RADIO MARYJA – Projekcja filmu „21.37” w Rzymie: Ponownie odkryć fenomen JANA PAWŁA II

Fim „21:37” naszego Kolegi,  reżysera, scenarzysty i producenta Mariusza Pilisa , publicysty i wiceprezesa SDP święci kolejne tryumfy. Pełnometrażowy obraz kinowy o odchodzeniu św. Jana Pawła II sprzed 20 lat został pokazany tam, gdzie spoczywają doczesne szczątki papieża – Polaka. Specjalną projekcję w Rzymie, z udziałem przyjaciela i najbliższego współpracownika Jana Pawła II kard. Stanisłąwa Dziwisza oraz m.in. ambasadora RP przy Stolicy Apostolskiej Adama Kwiatkowskiego, realacjonowało m,.in. Radio Maryja:

„16 maja w rzymskim Cinema Adriano odbyła się uroczysta projekcja filmu dokumentalnego „21.37”. <<Niech będzie to zachęta do ponownego odkrycia fenomenu osoby Jana Pawła II>> – powiedział ks. Tomasz Jarosz, administrator Kościoła i Hospicjum św. Stanisława BM w Rzymie, organizator projekcji. Opowieść o wydarzeniach, które miały miejsce w Polsce po śmierci Jana Pawła II, tego wieczoru w Rzymie zgromadziła ponad 200 osób” – przekazało na swoim portalu Radio Maryja:

Relacja – TUTAJ

 

HUBERT BEKRYCHT: Arcykapłanka propagandy, czyli Hiena Roku nie nadąża…

Można lubić albo nie lubić Krzysztofa Stanowskiego, ale moim zdaniem powiedział za nas wszystkich, czym jest zjawisko rzadko spotykane, czyli prowadząca debatę TVP w likwidacji Dorota Wysocka-Schnepf. Przesadził? Nie. Skorzystał z tego, że jest kandydatem na prezydenta, chyba najlepiej spośród 13. pretendentów. 

Czy żona dyplomaty może być dziennikarką. Może. I chociaż w tym przypadku mam zastrzeżenia, to przykładem jest Anne Applebaum, żona szefa MSZ Radosława Sikorskiego. Autorka wielu książek, m.in. „Gułagu”, laureatka Nagrody Pulitzera jest dobrą pisarką i dziennikarką. I chociaż nie zgadzam się z jej poglądami, to – powtórzę – jest dziennikarką, czasem, hmm, bradzo kontrowersyjną, ale jest. W przeciwieństwie do Wysockiej-Schnepf, która jest, owszem, też laureatką, ale antynagrody dziennikarskiej Hieny Roku 2024 przyznawanej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

A ileż to było w dziennikarskim salonie głównego nurtu oburzenia na przyznanie „Dorotce” takiego kłopotliwego „lauru” za program łamiący – jak mówił Rzecznik Dyscyplinarny SDP Wojciech Reszczyński – wszystkie możliwe zasady dziennikarskie. Program o rzekomo nielegalnej i „bulwersującej” działalności ojca Tadeusza Rydzyka. Nie ma sensu przytaczać tych inwektyw, które, m.in. Wysocka-Schnepf wygłaszała. Trzeba powiedzieć, że nigdy chyba w historii antynagrody Hiena Roku nie była aż tak dobrze „obsadzona”.

I na tym można zakończyć ten felieton, ale trzeba dodać, że wyjątkowo cyniczni propagandyści z mediów głównego nurtu, chociaż zabrakło im odwagi podczas debaty, rzucili się do obrony „kobiety lżonej przez Stanowskiego”. Paradne. Nie można przecież obrazić Wysockiej-Schnepf, nie z powodów, o których ona tak żenująco mówiła.

To uczciwy dziennikarz, nie tylko red. Stanowski, nie może obrazić laureatki Hieny Roku… Nie da się. Bo ludzi pozbawionych zdolności honorowych nie można obrazić.

Bronili jednak Wysockiej-Schnepf. Co prawda nieliczni, ale hałaśliwi. Podjęli się obrony tak głupiej, że aż śmiesznej. Ataki na Stanowskiego, z groteskową próbą dawnego funkcjonariusza TVP za kadencji PO-PSL a obecnego siepacza Onetu, były tylko jazdą obowiązkową. Bo broniona „obrażana i lżona” Wysocka-Schnepf nie dojechała na tę obronę. Prowadząca debatę „ambasadorowa” bowiem w nocy przez jej „obroną” napisała takie bzdury w mediach społecznościowych o swoim „oprawcy” Stanowskim, że gdyby jej głupota mogłaby być światłem w studiu spaliłaby Wysocką-Schnepf na wiór.

Powiecie: barwny incydent podczas debaty. Nie!

To, w pewnych proporcjach oczywiście, koniec ery dziennikarstwa salonowego, wynikającego nie z umiejętności, tylko z pozycji w salonie… Nie żal mi tego. Jest jednak bardzo smutny wniosek płynący z tej historii. Do dziennikarstwa będę teraz – w większym stopniu niż jeszcze niedawno – garnąć ludzie bez żadnych umiejętności. Za to ze sprytem i bezczelnością, bez pokory, bez prawdziwej ciekawości świata. A to wcześniej czy później odczują, nie tyle nawet prawdziwi jeszcze dziennikarze, ale Odbiorcy.

Hubert Bekrycht

 

MAŁE OJCZYZNY, czyli wszystko, co kochamy

Niechaj, co rzadko się zdarza, będzie trochę „prywaty” na naszym portalu. Otóż zawsze wiedzieliśmy, że nasza wiceprezes i wieloletnia działaczka SDP Wanda Nadobnik, związana przez lata m.in. z TVP, jest osobą wielu talentów i coraz rzadszego obecnie dziennikarskiego renesansu, ale tu chodzi o coś więcej.

Wanda wraz z siostrą Małgorzatą Nadobnik-Hassa, a także z kuzynkami i krewnymi z miejscowego klanu Nadobników od lat angażują się w wiele inicjatyw, które określane są dosyć sucho, encyklopedycznie – Małe Ojczyzny. To znacznie więcej niż zakres zainteresowań zawodowych Wandy i jej społecznej pracy w SDP.

