„601. Tragedia Buczy” – pierwszy film dokumentalny „Newsweeka”

„601. Tragedia Buczy” w reżyserii Agnieszki Żądło, dziennikarki „Newsweeka” to pierwszy film dokumentalny w historii tego tygodnika. Premierę będą mogli obejrzeć subskrybenci Onet Premium w czwartek 23 lutego o godz. 20.  W sobotę, 25 stycznia po południu, planowana zaś jest emisja na stronie głównej Onetu.

Mieszkańcy Buczy w bestialskich egzekucjach stracili członków rodziny, sąsiadów, kolegów, ale też swoje domy. Popełniona przez rosyjskich żołnierzy masakra pogrążyła w rozpaczy nie tylko tych, którzy tam zostali, ale również tych, którzy wyjechali.

„Tytuł >601< nawiązuje do numeru jednego z ciał, pomylonych podczas ekshumacji. Historia tej pomyłki to zarówno dramat dwóch rodzin, jak i opowieść o tym, czym również jest wojna – chaosem, biurokracją, niezrozumieniem, traumą. Przynosi krzywdy każdemu, kto staje na jej drodze. >601< jest jednak nie tylko dosłownym oznaczeniem zwłok, ale i symbolem śmierci mnóstwa niewinnych cywili zabitych w czasie okupacji rosyjskiej, również tych do tej pory nierozpoznanych. To im wszystkim i ich bliskim chcieliśmy złożyć hołd tym filmem, upamiętnić ich życie, pokazać ich niewinność, zwyczajność, plany i marzenia, które przerwała rosyjska zbrodnia – mówi Agnieszka Żądło, dziennikarka „Newsweeka”, reżyserka filmu, cytowana w komunikacie prasowym.

Dokument pokazuje historię osób, z którymi spotkała się autorka filmu. Dziennikarka rozmawiała z Irą Abramową, która straciła ukochanego męża i dom, z przyjaciółką 33-letniego chórzysty Andrija Szypiło, z Mykołą, emerytem, pogrążonym w żałobie po synu, oraz z rodziną Kudrów, której brat Kola zaginął w czasie okupacji. Wszystkie osoby pokazane w filmie łączy miasto, w którym rozegrała się tragiczna historia, będąca symbolem zbrodni wojennych Putina i jego żołnierzy.

opr. jka, źródło: RASP

 

Dagmara Drzazga laureatką Śląskiej Nagrody im. Juliusza Ligonia

Dagmara Drzazga, dziennikarka, autorka filmów dokumentalnych z Oddziału SDP w Katowicach, otrzymała Śląską Nagrodę im. Juliusza Ligonia przyznawaną przez Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana” za osiągnięcia w pracy dla Śląska.

To prestiżowe wyróżnienie przyznano Dagmarze Drzazdze za  „całokształt pracy filmowej, w szczególności za upamiętnienie postaci bł. ks. Jana Machy”.Jej  film dokumentalny „Bez jednego drzewa las lasem zostanie” opowiada historię duchownego, który został straconym przez Niemców w Katowicach na gilotynie za to, że zorganizował nielegalną organizację charytatywną. Dzięki temu filmowi ks. Jan Macha, beatyfikowany w 2021 roku, stał się znany w śląskim Kościele.

Śląska Nagroda im. Juliusza Ligonia to najstarsze regionalne wyróżnienie przyznawane od 1963 roku przez Oddział Okręgowy Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” w Katowicach. Laureatami są osoby, zespoły, stowarzyszenia lub organizacje społeczne, które z katolickich inspiracji światopoglądowych urzeczywistniają i promują ideały twórczej pracy dla dobra Ojczyzny i przyczyniają się do rozwoju życia kulturalnego, społecznego, artystycznego i naukowego Śląska.

W tym roku, oprócz Dagmary Drzazgi, nagrodę otrzymali dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu prof. Piotr Oszczanowski oraz Muzeum Czynu Powstańczego w Górze Świętej Anny. W przeszłości laureatami wyróżnienia byli m.in. Wojciech Kilar, Kazimierz Kutz, prof. Marian Zembala i abp Damian Zimoń.

opr. jka, źródło: ekai.pl

Sąd prawomocnie uniewinnił dziennikarzy „Głosu Zabrza i Rudy Śl.”. Wspierało ich CMWP SDP

Sąd Okręgowy w Gliwicach 16 lutego br., w dwóch niezależnych od siebie wyrokach, prawomocnie uniewinnił dwóch dziennikarzy „Głosu Zabrza i Rudy Śl.” – red. nacz. Jakuba Lazara oraz red. Przemysława Jarasza – od zarzutów zniesławienia (art. 212 kk) stawianych przez Fabiana Pawlaka. Gazeta opisywała jego kontrowersyjną działalność zawodową. Dziennikarzy wspierało Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

Rozstrzygająca w obydwu procesach karnych sędzia Grażyna Tokarczyk orzekła, że wszystkie informacje zawarte w publikacjach „Głosu” na temat Fabiana Pawlaka były prawdziwe. Skarżący dziennikarzy będzie musiał pokryć koszty procesu i zwrócić około 1500 zł należności za obronę adwokacką w apelacji.

O co dokładnie chodziło w dwóch właśnie zakończonych prawomocnymi uniewinnieniami procesach? W pierwszym dziennikarze zostali oskarżeni przez Fabiana Pawlaka za serię artykułów z 2018 roku ukazujących kontrowersje wokół jego działalności zawodowej. „Głos Zabrza i Rudy Śl.”  ujawnił w nich zgodnie z prawdą, iż część klientów tego absolwenta prawa czuła się pokrzywdzona jego działaniem i wprowadzona w błąd co do jego uprawnień zawodowych. Bowiem jako nie-adwokat i nie-radca prawny (nie zdał odpowiednich egzaminów zawodowych) nie mógł np. reprezentować ich w sprawach karnych czy rozwodowych, choć na swej stronie internetowej zapewniał, iż świadczy niemal pełen wachlarz usług. Osoby, który czuły się poszkodowane, szukały ratunku w zabrzańskim biurze poselskim Borysa Budki oraz redakcji „Głosu Zabrza…”, złożyli także zawiadomienia do prokuratury (postępowania były wszczęte, ale finalnie je umorzono).

– Problem polegał na tym, że prawnik ten nazywał siebie „doradcą prawnym”, a w nazwie swojej działalności zawarł słowo „kancelaria”. A to u ludzi nieobytych ze specjalistycznym nazewnictwem prawnym, rodziło mylne skojarzenie z zawodowym „radcą prawnym”. Tymczasem w sensie formalnym i prawnym „doradcę prawnego” i „radcę prawnego” dzieli przepaść pod względem uprawnień i możliwości reprezentowania klientów w sądzie, a także w kwestii tajemnicy zawodowej. Ta bowiem w przypadku doradcy prawnego nie istnieje i nie obowiązuje – tłumaczy red. Jarasz.

Niezależnie od tego, że jego artykuł był sprawdzony, udokumentowany i wypowiadał się w nim sam bohater, w imię pełnej otwartości na jego argumentację, redakcja opublikowała jego krótkie sprostowanie, a odpowiedzią na nie było podanie kolejnych faktów i ustaleń w następnym numerze.

Fabian Pawlak w akcie oskarżenia kwestionował jednak niemal wszystkie argumenty i przytaczane fakty, zaś już w trakcie trwania procesu zawezwał oskarżonych dziennikarzy do zawarcia ugody sądowej opiewającej łącznie na blisko milion złotych! Wypłacenie takiej sumy oznaczałoby nie tylko likwidację gazety, ale także prywatne bankructwa redaktorów. Jednakże Sąd Rejonowy w Zabrzu już w pierwszej instancji orzekł, iż artykuły opisywały prawdziwe zjawiska i fakty i w czerwcu ub. r. uniewinnił dziennikarzy. Co prawda sąd wówczas dostrzegł winę redaktora naczelnego w jednym słowie wypowiedzianym przez niego spontanicznie na antenie lokalnej telewizji i w związku z tym warunkowo umorzył postępowanie, ale ostatecznie i w tym zakresie szef gazety został w pełni uniewinniony przez Sąd Okręgowy w Gliwicach.

Drugie oskarżenie Fabiana Pawlaka wobec tych samych dziennikarzy „Głosu…” pojawiło się po roku od pierwszej publikacji. W nowym artykule opisano główne tezy aktu oskarżenia złożonego w sądzie i przypomniano czytelnikom, o co w sprawie chodzi. Po tej publikacji zareagował rzecznik prasowy Izby Adwokackiej w Katowicach mec. Paweł Matyja, który skrytykował postawę „doradcy prawnego” i zaproponował redakcji pomoc prawną w procesie. Te wszystkie fakty i komentarze także zostały opublikowane w gazecie. Po tych dwóch artykułach pt. „Ścigani za prawdę” oraz „Solidarni z Głosem” zarówno dziennikarz, jak i redaktor naczelny zostali ponownie oskarżeni przez bohatera ich tekstów. I także w czerwcu ub. r. – po dwuletnim procesie – Sąd Rejonowy uniewinnił obydwu dziennikarzy, a Sąd Okręgowy w Gliwicach teraz w pełni podtrzymał to rozstrzygnięcie.

Obrońca dziennikarzy, mecenas Paweł Matyja, zwraca uwagę na coraz większy problem nadużywania art 212 kk przeciw zbyt dociekliwym, a przez to niewygodnym dziennikarzom.

– Sprawy prowadzone wobec dziennikarzy „Głosu Zabrza i Rudy Śląskiej” są tego jaskrawym przykładem. Nie powinno być bowiem tak, że samo niezadowolenie bohatera publikacji z ich treści, jest wystarczającym powodem by zaangażować dziennikarzy i cały wymiar sprawiedliwości w wieloletni i pod wieloma względami kosztowny spór. Życzyłbym sobie, aby w sprawach oczywistych, Sądy z większą odwagą sięgały po narzędzia umożliwiające im umarzanie tego rodzaju postępowań. Niejednokrotnie tak się dzieje, co sam obserwuję. Aczkolwiek wciąż normą wydaje się być prowadzenie postępowania dowodowego w całości, nawet gdy zestawienie treści aktu oskarżenia z artykułem prowadzi do wniosku, że nie ma to większego sensu – podkreśla mec. Matyja.

Redaktorów Jakuba Lazara oraz Przemysława Jarasza w sądowej batalii wspierało Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

 

Spotkanie autorskie Zdzisława Piaskowskiego poświęcone książce „BezKresy Ryszarda Bitowta”

Za sprawą Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Biblioteki Pedagogicznej w Mrągowie odbyło się pierwsze spotkanie autorskie Zdzisława Piaskowskiego dot. jego debiutanckiej książki „BezKresy Ryszarda Bitowta”. Wydarzenie zainteresowało wielu mieszkańców, co przełożyło się na frekwencyjny rekord – na spotkaniu było ponad 100 osób!

Ryszard Bitowt to żywa legenda Mrągowa. Założyciel wielu stowarzyszeń, pedagog, kolekcjoner i regionalista. Jego losy od początków na Wileńszczyźnie poprzez Pieszkowo i późniejsze lata w Mrągowie śledzimy za sprawą Zdzisława Piaskowskiego, który wielokrotnie odwiedził bohatera swojej debiutanckiej książki.

– Na rozmowach z Ryszardem Bitowtem spędziłem wiele dni i wieczorów. To był dobry czas. Każde spotkanie zaczynaliśmy od omówienia bieżących spraw, by przejść niepostrzeżenie do historii jego życia – powiedział podczas spotkania autor Zdzisław Piaskowski.

Książka „BezKresy Ryszarda Bitowta” to fabularyzowana biografia życia Ryszarda Bitowta i niezwykle barwny opis historii jego rodziny. Akcja książki toczy się w poturbowanej wojnami Wileńszczyźnie od czasu pierwszej wojny światowej do początku lat sześćdziesiątych XX wieku w powojennej Polsce. Opowieść zostaje zakończona 1 września 1963 roku w Wyszemborku, życie Bitowta toczy się jednak dalej. Czy w przyszłości doczekamy się kontynuacji, w której zawarte będą te bardziej znane fragmenty życiorysu bohatera?

– Wszyscy mamy taką nadzieję. Ryszard Bitowt niezwykle ucieszył się z książki i chciałby kontynuować swoją biografię. Do spotkań w tej konkretnej sprawie jednak do tej pory nie doszło. Skupiliśmy się na zakończeniu książki, jej promocji oraz przygotowaniu spotkań autorskich. Mam nadzieję, że na wiosnę rozpoczniemy dalszą pracę – dodaje autor.

Spotkanie autorskie odbyło się w Mrągowskim Centrum Aktywności Lokalnej w „tłusty czwartek”. Nie mogło więc zabraknąć najlepszych pączków przygotowanych przez „Jagodziankę”. Wydarzenie poprowadzili: wiceprezes W-M O SDP Mateusz Kossakowski oraz kierownik Biblioteki Pedagogicznej w Mrągowie Anna Wysuwa-Szefler. Fragmenty pochodzące z książki przeczytał Krzysztof Matusiak. Na sali z przyczyn zdrowotnych zabrakło niestety bohatera książki, który przygotował jednak specjalne przemówienie. Jego osobę reprezentowały dzieci: Aleksandra oraz Jarosław Bitowt.

– Ryszard Bitowt jest osobą niezwykle otwartą, która zawsze chętnie dzieliła się swoim czasem, doświadczeniem i wiedzą. Gdy poznałem go kilka lat temu wiedziałem, że jego historia to wręcz gotowy materiał na powieść. Gdy Zdzisław Piaskowski powiedział mi w sekrecie, że pracuje nad książką, postanowiłem zrobić wszystko by pomóc w zmaterializowaniu tych zamierzeń. Książka miała wiele życzliwych dusz, dzięki którym możemy się tu dzisiaj spotkać – powiedział tuż po rozpoczęciu spotkania Mateusz Kossakowski.

Książka ukazała się w listopadzie ubiegłego roku przy okazji Jubileuszu 70-lecia Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, ale pierwsze „pełnoprawne” spotkanie autorskie odbyło się w Mrągowie, miejscu niezwykle ważnym dla Ryszarda Bitowta. W tej miejscowości założył wiele stowarzyszeń, był autorem wielu inicjatyw, to także tu mieszka od wielu lat. Ale to temat na inną opowieść… miejmy nadzieję, że te historie znajdą się w fabule 2. części książki.

 

Marcowe spotkanie Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP. Gościem Sławomir Zygmunt

Trzecie w 2023 roku spotkanie Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP będzie literacko-muzyczne. Zaproszenie przyjął bowiem Sławomir Zygmunt, absolwent dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego, muzyk, kompozytor, bard, autor dziesięciu solowych płyt CD z piosenkami, autor książek. Na spotkaniu zaprezentuje swoją najnowszą powieść „Maria oraz inne czerniakowskie opowiastki” (LSW, Warszawa 2023), ponadto wykona z gitarą kilka swoich piosenek.

Spotkanie odbędzie się w środę, 1 marca 2023 r., o godz. 17.00, w Domu Dziennikarza, przy ulicy Foksal 3/5 w Warszawie.

Serdecznie zapraszam na to interesujące spotkanie!

 dr Teresa Kaczorowska,

przewodnicząca Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP


 Sławomir Zygmunt – muzyk, kompozytor, dziennikarz (absolwent Uniwersytetu Warszawskiego), autor książek, w przeszłości związany ze słynnym klubem Hybrydy. Autor dziesięciu solowych płyt CD z piosenkami. Ponadto jego utwory znalazły się na 11 płytach składankowych. Warszawiak rodem z Czerniakowa, jego dziadkowie mieszkali w tej samej kamienicy, co poeta Krzysztof Kamil Baczyński.Napisał cztery książki: „Bruce Lee i inni. Leksykon filmów wschodnich sztuk walki”,  „Spotkania z…” (z 60. fascynującymi wywiadami, m.in. z Zdzisławem Beksińskim, Romanem Wilhelmim, Gustawem Holoubkiem, Przemysławem Gintrowskim), powieść „Anna oraz inne klubowe opowiastki” (akcja rozgrywa się w latach 80. w klubie Hybrydy), powieść „Maria oraz inne czerniakowskie opowiastki”. Komponuje także muzykę do filmów dokumentalnych (m.in. „Ku pokrzepieniu powstańczych serc. Historia obrazu Matka Boska Armii Krajowej”). Odznaczony Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis.


„Maria oraz inne czerniakowskie opowiastki” (LSW Warszawa 2023), powieść Sławomira Zygmunta.  To nostalgiczny powrót do lat 60., 70. i 80. XX wieku. Smak i zapach Peerelu w powieści, która opisuje dalsze losy Andrzeja Zydnowicza, bohatera jego książki „Anna oraz inne klubowe opowiastki”. Korowód barwnych postaci Czerniakowa, paczka przyjaciół, pierwsze szlugi i alpagi oraz brydż. Fascynacja kinem, debiut muzyczny oraz klub Hybrydy. Do tego soczyste i mocne opowiadania strażackie z epizodu zesłania do Straży Pożarnej w stanie wojennym. No i pierwsza wielka miłość…Los wrzuca cię w życie tam gdzie chce, ale dalej idziesz sam. Jeśli jesteś z plebejsko-szemranego warszawskiego Czerniakowa, gdzie można zarobić kos pod żebro i gdzie kwiat złodziejstwa płacze w kinie, gdy umiera Winnetou, to masz solidne podstawy, by zostać bandytą albo artystą…

„Sąsiadki” – nowy serial radiowy w TOK FM

Kobiety, które w obliczu wojny po 24 lutego 2022 r. zostały zmuszone do opuszczenia Ukrainy, będą bohaterkami siedmioodcinkowego cykl „Sąsiadki” Anny Gmiterek-Zabłockej. Pierwszy odcinek zostanie wyemitowany na antenie TOK FM w poniedziałek, 20 lutego br. po godz. 20, a kolejnych części będzie można słuchać przez cały tydzień.

Każdy odcinek cyklu „Sąsiadki” przedstawia historię innej bohaterki. Prowadząca rozmawia m.in z 58-letnią Natalią z Mariupola, która spędziła kilka dni w zbombardowanym teatrze, z nauczycielką śpiewu i gry na instrumentach Julią, która razem z dwójką dzieci próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości, a jednocześnie aktywnie pomaga ukraińskim dzieciom czy z kardiolożką z Równego Alą, która nie chciała opuszczać Ukrainy, na miejscu organizowała pomoc humanitarną oraz szkolenia dla żołnierzy z linii frontu, a teraz – po 8-miesięcznym oczekiwaniu na uznanie dyplomu – pracuje w zamojskim szpitalu.

Premiera serialu nastąpi na antenie Radia TOK FM w poniedziałek, 20 lutego br. po godz. 20, a kolejnych części będzie można słuchać do 26 lutego br. Wszystkie odcinki cyklu będą również dostępne dla subskrybentów TOK FM Premium, na tokfm.pl oraz w aplikacji mobilnej TOK FM – po ich premierze na antenie.

opr. jka, źródło: Agora

 

Nowości w wiosennej ramówce Telewizji Polskiej

Seriale „Krucjata. Prawo serii” i „Polowanie na ćmy”, teleturniej „Wiesz czy nie wiesz?” to niektóre z nowości, jakie Telewizja Polska przygotowała w wiosennej ramówce.

Jak informuje publiczny nadawca, wiosennym hitem telewizyjnej Jedynki ma być serial kryminalno-sensacyjny „Krucjata. Prawo serii”.  Opowiada on o życiu i pracy komisarza Jana Góry oraz jego koleżanek i kolegów z wydziału zabójstw i terroru kryminalnego. Emisja od 3 marca w piątki o godz. 20.35.

W niedzielę, od 19 marca, o godz. 20.20 będzie można oglądać nowy serial historyczny  „Polowanie na ćmy”, który przedstawia historię Polski pod rosyjskimi zaborami.

12 marca, również w niedzielę, o godz. 21.20 zadebiutuje teleturniej „Wiesz czy nie wiesz”, prowadzony przez Tomasza Kammela. Dwie drużyny, składające się ze stałego kapitana i jego gościa, będą rywalizować ze sobą w różnych konkurencjach, odpowiadać na niestandardowe pytania i uczestniczyć w rozmaitych eksperymentach naukowych.

Nowości przygotowano również w ofercie TVP VOD. Będą to: reality show „Love me or leave me. Kochaj albo rzuć”, film „Ania” – wzruszająca opowieść o popularnej aktorce Annie Przybylskiej oraz kontynuacja serialu „Archiwista” z Henrykiem Talarem w roli głównej.

Wiosną w TVP nie zabraknie też sportowych emocji. Widzowie zobaczą m.in. kwalifikacje do Euro 2024, Ligę Mistrzów oraz 37. Halowe Mistrzostwa Europy w lekkoatletyce.

opr. jka, źródło: TVP

 

Beata Pawlikowska porozumiała się z dr Mają Herman. W obronie dziennikarki występowało CMWP SDP

Dziennikarka i podróżniczka Beata Pawlikowska i dr Maja Herman, psychiatra i prezes Polskiego Towarzystwa Mediów Medycznych, zakończyły spór, który powstał po filmie „Depresja. Najnowsze badania naukowe”. Lekarka groziła Pawlikowskiej pozwem sądowym. W obronie dziennikarki występowało Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.     

Beata Pawlikowska w styczniu br. na swoim kanale na YouTube zamieściła film „Depresja. Najnowsze badania naukowe”, w którym przedstawiła m.in. historię powstania leków przeciwdepresyjnych oraz wyniki niektórych badań naukowych na temat ich działania na podstawie anglojęzycznych, medycznych źródeł naukowych. W filmie dziennikarka podkreślała, że nie jest lekarzem ani naukowcem, niczego nie zaleca, ani nie odradza i zamieściła wyraźną informację o tym, że zaprzestanie stosowania leków może być groźne dla zdrowia i taką ewentualną decyzję należy podjąć wspólnie z lekarzem.

Po opublikowaniu tego materiału dr Maja Herman psychiatra i prezes Polskiego Towarzystwa Mediów Medycznych zagroziła dziennikarce procesem sądowym i założyła zbiórkę publiczną na zebranie środków na ten cel, zarzucając jej, że podała „nieprawdziwe informacje stanowiące niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia setek tysięcy osób chorujących na depresję”.

CMWP SDP wydało wówczas oświadczenie (TUTAJ), w którym tłumaczyło, że film Pawlikowskiej został zrealizowany zgodnie z zasadami sztuki i etyki dziennikarskiej, a skierowanie pozwu przeciwko jego autorce będzie próbą ograniczenia wolności słowa i niezależności dziennikarskiej.

W środę Beata Pawlikowska na Facebooku poinformowała, że jej spór z Mają Harman zakończył się ugodowo.

„Wczoraj z okazji Walentynek spotkałam się z panią Mają Herman. Zaproponowałam jej prywatne spotkanie bez prawników, bez mediów i dziennikarzy po to, żeby poznać się i porozmawiać jak dwie ludzkie istoty.
Pani Maja przeprosiła mnie najpierw za to, że nazwała mnie w mediach >Beatą P.< i wyjaśniła, że zrobiła to nie zdając sobie sprawy, że może to być postrzegane jako powiązanie mnie ze światem przestępczym.
Rozmowa była serdeczna i ciekawa.
Zrozumiałam, że wykłady amerykańskich i angielskich naukowców zawierające wyniki najnowszych badań niekoniecznie trafią na podatny grunt w Polsce, więc we wrażliwych kwestiach lepiej wypowiadać się bardziej delikatnie i dyplomatycznie oraz zapraszać do wypowiedzi specjalistów, którzy są autorytetami w swoich dziedzinach.
Pani Maja przyznała, że miałam prawo do wypowiedzi w filmie >Depresja. Najnowsze badania naukowe< w ramach wolności słowa” – czytamy we wpisie Pawlikowskiej.

„Zgodziłyśmy się, że przy ściśle naukowej analizie mojego filmu znajdują się w nim pewne nieścisłości, np. mówiąc o benzodiazepinach pomyłkowo pokazałam zdjęcie barbituranu, nie wspomniałam jakich grup dotyczyły badania ani jakie były ich ewentualne ograniczenia.
Pani Maja przyznała, że nie ma zamiaru wytoczyć przeciwko mnie sprawy sądowej. Ja zaproponowałam, że po opublikowaniu tego oświadczenia wycofam pozew o naruszenie dóbr osobistych” – dodała dziennikarka.

opr. jka, źródło: Facebook/Beata Pawlikowska

 

Paweł Kapusta będzie redaktorem naczelnym Wirtualnej Polski

Paweł Kapusta, dotychczasowy zastępca redaktora naczelnego i szef WP Magazynu, 1 marca zostanie redaktorem naczelnym Wirtualnej Polski. Zastąpi na tym stanowisku Piotra Mieśnika, który postanowił rozstać się z firmą.

„Moja misja w Wirtualnej Polsce wypełniła się, a ja czuję się spełniony. Czasem tak jest, że pomysły na dalszą, owocną współpracę kończą się, dlatego chcąc być w zgodzie ze sobą i fair wobec firmy postanowiłem odejść” – powiedział Piotr Mieśnik, dotychczasowy redaktor naczelny WP, cytowany w komunikacie prasowym.

Paweł Kapusta, który od 1 marca obejmie obowiązki redaktora naczelnego WP, z portalem tym związany jest od listopada 2016 roku. W lipcu 2020 roku został szefem WP SportoweFakty, a w styczniu 2021 roku zastępcą redaktora naczelnego Wirtualnej Polski. Zarządza WP Magazynem, w którym publikowane są treści premium.

„Możliwość objęcia sterów tak ważnej redakcji traktuję jako wielkie wyróżnienie, ale też zobowiązanie. Dalej będziemy dokładnie patrzeć władzy na ręce, niezależnie od tego, kto tę władzę sprawuje. Stawiamy na dziennikarstwo bezkompromisowe, ale też nowoczesne, które interes czytelnika i użytkownika zawsze stawia na pierwszym miejscu” – podkreślił Paweł Kapusta w komunikacie.

Jak informuje firma, do końca lutego trwać będzie przekazywanie obowiązków zarządzania redakcją i wdrażanie nowej struktury. Na stanowiskach zastępców redaktora naczelnego pozostaną: Jacek Amsterdamski, Wiktoria Jakubowska-Karbowniczek i Marcin Bartnicki, a Kamil Karnowski będzie dalej pełnił funkcję dyrektora publishing growth.

opr. jka, źródło: Wirtualna Polska

 

Protest Zarządu Głównego SDP przeciwko skazaniu Andrzeja Poczobuta i jego echa w IFJ i EFJ

Zarząd Główny SDP stanowczo potępia niesprawiedliwy wyrok 8 lat więzienia dla redaktora Andrzeja Poczobuta, polskiego i białoruskiego dziennikarza i patrioty, jaki wydał dziś Sąd w Grodnie. Jego proces i wyrok skazujący to elementy represji reżimu Aleksandra Łukaszenki wobec wolności słowa i polskiej mniejszości, która nie poddała się indoktrynacji i nie wyrzekła się historii i tradycji swoich przodków. Apelujemy do władz Białorusi o uwolnienie dziennikarza  oraz o zaprzestanie represji wobec przedstawicieli mniejszości narodowych i mediów na Białorusi. Po raz kolejny zwracamy się z apelem  do międzynarodowych organizacji dziennikarskich o wsparcie działań mających na celu uwolnienie Andrzeja Poczobuta i innych białoruskich dziennikarzy skazanych na wieloletnie wyroki i przebywających w aresztach.

Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz Związku Polaków na Białorusi został oskarżony przez reżim białoruski o „wzniecanie nienawiści” i „działanie na szkodę państwa, poprzez wzywanie do nakładania sankcji”. 8 lutego 2023 r. został skazany na 8 lat więzienia.

Dziennikarz przebywa w areszcie od 25 marca 2021 r. Reżim w Mińsku oskarżył go z dwóch artykułów kodeksu karnego Białorusi o „wzniecanie nienawiści” oraz „wzywanie do sankcji i działań na szkodę Białorusi”. Reżim próbował go nakłonić do wyjazdu z Białorusi, ale działacz polskiej mniejszości odmówił. Nie zgodził się też na wysłanie prośby o ułaskawienie do dyktatora Aleksandra Łukaszenki. Jego proces był procesem politycznym i toczył się za zamkniętymi drzwiami. W czasie procesu dziennikarz nie miał możliwości publicznego przedstawienia swoich racji i wykazania absurdalności stawianych mu  zarzutów, ani razu nie miał możliwości kontaktu z bliskimi, nawet w rozmowie telefonicznej, a dziennikarze nie mieli wstępu na salę rozpraw.

ZG SDP oświadcza, iż proces Andrzeja Poczobuta i wyrok skazujący go na 8 lat więzienia to elementy represji reżimu łukaszenkowskiego wobec polskiej mniejszości na Białorusi. Apelujemy do władz tego kraju o uwolnienie dziennikarza  oraz o zaprzestanie represji wobec przedstawicieli mniejszości narodowych na Białorusi. Apelujemy także do międzynarodowych organizacji dziennikarskich o wsparcie działań mających na celu uwolnienie Andrzeja Poczobuta.

Krzysztof Skowroński, prezes SDP

Jolanta Hajdasz, wiceprezes SDP

Mariusz Pilis, wiceprezes SDP

Aleksandra Tabaczyńska, skarbnik SDP

Hubert Bekrycht, sekretarz generalny  SDP

Warszawa, 8 lutego 2023 r.

 

Warto odnotować, że Europejska Federacja Dziennikarzy (EFJ) i Międzynarodowa Federacja Dziennikarzy (IFJ) opublikowały na swoich stronach prostest SDP ws. uwięzienia Andrzeja Poczobuta.

Publikacja na stronie EFJ

Publikacja protestu SDP na stronie IFJ

Andrzej Poczobut skazany na 8 lat kolonii karnej

Grodzieński Sąd Obwodowy skazał w środę, 8 lutego Andrzeja Poczobuta, dziennikarza i działacza polskiej mniejszości na Białorusi na 8 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze.

Białoruski reżim oskarżył Poczobuta z dwóch artykułów kodeksu karnego, dotyczących „wzniecania nienawiści” oraz „wzywania do działań na szkodę Białorusi”. Dziennikarz aresztowany został 25 marca 2021 roku, a jego proces ruszył 16 stycznia br. i toczył się za zamkniętymi drzwiami. W środę, 7 lutego sędzia Grodzieńskiego Sadu Obwodowego Dzmitryj Bubienczyk uznał Poczobuta za winnego i wymierzył mu karę ośmiu lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze.

Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, podczas ogłoszenia wyroku do sali sądowej wpuszczono tylko rodzinę oskarżonego i przedstawicieli białoruskich mediów państwowych.

Na wyrok zareagował od razu rzecznik prasowy polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Łukasz Jasina.

„Potępiamy niesprawiedliwy wyrok wydany przez sąd autorytarnego państwa. Andrzej Poczobut to polski i białoruski patriota. Stoimy za nim i będziemy stać. Nadejdzie dzień kiedy wolny Andrzej Poczobut i białoruscy Polacy będą mogli żyć na wolnej Białorusi”  – napisał na Twitterze.

Resort spraw zagranicznych, na swoim profilu twitterowym, wyrok sądu w Grodnie, nazwał skandalicznym, motywowanym politycznie i wymierzonym w polską mniejszość na Białorusi.

„Polska domaga się zaprzestania antypolskich działań oraz uwolnienia więźniów politycznych” – czytamy we wpisie MSZ.

Głos zabrał też premier Mateusz Morawiecki.

„8 lat więzienia dla Andrzeja Poczobuta. Nieludzki wyrok białoruskiego reżimu. To kolejny akt prześladowania Polaków na Białorusi. Zrobimy wszystko, by pomóc polskiemu dziennikarzowi, odważnie pokazującemu prawdę” – napisał na Twitterze szef polskiego rządu.

Protest Zarządu Głównego SDP w sprawie skazania Andrzeja Poczobuta TUTAJ.

opr. jka, źródła: pap.pl, Twitter