Skazany DUKLANOWSKI – SAKIEWICZ oczyszczony z zarzutów w tej samej sprawie – schizofrenia sprawiedliwości czy sprawność niektórych sądów wobec koalicji 13 grudnia?

Stała się rzecz skandaliczna i właściwie, jako taka nadaje się już pod osąd dużo ważniejszych trybunałów. Oto sąd skazał red. Tomasza Duklanowskiego z Gazety Polskiej za to, że publikował, na podstawie relacji wielu świadków, artykuły o tym, że ówczesny marszałek Senatu Tomasz Grodzki, jako lekarz, ordynator szczecińskiego szpitala brał łapówki.

Sam wyrok wobec Duklanowskiego jest parodią wymiaru sprawiedliwości, bo przede wszystkim na podstawie jego artykułów o łapówkach dla Grodzkiego, redaktor naczelny Gazety Polskiej i prezes TV Republika Tomasz Sakiewicz umieszczał w mediach Wolnego Słowa publikacje ze szczegółami tej sprawy.

Rozdwojenie jaźni ducha prawa

Sakiewicz , jak Duklanowski, został pozwany przez byłego marszałka Senatu, senatora i prominentnego działacza rządzącej KO. Tomasza Sakiewicza uwolniono kilka tygodni temu od zarzutów. Tomasza Duklanowskiego skazano. Dziennikarz zapowiada skargę kasacyjną, ale czy nie trąci to skandalem znacznie większym?

Z tego powodu, że ten sąd od Duklanowski przegrał. Czy ów sąd nie wziął pod uwagę argumentów pozwanego? Nie może nawet Duklanowski nic na temat procesu powiedzieć, bo na wniosek Grodzkiego, sąd orzekł, że nie… Świadkowie natomiast nie wycofali swoich relacji z procederu łapówkarskiego, jaki był – ich zdaniem – udziałem byłej trzeciej osoby w państwie.

Prawo nie jest logiczne. W Polsce

Sakiewicz prze innym sądem został oczyszczony z zarzutów o pomawianie Grodzkiego, przeciw któremu świadczyły publikacje Duklanowskiego? Nie ma w tym logiki, ale jak mówią teoretycy prawa, w przepisach nie ma logiki. A może sądy w Polsce mają schizofrenię? Może w kraju jest jakaś dziwna epidemia atakująca ludzi w togach z purpurowymi lamówkami? No, nie, bo wtedy zaatakowałaby sędziów w procesie Sakiewicza.

A może, znowu gdybam, jedne sądy są po prostu sprawiedliwe – tak jak w przypadku szefa GP i TV Republika i usłużne wobec przedstawicieli koalicji rządzącej. No, też nie, bo sędziowie to nie fabryki wyroków i na orzeczenia dotyczące mediów czeka się długo. Jedne wyroki są korzystne dla dziennikarzy, inne dla szefów mediów głównego nurtu lub polityków tym mediom patronującym.

Sprawa skandalicznego wyroku w sprawie Duklanowskiego będzie miała – moim zdaniem – ciąg dalszy, a były marszałek Senatu z KO nie może spać spokojnie. Bo przecież żyją świadkowie, którzy, powtarzam, nie wycofali się ze swoich relacji o tym, że Grodzki jako lekarz i ordynator brał łapówki od rodzin pacjentów.

Relacje po wyroku…Wiele pytań

Przyjrzyjmy się relacjom i emocjom po skandalicznym wyroku. To relacje m.in. z profilu X. Poniedziałek 9 lutego 2026 roku:

Tomasz Duklanowski, X: >>Sąd uniewinnił Tomasza Sakiewicza, który na podstawie moich tekstów stwierdził, że Grodzki to „zwykły łapówkarz”. Mnie natomiast skazał, analizując te same teksty. Były to relacje wielu pacjentów i ich rodzin, którzy mówili mi, że Grodzki przyjmował od nich pieniądze w zamian za przeprowadzenie operacji. Były to dziesiątki osób!  Ci sami ludzie składali zeznania w CBA i prokuraturze. A mimo to sąd uznał mnie winnym zniesławienia. Bo napisałem prawdę. To decyzja skrajnie niesprawiedliwa, skandaliczna, wołająca o pomstę do nieba. Będę wnosił kasację. Będę walczył do końca o prawdę. <<

 Krzysztof Mąkowski, X: >>Na niejawnej rozprawie sąd podtrzymał wyrok w sprawie wytoczonej T. Duklanowskiemu przez Grodzkiego i już wiemy, że sprawiedliwość jak ją Tusk i „kasta zupełnie nadzwyczajnych ludzi” rozumie polega na tym, iż nie łapówkarz, a dziennikarz który proceder łapówek ujawnił jest winny. <<

TVN24, X: >>Sąd prawomocnie skazał Tomasza Duklanowskiego za pomówienie mnie o przyjmowanie łapówek – przekazał w poniedziałek były marszałek Senatu Tomasz Grodzki. <<

Prawnicy dla Polski, X: >>Groźba procesu i jego koszty działają mrożąco gdy chodzi o wolność słowa – zwłaszcza wówczas, gdy po drugiej stronie stoi polityk, posiadający zasoby finansowe – sędzia Sądu Okręgowego w Olsztynie @FMichera z @PRAWNICYdlaPOL w @RepublikaTV. Ogłoszono prawomocne rozstrzygnięcie w sprawie  @TDuklanowski, który opisał tzw. aferę kopertową w jednym ze szczecińskich szpitali. Prywatny akt oskarżenia wniósł @profGrodzki. <<

Te relacje, z wyjąkiem sprawozdań sądowych w mediach prorządowych, są jednoznaczne. Wydaje się, co jest jakimś światełkiem w tunelu, że Duklanowski nie ugnie się pod ciężarem nacisków politycznych ze strony działaczy koalicji 13 grudnia.

***

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich i Centrum Monitoringu Wolności Prasy  wielokrotnie broniły red. Tomasza Duklanowskiego a CMWP SDP upominały się o sprawę podczas postępowań przed sądem:

Po poprzednim wyroku, także skandalicznych i niekorzystnym dla Duklanowskiego w imieniu SDP głos zabrała jego prezes i dyrektor CMWP SDP Jolanta Hajdasz:

Okazuje się, że kiedy my poważnie traktujemy naszych rozmówców, ludzi, którzy z zaufaniem się do nas zwracają i publikujemy ich relacje, potem zostajemy za to karani. I to tak, żeby nam się odechciało kiedykolwiek takimi sprawami zajmować. To jest dowód na to, jak stronnicze bywają sądy w Polsce i jak wiele trzeba, żeby cokolwiek się tutaj zmieniło – podkresliła Hajdasz w rozmowie z Niezalezna.pl.

