W tym roku będą dwie Nagrody Złotej Ryby

POD PATRONATEM SDP. Fundacja Macieja Rybińskiego ogłosiła X Edycję Konkursu o  „Nagrodę Złotej Ryby” dla felietonistów i autorów komentarzy satyrycznych, którzy nie przekroczyli 40 lat. Poza tym wspólnie z Fundacją Odpowiedzialność Obywatelska organizuje I edycję konkursu publicystycznego o „Nagrodę Złotej Ryby – dla Młodych”, do udziału w którym zaproszeni są uczniowie szkół ponadpodstawowych.

 

Poniżej szczegóły obu konkursów.

 

Fundacja Macieja Rybińskiego ogłasza

X Edycję Konkursu o  „Nagrodę Złotej Ryby”,

 

do którego zaprasza autorów felietonów i komentarzy satyrycznych publikowanych w prasie, radiu,  telewizji i Internecie.  Laureatem Konkursu może zostać autor, który w chwili opublikowania materiału nie przekroczył 40 lat.

 

Kapituła Konkursu będzie oceniać materiały opublikowane w tym roku do 30 września, a nadesłane do 5 października br. na adres:

[email protected] lub Kapituła Nagrody Macieja Rybińskiego, ul. Marii Rodziewiczówny 1/164, 04-187 Warszawa

 

W zgłoszeniu do konkursu należy podać: imię, nazwisko i wiek autora materiału, tytuł materiału i sam materiał, datę i miejsce publikacji, informacje kontaktowe ze zgłaszającym i autorem (adres, nr telefonu lub e-mail), krótkie uzasadnienie. Nazwiska laureatów zostaną ogłoszone 22 października 2019 r., w X rocznicę śmierci Macieja Rybińskiego na publicznej uroczystości w Warszawie.

 

Zwycięzca otrzyma statuetkę „Złotej Ryby” i nagrodę pieniężną 10 000 zł.

 

Kandydatów do nagrody mogą zgłaszać wszyscy: osoby fizyczne (w tym sami autorzy), instytucje  i organizacje, a w szczególności dziennikarze, redakcje i wydawcy prasy oraz innych mediów, krytycy literaccy, członkowie Kapituły. Wyniki Konkursu ustala Kapituła w składzie:

 

Przewodnicząca – Aleksandra Rybińska, córka Macieja Rybińskiego,  członkowie – Andrzej Krauze, Krzysztof Masłoń, Jan Pietrzak, Tomasz Sakiewicz, Marcin Wolski i Rafał Ziemkiewicz. Kapituła Konkursu zastrzega sobie prawo nieprzyznawania nagrody.

 

Konkurs jest finansowany ze środków Fundacji PZU.

 


 

Fundacja Macieja Rybińskiego we współpracy z Fundacją Odpowiedzialność Obywatelska ogłasza

I edycję konkursu publicystycznego o „Nagrodę Złotej Ryby – dla Młodych”

do którego zaprasza się uczniów szkół ponadpodstawowych.

 

Celem I edycji konkursu publicystycznego o „Nagrodę Złotej Ryby – dla Młodych”, jest upamiętnienie postaci Macieja Rybińskiego – wybitnego dziennikarza, publicysty, felietonisty.

 

By wziąć udział w Konkursie należy napisać pracę na jeden z trzech poniższych tematów, a następnie przesłać do dnia 3 października 2019 r. do godziny 24:00 na adres mailowy [email protected]. Przesłana praca powinna spełniać wymagania zawarte w Regulaminie Konkursu.

 

Tematy:

  1. Interpretacja
  • Maciej Rybiński „Przemówienia wygłoszone przez Ludwika XVI Burbona, króla Francji, dnia 17 lipca 1789 roku na Ratuszu w Paryżu”. (załącznik nr 1 do Informacji Konkursowej).
  1. Polemika
  • „Krytycy Powstania motywowani jak Hitlerowcy?” Felieton Macieja Rybińskiego z okazji 60 rocznicy PW (załącznik nr 2 do Informacji Konkursowej).
  1. Bajka – napisać własną bajkę inspirowaną bajkami Macieja Rybińskiego. Źródła:
  • Maciej Rybiński „Bajeczki Ekonomiczne”, Wydawnictwo: Zysk i S-ka, (wybrane bajki – załącznik nr 3 do Informacji Konkursowej);
  • Maciej Rybiński „Prawa Człowieka? Ja się zrzekam” Felietony opublikowane w Gazecie Polskiej w latach 2005-2009. (wybrane felietony – załącznik nr 4 do Informacji Konkursowej).

