JOLANTA HAJDASZ na zaprzysiężeniu – KAROL NAWROCKI: Walczyć trzeba z tymi, którzy naród pchają do upadku i do upodlenia

Takiej inauguracji prezydentury jeszcze nie było. Ogromne tłumy ludzi z biało czerwonymi flagami na ulicach stolicy, radość, wzruszenie i podniosły charakter uroczystości na każdym kroku, w każdym punkcie programu ze środy 6 sierpnia 2025 roku.

I co dla nas wymowne i ważne, wśród zaproszonych oficjalnych gości tylu dziennikarzy, że trudno uznać to za przypadek. Ufam, że jest to zapowiedź dobrej współpracy Prezydenta Karola Nawrockiego z naszym środowiskiem i poważnego traktowania przez niego nabrzmiałych i nawarstwiających się od lat problemów dziennikarzy i mediów.

Niestety, nie udało się to zbyt dobrze za prezydentury Andrzeja Dudy, choć wielu z nas ocenia ją bardzo pozytywnie i wielu rozumie gigantyczne problemy, z jakimi musiał się zmierzyć na przestrzeni obu kadencji PAD.  Nie zamierzam w tym miejscu analizować i roztrząsać tego co było (czy nie było, a wg nas powinno było być), ale po ludzku jest nam przykro, że były prezydent na koniec swojej kadencji  nie ułaskawił naszego kolegi Mateusza Teski skazanego w niejawnym procesie karnym za zadanie pytania rzecznikowi prasowemu. Taki zwykły ludzki gest, którego zabrakło. To jest jak symbol dla naszego środowiska, sytuacja jak z koszmarnego snu, gdy dziennikarz widzi, że w razie kłopotów zostanie na placu boju sam, bo wsparcie środowiska nic nie znaczy, nikt się nie liczy z apelami, pismami i prośbami, gdy wielu znanych, popularnych i cenionych dziennikarzy podpisuje się pod wnioskiem o ułaskawienie, bo wyrok jest jawnie niesprawiedliwy, bo przeczy wolności słowa i niezależności dziennikarskiej itd, itp…. Oby takie wyroki naprawdę stały się historią. To akurat jest w stanie zmienić Prezydent, bo on dysponuje prawem łaski.

Może jednak zacznę od wymienienia tych, których zaproszono oficjalnie na tę uroczystość i którzy wraz z wieloma innymi zaproszonymi gośćmi oglądali zaprzysiężenie Prezydenta Karola Nawrockiego w Sali Kolumnowej Sejmu.  Nie jest to żadna pełna lista, wymieniam tylko tych, których udało mi się dostrzec, ale to zestawienie jest wymowne. I prawie wszyscy to członkowie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Anita Gargas, Dorota Kania, Monika Rutke, Grzegorz Górny, Michał Rachoń, Jarek Olechowski, Marcin Wolski, Krzysztof Ziemiec, Jacek Karnowski, Marcin Tulicki, Jacek Kurski, Rafał Ziemkiewicz, Małgorzata Raczyńska-Weinsberg, Michał Adamczyk, Cezary Gmyz… Oczywiście, każdy dziennikarz w trakcie takich uroczystości i tak zawsze jest w pracy, więc od strony wizerunkowej to zrozumiałe, że się zaprasza tych, którzy generują zasięgi, ale ufam, że nie był to taki tani zwyczajny polityczny koniunkturalizm Kancelarii Prezydenta, tylko chęć wskazania kogo się szanuje i z jakim środowiskiem chce się współpracować.

Na sali było zresztą wiele znajomych twarzy i nie byli to tylko politycy. Prof. Zybertowicz, prof. Krasnodębski i prof. Stanisław Mikołajczak, prof. Ryba i Piotr Bernatowicz, Maciej Szymanowski i Józef Orzeł, Marcin Dybowski i tylu innych, społeczników, działaczy, naukowców i pracowników mediów.  Z całą pewnością są to ludzie ideowi, od lat angażujący się w pracę i działalność na rzec innych, zgodnie z dewizą Bóg, Honor Ojczyzna. Spontaniczne oklaski w trakcie oglądanego przecież na ekranie telewizora orędzia świeżo zaprzysiężonego Prezydenta, skandowanie jego imienia i nazwiska, a nawet ocierane łzy wzruszenia u niektórych, to świadectwo tego, że chyba wszyscy mamy poczucie uczestnictwa w wydarzeniu wyjątkowym.  Wielki dzień dla Polski – te słowa słyszałam najczęściej.

Wybaczam tę pogardę z którą się spotkałem w trakcie kampanii prezydenckiej powiedział Karol Nawrocki, co w Sejmie przyjęto gromkimi oklaskami. Pogarda ta wyrażała się w tym roku w tylu środkach masowego komunikowania, że jako całe środowisko powinniśmy  chyba przygotować na ten temat jak najobszerniejszy Raport. Kto i kiedy rozpoczynał nagonkę, co było jej główną treścią, gdzie ona rezonowała i kto to napędzał, to pytania na które wreszcie trzeba spróbować dać odpowiedź. Winnych trzeba chociaż wskazać i nazwać po imieniu i nazwisku.

Jeszcze dłużej zebrani w Sali Kolumnowej klaskali, gdy usłyszeli, że „tak dalej rządzić nie można” i że powołana będzie Rada Naprawy Ustroju Państwa i że pod kierownictwem Prezydenta rozpoczną się prace nad nową Konstytucją, którą powinna być gotowa do przyjęcia w 2030 r.  Jej częścią zapewne będą zapisy dotyczące wolności słowa, niezależności mediów i prawa każdego obywatela do głoszenia swoich poglądów , a więc znowu, w myśl znanego hasła „nic o nas bez nas” warto by się włączyć i współpracować.  To samo dotyczy projektów  już bliższych w terminie realizacji jak choćby nowa ustawa medialna, czy ustawa o procesach typu SLAPP, a nawet szumnie zapowiadana przez Adama Bodnara likwidacja art. 212 kk. czy tzw. ustawa o mowie nienawiści. Warto upewnić się, że nowy Prezydent widzi zagrożenia związane z niektórymi obowiązującymi, a także tymi proponowanymi przepisami.

 

Karol Nawrocki zakończył swoje orędzie – jak sam się wyraził – lekcją polskich Ojców Niepodległości z roku 1918 r. To uniwersalne, ponadczasowe przesłanie, warto więc je po raz kolejny przypomnieć.   Prezydent zacytował Lecha Kaczyńskiego, który powiedział że „warto być Polakiem”, cytował Romana Dmowskiego, który powtarzał, że   „jesteśmy Polakami i mamy obowiązki polskie”, przypomniał Józefa Piłsudskiego, który mówił, że „niepodległość nie jest dana nam raz na zawsze”, oraz to, że „wrażliwości społecznej możemy się uczyć od Wojciecha  Korfantego”, bo on przypominał, że „główną powinnością państwa  jest służenie, służenie polskim obywatelom i ludziom”, więc i  ja jako prezydent też nie jestem od niczego innego, tylko od służenia . Walczyć trzeba z tymi, którzy naród pchają do upadku i do upodlenia. Niech Bóg błogosławi Polsce, niech żyje Polska – zakończył Karol Nawrocki. Mocne, poważne wystąpienie w Sejmie. Dobry początek.