PREZES SDP o skazaniu RED. DUKLANOWSKIEGO: dowód na to, jak stronnicze bywają sądy w Polsce

 

 

 

 

 

Czy BOLESŁAW PRUS wyparłby się LALKI z NETFLIXA po obejrzeniu trailera? „You’re so fu…ng special…”

Rzadko większość recenzentów i dziennikarzy ocenia filmową adaptację klasyki, w tym przypadku Bolesława Prusa, na podstawie zwiastunu telewizyjnego, a właściwie reklamy serialu streamingowego giganta. Lalka Netflixa w reż. Pawła Maślony – zdaniem wielu oglądających tylko trailer – jest dziwna, złowieszcza, ilustrowana hitem rockowym i zapowiada film skandalizujący.

A może nie? Trudno wyrokować na podstawie samej zapowiedzi, która zakłada przyciągnięcie jak największej liczby widzów.

To tylko filmik promocyjny

Bardzo prawdopodobne, że reżyser, realizatorzy zwiastunu i ludzie z Netflixa tak wymyślili promocję Lalki, aby uczynić z serialu obraz  kontrowersyjny i totalnie różny od powieści?

Bzdura. W recenzjach powieści Prusa z jego epoki też były przekazy o wyjątkowej „brutalności i surowości” powieści. A nie było Internetu. Autor zaś napisał Lalkę bez wewnętrznych hamulców, jako pisarz, który sam recenzuje rzeczywistość XIX wieku, między innymi w Warszawie, w zaborze rosyjskim. O ile Prusa obowiązywały rygory cenzury politycznej i obyczajowej, to Maślona i Netflix nie mają takich problemów. Po prostu trailer musi być niejednoznaczny i wywoływać dyskusję o narodowym, polskim romansie.

Kilka Lalek

Netflix powinien się wyróżniać także z innego powodu. W tym samym czasie powstawała inna ekranizacja Lalki, w reżyserii Macieja Kawalskiego, z rolami Kamili Urzędowskiej (Łęcka), Marcina Dorocińskiego (Wokulski) i powracającego na ekrany na ten jeden raz (?) Marka Kondrata (Rzecki). Film jest równie wypatrywany przez widzów jak serial. Poza tym – moim zdaniem –obu najnowszym produkcjom trudno będzie przebić się przez legendy naszej kinematografii: film z 1968 roku w reż. Jerzego Wojciecha Hasa z rolami Beaty Tyszkiewicz, Mariusza Dmochowskiego i – w roli Rzeckiego – Tadeusza Fijewskiego oraz serial z 1977 roku w reżyserii Ryszarda  Bera z Małgorzatą Braunek, Jerzym Kamasem i Bronisławem Pawlikiem, jako starym subiektem.

Konkurencja konkurencją, ale Netflix jest zbyt ekspansywną firmą i bogatym koncernem, aby oglądać się na inne ekranizacje tej samej powieści. Bo Lalka Bolesława Prusa jest takim dziełem, jakim chcemy.

Kiedy czytano mi fragmenty w latach wczesnej podstawówki  a wtelewizji emitowano serial Ryszarda Bera, Lalka była dla mnie tajemniczym ogrodem. Bajką z ładnymi strojami z czasów, które w zaczątkach świadomości jawiły mi się, jako skojarzenie z dziewiętnastowiecznymi zrywami narodowymi, w tym przypadku z Powstaniem Styczniowym.

Po latach, kiedy w łódzkim liceum musieliśmy już przeczytać Lalkę (no, przynajmniej obszerne fragmenty), zaczynałem myśleć nie ekranizacjami, ale jakimiś połączeniami – nie wiem dlaczego – Hrabiego Monte Christo Aleksandra Dumas’a i książek sensacyjnych Alistair’a MacLean’a (Tylko dla Orłów i Działa Nawarony),  m.in. Żegnaj Kalifornio wydanej pod koniec lat 80. ub. w. tzw. drugim obiegu, nie wiem co ta książka zawiniła komunie. A, już wiem, zimna wojna była. Tak jak zimne relacje Łęckiej i Wokulskiego. Czy rzeczywiście jednak zimne..?

Odbiór łagonieje z wiekiem?

Już jako dorosły dziennikarz, „walczyłem” z Lalką Prusa potępiając ją w czambuł  za archaiczne wyobrażenie Polski, której ,w czasach akcji  powieści, nie było wtedy na mapie świata, Teraz, w wieku dawno dojrzałym, powieść o miłości kupca i ubogiej arystokratki wydaje mi się filarem naszej, polskiej literatury, ale także literatury światowej. Lecz nie takim dziełem, na piedestale, nie do dotykania. Jak najbardziej można zaznać przy lekturze lalki innych niż zwykle, w spółcześnie, uczuć. A niech tam sobie producenci wariują odchodząc od pierwowzoru, niech realizują jeszcze trzy kolejne ekranizacje. Co ja muwię trzy, dziesięć nawet…

Trzeba kończyć, a nie wyjaśniłem, dlaczego zwróciłem uwagę na zwiastum netflixowej Lalki. Otóż, są trzy powody: Sandra Drzymalska, która nie musi (w trailerze) grać Łęckiej, bo nią jest; dobór scen nieoczywistych i – powiedzieliby ludzie z XIX wieku – wyuzdanych, ale, już moim zdaniem, w sposób wysublimowany; no i muzyka zwiastunu z „Creep” zespołu Radiohead z lat 90. ub. w., kiedy byłem piękny i młody, a teraz jestem tylko mądry i bogaty.

Muzyka, ale nie z pozytywki

Po fragmentach Radiohead w trailerze odczuwałem wzruszenie. 20 lat temu powiedziałbym, iż utwór „Creep” ze znamiennymi słowami „You’re so fu…ng special” tak pasuje do powieści Prusa, jak rząd premiera Tuska do międzynarodowej nagrody wolności słowa. Dzisiaj „Creep” też nie pasuje do Lalki, ale przecież każdy może sobie Łęcką wyobrażać jak chce i w dowolny sposób interpretować jej zachowanie wobec Wokulskiego.

Każdemu wolno kochać i robić zwiastuny filmów oraz seriali. Ale… spróbujcie proszę wyprodukować trailer Lalki z muzyką „Wypijmy za błędy” w wykonaniu Ryszarda Rynkowskiego albo do piosenki „Do zakochania jeden krok” zaśpiewanej przez Andrzeja Dąbrowskiego.

Prus ze snu…

Czy znajdziecie przywołanie poniższego fragmentu powieści w dwóch współczesnych ekranizacjach? Bolesław Prus (właściwie Aleksander Głowacki) tak opisywał miłosne i niemiłosne relacje pary swoich bohaterów w śnie Izabeli Łęckiej:

>>”Zrobiło się już zupełnie ciemno; na ulicy zapalono latarnie, których blask wpadał do gabinetu panny Izabeli malując na suficie ramę okna i zwoje firanki. Wyglądało to jak krzyż na tle jasności, którą powoli zasłania gęsty obłok.

