Dziennikarz, publicysta, sekretarz generalny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, redaktor naczelny portalu SDP sdp.pl
Od 1992 r. w mediach. Pracował m.in. w prasie, Polskim Radiu Łódź, TVP (w latach 2016-18 dyrektor - red.nacz TVP3 Łódź) i Polskiej Agencji Prasowej .
W połowie czerwca 2024 r. zwolniony dyscyplinarnie z PAP za publikacje o niszczeniu mediów publicznych w Polsce i reprezentowanie SDP jako sekretarz generalny stowarzyszenia. Pozwał PAP.
"Postępowanie trwa długo. Bardzo długo. W tej chwili II instancja analizuje biurokratyczne kruczki prawne PAP za Twoje pieniądze podatniku" - podkreślił Bekrycht.
Także w związku ze zwolnieniem go z PAP wygrał z ZUS w I instancji (zaległe pobory wstrzymane na skutek informacji od pracodawcy, co pozbawiło go środków do życia). Po 2 latach ubezpieczyciel musiał mu wypłacić pieniądze, ale... warszawski ZUS się odwołał i Sąd Okręgowy w Łodzi najpierw zmienił sędzię, a następnie w postępowaniu niejawnym wysłał w kosmos wyrok z I instancji powołując się na te same argumenty, które zastosował w korzystnym dla moego rozstrzygnięciu. Ale to tylko pozorny koniec tej sprawy. "Dużo o tym mówię piszę" - wyjaśniał dziennikarz w jedym z wywiadów. "Po bezprawnym przejęciu przez rząd mediów publicznych w grudniu 2023 roku i ich fikcyjnej likwidacji a także po próbach niszczenia mediów konserwatywnych, spraw takich, jak moja, są setki" - mówił.
Od 2009 r. we władzach łódzkiego SDP - wiceprezes oddziału. Od jesieni 2021 r. w ZG SDP, sekretarz generalny SDP. Od 1 stycznia 2022 r. redaktor naczelny portalu sdp.pl, delegowany na to stanowisko przez ZG SDP. Delegat ZG SDP na międzynarodowe zjazdy dziennikarskie EFJ, IFJ. W październiku 2024 r. wybrany ponownie do ZG SDP.
"Zawsze będę przeciwko cenzurze i SLAPP, czyli procesom nękającym dziennikarzy oraz niszczeniu polskich mediów, Przeciwstawiam się także dyskryminacji przez liberalno-lewacką koalicję mediów konserwatywnych, społecznych i katolickich" - delaruje Hubert Bekrycht.
"Precz z komuną!" - podsumował.
Ww wtorek późnym wieczorem media Domu Wolnego Słowa m.in. TV Republika, Niezlaeżnej.pl i Gazety Polskiej ujawnili, że dziennikarzowi Piotrowi Nisztorowi grozi olbrzymie niebezpieczeństwo. Zamachu na redaktora TV Republika chciał dokonać funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa (SOP), który był w ochronie wicepremiera i szefa MSZ – podała stacja.
Oto fragment teksty z portalu TV Republika: „Dotarliśmy do nagrania rozmowy, w trakcie której oficer Służby Ochrony Państwa opowiadał o planach brutalnego zabójstwa dziennikarza Republiki. W trakcie rozmowy wulgarnie wypowiadano się także na temat Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Pod adresem ministra padły m.in. określenia na >>k<<” – napisał portal TV Republika.
graf. z TV Republika
Dalej portal pisze m.in.: „Ta historia jest tak niesamowita, że aż ciężko w nią uwierzyć. Funkcjonariusz SOP, który ochrania wicepremiera planował morderstwo dziennikarza za krytyczny artykuł na swój temat” – podkreśliła TV Republika. „Na nagraniach z początku 2024 roku, do których dotarliśmy wprost opowiadał o planowanym morderstwie. Porwanie, połamanie nóg, polanie zwłok ropą, zamordowanie psów, to tylko niektóre słowa, które podały podczas rozmowy funkcjonariuszy SOP, jako zapowiedź działań przeciwko Piotrowi Nisztorowi” – napisał portal.
Dziennikarze z TV Republika zapowiadają, że opublikują rozmowy dotyczące planowanego zamachu na Piotra Nisztora.
Z kolei portal Niezależna pl. podawał na bieżąco wydarzenia związane z ujawnieniem planowanego morderstwa dziennikarza przez oficera SOP.
graf. z Niezależnej.pl
„W programie >>W punkt” Katarzyny Gójskiej w Telewizji Republika ujawniono nagrania, na których wysokiej rangi funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa Wojciech B. – szef ochrony Radosława Sikorskiego – planuje makabryczną zemstę na dziennikarzu śledczym Piotrze Nisztorze. Mowa o torturach, morderstwie oraz zabiciu psów redaktora >>Gazety Polskiej<< i TV Republika” – podała Niezależna.pl
„Głównym bohaterem taśm jest podpułkownik Wojciech B., pseudonim >>Biszkopt<<, człowiek odpowiedzialny za bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie” – napisał we wtorek Grzegorz Wierzchołowski, redaktor naczelny portalu Niezależna.pl
W bezprawnie przejętej przez rząd TVP w likwidacji skandal godni skandal. Faktyczna likwidacja TVP Polonia nie uwiera jeszcze koalicji, bo wybory za prawie trzy lata. Ciekawe, jak wówczas premier Donald Tusk wytłumaczy światowej Polonii likwidację TVP Polonia i to, że przejął ją Ośrodek Mediów dla Zagranicy TVP. Tym dziwnym podmiotem kieruje jeden z byłych wiceszefów rosyjskiej agencji informacyjnej Iterfax.
Michał Broniatowski, bo o nim mowa, to postać, do której jeszcze kilka lat temu w Polsce nikt się nie przyznawał. Na pewno nie żadna partia. Aż tu po politycznej zemście, przepraszam,”zmianie” w mediach publicznych i fikcyjnej ich likwidacji, Broniatowski pojawił się właśnie w rządowej stacji. Został dyrektorem Ośrodka Mediów dla Zagranicy TVP.
OMdZ TVP połknął działającą od ponad 30 lat TVP Polonia, w kształcie, który znaliśmy od dawna. Będzie mniej programów realizowanych w stylu byłej anteny międzynarodowej. Kadłub pozostał również z TVP World i z dawnego Biełsatu, którą to anteną przez 17 lat kierowała Agnieszka Romaszewska-Guzy. Legendarną opozycjonistkę, reporterkę i szefową stacji zwolniono dyscyplinarnie w marcu 2024 roku. Toczy się proces i wierzę, że Agnieszka go wygra z TVP w likwidacji. Trudno czytać, co się w dawnym Biełsacie dzieje. Nadawanie po białorusku, ukraińsku i rosyjsku jest poszatkowane jak kapusta na zimę. Ciężką zimę, szczególnie dla odbiorców dawnego Biełsatu. Dorobek tej telewizji został roztrwoniony, zniszczony.
