KONGRES STULECIA IFJ 2026 – wybory prezesa, sztuczna inetligencja, bezpieczeństwo mediów. Rozwój, czy łagodny rozłam?

Ponad 300 przedstawicieli związków i stowarzyszeń dziennikarskich weźmie udział w Kongresie Stulecia Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy (International Federation of Journalists – IFJ), który odbędzie się w Paryżu od 4 do 7 maja 2026 r. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich reprezentują: prezes SDP Jolanta Hajdasz, wiceprezes SDP Mariusz Pilis i piszący te słowa sekretarz generalny SDP Hubert Bekrycht. Pierwszy dzień kongresu to uroczystości zaplanowane w Théâtre de la Concorde. Trzy następne dni to obrady w centrum konferencyjnym na obrzeżach Paryża. Organizatorami kongresu IFJ są francuskie organizacje, stowarzyszenia i związki zawodowe: SNJ, SNJ-CGT, dziennikarze CFDT i Force Ouvrière. Hasło zgromadzenia to „100 lat międzynarodowej solidarności na rzecz silnego dziennikarstwa i związków zawodowych”.

„Wróciliśmy do Paryża, miejsca narodzin IFJ, świętując stulecie solidarności i walki związków zawodowych o wolność prasy, wysokiej jakości dziennikarstwo i godne warunki pracy dla wszystkich naszych członków. Ten kongres zapowiada się jako ważne spotkanie i mamy nadzieję, że nasi delegaci wyjadą z niego zainspirowani – z nową siłą, nadzieją i jednością” – podkreśliła prezes IFJ, Dominique Pradalié.

IFJ – patwork czy unia?

IFJ składa się z organizacji kontynentalnych: Afryki, Ameryki Łacińskiej, Ameryki Północnej, Azji i Pacyfiku, Bliskiego Wschodu. W Europie działa European Federation of Journalists (EFJ). Należy do niej SDP – największa w Polsce organizacja dziennikarska (blisko 3 tys. osób).

Oprócz nas w kraju do EFJ, a tym samym do IFJ, należą jeszcze Towarzystwo Dziennikarskie (założyli je m.in. ludzie, którzy kilkanaście lat temu przegrali wybory do władz w SDP – ok. 150, 200 osób) i Stowarzyszenie Dziennikarzy RP (wywodzące się z organizacji działającej w PRL po wprowadzeniu stanu wojennego – ok. 300, 400 osób), którego przedstawiciel Ireneusz Hyra jest delegatem SDRP na paryski kongres.

IFJ liczy ok. 600 tysięcy dziennikarzy i pracowników mediów ze 146 krajów świata.

Od AI do problemów jedności IFJ

Delegaci na paryski kongres omówią i przyjmą nowy program federacji oraz poruszą kluczowe kwestie. Tematami tymi, jak podają biuletyny IFJ, będą „sztuczna inteligencja w pracy dziennikarskiej, bezpieczeństwo reporterów i mediów, zaangażowanie młodzieży, równość płci i wiele innych”.

Kongres ma odnieść się również do „kluczowej roli związków zawodowych w ochronie miejsc pracy, promowania etycznego dziennikarstwa i zapewnieniu zrównoważonej przyszłości tego zawodu” – podaje IFJ.

Jubileuszowe zgromadzenie – jak wskazali organizatorzy kongresu – będzie „kształtować kierunek rozwoju IFJ w latach 2026–2029”. Wybory do władz to jeden z ważniejszych punktów kongresu. Dotychczasowa prezes Francuzka Dominique Pradalié, już od wyborów w 2022 roku na kongresie IFJ w Omanie, powtarzała, że „przygotowuje grunt dla swojego następcy”. Kogo poprze? A może sama zdecyduje jednak w ostatniej chwili kandydować ponownie? W rozmowie z portalem IFJ uchodząca za zwolenniczkę lewicowych idei Pradalié, odnosząc się do fundamentalnych zmian geopolitycznych, powiedziała: „Nie chodzi o to, że prawo międzynarodowe uległo załamaniu, lecz raczej o chciwość mocarstw kolonialnych, połączoną z tchórzostwem i egoizmem zbyt wielu demokracji, które podważyły ​​wdrażanie międzynarodowych konwencji, traktatów i porozumień” – zwróciła uwagę prezes IFJ.

Czy wybory coś zmienią?

Dominique Pradalié dodała, że media są fundamentem każdej „sprawiedliwej demokracji” „Dziennikarze, jako osoby przekazujące wiarygodne i różnorodne informacje, są uznawani za niezbędnych dla każdej demokracji godnej tej nazwy, dla każdej wspólnoty w społeczeństwie i dla każdej możliwej przyszłości” – argumentowała w rozmowie z portalem IFJ szefowa Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy.

Według nieoficjalnych opinii duże szanse na stanowisko prezesa IFJ podczas paryskiego kongresu mają m.in.: honorowa wiceprezes Zuliana Lainez z Peru, która jest uznawana za umiarkowaną kandydatkę na liderkę IFJ i Nasser Abu Bakr – wiceprezes IFJ i szef Palestyńskiego Syndykatu Dziennikarskiego (PJS). O stanowisko prezesa Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy ubiegają się także działacze m.in. z Omanu, Francji i Niemiec:

Dotychczas mówiło się też o ambicjach Annick Charette z kanadyjskiej organizacji dziennikarskiej (FNCC-CSN), która zamierzała się ubiegać o najwyższe stanowisko w IFJ. Kilka dni temu jednak okazało się, że Charette zgłosiła kandydaturę do stanowiska wiceprezesa IFJ. Nie wiadomo, jak ułożą się głosowania na kongresie, ale scenariuszy jest kilka. Stary Kontynent i EFJ na pewno nie ustąpi, bo ma spore poparcie, ale bardzo prawdopodobne jest zwycięstwo kogoś z Ameryki Północnej lub Ameryki Łacińskiej. Jeśli te federacje kontynentalne nie dojdą do porozumienia, może dojść do wyboru lidera IF z Bliskiego Wschodu, Afryki lub Azji i Strefy Pacyfiku.

