Maria Giedz

Dziennikarz, nauczyciel akademicki, z wykształcenia historyk sztuki, teolog, konserwator zabytków, a nawet doktor politologii. Z zamiłowania podróżnik. Mieszka w Gdańsku. Do SDP należy od 1989 r.

Pracowała m.in. w „Tygodniku Gdańskim”, „Dzienniku Bałtyckim”, „Magazynie Solidarność”. Była korespondentem w rejonach objętych działaniami wojennymi (Irak, Bałkany, Syria).

Autorka książek: „Grabarka, Sanktuarium Kościoła prawosławnego”, „Węzeł Kurdyjski”, „Kurdystan – bez miejsca na mapie”, „Pomorze mniej znane”, „Pomorze na szlaku”.

Od 2018 członek Zarządu Głównego SDP. W 2020 r. otrzymała Srebrny Krzyż Zasługi.

Krzysztof Gurba

Doktor habilitowany nauk humanistycznych, profesor Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie, dyrektor Instytutu Dziennikarstwa i Stosunków Międzynarodowych na UP w Krakowie, członek Rady Uczelni.

Badacz, dydaktyk i analityk mediów. Wieloletni dziennikarz, redaktor i tłumacz. Założyciel i kierownik Laboratorium Dziennikarstwa Immersyjnego.

Prezes Oddziału Krakowskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich od 2014 roku.

Wanda Nadobnik

Wiceprezes SDP Wanda Nadobnik,
07.11.2024, Warszawa, SDP,
fot. Tomasz Jastrzebowski

WANDA NADOBNIK

Absolwentka filologii angielskiej na Uniwersytecie Warszawskim, dziennikarka, publicystka. W latach 1970 – 1975   – dziennikarka w Polskiej Agencja Prasowej. Od 1 listopada 1975 roku w TVP. Odsunięta od pracy dziennikarskiej i negatywnie zweryfikowana przez tzw. komisję weryfikacyjną w stanie wojennym. Przywrócona do pracy w TVP pracowała tam do 30 września 2011 r oku zajmując się głównie informacją i publicystyką międzynarodową.

W latach 90. dwukrotnie była kierownikiem Redakcji Publicystyki Międzynarodowej w Telewizyjnej Agencji Informacyjnej i Programie 1 TVP. Pełniła funkcję koordynatora ds. korespondentów zagranicznych w TAI oraz koordynatora Wymiany Newsowej TVP z Eurowizją EBU (European Broadcasting Union z siedzibą w Genewie). Była również członkiem 10-osobowego Kolegium Redakcyjnego Grupy Newsowej EBU w Genewie oraz szefową publicystyki w TVP Polonia.

Autorka i współautorka cotygodniowych programów cyklicznych w TVP m.in. „7 Dni – Świat”, „Racja Stanu”, „Komentator”  oraz filmów dokumentalnych m.in. o Prymasie Stefanie Wyszyńskim i Stanisławie Mikołajczyku.

Przez cztery kadencje pzewodnicząca i członek Komisji Etyki w TVP S.A. 4 kadencji.

Członek władz różnych szczebli Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, od października 2024 r. członek Zarządu Głównego SDP.  Wielokrotnie była członkiem Jury Selekcyjnego i Jury Głównego dorocznego Konkursu o Nagrody SDP.

Członek Rady Programowej PAP (2003 – 2007), wiceprzewodnicząca Rady Programowej  TVP 3 Warszawa (2017 – 2021) oraz od 2021 r. członek Rady Programowej TVP S.A. Członek NSZZ Solidarność.

 

CEZARY KRYSZTOPA: Dlaczego Polacy nie lubią Niemców?

Znany z jednostronnego przedstawiania sytuacji w Polsce Philipp Fritz opisał w die Welt wyniki kompleksowego badania, z którego wynika, że stosunek Polaków do Niemców od lat się pogarsza. A sytuacja wcale nie zmieniła się po dojściu do władzy proniemieckiego Donalda Tuska.