W  Katedrze Warszawskiej uderzająca była nieobecność przedstawicieli rządzącej koalicji. Nawet katolik Szymon Hołownia nie zdobył się na to, by w święto Przemienienia Pańskiego, jakie przypada właśnie 6 sierpnia uczestniczyć w czymś tak ważnym dla ludzi wierzących, jak Msza św. Smutny to był widok, gdy w pierwszej ławce obok byłego już Prezydenta Andrzeja Dudy i jego żony siedział tylko wicemarszałek z Konfederacji Krzysztof Bosak i politycy Prawa i Sprawiedliwości. Z  drugiej strony może to i lepiej, niech skończy się ta hipokryzja pseudokatolików i ich wizja kościoła , który „ma łączyć, a nie dzielić”. Tym razem mieli taką dobrą okazję wcielić w życie to co głoszą ci „otwarci katolicy”  i jak zwykle nawet z tego nie chcieli skorzystać.

Ale i bez nich  było pięknie i podniośle. Kilkudziesięciu księży przy ołtarzu i Bogurodzica i Mazurek Dąbrowskiego, i Boże coś Polskę i Pieśń Konfederatów Barskich, i kwiaty na grobach przedwojennych prezydentów,  przy tablicy upamiętniającej Marię i Lecha  Kaczyńskich i pry sarkofagach prymasów – kardynałów Augusta Hlonda i Stefana Wyszyńskiego. I jeszcze te słowa do Karola Nawrockiego skierowane w poruszającej homilii arcybiskupa Adriana Galbasa „doświadczy Pan góry Tabor i góry Kalwarii,  bo nasze codzienne życie rozgrywa się pomiędzy tymi dwiema górami: pomiędzy Taborem i Kalwarią. Doświadczamy na przemian śmiechu i łez, pocieszenia i strapienia, radości i smutku. Mamy „siniaki i cekiny”, jak śpiewa jedna ze współczesnych artystek polskiej sceny. Nie ma na świecie nikogo, kogo życie byłoby tylko samą euforią i nie ma nikogo, kogo życie byłoby samą tylko tragedią. Zawsze jest wesele i pogrzeb, szczęście i nieszczęście, „z górki” i „pod górkę”, posiadanie i strata. I chodzi o to, byśmy – jako wierzący – mieli pewność, że we wszystkim jest z nami Chrystus. Przeżywając szczęście, byśmy nie popadli w pychę, a przeżywając nieszczęście, byśmy nie wpadli w rozpacz.(…).

Tak jest i tak będzie również w życiu Pana Prezydenta – powiedział abp Galbas.  Także on doświadczy „prawa falowania”, tego, że będzie i tak i siak. Góra Kalwaria i góra Tabor. Oby w ciągu najbliższych pięciu lat intensywność tych gór nie rozłożyła się w Pana życiu, w Pana posługiwaniu i w życiu Pana rodziny po połowie, a tym bardziej, oby nie zdominowało to co trudne i ciężkie, ale nie jesteśmy naiwni: wiecznego Taboru na pewno nie będzie, pięć usłanych różami lat nie nadejdzie – powiedział duchowny (…) ale  jeśli statek nie wie do, którego portu płynie – mówi Seneka – wtedy każdy wiatr jest mu przeciwny”. Jeśli nie wiem, jaki jest cel mojego życia, wtedy wszystko jest trudniejsze, wszystko będzie jakby przeciwko mnie –  mówił  przejęciem abp metropolita warszawski.

I właśnie to zdanie zapadło mi najmocniej w pamięć, bo dotyczy także naszego środowiska, nas dziennikarzy.  Też musimy „znaleźć port, do którego płynie nasz statek”, cel, do którego powinniśmy dążyć w najbliższych latach, my, czyli nasze środowisko, nasze Stowarzyszenie.  Najwyższy czas poszukać aktualnej koncepcji zawodu dziennikarskiego, sformułować nową Kartę Etyczną Mediów (bo obecna coraz mniej uwzględnia realia współczesności), czy zawalczyć o jakiekolwiek zabezpieczenia socjalne dla dziennikarzy. Brzmi utopijnie, ale może jednak warto spróbować. Gdy wieje wiatr zmian, warto dać mu się ponieść.

 

                                                                                                               

 

Z uroczystości inaugurujących prezydenturę Karola Nawrockiego

prezes SDP i dyrektor CMWP SDP Jolanta Hajdasz

 

 

O wynaturzeniach w przekazie pisze HUBERT BEKRYCHT: Dziennikarscy rachmistrzowie

Uczono mnie, że źródła są najważniejszymi filarami powstawania jakiegokolwiek materiału dziennikarskiego. No cóż albo się wiele zmieniło albo po prostu ludziom mediów się nie chce sprawdzać źródeł. Co nie zmienia faktu, że jak piszesz o „fałszerstwach wyborczych” to masz to udowodnić, a nie liczyć głosy.

Na antenie TVN obserwowaliśmy żenujący spektakl „transparentności” liczenia głosów. Troje sędziów najpierw męczyło się, aby otworzyć worek z głosami ze spornej komisji (nie mówili w TVN, czy to rzeczywiście ten worek), a potem liczono głosy. I doliczono się. Jednego spornego głosu, który mógł być oddany na prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego a nie na prezydenta-elekta Karola Nawrockiego. Przypomnę, jeden głos.

Sekundanci chaosu

Co tak bulwersuje? Już nawet nie to, że rząd Donalda Tuska nie umie przegrywać, nie to także, iż „zarzuty” wobec procedur liczenia są na poziomie małego dziecka skaczącego z dywanu na podłogę…

To, co działo się po „uruchomieniu” mechanizmu zohydzania Nawrockiego i to, co robiły rządowe media po przekazaniu prezydentowi elektowi zaświadczenia PKW o wyborze są zaledwie literówką w ogromnym tekście o bólu liberalno-lewackich środowisk po wyborach prezydenckich. To, co naprawdę groźne to włączanie się prorządowych dziennikarzy do „ogólnonarodowego liczenia głosów”.

To oni przecież sekundowali w wywoływaniu nieufności do kwestionowania wyników wyborów wygranych przez Karola Nawrockiego prawie taką samą przewagą głosów, jaką pięć lat temu wygrał Andrzej Duda z Rafałem Trzaskowskim. Czyli, nie „znikomą” jak piszą lizusi z redakcji sprzyjających Tuskowi.

Liczenie na antenie..?

Dziennikarscy rachmistrzowie nie są odosobnieni, ale to oni nakręcają histerię, podnoszą krzyk tam, gdzie nie westchnęli nawet po wyborach parlamentarnych w październiku 2023 roku. Gdzie byli owi „strażnicy” etyki zawodowej, kiedy ewidentnie łamano ordynację wyborczą i prawo powszechne przewożąc autobusami (!) grupy wyborców z okręgu do okręgu, tam, gdzie możliwy był mandat jeszcze jednego przedstawiciela ówczesnej opozycji.

