DAWID WILDSTEIN o TVP w likwidacji: Uśmiechnięty Populizm rozkręcił jedną z najobrzydliwszych kampanii hejtu

W portalu SDP publikujemy często opinie autorów z rożnych środowisk reprezentujących rozmaite poglądy. Zdecydowaliśmy się przybliżać m.in. niektóre z wpisów dziennikarza i publicysty Dawida Wildsteina z jego profilu na Facebooku. Felietony zamieszczamy za wiedzą Autora – tytuł i śródtytuły od redakcji
Boże, jakie to piękne. Podobno mój krotki tekścik o Dobrosz Oracz (który tak naprawdę nie był o niej, tylko o bydlactwie kłamstw i kampanii hejtu Uśmiechniętego Populizmu) tak wkurzył nasze kochane, nielegalne TVP (tak, tak, będziecie siedzieć kochani, bo to, co robicie to ostentacyjna bandyterka), że nie tylko szykują na mnie swoich prawników, dodatkowo poprosili Giertycha, żeby napuścił na mnie swoje trolle, i faktycznie, na Twitterze mam prawdziwy najazd tej patologii. Czyli, naprawdę trafiło i zabolało.
W takim razie z największą przyjemnością ponownie zamieszczam swój wczorajszy tekst, z prośbą o jak najszersze udostępnianie. I tylko jedno mnie ciekawi. Za co oni chcą mnie podać do sądu? Za niekorzystne zdjęcie Oracz? To co oni chcą, zamknąć cały internet? No zdjęcie wziąłem z Wikipedii:D

Napierw milczą, potem histerycznie atakują

Spójrzcie. To jedna z naczelnych propagandystek neo TVP. I można by napisać, że przez tę kobietę dzieci umierają na raka… to jej władza daje potworne pieniądze, dzięki którym można byłoby uratować życie najmłodszych, walczących z nowotworami. Ale pensja dla propagandystki ważniejsza. Fajnie, co nie? A teraz od początku. To oczywiście Dobrosz Oracz, jedna z najwierniejszych, najważniejszych funkcjonariuszek propagandy PO. Razem z arcykapłanką propagnady Schnepf.

Z mojej perspektywy to postać odrażająca. Ale nie, nie jest odpowiedzialna za to, że dzieci umierają na raka. To skąd ten początek posta? Otóż właśnie neoTVP wypuściło filmik z imprezy ramówkowej, na której Dobrosze, klony Schnepfowej, Czyże i im podobni, wśród złota, na imprezie za potworne pieniądze, imprezują w najlepsze. Wici, rozumici, niby w likwidacji, ale przecie rządzi Uśmiech, więc kłamiemy i łamiemy prawo, kogo to obchodzi, miliardy lecą. A jeszcze trzy lata temu Uśmiechnięty Populizm rozkręcił jedną z najobrzydliwszych, najbardziej zakłamanych kampanii hejtu.

Nowotwory to wina PiS…

Oskarżono władzę PiS, że zamiast ratować chore na raka dzieci, daje na TVP. W tej nagonce uczestniczyli ci sami politycy, którzy dziś dają miliardy na neoTVP, cyngle medialne, które dziś bronią tej władzy i jej funkcjonariuszy takich, jak Oracz czy Schnepfowa etc.
Uderzano w konkretnych ludzi wyzywając ich od morderców dzieci, urządzano manifestacje z takimi hasłami…
Wszyscy wiedzieli, że to kłamstwo. Ale kogo to obchodziło? Ważne, że można było na trupach dzieci, na ich potwornym cierpieniu, rozkręcić najbardziej tępy, przemocowy i prymitywny hejt. Że można było kłamać, oskarżać innych o najgorsze, o mordowanie wręcz… A jak już Tusk i jego ekipa dorwała się do władzy, oczywiście miliardy na propagandę płyną. I dzieci może umierają na raka, ale Uśmiechnięte.
Warto pamiętać o tamtym uśmiechniętym wyrzygu hejtu, bo pokazuje on, z jak nihilistyczną, skrajnie przemocową, pustą i populistyczną formacją mamy do czynienia- wyjątkową na skalę Polski a nawet Europy. Zdolną do największych świństw i kłamstw.
Broń Boże nie zniżajmy się do ich poziomu. Ale też nie zapominajmy, co robili i robią.

Tępym przekazem w kryzys

A najbardziej ponurą puentę dopisała sama rzeczywistość. Bo poprzednia władza była, jaka była, ale coś się starała robić. Za to za Uśmiechniętego Populizmu mamy REKORDOWY kryzys w Ochronie Zdrowia, plajtujący NFZ, kobiety rodzące na SORze, pacjentów onkologicznych odsyłanych do domu, na rodzaj ekonomicznej eutanazji, bo szpitale się zamykają.
A populistyczna władza ma na to wywalone, bo zajęta jest ściganiem emerytek obrażających Owsiaka, polityków opozycji oraz rozkręcaniem kolejnych, populistycznych kampanii nienawiści. Zaś jej medialne cyngle robią wszystko, by tę ponurą rzeczywistość ukryć.
Więc powtórzę, akurat dama ze zdjęcia nie jest odpowiedzialna za los chorych dzieci. Za to już jej mocodawcy, których broni, chroni i dla których robi- jak najbardziej.
Dawid Wildstein
PS: Algorytmy czesto tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny – proszę, podaj go dalej.

TELEWIZJA POLSKA z likwidowanym kierownictwem: Iluzoryczne szczęście w szerokim planie

Dominuje pogląd, że właściwie o bezprawnie przejętych przez rząd dwa lata temu mediach publicznych wiadomo już wszystko. Fikcyjna likwidacja, ogromne kwoty na wynagrodzenie, aby kupić wierność ludzi z innych mediów i już skorumpowanej moralnie TVP. Do tego samobójcza przychylność rządu.

