Zdegradować Kiszczaka, Jaruzelskiego i innych sprawców oraz patronów morderstw Kapłanów Niezłomnych!

Od czasu do czasu przez media przetacza się potężny walec dotyczący pozbawienia przywilejów komunistycznych zdrajcach. Po kilku dniach walec zwalnia lub się zatrzymuje. Owych komunistycznych zbrodniarzy już prawie nie ma, bo biologii nie oszukali, tak jak część narodu. Komunistom można jednak odebrać im odznaczenia, zdegradować.

Niedawno nasza Koleżanka z SDP Teresa Kaczorowska, autorka książki o komunistycznej zbrodni – Obławie Augustowskiej, zaproponowała na łamach tego portalu, aby odebrać odzaczenia Maksymilianowi Schnepfowi. To jeden z tamtych zbrodniarzy, o którym zrobiło się poniwnie głośno z powodu jego rodziny. Otóż, syn bandyty w mundurze Maksymiliana, dyplomata PO Ryszard i jego synowa Dorota – propagandystka w TVP w likwidacji, zaczęli wręcz panicznie bronić pamięci zbrodniarza.

Zabili Polskę kolejny raz…

Dlaczego? Bo niewiele osób domaga się odebrania tytułów honorowych, stopni wojskowych i odznczeń tym komunistom, którzy po wojnie pod sowieckim butem, zabili Polskę po raz drugi…

Żeby było jasne, nie chodzi mi o „rozkopytanie grobów” tych ludzi.  Chociaż trudno jest np. takim patriotom jak dziennikarz Tadeusz M. Płużański myśleć o jego Ojcu, którego niszczyli komuniści, kiedy to właśnie oprawcy prof. Tadeusza Płużańskiego leżą na honorowych miejscach państwowej metropolii na Powązkach…

Niech nawet groby sowieckich zdrajców pozostaną tam, gdzie teraz. Zawsze można po prostu zapalić więcej zniczy Bohaterom, nie bandytom. Chodzi o to, aby moskiewskim agentom odebrać  to, czym szczycą się ich rodziny, odebrać „honory”, odzanczenia, stopnie wojskowe.

Niezłomni

W kolejną rocznicę śmierci kapłana Solidarności, błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki, wzywam naszych rodaków, aby zastanowili się, czy chcą mieć w Panteonie Narodowym zleceniodawców morderstw na przykład Niezłomych Duchownych.

Nie może byc znaku równości między Dobrem a złem. Przypomnijmy sobie Bohaterów w sutannach, m.in. księży: bł. Jerzego Popiełuszkę, Franciszka Blachnickiego, Stefana Niedzielaka, Stanisława Suchowolca i Sylwestra Zycha… To tylko zabici przez komunistycznych oprawców pod koniec żałosnego PRL. Lecz są inni kapłani zamęczeni za stalinizmu, nieznani, proszący o sprawiedliwość, o prawdę. Są tysiące osób – ofiar komunistycznego reżimu – zamęczeni przez ludzi złych, podających się za polskich patriotów.

Naśladowcy Jaruzelskiego, Stalina, Breżniewa, Putina

Jaruzelski, Kiszczak i ich pomocnicy to także osoby odpowiedzialne za krew na Wybrzeżu w 1970 roku, za morderstwo w Kopalni Wujek, za cierpienia w PRL, w stanie wojennym. Wszystkich nazwisk ofiar komunizmu przypomnieć nie sposób.

Tylko w ostatnim półwieczu, Bohaterowie, szczególnie młodzi, np. Stanisław Pyjas, Grzegorz Przemyk, Emil Barchański i wielu innych, byli mordowani przez podwładnych Jaruzelskiego i Kiszczaka oraz naśladowców Stalina, Breżniewa a może nawet Putina.

Inni Bohaterowe walki z komuną odeszli, bo nie mieli już sił. Jeszcze inni umarli w zapomnieniu… Oddajmy im hołd nie tylko w rocznice…

Cześć i Chwała Bohaterom!

Wieczna hańba zdrajcom Ojczyzny

Hubert Bekrycht

19 października 2025 roku

PS. Nie można oczywiście porównywać okropieństw komunistycznych zbrodni z tym, co dzieje się dzisiaj w kraju, ale można a nawet trzeba przypominać metody. Te metody to m.in. szykanowanie, nękanie, bezprawne, podkreslam bezprawne działania wymiaru sprawiedliwości.

Co oznaczają prześladowania polityków i urzędników opozycji? Co oznaczają bezprawne przejmowanie mediów publicznych i prokuratury, represje w mediach konseratywnych, przesłuchiwanie dziennikarzy pracujących poza mainstreamem, szykanowanie organizacji pozarządowych, takich jak SDP, Ordo Iuris i wielu innych? Co to wszystko oozncza? To nic więcej, jak nawiązywanie obecnych władz do metod komunistycznych oprawców m.in. błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki.

Nie można zapomnieć o księdzu Jerzym. Tak jak w rocznicę Jego zamordowania nie wolno zapomnieć o ofierze nagonki politycznej na środowiska konserwatywnej Marku Rosiaku, który zginał w biurze PiS 19 października 2010 roku…

HB

Muzyczny felieton HUBERTA BEKRYCHTA: Czy Chopin zagrałby w mediach publicznych?

Nie znam się na muzyce, zatem jestem właściwą osobą, która może bez cienia wstydu pisać o muzyce właśnie. Zasłonięty a potem odsłonięty pomnik naszego Frycka w Łazienkach przypomina, że nie o kompetencje chodzi. Tylko o władzę. Także nad muzyką. Państwowe media w likwidacji szczycą się transmisjami z XIX Konkursu Chopinowskiego. Czy jednak, gdyby mógł, nasz Fryderyk wystąpiłby w koncercie zorganizowanym przez likwidowane TVP, PR i PAP?

Wątek z tytułu i wstępu jest czysto fantastyczny. I chociaż leczymy już gruźlicę a Japończycy i Chińczycy dożywają ponoć 120 lat, to jednak nie 176 lat… A tyle miałby Fryderyk Chopin, gdyby jakimś cudem wystąpił podczas gali XIX Konkursu imienia kompozytora.

Spacerkiem

Powiedzmy, że po wybudzeniu z przewoźnej komory hibernacyjnej – gdzie artyska spał sobie smacznie za pieniądze największych koncernów produkujących fortepiany i firm chirurgicznych wszczepiających implanty rąk i dłoni – poczłapałby nasz Frycek ze swoją świtą z hotelu Bristol na Krakowskim Przedmieściu w kierunku Filharmonii Narodowej:

Najpierw zdziwiłby się i wzruszył przechodząc obok Pałacu Prezydenckiego. Wszak to tu wystąpił w 1818 roku jako dziecko rozkochując w sobie całą Warszawę. No i w Pałacu z lwami mieszka teraz Polak i to hołdujący naszej tradycji, a nie –  jak chcieliby niektórzy – kolejny namiestnik Moskwy na pasku Kremla.

