Obserwując tegoroczną kampanię wyborczą trudno oprzeć się wrażeniu, że przestała ona spełniać rolę jaką określają encyklopedyczne definicje, które mówią, że: „jest to etap wyborów, w którym za pomocą różnych środków i działań komitety wyborcze promują wśród wyborców swoich kandydatów i programy, wykorzystując m.in ogół środków masowego przekazu”.
Obecna władza, od momentu przejęcia sterów w państwie, interpretuje tę zasadę według własnego widzimisię i pewnie niebawem usłyszymy, że tak rozumieją prawo wyborcze. W tym prawo do obrzucania konkurentów politycznych błotem i najniższej kategorii, obrzydliwymi pomówieniami.
Niestety, w tym procesie bierze udział spora grupa osób, które przypisują sobie tytuł „dziennikarza” lub „redaktora”, chociaż w rzeczywistości są zupełnie uzależnionymi od ideologii marketingowcami dalekimi od dziennikarstwa, które statutowo ma być rzetelne i zawsze świadczyć prawdę.
Rządowa ekipa Donalda Tuska zachowuje się od początku kadencji jak przysłowiowa „małpa z brzytwą”, na wszelkie sposoby zrażając własny elektorat. Oczywiście z wyłączeniem „betonu” zwolenników, którzy w większości nie tyle są za koalicją, ale przepełnieni zaciekłą, niewytłumaczalną nienawiścią, przeciw jej konkurencji.
Przedwyborcze deklaracje z roku 2024, mówiące o „przywróceniu państwa prawa i wprowadzeniu dobrobytu społecznego”, przekonały sporą grupę wyborców do oddania głosu na rządząca obecnie koalicję. Ci którzy niedowierzali nowej władzy, nie podejrzewali jednak, że aż tak bardzo można sprzeniewierzyć się własnym obietnicom.
Pamiętam, jak kilka dni po wyborach parlamentarnych, jedna z gazet zwróciła się do mnie z prośbą o komentarz, w którym miałem odnieść się do przyszłości polskich mediów. Napisałem wówczas, że na pewno nastąpią zmiany w zarządach wielu redakcji – jak to bywało przy kolejnych wymianach ekip politycznych – ale dziennikarze raczej mogą być spokojni, bo nowa władza nie składa się z idiotów, którzy represjonując żurnalistów budowaliby sobie na początku kadencji tak znaczącą opozycję. Pomyliłem się. Kilka dni później dokonano prawdziwego zamachu na publiczną telewizję i radio. Dokonano tego bezprecedensowego aktu przemocy, pomimo, że media te były do opanowania na drodze pokojowej w ramach zgodnych z prawem zmian legislacyjnych.
Na dodatek zaczęto likwidować programy, które były nie tylko wartościowe, ale też niezwykle ważne chociażby jako „platformy międzynarodowe”.
Kolejne wyczyny ekipy Donalda Tuska i agresja skierowana przeciwko Kościołowi i politycznej konkurencji – oskarżanie o czyny których nie popełniono – wyraźnie wskazywały i wskazują nadal na próbę niedemokratycznego zmonopolizowania przestrzeni politycznej wszelkimi metodami – najczęściej tylko noszącymi znamiona prawa a w efekcie będącymi jedynie naiwnie brzmiącą jego interpretacją.
Doprowadzono też to sprowadzenia polityki na poziom o skali dotychczas nieznanej – prostacki, wulgarny, pełen kłamstw i pomówień.
Autorzy tego błota – ci ze sceny politycznej jak i ogromnej przestrzeni medialnej, wydają się wierzyć w swoją niekończącą się bezkarność. Nie przewidzieli jednak tego, że zmęczone społeczeństwo zaczyna mieć dość takich działań, które są szkodliwe dla Polaków i Polski. Coraz częściej spotykam ludzi, którzy w wyborach parlamentarnych głosowali za obecną koalicją – dzisiaj zarzekają się, że tego błędu nie powtórzą. Są też i tacy, których do głosowania na Karola Nawrockiego przekonała paradoksalnie… ekipa Donalda Tuska, wprowadzając wyborczy zamęt, snując przedwyborcze zarzuty, używając w kampanii nie tylko stronniczych mediów, firm PR, ale też państwowych instytucji.
I znowu paradoksalnie… im więcej błota rzuconego na Karola Nawrockiego, tym większe jego szanse na zwycięstwo, bo dzięki temu przybywa przeciwników brudnej, wulgarnej kampanii.
A wystarczyło po wyborach parlamentarnych zachowywać się przyzwoicie i przestrzegać prawa. Gdyby tak było, to dzisiaj Karol Nawrockie nie powodowałby histerycznych reakcji rządzącej koalicji grzęznącej w błocie, które sama wytworzyła.
Na konkurs wpłynęło 48 zgłoszeń od dziennikarzy prasowych, radiowych, telewizyjnych i internetowych z województwa lubuskiego i wielkopolskiego.