Gdzie byli owi uśmiechnięci żurnaliści przytakujący obecnemu rządowi, kiedy w nocy stały ogromne kolejki przed lokalami wyborczymi w niepewnych dla PO okręgach wyborczych? To byli ludzie, którzy swój głos oddali nie raz kilka godzin po zamknięciu lokali… Już nazajutrz po zakończonych wyborach. I ludzie ci nie byli na terenie lokali wyborczych, bo teren to tylko najwyżej kilka metrów przez siedzibą obwodowej komisji wyborczej, a nie kilkaset metrów wokół budynku.

„Akcję profrekwencyjną” rozdają ciepłe napoje i pizzę prowadzili w tych kolejkach przyszli posłowie, przyszłej koalicji. Mało? Widać, jeśli uczciwi nie reagują, mało. Z kronikarskiego obowiązku przypomnę, że wyborów parlamentarnych sprzed prawie półtora roku nie zakwestionowała konserwatywna opozycja.

A potem będzie wstyd…

Teraz, po wyborach prezydenckich wygranych przez Karola Nawrockiego, doszedł autentyczny element podżegania, obrzydliwego podżegania. Do czego? Do przestępstwa polegającego na pomawianiu członków komisji w całej Polsce, że nie „przypilnowali” wyborów. Lub je „sfałszowali”.

W kraju, gdzie administracja państwowa – definicyjnie to także administracja samorządowa – jest we władaniu PO, TD (której już nie ma, ale jest) i Lewicy (nie wiadomo, czy jest). Byłoby to wszystko paradne, gdyby nie chodziło o teoretycznie możliwą wojnę domową po zamachu stanu. Za mocno? A czymże jest namawianie do kwestionowania legalnych wyborów?

Ludzie z rządu nie ukradną wyborów, ale niesmak po ich medialnych akolitach „liczących” nasze głosy pozostanie…

 

Hubert Bekrycht

 

 

Gala rozdania nagród Oddziałów Wielkopolskiego i Lubuskiego SDP

Trzeci raz z rzędu, w pięknych wnętrzach Muzeum Narodowego w Poznaniu, na Zamku Przemysła odbyła się Gala wręczania nagród w konkursie Oddziałów Wielkopolskiego i Lubuskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. We wtorek, 10 czerwca w gościnnych progach Zamku zgromadziło się liczne grono laureatów i ich bliskich oraz ludzi mediów.

Na konkurs wpłynęło 48 zgłoszeń od dziennikarzy prasowych, radiowych, telewizyjnych i internetowych z województwa lubuskiego i wielkopolskiego. Jury pod przewodnictwem prezes Zarządu WO SDP, prezes SDP red. Jolanta Hajdasz (w dniu wręczenia nagród odebrała nadany przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę Złoty Krzyż Zasługi – były gratulacje od Koleżanek i Kolegów z  WO i LO SDP).

W jury byli też: red. Barbara Miczko – Malcher, red. Aleksandra Tabaczyńska, red. Krzysztof Chmielnik, przedstawiciel LO SDP, red. Ryszard Gromadzki, red. dr Wiesław Kot, red. Jan Martini oraz Barbara Napieralska, przedstawicielka NSZZ Solidarność Region Wielkopolska. Solidarność jest fundatorem Nagrody dla Młodych Dziennikarzy im. Wojciecha Cieślewicza.

W Gali rozdania nagród udział wzięli: Jarosław Lange przewodniczący NSZZ „Solidarność” Regionu Wielkopolska, Tomasz Łęcki, dyrektora Muzeum Narodowego w Poznaniu i gospodarz miejsca, a także Marta Mleczko, dyrektor Centrum Kultury „Park Dzieje” w Murowanej Goślinie.

Jury postanowiło przyznać, w sumie, 17 nagród i wyróżnień w czterech kategoriach: Nagroda Główna, Virtuti Civili, Nagroda im. Wojciecha Dolaty i Nagroda dla Młodych Dziennikarzy im. Wojciech Cieślewicza.

Nagrodzeni dziennikarze otrzymali okolicznościowe dyplomy, nagrody pieniężne oraz vouchery na weekendowy pobyt w Domu Dziennikarza w Kazimierzu Dolnym.

Wyróżnieni z kolei otrzymali książki autorstwa Grzegorza Kucharczyka pt. „ Monarchia Polska” oraz bilety na widowisko ‘Ogień i Krzyż” ufundowane przez Centrum Kultury „Park Dzieje”.

 

PIOTR ROBAKOWSKI I ROMAN WAWRZYNIAK laureatami Konkursu Dziennikarskiego 2025 Wielkopolskiego i Lubuskiego Oddziału SDP!

Ponadto, po raz czwarty Zarząd Wielkopolskiego Oddziału SDP, uhonorował wybitnych dziennikarzy związanych z regionem.

LAUR 2025 Wielkopolskiego otrzymali prof. Grzegorz Kucharczyk i prof. Piotr Grochmalski

Dotychczasowi Laureaci:

Laur WO SDP 2021 – laureaci red. Barbara Miczko Malcher , red. Sławomir Kmiecik

Laur WO SDP 2023 – laureaci red. Piotr Lisiewicz, red. Grażyna Wrońska

Laur WO SDP 2024 – red. Wanda Różycka – Zborowska, red. Wiesław Kot, i miesięcznik dla ministrantów KnC  Króluj nam Chryste z okazji jubileuszu XX lecia istnienia.

https://sdp.pl/laur-wielkopolskiego-oddzialu-sdp-2025-dla-prof-piotra-grochmalskiego-i-prof-grzegorza-kucharczyka/

 

Wyrok dla dwóch sprawców zamachu na maltańską dziennikarkę DAPHNE GALIZIĘ

Są wyroki skazujące dwóch członków gangu odpowiedzialnych za wybuch samochodu – pułapki, w którym 8 lata temu zamordowano maltańską dziennikarkę Daphne Caruanę Galizię – podała Europejska Federacja Dziennikarzy. Organizacja poinformowała, że wyroki skazujące dla Roberta Agiusa i Jamiego Velli, wydane przez ławę przysięgłych w La Valletcie 5 czerwca, są przełomowym krokiem w walce z długoletnia bezkarnością przestępców.

Wciąż trwa postępowanie w sprawie domniemanego organizatora zamachu na dziennikarkę. Jej rodzina i przyjaciele wielokrotnie apelowali o przyspieszenie postępowania.

Zginęła, bo była dziennikarką

Wyrok zapadł po sześciotygodniowym procesie. Stało się to jednak prawie osiem lat po tragicznej śmierci dziennikarki 16 października 2017 roku. Dwaj mężczyźni, będący częścią maltańskiego podziemnego świata przestępczego, zostali uznani za winnych zdobycia materiałów wybuchowych o przeznaczeniu wojskowym i dostarczenia ich płatnym zabójcom, którzy dokonali morderstwa.

Maltańskie media przewidują, że dwie kolejne osoby zamieszane w spisek mający na celu zabicie Galizii z powodu jej dziennikarskiego śledztwa, trafią do więzienia.

