Polacy nie ufają mediom, tylko swoim znajomym

Aż 65 proc. Polaków nie ufa informacjom w prasie,  67 proc. nie wierzy wiadomościom podawanym w telewizji i radiu, a 62 proc. przekazywanym przez serwisy internetowe.

 

Polacy znaleźli się na końcu w rankingu narodów ufających mediom, w najnowszym badaniu IPSOS Global Advisor sprawdzającym zaufanie do środków masowego przekazu w 27 krajach „Trust in Media”, którego wyniki przytacza portal Demaskator24.pl.

 

65 proc. z nas nie ufa gazetom (12 proc. w ogóle, 53 proc. raczej nie). Gorzej wypadła tylko Serbia (88 proc.) oraz Węgry (76 proc.). Do radia i telewizji nie ma zaufania aż 67 proc. Polaków, za nami znalazła się jedynie Serbia (81 proc. ).

 

Największym zaufaniem media tradycyjne cieszą się w Indiach (zaledwie 22 proc. Hindusów nie ufa gazetom i 29 proc. radiu i telewizji) oraz w Arabii Saudyjskiej (36 proc. nie ufa gazetom i 32 proc. radiu i telewizji), a wśród krajów europejskich w Niemczech (29 proc. nie ufa gazetom oraz 28 proc. radiu i telewizji).

 

62 proc. Polaków nie ma zaufania do wiadomości podawanych w internecie. Taki wynik dał nam czwarte miejsce od końca. Najmniej sceptyczni do tego źródła informacji są Hindusi, Chińczycy, mieszkańcy RPA i Niemcy.

 

Najbardziej zaufanym źródłem informacji dla Polaków są bliscy. Ponad połowa (56 proc.) badanych odpowiedziała, że wierzy w informacje przekazywane przez ludzi, których zna, a 17 proc. zdecydowanie im ufa. Swoim bliskim najbardziej ufają Rosjanie (89 proc. pozytywnych odpowiedzi).

 

Z badania wynika, że mieszkańcy Europy Wschodniej źle oceniają intencje mediów. Zaledwie 1/3 Polaków uważa, że gazety publikując wiadomości mają dobre intencje. Mniej pozytywnych odpowiedzi było tylko w Serbii (18 proc.) i na Węgrzech (24 proc.). Polacy źle ocenili też media publiczne. Tylko  1/3 badanych uznała, że telewizja i radio publiczne dostarczają niezbędne informacje, tyle samo zaś ankietowanych było przeciwnego zdania. Swoich publicznych nadawców gorzej ocenili tylko Serbowie, Turcy i Węgrzy.

 

Badanie „Trust in Media” (IPSOS Global Advisor) przeprowadzono między 25 stycznia a 8 lutego 2019 w 27 krajach metodą ankiet przez internet . Przebadano 19 541 osób w wieku 16-74 lata.

 

jka, źródło: Demaskator24.pl

 

Po 11 latach powracają Nagrody Mediów Publicznych

Telewizja Polska, Polskie Radio i Polska Agencja Prasowa, po 11 latach przerwy, postanowiły wskrzesić ideę przyznawania Nagród Mediów Publicznych osobom ważnym dla rozwoju kultury narodowej. Honorowy patronat nad wyróżnieniem objęła Rada Mediów Narodowych.

 

Pomysłodawcą nagrody w 2008 roku był Krzysztof Czabański, wówczas prezes Polskiego Radia, a dziś przewodniczący Rady Mediów Narodowych, który do wspólnej nagrody namówił ówczesnego prezesa Telewizji Polskiej Andrzeja Urbańskiego. Nagrody przyznano w dwóch dziedzinach – literatury (Cogito), otrzymała ją Małgorzata Szejnert i muzyki poważnej (Opus), której laureatem został Paweł Mykietyn. Rok później media publiczne zawiesiły przyznawanie nagród.