 

Nagrody

Nazwiska 3 Zwycięzców zostaną ogłoszone w dniu 15 października 2019 r. Zwycięzcy będą mogli uczestniczyć, zgodnie z postanowieniami regulaminu, na koszt Organizatorów w Gali, która odbędzie się w dniu 22 października 2019 r. w Warszawie.

 

Każdy Zwycięzca otrzyma nagrodę w postaci karty prezentowej o wartości 200 zł do księgarni internetowej. Szkoła, w której uczy się Zwycięzca, otrzyma taką kartę o wartości 800 zł.

 

Patroni medialni: SDP, wpolityce.pl, Do Rzeczy,Sieci, Radio Wnet, Blogpress

 

REGULAMIN I ZAŁĄCZNIKI

 

Nowy numer „Bez wierszówki”

Ukazał się nowy numer „Bez wierszówki”, miesięcznika społeczno-kulturalnego, wydawanego przez Oddział warmińsko-mazurski Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Graj w darmowe gry hazardowe bez rejestracji konta na stronie i ciesz się tym procesem. Hazard jest popularny wśród polskich graczy. Otrzymuj bonusy po rejestracji na stronie kasyna online. Sprawdź klasyczne automaty do gry i zdobądź doświadczenie.

 

Do pobrania w formacie PDF

 

Odszedł śp. Tadeusz Puchałka

Śląskie środowisko patriotów i społeczników dotknęła wielka strata. W wieku 62 lat odszedł do Pana śp. Tadeusz Puchałka. Był aktywny społecznie całe życie, mimo, że praca w kopalni węgla kamiennego Knurów „zżerała” Jego siły witalne. Na emeryturze oddał się całkowicie służbie małej i dużej Ojczyźnie. Był zawsze wszędzie tam, gdzie działo się coś szlachetnego. Przystępnym piórem opisywał ważne wydarzenia patriotyczne, kulturalne, również religijne. Przywoływał pięknie zapisane karty z historii regionu – uczył szacunku dla przeszłości oraz mądrego kształtowania przyszłości Ojczyzny opartego na wartościach chrześcijańskich. Był członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Publikował na łamach Śląskiego Kuriera WNET i portali lokalnych. Często gościł na antenie Radia Wnet. Bardzo schorowany nie rozstawał się z kamerą i piórem. Niech Dobry Bóg przyjmie Go na wieczną służbę.

 

Tadeusz Puchałka zmarł 21.08.2019 Ostatnie pożegnanie odbędzie się w Kaplicy w Gierałtowicach w sobotę 24.08.2019 r o godzinie 8:45 Nabożeństwo żałobne w Kościele w Gierałtowicach o godz. 9:00

Sekretarz ds. Praw Człowieka ambasady USA z wizytą w SDP i w CMWP SDP

Wolność słowa i mediów oraz ich współczesne ograniczenia w Polsce były tematem rozmowy p. Benjamina L. Coburna,  sekretarza ds. Praw Człowieka Sekcji Politycznej w Ambasadzie USA  z  przedstawicielami Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.  Odbyło się ono z  inicjatywy p. Benjamina L. Coburna. W czasie spotkania  w siedzibie SDP w Domu Dziennikarza w Warszawie Stowarzyszenie reprezentowała  dr Jolanta Hajdasz, wiceprezes SDP i dyr. CMWP SDP  oraz Dorota Zielińska,  koordynator ds. działalności międzynarodowej SDP.

Źródło: CMWP SDP

Zapraszamy na spektakl z okazji 200. rocznicy urodzin Moniuszki  

POD PATRONATEM SDP. Premiera spektaklu „Sto szaleństw, czyli świeczka zgasła”  odbędzie się 7 września o godz. 19.00 w Wawerskim Centrum Kultury przy ul. Żegańskiej 1a w Warszawie.

 

Przedstawienie, który powstał z okazji 200. rocznicy urodzin Stanisława Moniuszki, jest autorskim połączeniem sztuki Aleksandra Fredy i muzyki Stanisława Moniuszki.  Składa się na nie jednoaktówka Fredry „Świeczka zgasła” i pieśni z „Nowego Don Kiszota, czyli stu szaleństw”, do której to krotochwili Fredry młody Moniuszko skomponował muzykę.