Wciąż nie ma wyroku dla domniemanego zleceniodawcy

Dotychczas pięć osób zostało uznanych za winnych udziału w zamachu, jedna osoba przyznała się do winy – to pośrednik, który został ułaskawiony bo złożył zeznania obciążające zleceniodawcę zamachu na Galizi.

Domniemany mózg zamachu na dziennikarkę, Yorgen Fenech, wpływowy maltański biznesmen, oczekuje obecnie na proces. Fenech został zwolniony z aresztu za kaucją w lutym 2025 roku.

hub

 

„Obława Augustowska w oczach świadka” spotkanie w Klubie Publicystyki Kulturalnej

W tym roku obchodzimy 80 rocznicę dramatycznych wydarzeń Obławy Augustowskiej. Była to operacja wojskowa Armii Czerwonej, NKWD raz LWP i UB w lipcu 1945 roku na Suwalszczyźnie. Głównym jej celem była eksterminacja zbrojnego podziemia niepodległościowego i pacyfikacja ludności. To największa zbrodnia komunistyczna w Polsce po zakończeniu II wojny światowej. W czasie Obławy Augustowskiej zostało zatrzymanych około 7 tysięcy osób. Ponad 600 nigdy nie wróciło do swoich domów – zostały zamordowane i pochowane w nieznanym miejscu.

Klub Publicystyki Kulturalnej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zorganizował specjalne spotkanie, poświęcone upamiętnieniu tragedii, połączone z zaprezentowaniem książki „Obława Augustowska w oczach świadka”, autorstwa dr Teresy Kaczorowskej.

Rozmowę i dyskusję poprowadziła dr Jolanta Hajdasz, prezes SDP w siedzibie Stowarzyszenia na Foksal.

Spotkanie w Klubie Publicystyki Kulturalnej od prawej: autorka Teresa Kaczorowska i prezes SDP prowadząca spotkanie Jolanta Hajdasz
zdj. Aleksandra Tabaczyńska

Bohaterem publikacji jest ksiądz prałat Stanisław Wysocki – niezłomny kapłan, świadek historii i społeczny bojownik  o prawdę o Obławie Augustowskiej. To właśnie on, między innymi, w lipcu 1945 r. stracił ojca i dwie siostry, których na jego oczach zabrali Rosjanie z pomocą polskich komunistów. Teresa Kaczorowska zaprezentowała działalność duszpasterską kapłana oraz wpływ wydarzeń sprzed lat na całą jego drogę życiową. Zebrani, mogli wysłuchać świadectwa mecenasa Tadeusza Komosy, ucznia ks. Wysockiego. Stwierdził on, że określenie „lekcje” religii, zupełnie nie pasują do gorących dyskusji na temat prawd wiary, podczas których kapłan nauczał.

W wydarzeniu wzięła też udział Maria Lamers z Krakowa, wnuczka katyńska, która akompaniując sobie na gitarze, zaśpiewała kilka autorskich pieśni patriotycznych. Publiczność usłyszała między innymi „Apel ofiar Obławy Augustowskiej”, do której słowa ułożyła bohaterka spotkania, a muzykę Maria Lamers. Artystka opowiedziała, że gdy Teresa poprosiła ją o napisanie muzyki do swojego wiersza, udała się do biblioteki w Krakowie. Aby wniknąć w atmosferę tamtych dni, chciała wypożyczyć wszystkie pozycje jakie są w placówce, dotyczące Obławy Augustowskiej. Wcześniej o tej tragedii nie słyszała. Okazało się, że jedyne książki, które istnieją to tylko autorstwa Teresy Kaczorowskiej. Nikt o tym poza nią nie pisał.

Maria Lamers z Krakowa, wnuczka katyńska, która akompaniując sobie na gitarze, zaśpiewała kilka autorskich pieśni patriotycznych. Publiczność usłyszała między innymi „Apel ofiar Obławy Augustowskiej”, do której słowa ułożyła bohaterka spotkania, a muzykę Maria Lamers zdj. Aleksandra Tabaczyńska

Uczestnicy spotkania usłyszeli też w jaki sposób udało się autorce oczyścić ks. Stanisława Wysockiego z pomówień na temat jego rzekomej współpracy z służbami PRL. Tą ostatnią w swoim życiu bitwę o honor i prawdę leciwy już wtedy prałat, również wygrał. Został formalnie oczyszczony. Dodatkowo Teresa Kaczorowska zaprezentowała list, który otrzymała od Ryszarda Ślizankiewicza, funkcjonariusza SB Wydziału IV KW MO później WUSW. Ślizankiewicz pisze, że według jego wiedzy nie prowadzono wobec księdza żadnych spraw operacyjnych, nie był on tajnym współpracownikiem SB, nigdy nie dostał takiej propozycji, niczego nie podpisał i na nikogo nie donosił.

Dr Teresa Kaczorowska, swoją książkę przesłała Ryszardowi Schnepfowi, synowi Maksymiliana Sznepfa, dowódcy Praskiego Pułku Piechoty, który to pułk wspomagał sowieckie siły w tej największej akcji eksterminacyjnej w Puszczy Augustowskiej. Komentarz jaki otrzymała można zamknąć w słowach: mój ojciec był bohaterem.

Teresa Kaczorowska– dr nauk humanistycznych, badaczka historii najnowszej, reporterka, poetka, członek Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Jest autorką 20. książek, w tym o zbrodni katyńskiej, Obławie Augustowskiej, ostatnie to: „Obława Augustowska” wydanej też w języku angielskim „The Augustów Roundup of July 1945”, „Dziewczyny Obławy Augustowskiej” i „Było ich 27” oraz wielu artykułów prasowych i prac naukowych. Uhonorowana wieloma odznaczeniami, m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski „Polonia Restituta” (2010 r.), Brązowym (2014 r.) i Srebrnym (2023 r.) Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”, Nagrodą Zygmunta Krasińskiego (2025 r.).

Maria Lamers – artystka wszechstronna: śpiewa, gra na gitarze, komponuje, maluje (absolwenta Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie), pisze piosenki, występowała w Piwnicy pod Baranami. Uczestniczka 6. The Voice of Poland (znalazła się w finale). Jej dziadek został zamordowany przez Rosjan w obozie jenieckim w Katyniu.

Link do „Apelu ofiar Obławy Augustowskiej”: słowa: Teresa Kaczorowska, muzyka i wykonanie: Maria Lamers:

O kończącej się, wyjątkowo brutalnej, kampanii wyborczej pisze ANDRZEJ KLIMCZAK: Błoto zwycięstwa

Obserwując tegoroczną kampanię wyborczą trudno oprzeć się wrażeniu, że przestała ona spełniać rolę jaką określają encyklopedyczne definicje, które mówią, że: „jest to etap wyborów, w którym za pomocą różnych środków i działań komitety wyborcze promują wśród wyborców swoich kandydatów i programy, wykorzystując m.in ogół środków masowego przekazu”.

 Obecna władza, od momentu przejęcia sterów w państwie, interpretuje tę zasadę według własnego widzimisię i pewnie niebawem usłyszymy, że tak rozumieją prawo wyborcze. W tym prawo do obrzucania konkurentów politycznych błotem i najniższej kategorii, obrzydliwymi pomówieniami.

Niestety, w tym procesie bierze udział spora grupa osób, które przypisują sobie tytuł „dziennikarza” lub „redaktora”, chociaż w rzeczywistości są zupełnie uzależnionymi od ideologii marketingowcami dalekimi od dziennikarstwa, które statutowo ma być rzetelne i zawsze świadczyć prawdę.

Rządowa ekipa Donalda Tuska zachowuje się od początku kadencji jak przysłowiowa „małpa z brzytwą”, na wszelkie sposoby zrażając własny elektorat. Oczywiście z wyłączeniem „betonu” zwolenników, którzy w większości nie tyle są za koalicją, ale przepełnieni zaciekłą, niewytłumaczalną nienawiścią, przeciw jej konkurencji.

Przedwyborcze deklaracje z roku 2024, mówiące o „przywróceniu państwa prawa i wprowadzeniu dobrobytu społecznego”, przekonały sporą grupę wyborców do oddania głosu na rządząca obecnie koalicję. Ci którzy niedowierzali nowej władzy, nie podejrzewali jednak, że aż tak bardzo można sprzeniewierzyć się własnym obietnicom.

Pamiętam, jak kilka dni po wyborach parlamentarnych, jedna z gazet zwróciła się do mnie z prośbą o komentarz, w którym miałem odnieść się do przyszłości polskich mediów. Napisałem wówczas, że na pewno nastąpią zmiany w zarządach wielu redakcji – jak to bywało przy kolejnych wymianach ekip politycznych – ale dziennikarze raczej mogą być spokojni, bo nowa władza nie składa się z idiotów, którzy represjonując żurnalistów budowaliby sobie na początku kadencji tak znaczącą opozycję. Pomyliłem się. Kilka dni później dokonano prawdziwego zamachu na publiczną telewizję i radio. Dokonano tego bezprecedensowego aktu przemocy, pomimo, że media te były do opanowania na drodze pokojowej w ramach zgodnych z prawem zmian legislacyjnych.

Na dodatek zaczęto likwidować programy, które były nie tylko wartościowe, ale też niezwykle ważne chociażby jako „platformy międzynarodowe”.

Kolejne wyczyny ekipy Donalda Tuska i agresja skierowana przeciwko Kościołowi i politycznej konkurencji – oskarżanie o czyny których nie popełniono – wyraźnie wskazywały i wskazują nadal na próbę niedemokratycznego zmonopolizowania przestrzeni politycznej wszelkimi metodami – najczęściej tylko noszącymi znamiona prawa a w efekcie będącymi jedynie naiwnie brzmiącą jego interpretacją.

Doprowadzono też to sprowadzenia polityki na poziom o skali dotychczas nieznanej – prostacki, wulgarny, pełen kłamstw i pomówień.

Autorzy tego błota – ci ze sceny politycznej jak i ogromnej przestrzeni medialnej, wydają się wierzyć w swoją niekończącą się bezkarność. Nie przewidzieli jednak tego, że zmęczone społeczeństwo zaczyna mieć dość takich działań, które są szkodliwe dla Polaków i Polski. Coraz częściej spotykam ludzi, którzy w wyborach parlamentarnych głosowali za obecną koalicją – dzisiaj zarzekają się, że tego błędu nie powtórzą. Są też i tacy, których do głosowania na Karola Nawrockiego przekonała paradoksalnie… ekipa Donalda Tuska, wprowadzając wyborczy zamęt, snując przedwyborcze zarzuty, używając w kampanii nie tylko stronniczych mediów, firm PR, ale też państwowych instytucji.

I znowu paradoksalnie… im więcej błota rzuconego na Karola Nawrockiego, tym większe jego szanse na zwycięstwo, bo dzięki temu przybywa przeciwników brudnej, wulgarnej kampanii.

A wystarczyło po wyborach parlamentarnych zachowywać się przyzwoicie i przestrzegać prawa. Gdyby tak było, to dzisiaj Karol Nawrockie nie powodowałby histerycznych reakcji rządzącej koalicji grzęznącej w błocie, które sama wytworzyła.

Andrzej Klimczak

 

 

PIOTR ROBAKOWSKI I ROMAN WAWRZYNIAK laureatami Konkursu Dziennikarskiego 2025 Wielkopolskiego i Lubuskiego Oddziału SDP!

Na konkurs wpłynęło 48 zgłoszeń od dziennikarzy prasowych, radiowych, telewizyjnych i internetowych z województwa lubuskiego i wielkopolskiego.

Jury WO i LO SDP w składzie: 

dr Jolanta Hajdasz – przewodnicząca Jury, prezes Zarządu WO SDP, red. Barbara Miczko – Malcher, red. Aleksandra Tabaczyńska, red. Krzysztof Chmielnik,red. Ryszard Gromadzki, red. dr Wiesław Kot, red. Jan Martini i Barbara Napieralska, NSZZ Solidarność Region Wielkopolska, przedstawiciel sponsora Nagrody Młodych Dziennikarzy po posiedzeniu i głosowaniu w dniach  14 i 22 maja b.r.  przyznało następujące nagrody w Konkursie Dziennikarskim 2025: 

  • dwie równorzędne Nagrody Główne WO i LO SDP  w wysokości 1000 zł  oraz vouchery  na pobyt weekendowy dla 2 osób do Domu Dziennikarza w Kazimierzu Dolnym

za najciekawsze, najbardziej wartościowe materiały dziennikarskie, poruszające aktualne i najistotniejsze problemy społeczne i polityczne

  • reż. Piotr Robakowski za film dokumentalny „Podpalenie Katedry Gnieźnieńskiej” (publikacja IPN TV, 2021) „Piękno – polskich rzek-Wełna” (10/2023) oraz „Kościoły z drewna – Klępsk” (publikacja kosciołyzdrewna.pl10/2024)
  • red. Roman Wawrzyniak za „Forum Romanum” czyli prawy głos Poznania, autorski program publicystyczny w mediach społecznościowych oraz film „Poznań bez serca”, film dla młodych o Pomniku Najświętszego Serca Pana Jezusa, czyli Pomnik Wdzięczności w Poznaniu (publikacja Forum Romanum, 11/2024)
  • trzy równorzędne Nagrody Virtuti Civili SDP  w wysokości 500 zł oraz vouchery  na pobyt weekendowy dla 2 osób do Domu Dziennikarza w Kazimierzu Dolnym

za szczególną odwagę dziennikarza w podejmowaniu i realizacji trudnych oraz społecznie ważnych tematów:

  • red. Mateusz Teska za reportaż „Samowola deweloperska urzędników” (Magazyn Anity Gargas, YouTube, 11.04.2024)
  • red. Maciej Piotrowski za cykl „Kancelaria”, reportaż „Prezes i jego prywatny folwark” oraz reportaż „Horror Amandy z Kolumbii” (TVP 1 w likwidacji, 2024)
  • red. Michał Bondyraza audycje „Męskim okiem” emitowane w Radiu Emaus odc. 104 z Marcinem Jeziornym (2/2024) odc.113 z Adamem Pacześnym (9/2024) odc. 114 z Bartoszem Waliszewskim (9/2024) 

  wyróżnienia:

  • red. Łukasz Brodzik za artykuły pt. „Urząd zaprosił, rodzice nie przyszli. Bez przełomu w Szprotawie. W tle naciski na media” „Nie będzie likwidacji Społecznej Szkoły w Szprotawie. Dzięki naszemu zaangażowaniu szkoła nie została zlikwidowana i działa do dziś.”, „Trzy lata walki z uciążliwym składowiskiem w Mirocinie Dolnym. Setki mieszkańców bez ogrzewania we Wschowie.” (Radio Zachód 2023)
  • red. Aleksandra Fedorska za artykuł „Niemcy tracą serce do migrantów” (publikacja tysol.pl, 18.06.24)
  • red. Daniel Sawicki – „Polityczne fuchy. Miękka korupcja czy troska o samorząd?” (publikacja Gazeta Lubuska, 2023), „Wiosna to „Różowe czuby”, a Czarzastego czas odwołać – oto rozmówki działaczy lubuskiej lewicy” (publikacja Gazeta Lubuska, 2022)
  • dwie równorzędne Nagrody im. Wojciecha Dolaty SDP  w wysokości 500 zł oraz vouchery  na pobyt weekendowy dla 2 osób do Domu Dziennikarza w Kazimierzu Dolnym

za dziennikarstwo, które wyróżnia się szczególną rzetelnością i fachowością: 

  • redAleksander Karwowski za artykuły „Lądek Widmo”, „Kłodzko podnosi się po raz drugi” (publikacja Przemiany na Szlaku Piastowskim, X 2024)
  • redArkadiusz Jakubowski za artykuły „Szeptucha z Dolska” (publikacja Miesięcznik Topagrar, 5/2024), „Powódź obnaża słabość systemu”, „Sprostać wyzwaniom starości na wsi” (2x publikacja Miesięcznik Topagrar, 11/2024)

Wyróżnienia:

  • ks. red. Mariusz Sokołowski  – za reportaż „Safira” (publikacja Radio Emaus, 9/2024)
  • red. Wojciech Wybranowski za artykuł „Mord w Świętym Gaju. Czy tak właśnie było? Fabularyzowana historia zbrodni na św. Wojciechu”. (Głos Wielkopolski, 4/2023)
  • red. Łukasz Sakowski za artykuły „Prawda o płci i transseksualizmie. Łukasz Sakowski: moja historia” (publikacja https://holistic.news,2/2024) ,  „Trzecia płeć nie istnieje. Nie jest nią hermafrodytyzm” (publikacja https://holistic.news, 7/2024)
  • red. Piotr Tomczyk i red. Hubert Jach za audycję Kalejdoskop medialny (Polskie Radio w likwidacji, publikacja 3/20024)
  • Nagroda dla Młodych Dziennikarzy im. Wojciecha Cieślewicza w wysokości 1000 zł ufundowana przez Zarząd Regionu Wielkopolska NSZZ Solidarność
  • red. Bartosz Schaefer – „W kamasze” (publikacja Radio Zachód – Rozgłośnia Regionalna Polskiego Radia w likwidacji w Zielonej Górze, 10/2024)

„Wszyscy chcą szpitala” (publikacja Radio Zachód – Rozgłośnia Regionalna Polskiego Radia w likwidacji w Zielonej Górze, 10/2024) „Dziura na dziurze” (publikacja Radio Zachód – Rozgłośnia Regionalna Polskiego Radia w likwidacji w Zielonej Górze, 5/2024

wyróżnienie 

  • red. Gabriela Masztafiak: audycje z cyklu „Ponad Horyzont” p.t.  „Jak zostałem antyterrorystą? Strzelaniny, wojny gangów i Polska lat 90” (publikacja Radio Debata, YouTube 6/2024), „Czy lewica w Polsce stała się zakładnikiem mniejszości i aktywistów? O co walczą dziś feministki?” (publikacja Radio Debata, YouTube, 9/2024), „Nie ma innej Rosji– czemu Rosjanie potrzebują cara? Kompleksy wobec Polski, walka o Globalne Południe.” (publikacja Radio Debata, YouTube 10/2024)

Wszystkie osoby wyróżnione otrzymają nagrody książkowe ufundowane przez wydawnictwo Biały Kruk  oraz bilety na nocne widowisko „Orzeł i Krzyż” ufundowane przez Centrum Kultury „Park Dzieje” w Murowanej Goślinie.

Nagrody zostaną wręczone podczas uroczystej Gali Konkursu WO i LO SDP 10 czerwca b.r. o godz. 17.00 w Zamku Królewskim Przemysła na Górze Przemysła w Poznaniu.

 

Gratulujemy !

Gorący apel CMWP SDP do Prezydenta Andrzeja Dudy o ułaskawienie red. Mateusza Teski

Apelujemy o skorzystanie z prawa łaski wobec red. Mateusza Teski. Byłoby to wyrazem najwyższej troski o wartości konstytucyjne, na straży których stoi Pan Prezydent, zważywszy że utrzymanie wyroku skazującego w niniejszej sprawie stanowi realne zagrożenie dla wolności mediów w Polsce – napisała Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP w piśmie do Prezydenta Andrzeja Dudy apelując o ułaskawienie red. Mateusza Teski skandalicznie skazanego prawomocnie z art. 212 kk za zadanie pytania mailem rzecznikowi prasowemu publicznej instytucji.  W obronie dziennikarza występowało CMWP SDP .  Pismo do PAD zostało wysłane 2 kwietnia b.r. 

Red. Mateusz Teska został skazany za rzekome zniesławienie sędziego Sądu Okręgowego (w stanie spoczynku) w związku z przesłaniem do instytucji publicznej pytań dotyczących jego działalności. Spowodowało to wniesienie przeciwko niemu aktu oskarżenia z art. 212 § 1 k.k.  17 lipca 2024 r. Sąd Rejonowy w Płocku – VII Wydział Karny uznał dziennikarza za winnego i wymierzył mu karę 2 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 40 godzin w stosunku miesięcznym oraz nałożył obowiązek przeproszenia pokrzywdzonego. Na skutek wniesienia apelacji przez obrońcę, Sąd Okręgowy w Płocku – V Wydział Karny Odwoławczy wydał w dn. 5 marca 2025 r. wyrok, w którym utrzymał skazanie w mocy z tym, że w miejsce kary ograniczenia wolności orzekł karę grzywny w wymiarze 150 stawek dziennych po 20 złotych. Proces przebiegał w trybie niejawnym , dlatego nie możemy cytować pisma, za które red. M. Teska został skazany, ani przedstawić okoliczności, których dotyczyło.

Według oceny CMWP, w przedmiotowej sprawie miało miejsce rażące naruszenie praw obywatelskich dziennikarza. W związku z powyższym CMWP podjęło monitoring sprawy, w postępowaniu sądowym przedstawiło sądowi karnemu opinię w charakterze amicus curiae (przyjaciela sądu), a obecnie zwraca się o uwzględnienie wniosku dziennikarza o zastosowanie prawa łaski.

