Zwolnieni dziennikarze z Radia Zachód przeciwko pracodawcy. Relacja CMWP SDP z pierwszej rozprawy

Przed Sądem Pracy w Zielonej Górze 28 listopada odbyły się dwa procesy z powództwa dwóch dziennikarzy zwolnionych z pracy w Regionalnej Rozgłośni Polskiego Radia – Radia Zachód. Oba są objęte monitoringiem CMWP SDP.  Obserwatorem procesów jest red. Aleksandra Tabaczyńska.

Radio Zachód rozwiązało z redaktorami Danielem Sawickim i Łukaszem Brodzikiem umowy o pracę  po siłowym przejęciu mediów publicznych i postawieniu ich w stan likwidacji. Od tej decyzji obaj dziennikarze złożyli odwołanie do Sądu Pracy, wnosząc o uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne (względnie o przywrócenie do pracy) oraz żądając także zabezpieczenia powództwa poprzez nakazanie pozwanemu dalszego zatrudniania powoda do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Na rozprawach, którym przewodniczyła sędzia Lidia Iwanowska stawili się Daniel Sawicki i Łukasz Brodzik oraz likwidator publicznego Radia Zachód Michał Iwanowski. Pani sędzia poinformowała, że do sądu wpłynęła opinia amicus curiae przesłana przez Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. Na sali był też obserwator CMWP. Sąd nie wyraził zgody na utrwalanie dźwięku i obrazu, a następnie zwrócił się do stron z pytaniem czy widzą jakąkolwiek szansę na polubowne rozstrzygnięcie sporu.

Pierwsza sprawa dotyczyła red. Daniela Sawickiego, który w odpowiedzi, oświadczył, że likwidator do dnia rozprawy nie wykonał zabezpieczenia, to znaczy nie przywrócił dziennikarza do pracy. Michał Iwanowski z kolei jest gotów do zapłaty trzykrotnego wynagrodzenia jednak nie widzi na ten moment możliwości przywrócenia dziennikarza do pracy.

Sprawa red. Daniela Sawickiego

Na prośbę sądu red. Daniel Sawicki opowiedział o okolicznościach zwolnienia z pracy: w Radiu Zachód pracowałem od 2018, a od 2020 na etacie, moje ostatnie obowiązki dotyczyły redakcji publicystyki i informacji. To praca w dużej części „na żywo”. W dniu wypowiedzenia byłem na antenie i zauważyłem połączenia z sekretariatu. Tych połączeń było tak wiele, że już to zapowiadało jakieś nietypowe wydarzenia i od kolegów dowiedziałem się, że likwidator wzywa i wręcza wypowiedzenia. Odmówiłem telefonicznie, więc przysłano mi je pocztą. W wypowiedzeniu, które kwestionuję podane są dwa powody zwolnienia. Pierwszy to niewłaściwe wykonywanie obowiązków. Jednak likwidator nie poparł tego twierdzenia żadnym przykładem. Merytoryczność mojej pracy, mojego przekazu na antenie mogą oceniać organy konstytucyjne takie jak KRRiT, czy Rada Mediów Narodowych oraz szefostwo radia. Jako dziennikarz miałem poparcie nie tylko ówcześnie rządzącej partii, ale też Nowoczesnej, PSL-u i Konfederacji. Jestem członkiem związków zawodowych Solidarność’80 i Sierpień’80. Przez sześć lat mojej pracy w Radiu Zachód nie otrzymałem żadnych uwag merytorycznych, żadnych upomnień – zeznał red. Daniel Sawicki.  Drugi powód to rzekoma likwidacja. Ta firma nie jest likwidowana, są zatrudniani nowi dziennikarze, programy, które prowadziłem nadal są na antenie, która aż huczy. Łącznie w radiu pracowało około 100 osób, a zwolniono tylko cztery. W grudniu 2023 roku poprzedni likwidator napisał maila, żeby spokojnie pracować, nie będzie żadnych zwolnień – mówił red. Daniel Sawicki.

Likwidator Michał Iwanowski twierdził, że kwestionował jednostronny przekaz red. Daniela Sawickiego oraz to, że w audycjach, w których dziennikarz brał udział porównywano wydarzenia przejęcia mediów narodowych do zamachu stanu z grudnia’ 80. Ponadto zarzucił dziennikarzowi brak pluralizmu i brak wyważenia, brak obiektywizmu i dociekania do prawdy oraz zapraszanie w charakterze ekspertów kolegów. Jako likwidator zgłosił likwidację do KRS. Ograniczył inwestycję, których wykonał 3% planu, zwolnił 4 osoby i zatrudnił nowe. Działalność radia jest prowadzona gdyż ustawodawca nie zdjął z Polskiego Radia obowiązku realizacji misji publicznej. Poinformował też sąd, że zaproponował pracę na takich samych warunkach płacowych jednak red. Sawicki odmówił. Na pytanie sądu, jakie stanowisko likwidator zaproponował, okazało się, że jest to poza dziennikarska praca w radiu – starszy specjalista do spraw marketingu i sprzedaży. Red. Daniel Sawicki poinformował sąd, że gdyby dostał pracę na podobnym stanowisku dziennikarskim,  które stracił, dziennikarskim to by tę pracę przyjął. Jednak nie chce pracować w marketingu i sprzedaży  podmiotu, który ma być likwidowany.

Sprawa red. Łukasza Brodzika

Na prośbę sądu dziennikarz  Łukasz Brodzik zrelacjonował wydarzenia związane ze zwolnienie go z Radia Zachód. Zależy mi na powrocie do pracy. W Radiu Zachód jestem przewodniczącym Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność. Ostatnie stanowisko jakie zajmowałem od stycznia 2023 roku to zastępca redaktora naczelnego. Likwidator, poprzez sekretariat wezwał mnie i w obecności kadrowej wręczył mi wypowiedzenie. Zawierało ono dwa powody zwolnienia mnie z radia: likwidacja spółki i nienależyte wykonywanie pracy. Podczas tego spotkania chciałem doprecyzować wymienione zarzuty, gdyż są bardzo ogólne. Likwidator, oświadczył: spotkamy się w sądzie. Na moje kolejne pytanie o to, kto wydał o mojej pracy taką opinię również odpowiedział mi: spotkamy się w sądzie – zeznawał Lukasz Brodzik.

Likwidacja radia, nie jest rzeczywistą przyczyną zwolnienia mnie z pracy, gdyż jest ona pozorna. Pracownicy nie są zwalniani. Mnie zwolniono pierwszego, w sumie wiem o czterech osobach w takiej sytuacji jak ja, a zatrudnionych jest około 100. Wiem też o kolejnych przyjęciach do pracy, zresztą słychać to na antenie Radia Zachód. Likwidator dalej nie jest wpisany do KRS i działa na mocy uchwały. Drugi zarzut dotyczący „nienależytego” wykonywania obowiązków, jest nieprecyzyjny, ujęty w sposób nieprawidłowy, bez przykładów na poparcie takiej tezy. Prowadziłem minimum dwa tysiące audycji, rozmów, programów. Ani jeden z nich nie został przywołany. Nie było na mnie skarg słuchaczy, podwładnych, współpracowników. Nie dostałem żadnej nagany – mówił zwolniony z pracy dziennikarz.

21 grudnia podczas audycji na żywo, gdzie rozmowa dotyczyła siłowego przejęcia mediów publicznych pracownicy (dwóch może trzech) przerwali nadawanie. To znaczy wyłączono dźwięk, rozłączono rozmowę telefoniczną z rozmówcą, a zamiast tego nadano oświadczenie. Jest to samowolne działanie na szkodę spółki, gdyż radio należy do infrastruktury krytycznej. Od likwidatora nie otrzymałem żadnej propozycji ugody, tylko możliwość pracy na czas określony na stanowisku starszy specjalista do spraw marketingu i sprzedaży. Jest to dla mnie nieakceptowalna propozycja zawodowa gdyż skutkuje ona nie tylko brakiem dostępu do mikrofonu, ale także zakazem pracy dla konkurencji. Nie mógłbym się wypowiadać w innych mediach – powiedział red. Lukasz Brodzik.

Pełnomocnicy obu dziennikarzy zwrócili się do sąd z wnioskiem, by likwidator przedłożył wykaz wszystkich zatrudnionych przez niego osób zarówno na umowy cywilno-prawne jak i na umowę o pracę po dniu wypowiedzenia dziennikarzom pracy to jest 26. stycznia 2024 roku. Sąd wyznaczył na zrealizowanie tego zadania termin 21 dni. Adwokaci dziennikarzy zwrócili się również z wnioskiem o pominięcie dowodu w formie płyty CD, gdyż nie zawiera wskazania dokładnego miejsca, gdzie dziennikarze naruszyli ustawę o Radiofonii i Telewizji, art. 21. i został sformułowany nieprawidłowo.

Sąd wyznaczył kolejną rozprawę na 27. marca 2025 roku i zapowiedział połączenie obu spraw. W obu sprawach CMWP SDP wysłało odrębne opinie amicus curie do Sądu w obronie dziennikarzy zwolnionych z pracy.

CMWP SDP w obronie red. Łukasza Brodzika, byłego publicysty Radia Zachód w Zielonej Górze

W związku z pozwem o uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne wniesionym przez red. Łukasza Brodzika przeciwko: Polskie Radio – Regionalna Rozgłośnia w Zielonej Górze „Radio Zachód” S.A., Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP zawiadamia o objęciu niniejszej sprawy monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela w zakresie wolności słowa, przedstawiając opinię amicus curiae (przyjaciela sądu). Według oceny CMWP w niniejszym postępowaniu zachodzi zagrożenie naruszenia praw red. Łukasza Brodzika.

