HUBERT BEKRYCHT: Likwidacja rozumu, czyli tandeta w mediach publicznych

Obrońcy farsy w mediach publicznych mają się dobrze. Obrośli przez prawie dwa lata w piórka pozornego legalizmu.  Po bezprawnym i siłowym przejęciu przez rząd TVP, PR i PAP, pojawiły się marionetkowe władze tych państwowych mediów. Namaszczone przez premiera i ówczesnego ministra kultury tzw. zarządy tych spółek, zamiast pokazać akty nominacyjne, których mieć nie mogli, zostali od razu likwidatorami. I do końca swoich dni zostaną tak zapamiętani.

Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu 9 października 2025 roku, wbrew logice, nielegalne władze wraz ze swoimi mecenasami z PO i pozostałych rybek w koalicyjnym akwarium, pouczały m.in. posłów opozycji, szefową KRRiT, prezes SDP i dziennikarzy konserwatywnych. „Pouczały” to protekcjonalne określenie.

Likwidacja rozumu…

W rzeczywistości nielegalne władze mediów publicznych i sekundującego im Towarzystwa Dziennikarskiego po prostu uciekali od pytań i kontrowersyjnych kwestii, które TVP, PR i PAP namnożyły w tych instytucjach jak drożdże. Stan prawnej likwidacji umożliwia… likwidację .A nie stosowanie kruczków prawnych. Likwidacja to nie przeznaczanie olbrzymich sum na tandetne programy, tandetne audycje i fałszywe informacje, które w najlepszym razie można określić jako fake newsy.

Władze TVP, PR i PAP kpią sobie z Odbiorców, których zresztą stale ubywa. Kpili sobie też podczas posiedzenia komisji kultury razem z członkami TD i posłami koalicji. Kpiły sobie zatem tzw. elity medialne z inteligencji pozostałych osób zgromadzonych podczas obrad.

Kiedy absurdy goniły absurdy a „zasługi” szefów mediów publicznych w „przywracaniu wolności słowa” i „sprzątaniu po PiS” niebezpiecznie zbliżały się do poziomu zasolenia Morza Martwego, nastąpił cud.

Likwidacja publicznej waty…

W kilkanaście minut przewodnicząca KRRiT Agnieszka Glapiak, prezes SDP Jolanta Hajdasz i dziennikarz TVP Republika Adrian Borecki przejechali się po tandetnych tłumaczeniach niczym ciężka maszyna drogowa zrywająca asfalt ze źle zbudowanej za rządów Tuska autostrady. Dla porządku trzeba dodać, że aby Glapiak, Hajdasz i Borecki doszli do głosu trzeba było stoczyć walkę. Bili się o to m.in. posłowie PiS wiceszefowa komisji Joanna Lichocka, prof. Piotr Gliński i Marek Suski.

Szefowa KRRiT miała wyłączony mikrofon, ale mimo tej oczywistej prowokacji zdominowanej przez koalicję rządową komisji, mówiła donośnie o tym, co naprawdę stało się z mediami państwowymi, zwanymi szumnie publicznymi, po grudniu 2023 roku.

Agnieszka Glapiak przeszła od razu do rzeczy posiłkując się merytorycznym raportem KRRiT. Ludzie władzy z TVP i PR nie mówili na temat, bo temat obrad komisji to informacje o kampanii prezydenckiej w mediach publicznych. O tym było w wystąpieniach likwidatorów niewiele…

„Likwidatorzy lekceważą KRRiT, nie ma z nimi żadnego porozumienia. Przekaz kampanii prezydenckiej był w mediach publicznych stronniczy, bez balansu i nierzetelny” – mówiła Glapiak dodając, że kandydata PO wychwalały TVP, Polsat i TVN a kandydydacie popieranym przez PiS nie zostawiano suchej nitki. Zdaniem szefowej KRRiT dominował w tych mediach „przekaz negatywny” a TVP była tuba propagandową PO.

Likwidacja kolorowych wykresów…

Prezes SDP i dyrektor CMWP SDP Jolanta Hajdasz poszła w krytyce mediów publicznych jeszcze dalej. „Po 30 latach pracy dziennikarskiej (…) jestem zażenowana niewiedzą i niskim poziomem prezentowanych przez likwidatorów informacji” – powiedziała Hajdasz. Oświadczyła również, że manipulacje władz mediów publicznych przekraczają jakiekolwiek wyobrażenia. Przede wszystkim jeśli chodzi o prezentacje udziału poszczególnych sił politycznych w kampanii prezydenckiej 2025 roku.

„Macie nas za idiotów, za kogoś komu można przedstawić kolorowe wykresy i udowadniać coś czego nie ma” – komentowała prezes SDP wystąpienia szefów mediów publicznych.

Likiwdacja fikcyjnej debaty…

Adrian Borecki z TV Republika przypomniał m.in. słynną już debatę prezydencką, którą zorganizował sztab Rafała Trzaskowskiego. Debatę pokazywaną przez TVP, jak twierdzili przedstawiciele telewizji publicznej, za pieniądze komitetu wyborczego kandydata PO.

„Tutaj sytuacja jest dla was beznadziejna” – zwrócił się do władz TVP. „ Bo jeżeli rzeczywiście całą debatę opłacał komitet wyborczy Rafała Trzaskowskiego, to pani Joanna Dunikowska-Paź powinna już dawno zostać dyscyplinarnie [zwolniona – red.] za złamanie kodeksu etyki TVP,  ponieważ dziennikarz TVP – sam to podpisywałem, kiedy pracowałem w mediach publicznych – nie może brać udziału w wydarzeniach organizowanych przez komitet wyborczy, a tutaj tak było” – argumentował dziennikarz TV Republika podczas posiedzenia komisji kultury.

„Jeżeli z kolei rzeczywiście TVP opłacało panią Dunikowską-Paź, wydawcę, operatorów, albo i inne rzeczy to jest to nielegalne finansowanie kampanii wyborczej z publicznych pieniędzy. Więc – albo beznadziejnie, albo jeszcze gorzej” – dodał Borecki.

Likwidacja regionalnych wydmuszek…

Żałosne było niezrozumienie przez przewodniczącego komisja Piotra Adamowicza z PO istoty działalności Polskiego Radia i rozgłośni regionalnych PR. Reprezentowała je likwidatorka i szefowa Polskiego Radia Katowice Ewelina Kosałka-Passia. Powtarzała, jak osiemnastocyfrowy PiN przez skorzystaniem z bankomatu, że regionalne rozgłośnie PR „przywracają wolność słowa i standardy dziennikarskie.