Szef z jednego z rosyjskich mediów…
Przekładaniec językowy w podmiocie kierowanym przez Michała Broniatowskiego budzi zwłaszcza – jak alarmują eksperci medialni od Wschodu – nadreprezentacja języka rosyjskiego w OMdZ TVP. No i dochodzimy do sedna sprawy.
Wiele jest obaw, że szef struktur telewizji rządowej dla zagranicy nie jest człowiekiem powszechnego zaufania. Przynajmniej dla opozycji i dla tych ludzi, którzy się na mediach znają. To fragment z biogramu Broniatowskiego z Forbesa, magazynu, którego szef zagranicy w TVP był niegdyś redaktorem naczelnym.
„Michał Broniatowski rozpoczął karierę w 1979 roku w TVP, gdzie pracował do czasu stanu wojennego. Następnie był związany z brytyjską agencją telewizyjną ITN, Associated Press, a od 1985 roku z agencją Reutera. Od 1992 pełnił funkcję dyrektora polskiego oddziału Reutersa, który był pierwszym takim przedsięwzięciem w Europie Wschodniej, a od 1997 dyrektora przedstawicielstwa Reutersa w Rosji i krajach byłego Związku Radzieckiego. Po powrocie do Polski w latach 2001-2002 Broniatowski budował strategię nowych mediów w Grupie ITI. Był członkiem Rady Dyrektorów ITI i członkiem Rady Nadzorczej Grupy Onet. Od 2003 do 2009 pełnił funkcję wiceprezesa największej prywatnej rosyjskiej agencji informacyjnej Interfax, w której odpowiadał za międzynarodową działalność firmy. W latach 2009-12 kierował polskimi projektami internetowymi, a w 2013 współtworzył nowy całodobowy kanał informacyjny na Ukrainie – Espreso TV”– napisał Forbes w biogramie szefa OMdZ TVP. Opublikowałem to w całości, aby nie uronić kontekstu.
Kompetencja jak Yeti
Dinozaury z Woronicza – jak mówią o sobie starsi pracownicy TVP – mają spore wątpliwości, czy Broniatowski nadaje się do telewizji publicznej, szczególnie do TVP dla zagranicy. I to nie tylko ze względu na swoją pracę w rosyjskich mediach. Rosyjskich, podkreślam, nie holenderskich, nie niemieckich, brytyjskich czy czeskich lub amerykańskich. W mediach rosyjskich!
„Mam wrażenie, że on nic nie zrozumiał. Myśli, że TVP na Woronicza jest taka, jak na przełomie ustrojów” – mówił sdp.pl. jeden z pracowników TVP, który przechodzi wkrótce na emeryturę i nie chce ujawnić swojej tożsamości. „Proszę wybaczyć, ale nie chcę ryzykować, atmosfera w TVP w likwidacji przypomina niekiedy stan wojenny. Tylko koksowników nie ma. Chociaż na ten mróz mogliby wystawić…” – próbuje żartować nasz rozmówca.
„Kompetencja i nazwiska większości szefów w TVP w likwidacji to są zupełnie inne wartości. Także i Broniatowskiego. Jeśli to się nie zmieni, następny rząd nie będzie miał czego naprawiać” – martwi się doświadczony pracownik z Woronicza. „Może chodzi nie tylko o rządzenie, kiedy władzę sprawuje koalicja Tuska. Krążą plotki o sprzedaży, ale nie całej TVP, tylko jej najlepszych części” – dodał.
Nikt nie konsultował kandydatury szefa OMdZ TVP z MZS i rządem?
I jeszcze fragment z serwisu internetowej Press, którego to portalu nie można posądzać o sprzyjanie opozycji: >> „Paweł Jabłoński nie jest szeregowym posłem Prawa i Sprawiedliwości. Przez cztery lata był wiceministrem spraw zagranicznych i miał dostęp do niejawnych informacji o zagrożeniach ze Wschodu. W marcu 2024 roku wchodzi na trybunę sejmową i ostrzega, że dyrektorem TVP World został właśnie człowiek, który przez wiele lat był szefem rosyjskiej agencji informacyjnej Interfax. „W związku z tym mam pytanie o politykę MSZ, czy w zakresie tej nominacji byłego dyrektora rosyjskiej agencji informacyjnej na stanowisko dyrektora stacji walczącej z rosyjską dezinformacją MSZ konsultował się albo z ministrem kultury, albo z nielegalnym likwidatorem Telewizji Polskiej SA?” – pyta przejęty Jabłoński. <<.
Tyle Press, ale najciekawsze są jednak fakty, które jeszcze nie wyszły na jaw – mówią na korytarzach o Broniatowskim. Co mają na myśli? Nikt tego nie chce powiedzieć. Czy rząd i MSZ wiedzą, kogo zatrudniła TVP na stanowisku szefa TVP dla zagranicy? Chyba tam wiedzą, ale może mają ważniejsze zajęcia. Sam Broniatowski niechętnie mówi o swojej karierze w mediach rosyjskich. Nikt mu się, chyba, nie dziwi w kierownictwie TVP w likwidacji.
Realizator dźwięku Telewizji Polskiej i TVP we Łodzi Wacław Romański zmarł 3 lutego 2026 roku w wieku 87 lat… Właściwie Wacek Romański w TVP i TVP Łódź był zawsze. Kiedy pytałem go, kiedy zaczynał, udawał zamyślenie i mówił „no, to było w tym roku, kiedy pożyczyłem od Poli Negri 5 złotych”.
***
Pogrzeb śp. Wacława Romańskiego w poniedziałek 9 lutego o 11.30 na cmentarzu ewangielickim przy ul. Ogrodowej w Łodzi.
***
Wacław Romański…
Lubiany, otwarty, gaduła, profesjonalista w każdym calu. Dowcipny a jednocześnie wrażliwy. „W tak nerwowej pracy i taki pogodny” – mówili koledzy z reżyserki.
Poczucia humoru nie miał tylko wówczas, kiedy trzeba było ratować program, tak z powodów technicznych, jak i merytorycznie. Nie umiem sobie wyobrazić, że Wacek nie żyje…
Wacek nie był tylko dźwiękowcem. Kiedy była taka potrzeba i zdjęcia zrobił i światło ustawił. Takich ludzi już niestety w zawodzie jest coraz mniej. Nade wszystko kochał tę robotę. Chyba przez prawie pół wieku trudno sobie było wyobrazić TVP bez Romańskiego i Wacka bez telewizji w Łodzi.
Aż w końcu nastąpił ten dzień. „Przeszedłem na emeryturę, jestem już w odstawce, ale może odpocznę, chociaż powiem ci, brakuje mi tej adrenaliny, kiedy zaczyna się transmisja lub ŁWD (serwis informacyjny w TVP Łódż)” – powiedział mi kiedyś gorzko, może ponad dwie dekady temu.
„Nawet wtedy nie tracił kontaktu z oddziałem, no może nie tyle z firmą, co z ludźmi, z którymi pracował” – podkreśliła w rozmowie z portalem sdp.pl wieloletnia dziennikarka, spikerka Polskiego Radia i prezenterka Telewizji Polskiej Grażyna Jeżewska.