Dn. 26 stycznia 2024 r. pracodawca – Polskie Radio – Regionalna Rozgłośnia w Zielonej Górze „Radio Zachód” S.A. rozwiązał z Panem Łukaszem Brodzikiem umowę o pracę z zachowaniem okresu wypowiedzenia. Od tej decyzji pracownik wniósł odwołanie do sądu pracy, wnosząc o uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne (względnie
o przywrócenie do pracy) i żądając zabezpieczenia powództwa poprzez nakazanie pozwanemu dalszego zatrudniania powoda do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Odnosząc się do zarzutów zawartych w treści wypowiedzenia, a także w odpowiedzi pozwanej spółki na pozew, CMWP pragnie zwrócić uwagę na nastepujące, bulwersujące  aspekty sprawy:

  1. Spółka „Polskie Radio – Regionalna Rozgłośnia w Zielonej Górze „Radio Zachód” S.A. hipotetycznie pozostaje w stanie likwidacji. Jednak mimo jej otwarcia, podejmowane działania zmierzają do restrukturyzacji Spółki, a nie do jej likwidacji. Wprawdzie w odpowiedzi na pozew Spółka wskazała iż dokonała formalnych czynności likwidacyjnych, co powód zakwestionował (kwestia ta jest sporna między stronami i wymaga ustalenia przez sąd). Niemniej, pozwana przyznała równocześnie, że „kontynuuje jedynie bieżącą działalność i oczekuje na wytyczne właściciela”. Abstrahując od oceny samej decyzji o likwidacji, twierdzenie to jest wewnętrznie sprzeczne. Po otwarciu likwidacji uchwałą walnego zgromadzenia, jedynym logicznym rozwiązaniem powinno być przeprowadzenie i zakończenie likwidacji, a nie „kontynuowanie bieżącej działalności i oczekiwanie na wytyczne właściciela”, bowiem właściciel nie może wydać żadnych innych „wytycznych” poza kontynuowaniem i zakończeniem likwidacji, chyba żeby uchylił uchwałę o likwidacji. Powyższe wskazuje, że celem otwarcia likwidacji nie była likwidacja faktyczna (rzeczywista). W praktyce pozwana pozbyła się wybranych pracowników, w tym również powoda.
  2. W odpowiedzi na pozew Spółka wskazała, że otwarcie likwidacji jest samodzielną i wystarczającą przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie. Twierdzenie to jest niezgodne ze stanem faktycznym i prawnym. Po pierwsze, czynności pozwanej spółki nie zmierzają do rzeczywistej likwidacji, ale raczej do restrukturyzacji. Po wtóre, na gruncie utrwalonego orzecznictwa Sądu Najwyższego nie ulega wątpliwości, że likwidacja zakładu pracy może być przyczyną wypowiedzenia jedynie wówczas, gdy jest rzeczywista, a przede wszystkim, gdy istnieje związek przyczynowy pomiędzy taką decyzją, a zwolnieniem konkretnego pracownika. Tymczasem w niniejszej sprawie  taki związek nie zachodzi , gdyż pracodawca zwolnił jedynie kilku pracowników i to tych, z którymi pozostawał w sporze.
  3. Odrębną kwestią jest sprzeczność otwarcia postępowania likwidacyjnego z ustawą. Nadal bowiem obowiązuje art. 64 ust. 1 ustawy z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji, z którego wynika, że szereg wymienionych tam podmiotów (w tym pozwana Spółka) istnieje z uwagi na obowiązek ustawowy, zatem do czasu zmiany lub uchylenia w/w przepisu nie może zostać zlikwidowana.
  4. Nie ulega żadnej wątpliwości, że powód jest jednym z pracowników, którzy założyli w pozwanej Spółce komisję zakładową NSZZ „Solidarność”. Powód wszedł do komitetu założycielskiego związku zawodowego, zatem w chwili wręczenia mu wypowiedzenia umowy o pracę podlegał z tego tytułu szczególnej ochronie. W tej sytuacji rozwiązanie z nim umowy za wypowiedzeniem bez zgody komisji zakładowej stanowiło rażące naruszenie przepisów prawa i przesądza o bezprawności wypowiedzenia. Należy podkreślić, że pozwana Spółka nie tylko takiej zgody  nie uzyskała, ale nawet o nią nie wystąpiła.  Jak wyżej wskazano, pozwana nie może się w niniejszej sprawie powoływać na likwidację zakładu jako podstawę do uchylenia szczególnej ochrony stosunku pracy powoda.
  5. Kolejnym aspektem sprawy jest zarzut nienależytego wykonywania przez powoda obowiązków pracowniczych (niezachowywania standardów). Spółka powołała się na wymóg bezstronności, wyważenia, niezależności itp. a także zarzuciła iż powód miał tych standardów nie zachowywać, a nawet je łamać. Jednakże w treści wypowiedzenia zarzut ten został ujęty w sposób ogólnikowy, nie poparty żadnymi konkretyzowanymi faktami. Powód ma słuszność wskazując, że w istocie nie wie, dlaczego został zwolniony z pracy, gdyż w istocie w wypowiedzeniu Spółka zawarła swoją ocenę (opinię) na temat pracy powoda, zamiast wskazać rzeczywistą i skonkretyzowaną przyczynę. Zarzuty te pozwana usiłuje skonkretyzować w odpowiedzi na pozew, co samo w sobie jest niedopuszczalne.
  6. Kolejnym aspektem sprawy jest zarzut nienależytego wykonywania przez powoda obowiązków pracowniczych (niezachowywania standardów). Spółka powołała się na wymóg bezstronności, wyważenia, niezależności itp. a także zarzuciła iż powód miał tych standardów nie zachowywać, a nawet je łamać. Jednakże w treści wypowiedzenia zarzut ten został ujęty w sposób ogólnikowy, nie poparty żadnymi konkretyzowanymi faktami.
  7. Z punktu widzenia prawa pracy nie są kluczowe zarzuty które pozwana Spółka wysunęła wobec Powoda w odpowiedzi na pozew, ale fakt, że nie zamieściła ich w wypowiedzeniu umowy o pracę, ograniczając się w jego treści do gołosłownych i lakonicznych sformułowań. Prawdopodobnie pozwana zamierzała zostawić sobie w ten sposób „furtkę” do doprecyzowania wypowiedzenia w toku procesu. Tymczasem z utrwalonego rzecznictwa Sądu Najwyższego jednoznacznie wynika, że choć nienależyte wykonywanie obowiązków pracowniczych może stanowić przyczynę wypowiedzenia, to jedynie wówczas gdy zarzut ten zostanie należycie skonkretyzowany. Wypowiedzenie powinno być uzasadnione i konkretne. Pozwana ograniczyła się jednak do ogólnikowych sformułowań, nie podając ani jednego konkretnego zarzutu. W konsekwencji dokonane wobec powoda wypowiedzenie umowy o pracę nie zawiera elementów niezbędnych na gruncie Kodeksu pracy oraz orzecznictwa i jako takie powinno zostać uznane przez sąd za nieuzasadnione.
  8. O ile należy się zgodzić, że publiczne radio nie powinna być radiem partyjnym, o tyle z samego faktu jego „publiczności” nie można wywodzić, jakoby dziennikarze tegoż radia mieli obowiązek unikania dyskusji na tematy polityczne i nie mogli przy tym wyrażać swoich poglądów. Skoro przed zmianą koalicji rządzącej demokratyczno – liberalne media notorycznie zarzucały, że telewizja i radio działają w sposób jednostronny na rzecz poprzedniej władzy, trudno zrozumieć, dlaczego po zmianie tejże władzy Spóła przyjmuje a priori założenie, iż oferowane przez nią  poglądy są „niezależne”. Pozwana zarzuca na przykład, że powód przedstawiał (rzekomo) w sposób korzystny informacje dotyczące partii rządzącej w latach 2015-2023 oraz skoncentrował się na krytyce i prezentowaniu w niekorzystny sposób informacji na temat partii wówczas opozycyjnych. Pomijając kwestię zasadności (lub nie) takiego zarzutu, należy zadać pytanie: czy gdyby powód postąpił odwrotnie tzn. krytykował ówczesną władzę i popierał opozycję, to jego przekaz byłby wg pozwanej Spółki „wyważony” i „pluralistyczny” i zachowałby pracę …. ? Wysuwając tego rodzaju zarzut, pozwana w istocie sama przeczy deklarowanej przez nią niezależności i stawia się w centrum politycznego sporu, pokazując że nie rozumie, czym w istocie jest pluralizm.
  9. Na uwypuklenie zasługuje również zarzut strony pozwanej – całkowicie chybiony – jakoby red. Łukasz Brodzik miał szerzyć uprzedzenia, negatywne stereotypy czy szowinizm. Zarzut ten został wysunięty w kontekście dyskusji o imigrantach. Tymczasem nie potrzeba specjalistycznej wiedzy, aby zorientować się, jakie są w praktyce skutki masowej imigracji w krajach Europy Zachodniej: strefy „no-go” zarządzane przez islamskie gangi w Szwecji, Norwegii, Niemczech czy we Francji, powtarzające się masowe zamieszki, dewastowanie mienia publicznego, zastraszanie zwykłych obywateli, szybujące wskaźniki przestępczości. Fakt ten jest powszechnie znany; na powszechnie dostępnych stronach na YouTube są setki filmów pokazujących imigrancką przemoc wobec funkcjonariuszy państwowych, podpalanie sklepów i publicznych budynków, a także przemoc wobec kobiet. Jeżeli krytyka tego typu skandalicznych zachowań jest przedstawiana przez pozwaną Spółkę jako „szowinizm”, oznacza to że pozwana sama nie zachowuje obiektywizmu, ale propaguje konkretny zestaw poglądów na tematy polityczne / publiczne – tyle, że przeciwstawny do poglądów prezentowanych w audycji red. Łukasza Brodzika, czego konsekwencją było jego zwolnienie z pracy. W ten sposób Spółka godzi w wolność słowa. Uważne zapoznanie się z treścią odpowiedzi na pozew wyraźnie na to wskazuje i przeczy twierdzeniom spółki co do pluralizmu i bezstronności.
  10. Kolejnym wymagającym uwagi Sądu aspektem jest zarzut, że znaczna część materiałów przygotowanych z udziałem Powoda zawiera opinie, które w przeciwieństwie do faktów nie poddają się prostemu potwierdzeniu lub falsyfikacji. Pozwany zdaje się tego nie rozróżniać. Tymczasem opinie z natury rzeczy mają charakter subiektywny, więc przypisywanie im sprzeczności z kryterium pluralizmu lub niezależności jest nieporozumieniem i nie ma na gruncie przepisów prawa logicznego uzasadnienia.
  11. Należy również wskazać, że analizowanie i roztrząsanie kwestii publicznych należy do ustawowych zadań radia, które analogicznie jak prasa, zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli
    i krytyki społecznej (art. 1 ustawy z dn. 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe). W myśl art. 3 ustawy z dn. 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji, do rozpowszechniania programów radiowych stosuje się przepisy prawa prasowego, o ile ustawa nie stanowi inaczej. Powód miał więc wszelkie prawa ku temu, aby w jego audycjach poddawano krytyce działania rządu, czy tryb wprowadzania zmian w mediach publicznych (odrębną kwestią jest, czy i na ile faktycznie tak było).  Działanie takie leży w interesie społecznym, bowiem jednym z warunków prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego jest wolność słowa. Dlatego też pozwany powinien liczyć się z możliwością takiej krytyki, zamiast ją tłumić. W tym kontekście red. Łukaszowi Brodzikowi nie można zarzucić niedopełnienia wymogów szczególnej staranności i rzetelności,  pluralizmu czy niezależności. Dodać należy, że jego zwolnienie z pracy stanowi poważne zagrożenie dla wolności słowa, gdyż powoduje tzw. efekt mrożący, odstraszając innych dziennikarzy od krytykowania władzy. Dziennikarze pełnią fundamentalną rolę w demokratycznym państwie prawa, a przestrzeganie zasady wolności słowa jest podstawą każdej demokracji.

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP

Warszawa, 22 listopada 2024 r.

sporządził : Michał Jaszewski, doradca prawny SDP

Powyższa opinia została przesłana do Sądu 25 listopada 2024.

