CMWP SDP w obronie red. Pawła Gąsiorskiego w rozprawie apelacyjnej z gminą Rędziny

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP działające jako „przyjaciel sądu” przesłało opinię amicus curiae  do Sądu Okręgowego w Częstochowie w rozprawie apelacyjnej red. Pawła Gąsiorskiego . Został on skazany  z art. 212 kk za „zniesławienie gminy Rędziny” . Pierwsza rozprawa w tej sprawie zaplanowana jest na 2 sierpnia . 

Red. Paweł Gąsiorski został skazany za  opublikowanie w 2019 r. na prowadzonym przez siebie  portalu www.gminaredziny.pl dwóch artykułów na temat wydatków i dochodów związanych z odbiorem, gospodarowaniem i transportem śmieci w Gminie Rędziny. Teksty te zostały także opublikowane  na portalu Facebook.  Według aktu oskarżenia, gmina została zniesławiona  m.in. sformułowaniem “gmina nieźle zarabia na Waszych odpadach”,  “mieszkańcy za dużo płacą za śmieci”, co  rzekomo spowodowało utratę zaufania do gminy Rędziny przez mieszkańców. Gmina nie zwróciła się do portalu o sprostowanie treści artykułu ani w części, ani w całości.  W toku postępowania sądowego Paweł Gąsiorski nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i w tym zakresie złożył wyjaśnienia. Zgodnie z jego linią obrony, nie uchybił on wymogom art. 12 ust. 1 ustawy – Prawo prasowe, dochowując wskazanej przez ustawodawcę staranności i rzetelności. Podniósł również, że gmina nie może  być oskarżycielem prywatnym w niniejszej sprawie. Został jednak skazany wyrokiem Sądu Rejonowego w Częstochowie – Wydział XVI Karny z dnia 23 listopada 2021 r.  CMWP przedstawiło swoją opinię w postępowaniu pierwszoinstancyjnym (pismo z dnia 19 listopada 2021 r.), jednak z uwagi na wydanie wyroku skazującego, opinia ta wymagała  uzupełnienia, dlatego 27 lipca b.r. została wysłana do Sądu Okręgowego . 

CMWP SDP pragnie  jednoznacznie podkreślić , iż skazanie dziennikarza wyrokiem karnym za krytykę gospodarki śmieciowej gminy jest nie tylko nie do pogodzenia z międzynarodowymi, powszechnie uznanymi standardami wolności słowa, ale wręcz podważa powagę polskiego sądownictwa. Wydawanie wyroków skazujących za tego rodzaju czyny nie powinno mieć miejsca w praworządnym państwie w XXI w. Utrzymanie w mocy orzeczenia sądu I instancji zdecydowanie nie leżałoby więc w interesie wymiaru sprawiedliwości. Wbrew pozorom, nie leżałoby również w interesie oskarżyciela (jakkolwiek postrzegają tą kwestię jego przedstawiciele), ponieważ organ władzy, którego w praktyce nie wolno krytykować na łamach prasy, nie będzie poddany należytej kontroli społecznej. Ostatecznie, byłoby szkodliwe zarówno dla tego organu, jak i całej wspólnoty samorządowej.

Ponadto skazanie red. Pawła Gąsiorskiego wyrokiem karnym stanowi rażące naruszenie jego konstytucyjnych praw obywatelskich oraz wolności słowa. Należy podkreślić, że gmina nie skorzystała z możliwości złożenia wniosku o sprostowanie zawartych w artykułach prasowych treści, które uważa za nieprawdziwe lub nieścisłe. W tym kontekście argumentacja zawarta w akcie oskarżenia budzi poważne wątpliwości, bowiem kluczowym elementem sprawy wydaje się raczej chęć ukarania „nieprawomyślnego” dziennikarza za publikację niż rzeczywiste dążenie do wyjaśnienia stanu faktycznego i obrony dobrego imienia samorządu. CMWP SDP stoi w związku z tym na stanowisku, że wniesiony w niniejszej sprawie akt oskarżenia stanowi tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), tzn. akcję procesową nakierowaną na faktyczne ograniczenie praw obywatelskich w zakresie wolności słowa, poprzez zniechęcenie dziennikarza do podejmowania tematyki gospodarki finansowej gminy Rędziny. Nie służy więc założonym przez ustawodawcę celom, lecz w istocie tłumieniu krytyki, która stanowi przecież niezbędny element społeczeństwa obywatelskiego. Skutkuje to niszczeniem wolnej debaty i godząc w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim jest wolność słowa. W konsekwencji, ewentualne utrzymanie wyroku skazującego spowodowałoby tzw. efekt mrożący (który już wystąpił wskutek skazania w I instancji) i byłoby nie do pogodzenia z aktywnością społeczną obywateli, którzy w interesie publicznym mają prawo żądać wyjaśnień, wyświetlać kontrowersyjne sprawy, krytykować władzę i bronić w ten sposób państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP).

CMWP SDP podtrzymuje w niej swoją opinię, iż trafny jest powołany w apelacji zarzut pełnomocnika oskarżonego, dotyczący braku legitymacji procesowej (formalnej) po stronie gminy. Wniesienie przez wójta w imieniu gminy prywatnego aktu oskarżenia nie spełnia przesłanki zaspokajania zbiorowych potrzeb wspólnoty lokalnej i wykracza poza ustawowe kompetencje gminy. Legitymowanym formalnie do wniesienia aktu oskarżenia mógłby być hipotetycznie wójt gminy jako osoba fizyczna i to jedynie w przypadku, gdyby jego osobiście dotyczyły zarzuty mogące wyczerpywać przesłanki zniesławienia.
Niezależnie od tego CMWP pragnie zwrócić uwagę, że publikacje Pawła Gąsiorskiego miały charakter ocen i to nakierowanych na wyjaśnienie sprawy oraz zwrócenie na nią uwagi opinii publicznej. W tym kontekście trafny jest podniesiony w apelacji zarzut obrazy przepisów prawa materialnego tj. art. 212 k.k. w związku z art. 213 § 2 k.k. poprzez jego błędne zastosowanie, polegające na przyjęciu, że pomówienie w rozumieniu przepisu art. 212 k.k. może mieć charakter wypowiedzi ocennej, a nie tylko wypowiedzi o faktach. Skoro bowiem Sąd Rejonowy przyznał, iż kwestionowanie „prawidłowości zaliczenia określonych kosztów na poczet kosztów związanych z realizacją gospodarki odpadami” jest oceną dziennikarza, logicznym tego następstwem powinno być jego uniewinnienie, nie zaś skazanie.

Odnosząc się natomiast do kwestii, czy swoimi publikacjami red. Paweł Gąsiorski nie przekroczył granic dozwolonej krytyki, należy zwrócić uwagę, że zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz), wolność wypowiedzi dziennikarskiej obejmuje również możliwość użycia pewnej dozy przesady lub prowokacji (sprawa Prager
i Oberschlick przeciwko Austrii
, skarga nr 15794/90).  Powyższe stwierdzenia, odnoszące się do polityków (osób publicznych), należy tym bardziej i to w znacznie szerszym stopniu odnosić do publicznych osób prawnych – jednostek samorządu terytorialnego, które z istoty rzeczy nie mogą być przedmiotem „zniesławienia” w takim znaczeniu, jak osoby fizyczne,
co wynika zarówno z ich formalnego charakteru (osoba prawna jest konstrukcją prawną, a nie realnie żyjącą osobą), jak i z ich publicznego charakteru, co w świetle bogatego orzecznictwa sądowego implikuje konieczność liczenia się z krytyką, nawet wyrażaną w ostrej formie.

