Protest ZG SDP przeciwko postawieniu Przewodniczącego KRRiT przed TS – posiedzenie KOK po wyborach

Zarząd Główny SDP stanowczo protestuje przeciwko próbom postawiania Macieja Świrskiego, przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, przed Trybunałem Stanu. Formułowane przeciwko niemu przez posłów rządzącej koalicji zarzuty to insynuacje oparte na fałszywych oskarżeniach. Prowadzone przeciwko niemu postępowanie w sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej ma charakter politycznej nagonki, której celem jest zniszczenie autorytetu i wizerunku Przewodniczącego.
Działania te są  zemstą polityczną rządzących na Macieju Świrskim za publiczną krytykę bezprawnego i siłowego przejęcia mediów publicznych w grudniu 2023 i w 2024 roku oraz za obronę wolności słowa i pluralizmu w mediach po powstaniu rządu Donalda Tuska poprzez uzasadnioną, publiczną obronę mediów prywatnych takich jak TV Republika, Telewizja wPolsce24, Radio Wnet, czy TV Trwam i Radio Maryja przed atakami rządzących polityków.
W ocenie ZG SDP postawienie Macieja Świrskiego przed Trybunałem Stanu  ma na celu także sparaliżowanie pracy Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, jedynego i konstytucyjnego organu nadzorującego ład medialny w Polsce. Podjęcie przez Sejm uchwały o postawieniu kogoś przed TS oznacza bowiem jednocześnie zawieszenie w czynnościach osoby, której ten wniosek dotyczy do czasu wyjaśnienia zarzutów.  Zawieszenie w czynnościach Przewodniczącego KRRiT oznacza, że  podejmowane przez Radę postanowienia nie będą miały mocy wiążącej prawnie. By stały się one obowiązujące, musi je  każdorazowo podpisać Przewodniczący KRRiT.  Zgodnie z obowiązującymi przepisami Sejm nie będzie także mógł powołać nikogo w miejsce Macieja Świrskiego do czasu uwzględnienia przez Trybunał Stanu postawionego mu oskarżenia, a to może trwać latami. ZG SDP podkreśla przy tym, iż  Rada podejmuje uchwały większością 2/3 głosów ustawowej liczby członków, czyli pięciu osób. Oznacza to konieczność poparcia każdej decyzji ze strony czterech osób. W sytuacji zawieszenia Macieja Świrskiego w  pracach KRRiT nie będzie można podjąć żadnej uchwały bez głosów wszystkich pozostałych jej członków, co przy obecnej polaryzacji politycznej Rady oznacza  w praktyce niemożność podjęcia przez nią żadnej decyzji. Dla  funkcjonowania radiofonii i telewizji w Polsce jest to sytuacja skrajnie niebezpieczna , zagrażająca wolności słowa i wolności gospodarczej,  powodująca daleko idące problemy finansowe i programowe dla wszystkich działajacych w naszym kraju nadawców.
Takie działanie rządzących polityków  narusza  niezależność organu regulacyjnego w obszarze mediów,  która jest jest wartością szczególnie chronioną zarówno przez prawo Rzeczypospolitej Polskiej, jak i prawo Unii Europejskiej. 
Dlatego ZG SDP apeluje do członków Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej oraz do posłów i senatorów o umorzenie postępowania przeciwko Maciejowi Świrskiemu. 
  1. Jolanta Hajdasz, prezes SDP
  2. Wanda Nadobnik, wiceprezes SDP
  3. Mariusz Pilis, wiceprezes SDP
  4. Aleksandra Tabaczyńska, skarbnik SDP
  5. Hubert Bekrycht, sekretarz generalny SDP
  6. Paweł Gąsiorski, członek ZG SDP
  7. Maria Giedz, członek ZG SDP
  8. Krzysztof Gurba, członek ZG SDP
  9. Michał Karnowski, członek ZG SDP
  10. Andrzej Klimczak, członek ZG SDP
  11. Anna Popek, członek ZG SDP
  12. Krzysztof Skowroński, członek ZG SDP
  13. Janusz Życzkowski, członek ZG SDP

Przed południem w czwartek pojawiłą się informacja, że posiedzenie KOK ws. przewodniczącego KRRiT Macieja Świrskiego zaplanowane na godz. 12.oo. zostało odowłane (poniżej skan ze strony sejmowej).

W drugiej dekadzie maja br. pojawiła się informacja, że komisja ma się zebrać po II turze wyborów prezydenckich, czyli już w czerwcu br.

Reprezentant łódzkiego oddziału SDP ANDRZEJ BERESTOWSKI przewodniczącym Rady Programowej TVP3 Łódź

Publicysta Andrzej Berestowski, sekretarz Łódzkiego Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich został we wtorek wybrany przewodniczącym Rady Programowej TVP3 Łódź w likwidacji. Jego zastępcami są Marcin Włodarczyk i Jerzy Hutek.