 

TUSK JAK ANDROPOW? Czyli, o przeszukaniu u ROMASZEWSKIEJ. Przeszukaniu, którego jeszcze nie było

Likwidacja TV Biełsat i represje byłej szefowej stacji Agnieszki Romaszewskiej nabierają prędkości. Ktoś w rządzie Tuska włączył najwyższy bieg, przy okazji włączył Gazetę Wyborczą. Otóż, aby „nie szkodzić” Krelmowi prawdą nadawaną w programach kanału Biełsat likwiduje się tę telewizję. Ale informacja podana przez GW, że przeszukano mieszkanie Romaszewskiej, podczasy gdy takiego przeszukania nie było… to już szczyt propagandy rządu Donalda Tuska i szykan wobec opozycjonistki, której w PRL nie złamała komuna. Teraz jej też nie złamią. Trzymaj się Agnieszko!

W środę znowuzagrano kolejny akt kiepskiej sztuki autoratwa polskich służb specjalnych. To wyższy poziom nieustannego zastraszania dziennikarzy TV Biełsat, i tych, którzy jeszcze tam pracują i tych już wyrzuconych. Represje, także zastraszanie, skierowano oczywiście w stronę pomysłodawcy i wieloletniej szefowej Biełsatu Agnieszki Romaszewskiej. Z tym, że akurat ją – co pisałem na początku – nie jest tak łatwo zastraszyć. Służb Tuska nie spósób prównać do komunistycznej bezpieki, z którą Romaszewska, jako walcząca z PRL w podziemu opozycjonistka wraz, musiała się zmagać. Ojciec i matka byłej szefowej Biełsatu też poznali metody pracy SB. Czy są one inne niż obecne służby specjalnych demokratycznie wybranych rok temu władz?

GW podała w środę 20 listopada: „Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego weszli (…) rano do budynku TVP przy Placu Powstańców w Warszawie. Chodzi o śledztwo w sprawie zleceń na usługi informatyczne dla TV Biełsat’ – alarmowała GW. W tej samej GW uakazła się też informacja, że służby Tuska przeszukują mieszkanie Romaszewskiej – taką informację powołując się na gazetę Adama Michnika padała Polska Agencja Prasowa.

Czy ktoś to sprawdził? Nie. Bo wiele mediów ogłosiło, że trwa przeszukanie w mieszkaniu Romaszewskiej a była szefowa Biełsatu na swoim profilu na X zaprzeczyła, że rewizja jest w jej domu.

Romaszewska zresztą wielokrotnie zaprzeczała. Tak zastrzeżeniom prokuratury wobec niej jak i podejrzeniom o malwersacji w jej byłej już firmie. Na próżno. Bez żadnych dowodów, już wydano wyrok. Media przylne kolicjii rządowej mnożą tzw. pytania i publicystyczne bzdury manipulując okropnie, sugerując, że w TV Biełasat były jakieś nieprawidłowości. Te atakujące Romszewską media to… mistrzowie rzucania błotem…

Zresztą Romaszewska odpowiedziała dosyć szybko. Podsumowała te pomówienia na FB: „Co to k… mać ma być? Próba zniesławienia, zastraszenia???” – podkreśliła bardzo adekwatnie do sytuacji b. szefowa Biełsatu.

Romaszewska – Brejza 10:0

Odezwali się też politycy PO, nie wiem, czy w tym przypadku określenie mianem polityka tego pana jest zgodne z etyką dziennikarską, ale podaję dalej, że polityk PO te z się odezwał. Tak oto Krzystof Brejza nie sprawdziwszy niczego napisał na X: „CBA w TVP i w mieszkaniu byłej dyrektorki TV Biełsat. Nieoficjalnie wiadomo, że pod szczytnymi hasłami nadawania przekazu dla białoruskiej opozycji, kryła się machina do gigantycznych wyłudzeń, co szczególnie bulwersuje i wymaga wyjaśnienia. Coraz gęściej wokół propagandzistów, którzy nie dość, że ogłupiali naród, to jeszcze mieli lepkie łapki” – napisał Brejza myśląc, ze jest taki sprytny i może się przysłużyć propagandzie rządu TUska.

Natychmiast Brejzie odpowiedziała, też na platformie X, że – delikalnie to ujmując polityk pisze wyssane z palca kłamstwa i pomówienia. Czy ja wiem, czy tak „wyssane z palca”? I Romaszewska tak odpowiedziała Brejzie wczesnym środowym popołudniem. „Już 144 osoby podały dalej Pański wpis zawierający zniesławiające mnie treści. Rozumiem że oczekuje Pan na pozew i ma Pan zamiar dołożyć się do mojej emerytury?”. Brejza nie odpowiedział. Chyba. Bo kogo interesuje oświadczenie człowieka powielającego kłamstwo

Andoropow wiecznie żywy

Oczywiście policja, prokuratura i służby pracują nad udowodnieniem czegoś, czego nie są w stanie udowonić, bo nikt nie uwierzy w „Przekręty Romaszewskiej”, ale cóż rząd każe służby muszą. Jak pisze rządowaPolska Agencja Prasowa:

„W lipcu do warszawskiej prokuratury okręgowej trafiło zawiadomienie likwidatora TVP „o podejrzeniu popełnienia przestępstwa wyrządzenia szkody w obrocie gospodarczym, oszustwa oraz fałszerstwa faktur przez byłą dyrektor TVP i inne osoby pełniące funkcje kierownicze oraz współpracujące z TVP” – doniosła PAP.

Zastanawiałem się nad pointą tego felietonu, ale zakończenie podsunął mi, a właściwie napisał Krzysztof Panek na FB przypomninając na FB wyjątkową sowiecką szuję I sekretarza Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego Jurija Andropowa, całe lata szefa KGB.

Otóż Pan Kszysztof napisał na FB tak:

„Wygląda na to, że Krzysztof Brejza ma podobne problemy, jak Andropow ze strefami czasowymi, bo mieszkania Afnieszki Romaszewskiej nikt nie przeszukuje 😂

Szef KGB Andropow żalił się najbliższym:
– Kiedy zostanę gensekiem, zmienię te idiotyczne strefy czasowe. Ileż to kłopotów!
Dzwonię do Pekinu z gratulacjami z okazji wyboru Deng Xiaopinga, a tam mówią:
„To było wczoraj!”.
Dzwonię do Watykanu z kondolencjami po zamachu na papieża, a tam pytają:
„Jaki zamach?!”” – przypomniał Krzysztof Panek stary, ale bardzo pasujący do sytuacji dowcip sowiecki.
Zresztą metody też jakieś takie podobne…
Hubert Bekrycht

Sąd oddali pozew ABW przeciwko „Gazecie Polskiej”. Sprawa objęta monitoringiem CMWP SDP

W poniedziałek 18 listopada Sąd Okręgowy w Warszawie  oddalił w całości pozew szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego płk Rafała Syrysko przeciwko Tomaszowi Sakiewiczowi, redaktorowi naczelnemu „Gazety Polskiej Codziennie” i TV Republika w związku z artykułem na temat traktowania ks. Michała Olszewskiego w areszcie tymczasowym. Sprawa dotyczy artykułu „Lej do butelki – ksiądz dręczony przez funkcjonariuszy, premier straszy duchownego sądem” opublikowanego na łamach dziennika 2 lipca br. Sprawa objęta jest monitoringiem CMWP SDP. 

W artykule pt. „Lej do butelki – ksiądz dręczony przez funkcjonariuszy, premier straszy duchownego sądem”  autor prezentuje upublicznioną przez jednego z obrońców relację księdza Michała Olszewskiego, w której duchowny opisał sposób jego zatrzymania, konwojowanie, a następnie osadzenie w policyjnej izbie zatrzymań.   Szef ABW za pośrednictwem swojego pełnomocnika zwrócił się do Redakcji GPC o zamieszczenie sprostowania dotyczącego rzekomo nieprawdziwych stwierdzeń, które pojawiły się w artykule, a także  w jego  tytule.  Redakcja nie opublikowała sprostowania stojąc na stanowisku iż artykuł oparty był na wiarygodnych przesłankach i ze względu na wagę poruszanej  sprawy powinien być opublikowany.

Na rozprawie stawili się pełnomocnicy obu stron oraz interwenient uboczny, którym był mecenas Michał Skwarzyński, obrońca księdza Michała Olszewskiego. W pozwie Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego domagała się sprostowania artykułu, w którym, opisano  traktowanie kapłana po zatrzymaniu przez ABW. Szykany obejmowały m.in. uniemożliwienie skorzystania z toalety, odmówienie dostarczenia picia i jedzenia przez kilkadziesiąt godzin, a także prowadzenie w konwoju policyjnym w kajdankach, które ksiądz miał na rękach przez cały dzień.

Odbyła się  jedna, w/w rozprawa, na której sąd odrzucił wszystkie wnioski dowodowe obu stron. Były to min.: wnioski o udostępnienie nagrań oraz przesłuchanie policjantów i funkcjonariuszy ABW, którzy zatrzymywali ks. Olszewskiego.  Mecenas Sławomir Sawicki, reprezentujący Tomasza Sakiewicza, podkreślił, że strona powodowa nie złożyła pozwu przeciwko ks. Olszewskiemu, czy redaktorowi GPC, gdyż wiedziała, że będzie wtedy postępowanie dowodowe i wyjdą sprawy obciążające ABW. Stąd zamiar wykorzystania regulacji sprostowania, aby Agencja tym sposobem chce zapewnić sobie ochronę wizerunkową. Mecenas Skwarzyński, z kolei już po procesie, stwierdził, że zwyciężyła wolność słowa. Sąd zastosował przepisy prawa prasowego w sposób prokonstytucyjny. Innymi słowy, ABW zbyt
obszernymi sprostowaniami próbowało ingerować w debatę publiczną. Sąd stwierdził, że „nie jest sądem, który ustala prawdę, jak było z ks. Michałem Olszewskim, ale pozew o sprostowanie okazał się niedopuszczalny. To, że sąd nie uwzględnił żadnych wniosków dowodowych, twierdząc, że nie mają one znaczenia, nabiera sensu w kontekście tego rozstrzygnięcia”.

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP w oświadczeniu opublikowanym  6 listopada b.r. objęło sprawę swoim monitoringiem wspierając pozwanego redaktora naczelnego i  jego redakcję . CMWP SDP podkreśliło, iż publikacja ta była działaniem w interesie społecznym, dotyczyła bowiem bulwersującego zatrzymania i wielomiesięcznego przetrzymywania w areszcie księdza oraz dwóch urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości. W obronie aresztowanych odbywały się marsze protestacyjne, publiczne modlitwy i interwencje poselskie, a sprawa ta do dziś wywołuje spory i kontrowersje. W sytuacji, gdy dziennikarz GPC zdobył materiał dziennikarski, w którym zdaniem wielu niesłusznie zatrzymany kapłan opisuje bulwersujące  okoliczności swojego  aresztowania i pierwszych tygodni w więzieniu , redakcja miała wręcz obowiązek go opublikować,  jako ważny i istotny element powszechnie dyskutowanej w mediach sprawy dot. księdza Michała Olszewskiego i fundacji Profeto – czytamy w oświadczeniu CMWP SDP. W imieniu Centrum obserwatorem procesu  jest red. Aleksandra Tabaczyńska.

