Ks. MARIUSZ FRUKACZ: Komunikacja spotkania – klucz do dziennikarstwa

Spotkanie, bliskość, dialog i nadzieja – to słowa  klucze edukacji medialnej, której od początku swojego pontyfikatu uczy nas, dziennikarzy papież Franciszek. Dla papieża czymś bardzo ważnym jest spotkanie z człowiekiem. A do tego konieczne jest „zdzieranie butów”, jak podkreśla Ojciec Święty w tegorocznym Orędziu na 55. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu.

 

„Chodź i zobacz” (J 1, 46)

 

Jeśli dziennikarstwo ma tworzyć autentyczny przekaz międzyludzki i opowiadać o życiu konkretnego człowieka, to „konieczne jest wyjście z wygodnego przeświadczenia «już to wiem» i wyruszenie, pójście i zobaczenie, bycie z ludźmi, słuchanie, korzystanie z sugestii rzeczywistości, która pod pewnymi względami zawsze będzie nas zaskakiwać” (Orędzie na  55. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu). Papież zwraca uwagę w swoim orędziu na to, że „gatunek wywiadu i reportażu traci miejsce i jakość na rzecz informacji, która się sprzeda, «pałacowej», autoreferencyjnej, która w coraz mniejszym stopniu ukazuje prawdziwy stan rzeczy i konkretne życie ludzi i która nie jest już zdolna uchwycić najpoważniejszych zjawisk społecznych ani pozytywnej energii, uwalniającej się u podstaw społeczeństwa”. A ponadto „kryzys w przemyśle wydawniczym niesie niebezpieczeństwo informacji tworzonych w redakcjach, przed komputerem, w agencjach, w sieciach społecznościowych, bez wychodzenia na ulice, bez «zdzierania butów», bez spotykania osób w celu poszukiwania historii czy zweryfikowania de visu niektórych sytuacji”.

 

„Zdzierać buty” – iść do konkretnego człowieka

 

Wystarczy prześledzić tematy orędzi na Światowy  Dzień Środków Społecznego Przekazu od 2014 r., a łatwo można zauważyć jak ważne dla papieża jest wyjście do drugiego człowieka, jego problemów i spotkanie się z nim. Dla Franciszka komunikacja oznacza przede wszystkim dzielenie się, słuchanie, kulturę spotkania, komunikację bliskości. (Warto sięgnąć po książkę ks. Roberta Nęcka, „Edukacja medialna w nauczaniu społecznym papieża Franciszka”, Kraków 2016). W ujęciu Franciszka komunikacja i miłosierdzie są zadaniem i darem. Komunikowanie się oznacza przyczynianie się do dobrej, wolnej i solidarnej bliskości między dziećmi Boga i braćmi w człowieczeństwie. Już w 2014 r. swoje orędzie papież zatytułował: „Przekaz w służbie autentycznej kultury spotkania”.  Napisał wówczas: „Możemy postawić tę kwestię w następujący sposób: jak przejawia się «bliskość» w posługiwaniu się środkami przekazu i w nowym środowisku, stworzonym przez technologie cyfrowe? Odpowiedź znajduję w przypowieści o Miłosiernym Samarytaninie, która jest również przypowieścią o człowieku przekazu. Ten, kto przekazuje, staje się bowiem bliźnim. I Miłosierny Samarytanin nie tylko zbliża się do na pół umarłego człowieka, którego widzi przy drodze, ale zajmuje się nim. Jezus odwraca perspektywę: nie chodzi o to, bym uznał, że drugi człowiek jest do mnie podobny, ale o to, żebym ja potrafił stać się podobny do niego. Przekazywać znaczy zatem uzmysławiać sobie, że jesteśmy istotami ludzkimi, dziećmi Boga. Lubię nazywać tę moc przekazu «bliskością»”. I dodał: „Nie wystarcza przechadzać się po cyfrowych «drogach», a więc po prostu połączyć się: trzeba, aby temu połączeniu towarzyszyło prawdziwe spotkanie. Nie możemy żyć sami, zamknięci w sobie”.

 

Temat spotkania i bliskości powrócił w Orędziu w 2015 r. Wówczas papież przypomniał, że przekaz ma dotyczyć rodziny jako uprzywilejowanego miejsca spotkania w bezinteresownej miłości. Kontynuując temat wychodzenia ku człowiekowi, szczególnie cierpiącemu w Orędziu z Roku Miłosierdzia (2016), papież podkreślał, że „komunikacja wymaga pochylenia się nad człowiekiem, aby przekazać mu prawdę, aby go dźwigać w imię miłości bezinteresownej”. Podkreślił wówczas również, że „komunikacja ma moc budowania mostów, sprzyjania spotkaniu i integracji, ubogacając w ten sposób społeczeństwo. Jak to dobrze, gdy widzimy osoby zaangażowane w staranne dobieranie słów i gestów, ażeby przezwyciężyć nieporozumienia, uleczyć zranioną pamięć i budować pokój oraz zgodę. Słowa mogą przerzucać mosty między ludźmi, rodzinami, grupami społecznymi, narodami. Jest to możliwe zarówno w przestrzeni fizycznej, jak i cyfrowej. Dlatego słowa i działania powinny nam pomóc wyjść z zaklętego kręgu potępień i zemsty, które stale wpędzają w matnię osoby i narody, prowadzące do wyrażania się przesłaniami nienawiści. Natomiast słowo chrześcijanina stawia sobie za cel spowodowanie rozwoju komunii i nawet jeśli musi zdecydowanie potępić zło, stara się nie zrywać relacji i komunikacji”.

 

Orędzia w kolejnych latach jeszcze mocniej wskazywały na temat komunikacji jako spotkania z drugim człowiekiem. W 2019 r. Franciszek zaapelował o to, aby przejść od wirtualnych wspólnot społecznościowych do wspólnot ludzkich. Natomiast w 2020 r. przypomniał, że „życie staje się historią” i zachęcił dziennikarzy do tworzenia mądrych i pięknych historii. Papież ciągle przypomina, że dziennikarstwo ma służyć dobru człowieka. Ma pomóc ludziom leczyć rany, a nie zadawać nowe, jeszcze boleśniejsze.

 

Nie być widzami

 

W tym roku papież Franciszek przypomina, że „jeśli nie otworzymy się na spotkanie, pozostaniemy widzami z zewnątrz, pomimo technologicznych innowacji, które mogą stawiać nas wobec rzeczywistości poszerzonej, w której, jak się nam wydaje, jesteśmy zanurzeni. Każde narzędzie jest użyteczne i cenne tylko wtedy, gdy skłania nas do pójścia i zobaczenia rzeczy, o których inaczej byśmy nie wiedzieli, gdy umieszcza w sieci informacje, które w innym przypadku nie znalazłyby się w obiegu, gdy umożliwia spotkania, do których inaczej by nie doszło”.

 

Jeśli chcemy prawdziwie opowiedzieć rzeczywistość, to musimy mieć w sobie zdolność do „pójścia tam, dokąd nikt nie idzie – ruszenia się i pragnienia zobaczenia”.  Papież równocześnie dostrzega odwagę i pracę dziennikarzy w opowiadaniu o tym wszystkim, co się dzieje we współczesnym świecie. „Musimy dziękować za odwagę i zaangażowanie wielu profesjonalistów – dziennikarzy, operatorów filmowych, montażystów, reżyserów, którzy często pracują z wielkim narażeniem – za to, że dziś znamy, np., trudną sytuację mniejszości prześladowanych w różnych częściach świata; że zostały ujawnione wielkie nadużycia władzy i niesprawiedliwość wobec ubogich i wobec stworzenia; że wiele zapomnianych wojen zostało opowiedzianych. Byłoby wielką stratą, nie tylko dla informacji, ale dla całego społeczeństwa i demokracji, gdyby zabrakło tych głosów – zubożeniem dla naszego człowieczeństwa”.

 

Zdaniem papieża, zasada ewangeliczna: „chodź i zobacz” odgrywa ważną rolę  w obecnym czasie pandemii. „Istnieje niebezpieczeństwo opowiadania o pandemii, jak i o każdym kryzysie, tylko z punktu widzenia świata najbogatszego, prowadzenia «podwójnej rachunkowości»”. Ogromne możliwości w przekazie informacji dają nam sieci i technologia cyfrowa. „Potencjalnie wszyscy możemy stać się świadkami wydarzeń, które w przeciwnym razie zostałyby pominięte przez media tradycyjne, możemy wnieść nasz obywatelski wkład, ujawnić więcej historii, również pozytywnych. Dzięki sieci mamy możliwość opowiedzenia tego, co widzimy, tego, co dzieje się na naszych oczach, podzielenia się świadectwami” – podkreśla papież i równocześnie zauważa, że „stały się już jednak oczywiste dla wszystkich również zagrożenia związane z komunikacją social, pozbawioną weryfikacji. Już od dawna wiemy o tym, że wiadomości, a nawet obrazy są łatwe do zmanipulowania, z wielu powodów, czasem jedynie przez banalny narcyzm”.

 

A zatem w dziennikarstwie najważniejsze pozostają: prawda, fakty i konkretny człowiek. Jak napisał św. Augustyn, którego cytuje papież Franciszek: „W naszych rękach są książki, w naszych oczach fakty”.

 

Ks. Mariusz Frukacz, dziennikarz Tygodnika Katolickiego „Niedziela”.

 

 

 

 

 

 

 

 

Ks. MARIUSZ FRUKACZ: Dziennikarze w czasie pandemii

Okres pandemii wymógł na mediach i na dziennikarzach nowy model pracy i zdobywania informacji. Pojawił się tryb pracy zdalnej, co w pewien sposób zmieniło funkcjonowanie redakcji. Myślę, że również media katolickie, zwłaszcza prasa katolicka, wyciągnęła ważną lekcję z zaistniałej sytuacji.

 

Obecność na kontynencie cyfrowym

 

Trwająca obecnie pandemia niewątpliwie stawia przed redakcjami katolickimi pytania o ich obecność w świecie cyfrowym. I myślę, że już dzisiaj jest łatwo zauważalne to, że media katolickie powinny utrzymać swoją obecność na kontynencie cyfrowym, co niewątpliwie pomaga także w utrzymywaniu więzi ze stałymi czytelnikami. Bardzo ważne w tej sytuacji jest nie tylko łączenie wydania papierowego z aktywnością w sieci, ale również szukanie wciąż nowych form przekazu, tak aby nie utracić stałych czytelników, a zyskać nowych, szczególnie z młodego pokolenia. Ważną rolę odgrywają e-wydania. Naturalnie „Niedziela” takie e-wydanie zaoferowała swoim czytelnikom zachęcając: „Czytaj „Niedzielę” na komputerze, tablecie, telefonie”.

 

Oczywiście ten trudny okres, który przeżywamy powoduje, że coraz bardziej ewoluujemy w stronę rzeczywistości cyfrowej. Tym niemniej stali czytelnicy chcą utrzymania wydania papierowego gazet. Być może potwierdza to również prawdę, że to co wydrukowane, jest bardziej trwałe, bardziej rzetelne. Do informacji wydrukowanych zawsze można powrócić i spokojniej przeczytać, zastanowić się. Tymczasem informacje w świecie cyfrowym są podane bardzo szybko, co oczywiście jest plusem, ale również bardzo szybko znikają z pola widzenia czytelnika.