Dalej szedłby Chopin Traktem Królewskim wśród wiwatów i klaksonów aut. Przystanąłby chwilę przy dzisiejszej bramie Uniwersytetu Warszawskiego, minąłby kościół Świętego Krzyża, w którym dopiero planował złożyć swoje serce. Idąc dalej uśmiałby się Fryderyk serdecznie na widok kostiumów do filmu Lalka na podstawie powieści Aleksandra Głowackiego, który urodził się dwa lata przed historyczną „pierwszą śmiercią” pianisty.

Za mało reklam?

Dochodząc w pobliże Filharmonii Narodowej 176- letni Chopin zobaczyłby nieprawdopodobny zator komunikacyjny na budowie dróg miejskich imienia Rafała Trzaskowskiego. Zator na szczęście troszkę odwróciłby uwagę pianisty od nieszczęsnego tworu komunizmu zwanego pałacem kultury. I nauki.

I tutaj, przed filharmonią, zacząłby się dopiero medialny młyn. Do Chopina doskoczyliby menadżerowie firm muzycznych z pytaniami, dlaczego na fraku pianisty, zamiast starego nie ma najnowszego logo firmy Steinway & Sons? Dlaczego znak Yamahy jest mniejszy od Fazoli a ten z kolei większy od Kawai.

Zmęczony Chopin usiadłby w hallu. A tam kolejne sępy. Tym razem producenci protez ramion i dłoni, których używał od Wielkiej Wojny artysta, mieliby pretensje do służby Fryderyka, że nie widać tatuaży z logo firmy produkującej sztuczne palce. Takie właśnie miał kompozytor.

Decyzja kompozytora

Nasz Chopin był od lat przyzwyczajony do takich brewerii, ale do polskich dziennikarzy nie. Szczególnie tych z mediów prorządowych, publicznych i komercyjnych sprzyjających koalicji.

Najpierw zuchwały reporter TVP w likwidacji, już na początku wywiadu z Chopinem, wyrwał mu mikrofon, bo nie było widać znaku stacji. Potem dziennikarka Polskiego Radia kazała zanucić albo zagwizdać Fryderykowi Poloneza As – dur op. 61. Do tego depeszowiec PAP zachęcał kompozytora do wzięcia udziału w konkursie na najlepsze tłumaczenie przemówień prezydenta USA…

Potem był wywiad-rzeka. Inny niż we Francji, bo w centrum byli dziennikarze, nie artysta. Przeprowadziły go Dorota Wysocka-Schnepf i Anita Werner. Obie panie pytały kompozytora o takie rzeczy, że Chopinowi pękły niemieckie implanty słuchu a holenderskie soczewki z kosmicznego materiału przywiezionego przez poseł Wiśniewską-Uznańską z Księżyca zaczęły niebezpiecznie iskrzyć.

Pytanie na rządu żądanie i kawa, czy relanium…

Wysocka-Schepf pytała naszego Frycka o to, dlaczego nie poparł kandydata PO na prezydenta. Werner chciała wiedzieć, dlaczego kompozytor nie używa feminatywów. Potem była poważna część rozmowy. Prowadzące oraz medialna publiczność w osobach Jacka Czarneckiego i Renaty Grochal z Polskiego Radia oraz samego, skromnego, ale kompetentnego szefa PAP Marka Błońskiego, pytali artystę o jego preferencje seksualne. Po tym wycieńczającym dla prowadzących wątku zarysowała się nic sympatii między przesłuchiwanym Chopinem a przesłuchującymi.

Fryderyk musiał wysłuchać jeszcze pretensji dziennikarzy o to, że pianista nie gra w kostiumie królika. W stroju będącym hołdem dla ofiar mizoginistycznego koncernu na wielu miliardach kobiet robiących obiady swoim mężom…

Chopinowski finał

Kiedy już w sali koncertowej wszyscy witali dwudziestominutową owacją na stojąco premiera Tuska, pianista siedział sobie w scenicznym kątku przed prawykonaniem Poloneza Polonia Magna*. Chopin odjął już decyzję…Nie był pewien, czy robi dobrze?

Po kilku minutach, kiedy widzowie finałowej gali XIX Koncertu oklaskiwali jeszcze ministra Kierwińskiego i minister zdrowia, której nazwiska nikt nie pamiętał, kiedy huragan braw witał posłów Szczerbę i Jońskiego, nasz geniusz muzyczny Fryderyk Chopin wymknął się z Filharmonii Narodowej. Tajnym przejściem używanym jeszcze przez byłych milicjantów i ormowców pacyfikujących w imieniu rządu siedzibę TVP w grudniu 2023 roku, przemknął się śródmiejskimi uliczkami na Chmielną a stamtąd na koniec ulicy Foksal. Tam w Domu Dziennikarza Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przygotowane było studio na wywiad dla mediów konserwatywnych. Sam Chopin witając na Foksal tych dziennikarzy przyznał, że od mediów konserwatywnych powinien zacząć, bo w końcu sam jest z XIX wieku…

***

Ucząca się w poznańskim konserwatorium młodziutka Chinka Tianyao Lyu ** obudziła się z delikatnym, ale inspirujacym bólem głowy w południe po gali XIX Konkursu Chopinowskiego. „Fajnie było wygrać, ale nie powinnam pić tego małego kieliszeczka wódki… Zaraz, to chyba był Polonez” – pomyślała pianistka nazywana w Polsce Marysią albo… reinkarnacją Chopina. I Tianyao Lyu wróciła pamięcią do niezwykłego snu…

 

Hubert Bekrycht

 

Warszawa – Łódź 18 października 2025 roku

 

 

*nie ma takiego utworu Chopina

**kiedy pisałem felieton nie wiadomo było, kto wygra…

 

CZUWAJ, czyli projekt ratujący życie

Czego nie robić podczas alarmu bombowego w galerii handlowej? Jakich zachowań unikać podczas ataku zbiorowego zabójcy w szkole, na ulicy czy innym miejscu? Gdzie najbezpieczniej przetrwać pierwsze dni lockdownu czy wybuchu wojny? A także tak prozaiczne czynności jak użycie gazu pieprzowego czy pałki teleskopowe wobec napastnika. Te i wiele innych zagadnień wyjaśniali Marek Miśko oraz Piotr Szalaty licznie przybyłym uczestnikom szkolenia w sali konferencyjnej Domu Rzemiosła w Gdyni.

 Marek Miśko autor projektu „Czuwaj” jest dziennikarzem, specjalistą od strategii kryzysowych dla firm, Piotr Szalaty, współpracownik Marka prowadzi szkolenia paramilitarne. M.in. szkolenia w strefach konfliktów i zagrożeń piractwem morskim.

Szkolenia, doświadczenie, spokój

Ci dwaj doświadczeni w tematyce bezpieczeństwa instruktorzy jeżdżą po kraju organizując darmowe szkolenia, które mają na celu wyjaśnienie uczestnikom „kursów” jak poradzić sobie w sytuacjach ekstremalnych, z którymi często nie mieliśmy wcześniej do czynienia.

Choć użyłem wyżej określeń kursy czy szkolenia tak naprawdę udział w nich to świetna inwestycja na obecne czasy. Czasy zagrożenia wojną, lockdownem, atakami terrorystycznymi a coraz częściej sfrustrowanych psychopatów. Co ciekawe, w omawianiu każdego z wymienionych zagrożeń, prowadzący na wstępie skupiali się na wyjaśnieniu czego w danych sytuacjach nie robić.

Ewakuacja

– Na przykład w sytuacji komunikatu o opuszczeniu galerii handlowej z powodu zagrożenia wybuchem bombowym – zwracał uwagę Marek Miśko – najczęściej ludzie gromadzą się przed obiektem w oczekiwaniu na rozwój sytuacji. Ciekawość i brak wyobraźni bierze górę nad zdrowym rozsądkiem i instynktem samozachowawczym. Fasady galerii to niejednokrotnie szkło i metal. W przypadku gdyby alarm okazał się prawdziwy i ładunek został zdetonowany odłamki tegoż metalu i szkła pędzą w różnych kierunkach z prędkością nawet 500 – 800 m/s. Mogą zabić, a w najlepszy wypadku okaleczyć.

Szkoleniowiec zwrócił również uwagę, że często galerie handlowe mają wyznaczone miejsca w przypadku pożaru obiektu, które niekoniecznie są  bezpieczne w przypadku zagrożenia bombowego, bo zamachowiec poza ładunkiem w obiekcie, mógł umieścić ładunki również na zewnątrz – w koszu na śmieci czy samochodzie.

Miotacze gazu

Uczestnicy, a w szczególności licznie obecne na szkoleniu panie mogły dowiedzieć się jak… nie posługiwać się popularnym miotaczem gazu pieprzowego w żelu. W tym przypadku prowadzący postanowił zobrazować technikę podczas scenki odegranej z udziałem jednej z uczestniczek. Użyto oczywiście t.zw. miotacza treningowego. Niestety inscenizacja pokazała, że pani, która stwierdziła, że posiada  w torebce gaz do celów samoobrony, użyła by go w sposób nie dający pewności skutecznego odstraszenia napastnika, ponieważ w pierwszych dwóch próbach żel spryskiwał wcielającego się w jego rolę Marka poniżej pasa. Dopiero po instruktażu jaką powinno się przyjąć postawę (lekko ugięte nogi w kolanach żeby po trafieniu szybko salwować się ucieczką) i w jaki sposób należy trzymać miotacz (na wysokości twarzy atakującego, żeby pierwszy wyrzucony z dużą silą strumień dosięgnął jego twarzy i powstrzymał na kilka chwil od agresji.

Plecak

Marek Miśko zademonstrował jeszcze zawartość t.zw. plecaka ewakuacyjnego, którego posiadanie w obecnych czasach nie tylko da poczucie bezpieczeństwa, ale przede wszystkim realnie to bezpieczeństwo zwiększy.

Piotr Szalaty omówił na przykładach ilustrowanych filmami z autentycznych wydarzeń, zachowania w przypadku ataku zbiorowego zabójcy oraz jak bronić się przed atakiem nożownika przy wykorzystaniu dostępnych pod ręką przedmiotów. Instruktaż zakładania opaski uciskowej przeprowadził z udziałem czworga uczestników szkolenia.

W szkoleniu w Gdyni wzięło udział ponad 250 osób. Cieszy bardzo duże zainteresowanie pań oraz ludzi bardzo młodych.

 

Tekst i zdjęcia Andrzej Gojke

 

 

PREZYDENT NA KONGRESIE PRZYSZŁOŚCI NARODOWEJ: Bądźcie pozytywnie zuchwali, ambitni, dążący do naszych celów

„Historia mówi przez pokolenia” – pod tym hasłem Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Łodzi zorganizaował Kongres Przyszłości Narodowej (15 – 16 października). Uczestniczy w nim ponad 5 tys. osób. W środę kongres oficjalnie rozpoczęli zastępca prezesa IPN Karol Polejowski oraz dyrektor łódzkiego oddziału IPN Karol Piskorski. 16 października gościem specjalnym spotkania był prezydent RP Karol Nawrocki, który objął  kongres patronatem honorowym. „Bądźcie tak  pozytywnie zuchwali, ambitni, dążący do naszych celów, a jak trzeba – zmieniający rzeczywistość, która nas otacza. My to potrafimy, zrobimy to” – powiedział prezydent Nawrocki.

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich jest patronem medialnym kongresu.

Mamy w Polsce wspaniałą młodzież. Przekonuję się o tym, nie tylko współpracując z wami, znając was, ale też czytając kolejne analizy, sondaże i opinie, które jasno wskazują, że polska młodzież jest dobrze wykształcona, świetnie zaadaptowana do XXI wieku. Jest gotowa do tego, aby robić karierę i w Polsce, i w Europie, i na całym świecie. Proszę was, byście mieli wiarę w naszą ukochaną Rzeczpospolitą, w naszą Polskę i w to, że Polska zawsze musi być silna, wielka i ambitna. Proszę, żebyście nigdy tego nie stracili z oczu, a też mi przypominali – jako prezydentowi Polski – że tacy powinniśmy być przez najbliższe 5 lat. Tak pozytywnie zuchwali, ambitni, dążący do naszych celów, a jak trzeba – zmieniający rzeczywistość, która nas otacza. My to potrafimy, zrobimy to” – powiedział prezydent Nawrocki.

( tekst i zdjęcia z X ministra dr Rafała Leśkiewicza, rzcznika prezedenta RP)

W Łodzi prezydent Nawrocki wręczył także akty powołania do 40-osobowej Rady ds. Młodzieży przy Prezydencie RP.

 

Kongres Przyszłości Narodowej to gigantyczna impreza edukacyjna. IPN prezentuje na niej m.in. wystawy tematyczne związane z historią. Są też interaktywne prezentacje dziejów kraju, planszówki i gry komputerowe. W kilku salach zwiedzający będą mogli po prostu „dotknąć historii” – zapewniają organizatorzy. Najwięcej jest młodych ludzi: uczniów i studentów.

Dyrektor łódzkiego oddziału IPN Karol Piskorski podczas uroczystego otwarcia powiedział, że liczba uczestników Kongresu Przyszłości Narodowej IPN jest imponująca. „Zarejestrowano ponad pięć tysięcy osób” – zapewnił dyrektor Piskorski. Zastępca prezesa IPN Karol Polejowski zwrócił uwagę, że kongres to dla młodych ludzi barometr patriotyzmu i dowód na to, że historia może być pokazywana z pasją. „Nie jesteście w stanie opowiedzieć czegokolwiek nie używając czasu przeszłego. Zawsze będziecie odwoływać się do tego, co było” – podkreślił wiceprezes IPN.

 

*********************************** poniżej materiały organizatora przesłane patronom medialnym*************************************

 

Łódź w historii

Kongres IPN w Łodzi nie mógłby się obyć bez nawiązania do dziejów Łodzi – miasta o niezwykle bogatej i wielokulturowej przeszłości. Historia małej ojczyzny, lokalnej społeczności są nieodłączną częścią historii całego państwa i narodu.

Wystawy

Od czterech kultur do monokultury. Kalendarium Łodzi 1939–1989

Wystawa przedstawia kalendarium historii miasta w okresie panowania dwóch totalitarnych systemów: nazizmu i komunizmu. Każdy panel opowiada o jednym roku, poczynając od kampanii wrześniowej i wkroczenia wojsk niemieckich w roku 1939, a kończąc na wyborach do Sejmu kontraktowego i eksplozji prywatnego handlu w roku 1989, z wyróżnieniem najważniejszych wydarzeń politycznych, gospodarczych i kulturalnych. Sporo uwagi poświęcono zmianom społecznym i demograficznym, które dokonały się w mieście w okresie owego półwiecza.

Dzieci z Przemysłowej« – niemiecki obóz w Łodzi (1942–1945)
Ekspozycja, przygotowana w Oddziałowym Biurze Edukacji Narodowej IPN w Łodzi, upamiętnia dzieci polskie, które w grudniu 1942 r. trafiły do nowo otwartego niemieckiego obozu pracy (Polen-Jugendverwahrlager) przy ul. Przemysłowej 72 w Łodzi. Na podstawie materiałów procesowych, zdjęć lotniczych oraz zeznań świadków odtworzono wygląd niemieckiego kacetu. Odwzorowano jego układ, kształt budynków oraz baraków, dodano zeznania więźniów i powiązano je z właściwym miejscem. Wizualizacja obiektów obozowych pozwala odbiorcy lepiej zrozumieć charakter tego ośrodka i przybliżyć jego historię oraz spopularyzować zagadnienia martyrologii dzieci polskich w okresie II wojny światowej.

Gra miejska – wersja halowa
Na Kongresie Przyszłości Narodowej w Łodzi będzie możliwość zagrania w halową wersję gry miejskiej „Historia na łódzkich szlakach”. To gra wielkoformatowa połączona z mapą i archiwalnymi fotografiami. Chcemy, aby młodzi odbiorcy poznali historię miasta od czasu powstawania przemysłu w Łodzi, poprzez wydarzenia z okresu okupacji niemieckiej oraz czasów komunistycznych, aż po najnowszą historię.

Strefa Archiwum IPN 

W strefie archiwum zwiedzający będą mogli dowiedzieć się, co kryją archiwa IPN. Zaprezentujemy najciekawsze archiwalia i artefakty pozyskane w ramach projektu Archiwum Pełne Pamięci oraz powstałe w kooprodukcji z TVP3 Łódź filmy dokumentalno-historyczne z cyklu „W archiwach”. Zainteresowani poszerzeniem wiedzy o zasobie archiwalnym Instytutu będą mogli wyszukać informacje w bazach danych: Inwentarz archiwalny IPNstraty.pl, Cyfrowe Archiwum. W strefie archiwum pokażemy również elementy „Warsztatu pracy archiwisty”. Będzie można m.in. poznać metody konserwacji materiałów archiwalnych, ich zabezpieczenia i digitalizacji.

Panele dyskusyjne

Historię Łodzi i najnowszą historię Polski możemy poznać przysłuchując się dyskusjom. Dowiemy się m.in. o historii niemieckiego obozu dla polskich dzieci przy ul. Przemysłowej w Łodzi (1942–1945). „Pod szczególnym nadzorem” to panel dyskusyjny dla młodzieży (16+) na temat jedynego niemieckiego obozu dla dzieci i młodzieży na terenie okupowanej Polski przy ul. Przemysłowej w Łodzi.

Zapraszamy 15 października, godz. 13.30–14.30, sala konferencyjna B–C, 2 piętro.

Program paneli dyskusyjnych: https://kongresprzyszloscinarodowej.pl/

Poszukiwania i identyfikacja

Każdy będzie mógł poczuć się, jak detektyw, który poszukuje miejsca zbrodni niemieckich i komunistycznych. Archeolodzy i antropolodzy z Instytutu opowiedzą o swojej pracy. Pracownicy Biura Poszukiwań i Identyfikacji przedstawią też proces typowania miejsc do prac archeologicznych na podstawie materiałów archiwalnych, zdjęć lotniczych i satelitarnych.

Upamiętnianie

Będzie można ułożyć puzzle przedstawiające łódzkie pomniki i tablice oraz stworzyć poprawnie brzmiące inskrypcje na tablicach pamiątkowych.

Warsztaty BEN (dzieci powyżej 13 lat)

Śledztwo Katyńskie

Celem warsztatów jest ustalenie tożsamości ofiar Zbrodni Katyńskiej na podstawie zdjęć przedmiotów wydobytych z dołów śmierci, których oryginały znajdują się w zbiorach Muzeum Katyńskiego. Zajęcia mają nie tylko przedstawić same okoliczności zbrodni, ale też służyć upamiętnieniu ofiar i zaznajomieniu uczniów ze specyfiką pracy historyków.

środa, 15 października, godz. 9.00–10.00; 10.15–11.15
czwartek, 16 października, godz. 9.00–10.00; 10.15–11.15

Mój rówieśnik
Warsztaty w oparciu o grę stanowiskową na temat losów dzieci w czasie II wojny światowej na ziemiach polskich. Uczestnicy losują legitymację szkolną jednej z postaci i niczym detektyw odkrywają stopniowo kolejne losy swojego rówieśnika korzystając z różnorodnych źródeł informacji. Bohaterowie gry reprezentują prawdziwą historię obywateli polskich z czasów II wojny światowej różnych narodowości i grup społecznych.

środa, 15 października, godz. 12.00–13.00; 13.15–14.15
czwartek, 16 października, godz. 11.30-12.30, 12.45-13.45, 14.00-15.00

Szyfry wojny. Ppłk. Jan Kowalewski

Warsztaty oparte na indywidualnej pracy uczestników. Uczniowie szyfrują wiadomości w zapisie cyfrowym, które następnie deszyfruje ich przeciwnik. Praca odbywa się w dwuosobowych zespołach. Warsztatom towarzyszy wystawa o poruczniku Janie Kowalewskim, słynnym polskim oficerze Wojska Polskiego, który jako pierwszy złamał bolszewickie szyfry w połowie 1919 roku.

środa, 15 października, godz. 11.45–12.45, 13.00–14.00
czwartek, 16 października,11.45–12.45, 13.00–14.00

Kino Dokumentu i Świadectwa – warsztaty filmoweFilmowe warsztaty edukacyjne skupione na dokumentach opartych na relacjach świadków historii. Zajęcia obejmą warsztaty tworzenia wywiadu ze świadkiem historii oraz projekcję filmu. Opowiemy o tym, jak rozmawiać z ludźmi, którzy dzielą się wspomnieniami. Przedstawimy też proces produkcji filmów opartych na dokumentach oraz nowoczesnych zasobach technologicznych.

środa, 15 października, godz. 9.00–10.00; 10.15–11.15

Bitwa o Monte Cassino 1944. Czy Polacy zdecydowali o zwycięstwie?
Warsztaty wykorzystując multimedia pokazują historię żołnierzy gen. Andersa – ich wojenną tułaczkę, której zwieńczeniem był udział w bitwie pod Monte Cassino w maju 1944 r. W ramach warsztatów uczniowie będą mieli za zadanie wypełnić kartę pracy!

czwartek, 16 października, 9.00–10.00; 10.15–11.15

Edukacyjna podróż historyczna

Aktywne poznawanie historii Polski w XX w. poprzez gry, quizy, układanie puzzli, rozwiązywanie szyfrów i odczytywanie grypsów a nawet malowanie antyreżimowego hasła na murze. Nauczyciele mają zaś okazję poznać ofertę edukacyjną IPN.

Strefa gier
Pasjonatów gier zapraszamy do spróbowania swoich sił w planszówkach IPN. Część z nich zostanie udostępniona w formie video, a część w wydaniu „analogowym”. Na chętnych czeka m.in. „Bitwa Warszawska”, szybka gra wojenna przedstawiająca najważniejszą bitwę wojny polsko-bolszewickiej 1920 r. Gry lotnicze „303. Bitwa o Wielką Brytanię”, „111. Alarm dla Warszawy” i „7. W obronie Lwowa” oferują rywalizację ukazaną w realiach trzech różnych konfliktów zbrojnych. Najmłodszym zaproponujemy grę „Miś Wojtek”. Otrzymają zadanie zebrania jak największego zestawu przedmiotów nawiązujących do historii 2. Korpusu Polskiego. „ZnajZnak” to rywalizacja odwołująca się do symboli lat 1918-1989. „ORP Orzeł” to gra o ucieczce okrętu z Bałtyku na Morze Północne w pierwszych tygodniach II wojny światowej. W grze „Cichociemni” uczestnicy otrzymają możliwość wcielenia się w role specjalnie szkolonych żołnierzy i oficerów Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

Wydawnictwo IPN
Podczas Kongresu Przyszłości Narodowej uczestnicy będą mogli odwiedzić stanowisko Instytutu Pamięci Narodowej z bogatą ofertą wydawniczą. W promocyjnych cenach dostępne będą albumy, nowości wydawnicze, publikacje Oddziału IPN w Łodzi, komiksy dla młodzieży oraz gry edukacyjne, które w atrakcyjny sposób przybliżają historię Polski. Zobacz więcej: Wydawnictwo IPNKsięgarnia internetowa IPN

► To tylko niektóre z atrakcji, jakie czekają na Ciebie na Kongresie Przyszłości Narodowej IPN w Łodzi! Szczegółowy program wraz z opisem wszystkich wydarzeń na stronie Kongresu Przyszłości Narodowej IPN

► Zapraszamy do podróży przez historię najnowszą!

Kongres Przyszłości Narodowej IPN w Łodzi będzie to miejsce, gdzie nauka, innowacja i tradycja łączą się ze sobą, aby pokazać, że historia może stać się inspiracją, źródłem dumy i drogowskazem w budowaniu przyszłości.

Serdecznie zapraszamy – bądźcie naszymi Gośćmi!Spotkajmy się w Łodzi 15 i 16 października 2025 roku (aleja Politechniki 10).

 

  • 15 października, środa: godz. 9.0016.00
  • 16 października, czwartek: godz. 9.0015.30

 

 

„Vakho. Ucieczka do piekła” – nowa powieść sensacyjno-historyczna MARKA RUDNICKIEGO

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich objęło patronatem medialnym najnowszą książkę pisarza i dziennikarza, szefa Szczecińskiego Oddziału SDP, Marka Rudnickiego. Powieść sensacyjna nosi tytuł „Vakho. Ucieczka do piekła”. To trzecia część trylogii „Vakho” (po „Vakho. Wilcze szczenię”, wydanej również w USA pt. „Vakho. The Wolf’s Cub” i „Vakho. Czerwone wota”).

Bohaterem powieści jest młody pułkownik zagończyków Wilczego Pułku, działającego na zapleczu frontu w okresie zmagań polsko – bolszewickich. Po wojnie mimo propozycji pozostania w wojsku, wraca do cywila i zamieszkuje w dworze położonym tuż przy nowej granicy ustalonej Traktatem Ryskim.

Splot wydarzeń sprawia, że w pułkowniku rodzi się podejrzenie, że przebieg tej granicy nie jest zgodny z założeniami Traktatu. Punktem zwrotnym staje się list wysłany do niego przez ojca, majora dyonu lotniczego, który wkrótce po tym ginie w niewyjaśnionej katastrofie lotniczej. List nie trafia do adresata od razu. Zostaje odnaleziony dopiero kilka miesięcy później; przeleżał za komodą, z której zsunął się, czego nikt nie zauważył. Jego treść otwiera istną Puszkę Pandory.

W tle nadal żywa wówczas kwestia pozostawienia w wyniku Traktatu po stronie rosyjskiej niemal dwóch milionów polskich mieszkańców Kresów. Ich dramat i złudzenie, że Polska jednak upomni się o nich.

Marek Rudnicki to często nagradzany pisarz i dziennikarz. Absolwent kursu dla dziennikarzy i wydawców Związku Włoskiej Prasy Periodycznej. W stanie wojennym współpracował z podziemnym pismem „Orzeł Biały”, a po roku 1989 z periodykami: „Młoda Polska”, „Przedsiębiorca Zachodniopomorski”, „Solidarność ‘80”. Przez wiele lat dziennikarz tygodnika „Morze i Ziemia” oraz dziennika „Głos Szczeciński”.

Otrzymał m.in. nagrodę Ostrego Pióra BCC, Dziennikarza Roku, Nagrodę Złotej Kaczki im. Bogdana Czubasiewicza oraz ostatnio – wyróżnienie w konkursie Nagroda im. Wojciecha Dolaty.

W dorobku Marka Rudnickiego są książki o różnej tematyce, w tym – dotyczących tajemnic z zakresu paleoastronautyki („Kołowrót dziejów” i „Bękarty bogów”), thrillerów (cykl: „Szpony diabła”, „Remedium 111”, „Krwawy bursztyn”), cyklu z fabułą historyczną, dotyczącego okresu wojny polsko-bolszewickiej („Vakho. Wilcze szczenię”; ukazała się też na rynku amerykańskim pt. „Vakho. The Wolf’s Cub” oraz „Vakho. Czerwone wrota”).

Marek Rudnicki od lat szefuje Szczecińskiemu Oddziałowi SDP.

 

Fundacja Archiwum Jana Olszewskiego i Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL o bł. ks. JERZYM POPIEŁUSZKO

Fundacja Archiwum Jana Olszewskiego serdecznie zaprasza na kolejne spotkanie z cyklu „Widzenie na Rakowieckiej”, współorganizowane z Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL.  W środę 15 października o godz.17.00 w dawnym budynku więzienia przy ul.Rakowieckiej 37 będziemy rozmawiać o sprawie zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki.

Gośćmi Tadeusza Płużańskiego będzie prokurator Andrzej Witkowski oraz działacz podziemnej „Solidarności” Krzysztof Wyszkowski.  Wprowadzenie wygłosi prezes naszej Fundacji dr Justyna Błażejowska.

Uczestnicy spotkania będą mogli obejrzeć naszą wystawę „Męczennikowi Kościoła w Polsce. Ksiądz Jerzy Popiełuszko na podziemnych drukach z kolekcji Marka Jastrzębskiego.” oraz eskpozycję składającą się z oryginalnego umeblowania sali sądowej w Toruniu. Otrzymają również przedruk mowy końcowej mec. Jana Olszewskiego w „procesie toruńskim”.

Łączę wyrazy szacunku i pozdrowienia w imieniu Fundacji,

Aleksandra Łuczyńska

FENIKSY 2025: m.in.: ks. prof. CHROSTOWSKI, GÓRNY, HAJDASZ, RYMANOWSKI, OGÓREK, ks. ZIELIŃSKI, PIETRZAK, ROSZKOWSKI, SOSNOWSKA

Grzegorz Górny, Bogdan Rymanowski, Ewa Czaczkowska, Magda Ogórek, ks. Henryk Zieliński i Jolanta Hajdasz  to dziennikarze nagrodzeni w tegorocznej edycji nagród Stowarzyszenia Wydawców Katolickich Feniks  2025.  Wśród nagrodzonych jest m.in. także Jan Pietrzak,  prof. Wojciech Roszkowski i  Jolanta Sosnowska. W tym roku główną nagrodę   Złotego Feniksa  otrzymał prof. Waldemar Chrostowski,  autor ponad 50 książek o tematyce religijnej. W uzasadnieniu tej nagrody kapituła napisała  iż nagrodę tę przyznaje  „w uznaniu niezwykłego dorobku życiowego, naukowego, autorskiego i translatorskiego Laureata, których wyraz stanowi imponujący zbiór publikacji w dziedzinie biblistyki, tworząc trwały fundament dla współczesnej polskiej teologii, nauki i formacji katolickiej”.

Na  Zamku Królewskim w Warszawie kończą się Jubileuszowe XXX Targi Wydawców Katolickich. Towarzyszy im od dwudziestu ośmiu lat  przyznawanie nagród Feniksa, najważniejszego wyróżnienia  dla autorów i wydawców książek i multimediów promującym Wiarę i wartości chrześcijańskie,  od tych poruszających najbardziej skomplikowane problemy teologiczne po książki dla dzieci.

Nagroda Stowarzyszenia Wydawców Katolickich FENIKS została przyznana po raz pierwszy w 1999 roku, choć już rok wcześniej wydawcy katoliccy z okazji odbywających się na warszawskich Stegnach III Targów Wydawców Katolickich (1998) przyznali swe pierwsze wyróżnienia i nagrody.

Rok później, w drugim roku istnienia nagrody (1999) dla podkreślenia odradzania się literatury religijnej, przez wiele lat marginalizowanej, spychanej do kościelnego undergroundu lub wprost prześladowanej przez totalitarny system komunistyczny, oraz z uwagi na budzenie się do życia wydawnictw katolickich, które wcześniej nie mogły normalnie funkcjonować z powodów wymienionych już wyżej, postanowiono, iż ta nagroda honorująca wybitne osiągnięcia edytorskie z zakresu literatury religijnej będzie nosiła miano FENIKSA.

Feniks, legendarny ptak wedle mitologii greckiej żyjący w Etiopii, miał żyć kilkaset lat, po czym nagle spalał się na stosie, by szybko z popiołów powstać na nowo. Tak odmłodzony zjawiać się zwykł w egipskim Heliopolis. W literaturze starochrześcijańskiej Feniks stał się symbolem Zmartwychwstałego Chrystusa, który zwycięsko powstał z żaru cierpień i śmierci. Feniks zatem w odniesieniu do wydawnictw katolickich i Targów Wydawców Katolickich, które co roku odbywają się w oktawie Wielkanocy, ma przypominać wydawcom o ich misji i o celu, jakim ostatecznie jest Zmartwychwstały Chrystus, który „jeśli nie zmartwychwstał, daremne jest – jak pisze Apostoł Paweł – nasze nauczanie, próżna jest także nasza wiara”. W tym roku z powodów organizacyjnych targi zostały przeniesione na jesień.

Autorką statuetki Feniksa  jest Anna Wolska, absolwentka Akademi SP w Warszawie.

Wyniki konkursu o Nagrodę SWK FENIKS 2024 dostępne są tutaj: Nagroda FENIKS 2024 – wyniki – Stowarzyszenie Wydawców Katolickich

Wyniki konkursu o Nagrodę Mały FENIKS 2024:  Mały FENIKS 2024 – wyniki – Stowarzyszenie Wydawców Katolickich

Wyniki konkursu o Nagrodę SWK FENIKS 2025 – https://swk.pl/nagroda-swk-feniks-2025-wyniki/

lista zgłoszonych publikacji: Nagroda FENIKS 2025 – lista zgłoszonych tytułów – Stowarzyszenie Wydawców Katolickich

FOTO RELACJA:

Dziennikarz niezłomny JAN JAKUBOWSKI – ostatnia droga…

„Zawsze podziwiałem twardość Twojego charakteru! Byłeś człowiekiem prawdziwie niezłomnym. Wzorem wykutym ze szlachetnego materiału” – tak wspominał Maciej Łopiński zmarłego JANA JAKUBOWSKIEGO. Ostatnie pożegnanie. 

Dziennikarz żegnający dziennikarza. Wzruszające słowa o charakterze Zmarłego, na tę ostatnią drogę Jana, wygłosił Maciej Łopiński, dziennikarz, polityk, minister w Kancelarii Prezydenta RP w latach 2005–2010 i 2015–2016, a przede wszystkim nasz kolega z Tygodnika Gdańskiego, który po przełomie 1989 r. zakładali wraz z Jasiem.

Maciej Łopiński wpomina Jana na Cmentarzu Łostowickim w Gdańsku. Fot. Tadeusz Woźniak

Pożegnanie w gronie Rodziny

Jana Jakubowskiego, członka Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, pożegnaliśmy w sobotę 11 października na Cmentarzu Łostowickim w Gdańsku. Jan został pochowany obok swojej małżonki Ewy, którą żegnaliśmy 30 lat temu. Przed grobem zgromadziły się ich dzieci, wnuki, współpracownicy z tygodnika „Czas”, „Tygodnika Gdańskiego”, „Dziennika Bałtyckiego” który za Jego kierownictwa (lata 1991-96) był jedną z największych gazet w Polsce, Na pogrzebie Jana nie zabrało Jego koleżanek i kolegów z „Solidarności”.

Mszę pogrzebową w Bazylice św. Brygidy w Gdańsku odprawił ks. Ludwik Kowalski. W tle bursztynowy ołtarz. Fot. T. Woźniak

 

Tak, Jan Jakubowski był człowiekiem „Solidarności”. To tam współtworzył drugi obieg wydawniczy na Wybrzeżu. Był redaktorem najważniejszego w regionie pisma tajnych struktur Związku – biuletynu „Solidarność”, tego z winietą opatrzoną gdańskimi lwami. Miał swój udział w uruchomieniu „Tygodnika Wyborczego”, a potem „Tygodnika Gdańskiego”, o czym wspominał Andrzej Liberadzki, podobnie jak Jasiu absolwent Politechniki Gdańskiej, a przede wszystkim znakomity dziennikarz i chyba najlepszy w Polsce adiustator.

Dociekliwy i wierny chrześcijańskim wartościom

Liberadzki wspomniał też, że Jakubowski był przyjacielem i członkiem honorowym Stowarzyszenia „Godność”, skupiającego byłych więźniów politycznych i działaczy podziemia. Przez „całe życie – słowem i czynem – udowadniał swoją miłość do Polski”.

Andrzej Liberadzki wspomina Jana Jakubowskiego podczas Mszy Św. w kość, św. Brygidy w Gdańsku. Fot. Andrzej Gojke

Znany był z wyjątkowej dociekliwości, rzetelności i odpowiedzialności za przekazywane słowo. Liberadzki podkreślił też, że Jasiu był człowiekiem głębokiej wiary, występował w obronie chrześcijańskich wartości i to w tym świecie, w którym moda na obrażanie katolików ściga się z nonszalancją niszczenia własnej kultury.

Nie władza a wiedza i Przyjaźń

Janusz Wikowski, dziennikarz i prezes Oddziału Gdańskiego SDP – stojąc nad opuszczoną do grobu trumną – wspomniał, że Jan to była wyjątkowa postać, pełna ciepła i empatii. Należał do grona naczelnych redaktorów, którzy nie okazywali swojej władzy, lecz umieli łagodnie zachęcać dziennikarzy do rzetelnej pracy. Był człowiekiem zasad, a jednocześnie był wyrozumiały. Zaszczepił w całym pokoleniu dziennikarzy pasję zawodową i misję. Był niezłomny, niepokorny, był ostoją prawdziwego dziennikarstwa, wielkim autorytetem.

Wartę przy trumnie pełnili nasi stowarzyszeniowi koledzy Janusz Wikowski i Maciej Wośko. Fot. T. Woźniak

Jan Jakubowski był we władzach SDP, reformując Stowarzyszenie, sprzeciwiał się delegalizacji SDP i zawłaszczeniu majątku. A ostatnio ubolewał nad upadkiem rzetelności i rzemiosła dziennikarskiego, nad służalczością wobec władzy układów politycznych, grup interesów biznesowych i ideologicznych.

Wspomnień było zdecydowanie więcej. Jednym ze wspominających Jasia był Edmund Szczesiak, znakomity reportażysta, pisarz, nauczyciel akademicki i nieodłączny przyjaciel Jasia. Nie zabrakło też przedstawiciela „Solidarności”, czyli Wojciecha Książka, nauczyciela, publicysty, w latach 1997–2001 podsekretarza stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej.

Prezydent RP: Przywracał wolność słowa w praktyce

Trafnym określeniem życia i pracy Jana Jakubowskiego były słowa Prezydenta RP Karola Nawrockiego przesłane w liście odczytanym podczas uroczystości pogrzebowych: „Człowiek prawy, bardzo zasłużony dla Gdańska, Wybrzeża i Polski. Człowiek, który przez całe życie służył sprawie wolności, prawdy i dobra. Od 1989 r. przywracał w praktyce wolność słowa oraz standardy niezależności i rzetelności medialnej. Był szanowany za osobistą uczciwość i prawdziwie demokratyczny zmysł w kierowaniu redakcją” – napisał w specjalnym liście o Zmarłym prezydent Karol Nawrocki.

Na cmentarzu, przed grobem Jana Jakubowskiego Fot. T. Woźniak

 

Nam, redakcyjnym koleżankom i kolegom, osobom pracującym pod jego kierownictwem będzie Go bardzo brakowało, co zresztą podkreślił Maciej Łopiński, z którym znali się ponad 50 lat.

Ostatnia modlitwa nad grobem Jana Jakubowskiego. Fot. Tadeusz Woźniak

Więzi…

Ja poznałam Jasia 36 lat temu i ze wzruszeniem wspominam „czasy tygodnikowe” (Tygodnika Gdańskiego), kiedy to pod kierownictwem Maćka, Jasia i Andrzeja tworzyliśmy pismo społeczno-polityczne o ogólnopolskim zasięgu, uznawane za znakomite (ta trójca znała się z okresu pracy w tygodniku „Czas”; chociaż w „Czasie” pracował też Edmund Szczesiak, Tadeusz Woźniak…

Taki wieniec od SDP z napisem Niezłomnemu Jasiowi Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich złożyliśmy na grobie Jana Jakubowskiego. Fot. M. Giedz

Dlaczego znakomite? Bo nie czuliśmy się tylko dziennikarzami pracującymi za bardzo marne grosze i to przy galopującej inflacji. My tworzyliśmy tygodnikową rodzinę i te pieniądze były mniej istotne, liczyła się atmosfera pracy. Czuliśmy się jak w domu, z radością przychodziliśmy do redakcji, jeździliśmy w teren po całej Polsce, a czasem i za granicę. Pisaliśmy o wszystkim, zgodnie z prawdą, zachowując podstawowe zasady wiarygodności.

Niezłomny

Jasiu bardzo dbał o tę wiarygodność naszych wypowiedzi. Nie akceptował bylejakości. Te zasady przeniósł do „Dzieńbała”, czyli Dziennika Bałtyckiego. Każdy z nas czuł się doceniany, dla każdego znalazł czas. Potrafił zażegnać każdy konflikt, sprzeczkę. Był kolegą, przyjacielem, a dla młodszego pokolenia ojcem. Był niezłomnym dziennikarzem.

Wraz z Jego śmiercią, jak to powiedział Wikowski: „Kończy się epoka, bo Jan wciąż był dla tych, którzy mieli szczęście pracować z nim w zespole, postacią niezwykłą, do końca pozostał naszym naczelnym”.

 

Tekst: Maria Giedz

Zdjęcia: Andrzej Gojke, Tadeusz Woźniak, Maria Giedz

Nagroda TOTUS TUUS dla MARIUSZA PILISA i ekipy filmu „21:37”

W przeddzień XXV Dnia Papieskiego Fundacja Dzieło Nowego Tysiąclecia zorganizowała ceremonię wręczenia Nagród Totus Tuus. Jednym z jej laureatów, w kategorii media został wiceprezes SDP Mariusz Pilis za film w jego reżyserii „21:37”. Wraz z Pilisem uhonorowano całą ekipę filmową. Z nagród cieszyli się również twórcy Muzeum Dom Rodzinny Ojca Świętego Jana Pawła II w Wadowicach, Fundacja Małych Stópek, Krystyna Gucewicz-Przybora, prof. Anna Grzegorczyk.

Ceremonia odbyła się w sobotę na Zamku Królewskim w Warszawie.

Cywilizacja miłości

Przypomniano jubileuszowy aspekt nagród zwanych Totusami, bo to już ich 25. edycja.

„Jak co roku, gala wręczenia Nagród była ważnym artystycznym i duchowym akcentem przeżywanego Dnia Papieskiego. Stanowiła przestrzeń docenienia tych, którzy realizują wezwanie Papieża Polaka do budowania >>cywilizacji miłości<<, obrony godności człowieka, krzewienia wartości chrześcijańskich oraz służby osobom ubogim, chorym, cierpiącym i wykluczonym społecznie” – przypomniano na stronie Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia.

Totusa Medialnego, nagrody im. Bp. Jana Chrapka, otrzymała ekipa filmu „21:37” producent Rafael Film i reżyser, nasz Kolega z SDP, wiceprezes Stowarzyszenia, dziennikarz, publicysta, filmowiec, producent Mariusz Pilis.

21:37

Tytułowa godzina „21:37” kojarzy się z odejściem Papieża, który zjednoczył Polaków we wspólnej modlitwie i żałobie. „Jan Paweł II to nie tylko symbol pokolenia, to znak Kościołą dany nam od Boga” – podkreślił jeden z zakonników, który oglądał ten film kilka razy.

Film ukazuje dwa poziomy czasowe: archiwalny zawarty w nagraniach z tamtej wiosny 2005 roku oraz poziom współczesny zawierający świadectwa uczestników wydarzeń sprzed 20 lat, m.in. kard. Stanisława Dziwisza, dziennikarzy a także zwykłych wiernych. „21.37”.

Po majowej warszawskiej projekcji pod patronatem SDP odbyło się spotkanie z reżyserem Mariuszem Pilisem, Wówczas to reżyser zwrócił uwagę na to, że film „21:37” jest także jego świadectwem. „Ciekawe będzie, jak film o generacji Jana Pawła II zrobi, ktoś z młodych twórców. Taki, który urodził się już po śmierci naszego Świętego, albo ktoś, kto był wtedy dzieckiem” – powiedział Pilis dodając, że na taki obraz będziemy musieli trochę poczekać.

„Będę wracał do pontyfikatu Jana Pawła” – obiecał reżyser. „<<21:37>> to była bardzo trudna produkcja” – mówił Pilis. „Ostatnio zainteresował mnie temat zakazu gry w szachy w Afganistanie” – ujawnił twórca.

Podczas ceremonii na Zamku Królewski nagrody Totus Tuus wręczono również twórcom Muzeum Dom Rodzinny Ojca Świętego Jana Pawła II w Wadowicach, Fundacji Małych Stópek, Krystynie Gucewicz-Przyborze i profesor Annie Grzegorczyk.

opr. hub/ red. sdp.pl/ FDNT;

zdj. fot. Monika Wójcik/ flickr

 

28 października na Powązkach pogrzeb MIROSŁAWA CHOJECKIEGO wydawcy i producenta, ikony opozycji niepodległościowej

Zmarł Mirosław Chojecki, działacz polskiej opozycji niepodległościowej, w czasach komunistycznych organizator drugiego obiegu prasy niezależnej. Chojecki był założycielem Niezależnej Oficyny Wydawniczej ,,NOWa’’, współtworzył Komitet Obrony Robotników, a na emigracji był członkiem Biura Zagranicznego „Solidarności”. Był Kawalerem Orderu Orła Białego.

W 1968 roku Mirosław Chojecki był studentem Politechniki Warszawskiej. Uczestniczył w  protestach antykomunistycznych.

1968, 1976, 1980/81

Wyrzucono go z uczelni. Studia ukończył dopiero 6 lat później na Uniwersytecie Warszawskim, był absolwentem Wydziału Chemii, przez dwa lata pracował w Instytucie Badań Jądrowych.

Współtworzył w 1976 roku Komitet Obrony Robotników. Była to odpowiedź środowisk antykomunistycznych na represje wobec protestów m.in. w Radomiu, Ursusie i Płocku.

Mirosław Chojecki 1949 – 2025; zdj. X – Piotra Semki

Chojecki organizował, wraz z m.in. Anką Kowalską pomoc dla represjonowanych robotników. Wydawał wtedy pisma KOR „Komunikat” i „Biuletyn”.

„Siedziałem 44 razy”

Wielokrotnie zatrzymywany i prześladowany przez komunistyczną bezpiekę. Był aresztowany wiosną 1980 roku. Chojeckiego uwolniono dopiero m.in. po interwencjach zagranicznych. Rozpracowywany i inwigilowany przez Służbę Bezpieczeństwa.

W reportażu Polskiego Radia Urszuli Żółtowskiej-Tomaszewskiej zatytułowanym „Choj, opowieść o Mirosławie Chojeckim” bohater opowiada: „Na Mokotowie był taki strażnik, który odbierał szelki, paski, sznurowadła. No i jak ja stanąłem przed nim, to on mnie zapytał: >>Panie Mirosławie, a teraz to na długo?<<. Bo siedziałem 44 razy w latach 1976-1980. Średnio w ciągu tych pięciu lat siedziałem jeden dzień w tygodniu”  – mówił Chojecki.

W sierpniu 1980 roku zaangażował się w druk wydawnictw niezależnych. Był członkiem komisji ds. dostępu „S” do środków masowego przekazu. Kierował też tzw. komórką wydawniczą Regionu Mazowsze NSZZ Solidarność.

Emigracja, powrót, Orzeł Biały

Stan wojenny zastał Mirosława Chojeckiego w Paryżu. W latach 1982–1989 był współpracownikiem Biura Koordynacyjnego „S” za Granicą w Brukseli, odpowiedzialnym za wysyłkę do kraju sprzętu poligraficznego. Współpracownik „Bulletin d’Information du Comité Solidarité à Paris”, łącznik z siecią zagranicznych biur „S”. W latach 1982–1990 założyciel i wydawca miesięcznika „Kontakt” w Paryżu, 1983–1990 – założyciel i szef firmy Audio-Kontakt, 1985-1990 – Video-Kontakt.

Mirosław Chojecki 1949 – 2025; zdj. IPN

Po 1989 roku  Mirosław Chojecki organizował pracę niezależnych mediów i wydawnictw w Polsce.  Był współzałożycielem Nowej Telewizji Warszawa. Od 2003 roku członek Stowarzyszenia Wolnego Słowa, w latach 2003–2008 prezes, od 2008 roku prezes honorowy.

 

Prezydent RP Andrzej Duda odznaczył go w 2022 roku Orderem Orła Białego.

 

Mirosław Chojecki zmarł nad ranem 10 października 2025 roku w wieku 76 lat.

 

 

W imieniu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich składamy kondolecje Rodzinie, Przyjaciołom, Znajomym, Współpracownikom. Odszedł Człowiek odważny i otwarty na wszystkich, Bohater naszych czasów…

Cześć Jego Pamięci!

R.I.P.

Mirosław Chojecki 1949 – 2025

 

opr. red/ Biznes Alert/ IPN/ PR