Między innymi, są to uroczystości w Wielichowie, małej miejscowości w województwie wielkopolskim. Uroczystości zatrzymujące w kadrze pamięci ludzi stąd, z Wielkopolski, z Polski. Powie ktoś, że to tak jak wszędzie. Tak. I to jest naszego kraju, jakakolwiek banalnie to zabrzmi, duży potencjał. Bo Małe Ojczyzny, to coś więcej niż dzieciństwo, młodość, pamięć. To nasze dziedzictwo.

I nie dotyczy to oczywiście tylko Wielichowa i ludzi stąd, nie tylko Wandy Nadobnik. To – na szczęście – dziedzictwo nie tysięcy Małych Ojczyzn, ale naszej Ojczyzny.

Poniżej publikujemy tekst i link do artykułu ze strony Gminy Wielichowo, gdzie w ramach projektu historycznego ukazała się relacja z uroczystości, bo kto lepiej zna nasze Małe Ojczyzny niż lokalne portale…

TUTAJ – Wielichowo.pl

===================================================================================

„W sobotę, 10 maja o godz. 11:00 w Wielichowie odbyła się uroczystość odsłonięcia tablicy poświęconej upamiętnieniu zasłużonych mieszkańców naszego miasta. Osób, które urodziły się tutaj lub związały swoje życie z Wielichowem, a ich działalność i postawy pozostawiły trwały ślad w historii i pamięci lokalnej społeczności.

 

          Uroczystość rozpoczęła się odegraniem hejnału Wielichowa przez trębacza Kajetana Włodarczaka. Następnie głos zabrała Burmistrz Wielichowa, Honorata Kozłowska, która w imieniu swoim oraz Przewodniczącej Rady Miejskiej Genowefy Feldgebel, powitała wszystkich uczestników tej patriotycznej uroczystości. Przypomniała, że aby móc patrzeć w przyszłość, trzeba pamiętać o przeszłości.

 

      To piękne przesłanie towarzyszyło rodzinom bohaterów, zaproszonym gościom, mieszkańcom, dzieciom, młodzieży oraz harcerkom. Następnie przemówiła Małgorzata Nadobnik-Hassa, przedstawicielka rodziny Nadobników – współorganizatora wydarzenia. Opowiedziała o historii projektu, którego część zakończyła się właśnie przy tej tablicy.

 

        Symbolicznego odsłonięcia tablicy dokonali: Burmistrz Honorata Kozłowska, Krystyna Krzyszkowiak – żona Zdzisława Krzyszkowiaka, Małgorzata Nadobnik-Hassa i Wanda Nadobnik – wnuczki Wandy i Marcina Nadobników, Roman Świetlik – przedstawiciel rodziny Franciszka Rosta, Wiesław Kaletka – przedstawiciel rodziny Adama Kaletki, Aneta Kurasiak – inicjatorka postawienia tablicy, Urszula Dopierała – dyrektor CK Wielichowo oraz Paweł Michalski.

 

          Zasłużeni Wielichowianie zostali uhonorowani przez uczniów szkół podstawowych z Łubnicy, Wilkowa Polskiego i Wielichowa, którzy złożyli czerwone róże przy kamieniu. Na tablicy umieszczono specjalny kod QR (Quick Response Code), który daje możliwość szybkiego dostępu do biogramów upamiętnionych postaci: Adama Kaletki, Zdzisława Krzyszkowiaka, Hieronima Łagody, Wandy i Marcina Nadobników oraz Franciszka Rosta. To nowoczesna forma zachowania i przekazywania pamięci, która będzie rozwijana wraz z pozyskiwaniem nowych informacji.

 

          Wartę przy kamieniu pełniły harcerki z 9 Grunwaldzkiej Drużyny Harcerskiej „Buki” im. Kazimierza Wielkiego w Wielichowie. Nad bezpieczeństwem czuwali druhowie z OSP Wielichowo.

 

          Dalsza część uroczystości odbyła się w Centrum Kultury. Dyrektor CK, Urszula Dopierała, przywitała gości i zaprosiła na koncert dzieci ze Szkoły Podstawowej im. Kompanii Wilkowskiej Powstańców Wielkopolskich w Wilkowie Polskim. Występ był pełen radości, patriotyzmu i autentyczności.

 

          W kolejnej części Paweł Michalski zaprosił przedstawicieli rodzin do podzielenia się wspomnieniami o zasłużonych postaciach. Wzruszające słowa wypowiedzieli m.in. Krystyna Krzyszkowiak, Wanda Nadobnik, Wiesław Kaletka, Roman Świetlik oraz sam prowadzący, opowiadając o Hieronimie Łagodzie.

 

          Aneta Kurasiak podkreśliła, że odsłonięcie pamiątkowego kamienia to wyraz głębokiej wdzięczności wobec tych, którzy poprzez swoje życie, działania i postawy kształtowali tożsamość naszego miasta. Inicjatywa ta powstała z potrzeby przywrócenia pamięci o osobach, które były często zapomniane, a miały ogromny wpływ na rozwój lokalnej społeczności.

 

          Kamień symbolizuje nie tylko przeszłość, ale i przyszłość. Jest drogowskazem, inspiracją i przypomnieniem, że wartości takie jak poświęcenie, solidarność i odpowiedzialność powinny być fundamentem wspólnoty.

 

          Choć wielu z upamiętnionych działało w różnych zakątkach Polski i świata, wszystkich łączy jedno – urodzili się w Wielichowie. To tutaj zaczęła się ich droga. Tu otrzymali język, wartości i poczucie tożsamości.

 

          Każdy z nich żył w czasach trudnych – bardzo trudnych. Mimo tego nie odwrócili się od świata. Działali na rzecz dobra wspólnego, dla innych ludzi, dla kraju. Czasem za swoją postawę płacili najwyższą cenę – oddając życie. Tym bardziej zasługują dziś na naszą pamięć, wdzięczność i szacunek.