 

Teraz TVP, PR i PAP podjęły współpracę nad przywróceniem Nagród Mediów Narodowych, których celem ma być promowanie myśli budującej polską świadomość, niezależnie od formy jej przekazu.  Organizatorzy chcą uhonorować osoby, które w dziedzinie słowa, obrazu i muzyki przyczyniły się do budowania wspólnoty. Inicjatywa ta ma przynieść pożytek kulturze narodowej, poprzez upowszechnienie twórczości opartej na wartościach artystycznych, historycznych i patriotycznych budującej trwałe więzi społeczne.

 

Nagrody Mediów Publicznych zostaną przyznane w trzech kategoriach: Obraz, Muzyka, Słowo. Organizatorami i fundatorami nagród w każdej z nich są poszczególne media: TVP, PR, PAP, a o ich przyznaniu zadecydują kapituły składające się z ekspertów i autorytetów w danej dziedzinie. W pierwszym etapie nominowanych zostanie pięć osób, spośród których następnie będzie wybrany jeden laureat. Zwycięzcy poszczególnych kategorii otrzymają statuetkę oraz nagrodę pieniężną o wartości 100 tys. zł.

 

Skład kapituły w kategorii Obraz: Przemysław Babiarz, dziennikarz i komentator sportowy TVP, Piotr Bernatowicz,  historyk i krytyk sztuki, kurator wystaw, Adam Bujak, polski artysta fotografik, Halina Łabonarska, aktorka, Krzysztof Ziemiec, dziennikarz, związany zarówno z telewizją, jak i z radiem.

 

Skład kapituły w kategorii Muzyka: Krzysztof Penderecki, kompozytor, dyrygent, profesor i rektor Akademii Muzycznej w Krakowie, członek Polskiej Akademii Umiejętności, Joanna Wnuk-Nazarowa, kompozytorka, dyrygentka i wykładowczyni Akademii Muzycznej w Krakowie,  Mieczysław Kominek, prezes Związku Kompozytów Polskich, dziennikarz, reżyser dźwięku, muzykolog,  Mateusz Pospieszalski, kompozytor, aranżer, multiinstrumentalista, śpiewak,  Krystyna Prońko,  piosenkarka, wokalistka jazzowa, kompozytorka, dziennikarka muzyczna i pedagog.

 

Skład kapituły w kategorii Słowo: Joanna Siedlecka, reporterka i pisarka, Krzysztof Masłoń, dziennikarz, publicysta i krytyk literackim, Maciej Pawlicki – producent telewizyjny i filmowy, reżyser, scenarzysta, publicysta, Wojciech Tomczyk – dramatopisarz, scenarzysta, producent i krytyk filmowy, Piotr Zaremba – historyk, dziennikarz, publicysta, komentator polityczny i krytyk teatralny.

 

Sylwetki nominowanych poznamy w drugiej połowie sierpnia, zaś nazwiska laureatów poszczególnych kategorii ogłoszone zostaną w trakcie uroczystej gali, która odbędzie się we wrześniu w Teatrze Polskim.

 

opr. jka, źródło: TVP. Fot.: YouTube/Polskieradio.pl

 

„Gourmet” – debiutuje nowe pismo o gastronomii

Na rynek wchodzi kwartalnik „Gourmet” adresowany do właścicieli, menedżerów i gości restauracji z segmentu premium. Redaktorem naczelnym magazynu jest Rafał Skórski, a wydawcą należąca do niego spółka Skoorpress Media & Publishing.

 

Pismo prezentować ma inspiracje z całego świata dotyczące prowadzenia biznesu gastronomicznego na najwyższym poziomie. W pierwszym numerze opisane będą m.in. przykłady z Meksyku, Hiszpanii, Niemiec i Mołdawii. Przeczytamy również artykuł Krzysztofa Janiszewskiego, właściciela restauracji Senses. Poza nim z nowym magazynem współpracować będą m.in.: Jarosław Walczyk, szef Klubu Szefów Kuchni i właściciel restauracji Pink Lobster, Nestor Grojewski, były właściciel restauracji rybnej we Włoszech Cru.Dop, a obecnie menadżer i szef kuchni warszawskiej restauracji Cinema di Paradiso oraz Tomasz i Anna Strażyńscy, właściciele znanej w krajach niemieckojęzycznych i arabskich Tawerny Kapitańskiej.

 

„Gourmet” ma objętość  56 stron i kosztuje 12,99 zł. Pierwszy numer ukazuje się w nakładzie 3 tys. egz.

 

Wydawca  „Gourmet”,  spółka Rafała Skórskiego Skoorpress Media & Publishing, w ubiegłym roku wprowadził na rynek czasopismo „Rzęsy” dotyczące pielęgnacji i stylizacji rzęs. Potenzmittel rezeptfrei

 

Rafał Skórski w swojej karierze zawodowej był dziennikarzem związanym z „Polską The Times”, „Super Expressem”, „Dziennikiem Gazetą Prawną” oraz magazynami „Sukces”, „Kariera”, „Forbes”, „Businessman.pl” i „Wprost”.

 

jka, źródło: Wirtualnemedia.pl

 

Dziennikarz z Lidzbarka Warmińskiego wygrał proces z wydawcą „Gazety Olsztyńskiej”

Andrzej Pieślak, dziennikarz obywatelski z Lidzbarka Warmińskiego został uniewinniony w apelacji od zarzutu zniesławienia wydawcy „Gazety Olsztyńskiej”. Wyrok Sądu Okręgowego w Olsztynie jest prawomocny i niezaskarżalny.

 

Pieślak odwołał się od wyroku Sądu Rejonowego w Olsztynie, który 16 kwietnia 2018 roku,  umorzył karę na roczny okres próby oraz wymierzył karę grzywny w kwocie 500 złotych. Dziennikarz nie pogodził się z tym wyrokiem z uwagi na jego „efekt mrożący”. W apelacji napisał, że ogranicza on jego konstytucyjne prawo do wolności słowa, gdyż w obawie przed złamaniem okresu próby będzie musiał cenzurować swoje publikacje.

 

Dziennikarz został skazany z art. 212 par. 2 kk o zniesławienie poprzez zamieszczenie w październiku 2018 r. na portalu naszlidzbark.pl, na forum dyskusyjnym komentarzy określających „Gazetę Olsztyńską” jako „gadzinówkę niemieckiej propagandy”, a tygodnik „Gazeta Lidzbarska” – „szmatą lidzbarską” (oba tytuły prasowe wydawane są przez Grupę WM sp. z o.o., której głównym udziałowcem jest obywatel RFN F.X. Hirtreiter, właściciel F.X. Hirtreiter GMBH). Oskarżenie prywatne wniosła Grupa WM sp. z.o.o.

 

Sędzia Sądu Okręgowego w Olsztynie Leszek Wojgienica, który rozpatrywał apelację w uzasadnieniu ustnym odwołał się do wolności dziennikarskiej zawartej w  art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, która jest rozumiana przez Europejski Trybunał Praw Człowieka bardzo szeroko, i do bogatego orzecznictwa Trybunału rozpatrującego skargi dziennikarzy na wyroki skazujące, tłumiące swobodę wypowiedzi w demokratycznym państwie prawa.

 

– Wolność dziennikarska nie może obejmować wyłącznie informacji, poglądów odbieranych jako nieszkodliwe lub obojętne, ale także takie, które obrażają, oburzają, wprowadzają niepokój w państwie albo jakiejś grupie społeczeństwa – przypomniał sędzia Wojgienica. – Takie są wymagania pluralizmu, tolerancji, otwartości, bez których demokratyczne państwo prawa nie istnieje. Czy to znaczy, że wolno kogoś obrażać? Nie. We wszystkich wyrokach ETPC mamy ścisły podział na opinie i fakty, bowiem „istnienie faktów można wykazać a prawdziwość sądów ocennych nie podlega dowodzeniu”. Wymóg ocenienia prawdziwości sądów ocennych jest wymogiem niemożliwym do spełnienia i sam w sobie narusza wolność wypowiedzi, która stanowi podstawę państwa prawa, zapewnioną przez art. 10., czyli jeśli ja oceniam, że jakaś tam gazeta to dno, coś co chce się wypluć, wymiotować, kiedy to czytam, to ja mam do tego pełne prawo.

 

– Tam gdzie jest ocena – państwo nie może ingerować. Może ingerować, tam, gdzie jest podany fakt – przypomniał sędzia. – Jak słusznie zauważył pełnomocnik oskarżyciela prywatnego, z faktem to tutaj do czynienia nie mamy.

 

– Gdy pierwszy raz zerknąłem na wyrok I instancji aż zakrzyknąłem ze zdziwienia – mówił sędzia Wojgienica w 20-minutowym ustnym uzasadnieniu. – Nie wiem dlaczego sąd sprowadził określenie „gadzinówka” do okresu okupacji? Sąd nie analizuje tego w kontekście zwrotu „gadzinówka niemieckiej propagandy”. Czy to jest wypowiedź pomawiająca? Uważam, że ona nikogo nie znieważa. To jest poza sporem. Tu jest zastosowany skrót myślowy. W okresie, gdy Polska była pod okupacją istniała taka prasa. Pan prawdopodobnie miał na myśli, że jest to prasa w rękach niemieckich z uwagi na kapitał i ona chroni określone interesy i ten interes może być sprzeczny z polską racja stanu. Czy pan ma prawo do takiej oceny? Tak. Czy pan nadużył wolności opiniowania? W żadnym wypadku! Wolność opiniowania  wg Trybunału jest bardzo nieograniczona. Wyrok stwierdzający, że to było coś bezprawnego, co nie mieściło się w granicach wolności słowa, nie jest normalny.

 

– Natomiast określenie „szmata” jest czynem znieważającym. Tylko że w polskim ustawodawstwie podmiotem zdatnym do bycia znieważonym może być tylko osoba fizyczna, w przeciwieństwie do art 212 kk gdzie szeroki wachlarz podmiotów może być uprawniony.

 

– To sformułowanie jest średnio ostre – ocenił sędzia. – Ja bym znalazł ostrzejsze, które by też nie wykraczały poza granice wyznaczone przez art. 10. Gazeta wchodzi na rynek i ma opinię brukowca, szmatławca. Podejdę do kiosku i powiem proszę mi dać tego „szmatławca”. Czy takie opinie mają rzeczywiście taki wpływ na czytelnika, by spowodować tym brak zaufania do wykonywania czynności? Krytykowi, który napisał że ten film jest kiepski, to chłam, producent filmu może  zarzucać, że z powodu tej oceny nikt filmu nie obejrzy. Ale zdolności do robienia filmów nie traci się na skutek krytycznej opinii na temat konkretnego filmu, tak jak do wydawania gazety.

 

Sędzia zgodził się z oskarżonym, że wyrok I instancji – warunkowe umorzenie – stwarzał „efekt mrożący”. Jeśli znowu będę kogoś krytykował to postępowanie zostanie wznowione i nie mogę już liczyć na umorzenie.

 

– Ja nie widzę w w tym sformułowaniu „gadzinówka niemieckiej propagandy” w ogóle nośnika zniesławienia, a w szmacie widzę jedynie znieważenie – podsumował sędzia Wojgienica.

 

Andrzej Pieślak po ogłoszeniu wyroku nie krył radości, tym bardziej, że tak jak w I instancji, tak i w apelacji występował sam, bez pełnomocnika prawnego, bowiem adwokat, który często broni pro bono olsztyńskich dziennikarzy uznał, że w tym przypadku Andrzej Pieślak nie wygra.

 

Dziennikarz od 2011 roku redaguje niekomercyjny portal obywatelski, zajmujący się głównie sprawowaniem funkcji kontrolnej wobec władzy samorządowej Lidzbarka Warmińskiego. Z tego powodu miał już kilkanaście procesów wytoczonych przez burmistrza i starostę. Poza jednym wszystkie wygrał.

 

Adam Socha

 

W maju spadła sprzedaż wszystkich dzienników regionalnych

Wszystkie dzienniki regionalne i lokalne w maju zanotowały spadki sprzedaży. Najbardziej w dół poszedł wynik „Gazety Współczesnej” i „Dziennika Łódzkiego”.

 

Liderem w tym segmencie jest „Gazeta Pomorska”, której średnia sprzedaż w maju wyniosła 26 576 egz., o 9,14 proc. mniej, niż w tym samym miesiącu rok wcześniej – wynika z danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy. Na drugim miejscu znalazł się  „Dziennik Zachodni”. Zanotował on spadek sprzedaży o 14,96 proc. do 22 037 egz. Trzecia lokata przypadła „Głosowi Wielkopolski” z wynikiem 18 894 egz. (spadek o 12,08 proc.).

 

Najwięcej straciły  „Gazeta Współczesna”, której  sprzedaż zmniejszyła się o 16,29 proc. do 3 572 egz., i „Dziennik Łódzki” –  spadek o  16,24 proc. do 12 777 egz.

 

jka, źródła: ZKDP, Wirtualnemedia.pl

 

Marek Mądrzejewski nie jest już wicedyrektorem Jedynki

Marek Mądrzejewski został odwołany z funkcji wicedyrektora oraz zastępcy redaktora naczelnego Programu 1 Polskiego Radia – poinformował portal Wirtualnemedia.pl.

 

Mądrzejewski w Polskim Radiu pracuje od 1990 roku. Jest twórcą i gospodarzem cyklicznej audycji „Debata Jedynki”. Funkcję zastępcy dyrektora-redaktora naczelnego Programu I pełnił od 2015 r. Laureat Złotego Mikrofonu za 2007 rok.

 

jka, źródło: Wirtualnemedia.pl. Fot. YouTube/Polskie Radio

 

„Puls Biznesu” i „Super Express” ze wzrostem sprzedaży w  maju

Wśród dzienników ogólnopolskich w maju swoje wyniki średniej sprzedaży poprawiły „Puls Biznesu” i „Super Express”. Największy spadek zanotowała „Gazeta Polska Codziennie”.

 

Z danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy wynika, że najchętniej kupowanym dziennikiem w maju był „Fakt”, którego średnia sprzedaż wyniosła 222 097 egz.. Jednak, w porównaniu do analogicznego miesiąca ubiegłego roku, wynik ten był gorszy aż o 10,80 proc. Na drugiej pozycji znalazł się „Super Express”, którego sprzedaż wzrosła o 0,76 proc. do 114 875 egz. Trzecie miejsce zajęła „Gazeta Wyborcza” z wynikiem 89 180 egz., o 4,25 proc. gorszym w porównaniu do maja 2018 r. Kolejne pozycje wyglądają następująco: „Rzeczpospolita” – 41 759 egz. (spadek o 7,35 proc.), „Dziennik Gazeta Prawna” – 33 968 egz. (spadek o 8,83 proc.), „Przegląd Sportowy” – 21 090 egz. (spadek o 9,29 egz.), „Gazeta Polska Codziennie” – 13 641 egz. (spadek o 11,05 proc.), „Puls Biznesu”  – 9 404 egz. (wzrost o 4,96 proc.), „Parkiet” – 3 873 egz. (spadek o 2,98 egz.).

 

jka, źródła: ZKDP, Wirtualnemedia.pl

 

„Zeszyty Literackie” wracają, ale tylko do internetu

Po kilku miesiącach od wydania ostatniego drukowanego numeru „Zeszyty Literackie” przenoszą się do internetu.

 

Kwartalnik został zawieszony w grudniu 2018 r. z powodu utraty sponsora i braku stabilnego wsparcia finansowego. 144. numer zamknął trzydziestosiedmioletnią historię drukowanych wydań „Zeszytów Literackich”. Teraz pismo wraca w nowej, już tylko internetowej, odsłonie.

 

„Wsparcie finansowe, którego udzielili nam liczni sympatycy pisma oraz ich apele, aby kontynuować naszą misję, skłoniły mnie do podjęcia nowej przygody: próby istnienia w internecie. „Zeszyty Literackie” na papierze odchodzą w przeszłość. Chcemy uchronić ich dorobek – doprowadzić do opracowania naszego archiwum oraz digitalizacji wydrukowanych numerów” – pisze Barbara Toruńczyk, założycielka i redaktor naczelna „ZL”, na stronie www.zeszytyliterackie.pl.

 

Na portalu tym wyodrębniono dwie zakładki: „Palimpsest” – gdzie możemy znaleźć nowe materiały – oraz „Zeszyty” – z dawnymi numerami kwartalnika i wybranymi przez redakcję artykułami na zbliżony temat. „Dzięki temu poruszona problematyka znajdzie wielostronne oświetlenie, a przypomniany dorobek ,,Zeszytów Literackich ukaże swoją ponadczasową wartość. Obie podstrony będą sukcesywnie uzupełniane” – tłumaczy Barbara Toruńczyk. Na koniec prosi czytelników o dalsze wsparcie finansowe projektu.

 

jka, źródło: Zeszytyliterackie.pl

 

 

W czerwcu najbardziej wzrosła widownia „Panoramy”

Najchętniej oglądanym programem informacyjnym w czerwcu były „Fakty” TVN. Najwięcej widzów przybyło zaś „Panoramie” TVP2.

 

Z danych Nielsen Audience Measurement wynika, że „Fakty” TVN w czerwcu oglądało średnio 2,07 mln widzów. W porównaniu do tego samego  miesiąca rok wcześniej serwis stracił 7,49 proc. widzów. Oglądalność tego programu w TVN i TVN24 BiS wyniosła zaś 2,23 mln widzów (spadek o 5,84 proc.).

 

„Wiadomości” TVP1 w czerwcu na głównej antenie gromadziły średnio 1,57 mln oglądających  o 8,66 proc. niż przed rokiem. Z uwzględnieniem danych z TVP Info widownia tego serwisu wynosiła 1,99 mln widzów (spadek o 2,73 proc.).  Swój wynik o 0,86 proc. poprawiły „Wydarzenia” Polsatu, których oglądalność w czerwcu na głównej antenie wyniosła 1,55 mln osób. Serwis ten nadawany jest jeszcze w Polsacie News. Na dwóch antenach oglądało go 1,67 mln widzów (spadek o 1,86 proc. w stosunku do czerwca 2018 r., gdy program był emitowany również w Polsat News 2)

 

Widownia „Teleexpressu” TVP1. wyniosła 1,53 mln osób, po wzroście o 8,50 proc., a z uwzględnieniem danych z TVP Info – 2,05 mln osób (wzrost o 18,51 proc.). Największy wzrost w zestawieniu zanotowała „Panorama” TVP2, której wynik poprawił się o 10,29 proc. do 806 tys. widzów (1,12 mln razem z widzami tego programu w TVP Info – wzrost o 19,44 proc.).

 

jka, źródło: Wirtualnemedia.pl

 

 

Dziennikarz Paweł Luciński zmarł wskutek choroby

Przyczyną śmierci dziennikarza Radia Gdańsk Pawła Lucińskiego była przewlekła choroba – wykazała sekcja zwłok, o wynikach której poinformowała prokuratura.

 

Ciało Pawła Lucińskiego znaleziono w sobotę wieczorem w jednym z mieszkań na gdańskim osiedlu Żabianka. Początkowo śledczy prowadzili postępowanie w kierunku zabójstwa, ponieważ na plecach zmarłego wykryto ranę. Sekcja zwłok wykazała jednak, że rana była powierzchowna i nie spowodowała śmierci.

 

Paweł Luciński z Radiem Gdańsk związany był od 1997 roku. „Znany był przede wszystkim z audycji Muzyczna Strefa Radia Gdańsk, w której prezentował wybrane przez siebie utwory. Był skarbnicą wiedzy muzycznej. Na przestrzeni lat relacjonował najważniejsze wydarzenia muzyczne oraz przeprowadzał wywiady z wybitnymi artystami. Był wielkim fanem U2 i The Beatles. Miał 49 lat” – napisano na portalu Radiogdańsk.pl.

 

jka, źródła: Radio Gdańsk, Wirtualnemedia.pl. Fot. Radiogdańsk.pl