Stanowisko CMWP SDP w tej sprawie:

Europejska Konferencja Anty -SLAPP 2024. Nasza relacja

Chcę zaapelować o większy pluralizm i włączenie do europejskich raportów także spraw dotyczących mediów prawicowych i  konserwatywnych.  Procesy typu SLAPP dotyczą wszystkich dziennikarzy, nie tylko liberalnych i lewicowych. Apeluję, by zacząć je także dostrzegać – powiedziała Jolanta Hajdasz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i dyrektor CMWP SDP podczas II Europejskiej Konferencji Anty – SLAPP, jaka odbyła się 14 listopada b.r.  w Strasburgu. Konferencję zorganizowało Europejskie Centrum Wolności Prasy i Mediów (ECPMF) oraz Koalicja Przeciwko SLAPP-om w Europie (CASE) pod patronatem Parlamentu Europejskiego. Wzięło w niej udział ponad 200 uczestników z kilkudziesięciu krajów Europy  i Stanów Zjednoczonych.

W czasie konferencji charakterystyczną historię swojego procesu typu SLAPP przedstawił Parcival Weijnen, niezależny dziennikarz śledczy z Holandii, współzałożyciel Investigative Collective Spit, spółdzielni non-profit utworzonej przez ośmiu niezależnych dziennikarzy śledczych. Dla holenderskich i międzynarodowych mediów Parcival Weijnen pisał artykuły na temat rybołówstwa, przestępstw finansowych, finansów publicznych i korupcji na rynku nieruchomości. Publikacja, za którą wytoczono mu proces dotyczyła transakcji, w ramach której amerykański miliarder George Soros kupił 600 holenderskich domów socjalnych, a dwa lata później sprzedał te domy z ogromnym zyskiem. Po publikacji notariusz, który zamknął transakcję z Sorosem, wszczął pozew przeciwko Parcivalowi i drugiemu autorowi tekstu oraz  tygodnikowi, który opublikował artykuł (De Groene Amsterdammer). Potem Parcival odkrył, iż G. Soros kupił w ten sam sposób kolejne 500 domów w Holandii, tym razem od właścicieli prywatnych. W pozwie pełnomocnik G. Sorosa domagał się od niego m.in. 100 000 euro za utrzymywanie dostępu do artykułów na ten temat online,  kolejnych 5 tysięcy  euro, jeśli nie będą one usunięte z wyszukiwarki Google i 25 tysięcy euro, jeśli informacje o nich nie będą usunięte z mediów społecznościowych, a notariusz , który przeprowadzał te transakcje domagał się odszkodowania 50 tysięcy euro. Wyrok sądu oddalił od dziennikarzy wszystkie zarzuty,  potwierdzając zawarte w nich informacje i fakty, ale to nie zakończyło sprawy. Była ona przedmiotem analiz  w parlamencie i ministerstwie sprawiedliwości po tym jak Parcival Weijnen zadawał publicznie pytanie, dlaczego organy regulacyjne nie interweniowały w umowy mieszkaniowe zawierane przez  George’a Sorosa?  Były notariusz, a obecnie już przedsiębiorca z branży nieruchomości żąda teraz, aby autorzy tych artykułów zapłacili mu 120 000 euro odszkodowania. Jeśli tego nie zrobią, zapowiada im wytoczenie   nowych procesów sądowych, w których będzie domagał się od nich nawet miliona euro. Najgorszy w tym wszystkim jest dla mnie stres, co robić, jeśli faktycznie miałbym zapłacić tak wielkie sumy , jak ma to wytrzymać moja rodzina – mówił w czasie konferencji Parcival Weijnen.

W kwietniu 2024 roku weszła w życie unijna Dyrektywa anty-SLAPP, która jest odpowiedzią na zjawisko pozywania dziennikarzy, aktywistów czy naukowców za krytykę osób wpływowych czy nagłaśnianie nadużyć władzy. Kraje członkowskie, w tym Polska, mają obecnie dwa lata na jej implementację do swoich systemów prawnych. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich chce aktywnie włączyć się w prace nad tworzeniem prawa anty -SLAPP w naszym kraju. W ostatnich latach  za pośrednictwem CMWP SDP  Stowarzyszenie wielokrotnie protestowało przeciwko wykorzystywaniu wymiaru sprawiedliwości w tłumieniu wolności słowa m.in. poprzez prowadzenie procesów typu SLAPP przeciwko dziennikarzom.  W latach 2018-2024 swoim monitoringiem CMWP SDP objęło około 80 spraw tego typu. W większości z nich w imieniu CMWP SDP wysłaliśmy opinię Amicus Curiae do sądu wspierając dziennikarzy i media w tych procesach.

W swoim przemówieniu inauguracyjnym Bjørn Berge, zastępca sekretarza generalnego Rady Europy  powiedział: nasze nowe zalecenia, nasze działania i ta konferencja stanowią łącznie przejaw naszej determinacji, aby zrobić wszystko, aby dziennikarze, naukowcy i autorzy mogą wykonywać swój zawód bez przeszkód i przeszkód dla wolności mediów i wolności słowa. 

W czasie konferencji został także przedstawiony Raport na temat procesów typu SLAPP w 41 krajach . W poprzednim było to 29 krajów. Wynika z niego, że w 2023 r. Autorzy Raportu z Koalicji przeciwko SLAPP-om w Europie (CASE) zarejestrowali i opisali 166 procesów tego typu. Statystyka ta prowadzona jest od 2010 roku. Pod względem liczby opisanych spraw z lat 2010 -2024 Polska jest na niechlubnym pierwszym miejscu w tym Raporcie (135 opisanych spraw). Kolejne miejsca zajmuje Malta, Francja i Słowacja.

W konferencji wzięła udział także Dominika Ziętara, doradca ministra sprawiedliwości ds. polityczno-prawnych. Zapewniła ona , iż Ministerstwo Sprawiedliwości prowadzi „intensywne działania, aby wdrożyć unijną dyrektywę anty-SLAPP oraz zalecenia Rady Europy, które mają na celu ochronę wolności słowa i niezależności mediów”.  Podczas Europejskiej Konferencji Przeciwko SLAPP, reprezentująca Polskę Dominika Ziętara przedstawiła kluczowe zmiany prawne, które mają ograniczyć nadużycia SLAPP – strategicznych pozwów służących zastraszaniu i tłumieniu krytyki.  Najważniejsze założenia tych zmian to :

  1. Nowe prawo będzie obejmować wszelkie sprawy cywilne, w tym postępowania dotyczące stosowania środków tymczasowych, zabezpieczeń oraz roszczeń wzajemnych.
  2. Przepisy obejmą zarówno postępowania krajowe, jak i transgraniczne.
  3. Wprowadzone zostanie nowe pojęcie SLAPP-u, określane jako sprawa cywilna, której głównym celem jest ograniczenie, zakłócenie lub penalizacja debaty publicznej, a nie dochodzenie rzeczywistego prawa.
  4. W przypadku uznania sprawy za SLAPP, sąd będzie miał możliwość nałożenia na powoda kary finansowej.
  5. Projekt przewiduje przyspieszone procedury rozpatrywania spraw SLAPP, aby zapewnić ich sprawne i szybkie rozwiązanie.
  6. Organizacje pozarządowe będą mogły brać udział w postępowaniach dotyczących SLAPP, co wzmocni wsparcie dla osób dotkniętych tego rodzaju pozwami.
  7. Wprowadzona zostanie opcja zobowiązania powoda do wniesienia kaucji na pokrycie kosztów prawnych, aby ograniczyć nieuzasadnione roszczenia.
  8. Planowane jest również wprowadzenie odrębnego trybu rozliczania kosztów sądowych, który zapewni, że koszty sądowe będą adekwatne do rynkowych realiów.

Dominika Ziętara nie wypowiedziała się jednoznacznie kiedy i w jaki sposób Minister Sprawiedliwości podejmie działania, by usunąć z polskiego Kodeksu karnego artykuł 212, na podstawie którego wytacza się wiele procesów typu SLAPP. Z Polski jednym z panelistów była także Joanna Szymańska z  międzynarodowej organizacji Article 19.

Celem konferencji w Strasburgu  była promocja i przedstawienie nowo przyjętych instrumentów prawnych szerszej publiczności, zwrócenie uwagi na ramy prawne i polityczne, a także inne inicjatywy rządowe, które pomogą we wdrażaniu i transpozycji takich standardów na szczeblu krajowym. Ponadto konferencja przedstawi zeznania osób objętych i ofiar SLAPP oraz przedstawi pracę CASE i innych organizacji społeczeństwa obywatelskiego w całej Europie w zakresie zwalczania SLAPP.

Wystąpienie Jolanty Hajdasz, prezesa SDP i dyrektor CMWP SDP przekazane organizatorom konferencji , przedstawione na niej w czasie dyskusji , Strasburg 14.11.24 :

„Bardzo się cieszę że mogę uczestniczyć w tej konferencji, w pierwszej, dwa lata temu 2022 uczestniczyłam zdalnie. Reprezentuję Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, największą i najstarszą organizację dziennikarską w Polsce. SDP  od wielu lat wspiera dziennikarzy w Polsce w procesach typu SLAPP. SDP powołało i finansuje Centrum Monitoringu Wolności Prasy, instytucję, która w praktyce broni wolności słowa zgodnie z art. 19 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. W ostatnich latach wielokrotnie protestowaliśmy przeciwko wykorzystywaniu wymiaru sprawiedliwości w tłumieniu wolności słowa m.in. poprzez prowadzenie procesów typu SLAPP przeciwko dziennikarzom.  W latach 2018-2024 swoim monitoringiem objęliśmy około 80 spraw tego typu. W  wielu z nich w imieniu CMWP SDP wysłaliśmy opinię Amicus Curiae do sądu wspierając dziennikarzy i media w tych procesach.  Ale o sprawach ,  którymi się zajmujemy nie piszą media mainstreamowe , nie chcą się nimi zajmować także największe organizacje pozarządowe w Polsce. Tymczasem w Polsce można ukarać dziennikarza karą prawie 20 tysięcy Euro  za zniesławienie  jednym artykułem kilkunastu osób, których on nigdy imiennie nie opisywał w swojej publikacji, stało się to teraz w 2024 roku .  Można  skazać dziennikarza za wysłanie pytań mailem do rzecznika prasowego publicznej instytucji, sądu. Ten proces jeszcze trwa . Można skazać prawomocnie powszechnie szanowanego i znanego dziennikarza śledczego, który dziś ma 85 lat za jedno zdanie wypowiedziane w jednym felietonie, bo skrytykował ważnego prokuratora.  Dlaczego te sprawy nie są przedmiotem analiz organizacji anty SLAPP ? Dlatego, że ci dziennikarze reprezentują media prawicowe, konserwatywne , które często krytykują poprawność polityczną i lewicowe poglądy. W takich krajach jak Polska jest to bardzo widoczne. Państwa działalność  anty SLAPP jest ważna dla wszystkich dziennikarzy w Europie. Dlatego chcę zaapelować o większy pluralizm i włączenie do agendy i europejskich raportów także spraw dotyczących prawej , konserwatywnej strony sceny politycznej. Procesy typu SLAPP dotyczą wielu dziennikarzy, nie tylko liberalnych i lewicowych. Apeluję, by zacząć je także dostrzegać.”

