NIEPODLEGŁOŚĆ – NIE ZDEJMUJMY FLAG PO 11 LISTOPADA

Bardzo często wspominam kilka lat kiedy na moim malutkim balkoniku na łódzkich Bałutach łopotała biało-czerwona. Zdejmowałem polską flagę tylko, aby ją uprać. Potem, po jakimś silnym wietrze, uchwyt do flagi zastąpiły mocne taśmy na „drzewiec”. Poprosiłem administrację o jakieś wskazówki. Dowiedziałem się,  że „w zasadzie” to przez cały rok nasza narodowa flaga nie powinna wisieć… Nic sobie z tego nie robię.

Po 11 listopada ponownie wzmocnię konstrukcję uchwytu na balkonie mojego bloku. Przygotuję się na to, aby biało-czerwona łopatała cały rok. 

Mam apel, swój prywatny, nie zdejmujmy flag po Święcie Niepodległości! Nie dajmy sobie wmówić,  że tak nie można. Tak trzeba!

 

Życzę Państwu, aby niepodległość była w nas, nie tylko w 11 listopada w Święto Odzyskania przez Polskę Niepodległości. Życzę, aby w sercu (i na balkonie, przed domem) zawsze łopotała biało-czerwona flaga!

Życzę, aby Polska miała takie władze, których się nie wstydzimy. Życzę, abyśmy potrafili zawsze ze sobą rozmawiać, niezależnie od poglądów. Życzę godnego życia w zdrowiu. Życzę, aby Polska była bezpieczna i szczęśliwa!

 

 

O manipulacjach TVP w likwidacji pisze HUBERT BEKRYCHT: Medialne ścieki z Woronicza zalewają Polskę, także Pałac Prezydencki

Media publiczne zamiast „czystej wody”  z fantazji Marka Czyża przypominają ściek w myjni autobusowej w poprzednim miejscu pracy dyrektora generalnego TVP Tomasza Syguta. Ścieki medialne spływają szerokim nurtem wlewając się w ławy opozycji i do Pałacu Prezydenckiego, nie oszczędzając jego głównego lokatora.

Nieczystości w TVP jest tyle, co ścieków z oczyszczalni Czajka podległej prezydentowi Warszawy Rafałowi Trzaskowskiemu z KO (PO). Chyba w zemście za przegrane wybory, władze TVP nie zadowalają się zwykłą likwidacją spółki. Chcą więcej – narazić publiczną telewizję na zapomnienie.

Dziennikarstwo TVP w nieczystościach

Jeden z dziennikarzy, przepraszam za wyrażenie głównego nurtu, postanowił zając się na serio kanalizacją. Bo był tylko rzecznikiem stołecznych wodociągów i kanalizacji. Jak to się stało, że Marek Smółko, bo o nim mowa, wcześniej dwie dekady pracujący w poważnych mediach, stracił cały swój dorobek zawodowy? Stracił, bo manipulując zaprzeczył poważnemu podejściu do dziennikarstwa.

Półtora roku temu Smółko znalazł miejsce pracy w TVP w likwidacji. Ale zanim to się stało, jak wspomniałem, podlegał  administracji prezydenta stolicy i tłumaczył mediom jako PR-owiec na czym polega zrzut wody, co to „ścieki zneutralizowane”. Jak mówią znajomi dawnego dziennikarza – nic się nie zmieniło. „Pracował w g..nie i teraz też…” – opowiadają stołeczni reporterzy.

Ataki i manipulacje

Robiąc relacje do propagandówki TVP, czyli programu 19:30 w bezprawnie przejętej dwa lata temu, obecnie prorządowej telewizji „publicznej”, Smółka chyba wiedział, co robi. Chyba?

Wiele już było ataków na prezydenta Karola Nawrockiego w zarządzanych przez kumpli i znajomych premiera Tuska i jego ministrów. Atak na prezydenta z niedzieli 9 listopada był po prostu chamską manipulacją, która nie mieści się w żadnych normach. Ani dziennikarskich, ani politycznych.

Prezenterka 19:30, która prowadziła debatę w TVP finansowaną przez komitet kandydata PO, odczytała ze studia zapowiedź relacji Smółki. Tzw. biała rozpoczynała się od słów: „Gdańska prokuratura ściga bezwzględnych lichwiarzy (…)”. Pierwsze sekundy relacji połączono ze zdjęciami filmowymi wiecu wyborczego Karola Nawrockiego.

Mieszanie na żądanie

Manipulację miał zaostrzyć tekst otwierający relację Smółki o „kłamstwie” prezydenta. Najpierw w sposób skandaliczny pokazano prezydenta i słynną nagłaśnianą przez jego przeciwników historię „kawalerki Nawrockiego”. Sprawę, która zakończyła się w kampanii wyjaśniona przez prezydenta. Sprawę nagłaśnianą i manipulowaną przez prorządowe media, m.in. TVP w likwidacji. Sprawę kawalerki, którą rodzina Nawrockich podarowała organizacji charytatywnej

Dopiero po wątku dotyczącym mieszkania, Smółka powrócił do tematu afery lichwiarskiej. Nie na długo… Wątek prezydenta i kawalerki wracał i mieszał się z tematem ujęcia gangu lichwiarzy. Bez dowodów, przez przesłanek, bez sensu. Telewizja Polska w likwidacji nie wyjaśniła na razie, dlaczego użyto języka manipulacji do ataku na Karola Nawrockiego. Autor też milczał. Zakładam, że i jedni i drudzy odnajdą się po 11 listopada. Na pewno nie pójdą na Marsz Niepodległości, bo tam byliby grzecznie zapytani przez prezydenta Nawrockiego, dlaczego to zrobili. A że członkowie władz TVP w likwidacji to medialni tchórze, nie będą chcieli już nic teraz wyjaśniać. Chyba.

BBC – Bardzo Brudny Czas, a jednak…

Likwidator TVP Daniel Gorgosz i dyrektor Tomasz Sygut, to jednak nie władze BBC. Boże, co to za zdanie… TVP to nie BBC – pisząc to bolą mnie palce, słysząc to boli mnie głowa, mówiąc to… Nie, nie będę wyjaśniał.

Nawet opanowane przez politycznie poprawnych liberałów i lewków władze brytyjskiego koncernu BBC nie są tak bezczelne jak władze TVP, Polskiego Radia i Polskiej Agencji Prasowej. Dlaczego, bo w Wielkiej Brytanii zmieniła się mentalność dziennikarzy, nawet BBC, ale pojęcie honoru ludzi mediów, choć to czysto teoretyczne założenie,  może jeszcze tli. Dlaczego? Bo w Królestwie ludzie szanują BBC, mimo, iż wiele elementów British Information System zszedł dawno na psy i bardziej przypomnia marksistowski kodeks niż zbiór dziennikarskich standardów.

Osoby z zarządu BBC zrezygnowały z funkcji, może pod wpływem nacisków rządowych, ale zrezygnowały. Dlaczego? Bo przyznały (nie przyznając się do winy), że są odpowiedzialne za okrutny błąd, manipulację przemówienia prezydenta USA Donalda Trumpa. Ale dlaczego szefowie BBC zrezygnowali z funkcji, mogli iść „w zaparte”. Mogli kluczyć, udawać… Dlaczego? Bo władze BBC – i znowu podczas pisania o tym wszystko mnie boli – to nie są jednak tolerujący otwarty terroryzm dziennikarski ludzie z TVP w likwidacji.

Władze TVP: płyniemy dalej…

Przecież Gorgosz i – będący całkiem niedawno podwładnym prezydenta Trzaskowskiego, jako szef zakładu autobusowego w stolicy – Sygut, którzy, wg. Watchdog Polska i TVP,  zarabiają razem ponad 110 tysięcy złotych miesięcznie – to nie jest dobry przykład dziennikarstwa w ogóle i dziennikarstwa brytyjskiego w szczególności. Nawet jeśli dziennikarstwo brytyjskie stacza się na lewo.

Czy Marek Smółka i wydawca 19:30 o nazwisku Sienkiewicz przeproszą prezydenta Karola Nawrockiego za łgarstwa i manipulacje? Czy zrobi to Daniel Gorgosz i Tomasz Sygut? Znam odpowiedź, ale napiszę tylko, że nie ma to żadnego znaczenia. Żadnego. Bo jest honor brytyjskich urzędów i jest brak honoru władz polskich mediów publicznych w likwidacji. Bo są zasady, nawet niezbyt tradycyjnie brytyjskie,  i są zalewające życie publiczne w Polsce medialne ścieki… Może i w likwidacji, ale ile to potrwa?

Kto nielegalnemu zabroni, czyli likwidacja TVP POLONIA

Wszyscy z rządowej koalicji i jej medialnych akolitów rzucili się na poseł  PiS Joannę Lichocką z RMN, bo śmiała powiedzieć publicznie o tym, że TVP Polonia może przestać istnieć.  A to jest fakt! Po trzech dekadach nadawania programu nie tylko dla Polonii ten kanał telewizyjny nie jest potrzebny w nielegalnie przejętych przez rząd mediach publicznych.

Czy to prawda, co mówiła Joanna Lichocka, zapytał ktos z moich znajomych?  Mysśę, że wieleoletnia parlamentarzyska z sejmowej komisji kultury, nasz Koleżanka we władzach SDP, wie co mówi. Tym bardziej, że od 2016 roku zasiada w Radzie Mediów Narodowych. Po prostu ma dostęp do dokumentów i informacji o mediach publicznych, których smutny los dla Donalda Tuska tajemnicą nie jest. Tym bardziej dla Lichockiej, bo ona się na mediach zna. A premier mediów używa jak dyktator jakiegos zapyziałego państwa w biednych rejonach świata.

Nowa struktura jak śmierć tv

Nie ma to już żadnego znaczenia, kto jaki grzech przypisze parlamentarzystom i organizacjom dziennikarskim zajmującym sie mediami, bo ich tak jak Lichocką zakrzyczą.

Padno jak padały manipulacyjne zdania, że „przecież nikt nie likwiduje TVP Polonia, tylko ją kieruje do nowej struktury producenckiej”. I tylko bardzo niewielu posłów i naprawdę niewielu dziennikarzy zdaje sobie sprawę, że to początek likwidacji TVP Polonia. Tak, jesteśmy świadkami powolnej agonii tej stacji…

Różnica mentalności narodowej i kolonialnej

Dlaczego nominaci medialni rządu premiera Donalda Tuska chcą końca stacji odbieranej na całym świecie przez polska Polonię? Odpowiedź na to pytanie szokuje prostotą – bo TVP Polonia nie jest potrzebna ekipie Tuska. Ekipie, której nie interesuje narodowa tożsamość ani integrowanie środowisk Polaków za granicą. TVP Polonia to polski język, ale i polski punkt widzenia.

To trudny do zdefiniowania element narodowej dumy. Niemożliwe, aby go ukształtować poprzez redakcję telewizji, kiedy mamy tak wiele innych mediów. Niemożliwe, przynajmniej teoretycznie, aby go ukształtować, bo to zawsze robi rodzina, znajomi, środowisko, ale możliwe jest, aby polski punkt widzenia podtrzymywać. Tak działa teraz TVP Polonia. Do czasu niestety…

Niemożność kształtowania polskiego punktu widzenia dla Polonii wiąże się przede wszystkim z tym, że mamy 2025 rok. Koalicja administrująca TVP w likwidacji nie ma potrzeby utrzymywania stacji dla Polaków zagranicą, bo ten rząd nie ma żadnych potrzeb integrowania Polonii między wyborami parlamentarnymi.

