Dziennik „Sport” nie zniknie jednak z rynku

Dziennik „Sport”, który miał przestać ukazywać się z końcem listopada, znalazł nowego właściciela.

Na początku listopada spółka Gremi Media (wydaje m.in. „Rzeczpospolitą”) zapowiedziała zamknięcie katowickiego dziennika „Sport”, który był obecny na rynku od 1945 roku. We wtorek poinformowała jednak, że podjęła decyzję o sprzedaży tytułu. Transakcję sfinalizowano 24 listopada. Nowym właścicielem, od 1 grudnia będzie Edicom sp. z o.o.

– 10 dni na decyzję o zakupie i przejęcie redakcji to krótki czas. Udało się. Za co dziękuję również spółce Gremi Media. Zachowamy ciągłość wydań – to dla nas najważniejsze. Od 1 grudnia zapraszamy do aplikacji dziennika „Sport”, która jest już dostępna w App Store i Google Play – mówi Ryszard Halemba, prezes zarządu Edicom, cytowany w komunikacie prasowym.

opr. jka, źródło Gremi Media

 

AGNIESZKA LEGUCKA: Rosyjska „zasłona” dezinformacyjna wobec Ukrainy

Rosyjskie kampanie dezinformacyjne były podporządkowane potrzebie dyskredytacji Ukrainy i Ukraińców wobec trzech grup odbiorców: Zachodu, Globalnego Południa oraz rosyjskiego społeczeństwa.

Nie można powiedzieć, że nie przygotowywaliśmy się do wojny z Rosją. Kilka dni przed wybuchem pełnoskalowej rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie byłam w Donbasie, między innymi w „przyfrontowych” miastach – Siewierodonieck, Krematorsk i Słowiańsk. Od kilku miesięcy przy granicy z Ukrainą gromadziły się dziesiątki tysięcy rosyjskich żołnierzy. Jednak większość spotkanych osób, z którymi rozmawiałam było przekonanych, że jest to rosyjska wojna informacyjna, dzięki której uda się Rosji wywrzeć presję na rząd ukraiński lub na Zachód, aby Rosja mogła zrealizować swoje cele polityczne (np. zatrzymać rozszerzenie NATO na wschód). Mieszkańcy przekonywali mnie, że wojna kinetyczna trwa od 2014 r. w Donbasie, a z wojną psychologiczną i informacyjną Ukraińcy mierzą się od lat. Byli więc przyzwyczajeni do wojny informacyjnej, bo Ukraina była i jest nadal obiektem największych wysiłków dezinformacyjnych i propagandowych Kremla.

Na Zachodzie świadomość rosyjskiego zagrożenia przychodziła z opóźnieniem, ale w końcu zarówno w UE, jak i USA zidentyfikowano Rosję jako aktora prowadzącego wojnę informacyjną przeciwko Zachodowi. Przygotowywano się do „wojny hybrydowej” z Rosją (choć precyzyjniej jest mówić o „działaniach hybrydowych”). Jednak Mark Galleotii w książce pt Russian Political War: Moving Beyond Hybrid, Routledge, London and New York, wydanej w 2019 przekonywał, że zachodni analitycy i naukowcy nie rozumieją rosyjskiej wojny hybrydowej, bo kojarzą ją z atakiem (dez)informacyjnym, psychologicznym, zasadniczo – wielowymiarową, głównie ale przede wszystkim – pozamilitarną. Tymczasem, Rosjanie – zdaniem Galeottiego – stosują zasłonę dymną w postaci gibridnoj wojny, o której chętnie teoretyzują, ale w praktyce wydają pieniądze na dywizje, przezbrojenie i rakiety, a na uczelniach wojskowych szkolą się do stosowania środków wojskowych, a nie hybrydowych. Władimir Putin i jego otoczenie – twierdził Galeotti – wykorzystuje pojęcie hybrydowości na określenie znanej metody działania rosyjskich służb specjalnych tzw. maskirowki, czyli zaciemnienia obrazu rzeczywistości dla zmylenia przeciwnika. Galeotti powołuje się na opinię łotewskiego analityka Jānisa Bērziņša, który zauważył, że „słowo <hybrydowe> jest chwytliwe, ponieważ jest znakomitą mieszanką niczego”.

Przebudzenie na Zachodzie

Unia Europejska zaczęła podejmować wysiłki w celu zwalczania dezinformacji jeszcze w marcu 2015 roku, po aneksji Krymu przez Rosję rok wcześniej. Rada Europejska zaapelowała do Wysokiego Przedstawiciela ds. Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa o stworzenie planu działania dotyczącego strategicznej komunikacji w celu przeciwdziałania kampaniom dezinformacyjnym prowadzonym przez Rosję. W efekcie tego apelu, powołano grupę zadaniową w ramach Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (ESDZ) nazwaną East StratCom. Grupa ta miała za zadanie monitorować, analizować i reagować na rosyjską propagandę i dezinformację. W ciągu następnych lat, w 2017 roku, utworzono dwie kolejne grupy zadaniowe StratCom: jedną dla południowego sąsiedztwa UE oraz drugą dla Bałkanów Zachodnich.

W 2018 roku Komisja Europejska, wraz z grupą ekspertów, opracowała dokument pt. „Zwalczanie dezinformacji w internecie: podejście europejskie”, w którym określiła zasady i cele walki z tym zagrożeniem. Głównym celem tego wysiłku było zwiększenie świadomości publicznej na temat dezinformacji. W 2018 roku Komisja opublikowała unijny plan działania przeciwko dezinformacji, który skupiał się na czterech priorytetowych obszarach działań: Zwiększanie zdolności instytucji UE do wykrywania, analizowania i ujawniania dezinformacji. Wzmocnienie skoordynowanej i wspólnej reakcji na dezinformację. Monitorowanie sektora prywatnego w celu zwalczania dezinformacji. Podnoszenie świadomości i zwiększanie odporności społecznej. Cały ten wysiłek miał na celu polepszenie demokracji oraz zabezpieczenie europejskich procesów wyborczych poprzez przeciwdziałanie wpływom dezinformacji i manipulacji.

Niemniej jednak, mimo dostrzeżonego zagrożenia ze strony dezinformacji rosyjskiej, UE napotykała na ograniczone zasoby, aby skutecznie przeciwdziałać temu problemowi. Początkowo grupa East StratCom składała się zaledwie z trzech osób i nie miała wydzielonego budżetu. Pomimo wykorzystywania przez Rosję aparatów dezinformacyjno-propagandowych w celu destabilizacji, ingerencji w procesy polityczne i atakowania demokratycznego systemu wartości w wielu państwach UE, brakowało jednomyślności i woli politycznej, by skutecznie temu przeciwdziałać. Niektórzy europejscy przywódcy obawiali się oskarżeń o cenzurę i łamanie wolności słowa przy próbach ograniczania działalności kanałów rosyjskiej propagandy. Brak wystarczającego przygotowania i odpowiedzi ze strony UE prowadził do tego, że w okresie od listopada 2016 r. do kwietnia 2019 r. rosyjskie ingerencje w procesy polityczne dotyczyły 16 z 20 wszystkich takich przypadków na świecie (miały miejsce m.in. w Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech i Hiszpanii). Przyjęły one postać przede wszystkim kampanii dezinformacyjnych i cyberataków, m.in. włamań na strony internetowe i zmieniania ich treści, atakowania infrastruktury wyborczej czy wykradania i publikowania informacji (hack and leak) w celu manipulowania opinią publiczną. Dlatego Komisja Europejska podkreślała, że działania dezinformacyjne Federacji Rosyjskiej wyróżniały się systematycznością i długofalowością oraz imponującym zestawem narzędzi. W porównaniu z innymi państwami stosującymi dezinformację, takimi jak Chiny, Iran czy Korea Północna, Rosja wykazywała się wyjątkową determinacją w szerzeniu swoich wpływów.

