II Europejska Konferencja Anty-Slapp w Strasburgu z udziałem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

W siedzibie Rady Europy w Strasburgu we Francji 14 listopada rozpoczęła się druga Europejska Konferencję Anty-SLAPP . Organizuje ją Koalicja przeciwko SLAPP-om w Europie (CASE) i Europejskie Centrum Wolności Prasy i Mediów (ECPMF) wspólnie z Radą Europy.  W konferencji bierze udział Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, reprezentuje je  Jolanta Hajdasz, prezes SDP i dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy  SDP.  

SLAPP-y to działania prawne, które są  inicjowane lub prowadzone w celu nękania lub zastraszania dziennikarzy i aktywistów społecznych, a których konsekwencją ma być zapobieganie, ograniczanie lub karanie wolności wypowiedzi najczęściej w wywołujących społeczne emocje  sprawach.  SLAPP-y podważają prawo do wolności wypowiedzi i tworzą przeszkody dla swobodnej wymiany idei i informacji, które są niezbędne w pluralistycznym społeczeństwie. W ciągu ostatnich pięciu lat organizacje społeczeństwa obywatelskiego udokumentowały setki przypadków SLAPP w całej Europie i jak piszą  organizatorzy konferencji  „skutecznie zmobilizowały instytucje europejskie do reagowania na SLAPP-y”.

W kwietniu 2024 roku weszła w życie unijna Dyrektywa anty-SLAPPowa, która jest odpowiedzią na zjawisko pozywania dziennikarzy, aktywistów czy naukowców za krytykę osób wpływowych czy nagłaśnianie nadużyć władzy. Kraje członkowskie, w tym Polska, mają obecnie dwa lata na jej implementację do swoich systemów prawnych. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich chce aktywnie włączyć się w prace nad tworzeniem prawa anty -SLAPP w naszym kraju. W ostatnich latach  za pośrednictwem CMWP SDP wielokrotnie protestowaliśmy przeciwko wykorzystywaniu wymiaru sprawiedliwości w tłumieniu wolności słowa m.in. poprzez prowadzenie procesów typu SLAPP przeciwko dziennikarzom.  W latach 2018-2024 swoim monitoringiem objęliśmy około 80 spraw tego typu. W  większości z nich w imieniu CMWP SDP wysłaliśmy opinię Amicus Curiae do sądu wspierając dziennikarzy i media w tych procesach.

Celem konferencji w Strasburgu  jest promocja i przedstawienie nowo przyjętych instrumentów prawnych szerszej publiczności, zwrócenie uwagi na ramy prawne i polityczne, a także inne inicjatywy rządowe, które pomogą we wdrażaniu i transpozycji takich standardów na szczeblu krajowym. Ponadto konferencja przedstawi zeznania osób objętych i ofiar SLAPP oraz przedstawi pracę CASE i innych organizacji społeczeństwa obywatelskiego w całej Europie w zakresie zwalczania SLAPP.

W konferencji wezmą udział przedstawiciele Rady Europy, Unii Europejskiej, Parlamentu Europejskiego, członkowie koalicji CASE, ofiary SLAPP, eksperci, dziennikarze, pracownicy mediów, prawnicy, decydenci, obrońcy wolności słowa, pracownicy naukowi, rzecznicy praw obywatelskich, sędziowie i przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego. Konferencja odbywa się w trybie stacjonarnym i jest dostępna wyłącznie dla zarejestrowanych uczestników.

Pierwsza Europejska Konferencja Anty SLAPP odbyła się w 2022 roku w Strasburgu. Wówczas z powodu pandemii CMWP SDP uczestniczyło w niej zdalnie.

Relacja z tej konferencji jest tu: https://cmwp.sdp.pl/?s=konferencja+anty+slapp   

SDP wsparło apel „Razem przeciwko SLAPP”

Spotkanie dziennikarzy z mediów publicznych w Holandii z dziennikarzami SDP

Margo Smit, rzeczniczka praw obywatelskich do spraw produkcji dziennikarskich w NPO, holenderskim systemie nadawania publicznego, oraz dziewięciu dziennikarzy mediów publicznych w Holandii spotkali się z dziennikarzami z Polski w Domu Dziennikarza SDP w Warszawie. Tematem rozmowy była aktualna sytuacja mediów publicznych w Polsce oraz przyczyny krytycznego stanowiska SDP na temat zmian, jakie zachodzą w systemie medialnym w naszym kraju po 13 grudnia 2023 r. 

W pierwszej części spotkania na pytania dziennikarzy z Holandii odpowiadali Jolanta Hajdasz, prezes SDP i dyrektor CMWP SDP oraz Wiktor Świetlik, dyrektor CMWP SDP w latach 2009 – 2017. Dziennikarze pytali m.in. o procesy dziennikarzy z Polski, o przyczyny silnej polaryzacji środowiska oraz sposoby na poprawę sytuacji w środowisku dziennikarskim. Moja recepta na pozytywne zmiany wśród mediów w Polsce jest prosta – powiedziała Jolanta Hajdasz, trzeba przestrzegać obowiązującego prawa, które musi być równe i jednakowe dla wszystkich. Dopóki tego nie ma, dopóki rządzący dowolnie je interpretują, by wprowadzać korzystne dla siebie zmiany np. w mediach publicznych, nie widzę szans na poprawę sytuacji. Jedna strona jest uprzywilejowana, a druga, ta prawicowa, konserwatywna, jest szykanowana. Obserwujemy to niestety na co dzień. Za tamtą stroną stoi policja i wojsko i wynajęte firmy ochroniarskie, więc o żadnym równym traktowaniu „obu stron” nie ma mowy – powiedziała prezes SDP podając przykłady szykanowania dziennikarzy na podstawie historii skazania Sebastiana Morynia, niewpuszczania na konferencje prasowe  premiera Donalda Tuska red. Janusza Życzkowskiego z TV Republika oraz opisując skandaliczne, dyscyplinarne zwolnienie z pracy w TVP twórcy i szefowej TV Biełsat, red. Agnieszki Romaszewskiej – Guzy.