 

Być z czytelnikami

 

Jesteśmy w okresie przed świętami Bożego Narodzenia. Myślę, że szczególnie teraz potrzebny jest kontakt z czytelnikami. Pokazanie im, że nie są i nie będą sami w te święta. Dotyczy to również okresu Adwentu. Może zmieniać się model funkcjonowania poszczególnych redakcji, ale media zawsze i w każdej sytuacji powinny być nośnikami nadziei. Redaktor naczelny „Niedzieli” ks. dr Jarosław Grabowski wypowiedział kiedyś bardzo ważne słowa: „Od mediów katolickich zawsze powinno się wymagać więcej, bo nie są one medialnym fast foodem”. Jako „Niedziela” chcemy budować kulturę Adwentu. To bardzo ważne w naszych czasach. W społeczeństwie dostrzegamy pewne „skażenie” komercyjne. Moim zdaniem ważne jest budowanie kultury Adwentu i przypominanie, że zwyczaje adwentowe też są częścią kultury życia chrześcijańskiego. Obowiązkiem mediów katolickich jest ciągła troska o obecność przesłania Adwentu w przestrzeni medialnej. Będziemy chcieli przeżyć z naszymi czytelnikami ten czas. Również dzięki propozycjom, które pojawią się w wydaniu drukowanym „Niedzieli”, jak i na portalu naszego tygodnika.

 

Praca w pandemii

 

Oczywiście również w „Niedzieli” część zespołu pracuje  w trybie zdalnym. Praca ta jest w trybie rotacyjnym. To po prostu wymóg czasu, w którym się znajdujemy. Naturalnie pojawiły się również rozwiązania dotyczące komunikowania się z redaktorami. Mam na myśli kolegia redakcyjne w trybie online. Pewnie tak również dzieje się  w pozostałych redakcjach. Widzimy równocześnie, że bardzo potrzebny jednak jest osobisty kontakt, teraz w pewien sposób utrudniony.

 

Jednym z problemów jaki pojawił się w okresie pandemii to było i jest nadal niewątpliwie trudniejsze zdobywanie informacji. Praktycznie tradycyjne tematy kościelne zniknęły z dnia na dzień. Dlatego swoją kreatywnością, pomysłowością muszą  wykazać się dziennikarze i redaktorzy pism katolickich. Oczywiście technika nigdy  nie może zastąpić człowieka. Dzisiaj również dziennikarz katolicki korzysta z najnowszych osiągnięć techniki, wyposażony jest w narzędzia ułatwiające pracę, dostęp do newsów: laptopy, smartfony najnowszej generacji dyktafony itp. Nie zapominajmy jednak, że nawet najnowsza technologia, która ułatwia pracę dziennikarzowi, nie zastąpi przecież atrakcyjności tekstu, chociaż pomaga w szybkości przekazu.

 

„Cyberteologia” i „twitter teologia”

 

Bł. ks. Jakub Alberione mówił o „apostolstwie wydawniczym”. Ono w przypadku mediów katolickich wciąż odgrywa ważną rolę, naturalnie przy użyciu nowych środków komunikowania. W okresie pandemii nasi czytelnicy coraz częściej pytają o obecność Boga, o sens wiary. Jako „Niedziela” staramy się odpowiadać naszym czytelnikom na ich wątpliwości, pytania o sens życia, cierpienia. Dlatego każdego tygodnia mamy w naszym czasopiśmie specjalny dodatek „Niedziela liturgiczna”, w której jest rubryka „teolog odpowiada”. Oczywiście nasi czytelnicy znajdują te odpowiedzi również na portalu „Niedzieli” pod linkiem https://www.niedziela.pl/znalezione?q=teolog+odpowiada  .

 

Jest to forma koniecznej dzisiaj „cyberteologii”. Również na naszym twitterze jest odesłanie do tekstów, w których czytelnik znajdzie odpowiedź na nurtujące go pytania z zakresu duchowości i wiary. Ja to nazywam „twitter teologią”.

 

Na zakończenie chciałbym przywołać słowa, które kiedyś usłyszałem, że trudności i przeszkody nie są tylko po to, aby je omijać, ale mogą być darem ku przyszłości i trzeba je pokonywać.

 

Ks. Mariusz Frukacz, dziennikarz Tyg. Kat. „Niedziela”.

Potrzeba języka, który leczy – KS. MARIUSZ FRUKACZ o mediach w czasie protestów

Zaangażowanie mediów i konkretnych dziennikarzy po jednej ze stron niepokojów społecznych rodzi pytania o ich wiarygodność i niezależność.

 

Na ulicach polskich miast i mniejszych miejscowości trwają protesty zorganizowane m.in. przez „Strajk Kobiet”. Ich uczestnicy, w dużej części ludzie młodzi, posługując się wulgaryzmami domagają się prawa do aborcji, wolnego wyboru. Miejscami wyładowania agresji okazały się świątynie katolickie. Mogliśmy zobaczyć brutalny atak na budynki, ludzi broniących świątyń, wdzieranie się do świątyni z hasłami profanującymi sakralność ich przestrzeni. To wszystko relacjonowały media. Jednak czy tylko przekazywały informacje?

 

Co z obiektywizmem w mediach?

 

Już nikt nie stara się nawet udawać żadnego obiektywizmu. Widzimy, że zdecydowana większość mediów jawnie opowiedziała się po jednej ze stron. Jak można nazwać obiektywnym dziennikarstwem udział dziennikarki „Gazety Wyborczej” w manifestacji popierającej postulaty „Strajku Kobiet”, czy promocję haseł: „Idziemy po Was!”, czy też hasztagu #ToJestWojna? Oczywiście każdy ma prawo do własnych poglądów i wyrażania ich. Jednak dziennikarz musi mieć świadomość, że jego głównym zadaniem jest informowanie społeczeństwa. Obecna sytuacja rodzi zatem pytania: Jak to, co się obecnie dzieje w Polsce, wpłynie na dziennikarstwo i czy dziennikarstwo będzie wiarygodne w przyszłości?

 

Profile Cyrenejczyka

 

Oczywiście media są jednym z wielkich znaków wolności. Ponadto w Polsce są one również dłużnikami polskiej drogi do wolności. Dziennikarze starszego pokolenia często przypominają, że zrywanie kagańca cenzury i walka o wolność słowa to był ogromny trud. W mediach ważna jest wolność słowa, ale nie może ona oznaczać braku szacunku dla wartości i godności człowieka. Wolność musi oznaczać odpowiedzialność za słowo i za przekaz medialny. Dziennikarz także musi pamiętać, że tak naprawdę nie ma absolutnej wolności, bo jej granicą jest zawsze dobro drugiego człowieka.

 

Myślę, że takim dobrym zobrazowaniem granic wolności jest piąta stacja nabożeństwa Drogi Krzyżowej, kiedy Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi. W Ewangelii czytamy, że „przymusili Szymona idącego z pola, aby niósł krzyż Jego”. Okazuje się, że przymus i wolność człowieka, to dylemat, o który walczy świat. W mojej pracy dziennikarskiej zawsze uważałem i nadal tak uważam, że trzeba zmagać się o człowieka. Nawet jeśli piszę o tym, że w świecie istnieje zło i  ten świat jest również przesiąknięty wulgaryzmem, cierpieniem, niesprawiedliwością, to szukam pokładów dobra. Nie chcę podpalać, obrażać i zadawać śmierci cywilnej ludziom takim czy innym artykułem. Chcę być Cyrenejczykiem, mieć „profil Cyrenejczyka”, jak zatytułował jeden ze swoich poematów Karol Wojtyła, i pomóc ludziom dźwigać ich ciężary, nieść jakieś rozwiązanie trudnych spraw. Wiem, jestem idealistą! Już kiedyś cytowałem słowa sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, ale powtórzę je, bo są bardzo aktualne w dzisiejszej sytuacji w Polsce. Słowa te Prymas Tysiąclecia powiedział na Jasnej Górze w 1958 r. podczas ogólnopolskiej pielgrzymki pisarzy i prosił ich, aby jak psy lizały rany narodu: „Język leczący rany nędzarza! Język liżący rany, gdy nikt już nie chce tego czynić, «psi język». …macie być psami, może jedynymi, którym została jeszcze odrobina miłości do człowieka pokaleczonego i poranionego! Wasz język musi im służyć, gdy ludzie wielcy i wspaniali, ucztujący w pałacach, już nie widzą człowieka poranionego, wyrzuconego na ulicę, wciąż jeszcze bitego i kopanego! Ktoś musi się nad nimi zlitować, bo to przecież twój brat, twój rodak! A chociaż byłby i twoim wrogiem – człowiekiem jest! […] Nazwałem Was «psami» dlatego, że to właściwie Wy musicie użyć swego języka, aby «wylizać rany» pobitych. I nie cofnę tej nazwy! Bądźcie raczej psami, abyście tylko pełnili zadanie, które tak jest potrzebne cierpiącej duszy Narodu” – powiedział kard. Wyszyński.

 

Ludzie społecznego zaufania

 

Dziennikarze to ludzie społecznego zaufania. Dzisiaj świat współczesny wpatruje się w media i ufa mediom, często bezkrytycznie, bezrefleksyjnie. W debacie publicznej nie powinno być miejsca dla bylejakości, koniunkturalizmu i kompromisów z duchem tego świata. Ludzie mediów mają ogromną rolę w formowaniu dzieci, młodego pokolenia przez media i wychowania ich do właściwego reagowania na media i przekaz medialny.

 

Młodzi ludzie są bardzo podatni na przekaz medialny. Nie potrafią ze względu na swe niewielkie doświadczenie życiowe nabrać dystansu do tego, co podsuwa im internet, telewizja, prasa, radio, nie potrafią patrzeć na to z dystansem, krytycznie, często utożsamiają się w całościowy sposób z rzeczywistością medialną. Papież Benedykt XVI już w 2007 r. zwrócił uwagę na niebezpieczeństwo, które młodemu pokoleniu niosą media poddane presji komercji. „Wszelka tendencja do produkcji programów – nie wyłączając filmów animowanych i gier komputerowych – które w imię rozrywki sławią przemoc, odzwierciedlają postawy antyspołeczne czy wulgaryzują ludzką płciowość, stanowi perwersję, szczególnie wówczas, gdy programy te przeznaczone są dla dzieci i dorastającej młodzieży. Jak wytłumaczyć tę «rozrywkę» niezliczonym niewinnym młodym ludziom, którzy w rzeczywistości są ofiarami przemocy, wyzysku i nadużyć?” – napisał Benedykt XVI w Orędziu na 41. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu.

 

Wówczas papież przypomniał dziennikarzom: „Podobnie jak wszelkie wychowanie, również to do mediów wymaga formacji do korzystania z wolności. Jest to odpowiedzialność zobowiązująca. Zbyt często wolność przedstawiana jest jako niestrudzone poszukiwanie przyjemności lub nowych doświadczeń. To jest przekleństwo, a nie wyzwolenie! Prawdziwa wolność nie skazałaby nigdy nikogo – przede wszystkim dziecka – na niezaspokojoną pogoń za nowością. W świetle prawdy, rzeczywista wolność jest doświadczana jako ostateczna odpowiedź na «tak»  Boga wobec ludzkości, wzywając nas do wyboru, nie nieroztropnie, lecz rozmyślnie, tego wszystkiego, co jest dobre, prawdziwe i piękne”. Całe Orędzie można przeczytać TUTAJ.