Większość w 15-osobowej Radzie Programowej łódzkiego ośrodka TVP mają, według parytetu wyboru obecnej Rady Mediów Narodowych, przedstawiciele koalicji rządzącej. Jest też pięcioro reprezentantów organizacji społecznych, m.in. stowarzyszeń dziennikarskich i instytucji kultury. I to właśnie Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich zgłosiło Berestowskiego, jako swojego przedstawiciela do rady oddziału telewizji publicznej w Łodzi.

Okazało się, że na Berestowskiego oddano 9 głosów. Dziennikarz pokonał w wyborach byłą poseł Lewicy i Polski 2050, a potem PO Hannę Gill-Piątek, teraz radną wojewódzką z KO, która uzyskała 4 głosy. Gill-Piątek przegrała także wybory na stanowisko wiceprzewodniczącej Rady Programowej TVP3 Łódź.

Nowy przewodniczący Andrzej Berestowski pracował już w TVP Łódź. Przez ponad dwie dekady był w Redakcji Programów Artystycznych, jako II reżyser współtworzył wiele spektakli Teatru Telewizji. Redagował także programy kulturalne. Od wielu lat w łódzkim oddziale SDP, od dwóch kadencji we władzach regionalnych, obecnie jest sekretarzem SDP w Łodzi.

Zastępcami Berestowskiego zostali: działacz Prawa i Sprawiedliwości Marcin Włodarczyk (10 głosów) i reżyser, dziennikarz Jerzy Hutek (9 głosów).

Hutek został zgłoszony przez Stowarzyszenie Dziennikarzy RP, wieloletni publicysta Radia Łódź, członek zarządu rozgłośni. Był reżyserem m.in. w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi (1978–1986). Dyrektor naczelny i artystyczny Teatru Nowego w Łodzi (1986–1990). Na podstawie prozy Ryszarda Kapuścińskiego w Teatrze im. Stefana Jaracza Jerzy Hutek wyreżyserował m.in. spektakl „Cesarz” (1979) i dramat „Rozmowy uchodźców” Bertolta Brechta (1980).

 ***

W ubiegłym tygodniu na przewodniczącego Rady Programowej rozgłośni Polskiego Radia w Łodzi w likwidacji wybrano Zbigniewa Natkańskiego – prezesa łódzkiego oddziału SDP (od 2012 roku) i członka Głównej Komisji Rewizyjnej SDP (od 2021 roku). Natkański to m.in. dziennikarz prasy podziemnej a po 1989 roku dokumentalista w TVP Łódź, działacz antykomunistycznej opozycji niepodległościowej odznaczony między innymi Krzyżem Wolności i Solidarności.

Zastępcą Natkańskiego w Radzie Programowej PR Łódź został Mariusz Andrzejczak z TVP, który był dyrektorem technicznym i wieloletnim szefem Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność w TVP3 Łódź.

Przedstawiciel władz SDP ZBIGNIEW NATKAŃSKI szefem Rady Programowej Polskiego Radia Łódź w likwidacji

Prezes Łódzkiego Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Zbigniew Natkański z Głównej Komisji Rewizyjnej SDP został przewodniczącym Rady Programowej Polskiego Radia Łódź w likwidacji. Jego zastępcą został Mariusz Andrzejczak reprezentujący NSZZ Solidarność z łódzkiego ośrodka TVP.

Zbigniew Natkański dostał w wyborach na przewodniczącego rady dostał 8 na 15 głosów. Tyle samo głosów dostał Mariusz Andrzejczak z NSZZ Solidarność, który został wiceprzewodniczącym Rady Programowej PR w Łodzi.

Pragnący zachować anonimowość członek Rady Programowej PR w Łodzi powiedział portalowi sdp.pl, że teoretycznie nic nie zapowiadało zwycięstwa kandydata SDP i reprezentanta NSZZ Solidarność. „Rada Mediów Narodowych, zgodnie z tak zwanymi parytetami politycznymi, wybrała do Rady Programowej Radia Łódź więcej osób zgłoszonych przez koalicję rządową. Opozycja i organizacje społeczne, w tym m.in. SDP i Solidarność były w mniejszości” – powiedział członek Rady Programowej łódzkiej rozgłośni publicznej.

„Miny reprezentantów zgłoszonych do rady z partii rządowych mówiły same za siebie. Nie doszli do porozumienia w swoim gronie, a Natkański i Andrzejczak są znani i cenieni w środowisku mediów regionu łódzkiego” – dodał.

Zbigniew Natkański, działacz antykomunistycznej opozycji niepodległościowej odznaczony między innymi Krzyżem Wolności i Solidarności, jest od ponad 25 lat związany z SDP, od 2009 roku we władzach łódzkiego oddziału a od 2012 roku jego prezes. Jest także członkiem władz centralnych Stowarzyszenia, drugą kadencję pracuje w Głównej Komisji Rewizyjnej SDP.