Znam likwidatorkę i szefową PR Katowice, więc muszę jej kiedyś zadać pytanie, na czym polegała i polega jej rola? Przed grudniem 2023 roku i teraz. Bo trochę to dziwne, że obecna szefowa rozgłośni i likwidatorka pracuje w niej od ponad 21 lat –  tak podaje na portalach społecznościowych – krytykując działalność za rządów PiS. Podaje też że „jako dziennikarz, wydawca” pracowała w rozgłośni w latach 2016-23. I co u diabła? Dopiero po grudniu przywracała „standardy dziennikarskie i wolność słowa” w Polskim Radiu w Katowicach? Może czegoś nie wiem o ludziach, ale to naprawdę dziwne, że likwidatorka jest teraz twórcą i tworzywem… No, cóż, to przykre.

Likwidacja poglądów politycznych….

Podobnie przykro było słuchać Jana Ordyńskiego z Towarzystwa Dziennikarskiego i szefa Rady Programowej Polskiego Radia, w której – jako reprezentant SDP – zasiadam. Tam Ordyński wydawał się rozsądniejszy. Chociaż też pilnuje interesu PO, to jednak w radiowej radzie robi to, tylko trochę, ale jednak subtelniej.

W jego biogramach można przeczytać m.in.:

„Jan Ordyński, rocznik 1953, dziennikarz. Urodził się w Łodzi i tam studiował na UŁ. Był też w tym mieście animatorem kultury studenckiej” – czytamy w biogramie Ordyńskiego. Też znam człowieka i wiem, że nie tylko w Łodzi jest znany jako sympatyk lewicowego Stowarzyszenia Ordynacka i w ogóle poglądy ma takie trochę „partyjne”. Ale ja też jestem od 33 lat dziennikarzem i też nie ukrywam poglądy. Akurat konserwatywne. Nigdy nie przeszkadzało mi to mieć poprawne relacje z Ordyńskim. Teraz jednak znowu – jak mawiają jego koledzy z UŁ – stał się jastrzębiem lewicy.

Sam Ordyński szydził, niby z siebie, kiedy opozycja podczas posiedzenia opozycja zarzucała mu szerzenie komunistycznej i postkomunistycznej propagandy.  Broniąc jednej z dziennikarek Polskiego Radia zwolnionej przez poprzednie władze rozgłośni nerwowo zaczął powtarzać: „(…) Jasne, ja uprawiałem propagandę komunistyczną, postkomunistyczną i tak dalej. Tak jasne…” – dodał emocjonalnie członek władz Towarzystwa Dziennikarskiego.

Likwidacja prowokacji…

Pomyślałem, kto podpuścił Ordyńskiego, żeby plótł takie androny? I nie na temat, bo mówił o zwolnieniach dziennikarzy w mediach publicznych 10 lat temu, a nie zauważał brutalnego wyrzucania z pracy kilkuset osób po grudniu 2023 roku. I wtedy mój wzrok padł na siedzące obok Ordyńskiego dwie osoby. Pierwsza z nich to Krzysztof Bobiński, dziennikarz z TD, niegdyś w SDP, z którego odszedł jak przegrał walkę o fotel prezesa Stowarzyszenia z Krzysztofem Skowrońskim.

Druga osoba uśmiechająca się promieniście na słowa Ordyńskiego to Andrzej Krajewski, dziennikarz – publicysta, kiedyś członek komunistycznej PZPR, korespondent TVP w USA na początku lat 90. ub. w., kandydat PO w wyborach do PE, które na szczęście przegrał.

Pogromca PiS i SDP na międzynarodowych zjazdach dziennikarskich. Zresztą, Krajewski lata świetlne temu był nawet wiceszefem SDP, ale odszedł, kiedy uznał, że niczego więcej nie osiągnie. Na pewno więcej osiągnie w komisji antyprawicowej Ministerstwa Sprawiedliwości, gdzie zatrudnił go Adam Bodnar. Teraz wyjęty „z lewicowej szafy” dziennikarz ściga dziennikarzy, którzy nie mają jego poglądów. Śmieszne, żałosne? Nie wiem, na pewno jednak pasuje do Krajewskiego.

I Bobiński i Krajewski mieli niezły ubaw, jak Jan Ordyński mówił nie na temat podczas komisji kultury 9 października 2023 roku. Obrady zakończono, aby nie dać głosu większej liczbie posłów opozycji. No i na szczęcie nie udzielić go Bobińskiemu i Krajewskiemu. Kompromitację tę odłożono na tydzień.

Likwidacja likwidacji…

Głos zdążyli zabrać posłowie PiS: wiceszef komisji Norbert Kaczmarczyk i Marek Suski. Kaczmarczyk tłumaczył na czym polega olbrzymia manipulacja, a właściwie fałszowanie statystyk przez władze mediów publicznych w sprawie czasu dla partii podczas ostatniej kampanii prezydenckiej. Po prostu, wcześniej, w latach 2016 – 23 politycy PO po prostu nie przychodzili demonstracyjnie do mediów publicznych. Oczywiście przed wyborami przestali się obrażać, ale z reguły parlamentarzyści PO odmawiali uczestnictwa w debatach medialnych, jeśli nie były to debaty w TVN. Stąd statystyka ich udziału w programach TVP, PR nie może być porównywana do obecnych danych…

Marek Suski z kolei chłodno wypunktował skandal na komisji a także opowiedział o brutalnym przejęciu mediów publicznych w grudniu 2023 roku. „To było bandyckie przejęcie. Media publiczne blokowane przez policję. Wyłączenie sygnału” – wymieniał. Poseł Suski scharakteryzował też kilka osób z tzw. grupy Wejście koordynującej bezprawne przejęcie TVP, PR i PAP w nocy z 19 na 20 grudnia 2023 roku. Wymienił m.in. mec. Sylwię Gregorczyk-Abram, która z grupy „Wejście” awansowała na szefową komisji Ministerstwa Sprawiedliwości ds. wyjaśnienia mechanizmów represji w latach 2016 – 2023, tej samej komisji w której zasiada Andrzej Krajewski z Towarzystwa Dziennikarskiego.

Marek Suski spośród członków grupy Wejście wymienił jeszcze obecnego likwidatora PAP Marka Błońskiego. W momencie bezprawnego przejęcia agencji był… szefem komisji zakładowej Solidarności PAP. „Członek grupy Wejście Marek Błoński, obecnie chyba prezes, likwidator PAP” – mówił poseł PiS. Dodał, ze kiedy Błoński siedział w korytarzu podczas przejęcia PAP pisał SMS-y [które sfotografowali dziennikarze a zdjęcie opublikowano w Niezależnej.pl – red.]. „Błoński pisał, że >>pachnie stanem wojennym<<” – opisywał parlamentarzysta PiS, który prawie dwa lata temu bronił PAP przed bezprawnym przejęciem.