Dezinformacja w trakcie wojny Rosji z Ukrainą

Od rozpoczęcia pełnoskalowej agresji Rosji w Ukrainie władzom rosyjskim nadal zależało, aby wpływać na debatę publiczną w państwach europejskich, m.in. szantażując Europejczyków użyciem broni jądrowej, wysokimi cenami energii, destabilizacją wynikającą z przedłużającego się konfliktu zbrojnego na Ukrainie (perspektywą masowej migracji, handlu bronią, wzrostu przestępczości). Celem tych działań była chęć skłonienia państw UE do osłabienia wsparcia dla Ukrainy, zasianie strachu wśród europejskich społeczeństw i elit politycznych, aby te następnie przekonały ukraińskie władze do ustępstw terytorialnych wobec Rosji. Towarzyszyły temu kampanie dezinformacyjne wymierzone w Zachód, oczerniające Ukrainę i budujące obraz Rosji jako państwa, który broni się przez „imperialnym ekspansjonizmem” USA, „zagrożeniem ze strony” NATO. Rosyjska propagadna i dezinformacja była skierowana na podważenie zasadności wprowadzania zachodnich sankcji, które rosyjskie władze chciałby ograniczyć i znieść. Dla przykładu w Niemczech trolle wykorzystywali nastroje społeczne związane z rosnącą inflacją i wzniecali dyskusje na temat sankcji, sugerując, że są one bardziej dotkliwe dla Zachodu niż dla Rosji. Prokremlowskie media przekonywały, że sankcje sprzyjają rozwojowi rosyjskiej gospodarki. Ostatnim celem rosyjskiej dezinformacji podczas konfliktu z Ukrainą jest podważanie obecnego porządku międzynarodowego i pokazywanie Rosji jako ofiary „zmowy” Zachodu, motywowanego Rusofobią.

Rosyjskie kampanie dezinformacyjne były podporządkowane potrzebie dyskredytacji Ukrainy i Ukraińców wobec trzech grup odbiorców: Zachodu, Globalnego Południa oraz rosyjskiego społeczeństwa. W retoryce rosyjskich władz i kremlowskich mediów z większą intensywnością prokremlowskie media i politycy zaczęły używać takich pojęć, jak „reżim kijowski”, „marionetki Waszyngtonu”, „faszyści” „banderowcy”, a przede wszystkim „naziści” i „neonaziści”, a nawet „sataniści”. Według badań EU East StratCom Task Force w rosyjskich prokremlowskich mediach między lutym a kwietniem 2022 r. nastąpił wzrost użycia słowa „naziści” o 290% i o ponad 500% – słowa „ludobójstwo”. Miało to z jednej strony zdehumanizować Ukraińców w oczach Rosjan, z drugiej – przekonać międzynarodową opinię publiczną, że Ukraina nie jest samodzielnym podmiotem, a jedynie instrumentem amerykańskich interesów w Europie wykorzystywanym przeciwko Rosji w międzynarodowej rywalizacji (do budowania na jej terytorium „anty-Rosji”). Ponadto propaganda rosyjska i władze FR insynuowały, że Amerykanie instalują na Ukrainie laboratoria biotechnologiczne i odpowiadają za rozsiewanie wirusów, co może zagrozić bezpieczeństwu międzynarodowemu. Treści takie Rosja przedstawiała na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ m.in. w marcu oraz październiku 2022 r.

Na podstawie kilkuletniej obserwacji rosyjskiej dezinformacji unijny zespół zadaniowy EU East StratCom Task Force opisał model wzorców oddziaływania informacyjno-psychologicznego, którego celem jest wpływanie na dyskusję na ważne tematy polityczno-społeczne w państwach demokratycznych i nazwał go mianem – „ZASŁONA” (od pierwszych liter). Została ona zastosowana przeciwko Ukrainie.

Zasłona jest wykorzystywana kontekście wojny w Ukrainie w sposób bezprecedensowy i jest to:

Zaprzeczenie, czyli poddanie w wątpliwość wszelkich dowodów na istnienie dezinformacji, które było wykorzystywane np. przy okazji podważania dowodów na zbrodnie popełnianie przez rosyjskich żołnierzy m.in. w Buczy i Irpieniu.

Aczemunizm technika odpowiadania na oskarżenie lub trudne pytanie poprzez postawienie kontroskarżenia lub podniesienie innej kwestii np. dotyczące porywania ukraińskich dzieci przez Rosję na terytoriach okupowanych odrzucając argumenty pytaniami „a czemu nie zajmujecie się żółtymi kamizelkami we Francji lub protestami powyborczymi w USA”.

Satyra, czyli użycie sarkazmu, aby umniejszyć przeciwnika np. rzeczniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Maria Zacharowa, wykorzystuje tę technikę jako podstawowy element swoich cotygodniowych przemówień. W dniach poprzedzających pełnoskalową inwazję wyśmiewała zachodnie informacje wywiadowcze wskazujące na konkretne daty jej rozpoczęcia, zaprzeczając jakimkolwiek przygotowaniom Rosji do wojny.

Łgarstwo polegający na ataku na oponentów za poglądy, których nigdy nie wyrazili np. nieuzasadnione i nieudowodnione przypisywanie osobom krytykującym  politykę Kremla sympatii faszystowskich/nazistowskich, oskarżanie o rusofobię lub bycie „agentem obcych służb specjalnych”.

Oskarżenie, czyli stosowanie zarzutów tak samo prowokacyjnych, jak bezpodstawnych np. formułowanie oskarżeń wobec państw zachodnich o przygotowanie prowokacji z użyciem broni biologicznej na Ukrainie lub tego, że na Ukrainie są biolaboratoria, w których USA prowadzą badania nad wirusami do zaatakowania Rosji.

Niuanse polegające na zalewaniu oponenta szczegółami i technikaliami np. w związku z zajęciem Zaporoskiej Elektrowni Atomowej w marcu 2022 r., kiedy Rosjanie przekonywali, że to Ukraińcy strzelali do elektrowni atomowej i podawali dużo argumentów za tym, aby uzasadnić swoje oskarżenia.

Atak. Charakteryzuje się tym, że używa się ostrego języka, aby zniechęcić oponenta (np. określanie przez kremlowskie media Ukraińców mianem „faszystów”, „banderowców”, „satanistów” a prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego – mianem „narkomana”).

Rosja się wobec blokady informacyjnej w UE

Jednocześnie Rosja musiała się dostosować się do nowych ograniczeń w międzynarodowej przestrzeni informacyjnej. W marcu 2022 r. po zablokowaniu medium RT (dawnego Russia Today) na terytorium Unii Europejskiej propagandyści utworzyli na Telegramie specjalny kanał „Videos in different languages”, na którym umieszczano filmy dotyczące Ukrainy, co umożliwoało innym rozpowszechnianie fałszywych treści w innych mediach społecznościowych. Najczęściej udostępniano materiały na Twitterze (gdzie RT umieszczała swoje filmy w 17 językach), a także na Gettr, Gab oraz TruthSocial. Dzięki temu udawało się oczerniać stronę ukraińską za pośrednictwem kont rosyjskich ministerstw i ambasad. Największe zainteresowanie na Twitterze zyskała hiszpańskojęzyczna RT, która trafiała m.in. do społeczności latynoamerykańskiej. W kwietniu 2022 r. RT en Español była na Twitterze trzecią najczęściej udostępnianą stroną z hiszpańskojęzycznymi informacjami na temat inwazji Rosji na Ukrainę.

Z pierwszego raportu ESDZ poświęconego dezinformacji, manipulacjom i operacjom wpływu w UE z lutego 2023 r. wynikało, że Rosja przede wszystkim stara się stosować technikę aczemuizmu, niuansowaniu, atakowaniu (42% przypadków „rozpraszania uwagi” odbiorców europejskich), które były ukierunkowane m.in. na przypisywanie odpowiedzialności za wybuch wojny na Ukrainie państwom Zachodu. W 35% przypadków intencją rosyjskiej propagandy było „zniekształcanie obrazu” poprzez narzucanie własnej, niezgodnej z rzeczywistością, interpretacji przebiegu działań wojennych i przyczyn konfliktu. Manipulacje informacyjne często opierają się na fałszowaniu obrazu i materiałów video (np. deep fake z udziałem prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego).

Wnioski

Zachód nie zrozumiał na czas, że Rosja nie tylko prowadzi wojnę informacyjną, ale jest gotowa do wojny konwencjonalnej. Należy zgodzić się z Markiem Galeottim, że przygotowywaliśmy się do innej wojny z Rosją. To oczywiście nie oznacza, że w momencie pełnoskalowej agresji na Ukrainę władze rosyjskie zrezygnowały z działań hybrydowych, w tym dezinformacji. Rosja dostosowała się do zmienionej sytuacji związanej z blokadą niektórych jej mediów w UE, działa za pomocą pośredników i w pewnym sensie „zeszła do podziemia”. Konfrontacja z takim aktorem, jakim jest Rosja wymaga więc nie tylko przygotowania militarnego, ale także budowania odporności społecznej w odniesieniu do stosowanych metod przez autorytarny reżim Putinowski w sferze propagandowej i dezinformacyjnej.

Agnieszka Legucka

Artykuł powstał w ramach projektu StopFake PL. Więcej TUTAJ.

Ogłoszono laureatów Konkursu Podcast Roku 2023

Andrzej Andrysiak za podcast „Mała Władza” Radio TOK FM  otrzymał Grand Prix tegorocznej edycji Konkursu Podcast Roku im. Janusza Majki.

Oprócz Grand Prix, w tym roku jury konkursu przyznało nagrody w sześciu kategoriach.

W kategorii „Debiut” laureatem został  Jakub Wiech za podcast „Elektryfikacja – podcast Jakuba Wiecha”.

W kategorii „Polityka, Gospodarka, Społeczeństwo” nagrodzono Pawła Drozda za podcast „Brzmienie świata z lotu Drozda”.

W kategorii „Nauka, Edukacja, Technologia” nagrodę otrzymali Aleksandra i Piotr Stanisławscy za podcast ,,Crazy nauka”,

W kategorii „Lifestyle, Kultura, Hobby” nagrodzono ,,Score and the City – podcast o muzyce filmowej”,

W kategorii „Kryminał” laureatkami zostały Marta Hopfer-Gilles i Katarzyna Nocuñ-Mszyca za podcast ,,Krwawa Skandynawia“,

W kategorii „Marka Sponsorująca Podcast” nagrodę otrzymało Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie za podcast ,,Seria Beyond Curie”.

Nagroda Publiczności, o której decydowało głosowanie internautów, przypadła Andrzejowi Stankiewiczowi, Dominice Długosz, Kamilowi Dziubce i Renacie Grochal za podcast „Stan Wyjątkowy” Onet Audio.

Konkursu Podcast Roku ma na celu wybór najlepszych jakościowo i najbardziej wartościowych poznawczo podcastów przedstawiających w interesujący sposób tematy związane między innymi ze sprawami społecznymi, międzynarodowymi, podróżniczymi, motoryzacyjno-sportowymi, zdrowotnymi i religijnymi. Wyróżnienie upamiętnia Janusza Majkę, redaktora związanego przez niemal 40 lat z Polskim Radiem w Rzeszowie, który w lutym 2021 roku zmarł na COVID-19.

opr. jka, źródło: Podcast Roku/FB

Od Wileńszczyzny do Warmii i Mazur. O życiu Ryszarda Bitowta opowiadał Zdzisław Piaskowski

Zakończyło się ostatnie tegoroczne spotkanie autorskie zorganizowane przez Warmińsko-Mazurski Oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Olsztynie. Tym razem gościem był Zdzisław Piaskowski, autor fabularyzowanej biografii pt. „BezKresy Ryszarda Bitowta”.

Wydarzenie odbyło się 23 listopada 2023 roku o godzinie 18.00 w Galerii Usługa Jazz Bar. Bohater książki Ryszard Bitowt mimo ogromnych chęci ze względu na stan zdrowia nie mógł być obecny na spotkaniu. Przygotował jednak pismo na tę okoliczność:

„Dziękuję Wam za przybycie i jestem wdzięczny przyjaciołom za zorganizowanie i prowadzenie dzisiejszego spotkania. Życzę wszystkim zdrowia i wszystkiego najlepszego. Przez całe życie biegniemy, walczymy, uciekamy i szukamy lepszego życia. Bracia mojej matki szukali go aż w Argentynie. Gdzie jest ten spokój, to wytchnienie i jak je osiągnać? A kiedy nasze życie dobiegnie końca? Czy jest to kres naszych bezkresów? Czy bezkres ciągnie się dalej i ma o wiele większy wymiar niż jesteśmy w stanie to sobie wyobrazić? Czy jest nim Ojczyzna? A może nasza Ojczyzna jest niewidzialna i nie ma granic? Czy można ją znaleźć”

Spotkanie rozpoczęło się kilkunastominutową prezentacją książki. Osobą wprowadzającą w klimat publikacji była kierownik Biblioteki Pedagogicznej w Mrągowie Anna Wysuwa-Szefler, a fragmenty z książki czytał Krzysztof Matusiak.

Później rozpoczęła się druga część spotkania, czyli rozmowa z autorem książki Zdzisławem Piaskowskim.

– Na rozmowach z Ryszardem Bitowtem spędziłem wiele dni i wieczorów. To był dobry czas. Każde spotkanie zaczynaliśmy od omówienia bieżących spraw, by przejść niepostrzeżenie do historii jego życia. Wtedy on mówił, a ja słuchałem i notowałem – opowiadał o początkach powstawania książki Zdzisław Piaskowski. – W trakcie tych spotkań poznawaliśmy się nawzajem, polubiliśmy swoje towarzystwo i z czasem zaprzyjaźniliśmy się. Po upływie dwóch, może trzech miesięcy mówiliśmy już sobie po imieniu pomimo znacznej różnicy wieku między nami.

Otrzymaliśmy także informacje, że planowana jest kontynuacja. Autor wraz z bohaterem pracują nad drugą częścią książki, która dotyczyć będzie dalszych losów miłośnika historii Warmii i Mazur oraz kolekcjonera niezwykłych przedmiotów. Poznamy więc dalsze wydarzenia związane z Ryszardem Bitowtem, czyli okres pobytu w Wyszemborku oraz Mrągowie.

Cykl spotkań „Od Warmii do Mazur – w poszukiwaniu tożsamości regionu” jest współfinansowany ze środków Samorządu Województwa Warmińsko-Mazurskiego.

 

Rozdano „Melchiory 2023”. Wśród laureatów Dagmara Drzazga

Dziennikarka i dokumentalistka z Oddziału SDP w Katowicach  Dagmara Drzazga otrzymała statuetkę Złotego Melchiora w kategorii Inspiracja Roku. Twórców reportaży i dokumentów nagrodzono 23 listopada podczas Gali Polskich Reportażystów „Melchiory 2023”.

Organizatorem Ogólnopolskiego Konkursu Reportażystów „Melchiory 2023″ jest Studio Reportażu i Dokumentu Polskiego Radia. Konkurs odwołuje się do tradycji rodzimego reportażu oraz dorobku Melchiora Wańkowicza – jednego z najwybitniejszych polskich reportażystów. Celem przedsięwzięcia jest odkrywanie i promowanie najlepszych twórców gatunku, jak również uhonorowanie reportażystów innych mediów, których twórczość może być inspiracją dla dziennikarzy radiowych.

W tegorocznej edycji złota statuetka  i nagrodę w wysokości 10 tysięcy złotych w kategorii REPORTAŻ ROKU przypadła Jolancie Rudnik z Polskiego Radia Koszalin za materiał „Nie do wiary”. Nagrodę przyznano za doskonały warsztat, wiarygodność tematu, użycie środków radiowych i dociekliwość. Dwa równorzędne wyróżnienia w tej kategorii otrzymali także: Michał Kwiatkowski z Polskiego Radia Wrocław za reportaż „Teatr Gas” – wyróżniony za ciekawe osobiste historie, które w nowatorski sposób opowiadają o radzeniu sobie z traumą wojny. Drugie wyróżnienie przyznano  Alicji Samolewicz – Jeglickiej z Polskiego Radia Gdańsk, za reportaż „44 minuty”. To wzruszająca opowieść o bezdzietności, pragnieniu posiadania dziecka i miłości do dziecka nienarodzonego.

W kategorii DOKUMENT ROKU Jury przyznało złotą statuetkę oraz nagrodę pieniężną w wysokości 10 tysięcy złotych Maciejowi Jastrzębskiemu z Informacyjnej Agencji Radiowej, za reportaż „Za prawdę o Katyniu odebrano mu wszystko”. Przedstawia on historię Ferdynanda Goetla, pisarza który postawił prawdę ponad własne bezpieczeństwo i karierę. Wyróżnienie specjalne w tej kategorii otrzymały Monika Chrobak ze Studia Reportażu i Dokumentu PR S.A., za reportaż „Sprawiedliwi” oraz Karolina Ryniak z Polskiego Radia Lublin, za reportaż „Jutro będzie lepiej”.

W kategorii INSPIRACJA ROKU  statuetkę Złotego Melchiora od Polskiego Radia oraz nagrodę pieniężną ufundowaną przez prezesa zarządu Telewizji Polskiej w wysokości 10 tysięcy złotych przyznano Dagmarze Drzazdze z TVP3 Katowice, za znalezienie własnej, trudnej formy opowiadania historii bohatera żyjącego w symbiozie z otoczeniem, w którym przyszło mu żyć. Jury postanowiło przyznać także honorowe wyróżnienie – Beacie Hyży-Czołpińskiej z TVP Białystok, za znalezienie autorskiego języka dla stworzenia portretu człowieka takiego, jakim jest.

W kategorii REALIZATOR ROKU nagrodę w wysokości 5 tysięcy złotych oraz statuetkę Melchiora wręczono Pawłowi Antosiewiczowi z Polskiego Radia Białystok.

GRAND PRIX KRAJOWEJ RADY RADIOFONII I TELEWIZJI przyznano Maciejowi Jastrzębskiemu z Informacyjnej Agencji Radiowej, za reportaż „Za prawdę o Katyniu odebrano mu wszystko”. Jury doceniło mistrzowskie przedstawienie zapomnianej postaci Ferdynanda Goetla, a także bogatą dokumentację popartą właściwym wykorzystaniem środków radiowych. Nagroda pieniężna w tej kategorii to 15 tysięcy złotych.  Jury przyznało także dwie równorzędne nagrody specjalne w wysokości 5 tysięcy złotych każda i otrzymali je: Adam Głaczyński za reportaż, „Tryptyk – Ulmowie. Rodzina”, za ukazanie człowieczeństwa i ludzkiego aspektu tragicznej historii rodziny Ulmów oraz Ewelina Kosałka – Passia, za ciekawy i nieoczywisty sposób prezentacji śląskiego bohatera.

Laureatką  XXVI KONKURSU STYPEDNIALNEGO IM. JACKA STWORY została Aleksandra Sadokierska z Polskiego Radia Białystok, za reportaż „Wynurzony z ciszy”. Reportaż – jak podkreślono – wyróżnia się świetną kompozycją, dobrą dramaturgią, niebanalnymi pytaniami. Kapituła konkursu przyznała również wyróżnienie Małgorzacie Lachendro z Polskiego Radia Katowice, za reportaż „Barbórecka”.

Podczas czwartkowej Gali Polskich Reportażystów „Melchiory 2023” prezes zarządu Polskiego Radia, Agnieszka Kamińska przyznała także NAGRODĘ SPECJALNĄ POLSKIEGO RADIA S.A. Wyróżnienie to otrzymał  Paweł Kurek z Informacyjnej Agencji Radiowej.

opr. jka, źródło: Polskie Radio

„Historia Kościoła” – nowy dwumiesięcznik „Gościa Niedzielnego”

Z końcem listopada w sprzedaży pojawi się nowy magazyn popularnonaukowy „Historia Kościoła” wydawany pod marką „Gościa Niedzielnego”.  

„Wielu dzisiejszych napięć w Kościele można by uniknąć, gdybyśmy znali lepiej jego historię. To jeden z licznych powodów, dla których stworzyliśmy dla Państwa nowy magazyn – >Historia Kościoła<” – czytamy w zapowiedzi nowego magazynu na stronie internetowej „Gościa Niedzielnego”.

Podkreślono, że nie będzie to dodatek historyczny do „GN”, tylko odrębne czasopismo wydawane pod marką „Gościa”. Do współpracy redakcja zaprosiła wybitnych historyków, biblistów oraz publicystów i dziennikarzy łączących wiedzę historyczną z dobrym piórem. Wśród nich są takie autorytety w dziedzinie historii Kościoła jak kard. Grzegorz Ryś czy o. Tomasz Gałuszka OP, bibliści – jak ks. Mariusz Rosik, ale też znani czytelnikom „Gościa” publicyści, którzy zarazem są wykształconymi historykami i historykami Kościoła, m.in. Andrzej Grajewski, Franciszek Kucharczak, Leszek Śliwa czy Przemysław Kucharczak.

W pierwszym numerze „Historii Kościoła” znajdziemy m.in. następujące tematy: Skąd wiemy, że Jezus Chrystus istniał naprawdę jako człowiek z krwi i kości? Dlaczego realne człowieczeństwo Jezusa było podważane przez część chrześcijan w I wieku? Dlaczego mamy cztery Ewangelie i z jakiego powodu różnią się one między sobą? Czy apokryfy to tylko pobożne bajki, czy też wiarygodne źródła historyczne? Czy inkwizycja dawała gwarancję sprawiedliwego procesu? Kto zabił księdza Franciszka Blachnickiego i dlaczego śledztwo trwa tak długo? Co sprawiło, że Wandea nie jest kojarzona powszechnie ze zbrodniami rewolucji francuskiej?

„Wierzymy, że >Historia Kościoła< okaże się nie tylko prawdziwą gratką dla pasjonatów historii, ale również źródłem wielu inspirujących odkryć dla osób poszukujących prawdy – zarówno wierzących, jak i niewierzących” – czytamy w zapowiedzi nowego dwumiesięcznika.

opr. jka, źródło: gość.pl

ALEKSANDRA KUCZYŃSKA-ZONIK: Chińskie działania dezinformacyjne wobec państw bałtyckich

Podobnie jak w przypadku Rosji, ważnym narzędziem oddziaływania Chin w państwach bałtyckich jest sfera informacyjna. Jednakże, o ile rosyjskie kampanie dezinformacyjne prowadzone była przez lata, chińskie działania tego typu są zjawiskiem stosunkowo nowym.

Kluczową rolę pełnią tu ambasady Chin oraz Instytuty Konfucjusza zlokalizowane zwykle przy uniwersytetach, których zadaniem jest zbieranie informacji i nawiązanie kontaktów z elitą polityczną i gospodarczą oraz rozpoznawanie rynku, w tym możliwości inwestycyjnych. Ponadto ambasady inicjują współpracę w  środowisku akademickim i w sferze kulturalnej. Celem jest przede wszystkim tworzenie pozytywnego wizerunku Chin lub neutralizacja informacji krytycznych wobec Chin. W pewnym sensie chińskie strategie komunikacyjne, mające na celu dyskredytację NATO i UE pokrywają się z rosyjskimi strategiami informacyjnymi.

Przykładem tego typu podejścia była szeroko komentowana wypowiedź ambasadora Chin we Francji Lu Shaye w kwietniu 2023 r., który zakwestionował suwerenność państw bałtyckich i przynależność Krymu do Ukrainy. Według Ambasadora „w prawie międzynarodowym nie ma normy ani porozumienia, które określałyby status państw byłego Związku Radzieckiego”. Ostatecznie Ambasador wycofał się ze swoich słów, stwierdzając, że jest to jego osobista opinia, niemniej mógł powtarzać linię partii komunistycznej, której jest członkiem. Co ciekawe, Ambasador Lu Shaye jest uważany za jednego z aktywniejszych chińskich dyplomatów, i znany z szerzenia dezinformacji podczas pandemii Covid-19. Oficjalnie chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdziło, że Pekin „szanuje suwerenność, niezależność i integralność terytorialną wszystkich krajów oraz przestrzega celów i zasad Karty Narodów Zjednoczonych”. Co ciekawe, w czerwcu 2022 r. jeden z posłów rosyjskiej Dumy Państwowej poddał pod rozwagę możliwość unieważnienia uznania niepodległości Litwy. Stwierdził, że oświadczenie o niepodległości Litwy jest niezgodne z Konstytucją ZSRR. Teoretycznie unieważnienie uznania suwerenności państw bałtyckich dałoby Rosji pretekst podważania ich podmiotowości na arenie międzynarodowej i wysunięcie wobec nich roszczeń terytorialnych. Ministrowie spraw zagranicznych trzech państw bałtyckich potępili oświadczenie ambasadora Francji w Chinach. Była to dla nich okazja do wyrażenia swoich obaw w stosunku do Chin. Najbardziej krytyczna była Litwa i jej minister spraw zagranicznych Gabrielius Landsbergis.

Komentarze przedstawiciela Chin jest przykładem szczerzenia dezinformacji i błędnej interpretacji faktów historycznych. Zgodnie z prawem międzynarodowym państwa bałtyckie są suwerenne od 1918 r., ale były okupowane przez 50 lat przez ZSRR. Co istotne, w 1967 r. ChRL oświadczyła, że nie uznaje aneksji państw bałtyckich. Stosunki dyplomatyczne między Chinami a państwami bałtyckimi nawiązano na początku lat 90. XX wieku. Chińscy urzędnicy i dyplomaci wielokrotnie potwierdzali, że Chiny szanują wybory polityczne na Litwie, Łotwie i w Estonii, a także zmiany demokratyczne w tych państwach. Z kolei państwa bałtyckie uznały Tajwan za integralną część ChRL.

Chiny wykorzystują także różne organizacje pozarządowe do zwiększania swoich wpływów i budowania relacji ze stowarzyszeniami reprezentującymi inne państwa. Jednym z celów takiej współpracy jest pozyskiwanie informacji z danego kraju, które mogą być istotne dla realizacji interesów Chin. Podobne funkcje w tym kontekście pełnią biura ekonomiczno-handlowe ulokowane w państwach bałtyckich, które zajmują się promocją handlu i nawiązywaniem relacji z elitą polityczną i biznesową.

W corocznych raportach bezpieczeństwa wskazuje się, że w państwach bałtyckich chińskie służby wywiadowcze i bezpieczeństwa są coraz bardziej aktywne, głównie w obszarze gospodarczym. W zasadzie jednak ich działalność nie stwarzała do tej pory poważnych zagrożeń dla bezpieczeństwa narodowego Litwy, Łotwy i Estonii, ani nie była widoczna dla mieszkańców tych państw. Na Łotwie zauważono, że podczas gdy działalność rosyjskich agentów wpływu w ostatnich latach malała, w tym samym czasie wzrosła aktywność chińskich grup interesu. Szczególną rolę pełnili tu przedstawiciele ośrodków akademickich i badawczych organizując konferencje i prowadząc projekty promujące kulturę Chin. W Estonii pojawiły się obawy o możliwość tzw. szpiegostwa naukowego. W szczególności zarzuty kierowano do Instytutów Konfucjusza w związku z włączaniem się chińskich władz w dyskurs akademicki. Na Litwie rosnącą rolę chińskich GONGO (government-organized NGO) oraz ryzyko dezinformacji w przestrzeni publicznej zauważano w szczególności w czasie organizowanych społecznych akcji pomocy dla Hongkongu i Tajwanu. Jednocześnie w raportach wyjaśniano, że mniejszości narodowe i etniczne mogą być bardziej narażone na kampanie dezinformacyjne prowadzone przez Chiny w mediach rosyjskich i/lub polskich, gdyż uwarunkowania kulturowe, społeczne i ekonomiczne mogą stwarzać dodatkowe zagrożenia i podatność na manipulację w przestrzeni informacyjnej.

Poza przestrzenią informacyjną, coraz częściej wskazuje się na inne wyzwania związane z rosnącymi globalnymi ambicjami Chin. Wybrany w październiku 2022 r. na trzecią kadencję jako sekretarz generalny Komunistycznej Partii Chin Xi Jinping, wyeliminowawszy przeciwników politycznych pojął kolejne wysiłki w kierunku centralizacji władzy i ograniczenia autonomii społeczeństwa. Nowo sformułowane cele jasno pokazują, że w nadchodzących latach Chiny będą starały się budować wspólnotę państw o podobnych poglądach, takich jak BRICS i Szanghajska Organizacja Współpracy. Wskutek tego przewiduje się, że stosunki Chin z Zachodem będą się pogarszać. Chińska retoryka wyraźnie się jednak zmieniła. Podczas gdy Chiny wcześniej prezentowały się jako mocarstwo regionalne, zaprzeczając zachodnim zarzutom dotyczącym własnych ambicji globalnych, obecnie nie ukrywają już planów w kierunku budowania supermocarstwa. Chiny forsują także własną wizję uniwersalnych praw człowieka będącą nową, rzekomo bardziej sprawiedliwą i praktyczną koncepcją humanizmu. Z perspektywy państw bałtyckich najbardziej niepokojąca jest współpraca Chin i Rosji. Do tej pory Pekin bowiem wspierał Moskwę dyplomatycznie i informacyjnie oraz pomagał łagodzić skutki sankcji nałożonych na Rosję po pełnoskalowym ataku na Ukrainę w 2022 r. Chiny akcentowały także konieczność przekształcenia europejskiej architektury bezpieczeństwa z uwzględnieniem interesów Rosji. Podczas gdy w perspektywie krótko- i średnioterminowej ich relacje będą się zacieśniać, dominacja Chin względem Rosji będzie się jednak powiększać.

Mimo wzrostu świadomości znaczenia Chińskiej Republiki Ludowej, w państwach bałtyckich kwestie związane z ChRL nie należą do najważniejszych priorytetów polityki zagranicznej. W zasadzie jedynie na Litwie kontynuowana jest debata na temat roli i miejsca Chin w polityce międzynarodowej, a w szczególności ich wpływu na bezpieczeństwo na Litwie. Z kolei na Łotwie, Chiny rozpatrywane są głównie przez pryzmat roli USA i NATO. USA są głównym gwarantem bezpieczeństwa narodowego, dlatego uznanie ChRL przez USA za rywala czy też zagrożenie, wpływa także na perspektywę bezpieczeństwa nie tylko na Łotwie, ale także w pozostałych państwach bałtyckich. Oprócz kwestii bezpieczeństwa, Litwa, Łotwa i Estonia kształtują relacje z ChRL w oparciu o normy i wartości.

W szczególności krytyczna ocena rosnącej globalnej potęgi gospodarczej i militarnej Chin ugruntowana jest w litewskiej polityce zagranicznej „opartej na wartościach”. Litwa uważa, że  Chiny prowadzą coraz bardziej ekspansywną politykę zagraniczną mającą na celu projekcję swojej potęgi. Chińskie lekceważenie praw człowieka, porządku międzynarodowego i reguł kształtowanych przez organizacje międzynarodowe, w oczach Litwy, stanowi istotne wyzwanie dla społeczeństw demokratycznych. Ponadto, ocieplenie stosunków między Pekinem a Moskwą, ilustruje stanowisko Chin wobec agresji Rosji na Ukrainę. Tym samym celem Litwy w obszarze bezpieczeństwa i ochrony jest zwiększenie współpracy z państwami demokratycznymi oraz budowanie odporności na zagrożenia hybrydowe, w tym informacyjne.

Wnioski

Agresja Rosji na Ukrainę dominuje obecnie w dyskursie politycznym państw bałtyckich. Oficjalne wsparcie militarne Chińskiej Republiki Ludowej dla Rosji niewątpliwie wpłynęłoby na pozycję Rosji nie tylko na Ukrainie, ale także w regionie Morza Bałtyckiego. Jednakże kolejne kroki Chin i ich przyszłe zaangażowanie w wojnie jest trudne do przewidzenia. O ile ChRL wspiera Rosję militarnie, finansowo i ekonomicznie, w przyszłości będą starały się zdominować pozostałych aktorów w regionie, w tym Rosję, i narzucić własny dyskurs.

W przeciwieństwie do Litwy, podejście rządu łotewskiego do ChRL jest ambiwalentne. Z jednej strony taką postawę kształtuje konfrontacja Rosji z Ukrainą i współpraca z USA i w ramach NATO. Z drugiej strony, część łotewskiej elity politycznej nie wyklucza dalszej współpracy z Chinami, głównie w obszarze transportu i logistyki. Jeżeli stanowisko to będzie kontynuowane, dyskusja na temat przyszłej współpracy z Chinami zostanie wznowiona. Taka sytuacja znajduje odzwierciedlenie w kontencie medialnym: informacje na Łotwie (zarówno w języku łotewskim i rosyjskim) dotyczące stanu gospodarki Chin są zbieżne z oficjalną narracją Chin.  Jednocześnie badania ujawniają, że zbieżność łotewskiego dyskursu medialnego z ramami chińskimi nie jest powiązana z lokalnymi działaniami Chin w regionie. Jest to w dużej mierze efekt globalnej strategii Chin i komunikacji międzynarodowej, w tym informacyjnej.