Zbigniew Natkański przygodę z dziennikarstwem zaczynał w opozycyjnych periodykach, które sam kolportował jako działacz opozycji studenckiej w Łodzi. W latach 90. ub. wieku pracował w lokalnych mediach. Był dziennikarzem m.in. w TVP Łódź, współpracował też z Polskim Radiem Łódź, Nowym Biuletynem Łódzkim i Łódzkim Kurierem Wnet . Jest znany ze swojej pracy przy produkcji fimów dokumentalnych o tematyce historycznej. Współtworzył wiele dokumentów kilka serii dokumentalnych, m.in. „Świadkowie nieznanych historii” w TVP wraz ze śp. Waldemarem Wiśniewskim i Romanem Graczykiem. Był autorem odcinkowych historycznych audycji radiowych „Niepodległość” i „Rok 1968” wraz ze śp. Krzysztofem Michalskim i Hubertem Bekrychtem. Natkański występuje też w mediach jako ekspert specjalizujący się w dziejach najnowszych.

Natkański od wielu lat walczy o wolność słowa i przeciwstawia się cenzurze w polskich mediach. Półtora roku temu był sygnatariuszem protestów SDP przeciwko bezprawnemu przejęciu przez rząd mediów publicznych i nielegalnemu wyborowi władz TVP, PR i PAP oraz niszczeniu mediów konserwatywnych.

Nowy szef Rady Programowej Polskiego Radia Łódź powiedział portalowi sdp.pl, że polskie media publiczne należy przywrócić odbiorcom. „A to, przy tej władzy, nie będzie łatwe” – podkreślił. „Należy pamiętać o medialnym zamachu stanu z grudnia 2023 roku. Należy zminimalizować jego tragiczne dla mediów publicznych skutki pamiętając m.in. o ich szczególnej misji w regionach” – zaznaczył Natkański.

„Przy tym podziale politycznym i wyjątkowej brutalności władz wobec TVP, PR i PAP należy pamiętać o ludziach, między innymi tutaj, w rozgłośni Polskiego Radia w Łodzi i przeciwstawiać się wszelkim naciskom politycznym” – powiedział Zbigniew Natkański gratulując swemu zastępcy Mariuszowi Andrzejczakowi z NSZZ Solidarność.

Mariusz Andrzejczak od prawie czterech dekad pracuje w dziale techniki Telewizji Polskiej w łódzkim oddziale TVP.

Był dyrektorem technicznym i wieloletnim szefem Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność w TVP3 Łódź. Bardzo często uczestniczy w manifestacjach w obronie godności pracowników.

 

red/ (h)rob/ sdp.pl

 

 

JAN MARTINI: „Demokracja walcząca” w poznańskim radiu

Członkowie Rady Programowej poznańskiej rozgłośni (w tym niżej podpisany) otrzymali 14 stycznia br. list – apel kolegium redakcyjnego Radia Poznań w likwidacji „z prośbą o ocenę i opinię, czy pan Piotr Lisiewicz powinien nadal przewodniczyć Radzie Programowej Radia Poznań (…)„, gdyż „poglądy reprezentowane przez pana Piotra Lisiewicza, choćby ostatnio w Telewizji Republika, nie licują z powagą i wartościami Radia Poznań”.

Dalej zostały przytoczone trzy sformułowania, które – zdaniem autorów – są naganne: Piotr Lisiewicz nazwał Jerzego Owsiaka „bajkopisarzem”, „największym hejterem” i „świeckim świętym”. Pomijając już „powagę” instytucji w likwidacji, warto nadmienić, że członkowie kolegium redakcyjnego musieli chyba być zażenowani całą sytuacją, gdyż tylko jeden z jedenastu podpisów był czytelny.

Sygnał do ataku na popularnego dziennikarza o wyrazistych (i nigdy nie zmienianych!) poglądach nie był oddolną inicjatywą poznańskich redaktorów, lecz przyszedł  „z góry”. Decyzję o zainicjowaniu awantury podjęła neo-Rada Mediów Narodowych, a jej wykonanie powierzono likwidatorowi Regionalnej Rozgłośni ,,Radio Poznań” S.A. w likwidacji. Ten podrzucił „gorący kartofel” kolegium redakcyjnemu Radia Poznań, które z kolei usiłowało „wrobić” Radę Programową w usuwanie swojego przewodniczącego. Rada miała się zająć tematem na najbliższym posiedzeniu. Jednak nie czekając na jej opinię, przewodniczący został usunięty na miesiąc przed końcem czteroletniej kadencji, co wpisuje się w zwyczaje obecnie rządzących.

15-osobowa Rada Programowa reprezentująca szerokie spektrum partii politycznych i organizacji społecznych, z pewnością nie utrudniała realizacji nowych, już progresywnych założeń programowych obecnego kierownictwa rozgłośni. Warto nadmienić, że natychmiast po zmianie rządów, likwidatorzy nie zajęli się wyprzedażą sprzętu, czy mikrofonów, lecz dokonali masywnych „czystek” wśród personelu, a zakres zmian kadrowych przekraczał ten pamiętany przez starych radiowców z roku 1982, gdy „praworządność” przywracała ekipa Kiszczak/Jaruzelski.