Kiedy w telewizyjnym materiale trzeba coś ukryć, myślimy, że najprościej będzie wymazać niektóre niechciane szczegóły komputerowo. Dobry montażysta jednak zaproponuje coś innego.

Plan szeroki

Takie ujęcie pokazujące możliwie najpełniejszy obraz nie oznacza, że na przykład pejzaż przed nami cały „zmieścił się w obiektywie”. To na pewno jest niezbyt precyzyjny opis, ale z grubsza chodzi o to, aby szeroki plan stwarzał możliwie dobre perspektywy i osiągnął cel. Taki plan rodzi pewne możliwości.

TVP w likwidacji korzysta z szerokiego planu. Nie planu pełnego, a szerokiego właśnie, co ma znaczenie. Przy pomocy szerokiego planu telewizja publiczna ukrywa swoją sytuację, bo w takim ujęciu nie widać szczegółów.

Zmiana planu

I taki szeroki plan dla dyletantów na stanowiskach kierowniczych, wcześniej zatrudnianych w komunikacji miejskiej, stanowi idealny układ. Ujęcie z naszej publicznej „kamery” pokazuje niby wszystko, ogrom firmy, jej możliwości techniczne, zadowolonych pracowników, odzyskanych cudem reklamodawców.

I gdyby jeszcze – jak, być może, myślą władze TVP – można było w tym szerokim planie ukryć kosmiczne zarobki ludzi bez kwalifikacji, przepływy pieniędzy z prorządowych dotacji i niską oglądalność jak stan wody Wisły. Na dodatek niektórzy dyrektorzy w TVP są tak głupi, że każą milczeć komentatorom sportowym. Nawet im. Komentatorzy owi mają, na rozkaz, nie mówić o tym, że podczas rozpoczęcia Igrzysk Olimpijskich – wśród gości honorowych – jest prezydent RP, który nie cieszy się, delikatnie mówiąc sympatią obozu rządzącego.

Plan amerykański

Władze TVP chcą ukryć wszystkie polityczne i niepolityczne nieprawidłowości przy prowadzeniu dużej spółki skarbu państwa. Decydują się właśnie na zmianę planu na tzw. plan amerykański. Nie wiadomo czy wymyślono go w Hollywood, ale – jak opowiadał mi jeden z czołowych polskich operatorów, nie tylko telewizyjnych – spełnia jeszcze bardziej użyteczną funkcję. Też ukrywa szczegóły, jest jednak bardzo niebezpieczny.

Bo plan amerykański, w dużym skrócie pokazuje człowieka od miejsca tuż powyżej kolan wzwyż. Na przykład pięknie ubranego dyrektora generalnego TVP Tomasza Syguta – idealnie dobrane garnitur, koszula i krawat. Jednak jeden tzw. ruch kamery z ręki a nawet nieostrożność operatora źle obsługującego statyw może ten obraz popsuć, czyli ukazać prawdę.

I wówczas widzowie naszej relacji zobaczą, teraz już oczywiście nie Syguta, ale jakiegoś włodarza TVP w pełniejszej postaci. Oprócz świetnego wyglądu dyrektora do kolan… widzimy, że ma brudne łydki a z dziurawych skarpet wystają nieobcinane od miesięcy paznokcie.

Wiem, wiem porównanie brutalne, ale w TVP w likwidacji posługują się takimi właśnie metodami. Nie ma wątpliwości jednak, że już wkrótce dla prorządowej telewizji publicznej przejście z szerokiego planu, poprzez ujęcie amerykańskie do planu szczegółowego będzie oznaczać katastrofę. Dla TVP, jej szefów i rządu Donalda Tuska. Wówczas nikt już nie nabierze się na fikcyjną likwidację państwowego nadawcy…

„WIERZCIE W CUDA!” – PREMIERA FILMU „NAJŚWIĘTSZE SERCE” (Sacré Coeur)

Do kin w całej Polsce wchodzi film „Najświętsze Serce” – poruszający dokument fabularyzowany, który we Francji stał się prawdziwym fenomenem frekwencyjnym i wywołał szeroką debatę społeczną. Polska premiera – 20 lutego. Podczas warszawskiej premiery w Kinie Wisła padły słowa, które najlepiej oddają atmosferę towarzyszącą temu wydarzeniu: „Wierzcie w cuda! My widzimy je każdego dnia, odkąd pojawił się ten film” – mówili twórcy, podkreślając, że chrześcijanie bardziej niż kiedykolwiek żyją dziś w czasach misyjnych. Dystrybucja filmu Rafael Film. Patronem filmu jest SDP.

 

Steven Gunnell zwrócił uwagę na szczególną rolę kina jako przestrzeni ewangelizacji: „Trudno zaprosić kogoś na czuwanie w kościele czy niedzielną Mszę św., ale bardzo łatwo zaprosić do kina. Film „Najświętsze Serce” jest narzędziem misji – głoszenia Chrystusa. Polska może być niesamowitym terenem misyjnym”.

Obecny na premierze biskup Rafał Markowski, podkreślił duchowy wymiar dzieła: „To wielkie dzieło, które warto nieść światu. Świat potrzebuje Serca Bożego – Serca, które wyniszcza się z miłości do nas. To miłość niebywała, szalona, a jednocześnie taka, która domaga się odpowiedzi”.

 

 

„Film jest – jak zauważa ks. prof. Robert Skrzypczak – ogromnym i bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Podejmuje bowiem temat, który dziś nie jest łatwy do przekazania młodemu pokoleniu. Jego sukces we Francji jest naprawdę imponujący, o czym świadczy wysoka oglądalność. Okazuje się, że choć epoki przemijają, człowiek pozostaje ten sam – wciąż nie potrafi pogodzić się z życiem w świecie, w którym wobec drugiego brakuje serca”.

