17 listopada piąty odcinek „SDP Cafe”. Hanna Karp rozmawia z Teresą Kaczorowską

Bohaterką kolejnego odcinka „SDP Cafe” będzie Teresa Kaczorowska, pisarka, poetka, animatorka kultury. Na premierę rozmowy, którą przeprowadziła Hanna Karp, publicystka, medioznawca, zapraszamy 17 listopada o godz. 19 na portalu sdp.pl i na kanale stowarzyszenia na YouTube. 

W zaledwie kilku zdaniach trudno jest przybliżyć postać Teresy Kaczorowskiej. Nie tylko pisze książki, artykuły publicystyczne, z reporterską dociekliwością zgłębia tematy historyczne, tworzy poezję, ale też zajmuje się promocją kultury. Jej działalność w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich jest bardzo dobrze znana, od dziesięciu lat jest bowiem szefową Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP. To tylko jedna z wielu jej aktywności na polu popularyzacji kultury. Teresa Kaczorowska pełni też funkcję prezeski Związku Literatów na Mazowszu i redaktor naczelnej periodyku „Ciechanowskie Zeszyty Literackie”. Jest organizatorką szeregu imprez, takich jak Ciechanowska Jesień Poezji, czy Międzynarodowy Festiwal M.K. Sarbiewskiego, przez wiele lat była  dyrektorką Powiatowego Centrum Kultury i Sztuki im. Marii Konopnickiej w Ciechanowie.

Nasz gość w „SDP Cafe” może się również poszczycić bogatym dorobkiem literackim. Teresa Kaczorowska  wydała siedem zbiorów wierszy, jej poezję tłumaczono na wiele języków: angielski, portugalski, norweski, niemiecki, ukraiński, litewski, węgierski, czeski, serbski, bułgarski. Napisała kilkanaście książek, w tym poświęconych m.in. zbrodni katyńskiej, czy Obławie Augustowskiej. Jest autorką sztuki scenicznej „Maria Konopnicka. Czarodziejka osobliwa” oraz poetyckich „Listów do Marii Konopnickiej z lat 2010-2020”. A ponieważ obchodzimy właśnie, ogłoszony przez Sejm, Rok Marii Konopnickiej, w 180. rocznicę jej urodzin, można się więc spodziewać, że postać poetki będzie jednym z tematów rozmowy z Teresą Kaczorowską w „SDP Cafe”.

Druga edycja „SDP Cafe” to przygotowany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich cykl 15 rozmów dziennikarzy z twórcami kultury. Odwiedzamy ich z kamerą w domach, pracowniach lub zapraszamy do naszej „kawiarenki” w Domu Dziennikarza przy ul. Foksal w Warszawie.

Projekt dofinansowany jest ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z Funduszu Promocji Kultury oraz Narodowego Centrum Kultury.

Partnerzy medialni:

Do Rzeczy, Sieci, wPolityce.pl, Radio Wnet, Informator Stolicy, portal Waw4free, Bez wierszówki, Forum Dziennikarzy

 

 

15 listopada czwarty odcinek „SDP Cafe”. Anita Nowak rozmawia z Katarzyną Rodziewicz

Katarzyna Rodziewicz, kustoszka w Dworze Marzeń z Izbą Admiralską Józefa Unruga, malarka, poetka, będzie gościem Anity Nowak w czwartym odcinku „SDP Cafe”. Premiera rozmowy we wtorek, 15 listopada o godz. 19 na portalu sdp.pl i na kanale stowarzyszenia na YouTube. 

Katarzyna Rodziewicz, przed laty, gdy była dziennikarką Radia PiK, w poszukiwaniu ciekawych dla słuchaczy miejsc, przypadkowo trafiła na zrujnowany dworek w Sielcu koło Żnina. Posiadłość ta niegdyś należała do rodziny admirała Józefa Unruga, twórcy Marynarki Wojennej w II RP, obrońcy Helu w czasie kampanii wrześniowej 1939 rok. Mimo, iż obiekt wyglądał „jak Wrocław w 1945 roku”, postanowiła zaopiekować  się tym miejscem i przywrócić mu dawny blask. Jak mówiła w jednym z wywiadów: „Dbam o pamięć o przeszłości, dla tych, którzy są i będą, w hołdzie tym, którzy byli”. Robi wszystko, aby pamięć o dawanych mieszkańcach dworu przetrwała. Zorganizowała w nim Izbą Admiralską Józefa Unruga, w której zgromadziła bezcenne pamiątki po admirale, organizuje Noce Muzeów, Europejskie Dni Dziedzictwa, liczne wystawy, konkursy. Pisze artykuły poświęcone Józefowi Unrugowi.