Choć Rada Programowa ma ograniczone kompetencje, nie jest łatwo zmieniać jej skład, gdyż w ustawie nie określono sposobu odwoływania członków. Widocznie jednak znaleziono jakiś paragraf – obecnie rządzący mają  wprawę w poszukiwaniu i znajdowaniu podstaw prawnych…

Nie ulega wątpliwości, że cała akcja stanowi fragment medialnych „przygotowań artyleryjskich” do działań wymierzonych w telewizję Republika.

 

Jan Martini

Komentarze KRZYSZTOFA SKOWROŃSKIEGO i HUBERTA BEKRYCHTA w sprawie ostatnich ataków na SDP

W związku z mnożącymi się manipulacjami wobec FSD i SDP a także władz Stowarzyszenia, publikujemy odpowiedź Krzysztofa Skowrońskiego z ZG SDP na ataki w tekście z miesięcznika Press 1-2/ 2025

Miesięcznik Press w artykule „Stowarzyszenie Dziennikarskich Przelewów” zapoczątkował kolejny atak na Stowarzyszenie dziennikarzy Polskich i Fundację Solidarności Dziennikarskiej. Do tej pory nie odpowiadałem na rozmaite nieprawdziwe teksty Press, bo nie poważam redakcji, której jednym z zadań jest zniesławianie dziennikarzy i instytucji których światopogląd odbiega od lewicowo-liberalnej sztampy, a w świecie, gdzie kłamstwo i manipulacja stały się normą człowiek obojętnieje na takie zdarzenia.

Teraz też zachowałbym się podobnie, gdyby nie fakt, że tym razem atak nie jest skierowany przeciwko mnie, ale wziął na cel dwie instytucje którymi przez lata kierowałem, czyli Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich i Fundację Solidarności Dziennikarskiej. Ten atak, natychmiast wsparty przez Towarzystwo Dziennikarskie, uznałem za kolejną próbę zniszczenia niezależnych od władzy instytucji.

Przejdźmy do faktów. Zacznijmy od jednego z akapitów pan Boczka. Tytuł brzmi: „Cztery miliony od dobrej zmiany”. Początek jak w każdym tekście dramatyczny. Skarga jakiegoś anonimowego działacza, że nigdzie nie może znaleźć informacji na temat grantów fundacji i SDP (choć one są w sprawozdaniach zjazdowych i innych dokumentach dostępnych publicznie).

Po tym płaczliwym wstępnie pojawiają się konkretne liczby. W sumie, przez 10 lat swojego istnienia Fundacja pozyskała 2 023 000 złotych. Cztery duże granty. Jest się czym chwalić. Ale czy dziennikarz, którego zadaniem jest dokopać Fundacji pochylił się nad tym, czego one dotyczyły, na co były wydawane pieniądze? Nie!

Niech pan Boczek sobie wyobrazi, że w 2015 roku nastąpiło pewne istotne przewartościowanie polegające na odzyskiwaniu podmiotowości w rozmaitych sferach publicznego życia. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich postanowiło wykorzystać sytuację i zbudować swoją pozycję międzynarodową. Tak powstały projekty konferencji i wyjazdów studyjnych. Do Warszawy do Domu Dziennikarza przy ulicy Foksal przyjeżdżali publicyści z całego świata. Tu spotykali się dziennikarze z Estonii, Ukrainy, Niemiec z reporterami z USA, Libanu, Indii czy Afryki.  Gościliśmy władze zarówno europejskiego, jak i światowego stowarzyszenia dziennikarzy.

My pokazywaliśmy polskie media, inicjowaliśmy dyskusje na temat cenzury, politycznej poprawności czy wolności słowa, a w wolnych chwilach gościom pokazywaliśmy Warszawę. Tak w FSD powstawały projekty na takie konferencje czy wyjazdy studyjne do krajów środkowej Europy na spotkania z dziennikarzami Litwy, Łotwy, Estonii, Czech, Słowacji, Węgier, Rumuni. Z tych ostatnich powstał raport o mediach w krajach Europy Środkowej. Tak chcieliśmy stworzyć niezależny ośrodek monitorowania wolności słowa, tworzyć własne raporty konkurencyjne do, naszym zdaniem. skażonych ideologią raportów np. Reporterów Bez Granic.

Na takie cele przeznaczyliśmy pieniądze które FSD otrzymała od Polskiej Fundacji Narodowej (983 450 zł). Podobnie Fundacja Solidarności Dziennikarskiej może się rozliczyć ze wszystkich grantów i te rozliczenia były wielokrotnie weryfikowane.

I tak Fundacja PKO to wsparcie dla dziennikarzy, tytułów prasowych, pomoc prawna, pomoc przy powstawaniu filmów dokumentalnych. Narodowy Instytut Wolności dobrze ocenił i przyznał finansowanie na stabilizację i rozwój Fundacji w wysokości 591 000 złotych. Wynajęcie lokalu, zakup mebli, komputerów, drukarek wyposażenie sali konferencyjnej i przygotowanie dalekosiężnej strategii fundacji było celem tej dotacji. Wszystko powstało, ale pewno pan Boczek nie pamięta, że wybuchła pandemia przerywająca projekty fundacji, później Rosja napadła na Ukrainę, co też zmieniło cele i działania FSD.

Tak jak w Fundacji również w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich potrafimy rozliczyć się z każdej złotówki. A dalej w tekście pana Boczka same insynuacje: 40 000 zł dla Jolanty Hajdasz to 40 000 zł dla firmy, która zrealizowała w trakcie obostrzeń pandemicznych 33 godziny nagrań z operatorem i dźwiękowcem, którzy przyjechali spoza Warszawy. Powstało z tego około 9 godzin emisyjnych audycji na profilu SDP na YouTube. To była usługa, dzięki której mogliśmy zrealizować projekt (inne oferty były wielokrotnie droższe).

A dalej – pomijam informacje na temat moich honorariów, które otrzymywałem zgodnie z intencją fundatorów grantów – kilka kolejnych fake newsów:

Robert Kawałko wykonał swoją pracę (choć pandemia zaważyła na efektach), nie był w żaden sposób związany z Radiem Wnet, księgowy nie był związany z Radiem Wnet, informatyk obsługuje SDP i dziesiątki innych firm od 2012 roku. Mariusz Pilis dostał nagrodę, ale nie dlatego, że był członkiem władz tylko dlatego, że nakręcił najlepszy film, Aleksandra Tabaczyńska (nagroda Fundacji Solidarności Dziennikarskiej) dostała nagrodę za wieloletnie uczestnictwo w procesie zabójców dziennikarza i nigdy nie pracowała w Radiu Wnet. Wszystkie projekty które realizowała fundacja z Radiem Wnet, pochodziły z Radia Wnet i Radio Wnet było oficjalną stroną porozumienia z granatodawcami.

Dziennikarze, którzy występowali w projektach dostawali za to honoraria i słusznie pan Boczek pisze, że pieniądze z grantu „dziennikarze – twórcy kultury” głównie trafiły do członków SDP, ale tak był ten grant pomyślany. Można tylko dodać, że to byli dziennikarze z całej Polski.

Nie było żadnych sprzeniewierzeń, nie było zawyżonych cen, wszystkie projekty zostały prawidłowo rozliczone. Pan profesor Marek Wroński z Głównej Komisji Rewizyjnej SDP, po burzy którą starał się wywołać na zjeździe w 2021 roku otrzymał wsparcie… Fundacji Solidarności Dziennikarskiej, bo uległ wypadkowi – to był właśnie wyraz solidarności dziennikarskiej z chorym kolegą, który wcześniej próbował zdyskredytować FSD.

I jeszcze jedno, na koniec swojego „artykułu” pan Boczek chwali się, że zadał mi poprzez SMS pytanie o kondycje SDP, a ja mu nie odpowiedziałem. To prawda, ale znam Press i wiem od lat, że nie jest wiarygodnym medium i nie udzielam mu żadnych wywiadów, nie przesyłam wypowiedzi i nie odpowiadam na żadne pytania.

Pan Boczek w swoim „artykule” napisał takie zdanie: „konkluzją debaty w Warszawie było, że najważniejsze w zawodzie dziennikarza jest…nie kłamać”. Jak będzie kiedyś okazja zaprosimy pana Boczka na taką konferencję.

 

Krzysztof Skowroński – członek Zarządu Głównego SDP, prezes SDP w latach 2011 – 2024, prezes Fundacji Solidarności Dziennikarskiej   

     ***                                                                                    ***                                                                                      ***

Komentarz Huberta Bekrychta ws. ostatnich ataków na SDP:

Oprócz oczywistych manipulacji, w artykule Press „Stowarzyszenie dziennikarskich przelewów”, znalazło się przesłanie wszystkich zależnych od rządu Donalda Tuska pracowników mediów: SDP jest złe i trzeba je zdelegalizować. Autor tego paszkwilu, Pan Boczek, który usiłuje uprawiać publicystykę, sam złapał się w pułapkę własnych insynuacji. Uwierzył w to, co napisał.

Praca dziennikarza polega na tym, że sprawdza się fakty. Te podane w artykule nie są w ogóle w jakikolwiek sposób fachowo zweryfikowane. Teza o ich sensacyjnym podłożu pochodzi sprzed 4 lat.

Osoby spotwarzone przez Press dawno wytłumaczyły się z prac na rzecz FSD, co więcej na ten temat sporządzono dokumenty, które rozliczyły wszystkie dotacje jakie kiedykolwiek FSD dostała. Nie stwierdzono nieprawidłowości. Co robi Press? Podważa to wszystko raz jeszcze przygotowując grunt do ostatecznego rozwiązania kwestii SDP.