Uczestnicząca w spotkaniu redaktor Margo Smit  jest rzeczniczką praw obywatelskich do produkcji dziennikarskich w NPO, holenderskim systemie nadawania publicznego. Do lata 2015 r. była niezależną, śledczą reżyserką filmów dokumentalnych i dyrektorką Holendersko – Flamandzkiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Śledczych VVOJ . Jest także członkiem Międzynarodowego  Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (ICIJ), relacjonowała m.in.  dochodzenie #LuxLeaks dotyczące unikania płacenia podatków w Luksemburgu dla holenderskiej telewizji publicznej. Margo Smit jest także wiceprzewodniczącą Global Investigative Journalism Network.

W drugiej części spotkania uczestniczyli m.in. Michał Karnowski, członek Zarządu Głównego SDP, publicysta tygodnika Sieci i portalu wPolityce.pl oraz redaktor Cezary Gmyz z TV Republika.

Zjazd delegatów wybierze nowe władze Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

W sobotę, 12 października w Kazimierzu nad Wisłą rozpoczął się Sprawozdawczo – Wyborczy Zjazd Delegatów Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Bierze w nim udział ponad stu delegatów z oddziałów Stowarzyszenia z całej Polski.

Podczas dwóch dni obrad uczestnicy wysłuchają sprawozdań z działalności Zarządu Głównego i Głównej Komisji Rewizyjnej SDP i będą głosować nad absolutorium dla ustępujących władz Stowarzyszenia. Najważniejszym punktem Zjazdu będzie wybór prezesa SDP i członków Zarządu Głównego. W porządku obrad zaplanowano również dyskusję programową i ustalenie głównych kierunków działań na nową kadencję władz.

Zjazd w obiektywie Andrzeja Gojke

Fot. Andrzej Gojke

Trzy lata pomocy dziennikarzom i walki o wolność słowa. Relacja z konferencji Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP

„W obronie dziennikarzy i wolności słowa” – taki był tytuł konferencji podsumowującej trzy ostatnie lata działalności Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, która odbyła się 17 września. Poznaliśmy bulwersujące przypadki nękania dziennikarzy procesami sądowymi, dyskutowano też o nowych problemach z jakimi media muszą się mierzyć po zmianie władzy.    

Do Domu Dziennikarza przy ul. Foksal 3/5 w Warszawie CMWP SDP zaprosiło przedstawicieli dziennikarzy, którzy w ostatnich latach korzystali ze wsparcia Centrum. Na ich przykładach można było najlepiej zobaczyć z jakimi problemami borykają się dziennikarze i media, szczególnie te lokalne, często pozbawione jakiegokolwiek wsparcia. W dyskusji wzięli też udział prawnicy, obserwatorzy procesów z ramienia CMWP SDP oraz przedstawiciele Zarządu Głównego SDP.

Otwierając konferencję prezes SDP Krzysztof Skowroński podkreślił, że Centrum Monitoringu Wolności Prasy, jest jedną z najważniejszych komórek Stowarzyszenia i przytoczył kilka danych statystycznych. W latach 2021 – 2024 Centrum wydało 83 publiczne oświadczenia, a co roku obejmowało pomocą w procesach, jako „amicus curie”, około 20 dziennikarzy.

– Staramy się zawsze występować w obronie dziennikarzy i w obronie wolności słowa, szczególnie zajmując się takimi przypadkami, którymi nie zajmują się inne organizacje pozarządowe, bo na przykład uważają je za mało istotne – mówiła dyrektor CMWP SDP dr Jolanta Hajdasz.

Dodała, że bardzo często są to sprawy sądowe typu SLAP.

– To specyficzna akcja procesowa, która nakierowana jest nie na ustalenie prawdy, stanu faktycznego, tylko na dokuczeniu, umęczeniu, dziennikarza, który jest pozwany. Uwikłania go w żmudną i kosztowną procedurę sądową – tłumaczyła.

Centrum pomaga wszystkim dziennikarzom, którzy się zgłoszą, nie tylko członkom SDP.

W tym roku CMWP SDP przeprowadziło też pierwszą w swojej historii zbiórkę pieniężną dla redaktora Sebastiana Morynia skazanego z art. 212 na blisko 70 tys. grzywny i nawiązek za artykuł opublikowany na portalu tvrepublika.pl w 2019 r. Miał on rzekomo zniesławić  grupę przedstawicieli ruchu Obywatele RP, bo w tekście napisano iż ruch ten broni przywilejów SB-ków. (pisaliśmy o tym TUTAJ). Podczas konferencji przekazano red. Moryniowi symboliczny czek.

– Szczegółowe rozliczenie tej zbiórki jest zrobione i będzie opublikowane, a cała zebrana kwota przelana na konto – podkreśliła Jolanta Hajdasz.