Czy wybory w IFJ coś zmienią na przykład w naszej macierzystej organizacji kontynetalnej, czyli w Europejskiej Federacji Dziennikarzy? Chyba jeszcze nie teraz, bo w EFJ silne są nurty tzw. poprawności politycznej bliskie Brukseli i jej pojmowaniu Europy. SDP jest w zdecydowanej mniejszości organizacji, którym taka „równość” nie odpowiada. EFJ zdecydowanie nie zauważa zmian medialnych w Polsce, szczególnie tych negatywnych po 13 grudnia 2023, kiedy rząd Donalda Tuska bezprawnie przejął media publiczne i nielegalnie powołał tam marionetkowe, nielegalne władze. Poddane silnej indoktrynacji przez prorządowe media w Polsce władze EFJ nie dowierzają i nie zauważają represji kolalicyjnej administracji wobec konserwatywnych media i dziennikarzach. Czy kiedyś to się zmieni? Oby.

Droga do rozłamu?

W obradach należących do IFJ organizacji kontynentalnych, między innymi na kongresie europejskim w 2024 roku w Prisztinie, czy w 2025 roku w Budapeszcie, gdzie po raz drugi wybrano Maję Sever z Chorwacji na szefową EFJ, pobrzmiewały różnice między stwarzyszeniami dziennikarskimi Europy i całej IFJ. Chodziło głównie o finanse, bo wiele narodowych związków, na przykład skandydawskich, nie chce płacić „podwójnych składek”. Zdecydowali się więc pozostać w IFJ, ale wystąpić z europejskiej federacji. Argumentem Duńczyków z jednej z tamtejszych organizacji za pozostaniem w IFJ jest… legitymacja Międzynarodowej Federacji Dziennikarskiej uznawana w wieleu krajach świata. Czy to wystrarczy, aby utrzymywać wielonarodową strukturę biurokracji w IFJ?

***

Jedno jest pewne. Od wyboru kandydata, który skupi większość wyborczą wokół problemów bezpieczeństwa mediów i stabilności zawodu wobec zagrożeń AI, będzie zależała przyszłość Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy. Czy całego światowego dziennikarstwa też, bo przecież działa mnóstwo innych niż IFJ organizacji dziennikarskich? Okaże się na paryskim kongresie.

 

Hubert Bekrycht/ dokumenty kongresowe/ portal IFJ

DAWID WILDSTEIN O TUSKU: zachowuje się w stu procentach jak agent i zdrajca

Ostatnie teksty Tuska o NATO są wyjęte żywcem z podręcznika rosyjskich służb. Serio, Tusk zachowuje się w stu procentach jak agent i zdrajca. I nie wiem, jakim durniem trzeba być, żeby tego nie widzieć.
Ale nawet pomijając to… Powiedźcie mi proszę jedno. Jak można nie widzieć, że kiedy nasi uśmiechnięci politycy robią z siebie sojuszników Putina, bredząc o NATO to, co Tusk. Robią z siebie idiotów w internecie, urządzając konkurs na to, kto napisze najbardziej obraźliwego i kretyńskiego twitta wobec obecnej administracji w Waszyngtonie.

Obrażając Trumpa polski rząd robi miejsce Niemcom

Berlin wydaje miliony euro na lobbing za swoimi interesami u Trumpa i błaga prezydenta USA o zacieśnienie kontaktów. Prawda jest bowiem taka, że Niemcy wcale nie chce wypchnąć USA z Europy. Mają pełną świadomość, że, gdyby do tego doszło, byłyby dziś zupełnie bezbronne militarnie, byłaby to także dla tego państwa ekonomiczna katastrofa.
Oczywiście liberalni i lewicowi przedstawiciele europejskich „salonów intelektualnych” mogą się mądrzyć ile chcą, codziennie pisać o tym, że USA ostatecznie upadły i Europa będzie czy już jest samowystarczalną potęgą, że Trump jest większym zagrożeniem niż Chiny, Iran i Rosja razem wzięte, jednak w tym samym czasie niemieccy decydenci prowadzą zupełnie inną politykę. Berlin chce mieć jak najlepsze relacje z USA, także z tymi rządzonymi przez Trumpa.
Jest tylko jedno „ale”. Chce „wyłączności”. Berlin dąży do bilateralnych relacji z USA, w których on będzie „reprezentował” (czytaj- uwzględniał tylko swoje interesy) Unię Europejską. W takiej sytuacji, co fundamentalne, to od jego decyzji będzie też zależało, ile z efektów tychże kontaktów „skapnie” do reszty państw UE i w jakiej kolejności. Zresztą taki układ nie byłby niczym nowym –  dokładnie w ten sposób wyglądały relacje USA-Niemcy za początków prezydentury Bidena (skądinąd widzimy też, czym się to skończyło dla naszego regionu, był to bowiem jeden z głównych czynników, który sprowokował Rosję do rozpętania pełnoskalowej inwazji na Ukrainę).C

Tusk pokazuje USA Polskę, jako „niewiarygodnego sojusznika”

Cały dowcip polega więc na tym, że Berlin chce dokładnie tego, co USA zaproponowały Polsce i co moglibyśmy spróbować osiągnąć, gdybyśmy mieli rząd, który gotów byłby współpracować z Prezydentem. Dlatego też nasz obecny rząd robi co może, żeby to zniszczyć nasze relacje transatlantyckie, które są jak najbardziej realnym zagrożeniem dla interesów Niemic i ich absolutnej dominacji w UE.
Tusk i jego ekipa, z Sikorskim na czele, dwoją się i troją, żeby pokazać Ameryce nasze państwo jako niewiarygodnego sojusznika. Że Ameryka nie ma czego tu szukać. Dążą do sytuacji, w której USA, zrezygnowane chaosem, nieprzewidywalnością i agresją części środowisk politycznych w Polsce, zamiast próbować ustawiać relację z Polską, wróci do zacieśnia swoich więzi z Berlinem.
I, wybaczcie dosadność, ale powtórzę, nie rozumiem, jakim trzeba być głupkiem, by tego nie widzieć. I znowu ta sama smutna refleksja, jak zeszmacone są środowiska medialne i intelektualne (ćwierć) tzw. „liberalne”, że grają z Tuskiem w tę grę…
Dawid Wildstein 
PS: algorytmy czesto tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny – proszę, podaj go dalej.
 DW
W portalu SDP publikujemy często opinie autorów z rożnych środowisk reprezentujących rozmaite poglądy. Zdecydowaliśmy się przybliżać niektóre z wpisów dziennikarza i publicysty Dawida Wildsteina z jego profilu na Facebooku. Felietony zamieszczamy za wiedzą Autora (możliwe są skróty) – tytuł, nadtytuły, śródtytuły od redakcji.

Historyja o ZIEMKIEWICZU, w podziemiach klubu studenckiego, przez niego samego i ŚWIETLIKA opowiedziana

Bardzo lubię wymyślać tytuły, nie wiem, jak mi idzie, ale powyższy nie jest taki jak wszystkie inne. Bo popełniam z premedytacją odwieczny błąd dziennikarzy, zbyt wiele chcę w tej relacji przekazać. Mocą książki o Rafale Ziemkiewiczu, którą kupiłem, przeczytałem i przemyślałem,  jest zupełnie inny, a jednak podobny, życiorys bohatera i kronikarza.  Chodzi o autora wywiadu rzeki „Ziemkiewicz”, czyli Witolda Świetlika.

Zresztą, Wiktor Świetlik czeka na dobre tematy do książek, trzeba przyznać, cierpliwie, ale nie pławi się we własnych lub cudzych sukcesach. Świetlik poszukuje innych wątków. Jest m.in. laureatem Nagrody Specjalnej SDP w kategorii gospodarczej im. Eugeniusza Kwiatkowskiego. Za książkę o Danielu Obajtku.

Teraz wziął się za pisarzy, publicystów politycznych. I nie tylko. Świetlik próbuje w swojej rozmowie analizy Rafała Ziemkiewicza. Nie wiem, na ile mu Ziemkiewicz pozwolił, ale wyszło nie najgorzej…

Mgła z ulicy, z mgły wychodzą politycy…

Zaproszenie na premierę książki „Ziemkiewicz”, na kartach której z autorem „Michnikowszczyzny”, rozmawia Świetlik dostałem w dość nieoczekiwany sposób. Wiktor, podczas gali SDP (nagrodę odebrał jako ostatni pędząc z Radia Wnet autem prowadzonym przez Marcina Wolskiego – dzięki Marcinie, uratowałeś galę – HB), zaprosił na promocję „Ziemkiewicza” wszystkich uczestników uroczystości na Foksal. Wszyscy nie przyszli, ale do podziemnej części „Hybryd” w czwartek 23 kwietnia br. schodzili się tajemniczo znani konserwatyści: dziennikarze, pisarze, politycy, urzędnicy, przyjaciele Ziemkiewicza i Świetlika.

Nie chcę przyrównywać tego do spotkań w katakumbach w różnych okresach historii, ale zanim zrobiło się jasno od gwiazdy Ziemkiewicza, było dosyć mrocznie, bo twarzy niektórych gości nie sposób było odróżnić. Zawdzięczać to należy dyskrecji mistrza oświetlenia, który może chciał gości Ziemkiewicza i Świetlika ochronić przed atakami służb rządu 13 grudnia. Tusk jednak nie jest tak głupi, aby łapać na mieście. Jeszcze nie.

 

W kolejce po autograf

Przed spotkaniem w kolejce po podpis do Rafała Ziemkiewicza gawędziłem sobie z mecenasem Arturem Wdowczykiem, który radośnie witał kolejnych prawicowych dziennikarzy, będących, tak jak ja, jego klientami.

Rozkoszując się tym, chyba, spokojnym ciepełkiem ludzi z kręgów konserwatywnych nie sposób nie opowiedzieć pewnej anegdoty. Otóż, gdy przypomniawszy się, dotarłem do pisarza i poprosiłem o dedykację, Ziemkiewicz nieco się zdziwił lustrując stronę, gdzie miał się podpisać. „Ale tu już się wpisał Świetlik” – powiedział twórca. „To proszę o złożyć podpis nad nim” – odpowiedziałem.

Patrzyłem z obawą na nieco obszerny wpis Wiktora, który był tak miły, że mnie za coś w dedykacji chwalił, ale nie doczytałem, bo Grochowiak z Pabianic – jak nazywają Świetlika – po prostu bazgrze. Ziemkiewicz odezwał się w końcu: „No dobra, to podpiszę w wolnym miejscu na górze”. I tak zrobił, też chyba nie mogąc przeczytać, co Wiktor nabazgrał. Autor „Pieprzonego losu kataryniarza” złożył elegancki podpis wytwornym charakterem pisma: „I ode mnie, serdecznie” – zaznaczył Ziemkiewicz.

Nie znam teraz już zbyt wielu ludzi z takim poczuciem humoru i zaufaniem do siebie jak Rafał Ziemkiewicz i Wiktor Świetlik. Czy ich w ogóle da się poznać? Odpowiedź też w książce. Nie łączy ich jednak tylko ADHD, którym obaj się chwalą. Zatem, co? Ciekawość tego, co się stanie. Trwają obaj w uścisku swoich talentów polityki i konieczności zarabiania na życie. Ziemkiewicz robi to dłużej.

 

 

O czym nie jest „Ziemkiewicz”?

I właśnie książka o dawnym twórcy fantastyki naukowej, jak za mojej młodości nazywano książki nie z tej ziemi, godna jest przeczytania, bo mało jest w niej fantastyki. Zdecydowanie nigdy nie napiszę, że „życie Rafała Ziemkiewicza było ciekawe”. Bo ono nadal jest interesujące, chociaż współzałożyciel (z Józefem Orłem oczywiście) klubu Ronina, chyba trochę siebie – sztucznie –  postarza.

 

 

Nie napiszę, co jest w książce, bo tam jest i wszystko, co wiecie o Ziemkiewiczu i to, czego nie wiecie. Sprytnie to pomieszał Świetlik. Nie napiszę, bo nie przeczytacie, albo jak przeczytacie to za kilka lat, kiedy książka może – oby nie – kosztować dużo mniej niż teraz.

Bez streszczeń

Nie napiszę, co tam mnie w książce – wywiadzie poruszyło, bo mogę się nie znać. A mogę też źle przez lata odczytywać, to co serwuje nam Ziemkiewicz w swoim pisarskim i publicystycznym menu.

Przyznać tylko trzeba, że „salonowa cenzura” mediów, z którymi porządni ludzie nie powinni mieć wiele wspólnego, już nieśmiało narzeka na to, że „Ziemkiewicz w rozmowie ze Świetlikiem używa zbyt wielu wulgaryzmów” – podkreślają hipokryci.

Bez urazy

A czego mają używać opowiadający Ziemkiewicz i pytający, prowadzący rozmowę Świetlik? Narzędzi do jedzenia bezy czy języka francuskiego, jak dwugodzinny prezydent? W Polsce rządzonej przez zachłannych politykierów, którzy po prostu niszczą kraj, szczególnie media, trzeba przeklinać, trzeba być bezpośrednim, bo chamstwo obecnej koalicji należy opisywać adekwatnym językiem. W „Ziemkiewiczu” nie znajdziecie jednak 13. Księgi Pana Tadeusza. I autor „Czegoś mocniejszego” i autor „Ziemkiewicza” to osoby wrażliwe i kulturalne. Dlatego ich krytykom i krytykom konserwatyzmu tak trudno „odstrzelić” ich towarzysko. I, nad czym pracują tłumy i tumany ludzi, zohydzić Ziemkiewicza i Świetlika. To niemożliwe.

I już wiem, przypomniałem sobie. Wiem co łączy obu dziennikarzy. Podobne życiorysy? Absolutnie nie. Obaj jednak zasługują na prawdziwą biografię. Pierwszy w kolejce jest bohater książki „Ziemkiewicz”. Wiktorze, do dzieła! A może ogłosicie konkurs?

 

„Ziemkiewicz – rozmawia Wiktor Świetlik”,

Wydawnictwo Czarna Skrzynka, 2026

WARMIŃSKO-MAZURSKI ODDZIAŁ SDP: 200 NUMER „BEZ WIERSZÓWKI”

Z ogromną radością i nieskrywaną dumą oddajemy w Państwa ręce jubileuszowy, 200. numer naszego czasopisma. To dla nas moment szczególny – symbol ponad dwóch dekad nieprzerwanej obecności w przestrzeni publicznej. Od ponad 22 lat mamy zaszczyt współtworzyć z Państwem krajobraz społeczno-kulturalny oraz dziennikarski województwa warmińsko-mazurskiego, dokumentując zmiany, promując lokalną kulturę i będąc platformą dla swobodnej wymiany myśli.

Z okazji tego wyjątkowego jubileuszu, przygotowaliśmy dla Państwa podwójną premierę. Do rąk czytelników trafia także 201. numer pisma, będący obszernym podsumowaniem ubiegłorocznej konferencji naukowej w Pieniężnie.

Dziękujemy za lata wspólnej pracy i inspiracji. Życzymy satysfakcjonującej lektury.

Władze W-M Oddziału SDP

DAWID WILDSTEIN: Konferencję z udziałem Czeczeńców blokuje opozycjoniście Borowskiemu były komuch, otaczający się wielbicielami Putina i Rosji

Tu już jest Rosja. Z prośbą o nagłośnienie, bo to skandal nie z tej ziemi, to już niewyobrażalne, co te kreatury urządzają.
W TYM MOMENCIE w sejmie ma się odbyć konferencję w sprawie Czeczenii. Zorganizowana przez Adama Borowskiego. Jednak decyzją Marszałka Sejmu nie wejdzie 2/3 zaproszonych.
W tym Czeczeńcy od lat walczący z despocją Rosji, broniący praw człowieka, prawdziwi bohaterowie, których Putin starał się zamordować nawet wtedy, gdy już znaleźli się na Zachodzie. Nie wpuszcza się też pro czeczeńskich, polskich aktywistów, jeśli ci okazali się krytyczni wobec obecnej władzy. Rozumiecie to?
Konferencję organizuje Borowski, legenda opozycji, i człowiek od dekad walczący z Rosją, który zaraz wyląduje w pierdlu z powodu działań Giertycha, typa, któremu media udowodniły, że jego kancelaria dostaje przelewy od Rosjan, której rosyjska bandyterka powiązana z Putinem pierze brudny hajs.
I kto Borowskiemu tę konferencję możliwie blokuje? Czarzasty, były komuch, człowiek, który otacza się wielbicielami Putina i Rosji, takimi jak Kubalica, który awansuję twórcę „festiwalu rosyjskiej piosenki” (wcześniej radzieckiej), Nesterowicza. Czarzasty po uszy umoczony w relacje z środowiskiem będącym zapleczem Putina w Sankt Petersburgu, z aktywami FSB i GRU.
Oto jest dzisiejsza Uśmiechnięta Polska. Jak już mówiłem, to już coraz mniej jest kwestia poglądów politycznych- tylko zwykłej przyzwoitości. Bo, powtórzę, nie wiem, jak ktoś przyzwoity może dziś popierać ten syf.
Ale wiecie, kto mnie najbardziej brzydzi? Ta cała banda medialno/artystyczno/intelektualna (ćwierć), te „wspaniałe salony liberalne” i ich rozmaite NGOsy i Thinktanki, wycierające sobie mordy Rosją i Putinem i Ukrainą codziennie właściwie, a tego nawet nie zauważy. Niesamowite to jest już zeszmacenie.
Dawid Wildstein
PS: algorytmy czesto tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny – proszę, podaj go dalej
DW
W portalu SDP publikujemy często opinie autorów z rożnych środowisk reprezentujących rozmaite poglądy. Zdecydowaliśmy się przybliżać niektóre z wpisów dziennikarza i publicysty Dawida Wildsteina z jego profilu na Facebooku. Felietony zamieszczamy za wiedzą Autora (możliwe są skróty) – tytuł, nadtytuły, śródtytuły od redakcji.

KONKURS IPN i Oddziału IPN w Białymstoku: AUDYCJA HISTORYCZNA ROKU

Przekazujemy zaproszenie do udziału w Konkursie IPN:

 

Szanowni Państwo,

Instytut Pamięci Narodowej ogłosił XIII edycję ogólnopolskiego konkursu Audycja Historyczna Roku, którego celem jest wyróżnianie i promowanie historii najnowszej w formie ambitnej twórczości radiowej, telewizyjnej i internetowej.

Ponadto konkurs został wzbogacony o nową kategorię Młodzi Twórcy, skierowaną do osób w wieku 18–26 lat, przyszłych dziennikarzy i reportażystów, pasjonatów historii i amatorów reportażu, vlogerów, youtuberów oraz osób publikujących w innych internetowych przestrzeniach (dopuszczalna w ramach tej kategorii jest aktywność na portalu YouTube, Spotify i podobnych).

Serdecznie zapraszamy do zgłaszania do konkursu audycji i filmów, które powstały lub były emitowane w rozgłośniach radiowych lub w telewizji, powstały lub zostały zamieszczone na internetowych serwisach społecznościowych lub podobnych aplikacjach (np. YouTube, Spotify itp.) od 01 stycznia 2024 r.

Zgłoszenia można dokonać poprzez:

  1. Wypełnienie formularza zgłoszenia, który należy przesyłać na adres: Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku, ul. Warsztatowa 1A, 15–637 Białystok z dopiskiem „Konkurs Audycja Historyczna Roku” (zgłoszenia pocztą należy wysyłać bez dołączania nośników)
    lub
  2. Wypełniony formularz zgłoszeniowy wraz z audycją przesłać można drogą elektroniczną na adres: [email protected] do dnia 30 czerwca 2026 r.

Wszelkie informacje oraz regulamin znajdą Państwo pod poniższymi linkami:

https://bialystok.ipn.gov.pl/pl1/aktualnosci/240396,Otwarcie-XIII-edycji-ogolnopolskiego-konkursu-IPN-Audycja-Historyczna-Roku-zglos.html

https://www.facebook.com/IPN.Bialystok

Ekipa Tuska próbuje zatuszować skandal z Giertychem – pisze DAWID WILDSTEIN: Tusk to Giertych a Giertych to Tusk (9)

BARDZO WAŻNE. (…) już widać, jak będą próbowali skręcić skandal z Giertychem. Pamiętajmy, Tusk to Giertych a Giertych to Tusk. (…) Jedyny plus z Giertycha? A niech teraz jakikolwiek cyngiel medialny tej władzy, z GW czy innego TVN, wyskoczy z gadką o „proputinowskiej opozycji”. W sytuacji, w której wiceszef partii, której się sprzedali, dostaje przelewy od Rosjan, którzy piorą mu, jak podają media, brudny szmal.
Oczywiście dla fanatyków i idiotów propaganda będzie bez zmian, ale dla każdego uczciwego i przyzwoitego człowieka jest jasnym już, w której partii są wpływy Putina. Niestety ten plus jest dość niewielki w porównaniu z dewastacją państwa, której Giertych jest obrazem. I to jest BARDZO WAŻNE, bo już się okazuje, że właściwie to Tusk i Sikorski nie znają Giertycha.Więc raz jeszcze. Giertych to nie przypadek, Giertych to system Tuska. Jego najwierniejszy partner w najgorszej bandyterce politycznej.
Tusk musiał wiedzieć o kontaktach Giertycha a mimo to zrobił z niego tak ważną osobę. Wiedzieć o rosyjskich przelewach, skoro kazał skręcić śledztwo w tej sprawie. A zrobili to Żurek a wcześniej Bodnar. W pełni świadomie Tusk wszedł w narrację Giertycha o sfałszowanych wyborach (pamiętacie, jak pisałem, że to scenariusz pisany na Kremlu? Hm, pasuje teraz co?).
W końcu Giertych to OD DEKAD jeden z najbardziej konsekwentnych zwolenników Rosji, działający jak putinowski agent wpływu (z procesowej ostrożności napiszę, że świadomie bądź nie, ale po ujawnieniu rosyjskich przelewów do jego kancelarii- sprawa jest chyba oczywista) o czym oczywiście Tusk to wszystko wiedział a i tak go wziął. Bo to jest ich wspólny system (…).
Dawid Wildstein
PS: algorytmy czesto tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny – proszę, podaj go dalej
DW
W portalu SDP publikujemy często opinie autorów z rożnych środowisk reprezentujących rozmaite poglądy. Zdecydowaliśmy się przybliżać niektóre z wpisów dziennikarza i publicysty Dawida Wildsteina z jego profilu na Facebooku. Felietony zamieszczamy za wiedzą Autora (możliwe są skróty) – tytuł, nadtytuły, śródtytuły od redakcji

O fikcji ślubowania sędziów TK pisze DAWID WILDSTEIN: Oni nie chcą przejąć państwa, oni chcą je zniszczyć

Dziś (9 kwietnia 2026 r. – red.) jest ponury dzień, chyba jeden z bardziej ponurych dla polskiej demokracji w dziejach III RP. Cyrk, jaki urządził Uśmiechnięty Populizm w sejmie z „zaprzysiężeniem” nowych sędziów TK to po prostu pokazanie środkowego palca demokracji, Konstytucji. Prawdziwa putinada. Dowód, że żyjemy w państwie najgorszych politycznych dresiarzy.
A fakt, że to pseudo ślubowanie odbierał marszałek Sejmu umoczony po uszy w relacje z zapleczem biznesowym Putina tylko dodaje „uroku” temu cyrkowi. Tak samo jak to, że jeden z nowych „sędziów TK” jest fanem Łukaszenki.

Niszczenie kraju i chaos prawny

Po co to robią? Oj, jest wiele powodów. Przykryć kolejne afery wokół Giertycha, Kłodzko, rozpadającą się Ochronę Zdrowia, ujawniony ostatnio skandal z politykami wladzy zalatwiającymi sobie własną, działającą „służbę zdrowia” po znajomościach…
Oczywiście skutek tego żenującego teatrzyku jest jeden- chodzi o zniszczenie Trybunału Konstytucyjnego. Nie przejęcie, ale zniszczenie. Bo oni mogliby przejąć TK. Ale nie chcą. Pytanie więc brzmi, czemu Tusk zdecydował się na taki ruch? Odpowiedź jest prosta. W ten sposób może doprowadzić do sytuacji, w której, kiedy Uśmiechnięty Populizm straci władzę:
1. Jedna z najważniejszych instytucji, która mogłaby osądzić ich ewidentne zbrodnie, kwalifikujące się pod najpoważniejsze paragrafy, jeśli chodzi o państwo, przestaje działać.
2. Równie ważne – TK jest formą ochorny suwerenności polskiego prawa. Nawet gdyby ludzie Tuska przejęli TK, byliby jakoś związani poprzednimi orzeczeniami (w tym tymi sprzed PiS). Można by też cofnąć ich błędy. W sytuacji, w której TK nie ma- nasze prawo jest wydane na łup arbitralnym decyzjom UE i bardzo trudno będzie ten chaos prawny ograniczyć –  znów, nawet kiedy Tusk i jego banda stracą władzę.

Oni stosują po prostu taktykę spalonej ziemi wobec naszej Polski

I nie wiem jak optymistycznie zakończyć ten post. Bo ta mafia naprawdę nam miażdży państwo. Zostaje nam tylko głośno o tym mówić, pokazywać to i gardzić każdym, kto to wspiera, kto to tuszuje i liczyć, że w normalnej Polsce wylądują za kratkami. Nawet jak będą przy okazji mdleć.
I jeszcze jedno. Mnie najbardziej jednak szokuje po prostu ostentacja tego kłamstwa, każdy może przecież przeczytać, jak dokładnie brzmi konstytucyjny wymóg w tej sprawie, ale i tak kłamią…
Dawid Wildstein
PS: algorytmy czesto tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny – proszę, podaj go dalej.
W portalu SDP publikujemy często opinie autorów z rożnych środowisk reprezentujących rozmaite poglądy. Zdecydowaliśmy się przybliżać niektóre z wpisów dziennikarza i publicysty Dawida Wildsteina z jego profilu na Facebooku. Felietony zamieszczamy za wiedzą Autora (możliwe są skróty) – tytuł, nadtytuły, śródtytuły od redakcji

Poetka, satyryk, animatorka kultury i … dziennikarka. Niezwykle klimatyczne spotkanie w Klubie Publicystyki Kulturalnej SDP

Kwietniowie Spotkanie Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP

JAK SZYBA
Najbardziej boli / gdy coś nagle pęka / jak szyba / ucieka całe ciepło / szczelinami wpada / mrożący chłód /  a z każdej strony /  ostrze może zranić / zaciera się pole ostrego widzenia / a przy każdym / nieostrożnym ruchu / wszystko rozpryśnie się / drobinkami wspomnień / najbardziej boli / gdy coś nagle pęka/ jak szyba 

Ten i inne swoje ulubione  wiersze autorstwa Dusi czyli Wandy Stańczyk czytali goście kwietniowego spotkania w Klubie Publicystyki Kulturalnej SDP . Odbyło się ono 8 kwietnia i jak zawsze prowadziła je dr Teresa Kaczorowska.   Dusia Stańczyk  to tytan pracy i rekordzistka – wydała aż 26 tomików swojej poezji, przygotowała aż  36 miedzynarodowych antologii tematycznych wierszy i od ponad 20 lat prowadzi kabaret „Pół serio” oraz Teatr Poezji, Muzyki i Sztuki „Witraże” . Przez wiele lat była dziennikarką w Kurierze Polskim, ogólnopolskim dzienniku popołudniowym wydawanym w latach 1957-1999 w Warszawie i będącym organem prasowym Stronnictwa Demokratycznego.  Dziś razem ze swymi oddanymi przyjaciółmi  organizuje plenery artystyczne i wieczory poetyckie, wydaje książki i pisze wiersze oraz słowa piosenek, które sama wykonuje. napisała ich już ponad 130. Jej pasje to muzyka, fotografowanie, scena, a jak sama mówi – najważniejszą inspiracją jest człowiek.

 

tekst i zdjęcia: jh

LINK DO ZAPISU TRANSMISJI: 

 

 

 

Wanda „Dusia” Stańczak – poetka, animatorka kultury, dziennikarka, prezes O/Warszawskiego II Stowarzyszenia Autorów Polskich oraz wiceprezes RG SAP w Warszawie. Organizatorka licznych inicjatyw kulturalnych w Polsce i poza granicami. Absolwentka dziennikarstwa i nauk politycznych UW, Studium Języków na Uczelni Łazarskiego oraz Kursu Pisania dla Dzieci i Młodzieży Instytutu Badań Literackich PAN (prowadziła przez kilka lat zajęcia ze studentami na Wydziale Dziennikarstwa UW). Jest członkiem zespołu redakcyjnego ilustrowanego międzynarodowego kwartalnika kulturalnego „Post Scriptum”, wydawanego w Wielkiej Brytanii.

Autorka 26 autorskich tomików oraz ponad 138 piosenek. Jej utwory przetłumaczono na kilka języków, m.in. na angielski, grecki, włoski, hiszpański oraz telugu. Pod jej redakcją ukazało się aż 36 międzynarodowych tematycznych antologii. m.in. „Pętla”, „Klinika strachu”, „Pamięć”, „Matka”, „Poplątane ścieżki”, „Zatrzymania”, „Pod wiatr”.

WANDA DUSIA STAŃCZAK; fot. nadesłana przez Autorkę

Założyła również i prowadzi Teatr Poezji, Muzyki i Sztuki „Witraże”, gdzie odbywają się spotkania poetycko-muzyczne, będące kontynuacją wieczorów pod kryptonimem „DACH” (odbyło się ich prawie 200). Na wieczory te zjeżdżają co miesiąc poeci, muzycy, malarze, artyści z kraju i z zagranicy. Założyła też i od 20 lat prowadzi kabaret literacki „Pół-serio”, uhonorowany wyróżnieniem „PRO MASOVIA” oraz licznymi Grand Prix i pucharami – ten autorski kabaret dał już ponad 490 koncertów w kraju i poza granicami, m.in. w Domu Aktora w Skolimowie, dwukrotnie w Piwnicy pod Baranami.

Od kilkunastu lat „Dusia” organizuje również międzynarodowe plenery literacko-artystyczne, m.in. w Międzywodziu, Kołobrzegu, Kazimierzu Dolnym, Zakopanem, w Bieszczadach, Polanicy -odbywają się tam warsztaty literackie, malarskie, aktorskie, związane z prezentacją, a także liczne spotkania z publicznością.

WANDA DUSIA STAŃCZAK
fot. nadesłana przez Autorkę

Od 12 lat „Dusia” jest również organizatorką ze strony polskiej i współorganizatorką ze strony litewskiej  corocznych Światowych Zlotów Poetów Polskiego Rodowodu w Wilnie. W ich ramach odbywają się kilkudniowe spotkania w szkołach polskich, poeci prowadzą lekcje według własnego pomysłu, promują polską poezję, słuchają polskich uczniów. Na zakończenie jest wielka Gala (z udziałem poetów z Litwy).

Wanda „Dusia” Stańczak jest laureatką wielu nagród, m.in. Marii Konopnickiej, Bolesława Prusa, Stefana Żeromskiego, została także uhonorowana odznaką „Zasłużony dla Kultury Polskiej” (przez MKiDN), Złotą Statuetką im. Stanisława Moniuszki (przez Centrum Kultury Polskiej na Litwie).