Nie można wreszcie pominąć faktu, że oskarżony dziennikarz dołożył w toku postępowania pierwszoinstancyjnego wszelkich starań, aby udowodnić prawdziwość zarzutów, które wysunął wobec gospodarki odpadami prowadzonej przez Gminę Rędziny. Wskazał, że w aktach sprawy zawarte są dowody (dokumenty, zeznania świadków) potwierdzające okoliczności, które przytoczył w swoich publikacjach. Swoje tezy oparł na oficjalnych dokumentach otrzymanych z Urzędu Gminy, na podstawie których dokonał wyliczeń. Przedstawione przez oskarżonego wyjaśnienia są w tej mierze na tyle spójne i logiczne, że trudno jest zrozumieć, dlaczego Sąd Rejonowy nie uwzględnił dowodów ewidentnie przemawiających przeciwko skazaniu. Ocena tego stanu rzeczy należy jednak do Sądu II instancji.

Opinię amicus curiae w niniejszej sprawie podpisali  dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP oraz Michał Ł. Jaszewski, doradca ds. prawnych SDP.

Pełny tekst opinii amicus curiae CMWP SDP w niniejszej sprawie jest TUTAJ.

Sprawa red. Piotra Filipczyka z portalu wPolityce.pl pozwanego z art. 212 kk. Relacja z rozprawy

21 lipca 2022 r. w Sądzie Rejonowym w Gdyni, w II Wydziale Karnym odbyło się kolejne już (trzecie) posiedzenie pomiędzy Henrykiem Jezierskim, właścicielem wydawnictw motoryzacyjnych z Trójmiasta, a Piotrem Filipczykiem, dziennikarzem portalu wPolityce.pl. Akt oskarżenia z art. 212 kk przeciwko red. Piotrowi Filipczykowi  wniósł red. Henryk Jezierski. Przyczyną oskarżenia jest opublikowany na portalu www.wpolityce.pl w dniu 29 stycznia 2019 r. tekst zatytułowany „Teczkowy skandal w Gdańsku? Sprawę zbada policja. Radni PiS dostali maile, że jeden z nich miał współpracować z SB”. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP objęło niniejszy proces monitoringiem. Obserwatorem CMWP SDP jest red. Maria Giedz. 

Sprawa prowadzona jest z wyłączeniem jawności, dlatego nie można ujawniać jej szczegółów. Na podstawie 241 art. par.2 Kodeksu Karnego ten, kto rozpowszechnia publicznie wiadomości z rozprawy sądowej prowadzonej z wyłączeniem jawności  podlega bowiem grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Sprawę prowadzi sędzia Joanna Biernacka. W rozprawie 21 lipca uczestniczyli: Henryk Jezierski, Piotr Filipczyk oraz jego pełnomocnik mec. Robert Małecki, a także Maria Giedz, obserwator  CMWP. Pojawili się też dwaj świadkowie. Wezwanych było czterech, co wynikało z wokandy wywieszonej przed salą rozpraw. Możemy jedynie wspomnieć, że sporny materiał prasowy autorstwa Piotra Filipczyka wiąże się z konfliktem Henryka Jezierskiego z gdańskim radnym PiS Waldemarem Jaroszewiczem. Najbardziej kontrowersyjnym fragmentem artykułu była informacja o mailach rozesłanych do gdańskich radnych na temat rzekomej współpracy Jaroszewicza z komunistycznymi służbami. Filipczyk napisał: „Nadawcą wiadomości, która krąży także po redakcjach, był Henryk Jezierski, znany m.in. z antysemickich publikacji dziennikarz sam jakiś czas temu zdemaskowany jako tajny współpracownik SB. Jezierski miał grozić Jaroszewiczowi, że nagłośni sprawę, jeśli ten nie złoży mandatu. – Zgłosiłem już na policję próbę szantażu i oszczerstwo – mówi nam Jaroszewicz. I dodaje, że, aby rozwiać wszelkie wątpliwości, podda się autolustracji.”

Zwrot „zdemaskowany jako tajny współpracownik SB”, określający Jezierskiego okazał się przyczyną pozwu, mimo że artykuł ukazał się po publikacji książki Daniela Wicentego: „Weryfikacja gdańskich dziennikarzy w stanie wojennym”, wydanej przez IPN w Gdańsku w 2015 r. Na stronie 77 tego opracowania czytamy: „Henryk Jezierski – pracownik sekretariatu redakcji. Proponuje się pozostawić w zespole”. Do tego jest przypis nr 17: [Jezierski] „Zarejestrowany jako KTW (prawdopodobnie 27 IV 1988 r.), a następnie jako TW ps. „Jurek” przez Wydział III WUSW w Gdańsku (nr rej. 57968, nr arch. I-26134), wyrejestrowany 3 VII 1989 r. ze względu na „odmowę współpracy” (na podstawie wypisu z dziennika rejestracyjnego b. WUSW w Gdańsku; materiały nie zachowały się)”. Wszystkie materiały z tamtego okresu zostały zmikrofilmowane, a następnie w 2010 r. spalono je wraz z mikrofilmami, dlatego też w książce Daniela Wicentego brakuje wyraźnego potwierdzenia o współpracy Jezierskiego z SB.  Spór pomiędzy Jezierskim, a Jaroszewiczem został zamknięty prawomocnym wyrokiem na niekorzyść Jezierskiego. Lista dziennikarzy pozwanych i oskarżonych przez Henryka Jezierskiego jest długa, w kilku z nich dziennikarzy wspierało i wspiera nadal CMWP SDP.

Kolejny termin rozprawy Sąd wyznaczył na 18 października 2022 r.

Tekst i zdjęcie: Maria Giedz

 

 

Apel CMWP SDP o wyjaśnienie zarzutów dotyczących nagannych metod pracy redakcji Gazety Wyborczej

W związku z informacjami ujawnionymi przez portal tvpinfo.pl poprzez publikację nagrania ze spotkania kierownictwa Gazety Wyborczej z zarządem spółki Agora z listopada 2021 r. CMWP SDP apeluje do GW o rzetelne wyjaśnienie zarzutów dotyczących stronniczości i nagannych praktyk wewnątrzredakcyjnych, jakie ujawnia publikacja. W kontekście tego, iż osoby wypowiadające się na  w/w spotkaniu, w tym kierownictwo Agory nie odpowiedziały na pisemnie zadane pytania Autorów publikacji, szczegółowe wyjaśnienie na ten temat jest wyjątkowo pożądane ze względu na ważny interes społeczny.

Z ujawnionych rozmów w GW wyłania się obraz walki o pieniądze i wpływy między Redakcją, a przedstawicielami właściciela, czyli Zarządu Spółki oraz istniejących wzajemnych pretensji i oskarżeń między zespołem redakcyjnym, a zarządzającym w wydawnictwie. Zdumienie i oburzenie mogą budzić metody pracy dziennikarzy GW przedstawione w nagraniach np. ingerencje zarządu w sprawie tekstów dotyczących reklamodawców i wydawanych książek, czy np. istnienie w redakcji grupy cyt. „dziennikarzy, którzy non-stop tropią pana Obajtka i innych ludzi” , a których pracę nadzoruje zastępca redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” kierujący działem Kraj.