Należy podkreślić, że red. Mateusz Teska jako dziennikarz wykonywał swoje konstytucyjnie i ustawowo chronione prawa. Samo tylko wysłanie pytań do instytucji publicznej nie może być uznane za czyn przestępny. Przeciwnie, jest to praktyka stanowiąca realizację art. 54 ust. 1 Konstytucji RP, w myśl którego każdemu zapewnia się wolność pozyskiwania informacji. Działanie to było również zgodne ze standardami pracy w mediach, bowiem stanowiło próbę weryfikacji stanu faktycznego, a zatem rutynowy element warsztatu dziennikarskiego. Zgodnie z art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe (t.j. Dz.U. 2018 poz. 1914), prasa jest zobowiązana do prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk. Nadto w myśl art. 12 ust. 1 pkt 1 pr. pras., dziennikarz jest obowiązany zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło. W związku z powyższym skazanie dziennikarza za czynności mające bezpośrednie oparcie w przepisach prawa oraz stanowiące standardowy element jego pracy zawodowej należy uznać za szczególnie rażące naruszenie praw obywatelskich, zwłaszcza jeżeli zważyć, że informacje o których zweryfikowanie się ubiegał, nigdy nie zostały opublikowane.

Rzetelna analiza niniejszej sprawy nie może również pominąć kwestii statusu oskarżyciela. Prywatny akt oskarżenia w niniejszej sprawie wniósł sędzia, a więc funkcjonariusz publiczny. Na gruncie krajowego i europejskiego orzecznictwa sądowego przyjmuje się, że osoby piastujące funkcje publiczne podlegają szerszej krytyce i powinny wykazywać większy stopień tolerancji wobec działań dziennikarzy, ponieważ mają tzw. „grubszą skórę”. Oczywistym jest, że roztrząsanie działalności osób publicznych (a tym bardziej zadawanie pytań na ten temat) leży w interesie społecznym i jest ważnym zadaniem dziennikarzy. Jest także kluczowe dla istnienia wolnego społeczeństwa, gdyż bez możliwości zadawania pytań i formułowania ocen (zwłaszcza trudnych i niewygodnych) opinia publiczna byłaby zdeformowana i nie mogłaby prawidłowo funkcjonować.

CMWP SDP pragnie podkreślić, że wyrazicielem kontroli społecznej, a także krytyki w demokratycznym państwie prawa jest m. in. prasa, która powinna stać na straży interesu społecznego i publicznego jako tzw. „watch dog”.  Zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, ograniczenia w zakresie korzystania
z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw. W doktrynie prawa konstytucyjnego przyjmuje się, że ograniczenia wolności i praw obywatelskich mogą być wprowadzane jedynie wtedy, gdy są konieczne i proporcjonalne.

W tym kontekście skazanie dziennikarza za zadanie pytania i to nieopublikowanego uchybia obydwu tym kryteriom, naruszając zarówno zasadę demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji), jak i zasadę wolności prasy (art. 14 i art. 54 Konstytucji). Demokratyczne państwo prawa obowiązane jest chronić dziennikarzy dających wyraz opinii publicznej jako przedstawicieli wolnej prasy, nie zaś ich represjonować. Jak podkreślono wyżej, wolna prasa jest jednym z podstawowych warunków istnienia demokracji.

Uwzględniając powyższy stan faktyczny i prawny, CMWP SDP zakwalifikował zainicjowane przeciwko dziennikarzowi postępowanie jako tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), czyli strategiczny proces przeciwko partycypacji publicznej. Jest to narzędzie, które w istocie nie służy celom nakreślonym przez ustawodawcę, ale tłumi publiczną debatę i powoduje tzw. efekt mrożący (chilling effect), bowiem narażenie na przewlekłe i kosztowne postępowanie sądowe, a następnie skazanie skutecznie odstrasza nie tylko od wyrażania opinii, ale nawet zadawania pytań. Wyrok skazujący pociąga za sobą nie tylko wpis do Krajowego Rejestru Karnego, ale w tym przypadku również realne ryzyko zawodowego wykluczenia red. Mateusza Teski z rynku mediów. Trudności w otrzymaniu akredytacji parlamentarnej lub na inne ważne wydarzenia, brak możliwości pracy przy materiałach wrażliwych, spadek zaufania redakcji – to tylko niektóre z negatywnych skutków wyroku skazującego. Taki stan rzeczy jest nie do pogodzenia ze społeczną funkcją prasy, która jak wyżej podkreślono, jest obserwatorem życia publicznego i jednym z fundamentów demokratycznego państwa prawnego. Podejmowanie działań typu SLAPP zostało również ostatnio potępione w Rezolucji Parlamentu Europejskiego z dnia 11 listopada 2021 r. w sprawie wzmocnienia demokracji oraz wolności i pluralizmu mediów w UE, dotyczącej niewłaściwego wykorzystywania postępowań cywilnych i karnych do uciszania dziennikarzy, organizacji pozarządowych i społeczeństwa obywatelskiego (2022/C 205/01).

Chociaż art. 212 Kodeksu karnego przewiduje sankcje karne za zniesławienie, jednak jego stosowanie w kontekście działalności dziennikarskiej budzi poważne wątpliwości. Tego typu uregulowania są poddawane krytyce na forum międzynarodowym, ponieważ są wykorzystywane także do tłumienia krytyki i ograniczania wolności słowa. CMWP SDP stoi zatem na stanowisku, że stosowanie art. 212 k.k. przeciwko dziennikarzom stanowi narzędzie cenzury represyjnej. W związku z tym wielokrotnie opowiadało się za usunięciem tej normy z systemu prawnego.

Pragnę podkreślić – czytamy w piśmie podpisanym przed Jolantę Hajdasz , iż W ocenie Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP utrzymanie wyroku skazującego dla red. Mateusza Teski w ocenie środowiska dziennikarskiego jest próbą  zastraszania dziennikarzy i próbą wprowadzenia zakazanej przez Konstytucję RP cenzury prewencyjnej poprzez eliminowanie z przestrzeni publicznej niewygodnych dla niektórych środowisk i osób materiałów dziennikarskich. Dziennikarz postępował zgodnie z zasadami dziennikarskiego profesjonalizmu – zbierał materiał do publikacji prasowej zadając pytanie mailem rzecznikowi prasowemu publicznej instytucji. Dochował więc rzetelności i staranności, działał w interesie społecznym chcąc wyjaśnić ważny problem, o którym posiadł wiedzę. Niczego nie opublikował, a mimo to jest osobą skazaną w procesie karnym. Będzie wpisany do rejestru osób skazanych na równi z pospolitymi przestępcami, złodziejami czy nawet mordercami, oznacza także że np.  nie będzie mógł znaleźć zatrudnienia w jednostkach publicznych i nie będzie mógł otrzymać kredytu w banku, gdyż nie będzie mógł otrzymać „zaświadczenia o niekaralności”, które jest wymagane w w/w sytuacjach. Taka sytuacja jest więc zaprzeczeniem przestrzegania zasady wolności słowa w demokratycznym państwie.

Podsumowując, apelujemy o przychylenie się do wniosku i skorzystanie z prawa łaski wobec red. Mateusza Teski. Byłoby to wyrazem najwyższej troski o wartości konstytucyjne, na straży których stoi Pan Prezydent, zważywszy że utrzymanie wyroku skazującego w niniejszej sprawie stanowi realne zagrożenie dla wolności mediów
w Polsce.

Pismo do Prezydenta Andrzeja Dudy: TUTAJ

HUBERT BEKRYCHT: MEDIALNA MAJÓWKA, czyli dlaczego nie każdy musi być dziennikarzem

W Polsce znamy się na wszystkim. Na polityce, służbie zdrowia, piłce nożnej, geostrategicznych aspektach świata, wojnach i w końcu na dziennikarstwie. Last not least, media i problematyka dziennikarstwa jest z nami od wielu lat.

Jeśli ktoś nie chce się denerwować, proszę nie czytać tych zdań. Nie zamierzam bowiem być łagodny dla przedstawicieli mojego zawodu (dziennikarstwo to nie zawód, a charakter, ale jakichś słów muszę używać – hub). W dziennikarstwie fajne jest to, że można obserwować. I nie trzeba być, wbrew powszechnemu mniemaniu obiektywnym. Bo nie ma obiektywizmu, jest rzetelność.

„Obiektywizm”

Poza informacjami, które muszą być wyważone jak rama motocykla, dziennikarstwo dopuszcza w publicystyce – recenzje, komentarze polityczne i opinie, które „nie są poglądami redakcji”. Problemem zawodu są zatem zarażający głupotą tzw. dziennikarze obiektywni. Uważają oni, że „obiektywizm ów” to swego rodzaju matematyka i fizyka rządzących – nic nie można zmieniać, chyba, że rząd tak zarządzi.

Zaczyna się od budżetu. „Obiektywni” dziennikarze obecnie sprzyjający koalicji 13 grudnia – czyli, co drugi wielbiciel bezprawnego przejęcia przez premiera Tuska i jego akolitów, entuzjasta odebrania koncesji TV Republika i wPolsce24 oraz innych represji na mediach konserwatywnych – chcą, aby nikt nie polemizował z finansistami państwowymi. A że wskaźniki jakieś. Niech wskaźniki wskazują się same. Rząd wskazuje się sam.

Są wspaniali…

Na czym kończą tacy, którzy nie umieją być rzetelni a w dziennikarstwie hołdują „obiektywizmowi” urzędowemu? Tacy pracownicy mediów prorządowych skupiają się na tym, jacy są wspaniali. Deklarują, że nie mają żadnych poglądów, a w pracy dziennikarskiej przyświeca im strzelisty akt zawierzenia sobie i tylko sobie. Oraz swoim szefom i politykom, którzy mają takie same poglądy jak przyklaskujący im dziennikarze.

…skierowcy wózków golfowych

Nie ma zresztą dobrej rady, dla tych którzy mają poglądy (źle jeśli krytykują rząd Tuska, dobrze jeśli walą jak w bęben w prawicę). Bo to wówczas kończy się okres dziewictwa i teściom już nie można kitu wcisnąć, że nie chodzi taki/taka do kościoła, bo stara się być obiektywny/obiektywna.

No, jest może jedna sugestia. Przyznaj się do poglądów, bo poglądy to zrobią. Uważaj jednak na to co mówisz, a broń Panie Boże – jeśli robisz newsy – nie demonstruj tego w programie informacyjnym.

Debaty o debatach

W końcu zdarzają się nawet piloci z lękiem wysokości, chociaż częściej w przyrodzie występują politycy, którzy nie znają się niczym. Na żadnej z dziedzin, którą zajmują się komisje, w których owi politycy zasiadają. Szczególnie komisje śledcze.

Najbardziej jednak nie znają się na swojej robocie dziennikarze, którzy bronią swoich koleżanek i kolegów mających prowadzić debaty polityczne w kampaniach prezydenckich a powinni prowadzić, najwyżej, wózek golfowy na politycznym polu polityków, którym służą.

Masz temperament, masz poglądy, jesteś wyrazistym publicystą, to nie zajmuj się debatą prezydencką – ta uwaga, zdaniem narratorów prorządowych, nie dotyczy Doroty Wysockiej-Schnepf oraz Justyny Dobrosz-Oracz, Marka Czyża, Tomasza Sekielskiego, Aleksandry Pawlickiej, Renaty Grochal…i innych.

 

Wiceszefowa KRRiT krytykuje prokuraturę z powodu postawienia jej „absurdalnych i motywowanych politycznie” zarzutów

W związku z zarzutami wobec zastępcy przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Agnieszki Glapiak, publikujemy w całości jej oświadczenie ze strony KRRiT:

Oświadczenie w sprawie działań Prokuratury wobec Zastępcy Przewodniczącego KRRiT Agnieszki Glapiak

Stanowczo sprzeciwiam się postępowaniu upolitycznionej Prokuratury, która postawiła mi zarzuty w sprawie odtajnienia fragmentów archiwalnego dokumentu „Plan użycia Sił Zbrojnych” wskazującego, że w razie agresji ze strony Rosji ma zostać oddana część Polski na wschód od Wisły.

Wiedza o tych planach nie była tajemnicą. Mieszkańcy Polski wschodniej podczas spotkań z Ministrem Obrony Narodowej Mariuszem Błaszczakiem wielokrotnie pytali czy to prawda. Odtajnione fragmenty jedynie potwierdziły informacje, które już od dawna funkcjonowały w przestrzeni publicznej.

Nie przyznałam się do winy. Zarzuty stawiane mi przez prokuraturę są absurdalne i motywowane politycznie. W kilkudziesięcioletniej pracy w administracji publicznej zawsze postępowałam zgodnie z prawem i przestrzegałam procedur.  Nikt nigdy nie podważył mojego profesjonalizmu, kompetencji i zaangażowania. Nigdy nie złamałam prawa. Miałam dostęp do informacji niejawnych i postępowałam zgodnie z zapisami ustawy o dostępie do informacji niejawnych i nikt nigdy nie stwierdził, żebym w sposób niewłaściwy postępowała z takimi informacjami.

Jednocześnie podkreślam, że Służba Kontrwywiadu Wojskowego, która złożyła doniesienie w sprawie odtajnianiu fragmentów „Planu użycia sił zbrojnych”, w wyniku postępowania kontrolnego w tej sprawie uznała, że nie ma podstaw do stwierdzenia, że naruszyłam prawo.

Atak na mnie, zresztą już nie pierwszy, traktuję jako atak na konstytucyjny organ jakim jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, która stoi na straży wolności słowa i prawa obywateli do informacji. To próba przejęcia przez obóz rządzący pełnej kontroli nad całym rynkiem mediów w Polsce.

Mamy czasy bezprawia, w których nękanie i polowanie na niewinnych urzędników przez koalicję 13 grudnia na czele z Donaldem Tuskiem, stało się codziennością. I tylko Polski żal.

 

Agnieszka Glapiak

     Zastępca Przewodniczącego KRRiT