 

Teresa Kaczorowska

 

Ładnie podane oszczerstwo zastępuje fakty – pisze HUBERT BEKRYCHT: Polityka u dentysty

Co nie jest prawdą, jest kłamstem. Aż tak? W dziennikarstwie informacyjnym tak. Jakkolwiek groteskowo to dziś zabrzmi. Groteskowo, bo w Polsce, poza mediami konserwatywnymi i społecznymi są tylko przekaźniki manipulacji, czyli serwujące też kłamstwa, ale w czystej postaci. I kłamstwa te podają ładnie, smacznie i bez bólu.

W odniesieniu do prorządowych mediów, które nawet jak mają serwisy zagranicznych agencji prasowych – bo z PAP korzystać już się nie da – to i tak trzeba mieć „dekoder” kłamstw w i manipulacji. Na szczęście mamy jeszcze rozum.

Stomatologia polityczna

Próbowaliście kiedyś rozmawiać o polityce u dentysty? Nie radzę. O ile jeszcze w poczekalni z pacjentami można próbować rozmawiać o nowych koalicjach, o tyle w relacji werbalnej ze stomatologiem nie polecam. Zawsze zastanawiałem się, jak pracują lekarze ratując rannych jeńców? Co, jeśli takiemu medykowi ktoś z rodziny zginął na tej wojnie? Oczywiście w sporach politycznych nie jest tak radykalnie, ale bywa bardzo wrogo. I podobnie niestety…

Można sobie oczywiście wyobrazić, że żyją obok siebie dwie grupy etniczne – jak Walonowie i Flamandowie w Belgii. Mają różne języki, ale ogólnie mogą dojść do porozumienia w wielu sprawach. Można, też bez wrogości dogadać się w obrębie dwóch a nawet większej liczby społeczności o różnych wyznaniach.

Dlaczego więc w Polsce tak trudno przychodzi porozumieć się w obrębie dwóch głównych baniek polityczno-medialnych? Po pierwsze, to jednak nic dziwnego, że te bańki są, zatem wzrasta irytacja obu obozów, dlaczego ten „drugi” obóz nie ustąpi. Czy to tylko polskie koszmary? Nie. Ale wmawia się nam, że tylko nad Wisłą są tak straszne „plemienne walki”.

Między nami jaskiniowcami…

Z porównaniem z czasami „plemiennymi” nie przesadzałbym, bo na przykład lewica i tzw. centrum ciągnąc w tę stronę, nie tylko zapomina o zbrodniach komunizmu, ale chyba miała poprawkę w piątej bodajże klasie podstawówki. Tam pierwszy raz uczą – jeśli minister Nowicka nie zabroniła – o tym, jak plemiona kilkanaście, a nawet kilka tysięcy, delikatnie mówiąc „zwalczały” się bardzo radykalnie. Nie tak jak teraz zwalczają się „plemiona”.

Jeśli ktoś chce sięgnąć po popularnonaukowe a nawet akademickie źródła dotyczące „waśni plemiennych” w różnych częściach świata, musi mieć mocne nerwy. Opisy tylko tych najbliższych nam historycznie walk z udziałem grup określonych jako plemiona podnoszą ciśnienie. Nie tylko człek „cywilizowany”, czyli ubrany w spodnie, spódniczkę i jakieś wierzchnie okrycie, ale i – jak mawiali niepoprawnie politycznie ludzie – „dzikusy” nie szczędzili sobie okrucieństw.

Po co to napisałem? Otóż, wmawia się nam poprzez echa liberalnej i lewackiej propagandy, że kraj jest podzielony. No jest. I co z tego? Każdy jest. Niektórzy „uczeni” prorządowcy bredzą teraz, że Polacy są teraz na takim etapie jak Hutu i Tutsi w Rwandzie ponad trzydzieści lat temu. Ludobójstwo to – bez odwoływanie się do definicji encyklopedycznej – zbrodnia przeciwko ludzkości, nie zbrodnia plemienna. Ale ta w Rwandzie taka była. Plemienna i nie tylko determinowana wpływem „białych ludzi”. I ci „mądrzy” Polacy teraz zaczęli się z tym faktem obnosić, jak senatorowie KO z wyrokami.

Jak wszędzie

Wystarczy porównać społeczeństwo polskie, do innych narodów. Tam, czy to w USA, Niemczech, Turcji, czy Senegalu są też podziały. I to nie tylko na dwa „plemiona” lub dosłownie plemiona, jak w niektórych krajach Ameryki Południowej, Afryki, Azji lub Oceanii. Tam są wyrwy w narodowej pamięci, koszmary nie do zwalczenia przez kilka pokoleń. Tak jest od tysiącleci, że te podziały istnieją. Tylko rzadko towarzyszyły temu, jak teraz, nie tylko w Polsce, pęknięcia w mediach i ogólnie w dziennikarstwie.

30, 20, a nawet jeszcze 15 lat temu TVN czy TVP bałyby się Boga, gdyby kłamały tak jak teraz. Powtarzam, to nie jest manipulacja. To kłamstwa. Rzucane bezpośrednio. No, może z jakimś przecinkiem, cudzysłowem…

Media konserwatywne dwa lata temu, na chwilę zamykając się w sobie, zwalczały te kłamstwa. Po tych dwóch latach zwalczają nadal. Metody są – myślę – trochę łagodniejsze niż w przekaźnikach prorządowych. Tylko zawsze trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że nie zawsze „Tylko Prawda jest ciekawa”. Dla współczesnych obrazkowych plemion medialnych prawda jest nudna… Co zrobić, aby była ciekawa. Może na początek trzeba przestać kłamać?

 

HB