Zmarła śp. BOŻENA MAGOTT przedstawicielka Solidarności, dziennikarka SDP we Francji

Nie żyje Bożena Magott. Była przedstawicielką „Tygodnika Wojennego” we Francji, potem „PWA” i II programu Radia Solidarność. Współzakładała działające od grudnia 1981 we Francji Radio Solidarite.

Magot założyła również oddział zagraniczny SDP, który oficjalnie kontynuował działalność przez całe lata 80. – m.in. dzięki temu podziemne SDP zostało przyjęte do Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy (FIJ).

Pogrzeb śp. Bożeny Magott 19 stycznia o g. 9.00 – w kościele Karola Boromeusz na Starych Powązkach.

 

opr. hub – SWS/ tysol.pl

NUMER 155 FORUM DZIENNIKARZY SDP DOSTĘPNY PO ANGIELSKU – Konferencja SDP w obronie dziennikarzy – WOLNOŚĆ SŁOWA UMIERA W CISZY SAL SĄDOWYCH

Ukazała się angielska wersja  155 numeru Forum Dziennikarzy wydawanego przez SDP. Publikcja po angielsku jest niezbędna dla propagowania zawartości numeru. Szczególnie tego Forum Dziennikarzy. Numer 155 jest bowiem poświęcony naszej konferencji dotyczącej łamania wolności słowa po bezprawnym przejęciu mediów publicznych i niszczeniu mediów konserwatywnych przez rząd Donalda Tuska. Spotkanie ekspertów, urzędników i szykanowanych przez władze reporterów i publicystów zorganizowało Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

Aktualny numer Forum Dziennikarzy jest opublikowany na stronie portalu SDP, można go pobrać w formacie pdf – tutaj dostępna jest wersja angielska i polska:

FORUM DZIENNIKARZY 2 (155) ENGLISH

FORUM DZIENNIKARZY 2 (155)/2025

Zespół thttps://sdp.pl/3153-2024/ego Forum Dziennikarzy to Jolanta Hajdasz, Aleksandra Tabaczyńska, Izabela Łukasik i Artur Buk. Konferencję fotografował Robert Woźniak.

 

We wstępie do numeru prezes SDP i dyrektor CMWP SDP dr Jolanta Hajdasz napisała m.in.:

Na wrześniowej konferencji zorganizowanej przez Centrum Monitoringu Wolności Słowa SDP przedstawiliśmy najbardziej charakterystyczne i bulwersujące sprawy sądowe dziennikarzy, w których w obronie ich prawa do niezależności i wolności wypowiedzi występuje SDP.

Samuel Pereira, jeden z tych niepokornych dziennikarzy, który za swoją pracę musi dziś zapłacić ogromną grzywnę, opisując sytuację panującą w Polsce powiedział, iż wolność słowa umiera w ciszy sal sądowych. Trafił w sedno i dlatego to zdanie stało się motywem przewodnim tego numeru Forum

Dziennikarzy. Zachęcam do lektury i poznania historii dziennikarzy, którzy dzisiaj, w teoretycznie wolnym i demokratycznym kraju, płacą wyjątkowo wysoką cenę za komfort bycia wolnym i niezależnym.

 

Jak AI wpływa na pracę dziennikarzy? Konferencja na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach z udziałem SDP

Czy media w czasach rozwoju sztucznej inteligencji są rzetelne i bezpieczne? Jak AI wpływa na pracę dziennikarzy? Czym jest dezinformacja w erze AI i jakie są zagrożenia komunikowania w świecie platform, algorytmów i chatbotów.  To tematy, które będą omawiane podczas konferencji „Media w ekonomii – ekonomia w mediach”. Rozpoczyna się ona w środę na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach. Jest ona objęta patronatem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

3 i 4 grudnia 2025 r. na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach odbędzie się konferencja naukowa MEEM 25, poświęcona mediom i ekonomii oraz zmianom, jakie czekają nas wraz z rozwojem sztucznej inteligencji.  To już trzecia edycja konferencji „Media w ekonomii – ekonomia w mediach”, tym razem po raz pierwszy  wśród jej patronów jest  Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.   Konferencję otwiera panel dyskusyjny na temat przyszłości mediów w czasach AI w Polsce z udziałem przedstawicieli mediów, przedsiębiorstw, stowarzyszeń dziennikarskich oraz naukowców, specjalistów nauk o mediach i komunikacji społecznej, technologii informacyjnych oraz  ekonomii.  Do udziału w tej dyskusji została zaproszona także dr Jolanta Hajdasz, prezes SDP. W dyskusji wezmą także udział ( kolejność alfabetyczna)   Rafał Czechowski z firmy Imago PR), prof. dr hab. Tomasz Goban- Klas z Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, prof. dr hab. Stanisław Jędrzejewski z Akademii Leona Koźmińskiego oraz  Ewelina Kosałka- Passia z Radio Katowice , prof. dr hab. Jan Kreft z Politechniki Gdańskiej, Rafał Kurowski z TVP3 Katowice i Kamil Nowak z firmy  Content miners.