Bycie strażnikiem pamięci to nie jedyna pasja Katarzyny Rodziewicz. Maluje, pisze wiersze, wydała tomiki poetyckie:  „Historia bytu codzienna”, „Pisane sobą”, „Swojskie widzenie”, „Stany podgorączkowe”. W Dworze Marzeń prowadzi różne warsztaty, m.in.  z zakresu historii ziemiaństwa, savoir-vivru, architektury krajobrazu, dziennikarstwa. O tych licznych działaniach z Katarzyną Rodziewicz rozmawiać będzie Anita Nowak, prezes Pomorsko- Kujawskiego Oddziału SDP.

Druga edycja „SDP Cafe” to przygotowany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich cykl 15 rozmów z twórcami kultury. Dziennikarze odwiedzają ich z kamerą w domach, pracowniach lub zapraszają do „kawiarenki” zaaranżowanej w Domu Dziennikarza przy ul. Foksal w Warszawie.

Projekt dofinansowany jest ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z Funduszu Promocji Kultury oraz Narodowego Centrum Kultury.

Partnerzy medialni:

Do Rzeczy, Sieci, wPolityce.pl, Radio Wnet, Informator Stolicy, portal Waw4free, Bez wierszówki, Forum Dziennikarzy

 

 

Non omnis moriar. Pamięć o zmarłych dziennikarzach

Trwając w atmosferze uroczystości Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego  członkowie Oddziału Dolnośląskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich uczestniczyli 6 listopada br. we Mszy św.  we wrocławskim kościele pw. św. Maurycego.  W Liturgii Eucharystycznej sprawowanej przez członka stowarzyszenia ks. prof. Tomasza Błaszczyka  modlono się za zmarłych we wcześniejszych latach dziennikarzy i pracowników mediów dolnośląskich: Brunona Brożyniaka, Romualda   Adama Lazarowicza, Lothara Helmuta Herbsta, Antoniego Gucwińskiego  oraz zmarłych w bieżącym roku: Moniki Jaworskiej, Krzysztofa Kucharskiego, Łukasza Owsianego, Dawida Palucha.

W kazaniu celebrans skoncentrował uwagę na triadzie prawd eschatologii chrześcijańskiej wyrażonych w  „Credo”  i  odnoszących się do egzystencji każdego człowieka:  śmierci, zmartwychwstania i życia wiecznego. Te prawdy podniesione w przekazie biblijnym Starego i Nowego Testamentu znalazły swój dowodny wyraz w osobie i życiu  Jezusa Chrystusa –  co jako chrześcijanie  przyjmujemy i z wiarą wyznajemy.

Podkreślenie jednak wyjątkowego znaczenia i ponadczasowej doniosłości  rozstania z  życiem doczesnym oraz konsekwencji tego aktu  z perspektywy chrześcijańskiej poprzedzone zostało analizą śmierci  – jako zagadnienia podjętego przez myślicieli ujmujących ją zarówno  z perspektywy pesymistycznej, jak i optymistycznej.  W przypadku pierwszej  koncepcji  – odwołano się   do  poglądów głoszonych przez: Voltaireʹa, Martina Heideggera, Jeana Paula Sartreʾa – ze stwierdzeniem, że „absurdem jest, że narodziliśmy się i absurdem, że umieramy”.      W odniesieniu  zaś do koncepcji optymistycznych zbliżonych do chrześcijaństwa  kaznodzieja przywołał m.in. tezy filozofii platońskiej, neoplatońskiej i stoickiej – zwieńczonej przemyśleniami Seneki Młodszego  uznającego śmierć za „radosne przejście do życia wiecznego”, – „przejście ze świata cierpień i różnych ograniczeń do świata szczęśliwego”.

Zarówno udział we Mszy św.,  jak i rozmowy jej uczestników po zakończeniu liturgii uświadomiły nam konieczność pielęgnowania  pamięci o tych, którzy odeszli.  Szacunek dla nich kształtuje bowiem tożsamość środowiska dziennikarskiego, czyni je bardziej zintegrowanym i dojrzałym oraz odpowiedzialnym za przetrwanie chlubnej tradycji dziennikarskiego etosu.