Wacław Romański w Zespole Emisji zdj. www.art.intv.pl
„Koleżeński, towarzyski. Takich ludzi jak Wacuś, jak mówi, młodzież już >>nie produkują<<. Jego praca to było jego życie” – mówiła. „Oprócz tego, że Wacek był absolutnym fachowcem, to jeszcze pomagał zrozumieć telewizyjną pracę mniej doświadczonym. Lubił pracę z młodzieżą” – dodała Jeżewska. Dawny dziennikarz TVP Łódź i prezes oddziału łódzkiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Zbigniew Natkański wspomina Zmarłego jako rzemieślnika i artystę jednocześnie.„W czasach, kiedy Wacek zaczynał, kiedy telewizja raczkowała i nadawała tylko na żywo, musiał być jednocześnie bezbłędnym realizatorem dźwięku i wrażliwym człowiekiem słuchającym interpretacji tekstu w ekranizacji klasycznego dramatu w Teatrze Telewizji. A tego typu produkcje często gościły w łódzkim studio. Ze znanymi reżyserami i znakomitymi aktorami” – wspominał Natkański.
***
Nie wiem, czy jeszcze kiedyś o Wacławie Romańskim napiszę, ale, jako młodszy kolega, mogę zapewnić, że Wacka nie będzie można zastąpić. Bo oprócz szacunku dla innych i swojego zawodu rozumiał, że w telewizji jego marzeń, najważniejsi są ludzie…Nie polityka.
Żegnaj Wacku, szkoda, że nie opowiesz mi teraz kolejnych anegdotek, których nie moglibyśmy nigdzie opublikować. Szkoda, że nie zobaczymy się już na stadionie Widzewa czy Orła… Szkoda.
Wacuś, do zobaczenia
Hubert Bekrycht
Pogrzeb śp. WACŁAWA ROMAŃSKIEGO odbędzie się 9 lutego, w poniedziałek o gdzinie 11.30 na na cmentarzu ewangelickim przy ul. Ogrodowej w Łodzi.
Termin „przedwierchołek” używany jest często przez wspinaczy wysokogórskich, geologów i geografów. Przedwierzchołek to jeszcze nie szczyt góry, ale prawie. Od szczytu czasem dzieli go kilkanaście metrów. Szczyt bezczelności natomiast bardzo chcą osiągnąć władze, niektórzy pracownicy i protektorzy mediów publicznych.
Nielegalnie przejęte ponad 2 lata temu TVP, PR, rozgłośnie regionalne PR i PA szczytu bezczelności jeszcze nie osiągnęły. Na razie musnęły zaledwie przedwierzchołek buty, chamstwa, cenzury, łamania wolności słowa, dezinformacji…
Uff, a to zaledwie początek. Pozostając w Himalajach hipokryzji, media publiczne brodząc po szyję w szlamie manipulacji i kłamstw podążają ku zagładzie. Utrzymują setki propagandystów koalicji i zwykłych hien dziennikarskich. Z naszych podatków.
W alpinizmie wspinacze i geografowie obserwują czasem kilka tzw. przedwierzchołków szczytu, który chcą osiągnąć. Media publiczne po 2023 roku też mają kilka prawie szczytów. Negatywnych, hańbiących, skandalicznych.
Przedwierzchołek nr 1 – kasa z Marsa
Dotyczy finansowej niekompetencji. Mając bezterminowe i określane mianem rządowej studni bez dna finansowanie, wciąż media publiczne nie mogą wyprodukować, czegoś, co przebije komercyjną konkurencję, w tym konserwatywnych nadawców, m.in. TV Republikę, telewizję wPolsce24, Radio Wnet, Radio Maryja, Telewizję Trwam i wiele, wiele innych. Do wierzchołka jeszcze trochę, bo komunikaty manipulacyjne w rządowych mediach płyną leniwie jak Nil. Ale wylewają jak szambo. Bardzo spektakularnie.
Przedwierzchołek nr 2 – etyczny Armagedon
W TVP, PR i PAP nie ma obecnie żadnych zahamowani molalnych. Byle tylko „dowalić” opozycji, mediom konserwatywnym i niezależnym jeszcze instytucjom. I ludziom z tych środowisk. Są w państwowych mediach pokłady zgnilizny etycznej, ale to nie znaczy, że nie będą się powiększać. Tu do szczytu daleko.
Przedwierzchołek nr 3 – media publiczne jak mafia
W tej chwili, chcąc dotrzeć na wierzchołek zemsty, wraz z przypadkowo wylosowanymi sędziami, media publiczne udowodniają, że wszystkie ich decyzje były zgodnie z prawem. M.in. zwolnienia dyscyplinarne, zwolnienia wymuszone, zastraszanie dziennikarzy, który jeszcze zostali i dezinformacje, które pojawiają się każdego dnia. I też do szczytu daleko jak z Warszawy do Drezna.
Atak szczytowy
Katalog wszystkich łotrostw nowych, nielegalnych władz mediów publicznych jest też długi jak taśma w kasie supermarketu. Trzeba poczekać aż się wyczerpie. Kiedy TVP, PR i PAP w likwidacji będą ledwo żywe, wówczas ktoś ich majątek sprawiedliwie podzieli. I zrobi się – jak mawiał klasyk – protokół zniszczenia.
A wtedy szczyty dopiero będą przed likwidatorami i ich rządowymi mecenasami. Szczyty albo upadki z wierzchołków mediów publicznych.
28 stycznia 2026 r. sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Krzysztof Tarapata zamknął rozprawę i oddalił powództwo telewizji TVN przeciwko portalowi Niezależna.pl i jego wydawcy. Jednocześnie sąd zadecydował, że powód – TVN S.A. – poniesie koszty procesu. Sprawa była objęta monitoringiem CMWP SDP, Centrum protestowało w tej sprawie m.in. podczas posiedzenia Komisji sejmowej i w oficjalnych stanowiskach. Decyzja sądu jest ostateczna i zamyka sprawę.
Telewizja TVN pozwała spółkę Słowo Niezależne, czyli wydawcę portalu Niezalezna.pl, i redaktora naczelnego Grzegorza Wierzchołowskiego za zacytowanie słów Tomasza Sakiewicza, które padły na antenie TVP Info w grudniu 2022 roku. Telewizja TVN S.A. skierowała do sądu także wniosek o zabezpieczenie roszczeń. Chodziło o nakazanie rozpowszechniania „w jakikolwiek sposób i w jakiejkolwiek formie” przez okres 1 roku informacji, że „TVN publikuje fake newsy lub fałszywe informacje”, „TVN publikuje materiały, które są wynikiem manipulacji, albo zawierają przekłamania”, „TVN ukrywa prawdę na temat katastrofy smoleńskiej”, „TVN to stacja, która realizuje interes Kremla”, „TVN broni polityki Władimira Putina i Federacji Rosyjskiej”. Chodziło m.in. o słowa, jakie były wypowiedziane w tej audycji że cyt. „Kłamią w żywe oczy. […] TVN powiedział, że wykluczono eksplozje, zamach. […] TVN podaje informacje, które chronią Putina ws. katastrofy smoleńskiej. Pomaga ukryć prawdę o Smoleńsku od samego początku”. W styczniu 2023 sąd oddalił pozew o zabezpieczenie roszczeń w postaci zakazu używania w/w wyrażeń na temat TVN, ale nadał była procedowana sprawa z powództwa TVN z żądaniem 100 tysięcy odszkodowania, usunięcia tekstu i przeprosin . Decyzja Sądu z 28 stycznia b.r. o oddaleniu tego powództwa zamyka tę sprawę.