„Gdzie to ja widziałam taki krzyż, taką chmurę i jasność?…” – zapytała się panna Izabela. Zaczęła przypominać sobie widziane w życiu okolice i – marzyć.

Zdawało się jej, że powozem jedzie przez jakąś znaną miejscowość. Krajobraz jest podobny do olbrzymiego pierścienia, utworzonego z lasów i zielonych gór, a jej powóz znajduje się na krawędzi pierścienia i zjeżdża na dół. (…)

Teraz panna Izabela spostrzega ojca, który siedzi przy niej i z uwagą ogląda sobie paznokcie, od czasu do czasu rzucając okiem na krajobraz. (…) „Czy my jedziemy, czy stoimy?” – pyta ojca. Ale ojciec nie odpowiada nic, jakby jej nie widział; ogląda swoje piękne paznokcie i czasami rzuca okiem na okolicę…

Wtem (powóz ciągle drży i słychać turkot) z głębi jeziora czarnych dymów i białych par wynurza się do pół figury jakiś człowiek. Ma krótko ostrzyżone włosy, śniadą twarz, która przypomina Trostiego, pułkownika strzelców (a może gladiatora z Florencji?), i ogromne czerwone dłonie. Odziany jest w zasmoloną koszulę z rękawami zawiniętymi wyżej łokcia; (…) Reszty postaci nie widać spośród dymu.

„Co on robi, ojcze?” – pyta się zalękniona panna Izabela.

„Gra ze mną w pikietę” – odpowiada ojciec, również trzymając w rękach karty.

„Ależ to straszny człowiek, papo!”

„Nawet tacy nie robią nic złego kobietom” – odpowiada pan Tomasz<<.

Tyle Prus o koszmarach Łęckiej.

Nie ma mocnych

Co stałoby się z panią Izabelą w pierwszych latach XXI wieku? Skończyłaby pewnie politologię. I pracowałaby w jednej z komercyjnych telewizji gardząc dziewiętnastym wiekiem.

A Wokulski? Cóż, albo nie byłoby go wcale w życiu Izabeli albo miałby firmę reklamową i koncern spedycyjny. Z tym, że nie znając dziś rosyjskiego – bo to zbrodniczy reżim był, jest i będzie – pan Stanisław na pewno nie handlowałby ze Wschodem.

 

Hubert Bekrycht

 

Lalka – serial Netflix – 2026, reżyseria: Paweł Maślona; wykonawcy, m.in.: Sandra Drzymalska – Izabela Łęcka, Tomasz Schuchardt – Stanisław Wokulski, Dariusz Chojnacki – Ignacy Rzecki

zdj. Sandra Drzymała, która w serialu gra Izabelę Łęcką – trailer Netflix

HUBERT BEKRYCHT: Kolejny skandal na antenie TVP w liwidacji. I w politycznej  frustracji

To nie będzie tekst o tym, że komentator sportowy TVP w likwidacji nie wymienił prezydenta RP Karola Nawrockiego. To będzie felieton o tchórzostwie, które jest wrogiem dziennikarstwa.

Komentator sportowy to bardzo trudna specjalizacja dziennikarska. Profesjonalizm w dziedzinie konkretnej grupy dyscyplin sportowych, perfekcja w refleksie komunikacyjnym, poprawna dykcja i znakomita znajomość języka ojczystego, w tym przypadku polskiego. A i inny język warto znać. Z używaniem języka ojczystego, języka medium, dla którego się pracuje, bywa różnie. Znacznie gorzej jest z tym, że nawet w mowie, którą się zna wspaniale, trzeba mieć coś do powiedzenia. Nie wystarczy informować o tym, kogo widzowie widzą i jakie wyniki osiąga.

Otwarcie IO 2024 – odwaga Przemysława Babiarza

Nieco inaczej jest w przypadku komentowania otwarcia rozmaitych imprez sportowych. Dotychczas, no jeszcze dekadę temu, w różnych krajach, wystarczyło trzymać się harmonogramu komentarza. Wiedzieć, co i kiedy się odbywa/odbędzie, względnie, kto występuje z przemówieniem i co mówi, kto będzie śpiewał i tańczył na ceremonii i kiedy będą jakieś symboliczne wydarzenia podczas na przykład ceremonii początku Igrzysk Olimpijskich.

Dwa lata temu, na otwarciu letnich IO w Paryżu, polską ofiarą własnego zdania stał się redaktor Przemysław Babiarz, od lat komentator sportowy Telewizji Polskiej. Specjalista w kilku dyscyplinach m.in. w lekkoatletyce i pływaniu. Babiarz to także dziennikarz prowadzący rozmaite programy, nie tylko popularne; człowiek podkreślający swoją chrześcijańską tożsamość, udzielający się podczas imprez charytatywnych.

Właśnie w Paryżu, podczas otwarcia Igrzysk Olimpijskich 2024 roku, Babiarz nie wytrzymał. Słychać było, że podobnie jak milionom telewidzów na całym świecie, święto sportu i kultury podporządkowano dekadenckiej idei poprawności politycznej w sosie lewackim. Obrazoburcze „inscenizacje” obrazów o znaczeniu religijnym wywodzących się z chrześcijańskiego charakteru Francji i Europy a także gloryfikacja krwawej rewolucji 1789 roku dopełniły tylko czary goryczy.

Przemysław Babiarz zaznaczył podczas transmisji, że utwór „Imagine” jest opisem świata, który zmierza do komunizmu. Słowa komentatora były inne, ale zinterpretowano je w taki właśnie sposób. I dobrze. Bo o to chodzi, aby zauważać żałosne próby ataku na naszą cywilizację.

Otwarcie ZIO 2026 – kompromitacja Rudnickiego i Sobczyńskiego

Oczywiście kierownictwo TVP w likwidacji dwa lata temu po prostu zawiesiło Babiarza. A mało brakowało, aby go wyrzuciło. Za co? Za to, że miał swoje zdanie? Moim zdaniem dlatego tak się stało, że władze marionetkowej, bezprawnie przejętej przez rząd telewizji publicznej, przestraszyły się komentarza Przemysława Babiarza. Przede wszystkim władze telewizyjne nie zrozumiały słów komentatora. Dlaczego? Bo Daniel Gorgosz likwidator TVP i dyrektor generalny telewizji publicznej Tomasz Sygut są niekompetentni. Likwidator Gorgosz to pracownik TVP, który zrobi wszystko dla rządu Donalda Tuska, tak jak wtedy, kiedy przejmował stację łamiąc wszystkie przepisy prawa. Drugi z tej pary, czyli Sygut, też zrobi wiele dla koalicji. Wcześniej pracował już w propagandzie rządu PO i – wtedy – PSL. Odszedł z TVP do zakładu autobusowego podlegającego prezydentowi Warszawy Rafałowi Trzaskowskiemu z KO. A stamtąd znowu był w desancie na telewizję państwową. Nawet się pokazał rok temu na alkoholem zakrapianej imprezie z udziałem polityków obecnej koalicji i szefów innych mediów publicznych.

