HUBERT BEKRYCHT o atakach na TV REPUBLIKA: Solidarność dziennikarska wobec bezprawia

 

Uczciwość dziennikarska – niezależnie od tego, gdzie się pracuje – nakazuje wesprzeć Koleżanki i Kolegów z TV Republika i innych mediów konserwatywnych ataktowych przez rząd koalicji 13 grudnia. Najgorsza od 1989 roku dla mediów ekipa zarządzająca Polską zasługuje dla porządne rozliczenie. Nie polityczne, ale zwyczajne środowiskowe. Teraz to nie jest możliwe, ale kiedyś będzie.

Protesty przeciwko brutalnym prowokacjom i bezprocesowym atakom na TVP Republikę i media konserwatywne potwierdzają tylko słabość tych władz. Rząd premiera Tuska nie stara się być już nawet finezyjny. Pała na inaczej myślących najpierw uderza w media krytycznie opisujące rząd. Potem skłóca się redakcje bliskiego nurtu a następnie atakuje brutalnie. Dodatkowo wplata się fałszywy, oszczerczy wątek wykpiwany w prorządowych mediach i przez legiony trolli życzliwych rządowi.

Brzmi jak scenariusz wojny hybrydowej ze wschodnim wątkiem? Tak ma brzmieć. To taki znak rozpoznawczy służb zakochanych w koalicji próbujących oczyścić teren z przeszkód wolności słowa. Wszyscy będą to analizować, a któregoś dnia, jak w przypadku mediów publicznych w grudniu 2023 roku, ministerstwo prawdy zmiecie z powierzchni ziemi media konserwatywne, niezależne, bo przeszkadzają krytykując rząd.

Nie ma co krzyczeć o bezprawiu, bo to wszyscy widzą. Trzeba jednak bronić się przed atakami. W jaki sposób. Tylko solidarność zawodowa. Jeszcze niedawno powszechna, ponad dekadę temu, w przypadku napadu służb Tuska na redakcję „Wprost”, wręcz naturalna.

Czy protesty majowe między innymi przeciwko napadowi na biuro i mieszkanie szefa Republiki Tomasza Sakiewicza przyniosą skutek? Tak sądzę. Bo to początek ponownej solidarności dziennikarskiej. Atak na jednego dziennikarza będzie przynosił kolejne. Ta grupa trzymająca władzę nie cofnie się przed niczym. Zanim więc będzie za późno trzeba ponownie przyjrzeć się mechanice aparatu opresji. Gdzie jest najsłabszy?

Tam, gdzie kończą się intrygi rządu wobec niezależnych mediów a zaczynają twarde działania. Bezprawne, butne, brutalne. Tak jak w biurze – mieszkaniu Tomasza Sakiewicza. Solidarność dziennikarska z szefem Republiki to solidarność z niezależnymi środowiskami medialnymi. To solidarność z osobami przyzwoitymi, a nie odwracanie głowy tak jak w mediach prorządowych.

 

O atakach na konserwatywne media pisze DAWID WILDSTEIN: Ludzie TV Republika są nękani przez policję. Pretekst? Fikcyjne alarmy bombowe

To, co robi ta bandyterka polityczna, to jest już ostentacyjne testowanie naszej demokracji, sprawdzanie, do jakiego sk#rwielstwa są w stanie się posunąć. I jedyną odpowiedzią jest jak najgłośniej o tym krzyczeć. Pomożecie? Ludzie Republiki są nękani przez policję. Pretekst? Kolejne zgłoszenia o alarmach bombowych i próbach s#mobójczych.

Posunięto się nawet do sytuacji, w której koleżance redakcyjnej, matce nastoletniego syna, powiedziano, że w jej budynku odebrał sobie życie nastoletni chłopiec… rozumiecie to? Skąd mają nasze adresy? Nie wiem.

Chamstwo w ataku

Przekroczyli jednak kolejną granicę. Pod pretekstem fałszywego, co sami przyznali, zgłoszenia o tym, że w mieszkaniu redaktora największej stacji informacyjnej w Polsce ktoś chce się zabić, smutni panowie zrobili u Sakiewicza kipisz a jego asystentkę wywleczono z budynku w kajdankach. Zauważcie – oni wiedzą, w kogo bić.

Bo my akurat jesteśmy przyzwyczajeni. Więc uderzają w kobiety, licząc na ich słabość. Nie chcę mi się tego bardziej komentować. Sprawa jest oczywista dla każdego przyzwoitego i normalnego człowieka. Oni testują.

Barbarzyńska demolka

Stąd prośbą o udostępnienie. Cofną się tylko przed głośnym krzykiem protestu. Przed głośnym krzykiem, stwierdzającym – nie pozwolimy na dalsze niszczenie państwa przez tych bydlaków. Bo to właśnie robią.