Obecnie chiński wpływ informacyjny w państwach bałtyckich jest niewielki. Jednakże, wraz z popularnością zagranicznych platform medialnych i mediów społecznościowych, a co za tym idzie – ograniczonymi możliwościami regulowania treści, rozpowszechnianie dezinformacji staje się bardziej problematyczne. Fałszywe i zmanipulowane treści mogą być bowiem powielane niezauważenie przez dłuższy czas, unikając bezpośredniej konfrontacji lub konfliktu. Podczas gdy zróżnicowanie między grupami etnicznymi w państwach bałtyckich powoli się zaciera, wzrasta polaryzacja i radykalizacja wokół wartości konserwatywnych, zwłaszcza ze względu na obecność tzw. mediów alternatywnych. Nowe wyzwania – agresywni aktorzy szerzący dezinformację, transpozycja narracji oraz brak świadomości społecznej istniejących zagrożeń – uzasadniają potrzebę systematycznej analizy przestrzeni informacyjnej i zapobieganie szkodliwym działaniom w infosferze.

Dane pochodzące z badań opinii publicznej dotyczące postrzegania Chin przez mieszkańców państw bałtyckich pokazują wspólny neutralny wizerunek Chin w całym regionie. Pod koniec 2022 r. ponad 40% respondentów w państwach bałtyckich stwierdziło, że ma neutralną opinię o tym kraju. Odsetek mieszkańców opowiadających się za tym stwierdzeniem był najwyższy na Łotwie – 55%. Litwini i Estończycy byli bardziej negatywnie nastawieni do Chin. Prawie połowa litewskich respondentów postrzegała Chiny jako zagrożenie, co było znacznie częstszym przypadkiem niż na Łotwie i w Estonii. Tylko około jedna czwarta respondentów we wszystkich państwach bałtyckich uznała Chiny za „państwo szerzące autorytaryzm”, a w przeważającej mierze wskazano, że Chiny są „potęgę gospodarczą i technologiczną” oraz „kultura starożytną”. Oznacza to, że za społecznym postrzeganiem Chin w regionie nadal stoją względy gospodarcze i kulturowe, a nie bezpieczeństwo czy wartości. ChRL jest nadal czymś „egzotycznym” dla bałtyckich odbiorców, co w zasadzie decyduje o „neutralnym” postrzeganiu Chin. Jest to raczej efekt braku strategicznej komunikacji pomiędzy władzą a społeczeństwem, a nie celowego działania Chin w tych państwach. Co więcej, ludność rosyjskojęzyczna jest bardziej przychylna ChRL niż etniczni Litwini, Łotysze i Estończycy. Osoby, których językiem ojczystym był litewski, łotewski czy estońsku częściej kojarzyli Chiny z komunizmem i autorytaryzmem, łamaniem praw człowieka i zagrożeniami dla innych państw.

Aleksandra Kuczyńska-Zonik

Artykuł powstał w ramach projektu StopFake PL. Więcej TUTAJ.

 

Co najmniej 42 dziennikarzy zginęło od początku wojny w Izraelu

Wojna Izraela z Hamasem kosztowała życie co najmniej 42 dziennikarzy i pracowników mediów – poinformowała amerykańska organizacja Komitet Ochrony Dziennikarzy (Committee to Protect Journalists, CPJ).

CPJ podkreślił, że trwająca już ponad miesiąca wojna jest najbardziej „śmiercionośnym” konfliktem dla reporterów od 1992 roku, odkąd komitet zaczął prowadzić statystyki ofiar śmiertelnych wśród dziennikarzy.

Według danych CPJ, wśród 42 dziennikarzy i pracowników mediów, których śmierć potwierdzono do 15 listopada było: 37 Palestyńczyków, 4 Izraelczyków i 1 Libańczyk. Rannych zostało 9 dziennikarzy, 3 uznano za zaginionych, a 13 zostało aresztowanych.

Komitet Ochrony Dziennikarzy przypomina, że siły izraelskie w trakcie ofensywy lądowej w Gazie zapowiedziały agencjom informacyjnym, że nie mogą zagwarantować bezpieczeństwa pracującym tam dziennikarzom.

„CPJ podkreśla, że dziennikarze są cywilami wykonującymi ważną pracę w czasach kryzysu i nie mogą być celem walczących stron” – powiedział Sherif Mansour, koordynator programu CPJ na Bliski Wschód i Afrykę Północną. „Dziennikarze w całym regionie dokonują wielkich poświęceń, aby relacjonować ten rozdzierający serce konflikt” – dodał.

opr. jka, źródło: cpj.org

6. edycja Ogólnopolskiego Konkursu na Rysunek Prasowy im Aleksandra Wołosa

Warmińsko-Mazurski Oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zaprasza do udziału w 6. edycji Ogólnopolskiego Konkursu na Rysunek Prasowy im Aleksandra Wołosa

Konkurs nagradza autorki i autorów najlepszych prac opublikowanych w danym roku. Jego celem jest podkreślenie znaczenia rysunku prasowego, który może być komentarzem politycznym, społecznym bądź sportowym. Mogą to być zarówno rysunki satyryczne, jak opowieści w kształcie krótkiego komiksu czy ilustracje do artykułu prasowego.

W latach 2019-2023 zostało zorganizowanych ponad 50 wystaw pokonkursowych oraz 3 wystawy indywidualne dla laureatów Nagrody Głównej im. Aleksandra Wołosa.

Termin zgłoszenia do konkursu – 31 stycznia 2024 r.

Regulamin konkursu TUTAJ.

Komisarzem konkursu jest Zbigniew Piszczako, tel. 694 712 745

 

Putin ułaskawił jednego ze skazanych za zabójstwo Anny Politkowskiej

Siergiej Chadżykurbanow, współoskarżony o zabójstwo rosyjskiej dziennikarki śledczej Anny Politkowskiej, został ułaskawiany za udział w wojnie na Ukrainie.

Informację o ułaskawieniu Chadżykurbanow, który był oskarżony o zorganizowanie zabójstwa Politkowskiej, podał we wtorek niezależny od władz w Moskwie rosyjski portal Meduza. Były pracownik Departamentu Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej rosyjskiego MSW, skazany na 20 lat więzienia, wyszedł na wolność i wyjechał na wojnę na Ukrainie, by walczyć tam w rosyjskiej armii, został nawet dowódcą batalionu. Wiadomość tę potwierdził w rosyjskich rzędowych mediach adwokat Chadżykurbanowa.

„To potworna arbitralna niesprawiedliwość, profanacja pamięci o osobie zabitej za przekonania i wypełnienie obowiązków zawodowych” – skomentowała rodzina Anny Politkowskiej i „Nowa Gazieta”, dla której pracowała dziennikarka.

Politkowska wałczyła z reżimem Putina, była m.in. autorką publikacji o wojnie w Czeczenii. Została zastrzelona na klatce swojego domu w Moskwie 7 września  2006 roku, w dniu urodzin Putina. W sprawie morderstwa dziennikarki skazano sześć osób, które otrzymały wyroki od 11 lat pozbawienia wolności do dożywocia.

opr. jka, źródło: PAP

ANDRZEJ SZABACIUK: Białoruska narracja propagandowa po 24 lutego 2022 r. i jej główne nurty

Polska była wielokrotnie oskarżana w białoruskiej propagandzie o prowadzenie wojny hybrydowej przeciwko Białorusi, rzekomo opłacając opozycję, a także przedstawicieli mniejszości polskiej i Kościoła rzymskokatolickiego, którzy są przedstawiani jako „piąta kolumna”.

Uzasadnienie włączenia Białorusi w rosyjską agresję

Początek nowej fazy rosyjskiej agresji na Ukrainę 24 lutego 2022 r. miał istotne znaczenie z perspektywy geostrategicznego położenia Białorusi. Dla reżimu Łukaszenki palącą kwestię stanowiła gwałtowna eskalacja konfliktu i konieczność zajęcia zdecydowanego stanowiska wobec rosyjskich działań. Należy podkreślić, że reżim Łukaszenki otwarcie wspierał Federację Rosyjską od samego początku inwazji, udostępniając infrastrukturę wojskową i cywilną, przez co ułatwił rosyjskie ataki rakietowe na terytorium Ukrainy i inwazję lądową na jej stolicę.

Ponadto Łukaszenka umiejętnie propagował narrację Kremla o motywach rosyjskiego ataku na Ukrainę, zręcznie przeplatając ją z sytuacją na Białorusi. W przemówieniu wygłoszonym 22 lutego 2022 r., tuż przed rosyjską agresją, Łukaszenka oskarżył Zachód o zamiar wywołania wojny i wezwał władze Ukrainy do przeciwstawienia się wpływom zewnętrznym. Insynuował również, że wojska polskie i litewskie mogą potencjalnie zaatakować siły rosyjskie, tym samym deklarując chęć zabezpieczenia granic państwa przed rzekomą inwazją z Zachodu.