 

Wiarygodność i niezależność

 

Zaangażowanie mediów i konkretnych dziennikarzy po jednej ze stron niepokojów społecznych rodzi pytania o ich wiarygodność i niezależność. Warto w tym kontekście przypomnieć wyniki badań socjologicznych przeprowadzonych przez Centrum Badań Opinii Społecznej w 2019 r. Socjologowie CBOS przebadali poziom zaufania Polaków do mediów. Okazało się, że 56 proc. respondentów uważało, iż większość mediów jest stronnicza. Ponadto ponad połowa badanych (59%, spadek o 5 punktów procentowych w stosunku do 2017 r.) uważało, że obecnie dziennikarze zamiast informować, wyrażają własne poglądy.

 

Oczywiście temat niezależności mediów jest skomplikowany. Jak zauważył w wywiadzie dla „Niedzieli” ks. dr hab. Michał Drożdż, profesor UPJP II – przewodniczący Naczelnego Sądu Dziennikarskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich: „Media mają swoich właścicieli, linie programowe, założenia ideologiczne. Mają też kontekst komercyjny, niektóre koncerny medialne są spółkami giełdowymi. Gdyby przyjąć absolutny punkt odniesienia, to nie ma mediów niezależnych, bo są one zależne np. od właściciela i to on ma prawo decydować o linii programowej. Doświadczenia są także takie, że wpływa on na pracę dziennikarską. Ma to jednak swoje granice, bo ten wpływ odbija się na wiarygodności medium. Gdy patrzymy na niezależność mediów, musimy ustalić punkt odniesienia. Jeśli ustawimy właściwe proporcje zależności i na pierwszym miejscu media i dziennikarze w nich pracujący będą zależni od wartości etycznych – prawdomówności i uczciwości – to wtedy wszelkie inne, konieczne i naturalne, zależności będą wtórne i nie będą odgrywać głównej roli” (całość TUTAJ).

 

Na pewno w kontekście wydarzeń w Polsce trzeba ciągle pytać o etykę pracy dziennikarzy. Tak, żeby w przyszłości było miejsce na wiarygodność i uczciwość.

 

Ks. Mariusz Frukacz, dziennikarz Tygodnika  Katolickiego „Niedziela”

 

Wciąż aktualne – KS. MARIUSZ FRUKACZ o nauczaniu św. Jana Pawła II do ludzi mediów

Obrona rodziny, troska o starszych, rola kobiety w społeczeństwie to tylko niektóre z tematów-zadań, na które zwracał uwagę Jan Paweł II w swoich przesłaniach i przemówieniach do dziennikarzy. Warto do nich wrócić również dziś.  

 

Św. Jan Paweł II w dzieło ewangelizacji włączył nowoczesne środki komunikacji i media. Pokazuje to nie tylko jego nauczanie, ale również jego pielgrzymowanie i wielki pontyfikat. „Kolumny gazet, mikrofony radiowe i telewizyjne kamery są amboną, z której współczesne społeczeństwo czerpie wiele dla swych moralnych i duchowych postaw” –  mówił Jan Paweł II w przemówieniu do Papieskiej Komisji Środków Społecznego Przekazu w dniu 27 lutego 1986 r.

 

Orędzia Jana Pawła II na Dzień Środków Społecznego Przekazu są doskonałą diagnozą ówczesnych czasów, ale myślę, że tematy podejmowane przez papieża wówczas, również i dzisiaj powracają w debacie społecznej. Mam nadzieję, że wciąż są ludzie mediów, dla których nauczanie Jana Pawła II jest inspiracją. Zwłaszcza, że jego nauczanie w kwestii mediów jest nadal aktualne.

 

Dziecko i rodzina

 

Dzisiaj nasze umysły rozpala tematyka ochrony dzieci oraz obrona tradycyjnej rodziny. Od początku pontyfikatu Jana Pawła II te właśnie tematy były obecne również w przesłaniach i przemówieniach do dziennikarzy. Już w swoim pierwszym Orędziu na Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu w 1979 r. papież wskazał, że środki społecznego przekazu powinny być w służbie ochrony i rozwoju dziecka w rodzinie i w społeczeństwie. „Urzeczone i bezbronne wobec świata i osób dorosłych, dzieci są w naturalny sposób skłonne do przyjęcia tego, co im się ofiaruje, zarówno dobrego, jak i złego. Dobrze o tym wiecie, wy, fachowcy od środków przekazu, a w szczególności wy, którzy zajmujecie się środkami audiowizualnymi. Dzieci przyciąga «mały ekran» i «duży ekran». Śledzą każdy gest im ukazany i pojmują, wcześniej i lepiej od każdego innego człowieka, emocje i uczucia, jakie z nich wypływają” –   pisał Ojciec Święty. Pewną kontynuację tej myśli  znajdujemy w orędziu z 1995 r., kiedy Jan Paweł II zwraca uwagę na to, iż kino powinno być nośnikiem kultury i wartości. A wiemy jak bardzo kino ma wpływ na postawę młodego pokolenia. Pewną przestrogą, wciąż aktualną, są słowa papieża: „Problem ten jest tak poważny w naszym społeczeństwie, które zbyt często wydaje się czerpać negatywne wzorce z obrazów proponowanych codziennie przez kino, podobnie zresztą jak przez telewizję i prasę, że odczuwam potrzebę zwrócenia się raz jeszcze z gorącym apelem zarówno do ludzi odpowiedzialnych za tę dziedzinę, aby w swojej pracy kierowali się kryteriami profesjonalizmu i odpowiedzialności, jak i do odbiorców, aby przyjmowali postawę krytyczną wobec coraz bardziej agresywnych propozycji mass mediów, w tym także kina, i umieli odróżnić treści, które mogą ich wzbogacić, od innych, potencjalnie szkodliwych” – napisał papież.

 

Dla Jana Pawła II bardzo ważny był temat rodziny w kontekście środków społecznego przekazu. Wracał do niego bardzo często. Dzisiaj specjaliści podkreślają, że rośnie pokolenie samrtfonów, dla którego więzi rodzinne są bardzo często na drugim miejscu. Liczy się grupa znajomych na Facebooku, w internecie. Niestety mamy również często do czynienia ze zniekształconym obrazem istoty rodziny. Przestrzegał przed tym Jana Paweł II. W 1980 r. pisał, że media „przekazują często zniekształcony obraz istoty rodziny, jej fizjonomii, jej funkcji wychowawczej. Środki te mogą wprowadzić także wśród członków rodziny nawyk powierzchownego zadowolenia z zaoferowanych programów, bezkrytyczną bierność w stosunku do ich treści, brak konfrontacji i konstruktywnego dialogu”. Takie tematy podejmowane przez Jana Pawła II jak: „Telewizja w rodzinie: kryteria właściwego wyboru programów” (1994 r.), „Media w rodzinie: ryzyko i bogactwo” (2004 r.) są wciąż bardzo aktualne w naszej dzisiejszej debacie publicznej.

 

Problemy ludzi starszych

 

Kolejnym ważnym tematem podejmowanym przez Jana Pawła II w jego nauczaniu do ludzi mediów była troska o ludzi starszych i ich problemy. Czy i dzisiaj nie jest to temat palący do zrealizowania? Żyjemy w społeczeństwie, w którym w wielkim świecie reklamy widzimy niemal kult młodości i tężyzny fizycznej. Coraz większa liczba ludzi starszych nie radzi sobie w dzisiejszym społeczeństwie. Młode pokolenie  nie przejmuje się zbytnio starością. Bardzo często alternatywą dla osób starszych i chorych są Domy Pomocy Społecznej. Oczywiście jest grono wspaniałych wolontariuszy, np. Caritasu, którzy chętnie niosą pomocy ludziom starszym. Tym niemniej wydaje się, że w mediach święci tryumfy popkultura z przewagą młodości, a wciąż zbyt mało jest debaty o osobach starszych i ich problemach. A Jan Paweł II apelował do mediów już w 1982 r.: „Ci, którzy zaangażowani są w dziedzinie środków przekazu społecznego mają do wypełnienia bardzo ważną misję, można powiedzieć nawet niezastąpioną. To właśnie przy pomocy środków przekazu społecznego oraz uniwersalnego zasięgu ich działania i zwięzłych informacji można bardzo szybko skłonić do refleksji i zwrócić uwagę na warunki, w jakich żyją ludzie starsi. Jedynie społeczność świadoma, zdrowa i zdynamizowana zdolna jest podejmować nowe rozwiązania, które odpowiadają jej nowym potrzebom” – pisał papież.

 

Kształtowanie opinii publicznej

 

Jan Paweł II dostrzegał rolę opinii publicznej i to jak jest kształtowana przez mass media. Myślę, że to co napisał w 1986 r. jest doskonałą diagnozą naszego dziś. Media mają, jak podkreślał, „ogromne znaczenie wytwarzania moralnie zdrowej opinii publicznej w sprawach, które najściślej wiążą się z dobrem ludzkości naszych czasów. Należą doń wartość ludzkiego życia, rodziny, pokoju, sprawiedliwości i solidarności między narodami. Należy koniecznie budzić wrażliwość opinii publicznej na absolutną wartość ludzkiego życia, które winno być w pełni uznawane we wszystkich swoich stadiach, od chwili poczęcia aż do śmierci, i we wszystkich swoich formach, również wtedy, gdy jest naznaczone chorobą lub jakąkolwiek ułomnością fizyczną czy duchową. Coraz bardziej szerzy się bowiem mentalność materialistyczna i hedonistyczna, według której życie tylko wtedy zasługuje na ochronę, gdy odznacza się zdrowiem, młodością i pięknem” – zauważył papież. Wydaje się, że dzisiaj nie ma właściwej promocji świętości życia ludzkiego, jego obrony od chwili poczęcia aż do naturalnej śmierci. Tak naprawdę nie istnieje, choćby w mediach publicznych, kultura życia i cywilizacja życia. Mówi się, że społeczeństwo jest w większości za aborcją, ale nie widać edukacji w kierunku pokazania prawdy o dramacie aborcji. Oczywiście czynią to media katolickie, ale przecież one nie mają takiej siły przebicia jak duże ośrodki medialne.

 

Wciąż aktualny pozostaje apel Jana Pawła II o to, aby środki społecznego przekazu były pomostem pomiędzy wiarą i kulturą i były w służbie chrześcijańskiej promocji młodzieży. Jan Paweł II pisał również bardzo dużo o sprawach, którymi dzisiaj żyje współczesny świat, jak: braterstwo, solidarność, pokój i dialog. Jednym z ważnych tematów, którym żyje opinia publiczna jest rola kobiet w społeczeństwie. Już w 1986 r. Jan Paweł II przypomniał, że współczesne środki przekazu powinny być w służbie postępu kobiety w społeczeństwie. Jakże trafnie i aktualnie brzmią jego słowa: „Często jednak obserwujemy ze smutkiem, że środki przekazu wyzyskują kobiety zamiast ukazywać ich godność. Ileż razy kobiety są traktowane nie jako osoby o niezbywalnej godności, ale jak przedmioty, które mają zaspakajać cudzą żądzę przyjemności lub władzy? Ileż razy lekceważy się czy wręcz ośmiesza rolę kobiety jako żony i matki? Ileż razy rolę kobiety w miejscu pracy i w życiu zawodowym ukazuje się tak, jakby była ona karykaturą mężczyzny, pomijając specyficzne cechy kobiecej intuicji, jej zdolność współczucia i zrozumienia, jakże istotną dla «cywilizacji miłości»? Same kobiety mogą wiele uczynić, aby skłonić środki przekazu do lepszego ich traktowania: mogą popierać nadawanie programów edukacyjnych, uczyć innych – zwłaszcza swoich bliskich – krytycznego odbioru treści przekazywanych przez media, dzielić się z producentami programów, wydawcami, stacjami telewizyjnymi i radiowymi oraz twórcami reklam swoimi opiniami na temat programów i publikacji, które uwłaczają godności kobiet i wyrażają lekceważenie dla ich roli w społeczeństwie. Ponadto kobiety mogą i powinny przygotowywać się do spełniania twórczych i kierowniczych funkcji w świecie środków przekazu, nie po to, by wchodzić w konflikt z mężczyznami lub naśladować ich role, ale by odcisnąć znamię swego «geniuszu» na własnej pracy i działalności zawodowej” –  napisał papież.