 

         Szczególne podziękowania za współpracę i wsparcie należą się: Burmistrz Honoracie Kozłowskiej, dyrektor CK Urszuli Dopierale, Pawłowi Michalskiemu, Małgorzacie Nadobnik-Hassie, Wandzie Nadobnik, Wiesławowi Kaletce, Robertowi Wypychowi, Anecie Kurasiak, Martynie i Marcinowi Nadobnikom, firmie Anex Marciniak, Arturowi Schlafce, Wojciechowi Szczepaniakowi.

 

          „Nie ma takich miejsc, bez pamięci, bez przeszłości, trzeba tylko chcieć by wydobyć dzień z ciemności, szukać …” – te słowa piosenki zespołu „Wartaki” najtrafniej oddają sens tego dnia.

 

          Zawsze warto pamiętać. Zawsze warto chcieć.”

 

          Aneta Kurasiak, Paweł Michalski – menagerowie projektu „Pamięci Wielichowian”

MARIA GIEDZ: Szok! Odwołane prezydium Rady Programowej Radia Gdańsk. Kabaret w rozgłośni w likwidacji?

13 maja 2025 r. odbyło się już drugie posiedzenie Rady Programowej Rozgłośni Regionalnej Radio Gdańsk w likwidacji. Na pierwszym posiedzeniu nowej Rady 15 kwietnia br., powołanej przez Radę Mediów Narodowych, odbyło się tajne głosowanie, a raczej głosowania podczas których wybrano przewodniczącego Rady i dwóch jego zastępców. Na drugim posiedzeniu, członek Rady Programowej Beata Dunajewska z poparciem PO złożyła wniosek o odwołanie wybranego miesiąc wcześniej przewodniczącego Marcina Brodalskiego (wiceprzewodniczącego Rady Powiatu Lęborskiego) popieranego przez PiS i jednego z jego zastępców – Przemysława Malaka (nauczyciel historii w Pomlewie) również z poparciem PiS.

Zebranie zamierzał prowadzić reprezentujący PO były wiceburmistrz d.s. oświaty w Kwidzynie i były kandydat na wicemarszałka województwa pomorskiego Piotr Widz, drugi zastępca szefa Rady Programowej Radia Gdańsk, który nie miał być odwołany. Rada składa się z 15 członków, ale we wtorkowym posiedzeniu brało udział 14 członków, w tym dwóch on-line.

Jako członek Rady Programowej RG z poparcia Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, dziennikarz z wieloletnim doświadczeniem, a także członek Zarządu Głównego SDP doznałam szoku i złożyłam sprzeciw. Wybory sprzed miesiąca, moim zdaniem, były ważne. Odbywały się tajne głosowania. Przed zgłoszeniem kandydatów wszyscy się sobie przedstawiliśmy. W Radzie znalazły się cztery osoby z poparcia PiS-u, pozostali byli z poparcia partii wchodzących w skład szeroko rozumianej koalicji rządzącej, a więc PO, PSL, SLD, PL2050, organizacje działające na rzecz osób niepełnosprawnych, równości kobiet…

Sprzeciw

Byłam jedyną osobą, która na głos wyartykułowała sprzeciw przeprowadzania kolejnych wyborów, co wzbudziło ogromne oburzenie. Osoby z poparcia PiS były tak zszokowane, że nie zabierały głosu. Beata Dunajewska twierdziła, że poprzednie wybory odbyły się niezgodnie z regulaminem. O ile pamiętam, to nikt podczas owych wyborów takich zastrzeżeń nie zgłaszał. We wniosku Dunajewska podała numery paragrafów, na podstawie których wnioskuje o odwołaniu, ale tak się składa, że dotyczą one czego innego i żaden z nich nie został naruszony.

I tak paragraf 4 ust. 6 mówi o tym, że każdy członek ma prawo zgłosić kandydatów, ale też ma prawo zgłosić pisemny wniosek o ich odwołanie. Czyli na pierwszy posiedzeniu zostali zgłoszeni i wybrani, ale na drugim już ich odwołano. Czy na kolejnym posiedzeniu odbędzie się ta sama procedura? I co w tym zgłoszeniu było nieprawidłowego, skoro potem ich odwoływano?

Kolejny paragraf nr 4, ustęp 2 mówi o tajnym głosowaniu w obecności 2/3 składu rady i o tym, że przechodzą te osoby, które otrzymały największą liczbę głosów, oczywiście w głosowaniu najpierw na przewodniczącego, a w kolejnym na wiceszefów Rady Programowej RG. Co więc zrobiono wbrew regulaminowi?

Z powodu parytetu?

Miesiąc temu nieco byłam zaskoczona decyzją członków Rady, którzy w tajnym głosowaniu, większością głosów wybrali na przewodniczącego i wiceprzewodniczącego Rady aż dwie osoby z poparcia PiS-u, tej nielubianej i całkowicie negowanej partii. Jednak wśród kandydatów do prezydium znajdowała się Magdalena Chrzanowska, która w ostatnich wyborach samorządowych startowała do Rady Miasta Gdańska z poparcia Wspólna Gdańska Droga 2050 (to lewicowo-prawicowy eksperyment złożony z Nowej Lewicy, Polski 2050…). Niestety nie weszła ani do Rady Miasta Gdańska, ani do prezydium Rady Programowej RG.

Miesiąc temu widziałam łzy w jej oczach, no ale nie zawsze się wygrywa. Po zakończeniu pierwszego posiedzenia, wychodząc już z budynku Radia Gdańsk usłyszałam fragment wzburzonej rozmowy kilku członków Rady, w tym Chrzanowskiej, w której przewijało się słowo „parytet”; „zabrakło parytetu”. Nie jestem zwolenniczką parytetów, gdyż wyznaję zasadę kompetencji i uczciwej pracy, ale być może jedno z drugim się nie kłóci.

Strach przed „osobami o skrajnie prawicowych poglądach”, czyli polityka

Miesiąc później, czyli 13 maja mieliśmy przyjąć protokół z poprzedniego posiedzenia, omówić sprawę nagrody dla dziennikarzy Radia Gdańsk przyznawaną przez Radę Programową, a przede wszystkim przedyskutować ramówkę rozgłośni, gdyż są do niej zastrzeżenia. A przecież Rada Programowa ma doradzać, udoskonalać program Radia. Po to właśnie na posiedzenie zaprosiliśmy Dyrektor Programową RG. Jednak posiedzenie zostało zdominowane odwołaniem wybranego miesiąc wcześniej Prezydium Rady i nowymi wyborami do owego Prezydium.

Wniosek B. Dunajewskiej

Beata Dunajewska w uzasadnieniu swojego wniosku napisała, że: „Wybór dwóch przedstawicieli partii politycznej Prawo i Sprawiedliwość do pełnienia funkcji w trzyosobowym prezydium Rady Programowej Radia Gdańsk stanowi przykład nadreprezentacji osób o skrajnie prawicowych poglądach”. Dodała też, że „trudny do przyjęcia jest … brak parytetów w Prezydium Rady…”. Inaczej mówiąc brak kobiety w prezydium.

Chaos PO drugich wyborach

Nie mogę tego zrozumieć, gdyż członkowie Rady Programowej RG są ludźmi wykształconymi, piastującymi różne znaczące stanowiska. Sami takie prezydium wybrali. Sami zgłaszali kandydatów. Tak się składa, że z całego 15-osobowego zespołu znałam i to bardzo pobieżnie, zaledwie dwie osoby. Osobiście nie zgłaszałam kandydatów, gdyż uważałam, że nie należy wybierać pochopnie, ale w takim myśleniu byłam chyba jedyna, więc zaakceptowałam zdanie większości i zagłosowałam zgodnie z własnym sumieniem.

Nowe wybory (osoby uczestniczące on-line nie miały prawa głosu, gdyż były to wybory tajne) wyłoniły nowego przewodniczącego, którym został Piotr Widz (wcześniej na mój wniosek sam złożył rezygnację z funkcji wiceprzewodniczącego Rady). Na wiceprzewodniczących wybrano Magdalenę Chrzanowską z poparciem Wspólnej Gdańskiej Drogi 2050 i Marcina Brodalskiego z poparciem PiS, który został tego samego dnia odwołany z funkcji przewodniczącego i powołany na wiceprzewodniczącego Rady Programowej Radia Gdańsk.

Ale jest parytet i pluralizm!

 

Maria Giedz,

członek Rady Programowej Radia Gdańsk w likiwdacji z poparciem SDP,

członek Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

 

 

Konferencje Ruchu Kontroli Wyborów w siedzibie SDP przy Foksal 3/5 w Warszawie

SDP jest za transparentnym przebiegiem święta deomokracji, jakimi powinny być wybory. Aby przybliżyć procedury, także w trosce o przebieg głosoowania, zapraszamy do  Domu Dziennikarza, siedziby SDP na otwarte konferencje Ruchu Kontroli Wyborów:

 

  • we wtorek,  13.05.25  godz. 17.45  szkolenie RKW dla mężów zaufania i obserwatorów społecznych

  • 14.05.25 o tej samej porze 17.45 podsumowanie : zagrożenia, dezinformacja, błędy kontrolne i wszystko na temat  kontroli wyborów na Prezydenta RP 2025

 

Wstęp wolny

  • 14.05.25 o 17.30 w TV Trwam oraz 20.30  w Radiu Maryja „Rozmowy niedokończone” o tym, jak możemy zapobiec fałszerstwom i jak kontrolować wybory w Polsce.

red./ sdp.pl.

W TRYBUNALE KONSTYTUCYJNYM o koronacji Bolesława Chrobrego i władzy sądowniczej RP + GALERIA zdjęć

W demokratycznym państwie prawnym niedopuszczalne jest tworzenie jakichkolwiek norm prawnych przez organy,  którym tego rodzaju kompetencje nie zostały przekazane przez suwerena, jakim jest naród  i których naród nie może przynajmniej pośrednio kontrolować.  Samodzielne prawodawstwo w sprawach ustrojowych jest atrybutem suwerennego państwa –  napisał prezydent Andrzej Duda w liście do uczestników konferencji zorganizowanej 8 maja 2025 r. przez Prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich było jednym z medialnych patronów wydarzenia. 

 
Trybunał Konstytucyjny w sposób niezależny stoi na straży ładu i porządku prawnego w Polsce. Gdy mówimy o suwerenności i trwałości  Rzeczypospolitej Polskiej  sięgamy do wydarzenia sprzed 1000 lat – do koronacji Bolesława Chrobrego –  powiedział Bogdan Święczkowski, prezes Trybunału Konstytucyjnego otwierając konferencję.

W demokratycznym państwie prawnym niedopuszczalne jest tworzenie jakichkolwiek norm prawnych przez organy,  którym tego rodzaju kompetencje nie zostały przekazane przez suwerena, jakim jest naród  i których naród nie może przynajmniej pośrednio kontrolować.  Samodzielne prawodawstwo w sprawach ustrojowych jest atrybutem suwerennego państwa –  napisał prezydent Andrzej Duda w liście do uczestników konferencji zorganizowanej 8 maja 2025 r. przez Prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich było jednym z medialnych patronów wydarzenia.

Fragment listu Prezydenta RP do uczestników konferencji TK 8 maja br.

 

Trybunał Konstytucyjny w sposób niezależny stoi na straży ładu i porządku prawnego w Polsce. Gdy mówimy o suwerenności i trwałości  Rzeczypospolitej Polskiej  sięgamy do wydarzenia sprzed 1000 lat – do koronacji Bolesława Chrobrego –  powiedział Bogdan Święczkowski, prezes Trybunału Konstytucyjnego otwierając konferencję. Uczestniczyła w niej m.in. Małgorzata Manowska, pierwsza prezes Sądu Najwyższego,  prokurator Michał  Ostrowski, zastępca prokuratora generalnego, Andrzej Pozorski, zastępca Prokuratora Generalnego –Dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu oraz wielu sędziów m.in. Trybunału Konstytucyjnego oraz sądów różnych szczebli. Szczególnymi gośćmi byli kombatanci – uczestnicy Powstania Warszawskiego Jakub Nowakowski, ps.Tomek, Henryk Piotrowski, ps. Edek i Leonard Kapiszewski, ps. Ryś. Konferencja pt. „Władza sądownicza Rzeczypospolitej Polskiej i orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w perspektywie tysiąclecia korony Państwa Polskiego”, odbyła się w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego.
Specjalny list do organizatorów i uczestników konferencji skierował Andrzej Duda, prezydent RP. W jego imieniu ten  list odczytała minister Małgorzata Paprocka, szef Kancelarii Prezydenta RP.Dziękuję organizatorom i uczestnikom tej konferencji za aktywny udział w realizacji fundamentalnie ważnej misji, jaką jest faktyczna obrona praworządności w Polsce – napisał Andrzej Duda .
List od Prezydenta RP Andrzeja Dudy do uczestników konferencji w TK: TUTAJ
 Historyczne aspekty koronacji Bolesława Chrobrego przedstawili profesorowie Grzegorz Kucharczyk, Wojciech Polak i Mieczysław Ryba. Zjednoczenie ziem polskich pod berłem królewskim przez Bolesława Chrobrego było dowodem wielkości państwa oraz jego suwerenności. Od początków nasi władcy zorientowani byli na współpracę z papieskim Rzymem, a rola kościoła jako gwaranta nie tylko szerzenia i pogłębienia nauki ewangelicznej ale także jedności narodowej nigdy nie była podważana aż do czasów komunistycznych i do dnia dzisiejszego kiedy władze oświatowe wprost że będzie katolików opiłowywać – mówił prof. Grzegorz Kucharczyk.
 

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich reprezentowała na konferencji Jolanta Hajdasz, prezes SDP.

 

                                                              **********************************
Galeria zdjęć i dokumentów:

KORONA AMOR PATRIAE – nagroda przewodniczącego KRRiT dla barda… i różne znaki

Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Maciej Świrski wręczył Nagrodę Korony Amor Patriae za popularyzowanie historii i kultury. Pierwszym laureatem nagrody został poeta i bard, tłumacz historyk sztuki profesor UAM w Poznaniu Jacek Kowalski.

Nagrodę wręczono w czwartek w Teatrze Polskim w Warszawie za „upowszechnianie dziejów Rzeczypospolitej i krzewienie polskiej tożsamości w przekazach audiowizualnych”.

Korona Amor Patriae

Przewodniczący KRRiT Macieja Świrskiego wręczył Koronę Amor Patriae poecie i pieśniarzowi, znawcy sarmatyzmu, tłumaczowi literatury starofrancuskiej Jackowi Kowalskiemu –  historykowi sztuki, autorowi kilkudziesięciu prac naukowych, profesorowi UAM w Poznaniu.

 „To jest nagroda przypominająca o obchodach tysiąclecia koronacji pierwszego króla Polski Bolesława Chrobrego” – mówił podczas gali wręczenia nagrody Maciej Świrski.

Laudację wygłosił prowadzący galę publicysta Rafał Ziemkiewicz, który zwrócił uwagę na szczególny charakter Korony Amor Patriae i zasługi laureata w krzewieniu polskiej tradycji sarmackiej i popularyzacji poezji starofrancuskiej w Polsce.

Pierwszy laureat  i… szczególny znak

„Jestem niesamowicie wzruszony. Cieszę się, że mam szczęście być odbiorcą tej pierwszej nagrody” – mówił Jacek Kowalski.

Po wręczeniu Korony Amor Patriae laureat wraz z zespołem muzyki dawnej wystąpili z koncertem, na którym zaprezentowano twórczość pieśniarza, m.in. utwory nawiązujące do m.in. polskiego sarmatyzmu i poezji starofrancuskiej.Zaprezentowano m.in. fragment „Pieśni o Rolandzie” w przekładzie i w wykonaniu laureata.W czasie koncertu publiczność reagowała bardzo spontanicznie, szczególnie podczas wykonania pieśni nawiązaniu do ballad starofrancuskich: „NOËL, czyli iluminacja noworoczna na zamku księcia Karola Orleańskiego w Blois”.

Emocje na widowni towarzyszyły nie tylko przy brawurowych interpretacjach pieśni sarmackich czy starofrancuskich. W pewniej chwili pod koniec koncertu na widowni rozbłysły niemal wszystkie smartfony…

Rafał Ziemkiewicz nie zganił jednak publiczności, ale tak skomentował tę sytuację.

„Szanowni Państwo, nie ma przypadków, są tylko znaki. Podczas wspaniałego koncertu barda Jacka Kowalskiego i jego zespołu nad Watykanem uniósł się biały dym. Mamy papieża” – powiedział Ziemkiewicz ogłosiwszy wybór kardynała Roberta Pervosta z Chicago na głowę Kościoła katolickiego. Ojciec Święty Leon XIV rozpoczął swój pontyfikat.

 

 

 

Protest ZG SDP przeciwko postawieniu Przewodniczącego KRRiT przed TS – posiedzenie KOK po wyborach

Zarząd Główny SDP stanowczo protestuje przeciwko próbom postawiania Macieja Świrskiego, przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, przed Trybunałem Stanu. Formułowane przeciwko niemu przez posłów rządzącej koalicji zarzuty to insynuacje oparte na fałszywych oskarżeniach. Prowadzone przeciwko niemu postępowanie w sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej ma charakter politycznej nagonki, której celem jest zniszczenie autorytetu i wizerunku Przewodniczącego.
Działania te są  zemstą polityczną rządzących na Macieju Świrskim za publiczną krytykę bezprawnego i siłowego przejęcia mediów publicznych w grudniu 2023 i w 2024 roku oraz za obronę wolności słowa i pluralizmu w mediach po powstaniu rządu Donalda Tuska poprzez uzasadnioną, publiczną obronę mediów prywatnych takich jak TV Republika, Telewizja wPolsce24, Radio Wnet, czy TV Trwam i Radio Maryja przed atakami rządzących polityków.
W ocenie ZG SDP postawienie Macieja Świrskiego przed Trybunałem Stanu  ma na celu także sparaliżowanie pracy Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, jedynego i konstytucyjnego organu nadzorującego ład medialny w Polsce. Podjęcie przez Sejm uchwały o postawieniu kogoś przed TS oznacza bowiem jednocześnie zawieszenie w czynnościach osoby, której ten wniosek dotyczy do czasu wyjaśnienia zarzutów.  Zawieszenie w czynnościach Przewodniczącego KRRiT oznacza, że  podejmowane przez Radę postanowienia nie będą miały mocy wiążącej prawnie. By stały się one obowiązujące, musi je  każdorazowo podpisać Przewodniczący KRRiT.  Zgodnie z obowiązującymi przepisami Sejm nie będzie także mógł powołać nikogo w miejsce Macieja Świrskiego do czasu uwzględnienia przez Trybunał Stanu postawionego mu oskarżenia, a to może trwać latami. ZG SDP podkreśla przy tym, iż  Rada podejmuje uchwały większością 2/3 głosów ustawowej liczby członków, czyli pięciu osób. Oznacza to konieczność poparcia każdej decyzji ze strony czterech osób. W sytuacji zawieszenia Macieja Świrskiego w  pracach KRRiT nie będzie można podjąć żadnej uchwały bez głosów wszystkich pozostałych jej członków, co przy obecnej polaryzacji politycznej Rady oznacza  w praktyce niemożność podjęcia przez nią żadnej decyzji. Dla  funkcjonowania radiofonii i telewizji w Polsce jest to sytuacja skrajnie niebezpieczna , zagrażająca wolności słowa i wolności gospodarczej,  powodująca daleko idące problemy finansowe i programowe dla wszystkich działajacych w naszym kraju nadawców.
Takie działanie rządzących polityków  narusza  niezależność organu regulacyjnego w obszarze mediów,  która jest jest wartością szczególnie chronioną zarówno przez prawo Rzeczypospolitej Polskiej, jak i prawo Unii Europejskiej. 
Dlatego ZG SDP apeluje do członków Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej oraz do posłów i senatorów o umorzenie postępowania przeciwko Maciejowi Świrskiemu. 
  1. Jolanta Hajdasz, prezes SDP
  2. Wanda Nadobnik, wiceprezes SDP
  3. Mariusz Pilis, wiceprezes SDP
  4. Aleksandra Tabaczyńska, skarbnik SDP
  5. Hubert Bekrycht, sekretarz generalny SDP
  6. Paweł Gąsiorski, członek ZG SDP
  7. Maria Giedz, członek ZG SDP
  8. Krzysztof Gurba, członek ZG SDP
  9. Michał Karnowski, członek ZG SDP
  10. Andrzej Klimczak, członek ZG SDP
  11. Anna Popek, członek ZG SDP
  12. Krzysztof Skowroński, członek ZG SDP
  13. Janusz Życzkowski, członek ZG SDP

Przed południem w czwartek pojawiłą się informacja, że posiedzenie KOK ws. przewodniczącego KRRiT Macieja Świrskiego zaplanowane na godz. 12.oo. zostało odowłane (poniżej skan ze strony sejmowej).

W drugiej dekadzie maja br. pojawiła się informacja, że komisja ma się zebrać po II turze wyborów prezydenckich, czyli już w czerwcu br.

Konferencja w TK – tematyka: od „Dróg Bolesława Chrobrego do korony królewskiej” do „Zamachu stanu w polskim prawie karnym”

Na prośbę organizatorów przekazujemy informację o konferencji w Trybunale Konstytucyjnym zorganizowanej w związku z jubileuszem 1000 lecia koronacji  Bolesława Chrobrego na króla Polski. Odbędzie się ona 8 maja, ma charakter otwarty, nie tylko dla dziennikarzy, będzie też transmitowana online. Szczegóły poniżej 

Władza sądownicza Rzeczypospolitej Polskiej i orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w perspektywie tysiąclecia Korony Państwa Polskiego to tytuł konferencji naukowej, jak odbędzie się w czwartek 8 maja 2025 r. w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego przy al. Jana Chrystiana Szucha 12a w Warszawie. Rozpocznie ją Bogdan Święczkowski, Sędzia, Prezes Trybunału Konstytucyjnego.

Konferencja ma charakter otwarty, dziennikarze i osoby, które będą chciały w niej uczestniczyć w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego powinny jedynie zgłosić się mailem na adres: [email protected], wskazując: imię, nazwisko i zawodową afiliację. Konferencja będzie też transmitowana on line (link będzie podany na stronie sdp.pl w dniu konferencji) .

Link do transmisji:

TUTAJ

 

Osobą odpowiedzialną w TK za kontakty z dziennikarzami jest Weronika Ścibor, [email protected], tel. 514 987 014.

 Tematyka konferencji jest szeroka –  od „Drogi Bolesława Chrobrego do korony królewskiej, przez Rolę chrześcijaństwa i pamięci historycznej w procesie ratowania polskiej tożsamości w okresie PRL” po „Mit prymatu prawa europejskiego przed konstytucjami państw członkowskich w orzecznictwie europejskich sądów konstytucyjnych” i  „Zamach stanu w polskim prawie karnym”.

Program konferencji:

TUTAJ

Sąd uznał za bezprawne zwolnienie dwóch dziennikarzy Radia Zachód w likwidacji. To już ich trzecia wygrana w sądzie

Sąd Rejonowy w Zielonej Górze uznał, że likwidator  Polskiego Radia – Regionalnej Rozgłośni w Zielonej Górze „Radio Zachód” S.A. w likwidacji bezprawnie zwolnił dwóch dziennikarzy. Redaktorzy wyrzuceni z pracy mają dostać wielotysięczne odszkodowania. To już ich trzecia wygrana z likwidatorem. Właśnie poznaliśmy uzasadnienie orzeczenia wyroku z końca marca br.

Przypomnijmy, sprawa toczy się ponad rok i dotyczyła czterech dziennikarzy z województwa lubuskiego: Łukasza Brodzika, Marka Poniedziałka, Adama Ruszczyńskiego i Daniela Sawickiego zatrudnionych na umowę o pracę, którzy pozwali Radio Zachód w likwidacji i wnieśli do Sądu Rejonowego o uznanie za bezskuteczne wypowiedzenia umowy o pracę dokonanego przez pozwaną spółkę dnia 26.01.2024 r., względnie przywrócenia zwolnionych dziennikarzy na poprzednie warunki pracy. Na etapie postępowania sądowego Adam Ruszczyński i Daniel Sawicki zawarli ugodę z likwidatorem. Pozostali dwaj pracownicy kontynuowali walkę o przywrócenie do pracy przed sądem.

Łukasz Brodzik to zastępca redaktora naczelnego Radia Zachód i kierownik Redakcji Publicystyki (przepracował w rozgłośni 7 lat). Natomiast Marek Poniedziałek to kierownik Redakcji Nowych Mediów, który także przepracował 7 lat w Radio Zachód. Obaj są także chronionymi członkami związku NSZZ „Solidarność”, działającego w rozgłośni.

Likwidacja a zwolnienia pracowników

Pretekstem do zwolnienia obu pracowników miała być po pierwsze likwidacja Radia Zachód.  Dodatkowo jako drugi powód zwolnienia tych konkretnych osób, podany w wypowiedzeniu, uznano nienależyte wykonywanie powierzonych obowiązków pracowniczych. Według likwidatora, zwolnieni nie zachowywali standardów cechujących się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością, a nawet celowo je łamali w prowadzonych przez siebie audycjach. Oba powyższe zarzuty zostały wyszególnione we wszystkich czterech wypowiedzeniach umowy o pracę w sposób identyczny, ale bez podania, kiedy, w jakich audycjach i w jaki sposób pracownicy łamali wskazane standardy.

Sąd przyznaje rację zwolnionym dziennikarzom

Sędzia Lidia Iwanowska uznała, że likwidator bezprawnie zwolnił Łukasza Brodzika i Marka Poniedziałka: „– oświadczenie pracodawcy o wypowiedzeniu było bezprawne ze względu na wskazanie w nim wadliwej przyczyny wypowiedzenia (art. 30 § 4 k.p.), co czyni powództwa usprawiedliwionymi co do zasady;”

Ponadto sędzia zaznaczyła, że fakt likwidacji zaistniał, ale nie stanowił  uzasadnienia dla rozwiązania umów o pracę:

 „Ustalenia faktyczne poczynione w sprawie prowadzą do wniosku, że nie wykazano należytego związku pomiędzy likwidacją pozwanej spółki a wytypowaniem powodów do zwolnienia i złożeniem im oświadczeń o rozwiązaniu umowy o pracę. Dowody w postaci przesłuchania powodów, przesłuchania likwidatora Michała Iwanowskiego za stronę pozwaną oraz zestawienia zakończonych i rozpoczętych stosunków zatrudnienia świadczą o tym, że równolegle z przeprowadzaniem zwolnień, pozwana nawiązywała też nowe stosunki zatrudnienia. Zawierano nowe umowy o pracę i umowy zlecenia, zwiększano wymiar czasu pracy. Dalej prowadzone są audycje, dalej wykonywana jest praca, którą wykonywali powodowie.”

 Co ciekawie, w podobnej sprawie decyzją poznańskiego sądu redaktor Bartosz Garczyński, zwolniony przez likwidatora ma zostać przywrócony do pracy w Radiu Poznań w likwidacji.

Ze wsparciem CMWP SDP: Wygrana dziennikarza w procesie z rozgłośnią Polskiego Radia w likwidacji

Sędzia potwierdziła,  że „nie można zwalniać dziennikarza za jego poglądy”.

Likwidator zwalniał seryjnie?

W dalszej części uzasadnienia sędzia Iwanowska wprost wskazuje nie tylko na wadliwość przyczyny zwolnienia, ale także na seryjne zarzuty wobec pracowników:

 

„Widać zresztą, że przyczyny wypowiedzenia były formułowane seryjnie, bez analizy sytuacji konkretnego pracownika, bo brzmią identycznie. W oświadczeniach o wypowiedzeniu powołano się na prowadzenie audycji radiowych, a przecież powód Marek Poniedziałek zajmował się redagowaniem wpisów internetowych. Pozwana powoływała się w swoim stanowisku także na treści zamieszczane w internecie, co świadczy wręcz o innej przyczynie wypowiedzenia zawartej w piśmie, a innej dowodzonej przed sądem.

Powyższe argumenty doprowadziły sąd do wniosku o niekonkretności przyczyny drugiej, co również świadczy o jej wadliwości.”

Zwolnieni bezprawnie, ale nie mogą wrócić do pracy

Na koniec sąd wyjaśnił, dlaczego, pomimo uznania bezprawności wypowiedzenia, nie zdecydował się na przywrócenie powodów do pracy, lecz jedynie na zasądzenie odszkodowania.

Po pierwsze uznał, że likwidacja nie jest pozorna, choć jest „nieefektywna”:

„Zdaniem sądu, przywrócenie powodów do pracy jest niemożliwe wskutek

likwidacji pozwanej spółki. Owszem – powyżej zaznaczono, że działalność jest dalej prowadzona, nie nastąpiła znacząca redukcja zatrudnienia, proces likwidacji przebiega powoli. Brak efektywności likwidacji nie zmienia jednak faktu, że podmiot zmierza do zakończenia swojego bytu prawnego.”

 

Stąd wniosek, że skoro media publiczne będą zlikwidowane, to mówiąc kolokwialnie, pracownik nie będzie miał do czego wracać:

„Dlatego art. 45 § 3 k.p. przewiduje, że jeżeli uwzględnienie żądania pracownika przywrócenia do pracy jest niemożliwe z przyczyn określonych w art. 411, to w takim przypadku sąd pracy orzeka o odszkodowaniu.”

 

Dziennikarze nie po linii programowej likwidatora

Sędzia próbowała także uzasadnić swoją decyzję tym, że wizja wykonywania zawodu przez dziennikarzy byłaby niezgodna z linią programową rozgłośni w likwidacji: „Po drugie, przywrócenie powodów do pracy byłoby niecelowe z uwagi na wyraźny konflikt pomiędzy obecną linią programową pozwanej spółki a wizją wykonywania zawodu praktykowaną w przeszłości i przedstawianą obecnie przez powodów.”

 Sędzia przypomniała także stanowisko likwidatora, że zwolnieni dziennikarze pracujący zgodnie z własnym sumieniem powodują u niego znaczne niezadowolenie ze sposobu wykonywania pracy w zakresie tego, co stanowi istotę obowiązków na ich stanowisku czyli doboru i sposobu prezentowania treści informacyjno-publicystycznych:

„Powodowie zaś ewidentnie nie zgadzają się z zarzutami pozwanej, zupełnie inaczej oceniają swoją pracę i niewątpliwie w ramach dalszego zatrudnienia wykonywaliby ją w taki sposób, jak dotychczas, czyli skrajnie niezgodnie z wymogami pracodawcy.”

 Sąd przywołał także argument, że część „załogi” Radia Zachód mogłaby być niezadowolona z przywrócenia zwolnionych dziennikarzy do pracy.

Zarzutów w wypowiedzeniu nie podano to i świadków nie trzeba

Sąd dodał także, że przesłuchiwanie świadków zgłoszonych zarówno przez zwolnionych dziennikarzy, jak i ze strony likwidatora jest niepotrzebne, skoro oczywistym jest, że wypowiedzenia były wadliwe:

 Wobec wyczerpującego wyjaśnienia sprawy, sąd pominął dowody z zeznań świadków zgłaszanych przez stronę powodową (Piotr Bednarek, Bożena Pierzgalska, Bożena Ronowicz, Adam Ruszczyński) na okoliczność, że zarzuty wypowiedzenia są nieprawdziwe i niekonkretne. Przyczyny wypowiedzenia zostały już ocenione jako wadliwe, wobec czego nie ma potrzeby dalszego badania tych kwestii.”

 Kto wygrał sprawę?

W ostatnim akapicie uzasadnienia sędzia Lidia Iwanowska nie pozostawiła złudzeń, kto wygrał sprawę: „W punkcie III wyroku w stosunku do każdego z powodów o kosztach procesu orzeczono zgodnie z art. 98 § 1, 11 i 3 k.p.c. oraz § 9 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 22.10.2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (t.j. Dz.U. z 2023 r., poz. 1935 ze zm.), uznając powodów za strony wygrywające.”

 

To nie pierwsza wygrana zwolnionych dziennikarzy

Przypomnijmy: obaj zwolnieni dziennikarze jeszcze w 2024 r., jako chronieni pracownicy i działacze związkowi uzyskali zabezpieczenie swojego roszczenia poprzez nakazanie przez sądy dalszego zatrudnienia ich do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Marek Poniedziałek uzyskał takie postanowienie w Sądzie Okręgowym w Zielonej Górze, natomiast w sprawie Łukasza Brodzika zarówno Sąd Rejonowy, jak i Sąd Okręgowy postanowiły o udzieleniu zabezpieczenia. Obecna sprawa o przywrócenie do pracy to już trzecia wygrana zwolnionych pracowników z likwidatorem.

 Marek Poniedziałek podjął zatrudnienie w Radio Zachód w likwidacji, natomiast Łukasz Brodzik w związku z zaproponowaniem mu przez likwidatora innych warunków pracy niż dotychczasowe, przekazał sprawę do sądu egzekucyjnego, by w ten sposób uzyskać takie same lub zbliżone warunki pracy oraz płacy.

Niewygodni dziennikarze na bruk

Poza wspomnianymi wcześniej czterema pracownikami, likwidator zwolnił jeszcze lub nie przedłużył umów cywilnoprawnych z: Krzysztofem Chmielnikiem i Januszem Życzkowskim, a kolejny dziennikarz – Janusz Młyński, w geście solidarności ze zwolnionymi kolegami, pożegnał się ze słuchaczami na antenie rozgłośni, w ten sposób kończąc 30-letnią współpracę z Radiem Zachód.

Co dalej?

Łukasz Brodzik zapowiada, że to nie koniec walki:

„Kiedy przychodziłem do pracy w radio jako publicysta, mówiłem do kolegów: odkładajmy pieniądze na prawników, bo politycy nam nie przepuszczą krytyki pod ich adresem. I faktycznie było tak, że prominentni działacze Platformy Obywatelskiej, ale także innych ugrupowań dziś rządzących nam złorzeczyli, np. chcąc „wysyłać nas w Bieszczady”. I wydawałoby się, że dopięli swego wyrzucając nas z pracy (jak podaje jedna z gazet, likwidator Radia Zachód, który nas zwolnił jest członkiem PO). Ale jak się okazuje, nie mogą działać bezprawnie, bo sądy już trzy razy przyznały nam rację. Dlatego nie składamy broni i na pewno będziemy walczyć dalej o respektowanie prawa i powstrzymanie uciszania niewygodnych dziennikarzy”.

Jak dodaje zwolniony dziennikarz, samotna walka o prawa pracownicze byłaby narażona na brak powodzenia:

„Bardzo duże wsparcie otrzymaliśmy od Zarządu Regionu Zielonogórskiego NSZZ „Solidarność”, który zapewnił nam pomoc prawną i wsparł licznymi protestami w obronie wolnych mediów. Pod Radiem Zachód, dzięki zaangażowaniu m.in. przewodniczącego Bogusława Motowidełko protestowały setki osób. Natomiast dzięki prezesowi Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich dr Jolancie Hajdasz, naszą sprawę objęło nadzorem Centrum Monitoringu Wolności Prasy. To wtedy do sądu trafiła opinia prawna amicus curiae, która była wsparciem przy ocenie braku zasadności zwolnień dziennikarzy.”

Marek Poniedziałek dodaje:

„Sąd Rejonowy praktycznie zmiażdżył działania likwidatora w naszej sprawie i jednoznacznie ocenił na przykładzie Radia Zachód polityczną czystkę jakiej dokonano w mediach publicznych. Widzimy doskonale, co dzieje się każdego dnia w mediach publicznych i z jaką +linią programową+ nasza praca dziennikarska mogłaby być niezgodna. Otwartą kwestią pozostaje, jak ma się to do zapowiadanego w Radiu Zachód pluralizmu, który miał nastać po przejęciu władzy przez nową koalicję. Pozostaje nam złożenie apelacji i dalsza walka o przywrócenie nas do pracy w mediach, na które także my się składamy.”

Wyrok jest nieprawomocny. Zarówno Radio Zachód w likwidacji, jak i zwolnieni dziennikarze mogą się odwołać do Sądu Okręgowego.

 

na podstawie komunikatu prasowego łub/ mp