Wspomniane bezpodstawne oskarżenia były wielokrotnie powtarzane po wybuchu nowej fazy rosyjskiej agresji. 24 lutego 2022 r. podczas spotkania z przedstawicielami ministerstw Łukaszenka zapewnił, że Białoruś nie pozwoli zaatakować rosyjskich cywilów, sugerując, że Polska i Litwa mogą planować atak na Rosję przez terytorium Białorusi. Podobnie w przemówieniach 27 lutego i 1 marca 2022 roku podkreślał, jak skutecznie udaremnił tzw. „blitzkrieg” w 2020 r., którego celem było rzekomo podważenie białoruskiej niepodległości. Propaganda państwowa eksponowała wyjątkowe zasługi Łukaszenki na rzecz stabilizacji sytuacji w państwie i regionie. On sam niejednokrotnie akcentował, że stłumienie „nacjonalistycznego szaleństwa” w 2020 roku, uchroniło jego kraj przed podzieleniem losu Ukrainy – cynicznie sugerował, że jego represje wobec społeczeństwa obywatelskiego zapobiegły wybuchowi wojny na Białorusi. Przekonywał, że rozwiązanie konfliktu ukraińsko-rosyjskiego może nastąpić wyłącznie bez udziału Zachodu i wezwał Ukraińców do poszukiwania alternatyw dla krwawego rozlewu bratniej krwi, sugerując konieczność pójścia na ustępstwa wobec Federacji Rosyjskiej, zwłaszcza poprzez „demilitaryzację”, deklarację neutralności i rezygnację z ambicji przystąpienia do Sojuszu Północnoatlantyckiego. W innym przypadku Ukraina może podzielić los Japonii, przez co dawał do zrozumienia, że może zostać zaatakowana bronią jądrową.

Rzekome zagrożenie ze strony Ukrainy i Sojuszu Północnoatlantyckiego uzasadnia pośrednie zaangażowanie Białorusi w rosyjską agresję na Ukrainę, co miało zapobiec rzekomemu atakowi ze strony Ukrainy. Zaangażowanie to przejawia się nie tylko we wspomnianym udostępnieniu infrastruktury wojskowej i cywilnej, ale także transferze broni i amunicji do Rosji, remoncie uszkodzonego sprzętu itp. Jednocześnie promowany w mediach białoruskich obraz zagrożenia ze strony NATO służy racjonalizacji niechęci do rozmieszczenia białoruskich wojsk bezpośrednio na Ukrainie. Warto jednak zauważyć, że Łukaszenka wielokrotnie wskazywał, że może rozważyć taki sposób działania, jeśli okoliczności tego będą wymagały. Na przykład 17 czerwca 2022 r. zapewnił o możliwości odpowiedzi na rysujące się na horyzoncie niebezpieczeństwo „otoczenia przez Polaków”, odnosząc się do rzekomej, planowanej przez Polskę aneksji zachodniej Ukrainy.

Widmo aneksji zachodniej Ukrainy i Białorusi oraz skutki wsparcia Ukrainy

 Władze Białorusi od 2020 r. stosują taktykę wzbudzania społecznych obaw w związku z rzekomo agresywnymi zamiarami zachodnich sąsiadów, w tym z jakoby możliwą aneksją zachodniej Białorusi przez Polskę. Propagowanie obaw związanych z rzekomym atakiem Zachodu łączy się z oskarżeniami o imperialistyczne aspiracje Polski. Powracającym tematem białoruskich mediów jest kwestia wzmocnienia polskich sił zbrojnych poprzez pozyskanie nowoczesnego uzbrojenia, przede wszystkim ze Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej. Biełta (Białoruska Państwowa Agencja Informacyjna) wielokrotnie publikowała treści poddające w wątpliwość zasadność takich zakupów. Zgodnie z zapewnieniami agencji, zakup przez Polskę zaawansowanego uzbrojenia nie powinien być tłumaczony wyłącznie przez rzekome zagrożenie ze strony Federacji Rosyjskiej, gdyż Polska jest członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego, co zapewnia jej bezpieczeństwo. Prawdziwym motywem wzmocnienia armii ma być chęć aneksji terytoriów zachodniej Ukrainy i potencjalnie Białorusi.

Kolejnym wątkiem obecnym w białoruskiej narracji propagandowej była krytyka wsparcia militarnego okazywanego przez Polskę Ukrainie oraz związane z nią sugestie, że takie działania mogą skutkować bezpośrednim uwikłaniem Polski w wojnę z Federacją Rosyjską. Pomoc wojskowa udzielana przez Polskę jest przedstawiana jako mało efektywna w obecnych warunkach wojennych. Twierdzi się, że Polska wysyła na Ukrainę przestarzały lub wadliwy sprzęt, taki jak np. karabinki Grot oraz że nowoczesne ciężkie czołgi zachodnie nie sprawdzą się w trudnych warunkach terenowych na wschodzie i południu Ukrainy.

Dodatkowo podkreślono finansowy aspekt wsparcia Polski dla Ukrainy, znacząco wyolbrzymiając jego skalę. Sugerowano, że polskie władze przeznaczyły w sumie 103 mld USD na wsparcie Ukrainy, w tym na pomoc ukraińskim uchodźcom w Polsce i wsparcie armii ukraińskiej. Wszystko to dzieje się w czasie rzekomego kryzysu gospodarczego, który miał ulec pogłębieniu na skutek rosnących cen surowców węglowodorowych i wysokiej inflacji. Dodajmy, że wątek trudnej sytuacji ekonomicznej Polski i innych państw Unii Europejskiej, stanowiący bezpośrednią konsekwencje wojny i sankcji nałożonych przez Zachód na Rosję i Białoruś, często przewija się przez białoruskie media. Towarzyszą im materiały o Polakach, których bieda zmusiła do wyjazdu na Białoruś w celu zakupu podstawowych produktów spożywczych.

Oczernianie Polski na arenie międzynarodowej i kontynuowanie działań hybrydowych

 Białoruskie zarzuty o wrogie działania przypisywane Polsce są ściśle związane z toczącym się sporem dotyczącym sytuacji na granicy polsko-białoruskiej. Białoruś od 2021 r. prowadzi działania hybrydowe wymierzone w Polskę i państwa bałtyckie, dodatkowo prześladuje polską mniejszość i Kościół rzymskokatolicki. W odpowiedzi Polska zdecydowała się zamknąć przejścia graniczne w Kuźnicy Białostockiej 9 listopada 2021 r. oraz w Bobrownikach 10 lutego 2023 r. Dodatkowo od 1 czerwca 2023 r. zamknięto polskie przejścia graniczne z Białorusią dla białoruskiego i rosyjskiego ruchu towarowego.

Białoruskie służby w dalszym ciągu są zaangażowane w ułatwianie przemieszczania się migrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki w kierunku granicy. Ponadto prowadzona jest kampania dezinformacyjna przedstawiająca konkretną narrację dotyczącą sytuacji na granicy. Warto zauważyć, że kontynuowany jest projekt „Polskie i litewskie zbrodnie wobec uchodźców: fakty i świadectwa” (dostępny na http://whitebook.by), a towarzysząca mu wystawa „Granica między życiem a śmiercią” zainaugurowana w Mińsku w marcu 2023 r., była eksponowana także w innych miastach białoruskich. Jej przesłanie było wyraźnie antyzachodnie i antypolskie. Polska była wprost oskarżana o łamanie praw człowieka i rasizm wobec osób z Afryki czy Bliskiego Wschodu, których rzekomo traktowano jako ludzi gorszej kategorii. Wielokrotnie cytowane były wypowiedzi m.in. Mateusza Piskorskiego, oskarżonego o szpiegostwo na rzecz Rosji, obwiniające Polskę o zbrodnie przeciwko migrantom oraz sugerujące istnienie masowych grobów migrantów wykopanych przez polskie służby w lasach przygranicznych.