Czy ktokolwiek z Państwa czuje się zaskoczony? Chyba nie. Tym bardziej, że kto ma oczy ten widzi, że nawet jeśli ktoś miał co do stosunku Niemców do Polaków jakieś złudzenia, to – w wyniku rządów realizującego niemiecką agendę wobec Polski Donalda Tuska – szybko się ich pozbywa.

Fascynujące „przyczyny”

Fascynujące są jednak przyczyny tego stanu rzeczy, a przynajmniej tak jak je widzi wieloletni korespondent w Warszawie i opowiada o nich rodakom na łamach jednego z najbardziej poczytnych niemieckich dzienników własnymi słowami i słowami ekspertów o polską brzmiących nazwiskach. Otóż wg. Fritza „winien jest rząd PiS, który oczerniał Niemców” i „telewizja państwowa zawsze malowała swojego zachodniego sąsiada w ciemnych barwach”. No może jeszcze trochę „historia”.

I te bzdury Niemcy, w tym Niemcy, którzy mają pogłębiać wiedzę Niemców nt. Polaków, tacy jak Fritz, powtarzają sobie od lat, jedocześnie głośno „dziwiąc się wzajemnemu niezrozumieniu”. Nie wiem, czy robią to celowo, czy też autentycznie nie mogą wyjść z jakiegoś rodzaju ograniczeń umysłowych, które nie pozwalają im zrozumieć oczywistości, ale spróbuję pomóc.

Panie Fritz

Zatem, Panie Fritz, tą drogą, bo na „X” Pan mnie zbanował, tak w telegraficznym skrócie:

Zacząć należałoby od tego, że Polacy coraz mniej lubią Niemców, ponieważ mija coraz więcej lat od rzezi, której Niemcy dokonali na Polakach, a najeźdźcy nie kwapią się do adekwatnego zadośćuczynienia. Właściwie nie kwapią się do żadnego, które nie byłoby obraźliwe wobec skali zbrodni niemieckich na obywatelach Polski. Polskie ofiary nie mają nawet pomnika w Berlinie, zrabowane przez Niemców polskie dzieła sztuki nadal leżą w niemieckich piwnicach, a polskiej mniejszości nie został oddany majątek odebrany dekretami Goeringa. Jakby tego było mało, Niemcy kłamią na temat wspólnej historii i przy użyciu niewątpliwie potężnych narzędzi propagandowych, utwierdzają niesprawiedliwe stereotypy na temat Polaków. Pan by kogoś takiego lubił?

Co więcej, Niemcy mieniąc się „sojusznikiem Polski” realizują geopolitykę sprzeczną z interesami Polski i innych państw Europy środkowej. Do Nord Stream już może nie ma po co wracać, ale kto chce widzieć, widzi jak Niemcy dążą do powrotu robienia interesów z Rosją, lub też nigdy nie przestali ich robić, jak choćby w przypadku sprowadzania do rafinerii Schwedt ropy rzekomo kazachskiej, ale cudem jakimś wykazującej cechy ropy rosyjskiej. Niemcy mają oczywiście prawo prowadzić taką geopolitykę jaką uznają za słuszną, ale trudno za „sojusznika” uznawać kogoś, kto prowadzi wobec nas politykę wrogą, jak choćby w przypadku zakulisowego rozbijania jedności państw regionu Trójmorza, korumpowania elit, czy blokowania inwestycji rozwojowych.

Być może najbardziej ostatnio irytuje Polaków traktowanie przez Niemcy Polski jak śmietnika. I to nie tylko śmietnika na szkodliwe niemieckie odpady, ale również na skutki nieudanych niemieckich eksperymentów politycznych, jak w przypadku masowej migracji, czy działających wbrew interesom Polaków rządów implementowanych siłami powolnych Niemcom mediów. Pan wybaczy Pnie Fritz, ale trudno Was w tym wszystkim lubić (przy czym mam na myśli głównie niemieckie elity różnych poziomów, ponieważ ze strony zwykłych Niemców bywało, że spotykałem się z zaskakującym zrozumieniem).

Co mogą Niemcy?

Czy można coś w tej sprawie zrobić? Można. Oddajcie co ukradliście, wypłaćcie reparacje, przestańcie mieszać nam się do naszych spraw, przestańcie kłamać na temat Polski i zabierzcie swoje śmieci. A kiedy nam przejdzie złość, zastanowimy się jak oprzeć wzajemne stosunki na możliwej synergii i poszanowaniu odrębności interesów.

WALTER ALTERMANN: Doktorów Judymów chwilowo brak

Co najmniej dwa pokolenia międzywojenne wychowały się na Prusie i Żeromskim. To dzięki ich pisarstwu bowiem docierało do społeczeństwa polskiego, że bogatsi muszą pomagać biedniejszym, lepiej wykształceni – analfabetom. Znałem takich ludzi. A żeby nie było niejasności, nie byli w PZPR. Byli jednak z ducha socjalistami, a może nawet byli niezorientowanymi politycznie, ale dobrze wychowanymi ludźmi.

Służenie innym – to był międzywojenny obowiązek patrioty. Nie obnosili się z tym, ale młodzi nauczyciele jeździli do głuchych wsi na rubieżach ówczesnej Polski, by uczyć, dobrze uczyć – za bardzo małe pieniądze. A młodzi lekarze, pół darmo leczyli biedaków w robotniczych dzielnicach.

Oczywiście nie wszyscy tacy byli, ale bardzo duża część społeczeństwa wcielała w życie wielkie idee społecznikowskie. To było wspaniałe społeczeństwo obywatelskie. I takich ludzi wychowywali Żeromski i Prus.

Dwoistość bytu profesorów

Ostatnio udało mi się wzbudzić zainteresowanie moją przypadłością pewnego profesora medycyny. Za jedyne 600 zł, podczas prywatnej wizyty. W szpitalu natomiast profesor jest niedostępny, wyniosły i nie zniża się do poziomu chorych. Być może ma coś z dyskiem i nie może się schylać, bo chorzy jednak leżą na łóżkach. Nadto każdy chory jest męczący, bo wydaje mu się, że jest najważniejszy na świecie i oczekuje Bóg wie czego.

Śladem profesorów idą doktorzy, specjaliści I i II stopnia a nawet stażyści. Od lekarzy nauczyły się tego sposobu bycia pielęgniarki, salowe i oczywiście recepcjonistki. Taki dziś mamy styl w służbie zdrowia.

Na tym tle wyjątkowo dobrze wypadają Ukrainki, które są po prostu miłe i uczynne. Może akurat im zależy na swojej pracy? A może nie mają innych możliwości? A może Ukraińcy, mieszkający obecnie w Polsce zachowują się tak jak u siebie, w swoim kraju?

Cele służby zdrowia

Celem dzisiejszej służby zdrowia są dobre, coraz większe zarobki lekarzy. Oczywiście nie da się wiele zarobić bez chorych, zatem istnieje mentalne przyzwolenie na pacjentów, ale przecież w umiarkowanych ilościach.

Najpierw – na początku nowej rzeczywistości – całkiem konkretną wizją, było sprywatyzowanie usług medycznych, leczenia i opieki nad chorymi. Ówczesna prasa podawała nam (obywatelom) jako przykład USA i Niemcy, gdzie prywatna praktyka lekarska ma się dobrze i gwarantuje przyzwoity poziom medyczny. Pisano też, że owszem, że tam też istnieją państwowe szpitale, ale celem dla Polaków miały być prywatne szpitale i prywatni lekarze. Oczywiście nikt nie pisał, że Polska jest za biedna, że naprawdę jedynie garstka obywateli będzie się mogła leczyć prywatnie.

Oczywiście są obecnie prywatne kliniki, ale zajmują się głównie świadczeniem usług medycznych z zakresu medycyny estetycznej, zatem zabiegami bardzo drogimi. Całkiem dobrze mają się też lekarze prowadzący prywatną praktykę. Ludzie przestali wierzyć w państwową służbę zdrowia. Może z autopsji, z przykrego doświadczenia?

Sprywatyzowane zęby

W nowych czasach (po 1989 roku) jako pierwsze sprywatyzowano nasze zęby. I to bardzo sprytnym sposobem. Uznano, że każdy obywatel ma prawo do leczenie ośmiu przednich zębów w górnej szczęce i ośmiu w dolnej. Piątki, szóstki siódemki oraz ósemki uznano za zupełnie prywatną sprawę obywatela. Ponieważ starsi ludzie mają u nas spore braki, zgodzono się, żeby raz na 5 lat, każdy społecznie ubezpieczony, mógł też ubiegać się o sztuczną szczękę.

Dentyści – z związku taką reformą – mają się już u nas dobrze, szczególnie ci, którzy są otwarci na nowe techniki i wynalazki. Ciż są już książętami wśród medyków. Jedynie co smuci, to fakt, że na ulicach widać ogromne rzesze bezzębnych i „bezszczękowych” starców. Kobiety bowiem, jako rozsądniejsza część populacji, bardziej dbają o siebie.

Patenty na godziwe zarobki lekarzy

Pierwszym sposobem na zostanie bogatym lekarzem jest zdobycie, przez absolwenta akademii medycznych, specjalizacji, a następnie zrobienie doktoratu. Lekarz z tytułem doktora nauk medycznych ma wtedy wielkie szanse na zatrudnienie się w placówkach szpitalnych. To jest początek kariery, bo wtedy może zrobić nawet habilitację, a na koniec zostać profesorem.

Co może profesor? Profesor  może wszystko. Jako ordynator szpitalnego oddziału może w każdej chwili przyjąć na swój oddział każdego, z pominięciem jakichś tam kolejek, swoich chorych. Skąd profesor bierze swoich chorych? Ano z prywatnej praktyki, którą ma obok pracy w państwowej służbie zdrowia.

Oczywiście wizyta u profesora sporo kosztuje, ale w zamian pacjent ma gwarancję, że w przypadku konieczności położenia się do szpitalnego łóżka, miejsce będzie na pewno. A jako pacjent profesora z pewnością będzie traktowany mniej brutalnie niż pacjent z ulicy, albo od jakiegoś nieszpitalnego doktora.

Jeżeli zajdzie konieczność operacji, pacjent profesora musi być też przygotowany na okazanie profesorowi wdzięczności. Ile wynosi dzisiaj wdzięczność? To zależy od rodzaju przypadłości. Neurochirurgia, choroby serca są najdroższe, ale nawet chirurg, operujący złamaną nogę oczekuje, że nasza wdzięczność nie ograniczy się do kwiatów. Krótko mówiąc – pacjent musi być przygotowany na wdzięczność „pooperacyjną” w granicach od 10 do 20 tysięcy złotych.

Ludzie o tym mówią między sobą, ale nie spieszą się z zawiadamianiem prokuratury, bo są przekonani, że po czymś takim w żadnym szpitalu w Polsce nie znajdą już pomocy.

Wielbiciel szybkich samochodów

Były marszałek Senatu profesor Tomasz Grodzki ma postawione zarzuty korupcyjne, ale skutecznie unika spotkań z prokuratorem, bo ciągle chroni go immunitet senacki. Warto przypomnieć tę postać, szczególnie teraz, gdy nowy rząd ściga różnych znaczących polityków poprzedniego rządu.

Mnie utkwił w pamięci wywiad p. Grodzkiego sprzed kilku lat, gdy w telewizyjnym wywiadzie, zdradził, że ma słabość do szybkich samochodów. Co to znaczy szybki samochód? To znaczy że jest on drogi, bardzo drogi.

Może dla przykładu profesor-senator Grodzki powinien jednak poddać się procedurom organów państwa? Wypadałoby, naprawdę.