Wina niekompetentnych

Zatem skąd tacy ludzie, jak ci rządzący TVP w likwidacji, mieliby mieć pojęcie o idei olimpizmu? O tym, że Igrzysk Olimpijskich nie miesza się ostentacyjnie z polityką, bo wybuchną. I znowu skończyło się skandalem.

Innym niż ten z Przemysławem Babiarzem, którego broniono. Robili to przede wszystkimi dziennikarze z prawie wszystkich mediów. Prawie…

Przeciw zawieszeniu Babiarza protestowało też SDP i CMWP SDP. Dziennikarz do komentowania IO 2024 wrócił. Po kilku dniach. Chociaż pozostał niesmak po decyzji likwidatorów TVP o zawieszeniu go w prawach komentatora. Teraz Babiarz jest w ekipie komentatorów na ZIO 2026 roku, ale jego rola w TVP jest, dosłownie z tygodnia na tydzień, marginalizowana.

Usłużni wobec rządu

Wróćmy na olimpijskie areny. Właśnie wspomnianym skandalem w TVP zakończyło się w piątek 6 lutego br. w komentowanie ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026 roku w Mediolanie i Cortinie. To widowisko na szczęście nie było, jak w Paryżu dwa lata wcześniej, pełne świadomych prowokacji. Otwarcie było po prostu podniosłą uroczystością nawiązującą do tradycji europejskich i włoskich. Z małymi wyjątkami. Niestety, jeden z nich dotyczył polskiego nadawcy państwowego – TVP w likwidacji.

Otóż dwóch komentatorów TVP, Marek Rudziński i Piotr Sobczyński postanowiło wypełnić rozkazy prorządowych władców Telewizji Polskiej i „nie zauważyli” podczas ceremonii otwarcia IO obecności głowy państwa polskiego, prezydenta RP Karola Nawrockiego. Oczywiście politycy nie odgrywają kluczowej roli podczas zawodów sportowych, ale obecność przywódców państw podnosi ich rangę. Nie dla Rudnickiego i Sobczyńskiego.

Nie wymieniając prezydenta Polski wśród innych znamienitych gości IO 2026 roku Sobczyński i Rudziński a także, przede wszystkim, telewizja publiczna z naszego kraju zlekceważyli Polaków. Wszystkich. Niezależnie od poglądów politycznych, czy przekonań religijnych.

Smutek i żenujące skutki

Nie doszłoby do skandalu, gdyby nie kierownictwo TVP złożone z aparatczyków usłużnych wobec rządu Tuska. I to władze TVP w likwidacji są odpowiedzialne za ten nieprawdopodobny skandal.

Nadto, Sobczyński – jak pisali jego znajomi w mediach   społecznościowych – wypełnił polecenie szefów TVP i podkreślił w komentarzu: „Ja powiem tylko, że w ceremonii otwarcia bierze udział minister sportu i turystyki, pan Jakub Rutnicki, który reprezentuje rząd podczas tych igrzysk” – mówił pracownik prorządowej TVP. Pominął, moim zdaniem, świadomie protokół takich wydarzeń. O prezydencie Nawrockim uczestniczącym w ceremonii Sobczyński się nawet nie zająknął.

Tak skandal w TVP skomentował wieloletni komentator sportowy Polskiego Radia i Telewizji Polskiej Krzysztof Miklas.

Można byłoby na tym poprzestać i zakończyć opis tego żenującego zjawiska komentatorskiego, gdyby nie przewidywane skutki personalne pominięcia obecności prezydenta na otwarciu IO we Włoszech. Bo prezydentowi to nie zaszkodzi, ale wstyd z tego powodu już w TVP pozostanie.

O ile, jak wspomniałem, red. Przemysław Babiarz za prawdę powiedzianą o lewackim charakterze otwarcia paryskich igrzysk jest nieustannie marginalizowany, o tyle odpowiedzialni za skandal na otwarciu ZIO w Mediolanie i Cortinie nie odczuli ciężaru wykonania polecenia dyletantów politycznych z kierownictwa TVP w likwidacji. Oprócz wyrzutów sumienia, jeśli je mają, na razie włos im z głowy nie spadł.

Co dalej?

Stawiam złotówki przeciw guzikom, że założeniem decyzji władz TVP o pominięciu prezydenta RP Karola Nawrockiego w transmisji otwarcia ZIO 2026, było to, że wykonawcom, czyli Rudzińskiemu i Sobczyńskiemu, nic się nie stanie. To znaczy, nie poniosą konsekwencji swojego serwilizmu wobec koalicji Donalda Tuska.

Czy tak rzeczywiście będzie? Nie wiem. I nie domagam się wcale dziennikarskiego pręgierza dla dwóch komentatorów. Wystarczy, że od czasu do czasu ludzie im to będą przypominać. Ja już tego robić nie będę, bo o postawie Rudnickiego i Sobczyńskiego pisać nie warto. Za to trzeba bębnić o skandalu, którego autorami są ludzie z kierownictwa TVP w likwidacji. Usłużni wobec rządowych polityków chcących wykluczyć z życia publicznego i skompromitować demokratycznie wybranego prezydenta RP Karola Nawrockiego.

 

Hubert Bekrycht

 

DAWID WILDSTEIN: Czarzasty, czyli kolejny z korowodu ludzi umoczonych w relacje z Rosją

W portalu SDP publikujemy często opinie autorów z rożnych środowisk reprezentujących rozmaite poglądy. Zdecydowaliśmy się przybliżać niektóre z wpisów dziennikarza i publicysty Dawida Wildsteina z jego profilu na Facebooku. Felietony zamieszczamy za wiedzą Autora – tytuł i śródtytuły od redakcji

Nie wiem, jaki oni mogą z ludzi robić takich idiotów. Ani jak ich odbiorcom może nie przeszkadzać to, że traktują ich jak takich imbecyli. No nie mogę odpuścić Czarzastego. Bo jego casus naprawdę pokazuje, jak robią z ludzi idiotów, a poza tym w jakie odmęty zdziecinnienia, głupoty i populizmu stoczyła się polska polityka.

Np. właśnie czytam, że atakowanie Czarzastego to… wspieranie Rosji. Nie, to nie żart, to mądrości z Krytyki Politycznej czy cyngli z GW.

Raz jeszcze, okazuje się, że rodzinka Czarzastych utrzymuje bliskie kontakty z członkami elity sanktpetersburgskiej, środowiska, będącego zapleczem Putina. Z ludźmi zawodowo i finansowo związanymi z osobami, stanowiącymi najbliższe zaplecze rosyjskiego dyktatora i śmiertelnego wroga Polski.