 

  1. Nie ma dowodów na „sprzeniewierzenie” pieniędzy przez Fundację Solidarności Dziennikarskiej ani Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.
  2. Nie udała się próba powiązania rzekomo „sprzeniewierzonych” pieniędzy z FSD z działalnością SDP poprzez szefa Fundacji i Stowarzyszenia Krzysztofa Skowrońskiego.
  3. Przeinaczenia powtarzane przez Press pochodzą z „raportu” przedstawionego przed zjazdem wyborczym w 2021 roku, w którego tezy nie uwierzyły organy wymiaru sprawiedliwości a nawet ci, którzy ten „dokument” inspirowali.
  4. Powtarzanie tych kłamstw i manipulacji teraz, kiedy prezesem po 13 latach przestał być Skowroński ma skłaniać do myślenia, że w FSD działo się coś niepokojącego, a były prezes SDP (obecnie członek Zarządu Głównego SDP) był w to zaangażowany. Tak mają myśleć zwykli członkowie SDP. Na szczęście tak nie myślą, bo to nieprawda, a SDP będzie broniło swojego dobrego imienia i dobrego imienia swoich członków oraz przedstawicieli władz.
  5. Nie chodzi o liczby, kwoty, daty i to, co rzekomo ustalił sam Pan Boczek, a raczej co firmuje pan Boczek. Tu chodzi o zasianie wątpliwości, w to co jest istotą działalności SDP – skuteczność obrony dziennikarzy. Przed cenzurą, ale także przed atakami bezczelnie politycznymi. A obecny rząd od 20 grudnia 2023 roku, kiedy to bezprawnie przejęto media publiczne, próbuje „unieważniać” swoich krytyków. Szczególnie dziennikarzy.
  6. Prasowy napad na Skowrońskiego ma także osłabić działające pod jego kierownictwem Radio Wnet, rozgłośnię, która stała się ważnym ośrodkiem opinii w przestrzeni medialnej stopniowo zawłaszczanej przez koalicję 13 grudnia. Zarówno ataki taki na Krzysztofa Skowrońskiego, byłego prezesa SDP, jak i obecną prezes SDP i dyrektor Centrum Monitoringu i Wolności Prasy Jolantę Hajdasz i innych członków władz Stowarzyszenia są jakże żałosnymi próbami zdyskontowania ludzi, którzy od lat są zaangażowani w działalność SDP.
  7. Paszkwile wobec SDP, które ostatnio często są w obiegu publicznym mają osłabić środowisko związane z największym w Polsce stowarzyszeniem dziennikarskim, zdeprecjonować je i przygotować do likwidacji. To skutek politycznych ataków kręgów związanych z rządzącą od roku koalicją. Te hańbiące działania spowodowane są obroną podejmowaną przez SDP i CMWP SDP tej części środowiska dziennikarskiego, która nie godzi się na rządową cenzurę i łamanie zasad wolności słowa w Polsce.

 

Hubert Bekrycht – ZG SDP, sekretarz generalny SDP, red. nacz. portalu SDP,

od 2022 roku członek Rady Fundacji Solidarności Dziennikarskiej

Komentarz HUBERTA BEKRYCHTA w sprawie ataków na SDP: Nie damy się „unieważnić”!

Oprócz oczywistych manipulacji, w artykule Press „Stowarzyszenie dziennikarskich przelewów”, znalazło się przesłanie wszystkich zależnych od rządu Donalda Tuska pracowników mediów: SDP jest złe i trzeba je zdelegalizować. Autor tego paszkwilu, Pan Boczek, który usiłuje uprawiać publicystykę, sam złapał się w pułapkę własnych insynuacji. Uwierzył w to, co napisał.

Praca dziennikarza polega na tym, że sprawdza się fakty. Te podane w artykule nie są w ogóle w jakikolwiek sposób fachowo zweryfikowane. Teza o ich sensacyjnym podłożu pochodzi sprzed 4 lat.

Osoby spotwarzone przez Press dawno wytłumaczyły się z prac na rzecz FSD, co więcej na ten temat sporządzono dokumenty, które rozliczyły wszystkie dotacje jakie kiedykolwiek FSD dostała. Nie stwierdzono nieprawidłowości. Co robi Press? Podważa to wszystko raz jeszcze przygotowując grunt do ostatecznego rozwiązania kwestii SDP.

 

  1. Nie ma dowodów na „sprzeniewierzenie” pieniędzy przez Fundację Solidarności Dziennikarskiej ani Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.
  2. Nie udała się próba powiązania rzekomo „sprzeniewierzonych” pieniędzy z FSD z działalnością SDP poprzez szefa Fundacji i Stowarzyszenia Krzysztofa Skowrońskiego.
  3. Przeinaczenia powtarzane przez Press pochodzą z „raportu” przedstawionego przed zjazdem wyborczym w 2021 roku, w którego tezy nie uwierzyły organy wymiaru sprawiedliwości a nawet ci, którzy ten „dokument” inspirowali.
  4. Powtarzanie tych kłamstw i manipulacji teraz, kiedy prezesem po 13 latach przestał być Skowroński ma skłaniać do myślenia, że w FSD działo się coś niepokojącego, a były prezes SDP (obecnie członek Zarządu Głównego SDP) był w to zaangażowany. Tak mają myśleć zwykli członkowie SDP. Na szczęście tak nie myślą, bo to nieprawda, a SDP będzie broniło swojego dobrego imienia i dobrego imienia swoich członków oraz przedstawicieli władz.
  5. Nie chodzi o liczby, kwoty, daty i to, co rzekomo ustalił sam Pan Boczek, a raczej co firmuje pan Boczek. Tu chodzi o zasianie wątpliwości, w to co jest istotą działalności SDP – skuteczność obrony dziennikarzy. Przed cenzurą, ale także przed atakami bezczelnie politycznymi. A obecny rząd od 20 grudnia 2023 roku, kiedy to bezprawnie przejęto media publiczne, próbuje „unieważniać” swoich krytyków. Szczególnie dziennikarzy.
  6. Prasowy napad na Skowrońskiego ma także osłabić działające pod jego kierownictwem Radio Wnet, rozgłośnię, która stała się ważnym ośrodkiem opinii w przestrzeni medialnej stopniowo zawłaszczanej przez koalicję 13 grudnia. Zarówno ataki taki na Krzysztofa Skowrońskiego, byłego prezesa SDP, jak i obecną prezes SDP i dyrektor Centrum Monitoringu i Wolności Prasy Jolantę Hajdasz i innych członków władz Stowarzyszenia są jakże żałosnymi próbami zdyskontowania ludzi, którzy od lat są zaangażowani w działalność SDP.
  7. Paszkwile wobec SDP, które ostatnio często są w obiegu publicznym mają osłabić środowisko związane z największym w Polsce stowarzyszeniem dziennikarskim, zdeprecjonować je i przygotować do likwidacji. To skutek politycznych ataków kręgów związanych z rządzącą od roku koalicją. Te hańbiące działania spowodowane są obroną podejmowaną przez SDP i CMWP SDP tej części środowiska dziennikarskiego, która nie godzi się na rządową cenzurę i łamanie zasad wolności słowa w Polsce.

 

Hubert Bekrycht – ZG SDP, sekretarz generalny SDP, red. nacz. portalu SDP,

od 2022 roku członek Rady Fundacji Solidarności Dziennikarskiej

 

 

 

POŻEGNANIE JÓZEFA MATUSZA: „Jak trudno żegnać kogoś, kto jeszcze mógł być z nami…”

Publikujemy tekst pożegnania śp. Józefa Matusza zmarłego 15 stycznia br. a pochowanego 17 stycznia na cmentarzu w Krasnem k. Rzeszowa. Tekst w imieniu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich napisała prezes SDP Jolanta Hajdasz a podczas ceremonii żałobnej odczytała Anna Pakuła-Sacharczuk z oddziału rzeszowskiego SDP:

 

Droga Rodzino, Szanowni Państwo!

Przypadł nam dzisiaj w udziale smutny zaszczyt pożegnania redaktora Józefa Matusza, dziennikarza i publicysty, byłego dyrektora i redaktora naczelnego Oddziału Telewizji Polskiej w Rzeszowie. Pełnił tę funkcję od marca 2016 r. do grudnia 2023 roku. Z dziennikarstwem związał się na początku lat 90-tych, pracował w gazetach takich jak „Dziennik Obywatelski A-Z” i „Nowiny”. Był podkarpackim korespondentem „Rzeczpospolitej” oraz kierownikiem rzeszowskiego oddziału Polskiej Agencji Prasowej.  Z wykształcenia był prawnikiem, ukończył aplikacją sędziowską, ale to media stały się jego zawodową i życiową pasją.

Praktycznie przez cały okres intensywnego życia zawodowego łączył swoją pracę z działalnością społeczną, bo był aktywnym członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, największej i najstarszej organizacji dziennikarskiej w naszym kraju. Był szefem oddziału SDP na Podkarpaciu i przez dwie kadencje w latach 2011-2017 członkiem Zarządu Głównego SDP.

Na forum stowarzyszenia wielokrotnie angażował się w przeprowadzania najbardziej ważnych i fundamentalnych dla naszego zawodu spraw. Wspierał tych, którzy przestrzegali zasad etyki dziennikarskiej oraz stali na straży prawdy i rzetelności w mediach.  Był niepoprawnym optymistą i potrafił zarażać innych tym optymizmem. Bezpośredni, kontaktowy, serdeczny kolega, ktoś, kto w ciągu kilku minut rozmowy potrafił docierać do sedna sprawy, by podpowiedzieć rozwiązanie. I jeszcze dwie ważne cechy Józka, w swoich zawodowych przyjaźniach potrafił być niezwykle lojalny i szczery. W zawirowanym i często zakłamanym niestety świecie współczesnych mediów są to cechy bardzo pożądane i niestety coraz rzadziej spotykane.