Jak czytamy na stronie internetowej, portal tvp.info postanowił opublikować najważniejsze fragmenty prowadzonych w redakcji GW rozmów ze względu na interes społeczny. Pokazują one zdaniem redakcji portalu obraz tego, co działo się w spółce wydającej jedną z najważniejszych gazet w Polsce oraz ujawniają  kulisy pracy pisma związanego silnie z obozem antyrządowym i władzą lokalną w wielu miejscach w naszym kraju. Nagrane spotkanie miało miejsce po zwolnieniu przez kierownictwo Agory Jerzego Wójcika, dyrektora wydawniczego Gazety Wyborczej. Przez to zwolnienie trwający już wcześniej spór zaczął jeszcze bardziej eskalować, a redakcja zażądała rozmów z kierownictwem spółki. Poziom nieufności między przedstawicielami redakcji GW i zarządu spółki Agora  był tak wysoki, że jeden z uczestników postanowił spotkanie nagrać. Ono trafiło do portalu tvpinfo.pl

Jak informuje  portal   w trakcie spotkania padają bardzo konkretne zarzuty pod adresem kierownictwa Agory i Gazety.pl dotyczące próby odebrania danych subskrybentów Wyborczej i wystawienia ich na targowanie przez Agorę i Gazetę. Stawiane są personalne zarzuty niekompetencji menadżerów spółki, ujawnianie są praktyki promowania tekstów przez zaprzyjaźniony TVN24 oraz pojawiają się wątki finansowe, łączone z bieżącą aktywnością medialną, w tym z nagonką na prezesa Orlenu. Dlatego CMWP SDP apeluje o wyjaśnienie tych zarzutów.  Sprawa ta jest istotna w kontekście realizacji zasady wolności słowa demokratycznego państwa ze względu na społeczne skutki oddziaływania mediów, w tym Gazety Wyborczej, oraz wpływ na nie warunków pracy dziennikarzy i redaktorów oraz ich metod pracy.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

Warszawa, 25 lipca 2022 r.

 

CMWP SDP obejmuje monitoringiem sprawę z powództwa RASP przeciwko red. Samuelowi Pereira

W związku z pozwem o naruszenie dóbr osobistych,  jaki  w 2018 r. skierowało wydawnictwo Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. przeciwko Redaktorowi Samuelowi Pereira, Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP zawiadamia o objęciu niniejszej sprawy monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela w zakresie wolności słowa. Stosowne pismo zostało wysłane do Sądu Okręgowego w Warszawie. Według oceny CMWP, w niniejszej sprawie zachodzi zagrożenie naruszenia praw obywatelskich red. Samuela Pereiry. CMWP SDP  od początku wspiera dziennikarza w tym sporze z medialnym potentatem i broni jego prawa do swobody wypowiedzi oraz dziennikarskiej niezależności.

Redaktor Samuel Pereira został pozwany przez Ringiuer Axel Springer sp.z o.o. w październiku 2018 roku za 26 swoich wpisów na portalach społecznościowych, jakie opublikował w okresie od stycznia do lipca 2018 r. na portalu Twiiter  oraz za  jeden wpis z października 2017  na portalu Facebook, a w których rzekomo miał rozpowszechniać nieprawdziwe informacje i sugestie dotyczące niemiecko – szwajcarskiego wydawnictwa Ringier Axel Springer sp. z o.o. RASP  domaga się  usunięcia wpisów red. Pereiry ze wskazanych portali, przeprosin w różnych mediach oraz odszkodowania w postaci wpłaty na cel społeczny w wysokości 100 tysięcy złotych. CMWP SDP  podjęło monitoring sprawy zgodnie z przepisami prawa, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

Ostatnia rozprawa w tej sprawie odbyła się 18 maja 2022 r. Posiedzenie było jawne i odbyło się w trybie on-line. Przypomniano, iż dziennikarz został oskarżony w 2018 roku przez spółkę Ringier Axel Springer Polska o naruszenie dóbr osobistych. Przedmiotem sporu są wpisy z okresu od października 2017 roku do lipca 2018 roku, które zostały umieszczone przez Samuela Pereirę na portalach społecznościowych (Tweeter i Facebook). Według skarżących, publicysta zamieszczając owe wpisy naruszył dobra osobiste wydawnictwa w postaci jego renomy. W związku z tym spółka domaga się od pozwanego dziennikarza: 100 tysięcy złotych na rzecz organizacji charytatywnej, zamieszczenia przeprosin na wymienionych portalach społecznościowych oraz usunięcia z prowadzonych przez Pereirę portali 26 wpisów, a także nakazanie „zaniechania rozpowszechniania nieprawdziwych informacji i sugestii dotyczących RASP”.

Podczas procesu, w charakterze strony powodowej, przed sądem stawił się Krzysztof Stopa, dyrektor finansowy RASP.  Stwierdził on, że wydawnictwo skierowało do dziennikarza pismo, w którym domagało się zaprzestania naruszeń. Pytany o skutki spornych wpisów, Stopa oświadczył, że dotknęły one zarówno dziennikarzy jak i pracowników, wywołując złość oraz falę negatywnych komentarzy, a samo pismo RASPU miało wzbudzić eskalację tych wpisów. Były to na przykład: tworzenie informacji pod dyktando Niemiec. Według Krzysztofa Stopy: Dziennik Fakt nie jest niemieckim wydawnictwem. Jest polską spółką. Fakt jest podmiotem z kapitałem głównie szwajcarskim. Kolejna sporna informacja brzmiała: Fakt jest redagowany przez Marka Dekana, na co zeznający stwierdził, że linia redakcyjna nie jest związana z liną zarządzania. Za godzące w wydawnictwo wpisy skarżący uznał także zdanie: Fakt gazeta codzienna jest brukowcem, w którym pracują hieny. Dodatkowo zarzucił, że Pereira nie skonfrontował swoich wpisów z dziennikarzami i pracownikami Faktu przed umieszczeniem ich na portalach społecznościowych. Stopa oświadczył także przed sądem, że misją Faktu jest rzetelne informowanie społeczeństwa, by mogło ono dokonywać właściwych wyborów. A wszystkie wpisy publicysty bazują na stereotypach, wykorzystują polsko-niemieckie relacje historyczne. Godzą w dobre imię wydawnictwa, dziennikarzy i innych prawników. Jednym słowem, Samuel Pereira nie miał podstawy do swoich publikacji.

Do tych zarzutów odniósł się oskarżony dziennikarz, który stwierdził, że poczynania RASP-u są w sprzeczności zarówno do standardów jak i praktyki dziennikarskiej. Odmawia mu się konstytucyjnego prawa do wyrażania własnych poglądów, w tym krytyki, którą z kolei gwarantuje prawo prasowe. Redaktor Pereira przekonywał, że jego celem nie było wydawnictwo jako takie, ale odnosił się do konkretnych wydarzeń, publikacji i dyskusji w mediach społecznościowych polemizując z konkretnymi dziennikarzami. Zwrócił też uwagę, że należy oddzielić wpisy w mediach społecznościowych od publikacji w gazetach czy portalach, gdzie przygotowując artykuł bada się zagadnienie z kilku stron i weryfikuje zdarzenia. Dyskusja w komunikatorach, jest nieporównywalna – dowodził dziennikarz  – bowiem toczy się bezpośrednio między użytkownikami. Ja zawsze uczestniczyłem w tych dyskusjach. Sam wielokrotnie byłem ofiarą mocnych tez – powiedział. W tym miejscu Samuel Pereira zacytował bardzo obraźliwe, odnoszące się do niego osobiści komentarze pokazując tym samym „temperaturę” polemiki w mediach społecznościowych. W kontekście listu szefa koncernu RASP do pracowników zatrudnionych w Polsce, Pereira stwierdził: Ten list został przekazany wszystkim dziennikarzom należącym do RASP-u, ujawniony przez media, niezdementowany przez p. Marka Dekana. Nie kontaktowałem się z p. Dekanem, bo nie widziałem takiej potrzeby.

Rozprawa zakończyła się wnioskiem wydawnictwa RASP o wyznaczenie terminu, na przedstawienie swojego ostatecznego stanowiska na piśmie, do którego z kolei odniesie się Samuel Pereira. Sędzia Agnieszka Bedyńska-Abramczyk poinformowała o możliwości podjęcia dalszych decyzji, w szczególności w zakresie wydania orzeczenia końcowego, na posiedzeniu niejawnym.

***

Relacja z rozprawy wydawnictwa RASP przeciwko redaktorowi Samuelowi Pereira

18 maja 2022 roku w Sądzie Okręgowym w Warszawie, odbyła się kolejna już rozprawa przeciwko redaktorowi Samuelowi Pereira. Posiedzenie było jawne i odbyło się w trybie on-line. Dziennikarz został oskarżony w 2018 roku przez spółkę Ringier Axel Springer Polska o naruszenie dóbr osobistych. Przedmiotem sporu są wpisy z okresu od października 2017 roku do lipca 2018 roku, które zostały umieszczone przez Samuela Pereirę na portalach społecznościowych (Tweeter i Facebook). Według skarżących, publicysta zamieszczając owe wpisy naruszył dobra osobiste wydawnictwa w postaci jego renomy. W związku z tym spółka domaga się od pozwanego dziennikarza: 100 tysięcy złotych na rzecz organizacji charytatywnej, zamieszczenia przeprosin na wymienionych portalach społecznościowych oraz usunięcia z prowadzonych przez Pereirę portali 26 wpisów, a także nakazanie „zaniechania rozpowszechniania nieprawdziwych informacji i sugestii dotyczących RASP”.

Podczas procesu, w charakterze strony powodowej, przed sądem stawił się Krzysztof Stopa, dyrektor finansowy RASP.  Stwierdził on, że wydawnictwo skierowało do dziennikarza pismo, w którym domagało się zaprzestania naruszeń. Pytany o skutki spornych wpisów, Stopa oświadczył, że dotknęły one zarówno dziennikarzy jak i pracowników, wywołując złość oraz falę negatywnych komentarzy, a samo pismo RASPU miało wzbudzić eskalację tych wpisów. Były to na przykład: tworzenie informacji pod dyktando Niemiec. Według Krzysztofa Stopy: Dziennik Fakt nie jest niemieckim wydawnictwem. Jest polską spółką. Fakt jest podmiotem z kapitałem głównie szwajcarskim. Kolejna sporna informacja brzmiała: Fakt jest redagowany przez Marka Dekana, na co zeznający stwierdził, że linia redakcyjna nie jest związana z liną zarządzania. Za godzące w wydawnictwo wpisy skarżący uznał także zdanie: Fakt gazeta codzienna jest brukowcem, w którym pracują hieny. Dodatkowo zarzucił, że Pereira nie skonfrontował swoich wpisów z dziennikarzami i pracownikami Faktu przed umieszczeniem ich na portalach społecznościowych. Stopa oświadczył także przed sądem, że misją Faktu jest rzetelne informowanie społeczeństwa, by mogło ono dokonywać właściwych wyborów. A wszystkie wpisy publicysty bazują na stereotypach, wykorzystują polsko-niemieckie relacje historyczne. Godzą w dobre imię wydawnictwa, dziennikarzy i innych prawników. Jednym słowem, Samuel Pereira nie miał podstawy do swoich publikacji. Do tych zarzutów odniósł się oskarżony dziennikarz, który stwierdził, że poczynania RASPu są w sprzeczności zarówno do standardów jak i praktyki dziennikarskiej. Odmawia mu się konstytucyjnego prawa do wyrażania własnych poglądów, w tym krytyki, którą z kolei gwarantuje prawo prasowe. Pereira przekonywał, że jego celem nie było wydawnictwo jako takie, ale odnosił się do konkretnych wydarzeń, publikacji i dyskusji w mediach społecznościowych polemizując z konkretnymi dziennikarzami. Zwrócił też uwagę, że należy oddzielić wpisy w mediach społecznościowych od publikacji w gazetach czy portalach, gdzie przygotowując artykuł bada się zagadnienie z kilku stron i weryfikuje zdarzenia. Dyskusja w komunikatorach, jest nieporównywalna – dowodził dziennikarz  – bowiem toczy się bezpośrednio między użytkownikami. Ja zawsze uczestniczyłem w tych dyskusjach. Sam wielokrotnie byłem ofiarą mocnych tez – powiedział. W tym miejscu Samuel Pereira zacytował bardzo obraźliwe, odnoszące się do niego osobiści komentarze pokazując tym samym „temperaturę” polemiki w mediach społecznościowych. W kontekście listu szefa koncernu RASP do pracowników zatrudnionych w Polsce, Pereira stwierdził: Ten list został przekazany wszystkim dziennikarzom należącym do RASP-u, ujawniony przez media, niezdementowany przez p. Marka Dekana. Nie kontaktowałem się z p. Dekanem, bo nie widziałem takiej potrzeby.
Rozprawa zakończyła się wnioskiem wydawnictwa RASP o wyznaczenie terminu, na przedstawienie swojego ostatecznego stanowiska na piśmie, do którego z kolei odniesie się Samuel Pereira. Sędzia Agnieszka Bedyńska-Abramczyk poinformowała o możliwości podjęcia dalszych decyzji, w szczególności w zakresie wydania orzeczenia końcowego, na posiedzeniu niejawnym.

Redaktor Samuel Pereira został pozwany przez Ringiuer Axel Springer sp.z o.o. w październiku 2018 roku za 26 swoich wpisów na portalach społecznościowych, jakie opublikował w okresie od stycznia do lipca 2018 r. na portalu Twiiter  oraz za  jeden wpis z października 2017  na portalu Facebook, a w których rzekomo miał rozpowszechniać nieprawdziwe informacje i sugestie dotyczące niemiecko – szwajcarskiego wydawnictwa Ringier Axel Springer sp. z o.o. RASP  domaga się  usunięcia wpisów red. Pereiry ze wskazanych portali, przeprosin w różnych mediach oraz odszkodowania w postaci wpłaty na cel społeczny w wysokości 100 tysięcy złotych.

tekst i zdjęcia : Aleksandra Tabaczyńska

Protest CMWP SDP przeciwko atakowi na ekipę Telewizji Polskiej

CMWP SDP  stanowczo protestuje przeciwko atakowi na  ekipę Telewizji Polskiej, do jakiego  doszło 17 lipca br. na Placu Powstańców Warszawy przed siedzibą TVP w Warszawie apeluje do przedstawicieli władz o szczegółowe wyjaśnienie wszystkich okoliczności tego zajścia  oraz o pomoc w  ustaleniu tożsamości sprawców i ukaranie osób winnych tej sytuacji.

W niedzielę 17 lipca po południu pod siedzibą TVP na stołecznym pl. Powstańców Warszawy doszło do napaści i aktów agresji fizycznej ze strony niezidentyfikowanych napastników w stronę ekipy Telewizji Polskiej. Pod adresem ekipy  TVP i pracowników ochrony TVP skierowano wulgaryzmy oraz  groźby pobicia, jeden z pracowników został opluty, a w stronę ekipy rzucano butelką. Na opublikowanym przez TVP  nagraniu widać, jak dwaj agresorzy grożą pobiciem członkowi ekipy Telewizji Polskiej, a jeden z nich pluje jednemu z członków ekipy w twarz. Potem obaj odchodzą, ale po chwili mężczyźni wracają i kierują swoje groźby również pod adresem ochrony obiektu TVP. Następnie znów odchodzą, a mężczyzna, który wcześniej znieważył pracownika Telewizji Polskiej, rzuca w kierunku ekipy butelkę. Wsiadają do podstawionego dla nich samochodu. Obaj zajmują miejsca z prawej strony, prawdopodobnie więc w pojeździe siedzi jeszcze co najmniej jedna osoba – kierowca. Auto – białe kombi – skręca w ul. Moniuszki w Warszawie.

CMWP SDP podkreśla, iż fizyczne ataki na dziennikarzy i członków ekip realizujących materiały prasowe są jaskrawym naruszeniem zasady wolności słowa, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa i nigdy nie powinny mieć miejsca. Bezpieczeństwo pracy dziennikarzy i osób z nimi współpracujących jest warunkiem prawidłowej realizacji tej zasady, a państwo jest zobowiązane do zapewnienia dziennikarzom i osobom z nimi pracującym warunków pracy niezagrażających ich życiu i zdrowiu. Dlatego CMWP SDP przyłącza się do apelu TVP o pomoc w ustaleniu tożsamości sprawców opisanego zajścia i wyciągnięcie wobec nich konsekwencji prawnych.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

Warszawa 18 lipca 2022 r.

 

Informacje źródłowe materiału filmowego TUTAJ.

 

Wsparcie CMWP SDP dla „Gazety Lubuskiej” w sporze z zarządem województwa lubuskiego

Marszałek Województwa Lubuskiego naciska na „Gazetę Lubuską”, by zakończyła współpracę z dziennikarzem, który opisuje  aferę mobbingu i molestowania w gorzowskim WORD. Zarząd województwa  jednoznacznie zaapelował o to w piśmie przygotowanym przez prawników urzędu marszałkowskiego i podpisanym przez rzecznika prasowego zarządu województwa, Pawła Kozłowskiego. Pismo odnosi się do cyklu artykułów poświęconych aferze w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Gorzowie, oskarżeń o mobbing i molestowanie oraz bierność polityków, którzy mając wiedzę o możliwym przestępstwie, nie podjęli zdecydowanych działań. Wśród autorów artykułów na ten temat jest red. Robert Bagiński. W ocenie urzędników jego teksty budzą „niesmak”, są „stronnicze i przygotowane wbrew etyce dziennikarskiej”. Redakcja stanowczo odpiera te zarzuty. Jej stanowisko wspiera Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. 

W ocenie Centrum  jest to  próba ograniczenia wolności słowa i niezależności redakcji. Pismo tego typu jest zdumiewające i wychodzi poza normalne relacje między przedstawicielami władzy, a mediami. To niedopuszczalna metoda dyscyplinowania redakcji, naruszanie zasad wolności słowa i niezależności mediów. Nie można także deprecjonować autora, bo ktoś kiedyś uznał, że on w przeszłości w czymś się pomylił lub popełnił błąd. Jeśli pojawiają się zastrzeżenia co do treści artykułu, to wysyła się sprostowanie. Można opublikować stanowisko w swoich kanałach informacyjnych. Ostatni krok to pozwanie redakcji do sądu. Prawo wszystkie te możliwości przewiduje. Przesłane przez urząd pismo stanowi nieformalny nacisk, który służy zastraszeniu innych, by wszyscy wiedzieli, że jeśli będą zadzierać z władzą, to spotkają ich kłopoty. To przekroczenie kompetencji i działanie przeciwskuteczne. Dziś nikt podjętego tematu nie może zostawić, żeby nie poddać się presji urzędników – czytamy w stanowisku CMWP SDP przesłanym przez dyrektor Jolantę Hajdasz do Redakcji Gazety Lubuskiej.

Więcej na ten temat TUTAJ.

 

Przesłuchanie red. Tomasza Sakiewicza z procesie z powództwa Bartosza Kramka

15 lipca br. w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie odbyła się kolejna rozprawa z powództwa Bartosza Kramka wytoczona przeciw Tomaszowi Sakiewiczowi. Sprawa dotyczy fotomontażu na okładce „Gazety Polskiej” z 16 sierpnia 2017 r. ukazującej „nową kampanię wrześniową” z podobizną m.in. Kramka. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP objęło niniejszą sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela, w szczególności w zakresie wolności słowa. 9 czerwca br. CMWP przesłało do Sądu swoją opinię działając w charakterze amicus curiae.  CMWP SDP  broni redaktora Tomasza Sakiewicza w tym procesie. Obserwatorem CMWP SDP  jest  red. Anna Maria Szczepaniak. 

Mąż Ludmiły Kozłowskiej, szefowej Fundacji Otwarty Dialog, zarzuca naczelnemu „Gazety Polskiej” naruszenie dóbr osobistych w postaci godności, szacunku, czci, dobrego imienia i reputacji. Żalący twierdzi, że z powodu publikacji wciąż doświadcza ostracyzmu: Odbiór społeczny jest taki, że ja do dzisiaj spotykam się z takimi reakcjami na ulicy – jestem wyzywany od zdrajców, sprzedawczyków. Zadawane są mi czasami pytania na protestach, gdzie padają pytania o to, jak to jest zdradzać ojczyznę. Sprawę w I instancji prowadził sędzia Tomasz Jaskłowski, który od samego początku nie krył swojego stanowiska wobec całej sytuacji: nie dopuścił do przesłuchania Tomasza Sakiewicza i wyrażał wdzięczność wobec  Bartosza Kramka. Podczas rozprawy w lipcu ub.r. sędzia Jaskłowski mówił: Proszę pana [ zwracając się do p. Kramka– przyp. red.], tak w ogóle trochę mi niezręcznie występować w tej sprawie, bo pan występował w mojej obronie, a teraz ja pana sądzę. No, trochę dziwne. No, ale ja to zrobię.

Tomasz Sakiewicz konsekwentnie podczas rozpraw w I i II instancji domagał się możliwości złożenia wyjaśnień.  Sędzia Jaskłowski, który podczas pierwszej rozprawy dwukrotnie – bo to już dwa razy stajemy w apelacji – uniemożliwił mi zeznania oraz powiedział, że solidaryzuje się z panem Kramkiem, czyli wyraził swój pozytywny stosunek do jednej ze strony i jednocześnie bardzo krytyczny do mnie. Ponadto pozbawił mnie prawa obrony. To nawet u Sowietów udawali, że przesłuchuje się strony – mówił pozwany red. Sakiewicz.