Odeszli od nas – lista nieobecności dziennikarskiej…

Publikujemy listę zmarłych pod koniec 2023 r. w 2024 r. dziennikarzy. Nie jesteśmy w stanie opublikować not o wszystkich Koleżankach i Kolegach, którzy przenieśli się do wielkiej wspólnej redakcji. Prosimy o modlitwę w intencji zmarłych lub refleksję – wspomnienie tych, którzy odeszli z naszego ziemskiego środowiska.

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

11 listopada 2023r w wieku 61 lat odszedł Dariusz Klincewicz związany m.in. z TVP3 Poznań.

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

14 listopada 2023 r. zmarł Adam Gocel wieloletni dziennikarz TVP i PR.

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

8 grudnia w wieku 87 lat zmarła prezenterka pogody w TVP Elżbieta Sommer. Popularna „Chmurka” przyszła do Telewizji Polskiej w 1957 roku z administracji wojsk lotniczych.

Od 1963 Sommer pracowała m.in. z Czesławem Nowickim „Wicherkiem”, z którym na przemian prezentowała pogodę. Była też związana z IMiGW.

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

14 grudnia 2023 r. odeszła Ewa Wanat dziennikarka, redaktor naczelna Radia Tok FM i Polskiego Radia RDC.

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

 14 grudnia 2023 r. w wieku 82 lat zmarł ks. Wiesław Aleksander Niewęgłowski, wieloletni duszpasterz środowisk twórczych. Wykładał w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa UKSW, był również dyrektorem programów katolickich w Warszawskim Ośrodku Telewizyjnym.

Ksiądz Wiesław Aleksander Niewęgłowski urodził się 11 lipca 1941 roku w Zbuczynie w diecezji siedleckiej. Święcenia kapłańskie przyjął 24 maja 1970 roku z rąk kardynała Stefana Wyszyńskiego w bazylice archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie.

W latach 1978 – 2012 ks. Niewęgłowski pełnił funkcję Krajowego Duszpasterza Środowisk Twórczych. Był inicjatorem budowy kościoła środowisk twórczych przy pl. Teatralnym w Warszawie, pod wezwaniem św. Brata Alberta – patrona twórców i św. Andrzeja Apostoła – patrona dawnego kościoła stojącego w tym miejscu. Od konsekracji świątyni w 1999 do 2012 pełnił funkcję jej rektora.

Ks. Niewęgłowski był dziennikarzem, kierował Zakładem Dziennikarstwa Telewizyjnego w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.  Był również dyrektorem redakcji programów katolickich Warszawskiego Ośrodka Telewizyjnego.

opr. jka, źródło: Archidiecezja Warszawska

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

19 grudnia 2023 r. zmarł Jan Matuszyński dziennikarz, lektor i dydaktyk Przez lata był związany z TVP Katowice. Jan Matuszyński był prezesem katowickiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

Urodził się w 1954 roku w Rudzie Śląskiej. Współpracował z dziennikiem „Sport”, był redaktorem naczelnym tyskiego „Tygodnika Echo” i dyrektorem tyskiego oddziału „Dziennika Zachodniego”. Od 1998 roku pracował w TVP3 Katowice. Był autorem cyklu programów „Pod górę”. Był twórcą wielu reportaży i filmów dokumentalnych. Jego bogate doświadczenie dziennikarskie uzupełniają pozycje książkowe, których był autorem i współautorem. Drugą pasją Jana były góry – szczególnie kochał Tatry.

opr. jka/ TVP3 Katowice

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

26 grudnia 2023 r. w wieku 88 lat zmarł Maciej Iłowiecki, dziennikarz, publicysta, wieloletni członek, a w latach 1990 – 1993, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Maciej Iłowiecki urodził się 28 lutego 1935 roku w Piekarach Śląskich. W 1989 roku został ekspertem do spraw mediów podczas rozmów Okrągłego Stołu  jako przedstawiciel „Solidarności”. od kwietnia 1993 do września 1994 roku zajmował stanowisko zastępcy przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

W latach 1990–1993 pełnił funkcję prezesa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Był redaktorem naczelnym tygodnika „Spotkania”. Zajmował się publicystyką, był autorem artykułów i książek m.in. medioznawczych. Regularnie uczestniczył w programie „Bumerang” w telewizji Polsat prowadzonym przez Marka Markiewicza.

opr. jka/

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

1 stycznia 2024 r. zmarła Iwona Śledzińska-Katarasińska, dziennikarka i polityk, związana z SDP.

Była posłanką nieprzerwanie od 1991 r. od I kadencji Sejmu do 2023 r., czyli IX kadencji, reprezentując Unię Demokratyczna (UD), Unię Wolności (UW) i Platformę Obywatelską (PO). Urodziła się w Komornikach, niedaleko Piotrkowa Trybunalskiego, 3 stycznia 1941 r. Skończyła filologię polską na Uniwersytecie Łódzkim. Była dziennikarką. Należała do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Pracowała m.in. w Dzienniku Łódzkim, Głosie Robotniczym i ośrodku Telewizji Polskiej w Łodzi.

Znajomi i przyjaciele opowiadali, że Iwona Śledzińska Katarasińska nie unikała nigdy trudnych tematów, także tych związanych z jej karierą dziennikarską. Cierpliwie odpowiadała na pytania dziennikarzy dotyczące jednego z trudnych epizodów ze swego życia zawodowego. Podczas nagonki antysemickiej w 1968 r. w łódzkiej prasie ukazywały się bardzo napastliwe wobec Żydów i studentów artykuły dziennikarki, wówczas Iwony Śledzińskiej. W 1997 r., kiedy miała zostać ministrem kultury w rządzie Jerzego Buzka, to właśnie jej przeszłość spowodowała, że nie zasiadła w Radzie Ministrów. Po latach wyjaśniła: „nie zrezygnowałam dlatego, że czuję się winna. 30 lat temu ukazywały się artykuły, przyznaję podłe i głupie, sygnowane moim nazwiskiem”- wyznała.

Od początku lat 80. związana z NSZZ Solidarność i środowiskiem opozycji demokratycznej. W stanie wojennym internowana do 16 grudnia 1981 r. (była wówczas w ciąży). W latach 80. zaangażowała się w działalność opozycyjną i społeczno-kulturalną.

W 1989 r. Śledzińska-Katarasińska w łódzkim oddziale Telewizji Polskiej była w ekipie Studia Solidarność. Od 1989 r. zaangażowała się w działalność Komitetu Obywatelskiej Solidarności. Organizowała łódzki dodatek do „Gazety Wyborczej” zostając jego pierwszą redaktor naczelną. Na początku lat 90. ub. w. była wiceprezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

15 października 2023 r. po raz pierwszy od 32 lat nie dostała się do Sejmu. Iwona Śledzińska-Katarasińska zmarła po ciężkiej chorobie 1 stycznia 2024 roku. 3 stycznia br. skończyłaby 83 lata.

(Wykorzystyno fragmety depeszy PAP z 8 stycznia 2024 r. – hub)

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Na początku 2024 r. zmarła redaktor Halina Cenglowa. Tak w sdp.pl pisał o niej Stefan Truszczyński:

„Jedną z bardzo aktywnych w duszpasterstwie warszawskim, negatywnie zweryfikowaną przez komisję ds. selekcji ludzi, orzekającą kto może pracować jako dziennikarz a kto nie – była koleżanka nasza Halina Cenglowa, publicystka i redaktorka prasowa z wieloletnim stażem. Halina zmarła przed tygodniem. Codziennie z Mokotowa na Nowe Miasto jeździła przez kilka lat pomagając oczywiście społecznie jak wszyscy ks. Niewęgłowskiemu.

 

Pełniła rolę dyrektorki biura, sekretarki, opiekunki i pocieszycielki ludzi wymagających pomocy. Organizowała spotkania, ustawicznie telefonowała, informowała, zabiegała o pieniądze i organizowała grupowe wyjazdy na Jasną Górę i zagranicę. Była bardzo lubiana. Przychodziły do niej żony internowanych, koledzy i koleżanki szukający pomocy prawnej, doradztwa zdrowotnego i pocieszenia. Była wśród kilkunastu energicznych pań, kobiet cieszącym się wielkim autorytetem w środowisku. A pomagać trzeba było bardzo wielu rodzinom” – wspominał na portalu SDP redaktor Stefan Truszczyński.

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Po ciężkiej chorobie 9 stycznia 2024 r. rano zmarł ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, duchowny katolicki obrządków łacińskiego i ormiańskiego, działacz opozycji antykomunistycznej, duszpasterz osób niepełnosprawnych, prezes Fundacji im. Brata Alberta, pisarz, publicysta.

Urodził się 7 września 1956 roku w Krakowie, w tym też mieście wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego. W czasie studiów w latach 70. XX wieku współredagował podziemne pismo „Krzyż Nowohucki”. Od 1980 roku zaangażował się w działalność NSZZ „Solidarność”. Był represjonowany przez Służę Bezpieczeństwa.

Pod koniec lat 80. został jednym ze współzałożycieli Fundacji im. Brata Alberta, wspierającej osoby z niepełnosprawnością intelektualną.Był zaangażowany w zachowanie pamięci o ofiarach rzezi wołyńskiej.

Napisał głośną książkę „Księża wobec bezpieki. Na przykładzie archidiecezji krakowskiej” poświęconej tematyce inwigilacji duchownych w PRL-u. Był publicystą, współpracował z różnymi mediami, m.in. wPolityce.pl, Prawy.pl, Do Rzeczy, Salon24.pl, Onet, Polsat News, RMF FM, Radiem Wnet.

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski wałczył z chorobą nowotworową, zmarł w wieku 67 lat.

sdp.pl

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

13 stycznia 2024 r. zmarł dziennikarz Radia Białystok Jakub Mikołajczuk.

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

31 stycznia 2024 r. w wieku 32 lat zmarła dziennikarka Agata Tomasiewicz z magazynu „Teatr”.

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

W marcu br. Zmarł Krzysztof Sapała, dziennikarz, członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, autor portalu sdp.pl. Miał 49 lat.

Krzysztof Sapała ukończył Instytut Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Politechniki Koszalińskiej oraz Instytut Historii Akademii Pomorskiej w Słupsku. Był dziennikarzem, reporterem, fotoreporterem, dziennikarzem śledczym. Związany z Pomorzem, publikował w mediach regionalnych i ogólnopolskich. Pisał również dla portalu sdp.pl

opr. sdp

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

16 marca 2024 r. w wieku 89 lat zmarł pisarz, poeta, autor tekstów piosenek, dziennikarz i dyplomata Ernest Bryll.

