Grudniowe spotkanie KLUBU PUBLICYSTYKI KULTURALNEJ SDP

Zapraszam na ostatnie w tym roku spotkanie Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP, które odbędzie się, jak zwykle, w pierwszą środę miesiąca – 3 grudnia 2025 r., o godz. 17.00 – w Domu Dziennikarza, przy ulicy Foksal 3/5 w Warszawie. Tym razem zaproszenie przyjął wybitny polski grafik, rysownik i malarz Franciszek Maśluszczak. Spotkanie z artystą poprowadzi Juliusz Bolek.

Zapraszam serdecznie!

 

dr Teresa Kaczorowska,

przewodnicząca Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP

 

*** Franciszek Maśluszczak(ur. 21 stycznia 1948 r. w Kotlicach na Lubelszczyźnie) – jeden z najwybitniejszych polskich grafików, rysowników i malarzy, o wielkiej wyobraźni i wrażliwości. Absolwent Liceum Plastycznego w Zamościu (1968) oraz ASP w Warszawie -dyplom artysty sztuk pięknych uzyskał w 1974 r. na Wydziale Grafiki w pracowni prof. Juliana Pałki. Rok później rozpoczął pracę na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, gdzie przez wiele lat wykładał w Katedrze Malarstwa i Rysunku.

fot. Michal Wozniak/East News
25.01.2020
Pracownia malarska Franciszka Masluszczaka
N/z: Profesor Franciszek Masluszczak – artysta malarz

Autor ilustracji prasowych, książek dla dorosłych i dla dzieci; projektuje też okładki, wydawnictwa i plakaty, maluje różnymi technikami. Współpracował z wieloma czasopismami, jak: „Literatura”, „Szpilki”, „Polityka”, „Tygodnik Literacki”, „Gazeta Wyborcza”, od 1997 r. z dziennikiem „Rzeczpospolita”. Ilustrował książki wielu znanych autorów, jak Ireneusz Iredyński, Edward Stachura, Marek Nowakowski, Konstanty Ildefons Gałczyński, Jeremi Przybora, Ryszard Schubert, Reny Marciniak, czy Juliusz Erazm Bolek („Sekrety Życia. Kalendarz Poetycki”, 2012).

Malarstwo Franciszka Maśluszczaka zaliczane jest w sztuce polskiej do nurtu metaforycznego, wpisuje się w nurt figuracji lat 70. XX wieku. Kompozycje oraz rodzajowa tematyka, podejmowana przez artystę bliska jest malarstwu Marca Chagalla. W jego twórczości pobrzmiewają także wpływy sztuki średniowiecznej, z której Maśluszczak zaczerpnął perspektywę kulisową oraz przedstawienia w formie poliptyku. Maluje figury ludzkie o smukłych, zdeformowanych, przerysowanych proporcjach, często na tle odrealnionego pejzażu. Nie odtwarza rzeczywistości w sposób realistyczny, stara się uchwycić ją tak, jak została zapisana w jego pamięci.

Rozgrywające się sceny na obrazach są lirycznymi zdarzeniami inspirowanymi rzeczywistością, codziennymi sytuacjami, które napotyka oraz historią życia bliskich mu osób. W kompozycje wplata częstomotywy metaforyczne i symboliczne treści. Lubi powracać w swoich pracach do wspomnień z lat młodości, do ludzi i miejsc – głównie małych miasteczek. Postacie kreowane przez Maśluszczaka poddaje artystycznej stylizacji. Maluje też ciekawe pejzaże.

Swoich bohaterów Franciszek Maśluszczak często ukazuje na tle odrealnionego krajobrazu i architektury, uwikłanych w narracje z pogranicza świata rzeczywistego i fantazji. To postacie nierzadko smutne, ale jednocześnie niepozbawione specyficznego komizmu. Klimat dzieł inspirowany jest bogactwem świata spraw ludzkich, który artysta opisuje z wielką wnikliwością, prostotą, czasami wybierając ton liryczny, a czasami pogodną ironię. Na jego obrazach i rysunkach pojawiają się surrealistyczne wizje i baśniowa atmosfera, pobudzające wyobraźnię i skłaniające do melancholii.

Artysta ten łączy w malarstwie różne techniki – akwarele, tempery akrylowe i olejne. Maluje na płótnie, dykcie i papierze. Kompozycje jego są wysmakowane kolorystycznie, budowane paletą zdecydowanych żółcieni, błękitów oraz miodów i brązów. Czasem podejmuje się realizacji dzieł w większej skali. W 2002 r. wykonał polichromię w kapliczce w Borkach koło Wrocławia, a w roku 2004 zrealizował wyjątkowy cykl fresków Drogi Krzyżowej w kościele p.w. Wniebowstąpienia Pańskiego na Ursynowie przy ul. Komisji Edukacji Narodowej w Warszawie.

Franciszek Maśluszczak brał udział w kilkudziesięciu wystawach indywidualnych i zbiorowych, w kraju i za granicą. Jego obrazy olejne, grafiki i rysunki znajdują się w zbiorach wielu muzeów oraz w kolekcjach prywatnych. Artysta jest bohaterem kilku filmów dokumentalnych: „Światy Franciszka Maśluszczaka” (reż. Hanna Kramarczuk, 1999 r.), „Malowane miasto” (produkcja TVP, realizacja Jakub Nowak, 2001 r.) i „Jezus na Ursynowie” (reż. Agnieszka Gomółka, 2008 r.). W 2015 r. wziął udział w dokumentalnym projekcie „Artyści w Łazienkach” Czesława Czaplińskiego i Jerzego Bończyka. Jego losy opisała też Hanna Krallw opowiadaniu „Malarnia z o.o.”, zamieszczonym w książce „Taniec na cudzym weselu”.

Laureat wielu nagród i wyróżnień, m.in. Nagrody Aukcji Wielkiego Serca w Krakowie (2004 r.), a za całokształt twórczości: Nagrody Miasta Stołecznego Warszawy (2006 r.) oraz Nagrody im. Witolda Hulewicza (2017 r.). W 2025 r. został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi. Należy do Związku Polskich Artystów Plastyków, gdzie jest członkiem Rady Programowej.

(wykorzystano materiały Autora)

Powstanie Styczniowe w KLUBIE HISTORYCZNYM SDP

 27 listopada br. o godz. 18.00 zapraszamy na spotkanie Klubu Historycznego. Temat spotkania: „Powstanie Styczniowe: reperkusje i represje”. Było to  największe i najdłużej trwające powstanie w Polsce.

Wzięło w nim udział około 200 tysięcy powstańców! Dowiemy się, jakie skutki  – poza obudzeniem polskości – przyniosło.  Jakie reperkusje zastosowali Rosjanie w okupowanej Polsce. I o tym, co się działo z powstańcami. W walkach zginęło do 20 tysięcy walczących, blisko tysiąc stracono, około 38 tysięcy zesłano na Syberię, a ponad 10 tysięcy wyemigrowało. Gdzie się udali, co dalej robili, opowie nam doktor historii Anna Jagodzińska.

W latach 2000-2020 pracownik Instytutu Pamięci Narodowej, specjalizująca się badaniu eksterminacji duchowieństwa w czasie Drugiej Wojny Światowej oraz śledzeniu losów emigrantów po powstaniu styczniowym. Autorka wielu publikacji naukowych, prowadząca wykłady (m.in. w Niemczach i we Włoszech), organizatorka konferencji naukowych. Należy także do społecznego Komitetu Ochrony Cmentarza Powstańców Styczniowych, dbającego o ich miejsca pochówków i pamięci w Polsce i za granicą.

Spotkanie odbędzie się w Domu Dziennikarza w Warszawie przy ul. Foksal 3/5

Zapraszam

Hanna Budzisz szefowa Klubu Historycznego SDP

Skarga ZG SDP w sprawie emisji filmu „Wśród sąsiadów” w TVP w likwidacji

ZG SDP składa skargę do KRRiT na wyemitowany przez TVP w likwidacji film dokumentalny „Wśród sąsiadów” w reżyserii Yoava Potasha. Film opublikowano w przededniu 107. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, tj. 10 listopada 2025 r., o godzinie 22:05 w TVP1 i nadal jest dostępny w serwisie internetowym TVP VOD. Nawiązuje on swoją wymową do książki Tomasza Grossa „Sąsiedzi” z roku 2000 i tak jak on manipuluje źródłami, przedstawia zachowania marginalne jako powszechne i typowe oraz obarcza Polaków winą za to, co generalnie na terenie naszego kraju robili Niemcy.

Wg TVP (cytaty ze strony internetowej https://vod.tvp.pl/filmy-dokumentalne,163/wsrod-sasiadow,2486960film przedstawia dzieje Gniewoszowa – miejscowości, którą przez stulecia współtworzyły dwie społeczności. Twórcy koncentrują się na losach ostatniego ocalałego Żyda z tego miasteczka oraz na wspomnieniach kobiety, która jako dziecko była świadkiem tragicznych wydarzeń z czasów II wojny światowej. Jej opowieść – to dalszy ciąg cytatu ze strony internetowej TVP – ujawnia dramatyczną prawdę o tym, jak śmierć wielu Żydów przyszła nie z rąk okupantów, lecz ze strony ich polskich sąsiadów.

Czołówka filmu „Wśód sąsiadów” TVP w likwidacji – 10 listopada 2025 r.

Ten film i ta emisja w ocenie ZG SDP to próba ponownego wplątania naszego kraju w międzynarodowy konflikt polityczny o nie przewidzianych skutkach i konsekwencjach. Świadczą o tym wyjątkowo kontrowersyjne  napisy końcowe filmu, które w takich produkcjach dopowiadają to, czego nie było na ekranie, a co zdaniem twórców jest wyjątkowo ważne dla zrozumienia ich przesłania. Przed tzw. tyłówką w filmie napisano:   Po ośmiu latach skrajnie prawicowych rządów PiS odsunięto od władzy w wyborach 2023 roku. Nacjonalistyczne próby wybielenia historii polsko żydowskiej pozostają jednak popularne.  Dodatkowo ten skrajnie nieprawdziwy tekst został zilustrowany z nieuzasadnionych powodów fotografią przemawiającego obecnego prezydenta Polski  Karola Nawrockiego.

Plansza po polsku dodana przed angielskimi napisami końcowymi filmu „Wśód sąsiadów” TVP w likwidacji – 10 listopada 2025 r.

Bulwersujące jest to, że Telewizja Polska w likwidacji pokazała w/w film bez żadnego merytorycznego, historycznego komentarza np. dotyczącego realiów życia Polaków w czasie okupacji niemieckiej i realnego zagrożenia ich życia, czy skali ludobójstwa niemieckiego. Twórcy filmu i jego nadawca TVP w likwidacji manipulują faktami i prezentują antypolska narrację. Wyraża się  to m.in. w  rysunkowych animacjach. Polacy w nich mają np. czerwone oczy, ostre, zacięte wyrazy twarzy, denuncjują, podsłuchują i tropią Żydów, robi to nawet ksiądz katolicki, odmawiają im pomocy, a jeśli pomagają, to tylko dla zysku.

„Wśód sąsiadów” TVP w likwidacji – 10 listopada 2025 r.

 

Obrazy te sugestywnie mają działać na podświadomość odbiorcy – np. dziewczynka, która jakby na polecenie rodzica zatrzaskuje drzwi przed swoją żydowską rówieśnicą ma biało-czerwone wstążki we włosach, te barwy mają więc się kojarzyć z czymś bardzo negatywnym i nagannym, bo to jedyne kolory w tym obrazie, który jest szaro-czarno biały.

Relacje dwóch głównych bohaterów to wypowiedzi osób, które w chwili nagrania mają około 90 lat. Ból i ostre słowa tych osób można zrozumieć, one opowiadają historię ze swojego bardzo wczesnego dzieciństwa, które było naznaczone traumatycznymi wydarzeniami. Trudno się dziwić, że opowiadają one to, co zapamiętało małe skrzywdzone dziecko i że nie zawsze musi to być zgodne z oceną historyczną. Ale dzisiaj po tylu latach od tamtych wydarzeń autorzy filmu mają obowiązek uwzględniać prawdę historyczną, nie wolno im rzucać fałszywych oskarżeń, tymczasem twórcy filmu nie tylko się tą prawdą nie przejmują, ale oni to wykorzystują do budowania uogólnień, które są krzywdzące dla Polaków i które są niezgodne z prawdą. Dzieje się to wszystko na antenie telewizji publicznej, finansowanej dziś potężnymi sumami z budżetu państwa (jest to m.in. 1,68 mld w 2024 i co najmniej 800 mln w 2025).

Nadawca, który promuje tego typu dzieło bez osadzenia go w kontekście historycznym powinien być ukarany.  Nawet jeśli zdecydował się na emisję tak subiektywnego, jednostronnego filmu, to rzetelność i kierowanie się dobrem odbiorcy nakazywała opatrzyć ten obraz choćby odpowiednim wstępem, czy komentarzem. Inaczej mamy do czynienia z wyjątkowo niskich lotów manipulacją, a tak niestety się stało.

Zarząd Główny

Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

APEL ZG SDP do PREZYDENTA RP o veto uchwalonej przez Sejm ustawy

Stop cenzurze Internetu. Apel Zarządu Głównego SDP  do Prezydenta Karola Nawrockiego o veto do  Ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną – Digital Service Act (DSA)

Większość parlamentarna przyjęła w piątek ustawę o wdrożeniu w Polsce DSA. Sejm uchwalił nowelizację ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, która wdraża w Polsce unijny Akt o usługach cyfrowych (DSA) – napisało na swojej stronie Ministerstwo Cyfryzacji.  Nowe przepisy mają – zdaniem MC –  umożliwić skuteczniejszą walkę z nielegalnymi treściami, poprawę ochrony użytkowników oraz wzmocnienie nadzoru nad platformami cyfrowymi.

Stop cenzurze Internetu – oświadczyły w piątek władze SDP i wystosowały apel w tej sprawie do Prezydenta RP.

Apel Zarządu Głównego SDP  do Prezydenta Karola Nawrockiego o veto do  Ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną – Digital Service Act (DSA):

ZG SDP apeluje do Prezydenta Karola Nawrockiego o veto do ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, która wdraża w Polsce unijny Akt o usługach cyfrowych (DSA). Sejm przyjął ją 21 listopada b.r. ZG SDP stanowczo protestuje przeciwko ograniczeniom wolności słowa, jakie dostrzegamy w tej Ustawie. Jest to pośredni sposób wprowadzenia cenzury w Internecie na terenie Polski oraz umożliwienie rządzącym politykom ingerowania w publikowane w sieci treści przy wykorzystaniu struktury administracji państwowej. Obawiamy się, że do problemów jakie dziś mamy z wielkimi platformami mediów społecznościowych dojdą problemy blokowania treści w Internecie przez rządzących w danym czasie polityków. Mechanizm nakładania nakazów blokowania dostępu do „nielegalnych treści” jest przy tym przykładem nadregulacji wprowadzonej przez polskiego ustawodawcę przy okazji wdrażania prawa europejskiego. Nie nakłada ono na polskie państwo konieczności przyjęcia tak ryzykownych jak proponowane rozwiązań prawnych, a mimo to Ministerstwo Cyfryzacji nie chce się z nich wycofać. To nadgorliwość polskich władz, która grozi cenzurą w Internecie. 

W rażący sposób narusza to gwarantowaną w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej zasadę wolności słowa wyrażaną w art. 54, który jednoznacznie zakazuje cenzury prewencyjnej.

ZG SDP uważa, iż Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej nie ma koniecznego doświadczenia w rozstrzyganiu sporów z zakresu wolności słowa, ochrony dóbr osobistych, czy przeciwdziałania dyskryminacji, a w uchwalonej przez Sejm ustawie w większości zgłaszanych przypadków będzie on główną instancją odwoławczą od arbitralnych decyzji blokowania publikacji o charakterze informacyjnym w Internecie.  Prezesa tego powołuje Sejm zwykłą większością głosów na wniosek Prezesa Rady Ministrów, decyduje więc o tym wyborze dominująca w danym czasie opcja polityczna. Stwarza to dogodną dla polityków okazję do wykorzystywania w/w uprawnień do blokowania w sieci np. krytycznych opinii wobec siebie.  Narusza to podstawowe prawa człowieka, do jakich należy w demokratycznym państwie prawo swobody wypowiedzi. Wyjątkowo kontrowersyjna jest także arbitralność decyzji Prezesa UKE. Zaskarżyć je będzie można do sądu powszechnego, ale taka procedura jest kosztowna, przewlekła i sama perspektywa znalezienia się na ławie oskarżonych z powodu opublikowanych treści może działać mrożąco na autorów przekazów.  W Polsce procesy karne dot. zdarzeń z zakresu komunikowania masowego są często tajne, a zarzuty bywają absurdalne, tymczasem nawet w oczywistych sprawach procedura sądowa trwa 2-3, a nawet 5 lat. To zupełnie wypacza sens publikowania, bo aktualność i szybkość reakcji staje się dziś nadrzędną cechą wszystkiego, co komunikujemy.  W ten sposób po wprowadzenia DSA w proponowanym kształcie zgodnie z prawem z sieci można wyeliminować wszystkie treści, które nie odpowiadają rządzącym

Poza tym nie do końca jest jasny status wymienionych w ustawie „zaufanych podmiotów sygnalizujących”, a zgodnie z przyjętymi przez Sejm przepisami podmioty te będą uzyskiwały dofinansowanie do swojej działalności. Konieczne wydaje się więc zagwarantowanie w nowych przepisach pluralizmu i społecznej kontroli nad rozdziałem środków finansowych na ten cel.

W ocenie ZG SDP zaproponowane zapisy naruszają niezależność mediów i niezależność twórców, w tym dziennikarzy. Przy fikcyjnym nadzorze sądowym i przy braku gwarancji prowadzenia jasnej i skutecznej procedury odwoławczej jest to wprowadzenie do polskiego systemu medialnego mechanizmu cenzury zabronionego w demokratycznym państwie prawa. ZG SDP apeluje do rządzących o ponowną analizę proponowanych przepisów i uwzględnienie w tej Ustawie zasad wolności słowa, tak by uszanować   konstytucyjne prawa obywateli do jakich należy wolność wypowiedzi.  ZG SDP apeluje do Prezydenta Karola Nawrockiego o zastosowanie wobec przepisów dot. DSA w kształcie przyjętym przez Sejm  prawa veta.

 

Jolanta Hajdasz – prezes SDP

Mariusz Pilis -wiceprezes SDP

Wanda Nadobnik -wiceprezes SDP

Aleksandra Tabaczyńska – skarbnik SDP

Hubert Bekrycht – sekretarz SDP

Paweł Gąsiorski – członek ZG SDP

Maria Giedz – członek ZG SDP

Krzysztof Gurba – członek ZG SDP

Michał Karnowski – członek ZG SDP

Andrzej Klimczak – członek ZG SDP

Anna Popek – członek ZG SDP

Krzysztof Skowroński – członek ZG SDP

Janusz Życzkowski – członek ZG SDP

 

 

Warszawa, 21 listopada 2025 r.

STOP CENZURZE INTERNETU! Protest SDP przeciwko wdrażaniu Aktu o Usługach Cyfrowych (DSA) w Sejmie

 

Zaduszki dziennikarskie SDP i KSD we Wrocławiu

W polskiej tradycji chrześcijańskiej listopad to miesiąc pamięci i zadumy o zmarłych.

Wrocławscy dziennikarze skupieni w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich i Katolickim Stowarzyszeniu Dziennikarzy spotkali się w Domu Sióstr Notre Dame na tradycyjnych zaduszkach. W kawiarnianej atmosferze wspominano tych których nie ma już wśród nas.

Szczególna pamięć skierowana była ku Romualdowi Lazarowiczowi, który patronuje od 2020 roku dolnośląskiemu konkursowi dziennikarskiemu. Przywołano też pamięć o red. Maksymilianie Kubicy z Radia Wrocław, red. Halszce Szczerskiej z „Gazety Wrocławskiej”, red. Lotharze Herbscie- red.naczelnym Polskiego Radia Wrocław, Barbarze Trzeciak-Pietkiewicz – dziennikarce radiowej i telewizyjnej i m.in. dyrektor Radia i Telewizji Wrocław, Alinie Dopart z wydawnictw PTTK i innych bliskich nam koleżankach i kolegach.

Zwieńczeniem wspomnień była msza św. sprawowana przez byłego dziennikarza „Gościa Niedzielnego”, ks. Jakuba Lukowskiego.

 

 

 

Requiem aeternam dona eis, Domine…

 

Jan Poniatowski

(Prezes OD SDP w latach 2019 – 2024)

PREZES SDP na spotkaniu z MŁODZIEŻĄ w Bydgoszczy

„A nadzieja zawieźć nie może. Gdzie młody człowiek może szukać drogowskazów w niestabilnym świecie” – to tytuł debaty, jaką odbyła się w Bydgoszczy w ramach organizowanego już po raz 44. Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej.  Na zaproszenie organizatorów w dyskusji wzięła udział Jolanta Hajdasz, prezes SDP i dyrektor CMWP SDP. W spotkaniu uczestniczył także biskup Krzysztof Włodarczyk. 

Jako motto tegorocznych obchodów 44 TKCH przyjęto przesłanie św. Jana Pawła II „abyśmy byli zdolni do odważnego składania świadectwa wiary” skierowane przez Niego do młodzieży w homilii wygłoszonej w dniu 2.06.1997 roku w Gorzowie Wlkp. Dramatem współczesnej kultury jest brak życia duchowego – przypominają słowa Jana Pawła II organizatorzy TKCH odbywajacwgo się raz do roku od lat 44 .  Dzisiaj, kiedy jesteśmy świadkami próby dekonstrukcji kultury przez środowiska liberalne i lewicujące, wybieramy tą myśl, jako motto tegorocznego Tygodnia, mając w pamięci również wypowiedź św. Papieża w UNESCO, że człowiek żyje prawdziwie ludzkim życiem dzięki kulturze – przypominał Aleksander Grzybek, główny organizator spotkań.  Od lat Misją Tygodni Kultury Chrześcijańskiej jest ukazanie w tej perspektywie chrześcijaństwa, jako źródła, z którego czerpie inspirację cywilizacja życia i miłości. Polska odgrywa w tym procesie szczególną rolę, a wkład św. Jana Pawła II nie ma sobie równych. Trzeba o tym nieustannie przypominać, zwłaszcza dzisiaj, kiedy tak wielu usiłuje zniszczyć to, co dobre, prawdziwe i piękne – mówi Aleksander Grzybek.

W tym roku specjalną ofertą dla młodzieży  było spotkanie z ks. biskupem dr. Krzysztofem Włodarczykiem oraz z dr Jolantą Hajdasz, prezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich poświęcone refleksji nad wyzwaniami, jakie stawia współczesność. Odbyło się 12 listopada w Pałacu Młodzieży w Bydgoszczy.  Sala była wypełniona uczniami i nauczycielami.Wobec zagrożeń postmodernistycznej kultury nie można pozostawać biernym, dlatego tak ważne jest ostrzeżenie zawarte w tytule debaty: „…a nadzieja zawieść nie może. Gdzie młody człowiek może szukać drogowskazów w niestabilnym świecie”. Konfrontacja postaw, świadomość powołania i jego wyboru, siła argumentów za czy przeciwko chrześcijańskim wartościom – to motyw przewodni tej debaty.

Jak zawsze w Tygodniu Kultury Chrześcijańskiej nie zabraknie odniesienia do ważnych rocznic, a zwłaszcza do 107. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę. 11 listopada będziemy modlić się o pomyślność i bezpieczeństwo naszej Ojczyzny podczas Mszy św. celebrowanej przez Ordynariusza Diecezji Bydgoskiej. Zapraszamy do udziału w tych wydarzeniach. Niech nasza obecność będzie świadectwem wyboru, a zarazem obrony wartości, dla których nie ma bardziej życzliwych wobec człowieka alternatyw. 3 listopada (poniedziałek) „Msza św. Requiem w rycie trydenckim. Słowo o istocie i znaczeniu tradycji w Kościele na przykładzie Mszy Św. Requiem”. Muzyka organowa w wykonaniu Michała Kołodzieja. Fragmenty utworów towarzyszących liturgii – godz. 19.00, par. Najświętszego Serca Pana Jezusa, pl. Piastowski 8 listopada (sobota) Inauguracja XLIV Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej Msza św. pod przewodnictwem JE Ks. dr. Krzysztofa Włodarczyka. Koncert artystów: prof. Renaty Marzec – wiolonczela i prof. Radosława Marca – organy. Wręczenie statuetek „Za twórczy wkład w kulturę chrześcijańską – 2025” – godz. 18.00, Katedra Bydgoska 10 listopada (poniedziałek) Wigilia Święta Niepodległości: koncert piosenki okresu międzywojennego w wykonaniu Justyny Gęsickiej i Krzysztofa Zimnego. Prelekcja historyczna – godz. 17.00, Kujawsko Pomorskie Centrum Kultury w Bydgoszczy, pl. Kościeleckich 6 „Królestwo Niepodległej”. Uroczyste nabożeństwo i capstrzyk z udziałem harcerzy i żołnierzy dla uczczenia Święta Niepodległości w roku jubileuszu 1000-lecia koronacji Bolesława Chrobrego, pierwszego króla Polski. Koncert pieśni patriotycznych w wykonaniu żołnierzy i harcerzy ZHR. Oprawa muzyczna Marcin Wątorski. Capstrzyk – prezentacja dawnych formacji i przemarsz w ordynku – godz. 19.30, Parafia Wojskowa MB Królowej Pokoju, ul. Bernardyńska 2 11 listopada (wtorek) 107. rocznica odzyskania niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej

Podczas areopagu zaprezentowano sondę uliczna z głównym pytaniem – czym jest dla ciebie nadzieja. Bardzo mi się podobała odpowiedź jednego z młodych ludzi, który powiedział, że życie bez nadziei  nie miałoby zakończenia. I jakoś mnie to mocno przekonało, że bez nadziei bylibyśmy „urwani” w połowie zdania. Umieramy i… tyle. Bóg daje nam to zakończenie, którym jest wieczność – powiedział ks. Łukasz Krzewiński, który moderował całe spotkanie. – Warto odwołać się do Sokratesa, który widział w młodzieży nadzieję, jak i  do myśli św. Jana Pawła II oraz papieża Franciszka. Oni wciąż powtarzali, że młodzież jest przyszłością i nadzieją – dodał ks. Łukasz Krzewiński, wspominając Rok Święty, ukierunkowany na nadzieję.

W dyskusji wzięła udział dr Jolanta Hajdasz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, która powiedziała, że nie wyobraża sobie życia bez nadziei. – Nadzieja jest dla każdego z nas bardzo ważnym elementem codzienności. Nawet jeśli na co dzień sobie tego nie uświadamiamy. Jak człowieka spotykają jakieś nieszczęścia, a przecież i z nich składa się codzienność – na przykład, jak ktoś traci pracę, ktoś bliski odchodzi, a przeżyłam śmierć ojca mając cztery lata – nadzieja daje siłę. To jest coś pierwszego, na czym po jakimś trudnym momencie, można zacząć budować – dodała. Doktor Jolanta Hajdasz zachęciła młodych, by codzienność budowali na Bogu. – W moim przypadku, czego nigdy nie ukrywam, swoje życie opieram na wartościach chrześcijańskich, Dekalogu. Na takiej zwykłej, codziennej wierze, bo wyrosłam w domu katolickim. Wiara zawsze pozwalała mieć nadzieję – powiedziała.W rozmowie z ks. Łukaszem Krzewińskim oraz dr Jolantą Hajdasz uczestniczył także Maciej Malicki. Uczeń bydgoskiego Technikum Kolejowego, ceremoniarz, słuchacz studium organistowskiego, dał za przykład św. Augustyna i jego definicję nadziei, odwołując się również do takich zagadnień, jak gniew czy odwaga. – Te spotkania są po to, by w młodych ludziach rozwijać wiarę. Tym razem poznajemy nadzieję z perspektywy ludzi doświadczonych, ale i moich rówieśników, którzy są do tego, tak jak ja, zaproszeni. Rówieśników, którzy opowiadają o nadziei w sposób przystępny, zrozumiały. Ja bardzo często szukam tej nadziei w Panu Bogu i właśnie w Nim ją odnajduję – podsumował Maciej Malicki.

Pełny program 44 TKCH – PROGRAM-TKCH-W-BYDGOSZCZY-2025 (1)

opracowanie na podstawie relacji na  diecezja.bydgoszcz.pl (https://diecezja.bydgoszcz.pl/2025/11/13/areopag-mlodych-o-nadziei/) ; autor; M. Jarzembowski

MICHAŁ KARNOWSKI: Niezapomniane przeżycie. Oddział Mazowiecki SDP w MUZEUM na Rakowieckiej

Gdy późną nocą ponownie przekraczaliśmy bramę więzienia na Rakowieckiej w Warszawie, wszyscy byliśmy poruszeni i w pewnym sensie zmienieni. A przecież każdy z nas wiedział wcześniej o tych sprawach dość dużo…

zdj. Michał Karnowski

Zwiedzanie Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych w Warszawie rozpoczęliśmy od udziału we Mszy Świętej, odprawionej przez księdza Tomasza Trzaskę – kapelana Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL.

zdj. Michał Karnowski

Spotkanie tuż przed Świętem Niepodległości, w miejscu byłej komunistycznej katowni polskich patriotów i masowych rozstrzeliwań w okresie Powstania Warszawskiego, w sali wypełnionej młodzieżą – stworzyły wyjątkową atmosferę. Pomodliliśmy się wspólnie za dusze katowanych i pomordowanych, za ich bliskich.

zdj. Michał Karnowski

Ucieszyły nas ciepłe słowa i wezwanie do pilnowania prawdy skierowane przez księdza Trzaskę wobec Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Przekazujemy je na łamach naszego portalu dalej.

zdj. Michał Karnowski

Naszym przewodnikiem był kolega Jarosław Wróblewski, członek Oddziału Mazowieckiego SDP, pracownik Muzeum, autor wielu książek, redaktor biuletynu „Rakowiecka 37”, którego dwa kolejne numery otrzymaliśmy w prezencie.

zdj. Michał Karnowski

Dziękujemy i polecamy, to świetne pismo, a właściwie za każdym razem książka.

zdj. Michał Karnowski
zdj. Michał Karnowski

 

Zabijemy was i nikt się nie dowie…

Jarek jest człowiekiem wyjątkowym. Opowiada z pasją, niezwykłą znajomością byłego więzienia, życiorysów więzionych ale także i katów.

zdj. Michał Karnowski

Najbardziej poruszająca w jego słowach jest jednak miłość wobec ofiar i ich bliskich, troska o to by Muzeum było miejscem prawdziwej pamięci o bohaterach, pamięci będącej zwycięstwem prawdy nad kłamstwem, miłości nad nienawiścią, dobra nad złem, ofiar nad oprawcami.

zdj. Michał Karnowski

Bo katowani na Rakowieckiej polscy patrioci mieli być także zapomniani. Mieli nie mieć nawet grobów, ich ciała miały być splugawione a rodziny skazane na mękę niepewności i niewiedzy.

zdj. Michał Karnowski

Takie groźby często cytowane są na wystawie. „Zabijemy Was i nikt nigdy się nawet o tym nie dowie”. Dzięki Muzeum zwycięża prawda.

zdj. Michał Karnowski

Porusza, że każdy bliski byłych więźniów, dziś to już wnuki, znajduje tutaj serdeczną troskę, szacunek, zrozumienie. Często także nieznaną prawdę.

zdj. Michał Karnowski

To rodziny, których cierpienie nie kończyło się nawet wraz z uwolnieniem. Traktowane były w komunistycznej Polsce jako obywatele drugiej kategorii, z wilczymi biletami, zakazami wstępu na uczelnie, żyły nadal w strachu, pod obserwacją bezpieki.

Rakowiecka 37

Ogromnie cieszy widoczny rozwój Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych, wielki wysiłek jego budowniczych. Niektóre elementy są już na poziome światowym, jak rekonstrukcja tajnej drukarni, multimedialna wystawa o Solidarności Walczącej, filmy w salce kinowej.

zdj. Michał Karnowski

Choć oczywiście najbardziej poruszają miejsca straceń, prawdopodobny były „mokry karcer”, wspomnienia katowanych. To miejsce ma wielki potencjał i wspaniałą załogę, która jest w stanie uczynić z niego ważny ośrodek przywracania prawdy historycznej i przekazywania jej następnym pokoleniom, opowiadania jej gościom z całego świata.

zdj. Michał Karnowski

To także wyjątkowa placówka badawcza – dziś jej organizatorem jest Instytut Pamięci Narodowej. Uświadomiliśmy sobie jak wiele o zbrodniach komunistycznych i niemieckich jeszcze nie wiemy. Jak wielu bohaterów wciąż nie zostało godnie pochowanych.

zdj. Michał Karnowski

Muzeum na Rakowieckiej 37 wykonuje tę pracę. Nic dziwnego, że ściąga także ataki, że pojawiają się próby skasowania tego wysiłku.

zdj. Michał Karnowski

Stale tam coś się dzieje, koncerty, spotkania, nowe wystawy. Warto śledzić stronę rakowiecka37.pl i uczestniczyć.

 

 

 

Michał Karnowski

prezes Oddziału Mazowieckiego SDP

dziennikarz portalu TAK

 

Tekst: Michał Karnowski

zdj. Michał Karnowski

Konferencja naukowa o dziedzictwie SEWERYNA PIENIĘŻNEGO – Od prasy drukowanej do nowych mediów

W Misyjnym Seminarium Duchownym Księży Werbistów w Pieniężnie 7 listopada 2025 roku odbędzie się ogólnopolska konferencja naukowa zatytułowana. „Od prasy drukowanej do nowych mediów. Dziedzictwo Seweryna Pieniężnego w kontekście rozwoju mediów lokalnych i regionalnych”. Konferencja dotyczy roli prasy lokalnej i przemianom komunikacji w erze cyfrowej.

Konferencja ma charakter interdyscyplinarny. Jej celem jest refleksja nad dorobkiem Seweryna Pieniężnego – redaktora, dziennikarza i społecznika, który w okresie międzywojennym stał się symbolem walki o polską tożsamość Warmii. Jego działalność, obejmująca zarówno rozwój Gazety Olsztyńskiej, jak i szeroką aktywność społeczną, stanowi dziś ważny punkt odniesienia dla dyskusji o roli mediów lokalnych w kształtowaniu wspólnoty, świadomości historycznej i kulturowej – to zapowiedź konferencji w Pieniężnie.

Wśród zaproszonych prelegentów znaleźli się medioznawcy, historycy i praktycy dziennikarstwa, którzy podejmą temat funkcji, wyzwań i przemian współczesnych mediów lokalnych w Polsce.

Seweryn Pieniężny (1905–1940) był redaktorem, wydawcą i dziennikarzem, synem Seweryna Pieniężnego seniora – założyciela Gazety Olsztyńskiej, najważniejszego polskiego dziennika na Warmii. Po śmierci ojca przejął kierowanie redakcją, kontynuując jej misję podtrzymywania polskiej tożsamości narodowej w niemieckim wówczas Olsztynie.

Pod jego redakcją Gazeta Olsztyńska stała się nie tylko medium informacyjnym, ale również forum kulturalnym i edukacyjnym, wspierającym rozwój oświaty i działalność społeczną Polaków w Prusach Wschodnich. Pieniężny angażował się w działalność Związku Polaków w Niemczech i był gorącym orędownikiem utrwalania polskiego języka i kultury na Warmii.

Po wybuchu II wojny światowej został aresztowany. W 1940 roku został rozstrzelany w obozie koncentracyjnym w Hohenbruch. Jego ofiara symbolizuje wierność ideałom wolności słowa i niezależności prasy.

Dziś Seweryn Pieniężny junior pozostaje patronem Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, a jego imieniem nazwano Konkurs Dziennikarski im. Seweryna Pieniężnego, promujący najlepsze materiały prasowe, radiowe i telewizyjne z regionu Warmii i Mazur.

Organizatorzy zapewniają konferencja w Pieniężnie będzie nie tylko okazją do spotkania środowiska naukowego i dziennikarskiego, ale też do refleksji nad znaczeniem lokalnych mediów w budowaniu wspólnoty i tożsamości regionu. Dziedzictwo Seweryna Pieniężnego pozostaje żywym punktem odniesienia – inspiracją do dalszej pracy nad rzetelnym, odpowiedzialnym dziennikarstwem służącym społeczności.

 

STOP CENZURZE INTERNETU! Protest SDP przeciwko wdrażaniu Aktu o Usługach Cyfrowych (DSA) w Sejmie

SDP nadal stanowczo protestuje przeciwko zagrożeniom  i ograniczeniom wolności słowa, jakie  dostrzegamy w projekcie ustawy wdrażającej  Akt o Usługach Cyfrowych (DSA), przedstawiony przez Ministerstwo Cyfryzacji  – powiedziała Jolanta Hajdasz, prezes SDP w czasie publicznego wysłuchania  w sprawie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz niektórych innych ustaw. Odbyło się ono  podczas posiedzenia komisji sejmowej we wtorek 4 listopada b.r. Wzięło w nim udział ponad 40 organizacji pozarządowych. Publikujemy pełną treść wystąpienia Prezes SDP. Wypowiedzi uczestników posiedzenia zostały ograniczone do 2 minut,  podczas obrad nie było możliwości zaprezentowania  stanowiska SDP w pełnym kształcie. 

 

Wystąpienie Prezes Jolanty Hajdasz podczas wysłuchania publicznego: 

Szanowny Panie Przewodniczący,  szanowni członkowie Komisji, szanowni Państwo

SDP nadal stanowczo protestuje przeciwko zagrożeniom  i ograniczeniom wolności słowa jakie  dostrzegamy w projekcie ustawy wdrażającej  Akt o Usługach Cyfrowych (DSA), przedstawiony przez Ministerstwo Cyfryzacji   W dalszym ciągu mimo zmian w projekcie, jakie zaszły od stycznia b.r., które odnotowujemy z satysfakcją , iż społeczna presja ma sens podtrzymujemy swoje negatywne stanowisko wobec przedstawionego projektu.

W ocenie SDP jest to pośredni sposób wprowadzenia  cenzury w internecie na terenie Polski oraz umożliwienie rządzącym politykom ingerowania w publikowane w sieci treści przy wykorzystaniu struktury administracji państwowej. Zdanie nasze wynika z  analizy zapisów tego projektu a także z  monitorowania praktyki procesu komunikowania masowego w Polsce, w tym procesów dziennikarzy mediów konserwatywnych i prawicowych oraz  blokowania na różne sposoby dystrybucji treści konserwatywnych i prawicowych  , przy  wykorzystaniu  zaplecza medialnego i zagranicznego finansowania  mediów i organizacji o charakterze liberalnym i lewicowym.  To wszystko są to zjawiska które umykają czynnikom oficjalnym, oficjalnym raportom i którymi nie zajmują się w swoich analizach międzynarodowe  organizacje pozarządowe Obawiamy się że do problemów jakie dziś mamy z wielkimi platformami mediów społecznościowych dojdą problemy blokowania treści w internecie przez rządzących w danym czasie polityków, bo widzimy , iż obecnie rządzący chcą  postawić się na miejscu wielkich platform internetowych.

W rażący sposób narusza to gwarantowaną w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej zasadę wolności słowa wyrażaną w art. 54, który jednoznacznie zakazuje cenzury prewencyjnej.  Ta ustawa w proponowanym kształcie to nadregulacja, nadinterpretacja rozwiązań unijnych, do wprowadzenia których zobowiązuje nas rozporządzenie. Polska chce iść dalej niż UE w blokowaniu treści, to wyjątkowo kontrowersyjne i zadziwiające.

Nadal SDP uważa, iż Prezes UKE, a także prezes UOKiK-u  nie mają żadnego doświadczenia w rozstrzyganiu sporów z zakresu wolności słowa, ochrony dóbr osobistych, czy przeciwdziałania dyskryminacji.  Ponadto, co jest bardzo ważną okolicznością, prezesów tych  powołuje Sejm zwykłą większością głosów na wniosek Prezesa Rady Ministrów, decyduje więc o tym wyborze dominująca w danym czasie opcja polityczna. Stwarza to dogodną dla polityków okazję do wykorzystywania w/w uprawnień do blokowania w sieci np. krytycznych opinii wobec siebie.  Narusza to podstawowe prawa człowieka, do jakich należy w demokratycznym państwie prawo swobody wypowiedzi. Wyjątkowo kontrowersyjna jest także arbitralność decyzji Prezesa UKE. Zaskarżyć je będzie można do sądu powszechnego, ale jego procedura jest kosztowna przewlekła i sama perspektywa znalezienia się na ławie oskarżonych z powodu opublikowanych treści działa mrożąco na nadawców treści.  W Polsce procesy karne dot. zdarzeń z zakresu komunikowania masowego są często tajne, a zarzuty bywają absurdalne, tymczasem nawet w oczywistych sprawach procedura sądowa trwa 2-3, a nawet 5 lat. To zupełnie wypacza sens publikowania, bo aktualność i szybkość reakcji staje się dziś nadrzędną cechą wszystkiego, co komunikujemy.  W ten sposób po wprowadzenia DSA w proponowanym kształcie zgodnie z prawem można wyeliminować wszystkie treści, które nie odpowiadają rządzącym.

Ponadto nie do końca jest jasny status wymienionych w projekcie „zaufanych podmiotów sygnalizujących”. Kto będzie miał status podmiotu sygnalizującego, komu dziś rządzący przyznają na to środki finansowe – myślę, że każdy z Państwa jest w stanie wymienić to z głowy. Chyba wszyscy na tej sali wiemy także, komu taki status nie będzie przyznany przez obecną koalicję, kto nie otrzyma na swoją działalność ani złotówki. W ten sposób można zmarginalizować każdą organizacją pozarządową, która nie odpowiada rządzącym politykom, a to one będą zgłaszać co im się nie podoba w sieci.

W ocenie ZG SDP zaproponowane zapisy naruszają niezależność mediów i niezależność twórców, w tym dziennikarzy. Przy fikcyjnym nadzorze sądowym i przy braku gwarancji prowadzenia jasnej i skutecznej procedury odwoławczej jest to wprowadzenie do polskiego systemu medialnego mechanizmu cenzury zabronionego w demokratycznym państwie prawa. ZG SDP apeluje do rządzących o ponowną analizę proponowanych zapisów i uwzględnienie w projekcie zasady wolności słowa, tak by uszanować   konstytucyjne prawa obywateli do jakich należy wolność wypowiedzi. Konieczne jest co najmniej zmiana procedury wyboru Prezesa UKE i UOKiK-u  i oraz szczegółowe opisanie procedury odwoławczej od blokad treści w internecie.

                                                                                                     dr Jolanta Hajdasz, prezes SDP,

                                                                                                               dyrektor CMWP SDP 

 

Warszawa, 4 listopada 2025 r.

ANDRZEJ KLIMCZAK: Zmarłym dziennikarzom z Kresów

Nieprzerwanie, od szesnastu lat trwa akcja poszukiwania i porządkowania przedwojennych grobów polskich dziennikarzy, literatów i pisarzy na cmentarzach Ukrainy. Akcja rzeszowskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich została zainicjowana przez radiową dziennikarkę Jolantę Danak-Gajdę. Odnajdywania, często zapomnianych już grobów, i ich porządkowania nie przerwała nawet pandemia i wybuch pełnoskalowej wojny na Ukrainie. Działamy nadal.

Jeszcze przed wybuchem pandemii na cmentarze dawnych Kresów jeździło z rzeszowskim SDP ponad 100 dziennikarzy. Dołączali do nich przedstawiciele mediów z innych regionów kraju a czasem nawet zza granicy. Poszukiwania i prace porządkowe wspomagali przedstawiciele rzeszowskiego Instytutu Pamięci Narodowej z Piotrem Szopą na czele i Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich.

W pracach pomagali przedstawiciele placówek dyplomatycznych, wspaniali patrioci: śp. wicekonsul Rafał Kocot oraz Eliza Dzwonkiewicz, była Konsul Generalna ze Lwowa. Zawsze obecni byli dziennikarze polskich mediów na Ukrainie z ekipą „Kuriera Galicyjskiego”, przy którym działa koło lwowskie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Łyczaków 2018 r.
zdj. Andrzej Klimczak

Wyprawy na kresowe cmentarze były dla dziennikarzy zawsze niezwykłą lekcją historii. Przy okazji poszukiwań grobów kolegów „po piórze” trafiali na grobowce sławnych i zasłużonych obywateli RP, obrońców ojczyzny, powstańców, naukowców o światowej sławie. Część z nich odnajdywała groby własnych rodzin.

Pracowali na cmentarzu łyczakowskim i janowskim we Lwowie. Odnajdywali groby naszych dziennikarzy i literatów w Kołomyi, Śniatyniu, Winnikach, Czerniowcach, Żytomierzu, Ostrogu, Brzeżanach i Bohorodczanach. Palili znicze i wiązali białoczerwone kokardy na nielicznych, ocalałych pomnikach grobowych cmentarza w Stanisławowie, zniszczonego przez Sowietów i zamienionego na miejski park.

Cmentarz w Kołomyi rok 2021
zdj. Andrzej Klimczak

Na samym cmentarzu łyczakowskim odnaleźli i porządkowali 80 grobów. Na innych cmentarzach odkrywali pojedyncze, często bardzo zniszczone lub zarośnięte bujną roślinnością groby naszych dziennikarzy i pisarzy.

Nastała pandemia. Dwudziestego marca 2020 roku ogłoszono w Polsce stan epidemii. Wprowadzano coraz bardziej rygorystyczne nakazy. Przekraczanie granicy wymagało specjalnych zezwoleń, zaświadczeń i dokumentów potwierdzających badania na obecność covid-19. Ważność takich badań trwała 48 godziny. Przekroczenie tego czasu powodowało przy powrocie do kraju automatyczne skierowanie na przymusową kwarantannę. W tym czasie granicę przekraczał jedynie prezes oddziału rzeszowskiego SDP, organizując we Lwowie ekipę dziennikarzy Kuriera Galicyjskiego i Polaków mieszkających we Lwowie.

Były to skomplikowane wyjazdy, bowiem hotele w większości były zamknięte a te, które działały wymagały od klienta zestawu dokumentów potwierdzających stan jego zdrowia. Restauracje wydawały jedynie posiłki na zewnątrz. Wszędzie obowiązywał wymóg noszenia maseczek. I obowiązkowe badanie we Lwowie w dniu wyjazdu do Polski, którym należało się wylegitymować na granicy jeszcze po ukraińskiej stronie. Potem następowała cała procedura polskiej odprawy granicznej.

Pomimo, że pandemia uniemożliwiła grupowe wyjazdy dziennikarzy na Wschód, powstawały w zaciszu projekty następnych ekspedycji, gdy skończy się już zaraza. W planach była miedzy innymi Winnica i słynny cmentarz Bajkowe w Kijowie. Nikt jednak nie podejrzewał, że plany te nie dojdą do skutku.

Cmentarz ubogich Żytomierz, rok 2021
zdj. Andrzej Klimczak

Dwudziestego czwartego lutego 2022 roku wybuchła na Ukrainie pełnoskalowa wojna, którą poprzedziły ataki w Donbasie i aneksja Krymu w roku 2014. Pierwszy dzień wojny rozpoczęło bombardowanie miast na Wołyniu. Wybuchy odnotowano w Kołomyi, Stanisławowie i Drohobyczu. Jednostki pancerne ruskiego agresora ruszyły na Kijów. Mordowano cywilów, rabowano dobytek, niszczono budownictwo mieszkalne. Ruscy zapowiadali, że w kilka dni podbiją cały kraj. Na szczęście tak się nie stało.

Dziesiątki tysięcy uchodźców codziennie przekraczało polską granicę szukając ratunku przed wojną. W pierwszym roku wojny walki koncentrowały się w środkowej i wschodniej części Ukrainy.

Na Ukrainie nie ma teraz bezpiecznych miejsc. Mała wioska pod Złoczowem
zdj. Andrzej Klimczak

Ataki na miasta zachodniej części kraju należały do rzadkości. Zagrożenie jednak było nadal duże. W takiej atmosferze, pomimo trwającej wojny, jak zwykle, w ostatni weekend października 2022 roku na cmentarzu Łyczakowskim pojawili się dziennikarze porządkujący groby. Tym razem w skromnym, dwuosobowym składzie: prezes SDP oddziału rzeszowskiego oraz członek koła lwowskiego SDP Karina Wysoczańska. Wspomagała ich niewielka grupa lwowskich Polaków.

Do tej pory alarmy bombowe były we Lwowie ignorowane, a życie toczyło się pozornie normalnie. Do tej pory… Około godziny 11 w mieście rozległ się dźwięk alarmu lotniczego. Syreny wypełniały powietrze przeraźliwym dźwiękiem. Miejscowi nie reagowali jednak na te ostrzeżenia, bowiem wcześniej nie niosły one ze sobą realnych zagrożeń. Aż do tej pory… Rakiety i drony bojowe uderzyły w bazę paliwową w okolicy górnego Łyczakowa, zaatakowały też cele w innych rejonach miasta, w tym cele cywilne.

Łuk triumfalny na Cmentarzu Orląt we Lwowie
zdj. Andrzej Klimczak

Po tym niespodziewanym ataku prace na cmentarzu Łyczakowskim wznowiono i kilka grobów dziennikarskich udało się przygotować do zbliżającego się święta Wszystkich Świętych.

Minął rok niespokojny, przerywany nalotami na Lwów i inne miasta zachodniej Ukrainy. I znowu w ostatni weekend października żurnaliści z SDP pojawili się na cmentarzu łyczakowskim. Tym razem we dwóch: prezes oddziału SDP w Rzeszowie i dziennikarz prasowy, Andrzej Plęs. Noc minęła spokojne, chociaż na wschodzie kraju trwały ciężkie walki.

Słoneczna jesień na Łyczakowie ma szczególny urok. Nie zmieniła tego nawet wojna. Wzgórza, które „przytuliły” niezliczone grobowce zwieńczone niezwykłymi rzeźbami, mienią się wszelkimi barwami jesieni. Stare, pochylone drzewa malują krajobraz żółtymi, czerwonymi i bordowymi kolorami. Niżej, między grobami dzikie bluszcze, trawy i dziesiątki nieznanych z nazwy chwastów mienią się wszystkimi kolorami.

Nagrobki i niezwykłe, wzruszające epitafia zmuszają do refleksji. Ale też przypominają, że dziennikarze przyjechali tutaj aby przygotować do zbliżającego się święta chociaż kilka grobów.

Pracę przerywa znowu przeraźliwy dźwięk alarmu lotniczego. Syreny wyją modulowanym dźwiękiem ostrzegając przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Ludzie znikają, chowając się po piwnicach starych kamienic, gdzie przygotowano prowizoryczne schrony zwane tutaj bomboshowyszczmi.

Z cmentarza daleko do jakiegokolwiek schronu, więc dziennikarze zostają na cmentarzu, dochodząc do wniosku, że w razie czego nie ma lepszego miejsca – od razu są tam, gdzie i tak by ich przecież zawieziono po śmierci…

Nadszedł rok 2024, drugi pełnoekranowej wojny, nie należał do najspokojniejszych. Pomimo tego akcja na cmentarzu łyczakowskim trwa nadal. Z prezesem rzeszowskiego SDP jest trójka Lwowian, którzy spontanicznie przyłączyli się do porządkowania dziennikarskich grobów. Od wczoraj trwają we Lwowie ataki dronów i rakiet. Giną cywile w zbombardowanych kamienicach. Tracą życie dzieci z rodzicami przywalone tonami gruzu. Trafiona zostaje szkoła – na szczęście nie było akurat lekcji.

Jesienny Łyczaków
zdj. Andrzej Klimczak

Ulice w całym mieście i te wokół cmentarza wypełnione są dźwiękiem pyrkotania agregatów prądotwórczych. Nie ma prądu bo zbombardowano stacje energetyczne. Powietrze wypełnia zapach spalin z agregatów. W zaułkach chowają się przerażone wybuchami i dźwiękiem prądnic koty i psy. Ale to miasto niezłomne żyje jak zwykle własnym, tym razem wojennym rytmem.

Jak co roku dziennikarze odwiedzają Cmentarz Orląt. W roku 1991 jedyną dostępną drogą do tego miejsca była prowizoryczna ścieżka wyłożona nagrobkami dzieci i obrońców Lwowa, zarośnięta wysokimi pokrzywami. Dzisiaj Cmentarz Orląt bieli się z daleka z kamiennymi lwami dumnie czuwającymi pod łukiem triumfalnym.

Nad wszystkim góruje biała kaplica cmentarna. W niej, wokół ołtarza i na ścianach niezliczone dowody pamięci i patriotycznych deklaracji.

Kilka lat temu zachwycało epitafium wypisane na starej maszynie i ofoliowane: mała karteczka z tekstem Kornela Makuszyńskiego, oparta o ołtarz kapliczny:

„…tu leżą uczniowie w mundurach,

Przeto ten cmentarz jest jak szkoła,

Najdziwniejsza szkoła, w której dzieci

jasnowłose i błękitnookie nauczają siwych o tym,

że ze śmierci ofiarnej najbujniejsze wyrasta życie”.

Jak bardzo aktualne są dzisiaj te słowa, chociaż zmieniły się czasy i inny już naród walczy tutaj o przetrwanie. Inny naród, chociaż w jego szeregach walczy i ginie wielu młodych Polaków, potomków tych, którzy pozostali po II wojnie światowej w swoich kresowych domach.

Październik 2025 roku, przeplatany deszczową pogodą przeważnie był słoneczny. Słoneczna była też sobota 25 dnia miesiąca.

Łyczaków, rok 2025. Grób Aleksandra Vogla, redaktora naczelnego Gazety Narodowej, prezesa Syndykatu Dziennikarzy Polskich
zdj. Andrzej Klimczak

Cmentarz łyczakowski mienił się wszelkimi kolorami. Złoto klonowych i jesionowych liści stanowi doskonałe tło dla innych barw.

Łyczaków rok 2025. Bruno Franciszek Zaremba Bielawski, dziennikarz Gazety Lwowskiej i Dzwonka
zdj. Andrzej Klimczak

Główną bramę cmentarza mija kolumna wolno sunących samochodów. Kondukt pogrzebowy kolejnego młodego żołnierza, który zginął na froncie. Z fotografii umieszczonej na samochodzie patrzy młoda niemal dziecięca twarz żołnierza. Dzisiaj to czwarty taki pogrzeb. Kiedy samochody przejeżdżają obok, wszyscy ludzie na chodnikach klękają i żegnają się znakiem krzyża. To nowy zwyczaj oddawania hołdu zabitym na froncie. Z głośników karawanu słychać smutną pieśń o matce, która po raz ostatni żegna swoje jedyne dziecko…

W tym roku, w ramach corocznej akcji rzeszowskiego SDP, na cmentarzu był jedynie prezes oddziału, chociaż przyjazd na coroczną akcję deklarowało kilka osób. Nikogo nie wolno namawiać do wyjazdu. Na Ukrainie nie ma bezpiecznych miejsc.

2025. Grób Romualda Prawdzic Lewandowskiego, prawnika, dziennikarza i współzałozyciela największej, przedwojennej gazety prawniczej
zdj. Andrzej Klimczak

Rozsadek wziął górę – wszyscy chętni wycofali się z deklaracji wyjazdu po jednym z największych ataków rakietowo-dronowych dokonanych przez wroga tydzień wcześniej. Bombardowanie Lwowa trwało cztery godziny. Na szczęście obrona przeciwlotnicza unieszkodliwiła większość wrogich maszyn powietrznych. Nie obyło się jednak bez ofiar i strat.

Tym razem jednoosobowa delegacja SDP odwiedziła kilka dziennikarskich grobów. Niewiele jednak można zdziałać w pojedynkę. Usunięcie opadłych liści z płyt grobowych, wycięcie kilku agresywnie zarastających nagrobki bluszczy i usunięcie kilku suchych gałęzi lecących ze starych drzew cmentarnych – to wszystko co można było zrobić. Pozostało jeszcze tylko zapalenie zniczy i tradycyjna biało-czerwona wstążeczka zawiązana na grobowym krzyżu.

Dwie noce i następujące po nich dni były wyjątkowo spokojne. Ani raz nie ogłoszono alarmu lotniczego. Za to w odległym o 460 kilometrów Kijowie trwało bombardowanie. Informacje z tych terenów podświadomie budziły pytania, kto ze znajomych przeżył a kto nie. Wszak tam nadal jest sporo polskich dziennikarzy, zarówno tych miejscowych, jak i korespondentów, którzy ślą informacje z terenów okupowanych i tych nieustannie atakowanych z powietrza. Trwają tam, aby przesyłać prawdziwe informacje na przekór wrogiej propagandzie i aby ostrzegać, że to co dzieje się na wschód od naszej granicy niebawem może się stać codzienną rzeczywistością reszty Europy.

Tekst i zdjęcia Andrzej Klimczak