TVP Polonia przeszkadzała

TVP Polonia to nie jest dla rządu Tuska polska racja stanu. Ani dla MSZ, które oficjalnie łoży pieniądze na część utrzymania stacji. Radosław Sikorski, który jest bezpośrednio odpowiedzialny za TVP Polonia w rządzie nie wierzy, że w tradycyjnych i konserwatywnych z reguły środowiskach, znajdzie się jeszcze istotna dla KO cześć wyborców bezideowej w istocie, ale przyznającej się do liberalno-lewackich poglądów koalicji. I tu się nie myli.

Tyle, że pozbawiając się TVP Polonia rząd gra na emocjach nie tylko prawicowych wyborców. Katastrofa wisi w powietrzu, bo przecież – jak przekazywali po informacjach poseł Lichockiej urzędnicy – stacja dla zagranicy nie będzie zlikwidowana a tylko przeorganizowana. I ta reorganizacja najbardziej martwi.

Bo TVP Polonia ma być włączona do nowej struktury przygotowującej tzw. międzynarodowe. To słowo klucz. Struktura produkująca programy na rynek międzynarodowy. Programy o Polsce, ale nie programy dla Polonii. Różnica jest istotna, ale istotniejsze jest, kto nowym olbrzymim programem zarządza. Ale to już zupełnie inna historia. A może nawet ta sama…

cdn.

 

Wsparcie KONSERWATYWNYCH MEDIÓW to wsparcie PRAWDY!

Bardzo się cieszę, że Koledzy ruszyli z kanałem TAK. Tak jak cieszę się, że powieększa się rodzina mediów konserwatywnych. Bo trzeba powiedzieć, że tyle się pojawiało plotek, o tym, dlaczego Michałowie Adamczyk i Karnowski oraz Marcin Tulicki odeszli z konserwatywnej telewizji wPolsce24, że nie wyglądało to najlepiej. Z tym, że projekt TAK, piszę to sarkastycznie, nie będzie dotyczył przyczyn odejścia jego szefów z innych miejsc na konserwatywnej mapie mediów niezależnych.

„Nie odeszliśmy a nas zwolnili” – powiedział Tulicki. „A Michała Karnowskiego zwolniono dyscyplinarnie” – ujawnił Adamczyk.

Gorzko, ale z sympatią dla konserwatywnych mediów

Karnowski podkreślił, że to tzw. pozorne zwolnienie dyscyplinarne i że kiedyś do wyjaśni przed sądem. „Okazało się, że właściciele wPolsce24 chcą zmian, bo mieli prawo do zmian firmie, tylko dlaczego w takiej formie?” – pytał Michał Karnowski. „Najpierw doniesienia o odejściu Adamczyka dotarły do internautów a dopiero potem do samego Adamczyka” – relacjonował Tulicki.

„Tam jest wciąż wielu naszych przyjaciół i kolegów, świetni dziennikarze. Mówiliśmy, mówimy i będziemy to mówić, kibicujemy zarówno TV Republika i wPolsce24 – podkreślili twórcy kanału TAK.”

W dobrej formie

Po krótkim wstępie i wyjaśnieniach obecnej sytuacji  Tulicki, Adamczyk i Michał Karnowski przeszli do komentowania bieżącej sytuacji. Dziennikarze przyjęli na początek formułę prezentowania krótkich filmów z sieci. Po nich następuje komentarz w formie dialogu. Panowie są w dobrej formie. Znam ten stan, kiedy wracam po jakiejkolwiek zawodowej przerwie. Maja otwarte głowy. Nie patrzą już za siebie i to widać.

Już w pierwszej, niedzielnej odsłonie w TAK były komentarze dotyczące bieżących spraw, ale nie brakowało krótkich analiz zjawisk politycznych i społecznych. I – cieszę się z tego jako widz – tak są jakoś Tulicki, Adamczyk i Karnowscy zgrani – że nie przeszkadzają sobie, nie wchodzą sobie w słowo. Zbyt często oczywiście, bo to przecież na żywo…

Nie tylko oprawa

Scenografia ascetyczna, ale przebija się do świadomości. To nic nowego, bo nowe miejsca medialne wymagają najpierw pomysłu a nie migającej oprawy. I to się sprawdza,  jeśli ktoś pamięta pierwsze godziny „Przekanału” Bartłomieja Graczaka, „Otwartej konserwy” Krzysztofa Ziemca, autorskich programów Doroty Kani, czy Anity Gargas, czy nawet „Kanału Sportowego” czy „Kanału Zero” z Krzysztofem Stanowskim w głównej roli.

Najważniejsze, że TAK podąża za konserwatywnymi odbiorcami, których w Polsce jest coraz więcej. Niektórzy nawet nie wiedzą, że śledzą prawicowe media i to im się podoba…

Nie ma innego wyjścia

Dobrze, że te komentarze są. Dobrze, że rząd premiera Tuska z przystawkami, przejmując siłowo i nielegalnie media publiczne, nie ma łatwego zadania w tej sferze. Dobrze, że są – powtarzam za autorami z TAK – i TV Republika i wPolsce24 i TAK właśnie. Dobrze, że są  media toruńskie – TV Trwam, Radio Maryja, Nasz Dziennik, Niedziela, Gość Niedzielny z regionalnymi oddziałami. Dobrze, że tak świetnie idzie Radiu Wnet i innym – tak internetowym jak innym – rozgłośniom niezależnym. Dobrze, że są portale takie jak Tysol.pl, Niezależna.pl, wPolityce. Dobrze, że są tygodniki prawicowe i ich internetowe odzwierciedlenia Sieci, DoRzeczy i wiele, wiele innych.

Dobrze w końcu, że są kanały internetowe na YT, między innymi Kazał Zero, który zmienił rzeczywistość medialną. KZ bał się bardzo rząd podczas kampanii prezydenckiej. Słusznie. I choć medium Stanowskiego nie jest prawicowe, to takie jego „czytanie” przez prorządowych „dziennikarzy” świadczy, jak bardzo się boją. Bo propagandyści i akolici rządu Tuska boją się myślenia innego niż w mediach bezprawnie przejętych, jak TVP, PR i PAP w likwidacji, bądź mediach zależnych od koalicji, takich jak TVN. Dobrze, że są media Ziemca, Graczaka, Kani, Gargas. Nie wypada pisać o sobie, ale do tej konserwatywnej niezależności medialnej swoją cegiełkę dokład od lat portal Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, sdp.pl..

Z góry przepraszam, że nie mogę wymienić wielu innych mediów niezależnych.

Właśnie te niezależne, w większości konserwatywne media, takie jak TAK dając pracę niezależnym dziennikarzom, dają też nadzieję nam – Widzom. Bo obserwujemy przecież postępujący medialny zamach stanu „głosujemy” pilotami. I czekmy, aż media zaczną mówić prawdę. Wszystkie, nie tylko te wymienione. Bez warunków brzegowych, bez umizgów. Może jestem naiwny, ale wierzę, że tak będzie. Szybciej niż za dwa lata…

***

Nie wystarczy jednak tylko czekać, trzeba też te niezależne, od rządowej machiny wstydu, media wspierać. Zachęcam do tego, bo – nie wskazując konkretnych portali – telewizji, rozgłości, gazet, a nawet media organizacji dziennikarskich – nasze drobne kwoty oznaczają po prostu inwestycję w PRAWDĘ.

 

 

Hubert Bekrycht

red. nacz. sdp.pl

Rusza kanał TAK – TULICKI, ADAMCZYK, KARNOWSKI – KOMENTARZ i SZCZEGÓŁY PROGRAMU

2 listopada o 18.00 startuje kanał TAK. To długo oczekiwana propozycja programowa spółki Trzej muszkieterowie. TAK jak Tulicki, Adamczyk i Karnowski (Michał). TAK to kanał, który na pewno będzie mocną propozycją dla ludzi interesujących się polityką, dostarczającym najświeższych informacji i komentarzy.

Kanał tworzą związani kiedyś z TVP i do niedawna z telewizją wPolsce Marcin Tulicki i Michał Adamczyk oraz Michał Karnowski, który też pracował w TVP, ale kilkanaście lat temu  a do niedawna był publicystą w wPolsce24 i członkiem zarządu spółki Fratria wydającej m.in. Sieci i wPolityce.

Udziałowcem w spółce Trzej Muszkieterowie jest Artur Chodziński, którego media opisują jako byłego funkcjonariusza służb specjalnych. Sam Chodziński nie zaprzecza , ale studzi emocje hejterów.

Marcin Tulicki, Michał Adamczyk i Michał Karnowski, czyli TAK mają w sumie blisko 100 lat doświadczenia w mediach. Byli reporterami, wydawcami, szefami zarówno mediów publicznych, przed ich bezprawnym przejęciem dwa lata temu, jak i komercyjnych – m.in. wPolsce24.

Co dalej?

Trzej muszkieterowie nie ukrywają tego, że są w mediach zwolennikami koncepcji konserwatywnych, ale obiecują, że nie będą unikać żadnych tematów. Przez dziennikarzy i medioznawców TAK jest porównywany do Kanału Zero Krzysztofa Stanowskiego. Czy takie odniesienie ma sens? Nie wiadomo, bo o kanale TAK wiadomo na razie przede wszystkim tyle, że rusza

W niedzielę 2 listopada br, przed godz. 18.00, czyli premierą kanału, Tulicki, Adamczyk i Michał Karnowski podali, że pierwszy program będzie dotyczył m.in. przyczyn założenia nowego medium.

„Kulisy odejścia z wPolsce24 – Adamczyk, Karnowski, Tulicki #1” – przekazy takiej treści pojawiły się w sieci, m.in. na YT i X.

Co było potem? O tym w komentarzu

Dziennikarze TAK zapewnili, że ich kanał to będą przede wszystkim informacje, opinie, komentarze i wywiady – chociaż jak powiedział Michał Adamczyk, może na początku nie będzie ich tak dużo, jak w innych podobnych mediach. „chcemy przenieść

Programy o 18.00 i 21.00 i – co drugi dzień – jeszcze o godzinie 12.00. Pasma prowadzić będą „trzej muszkieterowie” w różnych konfiguracjach, najczęściej po dwóch. W czwartki i niedzielę prowadzących będzie trzech – jak w inaugurującym programie. „Poza tym, bieżące komentarze” – deklarowali. „Potrafimy, stanąć powiedzieć coś z sensem” – zapewnił żartując Tulicki.

 

                                              KOMENTARZ

Bardzo się cieszę, że Koledzy ruszyli z kanałem TAK. Tak jak cieszę się, że powieększa się rodzina mediów konserwatywnych. Bo trzeba powiedzieć, że tyle się pojawiało plotek, o tym, dlaczego Michałowie Adamczyk i Karnowski oraz Marcin Tulicki odeszli z konserwatywnej telewizji wPolsce24, że nie wyglądało to najlepiej. Z tym, że projekt TAK, piszę to sarkastycznie, nie będzie dotyczył przyczyn odejścia jego szefów z innych miejsc na konserwatywnej mapie mediów niezależnych.

„Nie odeszliśmy a nas zwolnili” – powiedział Tulicki. „A Michała Karnowskiego zwolniono dyscyplinarnie” – ujawnił Adamczyk.