Co robić z naszą medycyną

Każda kolejna ekipa rządowa obiecuje przed wyborami, że zrobi porządek. Że bez kolejek będziemy mogli się dostać do każdego lekarza. I co z tymi obietnicami dzieje się po wyborach? Nic istotnego. Państwowa służba zdrowia domaga się jedynie pieniędzy. I jest w tym dużo prawdy, bo Polska wydaje z budżetu na nasze zdrowie najmniej z wszystkich państw Unii Europejskiej. Wszystkie kolejne rządy mówią, że dały bardzo dużo. I co? Nic. Gdzieś, jakoś te pieniądze wyciekają, a szalupa nabiera coraz więcej wody.

Gdzie się podziewają, na co idą nasze pieniądze (bo płacimy przecież niemałe ubezpieczenia zdrowotne), tego jakoś nikt nie mówi?

Może trochę światła na tę gospodarkę w publicznej służbie zdrowia rzuciła pani minister Izabela Leszczyna, która (29.10.2024) potwierdziła prasowe doniesienia, że mamy w systemie bardzo wielu lekarzy zarabiających od 80 do100 tysięcy złotych miesięcznie. Dodała także, że jeden z lekarzy złożył fakturę za wrzesień na 299.000 zł. Czyli prawie 300 tysięcy zapłaci w październiku owemu lekarzowi państwo, za jego pracę na rzecz publicznej służby zdrowia.

Może tu jest pies pogrzebany? Może coraz większe wydatki państwa powodują jedynie coraz większe zarobki lekarzy, który są gotowi z poświęceniem „przyjąć na klatę” każdą, nawet najwyższą podwyżkę swoich zarobków? Bo nasi dzisiejsi lekarze są gotowi do dużych poświęceń.

 

Hubert Bekrycht

Dziennikarz, publicysta, korespondent, producent, wydawca. Nadal przeżywa trwającą od 1992 r. przygodę w mediach. Prywatnych, publicznych, społecznych, spółdzielczych.  Ciągle poszukuje nowych wyzwań, o co martwią się jego szefowie i rodzina. Niezmiennie lubi swój zawód i – jak mówi – nawet przestał go już boleć PESEL…

Pracował m.in. w Tele 24 Prywatnej Telewizji Łódź, Telewizji Polskiej S.A. (2016 – 2018 dyrektor – red. nacz. TVP3 Łódź), w prasie – m.in. Łódzkim Kurierze Wnet (red. nacz.) i Łódzkim Nowym Biuletynie Informacyjnym (red. nacz.), portalu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich – sdp. pl (red. nacz.), Polskim Radiu – rozgłośni regionalnej w Łodzi  i Polskiej Agencji Prasowej. Od listopada 2024 r. jest dziennikarzem w ogólnopolskim poralu Biznes Alert – Media.

W połowie 2024 r. zwolniono go dyscyplinarnie z PAP za publikacje o niszczeniu mediów publicznych w Polsce i reprezentowanie SDP jako sekretarz generalny. Od 2012 r. wiceprezes łódzkiego SDP. Od 2021 r. w ZG SDP, sekretarz generalny SDP. 1 stycznia 2022 r. Zarząd Główny SDP powierzył mu funkcję redaktora naczelnego portalu SDP – sdp.pl. Delegat SDP na międzynarodowe kongresy dziennikarskie EFJ i IFJ.

Paweł Gąsiorski

Dziennikarz lokalny, sportowy i technologiczny, Prezes Oddziału w Katowicach Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Od 1999 roku dziennikarz, a od 2003 roku członek SDP Oddział w Katowice. Karierę w mediach rozpoczął w czasach szkolnych, gdzie współpracował z magazynami i portalami technologicznymi pisząc o rynku telefonii komórkowej. Pracował zarówno w tytułach lokalnych, jak i ogólnopolskich. Współpracował z redakcjami w Polsce, Czechach i Słowacji. Obecnie jeden z największych wydawców w subregionie północnym województwa śląskiego.