I to są standardy późnego Janukowycza, które ja widzialem na własne oczy – jeśli chodzi o media oczywiście. I jeszcze jedno. Nie mam grama nawet złudzeń jeśli chodzi o cyngli z GW, TVN, Kuktury etc. Ale serio Amnesty, serio Helsińska, serio Reporterzy Bez Granic? Was też tak sk#rwili jak tamtych?

#ObronićRepublikę

 

Dawid Wildstein

 

Zdjęcie z Adamem i przyjaciółmi. Na tle Republiki. Bo dziś każdy przyzwoity człowiek jest po stronie Republiki. Nawet jeśli się z tą stacją nie zgadza i jej nie znosi nawet.

DW

 

fot. z FB Autora

 

W portalu SDP publikujemy często opinie autorów z rożnych środowisk reprezentujących rozmaite poglądy. Zdecydowaliśmy się przybliżać niektóre z wpisów dziennikarza i publicysty Dawida Wildsteina z jego profilu na Facebooku. Felietony zamieszczamy za wiedzą Autora (możliwe są skróty) – tytuł, nadtytuły, śródtytuły od redakcji.

ATAK NA TV REPUBLKA I MIESZKANIE TOMASZA SAKIEWICZA, POLICJA SKUŁA JEGO ASYSTENTKĘ. SKANDALICZNE ŁAMANIE PRAWA POTĘPIA SDP

Policja wtargnęła w piątek do mieszkania redaktora naczelnego TV Republika Tomasza Sakiewicza, skuto asystentkę dziennikarza. Po południu Raepublika podała, że policja wkroczyła także do domu Sakiewicza w Krakowie. „Nie mam pewności, czy to była policja, z daleka pokazali legitymacje” –  powiedział szef Republiki.

To była zorganizowana akcja. „Wygląda to na próbę zastraszenia, najpierw weszli do mieszkania i biura w Warszawie, poturbowano moją asystentkę, nielegalnie przeszukano lokal., A teraz próbowali wejść tam, gdzie są moje dzieci w Krakowie” – podkreślił Tomasz Sakiewicz.

Szef stacji zwrócił uwagę, że to akcja mająca zastraszyć ludzi TV Republika, a w konsekwencji może chodzić o zamknięcie stacji, którą oglądają miliony Polaków.

Posłowie PiS podjęli interwencję poselską w komendzie policji.

Do skandalicznego łamania prawa poprzez rządowe represje odniosła się także przewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Przewodnicząca KRRiT Agnieszka Glapiak oczekuje od właściwych służb pełnego wyjaśnienia interwencji, szczególnie w obliczu pojawiających się doniesień medialnych, że było to działanie wymierzone w redakcję TV Republiki.

. Przypominamy, że wolność słowa oraz swoboda wykonywania zawodu dziennikarza są fundamentem demokratycznego państwa i muszą podlegać ochronie.

Brutalne wtargniecie policji do mieszkań Tomasza Sakiewicza potępiły SDP i CMWP. Prezes SDP Jolanta Hajdasz zaprotestowała przeciwko nękaniu i zastraszaniu oraz represjom wobec TV Republika i konserwatywnych dziennikarzy i zarządała zaprzestania tych praktyk.

 

Stanowczo żądamy wyjaśnień i ochrony TV REPUBLIKA przed nękaniem i zastraszaniem! Protest CMWP SDP przeciwko atakom na dziennikarzy

 

 

O książce CENCKIEWICZA, RACHONIA I WIERZCHOŁOWSKIEGO „RESET…” napisał BEKRYCHT: rozsiewanie niechęci do USA to też element kolejnej ruskiej wojny

Kurier dostarczył mi niedawno książkę. Niezwykłą. „Reset, jak Tusk wprowadzał Rosję do Polski”. Znacie to już ze swoich wspomnień po 13 grudnia 2023 r., kiedy rząd bezprawnie przejął Polskę. Nie władzę, ale cały nasz kraj właśnie. Z chlubnymi wyjątkami. Publikacja jest udaną próbą uporządkowania notatek i wspomnień każdego zatroskanego o los państwa człowieka, szczególnie krytykującego ten rząd dziennikarza, konserwatysty. Sławomir Cenckiewicz Michał RachońGrzegorz Wierzchołowski dziękuję za dedykację.
Będąc, wraz z prezes Jolantą Hajdasz i wiceprezesem SDP Mariuszem Pilisem, delegatem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich rozmawiałem długo z niektórymi uczestnikami kongresu dziennikarskiego IFJ w Paryżu. 85 proc. mediów, nie tylko europejskich kompletnie nie rozumie, co się dzieje. Nie rozumieją media, że zbrodniarz Putin jest zblatowany z tzw. zachodnią polityczną elitą liberałów i lewaków. „Reset…” to nie przyszłość. Rosja tu jest. I w Polsce i w Europie i na całym świecie.