W czasie konferencji odbędzie się także  wernisaż wystawy fotograficznej „eMOCje w kadrze”, autorstwa studentów Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach.  To także manifestacja własnych emocji młodych ludzi w świecie, w którym coraz częściej ich brakuje – czytamy w materiałach promocyjnych konferencji.   Kuratorką wystawy jest Barbara Jendrzejczyk, fotografka, dziennikarka telewizyjna i naukowiec  w Katedrze Projektowania i Analizy Komunikacji, prowadząca przedmioty związane z social mediami i fotografią na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach.

Patronat honorowy nad wydarzeniem objął Prezydent Miasta Katowice Marcin Krupa oraz JM Rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, prof. dr hab. inż. Celina M. Olszak. Organizatorem konferencji jest Katedra Projektowania i Analizy Komunikacji Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. Patronat nad konferencją objęli także: Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia, Polskie Towarzystwo Komunikacji Społecznej, Polskie Towarzystwo Ekonomiczne, Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Patronat medialni konferencji to TVP3 Katowice, Polskie Radio Katowice, Europerspektywy, Dziennik Zachodni, Nasze Miasto, TVP Info, AS Radio.

Program konferencji jest tu : PROGRAM-KONFERENCJI-2025

Szymon Szereda zdj. ze str. CMWP SDP/ wPolsce24

Protest CMWP SDP wobec zarzutów postawionych dziennikarzowi telewizji wPolsce24 SZYMONOWI SZEREDZIE

W związku z pojawieniem się całkowicie nieuzasadnionych i krzywdzących zarzutów wobec dziennikarza telewizji w Polsce 24 Szymona Szeredy CMWP SDP wyraża stanowczy sprzeciw wobec tych działań ponieważ ograniczają one wolność słowa oraz niezależność pracy dziennikarskiej w naszym kraju. Wolne media są fundamentem demokratycznego społeczeństwa, a każdy atak na przedstawicieli naszego zawodu stanowi poważne zagrożenie dla prawa obywateli do rzetelnej informacji. Stawianie zarzutów dziennikarzom jest narzędziem niedozwolonego nacisku państwa na media i jest próbą ograniczania niezależności mediów. Takie praktyki są niedopuszczalne w demokratycznym państwie.

27 listopada b.r. reporter Telewizji wPolsce24 Szymon Szereda został wezwany do komisariatu policji ws. rzekomego przeszkadzania uczestnikom protestu przed siedzibą Sądu Najwyższego z 27 czerwca 2025 r. Uczestnicy tego protestu nie zgadzali się z uznaniem wyniku wyborów prezydenckich 2025 roku. Zarzut jest zdumiewający i bulwersujący, ponieważ dziennikarz wykonywał jedynie swoje zawodowe obowiązki, czyli zadawał pytania uczestnikom demonstracji. Potwierdzają to nagrania, które były emitowane w jego macierzystej redakcji – telewizji w Polsce24. Red. Szymon Szereda usłyszał absurdalny w tej sytuacji zarzut zakłócania protestu.

W Polsce za zakłócanie protestu grozi grzywna, areszt lub ograniczenie wolności, w zależności od konkretnego wykroczenia. W sytuacji red. Szymona Seredy są one wyjątkowo bulwersujące  – reporter relacjonował wydarzenie zgodnie ze swoimi zawodowymi obowiązkami i pytał o opinie znajdujących się tam ludzi, a policjanci obecni na miejscu zdarzenia jedynie spisali jego dane osobowe.

CMWP SDP stanowczo podkreśla, iż zarzuty „zakłócania protestu” w stosunku do red. Symona Szeredy naruszają zasadę wolności słowa demokratycznego państwa. Ich celem jest wywołanie  tzw. efektu mrożącego, czyli próba zastraszenia innych dziennikarzy, by ze względu na strach przed konsekwencjami prawnymi, społecznymi lub zawodowymi powiązanymi z potencjalnymi zarzutami, nie podejmowali w swoich publikacjach niewygodnych dla rządzących tematów. Nawet nieuzasadnione niczym racjonalnym zarzuty mogą zniechęcać dziennikarzy do wykonywania swojej pracy, szczególnie przy poruszaniu trudnych, wywołujących społeczne konflikty tematów, co w konsekwencji prowadzi do autocenzury.

CMWP SDP stanowczo żąda od wszystkich organów ścigania oraz instytucji publicznych poszanowania praw dziennikarza Szymona Szeredy oraz wycofania wszystkich zarzutów wobec niego.

W ocenie CMWP SDP ta sytuacja narusza zasadę wolności słowa i godzi w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim ta wolność jest. W związku z powyższym CMWP SDP zapowiada kontynuowanie monitoringu w/opisanej sprawy zgodnie z przepisami prawa, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP

 

Warszawa , 28 listopada 2025

HUBERT BEKRYCHT: Likwidacja rozumu, czyli tandeta w mediach publicznych

Obrońcy farsy w mediach publicznych mają się dobrze. Obrośli przez prawie dwa lata w piórka pozornego legalizmu.  Po bezprawnym i siłowym przejęciu przez rząd TVP, PR i PAP, pojawiły się marionetkowe władze tych państwowych mediów. Namaszczone przez premiera i ówczesnego ministra kultury tzw. zarządy tych spółek, zamiast pokazać akty nominacyjne, których mieć nie mogli, zostali od razu likwidatorami. I do końca swoich dni zostaną tak zapamiętani.

Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu 9 października 2025 roku, wbrew logice, nielegalne władze wraz ze swoimi mecenasami z PO i pozostałych rybek w koalicyjnym akwarium, pouczały m.in. posłów opozycji, szefową KRRiT, prezes SDP i dziennikarzy konserwatywnych. „Pouczały” to protekcjonalne określenie.

Likwidacja rozumu…

W rzeczywistości nielegalne władze mediów publicznych i sekundującego im Towarzystwa Dziennikarskiego po prostu uciekali od pytań i kontrowersyjnych kwestii, które TVP, PR i PAP namnożyły w tych instytucjach jak drożdże. Stan prawnej likwidacji umożliwia… likwidację .A nie stosowanie kruczków prawnych. Likwidacja to nie przeznaczanie olbrzymich sum na tandetne programy, tandetne audycje i fałszywe informacje, które w najlepszym razie można określić jako fake newsy.

Władze TVP, PR i PAP kpią sobie z Odbiorców, których zresztą stale ubywa. Kpili sobie też podczas posiedzenia komisji kultury razem z członkami TD i posłami koalicji. Kpiły sobie zatem tzw. elity medialne z inteligencji pozostałych osób zgromadzonych podczas obrad.

Kiedy absurdy goniły absurdy a „zasługi” szefów mediów publicznych w „przywracaniu wolności słowa” i „sprzątaniu po PiS” niebezpiecznie zbliżały się do poziomu zasolenia Morza Martwego, nastąpił cud.

Likwidacja publicznej waty…

W kilkanaście minut przewodnicząca KRRiT Agnieszka Glapiak, prezes SDP Jolanta Hajdasz i dziennikarz TVP Republika Adrian Borecki przejechali się po tandetnych tłumaczeniach niczym ciężka maszyna drogowa zrywająca asfalt ze źle zbudowanej za rządów Tuska autostrady. Dla porządku trzeba dodać, że aby Glapiak, Hajdasz i Borecki doszli do głosu trzeba było stoczyć walkę. Bili się o to m.in. posłowie PiS wiceszefowa komisji Joanna Lichocka, prof. Piotr Gliński i Marek Suski.

Szefowa KRRiT miała wyłączony mikrofon, ale mimo tej oczywistej prowokacji zdominowanej przez koalicję rządową komisji, mówiła donośnie o tym, co naprawdę stało się z mediami państwowymi, zwanymi szumnie publicznymi, po grudniu 2023 roku.

Agnieszka Glapiak przeszła od razu do rzeczy posiłkując się merytorycznym raportem KRRiT. Ludzie władzy z TVP i PR nie mówili na temat, bo temat obrad komisji to informacje o kampanii prezydenckiej w mediach publicznych. O tym było w wystąpieniach likwidatorów niewiele…

„Likwidatorzy lekceważą KRRiT, nie ma z nimi żadnego porozumienia. Przekaz kampanii prezydenckiej był w mediach publicznych stronniczy, bez balansu i nierzetelny” – mówiła Glapiak dodając, że kandydata PO wychwalały TVP, Polsat i TVN a kandydydacie popieranym przez PiS nie zostawiano suchej nitki. Zdaniem szefowej KRRiT dominował w tych mediach „przekaz negatywny” a TVP była tuba propagandową PO.

Likwidacja kolorowych wykresów…

Prezes SDP i dyrektor CMWP SDP Jolanta Hajdasz poszła w krytyce mediów publicznych jeszcze dalej. „Po 30 latach pracy dziennikarskiej (…) jestem zażenowana niewiedzą i niskim poziomem prezentowanych przez likwidatorów informacji” – powiedziała Hajdasz. Oświadczyła również, że manipulacje władz mediów publicznych przekraczają jakiekolwiek wyobrażenia. Przede wszystkim jeśli chodzi o prezentacje udziału poszczególnych sił politycznych w kampanii prezydenckiej 2025 roku.

„Macie nas za idiotów, za kogoś komu można przedstawić kolorowe wykresy i udowadniać coś czego nie ma” – komentowała prezes SDP wystąpienia szefów mediów publicznych.

Likiwdacja fikcyjnej debaty…

Adrian Borecki z TV Republika przypomniał m.in. słynną już debatę prezydencką, którą zorganizował sztab Rafała Trzaskowskiego. Debatę pokazywaną przez TVP, jak twierdzili przedstawiciele telewizji publicznej, za pieniądze komitetu wyborczego kandydata PO.

„Tutaj sytuacja jest dla was beznadziejna” – zwrócił się do władz TVP. „ Bo jeżeli rzeczywiście całą debatę opłacał komitet wyborczy Rafała Trzaskowskiego, to pani Joanna Dunikowska-Paź powinna już dawno zostać dyscyplinarnie [zwolniona – red.] za złamanie kodeksu etyki TVP,  ponieważ dziennikarz TVP – sam to podpisywałem, kiedy pracowałem w mediach publicznych – nie może brać udziału w wydarzeniach organizowanych przez komitet wyborczy, a tutaj tak było” – argumentował dziennikarz TV Republika podczas posiedzenia komisji kultury.

„Jeżeli z kolei rzeczywiście TVP opłacało panią Dunikowską-Paź, wydawcę, operatorów, albo i inne rzeczy to jest to nielegalne finansowanie kampanii wyborczej z publicznych pieniędzy. Więc – albo beznadziejnie, albo jeszcze gorzej” – dodał Borecki.

Likwidacja regionalnych wydmuszek…

Żałosne było niezrozumienie przez przewodniczącego komisja Piotra Adamowicza z PO istoty działalności Polskiego Radia i rozgłośni regionalnych PR. Reprezentowała je likwidatorka i szefowa Polskiego Radia Katowice Ewelina Kosałka-Passia. Powtarzała, jak osiemnastocyfrowy PiN przez skorzystaniem z bankomatu, że regionalne rozgłośnie PR „przywracają wolność słowa i standardy dziennikarskie.

Znam likwidatorkę i szefową PR Katowice, więc muszę jej kiedyś zadać pytanie, na czym polegała i polega jej rola? Przed grudniem 2023 roku i teraz. Bo trochę to dziwne, że obecna szefowa rozgłośni i likwidatorka pracuje w niej od ponad 21 lat –  tak podaje na portalach społecznościowych – krytykując działalność za rządów PiS. Podaje też że „jako dziennikarz, wydawca” pracowała w rozgłośni w latach 2016-23. I co u diabła? Dopiero po grudniu przywracała „standardy dziennikarskie i wolność słowa” w Polskim Radiu w Katowicach? Może czegoś nie wiem o ludziach, ale to naprawdę dziwne, że likwidatorka jest teraz twórcą i tworzywem… No, cóż, to przykre.

Likwidacja poglądów politycznych….

Podobnie przykro było słuchać Jana Ordyńskiego z Towarzystwa Dziennikarskiego i szefa Rady Programowej Polskiego Radia, w której – jako reprezentant SDP – zasiadam. Tam Ordyński wydawał się rozsądniejszy. Chociaż też pilnuje interesu PO, to jednak w radiowej radzie robi to, tylko trochę, ale jednak subtelniej.

W jego biogramach można przeczytać m.in.:

„Jan Ordyński, rocznik 1953, dziennikarz. Urodził się w Łodzi i tam studiował na UŁ. Był też w tym mieście animatorem kultury studenckiej” – czytamy w biogramie Ordyńskiego. Też znam człowieka i wiem, że nie tylko w Łodzi jest znany jako sympatyk lewicowego Stowarzyszenia Ordynacka i w ogóle poglądy ma takie trochę „partyjne”. Ale ja też jestem od 33 lat dziennikarzem i też nie ukrywam poglądy. Akurat konserwatywne. Nigdy nie przeszkadzało mi to mieć poprawne relacje z Ordyńskim. Teraz jednak znowu – jak mawiają jego koledzy z UŁ – stał się jastrzębiem lewicy.

Sam Ordyński szydził, niby z siebie, kiedy opozycja podczas posiedzenia opozycja zarzucała mu szerzenie komunistycznej i postkomunistycznej propagandy.  Broniąc jednej z dziennikarek Polskiego Radia zwolnionej przez poprzednie władze rozgłośni nerwowo zaczął powtarzać: „(…) Jasne, ja uprawiałem propagandę komunistyczną, postkomunistyczną i tak dalej. Tak jasne…” – dodał emocjonalnie członek władz Towarzystwa Dziennikarskiego.

Likwidacja prowokacji…

Pomyślałem, kto podpuścił Ordyńskiego, żeby plótł takie androny? I nie na temat, bo mówił o zwolnieniach dziennikarzy w mediach publicznych 10 lat temu, a nie zauważał brutalnego wyrzucania z pracy kilkuset osób po grudniu 2023 roku. I wtedy mój wzrok padł na siedzące obok Ordyńskiego dwie osoby. Pierwsza z nich to Krzysztof Bobiński, dziennikarz z TD, niegdyś w SDP, z którego odszedł jak przegrał walkę o fotel prezesa Stowarzyszenia z Krzysztofem Skowrońskim.

Druga osoba uśmiechająca się promieniście na słowa Ordyńskiego to Andrzej Krajewski, dziennikarz – publicysta, kiedyś członek komunistycznej PZPR, korespondent TVP w USA na początku lat 90. ub. w., kandydat PO w wyborach do PE, które na szczęście przegrał.