 

Epoka globalnej komunikacji

 

Nowe technologie stwarzają nowe możliwości komunikowania, pojmowanego jako narzędzie ewangelizacji i pracy w duszpasterstwie. Widział o tym Jan Paweł II. To przecież jego pontyfikat był świadkiem szybkiego rozwoju cyberprzestrzeni i kontynentu cyfrowego. Wciąż warto sięgać do jego orędzi, w których pisał o misji Kościoła w erze komputerów, Ewangelii w epoce globalnej komunikacji, a internet uważał za nowe forum głoszenia  Ewangelii.

 

Jan Paweł II swoim nauczaniem wszedł w epokę globalnej komunikacji. Wydał o niej etyczną ocenę i zostawił diagnozę, która jest dzisiaj nam bardzo potrzebna.

 

Ks. Mariusz Frukacz, dziennikarz Tygodnika  Katolickiego „Niedziela”

 

 

 

 

 

Ks. MARIUSZ FRUKACZ: Dziennikarz i teologia

Czy łatwo jest być dziennikarzem katolickim? Co oznacza dziennikarstwo katolickie? Te pytania są bardzo ważne w momencie kiedy na wielu uczelniach katolickich oferuje się studia dziennikarskie. I to jest moim zdaniem bardzo dobre.

 

 

Wychowanie w dziedzinie środków przekazu

 

Od wielu lat mówimy i myślimy o kształceniu profesjonalnym dziennikarzy. W podręcznikach o mass mediach dużo pisze się o tym, że media kształtują postawy społeczne, są też źródłem, a nawet fabryką opinii. Jednak wydaje się wciąż ważnym do zrealizowania postulatem wychowanie młodego pokolenia do odbioru mediów, kształtowanie właściwych postaw w odbiorze tak dużej dawki informacji, która pojawia się każdego dnia w środkach społecznego przekazu. Przez wiele lat bardzo dużo o tym pisał bp Adam Lepa. Sam wychowałem się w pewien sposób na jego książkach. Odpowiedź na pytanie dlaczego uczelnie katolickie mają w swojej ofercie studia dziennikarskie jest oczywista, tak po prostu trzeba robić. Kształcenie i praktyczne szkolenie w zakresie społecznego przekazu stanowią integralny składnik formacji młodego pokolenia, które tak naprawdę żyje w świecie mediów. W dzisiejszym świecie, na który tak silnie oddziałują środki przekazu, jest na przykład rzeczą konieczną, aby młodzi ludzie mieli praktyczną wiedzę o wpływie, jaki nowe techniki informacji i przekazu wywierają na jednostki i na społeczeństwo. Dotyczy to również osób mających czynnie uczestniczyć w pracy Kościoła w dziedzinie środków przekazu, który, jak podkreśla watykańska instrukcja duszpasterska Aetatis novae,  powinny obok wykształcenia doktrynalnego i formacji duchowej zdobyć umiejętności fachowe w tej dziedzinie. (Pełny tekst instrukcji http://www.katolickie.media.pl/polecane/kosciol-o-mediach/415-aetatis-novae—instrukcja-duszpasterska-o-przekazie-spolecznym-w-dwudziesta-rocznice-ogloszenia-instrukcji-communio-et-progressio-  )

 

Kształcenie w dziedzinie środków przekazu

 

Watykański dokument proponuje  możliwości kształcenia w dziedzinie środków przekazu jako istotny element formacji wszystkich ludzi zaangażowanych w pracę Kościoła: seminarzystów, kapłanów, osób zakonnych i świeckich. Stąd obecność w szkołach i uniwersytetach katolickich programów, kursów, a nawet całych kierunków związanych z potrzebami Kościoła i społeczeństwa w zakresie społecznego przekazu. „Aetatis novae” zachęca do organizowania kursów, zajęć warsztatowych i seminariów z zakresu techniki, zarządzania, etyki i polityki społecznego przekazu, przeznaczonych dla osób pracujących w kościelnych środkach przekazu, dla seminarzystów, zakonników i księży. Na uczelniach katolickich kształcą się przecież osoby, które w przyszłości mogą zaangażować się w działalność medialną Kościoła.

 

Dziennikarz katolicki

 

Czym różni się zawód dziennikarza w mediach katolickich i mediach świeckich? Myślę osobiście, że łączy nas bardzo dużo. Jestem osobiście przekonany, że dziennikarstwo to jest bardzo ciekawy zawód, ale też powołanie. Dziennikarzem jest się 24 godziny na dobę. Trzeba śledzić, słuchać, obserwować, co dzieje się wokół. Ten zawód wymaga samozaparcia, wytrzymałości, ale jest niezwykle ubogacający i potrzebny.  Myślę, że zawód dziennikarza w mediach katolickich i mediach świeckich ma wspólny fundament, to służba słowu i słowem. To otwartość na drugiego człowieka, a nade wszystko pasja. Często w spotkaniach z młodymi ludźmi podkreślam, że dziennikarstwo jest albo dobre, albo złe, albo profesjonalne, albo nieprofesjonalne. Moim zdaniem to jest oczywiste, że każdy dziennikarz powinien podchodzić do swojej pracy profesjonalnie, z dobrym warsztatem. Jeśli mówić o jakiejkolwiek różnicy w pracy w mediach świeckich i katolickich, to z perspektywy czasu widzę, że dziennikarze katoliccy nie podejmują tematów typowo sensacyjnych, tak tylko, żeby sprzedać artykuł. Może w mediach katolickich jest mniejszy wyścig o własną pozycję we wnętrzu macierzystej redakcji. Przynajmniej mnie taki wyścig nigdy nie interesował.

 

Wiedza teologiczna

 

W przypadku uczelni katolickich bardzo ważne jest połączenie wiedzy z zakresu teologii, duszpasterstwa i środków społecznego przekazu. Osoba świecka pracująca w mediach katolickich powinna mieć podstawy teologii. Wiem od dziennikarzy, że taka wiedza bardzo im się przydaje w robieniu relacji z wydarzeń kościelnych, gdy trzeba chociażby właściwie odczytać homilię biskupa, kapłana. Publicystyka katolicka podejmująca tematy z zakresu wiary, duchowości i praktyki duszpasterskiej  wymaga jednak właściwego rozeznania w teologii i nauczaniu Kościoła. Mówi się i pisze o teologii mediów i środków społecznego przekazu. Warto w tym względzie przywołać opinię prof. UKSW dr. hab. Grzegorza Łęcickiego, który podkreśla, że „teologia mediów to, najogólniej mówiąc, refleksja teologiczna dotycząca środków społecznego przekazu. Warto zauważyć, że zarówno religia, jak i media stanowią istotne elementy ludzkiej egzystencji; już samo istnienie tych dwóch potężnych rzeczywistości – religii i mediów – skłania do refleksji o ich wzajemnych relacjach” (zobacz: https://kmt.uksw.edu.pl/media/pdf/kmt_2015_20_sonda_T63cc43.pdf  )

 

Dziennikarstwo, edukacja katolicka i teologia mają moim zdaniem wspólny fundament – dobro człowieka.

 

Ks. Mariusz Frukacz, dziennikarz Tygodnika Katolickiego „Niedziela”

Wspólnota dobrych wiadomości – KS. MARIUSZ FRUKACZ o mediach katolickich w czasie pandemii

Co będzie z mediami katolickimi, zwłaszcza z tradycyjną prasą katolicką, gdyby wróciła kwarantanna z marca? Czy redakcje katolickie wyciągnęły ważną lekcję dla siebie? Te pytania są bardzo ważne i wydaje się, że media katolickie powinny utrzymać swoją obecność na kontynencie cyfrowym, co niewątpliwie pomaga także w utrzymywaniu więzi ze stałymi czytelnikami.

 

„Rzeczpospolita Parafialna”

 

Jednym z ciekawych pomysłów Tygodnika Katolickiego „Niedziela” jest kontynuowanie w nowej odsłonie „Rzeczpospolitej Parafialnej –  inicjatywy ewangelizacyjnej i duszpasterskiej, która ma na celu prezentację parafii od strony duszpasterskiej i środowiskowej, równocześnie na łamach tygodnika i formie filmu przygotowanego przez studio telewizyjne tygodnika – Niedzielę TV. Parafia to wspólnota wspólnot. Dlatego „Niedziela” w ścisłej współpracy z duszpasterzami i czytelnikami poprzez nowoczesną formę promocji parafii zyskuje przychylność czytelników. Wydaje się, że bardzo ważną lekcją wyniesioną z najtrudniejszego okresu pandemii powinno być dbanie o stały i bezpośredni kontakt z czytelnikami.

 

Współbrzmienie prasy tradycyjnej i nowych technologii

 

Kościół katolicki w Polsce i media katolickie powinny wciąż wykorzystywać nowe technologie w ewangelizacji. Jak są one ważne, wręcz konieczne,  pokazał to okres pandemii. Wówczas tradycyjna prasa katolicka borykała się ze spadkiem sprzedaży, choćby z racji braku wiernych w świątyniach. Kościół wykorzystując nowe technologie, podjął ważny krok, szczególnie dla młodego pokolenia. Warto też zwrócić uwagę na to, że prasa katolicka w okresie pandemii zwiększyła jeszcze bardziej swoją obecność w świecie online. Ruszyły kampanie typu: „Kup nas, nie wychodząc z domu” i inne. Nowe technologie stwarzają nowe możliwości komunikowania, pojmowanego jako narzędzie ewangelizacji i pracy w duszpasterstwie. Do nich w rzeczywistości parafialnej, obok prasy katolickiej, biuletynu parafialnego, gablotki informacyjnej, należą również: strona internetowa parafii, kanał na YouTube, czy fanpage na Facebooku. Moim zdaniem dzisiaj również prasa katolicka powinna potrzymać swoją obecność online. Dzisiaj tygodniki katolickie są przecież już nie tylko w formie papierowej, ale są obecne na Twitterze, Facebooku, YouTube itd. Wydaje się, że bardzo ważną lekcją z okresu pandemii jest właśnie współbrzmienie prasy tradycyjnej z nowymi możliwościami online. Na pewno w dalszej perspektywie bardzo ważne będzie inwestowanie w nowe technologie. Jednak najpierw konieczne jest utrzymanie stałych i zdobywanie nowych czytelników.

 

Warsztat dziennikarza

 

Jednym z problemów jaki pojawił się w okresie pandemii to było niewątpliwie trudniejsze zdobywanie informacji. Praktycznie tradycyjne tematy kościelne zniknęły z dnia na dzień. Wtedy swoją kreatywnością, pomysłowością musieli wykazać się dziennikarze i redaktorzy pism katolickich.

