ANDRZEJ KLIMCZAK przenosi nas w świat poezji EDWARDA BOLCA – „Dedykacje”

Tak zatytułowany został nowy tom poezji Edwarda Bolca, członka oddziału  SDP w Rzeszowie, inżyniera, dziennikarza, kiedyś roznosiciela mleka, zaopatrzeniowca w fabryce butów i sprzedawcy starych, przeczytanych już wielokrotnie książek. Wielość doświadczeń życiowych zadecydowała o bogactwie nietypowej poezji stanowiącej raczej reporterskie relacje z kiedyś odwiedzanych miejsc i spotkań.

Ten, zdawałoby się mikroregionalny, poeta z łatwością żegluje również po tematach z dalekiego Bostonu oraz innych miejsc USA czy Grecji, gdzie odnalazł zapomniane ślady naszej europejskiej cywilizacji.

Bez karkołomnych, intelektualnych fajerwerków, bez wyszukanych metafor, Edward Bolec opowiada jednak najczęściej o ukochanym mieście i jego najbliższej okolicy. O rzece towarzyszącej mu od dzieciństwa i o zmianach zachodzących wokół. W tych wspomnieniach najważniejsi są jednak ludzie, ci ukochani, tak jak jego mama, czy też spotykani okazjonalnie, mozolnie wykonujący swój fach faceci, tacy jak chociażby Stach Nitka, który doczekał się pomnika na rzeszowskich bulwarach, przewoźnik przez lata wędrujący w tym samym miejscu tam i z powrotem przez rzekę swoją starą krypą napędzaną drewnianą żerdzią. Nie brak też wspomnień o tutejszych, równie niezwykłych menelach, stanowiących o kolorycie miejsca. Jednak najważniejsze podium w twórczości zajmują osoby bliskie sercu Edwarda.

Nie są to wspomnienia pozbawione emocji i tęsknot. Świadczy o tym dobitnie wiersz dedykowany nieżyjącej już matce autora:

„Podróż na gapę”

Za chwilę będzie wigilia, Mamo,

Opłatek, życzenia zdrowia

I wszelkiej pomyślności

W nadchodzące święta,

A ja wciąż w drodze,

nie wiem dokąd,

nie rozumiem dlaczego,

idę jak inni,

nogi same niosą. (…)

 

Częste powroty Edwarda do lat dziecinnych i młodzieńczych są nie tylko czysto sentymentalne, przepojone tęsknotą za minionym czasem, ale są przede wszystkim archiwalnym portretem miejsc, ludzi i zdawałoby się normalnych sytuacji, które w wierszach Edwarda nabierają niezwykle tajemniczego charakteru.

„Na tarasie pod parasolami”

Byliśmy tutaj,

Chodziliśmy tymi ulicami,

Nasze głosy słyszały mury tych kamienic,

Wpadaliśmy na Wiener Caffe

Lub Leżajsk (gdy rzucili)

Do Kosmosu przy 3 maja,

Na bluesowe msze Blackoutów

Urywaliśmy się „na pocztę”,

Jeśli zapadaliśmy się pod ziemię,

To na pewno wypełzaliśmy na ląd

W Olszynkach nad Wisłokiem. (…)

(…) Któregoś dnia białe gołębie zniknęły,

Ich miejsce zajęły obce czarne ptaki,

Nocą słuchaliśmy radia,

Posterunki rozpalały koksowniki

Na rogatkach

Zawołaliśmy swoje pierwsze NIE

I czas zastopował na chwilę, (…)

 

Tak w swoich wierszach przestawia zderzenia młodzieńczej sielanki z brutalną rzeczywistością minionych lat, która zmuszała do porzucenia marzeń i idyllicznego wyobrażenia otaczającej rzeczywistości. Tamta rzeczywistość kształtowała postawę nie tylko bohaterów wierszy Edwarda, ale też jego samego. Z upływem czasu i gasnącej euforii pojawiały się rozczarowania:

„Można”

Można nie mieć nic,

Być goły i niekoniecznie wesoły,

Zimować u Brata Alberta,

A rano gdy słońce wypala oczy,

Kurewsko cieszyć się życiem.

Można mieć wszystko,

Kasę, tytuły, ordery,

Tak zwaną dobrą rodzinę,

Stać w blasku reflektorów,

I być namaszczonym skurwysynem.

 

Te niepozbawione wulgaryzmów, ale jednocześnie nie wulgarne, opisy ludzkich postaw, są kolejnym dowodem na odwagę poety, który nie toleruje poprawności politycznej i nie godzi się na kompromisy.

Opisywane postacie w tekstach Edwarda Bolca są jednoznaczne, zdecydowanie dobre lub bezpardonowo krytykowane, gdy na to zasługują.

Opisy miejsc, osób i wydarzeń balansujące na granicy prozy i poezji, mimo, że odnoszą się do niewielkiego obszaru rodzinnego miasta poety, trudno nazwać lokalnymi, bowiem opisują przestrzeń, która jest znana wszystkim nawet w najdalszych zakątkach kraju. To przestrzeń sentymentów, kolorytu miejsc, fascynacji otoczeniem architektonicznym i tym zwyczajnym, ludzkim. To opis sytuacji, które zna każdy z nas bez względu na miejsce zamieszkania.

 

 

MARIA GIEDZ: Solidarność, Międzymorze i nowe technologie

Dwie instytucje: Instytut Międzymorza oraz Fundacja Promocji Solidarności, reprezentowane przez naukowców, będących jednocześnie publicystami i dziennikarzami, zdecydowały się na interesującą współpracę po to, aby Polska mogła być krajem silnym i niepodległym. Dokładnie miesiąc po objęciu rządów przez Donalda Trumpa w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej i wyraźnie widocznych wprowadzanych przez owego polityka zmianach w realnym świecie, na terenie słynnej Sali BHP Stoczni Gdańskiej doszło do podpisania Listu Intencyjnego. Ideą współpracy między owymi instytucjami ma być promowanie solidarności międzyludzkiej, międzypaństwowej, a w szczególności wśród państw Europy Środkowej i Wschodniej.