Po zamknięciu przejścia granicznego w Bobrownikach obserwujemy eskalację oskarżeń reżimu białoruskiego zarówno pod adresem Polski, jak i Sojuszu Północnoatlantyckiego. Egzemplifikacją tego trendu jest wystąpienie Alaksandra Łukaszenki z 31 marca br. Samozwańczy prezydent po raz kolejny oskarża Polskę o agresywne zamiary, poparte znaczącym wzrostem wydatków na broń w ostatnich miesiącach oraz rosnącą obecnością wojsk sojuszniczych. Co więcej, oskarżenia stają się coraz bardziej osobliwe, obejmując twierdzenia o próbach zorganizowania „pułków, flag lub legionów” z rzekomym celem wywołania zamachu stanu na Białorusi. Dodatkowo, jakoby przygotowywani są w Polsce „terroryści” gotowi do dokonania aktów sabotażu na terytorium Białorusi, a władze Polski tworzą „komórki ekstremistyczne” z zamiarem prowadzenia nielegalnej działalności za wschodnią granicą.

4 kwietnia 2023 r. szef białoruskiego KGB gen. Iwan Tertel po raz kolejny oskarżył państwa bałtyckie, Polskę, Ukrainę oraz Czechy o współudział w próbie destabilizacji Białorusi. Konkretnie insynuował istnienie ośrodków rekrutacyjnych i szkoleniowych działających na terytoriach wyżej wymienionych państw, rzekomo mających przygotować bojowników do inicjowania działań mających na celu destabilizację Białorusi. W kontekście tych podnoszonych zagrożeń z Zachodu, Alaksandr Łukaszenka zwracał się niejednokrotnie z prośbą do Rosji o dodatkowe gwarancje bezpieczeństwa. Postulaty Łukaszenki wydają się zastanawiające, biorąc pod uwagę, że takie gwarancje są już zapisane w Porozumieniu o utworzeniu Państwa Związkowego oraz w traktacie taszkienckim.

Z problemem gwarancji bezpieczeństwa łączyło się zapowiedziane przez Władimira Putina 25 marca 2023 r. rozmieszczenie na terytorium Białorusi taktycznej broni jądrowej, Mimo deklaracji Łukaszenki mało prawdopodobne jest, by Białoruś miała istotny wpływ na potencjalne wykorzystanie tej broni. Domaganie się gwarancji bezpieczeństwa może wynikać z obaw związanych z potencjalnym użyciem taktycznej broni jądrowej stacjonującej na Białorusi przeciwko Ukrainie, co może mieć istotne reperkusje dla stabilności reżimu Łukaszenki. Ponadto kwestia gwarancji bezpieczeństwa może być również powiązana z kwestią potencjalnego zaangażowania wojsk białoruskich w bezpośrednie działania bojowe na Ukrainie. W ten sposób Łukaszenka może starać się uchronić przed nieprzewidywalnymi konsekwencjami takich decyzji.

Paradoksalnie z tym kontekstem mogą być również powiązane ponawiane przez Łukaszenkę wezwania do zawieszenia broni na Ukrainie i rozpoczęcia negocjacji pokojowych. Niewykluczone, że jego apele służą jako środek do złagodzenia postrzeganego ryzyka eskalacji, co zmusiłoby Białoruś do zajęcia bardziej stanowczego stanowiska. Należy jednak wziąć pod uwagę możliwość, że celowe wyolbrzymianie zagrożenia ze strony państw zachodnich i wezwania do przyznania dodatkowych gwarancji bezpieczeństwa mogą służyć jako taktyka kupowania czasu i dalszego opierania się rosyjskiej presji na większe zaangażowanie Białorusi w trwający konflikt z Ukrainą.

Nową eskalację aktywności białoruskiej propagandy przyniosło rozlokowanie na terytorium Białorusi najemników tzw. Grupy Wagnera, którzy pod koniec czerwca i na początku lipca 2023 r. opuścili terytorium Ukrainy i Rosji po tzw. „marszu sprawiedliwości” na Moskwę. Rozlokowanie ich na Białorusi miało miejsce po poufnych negocjacjach między buntownikami i władzami na Kremlu, w których uczestniczył Łukaszenka. Obawy związane z wykorzystaniem wagnerowców w działaniach hybrydowych przeciwko Polsce i państwom bałtyckim potęgował sam białoruski dyktator, który w czasie spotkania z W. Putinem w Petersburgu 23 lipca 2023 r. stwierdził, że wagnerowcy pragną wyjechać na Zachód, chcą „udać się na wycieczkę do Warszawy i Rzeszowa”, przez co sugerował, że mogą być wykorzystywani przeciwko Polsce, chociaż sam Łukaszenka twierdził, że zatrzymuje ich w centrum kraju, tak jak obiecał. W innych wypowiedziach samozwańczego prezydenta Białorusi brzmiał ton pojednawczy, o chęci porozumienia się z sąsiadami, których się nie wybiera, „gdyż są dani przez Boga”. Jednak intensyfikacja działań hybrydowych i rosnąca liczba migrantów nielegalnie przerzucanych przez granicę do Unii Europejskiej skutkowały decyzją Litwy o zamknięciu 16 sierpnia dwóch przejść granicznych z Białorusią.

Wnioski

Od czasu sfałszowanych wyborów prezydenckich w 2020 roku białoruska propaganda delegitymizuje opozycję demokratyczną poprzez negowanie jej sprawczości. Zarzuca jej zdradę interesów narodowych, próbę destabilizacji państwa i działanie na rzecz „zagranicznych mocodawców”. W tych ramach propagandowych Polska i Litwa obok Stanów Zjednoczonych przedstawiane są jako główni geopolityczni przeciwnicy reżimu Łukaszenki, dążący do siłowego przejęcia władzy na Białorusi i eksploatacji jej zasobów.

Polska była wielokrotnie oskarżana w białoruskiej propagandzie o prowadzenie wojny hybrydowej przeciwko Białorusi, rzekomo opłacając opozycję, a także przedstawicieli mniejszości polskiej i Kościoła rzymskokatolickiego, którzy są przedstawiani jako „piąta kolumna”. Celem Polski jest rzekomo nie tylko przejęcie władzy na Białorusi, ale także aneksja zachodniej Białorusi i powrót do granic z 1939 r. – narracja podobna do propagowanej przez kremlowską propagandę, która rozpowszechnia dezinformację o rzekomych planach aneksji zachodniej Ukrainy przez Polskę.

Sztucznie wywołany kryzys na granicy polsko-białoruskiej ma na celu przede wszystkim wywarcie presji na Unię Europejską, aby złagodziła sankcje gospodarcze wobec Białorusi. Jednocześnie reżim Łukaszenki wykorzystał tę okazję do oczernienia polskich władz na arenie międzynarodowej. Białoruska propaganda obszernie relacjonowała rzekome przestępstwa popełnione przez polskie władze na migrantach próbujących nielegalnie przekroczyć granicę. Polska została oskarżona o łamanie podstawowych praw człowieka i lekceważenie międzynarodowych konwencji dotyczących udzielania ochrony międzynarodowej. Służyło to nie tylko zdyskredytowaniu Polski jako adwokata prześladowanej opozycji demokratycznej na Białorusi i w Rosji, ale także poddaniu w wątpliwość polskich apeli o poszanowanie praw człowieka w tych państwach.

Wyolbrzymiane zagrożenie ze strony Polski, Litwy czy Sojuszu Północnoatlantyckiego służy wielu celom. Po pierwsze, reżim dąży do konsolidacji społeczeństwa białoruskiego wokół Łukaszenki, pozycjonując go jako rzekomego jedynego gwaranta bezpieczeństwa i suwerenności Białorusi. Narracja ta uzasadnia również brutalne represje reżimu wobec białoruskiej opozycji, oskarżanej o działanie na rzecz obcych mocarstw, oraz racjonalizuje poparcie Białorusi dla rosyjskiej agresji na Ukrainę, w tym udostepnienie infrastruktury wojskowej i cywilnej. Ponadto wyjaśnia zwiększoną obecność wojskową Rosji na Białorusi i rozmieszczenie tam broni jądrowej. Dodatkowo, rozdmuchane zagrożenie ze strony Zachodu ma uzasadnić wahania reżimu przed wysłaniem białoruskich wojsk na Ukrainę. Białoruś jest przedstawiana jako bastion rzekomo broniący Rosji przed wojskami Sojuszu Północnoatlantyckiego stacjonującymi w Polsce i państwach bałtyckich, oskarżanymi o planowanie ataku.

Andrzej Szabaciuk

Artykuł powstał w ramach projektu StopFake PL. Więcej TUTAJ.