Pogromca PiS i SDP na międzynarodowych zjazdach dziennikarskich. Zresztą, Krajewski lata świetlne temu był nawet wiceszefem SDP, ale odszedł, kiedy uznał, że niczego więcej nie osiągnie. Na pewno więcej osiągnie w komisji antyprawicowej Ministerstwa Sprawiedliwości, gdzie zatrudnił go Adam Bodnar. Teraz wyjęty „z lewicowej szafy” dziennikarz ściga dziennikarzy, którzy nie mają jego poglądów. Śmieszne, żałosne? Nie wiem, na pewno jednak pasuje do Krajewskiego.

I Bobiński i Krajewski mieli niezły ubaw, jak Jan Ordyński mówił nie na temat podczas komisji kultury 9 października 2023 roku. Obrady zakończono, aby nie dać głosu większej liczbie posłów opozycji. No i na szczęcie nie udzielić go Bobińskiemu i Krajewskiemu. Kompromitację tę odłożono na tydzień.

Likwidacja likwidacji…

Głos zdążyli zabrać posłowie PiS: wiceszef komisji Norbert Kaczmarczyk i Marek Suski. Kaczmarczyk tłumaczył na czym polega olbrzymia manipulacja, a właściwie fałszowanie statystyk przez władze mediów publicznych w sprawie czasu dla partii podczas ostatniej kampanii prezydenckiej. Po prostu, wcześniej, w latach 2016 – 23 politycy PO po prostu nie przychodzili demonstracyjnie do mediów publicznych. Oczywiście przed wyborami przestali się obrażać, ale z reguły parlamentarzyści PO odmawiali uczestnictwa w debatach medialnych, jeśli nie były to debaty w TVN. Stąd statystyka ich udziału w programach TVP, PR nie może być porównywana do obecnych danych…

Marek Suski z kolei chłodno wypunktował skandal na komisji a także opowiedział o brutalnym przejęciu mediów publicznych w grudniu 2023 roku. „To było bandyckie przejęcie. Media publiczne blokowane przez policję. Wyłączenie sygnału” – wymieniał. Poseł Suski scharakteryzował też kilka osób z tzw. grupy Wejście koordynującej bezprawne przejęcie TVP, PR i PAP w nocy z 19 na 20 grudnia 2023 roku. Wymienił m.in. mec. Sylwię Gregorczyk-Abram, która z grupy „Wejście” awansowała na szefową komisji Ministerstwa Sprawiedliwości ds. wyjaśnienia mechanizmów represji w latach 2016 – 2023, tej samej komisji w której zasiada Andrzej Krajewski z Towarzystwa Dziennikarskiego.

Marek Suski spośród członków grupy Wejście wymienił jeszcze obecnego likwidatora PAP Marka Błońskiego. W momencie bezprawnego przejęcia agencji był… szefem komisji zakładowej Solidarności PAP. „Członek grupy Wejście Marek Błoński, obecnie chyba prezes, likwidator PAP” – mówił poseł PiS. Dodał, ze kiedy Błoński siedział w korytarzu podczas przejęcia PAP pisał SMS-y [które sfotografowali dziennikarze a zdjęcie opublikowano w Niezależnej.pl – red.]. „Błoński pisał, że >>pachnie stanem wojennym<<” – opisywał parlamentarzysta PiS, który prawie dwa lata temu bronił PAP przed bezprawnym przejęciem.

Suski wskazał też innych członków  tzw. grupy Wejście, m.in. dyrektora generalnego TVP Tomasza Syguta i Juliusza Kaszyńskiego. „Juliusz Kaszyński, wiceprezes, czy zastępca likwidatora Polskiego Radia, były dziennikarz TVN, człowiek, który pisał pracę podziwiającą Putina jak likwidował demokrację i wolność słowa w Rosji” – mówił o Kaszyńskim poseł Suski.

Likwidacja komisji kultury…

Za tydzień kolejne boje w sejmowej komisji kultury, której przerwane posiedzenie dotyczyło mediów publicznych w likwidacji i relacjonowaniu przez nie kampanii prezydenckiej w 2025 roku. Nie wiem, czy znowu życzliwi rządowi i obecnym władzom TVP, PR i PAP posłowie będą dominowali, ale coś mi się wydaje, że niektórzy z nich nie będą chcieli tak ochoczo bronić tandetnych teraz mediów publicznych w likwidacji. Nie dlatego tandetnych, że upolitycznionych, ale dlatego, że po prostu słabych. Takich słabych wcieleń TVP, PR i PAP nie było nawet za Gomułki. Towarzysz Wiesław, choć sowiecki pachołek i zatwardziały komunista nie pozwoliłby takie marnotrawstwo pieniędzy. Obecnym towarzyszom w koalicji z mediami publicznymi takie niuanse nie przeszkadzają psuć i tak już porządnie nadwyrężone mechanizmy państwowej telewizji i agencji prasowej

A gdzie w tym wszystkim Odbiorcy mediów publicznych? W TV Republika, TV Trwam, wPolsce24, Radiu Wnet, Radiu Republika, w portalach konserwatywnych, m.in. w Tysolu, Niezależnej. pl. wPolityce, Do Rzeczy i wielu, wielu innych niezależnych mediów…

Ciąg dalszy nastąpi.

hub/ sdp.pl – 9 października 2025 roku

ALEKSANDRA TABACZYŃSKA

Aleksandra Monika Tabaczyńska – dziennikarka prasowa podejmująca tematykę społeczną.

W Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich od 2015 roku. W 2021 roku, wybrana do Zarządu Głównego, w którym do maja 2026 roku, pełniła  funkcję skarbnika. Działa także, od 2020 roku, w Wielkopolskim Oddziale SDP. Była obserwatorem, w imieniu Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, dwóch procesów dotyczących zamordowania w 1992 roku poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary. Oba zakończyły się uniewinnieniem oskarżonych.

Za publikacje poświęcone relacjom rozpraw sądowych uhonorowana Nagrodą Specjalną Fundacji Solidarności Dziennikarskiej (2020). Współpracowała z Kurierem Wnet, Przeglądem Nowotomyskim, dwutygodnikiem Powiaty – Gminy, Przewodnikiem Katolickim.

W swojej pracy dokumentuje wielorakie przejawy aktywności lokalnej społeczności między innymi opracowuje i publikuje sylwetki kapłanów związanych z ziemią wielkopolską. Autorka opowiadań o ministrantach pt. „Armia księdza Marka”.

Prywatnie: mężatka, mama czworga – już dorosłych – dzieci.

LETNIE DZIENNIKARSKIE WARSZTATY DLA DLA DZIECI

Na prośbę pani Barbara Klimek portal sdp.pl publikuje wakacyjną propozycję dla najmłodszych „Dziennikarstwo – nowe media dla dzieci – letnie warsztaty” *

Jak przekazała organizatorka do przeprowadzenia warsztatów nie będzie potrzebna sala. „Poprowadzę zajęcia w terenie, jak to już wielokrotnie robiłam. Tym razem będzie to pięć dni zajęć na terenie ogrodu zoologicznego w Warszawie. Jest tam piękny park, w otoczeniu przyrody i zwierząt dzieci będą mogły spędzić ciekawie i przyjemnie czas ucząc się czegoś nowego i ciekawego” – poinformowała Barbara Klimek.

„Uczestnicy nauczą się jak zrobić zdjęcie (ustawianie parametrów w aparacie, kadrowanie, tło, kolory, perspektywa, światło, ruch itp.), jak napisać reportaż, jak przeprowadzić wywiad, jak zrobić sondę uliczną, jak korzystać ze źródeł i jak zaprojektować własną gazetkę z ciekawostkami, zagadkami, krzyżówkami” – dekalruje organizatorka i zapewnia, że każdy z najmłodszych uczestników otrzyma dyplom i nagrodę po ukończeniu tygodniowego kursu.

Organizatorka zapewnia, że ma wszelkie certyfikaty, w tym do wykonywania zawodu nauczyciela, uprawnienia do wykonywania funkcji kierownika wypoczynku i wychowawcy dzieci oraz doświadczenie w pracy dziennikarskiej i fotograficznej. Barbara Klimek jest dwujęzyczna, zatrudniana w Polsce jako „native speaker”.

Koszt letnich warsztatów prowadzonych w języku angielskim to: 800 zł na tydzień (plus dojazd i koszt wyposażenia uczestnika oraz wyżywienie we własnym zakresie). Nr kontaktowy: 451 298 624.

 

 

*Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich nie jest organizatorem warsztatów, portal sdp.pl publikuje jedynie informację na ten temat

 

 

 

 

 

 

 

Rada Programowa Polskiego Radia ma nowego szefa; władze PR nie wiedzą kiedy rozgłośnia przestanie być w likwidacji

Wybrana w marcu br. Rada Programowa Polskiego Radia wybrała w poniedziałek władze. Przewodniczącym rady został dziennikarz Jan Ordyński z Towarzystwa Dziennikarskiego, popierany przez KO. Władze państwowej rozgłośni przyznały, że nie wiedzą, kiedy z nazwy Polskiego Radia zniknie dopisek „w likwidacji”. Na pewno jednak z PR nie zniknie blblioteka, przeniesie się do dawnej stołówki, a  liczba książek będzie ograniczoona – mówił likwidator Polskiego Radia Paweł Majcher.

W Radzie Programowej PR bieżącej kadencji większość mają reprezentanci rządzącej koalicji rządowej wspierani przez niektórych reprezentantów organizacji medialnych i instytucji kultury. Tak jak się spodziewano, to właśnie przedstawiciel koalicji został szefem rady.

Na oddanych 14 głosów w 15-osobowej radzie 10 osób poparło dziennikarza. Nowy szef Rady Programowej Polskiego Radia w likwidacji pracował m.in. w Rzeczpospolitej, TVP, PR, lewicowym tygodniku Przegląd. Ordyński jest członkiem zarządu liberalno-lewicowego Towarzystwa Dziennikarskiego. Poparła go Koalicja Obywatelska.