Tym razem doszło do przesłuchania redaktora Tomasza Sakiewicza. W pierwszej kolejności odpowiadał on na pytanie o konsekwencje publikacji okładki „Gazety Polskiej” . Czy ta okładka mogła wyrządzić wielką krzywdę? Nie wybraliśmy munduru żołnierza Wehrmachtu czy SS, czy NKWD – chociaż nie wiem, czy to akurat Bartosza Kramka by obrażało – ale wybraliśmy policjantów gdańskich nieistniejącej formacji, która podlegała Lidze Narodów i która została rzeczywiście przejęta przez Niemcy hitlerowskie po napadzie na Polskę, ale ona nigdy nie została uznana za zbrodniczą.  Według naczelnego „Gazety Polskiej” okładka miała charakter satyryczny. Chcieliśmy rozładować napięcie, które pan Bartosz nakręcał – to był nasz cel. Satyra jest najłagodniejszą formą krytyki. I ta satyra okazała się skuteczna – działania pana Kramka ludzie po prostu wyśmiali. Nie było nic lepszego, co mogliśmy zrobić dla społeczeństwa i dla przestrzegania prawa w Polsce, niż rozładować napięcie i skłonić do przestrzegania prawa.

Tomasz  Sakiewicz nawiązał także do działalności prezesa Fundacji „Otwarty Dialog”, która zdaniem wielu mediów i części organizacji pozazarządowych od lat wymierzona jest w rząd Polski. Mąż Kozłowskiej zaś osobiście angażuje się w różnego rodzaju akcje zmierzające do destabilizacji organów państwowych, a w przestrzeni medialnej wzywał: „Niech państwo stanie: wyłączmy rząd!”.Naczelny GP przypomniał, że zarzuty działania na szkodę naszego kraju wobec Bartosza Kramka : Bartosz Kramek zgodnie z decyzją prokuratury i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego jest podejrzany o pranie pieniędzy pochodzących z nielegalnych rosyjskich źródeł. To, co wiemy na temat tych źródeł, to włos jeży się na głowie. Tu chodzi przecież o to, że jednym ze sponsorów był człowiek, który pracował na rzecz przemysłu wojennego Federacji Rosyjskiej. I nic dziwnego, że wzbudziło to zainteresowanie ABW. Tym bardziej, że ten sam człowiek później nawet zgodnie z tym, co zostało pokazane na okładce, zaatakował naszą granicę i próbował ją przerwać.  

Pełnomocnik Kramka mec. Maciej Lach nazwał publikację „nagonką” i stwierdził, że : chodziło po prostu o atak na przeciwników politycznych; na osoby, które jakoś do koncepcji pozwanego nie przystają”. W ocenie mec. Lacha argument o satyrze jest w tym przypadku kompletnie nieudolny: „Otóż ja nie należę do osób, które śmieją się z jakichkolwiek fotografii z okresu II wojny światowej i myślę, że takich ludzi jak ja jest wielu. 

Zdaniem redaktora Tomasza Sakiewicza zachowanie ostrzegające przez poparciem dla działań męża Kozłowskiej wynikało z odpowiedzialności za kraj: Ważnym celem społecznym było uświadomienie, że udział w tym, co robi pan Bartosz Kramek, jest niebezpieczny, szkodliwy dla państwa. Dlatego chcieliśmy zachęcić ludzi, aby nie brali udziału w tej kampanii, ponieważ ona wiązała się z łamaniem prawa. 

Bartosz Kramek domaga się od red. Tomasza Sakiewicza kilkudziesięciu tysięcy złotych odszkodowania oraz publikacji przeprosin na okładce „Gazety Polskiej”.

Ogłoszenie wyroku w tej sprawie ma odbyć się 11 sierpnia.

tekst i zdjęcia: Anna Maria Szczepaniak

Opinia amicus curiae CMWP SDP w tej sprawie: Stanowisko amicus curiae CMWP SDP w sprawie Kramek przeciwko Sakiewicz

Relacja z poprzedniej rozprawy: TUTAJ.

 

Apel CMWP SDP o rzetelne wyjaśnienie zarzutów o mobbing i molestowanie seksualne w redakcji Newsweek Polska

W związku z  zapowiedzią podjęcia kroków prawnych przez wydawnictwo Ringier Axel Springer Polska (RASP)  przeciwko red. Ryszardowi Holzerowi opisującemu mobbing i naganne relacje między przełożonymi, a podwładnymi dziennikarzami w redakcji Newsweek Polska, CMWP SDP apeluję o ich zaniechanie i rzetelne wyjaśnienie wszystkich przyczyn i okoliczności zwolnienia z pełnionej funkcji byłego redaktora naczelnego tygodnika Tomasza Lisa. W opinii CMWP SDP niezwykle ważna jest zarówno prawna, jak i moralno – etyczna ocena wszelkich okoliczności bulwersujących zdarzeń opisywanych w mediach od czasu nagłego zwolnienia z pracy byłego redaktora naczelnego przez wydawcę i właściciela gazety. Sprawa ta jest istotna w kontekście realizacji zasady wolności słowa demokratycznego państwa ze względu na społeczne skutki oddziaływania mediów oraz wpływ na nie warunków pracy dziennikarzy i redaktorów mediów.

24 maja br. wydawnictwo Ringier Axel Springer Polska rozwiązało w trybie natychmiastowym umowę z Tomaszem Lisem, który przez ponad 10 lat pełnił funkcję redaktora naczelnego „Newsweek Polska”. W komunikacie prasowym przesłanym do mediów nie podano przyczyn tej decyzji. W związku z podejrzeniami o niewłaściwe zachowania wobec podwładnych Tomasz Lis został także zawieszony w pracy przez Radio TOK FM. Jednocześnie w mediach pojawiły się informacje, że za zwolnieniem z pracy redaktora naczelnego stały m.in. oskarżenia o mobbing i że w tej sprawie działała specjalna komisja powołana przez wydawnictwo. Jednocześnie w mediach tradycyjnych i społecznościowych opublikowano szereg artykułów ujawniających niewłaściwe i niedopuszczalne, a w niektórych przypadkach wręcz skandaliczne zachowania zwolnionego z pracy redaktora naczelnego i jego współpracowników wobec podwładnych. Szczególnie niepokojące są przy tym doniesienia o tym, iż osoby pełniące funkcje przełożonych w tygodniku Newsweek Polska ignorowały i tuszowały absolutnie naganne zachowania i że w prowadzeniu tego typu działań zaangażowany był także dział zarządzania zasobami ludzkimi w RASP, który z założenia powinien im przeciwdziałać.

30 czerwca poinformowano (m.in. portal rp.pl, wiadomosciwp.pl, i polskatimes.pl), iż po medialnych doniesieniach o mobbingu, poniżaniu i seksistowskich komentarzach w redakcji „Newsweek Polska” kierowanej przez Tomasza Lisa warszawski Okręgowy Inspektorat Pracy zapowiedział kontrolę w siedzibie tygodnika. Inspektorzy mają zbadać wewnętrzne procedury wydawnictwa Ringier Axel Springer Polska dot. w/o spraw. Z kolei 3 lipca związkowcy skupieni w Komisji Zakładowej Inicjatywy Pracowniczej w Ringier Axel Springer Polska poinformowali, że przesłali zarządowi wydawcy postulaty działań mających na celu poprawę funkcjonowania polityki antymobbingowej w firmie oraz i ujawnienie powodów zwolnienia Tomasza Lisa (informował o tym m.in. portal wirtualnemedia.pl i press.pl).