 

W dzisiejszych czasach redakcje katolickie, takie jak „Niedziela”, są  już instytucjami multimedialnymi. Trzeba jednak pamiętać, że technika nigdy  nie może zastąpić człowieka. Wciąż na pierwszym miejscu jest warsztat pracy dziennikarza, jego elementarna uczciwość i rzetelność. Warsztat pracy dziennikarza medium katolickiego obejmuje nie tylko profesjonalne przygotowanie do wykonywania tego zawodu, powołania i misji.  Dzisiaj również dziennikarz katolicki korzysta z najnowszych osiągnięć techniki, wyposażony jest w narzędzia ułatwiające pracę, dostęp do newsów: laptopy, smartfony najnowszej generacji dyktafony itp. Nie zapominajmy jednak, że nawet najnowsza technologia, która ułatwia pracę dziennikarzowi, nie zastąpi przecież atrakcyjności tekstu, chociaż pomaga w szybkości przekazu. Dla mnie, obok nowych technologii, najbardziej liczy się wiarygodność. Notatnik, dyktafon, sprzęt do nagrywania, aparat fotograficzny, laptop nie mają wpływu na wiarygodność. Ona zależy od samego dziennikarza.

 

Metoda św. Maksymiliana Kolbego

 

Wspomniałem już o tym, że najważniejszy pozostaje osobisty i bezpośredni kontakt z czytelnikami. Okazało się to bardzo ważne w okresie pandemii. Kilka lat temu, w jednym ze swoich referatów bp Adam Lepa wskazał na wciąż aktualną „metodę św. Maksymiliana Kolbego”. Ten  Święty, który jest patronem dziennikarzy katolickich, osiągnięcia techniki i media traktował pozytywnie, dbał, aby ludzie mediów nie stanowili grupy społecznie wyizolowanej, a dziennikarze powinni spotykać się z ludźmi. Sam stosował tzw. ewangelizację bezpośrednią, osobiście dostarczając swoje pisma, rozmawiając z czytelnikami. Dla św. Maksymiliana media nie mogły być tylko narzędziem, ale i miejscem ewangelizacji, czyli modlitwy, katechezy i świadectwa. Dbając o stały kontakt z czytelnikiem powinny posługiwać się językiem jasnym, prostym, komunikatywnym i odważnym. Prasa drukowana, nowe technologie, obecność online i bezpośredni kontakt z czytelnikiem powinny być ze sobą połączone. Okres pandemii pokazał bowiem jeszcze jedno, że ludzie potrzebują nadziei, potrzebują „wspólnoty dobrych wiadomości”.

 

Ks. Mariusz Frukacz, dziennikarz Tygodnika Katolickiego „Niedziela”

Kościół zdigitalizowany – Ks. MARIUSZ FRUKACZ o parafialnych inicjatywach w sieci

Kościół katolicki w Polsce powinien wciąż wykorzystywać nowe technologie w ewangelizacji. Pomogły one w czasie pandemii zachować kontakt wiernych z parafiami, duszpasterze nie powinni z nich rezygnować także teraz, gdy wierni wracają do świątyń.

 

W okresie pandemii, po ogłoszeniu ograniczeń w liczbie wiernych w kościołach wiele parafii wystartowało z różnymi inicjatywami online. Duszpasterze wykorzystali nowe środki społecznego przekazu do kontaktu ze swoimi wiernymi. I nie chodzi tutaj tylko o transmisję Mszy świętych. Kapłani podjęli wiele inicjatyw ewangelizacyjnych. Powstało sporo fanpage‘ów ewangelizacyjnych na Facebooku i kanałów na YouTube. I to jest warte odnotowania.

 

Równocześnie w okresie pandemii tradycyjna prasa katolicka borykała się ze spadkiem sprzedaży, choćby z racji braku wiernych w świątyniach. Dlatego Kościół wykorzystując nowe technologie, podjął ważny krok, szczególnie dla młodego pokolenia. I moim zdaniem, Kościół powinien podtrzymać te inicjatywy ewangelizacyjne. Warto też zwrócić uwagę na to, że prasa katolicka w okresie pandemii zwiększyła jeszcze bardziej swoją obecność w świecie online. Ruszyły kampanie typu: „Kup nas, nie wychodząc z domu” i inne.

 

Narzędzie w szerzeniu wiary

 

Nasze społeczeństwa są często dzisiaj określane jako „społeczeństwo epoki informacji”, „kultura środków społecznego przekazu” czy „pokolenie mass-mediów”. Kiedy obserwujemy dobrze świat współczesny, łatwo w nim zauważyć, że media odgrywają ogromną rolę, stają się w pewien sposób częścią naszego życia. Trudno dzisiaj wyobrazić sobie rodzinę bez telewizora, młodego człowieka bez komputera, tableta, czy też bez smartfonu. Trudno wyobrazić sobie parafię, choćby bez strony w internecie czy profilu na Facebooku. W świecie współczesnym nastąpił ogromny przewrót w dziedzinie środków społecznego przekazu.

 

Dlatego w rzeczywistości parafii obok metod tradycyjnych, jak świadectwo życia, nauka religii, kontakt osobisty, pobożność ludowa, liturgia i inne obrzędy, bardzo ważnym środkiem ewangelizacji, katechezy i skuteczności duszpasterstwa stały się obecnie środki społecznego przekazu. Do nich w rzeczywistości parafialnej, obok prasy katolickiej, biuletynu parafialnego, gablotki informacyjnej, należą również: strona internetowa parafii, kanał na YouTube, czy fanpage na Facebooku. Nowe technologie stwarzają nowe możliwości komunikowania, pojmowanego jako narzędzie ewangelizacji i pracy w duszpasterstwie. Zwróćmy uwagę na internet, który jak podkreślał Jan Paweł II: „nie tylko dostarcza materiały służące większej informacji, ale przyzwyczaja osoby do komunikacji interaktywnej. Wielu chrześcijan korzysta już w sposób twórczy z tego nowego narzędzia, wykorzystując jego możliwości w ewangelizacji, wychowaniu, wewnętrznej komunikacji, zarządzaniu i rządzeniu”.

 

Kościół katolicki w Polsce powinien wciąż wykorzystywać nowe technologie w ewangelizacji. Pomogły one w czasie pandemii zachować kontakt wiernych z parafiami, duszpasterze nie powinni z nich rezygnować po tym, jak wierni wrócą do kościołów. Zwłaszcza, że wiele inicjatyw jest bardzo ciekawych. Jeden z kapłanów archidiecezji częstochowskiej prowadzi w mediach społecznościowych profil “Ewangelia #pokatolicku”. Również jeden z proboszczów każdego dnia kontaktował się ze swoimi wiernymi przez swojego fanpage’a na Facebooku, przekazując im krótką refleksję nad tekstem Ewangelii. I czyni to nadal, chociaż wierni zaczęli wracać do kościoła. W parafii św. Stanisława, biskupa i męczennika, w Częstochowie była każdego dnia transmitowana wspólna modlitwa, nie tylko Msza św., na Facebooku.

 

Nowe strony internetowe parafii

 

Można zaobserwować, że w okresie pandemii duszpasterze uzupełnili znacznie, albo nawet stworzyli zupełnie nowe strony swoich parafii w internecie. Np. strona parafii św. Brata Alberta w Częstochowie https://parafiabrataalberta.com.pl/  zawiera już nie tylko informacje z życia parafii, tak jak to było do pandemii,  ale aktualnie wierni mogą zapoznać się tam także z ofertą telewizji katolickich i przez linki śledzić materiały i informacje tych stacji telewizyjnych. Na tej samej stronie ksiądz proboszcz dał możliwość swoim wiernym korzystania z Biblii i Katechizmu Kościoła Katolickiego online. Na stronie pojawiła się oferta dla rodziców, dzieci i młodzieży. Wierni mogą znaleźć również odpowiedzi na trudne pytania o wiarę. Ponadto na stronie zamieszczane są regularnie inicjatywy Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, co jest zapewne ułatwieniem także dla tygodnika w dotarciu do wiernych. Warto zauważyć, że strona ta jeszcze w lutym br. miała 3 tys. wyświetleń, a po uzupełnieniach i wprowadzeniu nowych propozycji ewangelizacyjnych ma ponad 13 tys. odwiedzających.

 

Technologia nie zastąpi sakramentów

 

Widzimy jasno, że nowe media pomogły w czasie pandemii Kościołowi utrzymać kontakt z wiernymi, kiedy ci nie mogli przychodzić do świątyni na Mszę św. Ponadto działalność Kościoła online to narzędzie w szerzeniu wiary, a technologia służy ewangelizacji, to jednak nie zastąpi ona bezpośredniego udziału w sakramentach. Chociaż dzisiaj Kościół, i w pewien sposób każdy z wiernych, jest odpowiedzialny za dzieło ewangelizacji w sieci i za budowanie wspólnoty katolickiej w tej wirtualnej przestrzeni. I można dostrzec, że w okresie pandemii wielu księży pięknie podjęło i nadal realizuje to zadanie. Jednak, zwłaszcza kapłani muszą uważać na jedno niebezpieczeństwo, aby nie odczuwali potrzeby bycia celebrytą w sieci. To jest również problem, który dzisiaj trzeba sobie postawić, gdy chcemy, aby Kościół nie rezygnował z bycia w sieci, gdy już wierni powrócą do świątyń.

 

Bardzo ważne, moim zdaniem, jest  przemyślenie obecności orędzia chrześcijańskiego w sieci (tzw. cyberteologia). Pytania dotyczące „cyberteologii”, czyli obecności chrześcijaństwa i jego orędzia w świecie internetu, postawił już jakiś czas temu jezuita o. Antonio Spadaro.   Pozostają pytania m.in. o to, czy internet zmienia nasz sposób myślenia? Czy sieć jest „narzędziem” czy raczej już „przestrzenią”, w której żyjemy? Czy sieć, zmieniając nasz sposób życia i myślenia, nie zmieni również sposobu rozumienia i przeżywania wiary? Jaki więc wpływ ma sieć na sposób rozumienia Kościoła i kościelnej komunii? I jaki ma wpływ na wyobrażenie o Objawieniu, łasce, liturgii oraz sakramentach?

 

Ks. Mariusz Frukacz, dziennikarz Tygodnika Katolickiego „Niedziela”

Wielki Post z mediami katolickimi – ks. MARIUSZ FRUKACZ o „Twitterze rekolekcji”

W ostatnich latach jesteśmy świadkami różnych inicjatyw ewangelizacyjnych w Internecie. Pojawia się też w sieci bardzo dużo akcji wielkopostnych, takich m.in. jak  rekolekcje on-line, nauki duchowe, konferencje na YouTubie. Jest także sporo inicjatyw ewangelizacyjnych na Facebooku. Są również ciekawe aplikacje religijne w telefonach komórkowych, smartfonach. Możemy niewątpliwie mówić o zjawisku Twitter rekolekcji, Twitter teologii.