Suski wskazał też innych członków  tzw. grupy Wejście, m.in. dyrektora generalnego TVP Tomasza Syguta i Juliusza Kaszyńskiego. „Juliusz Kaszyński, wiceprezes, czy zastępca likwidatora Polskiego Radia, były dziennikarz TVN, człowiek, który pisał pracę podziwiającą Putina jak likwidował demokrację i wolność słowa w Rosji” – mówił o Kaszyńskim poseł Suski.

Likwidacja komisji kultury…

Za tydzień kolejne boje w sejmowej komisji kultury, której przerwane posiedzenie dotyczyło mediów publicznych w likwidacji i relacjonowaniu przez nie kampanii prezydenckiej w 2025 roku. Nie wiem, czy znowu życzliwi rządowi i obecnym władzom TVP, PR i PAP posłowie będą dominowali, ale coś mi się wydaje, że niektórzy z nich nie będą chcieli tak ochoczo bronić tandetnych teraz mediów publicznych w likwidacji. Nie dlatego tandetnych, że upolitycznionych, ale dlatego, że po prostu słabych. Takich słabych wcieleń TVP, PR i PAP nie było nawet za Gomułki. Towarzysz Wiesław, choć sowiecki pachołek i zatwardziały komunista nie pozwoliłby takie marnotrawstwo pieniędzy. Obecnym towarzyszom w koalicji z mediami publicznymi takie niuanse nie przeszkadzają psuć i tak już porządnie nadwyrężone mechanizmy państwowej telewizji i agencji prasowej

A gdzie w tym wszystkim Odbiorcy mediów publicznych? W TV Republika, TV Trwam, wPolsce24, Radiu Wnet, Radiu Republika, w portalach konserwatywnych, m.in. w Tysolu, Niezależnej. pl. wPolityce, Do Rzeczy i wielu, wielu innych niezależnych mediów…

Ciąg dalszy nastąpi.

hub/ sdp.pl – 9 października 2025 roku

Gala XVI Ogólnopolskiego Konkursu Dziennikarskiego im. Seweryna Pieniężnego

W Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej w Olsztynie odbyła się 4 października 2025r XVI Gala Dziennikarzy Warmii i Mazur. Podczas uroczystości wręczono nagrody laureatom Konkursu Dziennikarskiego im. Seweryna Pieniężnego. Wydarzenie zorganizowane przez Warmińsko-Mazurski Oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich było okazją do uhonorowania pracy dziennikarzy z Warmii, Mazur i Powiśla.

Nagrodę Główną im. Seweryna Pieniężnego zdobyli ex aequo dziennikarze Polskiego Radia Olsztyn: Robert Lesiński oraz Aleksandra Skrago. Aleksandra Skrago otrzymała nagrodę za wzruszający reportaż „Do południa odpracować, po południu umrzeć”, opowiadający losy Heleny Piejdak — obecnie niemal 90-letniej szwaczki z Dobrego Miasta. Choć pani Helena była już na emeryturze, z pasją podjęła się pracy w swoim małym warsztacie szewskimkultywując ponad stuletnią tradycję rodzinną.W reportażu Skrago zwraca uwagę na przemijający świat drobnych zawodów, determinację starszej pani i subtelne zderzenie codzienności z upływem czasu.

Robert Lesiński został doceniony za swoją długoletnią serię audycji „Odkryj Warmię i Mazury”, którą od lat prowadzi w Radiu Olsztyn. W  programach opowiada słuchaczom o zapomnianych zakątkach regionu, zabytkach, lokalnych legendach i miejscach, które rzadko trafiają na mapy turystyczne.

„To wyjątkowy tydzień dla Radia Olsztyn. Świętujemy jubileusz i odbieramy dwie najważniejsze dla nas nagrody. To dowód na to, że Radio Olsztyn jest bliskie mieszkańcom regionu, że jest słuchane i że nasze materiały docierają dokładnie tam, gdzie chcemy, by docierały” –  powiedział Robert Lesiński po odebraniu statuetki.

Nagrodę Wolności Słowa im. ks. Benedykta Przerackiego, ufundowaną przez mecenasa Lecha Obarę, przyznano do Annie Dawid z portalu portEl.pl. Kapitula Konkursu doceniła tekst opisujący historię rosyjskiej dziennikarki, która uciekła z obwodu królewieckiego przed represjami. Nagrodę Młodego Dziennikarza otrzymała Anna Makarewicz z Radia UWM FM za jej autorską audycję „Polski na wynos”, w której w przystępny i kreatywny sposób popularyzuje wiedzę o języku polskim.

„Mimo, że przyznajemy te nagrody i wyróżnienia już od 16 lat wciąż zauważamy, że mają istotne znaczenie dla laureatów, zwłaszcza, że są przyznawane przez nasze środowisko” – podkreślił prezes W-M Oddziału SDP Mateusz Kossakowski.

Wyróżnienie w kategorii dziennikarstwa prasowego i internetowego otrzymała Marta Wiśniewska z redakcji „Wiadomości Uniwersyteckich” Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Marta od kilku lat promuje środowisko akademickie i kulturalne regionu, tworząc publikacje, które popularyzują dorobek naukowy i artystyczny Warmii i Mazur.

Wyróżnienie w kategorii dziennikarstwa radiowego/podcastowego przyznano Wioli Zalewskiej z magazynu MADE IN Warmia & Mazury, a w kategorii dziennikarstwa telewizyjnego wyróżnienie otrzymała Natalia Karapuda z TVP3 Olsztyn.

Po raz pierwszy dzięki współpracy z Katedrą Dziennikarstwa Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie przyznano także wyróżnienie w kategorii mediów obywatelskich. Wyróżnienie otrzymał Piotr Szatkowski, autor projektu „Mazurskie słówko na dziś”. Kapituła doceniła jego pomysł dokumentowania gwary mazurskiej i budowania lokalnej tożsamości językowej poprzez media społecznościowe, podcasty i publikacje.

Nagrodę Specjalną Burmistrza Miasta Pieniężna otrzymała Martyna Seroka za cykl publikacji poświęcony tematyce dóbr osobistych, opublikowany w czasopiśmie „Bez Wierszówki”. Kolejną Nagrodę Specjalną przyznano młodzieżowej redakcji „RzeczJasna” z Ostródy, działającej w ramach Stowarzyszenia Inicjatyw Możliwych RzeczJasna. Kapituła doceniła zespół za rozwijanie nowoczesnych form dziennikarstwa obywatelskiego, promowanie postaw zaangażowania społecznego oraz tworzenie przestrzeni dla młodych ludzi zainteresowanych mediami.