Pasjonat tenisa stołowego, który czynnie uprawia w każdej wolnej chwili. Podróżnik, miłośnik zwierząt i dobrego jedzenia. Absolwent Politechniki Częstochowskiej, były doktorant tejże uczelni.

 

Andrzej Klimczak

Redaktor naczelny „Forum Dziennikarzy”. Członek Zarządu Głównego SDP.  Prezes oddziału SDP Rzeszów.

Publikował w prasie polskiej, słowackiej, ukraińskiej, niemieckiej, angielskiej i amerykańskiej. Twórca i współtwórca filmów dokumentalnych. Autor książek o tematyce regionalnej. Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

Działa charytatywnie, za co otrzymał w 2019 r medal bł. Jakuba Strzemię.

W 2020 r odznaczony srebrnym Krzyżem Zasługi. W 2023 dostał medal Reipublicae Memoriae Meritum.

 

Krzysztof Skowroński

Urodzony 1965, Warszawa

Wykształcenie

Ukończył filozofię na  Uniwersytecie Warszawskim

Praca zawodowa

Od 1990 do 2000 roku w Radio Zet; pracę dziennikarza radiowego zaczynał pod kierunkiem Andrzeja Woyciechowskiego; prowadził poranne  wywiady (,,Gość Radia Zet”, kilka tysięcy wywiadów),  cotygodniową, autorską, audycję polityczną swojego pomysłu: ,,Śniadanie z Radiem Zet” (od 1992 do 2000), programy wyborcze  (m.in. autorska ,,Jazda polska”, 1997 i 2000); Przygotowywał też i prowadził codzienną popołudniową audycję ,,Koktajl Mołotowa” na tematy społeczne, polityczne i kulturalne z udziałem publiczności  (1994-1996). W końcu 2000 roku odszedł z Radia Zet wraz z kilkunastoosobową grupą dziennikarzy.  Od 1995 współpracował  (równolegle z pracą w radio)  z telewizją publiczną:  WOT (,,Rozmowa dnia” 1995-2001),  w TVP1 – ,,On czyli kto?” i ,,Gość Jedynki „1998 – poł. 2000 (zrezygnował z prowadzenia programu).  Od 2001 roku współpracował  z radiową Trójką ; prowadził do wakacji 2002  ,,Śniadanie w Trójce” (autorska audycja przeniesiona z Radia Zet) oraz  ,,Salon polityczny Trójki”.. Równolegle  –  w Telewizji Puls prowadził wieczorny  program polityczny  ,,Pytania Krzysztofa Skowrońskiego” (od uruchomienia tej telewizji do zaprzestania programu przed wakacjami 2002). 2003-2005 współpracował  z Telewizją Polsat; przygotowywał i prowadził  autorski, cotygodniowy polityczny talk show ,,Czarny pies czy biały kot” (do jesieni 2004), następnie – do wiosny  2005 roku –  cotygodniową audycję ,,Wywiad Skowrońskiego”. We wrześniu 2005 roku zawarł umowę z TVP1  na cotygodniowy, niedzielny  program publicystyczny ,,Wywiad i opinie”  (WiO) i prowadził ten program do lipca 2007 roku. Od 2004 do 2006 roku brał udział raz w tygodniu w porannych dyskusjach publicystów w Tok FM. Od 8 lipca 2006 roku –  dyrektor i redaktor naczelny radiowej Trójki  W październiku 2007 roku jeden z prowadzących telewizyjne debaty wyborcze.  Odwołany z funkcji dyrektora Trójki   25 lutego 2009 roku,  co stało  się powodem licznych protestów (list w obronie podpisany przez blisko 5 tys. osób, szereg artykułów i wypowiedzi w mediach krytykujących decyzję o jego odwołaniu). W maju 2009 roku założył internetowe Radio Wnet (właściciel, prezes i dziennikarz tego radia). Radio Wnet nadawało na falach katolickiego Radia Warszawa i Radia Nadzieja w Łomży od stycznia 2010 do września 2017 roku. Od listopada 2018 roku, po otrzymaniu od Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji własnej częstotliwości w eterze  –  Radio Wnet  zaczęło nadawanie na własnej częstotliwości  początkowo w Warszawie i Krakowie, następnie kolejno w wielu innych miastach Polski. Współzałożyciel w 2013 roku oraz redaktor naczelny ,,Kuriera WNET” (pismo niecodzienne, ukazuje się raz w miesiącu, wydawane przez Spółdzielcze Media WNET). Prowadził zajęcia (wykłady, warsztaty) w prywatnych szkołach dziennikarskich.

Na łamach prasy i czasopism publikował od 2001 roku głównie felietony oraz wywiady
(w: ,,Rzeczpospolitej”, ,,Tygodniku Powszechnym”, ,,Przekroju”, ,,Vivie„ ,,Sukcesie”, ,,Przewodniku Katolickim” i in); od 2013 autor artykułów wstępnych i wywiadów w każdym kolejnym numerze ,,Kuriera WNET”. Współautor książki:  ABC dziennikarstwa. Wskazówki i porady nie tylko dla początkujących (część dotycząca dziennikarstwa radiowego; książka z: Tomaszem Lisem i Mariuszem Ziomeckim, wyd. 2002).

Obecne miejsce pracy

Prezes, właściciel, redaktor naczelny oraz dziennikarz Radia WNET , redaktor naczelny ,,Kuriera WNET” oraz portalu WNET.fm; od 2016 roku także stała współpraca  z TVP Info, autorski program ,,24 minuty” (2016 i 2017 do wakacji), od września 2017 roku raz w tygodniu  program publicystyczny w ramach cyklu ,,O co chodzi?”.

 W SDP

Członek  od  2002,  prezes SDP w kadencjach:  2011-2014, 2014-2017,  2017–2020 (przedłużona z powodu covidu), 2021 – 2024. Na zjeździe w 2024 roku nie ubiegał się o funkcję prezesa, został wybrany do Zarządu Głównego SDP.

Wyrazy uznania dla dorobku dziennikarskiego

Trzykrotnie nominowany do tytułu  Dziennikarza Roku (w finale 1998,1999, 2000).  W  2007 roku  laureat Nagrody im.  Dariusza Fikusa w kategorii wydawców i redaktorów naczelnych: ,,za rzetelność, profesjonalizm i odwagę”(przyznana  przez redakcję  „Rzeczpospolitej”). W 2009 roku otrzymał nagrodę Prezydenta Wrocławia. W 2010 roku nominowany do nagrody im. Andrzeja Woyciechowskiego ,,za wprowadzenie na rynek Radia WNET”. W 2014 roku otrzymał Nagrodę im. Jacka Madziarskiego  za utworzenie Radia WNET  -,,alternatywy do mainstreemowego przekazu medialnego ”. W  2015 roku otrzymał Nagrodę m.st. Warszawy.  W 2020 roku – w trzydziestolecie działalności dziennikarskiej – został uhonorowany  ,,za wybitne zasługi dla rozwoju niezależnego dziennikarstwa”  Krzyżem Oficerskim  Polonia Restituta. W 2022 roku wyróżniony tytułem Strażnik Pamięci. W 2022 sekretarz  Krajowego Związku Dziennikarzy Ukrainy wręczył mu w SDP Medal Iwana Mazepy,  przyznany przez Międzynarodową Akademię Literacko-Artystyczną.

Nowy numer „Forum Dziennikarzy” o skandalicznych procesach dziennikarzy

Trzeci w 2024 roku numer „Forum Dziennikarzy” w całości poświęcony jest skandalicznym procesom dziennikarzy na przykładzie spraw prowadzonych przez Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP w latach 2021 – 2024. Opisane historie zostały przedstawione podczas konferencji „W obronie dziennikarzy i wolności słowa”, która odbyła się 17 września w Domy Dziennikarza SDP w Warszawie.

Zapraszamy do lektury.

E-wydanie można pobrać TUTAJ.

 

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego