OBRZYDZANIE SDP, czyli kto przekracza granice krytyki?

Od czasu do czasu na naszym portalu SDP będziemy obserwować, co o nas piszą tzw. media głównego nurtu. Niestety, nie sa to przeważnie życzenia rozwoju stowarzyszenia…

Teraz, coś z ostatnich dni i – chyba – krytyczne podejście do SDP. W wykonaniu portalu, który, teoretycznie, ma, rzetelnie – hmm… – infromować o mediach w Polsce. Wyszło jednak na to, że jak podkreśla Press, iż to SDP grozi…

Wpis z X na profilu SDP

TUTAJ

Periodyk  i poral @PressRedakcja piszący o mediach, tak je sam rozumie, zasugerował, że SDP „grozi”. Konsekwencjami. Jakimi nie napisali… Koń by się uśmiał. To w związku z naszym negatywnym stanowiskiem dotyczącym skandalicznego projektu Minuis@kultura_gov_pl.  ustawy medialnej.

Popierana przez rząd regulacja, naszym zdaniem, to w skrócie, początek końca wolności słowa przygotowanie podglebia dla cenzury. Zatem nie „grozimy” tylko ostrzegamy.

Groźbą byłoby, gdybyśmy napisali, że „jeśli rząd nie przyjmnie uwag SDP, to będziemy w ONZ i na posiedzeniu Rady Galaktyki wnioskować o odwołanie Rady Ministrów Donalda Tuska”. Ale nie zrobimy tego, bo gdyby ktoś nie zauważył, że jest tu cudzysłów, przypominamy, iż to cytat. To darmowa porada semantyczna i merytoryczna dla Press. Jak chcecie większej klikalności, to napiszcie, że rozdajecie słowniki PWN…

Oryginalny wpis z Press

 

A oto raz jeszcze oświadczenie SDP ws. ustawy medialnej

STANOWISKO ZG SDP: Dla tej ekipy rządowej uchwalenie ustawy medialnej w takim kształcie sankcjonuje bezprawie

 

Cała naprzód! Spotkanie noworoczno-opłatkowe ODDZIAŁU GDAŃSKIEGO SDP

W restauracji o morskich tradycjach, usytuowanej nad samą Motławą, skąd rozciąga się piękny widok na stary Gdańsk odbyło się noworoczno-opłatkowe spotkanie wybrzeżowych dziennikarzy należących do Oddziału Gdańskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Uczestniczyło w nim ponad 30 osób.

Wśród nich byli też nowi członkowie, którym właśnie wręczono legitymacje: Wioleta Żurawska, fotoreporterka z „Gościa Niedzielnego”, mówiąca o sobie, że robi „święte zdjęcia” oraz Michał Pacześniak, reporter z Radia Gdańsk.

Janusz Wikowski wręcza legitymację SDP nowemu członkowi Wiolecie Żurawskiej, przysłuchuje się temu ks. Jarosław Brylowski
Fot. Maria Giedz

Niepowtarzalny nastrój…

Na spotkanie, oprócz członków Stowarzyszenia, przybyli również goście: Bogusław Olszonowicz, wiceprezes Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, nie tylko dziennikarz, ale też muzyk z zespołu „Czerwone Gitary”, który wraz z małżonką Dianą wspierali nas śpiewem kolęd.

Bogusław Olszonowicz i jego żona Diana swoim śpiewem wprowadzili niezwykłą atmosferę podczas noworoczno-opłatkowego spotkania wybrzeżowych dziennikarzy
Fot. A. Gojke

Przybył także Czesław Czyżewski, redaktor naczelny Wydawnictwa Pomorskiego, który w trakcie wspólnego, noworocznego „biesiadowania” zaczął rozważać chęć przynależności do SDP.

Towarzyszył nam też Wojtek Szramowski reprezentujący Pomorskie Media Gospodarczo-Biznesowe, który niemal natychmiast wrzucił na Facebooka krótkie nagranie polskiej piosenki świątecznej „Jest taki dzień” w wykonaniu Bogusia i Diany. Atmosfera zrobiła się wręcz niezwykła, ale zacznijmy od początku, czyli od opłatka i składania sobie nawzajem życzeń.

Modlitwa

Ks. Jarosław Brylowski, proboszcz parafii w Ełganowie, nasz stowarzyszeniowy kolega i publicysta historyczny, poprzedził kolację krótką modlitwą, również za naszych redakcyjnych kolegów zmarłych w ubiegłym roku. A było ich, niestety aż dziesięcioro. Znaliśmy się, pracowaliśmy z nimi, byli naszymi mistrzami, jak np. Jan Jakubowski, współtwórca i redaktor prasy podziemnej, czy Barbara Szczepuła, m.in. autorka książek poświęconych historii Gdańska. Uczciliśmy ich minutą ciszy i modliliśmy się za nich wszystkich.

Jarek, nasz tzw. nieformalny oddziałowy kapelan, nawiązując do Bożego Narodzenia, zwrócił uwagę na takie pojęcia jak odpowiedzialność i prawda, które są niezwykle ważne w pracy dziennikarza. Pobłogosławił też opłatki, którymi dzieliliśmy się, życząc pracy bez stresu, politycznych nacisków, takiej, która nam daje satysfakcję, a widzom, słuchaczom czy czytelnikom zapewnia rzetelne informacje.

Ksiądz Jarosław Brylewski  (skromnie w lewym górnym rogu zfdjęcia) w modlitwie przed poświęceniem opłatków mówił o szukaniu prawdy, o byciu odpowiedzialnym, a dziennikarze z zainteresowaniem go słuchali
Fot. M. Giedz

Były też życzenia przesłane mailem czy WhatsAppem od członków Zarządu Głównego SDP i oczywiście od pani Prezes Jolanty Hajdasz, a także od naszego kolegi Tadeusza Knade, członka Oddziału Gdańskiego, który od niemal 40 lat mieszka w Hamburgu.

Janusz Wikowski i Andrzej Liberadzki, dwaj niegdyś redaktorzy naczelni Dziennika Bałtyckiego dzielą się opłatkiem i składają sobie noworoczne życzenia
Fot. A. Gojke
Jolanta Roman-Stefanowska składa dzieli się opłatkiem i składa noworoczne życzenia seniorowi wybrzeżowych dziennikarzy Edmundowi Szczesiakowi
Fot. A. Bojke

Biesiada noworoczna i Konkurs SDP

Biesiadowaliśmy, delektowaliśmy się i czerwonym barszczem i pasztecikami, ale przede wszystkim w różny sposób przyrządzonymi śledziami dodanymi do pieczonych ziemniaków w mundurkach.

Zebrała się starszyzna wybrzeżowego dziennikarstwa. J. Wikowski, K. Kurkiewicz, A. Gojke, E. Szczesiak, T. Woźniak i ledwie widoczny A. Liberadzki
Fot. M. Giedz

W przerwach śpiewaliśmy kolędy, prowadziliśmy ożywione rozmowy, również na temat 32. już edycji Konkursu SDP, omawiając poszczególne kategorie i zastanawiając się kto i jakie materiały mógłby na ten konkurs przesłać. Dużym zainteresowaniem cieszyła się poświęcona tematyce religijnej, jedna z nowowprowadzonych kategorii konkursowych.

Co dalej z mediami?

Prowadziliśmy też, w niewielkich podgrupach, poważne rozmowy na temat naszej pracy zawodowej, walki o niezależność mediów i prawa do publikacji. A to wszystko umożliwił nam nasz oddziałowy prezes Janusz Wikowski, jednocześnie szef Głównej Komisji Rewizyjnej SDP. To on postarał się, aby na to spotkanie przygotować i coś dla ducha i dla smakoszy specjalnej kuchni wigilijnej. A dyskusje?

Dyskusjom w podgrupach na siedząco i stojąco nie było końca
Fot. A. Gojke

Nikt nie siedział sam. Dzieliliśmy się swoimi doświadczeniami, poruszaliśmy tematy ważne dla środowiska i Stowarzyszenia.


Fotografująca uroczystość (Maria Giedz – autorka tekstu), za nią Czesław Czyżewski, a w tle Adam Chmielecki, dyrektor w Fundacji Promocji Solidarności
Fot. A. Gojke

Rozmawialiśmy o problemach mediów, podpytywaliśmy seniorów o ich spojrzenie na sprawy nurtujące nas dziennikarzy.

Cała naprzód!

Po kilku godzinach trzeba było się rozstać.  Wyszliśmy jednak podbudowani, z nadzieją, że ten rok przyniesie lepszą rzeczywistość, i jak na „ludzi morza” przystało powiedzieliśmy sobie „Cała Naprzód”, wykorzystując nazwę tejJednak gościnnej restauracji.

Maria Giedz

Zdjęcia: Maria Giedz i Andrzej Gojke

DYSKUSJA SDP: Nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji to reanimacja medialnego trupa – nagranie i zdjęcia

Projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji nie spełnia oczekiwań między innymi środowisk dziennikarskich oraz pracowników mediów – podkreślali uczestnicy dyskusji w siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich na Foksal w Warszawie. Debatowali: prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich dyrektor Centrum Monitoringu Prasy SDP dr Jolanta Hajdasz, były przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w latach 2007-2010 i 2016 – 2022 Witold Kołodziejski, członek Zarządu Głównego SDP i wieloletni prezes Stowarzyszenia oraz założyciel i szef Radia Wnet Krzysztof Skowroński oraz członek KRRiT jej przewodniczący w latach 2022 – 2025 Maciej Świrski. Dyskusję transmitowaliśmy na portalu sdp.pl (wideo na końcu relacji).

Rozpoczynając rozmowę z gośćmi prezes SDP Jolanta Hajdasz przypomniała, że 5 grudnia 2025 roku Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przesłało do konsultacji społecznej projekt ustawy medialnej, czyli projektu zmiany ustawy o radiofonii i telewizji.

Uczestnicy dyskusji SDP o projekcie nowej ustawy o radiofonii i telewizji: na zdj. od lewej członek Zarządu Głównego SDP i wieloletni prezes Stowarzyszenia oraz założyciel i szef Radia Wnet Krzysztof Skowroński, członek KRRiT jej przewodniczący w latach 2022 – 2025 Maciej Świrski, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich dyrektor Centrum Monitoringu Prasy SDP dr Jolanta Hajdasz oraz były przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w latach 2007-2010 i 2016 – 2022 Witold Kołodziejski
zdj. hub

W sprawie zmian są poważne wątpliwości, dziennikarzy i pracownikó mediów oraz twórców cyfrowych prowadzących działalność w Internecie.

Komplikacje dla nadawców

„Ta dyskusja z udziałem dwóch przewodniczących KRRiT będą bardzo pomocne w ostatecznym kształcie stanowiska SDP w sprawie nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji” – podkreśliła prezes Hajdasz. Dodała, że nie można lekceważyć próby tej nowelizacji, bo sytuacja w polskich mediach jest bardzo poważna, wręcz niebezpieczna. Projekt nowej ustawy medialnej – zdaniem szefowej SDP – gdyby regulacja została przyjęta, pogorszy i skomplikuje sytuację na przykład małych nadawców, m.in. stowarzyszeń twórczych, np. SDP.

Maciej Świrski i Jolanta Hajdasz zdj. hub

 

„Mamy kanał na YouTube. Stowarzyszenie nie jest bogate, ale według projektu musielibyśmy zatrudnić dodatkowych ludzi do sprawozdawczości. Tylko jednego kanału, który nie przynosi zysków” – argumentowała Hajdasz.

Gdyby nowelizacja stała się faktem prawnym, właściciele małych kont, na przykład na YouTube, skazani byliby na jeszcze większą biurokrację i obowiązek sprawozdawania z działalności programowej zdj. hub

Współprowadzący dyskusję Krzysztof Skowroński z Zarządu Głównego SDP, założyciel Radia Wnet zwrócił uwagę, że po bezprawnym przejęciu przez rząd mediów publicznych i ich fikcyjnej likwidacji, sytuacja TVP, PR i PAP staje się katastrofalna. „Wydaje się, że to wielkie zagrożenie dla tych państwowych spółek i odbiorców. Ten stan jest dramatyczny i niebezpieczny dla tzw. misji publicznej. Największy chyba w historii spadek słuchalności całego Polskiego Radia, a w szczególności Trójki to symbol upolitycznienia radiofonii” – dodał Skowroński.

Czy prezydent zawetuje nowelizację?

„Mam nadzieję, że, o ile nowe prawo uchwali parlament, prezydent Nawrocki nie podpisze tej ustawy” – powiedział szef Radia Wnet. „Ten projekt, na przykład w kwestii wyboru władz mediów publicznych, jest tak skomplikowany, że może należałoby wprowadzić wybór prezesa TVP w wyborach powszechnych” – zażartował Skowroński.

Od lewej: Krzysztof Skowroński, Maciej Świrski, Jolanta Hajdasz zdj. hub

Członek KRRiT i do niedawna jej szef Maciej Świrski powiedział, że projekt nowelizacji jest archaiczny, ale może spowodować chaos. „Rynek pod rygorem nowej ustawy może być zupełnie inny. Propozycja zmian z ministerstwa kultury to 47 stron przepisów, ale to nie jest tekst jednolity, scalony. Wszystko po to, aby się obywatel nie zorientował” – przekonywał Świrski.

Nowelizacja = reanimacja medialnego trupa

„Taka zmiana systemu medialnego pociąga za sobą zmiany ustrojowe. Bez zmiany Konstytucji. W tym mieści się ogromny koszt dla obywateli mających do czynienia z mediami” – powiedział były szef KRRiT. Dodał, że według nowych przepisów KRRiT organ podległy władzy wykonawczej, co jest sprzeczne z ustawą zasadniczą. Poza tym, jego zdaniem, ustawa wprowadza po prostu kontrolę polityczną aktualnych władz państwowych. „Ustawę tę uszyto pod wielkie mainstreamowe, duże media” – dodał Świrski.

Maciej Świrski
zdj. hub

„Na przykład niewielki nadawca internetowy jest na straconej pozycji, bo po nowelizacji, będzie musi zgłosić do KRRiT zmiany programowe, a tam się w ciągu godzin potrafi zmienić ramówka” – mówił Świrski „Trzeba więc zatrudnić nowych pracowników. Taka nowelizacja to zabicie rynku medialnego” – podsumował.

Świrski poinformował, że jako członek KRRiT ogłosił w czwartek swoje stanowisko w sprawie ustawy medialnej – tekst poniżej.

Stanowisko w sprawie projektu nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji

Z Maciejem Świrskim, w sprawie trudności na rynku mediów, po ewentualnym wejściu w życie ustawy, zgodził się były przewodniczący KRRiT Witold Kołodziejski. „Nowa ustawa, to próba reanimacji trupa medialnego, a nie wdrożenie ustaw europejskich” – oświadczył Kołodziejski.

Witold Kołodziejski
zdj. hub

„Nowelizacja wprost uzależnia nowy system medialny od rządzących polityków betonując przynajmniej na 6 lat obecny układ na polskich scenie publicznej” – podsumował były przewodniczący KRRiT (2007 – 2010 i 2016 – 2022).

***

Konsultacje w sprawie nowej ustawy medialnej zakończą się w piątek 23 stycznia br. Prezes SDP Jolanta Hajdasz poinformawała, że w najbliższych godzinach należy spodziewać się oficjalnego stanowiska SDP w tej sprawie.

Link do nagrania transmisji debaty:

 

 

Film Norymberga z 2025 roku w ocenie HUBERTA BEKRYCHTA: Tam, gdzie nie widzi się prawdziwych skutków wojny, zaczyna się wojna…

Dwóch amerykańskich psychiatrów pobiło się w więzieniu. W roli jednego z nich, doktora Douglasa Kelleya, groteskowo niestety wystąpił Rami Malik. Kinowa bójka psychiatrów była na więziennym korytarzu. Tam, gdzie siedzieli niemieccy zbrodniarze w czasie procesu norymberskiego…To najkrótsza analiza filmu o niezwykłym trybunale.sprzed 80 lat. Moim zdaniem płytki film to najwyżej plajta dla producenta, ale tu jej nie będzie, bo zaangażowano dobrych aktorów. Niepoważny film ze znanymi artystami to jedno, ale rozpuszczanie zbrodni w oparach, nawet artystycznego absurdu to okaleczanie historii. I kina.

„Norymberga” z 2025 roku w reżyserii James’a Vanderbilta to filmowy zakalalec. Tym bardziej niestrawny, bo dotyczy największego ludobójstwa w historii ludzkości. Zbrodni, której dopuścili się Niemcy, przedstawiciele, jak mówili nawet w czasie wojny użyteczni idioci,  „kulturalnego narodu z bogatą historią obrony chrześcijańskiego świata”. Zapomniano wówczas, że tę cywilizację nazywa się do tej pory cywilizacją judeo-chrześcijańską. Niemcy robili wszystko, aby ją zniszczyć. Na szczęście 80 lat temu im się nie udało.