„To niezwykle budujące, że w tym roku Kapituła zdecydowała się wyróżnić tak wielu dziennikarzy” – mówiła Maria Giedz z Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. „Pokazuje to, jak bogate i różnorodne jest nasze środowisko oraz jak wielu twórców wciąż czerpie inspirację z Warmii, Mazur i Powiśla. W większości nagrodzone prace opowiadają właśnie o tych miejscach: o ludziach, o ich codzienności, historii, języku i krajobrazie. To niezwykle cenne, że dziennikarze nie uciekają od tematów lokalnych – argumentowała Maria Giedz.

Za oprawę artystyczną gali odpowiadał zespół „Czyści jak łza” – olsztyński kabaret literacko-muzyczny, którego występ wprowadził publiczność w atmosferę wspólnego świętowania i refleksji nad rolą dziennikarstwa w życiu regionu.

Uroczystość zakończyła się wspólnymi gratulacjami, podziękowaniami dla Kapituły, organizatorów i sponsorów oraz symbolicznym przypomnieniem, że dziennikarstwo – niezależnie od formy – pozostaje służbą prawdzie i społeczeństwu. Organizatorzy zapowiedzieli, że nabór do kolejnej, siedemnastej edycji Konkursu Dziennikarskiego im. Seweryna Pieniężnego rozpocznie się już za kilka miesięcy.

 

Laureaci XVI edycji Konkursu Dziennikarskiego im. Seweryna Pieniężnego

 

🏆 Nagroda Główna im. Seweryna Pieniężnego (ex aequo)

– Robert Lesiński – Polskie Radio Olsztyn

– Aleksandra Skrago – Polskie Radio Olsztyn

🕊️ Nagroda Wolności Słowa im. ks. Benedykta Przerackiego

– Anna Dawid – portEl.pl

🌱 Nagroda Młodego Dziennikarza

– Anna Makarewicz – Radio UWM FM

✨ Nagroda Specjalna

– młodzieżowa redakcja „RzeczJasna” – Ostróda

🏙️ Nagroda Specjalna Burmistrza Miasta Pieniężna

– Martyna Seroka – „Bez Wierszówki”

📰 Wyróżnienia:

– dziennikarstwo prasowe/internetowe: Marta Wiśniewska – „Wiadomości Uniwersyteckie”, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie

– dziennikarstwo radiowe/podcast: Wiola Zalewska – magazyn MADE IN Warmia & Mazury

– dziennikarstwo telewizyjne: Natalia Karapuda – TVP3 Olsztyn

– dziennikarstwo obywatelskie: Piotr Szatkowski – projekt „Mazurskie słówko na dziś”

 

 

Tekst. Oddział W-M SDP, zdj. Z. Piszczako

 

PATRONAT SDP: Film „Beczka…” łączy pamięć o przeszłości z inspiracją dla przyszłości; od 10 października w KINACH

10 października br. w kinach pojawi się film dokumentalny „Beczka. Bierzemy odpowiedzialność” w reżyserii Błażeja Hadro. Dokument opowiada o dominikańskim Duszpasterstwie Akademickim „Beczka” w Krakowie – jednej z największych i najbardziej znanych wspólnot młodzieżowych w Polsce. SDP objęło film patronatem honorowym.

Film powstał z okazji 60-lecia działalności „Beczki”.

Nie tylko historia…

Pokazuje, jak kolejne pokolenia studentów i duszpasterzy tworzyły wspólnotę, w której dojrzewała wiara, odpowiedzialność i zaangażowanie. To także obraz głęboko zakorzeniony w historii Polski – od realiów PRL-u, przez narodziny ruchu „Solidarności”, aż po współczesność.

Twórcy dokumentu podkreślają, że nie jest to tylko zapis przeszłości, lecz żywe świadectwo. Dzięki materiałom archiwalnym, wspomnieniom i świadectwom uczestników film staje się nie tylko kroniką działalności, lecz także inspirującym głosem o sile wspólnoty i potrzebie odpowiedzialności w życiu Kościoła.

„Beczka” jest

Na ekranie zobaczymy zarówno znane postacie – m.in. o. Adama Szustaka OP, o. Joachima Badeniego OP czy św. Jana Pawła II – jak i zwykłych uczestników, którzy na przestrzeni 60 lat tworzyli „Beczkę”.

Patronat honorowy nad filmem objęło Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

„Beczka. Bierzemy odpowiedzialność” swoją kinową premierą będzie miała kin 10 października 2025 r. , wcześniej w kilku miejscach w Polsce odbędą się pokazy przedpremierowe. Dystrybutorem jest Rafael Film. Lista kin, w których będzie wyświetlany, sukcesywnie rośnie – aktualne informacje dostępne są na stronie: www.rafaelfilm.pl/beczka

Opinie o filmie:

Bp Maciej Małyga, delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstw Akademickich, podkreśla znaczenie dokumentu „Beczka…” dla duszpasterzy i wspólnot młodzieżowych: „Zachęcam do obejrzenia filmu. Oglądałem go wspólnie z duszpasterzami akademickimi z całej Polski podczas naszych dorocznych rekolekcji. Wywołał wśród nas żywą dyskusję i zainspirował. Brawa dla ‘Beczki’” – mówił bp Małyga.

Autentyzm i prostotę przekazu docenia ks. dr Marek Kotyński, filmoznawca z Akademii Katolickiej: „Dokument pociąga swoim autentyzmem, świeżością wypowiedzi i swoją pozorną prostotą, budzącą chęć zaangażowania, modlitwy i przemiany świata – razem, w kościelnej wspólnocie” – podkreślił ks. Kotyński

Z kolei ks. Tomasz Koprianiuk, dyrektor Krajowego Biura Organizacyjnego Światowych Dni Młodzieży, zwraca uwagę na aktualny wymiar dzieła: „To nie tylko historia wspólnoty, lecz przede wszystkim poruszające świadectwo brania odpowiedzialności za Kościół — również w czasach trudnych, gdy wymagało to odwagi, determinacji i świadomego wyboru” – przekonywał ks. Koprianiuk.