Dla dobra Polskiego Radia

Ordyński zapewnił, że poglądy dziennikarza nie będą decydować o jego pracy w Radzie Programowej PR w likwidacji. „Będę działał dla dobra Polskiego Radia, jak, w co wierzę, wszyscy członkowie rady” – mówił Ordyński. „Przede wszystkim będę chciał działać na rzecz zwiększenia słuchalności” – deklarował.

„Liczę na to, że przychodząca z różnych stron uda nam się pracować w sposób normalny, merytoryczny, abyśmy zrozumieli, że po to zostaliśmy tu wybrani, żeby działać wyłącznie na rzecz Polskiego Radia. Nie ma innego wymogu postawionego nam przez tych, którzy nas rekomendowali, a przede wszystkim przez słuchaczy” – podkreślił Ordyński.

Zastępczyniami Jana Ordyńskiego w Radzie Programowej PR w likwidacji zostały Renata Butryn, była posłanka PO, która zasiadała w poprzedniej kadencji rady programowej (poparła ją KO) i dziennikarka Anna Kwiatkowska-Bieda, autorka programów telewizyjnych i filmów dokumentalnych, przez wiele lat związana z TVP – wybrana przez Radę Mediów Narodowych z tzw. puli społecznej z poparciem organizacji dziennikarskich i instytucji kultury.

Spadek słuchalności PR

Obecny na pierwszym posiedzeniu radiowej rady programowej był likwidator PR Paweł Majcher oraz jego zastępca Juliusz Kaszyński. Przedstawiciele kierownictwa państwowej rozgłośni przyznali, że po przejęciu PR przez rząd w grudniu 2023 roku słuchalność zmniejszyła się średnio z 20 do 8 procent. W tej chwili, jak zapewnił Majcher, trwa porządkowanie anten a Polskie Radio rozwija się.

Majcher narzekał na to, że pieniądze z abonamentu RTV, Polskie Radio otrzymywało w 2024 roku nieregularnie z powodu decyzji o wstrzymaniu wypłat przez przewodniczącego Krajowej Rady i Telewizji Macieja Świrskiego.

Szef KRRiT tłumaczył w ub. roku, że zabezpieczono pieniądze należne mediom publicznym w depozytach sądowych. Część abonamentu trafiła, m.in., do Polskiego Radia w likwidacji, kiedy we wrześniu południową część Polski dotknęła klęska powodzi, podczas której media odgrywały szczególną rolę w przekazywaniu komunikatów o bezpieczeństwie ludzi.

Nie widomo kiedy likwidacja likwidacji

Kierownictwo Polskiego Radia w likiwdacji nie odpowiedziało na wątpliwości zgłoszonego do radiowej Rady Programowej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich a popartego przez PiS, dziennikarza i sekretarza generalnego SDP Huberta Bekrychta. Zwracał on uwagę, że „media publiczne, w tym Polskie Radio, w grudniu 2023 roku zostało bezprawnie przejęte przez rząd” – zaznaczył. „Pominięcie Rady Mediów Narodowych w ówczesnym składzie, spowodowało, że wybór władz Polskiego Radia należy uznawać za nielegalny” – mówił Bekrycht.

„To wstyd dla Polskiego Radia, aby w sto lat po jego utworzeniu w nazwie państwowej rozgłośni był dopisek <<w likwidacji>>. Co oczywiście jest fikcją, bo Polskie Radio nie jest wcale likwidacji. To jest nieuczciwe przede wszystkim wobec słuchaczy” – zaznaczył. „Szczęście w nieszczęściu, że po przejęciu radia nie wyłączono sygnału radiowego, tak jak w TVP, bo sygnał telewizyjny wielu programów wyłączono w Polsce, w kraju przyfrontowym, podczas barbarzyńskiej inwazji rosyjskiej na Ukrainę” – dodał. „Obyło się bez wyłączenia sygnału radiowego, tak jak w telewizji publicznej w grudniu 2023 roku i w mediach PRL w stanie wojennym” – podsumował Bekrycht.

Nie zajmujmy się tym…

Likwidator PR przekonywał, że uruchomiona procedura prawna nie podważa legalności przejęcia rozgłośni i legalności obecnych władz radia. „Proponuje, żebyśmy się tym nie zajmowali (…). Nie rozmawiajmy o nielegalnym przejęciu i tych bzdurach różnych, które się pojawiały w mediach, o tym, co się tu działo 20 grudnia 2023 roku. Mówiąc szczerze w poprzedniej kadencji [Rady Programowej Polskiego Radia – red.] za dużo o tym rozmawialiśmy” – mówił Paweł Majcher.

Przyznał, że nie wie do kiedy Polskie Radio będzie „w likwidacji”. „Jak długo będzie trwał ten stan, tego nie wiem, ale wiem, dlaczego tak się stało. Ponieważ została zawetowana ustawa okołobudżetowa, w której były przewidziane pieniądze na media publiczne i tym samym straciły one finansowanie” – przekonywał likwidator PR.

Biblioteka Polskiego Radia nie będzie zlikwidowana

Na inauguracyjnym posiedzeniu rady Majcher potwierdził także, że nie będzie likwidacji Biblioteki Polskiego Radia. „Zostanie ona przeniesiona do dawnej stołówki” – poinformował. „Będziemy jednak ograniczać liczbę książek” – przekazał likwidator członkom Rady Programowej i dodał, że najbardziej wartościowe woluminy trafiły już lub trafią do innych bibliotek, m.in. do Biblioteki Narodowej.

„Przez 20 lat, spośród 76 tysięcy książek, aż 46 tysięcy nigdy nie została wypożyczona” – argumentował Majcher. Decyzję o wstrzymaniu likwidacji biblioteki radiowej, kierownictwo podjęło po proteście pracowników PR.

 

 

 

O fatalnym losie artystów pisze STEFAN TRUSZCZYŃSKI: Pas de deux dla ubogich

Przyszedł do mnie młodzieniec wyjątkowej urody i mówi: „Chciałem być tancerzem tak jak mój ojciec, ale 15 lat temu te łobuzy przy obracaniu Ministerstwem Kultury zabrały nam emeryturę”. Od lat ponoć trwa bój by ją tancerzom przywrócić. Bo przecież nie mogą tańczyć w balecie do 65 roku życia. Tłumy urzędasów dostają pieniądze bo rzekomo 'o nas walczą’. Ale guzik prawda. „Więc nie pójdę do baletowej szkoły chociaż w Polsce mamy pięć znakomitych, bo potem ja i moje dzieci będziemy żebrać…”

 Idzie po czerwonym dywanie minister kultury rzekomo, jeden za drugim. Wspinają się po pięknych schodach Teatru Wielkiego. Idą na balet. Siedzą potem w miękkich pluszowych fotelach i klaszczą. Piękny balet wyszykował naczelny choreograf pan Pastor. A jeszcze większe zasługi ponoć ma pan Dąbrowski – dyrektor całości. Wspaniały repertuar choć coraz skromniejszy. I tylko nikt nie dba o tych na dole tancerzy. Co z nimi będzie. Ministrowie kultury przychodzą na spektakl zadowoleni, gromkie oklaski, wręczanie medali. Ale zatroszczyć się o tych, którzy przepracowali tu całe zawodowe życie to już nie łaska. To las ludzi. Ponad dwa tysiące osób jest pozbawionych od 15 lat środków do życia.

Jak można odpowiadając za kulturę państwa skazywać artystów zasłużonych na nędzę, na głodowe chałturzenie, na upokorzenia? Na bezsilny płacz i rozpacz. Tancerze to szczególnie delikatne stworzenia. Bo taka jest sztuka taneczna, którą z wielkim oddaniem, z wielką pasją, siłą woli i męstwem wykonywali. Póki mogli harowali, to nie była zwykła praca. To był codziennie wylewany pot, nieustające ćwiczenia i napięcie na spektaklach.

Kochali to co robili więc trwali przy tej tyradzie. Byli też kochani i nagradzani przez zwykłych ludzi, którzy walili do Teatru Wielkiego tłumnie, bili brawo i podziwiali. Ale to wszystko nagle się skończyło bo takie są prawa biologii. I nic nikt na to nie poradzi. Nie mniej dalsze przyzwoite życie artystom się należy. Życie godne. Tak jak dzieje się to w cywilizowanych krajach. Ale nie u nas. Gdy zabrano emerytury tancerzom w  2011 roku Unia Europejska decydowała o przedłużeniu ochrony praw wykonawców i producentów muzycznych z 50 do 70 lat od chwili publikacji utworu. Tak właśnie dba się o ludzi zdolnych.

Do pałaców sprowadzili się ludzie niegodni i rządzą. Pojawiają się tam nawet czasem ładnie uczesane typy i typki ale wkrótce gdy przejdą pod bramą przy kordegardzie zmienia się ich dobrotliwe oblicze. Co się z tymi ludźmi dzieje? Sprzedają za bezcen krajowe klejnoty jak choćby „Polskie Nagrania. Jeżdżą po Polsce tam i z powrotem  po to, aby ukazać swoją osobę, jakby nie wystarczyło jej telewizji. Notable się cieszą z wizyty władz, ale ludzie śmieją.

A tancerze? Od 15 lat dostają guzik nawet bez pętelki. Figę bez maku i na pewno bez pasternaku, bo nikt tej małej grupy ludzi, gdy skończą pracę, nie dostrzega. Urzędnik ma emeryturę. Dyrektor, minister nawet niezłą. Tancerzowi zostają zdarte baletki i wielki żal.

Dobry Boże, zanim ci zatańczą za niebieską bramą daj im trochę pożyć. To piękni ludzie. Nadal smukli, przystojni i szlachetni.

Pas de deux zróbcie a potem zdjęcie przed lustrem i wyślijcie decydentom. Można dołączyć zdrowaśkę choć wątpliwe czy pomoże. Tancerze wszystkich krajów łączcie się. Ale co możecie zrobić? Nie wiem.