Niewinni Niemcy…

Nie dam nabrać się na sztuczki psychologiczne. Nie dam się nabrać na dobrych Niemców, przystojnych i w gruncie rzeczy porządnych żołnierzy Wehrmachtu a nawet wrażliwych funkcjonariuszy SS. Nie dam się nabrać na wahania moralne wyzwolicieli z USA i Wielkiej Brytanii. Nie wierzę, że ktoś nabiera się jeszcze na to, że zachodni alianci nie widzieli, że to Sowieci umożliwili Niemcom przygotowania do wojny i zagłady milionów ludzlich ustnień. Moskwa i Berlin byli przecież w latach 1939 – 41 sojusznikami… Te kraje razem napadły na Polskę.

Justizpalast, czyli Pałac Sprawidliwości w Norymberdze, gdzie 80 lat temu sądzono niemieckich zbrodniarzy; Wikipedia fot. Magnus Gertkempe

Oskarżam realizatorów filmu Norymberga o to, że dla pieniędzy ze sprzedaży biletów obsadzili Russella Crowe’a w roli zbrodniarza Hermanna Görenga. Czy to głupota, czy świadomy zabieg mający, przepraszam logików, relatywizować zło? Myślę, że wcześniejsze kreakcje artystyczne i permanetna sympatia do powierzchowności Crowe’a nie pomogły w zrozumieniu, kim była ponura postać grana przez tego aktora…

Ciało niemieckiego zdbrodniarza Hermanna Göringa, który po usłyszeniu w Norymberdze wyroku śmierci, przed egzekucją popełnił samobójstwo – zdj. archiwalne, alamy.com

A Malik? No cóż dobry aktor, ale nie umiał zagrać obłąkanego psychiatry, bo sztuczki clowna nie zawsze są dobrą wizją artystyczną. I reżserską.

Może czeka nas to samo…

Pewnie nadal będą produkowane filmy o II wojnie światowej. Niewielu ludzi ją już pamięta z własych brutalnych doświadczeń. Jesteśmy jednak na niebezpiecznej drodze, aby przeżyć taki kataklizm po raz trzeci. Może jeszcze za mojego życia, oby nie, ale niemiecka kinematografia zrobi film o bohaterach III Rzeszy zamordowanych przez zachodnich aliantów w Norymberdze.

W kluczowej scenie więźniowie niemieccy, zbrodniarze odpowiedzialni za śmierć milionów wychodziliby uśmiechnięci i szczęśliwi z więzienia. I Niemcy, twórcy największej zagłady w historii, trzymając się za ręcę z Rosjanami, ich sojusznikami sprzed kilku lat, śpiewaliby „Nessum dorma” z opery „Turandot” Pucciniego…

Przesadzam? Jeśli nie zatrzymamy wymazywania historii i przez Niemców i Rosjan i Amerykanów, z takim filmami jak „Norymberga” z 2025 roku, naprawdę każda powtórka z naszych dziejów jest możliwa. Tam, gdzie nie widzi się prawdziwych skutków wojny, zaczyna się wojna… Miejmy nadzieję, że nie.

Hubert Bekrycht

Norymberga – amerykański film z 2025 roku, reż. James Vanderbilt, w rolach głównych: Russel Crowe, Rami Malik, Leo Woodall,
dystrybucja: Sony Pictures

Naiwność w likwidowanych MEDIACH PUBLICZNYCH, czyli mokra tektura

Bez zdziwienia przyjęto bzdury z ostatniego programu markizy kitu i szambelanowej marnego poczucia humoru Doroty Wysockiej-Schnepf. Chodziło o opis siłowego przejęcia mediów publicznych. Nie, nie tego jednak sprzed dwóch lat, ale tego z 2016 roku…

Wszystko byłoby to nawet śmieszne, gdyby ta karykatura publicystyki miała życzliwą kreskę. A rysunek wykonano na mokrej tekturze chińską świecową kredką.

Fachowcy jak z zakładu komunikacji

Słowem, od dwóch lat media publiczne po siłowym przejęciu przez polityków koalicji są po prostu skrzyżowaniem nowoczesnego zarządzania Włodzimierza Sokorskiego i oszczędności Macieja Szczepańskiego. Ci byli przyjajmniej politykami. Komunistycznymi, ale tego przynajmniej wtedy nie ukrywano. Teraz na pewno o programach publicystycznych nie decydują  likwidator TVP Daniel Gorgosz i dyrektor TVP w likwidacji Tomasz Sygut. Nie umieją. Za to politycy koalicji bez mrugnięcia okiem wyczuwają komu należy powierzyć wciskanie kitu – baronowa propagandowa świetnie się do tego nadaje.

I jakiż to błyskotliwy „dowcip” wymyśliła i dlaczego? Do całej grupy z ul. Woronicza (TVP), al. Niepodległości (Polskie Radio) i Brackiej w Warszawie – przy siedzibie dawnej cenzury – (Polska Agencja Prasowa), dociera pewnie, że konsekwencje zamachu na media z grudnia 2023 roku poniosą nie tylko jego architekci. Aby zakrzyczeć drugą rocznicę brutalnego wejścia do mediów publicznych i wyłączenia sygnału telewizyjnego, wymyśliła Wysocka-Schnepf telewizyjne odwrócenie kota ogonem.

Klechdy z Woronicza

Mistrzyni robienia niczego mówiła o przejęciu mediów… Ale przez PiS w 2016 roku. Aby to uwiarygodnić, no nie wiem, czy to dobre określenie, ale chyba innego kulturalnego opisu nie ma, zaprosiła dwoje świadków „prawicowych zbrodni medialnych” sprzed dziesięciu lat – ochmistrzynię sejmowego krzyku Justynę Dobrosz-Oracz i powielacza mitów Kamila Dziubkę.

I to oni mieli opowiedzieć o tym, jak ich Jacek Kurski zwalniał. I jak bardzo to było straszne, dramatyczne. Znam część faktów z tamtych lat. I wiem, że ani Dobrosz-Oracz ani Dziubka nie byli aż tak ważni, aby ich od razu wywozić do więzień. I niepotrzebne były tortury, aby zgodnie z prawem i z niezłą odprawą ich zwolnić. Bo nie są to ludzie, których metody dziennikarskie będą omawiane na seminariach naukowych, a cechy ich charakteru nie nadają się do podręcznika etyki. Zatem, po co TVP wymyśliła mit założycielski ze zwolnieniami z 2016, które tak się mają do czystki z 2023 roku jak oglądalność publicznej telewizji przed i po przejęciu jej przez obecną ekipę rządową?

Czy chodziło o odwrócenie uwagi? Też, ale także o zaczarowanie rzeczywistości. Ci, którzy jeszcze wierzą TVP, PR i PAP w likwidacji muszą mieć dobre legendy. Wierzyć w to nie sposób, ale bzdury dla wyznawców Donalda Tuska to po prostu chleb powszedni.

Patrząc na fragmenty programu baronowej manipulacji przypomniało mi się powiedzonka sprzed 35 lat. Na przykład: „Dziennikarz może być głupi, ale nigdy naiwny”.  I jeszcze jedno dotyczące naiwnego właśnie przekonania pracowników dzisiejszych mediów publicznych: „Nie ma powrotu pasty do tuby…”

 

GLEJAK – ZAUFAĆ PANU BOGU. Wyznania JAROMIRA KWIATKOWSKIEGO, dziennikarza, któremu ciężka choroba nie odebrała nadziei

To tytuł najnowszej książki Jaromira Kwiatkowskiego, rzeszowskiego dziennikarza, wieloletniego członka Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, który przeżył dwie ciężkie operacje guza mózgu. Zainspirowały go one do napisania książki, opisującej nie tylko odkrywanie na nowo własnych relacji z rodziną i przyjaciółmi, ale też ze Stwórcą i wybranymi przez siebie patronami. Na stronie rozpoczynającej książkę autor napisał: „To nie jest książka przeznaczona tylko dla chorych na glejaka, czy tych, którzy go pokonali. Bardzo wiele skorzystają na jej lekturze chorzy na inne choroby, ale również zdrowi.”

Cała, niespełna 150-cio stronicowa książka, jest opisem dziennikarskich doświadczeń – niezamierzonego reportażu uczestniczącego autora, oraz historii patronów, których Jaromir przywołuje w ciężkich dla siebie chwilach. Patronów, którzy tak jak on, stawali przed trudnymi wyborami i cierpieniem, którego nie mogli odrzucić. To historie ich wiary i zaufania pokładanego w Stwórcy.

„Kochani, jeśli chcecie rozśmieszyć Pana Boga, powiedzcie Mu o swoich planach…” – napisał na pierwszej stronie Jaromir.

– Jeszcze kilka lat temu miałem tych planów sporo. Lecz 7 października 2023 roku, moje życie mocno zwolniło. Do tamtego dnia kalendarz miałem ściśle wypełniony, bo to i praca w „Nowinach” i książki, które zamierzałem skończyć, wreszcie zaangażowanie w różne inne dzieła…. Zawsze byłem bardzo aktywny, snułem kolejne plany.

W tamten dzień dostałem jednak od Pana Boga dużo czasu na „przystanek w drodze”, bo zatrzymała mnie trudna diagnoza. Był to czas, który zaowocował mnóstwem życzliwości i miłości ze strony rodziny (moja żona Renia jest tu dla mnie absolutną bohaterką), przyjaciół i znajomych, którzy dowiedzieli się o moich problemach zdrowotnych.

Od tamtej daty nic nie jest takie samo. …

Zaczął się dla mnie okres „spowolnienia”. To dobry czas, bo Pan Bóg pokazuje w nim co jest najważniejsze. Daje mi czas na refleksję.”

Dalszy ciąg książki stanowią zapisy kolejnych dni w szpitalu, operacji ze znieczuleniem, ale bez uśpienia, gdy pacjent z otwartą czaszką musiał prowadzić dialog z operującymi go lekarzami, aby ci wiedzieli czy nie naruszają ważnych ośrodków mózgu. Kolejne dni, tygodnie i miesiące wracania do zdrowia, kolejna operacja odrastającego guza i cały „serial” spotkań, rozmów, modlitw jego rodziny, przyjaciół i jego samego.

W książce pojawiają się opisy losów wybranych przez Jaromira patronów: rodziny Ulmów z podrzeszowskiej Markowej, bł. księdza Kowalskiego, ks. Blachnickiego, ks. Andrzeja Szpaka, św. Szarbela, ks. Piotra Sofija, czy ks. Jerzego Popiełuszki.

Pojawiają się też miejsca ważne dla autora, które poprzez płynącą z nich wiarę niosą ulgę w jego cierpieniu: Medjugorie, Lourdes czy krakowski kościół sióstr benedyktynek z kaplicą słynącego łaskami dzieciątka Jezus Koletańskiego – Towarzysza autora książki w ostatnich bataliach o zdrowie – jak sam o tym pisze.

Ostatni rozdział książki Jaromira kończy się pytaniem: „Nie wiesz jak będzie z Twoim zdrowiem? Mimo to ufaj Panu Bogu. Choroba nie musi być końcem świata, zwłaszcza gdy ON jest na pierwszym miejscu.

Nie znam Panie Twoich planów. Nie wiem co jest mi przeznaczone. Ale ufam Ci z całego serca, które bije dzięki Tobie i dla Ciebie. Bądź wola Twoja!” – Tym wersem z modlitwy Jaromir kończy swoją opowieść o chorobie, otaczających go ludziach i sile modlitwy.

 

Andrzej Klimczak

 

Książkę można kupić: [email protected]

 

 

 

Albańskie bunkry, czyli POLITYCZNA USTAWA MEDIALNA

Dwa lata po bezprawnym, siłowym przejęciu mediów publicznych w Polsce, rząd postanowił wreszcie wprowadzić odpowiednią ustawę. Projekt przepisów o państwowych środkach przekazu jest jak sumienie administracji, nikt nie ma o tym pojęcia. Były ponoć jakieś konsultacje. Pomijały SDP, ale były. Po co więc kolejne? Przecież projekt ustawy jest po prostu politycznym gniotem i wstępem do następnego poziomu cenzury w TVP, PR i PAP.

Nowa minister kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska chyba naprawdę myślała, że uda jej się wprowadzić nowa ustawę medialną. Naiwne to i romantyczne.

Polityczna nautralność i apolityczność partyjna

Cienkowska ciągle mówi o apolityczności, a projekt zawiera najbardziej polityczny system powrotu od starej struktury Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji sprzed ponad dwóch dekad. Wówczas układ medialny zakładał rządzenie w KRRiT tylko SLD, PSL i UW z kimś z prawicy. Większość w radzie miał układ postkomunistyczny. I dzięki niemu władze publicznej telewizja, radia oraz Polska Agencja Prasowa były pod wpływem okrągłostołowego kontraktu.

Wg. nowej ustawy wiele się nie zmieni. KRRiT będzie liczyła nie 5 a 9 osób, a większość stanowić będą członkowie koalicji rządzącej. Co trzy lata następowałaby zmiana 3 członków KRRiT. Układ medialny na lata były związany z KO i jej sojuszników, bo większość pierwszego składu „odnowionej” rady byłyby z obecnego porozumienia rządzącego. Najwyżej 3 członków miałaby opozycja, bo tylu członków KRRiT najprawdopodobniej wskazywałby prezydent.

Mówienie w tym przypadku o neutralności partyjnej KRRiT i mediów publicznych, co ma wprowadzić nowa ustawa, przypomina groteskowe zapewnienie o apolityczności obecnych władz TVP, PR i PAP. Apolityczności w likwidacji.

Giertych do TVP

Projekt reklamowany przez MKiDN koncentruje się w innym punkcie na zacieraniu dowodów zniszczenia mediów publicznych dwa lata temu. Likwidacja Rady Mediów Narodowych ma być zlikwidowana. Tak jak resztki przyzwoitości w nowym prawie medialnym. Zamiast RMN władze mediów publicznych wybierałaby KRRiT. Rada złożona z rządowych polityków teoretycznie mogłaby wybrać nawet Romana Giertycha na prezesa Telewizji Polskiej a na szefów Polskiego Radia i Polskiej Agencji Prasowej Roberta Kropiwnickiego oraz Annę Marię Żukowską. Dlaczego? Bo podobnie jak obecni włodarze fikcyjnie likwidowanych TVP, PR i PAP ci politycy też nie znają się na zarządzaniu mediami.

Dodajmy do tego nagłą zmianę projektu i pozostawienie możliwość utrzymywania mediów lokalnych z kasy samorządów a także zwróćmy uwagę na likwidację abonamentu przy finansowaniu mediów publicznych kwotą 2,5 mld złotych rocznie, ale pozostawienie tam reklam. I oto mamy obraz mediów poddanych kontroli państwa i cenzurze rządowej.

Albańskie schrony…

Sytuację taką nazywano kiedyś w polityce albańskimi bunkrami. Podobnie jak komunistyczne schrony wokół Tirany, elementy projektu ustawy medialnej są niezniszczalne. Tylko, że albańskie bunkry, tak jak pomysły medialne MKiDN, nie nadawały się dla ludzi. Atak jądrowy nie niszczył konstrukcji schronu, ale jego mieszkańcy po wybuchu nie mieli szans na przeżycie… Takie to były konstrukcje.

I tak też może być z ustawą medialną autorstwa rządu Tuska. Nie będzie można odwrócić skutków jej wprowadzenia, bo przecież ta ustawa nie jest dla odbiorców mediów, a dla polityków. Tylko, że oni też bedą w tym medialnym bunkrze.

 

Nasz portal zaprasza do debaty o prawie medialnym. Czekamy na interesujace felietony o projekcie nowej ustawy .

 

Protest
Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP
przeciwko cenzurowaniu KANAŁU ZERO

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko postanowieniu Sądu Okręgowego w Warszawie, który 28 listopada 2025 r. wydał zabezpieczenie i zakazał redaktorom Krzysztofowi Stanowskiemu i Robertowi Mazurkowi publikowania materiałów na temat dziennikarki Telewizji Polskiej S.A. w likwidacji Doroty Wysockiej-Schnepf. Nie mogą nazywać jej „arcykapłanką propagandy”. Redaktorzy Robert Mazurek i Krzysztof Stanowski oraz kanał internetowy na platformie YouTube Kanał Zero mają także zakaz publikowania treści dotyczących wyboru imienia przez Wysocką-Schnepf dla jej syna, a także treści, w którym imię to zestawiają z zarzutami dotyczącymi udziału teścia dziennikarki Maksymiliana Schnepfa w obławie augustowskiej. Obława augustowska, nazywana  także „Małym Katyniem”, to operacja wojskowa mająca miejsce w lipcu 1945 roku, której celem było rozbicie i likwidacja oddziałów podziemia niepodległościowego i antykomunistycznego w rejonie Suwałk i Augustowa. Maksymilian Schnepf był jednym z dowódców wojskowych oddziałów prowadzących te działania.

CMWP SDP podkreśla, iż wolność słowa jest jedną z fundamentalnych wartości gwarantowanych przez Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej oraz liczne akty prawa międzynarodowego, w tym Europejską Konwencję Praw Człowieka. Ograniczenia tej wolności mogą wzbudzać poważne kontrowersje, zwłaszcza gdy dotyczą wyrażania opinii o działaniach osób zaangażowanych w debatę publiczną, a tak jest w tym wypadku.

Zgodnie z art. 54 Konstytucji RP „każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”. Wolność ta nie jest jednak absolutna, może być ograniczana m.in. przez ochronę dóbr osobistych innych osób, takich jak dobre imię czy prywatność. Podobne regulacje zawiera art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Jednak w debacie publicznej osoby angażujące się w sprawy polityczne i społeczne muszą się liczyć z szerszą krytyką. Trybunał Konstytucyjny i sądy wielokrotnie podkreślały, że granice dopuszczalnej krytyki są w takich przypadkach szersze. Zakaz nazywania konkretnej, wyjątkowo aktywnej w przestrzeni publicznej osoby „arcykapłanką propagandy” jest więc  ograniczeniem wolności słowa. W języku potocznym i publicystycznym określenie to powinno być uznane za mocną, ale mieszczącą się w ramach debaty publicznej opinię, zwłaszcza jeśli dotyczy osoby zaangażowanej w działalność medialną lub polityczną w tak kontrowersyjny sposób jak robi to Dorota Wysocka Schnepf.

W tym wypadku poprzez decyzję o zabezpieczeniu Sąd uniemożliwia dotarcie do odbiorców z przekazem zawierającym istotne i wymagające publicznego wyjaśnienia treści, które dotyczą instytucji i osób publicznych, a do nich należy zarówno TVP S.A. w likwidacji, jak i jej powszechnie znani pracownicy jak Dorota Wysocka Schnepf.  Zabezpieczenie, jakie wydał sąd staje się więc zakazaną konstytucyjnie cenzurą prewencyjną.

CMWP SDP  zwraca przy tym uwagę, iż działanie Sądu w tej sprawie  jest  przeciw skuteczne i tylko pozornie zabezpiecza dobra osobiste Doroty Wysockiej Schnepf i jej rodziny. Nagłośnienie sprawy w mediach  poprzez publikację informacji na temat kontrowersyjnej decyzji sądu powoduje, iż informacja prasowa na ten temat zamienia się w dodatkową reklamę poruszanego przez publicystów Kanału Zero tematu, który decyzją Sądu miałby być usunięty z przestrzeni publicznej. To mechanizm powszechnie znany i opisywany w teorii i praktyce komunikowania masowego. CMWP SDP apeluje o poszanowanie prawa dziennikarzy do swobody krytyki i wyrażania opinii oraz o usunięcie w/w zakazu, gdyż  prowadzi to do tłumienia debaty publicznej i uniemożliwia wyrażanie uzasadnionej krytyki.

dr Jolanta Hajdasz,

dyrektor  CMWP SDP

Warszawa, 11 grudnia 2025 r.

 

Powyższe oświadczenie CMWP SDP powstało na podstawie informacji publikowanych na ten temat w mediach bez wiedzy i akceptacji osób, których dotyczy wyżej opisany zakaz sądowy.

SDP na obchodach 34 rocznicy powstania RADIO MARYJA w Toruniu

Po 1989 r. cały system medialny nastawiony był na promowanie liberalizmu, agendy lewicowej i  różnego rodzaju antywartości związanych z propagowaniem tzw. polityki wstydu dla Polaków, wtłaczania nam w głowy, że jesteśmy zacofani, że się na niczym nie znamy. Radio Maryja nawet nie polemizowało w tymi opiniami, tylko po prostu stanęło obok tych wykluczanych, deprecjonowanych, niszczonych, wyśmiewanych. Stało się ich głosem – oceniła dr Jolanta Hajdasz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w rocznicowej audycji „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.  8 grudnia, w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny minęły 34 lata, od kiedy Radio Maryja rozpoczęło nadawanie w dwóch polskich miastach w Toruniu i w Bydgoszczy, dlatego w poniedziałek odbyły się bydgoskie obchody rocznicy powstania katolickiej rozgłośni, a w sobotę 6 grudnia w Toruniu  miały miejsce centralne obchody tej rocznicy. W uroczystości w Toruniu wzięła udział dr Jolanta Hajdasz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. 
Oficjalne uroczystości z okazji 34. rocznicy powstania Radia Maryja odbyły się w hali widowiskowo–sportowej w Toruniu. Wydarzenie transmitowały TV Trwam i Radio Maryja.  Głównym punktem modlitewnego spotkania była Eucharystia, której przewodniczył i homilię wygłosił ks. kard. Gerhard Mueller, były Prefekt Kongregacji Nauki Wiary. – Słuchamy często w Ewangelii o Janie Chrzcicielu, który był głosem wołającego na pustyni. Wołał, by przygotować drogę Panu. Współczesny świat z jego zgiełkiem, relatywizmem i zagubieniem często bywa duchową pustynią, która potrzebuje głosu wołającego o nawrócenie, które będzie wykazywało drogę do Chrystusa. Radio Maryja od samego początku stało się takim głosem na współczesnej pustyni. Toruńska rozgłośnia stała się głosem, który nie idzie na kompromis z duchem tego świata, ale z mocą i miłością przypomina o Ewangelii, o krzyżu, o nieprzemijających wartościach. To głos, który budzi sumienia, umacnia w wierze i daje nadzieję, że także dziś można żyć po Bożemu – powiedział  w homilii kardynał Gerhard Mueller.  List do uczestników obchodów skierował Karol Nawrocki, Prezydent RP. Odczytał go szef Kancelarii Prezydenta RP, Zbigniew Bogucki.
Świętowanie jubileuszu Radia Maryja to okazja do wyrażenia wdzięczności i uznania wszystkim, którzy przez minione 34 lata tworzyli i rozwijali to wyjątkowe dzieło – podkreślił w liście prezydent RP. Serdecznie gratuluję Ojcu Dyrektorowi Tadeuszowi Rydzykowi oraz całej rodzinie zakonnej za Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela. Dziękuję za wspaniałą medialną służbę odpowiadającą na oczekiwania rzesz rodaków. Z uznaniem patrzę na konsekwencję i bezkompromisowość w sprawach fundamentalnych, które sprawiły, że Radio Maryja stało się dla rodaków w kraju i na całym świecie wiarygodnym głosicielem prawdy, jedności i wierności. Z wielką radością obserwuję kolejne zapoczątkowanego 34 lata temu dzieła takie, jak „Nasz Dziennik”, Telewizja Trwam, Akademia Kultury Społecznej i Medialnej, a teraz Muzeum Pamięć i Tożsamość im. św. Jana Pawła II. Dziękuję za stworzenie unikalnego ośrodka namysłu nad sprawami Ojczyzny i centrum formacji duchowej, które otacza modlitwą i pokrzepia słowem cały naród polski – akcentował Karol Nawrocki.
Specjalny list do uczestników spotkania skierował także Jarosław Kaczynski, prezes Prawa i Sprawiedliwości. Odczytał go szef KP PiS, poseł Mariusz Błaszczak. W tym radosnym dniu, w którym obchodzimy 34. urodziny Radia Maryja, przepełnieni wdzięcznością dziękujemy Panu Bogu za dobra, którymi raczył nas obdarzyć w postaci tej wyjątkowej rozgłośni oraz pozostałych inicjatyw zrodzonych pod auspicjami toruńskich ojców redemptorystów. Dziękujemy Stwórcy za nieoceniony dar, jakim jest dla nas osoba animatora tego wielkiego dzieła, czcigodnego Ojca Dyrektora doktora Tadeusza Rydzyka CSsR – napisał Jarosław Kaczyński. 
Szczególnie gorąco uczestnicy jubileuszu przyjęli list gratulacyjny od Zbigniewa Ziobro, byłego ministra sprawiedliwości. Były szef MS podziękował o. Tadeuszowi Rydzykowi CSsR oraz śp. prof. Elżbiecie Starosławskiej za pomoc w walce z chorobą nowotworową. Zwrócił uwagę, że w Polsce władza ponownie rozpoczęła walkę z Kościołem oraz wiarą. W naszym ojczystym domu zło znów rozpętało walkę, kierując swe ataki przede wszystkim przeciw Kościołowi i ludziom wierzącym. Rządzący są gotowi zwalczać i wyszydzać wszystko, co dla nas najświętsze. Widzimy to każdego dnia. Krzyże znikają z urzędowych ścian i szkolnych klas. W mediach narasta hejt wobec osób wierzących, zwłaszcza wobec kapłanów. Katolickie media i organizacje stają się obiektem bezprecedensowych ataków, a ludzie wierzący – celem politycznej zemsty. Tego zapowiadanego opiłowywania katolików. Rząd Donalda Tuska uderzył nawet w Fundację „Lux Veritatis”. Ojciec Dyrektor, niezłomny kapłan i wielki patriota, od lat buduje dzieło, które jest latarnią prawdy pośród mroku kłamstwa i relatywizmu. Właśnie dlatego władza łamiąca prawo chce je zniszczyć – bo boi się siły wiary – wskazał Zbigniew Ziobro.
Wśród gości witanym oficjalnie przez o. Tadeusza Rydzyka była także Jolanta Hajdasz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Była ona także gościem audycji na żywo w programie Aktualności dnia emitowanym 8 grudnia . 
Radio Maryja przełamało monopol medialny mediów liberalnych, a rola toruńskiej rozgłośni w obronie wartości po 1989 roku jest ogromna, w pod wieloma względami, wręcz fundamentalna – powiedziała Jolanta Hajdasz.  Jak zauważyła, po 1989 r., po okresie transformacji ustrojowej i związanej z tym transformacji medialnej, Radio Maryja pokazało wielką lukę, jaką w tym systemie zaprogramowano.
Ten cały system medialny nastawiony był na promowanie liberalizmu, agendy lewicowej, różnego rodzaju antywartości związanych z propagowaniem tzw. polityki wstydu dla Polaków, wtłaczania nam w głowy, że jesteśmy zacofani, że się nie znamy, że nie potrafimy gospodarować, że jesteśmy gorsi we wszystkich dziedzinach życia publicznego niż te rozwinięte kraje na Zachodzie. Radio Maryja nawet nie polemizowało, tylko po prostu stanęło obok wszystkich tych wykluczanych, deprecjonowanych, niszczonych, wyśmiewanych. Stało się ich głosem, bo oni innego reprezentanta wtedy, w latach 90-tych, nie mieli. (…)  Przez te 34 lata Radio Maryja stworzyło instytucję, która jaśnieje swoim przykładem, jak można tworzyć media oparte na etyce zawodowej dziennikarzy, oparte na prawdziwych wartościach. Radio jest nadawcą społecznym. Zrezygnowało z dóbr materialnych, nie nadaje reklam, nie zarabia, tylko realizuje swoją misję – podkreśliła dr Jolanta Hajdasz. Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich odniosła się także do ataku marszałka Sejmu, Włodzimierza Czarzastego na rozgłośnię, który w nagranym filmiku w mediach społecznościowych drwi z o. Tadeusza Rydzyka CSsR, że został wezwany do prokuratury na 8 grudnia, czyli dzień w którym od początku Radio Maryja świętuje rocznicę swojego powstania. Dopiero pod naciskiem opinii publicznej prokuratura zmieniła tę datę przesłuchania na 10 grudnia.  Te ataki na rozgłośnię są haniebne i są niezasłużone. Mają na celu tak naprawdę tylko psucie wizerunku, odciągnięcie ludzi od tego, by tak naprawdę w którymś momencie to błoto przykleiło się do radia, do jego pracowników, by zaczęły przeważać negatywne oceny i rodzaj obojętności wśród ludzi. (…) Szopka z wezwaniem do prokuratury musi trwać. Chodzi o zrobienie takiego przedstawienia, żeby inni, którzy nie mają kontaktu z rozgłośnią, którzy reprezentują inny światopogląd, nie dowiedzieli się czegoś dobrego o tej rozgłośni. To jest stały schemat, propagandowy sposób działania znany od czasów Lenina, Stalina, komunistów. Warto mieć tego świadomość i nie ulegać tej propagandzie. 
cała audycja:
TUTAJ
Uroczystości uświetnił koncert zespołu dziecięcego Akademia Ciupagi z Łącka . Na scenie wystapiło blisko 250 dzieci i nastolatków w wieku od 4 do 17 roku życia. W wydarzeniu uczestniczyło około 6 tysięcy osób, jak poinformowano tyle darmowych posiłków wydali uczestnikom organizatorzy spotkania. 
tekst na podstawie informacji portalu radiomaryja.pl; zdjęcia J.Hajdasz

AI i dziennikarstwo. Podsumowanie konferencji „Media w ekonomii, ekonomia w mediach” na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach

Wielu twierdzi, że dziennikarze nie nadążają za sztuczną inteligencją, technologią, która zmienia samą istotę ich misji, ale chcę wszystkich uspokoić, nie boimy się AI i na pewno ona nie zniszczy naszego zawodu – powiedziała dr Jolanta Hajdasz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich podczas dyskusji panelowej otwierającej III Ogólnopolską Konferencję „Media w ekonomii, ekonomia w mediach MEEM’25”  na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach . SDP było w tym roku po raz pierwszy patronem merytorycznym konferencji. 

Konferencja, która odbyła się ona w dniach 3-4 grudnia b.r. miała charakter interdyscyplinarny. Poświęcona była wyzwaniom wynikającym z relacji świata ekonomii i mediów. W tym roku wzięło w niej udział  blisko 50 panelistów z uczelni polskich i zagranicznych. Głównym organizatorem konferencji jest Wydział Informatyki i Komunikacji Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach kierowany przez prof. dr hab. Jerzego Gołuchowskiego. Tłem do rozważań nad synergią mediów i ekonomii są przemiany polityczne, społeczne i cywilizacyjne, w tym transformacja cyfrowa, zagrożenia w cyberprzestrzeni, infodemia, dezinformacja i manipulacja w sferze mediów i komunikacji społecznej.

Najwiecej emocji i zainteresowania budziły dyskusje związane z wpływem sztucznej inteligencji na media i procesy komunikowania masowego. Emocjonalny był już pierwszy panel dyskusyjny  pt. Media w czasach AI: Aspekty technologiczne, etyczne, prawne i ekonomiczne, który otwierał konferencję. Zaproszenie do udziału w dyskusji przyjęli (kolejność alfabetyczna) :  Rafał Czechowski (Imago PR), prof. dr hab. Tomasz Goban- Klas (Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie) , dr Jolanta Hajdasz (Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich) ► prof. dr hab. Stanisław Jędrzejewski (Akademia Leona Koźmińskiego) , Ewelina Kosałka- Passia (Radio Katowice),  prof. dr hab. Jan Kreft (Politechnika Gdańska), Rafał Kurowski (TVP Katowice) oraz Kamil Nowak (content miners),  moderatorem dyskusji był dr hab. Krzysztof Kowalik (Uniwersytet Warszawski). Dr Jolanta Hajdasz zwróciła uwagę na swoistą „klauzulę sumienia” w dziennikarstwie, czyli postawę dziennikarza „nie będę korzystać z AI i nikt mnie do tego nie zmusi” . To  postawa chyba już praktycznie niefunkcjonująca, w redakcjach już chyba wszyscy wykorzystują narzędzia AI do tworzenia bieżących materiałów dziennikarskich. Nie da się nie korzystać z tak mimo wszystko dobrego narzędzia, dostępnego na wyciągnięcie ręki dla każdego – mówiła Jolanta Hajdasz.  Pytanie gdzie jest granica, gdy trzeba powiedzieć stop, by to wszystko nie zaszło za daleko. W firmach takich jak Ringier Axel Springer Polska proces adopcji narzędzi poszedł tak daleko, że naturalnym oczekiwaniem jest wręcz korzystanie z nich, a wymagania w tej kwestii idą prosto z zagranicznej centrali. Szefowa np. Onetu przyznała to publicznie wprost, nawiązując do słów Mathiasa Döpfnera, gobalnego prezesa  firmy. – Jesteśmy na etapie, w którym pracownik raczej powinien tłumaczyć, dlaczego NIE użył AI. AI przestała być opcją, a stała się elementem warsztatu, tak samo jak wyszukiwarka, telefony czy system CMS. Potwierdza to np. Wirtualna Polska: nawet 40% tekstów ma jakiś element wygenerowany przez AI, ale podobno póki co, każdy przechodzi pełną weryfikację. Oczywiście wg mnie funkcjonuje nadal wielu dziennikarzy , który korzystają z AI sporadycznie, a traktują tę sztuczną inteligencję jak narzędzie wspomagające w pracy, takiego nowoczesnego reaserchera  – mówiła Jolanta Hajdasz.

Dziennikarstwo klasyczne, wasz zawód,  już praktycznie nie istnieje, w zderzeniu ze sztuczną inteligencją  staje się coraz bardziej niepotrzebny  w obliczu prób zastępowania ludzi przez AI. Przyglądając się tym trendom można sądzić, że pojawią się nowi, nie-ludzcy liderzy opinii i  oni już aspirują do tej roli, gdy pośredniczą w dostępie do dziennikarstwa dobrej jakości – stwierdził prof. dr hab. Jan Kreft z Politechniki Gdańskiej, były dziennikarz i menedżer zarządzajacy w firmach mediów i nowych technologii wywołując burzliwą dyskusję miedzy dziennikarzami – praktykami,  a naukowcami. Sztuczna inteligencja oferuje doskonałość bez wysiłku ludzie przez to stają się leniwi i obojętni, ale co będzie gdy AI otrzyma świadomość i będzie chciała nami manipulować ? – pytał retorycznie prof. Kreft. AI obiecuje wiele, destabilizuje wszystko , trzeba więc się do intensywnie przygotowywać do tego, co z pewnością pojawi się w przestrzeni medialnej w najbliższym czasie.  AI zmienia styla pracy dziennikarzy i sposoby odbioru mediów. W USA już dziś można zauważyć  pustynie informacyjne , gdzie ludzie są gorzej poinformowani,  bo nie ma na ich terenie ani jednego radia, ani jednej tradycyjnej gazety. Badania wykazują, że po wejściu w życie różnego rodzaju aplikacji AI blisko 59 % kliknięć nie odsyła już do linków źródłowych, zamiera więc sam internet – udowadniał profesor Kreft ilustrując swój wykład wymowną grafiką z ilustracją nagrobka z sarkastycznym napisem The World Wide Web 1989 -2025.

Naukowcy w swoich wstąpieniach analizowali m.in. dostępne już teraz w Polsce narzędzia AI do pisania prac naukowych,  do ożywiania zmarłych osób (np. poprzez prowadzenie po ich śmierci ich profili w mediach społecznościowych, nagrywania filmów z ich udziałem itd),  do rekrutacji  w firmach i zakładach pracy i do prowadzenia np. portali poradnikowych.

Rezultaty naukowych badań i referaty ukażą się w wydawnictwie po konferencyjnym .

Fotorelacja z konferencji :  mgr Ilona Ptak, członek katowickiego oddziału SDP i pracownik naukowy UE w Katowicach.

Pełnia lista referatów i wystąpień : PROGRAM-KONFERENCJI-2025

 

Ugoda w sprawie z powództwa byłej marszałek województwa przeciwko byłym dziennikarzom Gazety Lubuskiej

25 listopada b.r. przed Sądem  Okręgowym w Zielonej Górze  doszło do podpisania ugody w sprawie z powództwa Elżbiety Polak, posłanki Platformy Obywatelskiej, byłej marszałek województwa lubuskiego przeciwko byłym dziennikarzom Gazety Lubuskiej – red. Januszowi Życzkowskiemu, red. Marcinowi Kędrynie i red. Robertowi Bagińskiemu. Tego dnia w tej sprawie jako świadek miała być przesłuchiwana m.in. Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP.  W związku z ugodą  sędzia Mirosław Iwanowski odstąpił od przesłuchania świadków i postanowił umorzyć to postępowanie.   

Jako autorzy i osoby odpowiedzialne za cykl artykułów Gazety Lubuskiej z 2022 r. dotyczących sprawy Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Gorzowie Wielkopolskim pragniemy podkreślić, że naszym zamiarem nie było w żaden sposób podważenie reputacji i dobrego imienia pani Elżbiety Anny Polak. Przepraszamy panią Elżbietę Anne Polak pełniącą w okresie publikacji funkcję Marszałek Województwa Lubuskiego ponieważ błędem było przepisywanie pani Polak odpowiedzialności, osobistych zaniedbań i niewłaściwej postawy w związku z opisywanymi wydarzeniami w gorzowskim WORD.  Niniejsze oświadczenie publikujemy w wykonaniu ugody sądowej  – oświadczenie tej treści podpisali pozwani byli dziennikarze Gazety Lubuskiej, którzy w roku 2022 opisali tzw. aferę WORD-u w Gorzowie Wielkopolskim.  W lipcu 2022 roku w kilku artykułach dziennikarze opisali nieakceptowalne praktyki o charakterze mobbingu i molestowania seksualnego w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Gorzowie Wlkp. Dziennikarze przedstawili także bierność polityków z Platformy Obywatelskiej, którzy pełniąc najważniejsze funkcje we władzach województwa i mając wiedzę o możliwym przestępstwie, nie podjęli zdecydowanych działań. Ich reakcja nastąpiła dopiero po publikacjach Gazety Lubuskiej.  Jedna z nich polegała na tym, że Elżbieta Polak, wtedy marszałek województwa, w specjalnym piśmie zażądała, by redakcja dziennika zakończyła współpracę z dziennikarzem, który opisywał sprawę. W tym ostatnim wątku, ówczesny redaktor naczelny GL, Janusz Życzkowski złożył zawiadomienie do prokuratury, która jednak odmówiła wszczęcia śledztwa. Wtedy sprawą zajęło się również Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.   – W ocenie CMWP SDP ta decyzja naruszała zasadę wolności słowa demokratycznego państwa, która opiera się na niezależności każdej redakcji. Odmowa śledztwa w tej sprawie sankcjonowała bowiem nieformalne metody dyscyplinowania lokalnych mediów przez władze samorządowe, co jest wyjątkowo nagannym zjawiskiem – napisała wówczas dyrektor CMWP, dr Jolanta Hajdasz.

Początkowo marszałek Elżbieta Polak wystosowała przeciwko dziennikarzom prywatny akt oskarżenia z art. 212 kk. Proces był utajniony.  W czerwcu 2024 r. wyrok zielonogórskiego Sądu Rejonowego  nie potwierdził tez zawartych w akcie oskarżenia. Z 7 postawionych zarzutów karnych, po prawie dwóch latach procesu i przesłuchaniu wszystkich zainteresowanych, w tym dyrektor CMWP SDP dr. Jolanty Hajdasz, nie utrzymał się żaden.  Sąd w Zielonej Górze  uniewinnił wszystkich oskarżonych Janusza Życzkowskiego, Roberta Bagińskiego i Marcina Kędrynę od zarzutu pomówienia Marszałek Województwa Lubuskiego  Elżbiety Polak tj. od popełnienia przestępstwa z art. 212 kk. Elżbieta Polak pozwała dziennikarzy także z powództwa cywilnego domagając się odszkodowania za naruszenie dóbr osobistych. W międzyczasie była pracownica WORD-u pani Magdalena Szypiórkowska, która jako pierwsza opisała sytuację w gorzowskim WORD-zie przegrała proces , jaki wytoczył jej były już dyrektor tego ośrodka. Także ten proces toczył się w trybie niejawnym . Choć opisywała ona szczegóły rozmów i sytuacji, z jakimi miała do czynienia,  sąd nie uznał przedstawianych przez nią dowodów za wystarczające. Dziennikarze, którzy zdecydowali się w tym drugim procesie podpisać ugodę, motywowali to chęcią  uchronienia pani Magdaleny od kolejnych negatywnych przeżyć.   Kontynuowanie procesu dziennikarzy z poseł Elżbietą Polak oznaczałoby dla poszkodowanej   konieczność powrotu do traumatycznych przeżyć z przeszłości.

Żaden z pozwanych przez byłą marszałek , a obecną posłankę PO dziennikarzy nie pracuje już w Gazecie Lubuskiej. Stracili pracę po tym, jak na skutek powołania rządu Donalda Tuska 13  grudnia 2023 r.  nastąpiła zmiana kierownictwa koncernu wydawniczego Polska Press, właściciela m.in. Gazety Lubuskiej.

Ugoda zawarta 25.listopada 2025 r.  jest tu : 

Wcześniejsze  informacje na temat tej sprawy :

PATRIOTYZM LOKALNY nie ma ceny, tak jak DZIENNIKARSTWO

Całe szczęście mamy w SDP wiele osób, które chcą mówić nie tylko o sprawach dotyczących wyłącznie całego środowiska. I to w kontekście, niestety, ostatnich dwóch lat od kiedy trwa bitwa o wolność mediów. Jeden z aktywniejszych oddziałów w SDP, Warmińsko-Mazurski, zorganizował konferencję, która może być drogowskazem na drodze dziennikarskiej. Na tym znaku byłoby napisane: „Nie ma dziennikarstwa ogólnopolskiego i lokalnego, jest tylko dziennikarstwo dobre lub złe”.

Wolność, którą mierzymy często wielkimi słowami i pochwałami oraz, co naturalne, krytyką, wymaga także punktu odniesienia. Takim skromnym nadal elementem krajobrazu medialnego są w Polsce lokalne gazety, rozgłośnie, telewizje i portale. „Lokalność, lokalność, lokalność – powiedział stary Żyd wracając z poczty” – ten przedwojenny dowcip pomaga zrozumieć fakt, który od 1989 roku przytłacza: po komunizmie musimy odbudować media lokalne. To aktualne i bardzo pilne.

Naukowcy i dziennikarze

Nie ma mediów ogólnonarodowych bez ich wpływu na regiony. I odwrotnie. Nie ma prowincji. Są tylko źle zadokumentowane dziennikarsko województwa. To, że coraz mniejsza liczba informacji, nie mających pierwiastka sensacji, przybija się do centralnych – jak mawiają naukowcy – „środków masowego przekazu”, to nasza wina. Nigdy niedarowana wina dziennikarzy. Wszystkich.

Konferencja naukowa poświęcona dziennikarstwie na Warmii, w Misyjnym Seminarium Duchownym Księży Werbistów w Pieniężnie, miała szereg zalet i jedną wadę. Tytuł: „Od prasy drukowanej do nowych mediów. Dziedzictwo Seweryna Pieniężnego w kontekście rozwoju mediów lokalnych i regionalnych”. Typowo naukowy nagłówek mądrej pracy. Może doktorskiej. Może habilitacyjnej.

Ale, nie dyskutuje się z tabliczką mnożenia. Dziennikarze praktycy, od lat pracujący np. w Warszawie, Wrocławie, Olsztynie, Pieniężnie, Płocku, Koluszkach, nie muszą a mogą kierować się w swojej żmudnej robocie mocnymi inspiracjami z rozmaitych uczelni.

Chwała bohaterom

Szacunek do lokalnego bohatera, w przypadku oddziału WM SDP dziennikarza Seweryna Pieniężnego juniora – walczącego o Polskę z germanizacją tych terenów, patrona środowiska medialnego – nie kłóci się z podejściem naukowym. Istotny jest złoty środek. Może kiedyś go znajdziemy.

Chwała organizatorom, że w seminarium Werbistów znaleźli dobre miejsce do dyskusji (podziękowania dla duchownych i ojca rektora). Chwała, że Koleżanki i Koledzy nie zasklepili się tylko w „lokalności”. Chwała naukowcom z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, często jednocześnie członkom oddziału SDP i samym organizatorom za to, spróbowali połączyć ogień i wodę.

W pięknej okolicy, w godnych murach klasztornego kompleksu nadarzyła się okazja do dyskusji. Typowo środowiskowej, ale mającej swój wpływ na odbiorców. I media i studentów. Na samych wykładowców i dziennikarzy też.

Felieton w felietonie

Chcąc odejść od typowej „relacji z…” lub „akademii ku pamięci”, które to sposoby słusznie odchodzą w niepamięć, ale nadal, niestety, straszą tu i ówdzie, wybrałem formę felietonu w feletonie. I chociaż o mediach nie należy pisać w krótkich tekstach, spróbuję:

 

„Dziękuję panu prof. dr hab. Andrzejowi Staniszewskiemu, Sercu naukowemu seminarium, , że zgodził się na dyskusję pod koniec konferencji oraz za to, że jego wprowadzenie było naukowe, a nie ściśle naukowe.

Dziękuję dr Magdalenie Żmijkowskiej za odmalowanie wizerunku Seweryna Pieniężnego w prasie olsztyńskiej w latach 1945–1989.

Dziękuję dr Martynie Seroce, że opowiedziała o procesach sądowych Seweryna Pieniężnego tak jak o sensacyjnych rozprawach ostatnich lat a jednocześnie nie straciła ducha epoki przyprawiwszy go odrobiną humoru i ironii. Wykład Martyny był jednym z ważniejszych punktów tego seminarium.

Dziękuję dr Marcie Archackiej, prof. dr hab. Urszuli Doliwie, krajankom z regionu łódzkiego, jak się okazało, za to, że nie wywiozły mnie za karę w niezmierzone knieje warmińskich lasów, a wszystkim dziękuję za to, że wysłuchali moich krytycznych uwag o dziennikarstwie, chociaż byłem tylko gościem a nie prelegentem.

Dziękuję red. Markowi Lewińskiemu, że próbował mi przedstawić, coś czego dotychczas nie zrozumiałem. I nie chodzi o język prezentacji. Chodzi o to, że próbował Lewiński zrozumieć starego dziennikarskiego repa. A może nie próbował.

Dziękuję wszystkim, że im się chciało – szczególnie Grzegorzowi, Justynie i Martynie oraz Mateuszowi za to, że jednak nie padłem ofiarą naukowców za zbyt otwartą krytykę (to żart, ale…).”

Zamiast końca

Wybaczcie, wszystkich nie wymieniłem, bo mamy na portalu sdp.pl za mało miejsca, ale wszystkich bardzo serdecznie pozdrawiam.

 

Szczególnie pana, który podczas dyskujsji skierował pewną uwagę pod moim adresem: „Dobrze, że pana zwolniono dyscyplinarnie z Polskiej Agencji Prasowej”.

Dziękuję za tą głęboką myśl i podkreślam, że zgadzam się z panem.

Też się cieszę. że wyrzucono mnie z PAP. Moi prawnicy pracują nad tym, aby – niestety niewinni niczemu podatnicy – zapłacili za ten skandal. Bo nie chcę pracować w mediach przejętych przez rząd. Nie chcę też być, miłośnikiem „zmian” medialno-politycznych. Ja je nazywał medialnym zamachem stanu.

Może, gdyby nie bezprawne przejęciem mediów publicznych z grudnia 2023 roku, niektórych ludzi nie byłoby w życiu politycznym i w mediach. Bo, wówczas gdyby – podkreślam –  nie doszło do nielegalnych „zmian” w „środkach masowego przekazu”, nadal mogliby kultywować swoje ulubione kontakty…

 

Hubert Bekrycht

 

***                                                 ***                                       ***

Seweryn Pieniężny (1905–1940) był redaktorem, wydawcą i dziennikarzem, synem Seweryna Pieniężnego seniora – założyciela Gazety Olsztyńskiej, najważniejszego polskiego dziennika na Warmii. Po śmierci ojca przejął kierowanie redakcją, kontynuując jej misję podtrzymywania polskiej tożsamości narodowej w niemieckim wówczas Olsztynie.

Pod jego redakcją Gazeta Olsztyńska stała się nie tylko medium informacyjnym, ale również forum kulturalnym i edukacyjnym, wspierającym rozwój oświaty i działalność społeczną Polaków w Prusach Wschodnich. Pieniężny angażował się w działalność Związku Polaków w Niemczech i był gorącym orędownikiem utrwalania polskiego języka i kultury na Warmii.

Po wybuchu II wojny światowej został aresztowany. W 1940 roku został rozstrzelany w obozie koncentracyjnym w Hohenbruch. Jego ofiara symbolizuje wierność ideałom wolności słowa i niezależności prasy.

Dziś Seweryn Pieniężny junior pozostaje patronem Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, a jego imieniem nazwano Konkurs Dziennikarski im. Seweryna Pieniężnego, promujący najlepsze materiały prasowe, radiowe i telewizyjne z regionu Warmii i Mazur.