 

Był związany m.in. z redakcją Teatru Telewizji i  „Współczesności”.

Po śmierci twórcy red. Teresa Kaczorowska wspominała Brylla na portalu sdp.pl. Oto fragmenty artykułu „Wieszcz kodu narodowego”:

„Ernest Bryll wywodził się z Mazowsza – jak pisał: „takiego niemrawego, takiego zacnego”, gdzie zawsze jest nieszczęśliwie. Był jednak rodzinnej ziemi wierny i nazywał ją „ojczyzną-płaszczyzną” (w 1967 r. wydał nawet tomik Mazowsze). Urodził się 1 marca 1935 r. w Warszawie, w 1957 r. został absolwentem filologii polskiej Uniwersytetu Warszawskiego; ukończył też Studium Filmowe WSF w Łodzi. Mieszkał w Warszawie (przez wiele lat także w Otwocku), wraz z żoną Małgorzatą Goraj, dwiema córkami.

W czasach akademickich Ernest Bryll próbował swoich sił jako dziennikarz w tygodniku „Po Prostu” (1955-1956). Z uwagi na przeszłość ojca w Armii Krajowej, nie mógł jednak wówczas być dziennikarzem. W latach 1957-1960 był jednym z redaktorów w piśmie literackim „Współczesność”, co dało później nazwę całemu Pokoleniu Współczesności, czyli pisarzy urodzonych tuż przed II wojną światową, debiutujących po 1956 r.

Pierwszy tomik wierszy Ernesta Brylla, pt. Wigilie wariata, został opublikowany przez Iskry w rok po ukończeniu studiów – w 1958 r., drugi – Autoportret z bykiem – dwa lata później. Obydwa zbiory Bryll uznawał jednak za juwenilia, zaś za prawdziwy debiut, w którym udało mu się coś „własnym sposobem” powiedzieć, uważał tomy trzeci i czwarty: Twarz nie odsłonięta (1963) i  Sztuka stosowana (1966). Bryll rzucił wtedy czytelników na kolana i wypowiedział się własnym, mocnym głosem. Od tamtej pory często wydawał swoje poetyckie książki, zdarzało się, że po dwa tomy w jednym roku. Pisał do końca swoich dni, w sumie  jego dorobek poetycki liczy ponad 40 zbiorów.

Poezja Ernesta Brylla miała różne nurty – od antyromantycznej do neoromantycznej–wieszczej; od obywatelskiej po liryczną. Zawsze jednak, mimo iż miał w życiu okres lewicujący (w połowie lat 60. został członkiem PZPR, z partii tej wystąpił po wprowadzeniu stanu wojennego w 1981 r.), jego ulubionym tematem była Polska – a w niej chłopskość, mazowieckość – opisana przeważnie językiem mięsistym, dynamicznym, plastycznym i zmysłowym (stąd dla niektórych krytyków poezja Brylla jest plebejska). Zawsze była to też poezja – jak całe pisarstwo Brylla – niebanalna, emocjonalna, zaangażowana etycznie, politycznie i moralnie, obywatelska, edukacyjna, odważna, konkretna, poszukująca prawdy, stawiająca pytania o losy narodu i jego miejsca w świecie.

Bryll jest znany głównie jako poeta, ale był on twórcą niezwykle wszechstronnym. Lubił próbować różnych odmian literatury, którą uważał za rzemiosło jak każde inne.

– W Polsce kod narodowy jest dziś niezbędny. O dziwo, nie uczy tego już polska szkoła, nie dba o to rząd, nawet w teatrach nie można obejrzeć Dziadów, Beniowskiego, ani innych podstawowych dzieł naszych romantyków. Mimo iż  naród tego pragnie, nikt go jednak nie słucha. Ze społeczeństwem nie ma dyskusji, która była nawet w PRL-u – mówił Bryll, podkreślając, że Polacy zaczynają się wreszcie budzić, o czym świadczy rosnąca pamięć historyczna, czy choćby spontaniczne śpiewanie pieśni z czasów Powstania Warszawskiego. Nie wolno bowiem gubić ani przeszłości, ani teraźniejszości, gdyż obie silnie są z sobą splątane i wzajemnie się oświetlają. Historia jest częścią naszego „teraz” i naród musi o niej pamiętać, bo na równi ze współczesnością tworzy ona tożsamość narodową”.

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

1 maja w Łodzi zmarł Waldemar Wiśniewski, od  35 lat dziennikarz, publicysta Telewizji Polskiej, przez wiele lat zasiadał w Zarządzie Głównym SDP i Głównej Komisji Rewizyjnej, był I wiceprezesem łódzkiego oddziału SDP.

Waldemar Wiśniewski urodził się 24 kwietnia 1955 roku. Był absolwentem podagogiki Uniwersytetu Łódzkiego uczniem legendarnego profesora Aleksandra Kamińskiego, współtwórcy Szarych Szeregów, który proponował mu pracę asystenta.

„Waldek wybrał  jednak dziennikarstwo. Praca w TVP Łódź to wiele programów i cykli m.  on. Świadkowie Nieznanych Historii, gdzie przypomniał ludzi  i wydarzenia o  których nie chciano pamiętać lub celowo pomijano Dotyczyło to pokolenia II wojny światowej  walki z komunizmem czy pokolenia Solidarności” – tak wspomina zmarłego Kolegę dziennikarz, prezes łódzkiego oddziałau Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Zbigniew Natkański, współpracownik zmarłego z TVP Łódź.

„To był dziennikarz twardy, dążący do celu. Konsekwentny do bólu. Miał wyczucie, umiał rozmawiać z ludźmi i –  jak to się mówi – tematy go się trzymały. Był reportażystą z krwi i kości” – powiedział sekretarz generalny SDP Hubert Bekrycht pracujący niegdyś ze zmarłym w TVP Łódź.

W dorobku Waldemara Wiśniewskiego jest m.in. napisana przez kilkunastu najlepszych polskich reportażystów książka „Filmówka” pod redakcją Marka Millera o słynnej łódzkiej szkole artystycznej oraz publikacja „Kto tu wpuścił dziennikarzy” o strajku w stoczni gdańskiej wydana w podziemnym wydawnictwie NOWA w 1983 r. i 1985 r.

W latach 70. i 80. pracował w prasie branżowej, m.in. w tygodnikach zajmujących się gospodarką i przemysłem włókienniczym. Od 1989 r. pracował w TVP Łódź. Był reporterem, publicystą, twórcą reportaży, autorem wielu programów, m.in. o tematyce historycznej. Współpracował z Ekspresem Reporterów TVP.

Jednym z programów, który współtworzył z Romanem Graczykiem (przy współpracy ze Zbigniewem Natkańskim), był często nagradzany cykl dla TV Polonia „Świadkowie Nieznanych Historii”. W TVP był autorem setek reportaży, w tym kilkudziesięciu prezentowanych na antenie ogólnopolskiej. Wielokrotnie wyróżniany nagrodami dziennikarskimi.

W 2022 r. wręczono mu Srebrny Krzyż Zasługi przyznany przez prezydenta Andrzeja Dudę.

Waldemar Wiśniewski miał 69 lat.

(sdp.pl/hb)

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

10 maja  wieku 72 lat zmarła Maria (Majka) Dłużewska – dziennikarka, publicystka, scenarzystka, wybitna dokumentalistka, związana z opozycją niepodległościową. Autorka wielu filmów dokumentalnych i książek poświęconych tragedii smoleńskiej.

Maria Dłużewska urodziła się 26 września 1951 roku w Kielcach. Ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie. Jako aktorka grała w teatrach w Koszalinie, Gdyni i Warszawie.

Działała w NSZZ „Solidarność”. Współorganizowała Msze za Ojczyznę i Tygodnie Kultury Chrześcijańskiej. Prowadziła Teatr Poniedziałkowy w Ursusie. Kolportowała podziemne wydawnictwa. Była redaktorem i autorką tekstów Radia Solidarność. Od 1984 do 1988 działała w Solidarności Walczącej.

Po 1989 roku pracowała jako dziennikarka w tygodniku „Spotkania” i „Tygodniku Solidarność”. Od 1993 roku zajęła się tworzeniem filmów dokumentalnych.

Po tragedii w Smoleńsku w 2010 roku zaczęła realizować filmy i pisać książki dotyczące tego wydarzenia. W „Mgle” (film i książka) skupiła się na pokazaniu samej katastrofy, w „Pogardzie” pokazała tragedię przeżywaną przez rodziny ofiar. „Córka” poświęcona była córce pary prezydenckiej Lecha i Marii Kaczyńskich, Marcie, „Testament”  opowiadał o dzieciach pięciu ofiar katastrofy. Bohaterami filmu i książki „Polacy” byli czterej naukowcy badający przyczyny katastrofy. Film i książka „Dama” upamiętniały postać Pierwszej Damy, Mari Kaczyńskiej..

(sdp.pl)

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

19 czerwca 2024 r.  w wieku 92 lat odeszła publicystka i współzałożycielka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka Halina Bortnowska.

Była m.in. sekretarzem redakcji miesięcznika „Znak” i korespondentką przy Soborze Watykańskim II. Związana także z „Gazetą Wyborczą” i „Tygodnikiem Powszechnym”.

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

27 marca 2024 r. w wieku 82 lat zmarła Stanisława Ryster.

Od 1975 r. do 2006 r. prowadziła teleturniej „Wielka gra” w Telewizji Polskiej.

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

29 czerwca w wieku 78 lat odeszła Barbara Trzeciak-Pietkiewicz, dziennikarka radiowa i telewizyjna, działaczka opozycji w PRL.

Barbara Pietkiewicz-Trzeciak pracowała we wrocławskiej Telewizji Polskiej. 13 grudnia 1981 roku tak jak setki innych dziennikarzy została brutalnie wyrzucona z pracy – napisał Stefan Truszczyński we wspomnieniu pośmiertnym. „Grzechem była przynależność do „Solidarności”. Ludzie telewizji, radia, prasy poszli na bruk. Po prostu won! Junta przejęła władzę. Opowiadali się za nią wpatrzeni w Jaruzelskiego koniunkturaliści.

Naród przeżył szok. Ale to było dawno i wspomnienia o tamtych latach zacierają się. Warto jednak  jeszcze raz przypomnieć takich dziennikarzy jak Barbara. Bardzo zdolna, ambitna i popularna na Dolnym Śląsku. Ta popularność wzrosła jeszcze gdy ludzie dowiedzieli się, że redaktorka z telewizji nie załamała się.  Przeciwnie, nadal działa w „Solidarności i podziemnych mediach. Naprawdę wielki szacunek wywołała jej decyzja by zarabiać na życie jako lodziarka na terenie wrocławskiego ZOO. Ktoś się nie przestraszył i umożliwił jej pracę zarobkową. Ludzie walili do ZOO i kupowali lody od Basi. Tak było.