CMWP SDP wielokrotnie występowało w tej sprawie broniąc pozwanych dziennikarzy i portal niezalezna.pl . Występowaliśmy m.in w pismach do sądu i publikowanych oficjalnie stanowiskach. Z udziałem CMWP SDP w tej sprawie odbyło się także specjalne posiedzenie komisji ds. kultury i środków społecznego przekazu, broniliśmy w niej prawa do swobody wypowiedzi i apelowaliśmy o przestrzeganie zasady wolności słowa.
/Wykorzstano rysunek Cezarego Krysztopy z innej publikacji na tym portalu/
Wzmaga się grupa nielegalnych szefów mediów publicznych po ich bezprawnym przejęciu w grudniu 2023 roku. „TVP, PR, PAP to ja”, zdaje się mówić premier Tusk nieskładną francuszczyzną naśladując Króla Słońce. Przyklaskują temu nielegalnie wybrani, z pominięciem Rady Mediów Narodowych, szefowie mediów publicznych. Środowisko ich władz to w gruncie rzeczy panopticum złego dziennikarstwa i politycznego zarządzania państwowymi spółkami medialnymi, w myśl politycznej zasady „jesteś od nas, włos ci z głowy nie spadnie”. Niektórzy kierownicy mediów rządowych są łysi, ale i tak pod ochroną koalicji. Kuriozum stanowi fakt, że szef PAP w likwidacji kwestionuje fakty i atakuje swojego byłego szefa Tomasza Grodeckiego, do grudnia 2023 roku zastępcę redaktora naczelnego PAP.
Różne rzeczy przeżywa kadłubek mediów publicznych, po rzeczywistym rozpoczęciu niszczenia tych instytucji przez rząd Donalda Tuska. W TVP w likwidacji Tomasz Sygut i Daniel Gorgosz (podejrzewani o członkowstwo w Grupie Wejście, czyli o koorynowanie siłowej pacyfikacji budynków mediów publicznych 20 grudnia 2023 roku) sprzyjają arcykałpanom propagandy i Hienom Roku. A nawet hienom stulecia. Za kadencji Gorgosza i Syguta wyemitowano antypolski film „Wśród sąsiadów” z przemontowaną zawartością, tak, aby sugerować, że nowy prezydent RP Karol Nawrocki jest nacjonalistą… i – kto wie – może antysemitą.
Paweł Majcher i Juliusz Kaszyński (podejrzewani o członkowstwo w Grupie Wejście) z Polskiego Radia, na każdym posiedzeniu Rady Programowej, której z rekomendacji SDP jestem członkiem, udają, że nie widzą nierzetelności wskazywanych m.in. przeze mnie w programie. Nie mam satysfakcji z tych moich uwag, ale stan programowy publicznej radiofonii jest katastrofalny. W serwisach to jeszcze nie ma komunikatów o nieomylności prezmiera, ale dogmaty o złej opozycji pojawiają się nie tak rzadko. W publicystyce nuda i – jak mawia moja koleżanka – „apoteoza świętej apologii” KO, PSL, PL2025 i wychwalanie celebrytów, którym przeszkadza PiS. No i do tego korespondent z PR z USA Marek Wałkuski, któremu wydaje się, że wypowiedział wojnę prezydentowi Trumpowi…
Osobny rodział stanowi Marek Błoński z PAP (podejrzewany o członkowstwo w Grupie Wejście – to jego telefon z dialogiem w tej sprawie bez trudu sfotografowano i teraz te zdjęcia są dowodem na działanie tej specyficznej grupy). „Błoński, były korespondent agencji ze Śląska zwsze był nijaki. Ale, jak mawiają w Katowicach, miał kontakty. Ze wszystkimi? No, niezupełnie. Repertuar jego wielbicieli i tych, którzy wielbili Błońskiego za jego teksty w PAP był długi” – mówi pragnący zachować anonimowość śląski dziennikarz.
„Więkoszość kontaktów Błońskiego stanowili głównie politycy lewicy i liberałowie oraz środowisko związków zawodowych, ale nie wszystkich. Teraz chyba odcięła się od niego Solidarność, chociaż wszyscy wypominali temu związkowi, że Błoński, już jako nielegalny szef agencji i jednocześnie, 20 grudnia 2023 roku, jeszcze szef zakładowych struktur Solidarności w PAP, siłowo wkroczył do siedziby przy Brackiej na czele osiłków, brutalnych ochroniarzy, pacyfikujących PAP” – kończy swą opowieść dziennikarz ze Śląska.
Ja za wiele o Błońskim nie mogę dodać, obowiązuje mnie powściągliwość sądowa, bo pozwałem PAP za dyscyplinarne, moim zdaniem, bezprawne wyrzucenie mnie z pracy w 2024 roku, kiedy nowa ekipa medialna Tuska dopiero się rozkręcała. Jestem sekretarzem generalnym Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i red. nacz portalu SDP. Pisałem o haniebnych pacyfikacjach siedzib mediów publicznych, krytykowałem te nowe, nielegalne władze z Błońskim na czele, podpisywałem dziesiątki protestów w sprawie bezprawnego przejęcia TVP, PR I PAP, brałem w tych protestach udział. Mój los i dyscyplinarka – jak mówił mi jeden ze znajomych z PAP – były przesądzone, od momentu pierwszej krytycznej uwagi o PAP, jaką publicznie wygłosiłem w obecności Błońskiego. Ten „demokrata” nie zrozumiał.
Bardziej niż sytuacja w agencji, dziwi mnie fakt, że nieliczni uczciwi a niezbyt odważni dziennikarze z PAP milczą w sprawie tego, co teraz tam się wyprawia. Przecież to skandal. Trwa deprecjonowanie PAP poprzez „pomyłki” w relacjach. „Pomyłki” m.in. z wydarzeń z udziałem Karola Nawrockiego i „niefortunnej zmiany „- w oficjalnym serwisie PAP (!) – imienia obecnego prezydenta na „Karofel” , „nieudane i zbyt szybkie” tłumaczenie prezydenta USA, który „przez pomyłkę” mówił coś innego niż mówił. Kolejne „pomyłki” dotyczące Donalda Trumpa. I wreszcze sprawa Tomka Grodeckiego. Bardzo mnie poruszyła, bo to po prostu, w mojej opinii szantaż byłego pracodawcy wobec dziennikarza. Powie ktoś, no tak były podwładny zwolnił swego szefa, wicenaczelnego agencji. Nic bardziej mylnego. Jeśli Grodecki napisze wszystko, to wróbelki ćwierkają, że kierownictwoi PAP może mieć kłopoty.