Bulwersująca rzeczywistość

Pierwszy panel konferencji miał tytuł „Procesowy zawrót głowy. Absurdalne pozwy i oskarżenia przeciwko dziennikarzom i mediom”.

– Będziemy rozmawiali o przypadkach, które wstrząsają, bulwersują i trzeba o nich mówić. Ale trzeba też mówić o tym co dzieje się dziś w obszarze wolności słowa – zauważył wiceprezes SDP Mariusz Pilis.

Nawiązał do bulwersującej sprawy niewpuszczenia w poniedziałek TV Republika na konferencję premiera Donalda Tuska i posiedzenie sztabu kryzysowego, które odbywały się na terenie objętych powodzią.

Podobny skandaliczny przypadek miał też miejsce we wtorek. Uczestnicy konferencji połączyli się z dziennikarzem TV Republika Januszem Życzkowskim, który poinformował, że nie został wpuszczony na posiedzenie sztabu kryzysowego we Wrocławiu. Obecny na konferencji CMWP SDP redaktor naczelny TV Republiki Tomasz Sakiewicz przypomniał, że blokowanie dostępu dziennikarzy jego stacji na rządowe konferencję zapoczątkował minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz po przejęciu mediów publicznych w grudniu ubiegłego roku.

– Wówczas osoba koordynująca to wtargnięcie, czyli ppłk. Bartłomiej Sienkiewicz, zdecydował się jako pierwszy nie wpuszczać Telewizji Republika, oskarżając nas o to, że dokonaliśmy jakiejś kradzieży w TVP – opowiadał Tomasz Sakiewicz. – Rzekomo korzystaliśmy ze sprzętu TVP podczas relacji z protestu dziennikarzy telewizji. Sprawdziliśmy to i okazało się, że było dokładnie odwrotnie. To myśmy udostępniali nasz sprzęt dziennikarzom TVP, bo oni już zostali pozbawieni urządzeń i nie mieli, jak relacjonować wydarzeń. Jedyny sprzęt, z którego korzystaliśmy wówczas to były toalety, nawet chcieliśmy za to zapłacić.

Jak mówił dalej redaktor Sakiewicz, szlakiem Sienkiewicza zaczęła podążać Kancelaria Premiera. Tym razem poszło o pytanie w sprawie żołnierza zranionego na przejściu granicznym, kiedy to Adrian Borecki dociekał czy wstrzymywano informację o jego śmierci ze względu na zbliżające się wybory. Wtedy dziennikarz usłyszał od pracownicy kancelarii, że nigdy już nie zostanie wpuszczony na konferencję.

„Nową jakością” nazwał Sakiewicz, pozbawianie społeczeństwa wiadomości w czasie powodzi. A tymczasem, jak zauważył, informacja jest podstawową bronią w czasie kataklizmu, gdyż społeczeństwo musi wiedzieć o zagrożeniach i sposobach walki z żywiołem. Powinna być więc przekazywana wszystkimi możliwymi kanałami.

– Już w średniowieczu władcy ważne informacje rozgłaszali zarówno poprzez księdza, rabina, jak i popa. Wszelki konflikty szły wtedy na bok. Donald Tusk złamał najstarsze zasady, jakie obowiązują w przekazywaniu informacji o kataklizmach  –  zauważył Tomasz Sakiewicz .

Nawiązując do przypadku TV Republika, redaktor Anita Gargas, przypomniała, że lekceważenie niewygodnych dziennikarzy przez Donalda Tuska sięga czasów po katastrofie smoleńskiej.   – Nie było wtedy reakcji środowiska. Przespaliśmy ten etap – zauważyła red. Gargas.

– Jeżeli nie zewrzemy szeregów, eskalacja działań w stosunku do niewygodnych dziennikarzy będzie postępować – dodała.

Krzysztof Skowroński zauważył, że ukrócić takie przypadki może tylko solidarność dziennikarska, kiedy inni dziennikarze nie będą lekceważyli przypadków blokowania dostępu do informacji dla niektórych mediów.

W dalszej część konferencji uczestnicy opowiadali swoje, często absurdalne, przypadki batalii sądowych.

Redaktor Sebastian Moryń, oskarżony przez Obywateli RP, został prawomocnie skazany na wysoką grzywnę mimo, że żadna z rzekomo zniesławionych artykułem osób nie była w nim wymieniona z imienia i nazwiska. Co ciekawe, w toku procesu sądowego nie udało się nawet ustalić nazwiska autora artykułu.

Redaktor Anita Gargas przyznała, że ma wytyczonych 26 procesów, a większość z nich dotyczy rzekomej nierzetelności dziennikarskiej jej ekipy.  – Gdy dochodzi do finału, co trwa zazwyczaj kilka lat, najczęściej okazuje się, że nasza rzetelność była prawidłowa – zauważyła.

Jej zdaniem jest kilka powodów, dla której wytyczane są procesy dziennikarzom. Pierwszy to chęć zaszkodzenia wizerunkowi dziennikarza. – Warto powiedzieć, że Jan Kowalski to dziennikarz nierzetelny. Oczywiście „życzliwi” dziennikarze z drugiej strony zaraz to podchwytują, a gdy taki proces  kończy się niewygodnym dla nich wyrokiem, informacji o tym nie ma – zauważyła.

