2024 r. Zgodnie z jego sentencją red. Mateusz Cieślak został uznany za winnego zarzucanego mu czynu z art. 212 § 1 i 2 k.k. tj. pomówienia oskarżyciela prywatnego firmę VITO-MED sp. z o.o. z Gliwic i skazany został na karę grzywny. Ma także m. in. zapłacić nawiązkę na cel społeczny (10 000 zł) oraz ponieść koszty procesu.

W ocenie CMWP SDP wydany przez Sąd Rejonowy wyrok skazujący dziennikarza za działania podejmowane w ramach jego obowiązków zawodowych jest niezgodny z fundamentalnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, narusza podstawowe prawa obywatelskie w zakresie wolności słowa oraz stanowi zagrożenie dla wolności mediów. W związku z powyższym utrzymanie tego wyroku w mocy byłoby w tym przypadku rażącym naruszeniem powołanych wcześniej uregulowań prawa między-narodowego i krajowego oraz odnośnych przepisów karnoprocesowych, przywołanych w apelacji obrońcy.   W związku z tym CMWP SDP przesłało  do Sądu Okręgowego w Katowicach opinię amicus curiae w obronie skazanego z 212 kk dziennikarza .

opinia amicus curiae jest tu : TUTAJ

Władze PR zwolniły reportera, bo nie podobała im się jego relacja o próbie odebrania koncesji TV Republika i wPolsce24

Reporter polityczny Polskiego Radia Karol Darmoros po 13 latach został zwolniony z państwowej rozgłośni po wyemitowaniu relacji dziennikarza o próbie odebrania przez sąd koncesji TV Republika i wPolsce24 – podał portal Biznes Alert. 

Karol Darmoros pracował w Polskim Radiu od 2012 roku. Pracujący m.in. dla Informacyjnej Agencji Radiowej PR i zajmujący się głównie polityką Darmoros przygotował relację 9 kwietnia br. Prawie minutowy materiał dotyczył próby odebrania przez sąd koncesji TV Republika i wPolsce24.

Relacja nie spodobała się m.in. władzom radiowej Jedynki. „Po tzw. planowaniu w czwartek los Darmorosa był przesądzony” – poinformował Biznes Alert jeden z pracowników PR, który boi się podać nazwisko, bo to oznaczałoby także jego zwolnienie. „Kierownictwo miało pretensje, o to, co mówiono w relacji, czyli o wypowiedzi zwalczanego przez rząd przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Macieja Świrskiego i popierającego zwykle obecną koalicję członka rady profesora Tadeusza Kowalskiego. Nerwowo powtarzano, że w relacji o próbie sądowego odebrania koncesji konserwatywnym telewizjom wypowiedzi obu panów nie różniły się jakoś bardzo od siebie” – podkreślił pragnący zachować anonimowość pracownik Polskiego Radia w likwidacji.

Ani władze PR w likwidacji ani Darmoros nie chcą komentować sprawy. Na swoim profilu na X reporter potwierdził, że rozstał się z rozgłośnią. „(…) 10 kwietnia 2025 roku moja przygoda z Polskim Radiem dobiegła końca. W lipcu <<stuknęłoby>> 13 lat. To był bardzo dobry czas – ciężkiej pracy, materiałów zwykłych, codziennych, ale i niezwykłych, których nie miałbym szans zrealizować w innym miejscu” – podkreślił Darmoros dziękując wszystkim w PR za współpracę. „Taka praca. Starałem się jak najlepiej, by była to służba Słuchaczowi. Pracowałem na kilku kontynentach, w ponad 40 krajach i zapamiętam ten ogrom Dobra, którego doświadczyłem. Dziękuję!” – napisał reporter, którego relacja nie spodobała się władzom radia.

O zamiarze zwolnienia poinformował dziennikarza szef Informacyjnej Agencji Radiowej Artur Koziołek – przekazał BA. Od 2011 roku do 2015 roku, w drugiej kadencji koalicji PO-PSL, kiedy premierami byli Donald Tusk a potem Ewa Kopacz, Koziołek był rzecznikiem prasowym Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji. W tym resorcie szefowali wówczas dwaj politycy PO i obecny prezydent Warszawy, kandydat PO na prezydenta RP, czyli: Michał Boni, Andrzej Halicki i Rafał Trzaskowski.

Od połowy 2010 roku do stycznia 2011, obecny dyrektor IAR PR w likowdacji Artur Koziołek, kierował serwisami informacyjnymi TVP Info, gdzie wcześniej pracował też jako prezenter i reporter.

oprac. hub  – Biznes Alert/ X/ X – profil Karola Darmorosa