Bezczelność to mało. Tylko popatrzcie jaki pozew wysmażył wobec mnie @PAPinformacje. Cóż, zastraszyć się nie dam. Nie pozwolę też na cenzurę. 👇https://t.co/Cm5tYZ5OQF
Grodecki to dziennikarz, który pisał i pisze prawdę o tym, co stało się w publicznych mediach ponad dwa lata temu. Pisał m.in. o Grupie Wejście, największym skandalu w polskim dziennikarstwie po 1989 roku. To oczywiście nie w smak różnym czerwonym cenzorom, którzy zawłaszczenie TVP, PR i PAP chcą zamieść pod polityczny dywan ekipy Tuska. Znając Tomka, to się po prostu im nie uda…
Hubert Bekrycht
/Wykorzstano rysunek Cezarego Krysztopy z innej publikacji na tym portalu/
Oddaję głos autorowi publikacji o cenzurze w PAP Grzegorzowi Wierzchołowskiemu redaktorowi naczelnemu Niezależnej.pl:
Marek Błoński, pełniący funkcję likwidatora w nielegalnie przejętej Polskiej Agencji Prasowej, wypowiada wojnę wolnemu słowu. Żąda przeprosin i pieniędzy za to, że red. Tomasz Grodecki – dziennikarz Niezalezna.pl – odważył się głośno powiedzieć o bezprawnym i siłowym wejściu nowej władzy do mediów publicznych.
Telewizja w Polsce24 pokazała w środę przed południem przykłady pomijania ważnych dla kraju informacji przez wspierające rząd media publiczne. W czasie, kiedy odbywają się ważne uroczystości państwowe z udziałem prezydenta RP Karola Nawrockiego, utrzymywany z pieniędzy podatników publiczny kanał informacyjny TVP pokazuje… ciekawostki z Polski i świata. „Media rządowe lekceważą prezydenta Karola Nawrockiego, świadomie niszczą wizerunek pierwszej osoby w państwie” – powiedziała w wPolsce24 prezes SDP, dyrektor CMWP SDP Jolanta Hajdasz.
Buta i świadome wyciszanie opozycji, ale przede wszystkim milczenie o ważnych dla kraju wydarzeniach z udziałem prezydenta RP Karola Nawrockiego. To tylko niektóre grzechy mediów publicznych przejętych bezprawnie przez rząd w grudniu 2023 roku po siłowej pacyfikacji siedzib TVP, PR i PAP oraz postawieniu ich w stan pozornej likwidacji.
Media prorządowe realizujące teoretycznie tzw. misję publiczną są coraz bardziej bezczelne. Bez zażenowania występują w imieniu koalicji. Bronią polityków związanych z rządem, bezpardonowo atakują prezydenta Nawrockiego, opozycję, media konserwatywne.
Ostatnio jednak, na przykład w TVP i w programach Polskiego Radia a także w Polskiej Agencji Prasowej, obserwować można wzmożenie takich negatywnych zachowań. Pomijane są na przykład ważne wypowiedzi prezydenta Nawrockiego i uroczystości z udziałem głowy państwa. W przedpołudniowych, środowym programie telewizji wPolsce24 pokazano kilka przykładów – jak mówią konserwatywni medioznawcy – tzw. aktywnego milczenia. Chodzi o kampanie mediów publicznych, w których świadomie krytykuje się bezpodstawnie polityków nieprzychylnych rządowi Donalda Tuska.
„Media rządowe lekceważą prezydenta Karola Nawrockiego, świadomie niszczą wizerunek pierwszej osoby w państwie” – powiedziała w wPolsce24 prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP dr Jolanta Hajdasz. Dodała, że pomijanie ważnych dla kraju informacji jest sprzeniewierzeniem się zasadom mediów publicznych polegającej na obowiązku przekazywania relacji istotnych dla Polski. A do takich należą relacje wystąpień prezydenta RP.
Jolanta Hajdasz nazywa to wprost: „Jest to niszczenie wizerunku prezydenta” – podkreśliła i podreśliła, że prawdziwym dziennikarzom trudo zrozumieć aż taką propagandowę siłę nienawiści w mediach publicznych i mediach komercyjnych popierających rząd, a jednocześnie zwalczających konserwatywną opozycję. „Jednocześnie mamy do czynienia do wyciszania przez media publiczne afer, na przykład tej z udziałem marszałka Włodzimierza Czarzastego z Lewicy, któremu zarzuca się brak poświadczenia bezpieczeństwa i podejrzane kontakty z Kremlem” – podsumowała prezes SDP.
Na antenach mediów publicznych i innych środków prorządowego przekazu próżno od dwóch latach szukać krytyki koalicji 13 grudnia. Teraz jednak, mniej więcej od kampanii prezydenckiej, publiczne media i inne przekazy, na przykład m.in. w TVN, GW, Newsweeku, pomijają jakiekolwiek negatywne informacje o rządzie i popierających go politykach. Absurd? Polityka wyparcia po prostu.
Ostatnio w mediach tzw. głównego nurtu nie sposób znaleźć informacji w sprawach o dwóch aferach. Chodzi o aferę „sowiecką” dotyczącą braku poświadczenia bezpieczeństwa i kontaktów z Kremlem marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego z Lewicy i aferę „drogową” z udziałem ministra Żurka, który o mały włos nie przejechałby kobiety na pasach udzielając w tym czasie wywiadu prowadząc samochód.
Nie ma sensu szukać informacji na te tematy w mediach państwowych i prorządowych. W tych redakcjach są tylko próby obrony i ataki na media konserwatywne, które podawały szczegóły kłopotów Żurka i Czarzastego… Tracą na tym, komercyjnie, m.in. TVN i TVP, GW, Polskie Radio i Polskia Agencja Prasowa – mówią medioznawcy, bo, aby poznać szczegóły afer a nawet tylko „afer” ludzie zwracają się ku mediom konsertwatywnym. Te są coraz częściej cytowane, bo po prostu przekazują informacje, których nie ma np. w mediach publicznych i TVN – ani w sieci ani w tradycyjnych przekazach.
Oto przykłady publikacji o aferze Czarzastego:
TV Republika: Czarzasty bez poświadczenia bezpieczeństwa:
— Telewizja Republika 🇵🇱 #włączprawdę (@RepublikaTV) January 27, 2026
Radio Wnet: Włodzimierz Czarzasty nigdy nie został zweryfikowany przez służby specjalne – Piotr Nisztor z TV Republika:
‼️„Włodzimierz Czarzasty nigdy nie został zweryfikowany przez służby specjalne. Marszałek Sejmu uwłaszczył się na majątku partyjno-państwowym i nie złożył klauzuli bezpieczeństwa kiedy zasiadał w komisji sejmowej ds. służb specjalnych” – Piotr Nisztor, dziennikarz śledczy w… pic.twitter.com/YZI8edtVgK
W mediach publicznych nie ma takich publikacji. A na pewno nie tak mocnych publikacji o drugiej osobie w Polsce. Czarzasty jest nawet, co znamienne, coraz słabiej broniony w mediach rządowych i prorządowych. Ale jednak na X TVP jest wypowiedź marszałka Sejmu. O relacjach z Sowietami. Czyli jednak… Nie, to rozmowa z Czarzastym sprzed 7 lat. I to wypowiedź kontrowersyjna. Chyba dla coraz większej liczby Polaków:
Znacznie więcej było materiałów broniących ministra sprawiedliwości, bo ten chce zaostrzenia przepisów o ruchu drogowym. Nie z tego jednak powodu w obronę wzięły Waldemara Żurka prorządowe media, kiedy tenProkurator Generalny zasiadł za kierownicą auta i udzielał wywiadu jednemu z dziennikarzy (uważam rozmowy nagrywane w samochodach za niepotrzebne).
Podczas rozmowy na przejście dla pieszych wyszła kobieta. Prowadzący wywiad zwórcił na to uwagę Żurkowi. Ten głupio odpowiedział, że piesza była jeszcze daleko, kiedy cała Polska widziała jak wchodziła na pasy w tym samym momencie kiedy przejeżdżał je minister sprawiedliwości…
Podobnie jak znany internauta Marcin EDO nie mogłem się powstrzymać… (Uwaga, podczas realizacji tego filmu przez AI nikt nie ucierpiał).
Nie ma sensu dłużej opisywać tej afery. Żurek jaki jest każdy widzi. Mdły i niewyraźny. Czyżby dymisja? No, ale przecież nie za wykroczenie drogowe i inne czyny przrstępne? Może Waldemar Żurek szykuje się na stanowisko sędziego TSUE? Rząd się sypie, nawet najwięksi wyznawcy zaczynają wątpić.
Od czasu do czasu na naszym portalu SDP będziemy obserwować, co o nas piszą tzw. media głównego nurtu. Niestety, nie sa to przeważnie życzenia rozwoju stowarzyszenia…
Teraz, coś z ostatnich dni i – chyba – krytyczne podejście do SDP. W wykonaniu portalu, który, teoretycznie, ma, rzetelnie – hmm… – infromować o mediach w Polsce. Wyszło jednak na to, że jak podkreśla Press, iż to SDP grozi…
Periodyk i poral @PressRedakcja piszący o mediach, tak je sam rozumie, zasugerował, że SDP „grozi”. Konsekwencjami. Jakimi nie napisali… Koń by się uśmiał. To w związku z naszym negatywnym stanowiskiem dotyczącym skandalicznego projektu Minuis@kultura_gov_pl. ustawy medialnej.
Periodyk @PressRedakcja piszący o mediach, tak je sam rozumie, zasugerował, że SDP „grozi”. Koń by się uśmiał. To w związku z naszym negatywnym stanowiskiem dotyczącym skandalicznego projektu @kultura_gov_pl ustawy medialnej. Popierana przez rząd regulacja, naszym zdaniem, to w…
Popierana przez rząd regulacja, naszym zdaniem, to w skrócie, początek końca wolności słowa przygotowanie podglebia dla cenzury. Zatem nie „grozimy” tylko ostrzegamy.
Groźbą byłoby, gdybyśmy napisali, że „jeśli rząd nie przyjmnie uwag SDP, to będziemy w ONZ i na posiedzeniu Rady Galaktyki wnioskować o odwołanie Rady Ministrów Donalda Tuska”. Ale nie zrobimy tego, bo gdyby ktoś nie zauważył, że jest tu cudzysłów, przypominamy, iż to cytat. To darmowa porada semantyczna i merytoryczna dla Press. Jak chcecie większej klikalności, to napiszcie, że rozdajecie słowniki PWN…
W restauracji o morskich tradycjach, usytuowanej nad samą Motławą, skąd rozciąga się piękny widok na stary Gdańsk odbyło się noworoczno-opłatkowe spotkanie wybrzeżowych dziennikarzy należących do Oddziału Gdańskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Uczestniczyło w nim ponad 30 osób.
Wśród nich byli też nowi członkowie, którym właśnie wręczono legitymacje: Wioleta Żurawska, fotoreporterka z „Gościa Niedzielnego”, mówiąca o sobie, że robi „święte zdjęcia” oraz Michał Pacześniak, reporter z Radia Gdańsk.
Janusz Wikowski wręcza legitymację SDP nowemu członkowi Wiolecie Żurawskiej, przysłuchuje się temu ks. Jarosław Brylowski Fot. Maria Giedz
Niepowtarzalny nastrój…
Na spotkanie, oprócz członków Stowarzyszenia, przybyli również goście: Bogusław Olszonowicz, wiceprezes Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, nie tylko dziennikarz, ale też muzyk z zespołu „Czerwone Gitary”, który wraz z małżonką Dianą wspierali nas śpiewem kolęd.
Bogusław Olszonowicz i jego żona Diana swoim śpiewem wprowadzili niezwykłą atmosferę podczas noworoczno-opłatkowego spotkania wybrzeżowych dziennikarzy Fot. A. Gojke
Przybył także Czesław Czyżewski, redaktor naczelny Wydawnictwa Pomorskiego, który w trakcie wspólnego, noworocznego „biesiadowania” zaczął rozważać chęć przynależności do SDP.
Towarzyszył nam też Wojtek Szramowski reprezentujący Pomorskie Media Gospodarczo-Biznesowe, który niemal natychmiast wrzucił na Facebooka krótkie nagranie polskiej piosenki świątecznej „Jest taki dzień” w wykonaniu Bogusia i Diany. Atmosfera zrobiła się wręcz niezwykła, ale zacznijmy od początku, czyli od opłatka i składania sobie nawzajem życzeń.
Modlitwa
Ks. Jarosław Brylowski, proboszcz parafii w Ełganowie, nasz stowarzyszeniowy kolega i publicysta historyczny, poprzedził kolację krótką modlitwą, również za naszych redakcyjnych kolegów zmarłych w ubiegłym roku. A było ich, niestety aż dziesięcioro. Znaliśmy się, pracowaliśmy z nimi, byli naszymi mistrzami, jak np. Jan Jakubowski, współtwórca i redaktor prasy podziemnej, czy Barbara Szczepuła, m.in. autorka książek poświęconych historii Gdańska. Uczciliśmy ich minutą ciszy i modliliśmy się za nich wszystkich.
Jarek, nasz tzw. nieformalny oddziałowy kapelan, nawiązując do Bożego Narodzenia, zwrócił uwagę na takie pojęcia jak odpowiedzialność i prawda, które są niezwykle ważne w pracy dziennikarza. Pobłogosławił też opłatki, którymi dzieliliśmy się, życząc pracy bez stresu, politycznych nacisków, takiej, która nam daje satysfakcję, a widzom, słuchaczom czy czytelnikom zapewnia rzetelne informacje.
Ksiądz Jarosław Brylewski (skromnie w lewym górnym rogu zfdjęcia) w modlitwie przed poświęceniem opłatków mówił o szukaniu prawdy, o byciu odpowiedzialnym, a dziennikarze z zainteresowaniem go słuchali Fot. M. Giedz
Były też życzenia przesłane mailem czy WhatsAppem od członków Zarządu Głównego SDP i oczywiście od pani Prezes Jolanty Hajdasz, a także od naszego kolegi Tadeusza Knade, członka Oddziału Gdańskiego, który od niemal 40 lat mieszka w Hamburgu.