W związku z oświadczeniem RASP z 8 lipca br. , w którym wydawnictwo zapowiada podjęcie kroków prawnych przeciwko red. Ryszardowi Holzerowi, byłemu sekretarzowi redakcji Newsweek Polska, który opublikował informacje na temat przyczyn zwolnienia z pracy byłego redaktora naczelnego gazety CMWP SDP oświadcza, iż w ocenie CMWP SDP  na tym etapie sprawy działanie takie stanowi  tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), tzn. akcję procesową nakierowaną na faktyczne ograniczenie niezależności dziennikarskiej oraz ograniczenie praw obywatelskich w zakresie wolności słowa, poprzez zniechęcenie zarówno red. Ryszarda Holzera jak i innych dziennikarzy, do podejmowania tematyki zarzutów wobec Tomasza Lisa i stosunków pracy w Newsweek Polska. Powoduje to tzw. efekt mrożący (tzw. chilling effect), wielokrotnie opisywany na gruncie prawa polskiego, jak i międzynarodowego jako naruszenie niezależności dziennikarzy, którzy w interesie społecznym mają prawo wyrażać publicznie swoje poglądy nawet w trudnych i kontrowersyjnych sprawach, broniąc w ten sposób państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP).

CMWP SDP zapewnia, iż nieodpłatnie udzieli dziennikarzom wszelkiego wsparcia i pomocy prawnej w w/o sprawie, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba.

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP 

Warszawa 12 lipca 2022 r.


OŚWIADCZENIE RASP z 8 lipca 2022

Dyskusja tocząca się w ostatnich tygodniach w mediach oraz mediach społecznościowych pokazuje, jak trudno jest odróżnić zarzuty i spekulacje od faktów i prawdziwych informacji. W trosce o naszych pracowników – jako pracodawca – mamy obowiązek zachowywać się odpowiedzialnie i zgodnie z prawem. Dlatego zawsze działamy w oparciu o fakty i dowody, a nie plotki czy insynuacje. Z uwagi na konieczność ochrony osób zgłaszających przypadki niewłaściwego zachowania oraz ze względu na zobowiązania prawne, naszym obowiązkiem jest dochowanie pełnej poufności. Dlatego nie komentujemy publicznie spraw pracowniczych ani obecnych, ani byłych pracowników.Jednocześnie podkreślamy, że rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji, naruszanie dobrego imienia naszych pracowników oraz wizerunku firmy, spotka się z naszą zdecydowaną reakcją.Nieprawdziwe informacje oraz insynuacje rozpowszechniane w mediach przez Pana Ryszarda Holzera uderzają w dobre imię naszych pracowników. W związku z tym podejmiemy w tej kwestii stosowne kroki prawne.

Źródło: TUTAJ.

CMWP SDP w „Salonie Dziennikarskim” w TVP INFO

Kulisy zwolnienia Tomasza Lisa z funkcji redaktora naczelnego „Newsweeka” i konsekwencje tego faktu oraz  komentarze do gróźb Donalda Tuska w odniesieniu do prezesa NBP i  bieżących wydarzeń politycznych to tematy najnowszej audycji „Salon dziennikarski”  emitowanej na żywo w TVP INFO 9 lipca 2022. Tym razem gośćmi red. Michała Karnowskiego byli red. Stanisław Janecki z tygodnika Sieci, red. Jacek Łęski z TVP i mec. Marek Markiewicz oraz Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP. 

Protest CMWP SDP przeciwko odmowie akredytacji dla mediów publicznych przez PO w Szczecinie

CMWP SDP protestuje przeciwko naruszaniu zasady wolności słowa demokratycznego państwa przez Platformę Obywatelską w Szczecinie poprzez  odmowę udzielenia akredytacji dziennikarskich  redakcjom Polskiego Radia i Telewizji Polskiej w Szczecinie na  spotkaniu z liderem Platformy Obywatelskiej, Donaldem Tuskiem, jakie miało miejsce 9 lipca b.r. w auli Akademii Morskiej w Szczecinie. Dzień wcześniej redakcje, zarówno Polskiego Radia Szczecin, jak i  TVP 3 Szczecin, otrzymały zaproszenie od biura prasowego PO na to wydarzenie. Pół godziny przed spotkaniem Patryk Jaskulski z biura prasowego PO poinformował dziennikarzy w/w mediów, że nie zostaną wpuszczeni na spotkanie z liderem PO, co też się stało.

W kontekście tej odmowy szczególnie wymowne jest to, iż w przeszłości publikacje w/w redakcji publicznych wielokrotnie ujawniały różnego rodzaju nieprawidłowości związane z działaniami lokalnych działaczy PO w Szczecinie. Brak zgody na uczestnictwo tych mediów, zarówno lokalnego oddziału Polskiego Radia, jak i Telewizji Polskiej, w publicznych spotkaniach działaczy Platformy Obywatelskiej można więc potraktować jako szykanę wobec tych mediów, która oznacza niechęć tej partii politycznej do transparentnej i jawnej działalności.

CMWP SDP podkreśla, iż w ten sposób PO może łamać  konstytucyjną zasadę wolności słowa demokratycznego państwa, która  to obejmuje nie tylko  wolność wyrażania swoich poglądów ale także  pozyskiwania  (i rozpowszechniania)  informacji. Zarówno na gruncie prawa krajowego jak i międzynarodowego wolność słowa i prasy stanowią podstawowe swobody i wartości, do których ochrony obowiązane są zarówno instytucje państwowe oraz inne organizacje działające w przestrzeni publicznej. Opisana praktyka wykluczania niektórych dziennikarzy z dostępu do informacji budzi więc zdecydowany sprzeciw, nie sposób bowiem przyjąć, by opisane wyżej działania PO w Szczecinie miały się przyczynić do wzmocnienia demokracji czy respektowania zasady wolności słowa.

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

Warszawa, 9 lipca 2022 r.

Sprawozdanie CMWP SDP z działalności w czerwcu 2022 w Kurierze Wnet

W tym roku Dzień Dziennikarza ma gorzki smak. Trwa czwarty miesiąc wojny na pełną skalę i straciliśmy 32 dziennikarzy. W ciągu ośmiu lat wojny straciliśmy ich jeszcze więcej– powiedział 6 czerwca ukraiński minister kultury i polityki informacyjnej Ołeksandr Tkaczenko z okazji obchodzonego tego dnia na Ukrainie dziennikarskiego święta. W kontekście tych słów jak banalne wydają się nasze problemy z wolnością słowa, jak błahymi de facto sprawami zajmują się sądy, analizując dziennikarskie teksty i rozpatrując każdy, nawet najbardziej dziwaczny pozew o rzekome zniesławienie. Na Ukrainie dziennikarze giną, wykonując swoją pracę na froncie i w objętych walkami miastach. Wśród zabitych są także reporterzy, którzy stali się ofiarami ostrzałów i tacy, którzy pełnili służbę wojskową i zginęli w trakcie działań bojowych. Z tej perspektywy żadna z opisywanych poniżej spraw nie ma znaczenia, a zarzuty wobec reporterów i publicystów chyba nawet trudno byłoby przetłumaczyć na ukraiński. Ci dziennikarze, którzy relacjonują wojnę na Ukrainie nie mają złudzeń, że wojna zagraża także naszemu krajowi. W obliczu takiego niebezpieczeństwa jak wojna na Ukrainie byłoby dobrze, gdyby oskarżyciele wycofali swoje pozwy i zostawili dziennikarzy w spokoju. Choćby ze względu na ten absolutnie dramatyczny czas. Jest wielką satysfakcją dla nas podziękowanie, jakie w imieniu Narodowego Związku Dziennikarzy Ukrainy skierował do CMWP SDP Siergiej Tomilenko, jego prezes. Podziękowanie takie otrzymało także Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich – czytamy w sprawozdaniu CMWP SDP za ostatni miesiąc.

I jeszcze uwaga techniczna – podsumowanie działalności CMWP SDP ukazuje się w „Kurierze Wnet”co miesiąc, sprawozdania te są skrócone w stosunku do pełnej wersji, mających mało czasu na lekturę gorąco zachęcamy więc do sięgnięcia do papierowego wydania  gazety. Jej egzemplarze są dostępne (nieodpłatnie) w siedzibie CMWP SDP (Warszawa, ul. Foksal 3//5).

nr 6 (60) 2022 Sprawozdanie CMWP SDP

Dziennikarz uniewinniony, redaktor naczelny jeszcze nie. Wyrok w sprawach z 212 kk przeciwko Głosowi Zabrza i Rudy Śląskiej

Dziennikarz uniewinniony, ale redaktor naczelny  – nie, bo jeden z zarzutów przeciwko niemu został jedynie warunkowo umorzony, co oznacza, ze ma wpłacić 2 tysiące zł. nawiązki, a to jest dla niego,  i dla kierowanej przez niego gazety, niebezpieczne, bo otwiera drogę do roszczeń  na gruncie prawa cywilnego.  Dlatego CMWP SDP protestuje przeciwko tej części orzeczenia i zapowiada wsparcie Redakcji  Głosu Zabrza i Rudy Śląskiej przy składaniu apelacji od tego wyroku.  W imieniu oskarżonego złożenie apelacji potwierdził  jego adwokat. 

20 czerwca Sąd Rejonowy w Zabrzu  wydał wyrok w sprawie karnej z art. 212 kk z oskarżenia Fabiana Pawlaka opisywanego przez  dziennikarza gazety Głos Zabrza red. Przemysława Jarasza i redaktora naczelnego Jakuba Lazara. Fabian Pawlak wytoczył  im  trzy procesy karne z art. 212 o zniesławienie . w 2018 roku w Głosie Zabrza redakcja ujawniła, iż jest to  absolwent prawa, który nie uzyskał jak dotąd uprawnień adwokackich ani radcowskich i  prowadzi jedynie kancelarię doradztwa prawnego, co oznacza, że nie może wykonywać pewnej części usług, jak np. prowadzenie w sądzie spraw karnych czy rozwodowych. Niestety, część zwyczajnych  ludzi nie rozróżnia terminów i znaczenia określeń „radca prawny – doradca prawny” i była przekonana, że ma do czynienia z zawodowym prawnikiem o pełnych uprawnieniach. Zdaniem redakcji potwierdzała to jego oficjalna strona internetowa, na której wśród swych ofert zawarł niemal pełny zakres usług prawnych, dodatkowo powołując się wyraźnie na pracę w Sądzie Rejonowym w Lublinie. Sprawa została opisana przez  Głos Zabrza, gdy do Redakcji zaczęły docierać informacje o tym, że poszkodowani klienci Fabiana Pawlaka zgłaszają się do zabrzańskiego biura poselskiego posła Borysa Budki oraz do miejscowej prokuratury z prośbami o interwencje.  To niestety było nieskuteczne, bo prokuratura ostatecznie umorzyła kilka wszczętych postępowań, gdy się okazało, że na umowach z klientami drobnym druczkiem były adnotacje, że Fabian Pawlak jest doradcą, a nie radcą. Wtedy zaczął on nękać redakcję  aktami oskarżenia . Jak zazwyczaj w przypadku 212 kk toczyły się one z wyłączeniem jawności.

W sumie przeciwko dziennikarzowi  oraz redaktorowi naczelnemu Głosu Zabrza i Rudy Śląskiej w Sądzie Rejonowym w Zabrzu prowadzone były trzy sprawy. W pierwszej dziennikarz Przemysław Jarasz  został oskarżony wraz z redaktorem naczelnym za serię artykułów ukazujących całą sytuację i niejasności, a także rozwój sytuacji po pierwszym artykule. Chodzi o publikacje „Gra pozorów”, „Kto go rekomendował”, „Policja u drzwi kancelarii”. Niezależnie od tego, że materiał był obszernie sprawdzony i udokumentowany i wypowiadał się w nim sam bohater, w imię pełnej otwartości na jego argumentację, Redakcja postanowiła opublikować jego krótkie sprostowanie (Nr 39/2018), a jej odpowiedzią było podanie kolejnych faktów i ustaleń w następnym numerze. Fabian Pawlak w akcie oskarżenia kwestionował niemal wszystkie argumenty.
Drugie oskarżenie pojawiło się po roku  od pierwszej publikacji , dziennikarz w nowym artykule opisał główne tezy aktu oskarżenia i przypomniał, o co w sprawie chodzi. Po tej publikacji zareagował rzecznik prasowy Śląskiej Izby Adwokackiej mec. Paweł Matyja, który  zaproponował redakcji pomoc prawną w procesie pro publico bono. Te wszystkie fakty i komentarze także zostały opublikowane w gazecie. Po tych dwóch artykułach  p.t. „Ścigani za prawdę” oraz „Solidarni z Głosem” zarówno dziennikarz jak i redaktor naczelny zostali ponownie oskarżeni przez bohatera ich tekstów. Dodatkowo  w trakcie pierwszego procesu Fabian Pawlak odkrył w aktach sprawy  służbową korespondencję dziennikarza z prezesem Sądu Rejonowego w Lublinie, dotyczyła ona  weryfikacji informacji o zatrudnieniu Pawlaka w tymże sądzie, gdyż taka informacja znajdowała się na jego stronie internetowej. Na podstawie tego maila kierowanego wyłącznie do prezesa sądu dziennikarz został oskarżony po raz trzeci.
Ze względu na niejawność toczących się spraw  oraz obawy oskarżonych, by nie narazić się  Sądowi przez  jej naruszenie, CMWP SDP  zgodnie z wolą oskarżonych nie zabierało publicznie głosu w tej sprawie razem z nimi oczekując na orzeczenie Sądu.  20 czerwca został ogłoszony wyrok  w którym Sąd uniewinnił dziennikarza Przemysława Jarasza od wszystkich zarzutów, ale warunkowo umorzył jeden z zarzutów o zniesławienie przeciwko Jakubowi Lazarowi redaktorowi naczelnemu Głosu Zabrza i Rudy Śląskiej.  Chodzi o użycie przez niego słów „podszywa się pod adwokata” w emitowanej w lokalnej telewizji zapowiedzi treści najnowszych artykułów, co w ustnym uzasadnieniu wyroku zostało uznane za zniesławienie i za co  red. Jakub Lazar ma ma zapłacić nawiązkę 2 tysiące zł. W ocenie CMWP SDP  narusza to zasadę wolności słowa i niezależności dziennikarskiej, dlatego CMWP SDP protestuje przeciwko temu orzeczeniu zapowiada, że będzie wspierać publicznie apelację redaktora naczelnego Głosu Zabrza od tego wyroku.