 

zdj. z trailera filmu „Beczka. Bierzemy odpowiedzialność” w reż. Błażeja Hadro, produkcja: Rafael Film

Media o polowaniu na Ziobrę, a b. szef MS o „inwigilowaniu przestępców”, m.in. – jak mówił – politytyków PO

ARTYKUŁ Z MEDIA ALERTU:

Blamażem politycznym nielegalnej komisji ds. Pegasusa zakończyło się przesłuchanie byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro – komentują media konserwatywne. Europoseł PiS był konwojowany ze stołecznego lotniska przez ponad stu policjantów. Politykowi PiS obecne władze chciały zgotować upokarzający spektakl „zatrzymania na Okęciu”. Ziobro jednak spokojnie tłumaczył przed tzw. komisją kto z przestępców był inwigilowany. Byli wśród nich politycy PO

LINK DO ARTYKUŁU w Biznes Alercie

Zarząd Główny SDP oddał hołd SERGIUSZOWI PIASECKIEMU

W uroczystym pogrzebie zmarłego w 1961 roku wybitnego pisarza, publicysty, żołnierza, awanturnika i antykomunisty na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie nie mogło zabraknąć przedstawiciela Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

„Gdy umierał na emigracji w Wielkiej Brytanii jego nazwisko było w kraju zakazane, a pogrzeb bardzo skromny. Oddanie mu hołdu nasze Stowarzyszenie uważa za wyraz sprawiedliwości dziejowej i wzmocnienie obecności tego wybitnego człowieka pióra w polskiej pamięci zbiorowej” – mówił członek Zarządu Głównego SDP Michał Karnowski, reprezentujący na pogrzebie nasze Stowarzyszenie.

W imieniu SDP złożona została wiązanka kwiatów.

Podczas pogrzebu głos zabrał prezydent RP dr Karol Nawrocki: „Z głębi serca dziękuję synowi, wnuczce, całej rodzinie Sergiusza Piaseckiego, IPN oraz naszym patriotom, którzy upomnieli się o wielkiego bohatera i o to, aby dziś powrócił do Polski. Potrzebujemy dziś słów Sergiusza Piaseckiego i tego, co mówił o bolszewizmie” – powiedział prezydent RP Karol Nawrocki.

Prezydent podkreślił też, że los Sergiusza Piaseckiego, który oprócz bohaterskich czynów miał w życiorysie także napady rabunkowe, może być wzorem dla wszystkich tych, którzy popełnili w życiu błąd i są na ścieżce resocjalizacji.

Syn pisarza, dr Władysław Tomaszewicz mówił, że los jego ojca jest najlepszym dowodem na to, iż prawdy nie da się na zawsze wymazać ze zbiorowej pamięci: “Niemożliwe jest definitywne usunięcie poszczególnych postaci ich dokonań lub związanych z nimi wydarzeń ze zbiorowej pamięci narodów. Wcześniej czy później prawda wyjdzie na jaw i wydaje mi się, że losy mojego ojca, jego twórczości są dobrą ilustracją tego poglądu” – podkreślił.

Uroczystość, zorganizowana przez Instytut Pamięci Narodowej, rozpoczęła się Mszą świętą w Katedrze Polowej Wojska Polskiego prowadzoną przez ks. bp. polowego Wiesława Lechowicza. Po nabożeństwie odbył się pochówek Sergiusza Piaseckiego na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Obecna była godna asysta wojskowa. Przybyło dużo osób także spoza Warszawy. W uroczystościach udział wzięli także zastępcy prezesa Instytutu Pamięci Narodowej dr hab. Karol Polejowski, dr Mateusz Szpytma oraz dr hab. Krzysztof Szwagrzyk. Obecni byli także prof. Sławomir Cenckiewicz, Antoni Macierewicz, Grzegorz Braun.

POWRÓT DO POLSKI – 29.10. br. ponowny pochówek pisarza i żołnierza SERGIUSZA PIASECKIEGO – transmisja IPNtv

Po 61 latach w Warszawie odbędą się drugie uroczystości pogrzebowe Sergiusza Piaseckiego. Ponowny pochówek wielkiego patrioty rozpocznie się w poniedziałek 29 września w południe w stołecznej w Katedrze Polowej Wojska Polskiego. Uczestnika wojny polsko-bolszewickiej, agenta wywiadu, żołnierza Armii Krajowej, wybitnego pisarza pożegnają m.in. członkowie rodziny pisarza, Prezydent RP Karol Nawrocki i kierownictwo Instytutu Pamięci Narodowej, który zorganizował uroczystości a transmisja z ponownego pogrzebu śp. Sergiusza Piaseckiego dostępna będzie na kanale IPNtv.

Po nabożeństwie doczesne szczątki pisarza zostaną złożone na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

O godz. 14.00 przy bramie głównej Cmentarza Wojskowego uformowany zostanie kondukt pogrzebowy. Sergiusz Piasecki spocznie w kwaterze A18, rząd 1, miejsce 29. Ceremonia pogrzebowa na Cmentarzu będzie transmitowana na kanale IPNtv.

Będzie to ponowny pochówek Sergiusza Piaseckiego. Doczesne szczątki pisarza spoczywały w Wielkiej Brytanii, na Borough Cemetery w Hastings. Biuro Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN, działając w porozumieniu z rodziną Sergiusza Piaseckiego, podjęło się ekshumacji szczątków pisarza i sprowadzenia ich do Warszawy.

Biogram pisarza przygotowany przez IPN:

Sergiusz Piasecki urodził się w 1899 r. na Nowogródczyźnie, w Lachowiczach. Był nieślubnym dzieckiem zruszczałego polskiego szlachcica Michała Piaseckiego i Białorusinki Klaudii Kułakowicz. Od 11 roku życia wychowywała go konkubina ojca Filomena Gruszewska. Był to dla niego trudny okres. Przemoc fizyczna i psychiczna ugruntowała jego niepokorny charakter.

Walka z bolszewikami

W 1917 r. był świadkiem wybuchu rewolucji bolszewickiej w Moskwie. Zbrodniczy terror i bestialstwo rewolucjonistów utrwaliło na resztę życia jego postawę zagorzałego antykomunisty.

Podjął walkę z bolszewikami, najpierw w szeregach powstańczych oddziałów białoruskich, następnie jako żołnierz Wojska Polskiego. Brał udział w obronie Warszawy w 1920 r. Po demobilizacji, pozbawiony środków do życia, związał się ze światem przestępczym.

Szpieg…

W sierpniu 1922 r. został agentem w Ekspozyturze II Oddziału Sztabu Generalnego Wojska Polskiego nr 6 w Brześciu nad Bugiem, zajmującym się wywiadem, kontrwywiadem i dywersją pozafrontową.

Należał do grupy tzw. zakordonnych agentów tej placówki regularnie przekraczających granicę sowiecką.

Skazany na śmierć

Niestety, funkcjonowanie w środowisku przemytników i konfidentów połączone z nadużywaniem alkoholu i narkotyków doprowadziło do naruszeń dyscypliny – Piasecki został zwolniony ze służby w 1926 r.

Po aresztowaniu za działalność rabunkową został skazany na karę śmierci, zmienioną przez Prezydenta Ignacego Mościckiego, w uznaniu wcześniejszych zasług, na 15 lat więzienia. Większość kary odbył w najcięższym więzieniu II RP na Świętym Krzyżu. Po latach jego adwokat i działacz PPS Adam Pragier tak charakteryzował ten okres:

„[Piasecki] nie był typem bandyty czy złodzieja, ale raczej typem awanturnika z XVII-wieku, zabłąkanym w nasze czasy”.

„Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy”

W więzieniu Sergiusz Piasecki przeszedł głęboką przemianę duchową. Ujawnił się wówczas jego niezwykły talent pisarski.

Dzięki rosnącej popularności jego twórczości – debiutancką powieść „Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy” uznano za najpopularniejszą książką 1937 r., powieść została przetłumaczona łącznie na 16 języków – Prezydent Ignacy Mościcki skrócił wymiar kary o 4 lata.

„Za zdjęcie z krzyża dziękuję, dziękuję, dziękuję”

Za Sergiuszem Piaseckim wstawiało się u prezydenta wielu pisarzy, m.in. Melchior Wańkowicz. Po wyjściu z więzienia, w sierpniu 1937 r., Piasecki napisał do Wańkowicza telegram: „Za zdjęcie z krzyża dziękuję, dziękuję, dziękuję”.

We wrześniu 1939 r. Sergiusz Piasecki wstąpił na ochotnika do kompanii granicznej Korpusu Ochrony Pogranicza „Rykonty”. Od 19 lutego 1940 r. do 7 lutego 1945 r. służył w Okręgu Wileńskim Armii Krajowej, ponownie wykazując się odwagą i skutecznością w działaniu. Był członkiem oddziału specjalnego do wykonywania wyroków śmierci wydanych przez podziemne sądy.

W grudniu 1943 r. Sergiusz Piasecki otrzymał Brązowy Krzyż Zasługi z Mieczami za „wyróżniającą się służbę żołnierza w szeregach konspiracji”. Było to w rzeczywistości odznaczenie za przeprowadzoną przez Piaseckiego w Wilnie akcję uratowanie materiałów katyńskich oraz raportu Mackiewicza.

„Nastawiony zdecydowanie wrogo w stosunku do kraju i antyradziecko”

Po zajęciu Wileńszczyzny przez Sowietów latem 1944 r. ciągle musiał się ukrywać. Był poszukiwany przez komunistyczny Urząd Bezpieczeństwa. W maju 1946 r. przedostał się z okupowanego przez Sowietów Wilna do Włoch, gdzie wstąpił do 2. Korpusu Polskiego. Dzięki temu po demobilizacji mógł zamieszkać w Anglii, gdzie rozwinął swoją działalność literacką i publicystyczną należąc od 1947 r. do Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie.

W zasobie Archiwum IPN znajduje się zapis dotyczący Sergiusza Piaseckiego w kartotece ogólnoinformacyjnej byłego Biura „C” Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Warszawie: „Pisarz, przed wojną związany z Oddz. II. Nastawiony zdecydowanie wrogo w stosunku do kraju i antyradziecko. Wpisany do indeksu osób niepożądanych w PRL (…)”

W Wielkiej Brytanii Piasecki żył bardzo skromnie, często dorabiając na utrzymanie pracą fizyczną. Bardzo dużo pisał, m.in. odtworzył swoje więzienne książki, zatrzymane kiedyś przez cenzurę. Był zagorzałym wrogiem komunizmu, czemu dawał wyraz w publikowanych tekstach. Niezwykle sugestywnie przedstawił obraz „demokratycznej Polski” po 1945 r. w grotesce „Siedem pigułek Lucyfera”; „Zapiski oficera Armii Czerwonej” stanowią natomiast satyrę na sowieckie państwo i propagandę. W książkach „Strzęp legendy”, „Człowiek przemieniony w wilka” i „Dla honoru Organizacji” utrwalił okupacyjną rzeczywistość i działalność w AK.

„Były poputczik Miłosz”

Współpracował z polską prasą emigracyjną. Jego artykuły ukazywały się w wychodzących w Anglii „Wiadomościach”, „Dzienniku Polskim” oraz „Tygodniku Polskim” w USA, „Narodowcu” we Francji i w „Pod prąd” w Szwajcarii.

W swoich publikacjach był bardzo radykalny i surowo oceniał ustrój komunistyczny oraz jego współpracowników. Napiętnował, jego zdaniem zbyt łagodną, politykę państw zachodnich wobec ZSRS. W pamflecie „Były poputczik Miłosz” ostro skrytykował Czesława Miłosza. Tekstem tym rozpętał burzę na łamach paryskiej „Kultury”. Spisywał również „Dzienniki”. Niestety, tuż przed śmiercią zniszczył je niemal w całości. Wśród polskiej emigracji cieszył się bardzo dobrą opinią.

Wycieńczony długoletnim więzieniem, latami okupacji i ascetycznym życiem na emigracji, zachorował na raka płuc. Zmarł 12 września 1964 r. Został pochowany na Borough Cemetery w Hastings.

***

Sergiusz Piasecki, człowiek niepokorny i kochający wolność, pisał:

„Nie ma większej hańby i upokorzenia dla człowieka, jak być obywatelem sowieckim”.

Szpieg, przemytnik, żołnierz, pisarz – dobrze zasłużył się Polsce i z należnymi honorami spocznie w jej stolicy.

 

 

Na podstawie biogramu śp. Sergiusza Piaseckiego opracowanego przez IPN; śródtytuły od redakcji

 

 

 

O medialnym kompoście pisze HUBERT BEKRYCHT: Lipa w państwowej agencji i „tłumaczenia” fałszywej depeszy PAP

Z fantazją naiwnego człowieka, który na biwak zabiera plastikową saperkę i papierowy nóż, przyglądam się od kilkunastu dni medialnej melasie toczącej Polskę. Niby przypuszczałem, a nawet wiedziałem – niby to było jasne, że bezprawnie przejęte przez rząd media publiczne są do niczego. Ale aż tak? No właśnie, afera z fałszywą depeszą PAP jest jak Yeti, wszyscy o niej mówią a nikt jej nie widział, bo wciąż nie ma oryginału. Depeszy, nie afery. Ale i aferę zamieciono pod dywan. Potem razem z aferą dywan posłano w Himalaje. I to na chińską stronę…

Fake news kolportowany 13 godzin przez Polską Agencję Prasowej,  to zdaniem jej włądz – napiszę to delikatnie –  „błąd w depeszy” w słowach prezydenta USA Donalda Trumpa. Fałszywka obiegła Polskę oraz świat i…

I nikt nie został z PAP wyrzucony. Co więcej, nikogo w państwowej agencji nie pociągnięto do odpowiedzialności. Do tego, tak jak każe sztuka, zamiast od razu usunąć fałszywkę – jak pierwszą wersję „raportu” komisji Bodnara – po połowie doby zaczęto przepraszać. Ale… nie ortodoksyjnie…

Rządowy folwark agencji

Po tym skandalu likwidatorzy nadal rządzą sobie PAP jak folwarkiem. To coś na kształt innego folwarku zwierzęcego. Orwellowskiej wersji mediów, jako instytucji podległej Ministerstwu Prawdy.

W dziejach agencji prasowych, przypadek PAP, który mógł doprowadzić do poważnego konfliktu międzynarodowego, nie ma precedensu. Nie będzie prównań tylko prośba. Popatrzcie z łaski swojej na depesze kontrolowane przez niemiecką propagandę podczas II wojny światowej. Były one tworem wyobraźni psychopatów. Wyobraźni chorej, ale wyobraźni…

Kłamstwa i manipulacje rządu Donalda Tuska są, co prawda ubrane w jakieś ciuchy propagandowe, ale po przyjrzeniu się, spod tej garderoby plotek i pogłosek wystaje goła pupa gabinetu premiera. Gabinetu…

Wmawianie „prawa”

Gabinet Tuska…, nie nie ma czegoś takiego… Gabinet to był przed wojną i oznaczał Radę Ministrów w każdym tego słowa znaczeniu. Niezależnie od barwy politycznej rządzących, gabinet premiera przed wojną był elitą narodu. Bo spory polityczne przed wojną były ostre, naznaczone odsiadkami wrogów Piłsudczyków w Berezie i odwetami rządu Sikorskiego na wyspie Bute na Piłsudczykach. Ale to było wprost, brudna polityka bez budowania fikcji. Fikcji, takiej jak likwidacja mediów publicznych…

W porównaniu ze wściekłą zemstą Tuska, relacje przedwojenne były brutalne, ale nie takie podłe jak szykanowanie opozycji po 13 grudnia 2023 roku. Powie ktoś, dlaczego? Przecież Tusk – poza „raptem” setkami ludzi represjonowanych z powodów politycznych – jak dotąd – nie pakuje wszystkich przeciwników do ciężkich więzień, nie robi „obozów izolacyjnych”? Jak dotąd…

Ten robi rząd coś gorszego! Bardziej szkodliwego dla Polski. Wmawia wszystkim, że to, jak ściga opozycję i inaczej myślących obywateli jest zgodne z prawem. A nie jest!

Tubka propagandowa

Kiedy zdrobnienie jest jak pierwotne określenie? PAP jako państwowa tuba propagandowa – jeśli chodzi np. o komunikaty rządu zawsze, bo tak jest w ustawie – nigdy nie zniżała się jednak do takich tanich numerów. Teraz PAP to nie tuba PAP jest tubką propagandową rządu Tuska. Premier już sobie poradził bez agencją. Źle to zrobił, ale jednak bez PAP, może z małą jej pomocą, manipulował i manipuluje nadal.

Tłumaczenia marionetkowych władz PAP są ponure a nawet ponuro-śmieszne: „Ktoś źle przetłumaczył, ktoś nie ma doświadczenia, ktoś źle zrozumiał” – to wyjaśnienia początkowe. „Trump nieprecyzyjnie mówi” – to już kontratak oraz: „Każdy interpretuje to inaczej” – po bezczelność PAP i rządu, który sufluje agencji wszystkie „tłumaczenia”.

Przykłady żenady

I właściwie można by o tym pisać bez końca, ale nie warto. Warto jednak pamiętać, że PAP po grudniu 2023 roku do września 2025 roku miała niemal tyle wpadek, co agencja po 1989 roku. Liczę nie przypadki, tylko ich wagę.

Najpierw w 2024 roku fałszywa depesza o „powszechnej mobilizacji”, która okazała się być „atakiem dezinformacyjnym” Rosji. Nie wiadomo, jak do tego doszło, że kremlowscy hakerzy – jak pisały branżowe media – „wysłali” fałszywkę używając „poziomu redakcyjnego…” Może śledztwo w sprawie prowokacji trwa, ale zrozumiałe jest, że musi potrwać i potrwa…

Potem historia o tym, jak edytorka dopuściła do publikacji komunikatu z relacją o działalności prezydenta-elekta Karola Nawrockiego zmieniając mu tożsamość na „Kartofel Nawrocki”. Zrobiła to doświadczona dziennikarka – ukarano ją, zwolniono dyscyplinarnie. Z nieoficjalnych informacji wynikało wówczas, że „błąd” wyniknął z „działania” młodszej i mniej doświadczonej pracownicy PAP.

Portal Polsat News, cytując Press, napisał, że: „(…) Marek Błoński, likwidator Agencji (…) nie może ujawnić szczegółów tej decyzji, ponieważ są to >>sprawy między pracodawcą a pracownikiem<<. Tak, tak. Czy jednak szef PAP, nawet w likwidacji, w taki sposób zachowuje się w obliczu kompromitacji agencji zawsze? I nie podaje szczegółów? Jeszcze nie odpowiem na te pytania. Nie mogę.

Sam pracowałem w PAP za poprzednich władz (od marca 2020 r.) i wiem, że to robota niełatwa. Na szczęście już nie pracuję, ale robota ta ma coś z charakterystycznych ćwiczeń sapera. Chociaż w każdej redakcji, to nie są ćwiczenia…

Medialny kompost

Czy dziennikarz powinien mylić się tylko raz i potem ma iść do kadr po wypowiedzenie?. Nie. Czy szef dziennikarzy powinien mylić się tylko raz. Też nie. Byłem szefem 3 lata, co prawda nie w PAP, ale też w mediach publicznych i wiem coś na ten temat. Czy szef powinien mylić się trzy razy i więcej. Nie.

I tym twierdzeniem, chociaż ostatnio na twierdzenie to wpadł Pitagoras, wypadałoby skończyć… Nie mogę jednak, bo teraz pora na wniosek. I nie, nie o dofinansowanie z KPO tutaj chodzi, tylko poważny kryzys państwa spowodowany niekompetencją w państwowych mediach. I to po decyzji rządu o skierowaniu na „front” agencyjny nieodpowiednich ludzi.

Otóż, fałszywa depesza PAP może się zdarzyć. Wszystkim władzom agencji i za każdych rządów. Zamiatanie jednak tego pod dywan to działanie podważające podstawy państwa w obliczu międzynarodowego konfliktu. To już nie tyle nawet skandal, co sabotaż. Rządu? Też.