Janusz Wikowski i Andrzej Liberadzki, dwaj niegdyś redaktorzy naczelni Dziennika Bałtyckiego dzielą się opłatkiem i składają sobie noworoczne życzenia Fot. A. GojkeJolanta Roman-Stefanowska składa dzieli się opłatkiem i składa noworoczne życzenia seniorowi wybrzeżowych dziennikarzy Edmundowi Szczesiakowi Fot. A. Bojke
Biesiada noworoczna i Konkurs SDP
Biesiadowaliśmy, delektowaliśmy się i czerwonym barszczem i pasztecikami, ale przede wszystkim w różny sposób przyrządzonymi śledziami dodanymi do pieczonych ziemniaków w mundurkach.
Zebrała się starszyzna wybrzeżowego dziennikarstwa. J. Wikowski, K. Kurkiewicz, A. Gojke, E. Szczesiak, T. Woźniak i ledwie widoczny A. Liberadzki Fot. M. Giedz
W przerwach śpiewaliśmy kolędy, prowadziliśmy ożywione rozmowy, również na temat 32. już edycji Konkursu SDP, omawiając poszczególne kategorie i zastanawiając się kto i jakie materiały mógłby na ten konkurs przesłać. Dużym zainteresowaniem cieszyła się poświęcona tematyce religijnej, jedna z nowowprowadzonych kategorii konkursowych.
Co dalej z mediami?
Prowadziliśmy też, w niewielkich podgrupach, poważne rozmowy na temat naszej pracy zawodowej, walki o niezależność mediów i prawa do publikacji. A to wszystko umożliwił nam nasz oddziałowy prezes Janusz Wikowski, jednocześnie szef Głównej Komisji Rewizyjnej SDP. To on postarał się, aby na to spotkanie przygotować i coś dla ducha i dla smakoszy specjalnej kuchni wigilijnej. A dyskusje?
Dyskusjom w podgrupach na siedząco i stojąco nie było końca Fot. A. Gojke
Nikt nie siedział sam. Dzieliliśmy się swoimi doświadczeniami, poruszaliśmy tematy ważne dla środowiska i Stowarzyszenia.
Fotografująca uroczystość (Maria Giedz – autorka tekstu), za nią Czesław Czyżewski, a w tle Adam Chmielecki, dyrektor w Fundacji Promocji Solidarności Fot. A. Gojke
Rozmawialiśmy o problemach mediów, podpytywaliśmy seniorów o ich spojrzenie na sprawy nurtujące nas dziennikarzy.
Cała naprzód!
Po kilku godzinach trzeba było się rozstać. Wyszliśmy jednak podbudowani, z nadzieją, że ten rok przyniesie lepszą rzeczywistość, i jak na „ludzi morza” przystało powiedzieliśmy sobie „Cała Naprzód”, wykorzystując nazwę tejJednak gościnnej restauracji.
Projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji nie spełnia oczekiwań między innymi środowisk dziennikarskich oraz pracowników mediów – podkreślali uczestnicy dyskusji w siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich na Foksal w Warszawie. Debatowali: prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich dyrektor Centrum Monitoringu Prasy SDP dr Jolanta Hajdasz, były przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w latach 2007-2010 i 2016 – 2022 Witold Kołodziejski, członek Zarządu Głównego SDP i wieloletni prezes Stowarzyszenia oraz założyciel i szef Radia Wnet Krzysztof Skowroński oraz członek KRRiT jej przewodniczący w latach 2022 – 2025 Maciej Świrski. Dyskusję transmitowaliśmy na portalu sdp.pl (wideo na końcu relacji).
Rozpoczynając rozmowę z gośćmi prezes SDP Jolanta Hajdasz przypomniała, że 5 grudnia 2025 roku Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przesłało do konsultacji społecznej projekt ustawy medialnej, czyli projektu zmiany ustawy o radiofonii i telewizji.
Uczestnicy dyskusji SDP o projekcie nowej ustawy o radiofonii i telewizji: na zdj. od lewej członek Zarządu Głównego SDP i wieloletni prezes Stowarzyszenia oraz założyciel i szef Radia Wnet Krzysztof Skowroński, członek KRRiT jej przewodniczący w latach 2022 – 2025 Maciej Świrski, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich dyrektor Centrum Monitoringu Prasy SDP dr Jolanta Hajdasz oraz były przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w latach 2007-2010 i 2016 – 2022 Witold Kołodziejski zdj. hub
W sprawie zmian są poważne wątpliwości, dziennikarzy i pracownikó mediów oraz twórców cyfrowych prowadzących działalność w Internecie.
Komplikacje dla nadawców
„Ta dyskusja z udziałem dwóch przewodniczących KRRiT będą bardzo pomocne w ostatecznym kształcie stanowiska SDP w sprawie nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji” – podkreśliła prezes Hajdasz. Dodała, że nie można lekceważyć próby tej nowelizacji, bo sytuacja w polskich mediach jest bardzo poważna, wręcz niebezpieczna. Projekt nowej ustawy medialnej – zdaniem szefowej SDP – gdyby regulacja została przyjęta, pogorszy i skomplikuje sytuację na przykład małych nadawców, m.in. stowarzyszeń twórczych, np. SDP.
Maciej Świrski i Jolanta Hajdasz zdj. hub
„Mamy kanał na YouTube. Stowarzyszenie nie jest bogate, ale według projektu musielibyśmy zatrudnić dodatkowych ludzi do sprawozdawczości. Tylko jednego kanału, który nie przynosi zysków” – argumentowała Hajdasz.
Gdyby nowelizacja stała się faktem prawnym, właściciele małych kont, na przykład na YouTube, skazani byliby na jeszcze większą biurokrację i obowiązek sprawozdawania z działalności programowej zdj. hub
Współprowadzący dyskusję Krzysztof Skowroński z Zarządu Głównego SDP, założyciel Radia Wnet zwrócił uwagę, że po bezprawnym przejęciu przez rząd mediów publicznych i ich fikcyjnej likwidacji, sytuacja TVP, PR i PAP staje się katastrofalna. „Wydaje się, że to wielkie zagrożenie dla tych państwowych spółek i odbiorców. Ten stan jest dramatyczny i niebezpieczny dla tzw. misji publicznej. Największy chyba w historii spadek słuchalności całego Polskiego Radia, a w szczególności Trójki to symbol upolitycznienia radiofonii” – dodał Skowroński.
Czy prezydent zawetuje nowelizację?
„Mam nadzieję, że, o ile nowe prawo uchwali parlament, prezydent Nawrocki nie podpisze tej ustawy” – powiedział szef Radia Wnet. „Ten projekt, na przykład w kwestii wyboru władz mediów publicznych, jest tak skomplikowany, że może należałoby wprowadzić wybór prezesa TVP w wyborach powszechnych” – zażartował Skowroński.
Od lewej: Krzysztof Skowroński, Maciej Świrski, Jolanta Hajdasz zdj. hub
Członek KRRiT i do niedawna jej szef Maciej Świrski powiedział, że projekt nowelizacji jest archaiczny, ale może spowodować chaos. „Rynek pod rygorem nowej ustawy może być zupełnie inny. Propozycja zmian z ministerstwa kultury to 47 stron przepisów, ale to nie jest tekst jednolity, scalony. Wszystko po to, aby się obywatel nie zorientował” – przekonywał Świrski.
Nowelizacja = reanimacja medialnego trupa
„Taka zmiana systemu medialnego pociąga za sobą zmiany ustrojowe. Bez zmiany Konstytucji. W tym mieści się ogromny koszt dla obywateli mających do czynienia z mediami” – powiedział były szef KRRiT. Dodał, że według nowych przepisów KRRiT organ podległy władzy wykonawczej, co jest sprzeczne z ustawą zasadniczą. Poza tym, jego zdaniem, ustawa wprowadza po prostu kontrolę polityczną aktualnych władz państwowych. „Ustawę tę uszyto pod wielkie mainstreamowe, duże media” – dodał Świrski.
Maciej Świrski zdj. hub
„Na przykład niewielki nadawca internetowy jest na straconej pozycji, bo po nowelizacji, będzie musi zgłosić do KRRiT zmiany programowe, a tam się w ciągu godzin potrafi zmienić ramówka” – mówił Świrski „Trzeba więc zatrudnić nowych pracowników. Taka nowelizacja to zabicie rynku medialnego” – podsumował.
Świrski poinformował, że jako członek KRRiT ogłosił w czwartek swoje stanowisko w sprawie ustawy medialnej – tekst poniżej.
Z Maciejem Świrskim, w sprawie trudności na rynku mediów, po ewentualnym wejściu w życie ustawy, zgodził się były przewodniczący KRRiT Witold Kołodziejski. „Nowa ustawa, to próba reanimacji trupa medialnego, a nie wdrożenie ustaw europejskich” – oświadczył Kołodziejski.
Witold Kołodziejski zdj. hub
„Nowelizacja wprost uzależnia nowy system medialny od rządzących polityków betonując przynajmniej na 6 lat obecny układ na polskich scenie publicznej” – podsumował były przewodniczący KRRiT (2007 – 2010 i 2016 – 2022).
***
Konsultacje w sprawie nowej ustawy medialnej zakończą się w piątek 23 stycznia br. Prezes SDP Jolanta Hajdasz poinformawała, że w najbliższych godzinach należy spodziewać się oficjalnego stanowiska SDP w tej sprawie.
Dwóch amerykańskich psychiatrów pobiło się w więzieniu. W roli jednego z nich, doktora Douglasa Kelleya, groteskowo niestety wystąpił Rami Malik. Kinowa bójka psychiatrów była na więziennym korytarzu. Tam, gdzie siedzieli niemieccy zbrodniarze w czasie procesu norymberskiego…To najkrótsza analiza filmu o niezwykłym trybunale.sprzed 80 lat. Moim zdaniem płytki film to najwyżej plajta dla producenta, ale tu jej nie będzie, bo zaangażowano dobrych aktorów. Niepoważny film ze znanymi artystami to jedno, ale rozpuszczanie zbrodni w oparach, nawet artystycznego absurdu to okaleczanie historii. I kina.
„Norymberga” z 2025 roku w reżyserii James’a Vanderbilta to filmowy zakalalec. Tym bardziej niestrawny, bo dotyczy największego ludobójstwa w historii ludzkości. Zbrodni, której dopuścili się Niemcy, przedstawiciele, jak mówili nawet w czasie wojny użyteczni idioci, „kulturalnego narodu z bogatą historią obrony chrześcijańskiego świata”. Zapomniano wówczas, że tę cywilizację nazywa się do tej pory cywilizacją judeo-chrześcijańską. Niemcy robili wszystko, aby ją zniszczyć. Na szczęście 80 lat temu im się nie udało.
Niewinni Niemcy…
Nie dam nabrać się na sztuczki psychologiczne. Nie dam się nabrać na dobrych Niemców, przystojnych i w gruncie rzeczy porządnych żołnierzy Wehrmachtu a nawet wrażliwych funkcjonariuszy SS. Nie dam się nabrać na wahania moralne wyzwolicieli z USA i Wielkiej Brytanii. Nie wierzę, że ktoś nabiera się jeszcze na to, że zachodni alianci nie widzieli, że to Sowieci umożliwili Niemcom przygotowania do wojny i zagłady milionów ludzlich ustnień. Moskwa i Berlin byli przecież w latach 1939 – 41 sojusznikami… Te kraje razem napadły na Polskę.
Justizpalast, czyli Pałac Sprawidliwości w Norymberdze, gdzie 80 lat temu sądzono niemieckich zbrodniarzy; Wikipedia fot. Magnus Gertkempe
Oskarżam realizatorów filmu Norymberga o to, że dla pieniędzy ze sprzedaży biletów obsadzili Russella Crowe’a w roli zbrodniarza Hermanna Görenga. Czy to głupota, czy świadomy zabieg mający, przepraszam logików, relatywizować zło? Myślę, że wcześniejsze kreakcje artystyczne i permanetna sympatia do powierzchowności Crowe’a nie pomogły w zrozumieniu, kim była ponura postać grana przez tego aktora…
Ciało niemieckiego zdbrodniarza Hermanna Göringa, który po usłyszeniu w Norymberdze wyroku śmierci, przed egzekucją popełnił samobójstwo – zdj. archiwalne, alamy.com
A Malik? No cóż dobry aktor, ale nie umiał zagrać obłąkanego psychiatry, bo sztuczki clowna nie zawsze są dobrą wizją artystyczną. I reżserską.
Może czeka nas to samo…
Pewnie nadal będą produkowane filmy o II wojnie światowej. Niewielu ludzi ją już pamięta z własych brutalnych doświadczeń. Jesteśmy jednak na niebezpiecznej drodze, aby przeżyć taki kataklizm po raz trzeci. Może jeszcze za mojego życia, oby nie, ale niemiecka kinematografia zrobi film o bohaterach III Rzeszy zamordowanych przez zachodnich aliantów w Norymberdze.
W kluczowej scenie więźniowie niemieccy, zbrodniarze odpowiedzialni za śmierć milionów wychodziliby uśmiechnięci i szczęśliwi z więzienia. I Niemcy, twórcy największej zagłady w historii, trzymając się za ręcę z Rosjanami, ich sojusznikami sprzed kilku lat, śpiewaliby „Nessum dorma” z opery „Turandot” Pucciniego…
Przesadzam? Jeśli nie zatrzymamy wymazywania historii i przez Niemców i Rosjan i Amerykanów, z takim filmami jak „Norymberga” z 2025 roku, naprawdę każda powtórka z naszych dziejów jest możliwa. Tam, gdzie nie widzi się prawdziwych skutków wojny, zaczyna się wojna… Miejmy nadzieję, że nie.
Hubert Bekrycht
Norymberga – amerykański film z 2025 roku, reż. James Vanderbilt, w rolach głównych: Russel Crowe, Rami Malik, Leo Woodall, dystrybucja: Sony Pictures