Gorzko, ale z sympatią dla konserwatywnych mediów

Karnowski podkreślił, że to tzw. pozorne zwolnienie dyscyplinarne i że kiedyś do wyjaśni przed sądem. „Okazało się, że właściciele wPolsce24 chcą zmian, bo mieli prawo do zmian firmie, tylko dlaczego w takiej formie?” – pytał Michał Karnowski. „Najpierw doniesienia o odejściu Adamczyka dotarły do internautów a dopiero potem do samego Adamczyka” – relacjonował Tulicki.

„Tam jest wciąż wielu naszych przyjaciół i kolegów, świetni dziennikarze. Mówiliśmy, mówimy i będziemy to mówić, kibicujemy zarówno TV Republika i wPolsce24 – podkreślili twórcy kanału TAK.”

W dobrej formie

Po krótkim wstępie i wyjaśnieniach obecnej sytuacji  Tulicki, Adamczyk i Michał Karnowski przeszli do komentowania bieżącej sytuacji. Dziennikarze przyjęli na początek formułę prezentowania krótkich filmów z sieci. Po nich następuje komentarz w formie dialogu. Panowie są w dobrej formie. Znam ten stan, kiedy wracam po jakiejkolwiek zawodowej przerwie. Maja otwarte głowy. Nie patrzą już za siebie i to widać.

Już w pierwszej, niedzielnej odsłonie w TAK były komentarze dotyczące bieżących spraw, ale nie brakowało krótkich analiz zjawisk politycznych i społecznych. I – cieszę się z tego jako widz – tak są jakoś Tulicki, Adamczyk i Karnowscy zgrani – że nie przeszkadzają sobie, nie wchodzą sobie w słowo. Zbyt często oczywiście, bo to przecież na żywo…

Nie tylko oprawa

Scenografia ascetyczna, ale przebija się do świadomości. To nic nowego, bo nowe miejsca medialne wymagają najpierw pomysłu a nie migającej oprawy. I to się sprawdza,  jeśli ktoś pamięta pierwsze godziny „Przekanału” Bartłomieja Graczaka, „Otwartej konserwy” Krzysztofa Ziemca, autorskich programów Doroty Kani, czy Anity Gargas, czy nawet „Kanału Sportowego” czy „Kanału Zero” z Krzysztofem Stanowskim w głównej roli.

Najważniejsze, że TAK podąża za konserwatywnymi odbiorcami, których w Polsce jest coraz więcej. Niektórzy nawet nie wiedzą, że śledzą prawicowe media i to im się podoba…

Nie ma innego wyjścia

Dobrze, że te komentarze są. Dobrze, że rząd premiera Tuska z przystawkami, przejmując siłowo i nielegalnie media publiczne, nie ma łatwego zadania w tej sferze. Dobrze, że są – powtarzam za autorami z TAK – i TV Republika i wPolsce24 i TAK właśnie. Dobrze, że są  media toruńskie – TV Trwam, Radio Maryja, Nasz Dziennik, Niedziela, Gość Niedzielny z regionalnymi oddziałami. Dobrze, że tak świetnie idzie Radiu Wnet i innym – tak internetowym jak innym – rozgłośniom niezależnym. Dobrze, że są portale takie jak Tysol.pl, Niezależna.pl, wPolityce. Dobrze, że są tygodniki prawicowe i ich internetowe odzwierciedlenia Sieci, DoRzeczy i wiele, wiele innych.

Dobrze w końcu, że są kanały internetowe na YT, między innymi Kazał Zero, który zmienił rzeczywistość medialną. KZ bał się bardzo rząd podczas kampanii prezydenckiej. Słusznie. I choć medium Stanowskiego nie jest prawicowe, to takie jego „czytanie” przez prorządowych „dziennikarzy” świadczy, jak bardzo się boją. Bo propagandyści i akolici rządu Tuska boją się myślenia innego niż w mediach bezprawnie przejętych, jak TVP, PR i PAP w likwidacji, bądź mediach zależnych od koalicji, takich jak TVN. Dobrze, że są media Ziemca, Graczaka, Kani, Gargas. Nie wypada pisać o sobie, ale do tej konserwatywnej niezależności medialnej swoją cegiełkę dokład od lat portal Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, sdp.pl..

Z góry przepraszam, że nie mogę wymienić wielu innych mediów niezależnych.

Właśnie te niezależne, w większości konserwatywne media, takie jak TAK dając pracę niezależnym dziennikarzom, dają też nadzieję nam – Widzom. Bo obserwujemy przecież postępujący medialny zamach stanu „głosujemy” pilotami. I czekmy, aż media zaczną mówić prawdę. Wszystkie, nie tylko te wymienione. Bez warunków brzegowych, bez umizgów. Może jestem naiwny, ale wierzę, że tak będzie. Szybciej niż za dwa lata…

***

Nie wystarczy jednak tylko czekać, trzeba też te niezależne, od rządowej machiny wstydu, media wspierać. Zachęcam do tego, bo – nie wskazując konkretnych portali – telewizji, rozgłości, gazet, a nawet media organizacji dziennikarskich – nasze drobne kwoty oznaczają po prostu inwestycję w PRAWDĘ.

 

 

Hubert Bekrycht

red. nacz. sdp.pl

 

Wsparcie KONSERWATYWNYCH MEDIÓW to wsparcie PRAWDY!

LISTA NIEOBECNOŚCI – dziennikarze i ludzie mediów

Dziennikarze. publicyści, pracownicy mediów, wydawcy, reporterzy, operatorzy, technicy, kierowcy, ludzie piszący dla coraz liczniejszych portali inetrnetowych, specjaliści PR, spece od reklamy, którzy zmarli od 1 listopada 2024 roku do 31 października 2025 roku – lista nieobecności.

Taką smutną listę zmarłych Koleżanek i Kolegów najtrudniej zrobić w rygorze redakcyjnym, kiedy świat popędza a terminy gonią, jak wszyscy ludzie wokół. Tak się stało, że tę listę nieobecności piszę od lat w nocy. Wtedy można się zastanowić nad tym, jak to się stało, że tylu dziennikarzy i ludzi mediów odeszło do przygotowanych dla nich w lepszym świecie redakcji. Nocą można się zastanowić na tym, co pozostanie po nas… Poza tym, ktoś listę nieobecności musi napisać, przypomnieć, uporządkować i broń Boże nie pomylić się.

A pomyłki zdarzają się i tu, kiedy rzeczy ostateczne nie wiedzą, że opisanie tych, którzy odeszli, to jednak litery, daty, wydarzenia, osiągnięcia, odznaczenia…

Nie wszystkich znałem, nie o wszystkich dowiedziałem się tego, czego chciałbym. Dziękuję Wandzie Nadobnik, Jolancie Hajdasz, Andzejowi Klimczakowi, Annie Popek i wielu innym Koleżankom i Kolegom za podpowiedzi. Dziękuję  niezawodnej Marii Giedz, która opisała smutną jesień w pomorskim środowisku dziennikarskim. Tam Najwyższy chyba przygotowuje jakiś dobry projekt redakcyjny, bo tylko we wrześniu i październiku powołał na najwyższe kolegium spore grono, bo aż dziesięciorga dziennikarzy…

Na liście nie piszemy tylko o dziennikarzach związanych z SDP. Śmierć jest uniwersum, do którego trafi każdy, zatem dodatkowe progi nie są wskazane.

Możliwe, że kogoś na tej liście pominąłem, szczerze przepraszam i obiecuję uzupełnić biogramy. Nie wszystkie zdjęcia umiałem przypisać autorom, też to uzupełnię.

sdr

Dużo z nas odeszło na jesieni. Taka pora? Przypadek? Nie, tu nie musimy po reportersku dociekać, zastanawiać się dlaczego? Tutaj potrzebna jest cisza, modlitwa lub po prostu wspomnienie.

+++                 +++                 +++

Halina Szymura –  zmarła w listopadzie 2024 roku

Halina Szymura – dziennikarka, reżyserka i reportażystka przez wiele lat związana z Telewizją Katowice.

Była autorką programu „Nie tylko o muzyce” i prezenterką cyklu „Ni ma jak Lwów”. Realizowała także filmy dokumentalne takie jak „Profesor od serca” poświęcony Zbigniewowi Relidze czy „Muzyka. Wojciech Kilar”.

(TVP3 Katowice)

+++                 +++                 +++

Adam Lewaszkiewicz – zmarł pod koniec listopada 2024 roku

Dziennikarz i menadżer mediów Adam Lewaszkiewicz był związany z łódzką prasą przez ponad pół wieku.

Pracował w Głosie Robotniczym, później w Expressie Ilustrowanym, gdzie najpierw był zastępcą redaktora naczelnego a od 1981 do 1990 roku był redaktorem naczelnym popularnej lokanej popołudniówki Expressu Ilustrowanego.

Ostatnio był związany się z tygodnikiem Angora. Lewaszkiewicz opisywał swoją długą drogę zawodową w książce pt. „Przez trzy epoki. Wspomnienia łódzkiego dziennikarza”. Opisuje w niej pracę w prasie łódzkiej od lat 60., wspomnienia okupacyjne, aresztowanie przez Urząd Bezpieczeństwa na początku lat 50. i wyrok skazujący wydany przez Wojskowy Sąd Rejonowy.

Adam Lewaszkiewicz miał 89 lat.

+++                 +++                 +++

 Mariusz Woźniak – zmarł 27 grudnia 2024 roku

Był dziennikarzem sportowy, związany m.in. z Radiem Piotrków, portalem Magazynpilkarski.pl i własnym kanałem youtube’owym W Garści.

Mariusz Woźniak miał 37 lat.

+++                 +++                 +++

Piotr Pytlakowski – zmarł 31 grudnia 2024 roku

Piotr Pytlakowski był dziennikarzem tygodnika „Polityka” (1997–2024), był scenarzystą filmowy.

Pracował także m.in. w „Nowej Wsi”, „Przeglądzie Tygodniowym”, „Gazecie Wyborczej”, „Życiu Warszawy”, „Życiu”.

W Polityce zajmował się dziennikarstwem śledczym i problematyką kryminalną.

Piotr Pytlakowski miał 73 lata.

+++                 +++                 +++

Wojciech Król – zmarł w styczniu 2025 roku

Wojciech Król był operatorem i realizatorem Telewizji Łódź, drugiego w kraju ośrodka Telewizji Polskiej, który utworzono w 1956 roku. Król  był od początku -jak mawiają w TVP Łódź…  Przez ponad cztery dekady związany z TVP Łódź.

Wojciech Król miał 86 lat.

Józef Matusz – zmarł 15 stycznia 2025 roku

Józef, Józek, Józiu, nasz Kolega dziennikarz, wieloletni prezes rzeszowskiego oddziału SDP, członek władz centralnych SDP.

Chyba nie ma nikogo, kto znał Józka a tego zimowego dnia pomyślał, że to jakaś kaczka, niestety dziennikarska. Niemożliwe, że Józiu nie żyje, przecież przed świętami… No właśnie, trzy tygodnie. O chorobie Józefa wiedziało niewiele osób…Nie chciał o tym mówić, chociaż przecież rozmawialiśmy…

Józef Matusz

Był prawnikiem. Wybrał jednak dziennikarstwo. Zaczynał w studenckim „Dwukropku” a potem był „Dziennik Obywatelski AZ”. Stanowił podporę rzeszowskich „Nowin” i regionalnej redakcji „Rzeczpospolitej”, był także korespondentem PAP. Zasiadał w Radzie Nadzorczej Radia Rzeszów i Radzie Programowej TVP3 w Rzeszowie. Od 2016 do 2023 roku był dyrektorem rzeszowskiego ośrodka Telewizji Polskiej.

Józef, Józek, Józio… Zawsze z pomysłami, zawsze w ruchu, zawsze pomocny, zawsze pełen werwy i humoru…

Józef Matusz miał 63 lata.

+++                 +++                 +++

Przemysław Wojciechowski – zmarł 28 stycznia 2025 roku

Dziennikarz śledczy Przemysław Wojciechowski pracował w TVN i TVP, reporter, laureat prestiżowych nagród, m.in nagrody SDP. Wojciechowski zaczynał jako dziennikarz telewizji TVN w 1999 roku. Był reporterem a potem autorem reportaży, związany z redakcją Superwizjera TVN.

15 lat temu przeszedł do telewizji publicznej. W TVP Wojciechowski pracował w latach 2010 – 2018. Był dyrektorem i wicedyrektorem Redakcji Publicystyki w TVP a potem szefem Agencji Produkcji Telewizyjnej TVP.

Przemysław Wojciechowski (1972 – 2025)
Zdj. Damiinfo.pl

Przemysława Wojciechowskiego nagradzano m.in. w konkursach Grand Press i Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (z Witoldem Gadowskim). Napisał (także z Gadowskim) książkę „Tragarze śmierci” o międzynarodowym terroryzmie. Wojciechowski był również autorem książkowego wywiadu „Spowiedź życia” z oficerem służb specjalnych Piotrem Wrońskim.

Na portalu damiinfo.pl, gdzie poinformowano o śmierci dziennikarza, ukazało wspomnienie o Wojciechowskim. „Przemek pozostawił po sobie trwały ślad w polskim dziennikarstwie śledczym” – napisał Sławomir Zięba.

Przemysław Wojciechowski miał 52 lata.

+++                 +++                 +++

Janina Karasińska-Frydryszek – zmarła 11 lutego 2025 roku

Janina Karasińska-Frydryszek była związana z poznańską rozgłośnią Polskiego Radia od 1968 roku.

„Aktywnie uczestniczyła w tworzeniu redakcji informacji i polityki informacyjnej radia po zmianach ustrojowych 1989 roku. Czynnie była zaangażowana w odzyskiwanie wolności poprzez udział w audycjach >>Wybiera Solidarność<<” – napisano na stronie Polskiego Radia Poznań.

„Była profesjonalistką w każdym calu. Z wykształcenia była magistrem polonistyki. Dla wielu z nas była niekwestionowanym autorytetem językowym. Jeśli ktoś nie wiedział, jak coś się pisze, szedł do Pani Janki. Dzięki niej początkujący radiowcy zaczynali zwracać uwagę nie tylko na to, co mówią, ale też jak mówią. Uczyli się, jak budować zdania, jak w wypowiedzi rozkładać akcenty. Pani Janka wiedziała nie tylko jak poprawnie coś powiedzieć czy napisać, ale umiała także wytłumaczyć dlaczego” – wspominano Karasińska-Frydryszek.

Janina Karasińska Frydryszek
zdj. Polskie Radio Poznań

„W dobie przedinternetowej były to rady nieocenione. Zresztą nie tylko w sprawach językowych miała ogromną wiedzę. Uwielbiała też teatr i operę. Sama aktywnie uczestniczyła w życiu kulturalnym Poznania. W czasach studenckich była aktorsko związana z Teatrem Ósmego Dnia. Jej nazwisko widniało na wielu teatralnych afiszach.

W 2006 roku pani Janka przeszła na emeryturę, ale pozostała z nami, w redakcji informacji do 2012 roku.

Janina Karasińska-Frydryszek miała 80 lat.

+++                 +++                 +++

Andrzej Galiński – zmarł 21 marca 2025 roku

Śp. Andrzej Galiński – to był wybitny operator filmowy. Wybitny. Twórca o niestandardowym życiorysie, wsławił się w 1971 r. wielkim filmem z prekursorskiej polskiej wyprawy w Himalaje na bardzo trudny wspinaczkowo 7-tysięcznik, gdzie pracował z ciężką kamerą niemal do wierzchołka tej góry [nie był wspinaczem!].

Także postawa śp. Andrzeja Galińskiego, postawa twórcy i przyjaciela w środowisku operatorskim w TVP była wyjątkowa, miał wielki wpływ na kształtowanie postaw twórczych i solidaryzowanie tej grupy zawodowej w TVP.

Dzisiaj, w tej zagrabionej TVP nie spodziewam się, by jakikolwiek film tego twórcy powtórzyli, by o śp. Andrzeju ktokolwiek pisał wspomnienia…szkoda wielka. Unicestwianie wzorcowych, niezwykłych osobowości twórców, którzy życie wiązali z posługą widzom – to tez składowa działań dzisiejszych bolszewickich niszczycieli medium publicznego.

Tak myślę dzisiaj o śp Andrzeju, jako jego koleżanka po fachu, zafascynowana niezwykłymi operatorskimi dokonaniami Andrzeja Galińskiego, wiodącego w grupce starszych twórców filmu dokumentalnego z wysokich gór, byli  w tej grupce Szymon Wdowiak, Staszek Jaworski [+w Himalajach], a wczesniej Sergiusz Sprudin.Tak:

…zmarł Andrzej Galiński, wybitny operator filmowy, realizator filmów dokumentalnych, ur. 1937. 09. 06 w Wilnie. Dziś zmarł, 21marca.2025r.

Piszę „zmarł”, ale to słowo jest okrutne w moich myślach, dla mnie – poszedł na wielką wyprawę, był himalaistą, autorem dzieła, nie ot, filmu z wyprawy na Kunyang Chhish w Himalajach Karakorum, 1971 r. Z ciężką kamerą wspinał się z wytrawnymi wspinaczami, na ten trudny 7-tysięcznik. To film Andrzeja przyniósł sławę tej prekursorskiej wyprawie himalajskiej Polaków.

Andrzej Galiński
fot. X Marzeny Paczuskiej

Kochał góry, kochał film. To były jego pasje życia. W archiwach TVP zapewne leżą stosy puszek z taśmami autorstwa Andrzeja. Archiwum jak i cala ta machina tvp – juz nie nasza, zawłaszczona. Nasza legenda, Andrzeju, jest w nas samych. W każdym ujęciu fantastycznych filmów jesteś.

Andrzej Galiński dzielił się ze mną sekretami zawodowca, wraz ze Staszkiem Jaworskim śp. operatorem [zginał w Himalajach], przekazywali mi bezcenne rady, kruczki techniczne, gdy szykowałam się na swój pierwszy film z wyprawy wysokogórskiej w Hindukusz 1977/78 r., zimą. Rysowali na serwetkach w bufecie jak mierzyć światło na lodowcu, jak ustawiać kamerę tam wysoko, gdy lód odbija promienie jak płonące lustro…

Andrzej wspierał moje starania o kategorię zawodową operatorską, 1977 r., gdy opór był w komisji zawodowej silny, ot, dziewczyna, z kamera, nie, nie chcieli dopuścić. Przegłosował ich wszystkich „a czy ktoś z Was wie co to kręcenie filmów w rozrzedzonym powietrzu, w ekspozycji???” i zgodzili się.

Andrzeju, byłeś dla mnie cale lata wzorem determinacji twórczej i – życia pełnego marzen i fascynacji górami.

Wieczny odpoczynek tam na niekończącej się wyprawie!

Dla śp Andrzeja napisała A.T. Pietraszek

                                                     ***

Na swoim profilu X pożegnanie śp. Andrzeja Galińskiego umieściła dawna dziennikarka TVP kierująca m.in. „Wiadomościami” Marzena Paczuska – członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji:

„Andrzej Galiński. Wybitny operator filmowy i telewizyjny. Autor zdjęć do wielu filmów dokumentalnych. Himalaista. Pracował także dla news’ów TVP. Nauczyciel i twardy recenzent. Dobry i mądry człowiek. R.I.P.” – napisała Paczuska

+++                 +++                 +++

Tomasz Kowalik – zmarł 21 kwietnia 2025 roku

Tomasz Kowalik, reporter – członek „EKOS-u” od początku istnienia Klubu, znakomity dziennikarz, publicysta, także pisarz, gawędziarz, przewodnik turystyczny – redaktor Tomasz Kowalik.

Od lat był uznawany od lat za legendę polskiego dziennikarstwa. Poświęcał się zwłaszcza turystyce i ochronie przyrody.

Tomasz Kowalik

Red. Tomasz Kowalik był członkiem współzałożycielem Klubu Dziennikarzy Turystycznych SDP i Klubu Publicystyki Turystycznej SDRP 1980-1984. Od 1982 r., czyli od początku działania, aż do dnia śmierci, był członkiem Klubu Publicystów Ochrony Środowiska EKOS, afiliowanego przy Zarządzie Głównym Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Tomasz Kowalik miał 85 lat

+++                 +++                 +++

Maria Leśnikowska-Pietrasik – zmarła w czerwcu 2025 roku

Wirtualne Media tak wspominały zmarłą: „Maria Leśnikowska w latach 1981–1995 pracowała w >>Kurierze Polskim<<, a w latach 1995–1998 w >>Super Expressie<<, m.in. jako szefowa działu krajowego i wicenaczelna. Następnie przez kilka lat pełniła funkcję szefowej działu krajowego >>Życia<<. Była też związana m.in. z Telewizją Polską” – wspominał Leśnikowską-Pietrasik portal WM.

O śmierci Marii Leśnikowskiej na swoim profilu na FB zawiadomił również reżyser Arkadiusz Gołębiewski, który opisywał niezwykłą historię jej zamordowanego przez stalinowców ojca. „Kolejna smutna wiadomość. W 2018 w Pałacu Prezydenta RP, podczas uroczystości wręczenia not identyfikacyjnych, mówiła: <<Zdjęcie Ojca, które dzisiaj widzę, widzę po raz pierwszy. Urodziłam się 4 miesiące po jego śmierci w 1950 roku. Widzę, jak jestem do niego podobna… To dla mnie wielki dzień, że prof. Krzysztof Szwagrzyk ze swoim Zespołem odnaleźli szczątki mojego Taty. Na ten dzień czekałam całe życie>>, mówiła wówczas Pani Maria” – napisał Arkadiusz Gołębiewski operator, reżyser, producent, scenarzysta, dyrektor Festiwalu Filmowego Niepokorni, Niezłomni Wyklęci.

Maria Leśnikowska-Pietrasik

„Dla osób, które znają moje filmy: <<Kwatera Ł>>, <<Dzieci Kwatery Ł>>, zapewne pamiętają sceny, kiedy Pani Maria, opowiada, jak jej mama Apolonia, przekupiła grabarza, który wskazał miejsce potencjalnego pochówku. Potem ze swoimi uczniami z LO, przyniosła krzyż i w krzakach, na wysypisku śmieci cmentarza na Wojskowych Powązkach, ustawiła go w potencjalnym miejscu pochówku” – wspominał reżyser na FB.

„Historia Pani Marii, to również temat mojego filmu dokumentalnego, który tworzę od lat. To również inspiracją do mojej opowieści fabularnej pt. Apolonia, do której zdjęcia rozpocznę jeszcze tego lata. Warto też dodać, że Pani Maria, to żona Śp. Zdzisława Pietrasika, krytyka filmowego, pracującego przez lata dla Tygodnika Polityka” – podkreślił twórca.

Maria Leśnikowska-Pietrasik miała 76 lat.

+++                 +++                 +++

Jerzy Drzemczewski – zmarł 9 sierpnia 2025 roku

Jerzy Drzemczewski, ur.27 lutego 1941 r. w Gdyni. Publicysta, wydawca, autor książek marynistycznych. Redaktor naczelny miesięcznika „Namiary”. Członek SDP w latach 1979 – 1982, potem SDRP.

Jerzy Drzemczewski miał 84 lata.

(mag)

+++                 +++                 +++

Katarzyna Stoparczyk – zmarła 5 września 2025 roku

W wypadku samochodowym na Podkarpaciu zginęła Katarzyna Stoparczyk.

Ukończyła studia wokalno-aktorskie Akademii Muzycznej we Wrocławiu; była absolwentką podyplomowych studiów dziennikarskich na Uniwersytecie Wrocławskim. Przygodę dziennikarską – jak przypominał serwis internetowy PR – rozpoczęła Polskim Radiu Wrocław.

Katarzyna Stoparczyk związana była przede wszystkim z Programem Trzecim Polskiego Radia. W Trójce prowadziła audycje dla dzieci i młodzieży, m.in. „Dzieci wiedzą lepiej” i „Zagadkowa niedziela”, które cieszyły się dużą popularnością zarówno wśród najmłodszych, jak i ich rodziców.

Katarzyna Stoparczyk
zdj. Polskie Radio w likwidacji

„Zainicjowała również Radiowy Teatr Dziecięcy Polskiego Radia, w którym dzieci mogły współtworzyć przedstawienia radiowe i uczestniczyć w profesjonalnych warsztatach aktorskich i dykcyjnych” – napisano na portalu Polskiego Radia.

Prowadziła także audycje kulturalne i wywiady. Była współautorką i prowadzącą programu TVP „Duże dzieci”.

Katarzyna Stoparczyk miała 55 lat.

+++                 +++                 +++

Stanisław Seyfried – zmarł 16 września 2025 roku

Stanisław Seyfried był absolwentem dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego, od 1977 roku związany z Radiem Gdańsk, w l. 1991-93 zastępca redaktora naczelnego rozgłośni, korespondent katowickiego „Sportu”, dyrektor stacji TV Orunia, wydawca Głosu Wybrzeża”, wiceprezes zarządu gdańskiego „Wybrzeża”, współtwórca „Gazety Gdańskiej”, wielokrotny mistrz polski dziennikarzy w piłce nożnej.

Stanisław Seyfried miał 72 lata.

(z portalu Wybrzeże 24.pl)

+++                 +++                 +++

Izabella Dymecka – zmarła 20 września 2025 roku

Izabella Dymecka, ur. 16 kwietnia 1934 r. w Warszawie. Po studiach prawniczych w Warszawie i Gdańsku. Dziennikarka. Publicystka w Dziale Łączności z Czytelnikami „Głosu Wybrzeża”, kierowniczka oddziału redakcji w Gdyni. Zmarła 20 września 2025 roku. Do SDP przynależała w latach 1977 -1982. Od 1983 r. w SDRP.

Izabella Dymecka miała 91 lat.

(mag)

+++                 +++                 +++

Piotr Piesik – zmarł 21 września 2025 roku

Zginął w wypadku w Portugalii. Pracował w Wiadomościach Elbląskich, był red. naczelnym w Życiu Częstochowy, potem związał się z Dziennikiem Zachodnim, następnie Dziennikiem Bałtyckim a stamtąd przeszedł do tygodnika Zawsze Pomorze. Pracował też w Radiu Malbork.

Piotr Piesik miał 63 lata.

(mag)

+++                 +++                 +++

Krystyna Bruehl-Sielawa – zmarła w 2025 roku

  1. 21 grudnia 1935 r. w Gdańsku. Ukończyła dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim i planowanie przestrzenne na studiach podyplomowych przy SGPiS w Warszawie.Wieloletnia dziennikarka działu depeszowego i działu terenowego „Dziennika Bałtyckiego”. W SDP była w latach 1974-1982. Potem w SDRP.

Krystyna Bruehl-Sielawa miała 89 lat.

(mag)

+++                 +++                 +++

Jan Jakubowski – zmarł 3 października 2025 roku

Jan Jakubowski – absolwent Politechniki Gdańskiej, dziennikarz, redaktor prasy pomorskiej, m.in. kierownik oddziału Tygodnika POLITECHNIK, zastępca red. naczelnego Tygodnika CZAS, Tygodnika Gdańskiego.

Opozycjonista, negatywnie zweryfikowany w stanie wojennym, pozbawiony pracy w zawodzie. Niezłomny, odważny i aktywny w organizacji podziemia na Wybrzeżu (m.in. wraz z Maciejem Łopińskim, Andrzejem Liberadzkim). Współorganizator, publicysta i redaktor prasy podziemnej „Solidarności”.

W latach 1991-1996 był pierwszym redaktorem naczelnym Dziennika Bałtyckiego tworzonego przez środowisko niezależnych dziennikarzy Prasy Bałtyckiej. Współtwórca nowoczesnych, niezależnych mediów na Pomorzu zabiegający o rozwój dziennikarstwa i utrzymanie miana prasy jako „czwartej władzy”. W wyniku ingerencji niemieckiego właściciela, który przejął Dziennik Bałtycki i systematycznie ograniczał niezależność dziennikarzy oraz redaktorów, Jan Jakubowski został kolejny raz pozbawiony funkcji redaktora i zwolniony z pracy.

Autor wielu książek dotyczących stanu wojennego oraz ołtarzy papieskich. Laureat nagród dziennikarskich (także SDP), odznaczony za działalność wolnościową w mediach, w „Solidarności” oraz – jako „niepokorny” – w Politechnice Gdańskiej.

Był dla wielu dziennikarzy mistrzem zawodu. Niezależny, niepokorny, walczący o wolność słowa. Zasłużony działacz Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (od 1976 r.), członek władz naczelnych w latach 1980-82, czyli do delegalizacji SDP przez komunistów. Delegat na Zjazd Stowarzyszenia.

Jan Jakubowski miał 84 lata.

(mag, wit)

+++                 +++                 +++

Janusz Czerwiński – zmarł 4 października 2025 roku

Janusz Czerwiński, ur. 4 maja 1959 r. w Gdańsku, absolwent I LO w Gdańsku, studiował prawo. Był dziennikarzem i pasjonatem sportów wodnych (kajakarstwo, smocze łodzie). Pracował w Dzienniku Bałtyckim, w Kurierze Gdyńskim był red. naczelnym, w Głosie Wybrzeża sekretarzem redakcji, a następnie red. naczelnym Poznaj Świat.

Janusz Czerwiński miał 66 lat.

(mag)

+++                 +++                 +++

Barbara Szczepuła – zmarła 9 października 2025 roku

Była znaną gdańską publicystką i reportażystką, dziennikarką m.in. Tygodnika Gdańskiego, Gwiazdy Morza, Telewizji Gdańskiej i Radia Gdańsk.

Barbara Szczepuła Fot. Robert Kwiatek- SDP

(mag)

+++                 +++                 +++

Mirosław Chojecki – zmarł 10 października 2025 roku

Mirosław Chojecki, działacz polskiej opozycji niepodległościowej, w czasach komunistycznych organizator drugiego obiegu prasy niezależnej. Chojecki był założycielem Niezależnej Oficyny Wydawniczej ,,NOWa’’, współtworzył Komitet Obrony Robotników, a na emigracji był członkiem Biura Zagranicznego „Solidarności”. Był Kawalerem Orderu Orła Białego.

W 1968 roku Mirosław Chojecki był studentem Politechniki Warszawskiej. Uczestniczył w protestach antykomunistycznych. Wyrzucono go z uczelni. Studia ukończył dopiero 6 lat później na Uniwersytecie Warszawskim, był absolwentem Wydziału Chemii, przez dwa lata pracował w Instytucie Badań Jądrowych.

Współtworzył w 1976 roku Komitet Obrony Robotników. Była to odpowiedź środowisk antykomunistycznych na represje wobec protestów m.in. w Radomiu, Ursusie i Płocku.

Chojecki organizował, wraz z m.in. Anką Kowalską pomoc dla represjonowanych robotników. Wydawał wtedy pisma KOR „Komunikat” i „Biuletyn”.

zdj. z X Piotra Semki

Wielokrotnie zatrzymywany i prześladowany przez komunistyczną bezpiekę. Był aresztowany wiosną 1980 roku. Chojeckiego uwolniono dopiero m.in. po interwencjach zagranicznych. Rozpracowywany i inwigilowany przez Służbę Bezpieczeństwa.

W reportażu Polskiego Radia Urszuli Żółtowskiej-Tomaszewskiej zatytułowanym „Choj, opowieść o Mirosławie Chojeckim” bohater opowiada: „Na Mokotowie był taki strażnik, który odbierał szelki, paski, sznurowadła. No i jak ja stanąłem przed nim, to on mnie zapytał: >>Panie Mirosławie, a teraz to na długo? <<. Bo siedziałem 44 razy w latach 1976-1980. Średnio w ciągu tych pięciu lat siedziałem jeden dzień w tygodniu” – mówił Chojecki.

W sierpniu 1980 roku zaangażował się w druk wydawnictw niezależnych. Był członkiem komisji ds. dostępu „S” do środków masowego przekazu. Kierował też tzw. komórką wydawniczą Regionu Mazowsze NSZZ Solidarność.

Stan wojenny zastał Mirosława Chojeckiego w Paryżu. W latach 1982–1989 był współpracownikiem Biura Koordynacyjnego „S” za Granicą w Brukseli, odpowiedzialnym za wysyłkę do kraju sprzętu poligraficznego. Współpracownik „Bulletin d’Information du Comité Solidarité à Paris”, łącznik z siecią zagranicznych biur „S”. W latach 1982–1990 założyciel i wydawca miesięcznika „Kontakt” w Paryżu, 1983–1990 – założyciel i szef firmy Audio-Kontakt, 1985-1990 – Video-Kontakt.

Po 1989 roku  Mirosław Chojecki organizował pracę niezależnych mediów i wydawnictw w Polsce.  Był współzałożycielem Nowej Telewizji Warszawa. Od 2003 roku członek Stowarzyszenia Wolnego Słowa, w latach 2003–2008 prezes, od 2008 roku prezes honorowy.

Mirosław Chojecki 1949 – 2025; zdj. IPN

Prezydent RP Andrzej Duda odznaczył Mirosława Chojeckiego w 2022 roku Orderem Orła Białego.

W 2025 roku został członkiem Komitetu Honorowego kandydata na prezydenta Karola Nawrockiego.

Mirosław Chojecki miał 76 lat.

+++                 +++                 +++

Jarosław Czajka – zmarł 24 października 2025 roku

Jarosław Czajka, twórca radiowy, realizator, człowiek dźwięku. O śmierci Jarka Czajki poinformowała jego macierzysta stacja – Polskie Radio Łódź. Z tą rozgłośnią był związany od 38 lat. Pochodził z Piotrkowa Trybunalskiego, pracował m.in. w studenckiej rozgłośni Politechniki Łódzkiej – Radiu Żak. Szybko jednak rozpoczęła się jego przygoda w Radiu Łódź.

Był realizatorem. To słowo określające w radiu bardzo wiele zawodów, specjalności. Zarówno technicznych jak i dziennikarskich. „Jarek Czajka był po prostu realizatorem, ale też i człowiekiem dźwięku. Rozumiał dźwięk, specyfikę pracy w radiu. Był zawodowcem. Nigdy nie wychodził z pracy, kiedy nie skończył roboty, zawsze gotowy do przerobienia nagrania >>tak, aby było dobrze<<” – to słowa jednego z radiowców, który pracował ze Zmarłym.

Jarosław Czajka, wraz z Tomaszem Kępskim, prowadził w RŁ na początku lat 90. ub. w. rockową audycję muzyczną. Był tam prezenterem i realizatorem radiowym jednocześnie. Współtworzył radiową listę przebojów Adama Kołacińskiego.

zdj. z FB śp. Jarosława Czajki

Reżyser radiowy Jerzy Hutek przypomniał, że Jarosław Czajka zrealizował dla Polskiego Radia dziesiątki słuchowisk teatralnych i powieści radiowych. „Pracowaliśmy długo razem. Jarek był po prostu odpowiedzialnym artystą” – wspominał Hutek. Publicystka Radia Łódź Agata Zielińska mówi o jeszcze jednej cesze wyróżniającej Czajkę. „Jarek po prostu słuchał, tego co nagrywał. Można było liczyć na jego wskazówki i uwagi” – mówiła Zielińska.

Jarosław Czajka był laureatem wielu nagród, chociaż – co podkreślają współpracownicy – nie chwalił się nimi. Ostatnie chyba wyróżnienie – jak wspominają –  to była nagroda Przewodniczącego KRRiT za najlepszą autopromocję kultury i edukacji w radiofonii publicznej – wspominał jeden ze współpracowników Zmarłego.

Jarosław Czajka – jak mówią jego znajomi – miał trzy pasje: Radio, Rodzinę oraz… psy. Był pasjonatem wyścigów psich zaprzęgów. Często przychodził do pracy z którymś ze swoich ulubieńców.

Jarosław Czajka miał 63 lata.

+++                 +++                 +++

Jacek Mach – zmarł 25 października 2025 roku

Jacek Mach, ur. 29 stycznia 1936 r. w Lublinie. Studiował na Politechnice Gdańskiej. Publikował w gdańskiej prasie codziennej. Specjalizował się w tematyce ekonomicznej. Dziennikarz tygodnika „Bandera”, potem „Głosu Wybrzeża” i Gdańskiego Ośrodka Telewizyjnego (sekretarz programowy TVP 3 Gdańsk; autor reportaży telewizyjnych i filmów dokumentalnych. Zrealizował m.in. reportaż telewizyjny „Tam, gdzie kończy się mapa” relacjonujący założenie polskiej Stacji Antarktycznej im. Henryka Arctowskiego.

Członek SDP w latach 1961-1982. W SDRP od 1982 r.

Jacek Mach miał 89 lat.

+++                 +++                 +++

Janusz Woźniak – zmarł 31 października 2025 roku

Janusz Woźniak, ur. 7 grudnia 1948 r. w Gdańsku, był na pogrzebie Barbary Szczepuły, Zmarł, dzień przed uroczystościami Wszystkich Świętych – śmierć przyszła nagle. Ukończył dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Przez wiele lat pracował w Dzienniku Bałtyckim, był tam kierownikiem działu sportowego.

Janusz Woźniak miał 77 lat.

 

+++                 +++                 +++

Jan Turnau – zmarł 31 października 2025 roku

Jan Turnau, pisarz, dziennikarz wieloletni redaktor „Gazety Wyborczej”, m.in. autor „Arki Noego”, rubryki dotyczącej religii i Kościoła.

W latach 1959-1990 Turnau był redaktorem „Więzi”.

 

 

ANDRZEJ KLIMCZAK: Zmarłym dziennikarzom z Kresów

 

HUBERT BEKRYCHT: Mentalni złodzieje TVP, PR i PAP krzyczą – „odpolitycznić media publiczne”

Ci którzy dwa lata temu bezprawnie przejęli media publiczne, czyli koalicja rządząca i mściwi politycy PO, zamiast krzyczeć „łapać złodzieja” wzywają do odpolitycznienia mediów. Z powodu ironicznego śmiechu, łzy na chwilę przeszkodziły mi w poprawnym widzeniu. Po uspokojeniu spazmów sarkastycznych wybuchów śmiechu, zobaczyłem, że o nowym porządku medialnym mówią minister i wiceminister kultury. I znowu salwa śmiechu.

Pani minister kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska (partia PL 2050 Szymona Hołowini) i pan wiceminister Maciej Wróbel (dobrze mi znany, bo w telewizji publicznej przepracowałem kilkanaście z 33 lat mojej dziennikarskiej „kariery”) urządzają nam media publiczne. Gdyby wiedzieli czym się naprawdę zajmują, wialiby, gdzie pieprz rośnie.

Głupi projekt polityczny

Biedaczyska, czyli Cienkowska i Wróbel, miesiącami coś tam dłubali w ustawie, kombinowali, konsultowali (tylko w kręgach wybranych przez rząd), a tu kilka dni temu na ich biurkach pojawił się opasły tom (no nie jest to „W poszukiwaniu straconego czasu”). Czyli, niby projekt niby ustawy.

Po pierwsze drugie i trzecie, ten projekt to nie „odpolitycznienie mediów publicznych” – jak śpiewa uroczy duet Cienkowska i Wróbel. Ta ustawa to w istocie atomowa opcja zniszczenia mediów publicznych. To znaczy akt trzeci tego zniszczenia. Bo to jednak w końcu kultura zadecyduje o końcu tego spektaklu zwanego polskie media publiczne.

Projekt ustawy do MKiDN „zrobiono” bez konsultacji z najważniejszymi stowarzyszeniami twórczymi w Polsce. Brak takich konsultacji w gronie obejmującym chociażby Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, to po prostu słaby, bardzo słaby dowcip funkcjonariuszy medialnych Donalda Tuska. Taki żart w stylu pogłosu ministra Kierwińskiego.

Bomba jądrowa w TVP, PR i PAP

Jeśli ktoś myśli, że likwidacja Rady Mediów Narodowych i poszerzenie składu oraz rotacyjność Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji to nie propozycja polityczna, powinien zamiast w Ministerstwie Kultury pracować w Domu Kultury. Z tym, że w wielu ośrodkach kultury w Polsce tacy „specjaliści” nie dostaliby pracy.

Wcale nie jest mi smutno, że ten rząd, który zaczął do dewastacji mediów publicznych poprzez ich bezprawne przejęcie w grudniu 2023 roku, oszukał kolejne środowiska z kulturą bardziej czy mniej związane. To przecież wina tych naiwnych, że przez dwa lata nie zrozumieli w co gra koalicja? Nawet fikcyjna likwidacja TVP, PR, czy PAP teraz nie pomoże.

Tusk chce po prosu rękami pani Cienkowskiej przejąć po raz drugi media publiczne. Przejąć wymieniając skompromitowanych likwidatorów Gorgosza, Syguta, Majchera, Kaszyńskiego i Błońskiego. Przejąć, tym razem, z „ustawą”, która i tak nie wejdzie w życie  Tusk liczy, że obecnie niewiele osób przeciwstawi się bublowi prawnemu i kolejnym chamskim zagrywkom w mediach publicznych.

Oj, jak bardzo się pan premier myli…

 

Hubert Bekrycht

 

30 października 2025 roku

Człowiekiem Wolności Tygodnika Sieci został PREZYDENT RP KAROL NAWROCKI: wszyscy jesteśmy wezwani do wolności

W środowy wieczór, podczas uroczystej gali prezydent Karol Nawrocki otrzymał tytuł Człowieka Wolności Tygodnika Sieci. Prezydent RP na początku swojego przemówienia podziękował za nagrodę i nawiązał do Nowego Testamentu. zacytował list św. Pawła do Galacjan, kiedy apostoł mówi: „>>Przyjaciele, wszyscy jesteście wezwani do życia w wolności<< – my wszyscy od wieków i mam nadzieje, że na wieki jesteśmy wezwani do wolności” – podkreślił prezydent Nawrocki.

Laudację poświęconą Człowiekowi Roku Tygodnika Sieci wygłosił redaktor naczelny tygodnika Sieci Jacek Karnowski. „Karol Nawrocki jest człowiekiem, którego siła wyrasta z miłości do Polski, do polskiej historii, do własnego narodu, do własnej wspólnoty, do rodziny do sportu” – mówił Karnowski.

W swoim wystąpieniu na gali prezydent zacytował list św. Pawła do Galacjan, kiedy apostoł mówi: „>>Przyjaciele, wszyscy jesteście wezwani do życia w wolności<<. My wszyscy, od wieków i mam nadzieje, że na wieki, jesteśmy wezwani do wolności i to udowodniliśmy 1 czerwca 2025 roku (…) i ta wolność jest naszym kapitałem na której możemy budować” – podkreślił prezydent Nawrocki. „Mamy do wygrania wolność i w sieci i w mediach, abyśmy mogli jasno dzielić się swoimi poglądami” – dodał.

„Nikt z nas nie zapisywał się do parapaństwa Unii Europejskiej, my chcemy aby Polska była państwem w ramach Unii Europejskiej” – powiedział prezydent RP.

Człowiek Wolności Tygodnika Sieci przypomniał o dniu, w którym wręczono mu ten laur. „29 października 1611 roku car rosyjski Wasyl IV Szujski oddał hołd ruski królowi Polski Zygmuntowi III Wazie” – przypomniał. „Proszę abyśmy dbali o wolność, o suwerenność” – podsumował prezydent Karol Nawrocki.

hub – Tygodnik Sieci – wPolsce24 – Biznes Alert

HUBERT BEKRYCHT: Towarzystwo nieprzyzwoitości i hańby dziennikarskiej

Skandalem okazała się uchwała Towarzystwa Dziennikarskiego z wezwaniem „do zapewnienia wolności słowa na placu Piłsudskiego w Warszawie” i zdaniem brzmiącym: „>>Pamięci 95 ofiar Lecha Kaczyńskiego, który, ignorując wszelkie procedury, nakazał pilotom lądować w Smoleńsku w skrajnie trudnych warunkach <<”. Tych 18 słów jest w Polsce zakazanych”. Brak tchu, aby opisać draństwo TD, grupy mieniącej się dziennikarzami a reprezentującej mentalny komunizm.

Szefem Towarzystwa Dziennikarskiego wybrano 23 października dziennikarza i pisarza Cezarego Łazarewicza (ur. 1966 r.), zdobywcę nagrody NIKE w 2017 roku, nominowanego pięć lat wcześniej przez SDP do Hieny Roku. Ta niechlubna nominacja, chociaż „wygrał” ktoś inny, była za artykuł o ojcu braci Kaczyńskich. Artykuł do teraz budzący moją odrazę, bo wycelowany nie tylko w nieżyjących polityka i jego ojca, ale i przeżywającego tragiczną śmierć brata innego polityka.

Czy uchwała TD dotycząca przecież bezpośrednio tragedii smoleńskiej i powód nominacji do Hieny Roku dla nowego prezesa Towarzystwa Dziennikarskiego łączą się? Nie znamy związku przyczynowo skutkowego, bo nie wiem, czy najpierw była uchwała a dopiero później wybrano Łazarewicza, ale zapytać należy, czy to już jest obsesja na punkcie rodziny Kaczyńskich? Obsesja, która nie opuszcza nowego szefa kanapowego stowarzyszenia?

Łazarewicza „walka o przyzwoitość dziennikarską”

Uchwała nr 1 Walnego Zebrania Towarzystwa Dziennikarskiego z 23 października z wezwaniem „do zapewnienia wolności słowa na placu Piłsudskiego w Warszawie” rozpoczyna się zdaniem brzmiącym: „>>Pamięci 95 ofiar Lecha Kaczyńskiego, który, ignorując wszelkie procedury, nakazał pilotom lądować w Smoleńsku w skrajnie trudnych warunkach <<”. Tych 18 słów jest w Polsce zakazanych”. Tak liczące kilkadziesiąt osób, walczące o wpływy radykałów w rządzie Donalda Tuska, stowarzyszenie zgorzkniałych dziennikarzy próbuje przekonać do siebie środowisko. Towarzystwo Dziennikarskie uważające siebie za elitę.

Dalej w uchwale jest tylko gorzej, bo o ile polityka jest w tym przypadku czymś normalnym to w uchwale pobrzmiewają tony plenów, zjazdów a być może nawet zgromadzeń z pochodniami… „A mimo to wieniec z takim napisem, składany co miesiąc od kwietnia 2018 roku pod pomnikiem smoleńskim na placu Piłsudskiego w Warszawie, jest niszczony i kradziony, a napis – zamazywany. Tak było do wyborów roku 2023 i tak jest nadal, mimo zmiany władzy. Władza brata nad pamięcią o bliźniaku jest ponad prawem” – piszą ludzie z TD.

Prezes i reszta

I jeszcze coś, co dziennikarzom nie przystoi, Nawet bardzo złym dziennikarzom… „Jarosław Kaczyński ma prawo twierdzić, że śmierć 96 osób pod Smoleńskiem była wynikiem zamachu, choć przez 15 lat tego nie udowodnił, a śledztwo prokuratury wciąż trwa. Ale Zbigniew Komosa, składający te wieńce, ma także prawo do stwierdzenia, że 95 osób padło ofiarą Lecha Kaczyńskiego” – napisano w uchwale Towarzystwa Dziennikarskiego z 23 października. Uchwale przyjętej podczas tych samych obrad zgromadzenia, które wybrało nowego prezesa TD Cezarego Łazarewicza… Otóż – jak zapowiada nowy prezes – „walkę o przyzwoitość dziennikarską”, Towarzystwo Dziennikarskie rozpoczęło od skandalicznej uchwały będącej hańbą ludzi naszego zawodu.

Z kronikarskiego obowiązku, oprócz Łazarewicza, nieliczne sądząc ze zdjęć grono wyborców wybrało do zarządu jeszcze czworo dziennikarzy, chcoć chyba nie każdy teraz za takiego dziennikarza może się uważać. Są to: członek specjalnej komisji ministra sprawiedliwości ds. tzw. represji w l. 2015 – 23, która ściga m.in. „dziennikarzy reżimu PiS” Andrzej Krajewski, dawniej członek PZPR; dziennikarz Krzysztof Bobiński zabierający głos we wszystkich sprawach, uważający się za sumienie TD, który obnosi się z sympatią do rządu Tuska; dziennikarka Dorota Nygren; Emerytowany dziennikarz Jan Ordyński, szef Rady Programowej Polskiego Radia w likwidacji, dawniej sympatyk stowarzyszenia Ordynacka i partii komunistycznej.

I nawet miałem coś jeszcze napisać, ale nie warto…

 

W środę POGRZEB realizatora, twórcy radiowego JAROSŁAW CZAJKA z Polskiego Radia Łódź

POGRZEB ŚP. JAROSŁAWA CZAJKI W ŚRODĘ 29 PAŹDZIERNIKA 2025 ROKU

*********************                                          ***********************                             *************************

Nie żyje Jarosław Czajka, twórca radiowy, realizator, człowiek dźwięku. O śmierci Jarka Czajki poinformowała jego macierzysta stacja – Polskie Radio Łódź. Z tą rozgłośnia  był związany od 38 lat.

Jarosław Czajka pochodził z Piotrkowa Trybunalskiego, pracował m.in. w studenckiej rozgłośni Politechniki Łódzkiej – Radiu Żak. Szybko jednak rozpoczęła się jego przygoda w Radiu Łódź.

Był realizatorem. To słowo określające w radiu bardzo wiele zawodów, specjalności. Zarówno  technicznych jak i dziennikarskich. „Jarek Czajka był po prostu realizatorem, ale też i człowiekiem dźwięku. Rozumiał dźwięk, specyfikę pracy w radiu. Był zawodowcem. Nigdy nie wychodził z pracy, kiedy nie skończył roboty, zawsze gotowy do przerobienia nagrania >>tak, aby było dobrze<<” – to słowa jednego z radiowców, który pracował ze Zmarłym.

Jarosław Czajka, wraz z Tomaszem Kępskim, prowadził w RŁ na początku lat 90. ub. w. rockową audycję muzyczną. Był tam prezenterem i realizatorem radiowym jednocześnie. Współtworzył radiową listę przebojów Adama Kołacińskiego.

Reżyser radiowy Jerzy Hutek przypomniał, że Jarosław Czajka zrealizował dla Polskiego Radia dziesiątki słuchowisk teatralnych i powieści radiowych. „Pracowaliśmy długo razem. Jarek był po prostu odpowiedzialnym artystą” – wspominał Hutek. Publicystka Radia Łódź Agata Zielińska mówi o jeszcze jednej cesze wyróżniającej Czajkę. „Jarek po prostu słuchał, tego co nagrywał. Można było liczyć na jego wskazówki i uwagi” – mówiła Zielińska.

Jarosław Czajka był laureatem wielu nagród, chociaż – co podkreślają współpracownicy – nie chwalił się nimi. Ostatnie chyba wyróżnienie –  jak wspominają –  to była nagroda Przewodniczącego KRRiT za najlepszą autopromocję kultury i edukacji w radiofonii publicznej – wspominał jeden ze współpracowników Zmarłego.

Jarosław Czajka miał – jak mówią jego znajomi – trzy pasje: Radio, Rodzinę oraz… psy. Był pasjonatem wyścigów psich zaprzęgów. Często przychodził do pracy z którymś ze swoich ulubieńców.

Jarosław Czajka miał 63 lata.

***

Jarku, teraz mogę Ci powiedzieć, że tylko ten jest zawodowcem, kto umie umiejętnie krytykować inspirując jednocześnie. Ty tak pracowałeś, taki byłeś!

Do zobaczenia

Hubert Bekrycht

**************************       *****************************     ****************************

POGRZEB ŚP. JAROSŁAWA CZAJKI W ŚRODĘ 29 PAŹDZIERNIKA 2025 ROKU

Uroczystości żałobne rozpoczną się o godz. 13.00 w kościele parafialnym Dobroniu.

Po mszy uczestnicy uroczystości przejdą na miescowy cmentarz, gdzie rozpocznie się ceremonia pogrzebowa.

 

 

SDP przeciwko degradacji bezprawnie przejętych mediów publicznych w likwidacji

Kryzys w mediach publicznych pogłębia się. Solidarność apeluje o zakończenie likwidacji TVP, PR i PAP. Dziennikarze nazywają ten proces likwidacją fikcyjna. W środę podczas posiedzenia Rady Programowej TVP, Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich przedstawiło swoje stanowisko ws. tzw. karty powinności telewizji publicznej. „Stanowczo sprzeciwiamy się likwidacji m.in. TVP Historia, TVP Dokument, TVP Kobieta, TVP Nauka i Alfa TVP” – napisano w uchwale ZG SDP.

Przewodnicząca Rady Programowej TVP w likwidacji Barbara Bilińska podkreśliła, że pracując 30 lat w mediach nie zetknęła się jeszcze z tak trudną sytuacją mediów publicznych. „Chciałabym zając się budową wizji mediów publicznych, które są pluralistyczne, odpowiedzialne i wiarygodne” – powiedziała Bilińska.

Stanowisko ZG SDP

Rada Programowa TVP zebrała się, aby uzyskać opinię na temat tzw. karty powinności TVP. Dokument wyznacza kierunki produkcji publicznego nadawcy. Prace nad kartami powinności koordynuje Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.

Swoje stanowisko w tej sprawie przedstawiło podczas posiedzenia rady Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Zarząd Główny SDP nie uznaje bezprawnego przejęcia przez rząd mediów publicznych i ich fikcyjnej likwidacji. SDP zapewniło jednak, że pamięta o społecznej wartości TVP, PR  i PAP.

TVP od strony al. Niepodległości zdj. hub

„ZG SDP pozytywnie przyjmuje inicjatywę Przewodniczącej Rady Programowej TVP w likwidacji, by włączyć do prac nad nową Kartą Powinności Telewizji Polskiej przedstawicieli związków zawodowych oraz organizacji społecznych (…)” – napisali członkowie ZG SDP.„W sytuacji bezprawnego przejęcia mediów publicznych w grudniu 2023 roku oraz wywołanego tym działaniem kryzysu wizerunkowego i programowego mediów publicznych jest to pierwszy krok w kierunku naprawy obecnej sytuacji” – podkreślono.

„Stanowczo sprzeciwiamy się likwidacji m.in. TVP Historia, TVP Dokument, TVP Kobieta, TVP Nauka i Alfa TVP, co zostało zasygnalizowane w odrzuconym w listopadzie 2024 r. przez KRRiT projekcie Karty Powinności TVP na lata 2025 -2029″ – dodano. „To niezwykle wartościowe kanały (anteny programowe), które z sukcesami realizują misje mediów publicznych, gdy są dobrze zarządzane (…) – napisano w stanowisku ZG SDP.

Solidarność TVP: zakończyć likwidację mediów publicznych

Telewizyjna Solidarność dystansuje się od polityki, ale apeluje o jak najszybsze zakończenie stanu likwidacji mediów publicznych. Zdaniem związkowców to zjawisko negatywnie wpływające m.in. na pracowników. Przewodniczący KZ „S” w TVP Bogdan Wiśniewski tłumaczył że nie sposób rozmawiać o zakończeniu likwidacji mediów publicznych bez kontekstu finansowania. „Należy postawić na treści, które możemy wyprodukować”. W taki sposób wyjaśnił cały proces Wiśniewski.

Przyszłość TVP w likwidacji nie jest jasna
hub

W stan likwidacji postawiono TVP, Polskie Radio i Polska Agencję Prasową w grudniu 2023 roku. Było to po bezprawnym przejęciu przez rząd mediów publicznych. Wolniono wiele osób, zastraszano pozostałych. Media publiczne stały się dla ekipy premiera Donalda Tuska rezerwą atrakcyjnych stanowisk dla ludzi koalicji. Likwidacja nazywana otwarcie fikcyjną miała być zabezpieczeniem przed ewentualnymi protestami i strajkami załóg TVP, PR i PAP.

Niegrzeczni członkowie rady

Podczas posiedzenia Rady Programowej TVP w likwidacji dwaj jej członkowie wybrani z rekomendacji PO [oraz Towarzystwa Dziennikarskiego – przypis red. 23.10.2025 r. g. 18.20] przeszkadzali gościom w wypowiedzi i przerywali związkowcom oraz przedstawicielom stowarzyszeń. Byli to dziennikarz i polityk Platformy Obywatelskiej Krzysztof Luft, były członek KRRiT i dziennikarz Jarosław Szczepański.

Najpierw jednak, także w obecności gości, Krzysztof Luft zwracał uwagę szefom rady programowej, że karta powinności TVP w likwidacji nie powinna być konsultowana właśnie przez radę. Luft dodał, że informacje o możliwej likwidacji anten programowych w telewizji publicznej nie są jawne.

Członkowie rady przekonywali byłego członka KRRiT, że wiadomości o likwidacji kanałów programowych są faktem medialnym, a naturalną kompetencją RP TVP jest właśnie opiniowanie decyzji władz państwowej telewizji.

Obecny na spotkaniu wieloletni urzędnik z Woronicza Sławomir Zieliński będący teraz dyrektorem w TVP ds. programu, przekonywał, że sprawa ewentualnej likwidacji kanałów nie jest przesądzona i jeszcze nie wskazano, które anteny znikną.

Czy Luft pracuje w TVP i czy tam zarabia?

 

Wiceprzewodniczący rady Programowej TVP Robert Walenciak podczas obrad

Posiedzenie Rady Programowej TVP w likkwidacji 22 października 2025 roku – Krzysztof Luft (pierwszy z prawej – w okularach)
zdj. hub

zapytał Krzysztofa Lufta, czy prawdą są medialne doniesienia o tym, że były polityk PO jest teraz konsultantem, doradcą władz TVP w likwidacji. Luft wykręcał się od odpowiedzi. Walenciak zapytał wówczas, czy Luft bierze pieniądze bądź pensję za doradztwo w TVP będąc jednocześnie członkiem rady programowej państwowej telewizji. „Nie muszę odpowiadać” – odparł Luft. Wtedy Lufta zaczął bronić Jarosław Szczepański. Przerywał członkom rady pytającym Lufta o jego rolę w TVP.

Kiedy wypowiadali się zaproszeni na obrady goście, Luft i Szczepański też im przerywali. piszącemu te słowa, również ci sami dwaj panowie, zakłócali wypowiedź i odczytywanie uchwały Zarządu Głównego SDP.

 

Kiedy po przedstawieniu uchwały zwróciłem uwagę na to, że w bezprawnie przejętej dwa lata temu TVP, spółce państwowej w fikcyjnej likwidacji jest wiele do wyjaśnienia także mi przeszkadzano. Powiedziałem, że do wyjaśnienia jest nie tylko domniemane doradztwo Krzysztofa Lufta szefom TVP i jego wynagrodzenie. W tym momencie obaj, Krzysztof Luft wraz ze Jarosławem Szczepańskim, wyraźnie mnie zaatakowali. Personalnie. A Szczepański mówił coś o odpowiedzialności SDP za poprzednich rządów, ale dokładnie nie zrozumiałem, bo krzyczał i na jego słowa nakładał się głos siedzącego obok Lufta.

Posiedzenie Rady Programowej TVP w likwidacji 22 października 2025 roku – od prawej Jarosława Szczepański, Krzysztof Luft
zdj. hub

Członkowie RP TVP: jaka jest rola Krajewskiego?

Nie przejmując się specjalnie natarczywym atakiem dwóch członków rady rekomendowanych przez PO, wyjaśniłem, że przed radą programową telewizji publicznej stanął również Andrzej Krajewski podający się za reprezentanta Towarzystwa Dziennikarskiego, którego rola w mediach publicznych jest dosyć dwuznaczna.

Krajewski bowiem od wiosny br. jest członkiem powołanej przez ministra sprawiedliwości (wówczas Adama Bodnara teraz nadzorują ją Waldemar Żurek)  tzw. komisji antyrepresyjnej, która „bada” „nadużycia PiS” w latach 2015 -23 w mediach publicznych. Instytucja nadal działa przy MS i publikuje tzw. raporty. Bywa nazywana komisją ds. tropienia dziennikarzy, którzy znaleźli się na celowniku rządu premiera Donalda Tuska od grudnia 2023 roku.

Komisja polityczna a w niej dziennikarz TD

Andrzej Krajewski przyszedł na posiedzenie RP TVP w likwidacji jako reprezentant Towarzystwa Dziennikarskiego. Od wiosny br. Krajewski zasiada w tzw. komisji antyrepresyjnej badajacej przypadki „szykanowania” mediów i dziennikarzy” przez PiS” w latach 2015 – 2023 zdj. hub

Oprócz Andrzeja Krajewskiego w komisji zasiadają m.in. znana ze sprawy siłowego i bezprawnego przejęcia mediów publicznych adwokat Sylwia Gregorczyk-Abram, która – zdaniem mediów –  miała być (razem z szefami PR, PAP i TVP) w tzw. grupie Wejście koordynującej nielegalne i siłowe przejęcie mediów publicznych w nocy z 19 na 20 grudnia 2023 roku oraz działaczka proaborcyjna Klementyna Suchanow.

Gregorczyk-Abram jest szefową komisji, w której istotną rolę pełni od pól roku Andrzej Krajewski – delegowany przez Towarzystwo Dziennikarskie na środowe posiedzenie Rady Programowej TVP w likwidacji. Ani jej szefowa, ani jej członkowie nie wiedzieli nic o funkcji Krajewskiego.

W opinii mediów, w komisji Ministerstwa Sprawiedliwości Krajewski, ma zarabiać lub otrzymywać wynagrodzenie w wysokości kilkunastu tysięcy złotych, mniej więcej tyle ile wiceminister. Tak jak zresztą każdy członek komisji. Gdy członkowie rady programowej zaczęli się interesować rolą w jakiej Andrzej Krajewski przyszedł na obrady, ten zaczął coś wykrzykiwać. Siedzący bliżej uczestnicy posiedzenia mówili mi, że nie były dla mnie miłe słowa…

 

Hubert Bekrycht/ Biznes Alert/ sdp.pl/ X/ blue sky

 

 

 

 

 

 

Zdegradować Kiszczaka, Jaruzelskiego i innych sprawców oraz patronów morderstw Kapłanów Niezłomnych!

Od czasu do czasu przez media przetacza się potężny walec dotyczący pozbawienia przywilejów komunistycznych zdrajcach. Po kilku dniach walec zwalnia lub się zatrzymuje. Owych komunistycznych zbrodniarzy już prawie nie ma, bo biologii nie oszukali, tak jak część narodu. Komunistom można jednak odebrać im odznaczenia, zdegradować.

Niedawno nasza Koleżanka z SDP Teresa Kaczorowska, autorka książki o komunistycznej zbrodni – Obławie Augustowskiej, zaproponowała na łamach tego portalu, aby odebrać odzaczenia Maksymilianowi Schnepfowi. To jeden z tamtych zbrodniarzy, o którym zrobiło się poniwnie głośno z powodu jego rodziny. Otóż, syn bandyty w mundurze Maksymiliana, dyplomata PO Ryszard i jego synowa Dorota – propagandystka w TVP w likwidacji, zaczęli wręcz panicznie bronić pamięci zbrodniarza.

Zabili Polskę kolejny raz…

Dlaczego? Bo niewiele osób domaga się odebrania tytułów honorowych, stopni wojskowych i odznczeń tym komunistom, którzy po wojnie pod sowieckim butem, zabili Polskę po raz drugi…

Żeby było jasne, nie chodzi mi o „rozkopytanie grobów” tych ludzi.  Chociaż trudno jest np. takim patriotom jak dziennikarz Tadeusz M. Płużański myśleć o jego Ojcu, którego niszczyli komuniści, kiedy to właśnie oprawcy prof. Tadeusza Płużańskiego leżą na honorowych miejscach państwowej metropolii na Powązkach…

Niech nawet groby sowieckich zdrajców pozostaną tam, gdzie teraz. Zawsze można po prostu zapalić więcej zniczy Bohaterom, nie bandytom. Chodzi o to, aby moskiewskim agentom odebrać  to, czym szczycą się ich rodziny, odebrać „honory”, odzanczenia, stopnie wojskowe.

Niezłomni

W kolejną rocznicę śmierci kapłana Solidarności, błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki, wzywam naszych rodaków, aby zastanowili się, czy chcą mieć w Panteonie Narodowym zleceniodawców morderstw na przykład Niezłomych Duchownych.

Nie może byc znaku równości między Dobrem a złem. Przypomnijmy sobie Bohaterów w sutannach, m.in. księży: bł. Jerzego Popiełuszkę, Franciszka Blachnickiego, Stefana Niedzielaka, Stanisława Suchowolca i Sylwestra Zycha… To tylko zabici przez komunistycznych oprawców pod koniec żałosnego PRL. Lecz są inni kapłani zamęczeni za stalinizmu, nieznani, proszący o sprawiedliwość, o prawdę. Są tysiące osób – ofiar komunistycznego reżimu – zamęczeni przez ludzi złych, podających się za polskich patriotów.

Naśladowcy Jaruzelskiego, Stalina, Breżniewa, Putina

Jaruzelski, Kiszczak i ich pomocnicy to także osoby odpowiedzialne za krew na Wybrzeżu w 1970 roku, za morderstwo w Kopalni Wujek, za cierpienia w PRL, w stanie wojennym. Wszystkich nazwisk ofiar komunizmu przypomnieć nie sposób.

Tylko w ostatnim półwieczu, Bohaterowie, szczególnie młodzi, np. Stanisław Pyjas, Grzegorz Przemyk, Emil Barchański i wielu innych, byli mordowani przez podwładnych Jaruzelskiego i Kiszczaka oraz naśladowców Stalina, Breżniewa a może nawet Putina.

Inni Bohaterowe walki z komuną odeszli, bo nie mieli już sił. Jeszcze inni umarli w zapomnieniu… Oddajmy im hołd nie tylko w rocznice…

Cześć i Chwała Bohaterom!

Wieczna hańba zdrajcom Ojczyzny

Hubert Bekrycht

19 października 2025 roku

PS. Nie można oczywiście porównywać okropieństw komunistycznych zbrodni z tym, co dzieje się dzisiaj w kraju, ale można a nawet trzeba przypominać metody. Te metody to m.in. szykanowanie, nękanie, bezprawne, podkreslam bezprawne działania wymiaru sprawiedliwości.

Co oznaczają prześladowania polityków i urzędników opozycji? Co oznaczają bezprawne przejmowanie mediów publicznych i prokuratury, represje w mediach konseratywnych, przesłuchiwanie dziennikarzy pracujących poza mainstreamem, szykanowanie organizacji pozarządowych, takich jak SDP, Ordo Iuris i wielu innych? Co to wszystko oozncza? To nic więcej, jak nawiązywanie obecnych władz do metod komunistycznych oprawców m.in. błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki.

Nie można zapomnieć o księdzu Jerzym. Tak jak w rocznicę Jego zamordowania nie wolno zapomnieć o ofierze nagonki politycznej na środowiska konserwatywnej Marku Rosiaku, który zginał w biurze PiS 19 października 2010 roku…

HB