Powinniśmy walczyć z manipulacjami serwowanymi przez niektóre kraje UE, m.in. Niemcy i Francję. Książka pomaga zrozumieć, że Polska to może być następny kraj po Ukrainie ukąszony przez ruską żmiję. A Francuzi Niemcy i Holendrzy będą wtedy załamywać ręcę i nam współczuć.  Jednocześnie handlując, jak teraz, z Rosją. A do Paryża, Berlina i Amsterdamu oraz Hagi spływają razem z ukraińską krwią olbrzymie kwoty. Nie w rublach, ale w euro…
Publikacja Cemckiewicza, Rachodnia i Wierzchołowskiego nie jest dla tych, którzy skłaniają się ku tzw. symetryzmowi. Niech Was ręka boska broni od tego! Od relatywizowania „losu ruskich” i losu podbitych przez Kreml narodów. To pułapka, którą zastawili starzy komuniści z z Sowietów, zachodni liberałowie i lewacy. Rozsiewana niechęć do USA to też element kolejnej wojny, którą Rosja wypowiada Europie. Co robi rząd Tuska? Chciałbym napisać, że nic, ale to nieprawda. Rząd Tuska sprzyja brukselskiej bzdurze oporu, próbuje położyć się wygodnie między Moskwą a Berlinem i Paryżem. A co z nami? Zdradą pachnie Mości Państwo!
Reset, jak Tusk wprowadzał Rosję do Polski,
Sławomir Cenckiewicz, Michał Rachoń, Grzegorz Wierzchołowski,
Wydawnictwo Transatlantic Fundation,
Warszawa 2026
Publikacja na podstawie wpisu na FB z profilu Huberta Bekrychta

Ostro o „groźbach” Czarzastego wobec USA pisze DAWID WILDSTEIN: oszałamiająca durnota, poszczekiwanie ratlerka

Czarzasty to albo dureń, albo agent i cyniczny szkodnik grający przeciw Polsce. Osiągnęliśmy dno. I nie wiem, co trzeba mieć we łbie, żeby udawać, że jest inaczej.

Marszałek Czarzasty właśnie oświadczył, że uzależnia politykę Polski względem USA od tego czy USA „wyda im Ziobrę”.

Rozumiecie to? Od tego nasz marszałek, przy okazji umoczony po uszy w relacje ze środowiskami powiązanymi z Putinem, uzależnia relacje Polski z głównym sojusznikiem i największą potęgą świata… Od realizowania Uśmiechniętej, tępej, populistycznej, niszczącej polityki zemsty.

I jeszcze ta oszałamiająca durnota, to poszczekiwanie ratlerka, jakby cokolwiek faktycznie mógł.

Co będzie następne? Żurek wyślę swoje bojówki Silnych Razem żeby porwały z USA Ziobrę i „zapakowały go do bagażnika”?
Gdzie jest granica tego cyrku dla imbecyli?

Co za dno – polityczne, intelektualne, każde.

To powinien być jego koniec w polskiej polityce (któryś, w końcu za biznesy z putinowskim zapleczem z Sankt Petersburga też powinien polecieć). Naprawdę, Putin otwiera szampana.

Tusk z Czarzastym też, gratulując sobie, jak udało im zgwałcić najgorszą głupotą, populizmem i zwyczajnym prymitywizmem polską debatę publiczną.

 

Dawid Wildstein

 

PS. Algorytmy często tną zasięgi moich postów. Jeśli uważasz go za wart uwagi, zostaw proszę komentarz i udostępnij

KONGRES STULECIA IFJ 2026 – wybory prezesa, sztuczna inetligencja, bezpieczeństwo mediów. Rozwój, czy łagodny rozłam?

Ponad 300 przedstawicieli związków i stowarzyszeń dziennikarskich weźmie udział w Kongresie Stulecia Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy (International Federation of Journalists – IFJ), który odbędzie się w Paryżu od 4 do 7 maja 2026 r. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich reprezentują: prezes SDP Jolanta Hajdasz, wiceprezes SDP Mariusz Pilis i piszący te słowa sekretarz generalny SDP Hubert Bekrycht. Pierwszy dzień kongresu to uroczystości zaplanowane w Théâtre de la Concorde. Trzy następne dni to obrady w centrum konferencyjnym na obrzeżach Paryża. Organizatorami kongresu IFJ są francuskie organizacje, stowarzyszenia i związki zawodowe: SNJ, SNJ-CGT, dziennikarze CFDT i Force Ouvrière. Hasło zgromadzenia to „100 lat międzynarodowej solidarności na rzecz silnego dziennikarstwa i związków zawodowych”.