 Mówi się, że Pan Bóg zabiera człowieka wtedy, gdy widzi, że on zasłużył sobie na Niebo, dlatego wszyscy dziś możemy mieć pewność, że nasz przyjaciel Józek jest już w tym lepszym świecie, gdzie spotkał się ze swoim ukochanymi przodkami i przyjaciółmi, którzy odeszli przed nim. Razem z nimi zapewne patrzy dziś na nas z góry i po swojemu się uśmiecha, choć my tu na ziemi jeszcze długo będziemy tęsknić i za nim, i za jego życzliwością i pogodą ducha. 

 

 

W imieniu koleżanek i kolegów

z Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

 

Jolanta Hajdasz, prezes SDP

 

23 stycznia msza św. w intencji naszego Zmarłego Kolegi, dziennikarza JÓZEFA MATUSZA

 Zmarł Józef Matusz, nasz Kolega dziennikarz, wieloletni prezes rzeszowskiego oddziału SDP.

Był prawnikiem. Wybrał jednak dziennikarstwo. Zaczynał w studenckim „Dwukropku” a potem był „Dziennik Obywatelski AZ”. Stanowił podporę rzeszowskich „Nowin” i regionalnej redakcji „Rzeczpospolitej”, był także korespondentem PAP. Zasiadał w Radzie Nadzorczej Radia Rzeszów i Radzie Programowej TVP3 w Rzeszowie. Od 2016 do 2023 roku był dyrektorem rzeszowskiego ośrodka Telewizji Polskiej.

Józef Matusz był szefem oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Rzeszowie, zasiadał też w Zarządzie Głównym SDP. Odznaczony przez prezydenta RP Andrzeja Dudę Srebrnym Krzyżem Zasługi. Miał 63 lata.

Józef, Józek, Józio… Zawsze z pomysłami, zawsze w ruchu, zawsze pomocny, zawsze pełen werwy i humoru…

Zawsze.

Zawsze będzie w naszej pamięci.

Nawet pisanie o nim w czasie przeszłym boli…

Do zobaczenia Józiu…

 

Zmarły został pochowany 17 stycznia br. na cmentarzu w Krasnem koło Rzeszowa. 

Msza święta od członków i władz SDP w intencji śp. Józefa Matusza zostanie odprawiona 23 stycznia 2025 roku o godz. 19.00 w kościele pw. Św. Krzyża w Warszawie przy ul. Krakowskie Przedmieście 3.

 

Rodzinie, Bliskim, Przyjaciołom i Znajomym śp. Józefa Matusza

składamy wyrazy głębokiego współczucia

Członkowie i władze Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

 

 

 

HUBERT BEKRYCHT: Wicepremier bez koncesji, minister bez sensu

Nie było jeszcze takiej szarży lewicowych polityków na konserwatywne media. Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski chce odebrania koncesji telewizji, która nie chwali rządu. Dalej idzie minister ds. równości Katarzyna Kotula. Sama nie wie gdzie, ale idzie…

Jak politycy nie znają się już na niczym, szczególnie zaś ministrowie, to premier kieruje ich na front medialny. Lewicowcy wiodą tutaj prym, bo i wicepremier Gawkowski i minister Kotula znają się na mediach… O ile mają w domu centralne ogrzewanie, prąd i gaz. A chyba mają.

Kotula atakuje mową nienawiści „mowę nienawiści” a zwałaszcze niewygodne pytania zadawane Owsiakowi. Mowę, której „nienawiści” nikt poza szefową resortu równości nie udowodnił. Naparza pani minister w TVP Republika, ale nie prostuje, że zarzuty wobec konserwatywnych mediów pojawiły się i zniknęły, bo policja nie przesłuchała podejrzewanego starszego pana, który tym samym przestał być podejrzanym.

Wicepremier Gawkowski z charyzmatycznym podejściem do spraw cyfryzacji przesadził. Nikt mu nie powiedział, że nie jest od telewizji? Bo jest przecież jednak KRRiT, chociaż politykowi może doradzono, aby jej nie uznawać. Komu można odebrać koncesję na nadawanie też Gawkowski orientuje się średnio.

Pan minister nie uczy się na błędach. Bo już mu kiedyś wyjaśniono, że cyfryzacja to nie są numery telefonów jego ministerstwa. Tym bardziej, że czasem takich zestawów cyfr nie ma.

Mam kolegę, który mawia, że może być prezesem telewizji, bo ma telewizor w domu. Nie wiedziałem, że mam z Gawkowskim i Kotulą wspólnych znajomych. I zupełnie bezpłatna rada dla premiera – odebrać panu wicepremierowi od cyfryzacji koncesję na wypowiadanie się a pani minister ds. równości zabronić mówić o nierównościach.