Kulminacją owego wydarzenia była niezwykle interesująca debata dotycząca geopolityki obszaru Trójmorza w erze nowych wyzwań i sztucznej inteligencji. Mówiąc krócej, podjęto próbę stworzenia ruchu oddolnego, który przeciwstawi się zakłóceniom rzeczywistości tak silnie promowanym przez zachodnich polityków.

Tuż po podpisaniu Listu Intencyjnego Aleksandra Jankowska, prezes Fundacji Instytut Międzymorza wyraziła nadzieję, że obie instytucje łączy solidarność taka międzyludzka, która Polakom jest bardzo dobrze znana, ale i międzypaństwowa. – Ten sojusz państw, daje Polsce wielką siłę, ale daje też siłę państwom Europy Środkowo-Wschodniej – powiedziała.

Natomiast Wojciech Kwidziński, prezes Fundacji Promocji Solidarności dodał, że to pozytywne doświadczenie związku „Solidarność”, wielkiego ruchu, który miał wpływ na obalenie komunizmu, daje nadzieję na łączenie narodów tej części Europy i że współpraca będzie się dobrze rozwijała. Nie zabrakło też wypowiedzi trzeciego sygnatariusza Listu Michała Ossowskiego, redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność”, który mówiąc o roli „Solidarności” podkreślał, że wobec rosnących zagrożeń należy wyjść poza działalność typowo związkową.

Pilnować Polski

Ossowski w swojej wypowiedzi nawiązał do słów przewodniczącego NSZZ „Solidarność” Piotra Dudy, które usłyszał podczas zjazdu w Spale: „musimy pilnować Polski! Tylko my sami możemy to zrobić. Solidarność, która obaliła komunizm to nie była jakaś mityczna organizacja, to byliśmy my wszyscy, zwykli ludzie. I jeśli wszyscy będziemy działali, angażowali się w pracę dla Polski, przeciwstawiali się złu, będziemy nie do powstrzymania, tak jak nie do powstrzymania była w czasie obalania komunizmu Solidarność. Tylko musimy w to wierzyć i musimy działać”.

Podpisanie Listu, aktu prawnego było jedynie wstępem do merytorycznej dyskusji, której przysłuchiwała się spora grupa osób. Sala BHP była pełna ludzi. Wśród słuchaczy znaleźli się goście specjalni, jak Konsul Generalny Węgier Peter Kertesz i jego zastępca Otto Sipos, a także Konsul Honorowy Republiki Bułgarii w Gdańsku Jan Strawiński. Nic dziwnego, bowiem zarówno Węgrzy, jak i Bułgarzy są wyraźnie zainteresowani budowaniem z Polską, ale i z państwami byłego bloku sowieckiego strategicznych sojuszy, a także rozwojem gospodarczym, społecznym, kulturowym, naukowym, inaczej mówiąc integracją międzypaństwową i to nie koniecznie na zasadach dyktowanych przez unijnych polityków. Co wcale nie oznacza chęci „wypisanie się” z Unii.

Ta idea „pilnowania Polski” przewijała się w wypowiedziach zaproszonych do dyskusji prelegentów, a wziął w niej udział prof. Andrzej Zybertowicz, który jest też publicystą – właśnie ukazała się jego najnowsza książka „AI Eksploracja”, a jednocześnie jest doradcą prezydenta RP Andrzeja Dudy. Był też prof. Piotr Grochmalski, dziennikarz, korespondent wojenny, a także politolog związany m.in. z ASzWoj w Warszawie. Nie zabrakło również prof. Grzegorza Górskiego, prawnika, polityka, amerykanisty, założyciela Akademii Jagiellońskiej w Toruniu. W debacie uczestniczył wspomniany wcześniej red. Michał Ossowski z wykształcenia prawnik, członek Zarządu Fundacji Promocji Solidarności. Dyskusję poprowadził dr Adam Chmielecki politolog, dziennikarz, publicysta, członek Rady Programowej Instytutu Międzymorza.

Rola Polski

W tym roku mija 10 lat od powstania Trójmorza, międzynarodowej inicjatywy gospodarczo-politycznej skupiającej 13 państw Unii Europejskiej położonych w pobliżu mórz Bałtyckiego, Czarnego i Adriatyckiego. Obchody odbędą się w kwietniu. Zbliża się też zawieszenie broni w wojnie pomiędzy Ukrainą i Rosją. Pojawia się więc pytanie, które zadał zarówno sobie, jak i uczestnikom debaty moderator Adam Chmielecki – jaki będzie w tym udział Polski, jaką rolę odegra Polska i jaką pozycję Polska będzie miała po zakończeniu wojny na Ukrainie?

Rozwijając owo pytanie Chmielecki dywagował. – Trochę się obawiam, że Polska może być podwójnym przegranym. Po pierwsze dlatego, a jest to oczywiste, że Polska udzieliła największej pomocy Ukrainie w ciągu ostatnich trzech lat, w każdym wymiarze: charytatywnym, społecznym, politycznym. Myśmy mobilizowali też światową opinię publiczną w interesie Ukrainy. Jednak, teraz Polska, w mojej ocenie, znajduje się troszkę na marginesie tych wydarzeń.

Pytanie Chmieleckiego było dwuczłonowe, nawiązywało również do sytuacji jaka istnieje od miesiąca w USA, po wygranej Donalda Trumpa.

– USA dostały skrzydeł pod prezydenturą Donalda Trumpa i próbują odbudować swoje przywództwo, swoją pozycję na świecie – kontynuował Chmielecki. – Polska tak naprawdę po przełomie roku 1989 jako państwo była jednym z najbardziej proamerykańskich państw, na pewno w Europie, jeśli nie na świecie. Polskie społeczeństwo też, co do zasady, jest bardzo proamerykańskie i pojawia się pytanie, czy my nie zostaniemy z tą proamerykańskością, jak Himilsbach (Jan, aktor, pisarz, scenarzysta, ale i kamieniarz) z angielskim, mówiąc bardzo kolokwialnie. Obecne polskie władze, poza Prezydentem, sprawiają wrażenie, iż chcą być w awangardzie sprzeciwu wobec Donalda Trumpa i wszystkiego, co robią Stany Zjednoczone. Zatem mimo ogromnego wysiłku, który wykonaliśmy w ciągu ostatnich trzech lat, a tak naprawdę trzech dekad, na rzecz zacieśniania więzi transatlantyckich, pojawia się pytanie, czy nie staniemy się ofiarą obecnej sytuacji politycznej?

Zakłócanie rzeczywistości

Prof. Grochmalski mówiąc o obecnej sytuacji w Europie w kontekście i wojny na Ukrainie i szybkich zmian dokonujących się w USA uznał, że jest to próba zakłócania rzeczywistości, a jednocześnie zacierana jest diagnoza działalności Trumpa, na rzecz liderowania Niemiec i liderowania Unii Europejskiej. Podkreślał, że Niemcy środki przeznaczone na zbrojenia w rzeczywistości wydają na cele socjalne i budują narrację osi z Moskwą, z Putinem. Przed wybuchem owej wojny uzależnili się w 55 proc. od gazu z Rosji, a więc oddali się w ręce Rosji. W ten sposób oddali strategie kontrolne Rosji. Wręcz podkreślał, że całe bezpieczeństwo Europy przekazali putinowskiej Rosji. Dali też czas na to, aby Rosja zmobilizowała się.

– Przed wojną Niemcy podważyli wszystkie fundamenty bezpieczeństwa europejskiego, podkładając bombę pod całe bezpieczeństwo Europy i kusili Putina do tego typu rozwiązania – mówił Grochmalski. – Niemcy były kluczowym państwem wakującym zdolności armii ukraińskiej i próbującym dać czas Putinowi do tego, aby on znalazł odpowiedź strategiczną na katastrofę, do której się dopuścił. Bo okazało się, że Rosja nie była przygotowana do długotrwałej wojny. Po klęsce w pierwszej fazie, wystarczyło zadać Putinowi zdecydowany cios. Gdyby w tym czasie doszło do tego, co zrobili Polacy, a więc duże dostawy nowoczesnego sprzętu, dotyczyło to także Bidena i Scholza, to Rosja byłaby w sytuacji dramatycznej. Jednak dano czas, aby się Rosja zmobilizowała i uruchomiła wszystkie swoje zasoby do długotrwałej wojny.

A Polska? – staliśmy się kluczowym państwem, ale po dojściu do władzy Donalda Tuska wszystko się zmieniło. – Zdjęcie Tuska (z ręką w kształcie pistoletu wycelowanego w plecy Trumpa) symbolizuje uległość Tuska wobec Niemiec. Grochmalski podkreślał, że ocena amerykańska jest jasna. I zadał pytanie – czy Europa traci siebie? Co mamy bronić, kiedy dzisiaj wielkim zagrożeniem społeczeństw europejskich jest sama Unia? Po czym konkluduje, że – bez Ameryki Europa nie może sobie zapewnić bezpieczeństwa. Obecne rokowania Trump – Rosja nie mają wsparcia ze strony Unii, a raczej Unia je hamuje. Unia nie ma możliwości dokonania wewnętrznej rewolucji Unii, a Trójmorze nie ma możliwości zahamowania rozpadu Unii. Unia zmierza do katastrofy.

Polska kluczowym elementem wschodniej flanki

Zdaniem prof. Górskiego Europa (chodzi o Unię i Europę Zachodnią) zaczyna być drugorzędnym partnerem w rozmowach o przyszłość świata, co zaczynamy już zauważać. Nie ma Europy, nie ma partnera. A dużym prawdopodobieństwem jest to, że obecny sposób postrzegania sytuacji w Europie, ale i na świecie przez amerykańską administrację potrwa kolejne 12 lat. Prof. Górski zastanawiał się nad tym jak postrzegają nas Amerykanie? I daje odpowiedź.

W dłuższym scenariuszu Polska jest i będzie kluczowym elementem wschodniej flanki NATO i pogranicza z Rosją. I to niezależnie od tego jak te stosunki z Rosją będą się układały, czy będą lepsze, czy gorsze.

– W każdym wariancie, biorąc pod uwagę to, czego po stronie amerykańskiej nie brakuje, a więc tego, że Rosja nie jest partnerem długofalowym, Amerykanie muszą mieć twardy punkt oparcia, który będzie czynnikiem kontrolującym potencjalne zagrożenia płynące z takiego konfliktu. A to określa nasze miejsce w dłuższej perspektywie jako znaczącego, poważnego amerykańskiego alianta. Przyjęcie Szwecji i Finlandii do NATO zwiększa rolę Polski. – stwierdził Górski. Dodał też, że to co dzieje się, co obserwujemy po 13 grudnia 2023 r. jest rujnowaniem wcześniejszego dorobku. Te nierozważne działania mogą mieć złe konsekwencje.

Suwerenność intelektualna

Prof. Zybertowicz uważa, że rozwiązaniem dla Polski jest działanie oddolne. Nie musimy rezygnować z przynależności do UE, ani przejmować się, że Unia się skończy. Ale możemy sami prowadzić integrację. – Problemy winny być rozwiązywane na najniższym poziomie, a nie jak w Unii, gdzie wszystko ma być uzgodnione.

Profesor bardzo podkreślał wagę suwerenności intelektualnej. Jako przykład przytoczył wypowiedź Klausa Schwaba, niemieckiego inżyniera i ekonomistę, założyciela Światowego Forum Ekonomicznego, który na konferencji w Dubaju stwierdził, że „nie wszystko rozumie co zostało wypowiedziane, (ale nie ma to znaczenia), gdyż to my kształtujemy przyszłość”. Dzięki sztucznej inteligencji (AI) wszystko będzie rozwiązane i ludzie pokroju Schwaba nadal będą należeć do elity.

– Gdy kończył się feudalizm, a zaczynał kapitalizm, to bardziej inteligentni przedstawiciele arystokracji potrafili tak przekształcić zasoby, aby dalej należeć do elitarnej części społeczeństwa. Ale obecny kierunek sztucznej inteligencji jest taki, że nie można zagwarantować tego, że te systemy będą się rozwijały pod naszą kontrolą. Ich rozwój nie spełnia podstawowych standardów inżynierskich, które zawsze zawierają wymogi bezpieczeństwa. Jeśli te systemy będą się rozwijały tak jak miało to miejsce od ostatnich trzech lat, to jest kwestią czasu, kiedy nikt nad nimi nie będzie miał kontroli. Elity się na tym osiągnięciu technologicznym przejadą. One liczą, że dzięki sztucznej inteligencji wzbogacą nawet najbiedniejszych, a sobie zagwarantują skuteczne narzędzie kontroli nad światem, ale mogą się na tym przejechać – stwierdził Zybertowicz.

Potrzeba integracji

Komunizm nie narodził się w Brukseli tylko w sowieckiej Rosji. Kiedy upadł Związek Sowiecki wydawało się, że wraz z jego upadkiem zostanie pogrzebana idea komunizmu. Jednak zaczęła się odradzać, głównie w krajach zachodnich.

– Dzisiaj mamy do czynienia z Unią Europejską, która co raz częściej odwołuje się do idei marksistowskiej, a co raz rzadziej do wartości chrześcijańskich. Europa Środkowa nie jest tak skażona tą ideą, bo my to znamy. Stąd rozdźwięk pomiędzy Europą Zachodnią a Europą Środkowo-Wschodnią. Państwa Europy Zachodniej nie rozumieją idei komunistycznej, a ich społeczeństwa jest łatwo do niej przekonać. Od lat 70. (ubiegłego stulecia) Niemcy szukają współpracy z Rosją i dzisiaj Europa zachodnia jest w znacznej mierze prorosyjska. Sceptycznie nastawione do Rosji są państwa Europy Środkowo-Wschodniej. Mamy zatem różne interesy. Nasza część Europy nie chce współpracy z Rosją i obawia się jej. Ten podział Europy był widoczny chociażby w czasie wojny na Ukrainie, kiedy to nasza część Europy szybko pospieszyła temu krajowi z pomocą, z czym z kolei ociągała się zachodnia Europa – która zresztą pośrednio do tej wojny doprowadziła, między innymi za sprawą prowadzenia gospodarczych interesów z Rosją, takich jak choćby Nord Stream i Nord Stream 2 – mówił red. Ossowski.

Jego zdaniem Europa Środkowo-Wschodnia potrzebuje integracji, ale jest to bardzo trudne, gdyż nie mamy żadnego wsparcia, ani ze wschodu, ani z zachodu. Poza tym nie jest to na rękę wielu ośrodkom Europy Zachodniej.

– Amerykanie są w stanie dać pewną gwarancję stworzenia przeciwwagi dla osi Berlin – Moskwa i zapewnić warunki potrzebne do tego, aby państwa Europy Środkowo-Wschodniej mogły się rozwijać i być silne. Współpraca z USA i realizacja idei Trójmorza to polska racja stanu, podobnie jak polską racją stanu jest pozostawanie w strukturach Unii Europejskiej – dodał Ossowski.

Przywrócić świat realny

Ideały „Solidarności” to nie tylko obrona pracowników, walka o wolne soboty – dzisiaj broni się wolnych niedziel, prawa do godnego wynagrodzenia, wolności słowa, ale to przede wszystkim obrona wolności, wartości chrześcijańskich, sprzeciw wobec utopii Zielonego Ładu, który jest zaprzeczeniem istoty Unii Europejskiej (przecież Unia opierała się na Europejskiej Wspólnocie Węgla i Stali) … i właśnie to czyni ten związek wyjątkowym. Ossowski mówił też na temat rozwarstwienia społecznego, któremu „S” sprzeciwia się. Wspominał o zagrożeniach dla naszej gospodarki, o projekcie 15-minutowych miast (utopia; sposób na kontrolowanie społeczeństwa; ograniczanie wolności).

Prof. Zybertowicz zauważył, że „pilnowanie Polski” nie polega na ciągłym krytykowaniu się nawzajem, czy potępianiu przeciwników, ale na znalezieniu sposobu rozmowy ze sobą. Kryzys w świecie zachodnim został wywołany przez media cyfrowe. Zniszczono komunikację międzyludzką. Organizujmy się więc i powiedzmy jakich wartości chcemy bronić? Relacje między państwem a biznesem przyczyniły się do zniszczenia ideologii łacińskiej. Psychicznie zostaliśmy uzależnieni od smartfonów. Nie czytamy książek. Została zniszczona przestrzeń komunikacyjna.

Prof. Grochmalski zwrócił też uwagę na przekraczanie granicy człowieczeństwa przez sztuczną inteligencję. – Nie mamy żadnej wiedzy o tym jak ludność może zapanować nad megasztuczną inteligencją.

Oczywiście są i pozytywne strony AI, ale niestety przeważają zagrożenia, między innymi z powodu spadku poziomu intelektualnego społeczeństw. Technoentuzjastyczne podejście do tego, że technologia rozwiąże za nas wszystkie problemy jest drogą do całkowitego pogrążenia nas. Prelegenci byli niemal zgodni, że technoentuzjazm, to najgroźniejsza ze współczesnych ideologii. Stąd zrodził się pomysł na przywracanie świata realnego. Proponowanie młodym ludziom form survivalowych, ćwiczenia w izolacji cyfrowej, uczenie się przemieszczania w razie kryzysu bez urządzeń cyfrowych. Niestety, jak na razie, człowiek nie ma szans na pokonanie sztucznej inteligencji, mimo że nie we wszystkich dziedzinach jest ona doskonała. Jedynym co można zrobić, to powrócić do świata realnego, zawiązywanie silnych więzi międzyludzkich, międzynarodowych.

 

Tekst i zdjęcia Maria Giedz

 

 

O przyzwoitości przypomina posłom koalicji SŁAWOMIR JASTRZĘBOWSKI: 239 zhańbionych

Trudno nie czuć odrazy. Rozumiem brutalność polityki, strach przed partyjnymi bonzami, chęć utrzymania pracy i czegoś w rodzaju prestiżu, bo chyba bycie posłem przestaje już być prestiżowe, a wielu z tych przedstawicieli narodu to zwykłe lenie i nieuki. Nawet oni jednak powinni wiedzieć czym jest zwykła przyzwoitość, bo wymaganie zachowań honorowych, to chyba nazbyt wiele. Przyzwoitość.

239 posłów zagłosowało za aresztowaniem Zbigniewa Ziobry na 30 dni. Szokujące i hańbiące. Jeśli ktoś z tych 239 nie wie, czemu się zhańbił, to króciutko wytłumaczę. Otóż chcecie wsadzić na miesiąc do więzienia byłego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, bo oszaleliście z nienawiści, zemsty i chyba już strachu. Oszaleliście z całą pewnością i z całą bezczelnością, bo wy go chcecie upokorzyć i poniżyć dlatego, że… wasi ludzie, ludzie z komisji do spraw pegasusa tchórzliwie przed nim uciekli! Tak, zwiewali aż się kuksali!

To pierwszy w historii znany mi przypadek, w którym władza, chce wsadzić kogoś za to, że przed nim uciekła. Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie twierdzić, że komisja do spraw pegasusa przed Ziobrą nie uciekła, bo wszyscy wiemy, że poseł Sroka pospiesznie zakończyła działanie komisji wiedząc, że świadek jest w budynku Sejmu i czeka na przesłuchanie. Tu nie chodzi o to, że na posła Ziobrę trzeba było czekać, wystarczyło go wpuścić.

Mówimy tu cały czas o świadku Ziobrze, o świadku, a nie o podejrzanym, oskarżonym czy skazanym i ten fakt potęguje hańbę 239 głosujących posłów. Państwo Sroki, Zembaczyńskie i Trele zaślepione nienawiścią i prymitywnym odwetem uciekają więc przed świadkiem (na oczach kamer relacjonujących na żywo). Chcą wsadzić Ziobrę za niestawiennictwo, chociaż wszyscy słyszeli, że się stawił, był i można go było przesłuchać. Ja się nie będę tu znęcać nad intelektem tej komisji, który wprowadza nas w stan depresji i prowokuje do zadania wielu pytań… Większość sejmowa powinna mieć jednak więcej rozumu.

I żeby była jasność, nie jest to żadna obrona Ziobry, tylko obrona zasad, podstaw, fundamentów demokracji. Jeśli Ziobro jest winny jakiegoś przestępstwa to go oskarżcie i niech zostanie osądzony tak, żeby i opinia publiczna mogła sobie wyrobić zdanie o jego winie bądź niewinności, bo polskim sędziom wierzą już tylko żony tych sędziów, a i to nie wszystkie. Nie wykluczam więc, że może się znaleźć jakaś długo losowana osobopostać w sędziowskiej todze dysząca chęcią zemsty, jak niesławna sędzia Kamińska (ta od nadzwyczajnej kasty), która tę hańbę 239 posłów zamieni na areszt dla Ziobry robiąc z niego męczennika.

Oczywiście celowo pomijam tu jeden wątek: komisja, zgodnie z prawem i orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego nie istnieje, a zwykły rozsądek nakazuje ją rozgonić, skoro o każdym podsłuchu decydował sędzia (w tym na przykład Tuleya) a nie politycy PiS-u. Pominąłem też gdybanie, co stałoby się, gdyby komisja nie uciekła przed Ziobro. Bo po tym, jak członkami komisji publicznie zamiatał Kaczyński czy Pogonowski należało się spodziewać, że merytoryczny i uzbrojony w wiedzę Ziobro mógłby się nad komisją w sposób wymyślny przy kamerach znęcać…

Kończąc: ciężko żyć w kraju, w którym większość sejmowa okazuje się obłąkana nienawiścią i zemstą zapominając o podstawowych wartościach, w których wychowuje się Polaków.

To do was wróci nieszanowni 239.

 

Sławomir Jastrzębowski

Film MARIUSZA PILISA 21.37 pod PATRONATEM STOWARZYSZENIA DZIENNIKARZY POLSKICH – od 2 kwietnia w 300 kinach

Film 21.37 wejdzie do kin w 20. rocznicę śmierci św. Jana Pawła II. „21.37” Jak zapowiadają twórcy,
będzie to film o nas.  Reżyserem filmu jest red. Mariusz Pilis , wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Stowarzyszenie objęło film swoim patronatem. 

„Czujemy, że dzieje się coś, co nas przerasta – pisali dziennikarze w 2005 r.  – W Polsce dzieją się rzeczy szczególne. Jeszcze dobrze nie wiemy co, ale w naszym życiu pojawia się nowa jakość”. Tak dokładnie 20 lat temu wyglądała nasza rzeczywistość. Ucichła wrzawa, kłótnie, w tym czasie spadła nawet przestępczość.
„Wspominanie dobrych chwil sprawia, że jesteśmy lepsi” – podkreślił podczas krakowskiej premiery filmu „21.37” jego reżyser Mariusz Pilis, dziennikarz, reportażysta, producent, scenarzysta, wiceprezes SDP.
21.37 to opowieść o nieprawdopodobnych wydarzeniach, które miały miejsce w Polsce po śmierci Jana Pawła II. „To, czego doświadczyliśmy po 2 kwietnia 2005 roku, było wielkie, niepowtarzalne i mistyczne. Nigdy wcześniej nie miało miejsca i zapewne już nigdy się nie wydarzy – mówi Przemysław Wręźlewicz producent i dystrybitor  z Rafael Film.

Wielkie zatrzymanie

„Już przed pracą nad filmem wiedzieliśmy, że taki obraz musi powstać. Chcemy wszystkim przypomnieć to, jak wielką
rolę św. Jan Paweł II odegrał naszym życiu. Przy okazji pracy nad filmem wszyscy dostrzegliśmy wyjątkowy szczegół. Zdarza się nam nawet nagminnie zapominać o tym, co robiliśmy wczoraj. Jeśli chodzi o pamiętny 2 kwietnia 2005 roku wszyscy, z którymi rozmawialiśmy, pamiętają dokładnie, gdzie wtedy byli i co robili. Śmierć papieża była momentem «wielkiego zatrzymania». To właśnie chcemy pokazać widzom na wielkim ekranie; pragniemy przypomnieć o tym, że kochaliśmy św. Jana Pawła II i on kochał nas. To właśnie uświadomiliśmy sobie gremialnie wtedy, kiedy odszedł” – podkreśla Wręźlewicz.

Kim wtedy byliśmy?

21.37 to film, który na zawsze zapisuje w historii tamte wydarzenia. To film, po którym trudno nie zadać pytań: Kim był dla nas był człowiek, którego odejście potrafiło zatrzymać nasz świat i przenieść nas na wiele dni w inny wymiar? Kim my byliśmy wtedy i co się z nami stało po 20 latach? Zatrzymał się czas, ustały kłótnie, Polacy zaczęli mówić lepszym językiem, nagle dostrzegli wokół siebie innych dobrych ludzi i dobre emocje. „Ujrzeliśmy naród w stanie świętości” – komentowano.
Przede wszystkim jednak 21.37 będzie dla widza pełnym wzruszeń i dobrych emocji doświadczeniem, wywołującym tęsknotę za pięknem tamtych dni. „Już dzisiaj zapraszamy wszystkich Państwa do kin indywidualnie i grupowo. Przeżyjmy razem tę chwilę, która nas połączyła. To też być może «ostatni dzwonek, aby przekazać młodemu pokolenie prawdę o tym, jakie miejsce w życiu całego świata miał św. Jan Paweł II. Nie chcemy, żeby 21.37 była tylko internetowym memem” – podkreśla dystrybutor.
Premiera filmu odbyła się w Krakowie 1 kwietnia 2025 roku. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, które miedzy innymi  jest patronem honorowym zorganizuje specjalny pokaz filmu oraz spotkanie z jego twórcami.

WOJCIECH SURMACZ: Dolewanie paliwa do ognia, czyli wywiad z Obajtkiem

Nad każdym, kto tu zajrzał mam kilka przewag. Po pierwsze, przeczytałem tę książkę (co rzadko mi się zdarza). Po drugie, obu delikwentów dobrze znam (jednego nawet prywatnie). Po trzecie, kulisy opisywanych spraw rozwiązywałem zanim to było modne (taki już los wścibskiego dziennikarza).

I jeszcze jedno, zanim przejdziemy do recenzji. Bez bicia przyznam: żeby dojść do siebie po przeczytaniu tego wywiadu, musiałem odpoczywać kilka dni w ciemnym pokoju, w pełnej izolacji. Tak potężnej dawki emocji nie sposób inaczej przetrawić. To była podróż po świecie, w którym wszystko jest możliwe, a logika? No cóż, ona w polityce nie jest konieczna, ale tutaj się pojawia. Czasami.

Gdy dostałem do rąk tę książkę spodziewałem się brudnej… rozmowy. O wielkiej polityce, taniej ropie i tajnych służbach. I nie zawiodłem się. Ale za to pod względem formy spotkało mnie całkowite zaskoczenie. To nie jest wywiad rzeka tylko literacki odpowiednik morderczego meczu ping-ponga, w którym walczą dziennikarz z ADHD i menedżer z Tourettem (sami musicie ustalić, kto z kim walczy).

Wiktor Świetlik, który potrafi w połowie pytania przeskoczyć z realiów Pcimia do wielkiego świata Donalda Trumpa, robi wywiad z Danielem Obajtkiem, który odpowiada jak żywa wyszukiwarka Google z wpisanym hasłem: „Orlen”. W ten sposób stare „afery” dostają nowych rumieńców. Jakby obaj dolewali paliwa do ognia.

Szkoda, że nie ma wersji wideo. Oczami wyobraźni widzę, jak Świetlik opowiada o tym, jak w dzieciństwie rozkręcał radio, żeby sprawdzić, „czy w środku są dziennikarze”, by po chwili wykrzyczeć: „A niech mnie, przecież mieliśmy rozmawiać o Orlenie!”. Obajtek w tym czasie energicznie chodzi po pokoju i wymachując rękami stwierdza: „K…! W biznesie są rzeczy, które trzeba zrobić. I nie można o tym mówić. Rozumiesz?”. W tle Wiktor próbuje naprawić długopis, który rozłożył na części pierwsze, bo „tak lepiej się myśli”. Wyobrażacie to sobie?

Podsumowując: ta książka jest jak wizyta w Disneylandzie, gdzie kolejki do kolejek prowadzą do… kolejnych kolejek. Ta historia się nie kończy, bo Daniel Obajtek wciąż pozostaje na celowniku osób i organizacji, którym się naraził robiąc z Orlenu jednego z największych graczy paliwowych Europie. Jeśli kochacie politykę, wielki biznes i wiecie z czym to się naprawdę je, to zarezerwujcie sobie jedną, nieprzespaną noc. Nad ranem weźmiecie prysznic i będzie po wszystkim. W przeciwnym razie lepiej pomyślcie, czy nie założyć kasku przed lekturą, bo nadmiar emocji w trakcie czytania może wywołać dziki śmiech, nagłe dreszcze lub ciężkie zawroty głowy.

Wojciech Surmacz

Szef KRRiT MACIEJ ŚWIRSKI: Próba postawienia mnie przed TS to farsa, proces pokazowy

Sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej ma wnioskować o postawienie przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Macieja Świrskiego przed Trybunałm Stanu. „To farsa, proces pokazowy” – mówił przed posiedzeniem komisji szef KRRiT.

„Wszystkie moje prawa obywatelskie i prawa człowieka (…) zostały przez tę komisję połamane. Począwszy od prawa do obrony, a skończywszy na tym, że na przykład moje zażalenia na funkcjonowanie tej komisji w związku z łamaniem procedur są nieprzekazywane do organu nadzorczego jakim jest Trybunał Stanu” – mówił szef KRRiT.

Od ponad roku szef Krajowej Radyi przeciwstawia się nielegalnym działaniom bezprawnie wybranych władz TVP, PR i PAP. Rząd Donalda Tuska i większość parlamentarna wszczęły procedurę osądzenia przewodniczącego Krajowej Rady w rewanżu  m.in. za to, że Świrski wstrzymał wypłatę abonamentu nielegalnie działającym mediom publicznym. Szef KRRiT tłumaczył, że wybrane z pominięciem Rady Mediów Narodowych władze TVP, PR i PAP nie mają prawa do pobierania abonamentu. Wypłaty abonamentu RTV ruszyły warunkowo podczas powodzi jesienią 2024 roku.

„To farsa i proces pokazowy. Proces, który jest farsą i to w takim białorusko-kafkowskim stylu – powiedział Świrski.

Próbę postawienia go przed TK Świrski określił jako chęć „zatrzymania rynku medialnego”.„Postawienie mnie przez Trybunałem Stanu jest decyzją, która uniemożliwi działanie KRRiT, ponieważ np. decyzje techniczne podejmowane z koncesjami itd. (…), cały ten proces zostanie wstrzymany. Zatem jeżeli chodzi na przykład o nabycie TVN, która jest dosyć ciężkiej sytuacji finansowej, także stoi pod znakiem zapytania w tym momencie, dlatego że KRRiT musi wyrazić zgodę na tego typu transakcję zgodnie z przepisami prawa” – mówił Świrski.

„Będę uczestniczył w pracach komisji, natomiast samej legalności obrad tej komisji nie uznaję, ale nie chcę też powodować takiego wrażenia, że czegoś się boję” – podkreślił szef Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Maciej Świrski.

opr. red/ sdp.pl/ Media Alert – Biznes Alert

 

ALEKSANDRA TABACZYŃSKA: WO SDP o rocznicy koronacji Bolesława Chrobrego i spaleniu przez sowietów archikatedy w Gnieźnie

Dwa tematy zdominowały doroczne zebranie Wielkopolskiego Oddziału SDP. Były to: 1000 lecie koronacji Bolesława Chrobrego, w archikatedrze gnieźnieńskiej w 1025 roku oraz przypadająca w styczniu br. 80. rocznica spalenia tej historycznej świątyni przez wojska Armii Czerwonej.  

Wszyscy zebrani na spotkaniu oddziału dziennikarze zgodzili się, iż ten dziejowy, bardzo ważny powód do świętowania. 1000 lat temu rozpoczęła się historia suwerenności Polski, która trwa do dziś. Temat ten jest marginalizowany zarówno przez władze rządowe jak i samorządowe. Informacje na ten temat są skąpe i rozsiane na różnych stronach internetowych. Brakuje nie tylko spójnego kalendarza obchodów wielkiego jubileuszu, ale także nadania odpowiedniej rangi czekającym nas uroczystościom.

Drugim istotnym punktem zebrania była prelekcja filmu dokumentalnego pt. „Podpalenie Katedry Gnieźnieńskiej” – w związku z rocznicą tych dramatycznych wydarzeń, która minęła 23. 01. 2025 r. Dokument w reżyserii Piotra Robakowskiego wyprodukowany został na zlecenie Instytutu Pamięci Narodowej. Płonące wieże potężnego kościoła stały się symbolem sowieckiego „wyzwolenia”.

Przez lata pożar przypisywano Niemcom. Jednak katedra spłonęła dwa dni po ucieczce z tego terenu hitlerowców, w czasie, gdy w mieście stały już wojska Armii Czerwonej. Odkryte przypadkiem amatorskie zdjęcia dokumentujące czyny sowieckich żołnierzy, wykorzystano w filmie, podobnie jak świadectwa żyjących jeszcze świadków podpalenia. W spotkaniu udział wziął również reżyser dokumentu, który opowiedział o samym procesie tworzenia filmu i rozmowach z osobami przedstawiającymi okoliczności podpalenia.

Obecnych na zebraniu pracujących i mieszkających w Gnieźnie dziennikarzy żywo dotyka brak spójnych działań oraz informacji dotyczących milenijnych uroczystości. Wielkopolski Oddział SDP z pewnością włączy się aktywnie w promocje obchodów Tysiąclecia Koronacji Bolesława Chrobrego, a o szczegółach będziemy informować na stronach sdp.pl.

 

 

 

 

Niezależna.pl: ATAK NA WOLNOŚĆ SŁOWA – SĄD PO STRONIE TUSKA! + Relacja CMWP SDP

Sąd Okręgowy w Warszawie stanął po stronie urzędującego premiera w procesie, który Donald Tusk wytoczył Tomaszowi Sakiewiczowi w sprawie okładki w Gazecie Polskiej z Tuskiem i napisem „Gott mit uns” – przekazał portal Niezależna.pl.

Wydawnictwo i redaktor naczelny GP Tomasz Sakiewicz mają przeprosić premiera za publikację satyrycznej okładki z Tuskiem stojącym z zaciśniętą pięścią i napisem „Gott mit uns”. Sakiewicz tłumaczył, że to odpowiedź na słowa Tuska: „wierzysz w Boga, nie głosujesz na PiS”.

Sędzia Rafał Wagner nakazał wydawcy i red. nacz. GP publikację przeprosin na okładce tygodnika. Wyrok nie jest prawomocny. Mecenas Sławomir Sawicki, pełnomocnik Gazety Polskiej i Tomasza Sakiewicza nie zgadza się z wyrokiem i zapowiedział złożenie wniosku apelacyjnego.

Poniżej relacja CMWP SDP:

Wyrok w sprawie Donald Tusk przeciwko Gazecie Polskiej. Mają przeprosić, ale nie trzeba płacić zadośćuczynienia

 

Oświadczenie szefa KRRiT: Uchwała o sprawozdawczości publicznej radiofonii i telewizji nie jest presją na media publiczne

Publikujemy oświadczenie przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Macieja Świrskiego:

„W związku z błędnymi opiniami rozpowszechnianymi w mediach przez prof. Tadeusza Kowalskiego o tym, że uchwała KRRiT z dnia 12 lutego 2025 r. o zasadach kwartalnej sprawozdawczości jednostek publicznej radiofonii i telewizji z wydatkowania otrzymanych środków abonamentowych nie ma podstawy prawnej i jest formą wywierania presji na media publiczne oświadczam.

KRRiT podjęła uchwałę w sprawie określenia zasad kwartalnej sprawozdawczości jednostek mediów publicznych w celu uzyskania potwierdzenia wydatkowania publicznych środków na realizację zadań misyjnych, wpisanych przez spółki do swoich planów programowo-finansowych na 2025 rok.

Sprecyzowanie uchwałą zasad sprawozdawczości jest wykonaniem Uchwały KRRiT nr 260/2024 z dnia 30 września 2024 r. podjętej jednogłośnie, a więc również z udziałem prof. Kowalskiego.

Uchwała nie jest zatem rzekomą formą wywierania presji na media publiczne, lecz środkiem zaradczym podjętym w celu przekazywania spółkom środków publicznych na realizację misji, pomimo istnienia wątpliwości co do statusu prawnego tzw. likwidatorów.

Opinie pana Tadeusza Kowalskiego zakłamują rzeczywistość i są całkowicie bezpodstawne.”

 

Maciej Świrski, przewodniczący KRRiT

 

ATAK NA EKIPĘ wPolsce24; Fratria: Istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa

Publikujemy oświadczenie Zarządu Spółki Fratria w związku relacją telewizji wPolsce24 z wiecu Rafała Trzaskowskiego:

Istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa z art. 43 i art. 44 Prawa Prasowego wobec naszego dziennikarza.

Po analizie nagrań i relacji świadków ze zdarzenia w dniu 13 lutego ok. godz. 12 przed Urzędem Gminy w Ulhówku w województwie lubelskim w oraz po konsultacji z prawnikami, stwierdzamy iż istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa z art. 43 i art. 44 Prawa Prasowego wobec naszego dziennikarza.

W przestrzeni publicznej, dostępnej dla wszystkich, użyto wobec niego przemocy słownej i fizycznej. Celem tych niczym nie sprowokowanych działań było uniemożliwienie utrwalenia materiału prasowego. Czynów tych dopuścili się ludzie odbierani przez świadków jako reprezentujący sztab kandydata Rafała Trzaskowskiego.

Reakcja naszego dziennikarza była bardzo ostra, ale wywołana prowokacją i niemożnością samoobrony w innej formie – obie ręce miał zajęte pracą przy kamerze. Był siłowo przepychany, obcesowo przybliżano mu do twarzy telefon na kilka centymetrów. Warto dodać, że wcześniej kilkukrotnie słownie upominał agresora że ten przeszkadza mu w pracy.

Zabezpieczamy pełną dokumentację wydarzeń, pokrzywdzony zgłosił sprawę policji.

Będziemy zawsze wspierać naszych dziennikarzy, kiedy ktokolwiek będzie uniemożliwiać lub przeszkadzać w wykonywaniu ich pracy.

Zarząd spółki Fratria sp. z o.o.
USTAWA PRAWO PRASOWE

Art. 43. Kto używa przemocy lub groźby bezprawnej w celu zmuszenia dziennikarza do opublikowania lub zaniechania opublikowania materiału prasowego albo do podjęcia lub zaniechania interwencji prasowej – podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Art. 44. 1. Kto utrudnia lub tłumi krytykę prasową

– podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

Materiał z portalu wPolityce: TUTAJ