Kiedy takie „pomyłki, błędy, niedomówienia” zaczną być oficjalnie skandalem, kryzysem, sabotażem, wówczas Polska Agencja Prasowa podniesie się z medialnej pryzmy kompostowej usypanej przez służby propagandowe rządu obecnej koalicji.

hb
              ***

18 września br. na profilu @PAPinformacje ukazało się oświadczenie władz agencji:

„Skorygowaliśmy czwartkową depeszę dotyczącą wywiadu prezydenta Donalda Trumpa dla Fox News, który był zapytany o Polskę, a w odpowiedzi nie użył nazwy żadnego kraju. Poprawiona depesza jest w naszych serwisach. Za błąd przepraszamy.”

https://x.com/PAPinformacje/status/1968989564023808220 – tekst żródłowy

 

 

Poniżej publikacja sdp.pl z Biznes Alertu:

 

Chaos w rządowej agencji – BIZNES ALERT: Skandal po depeszy PAP z błędem w słowach prezydenta USA

 

ANTYPRAWICOWY RAPORT O TVP W TVP w likwidacji z danymi wrażliwymi red. SAMUELA PEREIRY – BIZNES ALERT

Wiosną br. były poważne zapowiedzi działań, niemal prokuratorskich, teraz jest dokument, z którego niewiele wynika. Oprócz zarzutów politycznych. Komisja przy ministrze sprawiedliwości publikuje raport o „represjach” TVP wobec organizacji pozarządowych (NGO) w latach 2016-23. Na stronie TVP Info opisującej raport pojawiły się wrażliwe dane konserwatywnego dziennikarza Samuela Pereiry – napisał portal Biznes Alert.

Artykuł z Biznes Alertu:

https://biznesalert.pl/raport-o-represjach-tvp-w-czasach-pis-a-na-tvp-info-opisujacej-dokument-wrazliwe-dane-red-samuela-pereiry/

 

 

 

Wzruszająca ceremonia pogrzebowa CHARLIEGO KIRKA – żona zamordowanego wybacza zabójcy

Chciał ratować młodych ludzi, tak jak młody człowiek, który odebrał mu życie. Temu młodemu człowiekowi, wybaczam” –  oświadczyła Erika Kier, żona zamordowanego przez lewicowego aktywistę Charliego Kirka, konserwatywnego publicystę i działacza prawicy społecznej

Słowa ubranej na biało ocierającej łzy przed ogromnym tłumem na pogrzebie swojego męża spowodowało wielkie wzruszenie uczestników uroczystości żałobnyc. Większość spośród 60 tysięcy osób zgromadzonych na stadionie w Glendale w Arozonie płakało razem ż Eriką Kirk.

Chalie nie nienawidził…

Podczas uroczystości pogrzebowych, zabitego podczas debaty na uniwersytecie w Utah Charlie’ego Kirk’a, przemówił prezydent USA Donald Trump.

„Charlie nie nienawidził swoich oponentów, ja ich nienawidzę i nie życzę im jak najlepiej. Przepraszam Erika, nie zgodziłem się z Charliem w tej kwestii, przepraszam Charlie… może Erika mnie przekona” – mówił. Było to emocjonalne przemówienie Trump, który popierał Kirka. Konserwatywny publicysta odwajemniał poparcie, nie wahał się mówic dobrze o Donaldzie Trumpie i Republikanach. Chociaż, co podkreślają obserwatorzy, Kirk i prezydent USA niekiedy się spierali.

„Siły zła nie spoczną”?

„Ameryka obudziła się nad trumną Charlie’go Kirk’a”. Tak na X napisał na polski konserwatywny publicysta i były przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Maciej Świtski

„To nie był pogrzeb, to był znak. Świat zobaczył, że prawda żyje nawet wtedy, gdy próbuje się ją zabić” – dodał.

„(…) tak jak u nas po śmierci Lecha Kaczyńskiego – siły zła nie spoczną. Rozpoczyna się czas próby” – podsumował Świrski.

„Erika Kirk na pogrzebie męża niczym motto błogosławionego x. J.Popiełuszki: >>Nie daj się zwyciężyć złu,lecz zło dobrem zwyciężaj!<<. Nasz Zbawiciel na krzyżu powiedział: >>Ojcze przebacz im,bo nie wiedzą co czynią!<<.Wybaczam mordercy,bo tak uczyniłby Chrystus i tak uczyniłby Charlie” – napisał na X polski internauta Krzysztof Mąkowski.

https://x.com/krystofmakowski/status/1969995305149235447

Post na temat ceremonii pogrzebowej Kirka napisał także inny uzytkownik sieci, youtuber Mikołaj Kapusta.

https://x.com/DobraNowina/status/1970038575723872318

„Na upamiętnieniu Charliego Kirka przemawiali wszyscy najwięksi ludzie prawicy. I nigdy wcześniej na podobnym wydarzeniu nie wypowiadano imienia Jezusa Chrystusa tak często” – podkreślił Kapusta.

 

Na podstawie artykułu w portalu Bines Alercie oraz materiałow na X, m.in. z wPolsce24

(h)rob

Chaos w rządowej agencji – BIZNES ALERT: Skandal po depeszy PAP z błędem w słowach prezydenta USA

Dopiero po ponad dwunastu godzinach państwowa Polska Agencja Prasowa będaca pod kontrolą rządu przyznała, że  w swoim serwisie umieściła dezinformację poważnie nadużywając zaufania największego naszego sojusznika i lidera NATO – Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. PAP – bezprawnie przejęta w grudniu 2023 roku przez koalicję pod przywództwem Donalda Tuska  – państwowa spółka medialna  skompromitowała się w czwartek wieczorem (18 września br.) dopuszczając do emisji depeszę, która przeinaczała słowa prezyenta USA Donalda Trumpa.

Liderowi Stanów Zjednoczonych PAP przypisała słowa, które rzekomo miały dotyczyć pomocy Polsce, ale dopiero po wojnie. W istocie Donald Trump nic takiego o naszym kraju nie powiedział, a jego słowa dotyczyły pomocy Ukrainie. PAP powielił nieprawdę i sprostował to dopiero po prawie 13 godzinach. Politycy koalicji zdążyli w tym czasie kilkunastokrotnie podważyć podstawy sojuszu Polska – USA, a prorządowe media krytykowały prezydenta USA i kpiły sobie przez pół doby z Trumpa. Jakie mogą być konsekwencje tej dezinformacji Polskiej Agencji Prasowej?

Więcej o tej sprawie w artykule BIZNES ALERTU: TUTAJ