 

10 listopada trzeci odcinek „SDP Cafe”. Maria Giedz rozmawia z Robertem Kwiatkiem

Robert Kwiatek, fotoreporter, publicysta, działacz opozycji antykomunistycznej, będzie gościem kolejnego odcinka „SDP Cafe”. Rozmawiała z nim w jego domu Maria Giedz, dziennikarka, autorka książek, członek Zarządu Głównego SDP. Premiera w czwartek, 10 listopada o godz. 19 na portalu sdp.pl i na kanale stowarzyszenia na YouTube. 

Fotografowanie to nie tylko zawód, ale przede wszystkim wielka pasja Roberta Kwiatka. Jak sam mówi, fotografia dla niego nie jest jedynie przedstawianiem tego co widzi, ale też tego co czuje. „Fotografuję sercem” – stwierdza. Przez swoje reporterskie zdjęcia zawsze chce przekazać odbiorcy jakąś opowieść. Pokazuje m.in. rejony konfliktów, kiedyś w byłej Jugosławii, a ostatnio w Ukrainie. Jego poruszające zdjęcia z wojny, która się toczy za naszą wschodnią granicą, można zobaczyć m.in. w jednym z ostatnich numerów „Forum Dziennikarzy” (TUTAJ).

Opowiada nie tylko obrazem, ale i słowem. Komentuje w radiu, pisze teksty o najnowszej historii Polski, jest współautorem książki „Gdańskie ślady ks. Jerzego”. Działał w opozycji antykomunistycznej, był współzałożycielem Stowarzyszenia Federacji Młodzieży Walczącej, którego obecnie jest prezesem. W młodości zaś uprawiał łyżwiarstwo figurowe, był mistrzem Polski juniorów i członkiem kadry narodowej.

Druga edycja „SDP Cafe” to przygotowany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich cykl 15 rozmów dziennikarzy z twórcami kultury. Odwiedzamy ich z kamerą w domach, pracowniach lub zapraszamy do naszej „kawiarenki” w Domu Dziennikarza przy ul. Foksal w Warszawie.

Link do transmisji TUTAJ.

Projekt dofinansowany jest ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z Funduszu Promocji Kultury oraz Narodowego Centrum Kultury.

Partnerzy medialni:

Do Rzeczy, Sieci, wPolityce.pl, Radio Wnet, Informator Stolicy, portal Waw4free, Bez wierszówki, Forum Dziennikarzy

 

 

8 listopada drugi odcinek nowej edycji „SDP Cafe”. Wojciech Pokora rozmawia z Bernardem Nowakiem

We wtorek, 8 listopada, o godz. 19 Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich zaprasza na premierę rozmowy z Bernardem Nowakiem, lubelskim pisarzem i wydawcą. W jego domu odwiedził go z kamerą Wojciech Pokora, redaktor naczelny „Kuriera Lubelskiego” i członek Zarządu Głównego SDP. Drugi odcinek cyklu „SDP Cafe” można będzie obejrzeć na stronie sdp.pl i na kanale stowarzyszenia na YouTube.

Jaka jest kondycja współczesnej literatury? Czy pisarz tworząc powinien myśleć o czytelniku? Czy istnieje przepis na dobrą książkę? O takich m.in. kwestiach Wojciech Pokora porozmawia z Bernardem Nowakiem, pisarzem, wydawcą, współzałożycielem wydawnictwa Test. Jest on autorem wielu książek, m.in. powieści „Cztery dni Łazarza”  i „Taniec Koperwasów”, zbiorów opowiadań „Smolice N°86” , „Trzeba jakoś patrzeć”, dziennika „Wyroby duchowe”. Wielokrotnie wyróżniany za swoją twórczość. W 2003 roku otrzymał Nagrodę Artystyczną Miasta Lublin, a rok później Nagrodę Literacką im. B. Prusa. Był też nominowany do Paszportów „Polityki” i Nagrody im. J. Mackiewicza.

Druga edycja „SDP Cafe” to przygotowany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich cykl 15 rozmów dziennikarzy z twórcami kultury. Odwiedzamy ich z kamerą w domach, pracowniach lub zapraszamy do naszej „kawiarenki” w Domu Dziennikarza przy ul. Foksal w Warszawie.

Link do transmisji TUTAJ.

Projekt dofinansowany jest ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z Funduszu Promocji Kultury oraz Narodowego Centrum Kultury.

Partnerzy medialni:

Do Rzeczy, Sieci, wPolityce.pl, Radio Wnet, Informator Stolicy, portal Waw4free, Bez wierszówki, Forum Dziennikarzy

 

3 listopada pierwszy odcinek nowej edycji „SDP Cafe”. Krzysztof Skowroński rozmawia z Mariuszem Pilisem

Mariusz Pilis, autor filmów dokumentalnych, będzie pierwszym gościem drugiej edycji cyklu „SDP Cafe”.  Premiera rozmowy, którą poprowadzi prezes SDP Krzysztof Skowroński, w czwartek, 3 listopada o godz. 19 na stronie sdp.pl i na kanale stowarzyszenia na YouTube. 

Nowa edycja „SDP Cafe” to cykl 15 rozmów dziennikarzy z twórcami kultury. Bohaterem pierwszego odcinka będzie Mariusz Pilis, autor wielu filmów dokumentalnych m.in. o Kaukazie, Rosji, Azji Środkowej, Bliskim Wschodzie. Współpracował z różnymi telewizjami, nie tylko polskimi, ale też z duńską TV2, holenderską VPRO czy brytyjskimi BBC i Channel 4.

Jego filmy wyróżniono wieloma nagrodami. Jeden z ostatnich dokumentów – „Teraz i w godzinę śmierci” był nominowany w kategorii „najlepszy film”, do prestiżowej nagrody na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Katolickich „Mirabile Dictu” – nazywanym katolickim Oscarem.

W szczerej rozmowie z prezesem SDP Krzysztofem Skowrońskim Mariusz Pilis  opowie m.in. jaki jest jego najważniejszy film. Wyjaśni co zainspirowało go do jego nakręcenia i w jaki sposób udało mu się dotrzeć do bohaterów. Zdradzi też jak dokument ten wpłynął na jego życie.

Link do transmisji TUTAJ.

Projekt dofinansowany jest ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z Funduszu Promocji Kultury oraz Narodowego Centrum Kultury.

Partnerzy medialni:

Do Rzeczy, Sieci, wPolityce.pl, Radio Wnet, Informator Stolicy, portal Waw4free, Bez wierszówki, Forum Dziennikarzy

 

 

 

 

W cieniu rakiet i przy dźwiękach alarmu. Na grobach polskich dziennikarzy w Ukrainie

Od 13 lat trwa nieprzerwanie poszukiwanie, porządkowanie i remontowanie pochówków polskich, przedwojennych dziennikarzy zza wschodnią granicą. Pomysłodawczynią corocznej akcji jest Jolanta Danak Gajda, dziennikarka Polskiego Radia w Rzeszowie.

Członkini lwowskiego koła SDP zapala znicz na grobie przedwojennego, polskiego dziennikarz i wydawcy

W ostatnich latach w pracach poprzedzających uroczystości Wszystkich Świętych, udział brali nie tylko żurnaliści zrzeszeni w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich z różnych stron kraju oraz lwowskiego koła SDP, ale również przedstawiciele Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich oraz rzeszowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Pojawiali się również dziennikarze ukraińscy oraz reprezentanci innych krajów Europy. Podwinąwszy rękawy wspomagali czynnie dziennikarzy w ubiegłych latach – Eliza Dzwonkiewicz, Konsul Generalny RP we Lwowie oraz niezwykle aktywny w wielu przedsięwzięciach wicekonsul Rafał Kocot.

W tym roku, pomimo zgłoszeń chętnych na wyjazd do Ukrainy, Oddział SDP w Rzeszowie nie zdecydował się na organizację wyjazdu grupowego. Zainteresowanym przesłano informację o powodach takiej decyzji – zagrożeniach jakie mogą mieć miejsce na terytorium Ukrainy oraz o dokonywanych coraz częściej atakach rakietowych, również na terenach położonych niedaleko polskiej granicy – w tym aktach powietrznego terroru, w których obiektami są obiekty cywilne w miastach. W przesłanej informacji sugerowano rezygnację z wyjazdu ze względów bezpieczeństwa.

Porządkowanie zarośniętych grobów polskich dziennikarzy w trakcie alarmu rakietowego

Jednak coroczne spotkanie na grobach dziennikarzy pochowanych na Cmentarzu Łyczakowskim odbyło się w ostatnią sobotę. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich reprezentował Andrzej Klimczak, członek Zarządu Głównego stowarzyszenia, Karina Sało, dziennikarka Nowego Kuriera Galicyjskiego i jednocześnie członkini lwowskiego koła SDP, a także grupa lwowskich Polaków.

Jeszcze przed wejściem na cmentarz miejskie syreny ogłosiły alarm rakietowy, który po godzinie został odwołany. Okazało się, że rosyjscy terroryści zaatakowali skutecznie obiekty energetyczne na Wołyniu, pozbawiając setki tysięcy cywilów, prądu i wody i łączności. Ataku spodziewano się również we Lwowie.

Przedstawiciele SDP oraz miejscowi Polacy zapalili znicze na grobach dziennikarzy, porządkując przy tej okazji ich otoczenie. Podczas wspólnej modlitwy w intencji zmarłych znowu odezwały się syreny alarmu rakietowego. Miejscowi przywykli do życia w ciągłym zagrożeniu, a do alarmów zdążyli się przyzwyczaić w czasie 241 dni wojny. Modlitwy nie przerwano, a po niej dokończono rozpoczęte prace porządkowe.

Nie wiadomo nigdy czy rakiety trafią w miasto, czy też ukraińskie siły zbrojne zdołają je zestrzelić nim dolecą do celu. Pomimo pozornego spokoju wszyscy od czasu do czasu spoglądali na pogodne niebo wypatrując dronów lub rakiet.

Rzędy grobów dzisiejszych obrońców cywilizacji europejskiej – młodych żołnierzy ukraińskich

Na koniec odwiedzin łyczakowskiej nekropolii odwiedziliśmy świeże groby dzisiejszych obrońców europejskiej cywilizacji – ukraińskich żołnierzy rodem z Lwowa. Rzędy grobów z portretami młodych ludzi uświadamiają kruchość życia i zbliżającą się od Wschodu nawałę. Od Europy i reszty świata zależy, czy tych grobów będzie przybywać. Od politycznych i militarnych decyzji Zachodu zależeć będzie również ten mały, ale ważny, coroczny epizod – nasze spotkania na grobach dziennikarzy. Mam nadzieję, że w przyszłym roku pojawiamy się tutaj znowu liczną ekipą pod lwowskim słonecznym, jesiennym niebem bez rakiet i wycia syren alarmowych.

 

Tam gdzie Matka Boża mówiła po polsku. Relacja MARII GIEDZ z pielgrzymki dziennikarzy do Gietrzwałdu

Dawniej jeździliśmy na pielgrzymkę do Częstochowy. Tym razem, z inicjatywy Grzegorza Radzickiego, członka ZG SDP, a jednocześnie prezesa Warmińsko-Mazurskiego Oddziału SDP w Olsztynie, wybraliśmy się do Gietrzwałdu położonego na Warmii. Ta niewielka, bo licząca zaledwie około 600 mieszkańców wieś, oficjalnie istniejąca od 1352 r., jest jedynym w Polsce miejscem – na około 500 sanktuariów, gdzie objawienia Matki Boskiej zostały oficjalnie potwierdzone. Na dodatek Gietrzwałd jest jednym z kilkunastu miejsc objawień na świecie uznanych za autentyczne. Wpisuje się je na listę obok Guadalupe, La Salette, Lourdes, Fatimy.

Co ciekawe, Gietrzwałd nie jest miejscem komercyjnym i może dlatego niewiele osób wie o jego istnieniu. Nikt też go nie promuje, poza samymi pielgrzymami. Nawet w najnowszych publikacjach o sanktuariach w naszym kraju Gietrzwałd nie został uwzględniony. A przecież objawienia miały miejsce 145 lat temu, czyli w 1877 r. i trwały od 27 czerwca do 16 września. Matka Boska ukazała się 160 razy dwóm dziewczynkom: trzynastoletniej Justynie Szafrańskiej i dwunastoletniej Barbarze Samulowskiej, nawet po kilka razy dziennie. 159 razy przy klonie, gdzie dzisiaj stoi kapliczka, ta poniżej kościoła (bazyliki mniejszej), i raz przy źródełku, które pobłogosławiła.

Nasza grupa liczyła ponad dwadzieścia osób, które przyjechały głównie z Warszawy, oczywiście z Warmii, a także z Pomorza. Na prawie trzy tysiące członków przynależnych do SDP, to niewielki procent, zwłaszcza, że wśród uczestników były też osoby towarzyszące. Ale od czegoś trzeba zacząć! A była to niezwykła uczta zarówno dla duszy, jak i ciała.

Gietrzwałd. Strop bazyliki. Przedstawienie prawdziwej Matki Boskiej. Fot. M. Giedz

Oprócz indywidualnych i grupowych modlitw w samej Bazylice, czyli w neogotyckim kościele o kilku wezwaniach: Narodzenia Najświętszej Panny Marii, świętego Jana Ewangelisty i świętych Apostołów Piotra i Pawła – obecnie Narodzenia Najświętszej Marii Panny, a także przy źródełku, dziennikarze zwiedzili skansen w Olsztynku, czyli Muzeum Budownictwa Ludowego – Park Etnograficzny, który powstał w 1913 r. w Królewcu, ówczesnej stolicy Prus Wschodnich, a do Olsztynka został przeniesiony w latach 1937-1942, czyli zanim Olsztynek znalazł się w Polsce. I co najciekawsze leży na Mazurach, chociaż warmiński Gietrzwałd od Olsztynka dzieli zaledwie 22 kilometry. W muzeum tym znajdują się zabytki architektury wiejskiej, a więc budynki mieszkalne, zabudowania gospodarcze, przemysłowe, jak wiatraki, ale jest też kościół, są przydrożne krzyże, kapliczki… Wszystkie pochodzą z Warmii, Mazur, Powiśla, Małej Litwy i Sambii, czyli ówcześnie z Prus Wschodnich. A gdzie w tym Polska, której na mapie świata nie było?

Trochę to skomplikowane, a to dlatego, że historia tego terenu jest niezwykle zawiła i przez lata specjalnie nie eksponowana, a Polską, zwłaszcza w czasach dominanty niemieckiej była właśnie Warmia. Ta dominanta była na tyle silna, że nawet za peerelu w szkołach o województwie olsztyńskim mówiło się, że to Mazury, nawiązując do tradycji pruskiej. Chociaż i na Mazurach mieszkały osoby promujące polskość. Jednak to Warmia jest typowo polską i katolicką krainą, która po uzyskaniu niepodległości przez Polskę, dzięki fałszywemu plebiscytowi nie znalazła się w granicach II Rzeczypospolitej. Mimo, że od 1243 r. stanowiła dominium biskupstwa warmińskiego w obrębie Państwa Zakonu Krzyżackiego w Prusach, a w latach 1466-1772 należała do Polski jako Księstwo Warmińskie, to zawsze znajdowała się w cieniu Mazur krzyżackich, niemieckich i protestanckich. Różnica polega nie tylko na tym, do kogo należał ów teren, czy na języku, ale i na takich detalach, jak np. przydrożne krzyże stawiane na Mazurach, a kapliczki na Warmii. Protestanci nie czcili ani Matki Boskiej, ani świętych, więc ze swojego krajobrazu wykluczyli kapliczki.

Olsztynek, Skansen. XIX-wieczna szkoła. Ławki się skurczyły, więc lekcja kaligrafii zamieniła się w historię. Fot. M. Giedz

Właśnie o takich niuansach, składających się na prawdziwą, fascynującą historię, rozmawiano podczas pielgrzymki. Pierwsza lekcja dla dziennikarzy zaczęła się jeszcze w skansenie, w XIX-wiecznej szkole przeniesionej ze wsi Pawłowo, a raczej w okolicy szkoły, gdyż „uczniowie” niezbyt mieścili się w ławkach. Druga, na gietrzwałdzkich błoniach, niestety w strugach deszczu, za to poprowadzona przez Izabelę Karpińską, znakomitą lokalną przewodniczkę.

Wracając do wydarzeń sprzed 145 lat zastanawiającym jest, dlaczego Matka Boska wybrała małą, warmińską wieś i dlaczego Niemcom tak bardzo zależało na ich nieujawnianiu? I dlaczego tak wiele nieścisłości pojawia się wokół tych wydarzeń? Matka Boska, jak się podaje, przemówiła do dziewczynek po polsku (ks. Franciszek Hipler, teolog i historyk, na prośbę ówczesnego biskupa warmińskiego zajmował się przesłuchiwaniem wizjonerek, więc podał: „Matka Boża przemówiła w języku takim, jakim mówią w Polsce”). W rzeczywistości była to gwara warmińska, która jest częścią dialektu mazowieckiego języka polskiego. Kolejną nieścisłością jest malarskie przedstawienie gietrzwałdzkich objawień dwóm dziewczynkom, ale i dwóm kobietom, ponoć matkom dziewczynek. Umieszczono je m.in. nad ołtarzem polowym usytuowanym na gietrzwałdzkich błoniach. W ten sposób prawdę o Gietrzwałdzie nieco zafałszowano, gdyż wizjonerki były dwie, a nie cztery. Ponadto w ołtarzu głównym bazyliki znajduje się obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem namalowany w warsztacie poznańskim w poł. XVI w., czyli wiele lat przed objawieniami, który układem kompozycyjnym nawiązuje do przedstawień Maryi na ikonach. Już w XVI w. uznawany był za cudowny, ale nie ma nic wspólnego z objawieniami, o czym nie wiedzą pielgrzymi. Natomiast wyobrażenie „prawdziwej” Matki Boskiej Gietrzwałdzkiej, którą widziały wizjonerki, zostało umieszczone na stropie świątyni, a dokładnie nad nawą główną i rzadko jest zauważalne przez pielgrzymów.

Może ma to związek, jak wspominała pani przewodnik, z tym, że ówczesna administracja na Warmii prowadziła zaostrzoną politykę germanizacyjną – objawienia gietrzwałdzkie przypadły na czas rządów Otto von Bismarcka, kanclerza Rzeszy Niemieckiej i promowanej przez niego Kulturkampf, czyli ograniczenia wpływów Kościoła katolickiego w państwie oraz zachowaniu „czystości” kultury niemieckiej? Inaczej mówiąc przyczyną mogła być notoryczna germanizacja ludności polskiej, zwłaszcza po objawieniach w Gietrzwałdzie. Dlaczego? Bo Kościół katolicki na tych terenach był utożsamiany z polskością. A objawienie – przyczyniły się do rozbudzenia świadomości narodowej Warmiaków. Mówiono wówczas: „Skoro Przenajświętsza Panienka przemówiła do dzieci warmińskich po polsku to grzechem jest, jeśli ktokolwiek języka ojczystego jako daru Bożego się wyrzeka!”.

Ucztą duchową pielgrzymki stała się droga krzyżowa poprowadzona przez ks. Tadeusza Alickiego z Olsztyna. Wiodła wzdłuż lasu, pomiędzy stacjami zaprojektowanymi przez Marcina Dutko, a poświęconymi w 130 rocznicę objawień Matki Boskiej, czyli 27 czerwca 2007 r. Ks. Tadeusz „sprytnie” połączył poszczególne stacje i rozgrywające się dwa tysiące lat temu wydarzenia przy każdej z nich z dzisiejszą sytuacją w środowisku dziennikarskim. Mówił więc o odwadze i prawdzie, o zachowaniu etyki dziennikarskiej mimo najróżniejszych przeszkód, o załamaniach, upadkach, niepowodzeniach, ale i o nadziei, zmartwychwstaniu i o tym, że warto być dobrym. „Każdego z nas złożą do grobu, ale z grobu jest wyjście, bo Chrystus zmartwychwstał. Życie zmienia się, ale nie kończy ziemi przyklepaniem, bo jest zmartwychwstanie”.

Była też „uczta dla ciała” w Karczmie Warmińskiej, gdzie dziennikarze mieli okazję degustacji smacznych potraw regionalnych, jak kartacze, golce, różnej maści kapusty, mięsiwa, dzyndzałki i wiele innych.

 

Już w listopadzie druga edycja „SDP Cafe”, rozmów dziennikarzy z twórcami kultury

„SDP Cafe” powraca z nowymi bohaterami i w nieco zmienionej formule. W listopadzie Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich na portalu sdp.pl i na swoim kanale na YouTube zaprezentuje premierowe odcinki rozmów dziennikarzy z twórcami kultury.

W ubiegłym roku bohaterami 36 odcinków „SDP Cafe” byli dziennikarze-twórcy kultury. W drugiej edycji cyklu rozszerzyliśmy formułę i do rozmów zaprosiliśmy twórców kultury, ale już nie tylko dziennikarzy. Oczywiście nie oznacza to, że wśród gości zabraknie osób związanych z mediami. Na przykład bohaterem pierwszego odcinka będzie Mariusz Pilis, dziennikarz, korespondent wojenny, ale też scenarzysta, reżyser, autor filmów dokumentalnych.

Poprzednio gości zapraszaliśmy wieczorem do naszej „kawiarenki” zaaranżowanej w Domu Dziennikarza przy ul. Foksal 3/5 w Warszawie, gdzie przy filiżance dobrej kawy, w mniej formalnej atmosferze, rozmawialiśmy na żywo. Tym razem postanowiliśmy przyjechać z kamerą do naszych gości, aby porozmawiać w ich codziennym środowisku – domu, pracowni. Niektórych z nich, tak jak poprzednio, zaprosiliśmy na Foksal. Jedno na pewno się nie zmieniło, „SDP Cafe” to nadal będzie miejsce, gdzie spotykamy ciekawe osoby i podczas szczerej rozmowy poznajemy ich twórczość, życie, pasje, sposób patrzenia na świat, czasami tajemnice…

Tak jak w ubiegłym roku, do projektu „SDP Cafe” włączyły się oddziały Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, dzięki czemu znów będziemy mieli okazję poznać intersujących bohaterów nie tylko z Warszawy, ale z różnych części Polski.

W nowej edycji „SDP Cafe” zaplanowaliśmy 15 spotkań, ich emisję rozpoczniemy w listopadzie na portalu sdp.pl i na naszym kanale na YouTube. O tym kogo będziemy gościć poinformujemy wcześniej w naszych mediach społecznościowych – na Facebooku i Twitterze.

Projekt dofinansowany jest ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z Funduszu Promocji Kultury oraz Narodowego Centrum Kultury.

Partnerzy medialni

Do Rzeczy, Sieci, wPolityce.pl, Radio Wnet, Informator Stolicy, portal Waw4free, Bez wierszówki, Forum Dziennikarzy

Wystawa „Andrzej Gojke. Pozdrowienia z festiwalowej Gdyni. Portrety i autografy twórców polskiego filmu” w Łodzi

W Galerii Kawiarnia w Łódzkim Domu Kultury (ul. Traugutta 18) 14 października o godz. 18 odbędzie się wernisaż wystawy zdjęć Andrzeja Gojke, fotografa, sekretarza Oddziału Gdańskiego SDP. Ekspozycję można będzie oglądać do 4 listopada.

Zdjęcia, które się złożą na łódzką wystawę, Andrzej Gojke wykonał w czasie kilkunastu edycji Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. W różnych sytuacjach sportretował aktorów, reżyserów, operatorów. Na łódzkiej wystawie będzie można zobaczyć ok. 60 zdjęć, na których widnieją wybitni twórcy filmowi, m.in. Andrzej Wajda, Janusz Morgenstern, Jerzy Antczak, Janusz Zaorski, Kazimierz Kutz, Jerzy Skolimowski, Filip Bajon, Jan Jakub Kolski, Paweł Edelman, Ewa Braun, Jacek Bławut, Marek Koterski, Krzysztof Zanussi,  Allan Starski, Leon Niemczyk, Gustaw Holoubek, Małgorzata Potocka, Janusz Gajos, Witold Pyrkosz, Alina Janowska, Irena Kwiatkowska, Barbara Krafftówna, Jadwiga Barańska, Ryszard Kotys i wiele innych.

Andrzej Gojke to dziennikarz, fotoreporter, fotograf. Pracował dla wielu gazet na Wybrzeżu, współpracował też z prasą ogólnopolską. Publikował zdjęcia m.in. w „Polityce”, „Przeglądzie”, „Newsweeku” „Wprost” i „Gali”.  Zdobył liczne nagrody i wyróżnienia w konkursach fotograficznych, miał kilkanaście wystaw autorskich. Od 2013 r. jest członkiem zarządu Oddziału Gdańskiego SDP, a od 2016 r. jego sekretarzem.

Więcej o wystawie można przeczytać TUTAJ.