Kolejny powód, to liczenie na przychylność sądów. Zdarzają się nawet takie przypadki, że gdy w jednym mieście nie trafi się przychylny sędzia, skarżący wycofuje pozew i składa go w innym mieście.

– U nas prawo nie jest precedensowe, za to samo w różnych sądach można zostać inaczej potraktowanym – zauważyła red. Gargas.

Dodała, że bulwersujące jest zaangażowanie publicznych środków w walkę z dziennikarzami, kiedy to procesy wytyczają włodarze miast i nikt ich z tego nie rozlicza.

„Łajdactwo art. 212”

Jakie skutki dla dziennikarza mogą mieć procesy sądowe wytyczane w związku z jego pracą dyskutowano w kolejnej sesji pt. „Skazani za szukanie prawdy. Art. 212 kk i jego negatywne konsekwencje dla dziennikarzy”.

Rafał Ziemkiewicz tłumaczył na czym polega „łajdactwo art. 212”. – Jest on czystą złośliwością. Obecne orzecznictwo jest ze stanu wojennego. Chodziło o to, aby skazywać ludzi piszących w prasie podziemnej, więc skonstruowano ten artykuł tak, że jest to kara za podważanie zaufania do osób publicznych, której to osobie to zaufanie jest potrzebne do pełnienia funkcji publicznej. I pod to można podciągnąć każdego. Jeżeli napiszemy o jakimś lekarzu, że jest konowałem, on nas może wsadzić teoretycznie na dwa lata do więzienia, jeżeli napiszemy o pisarzu, że napisał byle jaką książkę, podważamy zaufanie do niego, a pełni funkcję publiczną, też teoretycznie może nas wsadzić do więzienia  – mówił Ziemkiewicz.

Przyznał, że nie zdarzają się przypadki tak drastycznych kar, ale ostatnio sądy często orzekają przymusowe prace społeczne, a taka kara ma na celu ośmieszenie i upokorzenie dziennikarza.  – Kto go będzie traktował później poważnie, jeżeli to jest człowiek, który musiał sprzątać chodniki, psie kupy zbierać, czy czyścić ubikacje – stwierdził publicysta.

Zauważył, że procesy karne z art. 212 w przeciwieństwie do cywilnych, nie dają zazwyczaj żadnego zadośćuczynienia skarżącym, np. w postaci przeprosin, służą tylko „dowaleniu” dziennikarzom.

Na prace społeczne z art. 212 skazany został Mateusz Teska, dziennikarz Magazynu Anity Gargas za… zadanie pytania. – Nie było artykułu, reportażu, nie było postu w mediach społecznościowych. Podstawą był mail, wysłany do instytucji, z którą związana jest pani sędzia – opowiadał dziennikarz.

Sprawa jest teraz w apelacji.

– Jest ona szczególnie bulwersująca, bo tutaj nie powstała żadna publikacja – podkreśliła Jolanta Hajdasz. – Nie możemy ujawnić treści maila, nazwiska sędziego, bo sprawa, jak większość z art. 212, jest utajniona.

Agnieszka Siewiereniuk-Maciorowska, dziennikarka portalu Dzień dobry Białystok!, nie mogła opowiedzieć o szczegółach swoich spraw wytaczanych przez jedną z organizacji publicznych, gdyż wyrok sądu zakazał jej wypowiadania się na ten temat.

– Małe redakcje są w sytuacji fatalnej. Bardzo często w starciu z władzą lokalną, która od lat zna się z sędziami, prokuratorami,  człowiek jest bez szans – zauważyła.

O trudnościach funkcjonowania małych reakcji w związku z wytaczanymi procesami mówił Jakub Lazar, redaktor naczelny „Głosu Zabrza i Rudy Śląskiej”.

–  Nasza redakcja to jest trzech dziennikarzy, gazeta należy do nas, za nami nie stoi nikt, nie stoi wielki biznes – podkreślił.

Opowiadając o wytaczanych redakcji sprawach sądowych przyznał, że gdyby nie pomoc CMWP SDP i życzliwych prawników, gazeta nie dałaby sobie rady.

–  Nie wiemy co będzie dalej z wolnością prasy na lokalnym podwórku, jeżeli nie zrobimy coś z art. 212 . Nie wiem czy coś zostanie z prasy lokalnej – przyznał redaktor Lazar.

Samuel Pereira podawał przykłady zastraszania dziennikarzy w czasach, gdy był szefem portalu TVP Info. W swoim wystąpieniu zwrócił też wagę, że często sędziowie, którzy wydają wyroki nie mają świadomości specyfiki pracy mediów, dziennikarzy.  -Sądy nie rozumieją wagi problemów, nie rozumieją, że wysyłanie pytań to jest standard dziennikarski, że niewysłanie ich naraża dziennikarza na zarzut nierzetelności – stwierdził Pereira.

„Sowieckie poniżanie” w sądach

Na problem z sądami zwrócono większą uwagę w trzecim panelu konferencji, w którym wypowiadali się prawnicy i obserwatorzy procesów dziennikarzy z ramienia CMWP SDP. Szczególnie wybrzmiało to w wystąpieniu Michała Jaszewskiego, doradcy prawnego SDP.

– Dzisiaj mamy takie nowe zjawisko, które wiąże się z marksizmem kulturowym. Polega ono na tym, że młodzi sędziowie obnoszą się ze swoimi poglądami, przynależnością do jakiś dziwnych organizacji. Co więcej, oni to przedstawiają jako bezalternatywną rzeczywistość, to znaczy jak ktoś ma inne poglądy, to pewnie jest faszystą, kimś strasznym – mówił Jaszewski.