 

Produkcja opowiada o objawieniach św. Małgorzaty Marii Alacoque i ich konsekwencjach, widocznych także we współczesnej Europie. Jak zauważa krytyk filmowy Krzysztof Karnkowski, to przykład religijnego dokumentu nowej generacji – łączącego wypowiedzi ekspertów i świadków z sugestywnie zrealizowanymi scenami fabularnymi.

 

Z kolei Edward Kabiesz na łamach „Gościa Niedzielnego” zwraca uwagę, że film wywołał we Francji oburzenie środowisk laickich i antyreligijnych. Sam fakt obecności tak jednoznacznie chrześcijańskiego przekazu w przestrzeni kinowej stał się dla części opinii publicznej powodem niepokoju.

Jedno jest pewne – „Najświętsze Serce” to nie tylko film, ale wydarzenie, które może stać się impulsem do rozmowy o wierze, kulturze i miejscu chrześcijaństwa w przestrzeni publicznej.

Premiera w Polsce 20 lutego.

 

Materiały ze strony Najświętsze Serce (Sacré Coeur) – Rafael Film

Konferencja ZAGROŻENIE DLA UCZNIÓW podczas promocji tranzycji na lekcjach tzw. edukacji zdrowotnej w Domu Dziennikarza

Nauczyciele i rodzice wzięli udział w otwartej konferencji pod tytułem: „Zagrożenie dla uczniów: promocja tranzycji na edukacji zdrowotnej” w Domu Dziennikarza przy Foksal w Warszawie. Spotkanie zorganizowała m.in. Koalicja Na Rzecz Ocalenie Polskiej Szkoły.  Konferencję patronatem objęło Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

Średnia sala konferencyjna Domu Dziennikarza była wypełniona. Pedagodzy szkolni, nauczyciele, rodzice zgromadzili się tutaj, aby porozmawiać o zagrożeniach, które płyną dla uczniów poprzez wdrożenie nowego przedmiotu. Tak zwanej edukacji zdrowotnej. Nowy program nauczania, zaplanowany przez Lewicę stanowiącą część obecnie koalicji rządzącej, obejmuje wiele kontrowersyjnych zagadnień dla uczniów, rodziców i nauczycieli. Chodzi m.in. tzw. tranzycję.

Z definicji, tranzycja jest procesem składającym się z kilku etapów, „w którym osoba transpłciowa dostosowuje swoją fizyczność, rolę społeczną lub dokumenty do odczuwanej tożsamości płciowej”. Tyle hasło w jednej z wielu książek rozpowszechnianych przez organizacje lewicowe i lewackie.

Koalicja Na Rzecz Ocalenie Polskiej Szkoły nieustanie podkreśla zagrożenia, które – zdaniem organizacji – może spowodować tranzycja. „Wobec szerokiej dyskusji społecznej na temat edukacji zdrowotnej w polskich szkołach oraz propozycji korekt programu nauczania, które mają wymusić obowiązkowość przedmiotu od 1 września 2026 roku, KROPS zwraca uwagę na liczne zagrożenia obecne w podstawie programowej przedmiotu lub mogące się ujawnić bezpośrednio podczas lekcji szkolnych” – napisano w oficjalnym dokumencie KROPS.

Przedstawiciele organizatorów konferencji podkreśla szkodliwą rolę, jaką może wywołać nauczanie na lekcjach nowego przedmiotu. Apelują o wypisywanie dzieci z tych zajęć i organizowanie protestów w tej sprawie. „Wielu nauczycieli edukacji zdrowotnej wzięło udział w szkoleniu – webinarze pt. >>Różnorodność płciowa w szkole – obowiązki i możliwości wsparcia uczniów<< zorganizowanym przez Ośrodek Rozwoju Edukacji. ORE działa pod bezpośrednim nadzorem Ministerstwa Edukacji Narodowej” – napisali przedstawiciele KROPS.

„Wśród poruszanych kwestii znalazła się tranzycja społeczna (np. zwracanie się do uczniów imieniem zgodnym z płcią odczuwaną, umożliwienie dostępu do toalet według płci odczuwanej) i prawna (np. urzędowa zmiana imienia na formę neutralną)” – ostrzegają działacze Koalicji Na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły

Obecny na konferencji prezes Stowarzyszenia Pedagogów NATAN dr Zbigniew Barciński zwrócił uwagę, że wychowawcy mają świadomość cierpienia młodzieży, która ma problemy z określeniem siebie, z akceptacją swojego ciała. Szkolenie ORE dla nauczycieli – zdaniem Barcińskiego – to droga kolejnego cierpienia. „W żadnym momencie nie wskazano kierunku pracy z tymi młodymi ludźmi. Który pomógłby im zaakceptować siebie, ciało, anatomię, fizjologię. (…) Nie było tam mowy, że drogą do akceptacji siebie jest na przykład psychoterapia” – powiedział dr Zbigniew Barciński.

W konferencji wzięli też udział m.in.: dr Grażyna Rybak z Katolickiego ze Stowarzyszenia Lekarzy Polskich, prezes Oddziału Mazowieckiego bł. dr Ewy Noiszewskiej, prezes Instytutu „Ona i On”Agnieszka Marianowicz-Szczygieł – Stowarzyszenie Psychologów Chrześcijańskich i mec. Rafał Dorosiński, członek Zarządu Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.

 

Zmarła artystka wszechstonna KRYSTYNA GURANOWSKA-STOLARZ. Pogrzeb w piątek 20 lutego

Krysia Guranowska-Stolarz nie była dziennikarką, ale należała do Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP. Zanim kilka lat temu ciężko nie zachorowała bywała regularnie na naszych comiesięcznych spotkaniach w Domu Dziennikarza. Słuchając zaproszonych gości chętnie je portretowała, obdarowując je na końcu swoimi rysunkami Przed świętami przynosiła nam własnoręcznie wykonane karty bożonarodzeniowe lub wielkanocne, wraz z życzeniami. Często też prezentowała nam swoje wiersze i rysunki satyryczne. Zawsze była serdeczna, życzliwa, uśmiechnięta, twórcza.

Krysia Guranowska-Stolarz urodziła się na Saskiej Kepię w Warszawie w 1951 r. Wyrastała w rodzinie artystycznej. Jej matka, Irena Rzepecka-Guranowska, malowała krajobrazy; ojciec – Lech Guranowski – pracował w Agencji Filmu Reklamowego, dziadek – Mieczysław Guranowski – był literatem okresu Młodej Polski i 20-lecia międzywojennego, a pradziadek – Józef Guranowski – malował naturalistyczne, XIX-wieczne pejzaże nadrzeczne. Krystyna od najmłodszych lat była zafascynowana artystycznym rysunkiem, malarstwem i poezją.

Ukończyła Żeńską Szkołę Architektury im. Noakowskiego w Warszawie, studium pedagogiczne (specjalność: metodyka plastyki) oraz Studium Profilaktyki Uzależnień przy Mazowieckim Towarzystwie Przyjaciół Dzieci Uzależnionych Powrót z „U”. Prowadziła warsztaty plastyczne dla dzieci i młodzieży – w szkołach oraz indywidualnie.

Była artystką wszechstronną, w swojej twórczości łączyła architekturę, malarstwo i pedagogikę. Tworzyła w różnych technikach (akrylem, akwarelą, olejem), rysowała piórkiem, tuszem i węglem.

Jej prace także charakteryzują się różnorodnością tematów – są to pejzaże, architektura, konie, kwiaty, portrety, realistyczne rysunki Warszawy (najczęściej Wilanowa), sceny miejskie Europy. Wykonywała też abstrakcje, kolaże, wycinanki, rękodzieła z gliny.

Idąc śladami swoich przodków – również pisała: bajki i wiersze, m.in.: cykl wierszy: „Na pustej Plaży”, „W Łebie”, czy „W twórczości” – z własnoręcznie wykonanymi ilustracjami. Jej rysunki, często satyryczne, ukazywały się na łamach różnych pism i książek.

Krystyna Guranowska-Stolarz aktywnie uczestniczyła w środowisku artystycznym, zarówno krajowym, jak i międzynarodowym. Należała do grupy artystów Saskiej Kępy przy Centrum Promocji – PROM, była członkiem Związku Artystów Plastyków – Sztuka Użytkowa oraz Związku Marynistów Polskich, współpracowała też z SARP-em oraz ze Związkiem Dziennikarzy Polskich. Bywała na plenerach, uczestniczyła w wernisażach, brała udział w wystawach zbiorowych i indywidualnych, W ostatnich latach tworzyła głównie w rodzinnej willi w Międzylesiu

Krysia Guranowska-Stolarz długo nie dawała się chorobie. Byłam z nią w stałym kontakcie, wiem, ile wycierpiała. Niestety, zmarła 11 lutego 2026 r., mając 75 lat. Jej pogrzeb odbędzie się w piątek, 20 lutego 2026 r., w kościele pw. św. Karola Boromeusza na warszawskich Powązkach.

Rodzina, której składamy gorące wyrazy współczucia, prosi o modlitwę za Zmarłą.

Pokój Jej duszy!

 

Teresa Kaczorowska

przewodnicząca Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP

 

zdjęcia przekazała Autorka

HUBERT BEKRYCHT: Prokuratorzy kontra dziennikarze, czy urzędnik stoi ponad reporterem? prok. ADAMIAK vs red. JELONEK

Sprawa Michała Jelonka z TV Republika, którego pozwała rzeczniczka Prokuratora Krajowego jest przykładem na to jak mały autorytet ma polski wymiar sprawiedliwości. Dlaczego? Bo, aby wykazać swoją wyższość nad dziennikarzami słudzy Temidy idą do niej samej. Aby się pożalić na media i wypłakać wyrok skazujący reporterów, co w istocie rzeczy jest zastraszaniem dziennikarzy.

Co będzie w sprawie red. Michała Jelonka, który śmiał zapytać premiera Tuska o to, czy prawdą jest, że prokurator Anna Adamiak przyczyniła się – w ramach pomocy prawnej w 2011 roku – do uwięzienia białoruskiego dysydenta Alesia Bielackiego? W ub. tygodniu rozpoczął się bój wyposażonej we wszystkie środki prawne rzeczniczki Prokuratora Krajowej z dziennikarzem ze zwalczanej przez sfery prorządowe TV Republika.

Knabel w mediach prorządowych

Sprawę opisują media konserwatywne, w mediach prorządowych, poza złośliwościami wobec red. Jelonka, nie ma śladu po prokuratorskiej inicjatywie Anny Adamiak. „Przed warszawskim sądem rozpoczęła się rozprawa, którą z prywatnego aktu oskarżenia wytoczyła Michałowi Jelonkowi prokurator Anna Adamiak.

Rzecznik Prokuratury Krajowej nie wyraziła zgody na wyłączenie niejawności trwania rozprawy i obecności na sali mediów” – napisał portal Niezależna pl.

Po pierwsze, przyznać należy, że „prywatny akt oskarżenia” rzecznika Prokuratury Krajowej brzmi złowrogo i z nutą arii groteskowej operetki, jaką apolityczny oraz bezstronny wymiar sprawiedliwości próbuje zaśpiewać na publicznej scenie sądowej. Ale przecież nie publicznej, bo wyłączono jawność procesu. Czyli, kiedy w trakcie postepowania pojawią się argumenty na korzyść pozwanego przedstawiciela medium, które nieustanne jest szkalowane przez koalicję, opinia publiczna nie pozna tych dowodów.

W dużym skrócie, jak opisuje Niezależna.pl, sprawa dotyczy pytania Michała Jelonka, które zadał premierowi Tuskowi na konferencji prasowej „- Czy może ten autorytet (b. ministra sprawiedliwości Adama Bodnara – red. Niezależna.pl) polega na przywróceniu do pracy w prokuraturze prokurator Adamiak, która przyczyniła się do uwięzienia białoruskiego opozycjonisty Alesia Bialackiego? – pytał Michał Jelonek” . Tak opisał wydarzenie portal.

I dalej Niezależna pl przypomina okoliczności zadania tego pytania. „Dziennikarz Republiki nawiązywał do sytuacji z 2011 roku, którą Prokuratura Krajowa tłumaczyła w 2024 roku pisząc, że materiały prasowe zawierają nieprawdziwe informacje o działaniach prokurator. W oświadczeniu zaprzeczono doniesieniom twierdzącym, że prokurator Anna Adamiak pomogła białoruskim służbom w aresztowaniu tamtejszego opozycjonisty Alesia Bialackiego” – przekazał portal.

Prorządowe milczenie o oświadczeniu Prokuratora Generalnego z 2023 r.

W istocie dużo było zakrętów na drodze do wyjaśnienia sprawy, jak to się stało, że 15 lat temu, kiedy także rządził premier Tusk a w międzynarodowych organach prokuratury była dzisiejsza rzecznik, polski wymiar sprawiedliwości pomógł jednak białoruskiej satrapii uwięzić laureata Pokojowej Nagrody Nobla. Białoruski diabeł i polska kompromitacja, oczywiście, tkwią w szczegółach.

Otóż tak się jakoś dziwnie składa, że nie publikuje się u nas masowo pisma z 6 marca 2023 roku. Chodzi o oświadczenie ówczesnego Prokuratora Generalnego, ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro dostępnego w Systemie Informacji Prawnej LEX, Oto fragmenty dokumentu. „W ubiegły piątek (3 marca 2023 roku – red.) białoruski sąd w pokazowym postępowaniu skazał na 10 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze Alesia Bialackiego, białoruskiego obrońcę praw człowieka, laureata Pokojowej Nagrody Nobla. Skazanie to Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro ocenia jako akt bezprawia.

Zdarzenie to stanowi potwierdzenie, że władze tego kraju kolejny raz postawiły się poza europejską kulturą prawną. Piątkowy wyrok białoruskiego sądu to też kolejne orzeczenie, zgodnie z którym Aleś Bialacki ma znaleźć się kolonii karnej. Wcześniej podobny wyrok zapadł w 2011 roku” – czytamy na stronie SIP LEX.

Ubolewanie i wyjaśnienie, kto został ukarany

Dalej jest wyjaśnienie, kto może, a kto – zdaniem Zbigniewa Ziobry – nie może w polskiej prokuraturze czuć się winnym. Lub niewinnym – to zależy od dobrego samopoczucia prokuratorów a nade wszystko od przepisów, które interpretują.

Oryginalny tekst oświadczenia z 6 marca 2023 roku

„Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro wyraża ubolewanie, że w 2011 r. polska prokuratura w odpowiedzi na wniosek o pomoc prawną władz Białorusi, przekazała jej materiał dowodowy w postaci historii rachunków bankowych opozycjonisty, który mógł być wówczas podstawą kolejnych represji wobec białoruskiego opozycjonisty oraz jego zatrzymania przez białoruskie organy śledcze na początku sierpnia 2011 r. i skazania za rzekome przestępstwa podatkowe. Prokuratura Generalna przekazała materiały pomimo negatywnego stanowiska w zakresie możliwości realizacji wniosku strony białoruskiej wyrażonego przez prokurator Elżbietę Janicką z Działu Obrotu Prawnego z Zagranicą w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie” – głosi oświadczenie Prokuratora Generalnego z 6 marca 2023 roku.

Oświadczenia trzeba czytać…

I tutaj następuje, zdaniem prawników, kluczowe sformułowanie w sprawie roli, jako w sprawie odegrała, lub nie, obecna rzeczniczka Prokuratora Krajowego, która wystąpiła przeciwko drążącemu sprawę dziennikarzowi Michałowi Jelonkowi z TV Republika.

„W związku z przekazaniem materiałów dotyczących opozycjonisty białoruskiemu reżimowi, w ówczesnej Prokuraturze Generalnej stanowisko stracił prokurator Krzysztof Karsznicki, dyrektor departamentu zajmującego się współpracą międzynarodową oraz jego zastępca. Wobec prokurator Anny Adamiak bezpośrednio zajmującej się sprawą w Prokuraturze Generalnej wszczęto postępowanie dyscyplinarne, które w pierwszej instancji zakończyło się umorzeniem wobec znikomej szkodliwości społecznej czynu, zaś w drugiej uniewinnieniem. Prokurator Generalny ocenia to rozstrzygnięcie jako niesłuszne” – czytamy w oświadczeniu Zbigniewa Ziobro z marca 2023 roku.

Prawda i sprawiedliwość

Nie będę bawił się w spekulacje, co miał na myśli red. Michał Jelonek pytając obecnego premiera o rolę w sprawie „pomocy” polskiego wymiaru sprawiedliwości reżimowi Białorusi podczas sprawowania władzy przez rząd PO i PSL, któremu przewodził Donald Tusk w 2011 roku. Wtedy, kiedy polski wymiar sprawiedliwości okrył się hańbą realizując „pomoc prawną” przyczyniającą się do skazania Alesia Bielackiego przez białoruską niesprawiedliwość reżimu współpracującego z bandytami z Rosji.

Przypomnieć należy, że rządy PO-PSL sprawowały władzę w latach 2007 – 2015. Do 2014 roku kierował nimi Donald Tusk.

To ten sam premier, który rządzi teraz i który, na pewno patrzy na proces Adamiak vs Jelonek z zainteresowaniem i troską o stan wolności słowa w Polsce.

I byłbym spokojny o sprawiedliwy wyrok w tej sprawie. Ale jakoś nie jestem.

 

Hubert Bekrycht

 

Zdjęcie Anny Adamiak – fot. Tomasz Jędrzejowski, Gazeta Polska

 

 

O wulgarnej narracji w obozie władzy pisze DAWID WILDSTEIN: Dlaczego oni muszą być tacy tępi i odrażający?

„Jesteś śmierdzącą ruską onucą. Myślałem, że tylko pisowskim czopkiem, dla szmalu koniunktury, taką pospolitą zwyczajną k*****. Okazuje się, że poszedłeś dalej. Onuco, jechałeś po mnie medialnie, teraz się ruski pachołku zrewanżuję. Jak tam d***y w agenturze? Dalej cię kochają? To urocze słowa, jakie wypowiedział wobec Stanowskiego celebryta i wielki autorytet Uśmiechniętej Polski, Piotr Zelt.

Stanowski ani mi brat, ani swat, ale przypomnijmy jedno przy tej okazji. Piotr Zelt to typ, który, podczas hybrydowego ataku Putina na Polskę, wspierał ile się dało propagandę Rosji i Białorusi.

Zaburzenia i infantylizm

Żeby nie było, myślę, że nie wspierał Putina intencjonalnie. Jak pokazuje ta wiadomość i inne wyczyny tego aktora, w wypadku Piotra Zelta mamy ewidentnie do czynienia z zaburzonym, infantylnym, nie kontrolujących emocji ciężkim idiotą. Hm. Czyli właściwie z typowym przedstawicielem wspierających tę populistyczną władzę celebrytów.

Ale ja przytaczam ten (… – red) post nie po to, żeby piętnować hipokryzję idiotów od Uśmiechu. Mam inne pytanie. Czemu oni zawsze muszą być tacy obrzydliwi? Czemu zawsze te wspaniałe autorytety Uśmiechu okazują się intelektualnie miernymi, żenującymi chamami? Czemu zawsze są tak niebywale prymitywni i brutalni? I o co chodzi z ich fiksacjami na punkcie fekaliów? Czemu pasożytują na najgorszych ludzkich emocjach i je podbijają? Jest w tym naprawdę coś niebywałego.

Zelty, Skiby, Gretkowskie…

Widzisz tę groteskową bandę nadętych snobów, powtarzająca te dyrdymały, jak to są lepsi od typowych Polaków, jak są elitą, a potem czytasz tych Zeltów, te Skiby, Szczepkowskie , Gretkowskie, profesory Markowskie i innych fanów Giertycha i naprawdę masz czasem wrażenie, że ktoś właśnie zrobił patostream ze śmietnika, w którym zawzięcie „dyskutują” jakieś chlory, którym mózgi dawno przeżarł denaturat.

Nie zrozumcie mnie nie źle. Ja wiem, że ci ludzie to jednostki pozbawione myśli, nie posiadające ani grama niezależnej myśli czy kręgosłupa moralnego, gotowi dla Tuska na wszystko, na każdą podłość. Ale dlaczego, w wymiarze chociaż estetycznym, ten Uśmiechnięty Populizm nie mógłby być mniej obrzydliwy? A jutro ten sam Zelt będzie się pławił w jakimś tabloidowym syfie nad tym, jak to Polacy są wulgarni… a podbijać to będą np cyngle z GW. I tak to się kręci w Uśmiechniętym Cyrku.

Dawid Wildstein – X

PS: algorytmy czesto tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny – proszę, podaj go dalej

 

 

Pod patronatem SDP – powieść MARKA RUDNICKIEGO „Vakho. Ucieczka do piekła” – cicha wojna o granice Polski

Na rynku wydawniczym wciąż popularne są książki pisarza i dziennikarza Marka Rudniczego, naszego Kolegi z SDP, prezesa Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Szczecinie. Powieść „Vakho. Ucieczka do piekła” została objęta patronatem SDP. Rudnicki to twórca pracowity i nieoczywisty, jego książki zmuszają do innego myślenia o naszych dziejach, współczesności a nade wszystko o przyszłości Polski.

Książki red. Marka Rudnickiego poruszają problemy uniwersalne, jak cała trylogia: „Vakho. Ucieczka do piekła” po „Vakho. Wilcze szczenię”, wydanej również w USA pt. „Vakho. The Wolf’s Cub” i „Vakho. Czerwone wota”.

Polska ledwie odetchnęła po zakończonej wojnie z bolszewikami, a już grzęźnie w chaosie politycznym. Teoretycznie uregulowana granica na Kresach staje się w rzeczywistości zarzewiem rodzącego się konfliktu w sytuacji, gdy macki sowieckiego wywiadu sięgają głębiej niż zdają sobie z tego sprawę polskie służby zajęte rozgrywkami na szczeblach władzy. Splot wydarzeń sprawia, że  rodzi się podejrzenie, że przebieg granicy po Traktacie Ryskim nie jest zgodny z zawartymi wówczas układami. Punktem zwrotnym staje się list wysłany do Janka przez ojca, majora dyonu lotniczego, który wkrótce po tym ginie w niewyjaśnionej katastrofie lotniczej. Jego treść otwiera istną Puszkę Pandory.

Piłsudski, odsunięty na boczny tor przez aktualnie rządzących, nie rezygnuje całkiem z polityki i w tajemnicy powierza Jankowi kolejną misję na Wschodzie. Gdy na sąsiadujące z Polską tereny zostaje wysłana specjalna sowiecka jednostka, a wokół Polski zaczynają się rodzić niepokojący sojusz Niemiec z Rosją, dla wtajemniczonych staje się jasne, że wojna wcale się nie skończyła. Teraz tylko toczy się w ciszy gabinetów i w cieniu zdrady.

W tle żywa wówczas kwestia pozostawienia w wyniku Traktatu Ryskiego po stronie rosyjskiej niemal dwóch milionów polskich mieszkańców Kresów. Rozgrywa się ich dramat i złudzenie, że Polska jednak upomni się o nich.

„Vakho. Ucieczka do piekła” to trzymająca w napięciu opowieść pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji, często dramatycznych i posiekanych tragedią jednostek, ale też utkana elementami czysto ludzkimi, bliskimi i zrozumiałymi dla każdego człowieka. Idealna kompozycja z nutkami smaków tragizmu, miłości i wierność ideałom, w których został wychowany główny bohater. A co istotniejsze, oparta o wydarzenia, które choć dziś umknęły już naszej pamięci, to zachowują wyraziste konotacje do współczesności.

Marek Rudnicki to często nagradzany pisarz i dziennikarz. Absolwent kursu dla dziennikarzy i wydawców Związku Włoskiej Prasy Periodycznej. W stanie wojennym współpracował z podziemnym pismem „Orzeł Biały”, a po roku 1989 z periodykami: „Młoda Polska”, „Przedsiębiorca Zachodniopomorski”, „Solidarność ‘80”. Przez wiele lat dziennikarz tygodnika „Morze i Ziemia” oraz dziennika „Głos Szczeciński”. Jest członkiem rady programowej Polskiego Radia Szczecin S.A. i Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Oddział Wielkopolski.

Otrzymał m.in. prestiżowe nagrody Ostrego Pióra BCC, Dziennikarza Roku, Nagrodę Złotej Kaczki im. Bogdana Czubasiewicza oraz wyróżnienie w konkursie SDP Nagroda im. Wojciecha Dolaty.

W dorobku Marka Rudnickiego są książki o różnej tematyce, w tym – dotyczących tajemnic z zakresu paleoastronautyki („Kołowrót dziejów” i „Bękarty bogów”), thrillerów (cykl: „Szpony diabła”, „Remedium 111”, „Krwawy bursztyn”), „Shang. Kolce róży” oraz wspomnianego cyklu „Vakho” z fabułą historyczną, dotyczącego okresu wojny polsko-bolszewickiej, których wątki jako żywo przypominają dzisiejsze zmagania Ukraińców w walce z Rosją.

A oto fragment recenzji powieści Rudnickiego „Vakho. Ucieczka do piekła” z portalu alenajpierwksiążka:

„Vakho. Ucieczka do piekła” oraz „Vakho. Czerwone wrota” to książki, które opowiadają historię w sposób bezlitosny- takie, które ją dosłownie odsłaniają, zdzierając warstwę patosu i zostawiając czytelnika sam na sam z brudem, strachem i odpowiedzialnością. To powieści historyczne, które karmią się legendą, ale także takie, które tę legendę rozbrajają.

***

„Vakho. Ucieczka do piekła” oraz „Vakho. Czerwone wrota” to literatura bezlitosna wobec mitów, oszczędna w emocjonalnych ułatwieniach, za to niezwykle precyzyjna w stawianiu pytań o cenę niepodległości. To książki pisane z chłodną świadomością, że historia to nie opowieść o zwycięstwach, lecz o decyzjach, których skutków nie da się cofnąć. Autor pisze o niepodległości bez fanfar. Polska, która dopiero co się narodziła, już musi walczyć o prawo do istnienia- nie tylko na froncie, ale także w gabinetach, meldunkach, półsłówkach i zdradach.

Bohaterowie Boszko-Rudnickiego nie funkcjonują w logice heroizmu, lecz w logice przetrwania i odpowiedzialności. Janek to postać wewnętrznie wypalona, uważna, podejrzliwa wobec świata i samej idei „końca wojny”. Jego doświadczenie nie prowadzi do wzniosłych deklaracji, lecz do coraz bardziej bolesnej świadomości, że każda decyzja- także ta słuszna- niesie ze sobą czyjąś krzywdę. Autor nie tłumaczy emocji bohaterów ani nie dopowiada ich stanów. Tym samym zmusza czytelnika do uważnej lektury i do czytania między wierszami.

Klimat książek jest gęsty, duszny, momentami niemal paranoiczny. Wojna toczy się tu w półcieniach: w raportach, podejrzeniach, krótkich rozmowach i narastającej nieufności wobec sojuszników (…).

To nie są książki łatwe ani wygodne. Momentami surowe, chwilami wymagające skupienia, ale uczciwe wobec czytelnika. „Vakho” to literatura historyczna, która zaskakująco mocno rezonuje ze współczesnością – opowiada o wojnie hybrydowej, manipulacji i cenie, jaką płacą ci, którzy działają w cieniu. To książki, które nie chcą się podobać- chcą być uczciwe. I właśnie dlatego zostają w pamięci. Zostawiają niepokój oraz pytanie, czy historia naprawdę kiedykolwiek się kończy, czy tylko zmienia język.

Był to fragment recenzji z ” z portalu alenajpierwksiążka

 

grafika z materiałów Marka Rudnickiego

 

 

DAWID WILDSTEIN: Onet atakuje PREZYDENTA RP, czyli afera, której nie ma – odc. 423…

No i der Onet znowu przebił dno ślinienia się do Tuska. Nie, to zdjęcie to nie fejk / w oryginalnym wpisie na FB Dawid Wildstein zamieścił zdjęcie z onetowskiego artykułu propagandowego.  Portal zwracał uwagę, że prezydent zażywał tzw. snusy, czyli substancję zastępujacą palaczom papierosa. Onet po raz kolejny z oburzeniem informował, że prezydent robił to, podczas oficjalnych spotkań – red./ To autentyczny przekaz cyngli z Onetu.Ktoś jeszcze potrzebuje dowodu, jakiego dna sięgnął ten Uśmiechnięty Populizm? Jaki Uśmiechnięty Cyrk sobie urządza w naszym kraju?

Wszyscy przy okazji tego przecieku do Onetu mówią o kolejnym ujawnianiu mediom z zagranicznym kapitałem przebiegu tajnych spotkań i informacji niejawnych. No ale przecież do tego się przyzwyczailiśmy.
To państwo jest atrapą zarządzaną przez nieudaczników, mających gdzieś nasze bezpieczeńswo. „Doceńcie” co innego. To, co oni uznali za najważniejsze z tego spotkania, co chcą sprzedać swoim odbiorcom i w jaki sposób kreują rzeczywistość.

Najważniejszy jest snus Prezydenta. Tak. To nie fejk. To ich poziom. Propaganda dla kretynów robiona przez imbecyli.

Przecież to już ręce opadają. To jest naprawdę najbardziej durny, infantylny populizm, jaki spotkal kiedykolwiek nasz biedny kraj.
Lepper przy tym to była erupcja intelektu i szyku.

Hop hop kochani zwolennicy Uśmiechu, naprawdę nie przeszkadza Wam, za jakich głupków was mają? Że robisz was najbardziej tępym grupę Polaków? Ja bym się wk#rwił.

PS: algorytmy czesto tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny – proszę, podaj go dalej.

KRRiT wszczęła postępowanie ws.TVP, która przemilczała udział PREZYDENTA RP w ceremonii otwarcia ZIO 2026

Nie cichną echa kolejnego już skandalu w Telewizji Polskiej S.A.  w likwidacji. TVP przemilczała udział PEZYDENTA RP KAROLA NAWROCKIEGO w ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026 Mediolan, Cortina. Krajowa Rada Radiofonii i Telewziji wszczęła postępowanie w tej sprawie.

W piątek 6 lutego wieczorem TVP pokazywała na głównej antenie TVP 1 i w TVP Sport ceremonię otwarcia ZIO 2026 we Włoszech. Niestety, po raz kolejny Telewizja Polska udowodniła, że jest prorządowa i złośliwie ogranicza informacje dotyczące innych, poza Radą Ministrów, ośrodków władzy, w tym przede wszystkim Prezydenta RP. Podczas prezentacji polskiej reprezentacji komentatorzy Piotr Sobczyński i Marek Rudziński nie podali, że w uroczystym otwarciu ZIO 2026, wraz z innymi głowami państw, uczestniczy prezydent RP Karol Nawrocki.

Oto oświadczenie KRRiT w tej sprawie:

Postępowanie wyjaśniające dotyczące transmisji ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026 w TVP w likwidacji

Przewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji dr Agnieszka Glapiak uruchomiła postępowanie wyjaśniające wobec Telewizji Polskiej w likwidacji w związku z przebiegiem transmisji ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. W tej sprawie KRRiT otrzymała skargi od widzów, którzy zwrócili uwagę na rażące pominięcie w przekazie informacji o obecności Prezydenta RP Karola Nawrockiego, na inauguracji igrzysk.

Podczas transmisji komentatorzy Telewizji Polskiej w likwidacji (Marek Rudziński i Piotr Sobczyński) poinformowali widzów jedynie o udziale w ceremonii otwarcia ministra sportu i turystyki, reprezentującego rząd RP, nie odnosząc się natomiast do obecności na uroczystości prezydenta RP. Zdaniem widzów stanowiło to przejaw selektywnego i nierzetelnego informowania odbiorców.

– Pominięcie informacji o udziale urzędującego Prezydenta RP w wydarzeniu o międzynarodowej randze, transmitowanym przez nadawcę publicznego, nie może być traktowane jako przypadkowe uchybienie redakcyjne. Tego rodzaju działanie stanowi poważne naruszenie standardów rzetelności, bezstronności oraz kompletności przekazu, do których zobowiązana jest telewizja publiczna – podkreśliła przewodnicząca KRRiT dr Agnieszka Glapiak.

Szczególny niepokój KRRiT budzi fakt, że nie było to zdarzenie odosobnione. Podobnych sytuacji, kiedy podczas ważnych państwowych uroczystości nie relacjonowano na żywo przemówienia Prezydenta RP lub pomijano jego udział w tego typu wydarzeniach, było więcej. Należy podkreślić, że powtarzalność tego rodzaju przypadków dodatkowo wzmacnia wątpliwości co do standardów realizacji misji informacyjnej przez nadawcę publicznego.

Skargi dotyczące pominięcia prezydenta RP podczas transmisji TVP w likwidacji

W skargach kierowanych do KRRiT widzowie wskazywali m.in. na naruszenie prawa do pełnej informacji oraz brak równego traktowania konstytucyjnych organów państwa. Podnoszono również wątpliwości co do intencjonalnego charakteru pominięcia oraz jego sprzeczności z misją publiczną nadawcy.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji sprawdzi, czy doszło do naruszenia przepisów ustawy o radiofonii i telewizji, w szczególności w zakresie obowiązku rzetelnego, bezstronnego i odpowiedzialnego informowania opinii publicznej.

Przewodnicząca KRRiT podkreśla, że media publiczne mają szczególną odpowiedzialność za sposób relacjonowania wydarzeń o znaczeniu państwowym i międzynarodowym, a wszelkie działania mogące nosić znamiona pomijania lub marginalizowania konstytucyjnych organów władzy będą oceniane ze szczególną uwagą.

TUTAJ treść oświadczenia KRRiT

HUBERT BEKRYCHT: Kolejny skandal na antenie TVP w liwidacji. I w politycznej  frustracji