Jury WO i LO SDP w składzie:
dr Jolanta Hajdasz – przewodnicząca Jury, prezes Zarządu WO SDP, red. Barbara Miczko – Malcher, red. Aleksandra Tabaczyńska, red. Krzysztof Chmielnik,red. Ryszard Gromadzki, red. dr Wiesław Kot, red. Jan Martini i Barbara Napieralska, NSZZ Solidarność Region Wielkopolska, przedstawiciel sponsora Nagrody Młodych Dziennikarzy po posiedzeniu i głosowaniu w dniach 14 i 22 maja b.r. przyznało następujące nagrody w Konkursie Dziennikarskim 2025:
dwie równorzędne Nagrody Główne WO i LO SDP w wysokości 1000 zł oraz vouchery na pobyt weekendowy dla 2 osób do Domu Dziennikarza w Kazimierzu Dolnym
za najciekawsze, najbardziej wartościowe materiały dziennikarskie, poruszające aktualne i najistotniejsze problemy społeczne i polityczne
reż. Piotr Robakowski za film dokumentalny „Podpalenie Katedry Gnieźnieńskiej” (publikacja IPN TV, 2021) „Piękno – polskich rzek-Wełna” (10/2023) oraz „Kościoły z drewna – Klępsk” (publikacja kosciołyzdrewna.pl10/2024)
red. Roman Wawrzyniak za „Forum Romanum” czyli prawy głos Poznania, autorski program publicystyczny w mediach społecznościowych oraz film „Poznań bez serca”, film dla młodych o Pomniku Najświętszego Serca Pana Jezusa, czyli Pomnik Wdzięczności w Poznaniu (publikacja Forum Romanum, 11/2024)
trzy równorzędne Nagrody Virtuti CiviliSDP w wysokości 500 zł oraz vouchery na pobyt weekendowy dla 2 osób do Domu Dziennikarza w Kazimierzu Dolnym
za szczególną odwagę dziennikarza w podejmowaniu i realizacji trudnych oraz społecznie ważnych tematów:
red. Maciej Piotrowski za cykl „Kancelaria”, reportaż „Prezes i jego prywatny folwark” oraz reportaż „Horror Amandy z Kolumbii” (TVP 1 w likwidacji, 2024)
red. Michał Bondyraza audycje „Męskim okiem” emitowane w Radiu Emaus odc. 104 z Marcinem Jeziornym (2/2024) odc.113 z Adamem Pacześnym (9/2024) odc. 114 z Bartoszem Waliszewskim (9/2024)
wyróżnienia:
red. Łukasz Brodzik za artykuły pt. „Urząd zaprosił, rodzice nie przyszli. Bez przełomu w Szprotawie. W tle naciski na media” „Nie będzie likwidacji Społecznej Szkoły w Szprotawie. Dzięki naszemu zaangażowaniu szkoła nie została zlikwidowana i działa do dziś.”, „Trzy lata walki z uciążliwym składowiskiem w Mirocinie Dolnym. Setki mieszkańców bez ogrzewania we Wschowie.” (Radio Zachód 2023)
red. Aleksandra Fedorska za artykuł „Niemcy tracą serce do migrantów” (publikacja tysol.pl, 18.06.24)
red. Daniel Sawicki – „Polityczne fuchy. Miękka korupcja czy troska o samorząd?” (publikacja Gazeta Lubuska, 2023), „Wiosna to „Różowe czuby”, a Czarzastego czas odwołać – oto rozmówki działaczy lubuskiej lewicy” (publikacja Gazeta Lubuska, 2022)
dwie równorzędne Nagrody im. Wojciecha DolatySDP w wysokości 500 zł oraz vouchery na pobyt weekendowy dla 2 osób do Domu Dziennikarza w Kazimierzu Dolnym
za dziennikarstwo, które wyróżnia się szczególną rzetelnością i fachowością:
red. Aleksander Karwowski za artykuły „Lądek Widmo”, „Kłodzko podnosi się po raz drugi” (publikacja Przemiany na Szlaku Piastowskim, X 2024)
red. Arkadiusz Jakubowski za artykuły „Szeptucha z Dolska” (publikacja Miesięcznik Topagrar, 5/2024), „Powódź obnaża słabość systemu”, „Sprostać wyzwaniom starości na wsi” (2x publikacja Miesięcznik Topagrar, 11/2024)
Wyróżnienia:
ks. red. Mariusz Sokołowski – za reportaż „Safira” (publikacja Radio Emaus, 9/2024)
red. Wojciech Wybranowski za artykuł „Mord w Świętym Gaju. Czy tak właśnie było? Fabularyzowana historia zbrodni na św. Wojciechu”. (Głos Wielkopolski, 4/2023)
red. Łukasz Sakowski za artykuły „Prawda o płci i transseksualizmie. Łukasz Sakowski: moja historia” (publikacja https://holistic.news,2/2024) , „Trzecia płeć nie istnieje. Nie jest nią hermafrodytyzm” (publikacja https://holistic.news, 7/2024)
red. Piotr Tomczyk i red. Hubert Jach za audycję Kalejdoskop medialny (Polskie Radio w likwidacji, publikacja 3/20024)
Nagroda dla Młodych Dziennikarzy im. Wojciecha Cieślewicza w wysokości 1000 zł ufundowana przez Zarząd Regionu Wielkopolska NSZZ Solidarność
red. Bartosz Schaefer – „W kamasze” (publikacja Radio Zachód – Rozgłośnia Regionalna Polskiego Radia w likwidacji w Zielonej Górze, 10/2024)
„Wszyscy chcą szpitala” (publikacja Radio Zachód – Rozgłośnia Regionalna Polskiego Radia w likwidacji w Zielonej Górze, 10/2024) „Dziura na dziurze” (publikacja Radio Zachód – Rozgłośnia Regionalna Polskiego Radia w likwidacji w Zielonej Górze, 5/2024
wyróżnienie
red. Gabriela Masztafiak: audycje z cyklu „Ponad Horyzont” p.t. „Jak zostałem antyterrorystą? Strzelaniny, wojny gangów i Polska lat 90” (publikacja Radio Debata, YouTube 6/2024), „Czy lewica w Polsce stała się zakładnikiem mniejszości i aktywistów? O co walczą dziś feministki?” (publikacja Radio Debata, YouTube, 9/2024), „Nie ma innej Rosji– czemu Rosjanie potrzebują cara? Kompleksy wobec Polski, walka o Globalne Południe.” (publikacja Radio Debata, YouTube 10/2024)
Wszystkie osoby wyróżnione otrzymają nagrody książkowe ufundowane przez wydawnictwo Biały Kruk oraz bilety na nocne widowisko „Orzeł i Krzyż” ufundowane przez Centrum Kultury „Park Dzieje” w Murowanej Goślinie.
Nagrody zostaną wręczone podczas uroczystej Gali Konkursu WO i LO SDP 10 czerwca b.r. o godz. 17.00 w Zamku Królewskim Przemysła na Górze Przemysła w Poznaniu.
Apelujemy o skorzystanie z prawa łaski wobec red. Mateusza Teski. Byłoby to wyrazem najwyższej troski o wartości konstytucyjne, na straży których stoi Pan Prezydent, zważywszy że utrzymanie wyroku skazującego w niniejszej sprawie stanowi realne zagrożenie dla wolności mediów w Polsce – napisała Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP w piśmie do Prezydenta Andrzeja Dudy apelując o ułaskawienie red. Mateusza Teski skandalicznie skazanego prawomocnie z art. 212 kk za zadanie pytania mailem rzecznikowi prasowemu publicznej instytucji. W obronie dziennikarza występowało CMWP SDP . Pismo do PAD zostało wysłane 2 kwietnia b.r.