I co w odpowiedzi na tak fundamentalne zarzuty, ze strony niby „antyrosyjskiego” rządu?

Atak na Pałac

Uderzenie w Prezydenta. Najbardziej infantylne, groteskowe i tępe.

Przecież ta władza nawet nie udaje, że naprawdę chce badać jakieś związki, że wierzy w swoją własną propagandę. W końcu jeszcze tydzień temu owe “niebezpieczne kontakty” Nawrockiego nikogo w RBN nie interesowały. Uśmiechnięty Populizm ostentacyjnie pokazuje, że chodzi tylko o to, że “umie oddać”.

Jak w podstawówce, skoro wy tak, to my już wam pokażemy. Ten infantylizm byłby nawet zabawny, gdyby ci ludzie nie rządzili naszym państwem, i to w tak niebezpiecznym dla nas momencie dziejowym.

Umoczeni w Putina i Rubcowa

Jednak w całej tej grotesce jest jeszcze jeden, niestety dużo groźniejszy, element. Przecież Czarzasty to tylko kolejny “dodatek” do korowodu ludzi umoczonych w relacje z Putinem, jego środowiskami i służbami. W salonach obecnej władzy brylują obecnie najlepsi przyjaciele Gonzaleza vel Rubcowa, osoby biorące udział w hybrydowym ataku Putina na polską granicę i współpracujące z kontrolowanymi przez Łukaszenkę mafiami przerzucającymi migrantów.

W służbach działają osoby przez lata współpracujące z GRU i KGB, odpowiedzialne za oddanie materiałów polskich służb w ręce Rosjan (warto przy tej okazji pamiętać, że Rubcow vel Gonzalez też dostał od ABW prezent, w postaci wglądu w to, w jaki sposób go rozpracowano). W Uśmiechniętych Mediach za autorytety robią ludzie WSI, organizacji, której członkowie z dumą opowiadali o swojej lojalności względem Moskwy i podległości pod wspomniane już GRU.

Służby w akcji

To pokazuje jedno. Otóż do pewnego stopnia Tusk i jego media wygrały socjotechniczną, wręcz agenturalną operację zniszczenia samego znaczenia terminu “rosyjskie wpływy”. W tej upiornej i infantylnej propagandzie na koniec dnia okazuje się, że aktywem Putina nie jest ten, kto zadaje się z rosyjskimi służbami, ma intensywne relacje z środowiskiem moskiewskiego dyktatora, czy wręcz brał udział w rosyjskim, hybrydowym ataku na nasz kraj.

Za to będzie nim ten, kto krytykuje Tuska i sprzeciwia się ideom eurokratów. To pokazuje, jak głęboki jest zamęt semantyczny, którym zdołał Uśmiechnięty Populizm zainfekować debatę publiczną. Putin musi być z tego zachwycony.

Dawid Wildstein

PS Algorytmy często tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny – proszę, podaj go dalej (pod tekstem -red).

 

zdj. Kreml – siedziba zbrodniczych rosyjskich władz w Moskwie. Najbardziej złowrogi widok świata

fot. Wikipedia/ graf. sdp.pl

opr. hub

zdj. Kreml – siedziba zbrodniczych rosyjskich władz w Moskwie. Najbardziej złowrogi widok świata

zdj. Wikipedia/ graf. sdp.pl

 

DYSKUSJA SDP o projekcie nowej ustawie medialnej w oprac. ALEKSANDRY TABACZYŃSKIEJ – ŚWIRSKI, HAJDASZ, KOŁODZEJSKI, SKOWROŃSKI

Red. Aleksandra Tabaczyńska przygotowała i opracowała zapis dyskusji SDP o projekcie nowej ustawy o radiofonii i telewzji (link pod zdjęciami). 

 

Projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji nie spełnia oczekiwań między innymi środowisk dziennikarskich oraz pracowników mediów – podkreślali uczestnicy dyskusji w siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich na Foksal w Warszawie 22 stycznia br. 

Debatowali: prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich dyrektor Centrum Monitoringu Prasy SDP dr Jolanta Hajdasz, były przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w latach 2007-2010 i 2016 – 2022 Witold Kołodziejski, członek Zarządu Głównego SDP i wieloletni prezes Stowarzyszenia oraz założyciel i szef Radia Wnet Krzysztof Skowroński oraz członek KRRiT jej przewodniczący w latach 2022 – 2025 Maciej Świrski. Dyskusję transmitowaliśmy na portalu sdp.pl

 

Uczestnicy dyskusji SDP o projekcie nowej ustawy o radiofonii i telewizji: na zdj. od lewej członek Zarządu Głównego SDP i wieloletni prezes Stowarzyszenia oraz założyciel i szef Radia Wnet Krzysztof Skowroński, członek KRRiT jej przewodniczący w latach 2022 – 2025 Maciej Świrski, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich dyrektor Centrum Monitoringu Prasy SDP dr Jolanta Hajdasz oraz były przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w latach 2007-2010 i 2016 – 2022 Witold Kołodziejski
zdj. hub

 

Maciej Świrski
zdj. hub

 

Witold Kołodziejski
zdj. hub

Przedstawiamy zapis całej dyskusji w opracowaniu red. Aleksandry Tabaczyńskiej: 

TUTAJ

 

DYSKUSJA SDP: Nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji to reanimacja medialnego trupa – nagranie i zdjęcia

DAWID WILDSTEIN o próbie zamachu na dziennikarza: W Uśmiechniętej Polsce nie jest problemem, że ktoś chce kogoś zamordować, odstrzelić

W portalu SDP publikujemy często opinie autorów z rożnych środowisk reprezentujących rozmaite poglądy. Zdecydowaliśmy się przybliżać niektóre z wpisów dziennikarza i publicysty Dawida Wildsteina z jego profilu na Facebooku. Felietony zamieszczamy za wiedzą Autora – tytuł i śródtytuły od redakcji

(…) Minęło już kilkanaście godzin i żadna z tub propagandowych Tuska, tfu, żadne z „wolnych mediów” nie zauważyło, że funkcjonariusz ochrony Sikorski chciał zamordować dziennikarza Republiki.

Kochani, może im pomożemy? Będziemy udostępniać o tym info? Razem będziemy jak najgłośniej im o tym przypominać? Przecież to chyba niemożliwe, żeby robili to specjalnie? To by już naprawdę znaczyło, że się sięgnęli dna, dobili do poziomu szczekaczek z Białorusi czy Rosji, wielbiących tamtejszych Umiłowanych Przywódców.

To musi być przypadek

Więc kochani z GW, TVN, Onetu, Polityki, Newsweeka etc.

Otóż, ujawnione zostało właśnie, że ważny funkcjonariusz SOP, odpowiedzialny za ochronę Sikorskiego, w rozmowach groził dziennikarzowi Republiki, Piotrowi Nisztorowi, pobiciem, torturami, polaniem ropą jego zwłok oraz zabiciem dwóch psów w ramach zemsty.

Raz jeszcze. Nie anonim, nie troll internetowy, nie wariat – tylko funkcjonariusz Uśmiechniętej Władzy, człowiek ochrony Sikorskiego.

To chyba istotna sprawa?

Zwłaszcza, że, kochani, to niespecjalnie zaskakujące. Przecież to są kadry Uśmiechniętej Władzy. To są jej standardy. To jest efekt trwającej nie od miesięcy a od lat nagonki, najgorszego hejtu i nienawiści, które są jedynym programem politycznym tego taniego, tępego, Uśmiechniętego Populizmu i jego medialnych cyngli z GW, Onetów i innych TVN-ów.

Bo w Uśmiechniętej Polsce nie jest problemem, że ktoś chce kogoś zamordować, odstrzelić. Ba, ludzie, którzy to robią są potem zapraszani na kawki do ministra Żurka, który sam przecież wsławił się opowiadaniem o tym, jak to można „zamykać posłów opozycji w bagażnikach samochodów”.

Problemy Tuska

Nie są problemem gigantyczne, powiązane z władzą farmy hejterskich trolli, życzące dzieciom przeciwników władzy, żeby umarły albo zostały zgw@łcone.

Nie, to powyżej to nie problem, to jest wręcz nakręcane przez władzę.

Problemem jest emerytka i jeden niewłaściwy komentarz o Owsiaku- wtedy całe państwo i jego służby urządzają wielomiesięczną nagonkę na nią.

Co się jeszcze musi stać…?

No to mamy naturalną konsekwencję tego taniego, infantylnego i, jak dziś widzimy skrajnie przemocowego, populizmu Tuska.

No więc, kochane media na pasku Tuska, ciekaw jest, kiedy i jak to opiszecie.

I będziemy się Wam z tym przypominać, nieważne, jak bardzo wam to przeszkadza, jakie to dla was niewygodne.

I nieważne, jak Tusk się wścieknie.

 

Dawid Wildstein – FB

4 marca 2026 roku

 

PS: algorytmy często tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny – proszę, podaj go dalej.

 

DW

 

 

 

SKANDAL!!! „Połamać nogi i podpalić ciało” – funkcjonariusz SOP z obstawy wicepremiera chciał zabić dziennikarza PIOTRA NISZTORA z TV REPUBLIKA

Ww wtorek późnym wieczorem media Domu Wolnego Słowa m.in. TV Republika, Niezlaeżnej.pl i Gazety Polskiej ujawnili, że dziennikarzowi Piotrowi Nisztorowi grozi olbrzymie niebezpieczeństwo. Zamachu na redaktora TV Republika chciał dokonać funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa (SOP), który był w ochronie wicepremiera i szefa MSZ – podała stacja.

Oto fragment teksty z portalu TV Republika: „Dotarliśmy do nagrania rozmowy, w trakcie której oficer Służby Ochrony Państwa opowiadał o planach brutalnego zabójstwa dziennikarza Republiki. W trakcie rozmowy wulgarnie wypowiadano się także na temat Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Pod adresem ministra padły m.in. określenia na >>k<<” – napisał portal TV Republika.

graf. z TV Republika

Dalej portal pisze m.in.: „Ta historia jest tak niesamowita, że aż ciężko w nią uwierzyć. Funkcjonariusz SOP, który ochrania wicepremiera planował morderstwo dziennikarza za krytyczny artykuł na swój temat” – podkreśliła TV Republika. „Na nagraniach z początku 2024 roku, do których dotarliśmy wprost opowiadał o planowanym morderstwie. Porwanie, połamanie nóg, polanie zwłok ropą, zamordowanie psów, to tylko niektóre słowa, które podały podczas rozmowy funkcjonariuszy SOP, jako zapowiedź działań przeciwko Piotrowi Nisztorowi” – napisał portal.

Dziennikarze z TV Republika zapowiadają, że opublikują rozmowy dotyczące planowanego zamachu na Piotra Nisztora.

Z kolei portal Niezależna pl. podawał na bieżąco wydarzenia związane z ujawnieniem planowanego morderstwa dziennikarza przez oficera SOP.

graf. z Niezależnej.pl

„W programie >>W punkt” Katarzyny Gójskiej w Telewizji Republika ujawniono nagrania, na których wysokiej rangi funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa Wojciech B. – szef ochrony Radosława Sikorskiego – planuje makabryczną zemstę na dziennikarzu śledczym Piotrze Nisztorze. Mowa o torturach, morderstwie oraz zabiciu psów redaktora >>Gazety Polskiej<< i TV Republika” – podała Niezależna.pl

„Głównym bohaterem taśm jest podpułkownik Wojciech B., pseudonim >>Biszkopt<<, człowiek odpowiedzialny za bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie” – napisał we wtorek Grzegorz Wierzchołowski, redaktor naczelny portalu Niezależna.pl

 

 

 

Likwidacja TVP POLONIA. To co po niej zostało przejął ośrodek, którym kieruje b. wiceszef rosyjskiej agencji informacyjnej

W bezprawnie przejętej przez rząd TVP w likwidacji skandal godni skandal. Faktyczna likwidacja TVP Polonia nie uwiera jeszcze koalicji, bo wybory za prawie trzy lata. Ciekawe, jak wówczas premier Donald Tusk wytłumaczy światowej Polonii likwidację TVP Polonia i to, że przejął ją Ośrodek Mediów dla Zagranicy TVP. Tym dziwnym podmiotem kieruje jeden z byłych wiceszefów rosyjskiej agencji informacyjnej Iterfax.

Michał Broniatowski, bo o nim mowa, to postać, do której jeszcze kilka lat temu w Polsce nikt się nie przyznawał. Na pewno nie żadna partia. Aż tu po politycznej zemście, przepraszam,”zmianie” w mediach publicznych i fikcyjnej ich likwidacji, Broniatowski pojawił się właśnie w rządowej stacji. Został dyrektorem Ośrodka Mediów dla Zagranicy TVP.

OMdZ TVP połknął działającą od ponad 30 lat TVP Polonia, w kształcie, który znaliśmy od dawna. Będzie mniej programów realizowanych w stylu byłej anteny międzynarodowej. Kadłub pozostał również z TVP World i z dawnego Biełsatu, którą to anteną przez 17 lat kierowała Agnieszka Romaszewska-Guzy. Legendarną opozycjonistkę, reporterkę i szefową stacji zwolniono dyscyplinarnie w marcu 2024 roku. Toczy się proces i wierzę, że Agnieszka go wygra z TVP w likwidacji.  Trudno czytać, co się w dawnym Biełsacie dzieje. Nadawanie po białorusku, ukraińsku i rosyjsku jest poszatkowane jak kapusta na zimę. Ciężką zimę, szczególnie dla odbiorców dawnego Biełsatu. Dorobek tej telewizji został roztrwoniony, zniszczony.

Szef z jednego z rosyjskich mediów…

Przekładaniec językowy w podmiocie kierowanym przez Michała Broniatowskiego budzi zwłaszcza – jak alarmują eksperci medialni od Wschodu – nadreprezentacja języka rosyjskiego w OMdZ TVP. No i dochodzimy do sedna sprawy.

Wiele jest obaw, że szef struktur telewizji rządowej dla zagranicy nie jest człowiekiem powszechnego zaufania. Przynajmniej dla opozycji i dla tych ludzi, którzy się na mediach znają. To fragment z biogramu Broniatowskiego z Forbesa, magazynu, którego szef zagranicy w TVP był niegdyś redaktorem naczelnym.

„Michał Broniatowski rozpoczął karierę w 1979 roku w TVP, gdzie pracował do czasu stanu wojennego. Następnie był związany z brytyjską agencją telewizyjną ITN, Associated Press, a od 1985 roku z agencją Reutera. Od 1992 pełnił funkcję dyrektora polskiego oddziału Reutersa, który był pierwszym takim przedsięwzięciem w Europie Wschodniej, a od 1997 dyrektora przedstawicielstwa Reutersa w Rosji i krajach byłego Związku Radzieckiego. Po powrocie do Polski w latach 2001-2002 Broniatowski budował strategię nowych mediów w Grupie ITI. Był członkiem Rady Dyrektorów ITI i członkiem Rady Nadzorczej Grupy Onet. Od 2003 do 2009 pełnił funkcję wiceprezesa największej prywatnej rosyjskiej agencji informacyjnej Interfax, w której odpowiadał za międzynarodową działalność firmy. W latach 2009-12 kierował polskimi projektami internetowymi, a w 2013 współtworzył nowy całodobowy kanał informacyjny na Ukrainie – Espreso TV”– napisał Forbes w biogramie szefa OMdZ TVP. Opublikowałem to w całości, aby nie uronić kontekstu.

Kompetencja jak Yeti

Dinozaury z Woronicza – jak mówią o sobie starsi pracownicy TVP – mają spore wątpliwości, czy Broniatowski nadaje się do telewizji publicznej, szczególnie do TVP dla zagranicy. I to nie tylko ze względu na swoją pracę w rosyjskich mediach. Rosyjskich, podkreślam, nie holenderskich, nie niemieckich, brytyjskich czy czeskich lub amerykańskich. W mediach rosyjskich!

„Mam wrażenie, że on nic nie zrozumiał. Myśli, że TVP na Woronicza jest taka, jak na przełomie ustrojów” – mówił sdp.pl. jeden z pracowników TVP, który przechodzi wkrótce na emeryturę i nie chce ujawnić swojej tożsamości. „Proszę wybaczyć, ale nie chcę ryzykować, atmosfera w TVP w likwidacji przypomina niekiedy stan wojenny. Tylko koksowników nie ma. Chociaż na ten mróz mogliby wystawić…” – próbuje żartować nasz rozmówca.

„Kompetencja i nazwiska większości szefów w TVP w likwidacji to są zupełnie inne wartości. Także i Broniatowskiego. Jeśli to się nie zmieni, następny rząd nie będzie miał czego naprawiać” – martwi się doświadczony pracownik z Woronicza. „Może chodzi nie tylko o rządzenie, kiedy władzę sprawuje koalicja Tuska. Krążą plotki o sprzedaży, ale nie całej TVP, tylko jej najlepszych części” – dodał.

Nikt nie konsultował kandydatury szefa OMdZ TVP z MZS i rządem?

I jeszcze fragment z serwisu internetowej Press, którego to portalu nie można posądzać o sprzyjanie opozycji: >> „Paweł Jabłoński nie jest szeregowym posłem Prawa i Sprawiedliwości. Przez cztery lata był wiceministrem spraw zagranicznych i miał dostęp do niejawnych informacji o zagrożeniach ze Wschodu. W marcu 2024 roku wchodzi na trybunę sejmową i ostrzega, że dyrektorem TVP World został właśnie człowiek, który przez wiele lat był szefem rosyjskiej agencji informacyjnej Interfax. „W związku z tym mam pytanie o politykę MSZ, czy w zakresie tej nominacji byłego dyrektora rosyjskiej agencji informacyjnej na stanowisko dyrektora stacji walczącej z rosyjską dezinformacją MSZ konsultował się albo z ministrem kultury, albo z nielegalnym likwidatorem Telewizji Polskiej SA?” – pyta przejęty Jabłoński. <<.

Tyle Press, ale najciekawsze są jednak fakty, które jeszcze nie wyszły na jaw – mówią na korytarzach o Broniatowskim. Co mają na myśli? Nikt tego nie chce powiedzieć. Czy rząd i MSZ wiedzą, kogo zatrudniła TVP na stanowisku szefa TVP dla zagranicy? Chyba tam wiedzą, ale może mają ważniejsze zajęcia. Sam Broniatowski niechętnie mówi o swojej karierze w mediach rosyjskich. Nikt mu się, chyba, nie dziwi w kierownictwie TVP w likwidacji.

 

 

W poniedziałek POGRZEB śp. WACŁAWA ROMAŃSKIEGO, realizatoara dźwięku Telewizji Polskiej

Realizator dźwięku Telewizji Polskiej i TVP we Łodzi Wacław Romański zmarł 3 lutego 2026 roku w wieku 87 lat… Właściwie Wacek Romański w TVP i TVP Łódź był zawsze. Kiedy pytałem go, kiedy zaczynał, udawał zamyślenie i mówił „no, to było w tym roku, kiedy pożyczyłem od Poli Negri 5 złotych”.

***

Pogrzeb śp. Wacława Romańskiego w poniedziałek 9 lutego o 11.30 na cmentarzu ewangielickim przy ul. Ogrodowej w Łodzi.

***

Wacław Romański…

Lubiany, otwarty, gaduła, profesjonalista w każdym calu. Dowcipny a jednocześnie wrażliwy. „W tak nerwowej pracy i taki pogodny” – mówili koledzy z reżyserki.

Poczucia humoru nie miał tylko wówczas, kiedy trzeba było ratować program, tak z powodów technicznych, jak i merytorycznie. Nie umiem sobie wyobrazić, że Wacek nie żyje…

 

Wacek nie był tylko dźwiękowcem. Kiedy była taka potrzeba i zdjęcia zrobił i światło ustawił. Takich ludzi już niestety w zawodzie jest coraz mniej. Nade wszystko kochał tę robotę. Chyba przez prawie pół wieku trudno sobie było wyobrazić TVP bez Romańskiego i Wacka bez telewizji w Łodzi.