„Wróciliśmy do Paryża, miejsca narodzin IFJ, świętując stulecie solidarności i walki związków zawodowych o wolność prasy, wysokiej jakości dziennikarstwo i godne warunki pracy dla wszystkich naszych członków. Ten kongres zapowiada się jako ważne spotkanie i mamy nadzieję, że nasi delegaci wyjadą z niego zainspirowani – z nową siłą, nadzieją i jednością” – podkreśliła prezes IFJ, Dominique Pradalié.

IFJ – patwork czy unia?

IFJ składa się z organizacji kontynentalnych: Afryki, Ameryki Łacińskiej, Ameryki Północnej, Azji i Pacyfiku, Bliskiego Wschodu. W Europie działa European Federation of Journalists (EFJ). Należy do niej SDP – największa w Polsce organizacja dziennikarska (blisko 3 tys. osób).

Oprócz nas w kraju do EFJ, a tym samym do IFJ, należą jeszcze Towarzystwo Dziennikarskie (założyli je m.in. ludzie, którzy kilkanaście lat temu przegrali wybory do władz w SDP – ok. 150, 200 osób) i Stowarzyszenie Dziennikarzy RP (wywodzące się z organizacji działającej w PRL po wprowadzeniu stanu wojennego – ok. 300, 400 osób), którego przedstawiciel Ireneusz Hyra jest delegatem SDRP na paryski kongres.

IFJ liczy ok. 600 tysięcy dziennikarzy i pracowników mediów ze 146 krajów świata.

Od AI do problemów jedności IFJ

Delegaci na paryski kongres omówią i przyjmą nowy program federacji oraz poruszą kluczowe kwestie. Tematami tymi, jak podają biuletyny IFJ, będą „sztuczna inteligencja w pracy dziennikarskiej, bezpieczeństwo reporterów i mediów, zaangażowanie młodzieży, równość płci i wiele innych”.

Kongres ma odnieść się również do „kluczowej roli związków zawodowych w ochronie miejsc pracy, promowania etycznego dziennikarstwa i zapewnieniu zrównoważonej przyszłości tego zawodu” – podaje IFJ.

Jubileuszowe zgromadzenie – jak wskazali organizatorzy kongresu – będzie „kształtować kierunek rozwoju IFJ w latach 2026–2029”. Wybory do władz to jeden z ważniejszych punktów kongresu. Dotychczasowa prezes Francuzka Dominique Pradalié, już od wyborów w 2022 roku na kongresie IFJ w Omanie, powtarzała, że „przygotowuje grunt dla swojego następcy”. Kogo poprze? A może sama zdecyduje jednak w ostatniej chwili kandydować ponownie? W rozmowie z portalem IFJ uchodząca za zwolenniczkę lewicowych idei Pradalié, odnosząc się do fundamentalnych zmian geopolitycznych, powiedziała: „Nie chodzi o to, że prawo międzynarodowe uległo załamaniu, lecz raczej o chciwość mocarstw kolonialnych, połączoną z tchórzostwem i egoizmem zbyt wielu demokracji, które podważyły ​​wdrażanie międzynarodowych konwencji, traktatów i porozumień” – zwróciła uwagę prezes IFJ.

Czy wybory coś zmienią?

Dominique Pradalié dodała, że media są fundamentem każdej „sprawiedliwej demokracji” „Dziennikarze, jako osoby przekazujące wiarygodne i różnorodne informacje, są uznawani za niezbędnych dla każdej demokracji godnej tej nazwy, dla każdej wspólnoty w społeczeństwie i dla każdej możliwej przyszłości” – argumentowała w rozmowie z portalem IFJ szefowa Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy.

Według nieoficjalnych opinii duże szanse na stanowisko prezesa IFJ podczas paryskiego kongresu mają m.in.: honorowa wiceprezes Zuliana Lainez z Peru, która jest uznawana za umiarkowaną kandydatkę na liderkę IFJ i Nasser Abu Bakr – wiceprezes IFJ i szef Palestyńskiego Syndykatu Dziennikarskiego (PJS). O stanowisko prezesa Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy ubiegają się także działacze m.in. z Omanu, Francji i Niemiec:

Dotychczas mówiło się też o ambicjach Annick Charette z kanadyjskiej organizacji dziennikarskiej (FNCC-CSN), która zamierzała się ubiegać o najwyższe stanowisko w IFJ. Kilka dni temu jednak okazało się, że Charette zgłosiła kandydaturę do stanowiska wiceprezesa IFJ. Nie wiadomo, jak ułożą się głosowania na kongresie, ale scenariuszy jest kilka. Stary Kontynent i EFJ na pewno nie ustąpi, bo ma spore poparcie, ale bardzo prawdopodobne jest zwycięstwo kogoś z Ameryki Północnej lub Ameryki Łacińskiej. Jeśli te federacje kontynentalne nie dojdą do porozumienia, może dojść do wyboru lidera IF z Bliskiego Wschodu, Afryki lub Azji i Strefy Pacyfiku.

Czy wybory w IFJ coś zmienią na przykład w naszej macierzystej organizacji kontynetalnej, czyli w Europejskiej Federacji Dziennikarzy? Chyba jeszcze nie teraz, bo w EFJ silne są nurty tzw. poprawności politycznej bliskie Brukseli i jej pojmowaniu Europy. SDP jest w zdecydowanej mniejszości organizacji, którym taka „równość” nie odpowiada. EFJ zdecydowanie nie zauważa zmian medialnych w Polsce, szczególnie tych negatywnych po 13 grudnia 2023, kiedy rząd Donalda Tuska bezprawnie przejął media publiczne i nielegalnie powołał tam marionetkowe, nielegalne władze. Poddane silnej indoktrynacji przez prorządowe media w Polsce władze EFJ nie dowierzają i nie zauważają represji kolalicyjnej administracji wobec konserwatywnych media i dziennikarzach. Czy kiedyś to się zmieni? Oby.

Droga do rozłamu?

W obradach należących do IFJ organizacji kontynentalnych, między innymi na kongresie europejskim w 2024 roku w Prisztinie, czy w 2025 roku w Budapeszcie, gdzie po raz drugi wybrano Maję Sever z Chorwacji na szefową EFJ, pobrzmiewały różnice między stwarzyszeniami dziennikarskimi Europy i całej IFJ. Chodziło głównie o finanse, bo wiele narodowych związków, na przykład skandydawskich, nie chce płacić „podwójnych składek”. Zdecydowali się więc pozostać w IFJ, ale wystąpić z europejskiej federacji. Argumentem Duńczyków z jednej z tamtejszych organizacji za pozostaniem w IFJ jest… legitymacja Międzynarodowej Federacji Dziennikarskiej uznawana w wieleu krajach świata. Czy to wystrarczy, aby utrzymywać wielonarodową strukturę biurokracji w IFJ?

***

Jedno jest pewne. Od wyboru kandydata, który skupi większość wyborczą wokół problemów bezpieczeństwa mediów i stabilności zawodu wobec zagrożeń AI, będzie zależała przyszłość Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy. Czy całego światowego dziennikarstwa też, bo przecież działa mnóstwo innych niż IFJ organizacji dziennikarskich? Okaże się na paryskim kongresie.

 

Hubert Bekrycht/ dokumenty kongresowe/ portal IFJ

DAWID WILDSTEIN O TUSKU: zachowuje się w stu procentach jak agent i zdrajca

Ostatnie teksty Tuska o NATO są wyjęte żywcem z podręcznika rosyjskich służb. Serio, Tusk zachowuje się w stu procentach jak agent i zdrajca. I nie wiem, jakim durniem trzeba być, żeby tego nie widzieć.
Ale nawet pomijając to… Powiedźcie mi proszę jedno. Jak można nie widzieć, że kiedy nasi uśmiechnięci politycy robią z siebie sojuszników Putina, bredząc o NATO to, co Tusk. Robią z siebie idiotów w internecie, urządzając konkurs na to, kto napisze najbardziej obraźliwego i kretyńskiego twitta wobec obecnej administracji w Waszyngtonie.

Obrażając Trumpa polski rząd robi miejsce Niemcom

Berlin wydaje miliony euro na lobbing za swoimi interesami u Trumpa i błaga prezydenta USA o zacieśnienie kontaktów. Prawda jest bowiem taka, że Niemcy wcale nie chce wypchnąć USA z Europy. Mają pełną świadomość, że, gdyby do tego doszło, byłyby dziś zupełnie bezbronne militarnie, byłaby to także dla tego państwa ekonomiczna katastrofa.
Oczywiście liberalni i lewicowi przedstawiciele europejskich „salonów intelektualnych” mogą się mądrzyć ile chcą, codziennie pisać o tym, że USA ostatecznie upadły i Europa będzie czy już jest samowystarczalną potęgą, że Trump jest większym zagrożeniem niż Chiny, Iran i Rosja razem wzięte, jednak w tym samym czasie niemieccy decydenci prowadzą zupełnie inną politykę. Berlin chce mieć jak najlepsze relacje z USA, także z tymi rządzonymi przez Trumpa.
Jest tylko jedno „ale”. Chce „wyłączności”. Berlin dąży do bilateralnych relacji z USA, w których on będzie „reprezentował” (czytaj- uwzględniał tylko swoje interesy) Unię Europejską. W takiej sytuacji, co fundamentalne, to od jego decyzji będzie też zależało, ile z efektów tychże kontaktów „skapnie” do reszty państw UE i w jakiej kolejności. Zresztą taki układ nie byłby niczym nowym –  dokładnie w ten sposób wyglądały relacje USA-Niemcy za początków prezydentury Bidena (skądinąd widzimy też, czym się to skończyło dla naszego regionu, był to bowiem jeden z głównych czynników, który sprowokował Rosję do rozpętania pełnoskalowej inwazji na Ukrainę).C

Tusk pokazuje USA Polskę, jako „niewiarygodnego sojusznika”

Cały dowcip polega więc na tym, że Berlin chce dokładnie tego, co USA zaproponowały Polsce i co moglibyśmy spróbować osiągnąć, gdybyśmy mieli rząd, który gotów byłby współpracować z Prezydentem. Dlatego też nasz obecny rząd robi co może, żeby to zniszczyć nasze relacje transatlantyckie, które są jak najbardziej realnym zagrożeniem dla interesów Niemic i ich absolutnej dominacji w UE.
Tusk i jego ekipa, z Sikorskim na czele, dwoją się i troją, żeby pokazać Ameryce nasze państwo jako niewiarygodnego sojusznika. Że Ameryka nie ma czego tu szukać. Dążą do sytuacji, w której USA, zrezygnowane chaosem, nieprzewidywalnością i agresją części środowisk politycznych w Polsce, zamiast próbować ustawiać relację z Polską, wróci do zacieśnia swoich więzi z Berlinem.
I, wybaczcie dosadność, ale powtórzę, nie rozumiem, jakim trzeba być głupkiem, by tego nie widzieć. I znowu ta sama smutna refleksja, jak zeszmacone są środowiska medialne i intelektualne (ćwierć) tzw. „liberalne”, że grają z Tuskiem w tę grę…
Dawid Wildstein 
PS: algorytmy czesto tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny – proszę, podaj go dalej.
 DW
W portalu SDP publikujemy często opinie autorów z rożnych środowisk reprezentujących rozmaite poglądy. Zdecydowaliśmy się przybliżać niektóre z wpisów dziennikarza i publicysty Dawida Wildsteina z jego profilu na Facebooku. Felietony zamieszczamy za wiedzą Autora (możliwe są skróty) – tytuł, nadtytuły, śródtytuły od redakcji.

Historyja o ZIEMKIEWICZU, w podziemiach klubu studenckiego, przez niego samego i ŚWIETLIKA opowiedziana

Bardzo lubię wymyślać tytuły, nie wiem, jak mi idzie, ale powyższy nie jest taki jak wszystkie inne. Bo popełniam z premedytacją odwieczny błąd dziennikarzy, zbyt wiele chcę w tej relacji przekazać. Mocą książki o Rafale Ziemkiewiczu, którą kupiłem, przeczytałem i przemyślałem,  jest zupełnie inny, a jednak podobny, życiorys bohatera i kronikarza.  Chodzi o autora wywiadu rzeki „Ziemkiewicz”, czyli Witolda Świetlika.

Zresztą, Wiktor Świetlik czeka na dobre tematy do książek, trzeba przyznać, cierpliwie, ale nie pławi się we własnych lub cudzych sukcesach. Świetlik poszukuje innych wątków. Jest m.in. laureatem Nagrody Specjalnej SDP w kategorii gospodarczej im. Eugeniusza Kwiatkowskiego. Za książkę o Danielu Obajtku.

Teraz wziął się za pisarzy, publicystów politycznych. I nie tylko. Świetlik próbuje w swojej rozmowie analizy Rafała Ziemkiewicza. Nie wiem, na ile mu Ziemkiewicz pozwolił, ale wyszło nie najgorzej…

Mgła z ulicy, z mgły wychodzą politycy…

Zaproszenie na premierę książki „Ziemkiewicz”, na kartach której z autorem „Michnikowszczyzny”, rozmawia Świetlik dostałem w dość nieoczekiwany sposób. Wiktor, podczas gali SDP (nagrodę odebrał jako ostatni pędząc z Radia Wnet autem prowadzonym przez Marcina Wolskiego – dzięki Marcinie, uratowałeś galę – HB), zaprosił na promocję „Ziemkiewicza” wszystkich uczestników uroczystości na Foksal. Wszyscy nie przyszli, ale do podziemnej części „Hybryd” w czwartek 23 kwietnia br. schodzili się tajemniczo znani konserwatyści: dziennikarze, pisarze, politycy, urzędnicy, przyjaciele Ziemkiewicza i Świetlika.

Nie chcę przyrównywać tego do spotkań w katakumbach w różnych okresach historii, ale zanim zrobiło się jasno od gwiazdy Ziemkiewicza, było dosyć mrocznie, bo twarzy niektórych gości nie sposób było odróżnić. Zawdzięczać to należy dyskrecji mistrza oświetlenia, który może chciał gości Ziemkiewicza i Świetlika ochronić przed atakami służb rządu 13 grudnia. Tusk jednak nie jest tak głupi, aby łapać na mieście. Jeszcze nie.

 

W kolejce po autograf

Przed spotkaniem w kolejce po podpis do Rafała Ziemkiewicza gawędziłem sobie z mecenasem Arturem Wdowczykiem, który radośnie witał kolejnych prawicowych dziennikarzy, będących, tak jak ja, jego klientami.

Rozkoszując się tym, chyba, spokojnym ciepełkiem ludzi z kręgów konserwatywnych nie sposób nie opowiedzieć pewnej anegdoty. Otóż, gdy przypomniawszy się, dotarłem do pisarza i poprosiłem o dedykację, Ziemkiewicz nieco się zdziwił lustrując stronę, gdzie miał się podpisać. „Ale tu już się wpisał Świetlik” – powiedział twórca. „To proszę o złożyć podpis nad nim” – odpowiedziałem.

Patrzyłem z obawą na nieco obszerny wpis Wiktora, który był tak miły, że mnie za coś w dedykacji chwalił, ale nie doczytałem, bo Grochowiak z Pabianic – jak nazywają Świetlika – po prostu bazgrze. Ziemkiewicz odezwał się w końcu: „No dobra, to podpiszę w wolnym miejscu na górze”. I tak zrobił, też chyba nie mogąc przeczytać, co Wiktor nabazgrał. Autor „Pieprzonego losu kataryniarza” złożył elegancki podpis wytwornym charakterem pisma: „I ode mnie, serdecznie” – zaznaczył Ziemkiewicz.

Nie znam teraz już zbyt wielu ludzi z takim poczuciem humoru i zaufaniem do siebie jak Rafał Ziemkiewicz i Wiktor Świetlik. Czy ich w ogóle da się poznać? Odpowiedź też w książce. Nie łączy ich jednak tylko ADHD, którym obaj się chwalą. Zatem, co? Ciekawość tego, co się stanie. Trwają obaj w uścisku swoich talentów polityki i konieczności zarabiania na życie. Ziemkiewicz robi to dłużej.

 

 

O czym nie jest „Ziemkiewicz”?

I właśnie książka o dawnym twórcy fantastyki naukowej, jak za mojej młodości nazywano książki nie z tej ziemi, godna jest przeczytania, bo mało jest w niej fantastyki. Zdecydowanie nigdy nie napiszę, że „życie Rafała Ziemkiewicza było ciekawe”. Bo ono nadal jest interesujące, chociaż współzałożyciel (z Józefem Orłem oczywiście) klubu Ronina, chyba trochę siebie – sztucznie –  postarza.

 

 

Nie napiszę, co jest w książce, bo tam jest i wszystko, co wiecie o Ziemkiewiczu i to, czego nie wiecie. Sprytnie to pomieszał Świetlik. Nie napiszę, bo nie przeczytacie, albo jak przeczytacie to za kilka lat, kiedy książka może – oby nie – kosztować dużo mniej niż teraz.

Bez streszczeń

Nie napiszę, co tam mnie w książce – wywiadzie poruszyło, bo mogę się nie znać. A mogę też źle przez lata odczytywać, to co serwuje nam Ziemkiewicz w swoim pisarskim i publicystycznym menu.

Przyznać tylko trzeba, że „salonowa cenzura” mediów, z którymi porządni ludzie nie powinni mieć wiele wspólnego, już nieśmiało narzeka na to, że „Ziemkiewicz w rozmowie ze Świetlikiem używa zbyt wielu wulgaryzmów” – podkreślają hipokryci.

Bez urazy

A czego mają używać opowiadający Ziemkiewicz i pytający, prowadzący rozmowę Świetlik? Narzędzi do jedzenia bezy czy języka francuskiego, jak dwugodzinny prezydent? W Polsce rządzonej przez zachłannych politykierów, którzy po prostu niszczą kraj, szczególnie media, trzeba przeklinać, trzeba być bezpośrednim, bo chamstwo obecnej koalicji należy opisywać adekwatnym językiem. W „Ziemkiewiczu” nie znajdziecie jednak 13. Księgi Pana Tadeusza. I autor „Czegoś mocniejszego” i autor „Ziemkiewicza” to osoby wrażliwe i kulturalne. Dlatego ich krytykom i krytykom konserwatyzmu tak trudno „odstrzelić” ich towarzysko. I, nad czym pracują tłumy i tumany ludzi, zohydzić Ziemkiewicza i Świetlika. To niemożliwe.

I już wiem, przypomniałem sobie. Wiem co łączy obu dziennikarzy. Podobne życiorysy? Absolutnie nie. Obaj jednak zasługują na prawdziwą biografię. Pierwszy w kolejce jest bohater książki „Ziemkiewicz”. Wiktorze, do dzieła! A może ogłosicie konkurs?

 

„Ziemkiewicz – rozmawia Wiktor Świetlik”,

Wydawnictwo Czarna Skrzynka, 2026

WARMIŃSKO-MAZURSKI ODDZIAŁ SDP: 200 NUMER „BEZ WIERSZÓWKI”

Z ogromną radością i nieskrywaną dumą oddajemy w Państwa ręce jubileuszowy, 200. numer naszego czasopisma. To dla nas moment szczególny – symbol ponad dwóch dekad nieprzerwanej obecności w przestrzeni publicznej. Od ponad 22 lat mamy zaszczyt współtworzyć z Państwem krajobraz społeczno-kulturalny oraz dziennikarski województwa warmińsko-mazurskiego, dokumentując zmiany, promując lokalną kulturę i będąc platformą dla swobodnej wymiany myśli.

Z okazji tego wyjątkowego jubileuszu, przygotowaliśmy dla Państwa podwójną premierę. Do rąk czytelników trafia także 201. numer pisma, będący obszernym podsumowaniem ubiegłorocznej konferencji naukowej w Pieniężnie.

Dziękujemy za lata wspólnej pracy i inspiracji. Życzymy satysfakcjonującej lektury.

Władze W-M Oddziału SDP

DAWID WILDSTEIN: Konferencję z udziałem Czeczeńców blokuje opozycjoniście Borowskiemu były komuch, otaczający się wielbicielami Putina i Rosji

Tu już jest Rosja. Z prośbą o nagłośnienie, bo to skandal nie z tej ziemi, to już niewyobrażalne, co te kreatury urządzają.
W TYM MOMENCIE w sejmie ma się odbyć konferencję w sprawie Czeczenii. Zorganizowana przez Adama Borowskiego. Jednak decyzją Marszałka Sejmu nie wejdzie 2/3 zaproszonych.
W tym Czeczeńcy od lat walczący z despocją Rosji, broniący praw człowieka, prawdziwi bohaterowie, których Putin starał się zamordować nawet wtedy, gdy już znaleźli się na Zachodzie. Nie wpuszcza się też pro czeczeńskich, polskich aktywistów, jeśli ci okazali się krytyczni wobec obecnej władzy. Rozumiecie to?
Konferencję organizuje Borowski, legenda opozycji, i człowiek od dekad walczący z Rosją, który zaraz wyląduje w pierdlu z powodu działań Giertycha, typa, któremu media udowodniły, że jego kancelaria dostaje przelewy od Rosjan, której rosyjska bandyterka powiązana z Putinem pierze brudny hajs.
I kto Borowskiemu tę konferencję możliwie blokuje? Czarzasty, były komuch, człowiek, który otacza się wielbicielami Putina i Rosji, takimi jak Kubalica, który awansuję twórcę „festiwalu rosyjskiej piosenki” (wcześniej radzieckiej), Nesterowicza. Czarzasty po uszy umoczony w relacje z środowiskiem będącym zapleczem Putina w Sankt Petersburgu, z aktywami FSB i GRU.
Oto jest dzisiejsza Uśmiechnięta Polska. Jak już mówiłem, to już coraz mniej jest kwestia poglądów politycznych- tylko zwykłej przyzwoitości. Bo, powtórzę, nie wiem, jak ktoś przyzwoity może dziś popierać ten syf.
Ale wiecie, kto mnie najbardziej brzydzi? Ta cała banda medialno/artystyczno/intelektualna (ćwierć), te „wspaniałe salony liberalne” i ich rozmaite NGOsy i Thinktanki, wycierające sobie mordy Rosją i Putinem i Ukrainą codziennie właściwie, a tego nawet nie zauważy. Niesamowite to jest już zeszmacenie.
Dawid Wildstein
PS: algorytmy czesto tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny – proszę, podaj go dalej
DW
W portalu SDP publikujemy często opinie autorów z rożnych środowisk reprezentujących rozmaite poglądy. Zdecydowaliśmy się przybliżać niektóre z wpisów dziennikarza i publicysty Dawida Wildsteina z jego profilu na Facebooku. Felietony zamieszczamy za wiedzą Autora (możliwe są skróty) – tytuł, nadtytuły, śródtytuły od redakcji.