Red. Mateusz Teska został skazany za rzekome zniesławienie sędziego Sądu Okręgowego (w stanie spoczynku) w związku z przesłaniem do instytucji publicznej pytań dotyczących jego działalności. Spowodowało to wniesienie przeciwko niemu aktu oskarżenia z art. 212 § 1 k.k. 17 lipca 2024 r. Sąd Rejonowy w Płocku – VII Wydział Karny uznał dziennikarza za winnego i wymierzył mu karę 2 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 40 godzin w stosunku miesięcznym oraz nałożył obowiązek przeproszenia pokrzywdzonego. Na skutek wniesienia apelacji przez obrońcę, Sąd Okręgowy w Płocku – V Wydział Karny Odwoławczy wydał w dn. 5 marca 2025 r. wyrok, w którym utrzymał skazanie w mocy z tym, że w miejsce kary ograniczenia wolności orzekł karę grzywny w wymiarze 150 stawek dziennych po 20 złotych. Proces przebiegał w trybie niejawnym , dlatego nie możemy cytować pisma, za które red. M. Teska został skazany, ani przedstawić okoliczności, których dotyczyło.
Według oceny CMWP, w przedmiotowej sprawie miało miejsce rażące naruszenie praw obywatelskich dziennikarza. W związku z powyższym CMWP podjęło monitoring sprawy, w postępowaniu sądowym przedstawiło sądowi karnemu opinię w charakterze amicus curiae (przyjaciela sądu), a obecnie zwraca się o uwzględnienie wniosku dziennikarza o zastosowanie prawa łaski.
Należy podkreślić, że red. Mateusz Teska jako dziennikarz wykonywał swoje konstytucyjnie i ustawowo chronione prawa. Samo tylko wysłanie pytań do instytucji publicznej nie może być uznane za czyn przestępny. Przeciwnie, jest to praktyka stanowiąca realizację art. 54 ust. 1 Konstytucji RP, w myśl którego każdemu zapewnia się wolność pozyskiwania informacji. Działanie to było również zgodne ze standardami pracy w mediach, bowiem stanowiło próbę weryfikacji stanu faktycznego, a zatem rutynowy element warsztatu dziennikarskiego. Zgodnie z art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe (t.j. Dz.U. 2018 poz. 1914), prasa jest zobowiązana do prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk. Nadto w myśl art. 12 ust. 1 pkt 1 pr. pras., dziennikarz jest obowiązany zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło. W związku z powyższym skazanie dziennikarza za czynności mające bezpośrednie oparcie w przepisach prawa oraz stanowiące standardowy element jego pracy zawodowej należy uznać za szczególnie rażące naruszenie praw obywatelskich, zwłaszcza jeżeli zważyć, że informacje o których zweryfikowanie się ubiegał, nigdy nie zostały opublikowane.
Rzetelna analiza niniejszej sprawy nie może również pominąć kwestii statusu oskarżyciela. Prywatny akt oskarżenia w niniejszej sprawie wniósł sędzia, a więc funkcjonariusz publiczny. Na gruncie krajowego i europejskiego orzecznictwa sądowego przyjmuje się, że osoby piastujące funkcje publiczne podlegają szerszej krytyce i powinny wykazywać większy stopień tolerancji wobec działań dziennikarzy, ponieważ mają tzw. „grubszą skórę”. Oczywistym jest, że roztrząsanie działalności osób publicznych (a tym bardziej zadawanie pytań na ten temat) leży w interesie społecznym i jest ważnym zadaniem dziennikarzy. Jest także kluczowe dla istnienia wolnego społeczeństwa, gdyż bez możliwości zadawania pytań i formułowania ocen (zwłaszcza trudnych i niewygodnych) opinia publiczna byłaby zdeformowana i nie mogłaby prawidłowo funkcjonować.
CMWP SDP pragnie podkreślić, że wyrazicielem kontroli społecznej, a także krytyki w demokratycznym państwie prawa jest m. in. prasa, która powinna stać na straży interesu społecznego i publicznego jako tzw. „watch dog”. Zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, ograniczenia w zakresie korzystania
z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw. W doktrynie prawa konstytucyjnego przyjmuje się, że ograniczenia wolności i praw obywatelskich mogą być wprowadzane jedynie wtedy, gdy są konieczne i proporcjonalne.
W tym kontekście skazanie dziennikarza za zadanie pytania i to nieopublikowanego uchybia obydwu tym kryteriom, naruszając zarówno zasadę demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji), jak i zasadę wolności prasy (art. 14 i art. 54 Konstytucji). Demokratyczne państwo prawa obowiązane jest chronić dziennikarzy dających wyraz opinii publicznej jako przedstawicieli wolnej prasy, nie zaś ich represjonować. Jak podkreślono wyżej, wolna prasa jest jednym z podstawowych warunków istnienia demokracji.
Uwzględniając powyższy stan faktyczny i prawny, CMWP SDP zakwalifikował zainicjowane przeciwko dziennikarzowi postępowanie jako tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), czyli strategiczny proces przeciwko partycypacji publicznej. Jest to narzędzie, które w istocie nie służy celom nakreślonym przez ustawodawcę, ale tłumi publiczną debatę i powoduje tzw. efekt mrożący (chilling effect), bowiem narażenie na przewlekłe i kosztowne postępowanie sądowe, a następnie skazanie skutecznie odstrasza nie tylko od wyrażania opinii, ale nawet zadawania pytań. Wyrok skazujący pociąga za sobą nie tylko wpis do Krajowego Rejestru Karnego, ale w tym przypadku również realne ryzyko zawodowego wykluczenia red. Mateusza Teski z rynku mediów. Trudności w otrzymaniu akredytacji parlamentarnej lub na inne ważne wydarzenia, brak możliwości pracy przy materiałach wrażliwych, spadek zaufania redakcji – to tylko niektóre z negatywnych skutków wyroku skazującego. Taki stan rzeczy jest nie do pogodzenia ze społeczną funkcją prasy, która jak wyżej podkreślono, jest obserwatorem życia publicznego i jednym z fundamentów demokratycznego państwa prawnego. Podejmowanie działań typu SLAPP zostało również ostatnio potępione w Rezolucji Parlamentu Europejskiego z dnia 11 listopada 2021 r. w sprawie wzmocnienia demokracji oraz wolności i pluralizmu mediów w UE, dotyczącej niewłaściwego wykorzystywania postępowań cywilnych i karnych do uciszania dziennikarzy, organizacji pozarządowych i społeczeństwa obywatelskiego (2022/C 205/01).
Chociaż art. 212 Kodeksu karnego przewiduje sankcje karne za zniesławienie, jednak jego stosowanie w kontekście działalności dziennikarskiej budzi poważne wątpliwości. Tego typu uregulowania są poddawane krytyce na forum międzynarodowym, ponieważ są wykorzystywane także do tłumienia krytyki i ograniczania wolności słowa. CMWP SDP stoi zatem na stanowisku, że stosowanie art. 212 k.k. przeciwko dziennikarzom stanowi narzędzie cenzury represyjnej. W związku z tym wielokrotnie opowiadało się za usunięciem tej normy z systemu prawnego.
Pragnę podkreślić – czytamy w piśmie podpisanym przed Jolantę Hajdasz , iż W ocenie Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP utrzymanie wyroku skazującego dla red. Mateusza Teski w ocenie środowiska dziennikarskiego jest próbą zastraszania dziennikarzy i próbą wprowadzenia zakazanej przez Konstytucję RP cenzury prewencyjnej poprzez eliminowanie z przestrzeni publicznej niewygodnych dla niektórych środowisk i osób materiałów dziennikarskich. Dziennikarz postępował zgodnie z zasadami dziennikarskiego profesjonalizmu – zbierał materiał do publikacji prasowej zadając pytanie mailem rzecznikowi prasowemu publicznej instytucji. Dochował więc rzetelności i staranności, działał w interesie społecznym chcąc wyjaśnić ważny problem, o którym posiadł wiedzę. Niczego nie opublikował, a mimo to jest osobą skazaną w procesie karnym. Będzie wpisany do rejestru osób skazanych na równi z pospolitymi przestępcami, złodziejami czy nawet mordercami, oznacza także że np. nie będzie mógł znaleźć zatrudnienia w jednostkach publicznych i nie będzie mógł otrzymać kredytu w banku, gdyż nie będzie mógł otrzymać „zaświadczenia o niekaralności”, które jest wymagane w w/w sytuacjach. Taka sytuacja jest więc zaprzeczeniem przestrzegania zasady wolności słowa w demokratycznym państwie.
Podsumowując, apelujemy o przychylenie się do wniosku i skorzystanie z prawa łaski wobec red. Mateusza Teski. Byłoby to wyrazem najwyższej troski o wartości konstytucyjne, na straży których stoi Pan Prezydent, zważywszy że utrzymanie wyroku skazującego w niniejszej sprawie stanowi realne zagrożenie dla wolności mediów
w Polsce.
W Polsce znamy się na wszystkim. Na polityce, służbie zdrowia, piłce nożnej, geostrategicznych aspektach świata, wojnach i w końcu na dziennikarstwie. Last not least, media i problematyka dziennikarstwa jest z nami od wielu lat.
Jeśli ktoś nie chce się denerwować, proszę nie czytać tych zdań. Nie zamierzam bowiem być łagodny dla przedstawicieli mojego zawodu (dziennikarstwo to nie zawód, a charakter, ale jakichś słów muszę używać – hub). W dziennikarstwie fajne jest to, że można obserwować. I nie trzeba być, wbrew powszechnemu mniemaniu obiektywnym. Bo nie ma obiektywizmu, jest rzetelność.
„Obiektywizm”
Poza informacjami, które muszą być wyważone jak rama motocykla, dziennikarstwo dopuszcza w publicystyce – recenzje, komentarze polityczne i opinie, które „nie są poglądami redakcji”. Problemem zawodu są zatem zarażający głupotą tzw. dziennikarze obiektywni. Uważają oni, że „obiektywizm ów” to swego rodzaju matematyka i fizyka rządzących – nic nie można zmieniać, chyba, że rząd tak zarządzi.
Zaczyna się od budżetu. „Obiektywni” dziennikarze obecnie sprzyjający koalicji 13 grudnia – czyli, co drugi wielbiciel bezprawnego przejęcia przez premiera Tuska i jego akolitów, entuzjasta odebrania koncesji TV Republika i wPolsce24 oraz innych represji na mediach konserwatywnych – chcą, aby nikt nie polemizował z finansistami państwowymi. A że wskaźniki jakieś. Niech wskaźniki wskazują się same. Rząd wskazuje się sam.
Są wspaniali…
Na czym kończą tacy, którzy nie umieją być rzetelni a w dziennikarstwie hołdują „obiektywizmowi” urzędowemu? Tacy pracownicy mediów prorządowych skupiają się na tym, jacy są wspaniali. Deklarują, że nie mają żadnych poglądów, a w pracy dziennikarskiej przyświeca im strzelisty akt zawierzenia sobie i tylko sobie. Oraz swoim szefom i politykom, którzy mają takie same poglądy jak przyklaskujący im dziennikarze.
…skierowcy wózków golfowych
Nie ma zresztą dobrej rady, dla tych którzy mają poglądy (źle jeśli krytykują rząd Tuska, dobrze jeśli walą jak w bęben w prawicę). Bo to wówczas kończy się okres dziewictwa i teściom już nie można kitu wcisnąć, że nie chodzi taki/taka do kościoła, bo stara się być obiektywny/obiektywna.
No, jest może jedna sugestia. Przyznaj się do poglądów, bo poglądy to zrobią. Uważaj jednak na to co mówisz, a broń Panie Boże – jeśli robisz newsy – nie demonstruj tego w programie informacyjnym.
Debaty o debatach
W końcu zdarzają się nawet piloci z lękiem wysokości, chociaż częściej w przyrodzie występują politycy, którzy nie znają się niczym. Na żadnej z dziedzin, którą zajmują się komisje, w których owi politycy zasiadają. Szczególnie komisje śledcze.
Najbardziej jednak nie znają się na swojej robocie dziennikarze, którzy bronią swoich koleżanek i kolegów mających prowadzić debaty polityczne w kampaniach prezydenckich a powinni prowadzić, najwyżej, wózek golfowy na politycznym polu polityków, którym służą.
Masz temperament, masz poglądy, jesteś wyrazistym publicystą, to nie zajmuj się debatą prezydencką – ta uwaga, zdaniem narratorów prorządowych, nie dotyczy Doroty Wysockiej-Schnepf oraz Justyny Dobrosz-Oracz, Marka Czyża, Tomasza Sekielskiego, Aleksandry Pawlickiej, Renaty Grochal…i innych.
W związku z zarzutami wobec zastępcy przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Agnieszki Glapiak, publikujemy w całości jej oświadczenie ze strony KRRiT:
Oświadczenie w sprawie działań Prokuratury wobec Zastępcy Przewodniczącego KRRiT Agnieszki Glapiak
Stanowczo sprzeciwiam się postępowaniu upolitycznionej Prokuratury, która postawiła mi zarzuty w sprawie odtajnienia fragmentów archiwalnego dokumentu „Plan użycia Sił Zbrojnych” wskazującego, że w razie agresji ze strony Rosji ma zostać oddana część Polski na wschód od Wisły.
Wiedza o tych planach nie była tajemnicą. Mieszkańcy Polski wschodniej podczas spotkań z Ministrem Obrony Narodowej Mariuszem Błaszczakiem wielokrotnie pytali czy to prawda. Odtajnione fragmenty jedynie potwierdziły informacje, które już od dawna funkcjonowały w przestrzeni publicznej.
Nie przyznałam się do winy. Zarzuty stawiane mi przez prokuraturę są absurdalne i motywowane politycznie. W kilkudziesięcioletniej pracy w administracji publicznej zawsze postępowałam zgodnie z prawem i przestrzegałam procedur. Nikt nigdy nie podważył mojego profesjonalizmu, kompetencji i zaangażowania. Nigdy nie złamałam prawa. Miałam dostęp do informacji niejawnych i postępowałam zgodnie z zapisami ustawy o dostępie do informacji niejawnych i nikt nigdy nie stwierdził, żebym w sposób niewłaściwy postępowała z takimi informacjami.
Jednocześnie podkreślam, że Służba Kontrwywiadu Wojskowego, która złożyła doniesienie w sprawie odtajnianiu fragmentów „Planu użycia sił zbrojnych”, w wyniku postępowania kontrolnego w tej sprawie uznała, że nie ma podstaw do stwierdzenia, że naruszyłam prawo.
Atak na mnie, zresztą już nie pierwszy, traktuję jako atak na konstytucyjny organ jakim jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, która stoi na straży wolności słowa i prawa obywateli do informacji. To próba przejęcia przez obóz rządzący pełnej kontroli nad całym rynkiem mediów w Polsce.
Mamy czasy bezprawia, w których nękanie i polowanie na niewinnych urzędników przez koalicję 13 grudnia na czele z Donaldem Tuskiem, stało się codziennością. I tylko Polski żal.
Sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej ma wnioskować o postawienie przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Macieja Świrskiego przed Trybunałm Stanu. „To farsa, proces pokazowy” – mówił przed posiedzeniem komisji szef KRRiT.
„Wszystkie moje prawa obywatelskie i prawa człowieka (…) zostały przez tę komisję połamane. Począwszy od prawa do obrony, a skończywszy na tym, że na przykład moje zażalenia na funkcjonowanie tej komisji w związku z łamaniem procedur są nieprzekazywane do organu nadzorczego jakim jest Trybunał Stanu” – mówił szef KRRiT.
Od ponad roku szef Krajowej Radyi przeciwstawia się nielegalnym działaniom bezprawnie wybranych władz TVP, PR i PAP. Rząd Donalda Tuska i większość parlamentarna wszczęły procedurę osądzenia przewodniczącego Krajowej Rady w rewanżu m.in. za to, że Świrski wstrzymał wypłatę abonamentu nielegalnie działającym mediom publicznym. Szef KRRiT tłumaczył, że wybrane z pominięciem Rady Mediów Narodowych władze TVP, PR i PAP nie mają prawa do pobierania abonamentu. Wypłaty abonamentu RTV ruszyły warunkowo podczas powodzi jesienią 2024 roku.
„To farsa i proces pokazowy. Proces, który jest farsą i to w takim białorusko-kafkowskim stylu – powiedział Świrski.
Próbę postawienia go przed TK Świrski określił jako chęć „zatrzymania rynku medialnego”.„Postawienie mnie przez Trybunałem Stanu jest decyzją, która uniemożliwi działanie KRRiT, ponieważ np. decyzje techniczne podejmowane z koncesjami itd. (…), cały ten proces zostanie wstrzymany. Zatem jeżeli chodzi na przykład o nabycie TVN, która jest dosyć ciężkiej sytuacji finansowej, także stoi pod znakiem zapytania w tym momencie, dlatego że KRRiT musi wyrazić zgodę na tego typu transakcję zgodnie z przepisami prawa” – mówił Świrski.
„Będę uczestniczył w pracach komisji, natomiast samej legalności obrad tej komisji nie uznaję, ale nie chcę też powodować takiego wrażenia, że czegoś się boję” – podkreślił szef Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Maciej Świrski.
Wypowiedź prezes SDP i dyrektor CMWP SDP dr Jolanty Hajdasz w sprawie opinii Centrum przesłanej do sądu w związku ze sprawą Donald Tusk – Tomasz Sakiewicz w sprawie satyrycznej okładki Gazety Polskiej z 2022 roku.
Bardzo doceniam to, iż ze względu na stanowisko CMWP SDP sąd przełożył ogłoszenie wyroku w tej tak bardzo kontrowersyjnej sprawie – w sumie za okładkę tygodnika Donald Tusk żąda od Gazety Polskiej ponad 200 tysięcy złotych odszkodowania i wielokrotnych, jeszcze bardziej kosztownych przeprosin. Jeśli będziemy akceptować taki sposób dyscyplinowania dziennikarzy za ich próby przedstawiania złożonych problemów społecznych to możemy na długo pożegnać się z wolnością słowa.
Zapewne o ten „efekt mrożący” panu Premierowi chodzi, by każdy dziennikarz, który chce w jednoznaczny sposób odnieść się do jego wyjątkowo bulwersujących słów, bał się to zrobić z uwagi na porażające, zupełnie nieadekwatne kary finansowe, tak jak w tym wypadku, gdy chodzi o jego skandaliczną wypowiedź „Kto wierzy w Boga, nie głosuje na PiS”
Ufam, że w tym wypadku sąd weźmie pod uwagę nie tylko subiektywne odczucia jednej osoby, jaką jest pan Donald Tusk, ale także konsekwencje wyroku dla wolności słowa w Polsce. Słowa premiera bez żadnego dodatkowego wysiłku z jego strony rozchodzą się błyskawicznie i w setkach tysięcy miejsc, tylko z tego powodu, że to powiedział premier, jedna, z najważniejszych osób w państwie.
Ci, którzy się z nim nie zgadzają nie mają takich narzędzi, ich głos nie jest słyszalny w takim samym stopniu, jak je premiera. Ten pozew powinien być oddalony jako bezzasadny. Premier nie powinien tłumić żadnej krytyki prasowej, a już na pewno nie tej na jego temat. To raczej on mógłby przeprosić tych, których dotknęły jego słowa, a na to zwróciła uwagę pozwana przez niego Gazeta Polska.
W siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przy ul. Foksal w Warszawie odbyła się w czwartek konferencja „Zbrodnia bez kary. ‘Likwidacja’ mediów publicznych w Polsce 2023 -2024”.Jak podkreślała organizator spotkania prezes SDP i dyrektor Centrum Monitoringu i Wolności Prasy SDP dr Jolanta Hajdasz o w rocznicę bezprawnego przejęcia przez rząd mediów publicznych w Polce i brutalnej pacyfikacji budynków TVP, PR i PAP, nadal trzeba przypominać o zamachu na wolność mediów, którego dopuściła się obecna koalicja.
(Wykorzystano jedną z części relacji z portalu Media Alert)
W konferencji uczestniczyli m.in. menadżerowie mediów i dziennikarze zwolnieni po tym, jak rok temu rząd bezprawnie przejął TVP, PR i PAP.
O roku bezprawia w mediach publicznych i prześladowania mediów komercyjnych dyskutowali m.in. prezes SDP i dyrektor CMWP SDP Jolanta Hajdasz, szef Radia Wnet i wieloletni prezes SDP Krzysztof Skowroński, wiceprezesi SDP Wanda Nadobnik i Mariusz Pilis, członkowie Zarządu Głównego SDP: Aleksandra Tabaczyńska, Maria Giedz, Hubert Bekrycht i Michał Karnowski – jeden z szefów i dziennikarz telewizji Polsce24 – oraz były prezes TVP Jacek Kurski, obecny, prawomocnie wybrany prezes TVP Michał Adamczyk. W dyskusji uczestniczyli również prezes PAP Wojciech Surmacz – obecnie szef Media Alert, Tomasz Sakiewicz – prezes TV Republika, Michał Rachoń dyrektor programowy stacji TV Republika, dawna dziennikarka TVP Anita Gargas, obecnie mająca swój kanał na YT, a także Adrian Borecki, Anna Popek – dawniej TVP, obecnie TV Republika i Janusz Życzkowski z TV Republika, który rok temu był jednym z szefów Gazety Wrocławskiej a wcześniej, jak inni uczestnicy konferencji, Łukasz Brodzik i Marek Poniedziałek, był jednym z szefów Radia Zachód. W panelu dotyczącym liwkidacji TV Biełsat wzięła udział pomysłodawczyni projektu i wieloletnia szefowa stacji zwolniona dyscyplinarnie przez TVP Agnieszka Romaszewska-Guzy i jej zastępca Aleksy Dzikawicki, który niedawno odszedł z Biełsatu.
Na konferencji był przez kilkanaście minut obecny dawny dziennikarz TVP Krzysztof Ziemiec a obecnie niezależny publicysta na YT, który – jak to określiła prezes Hajdasz „i jest i go nie ma”, bo z względu na warunki odejścia z TVP nie może nic powiedzieć. „Stanowi to wymowny przykład tego o czym rozmawiamy” – dodała szefowa SDP wskazując na puste krzesło dla Ziemca z jego wizytówką.
Bezprawie i odbiorcy
Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Maciej Świrski podsumował krótko działalność nielegalnych – w rozumieniu prawa, bo wybranych z pominięciem Rady Mediów Narodowych – władz TVP, PR i PAP.
„Mamy do czynienia z kompletnym bezprawiem – uchwały podjęte przez obecne, nielegalne władze mediów publicznych nie mają znaczenia prawnego” – podkreślił Świrski. „Strumień reklam został skierowany do tych, których rząd objął ochroną, czyli mediów komercyjnych – wspierającej koalicję rządządzą TVN i do Polsatu” – akcentował szef KRRiT.
Prowadząca konferencję prezes SDP Jolanta Hajdasz prezentując kolejnych uczestników spotkania zwracała uwagę na ogromne szkody po roku niszczenia mediów publicznych. „Stracili odbiorcy. Przede wszystkim oni. To ma swoje konsekwencje. Oglądalność na przykład TVP sięgnęła dna” – mówiła.
Szef TVP w latach 2016 – 2022 Jacek Kurski zwrócił uwagę na to, że TVP za jego prezesury realizując misję publiczną wyznaczała standardy pluralizmu medialnego w Polsce. „Tak drastycznego ataku i szybkiego przejęcia można było uniknąć, TVP miała instrumenty prawne” – mówił Kurski, którego kilka godzin wcześniej – na wniosek rządu premiera Tuska, zwolniono ze stanowiska w Banku Światowym w USA.
Wbrew wolności słowa
„Przede wszystkim relacja z rozwalania telewizji była kontr skuteczna dla strony, która zaatakowała polską wolność słowa. Przejęto TVP w warunkach przyzwolenia – zdrady części naszego obozu. Na przykład ówczesny dyrektor spraw korporacyjnych wwiózł bezprawnie poprzez parking służbowy uzurpatorów – podającego się za szefa rady nadzorczej pana Zemłę i nielegalnego szefa TVP pana Syguta – na 10 piętro, aby podpisać dokumenty” – opowiadał Kurski.
Zdj. z konferencji „Zbrodnia bez kary” od lewej: były prezes TVP Jacek Kurski, prezes SDP i dyrektor CMWP SDP Jolanta Hajdasz, wybrany 26 grudnia 2023 r. prezes TVP Michał Adamczyk, prezes PAP w latach 2018 – 2024 Wojciech Surmacz
Były prezes TVP podkreślił, że była możliwość „przeciągania” przejęcia TVP, gdyby wcześniej uszczelniono ochronę budynków, przede wszystkim gmachu H przy ul. Woronicza, skąd emitowano sygnał.
Przejęcie i „Wejście”
Świadkowie pacyfikacji budynków TVP przypuszczali, że atakujący skupią swoje siły na Placu Powstańców Warszawy, a nie na Woronicza. Wspominali, że ówczesny prezes TVP Mateusz Matyszkowicz był w siedzibie TV Republika skąd telefonował do Michała Adamczyka i Marcina Tulickiego prosząc o przyjazd do TV Republika.
Tulicki i Adamczyk, później wybrany na prezesa TVP, zostali w siedzibie telewizji publicznej w centrum Warszawy. I stamtąd kierowali protestem.
„Przejęciu mediów publicznych nie można było zapobiec, ale można było odwlec ją w czasie, opóźnić” – powiedział Michał Adamczyk.
Podczas nielegalnego przejęcia mediów publicznych doszło do bezprecedensowego brutalnego wtargnięcia wynajętych przez neo prezesów i późniejszych likwidatorów TVP, PR i PAP firm ochroniarskich, których pracownicy poturbowali nawet broniących mediów publicznych posłów prawicy. W opnii publicznej zapisał się fakt działania tzw. grupy Wejście złożonej m.in. z nielegalnego szefa i likwidatora PAP i członków władz Polskiego Radia. „Wejście” czuwało nad pacyfikacją mediów publicznych i całym procesem przejęcia TVP, PR i PAP. Mówiono o najgorszym – zdaniem wielu dziennikarzy – akspekcie zamachu na media publiczne – wyłączenia na kilkanaście dni sygnału TVP Info i oddziałów regionalnych TVP oraz wstrzymaniu na kilka dni emisji programów informacyjnych
Wiceprezes SDP i członek Rady Programowej TVP Wanda Nadobnik zwróciła uwagę, że telewizyjny polski nadawca publiczny, od siłowego i nielegalnego przejęcia przez rząd, systematycznie traci prestiżowo na arenie międzynarodowej. Przypomniała, że TVP od zmian ustrojowych jest członkiem Eurowizji. ” I to nie tylko w rozumieniu festiwalu Eurowizji. TVP dwadzieścia lat temu, w ramach tzw. News Group – forum wymiany materiałów między innymi reporterskich, byliśmy na 6. miejscu” – przypomniała Nadobnik. „Teraz zdarza się, że materiały do wymiany opisują kierownicy produkcji. I Genewa [siedziba Eurowizji – red.] zwróciła się do TVP z pytaniem, czy może zacznie tam jakiś dziennikarz pracować” – relacjonowała wiceprezes SDP.
Opisujący brutalne przejęcie Polskiej Agencji Prasowej, jej prezes w latach 2018 – 2024 Wojciech Surmacz – obecnie prezes Media Alertu – mówił o szczegółach prób pacyfikacji budynku PAP przy ulicy Brackiej w Warszawie. „Nie rozważaliśmy nigdy wariantu siłowego w PAP” – mówił Surmacz.
Prezes PAP w latch 2018 – 2024 Wojciech Surmacz – szef Biznes Alert
„Gdybyśmy mieli taką ekipę jak w TVP na Placu Powstańców, to PAP do dziś nie byłaby przejęta” – powiedział „Teraz powinno się powołać nowe media publiczne. A media konserwatywne, adresuje to również do siebie, powinny się uczyć zarabiania pieniędzy” – podsumował Surmacz.
***
(częśc relacji sdp.pl)
Brak sygnału
Druga część debaty dotyczyła m.in. sposobu niszczenia mediów publicznych i zwolnień dziennikarzy z TVP, PR i PAP. Dyskuje na te tematy prowadził szef Radia Wnet i wieleoletni prezes SDP Krzysztof Skowroński. Ostrzegł on przed bagatelizowaniem skutków ataku na media publiczne sprzed roku i przedstawił dziennikarza Adriana Boreckiego, który 20 grudnia był reporterem TVP Info. „Mamy tutaj redaktora Boreckiego – świadka wyłączenie sygnału, jak to przebiegało” – zapytał Skowroński.
Borecki przypomniał, że sygnał TVP Info wyłączono 20 grudnia 2023 r. o 11.18, o 12.00 nie wyemitowano południowych „Wiadmości” i wówczas Borecki wszedł, za zgodą swoich ówczesnych, szefów na antenę TVP1 i podczas „Agrobiznesu” poinformował widzów o medialnym zamamchu stanu i próbie przejęcia TVP. PR i PAP. „Była decyzja – spróbujmy powiedzieć ludziom prawdę. Mówiłem co mi serce podpowiadało i co powinienem wówczas do ludzi powiedzieć. Trwało to ponad 30 sekund” – relacjonował Borecki. Potem zablokowano także to, co mówił dziennikarz. Wieczorem mailowo Boreckiego i wielu innych dziennikarzy zwolniono z obowiązku świadczenia pracy. Borecki w styczniu 2024 r. o 7.00 rano przed swoim domem został zaczepiony przez – jak mówił – „dziwnych ludzi”, którzy próbowali mu wręczyć zwolnienie dyscyplinarne.
Odzieranie z godności
Anita Gargas autorka programu śledczego w TVP podkreśliła, że przez lata rządów prawicy telewizja publiczna starała się równoważyć przekaz tzw. mainstreamu. „To była próba balansowania przekazów informacyjnych w tamtych czasach” – oceniła dziennikarka. Anna Popek z TV Republika, która wiele lat pracowała w TVP zwróciła uwagę na próbę wykluczania dziennikarzy mediów publicznych ze środowiska. „Czyli przypisywanie nam, dziennikarzom wszystkich wyimaginowanych win partii politycznej. Słowa << Ty nie masz prawa, jesteś propagandystką>> odzieranie ludzi z godności” – przypominała Popek.
Michał Karnowski dziennikarz konserwatywnych mediów, m.in. telewizji wPolsce24 i wPolityce, opowiadał, że miał poczucie, że robi coś ważnego, kiedy spędził poprzednie święta i Sylwestra wspierając protestujących z TVP. „Myślę, że każdy, kto bronił mediów publicznych, także w TVP na Palcu Powstańców, dobrze się zapisał w historii polskiego dziennikarstwa” – mówił Michał Karnowski.
Szef TV Republika i Gazety Polskiej Tomasz Sakiewicz zaauważył, że bezprawne przejęcie mediów publicznych było efektem pewnych przygotowań koalaicji 13 grudnia. „To. co o zaczęło się 19 grudnia jest oczywiście efektem rodzącego się autorytaryzmu władzy, która jak wszystkie władze autorytarne zaczyna od ataku na wolność słowa” – wskazał Sakiewicz.
Usunąć można wszystko
Sekretarz generany SDP, rok temu dziennikarz PAP Hubert Bekrycht, wyrzucony dyscyplinarnie z pracy za publikacje o nielegalnym przejmowaniu mediów publicznych podkreślił, że w protestach przeciwko temu „medialnemu zamachowi stanu” ważni są przede wszystkim niezależni dziennikarze. „To jest czas próby. Próby dla protestujących przeciw medialnemu bezprawiu rządu Tuska” – powiedział Bekrycht „Czas próby dla dziennikarzy” – dodał.
Dyrektor programowy TV Republika Michał Rachoń zaznaczył, że w przewidywaniu eskalacji ataków na media publiczne zawiodła wyobraźnia atakowanych dziennikarzy medió publicznych. „Jest nam trudno sobie wyobrazić, aby jednego dnia z archiwów wszytskich polskich bibliotek zniknęły wszystkie papierowe egzemplarze, na przykłąd Gazety Wyborczej czy Gazety Polskiej” – podkreślił Rachoń. „Rzeczywistośc cyfrowa, w której żyjemy, daje możliwość każdemu pułkownikowi rympałkowi usunąć, co tylko będzie chciał” – zaznaczył współautor Resetu (wraz z prof. Sławiowirem Cenckiewiczem).
W dyskusji o mediach lokalnych i przejmowaniu ich przez nielegalne władze mediów publicznych wzięli udział, między innymi, Janusz Życzkowski z TV Republika związany rok temu z prasą dolnośląską, Łukasz Brodzik i Marek Poniedziałek związani z województweem lubuskim dziennikarze, którzy pozwali m.in. Radio Zachód. „Mamy już sukces, sąd nakazał dalsze zatrudnienie nas [Brodzika, Poniedziałka i Daniela Sawickiego – red.] w rozgłośni” – powiedział Brodzik.
***
Trzecią część konferencji poświęcono likwidacji TV Biełast po dyscyplinarnym zwolnieniu z pracy szefowej stacji Agnieszki Romaszewskiej-Guzy i odejściu jej zastępcy Aleksego Dzikawickiego. Dyskusję na ten temat prowadził wiceprezes SDP Mariusza Pilis, który – co podkreślał – również „dołożył swoją cegiełkę” do utworzenia stacji.
TV Wolność
„Biełsat to było przedsięwiżięcie znakomicie przygotowane do swojej roli. Kanał, przez kilkanaście lat rozwinął się w sposób absolutnie spektakularny” – jest to jedna z najlepszych inicjatyw, jaka zdarzyła się państwu polskiemu” – mówił podczas konferencji Pilis. „Zwłaszcza w obszarze informacji i przestrzeni tworzenia wolności, na wschód od polskiej granicy, w sferze państwa postsowieckiech” – dodał wiceprezes SDP zwracając uwagę, że to nie tylko kilkanaście godzin programu dziennie po białorusku, rosyjsku i ukraińsku, ale w Biełsat stworzył znakomite narzędzia internetowe dla swoich odbiorców.
Zwolniona dyscyplinarnie z TVP w marcu br. wieloletnia dyrektor Biełsatu Agnieszka Romaszewska-Guzy zwróciła uwagę, że los TVP został przesądzony już w grudniu 2023 roku. Wówczas – jak wspominała – na Woronicza w budynkach TVP zaroiło się od służb i policji. „To, muszę przyznać, zrobiło na mnie duże wrażenie. Pierwsz raz coś takiego wydarzyło się od 32 lat, kiedy związana byłam z Telewizją Polską.Wszystko było poobstawiane służbami, jakby tam miała być okupacja” – mówiła Romaszewska-Guzy.
„Przy końcu stycznia 2024 roku wiedziałam już, że będzie źle, zwałaszcza, iż MSZ zapowiedział ograniczenia w finansowaniu Biełsatu” – wspominała była szefowa stacji. Prezes SDP Jolanda Hajdasz zwróciła uwagę, że sprawa Biełsatu pokazuje bez maski atakujących rok temu media publiczne. „Biełsat i jego likiwdacja to bardzo sprawa ważna, ukazująca oblicza tych, którzy niszczą media publiczne” – powiedziała Hajdasz.
Konferencja SDP i CMWP SDP po roku od „likwidacji” mediów publicznych. 19 grudnia, od 9.30. Będzie transmisja online na sdp.pl. Poznaj szczegóły!
Rok temu media publiczne w Polsce zostały siłowo przejęte przez rząd Donalda Tuska. Stało się to przy użyciu wynajętych rm ochroniarskich i policji. Zlekceważono przy tym obowiązujące prawo mediów, bo status TVP S.A., Polskiego Radia S.A., Rozgłośni Regionalnych Polskiego Radia i Polskiej Agencji Prasowej regulują specjalne ustawy, a nie akty prawne niższego rzędu. Jak przebiegało przejmowanie mediów publicznych? Jak wyrzucano z pracy dziennikarzy Dlaczego doszło do tej sytuacji i jakie są jej konsekwencje dzisiaj – na te i inne pytania odpowiemy w trakcie konferencji.
Maciej Świrski, Jacek Kurski, Michał Adamczyk, Michał Rachoń, Anita Gargas, Anna Popek, Adrian Borecki, Krzysztof Ziemiec, Marcin Tulicki, Wojciech Surmacz , Hubert Bekrycht, Łukasz Brodzik i Agnieszka Romaszewska – Guzy to paneliści , którzy wystąpią na konferencji. W roli gospodarzy – Jolanta Hajdasz, Krzysztof Skowroński i Mariusz Pilis.