Aż w końcu nastąpił ten dzień. „Przeszedłem na emeryturę, jestem już w odstawce, ale może odpocznę, chociaż powiem ci, brakuje mi tej adrenaliny, kiedy zaczyna się transmisja lub ŁWD (serwis informacyjny w TVP Łódż)” – powiedział mi kiedyś gorzko, może ponad dwie dekady temu.

„Nawet wtedy nie tracił kontaktu z oddziałem, no może nie tyle z firmą, co z ludźmi, z którymi pracował” – podkreśliła w rozmowie z portalem sdp.pl wieloletnia dziennikarka, spikerka Polskiego Radia i prezenterka Telewizji Polskiej Grażyna Jeżewska.

Wacław Romański w Zespole Emisji zdj. www.art.intv.pl

„Koleżeński, towarzyski. Takich ludzi jak Wacuś, jak mówi, młodzież już >>nie produkują<<. Jego praca to było jego życie” – mówiła. „Oprócz tego, że Wacek był absolutnym fachowcem, to jeszcze pomagał zrozumieć telewizyjną pracę mniej doświadczonym. Lubił pracę z młodzieżą” – dodała Jeżewska. Dawny dziennikarz TVP Łódź i prezes oddziału łódzkiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Zbigniew Natkański wspomina Zmarłego jako rzemieślnika i artystę jednocześnie.„W czasach, kiedy Wacek zaczynał, kiedy telewizja raczkowała i nadawała tylko na żywo, musiał być jednocześnie bezbłędnym realizatorem dźwięku i wrażliwym człowiekiem słuchającym interpretacji tekstu w ekranizacji klasycznego dramatu w Teatrze Telewizji. A tego typu produkcje często gościły w łódzkim studio. Ze znanymi reżyserami i znakomitymi aktorami” – wspominał Natkański.

 

 

***

Nie wiem, czy jeszcze kiedyś o Wacławie Romańskim napiszę, ale, jako młodszy kolega, mogę zapewnić, że Wacka nie będzie można zastąpić. Bo oprócz szacunku dla innych i  swojego zawodu rozumiał, że w telewizji jego marzeń, najważniejsi są ludzie…Nie polityka.

Żegnaj Wacku, szkoda, że nie opowiesz mi teraz kolejnych anegdotek, których nie moglibyśmy nigdzie opublikować. Szkoda, że nie zobaczymy się już na stadionie Widzewa czy Orła… Szkoda.

Wacuś, do zobaczenia

 

Hubert Bekrycht

 

Pogrzeb śp. WACŁAWA ROMAŃSKIEGO odbędzie się 9 lutego, w poniedziałek o gdzinie 11.30 na na cmentarzu ewangelickim przy ul. Ogrodowej w Łodzi.

 

zdjęcia ze strony www.art.intv.pl

CMWP SDP zapowiada monitoring sprawy red. TOMASZA GRODECKIEGO z PORTALU NIEZALEŻNA.PL po pozwaniu dziennikarza przez likwidatora PAP

Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich będzie bronić red. Tomasza Grodeckiego z Niezależnej.pl. Grodecki – zadeklarowała dyrektor CMWP SDP i prezes SDP dr Jolanta Hajdasz.

Grodecki jego portal są prześladowani przez  likwidatora Polskiej Agencji Prasowej Marka Błońskiego, byłego szefa zakładowej komisji NSZZ Solidarność w agencji. Obecny likwidator, korespondent lokalny PAP na Śląsku, był przez lata podwładnym Grodeckiego, szefa działu a potem z-ca redaktora naczelnego PAP. „Błoński nie może wybaczyć Grodeckiemu serii artykułów o kulisach przejęcia agencji” – podkreślił w rozmowie z sdp.pl pragnący zachować anonimowość jeden z byłych dziennikarzy PAP. „To skandaliczny szantaż, który ma doprowadzić do cenzury w sprawie likwidatora PAP i samej agencji” – dodał.

Chodzi m.in. o sprawię, którą opisywał wielokrotnie Tomasz Grodecki w portalu Niezależna (wraz z m.in. Marcinem Dobskim, Piotrem Nisztorem i Grzegorzem Wierzchołowskim). To duża afera związana z tzw. Grupą Wejście. Skandalem, który toczy środowisko dziennikarskie po bezprawnym przejęciu mediów publicznych przez rząd Donalda Tuska w grudniu 202 roku.

Red. Tomasz Grodecki został pozwany przez kierownictwo PAP. W opinii dziennikarzy, likwidator agencji, bo to on formalnie pozywa swojego byłego szefa – wicenaczelnego, chce zakneblować Grodeckiego i portal, w którym dziennikarz pracuje.

Likiwdator PAP domaga się od Tomasza Grodeckiego 20 tysięcy złotych na Fundację WOŚP oraz publikacji przeprosin przez pół roku w mediach społecznościowych.

Oto fragmenty piątkowego artykułu w sdp.pl:

„Trwa deprecjonowanie PAP poprzez „pomyłki” w relacjach. „Pomyłki” m.in.  z wydarzeń z udziałem Karola Nawrockiego i „niefortunnej zmiany „- w oficjalnym serwisie PAP (!) – imienia obecnego prezydenta na „Karofel” , „nieudane i zbyt szybkie” tłumaczenie prezydenta USA, który „przez pomyłkę” mówił coś innego niż mówił. Kolejne „pomyłki” dotyczące Donalda Trumpa. I wreszcze sprawa Tomka Grodeckiego. Bardzo mnie poruszyła, bo to po prostu, w mojej opinii szantaż byłego pracodawcy wobec dziennikarza. Powie ktoś, no tak były podwładny zwolnił swego szefa, wicenaczelnego agencji. Nic bardziej mylnego. Jeśli Grodecki napisze wszystko, to wróbelki ćwierkają, że kierownictwo PAP może mieć kłopoty.

 

Grodecki to dziennikarz, który pisał i pisze prawdę o tym, co stało się w publicznych mediach ponad dwa lata temu. On i m.in. Wierzchowołwski, Dobski i Nisztor z Niezależnej.pl i TV Republika, Gazecie Polskiej i GPC publikowali wiele artykułów o Grupie Wejście, największym skandalu w polskim dziennikarstwie po 1989 roku.  To oczywiście nie w smak różnym czerwonym cenzorom, którzy zawłaszczenie TVP, PR i PAP chcą zamieść pod polityczny dywan ekipy Tuska. Znając Tomka, to się po prostu im nie uda…” – to były fragmenty artykułu z sdp.pl opublikowanego 30 stycznia 2026 roku.

 

Do sprawy skandalicznej cenzury, która ma wymusić milczenie red. Tomasza Grodeckiego i portalu Niezalaeżna.pl  wobec PAP oraz monitoringu CMWP SDP, wrócimy wkrótce.

 

oprac. hub

 

CENZURA NA ŻYCZENIE PAP – Likwidator atakuje dziennikarza Niezależnej.pl, swojego b. szefa, b. wicenaczelnego agencji