Zauważył, że to niebezpieczne zjawisko obserwuje od kilku lata, ale ostatnio zaczyna ona narastać. – To powoduje, że niektórzy sędziowie są po prostu stronniczy – tłumaczył prawnik.

Dodał, że w wielu procesach dziennikarzy zauważył taki element „sowieckiego poniżenia”, pogardy dla człowieka. Uzasadnienia wyroków bywają zaś kuriozalne. – Czytałem takie uzasadnienie, gdzie sąd szeroko odnosił się do orzecznictwa europejskiego, po czym pisał zdanie: „niemniej jednak, w przypadku oskarżonego…” i później była cała litania, a na końcu skazanie  – opowiadał.

Poniżanie dziennikarzy na sali sądowej zauważyła również Anna Maria Szczepaniak, obserwatorka procesów z ramienia CMWP SDP. Zaapelowała o solidarność dziennikarską. – Kiedy słyszymy, że nasza koleżanka, kolega ma wytoczoną sprawę, nie bądźmy obojętni, mówmy o tym, piszmy – prosiła.

Na zakończenie Krzysztof Skowroński podkreślił, że tytuł konferencji „W obronie dziennikarzy i wolności słowa” powinien stać się programem SDP na najbliższe lata. – To jak traktowani są dziennikarze konserwatywni, redakcje konserwatywne, pokazuje kierunek antydemokratyczny rządu Donalda Tuska. I z tą falą antydemokratyczną będziemy musieli nie tylko się zmierzyć, ale też jej się przeciwstawić, a w konsekwencji z nią wygrać – podkreślił prezes SDP.

Zapis wideo konferencji jest TUTAJ

jka

 

 

W obronie dziennikarzy i wolności słowa. Konferencja podsumowująca działania CMWP SDP w latach 2021 -2024

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP zaprasza na konferencję pt. W obronie dziennikarzy i wolności słowa. Odbędzie się ona we wtorek 17 września . Będzie ona podsumowaniem działalności CMWP SDP w ostatnich trzech latach.  Chcemy przedstawić przypadki procesów dziennikarzy spowodowanych ich pracą zawodową, zarówno karnych z art. 212 , jak i cywilnych, na przykładzie spraw prowadzonych przez CMWP SDP w latach 2022–2024 r. Gościem specjalnym konferencji będzie red. Agnieszka Romaszewska – Guzy, założycielka i dyrektor TV Biełsat, bezpodstawnie zwolniona dyscyplinarnie z TVP w 2024 r. Chcemy także wspólnie zastanowić się, jak skutecznie udzielać dziennikarzom pomocy w obecnej sytuacji politycznej.

Udział w konferencji potwierdzili dziennikarze najczęściej atakowani w procesach sądowych i mediach. W konferencji będą uczestniczyć :  red. Anita Gargas, red. Tomasz Sakiewicz, red. Wojciech Biedroń,  red. Leszek Sosnowski, red. Rafał Ziemkiewicz, red. Janusz Życzkowski , red. Samuel Pereira, red. Sebastian Moryń, red. Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska, red. Dorota Kania, red. Jerzy Jachowicz,  red. Paweł Gąsiorski, red. Mateusz Teska,   red. Jakub Świderski ,red. Jakub Lazar, red. Przemysław Jarasz, red. Hubert Bekrycht. Wszyscy mieli i mają różnego rodzaju nieuzasadnione problemy prawne, będące skutkiem ich pracy zawodowej. W konferencji uczestniczyć będą także prawnicy współpracujący z CMWP SDP  –   mec. Artur Wdowczyk, mec. Sławomir Sawicki , mec. Marcin Iwanowski oraz  Michał Jaszewski – doradca prawny SDP  . W konferencji wezmą także udział przedstawicielki obserwatorów „amicus curiae” procesów dziennikarskich –  red. Aleksandra Tabaczyńska i red. Anna Maria Szczepaniak oraz red. Krzysztof Skowroński , prezes SDP i red. Mariusz Pilis, wiceprezes SDP.

Konferencja będzie transmitowana na portalu sdp.pl od godziny 9.30. Link do transmisji TUTAJ Wstęp za zaproszeniami.

Program konferencji jest TUTAJ.

PROTEST ZG SDP ws. zawieszenia przez TVP w likwidacji RED. PRZEMYSŁAWA BABIARZA

Protest Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przeciwko zawieszeniu przez władze Telewizji Polskiej S.A. w likwidacji redaktora Przemysława Babiarza w związku z jego komentarzem podczas ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Paryżu 26 lipca 2024 r.

Zarząd Główny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich stanowczo protestuje przeciwko zawieszeniu przez władze TVP redaktora Przemysława Babiarza, co spowodowało, że w wyniku tej skandalicznej i niezrozumiałej decyzji, jeden z najbardziej doświadczonych dziennikarzy telewizji publicznej nie może już komentować zawodów sportowych Igrzysk Olimpijskich w Paryżu 2024.

Red. Przemysław Babiarz został w ten sposób ukarany, ponieważ, podczas kontrowersyjnej dla wielu widzów ceremonii otwarcia IO 26 lipca 2024 r., powiedział nawiązując do utworu „Imagine”: „Świat bez nieba, narodów i religii. To jest wizja pokoju, który ma wszystkich ogarnąć. To jest wizja komunizmu, niestety” – podkreślił na antenie TVP Przemysław Babiarz. Co ważne, podobną interpretację swojego utworu wygłaszał autor „Imagine” John Lennon.

Skandaliczna decyzja o zawieszeniu red. Babiarza pokazuje ogrom cenzury i niekompetencji w nielegalnie przejętej w grudniu ub. r. TVP oraz brak elementarnej wiedzy o rzemiośle dziennikarskim nowych, bezprawnie wybranych władz telewizji publicznej, którą rząd Donalda Tuska chce osłabić, a następnie zniszczyć udostępniając przestrzeń medialną nadawcom komercyjnym sprzyjającym koalicji zarządzającej Polską od 13 grudnia 2024 r.

Przemysław Babiarz, znany z zamiłowania do kwiecistego, ale poprawnego, języka polskiego, komentator sportowy, dziennikarz z wykształceniem aktorskim, lubiany przez widzów; jest także znany z tego, że nie ukrywa swojej wiary w Boga. Nie narzuca jej jednak widzom, bo oddziela swoje przekonania od emocji towarzyszących często programom i transmisjom sportowym.
Słowa red. Babiarza należy traktować, tylko jako wypowiedź dotyczącą oglądanej ceremonii otwarcia IO w Paryżu. Wypowiedź, która porządkuje pewne niepokojące zjawiska społeczne pojawiające się coraz częścią także w trakcie imprez sportowych. Wypowiedź, która, podkreślamy raz jeszcze, przede wszystkim była nawiązaniem do słów autora „Imagine” a John Lennon przypisał utworowi pewnie konkretne polityczne konotacje kojarzone z komunizmem.

Odpowiedź TVP na zawieszenie red. Przemysława Babiarza także bulwersuje. Oto władze Telewizji Polskiej S.A., nie podając nazwisk sygnatariuszy komunikatu, napisały m.in.: „Wzajemne zrozumienie, tolerancja, pojednanie – to nie tylko podstawowe idee olimpijskie, to także fundament standardów, którymi kieruje się nowa Telewizja Polska. Nie ma zgody na ich łamanie”.
Te słowa z oświadczenia TVP stanowią nieprawdopodobny przykład braku poszanowania już nie tylko dla dziennikarza, ale odbiorców tej telewizji.

Czy wobec tego „zrozumienie, tolerancja, pojednanie” – zdaniem władz TVP – to siłowe, bezprawne wejścia do siedzib Telewizji Polskiej, Polskiego Radia i Polskiej Agencji Prasowej brutalnych „firm ochroniarskich” (co obserwowaliśmy w TVP i PAP) i nielegalne zajęcie infrastruktury technicznej mediów publicznych w Polsce? Na pewno nie powinny być to „standardy, którymi kieruje się nowa Telewizja Polska”, bo teraz TVP nie kieruje się żadnymi standardami.

Zarząd Główny solidaryzuje się z redaktorem Przemysławem Babiarzem i stanowczo protestuje przeciwko politycznej decyzji władz Telewizji Polskiej S.A. w likwidacji, która – naszym zdaniem ma być ostrzeżeniem i elementem szantażu dla innych dziennikarzy TVP, którzy nie porzucili zasad etyki zawodowej i nie odeszli jeszcze z tej telewizji.

Panie Redaktorze, Panie Przemysławie, Przemku, wyrazy szacunku za mądre słowa podczas otwarcia IO w Paryżu!

 

Zarząd Główny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

Krzysztof Skowroński – prezes
Jolanta Hajdasz – wiceprezes
Mariusz Pilis – wiceprezes
Aleksandra Tabaczyńska – skarbnik
Hubert Bekrycht – sekretarz generalny
Wanda Nadobnik – członek zarządu
Maria Giedz – członek zarządu
Wojciech Pokora – członek zarządu
Grzegorz Radzicki – członek zarządu
Andrzej Klimczak – członek zarządu
Sonia Kwaśny – członek zarządu

Warszawa 27 lipca 2024 r.

 

Przemysław Babiarz był gościem naszego cyklu „SDP Cafe” warto przypomnieć rozmowę, którą przeprowadziła z nim Anna Popek TUTAJ.

 

 

STEFAN TRUSZCZYŃSKI: Pamięć o zamordowanych będzie wieczna

W Domostawie koło Jarocina na Podkarpaciu w Diecezji Sandomierskiej, przy via Carpatia, między Lublinem a Rzeszowem, na wzgórzu i na okazałym cokole po wielu latach blokady rozmaitych władz i podłych ludzi – został odsłonięty pomnik „Rzeź Wołyńska” autorstwa Andrzeja Pityńskiego. Twórca to wielki polski patriota, odznaczony orderem Orła Białego, profesor rzeźby, z którego amerykańskiej pracowni wyszło dziesiątki monumentalnych dzieł rozsławiających Polaków i Polskę.

Przez kilka ostatnich lat trwała batalia, dosłownie walka o ten pomnik ufundowany przez komba­tantów polskich mieszkających w Kanadzie i USA. Patrioci w kraju i za granicą zabiegali z wielką determinacją, ale nie mogli przebić się przez podłe działania ludzi złych, głupich, obojętnych wobec wołyńskiej zbrodni. Andrzej Pityński rodem z Ulanowa z flisackiej rodziny o tradycjach partyzanckich i „Solidarnościowych”  zagroził nawet zabraniem monumentu do Ameryki.

Było wiele wyznaczonych lokalizacji. Najpierw chciano umieścić rzeźbę w pobliżu wschodnich rubieży. Potem w Jeleniej Górze, gdzie pozyskano darmowo wspaniały teren od Zabużanki. Wresz­cie zgodził się ustawić symbol męczeństwa tysięcy Polaków na kampusie toruńskim Ojciec-Dyrektor Tadeusz Rydzyk. Niestety, hierarcha prawosławny przybyły z Ukrainy przekonał miejsco­wego ordynariusza, a ten zablokował i zgodę anulowano.

Wówczas zgłosili się samorządowcy z Podkarpacia. W ich imieniu ogromną pracę organizacyjną wykonał wójt z Jarocina Zbigniew Walczak. Nagrodzony jak dotąd jedynie przez Stowarzyszenie Witolda Hulewicza. Przy decydującym głosowaniu w gminie większość radnych opowiedziała się za ustawieniem na ich terenie pomnika pamięci.  Pozostali wstrzymali się od głosu. Nikt nie był przeciwny. Zdobyto środki na budowę cokołu i zagospodarowanie terenu. Będzie to oczywiście sym­bo­liczne miejsce kultu, pamięci nieprzemijającej. Symbol zbrodni wołyńskiej, której kulminacją był dzień 11 lipca 1943 roku.

Na uroczystość przyjechało z całej Polski kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Samochody i motocykle stanęły wzdłuż dróg dojazdowych na długości kilku kilometrów od pomnikowego wzgórza. Władze lokalne spisały się wspaniale, natomiast władze wojewódzkie, krajowe i kościelne zbojkotowały uroczystość. Hańba!

Pomnik godnie stanął. Andrzej Pityński, zmarły 18 września 2020 roku nie doczekał. Ale zwyciężył w tej bitwie z ludźmi, którzy tak szybko zapomnieli o męczeństwie rodaków. Pomnik stać będzie i nie ma to nic wspólnego z wojną, z krwawiącą teraz Ukrainą. Pomagaliśmy jej bardzo i pomagać nadal będziemy. Polacy przygarnęli spontanicznie uciekinierów. Rząd natychmiast wysłał z pomocą broń.

Niestety, z wielkim zdziwieniem przyjmujemy decyzje Kijowa blokującego od wielu miesięcy pochówki  naszych rodaków pomordowanych w latach wojny na terenie Ukrainy. Ekipa prof. Krzysztofa Szwagrzyka nie może kontynuować rozpoczętych prac. To zdumiewające, niezro­zumiałe, a nawet niegodziwe. Nie po chrześcijańsku.

Dlaczego tak się dzieje? Za mała jest stanowczość z naszej strony? Czy chodzi o obawę Ukraińców że na groby będą licznie przyjeżdżać potomkowie spalonych, zakłutych, zamęczonych naszych rodaków? Ekshumacje muszą jednak być przeprowadzone. Domaganie się tego to nasz obowiązek. Jaka by nie zapanowała w Polsce władza. Te nagrobki a nawet cmentarze to nie rewizjonizm. Owszem, były to ziemie rządzone przez Polaków, ale teraz jest to kraj ukraiński, doświadczony zbrodniczą wojną. Grobów należnych pomordowanym nie należy się bać. Inaczej współpraca między naszymi krajami nie będzie możliwa. Święte prawo i obowiązek grzebać godnie zmarłych. Tego nie wolno łączyć z obecną sytuacją Ukrainy i Ukraińcy powinni to rozumieć.

 

 

Pożegnanie Zygmunta Gutowskiego, wieloletniego członka Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

We wtorek 16 lipca  w kościele p.w. św. Jakuba w Warszawie odbyły się uroczystości pogrzebowe Zygmunta Gutowskiego, inicjatora i głównego organizatora międzynarodowych festiwali filmowych „Niepokalana” i „Losy Polaków”. Miał 85 lat. Pochowany został na Cmentarzu Wolskim w części katolickiej. 

W pogrzebie uczestniczyli m.in.  najbliższa rodzina – żona Małgorzata, z którą przeżył wspólnie 57 lat, córka Monika z mężem, dwiema córkami i synem oraz licznie przybyli przyjaciele oraz współpracownicy z Katolickiego Stowarzyszenia Filmowego i wielu innych instytucji i organizacji, w których działał i z którymi współpracował Zygmunt Gutowski. Od wielu lat był on także członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. W imieniu koleżanek i kolegów z SDP w pogrzebie uczestniczyły Jolanta Hajdasz, wiceprezes SDP i Wanda Nadobnik, członek Zarządu Głównego Stowarzyszenia.

 

Pożegnanie Zygmunta Gutowskiego wygłoszone w kościele św. Jakuba w Warszawie przez Jolantę Hajdasz , wiceprezesa SDP podczas jego uroczystości pogrzebowych 16 lipca 2024 r. 

 Czcigodny Księże, szanowna Pani Małgorzato, ukochana żono Pana Zygmunta, szanowna Pani Moniko jego jedyna i ukochana córko wraz z mężem Panem Hose Luisem  oraz drogie  dzieci – wnuczęta Pana Zygmunta czyli droga Ines, droga Saro i drogi Pavlo!

Przypadł mi w udziale zaszczyt pożegnania Pana Zygmunta Gutowskiego w imieniu koleżanek i kolegów ze Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Ale nie traktuję tego jako smutnego, organizacyjnego obowiązku. Przeciwnie, to nie jest żaden przykry obowiązek tylko autentyczna potrzeba serca, by wyrazić w imieniu całego naszego dziennikarsko – medialno – filmowego środowiska szacunek i ogromną wdzięczność, jaką mamy w stosunku do Waszego Taty i Dziadka, Teścia i oczywiście Małżonka. Być może wystarczyłoby powiedzieć, że w jednym sakramentalnym związku Państwo Gutowscy przeżyli razem 57 lat . W naszym zwariowanym, tak bardzo nowoczesnym i postępowym świecie już tylko ten jeden fakt pozwoliłby na postawienie temu Człowiekowi wspaniałego Pomnika, a to przecież zaledwie początek długiej i zasłużonej listy jego osiągnięć i zasług. Pozwolę sobie w tym miejscu wymienić tylko te najważniejsze.

Zygmunt Gutowski to przede wszystkim członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich od momentu reaktywacji SDP w 1989 r. po okresie likwidacji w stanie wojennym naszej organizacji. Wszyscy zapamiętamy go jako niestrudzonego organizatora Międzynarodowych Katolickich Festiwali Filmów i Multimediów „Niepokalana” oraz polonijnych Festiwali „Polskie Ojczyzny”, a obecnie Festiwalu Polonijnego „Losy Polaków”, którego celem jest promocja polskiej historii, kultury i tradycji w kraju i zagranicą.

Za swoją działalność Zygmunt Gutowski był wielokrotnie nagradzany. Nic dziwnego, był przecież tak bardzo pracowity.  W tym roku 2 maja skończył 85 lat, a jeszcze nadal pracował, odbierał festiwalowe telefony i odpisywał na maile.  Te festiwale były jak jego ukochane dzieci, nieustannie szukał na nie funduszy i sponsorów, i zachęcał każdego filmowca, który nie lekceważył wartości chrześcijańskich, do kręcenia filmów o tematyce patriotycznej i religijnej. Szanował każdego filmowca, tego z dyplomem filmówki, laureata międzynarodowych nagród i tego pasjonata amatora , który robił film z potrzeby serca. Jak nikt inny umiał wypatrzeć w tłumie tych najzdolniejszych, najbardziej kreatywnych, najbardziej oddanych jakiejś sprawie. Jestem pewna, że wiele osób których nazwiska wymieniacie dziś Państwo jako wybitnych twórców filmu, to niejako duchowe dzieci Pana Zygmunta, które odbierały swoje pierwsze nagrody na jego festiwalach.

Swoim talentem organizacyjnym, pomysłowością, wiedzą i pracowitością Pan Zygmunt służył kulturze polskiej przez całe swoje życie.

Zygmunt Gutowski był dziennikarzem radiowym i telewizyjnym, był filmowcem, wykładowcą akademickim i pracownikiem administracji publicznej. Po ukończeniu studiów na Wydziale Łączności Politechniki Warszawskiej w latach 60. ubiegłego wieku, pracował jako inżynier w stacjach radiowych i telewizyjnych.

Był członkiem Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Polskiego Radia i Telewizji. Po 13 grudnia 1981 roku internowany i usunięty z pracy jako ekstremalny działacz „Solidarności”. W latach 80. ubiegłego wieku pracował więc jako producent filmów video i operator kamery w produkcjach tzw. drugiego obiegu.  Realizował i reżyserował też własne filmy.

W 1989 roku współorganizator, dziennikarz i kierownik techniczny Telewizyjnego Studia Wyborczego „Solidarność”. Później w swojej karierze zawodowej był także dziennikarzem telewizyjnym, komentatorem i redaktorem naczelnym portali internetowych.

Zygmunt Gutowski był jednym z inicjatorów powołania Katolickiego Stowarzyszenia Filmowego, pełnił w tej organizacji funkcję prezesa i wiceprezesa, a ostatnio prezesa honorowego.

Za swoją działalność Zygmunt Gutowski był wielokrotnie nagradzany. Odznaczony został m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (Polonia Restituta), Krzyżem Wolności i Solidarności oraz Krzyżem Zasłużony dla Kultury „Gloria Artis”. Szanowni Państwo – z całego serca i z czystym sumieniem –  możemy dziś zawołać: „Cześć Jego Pamięci”.

Ale to nie wszystko. Musimy mieć świadomość, iż żegnamy dzisiaj człowieka niezwykle prawego i serdecznego, a po ludzku – bardzo dobrego. Rodzina, Bóg i Ojczyzna – to wartości, na których opierał swe życiowe wybory i decyzje.  W osobie Zygmunta Gutowskiego polskie dziennikarstwo żegna dziś jednego ze swych najbardziej prawych i zasłużonych przedstawicieli. Nie wygrał jedynie, bo nie mógł wygrać z tą okrutną śmiertelną chorobą, która spadła na niego i na jego bliskich tak bardzo niespodziewanie i tak bardzo bezwzględnie. Ale jako ludzie wierzący patrzymy dziś przez łzy na to wszystko i z ufnością powtarzamy „Niech Cię przygarnie Chrystus uwielbiony, On wezwał Ciebie do Królestwa Światła, niech na spotkanie w progach Ojca domu, po Ciebie wyjdzie litościwa Matka …”
Drogi Panie Zygmuncie, spoczywaj w pokoju. „Wieczne odpoczywanie racz Mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj Mu świeci. Amen”