 

#Odkupieni i inne inicjatywy

 

Media katolickie na Wielki Post przygotowują specjalne dodatki, artykuły formacyjne oraz ciekawe inicjatywy w Internecie. #Odkupieni to najnowsza inicjatywa, która pojawiła się na portalu Tygodnika Katolickiego „Niedziela” niedziela.pl.  Podczas Wielkiego Postu w każdy poniedziałek internauci mogą przeczytać niezwykłe świadectwa działania Bożej łaski w życiu ludzi, którzy pogrążeni w cierpieniach często nie mieli już nadziei na poprawę losu. W ramach tej samej inicjatywy prowadzony jest cykl pt. „Mój Krzyż”. W każdą środę czytelnicy portalu mogą znaleźć „Złote (Boże) Myśli”. Często ludzie z pierwszych stron gazet mówią o wierze.

 

Ponieważ tegoroczny Wielki Post jest przygotowaniem do beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego, portal niedziela.pl zaproponował Drogę Krzyżową  z Prymasem Tysiąclecia kard. Stefanem Wyszyńskim w specjalnym cyklu niedzielnych rozważań Męki Pańskiej. Więcej materiałów tutaj .

 

„Niedziela” przygotowała również specjalny dodatek „Dobra spowiedź” oraz zaproponowała swoim czytelnikom rozważania ks. Krzysztofa Pawliny.

 

„Gość Niedzielny” proponuje natomiast cykl 40 wskazówek na 40 dni. „Sprawdź, co w Wielkim Poście podpowiada Ci Ojciec Święty. Poznaj adhortację „Gaudete et exsultate„” – piszą redaktorzy „Gościa Niedzielnego”. Jest też bardzo ciekawa inicjatywa „Wyzwanie: święTY”. Więcej tutaj.

 

Oczywiście, każde czasopismo katolickie proponuje materiały formacyjne na Wielki Post.

 

Rekolekcje dla dziennikarzy

 

Bardzo ważne są również specjalne rekolekcje dla dziennikarzy.  Od wielu lat rekolekcje dla swoich pracowników, zarówno w Adwencie, jak i w Wielkim Poście, organizuje Tygodnik Katolicki „Niedziela”. Rekolekcje dają możliwość wyciszenia, oderwania się na chwilę od komputera, telefonu komórkowego, od hałasu korytarzy redakcyjnych. Są one ogromnym wsparciem duchowym dla dziennikarzy – zabieganych ludzi. Jesteśmy przecież ludźmi niepokoju, ciągle w biegu, obarczeni „krzyżem ludzkich historii i trudnych spraw”.

 

 

Ciekawe inicjatywy w mediach zagranicznych

 

Dużo ciekawych inicjatyw na Wielki Post proponują m.in. media katolickie we Włoszech i we Francji. W mediach włoskich szeroko opisywana jest inicjatywa dla młodzieży bierzmowanej «In volo con lo Spirito» (Latać z Duchem Świętym).  Natomiast „Avvenire” zaproponowało wraz z Zakonem Karmelitów „Wielki Post ze św. Janem od Krzyża”. Są to duchowe ćwiczenia on-line przygotowane przez karmelitów bosych z Paryża, Austrii i Włoch. Rozważania dostępne są także w języku polskim. Więcej tutaj.

 

«GOD morning» (Boży poranek) to specjalne rozważania m.in. on-line przygotowywane przez młodych katolików z Pompei.

 

We Francji telewizja katolicka KTO proponuje „Le carême en famille” (Wielki Post w rodzinie). Ponadto w Wielkim Poście KTO oferuje specjalny program, w szczególności serię: „Wiara pod słowem – Wielki Post z Jezusem” przygotowaną przez s. Claire-Marie Monnet.

 

Warto jednak pamiętać, że chociaż jest wiele ciekawych propozycji duchowych w cyberprzestrzeni, to jednak najczęściej potrzebujemy konkretnego spotkania i żywego świadectwa. Wszelkie inicjatywy ewangelizacyjne w Internecie są bardzo ważne i dla wielu ludzi  mogą być czasem „pierwszym kontaktem z wiarą”. Jednak życia i wiary nie da się przeżyć on-line.

 

 

Ks. Mariusz Frukacz, dziennikarz Tygodnika Katolickiego „Niedziela”

Dziennikarz ma tworzyć piękne i mądre historie – ks. MARIUSZ FRUKACZ o orędziu papieża Franciszka

Ojciec Święty w Orędziu na 54. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu przypomina bardzo ważną rzecz: dziennikarstwo ma służyć dobru człowieka. Ma pomóc ludziom leczyć rany, a nie zadawać nowe, jeszcze boleśniejsze.

 

Ilekroć rozmawiam z ludźmi o tym, co chcieliby przeczytać albo zobaczyć, okazuje się, że potrzebują  oni ciekawych i budujących historii. Bardzo ważne są historie innych ludzi, którzy poradzili sobie z takim czy innym problemem w swoim życiu. Czytelnicy potrzebują konkretnych świadectw, chcą ciekawych historii, narracji, która powie dużo o naszym życiu i otaczającym nas świecie. Takie zadanie nam, dziennikarzom, zostawia papież Franciszek w Orędziu na na 54. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu zatytułowanym: „Obyś mógł opowiadać i utrwalić w pamięci” (por. Wj 10, 2). Życie staje się historią”.

 

„Chciałbym Orędzie na ten rok poświęcić tematowi narracji, ponieważ wierzę, że aby się nie zagubić, powinniśmy oddychać prawdą dobrych historii, takich, które budują, a nie niszczą; historii, które pomagają odnaleźć korzenie i siłę, aby iść razem naprzód. W zamieszaniu otaczających nas głosów i przesłań potrzebujemy ludzkiej narracji, która opowie nam o nas oraz o pięknie w nas mieszkającym; narracji, która potrafi oglądać świat i wydarzenia z czułością; opowiadającej o naszym istnieniu jako o żywej tkance, ukazującej splot powiązań, poprzez które jesteśmy złączeni jedni z drugimi” – pisze w swoim orędziu papież Franciszek.

 

Opowiedzieć swoją historię

 

Ojciec Święty, poruszając temat narracji w przekazie medialnym, przypomina, że „człowiek jest bytem opowiadającym” i że „jest nie tylko jedynym bytem, który potrzebuje ubrania, aby ukryć swoją nagość (por. Rdz 3, 21), ale pozostaje także jedynym, który potrzebuje wypowiedzenia siebie, „wyrażenia siebie” poprzez historie, aby utrwalić swoje życie. Nie tkamy jedynie ubrań, ale również historie”.

 

Rodzi się zatem pytanie, czy istotnie sensacja jest ważniejsza od ciekawej historii? Często słyszymy opinię, że sensacja sprawia to, iż ludzie chętniej sięgają po gazetę, aby ją przeczytać. I rzeczywiście wciąż króluje zasada, że „zła wiadomość to dobra wiadomość”. A może jednak warto wzmocnić zasadę, że „dobra wiadomość to najlepsza wiadomość”, i budować świat dobrych wiadomości.  Papież zwraca uwagę, że „często w sieci komunikacyjnej, zamiast budujących opowiadań, które są spoiwem więzi społecznych i kulturowych, powstają historie destrukcyjne i prowokacyjne, które niszczą i rwą delikatne nici współistnienia. Zestawiają one razem niesprawdzone informacje, powtarzając wypowiedzi banalne i fałszywie przekonujące, uderzając hasłami nienawiści. Nie tworzy się wtedy ludzkiej historii, ale odziera się człowieka z jego godności”.

 

Ojciec Święty przypomina tutaj bardzo ważną rzecz, że dziennikarstwo ma służyć dobru człowieka. Ma pomóc ludziom leczyć rany, a nie zadawać nowe, jeszcze boleśniejsze. „Podczas gdy opowiadania używane dla celów instrumentalnych oraz podporządkowujących umysły mają krótki żywot, dobra historia jest w stanie przekroczyć granice czasu i przestrzeni. Pomimo upływu wieków pozostaje aktualna, ponieważ daje pokarm życiu” –  podkreśla papież.

 

W tym kontekście przypominają się słowa jednego z największych teologów XX wieku – Hansa Ursa von Balthasara, że „mowa jest dla człowieka wolnym ujawnieniem innym ludziom własnego wnętrza”.

 

Prawda, dobro, piękno

 

W swoim orędziu papież Franciszek sięga również do metafizyki chrześcijańskiej i przypomina tzw. transcendentalia: prawdę (verum), dobro (bonum) i piękno (pulchrum), których moim zdaniem, brakuje w przekazie medialnym. Ojciec Święty wskazuje, że „w epoce, w której fałszerstwo ukazuje się jako coraz bardziej wyrafinowane i osiąga zastraszający poziom (deepfake), potrzebujemy mądrości, aby zebrać i stworzyć opowiadania piękne, prawdziwe i dobre”.

 

To, co dla mnie osobiście jest bardzo ważne, to fakt, że Ojciec Święty wskazuje na Biblię jako źródło inspiracji dla narracji budujących innych ludzi. Kiedy pisze, że „Biblia jest wielką historią miłości między Bogiem a ludzkością”, to niejako przywraca Pismo Święte codziennemu życiu ludzi. Kiedyś ks. Józef Tischner napisał, że nie wystarczy myśleć o Ewangelii, ale trzeba myśleć Ewangelią. I właśnie na to zwraca uwagę papież, kiedy pisze, że „każdy z nas zna różne historie pachnące Ewangelią, które dały świadectwo Miłości przemieniającej życie. Te historie zasługują na dzielenie się nimi, na opowiadanie ich, na ożywianie ich w każdym czasie, w każdym języku, poprzez wszystkie środki komunikowania”.

 

Papież nam, dziennikarzom, przypomina, że „nie chodzi o gonienie za logiką opowiadanych historii (storytelling) ani o robienie im czy sobie reklamy, ale o przypominanie o tym, kim jesteśmy w oczach Boga, oraz o świadczenie o tym, co Duch Święty pisze w sercach, o objawianie każdemu, że jego historia zawiera rzeczy wspaniałe”. I dodaje: „W każde wielkie opowiadanie wkracza nasze opowiadanie. Kiedy czytamy Pismo Święte, historie świętych, także te teksty, które potrafiły odczytać duszę człowieka i wydobyć na światło jej piękno, Duch Święty może pisać w naszych sercach, odnawiając w nas pamięć tego, kim jesteśmy w oczach Boga”.

 

Papież, pisząc o narracji, moim zdaniem, wskazuje na ważny wymiar naszej pracy dziennikarskiej. Wiem, że jako dziennikarz mam „pisać” w sercu, nieść historię do serca. Moje teksty powinny budować i bić rytmem ludzkiego życia.

 

Ks. Mariusz Frukacz, dziennikarz Tygodnika Katolickiego „Niedziela”

Radio Maryja na celowniku – ks. MARIUSZ FRUKACZ o spadku słuchalności toruńskiej rozgłośni

Radio Maryja od długiego czasu jest ulubionym tematem w polskich mediach. I chyba żadne z mediów katolickich w naszej Ojczyźnie nie cieszy się takim zainteresowaniem i swoistą troską w przestrzeni społecznej i medialnej. Również spadek słuchalności Radia Maryja znalazł się na celowniku mediów.

 

Otóż ostatnio pojawiła się  informacja podana m.in. przez wirtualnemedia.pl czy też Onet.pl, se.pl, że Radio Maryja ma rekordowo niski odbiór. Takiego spadku słuchalności do tej pory w swojej historii rozgłośnia z Torunia nie zanotowała. Można zapytać dlaczego spada zainteresowanie mediami o. Tadeusza Rydzyka i czy nie jest to również konsekwencja wzrostu fali nie tyle lewicowych, a raczej lewackich i liberalnych poglądów w Polsce? A może jest to również efekt stałych ataków środowisk lewicowych i liberalnych na Radio Maryja i TV Trwam?

 

Okazuje się, w świetle wyników słuchalności za okres od sierpnia do października 2019 r., iż  o 0,4 pkt. proc. do 1,1 proc. spadł udział Radia Maryja. Czyli udział rozgłośni w tzw. czasie słuchania spadł z 1,5 do 1,1 proc. W doniesieniach prasowych z ostatnich miesięcy można było wyczytać, że TV Trwam spadła w rankingu najchętniej oglądanych kanałów telewizyjnych w Polsce z 30. miejsce na 45. miejsce. A Onet.pl martwi się również tym, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji może wkrótce zmienić sposób mierzenia oglądalności programów telewizyjnych oraz słuchalności radiostacji i będą mogły skorzystać na tym media założone przez ojca Tadeusza Rydzyka (https://wiadomosci.onet.pl/kraj/beda-zmiany-w-badaniu-mediow-radio-maryja-moze-skorzystac/tzg23fd ).

 

Siła idei

 

Oczywiście badania rynku medialnego są czymś zwyczajnym i naturalnym w demokratycznym społeczeństwie. Przedstawianie wyników słuchalności, wzrost sprzedaży takiego czy innego tytułu prasowego czy też wzrost lub spadek oglądalności takiego czy innego kanału telewizyjnego lub konkretnej telewizji jest wpisane w naszą medialną. Spadek słuchalności może oczywiście wynikać z tego, że oferta rozgłośni i telewizji z Torunia jest zbyt poważna i może mało interesująca dla dzisiejszego odbiorcy, który woli informacje lekkie, łatwe i przyjemne.

 

Warto zwrócić uwagę na to, że obecnie w polskim społeczeństwie jest większe zainteresowanie sensacją. Triumfy święcą informacje ze świata celebrytów i świata plotek. A oferta mediów katolickich wymaga większej refleksji, zatrzymania się. W Radio Maryja czy TV Trwam nie znajdziemy informacji sensacyjnych, czy też plotkarskich. Podobnie jak w pozostałych mediach katolickich w Polsce. Wartości, które media katolickie mają współczesnemu człowiekowi do zaoferowania, stanowią tak naprawdę ich siłę.

 

Radio Maryja na celowniku

 

Każdy dobry obserwator życia publicznego zauważy, że media związane z osobą o. Tadeusza Rydzyka od wielu lat są na celowniku lewicowych i liberalnych mediów, a także polityków wywodzących się z tych nurtów filozoficznych.  Może dlatego, że Radio Maryja otwarcie zwalcza lewackie ideologie w rodzaju „gender” oraz stanowczo wspiera tradycyjny model rodziny?  Moim zdaniem ciągłe ataki medialne i polityczne na Radio Maryja  zapewne mają jakiś wpływ na spadek słuchalności tego radia. Ostatnie dni to kolejny atak lewicowo – liberalnych środków społecznego przekazu na osobę dyrektora Radia Maryja, a to wszystko w związku z kolejną rocznicą rozgłośni z Torunia. Już kilka lat temu  były ponadto podjęte działania podważające autorytet o. Tadeusza Rydzyka. Na stronie Avaaz.org swojego czasu pojawiła się anonimowa petycja skierowana do papieża. Donos był wymierzony w założyciela i dyrektora Radia Maryja o. Tadeusza Rydzyka. W ostatnim czasie mamy do czynienia z petycją „o ukrócenie działalności politycznej redemptorysty Tadeusza Rydzyka”, w którą zaangażował się były kanadyjski polityk polskiego pochodzenia Thomas Lukaszuk.

 

Autorzy tej petycji, jak informuje portal „Niedzieli” (https://www.niedziela.pl/artykul/48267/Nie-pozwalamy-rozbic-wspolnoty-Radia),  liczą na to, że Richard Smith, arcybiskup Edmonton, pomoże dotrzeć z dokumentem do papieża Franciszka. Oczywiście sprawę od dłuższego czasu nagłaśnia Onet.pl. W atak na Dyrektora Radia Maryja włączyła się również żydowska organizacja B’nai Brith, która rzekomo walczy z nienawiścią i brakiem tolerancji. Wspólnota Radia Maryja jest dużą siłą w polskim społeczeństwie. Dlatego może komuś zależy na rozbiciu tej wspólnoty?

 

Polityka powodem spadku słuchalności?

 

Być może ktoś stwierdzi, że powodem spadku słuchalności Radia Maryja i oglądalności TV Trwam jest ich zaangażowanie polityczne. Powstaje zatem pytanie czy media katolickie powinny zajmować się światem polityki? Czy politycy, dla których bliskie są wartości chrześcijańskie, nie mogą brać udziału w modlitwie i Mszy św. w rocznicę powstania rozgłośni katolickiej? Oczywiście, że mogą i mają takie prawo. Katolikiem czy osobą wierzącą nie przestaje się być po zdobyciu mandatu posła. Nie przestaje się być człowiekiem wierzącym po wejściu do gabinetu ministerialnego. Kościół – i media katolickie – mają prawo oceniać rzeczywistość polityczną, bo przecież w niej funkcjonuje człowiek. Media katolickie mają też okazję przypomnieć, że polityka, działalność polityczna, ma służyć człowiekowi, dobru wspólnemu, a nie jest to jedynie sposób na zdobycie władzy. Jest to również niewątpliwie szansa na pokazanie innego obrazu polityki.

 

Często można przeczytać i usłyszeć, że media o. Tadeusza Rydzyka wspierają obóz rządzący, a politycy będący u władzy wspierają Radio Maryja i TV Trwam. Jednak, w imię prawdy, to właśnie w czasie uroczystości związanych z Radiem Maryja politycy rządzący Polską często słyszą gorzkie dla nich słowa, jak chociażby w sprawie ochrony ludzkiego życia. „Słyszycie to, politycy polscy? I państwo, które świadomie pozwala na zabijanie własnych dzieci jest państwem bez przyszłości” – mówił w homilii abp Andrzej Dzięga, podczas 27. rocznicy powstania Radia Maryja w 2018 r. A w ubiegłym roku abp Wacław Depo przypomniał za Janem Pawłem II,  że „demokracja nie jest celem samym w sobie i że nie może być ona oderwana od wartości”.

 

Moim zdaniem dla mediów nie jest problemem ani troską spadek słuchalności Radia Maryja. Chodzi o to, że Radio Maryja i TV Trwam są głosem, który drażni środowiska, którym marzy się Polska bez chrześcijaństwa. Na koniec przytoczę słowa z homilii abp. Depo: „Jaka byłaby Polska dziś, gdyby nie było Radia Maryja i TV Trwam? To radio rozmodliło Polskę a TV Trwam obudziła serca i sumienia Polaków poprzez prawdę w obrazie. Radio ocala chrześcijańską tożsamość Polski i Polaków w ojczyźnie i poza jej granicami”.

 

 

Ks. Mariusz Frukacz, dziennikarz tygodnika katolickiego „Niedziela”

Wzmocnienie dziennikarstwa katolickiego – ks. MARIUSZ FRUKACZ o projekcie Benedykta XVI

„Mam nadzieję, że katolicki głos zostanie usłyszany”  – uzasadnił papież senior Benedykt XVI powołanie fundacji na rzecz dziennikarstwa katolickiego, o czym w ostatnich dniach poinformował niemiecki tygodnik katolicki „Die Tagespost” w Würzburgu. Nazwa nowej fundacji brzmi: „Fundacja Die Tagespost dla publicystyki katolickiej”.

 

Szkolenie młodych katolickich dziennikarzy i nie tylko

 

Fundacja, jak informuje tygodnik katolicki „Die Tagespost” planuje nie tylko szkolić młodych katolickich dziennikarzy, ale również finansować projekty badawcze z dziedziny bioetyki i pomagać katolickim mediom w osiąganiu większego zasięgu oddziaływania. W nadchodzącym roku fundacja chce zebrać ok. 450 tys. euro na projekty medialne i edukacyjne. Jak podaje również Katolicka Agencja Informacyjna zgromadzone środki finansowe przeznaczone będą na  szkolenie wolontariuszy, wdrażanie projektów cyfrowych, udostępnianie raportów i badań z zakresu ochrony życia i bioetyki.

 

Moim zdaniem to bardzo ważna inicjatywa papieża seniora wpisująca się bardzo dobitnie w troskę Kościoła o wzmocnienie głosu mediów katolickich. Taka instytucja jak  „Fundacja Die Tagespost dla publicystyki katolickiej” może być znakiem także dla Kościoła w innym obszarze językowym, aniżeli jedynie w niemieckojęzycznym świecie. Może być kolejnym krokiem dla wzmocnienia dziennikarstwa i publicystyki katolickiej i pomocy katolickim mediom w dotarciu do większej części społeczeństwa współczesnego i zostać usłyszanym.

 

Bardzo cenne jest to, że fundacja chce szkolić wolontariuszy, m.in. w zrozumieniu funkcjonowania współczesnych mediów. Istotnie jest również to, że fundacja chce finansować  bioetycznie projekty badawcze. Jak zauważa dr Norbert Neuhaus, reprezentujący fundację, „Benedykt XVI z wielkim zainteresowaniem śledzi dyskusje w Niemczech. Jako profesor, biskup i kardynał kurii wielokrotnie używał swojego pióra – między innymi w codziennej prasie – i wygłaszał publiczne oświadczenia z doskonałą jasnością i kompetencją na ważne tematy. Teraz jego celem jest ponowne nadanie katolickiemu dziennikarstwu mocnego statusu i skuteczności”. Zdaniem Neuhausa działalność fundacji pozwoli na jeszcze lepsze przypomnienie i przywrócenie podstawowych prawd naszej zachodniej tradycji w świeżym, współczesnym języku do świadomości ogółu społeczeństwa. Jak dodaje „jest to również zadanie współczesnego dziennikarstwa katolickiego. Jest to wkład w nową ewangelizację”.

 

Ważny głos Benedykta XVI

 

Benedykt XVI zawsze zwracał dużą uwagę na znaczenie mediów, a zwłaszcza mediów katolickich. Dla papieża seniora  jednym z zadań mediów katolickich było uwrażliwienie m. in. kapłanów na wykorzystanie nowych mediów w duszpasterstwie. Oczywiście Benedykt XVI zawsze też podkreślał, że nie zastąpią one głoszenia słowa Bożego, modlitwy, życia sakramentalnego i osobistego świadectwa, ale wydaje się, że obecność kapłana i duszpasterstwa w świecie cyfrowym, jak nazwał go Benedykt XVI „kontynencie cyfrowym”. „Rozwój nowych technologii i, ogólnie, cały świat cyfrowy stanowią wielkie bogactwo dla wszystkich ludzi razem oraz dla człowieka jako bytu indywidualnego, a także są bodźcem do spotkania i dialogu” – napisał Benedykt XVI.

 

Nowa fundacja Papieża Benedykta XVI, jak informuje tygodnik katolicki „Die Tagespost”, ma znacznie szerszy fundament: od promocji religii do sztuki i kultury i katolicyzmu, po globalne zrozumienie między narodami. Również takie tematy jak równość mężczyzn i kobiet oraz ochrona małżeństwa i rodziny znajdują odzwierciedlenie w celach fundacji.

 

Ważne jest, aby głos katolicki był słyszany w dzisiejszym zsekularyzowanym krajobrazie mediów, aby ukazać piękno i znaczenie katolika. Wymaga to wykwalifikowanych dziennikarzy, którzy są zaznajomieni z kwestiami wiary, Kościoła i historii Kościoła, ale także z kwestiami moralnymi i etycznymi. W realizacji tego celu jest bardzo ważne szkolenie wolontariuszy, dalsze szkolenia, utworzenie think tanków i baz danych informacyjnych na takie tematy, jak: bioetyka, pokój w świecie, chrześcijańska nauka społeczna” – podkreśla dr Norbert Neuhaus (https://www.die-tagespost.de/foerdern/tagespost-stiftung/interviewnorbertneuhaus/Leuchttuerme-des-Glaubens-schaffen;art4960,203997  )

 

Zrozumieć język mediów

 

Wydaje się, że fakt powołania fundacji przez papieża seniora zwraca również uwagę na to, że nie tylko Kościół musi zrozumieć nowy język mediów i jak najlepiej wykorzystać go w celach duszpasterskich, ale ważne jest również to, aby społeczeństwo współczesne, często bardzo zlaicyzowane, zrozumiało język Kościoła i język mediów katolickich. A także potrafiło dostrzec znaczenie głosu katolickiego w przestrzeni życia publicznego.

 

Dzisiaj na przykład wielu młodych ludzi to „pokolenie online”, z którym trzeba podjąć dialog. Oczywiście, na pierwszym miejscu ma być osobiste spotkanie z człowiekiem i własne świadectwo, ale w dziele ewangelizacji nie można zaniedbać takich narzędzi jak Internet, a zwłaszcza portale i serwisy społecznościowe. Na szczęście w ostatnich latach w tym względzie sporo zmieniło się na lepsze. Wielu księży można posłuchać za pośrednictwem YouTube’a, niemało korzysta również z Facebooka i Twittera. Rośnie liczba witryn z treściami religijnymi przekazywanymi w sposób dostosowany do współczesnego odbiorcy. Dlatego tak cenne w założeniach nowej fundacji jest szkolenie młodych katolickich dziennikarzy, którzy nie tylko rozumieją świat młodych ludzi, ale mogą w sposób bardzo przystępny i komunikatywny przybliżać świat Kościoła i wartości chrześcijańskich młodym ludziom. Mówiąc językiem Benedykta XVI ten wysiłek ma na celu niesienie pomocy odpowiedzialnym za życie Kościoła, by potrafili rozumieć «nowy język» mediów, interpretować go i wykorzystywać w celach duszpasterskich.

 

Moim zdaniem powołanie nowej fundacji przez Benedykta XVI przyczyni się do  wzrostu znaczenia mediów i prasy katolickiej w dyskursie publicznym.

 

Ks. Mariusz Frukacz, dziennikarz Tygodnika Katolickiego „Niedziela”

Kościół w mediach – ks. MARIUSZ FRUKACZ o vademecum dla duszpasterstwa medialnego

Ewangelizowanie przez media, ewangelizowanie mediów, troska o wychowanie medialne, szczególnie młodych, w tym również przyszłych kapłanów i osób zakonnych, to temat, który jest pilnym zadaniem na dzisiaj. Stąd m.in. obradująca 5 listopada na Jasnej Górze, pod kierunkiem abp. Wacława Depo Rada ds. Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski wskazała  na konieczność przygotowania dokumentu z zakresu duszpasterstwa medialnego.

 

 

Nowy dokument w przygotowaniu

 

Jak poinformowała Katolicka Agencja Informacyjna trwają aktualnie prace nad nowym dokumentem: „W trosce o człowieka na medialnym areopagu”. Głównym redaktorem dokumentu jest ks. prof. Michał Drożdż, dyrektor Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej, kierownik Katedry Mediów i Komunikacji Społecznej Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Dokument ten ma być przygotowany w ostatecznej wersji do końca br. roku, po czym nastąpi czas na jego konsultacje, tak aby mógł zostać przedstawiony wszystkim biskupom do zatwierdzenia na zebraniu plenarnym KEP w marcu 2020 r.

 

Dokument ma zawierać siedem rozdziałów, w których będzie mowa nie tylko  o specyfice współczesnej kultury medialnej oraz o potrzebie „uczestnictwa w mediach” jako integralnej części misji Kościoła, ale również czytelnicy, a szczególnie ludzie pracujący w mediach, duszpasterze oraz młodzi przygotowujący się do kapłaństwa, znajdą takie zagadnienia jak: podstawowe zasady etyki, jaka obowiązywać winna w mediach. Będzie w nim mowa o potrzebie jakości dziennikarstwa oraz o formacji dziennikarzy. Dokument poruszy również problematykę autentycznego dialogu w mediach  w duchu wolności i odpowiedzialności.

 

Wychowanie medialne

 

Już wiele lat temu bp Adam Lepa w swoich publikacjach podejmował temat wychowania medialnego wskazując m.in. na kształtowanie właściwych postaw w odbiorze mediów przez młode pokolenie, ale również przez rodziców, którzy mają wpływ na wychowanie swoich dzieci. Warto przypomnieć publikację bp. Lepy wydaną w serii Biblioteki „Niedzieli” w 2008 r.  zatytułowaną „Telewizja w rodzinie”. Bp Adam Lepa podejmuje w niej refleksję nad relacjami, jakie zachodzą między rodziną a telewizją.  Autor omawia pozytywne i negatywne strony oddziaływania telewizji na rodzinę, rozpatruje ważny postulat rozumienia „świata telewizji„. Swoim czytelnikom podpowiada również, co należy uczynić, by „uniknąć negatywnego wpływu telewizji w środowisku rodzinnym i pogłębić wpływ pozytywny, który ułatwia wszechstronny rozwój osobowości„. Więcej o książce na https://ksiegarnia.niedziela.pl/site/ksiazka/289/

 

Do tematu wychowania medialnego, jak podaje KAI, wracają autorzy przygotowywanego dokumentu, w którym zostanie podjęty temat  szeroko pojętej edukacji medialnej społeczeństwa poczynając od wychowania w rodzinie, na katechezie. Ukazane zostaną w nim m. in. liczne wyzwania i zagrożenia związane z uczestnictwem w świecie mediów, ze zwróceniem szczególnej uwagi na media społecznościowe, z których najczęściej korzystają młodzi ludzie.

 

Wydaje się czymś ważnym w podjęciu tematu duszpasterstwa medialnego jest sprawa  kompetencji medialnej duchownych. Dlatego dokument ma wskazywać na potrzebę edukacji medialnej w kształceniu i formacji osób duchownych. Będzie też precyzyjnie formułować zasady uczestnictwa duchownych w mediach.

 

Warto podkreślić, że na zagadnienie edukacji medialnej kładzie już duży nacisk m.in. instrukcja duszpasterska Aetatis novae Papieskiej Rady do Spraw Środków Społecznego Przekazu z 1992 r. Instrukcja ta zawiera m.in. wskazania dotyczące programów duszpasterskich w dziedzinie społecznego przekazu, opracowywanych przez diecezję, Konferencję Episkopatu (https://www.niedziela.pl/artykul/1500/Aetatis-novae )

 

Młodzi w sieci i jakość przekazu wiary

 

Jedną z największych trosk duszpasterskich Kościoła dzisiaj jest obecność młodych ludzi w sieci nowych mediów. Stąd również konieczność zwrócenia uwagi na kwestię bezpieczeństwa młodych w sieci mediów społecznościowych oraz na problem odnajdywania się młodych w wirtualnym świecie, ze szczególnym podkreśleniem ich roli jako „świadków wartości”. O tym ma mówić również najnowszy dokument.

 

W przestrzeni życia społecznego i medialnego jesteśmy świadkami pewnego braku jakości  przekazu wiary w mediach. Autorzy przygotowywanego dokumentu wskazują na konieczność  kształcenia i formacji w zakresie dziennikarstwa religijnego. Jest to kwestia dotycząca mediów katolickich jak i tzw. świeckich.  Wiele lat temu ks. inf. Ireneusz Skubiś w jednym ze swoich felietonów pisząc o duszpasterskim oddziaływaniu przez media wskazywał, że „obok metod tradycyjnych, jak świadectwo życia, nauka religii, kontakt osobisty, pobożność ludowa, liturgia i inne obrzędy, bardzo ważnym środkiem ewangelizacji i katechezy stały się obecnie środki przekazu.  O tym powinniśmy dzisiaj pamiętać. O tym powinni pamiętać pasterze Kościoła, seminaria duchowne, domy zakonne, bo są to przecież środowiska duszpasterskiego oddziaływania. Ale również ruchy katolickie, stowarzyszenia – wszystkie te instytucje winny działać, mając świadomość, że dzisiaj nie da się prowadzić ewangelizacji wyłącznie metodami tradycyjnymi. Nie wystarczy głosić nauki o Bogu na ambonie, czy od ołtarza w kościele, nie wystarczą lekcje religii w szkole. Trzeba wykorzystać wszystkie możliwości, które są nam dane. Możliwości te mieszczą się w katolickiej gazecie, w katolickiej rozgłośni radiowej, w katolickim dziale telewizji czy w telewizji w ogóle. To są możliwości, które powinny być przez nas docenione” (https://www.niedziela.pl/artykul/904/Duszpasterskie-oddzialywanie-przez-media).

 

Medialny wizerunek Kościoła

 

Jednym z ważniejszych tematów przygotowywanego dokumentu jest troska o prawdziwość medialnego wizerunku Kościoła. Oczywiście  kwestie kształtowania wizerunku Kościoła w świecie medialnym, zasady „public relations” dotyczące rzeczywistości duchowej są dzisiaj niezmiernie ważne. Należy docenić fakt, ze nowy dokument będzie również mówił o rozwiązywaniu sytuacji kryzysowych w Kościele.

 

Wydaje się również ważne to, że mówiąc o duszpasterstwie medialnym potrzebny jest właśnie dokument, który wyrażałby troskę Kościoła o świat mediów w Polsce. Bardzo ważna jest refleksja nad rozległą i delikatną dziedziną duszpasterstwa, jaką stanowi niewątpliwie przekaz i świat cyfrowy, które oferują kapłanom i osobom życia konsekrowanego  nowe możliwości w zakresie posługi Słowa oraz dla Słowa. Kościół ma za zadanie, pisał kiedyś Benedykt XVI,  dać adekwatną odpowiedź, chociażby na pytania młodych ludzi, którzy żyją w świecie ulegającym wielkim przemianom kulturowym. Duszpasterstwo mediów jest również odpowiedzią na konieczność korzystania z możliwości, jakie stwarzają zdobycze technologiczne. I wydaje się, że oczekiwany dokument podejmie to zagadnienie.

 

Już dzisiaj od kapłanów wymaga się, by potrafili być obecni w świecie cyfrowym, ale oczywiście  w sposób zawsze wierny przesłaniu ewangelicznemu. Na obecność kapłanów i duszpasterstwa w cyfrowym świecie wskazywał papież Benedykt XVI w orędziu na 44. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu  w 2010 r. (https://www.paulus.org.pl/223,44-sdssp-benedykt-xvi-2010 ). Warto do tego orędzia ciągle powracać, by nie tylko podejmować refleksję, ale realizować duszpasterstwo medialne, na którego konieczność Kościół w Polsce wskazuje.

 

 

Ks. Mariusz Frukacz, dziennikarz Tygodnika Katolickiego „Niedziela”.