 

„Sto szaleństwo czyli świeczka zgasła” to opowieść o dojrzewaniu do miłości. To przezabawna i inteligentna komedia muzyczna. Piosenki wykonywane na żywo w akompaniamencie fortepianu, wyśmienita gra aktorska i mnóstwo prześmiesznych pomyłek gwarantują, że widzowie nie będą mogli powstrzymać się od śmiechu.

 

Kraksa pocztowego dyliżansu zmusza dwoje podróżnych do spędzenia nocy w leśnej chatce na odludziu. Z początku nie są sobą  zainteresowani. Humor sztuki polega na skontrastowaniu dwóch zupełnie odmiennych etapów ich relacji. Początkowo, gdy nie widzą swoich twarzy, mają o sobie zdecydowanie niekorzystne wyobrażenia i traktują się bardzo obcesowo. On uważa, że jego przypadkowa towarzyszka to stara dewotka, Ona zaś nazywa go gburem. Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy zauważają, że są dla siebie nawzajem bardzo atrakcyjni. Co wydarzy się między Jadwigą i Władysławem, skoro jak sam autor twierdzi, świeczka zgasła? Opowieść pełna optymizmu oraz dająca wiarę w to, że w ciemności zawsze można odnaleźć drogę. Szczególnym dodatkiem do tej historii o miłości jest piękna i mało znana muzyka Stanisława Moniuszki.

 

Scenariusz i reżyseria – Szczepan Szczykno

Aktorzy:

Elżbieta Pejko / Joanna Dunas

Adam Wnuczko / Patryk Pawlak

Sopran – Anna Maria Adamiak

Kostiumy – Izabella Toroniewicz, Ewa Godun

Oprawa muzyczna – Jerzy Ostrowski

 

Wstęp bezpłatny, ale konieczna jest wcześniejsza rezerwacja miejsc pod adresem:

[email protected]

Liczba miejsc ograniczona.

 

Przed pokazem od godziny 18.00 będzie możliwe spotkanie z potomkami Stanisława Moniuszki.

 

Premiera spektaklu została objęta Patronatem Honorowym Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Marszałka Województwa Mazowieckiego. Patronem medialnym jest Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

 

 

Zmarła Liliana Olchowik-Adamowska

Z głębokim smutkiem zawiadamiamy o śmierci Śp. Liliany Olchowik-Adamowskiej (6.07.1946 – 18.07.2019), członkini Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Msza święta pogrzebowa odbędzie się 14 sierpnia 2019 o godzinie 15.00 w kościele św. Wawrzyńca przy ul. Wolskiej w Warszawie, zaś ceremonia pogrzebowa – na cmentarzu prawosławnym.

 

Koleżanki i Koledzy z SDP

 

Liliana

Odeszła od nas na zawsze koleżanka Liliana Olchowik-Adamowska, absolwentka Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego oraz Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego, długoletnia redaktorka i dziennikarka w Ilustrowanym Magazynie Turystycznym „Światowid”, w „Motorze”, „Poznaj świat”, „Wiadomościach turystycznych”, autorka przewodników i książek popularnonaukowych.

 

Koleżeńska i uczynna, wierna w swoich przyjaźniach, pełna inicjatywy, łatwo zyskiwała sympatię otaczających ją ludzi. Z pasją odkrywała na nowo krajoznawcze atrakcje Polski i świata, dbając zawsze o zarysowanie ciekawego tła historycznego i o dodanie całości współczesnego kolorytu. Chętnie dzieliła się swymi umiejętnościami warsztatowymi z młodszymi, zwłaszcza jako redaktor naczelna studenckiego magazynu turystycznego „Tourlife”, który prowadziła do 2011 roku. Liliana, która była duszą towarzystwa, utrzymywała bliskie kontakty z nami, dawnym zespołem „Światowida”, nawet wtedy, gdy zaczęła poważnie chorować. Zdążyła jeszcze wziąć udział w pracach nad przewodnikiem o Euro 2012, a później – gdy nie była w stanie pracować – przez siedem lat zbiorowo spotykaliśmy się u Niej. Z tajonym smutkiem obserwowaliśmy jak walczyła z chorobą dzielnie, do końca.

 

Pracę redaktorską i reporterską łączyła w ciągu minionych kilkunastu lat z pisaniem książek. Jest m. in. autorką kilku pozycji z serii „Mitologie świata”, jak: „Celtowie”, „Indianie Ameryki Łacińskiej” oraz książek biograficznych, m. in. o gen. Władysławie Andersie. Opublikowała też – pisząc w zespole autorskim wywodzącym się z magazynu „Światowid”– kilkadziesiąt książek, w tym: zbiór reportaży „Podróż po krajach Unii Europejskiej”, przewodnik dla obcokrajowców „Dlaczego Polska” („Why Poland”), przewodnik „Warszawa”, „Najwspanialsze miejsca pielgrzymkowe” (I nagroda Klio 2007 w kategorii edytorskiej), albumów z cyklu Polska – „Najpiękniejsze zamki i pałace”, „Najpiękniejsze zabytki i krajobrazy”, „Najpiękniejsze góry”, przewodnik „Lwów” oraz książki „Śladami Chopina”, która ukazała się w dziesięciu wersjach językowych (wyróżnienie: Nagroda Magellana, wyróżnienie specjalne w XIX Ogólnopolskim Przeglądzie Książki Krajoznawczej i Turystycznej PTTK). escortbayan.xxx/istanbul

 

Na szczególną uwagę zasługuje także książki popularnonaukowe z wydatnym udziałem Liliany: „Krzyżacy. Historia, Zamki, Bitwy”, „Polska międzywojenna”, „I i II wojna światowa. Polska i Polacy”, „Wielcy Polacy”, autorski przewodnik „Śladami słynnych zbrodni” (nagroda „Najlepsze publikacje turystyczne 2011 roku”) i album „Piłsudski. Burzliwe życie w niespokojnych czasach”.

 

Zespół IMT „Światowid”

 

 

Apel wiceprezesa SDP Witolda Gadowskiego

Wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Witold Gadowski apeluje do wszystkich, którzy zostali poszkodowani przez działania cenzorskie serwisu YouTube o zgłaszanie tego typu spraw do sekretariatu Zarządu Głównego SDP.

 

W ostatnim czasie było kilka głośnych przypadków zablokowania treści konserwatywnych przez serwis YouTube. Przeciwko takim działaniom stanowczo protestowało Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

 

„Wszystkich, którzy uważają że zostali poszkodowani przez działania cenzuralne YouTube proszę o zgłaszanie tych przypadków w sekretariacie Stow. Dziennikarzy Polskich. Po analizie podejmiemy kroki prawne. Zbadamy czy zostały naruszone konstytucyjne gwarancje wolności słowa” – zaapelował na Twitterze Witold Gadowski.

 

Kontakt do sekretariatu Zarządu Głównego SDP można znaleźć tutaj.

 

W Olsztynie pożegnaliśmy Tobiasza Niemiro

W piątek, 2 sierpnia, w Olsztynie odbył się pogrzeb Tobiasza Tomasza Niemiro (1975-2019). W bazylice katedralnej pw. św. Jakuba odprawiono Mszę pogrzebową, następnie urnę z prochami Zmarłego złożono na cmentarzu komunalnym.

 

Na wieść o dramacie życia śp. Tobiasza poczuliśmy w sercach bezradność, wielką stratę, ból, niedowierzanie, zaskoczenie, a nade wszystko głębokie poruszenie – mówił do zgromadzonych w bazylice ks. prałat Andrzej Lesiński, który przewodniczył koncelebrowanej liturgii mszalnej. – We wspólnej modlitwie pragniemy wspomnieć całe dobro, które od śp. Tobiasza otrzymaliśmy, jego otwarte serce na potrzeby bliźnich, z którymi zwracali się do niego, a zwłaszcza jego bezwarunkową miłość do jedynego syna Kuby. Śp. Tobiasz odszedł z tego świata w wieku 44 lat, po ludzku sądząc przedwcześnie, okrywając bliskich bólem i żałobą”.

 

Ksiądz dr Andrzej Lesiński w homilii zwrócił uwagę na nadzieję, którą wierzący pokładają w Bogu: „Jesteśmy chrześcijanami i nasza nadzieja ma pewne i niezawodne źródło. Nasz Wybawca, Jezus Chrystus żyje! Jest mocny i kocha nas. Pragnie, by wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy. To pragnienie wypływa z Jego miłości do człowieka. Jest więc nadzieja, że Jezus wyprowadzi naszego brata Tobiasza z grobu do życia wiecznego. Módlmy się o to w czasie tej pogrzebowej liturgii i pamiętajmy, że Bóg jest przy nas w chwilach nawet największego opuszczenia” – zakończył ks. Andrzej Lesiński.

 

W pogrzebie uczestniczyli najbliżsi Zmarłego, Jego rodzina i przyjaciele. Obecne były także delegacje: Warmińsko-Mazurskiego Stowarzyszenia na Rzecz Bezpieczeństwa, którego Tobiasz Niemiro był prezesem, oraz Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w którym wchodził w skład Zarządu.

 

Ireneusz St. Bruski

fot. Olsztyn24.com

Detektyw historii – wspomnienie o Kazimierzu Bosku

27 lipca mija rocznica śmierci zasłużonego dziennikarza,  wieloletniego członka i działacza SDP  Kazimierza Boska, z tej okazji publikujemy wspomnienie o nim Marzeny Bauman-Bosek.

 

O dziennikarstwie Kazimierz Bosek marzył od najmłodszych lat. Koleżanka ze szkolnej ławy, Czesława Szawtela wspominała na łamach „Życia Dobrzechowa”, że Kazik nigdy nie rozstawał się z notesikiem, w którym pilnie coś zapisywał. „Redaktor” jak go nazywali trochę kpiąco nauczyciele, po cichu wysyłał swoje tekściki do rzeszowskich „Nowin”. Nie pomijał też innych okazji zaistnienia w prasie, jak choćby konkursu na najciekawszą wiadomość ogłoszonego przez „Express Wieczorny”. Zajął wtedy pierwsze miejsce i otrzymał w nagrodę rower.

 

Zainteresowanie prasą było u „Redaktora” zapewne dziedziczne: Jego ojciec, Stanisław Bosek, eks-legionista, następnie lwowski komendant policji, nie mógł się obejść bez „gazetek”. A w pięknej, podkarpackiej wiosce panowało nieomal powszechne umiłowanie prasy. Dobrzechowianie sięgali po nią, aby „więcej wiedzieć”. W 800-letnim Dobrzechowie, jednej z najstarszych polskich wiosek, jak z dumą podkreślali mieszkańcy „wzmiankowanej przez Długosza”, od 1183 roku wychodzi też kwartalnik „Życie Dobrzechowa”. Wydawcą jest TPD, czyli Towarzystwo Przyjaciół Dobrzechowa. W tej małej wiosce na każdym kroku czuje się oddech historii. Według Kazimierza sama nazwa Dobrzechów w połączeniu z pobliskim Strzyżowem i Kożuchowem przypomina, że mieszkańcy tych stron utrzymywali się ongiś z hodowli owiec. W dzieje wioski wpisywały się również słynne nazwiska Michałowskich, Koźmianów, Pleziów … ze świadomości historycznej i miłości do małej ojczyzny narodził się wielki patriotyzm Kazimierza.

 

Jako syn Legionisty i funkcjonariusza przedwojennej policji, „Redaktor” nie miał prawa do wyższych studiów. W Polsce Ludowej podlegał bowiem wraz z ojcem degradacji społecznej. Stanisław Bosek mógł się zatrudnić jedynie przy naprawie torów, praca umysłowa mu nie przysługiwała, chociaż w PRL-u brakowało wykwalifikowanych urzędników. Ale Kazimierz nie mógł pogodzić się z myślą, że nie będzie dla niego miejsca w wymarzonym zawodzie. Przystępując do egzaminów na wydział dziennikarski w rubryce „zawód ojca” napisał „rolnik”, co było zgodne z prawdą, bo skromne poletko w Dobrzechowie było źródłem utrzymania rodziny Bosków.

 

Egzamin wstępny zdał Kazimierz celująco, kolejne również bardzo dobrze, toteż nie wierzył własnym oczom stwierdzając że nie ma go na liście studentów drugiego roku. Wkrótce sprawa się wyjaśniła: dostał wezwanie do wojska. I rozkaz: stawić się na dworcu. Po co i dlaczego, nie wyjaśniono. Grupę oszołomionych chłopców załadowano po prostu do bydlęcych wagonów. Dłużyła im się podróż w nieznane, ktoś powiedział: „pewnie wiozą nas nad morze”. Kiedy pociąg wreszcie stanął i ukazały się kopalniane szyby, Kazimierz doznał szoku. Tak wielkiego, że nic więcej z tego dnia nie pamiętał. Niebawem jednak, z ogolonymi głowami, w dziwnych drelichach z czarnymi naszywkami, znaleźli się w barakach opuszczonych przez jeńców niemieckich. Drewniane prycze kojarzyły się z więzieniem, bo też tak ich traktowano, jak skazańców. Wojskowa służba zastępcza oznaczała głodowe racje żywności i niewolniczą pracę. Czasem nawet na tzw. rolkę, czyli od świtu do świtu. Nie byli przygotowani do górnictwa. Mnożyły się wypadki, okaleczenia, ginęli częściej od zawodowych górników. Nie wytrzymywali również psychicznie, załamywali się, padali z wyczerpania. Kazimierz, który miał za sobą wojenne przejścia na kresach, nie poddał się. Zdobył się na czyn desperacki: wystosował do marszałka Rokossowskiego, twórcy karnych batalionów, list z prośbą o umożliwienie kontynuacji studiów – miał przecież bardzo dobre wyniki w nauce. Marszałek, o dziwo, zlitował się nad Boskiem, skracają mu katorgę o rok. Po wyzwoleniu z kopalnianych łagrów, Kazimierz natychmiast zgłosił się na Uniwersytet Jagielloński, na wydział historii.

 

Przyjęto go bez oporów, a nawet z przychylnością. Przyjaźń i zrozumienie okazał mu zwłaszcza pewien młody asystent, Stefan Bratkowski. On pierwszy dostrzegł literacki talent studenta o wyglądzie skazańca. I właśnie Bratkowskiemu przyszło, kilkadziesiąt lat później, w pośmiertnym wspomnieniu o Kazimierzu na łamach „Rzeczpospolitej” przywołać symboliczne zdarzenie: „Przed laty, kiedy ogłoszono równocześnie konkursy na reportaż i opowiadanie, wysłał jeden ze swoich świetnych reportaży i dostał pierwszą nagrodę – za opowiadanie! Taką wartość literacką miał ów tekst”.

 

Kochając historię, cały czas marzył Bosek o dziennikarstwie. Toteż z dyplomem w kieszeni zgłosił się na praktykę do „Echa Krakowa”. Jego dar wyszukiwania niezwykłych tematów i świetne pióro oceniano wysoko. Ale pracy mu nie zaproponowano.

 

Powrócił więc do Dobrzechowa. Rodzinne strony okazały się kopalnią reporterskich tematów. Siedząc na wsi wysyłał teksty do Po Prostu, Kameny, Współczesności. Jego reportaże zwracały uwagę swoistością języka wolnego od panoszącej się w PRL-u nowomowy. Inspiracji dostarczali mu często sąsiedzi, którzy przychodzili do „Pana Kazka” ze swoimi sprawami, które tylko z pozoru były małe. Wyłaniał się z tych reportaży obraz Podkarpacia, egzotyczny z perspektywy Warszawy, Lublina, czy nawet Rzeszowa. Pisał dużo, stał się popularny, „miał nazwisko”, ale żył w biedzie. Był przecież przez całe lata „bezetatowcem”, zarabiającym tylko na wierszówkach. Mimo to nie unikał trudnych, kontrowersyjnych tematów, które narażały go niekiedy na rujnujące sprawy sądowe. Zadłużony, pewnego dnia musiał sprzedać maszynę do pisania, narzędzie pracy. „Uważaj, aby ci słońce nie zaszło w cudzej nienawiści” – ostrzegała matka, pierwsza czytelniczka jego materiałów. Wiktoria Bosek, z domu Kielar (Keler) miała korzenie węgierskie. Toteż w 1956, zapewne przez wzgląd na nią, choć nie tylko, na wieść o powstaniu w Budapeszcie, Kazimierz udał się z transportem krwi i leków do tragicznego miasta.

 

Ten wyjazd, jak również ostre publikacje w Po Prostu nie poprawiły sytuacji Boska. Nadal żaden szef nie kwapił się z przyjęciem do swojej redakcji eks-żołnierza górnika. Mimo, że stał się już w tym czasie cenionym autorem. Po latach, buszując w archiwach odkrył, że winna była pewna mała literka w jego aktach, która szła za nim wszędzie ostrzegając: „podejrzany, niepewny”.

 

Stopniowo jednak przełom październikowy dał znać o sobie także w życiu Boska. W 1964 roku chłopak z prowincji otrzymał Nagrodę Ministra Kultury: mieszkanie w Warszawie. Jednocześnie „Fakty”, pismo zakładowe żerańskiej FSO, zaproponowało mu pracę. Nie o tym marzył, ale przyjął propozycję, bo jednocześnie przyszła na świat jego ukochana córka, Agnieszka. Rok później w autobiograficznej książce pt. „Cyrograf na własnej skórze” (Iskry 1965) poświęcił córce piękny esej pt. „Imię ziemi mojej”.

 

Praca jego marzeń stała się realna dziesięć lat później w nowoutworzonym tygodniku „Literatura”. Tę nieco spóźnioną szansę Kazimierz wykorzystał w pełni, poświęcając 25 lat zagadkom życia i śmierci Jana Kochanowskiego. Na trop tej, zdawałoby się, dobrze znanej postaci, trafił Bosek podczas wakacji w Kazimierzu nad Wisłą. Stamtąd reporterska ciekawość zaprowadziła go do zwoleńskiego kościoła, gdzie miał być pochowany pierwszy polski poeta. Ale ku wielkiemu zaskoczeniu Boska pod marmurowym nagrobkiem wbrew napisowi „Tu spoczywa” nie było prochów wielkiego Jana. Gdzie się zatem podziały? Pytanie nie dawało reporterowi spokoju i przerodziło się w wieloletnią fascynację postacią poety, jego twórczością, ale i życiem pośmiertnym, losem pamiątek. Bez wątpienia jego „kości popiół został wzgardzony”. A skoro tak, skoro doszło do poniewierki prochów, należy przywrócić je „miejscu godnemu i upamiętnionemu z pietyzmem i rozwagą”. Sprzyjał postanowieniu reportera Jerzy Putrament, komunista niepozbawiony szacunku dla wartości narodowych. Zbliżało się 400-lecie śmierci Jana Kochanowskiego, toteż „Literatura” objęła patronat nad tą rocznicą.

 

Kazimierz mógł więc bez przeszkód poświęcić się swojej nowej, największej życiowej pasji: odczytywaniu sekretów biografii Kochanowskiego i losów pamiątek po poecie. Zagadki mnożyły się i reporter coraz głębiej pogrążał się w „czarnym lesie tajemnic” – by przywołać tu określenie Zbyszka Święcha – przyjaciela i sojusznika w walce o uczczenie pamięci mistrza Jana. Kazimierz szybko zrozumiał, że stoi przed zadaniem przerastającym siły jednostki. Do batalii o Jana potrzebował wielu sprzymierzeńców. Toteż na łamach „Literatury” podjął cykl publikacji pt. „Wielkości, gdzie twoje miejsce”. Wypowiadały się w nich autorytety, wybitni ludzie kultury i nauki, znane nazwiska. Pomoc i zrozumienie okazali również prości ludzie, mieszkańcy stron czarnoleskich, zatroskani o losy pamiątek po wielkim ziomku. Szczególnie zasłużył się tu śp. Stanisław Janusz, „człowiek z akowskiego wywiadu”, eks-przewodnik, który w stronach czarnoleskich znał każdą piędź ziemi.

 

Publikacjami w „Literaturze” zaalarmował Bosek opinię publiczną, niemrawe urzędy centralne i lokalne, co doprowadziło w efekcie do podjęcia zaniedbanych prac konserwatorskich w Zwoleniu, Czarnolesie i Sycynie. Dzięki zaangażowaniu wybitnego konserwatora zabytków, Tadeusza Polaka, po raz pierwszy od kilkuset lat poddano konserwacji zwoleńską kaplicę Kochanowskich, wraz z rozpadającym się marmurowym nagrobkiem, najstarszym i najbardziej wiarygodnym wizerunkiem poety. Dzięki uporowi znakomitego archeologa, Wojciecha Twardowskiego, udało się też w końcu odnaleźć szczątki poety, w miejscu najmniej oczekiwanym.

 

Przełom przyniósł rok 80, kiedy Kazimierz Bosek założył w swojej redakcji koło Solidarności, do którego wstąpił solidarnie cały zespół. A w maju 1980, w ogrodach Watykanu, dokąd udał się „za Kochanowskim”, uzyskał reporter szczególnie cenne poparcie dla swojej misji: błogosławieństwo papieża Polaka, Jana Pawła II. Po długich przygotowaniach, których nie przerwano nawet w stanie wojennym, można było wreszcie ogłosić 21 czerwca 1984 dniem „Pogrzebu po 400 latach”, nazwanego później „tajnym zjazdem opozycji”. Faktycznie był to zjazd polskiej niezależnej kultury. Przybyło bowiem wielu wybitnych ludzi, którzy na znak protestu od pewnego czasu nie uczestniczyli w życiu publicznym. W związku z tym media, zarówno centralne, jak i lokalne przemilczały to wydarzenie. Film dokumentalny solidaryzującej się z Boskiem Marii Góralczyk z Kroniki Filmowej od razu powędrował na półkę i nigdy nie pojawił się na ekranach. Zmowę milczenia przełamał jedynie Wiesław Budzyński, biograf Baczyńskiego, przyjaciel i sprzymierzeniec Boska w bojach o Jana, publikacjami w prasie katolickiej. A Kazimierz Bosek zyskał przydomek „Detektywa historii”.

 

Ukoronowanie ćwierćwiecznych zabiegów Boska nastąpiło przy pięknej, słonecznej pogodzie, wynagradzającej reporterowi wszystkie dni ciemne, smutne, samotne. Homilię na zwoleńskim rynku wygłosił śp. Kardynał Franciszek Macharski, wobec ogromnych tłumów. Pochowano poetę jak przystało, po królewsku, w podobnym do wawelskich sarkofagu z białego marmuru.

 

Śmiertelna choroba udaremniła Boskowi napisanie książki. W 2011 roku ukazał się jednak tom pt. „Na tropie tajemnic Jana z Czarnolasu” zawierający teksty pochodzące z archiwum reportera, a także z zasobów Biblioteki Narodowej.

 

Marzena Baumann-Bosek

 

Kazimierz Bosek 26.06.1932 – 27.07.2006

Pisarz i publicysta, autor esejów, reportaży literackich. Zbiory: Taka ludzka żeremia (1964), Cyrograf na własnej skórze (1965), scenariuszy filmów dokumentalnych: Uranowe piętno, Czarni baronowie, Zostanie legenda. Żołnierz karnych batalionów kopalnianych (1953-1955), opisanych w książce Tajemnice czarnych baronów.

 

Studiował dziennikarstwo i historię na Uniwersytecie Jagiellońskim, praktykował w „Echu Krakowa”. Publikował w „Po prostu”, „Kamenie”, „Współczesności”. W żadnej z tych redakcji nie zaoferowano mu stałego zatrudnienia. W 1964 roku otrzymał Nagrodę Ministra Kultury Od 1974 roku pisał już tylko dla „Literatury”, gdzie otrzymał stałą pracę kierownika działu prozy. W 1980 roku założył w redakcji koło Solidarności. Poświęcił 25 lat swojej reporterskiej pasji zagadkom biografii Jana Kochanowskiego.

 

Marzena Baumann-Bosek jest  autorką książki „Drogą z Piekła. Fascynacje Kazimierza Boska” (publikacja dofinansowana przez Fundację Solidarności Dziennikarskiej oraz Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych). Jej tytuł pochodzi z autobiograficznego reportażu Boska opisującego powojenne losy sanacyjnego policjanta koczującego wraz z rodziną w podworskich czworakach nazywanych we wsi „piekłem” i podejmującego wraz z synem budowę domu, aby wyprowadzić bliskich z owego „piekła”. Na przekór wszystkiemu, dom powstał. Ale życie Kazimierza, wyklętego z powodu życiorysu ojca, było ustawicznym wydobywaniem się z kolejnych kręgów piekła, ciągłym zmaganiem z piętrzącymi się przeszkodami, „mierzeniem sił na zamiary”. Bez tych romantycznych pasji nie byłoby jednak książek Boska ani marmurowego sarkofagu Jana Kochanowskiego w zwoleńskim kościele.