Ludzie uczciwi po 13 grudnia lekko nie mieli, ale przetrwali aż do czerwca 89 roku. Zahartowani i optymistyczni ruszyli do pracy w swoich zawodach po ośmiu latach przerwy.

Barbara Trzeciak szła jak burza – była redaktorką w telewizji, autorką programów, robiła wywiady z najważniejszymi ludźmi w kraju. Wróciła do swojej ukochanej Telewizji Polskiej i pełniła tam ważne funkcje. Potem budowała informacyjny Polsat. (Teraz zarządza tym działem red. Dorota Gawryluk). Ta wspaniała kobieta była bardzo dzielna i wytrwała. Niestety w życiu prywatnym walczyła nie do końca z sukcesem. Boleśnie przeżyła śmierć syna, o życie którego walczyła przez kilka lat. Potem doznała wylewu i już nie mogła wrócić do pracy. Zmarła w domu opieki kilka dni temu.

Współpracowałem z Barbarą w „Studio Solidarność”, które obejmowało ok. stu dziennikarzy w całej Polsce. To byli ludzie którzy doczekali roku 89 i w miarę uczciwych wyborów oraz rządów prawa. Zrobiliśmy setki programów co miało znaczenie dla wyborczego wyniku 4 czerwca.

Basiu, żegnamy Cię serdecznie już w coraz mniejszym gronie” – napisał Stefan Truszczyński w sdp.pl

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

29 czerwca 2024 r. odeszła Kaja Bogomilska, zasłużona dziennikarka, reprezentująca  oddział warszawski SDP. Od 1981 roku z zaangażowaniem uczestniczyła w życiu stołecznego środowiska skupionego w SDP.

Od 1973 roku współpracowała z PAP, potem pisała do „Na Przełaj”. W stanie wojennym została odsunięta od zawodu. W 1984 roku rozpoczęła współpracę z miesięcznikiem „Cepelia”. Była również nauczycielką w szkołach społecznych.

Od 1992 roku współpracowała m.in. z „Gazetą Polską Codziennie”, „Tygodnikiem Centrum”, „Nowym Światem”, „Expressem Wieczornym”, „Światem Kobiety”, „Gazetą Polską”, „Gazetą Sołecką”. Od 1999 roku pisała głównie do Tygodnika „Nasza Polska”.

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

W czerwcu 2024 r. w wieku 51 lat po ciężkiej chorobie zmarł Łukasz Lipiński, dziennikarz, szef serwisu Polityka.pl, zastępca redaktora naczelnego „Polityki”.

Przez 15 lat swojej kariery zawodowej dziennikarz związany był z „Gazetą Wyborczą”. Zaczynał w oddziale w Gdańsku, potem w warszawskiej redakcji pracował w dziale gospodarczym, następnie był szefem działów zagranicznego i krajowego.

Po odejściu z „Wyborczej” Łukasz Lipiński tworzył serwis analityczny Polityka Insight. W 2018 r. został redaktorem naczelnym Polityka.pl, serwisu internetowego tygodnika „Polityka”, pełnił także funkcję zastępcy redaktora naczelnego „Polityki” do spraw wydań cyfrowych.

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

W lipcu 2024 r. zmarł Zygmunt Gutowski, wieloletni członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, inicjator powstania i honorowy prezes Katolickiego Stowarzyszenia Filmowego. Był organizatorem Międzynarodowych Katolickich Festiwali Filmów i Multimediów „Niepokalana” oraz polonijnych Festiwali „Losy Polaków”. Miał 85 lat.

Zygmunt Gutowski był dziennikarzem radiowym i telewizyjnym, filmowcem, wykładowcą akademickim, pracownikiem administracji publicznej. Po ukończeniu studiów na Wydziale Łączności Politechniki Warszawskiej w latach 60. ubiegłego wieku, pracował jako inżynier w stacjach radiowych i telewizyjnych.

Był członkiem Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Polskiego Radia i Telewizji. Po 13 grudnia 1981 roku internowany i usunięty z pracy. W latach 80. ubiegłego wieku pracował jako producent filmów video, operator kamery. Realizował i reżyserował też własne filmy.

W 1989 roku współorganizator, dziennikarz i kierownik techniczny Telewizyjnego Studia Wyborczego „Solidarność”. Później w swojej karierze zawodowej był m.in. dziennikarzem telewizyjnym, komentatorem, realizatorem programów, specjalistą do spraw analiz programowych, wykładowcą akademickim, redaktorem naczelnym portali internetowych.

Zygmunt Gutowski był jednym z inicjatorów powołania Katolickiego Stowarzyszenia Filmowego, pełnił w tej organizacji funkcję prezesa i wiceprezesa, a ostatnio prezesa honorowego.

Przez wiele lat,  jako dyrektor i dyrektor programowy, organizował Międzynarodowy Festiwal Filmów Katolickich w Niepokalanowie, który później przekształcił się w Międzynarodowy Katolicki Festiwal Filmów i Multimediów „Niepokalana”.

Był jednym z pomysłodawców i organizatorów Polonijnego Festiwalu Multimedialnego „Polskie Ojczyzny”, obecnie Festiwalu Polonijnego „Losy Polaków”, którego celem jest promocja polskiej historii, kultury i tradycji w kraju i zagranicą.

Za swoją działalność Zygmunt Gutowski był wielokrotnie nagradzany. Odznaczony został m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (Polonia Restituta), Krzyżem Wolności i Solidarności oraz Krzyżem Zasłużony dla Kultury „Gloria Artis”.

(sdp.pl)

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Także w lipcu 2024 r. zmarła Teresa Wójcik, dziennikarka zajmująca się energetyką i polityką zagraniczną. Przez wiele lat pracowała w „Tygodniku Solidarność”. Miała 91 lat.

Z „Solidarnością” Teresa Wójcik związała się już w 1980 roku. Była m.in. uczestniczką I Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ „S” w 1981 roku. W latach 90. rozpoczęła współpracę z „Tygodnikiem Solidarność”,  Była ekspertką w zakresie polityki i gospodarki energetycznej, polskiego i międzynarodowego rynku energii elektrycznej, gazu oraz węgla.

W ostatnich latach pisała także do portalu Bizes Alert, a wcześniej przez wiele lat kierowała działem ekonomii w tygodniku „Gazeta Polska”.

„Teresa była przede wszystkim profesjonalistką. Uważała, że dziennikarstwo to powołanie. Miała ogromną wiedzę, ale także niezmienną ciekawość świata i werwę, jakiej wielu młodszych dziennikarzy mogło jej zazdrościć. Dla nas była jednak przede wszystkim po prostu mądrą, ciepłą, wspaniałą osobą. Tereso, będzie nam Cię bardzo brakowało” – wspomina Teresę Wójcik w portalu tysol.pl, redaktor naczelny „Tygodnika Solidarność” Michał Ossowski.

Zmarłą dziennikarkę w serwisie X pożegnał publicysta Piotr Semka.

„Odeszła Teresa Wójcik (1933-2024) Odeszła Wielka Dama dziennikarstwa solidarnościowego. Była delegatką na I zjazd Solidarności jesienią 1981. Wspaniale sprawdziła się w tworzeniu prasy podziemnej , a potem pisywała w Tygodniku Solidarność. Miałem zaszczyt pracować z nią w Tysolu. Takie wspaniałe kobiety nazywano m „chorymi dla Polskę”. To, czy nie zmarnujemy szansy, którą dała nam historia było dla niej osobistym wyzwaniem. Drżała o Wolną Rzeczpospolitą bo dobrze znała i walczyła z zakłamaniem Komuny. I schyłku życia rozpoznawała dawne upiory PRL udające dziś „uśmiechniętą Polskę” R. I. P.” – napisał Semka.

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Pod koniec lipca 2024 r.  w wieku 80 lat  zmarła Bogumiła Wander, jedna z najbardziej rozpoznawalnych prezenterek Telewizji Polskiej.

Karierę telewizyjną Bogumiła Wander rozpoczęła w 1965 roku jako spikerka w Łódzkim Ośrodku TVP. Pięć lat później przeprowadziła się do Warszawy i pracowała w stołecznym oddziale Telewizji Polskiej. W latach 70. ubiegłego wieku zapowiadała programy w TVP1 i TVP2. Później zajęła się również produkcją i realizacją programów telewizyjnych. Była autorką dwóch filmów dokumentalnych „Conrad Drzewiecki o sobie. To nie ja, to taniec” i „Andrzej Strumiłło. A-4 dziennik rysowany”.

Pracę w TVP jako prezenterka zakończyła w 2003 roku. Była członkinią Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

16 września 2024 r. w wieku 72 lat zmarł Jacek Barcz – fotoreporter, zastępca przewodniczącego sekcji autorów prac fotograficznych ZAiKS-u.

Jacek Barcz urodził się w 1952 roku. Karierę zaczynał w Centralnej Agencji Fotograficznej. Później pracował m.in. w „Sztandarze Młodych” i „The Warsaw Voice” – napisano na stronie Wirtualne Media.pl

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

26 września 2024 r. zmarł w wieku 78 lat Bogusław Kukuć, sprawozdawca sportowy związany od lat 70. ub. w. z łódzką prasą (Głos Robotniczy, Wiadomości Dnia, Dziennik Łódzki). Dziennikarz zasłabł podczas przedmeczowej konferencji prasowej Widzewa Łódź.

„Zmarł Bogusław Kukuć. Jeden z nestorów wśród łódzkich dziennikarzy sportowych, od zawsze kojarzony z Widzewem Łódź, przy którym spędził większość swojego życia. Najpierw jako kibic, potem jako redaktor” – napisano na stronie Widzewa.

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Pod koniec października br. w wieku 59 lat zmarł Grzegorz Maj, dziennikarz, współzałożyciel portalu „W cieniu jupiterów”, współpracownik Radia Maryja i TV Trwam.

Zdjęcia pochodzą ze strony sdp.pl, domen publicznych a także zbiorów prywatnych

 

 

 

 

 

 

 

Nowe władze Oddziału Dolnośląskiego SDP. Janusz Życzkowski zastąpił Jana Poniatowskiego

Walne Zebranie Sprawozdawczo – Wyborcze Członków Oddziału Dolnośląskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wybrało red. Janusza Życzkowskiego na czteroletnią kadencję Prezesa Zarządu. Podczas Zebrania powołano także Członków Zarządu oraz pełne składy Komisji Rewizyjnej, Komisji Członkowskiej oraz Rzecznika Dyscyplinarnego Stowarzyszenia.

Na Zebranie, które odbyło się 9 października 2024 r. w gościnnych murach wrocławskiego Klubu Muzyki i Literatury przybyli Członkowie Stowarzyszenia z wielu zakątków Dolnego Śląska. Na prowadzącego wybrano prof. Zbigniewa Makarewicza, a następnie jednogłośnie została powołana Komisja mandatowo – skrutacyjno – wyborcza. Po zgłoszeniu kandydatów na funkcję Prezesa Zarządu oraz Członków Zarządu odbyła się dyskusja i prezentacja ubiegających się o stanowiska redaktorów.

W wyniku tajnego głosowania Prezesem Zarządu Oddziału Dolnośląskiego SDP został red. Janusz Życzkowski, a na Członków Zarządu powołano red. Tomasza Białaszczyka i red. Janusza Gajdamowicza.

Ukonstytuowano także Komisję Rewizyjną w składzie: red. Lidia Nestoruk, red. Michał Siekierka i red. Grażyna Trzaskowska oraz Komisję Członkowską, a także powołano Rzecznika Dyscyplinarnego.

– Dzisiaj tradycyjne media i dziennikarze nadal są bardzo potrzebni, aby w szumie informacyjnym, który nas otacza, a także w czasach absolutnej polaryzacji społeczeństwa, pokazać to co istotne i to, co rzeczywiście ma wpływ na nasze życie i nasze codzienne funkcjonowanie – mówił nowo wybrany Prezes Janusz Życzkowski. – Musimy też otworzyć się na nowoczesne formy medialnego przekazu, spojrzeć w ich kierunku, pochylić głowy i jako Stowarzyszenie będziemy chcieli je promować, wymieniać się informacjami i uczyć się od siebie nawzajem. To jeden z wielu celów, który będzie towarzyszył naszej czteroletniej kadencji – dodał dziennikarz.

Zebranie było także okazją do podsumowania mijającej kadencji. Uczestnicy wysłuchali sprawozdania z działalności zarządu, sprawozdania finansowego oraz sprawozdania Komisji Rewizyjnej, a po zakończeniu dyskusji na ten temat udzielili absolutorium ustępującym władzom OD SDP.

– Moje prezesowanie przypadło na trudny czas – podkreślał piastujący tę funkcję przez dwie kadencje red. Jan Poniatowski. – Najpierw pandemia Covid-19 zdezorganizowała nam pracę i wszystkie nasze plany, a po jej zakończeniu nasi członkowie długo wracali do swoich aktywności i właściwie musieliśmy skupić się na odbudowaniu struktur i podjęciu działań adekwatnych do zaistniałej sytuacji. W ostatnim czasie z niepokojem przyglądaliśmy się także niezrozumiałym atakom medialnym na naszych dziennikarzy, podejmowanych przez niektóre redakcje i przywołujące zupełnie nieprawdziwe fakty oraz informacje dotyczące ich zawodowej działalności. W każdym z tych przypadków natychmiast stawaliśmy w obronie naszych Członków, publikując jednoznaczne protesty co do takich zachowań. Na jakiekolwiek pobudki ideologiczne do takich działań staraliśmy się każdorazowo reagować – dodaje wieloletni Prezes OD SDP.

Red. Jan Poniatowski podziękował także za wszystkie dobre rzeczy, które wydarzyły się w ostatnim czasie. Wspomniał o konkursie im. Romualda Lazarowicza, o codziennej pomocy jakiej stowarzyszenie udziela swoim członkom i wielu chwilach, kiedy reprezentował stowarzyszenie podczas uroczystości oficjalnych, wydarzeniach społecznych, czy innych okazjach. – Mimo, że już nie będę pełnił tej zaszczytnej funkcji, to jeśli takie będzie życzenie naszego nowego zarządu, to pozostaję do jego dyspozycji w zakresie pomocy, doradztwa, doświadczenia czy innych działań – zaznacza „emerytowany” Prezes. – Jednak liczę, że nowy zarząd szybko wdroży się do codziennej działalności, pokaże swój „pazur” i wprowadzi dużo nowych i owocnych działań.

Na koniec pragnę także podziękować ustępującemu Zarządowi i wszystkim naszym członkom, z którymi miałem zaszczyt przez ostatnie lata współpracować. Pragnę podkreślić też owocną współpracę z krajowymi władzami SDP, bez której działalność naszego dolnośląskiego oddziału nie przyniosłaby tylu dobrych owoców. Wszystkim za wszystko po stokroć dziękuję – konkludował wzruszony red. Jan Poniatowski.

Wtorkowe Zebranie zwieńczyła degustacja wielkiego tortu z napisem „Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich” oraz symboliczna lamka szampana. Kuluarowym rozmowom i wspomnieniom tego wieczoru nie było końca…

 


Red. Janusz Życzkowski urodził się we Wrocławiu (1978 r.). Pracę dziennikarza rozpoczął w 1998 r. jako reporter lokalnych rozgłośni radiowych. Następnie związał się ze stacją RMF FM, a w 2016 r. został powołany na funkcję zastępcy Redaktora Naczelnego Radia Zachód. W 2021 r. objął stanowisko Redaktora Naczelnego Gazety Lubuskiej (Polska Press), a po utworzeniu Regionu Zachód także Redaktora Naczelnego Gazety Wrocławskiej(Polska Press). Na przełomie 2023/2024 r. został dolnośląskim korespondentem Telewizji Republika.

W październiku 2024 r. podczas Krajowego Wyborczego Zjazdu Delegatów SDP red. Janusz Życzkowski został członkiem Zarządu Głównego SDP.

 

Tekst: Janusz Gajdamowicz

Zdjęcia: Janusz Gajdamowicz, Jan Poniatowski

OFF Radio Kraków rezygnuje z audycji prowadzonych przez AI. W tej sprawie protestowało CMWP SDP

Audycje w OFF Radiu Kraków nie będą już prowadzone przez sztuczną inteligencję. Pomysł zastąpienia prezenterów wytworami AI był mocno krytykowany, m.in. przez Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

O rezygnacji z kontrowersyjnego projektu poinformował likwidator i redaktor naczelny Radia Kraków, Marcin Pulit.

„Zakładaliśmy, że ten projekt potrwa maksymalnie trzy miesiące. Jednak już po tygodniu zebraliśmy tak wiele obserwacji, opinii, wniosków, że uznaliśmy, iż jego kontynuacja jest bezcelowa. W OFF Radio Kraków kończymy z audycjami tworzonymi przez dziennikarzy z udziałem sztucznej inteligencji, wracamy do formuły programu głównie muzycznego, nadawanego nadal online oraz w systemie DAB+” – napisał.

Pulit tłumaczył też, że od początku ten projekt „był pomyślany jako głos w debacie na temat szans i zagrożeń, jakie niesie ze sobą rozwój sztucznej inteligencji”.

Przeciwko zastąpieniu prezenterów wytworami sztucznej inteligencji protestowało Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP (TUTAJ), a pod petycją w tej sprawie, złożoną w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego podpisało się ponad 23 tys. osób

red.

Protest CMWP SDP przeciwko zastąpieniu dziennikarzy Radia Kraków tworami sztucznej inteligencji

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko nieograniczonemu i nieoznakowanemu wykorzystywaniu narzędzi tzw. sztucznej inteligencji w programach radia publicznego, co aktualnie ma miejsce w Radiu Kraków. Szczególnie bulwersujące jest przy tym przedstawianie tzw. avatarów AI czyli nieistniejących w rzeczywistości postaci jako prowadzących programy radiowe prezenterów, podczas gdy osoby takie w ogóle nie istnieją. Odbiorcy tego medium nie są informowani o tym w zauważalny dla siebie sposób, a pracujący wcześniej w tej rozgłośni dziennikarze zostali zwolnieni z pracy. Działanie to jest sprzeczne z misją mediów publicznych, jest nieetyczne i szkodzi realizacji zasady wolności słowa demokratycznego państwa w naszym kraju. 

22 października na antenie OFF Radia Kraków pojawiły się programy prowadzone przez  tzw. sztuczną inteligencję, a jako prowadzących  audycje promowano trzy „osoby” – 20-letnią Emilię „Emi” Nowa,  studentkę  dziennikarstwa i ekspertkę od popkultury, 22-letniego Jakuba „Kubę” Zielińskiego, specjalistę od technologii i muzyki oraz 23-letniego, zaangażowanego społecznie Alexa – poruszającego tematy związane z tożsamością i kulturą queer . W rzeczywistości żadna z tych osób nie istnieje, wszystkie zostały wygenerowane przez AI. Decyzję o tym, iż ramówka anteny OFF Radio Kraków będzie tworzona niemal w całości przez narzędzia sztucznej inteligencji podjął Marcin Pulit, powołany na likwidatora Radia Kraków. On także zwolnił z pracy zespół dziennikarzy tworzących wcześniej OFF Radio Kraków i inne programy tego radia uzasadniając to „analizą słuchalności i zawartości merytorycznej programu”.

CMWP SDP przypomina, iż wykorzystanie narzędzi AI w dziennikarstwie i w środkach masowego komunikowania budzi uzasadnione kontrowersje co najmniej od momentu upowszechnienia bezpłatnych programów komputerowych umożliwiających niczym nieograniczone tworzenie treści werbalnych oraz audio i video o dowolnej formie, do złudzenia przypominających autentyczne osoby oraz ich sposób zachowania, myślenia, czy reakcje. Nieświadomi tych działań odbiorcy mediów mogą stać się obiektem manipulacji i oszustwa na  nieprzewidywalną w swoich skutkach skalę.  Nadal są nieuregulowane kwestie odpowiedzialności, czy praw autorskich przy wykorzystywaniu narzędzi AI  w mediach tradycyjnych i innych. Jest więc czymś absolutnie nieakceptowalnym i oburzającym, by tak kontrowersyjne metody pracy wykorzystywane były przez media publiczne bez wiedzy i akceptacji ich odbiorców oraz organów nadzorujących ich pracę, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji czy rad programowych mediów publicznych.

Działanie to w Radiu Kraków jest także kolejnym dowodem na postępującą degradację mediów publicznych, w tym regionalnych rozgłośni Polskiego Radia, jakie ma miejsce po siłowym przejęciu tych mediów w grudniu 2023 r.

CMWP SDP apeluje do Radia Kraków o całkowite wycofanie się z tego szkodliwego eksperymentu programowego, jakim jest zamiana dziennikarzy na wytwory sztucznej inteligencji. Po raz kolejny apelujemy także do instytucji i organów nadzorujących obecnie  system medialny w Polsce o powstrzymanie tak szkodliwych i niebezpiecznych dla odbiorców działań w mediach.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

Warszawa, 24 października 2024 r.

Podpisz apel środowiska kultury i mediów w sprawie sytuacji w OFF Radiu Kraków i zastąpienia pracowników sztuczną inteligencją – jest TUTAJ.

Nowy numer „Forum Dziennikarzy” o skandalicznych procesach dziennikarzy

Trzeci w 2024 roku numer „Forum Dziennikarzy” w całości poświęcony jest skandalicznym procesom dziennikarzy na przykładzie spraw prowadzonych przez Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP w latach 2021 – 2024. Opisane historie zostały przedstawione podczas konferencji „W obronie dziennikarzy i wolności słowa”, która odbyła się 17 września w Domy Dziennikarza SDP w Warszawie.

Zapraszamy do lektury.

E-wydanie można pobrać TUTAJ.

 

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego