List otwarty europejskich dziennikarzy do rosyjskich propagandystów wojennych

Z inicjatywy przewodniczącego Związku Dziennikarzy Litewskich Dainiusa Radzevičiusa powstał list otwarty do rosyjskich dziennikarzy sygnowany przez przedstawicieli europejskich związków dziennikarskich, także przez władze Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, między innymi naszego prezesa Krzysztofa Skowrońskiego.

List jest krzykiem demokratycznych mediów do moskiewskich dziennikarzy, apelem do ludzi zniewolonych przez propagandę totalitarnego reżimu Putina, do rosyjskich „dziennikarzy”, którzy mają ostatnią szansę na zejście z drogi przestępstwa, bo kłamliwa propaganda – czego nauczyła nas II wojna światowa – to także zbrodnia wojenna. Może nawet gorsza niż bombardowania osiedli mieszkaniowych…

Redakcja portalu sdp.pl

 

Prezentujemy trzy wersje językowe listu.

List otwarty europejskich dziennikarzy i stowarzyszeń medialnych do rosyjskich dziennikarzy zaangażowanych w propagandę wojenną

Wy, pracownicy rosyjskich mediów, jesteście wyraźnie i bezpośrednio odpowiedzialni za jeszcze jedną wojnę rozpoczętą przez reżim Putina. Przez wiele lat ignorowaliście ważny postulat dziennikarstwa – weryfikację informacji. Publikujecie i emitujecie kłamstwa z Kremla. Eskalujecie je organizując długotrwałe pseudodyskusje, nie dopuszczając w istocie żadnej różnicy zdań. Okłamywaliście Rosjan w sprawie rosyjskiej inwazji na Gruzję w 2008 roku; w sprawie nielegalne i bezprawne „referendum” na Krymie w 2014 roku, które zostało zostało przez was przedstawione, tak jak chcieli wasi przewodnicy z Kremla, jako „triumf woli ludu”. Teraz wasi odbiorcy słyszą od was o nazistach, którzy istnieją tylko w maniakalnym umyśle jednego zepsutego, tchórzliwego człowieczka, który zamknął się w bunkrze nawet przed swoimi wspólnikami.

Bzdury i słownictwo nie zawsze, dosłownie, trzeźwych i kompetentnych prorządowych mówców, przedstawiacie, jako prawdę. Teraz na was spoczywa odpowiedzialność za krew dzieci i obywateli Ukrainy, w waszych rękach jest los oszołomionych rosyjskich żołnierzy.

To prawda, reżim Putina jest okrutny. Tak, nie każdy będzie miał odwagę mówić prawdę przed mikrofonami i kamerami telewizyjnymi. Ale zawsze istnieje możliwość odmowy – nawet nie rzucenia pracy, ale po prostu nie rozgłaszania publicznie kłamstw. Nie bierzcie do rąk kartek z „wiadomościami” sfałszowanymi przez Kreml, z których ludzie na całej planecie głośno się śmieją. Kiedy zwycięży zawodowa, dziennikarska solidarność, reżim nie będzie w stanie znaleźć łamistrajków do tej brudnej roboty.

Chwila prawdy jest dzisiaj, możecie stanąć po jej stronie. Klika Putina, która wielokrotnie niszczyła konstytucję w celu utrzymania władzy, zniszczyła też gospodarkę kraju. Jesteście teraz bezpośrednimi wspólnikami i zwolennikami tego zbrodniczego reżimu. Nie marnujcie czasu na daremne talk-show i długie opowiadania w stylu „jak możemy uniknąć sankcji”. Mówcie szczerze – przedstawcie powody wprowadzenia tych sankcji. Jeśli zabraknie wam odwagi – odsuńcie się: weźcie zwolnienie lekarskie, jedzie na urlop, wystąpcie o urlop bezpłatny.

Za kilka tygodni ludzie, którzy pozostaną bez informacji, z pustymi półkami, sami wyciągną właściwe wnioski. Jeszcze raz – dziś jest jeszcze możliwość, aby wydostać się z tej pułapki, w którą wpadliście świadomie lub nieświadomie. Być może stracicie pracę, może ktoś z was ma kredyt hipoteczny, ale zastanówcie się – jeśli kraj się zmieni – twój zawód przetrwa, a jeśli nie – to po co ci mieszkanie, jeśli nie możesz kupić ani tapety, ani kafelków, ani kranu do kuchni? I ryzykujecie, że zostaniecie przez wiele lat przedstawicielami ostatniego pokolenia Rosjan, którzy swobodnie podróżowali za granicę lub kupili dobry samochód.

Rezygnacja z pracy propagandowej dla Putina pozwoli wam uniknąć postępowania karnego. Obecne rosyjskie prawo, choć przyjęte przez reżim, umożliwia ukaranie każdego, kto przyczynił się do szerzenia kłamstw Kremla, do propagowania agresywnej wojny. Ponadto, śledztwo w sprawie zbrodni wojsk rosyjskich na Ukrainie rozpoczął już Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze. Rosyjscy jeńcy zeznają teraz, że zostali oszukani przez swoich dowódców, a także przez rosyjską propagandę, telewizję i radio – i to będzie wystarczający powód, aby wszcząć sprawy karne przeciwko każdemu, kto głosi na antenie, w prasie i w sieci fałszywe doniesienia podżegaczy wojennych.

Monitorowanie rozpoczyna się o północy następnego dnia po opublikowaniu tego manifestu. A nazwiska tych, którzy nadal zalewają Rosję strumieniami kłamstw, oszczerstw, fake newsów i informacyjnych podróbek będą podawane w światowych mediach. Na przykład Margarita Simonyan wkrótce zostanie umieszczona na międzynarodowej liście poszukiwanych. Jest pierwsza, ale nie ostatnia. Ludzkość w pełni odpłaci tym, którzy zapomnieli lekcji II wojny światowej. Najważniejsze to współudział w rozpętaniu wojny i zabijaniu ludności cywilnej – najgorszej zbrodni. I straszny grzech – jeśli słowa o wierze są jeszcze w stanie poruszyć wasze dusze.

Przypomnijmy losy Hansa Fritschego – szefa Radia III Rzeszy. Został skazany na 9 lat więzienia za udział w niemieckiej, nazistowskiej machinie propagandowej. Zmarł w odosobnieniu.

Pomyślcie o tym, jeśli wasz umysł jeszcze pamięta wolność – twoi przełożeni wydając rozkazy publikowania kłamstw, nie robią tego w formie pisemnej. A gdy nadejdzie czas rozliczenia, aby złagodzić swój los, oświadczą, że wszystko to zrobiłeś z własnej woli. Zostaniesz zdradzony w taki sam sposób, w jaki rosyjscy generałowie zdradzają swoich żołnierzy i oficerów, pozostawiając ich półnagich i głodnych na łasce losu.

Oprócz spraw kryminalnych i surowych wyroków możesz spodziewać się również roszczeń tysięcy krewnych tych, którzy zginęli na Ukrainie od rosyjskich pocisków i bomb. A twoje mieszkanie hipoteczne zdecydowanie nie wystarczy, aby te roszczenia spłacić. Nie zamieniajcie swojego życia, życia swoich rodziców i dzieci, życia wszystkich Rosjan w piekło! Zejdźcie z tej szalonej karuzeli hipokryzji, podłości i oszustwa. Zostawcie głównego przestępcę samego w strachu przed nieuchronną karą.

Już teraz.

Jutro może być za późno!

Andrei Bastunets, Prezes Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy

Helle Tiikmaa, Prezes Estońskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy

dr Wolfgang Ressmann, Przewodniczący Federalnego Związku Mediów Lokalnych w Niemczech ( Der Bundesverband Bürgermedien) Ludwigshafen, Niemcy

Imants Liepiņš, członek zarządu Związku Dziennikarzy Łotewskich

Ilja Kozin, Przewodniczący zarządu Łotewskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy

Dainius Radzevičius, Przewodniczący Związku Dziennikarzy Litewskich

Krzysztof Skowroński, Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

***

Открытое обращение европейский журналистов, медиа ассоциаций к российским журналистам, которые занимаются военной пропагандой

На вас – работниках российских СМИ лежит непосредственная и прямая ответственность за развязанную путинским режимом очередную войну. Вы долгие годы игнорировали важный постулат журналистики – проверку информации. Вы транслировали ложь из Кремля и вдобавок разгоняли ее градус, устраивая долгоиграющие псевдообсуждения, при том не допуская никакого инакомыслия по сути.

Вы лгали россиянам насчёт вторжения российских войск в Грузию в 2008-м; незаконный и нелегитимный «референдум» в Крыму в 2014-м выдавался вами по кремлевским методичкам за «торжество народного волеизъявления»; и теперь от вас аудитория слышит о нацистах, существующих только в маниакальном сознании одного тщедушного трусливого человечка, запершегося в глубоком бункере даже от своих подельников.

Бред и словоблудие не всегда буквально трезвых и адекватных провластных спикеров выдавались вами за истину в последней инстанции. Теперь же кровь детей и стариков Украины, искалеченные судьбы одурманенных российских солдат – и на вашей совести.

Да, путинский режим жесток. Да, не у всех найдутся душевные силы говорить правду в микрофоны и телекамеры. Но всегда есть возможность отказаться – даже не уволиться, просто не выдавать ложь во всеуслышание. Не брать в руки бумажек с «новостями», сляпанными в Кремле – над которыми смеются здравомыслящие люди всей планеты. Если солидарность победит – у режима не найдётся штрейкбрехеров для этой грязной и убийственной работы. Сегодня – определяющие часы. Путинская клика, которая не раз кромсала Конституцию ради удержания власти – уничтожила экономику страны. Вы – прямые соучастники и пособники этого преступного режима. Пожалуйста, не тратьте время на тщетные ток-шоу и пространные сюжеты а-ля «как бы нам избежать санкций». Говорите прямо – из-за чего эти санкции введены. Не хватает мужества – опять же, уйдите в сторону: возьмите больничные, отправьтесь в отпуск, возьмите отпуск без содержания. За пару недель люди, оставшиеся без информационного дурмана – наедине с пустыми полками – сами сделают должные выводы.

Еще раз – сегодня ещё есть возможность выйти из этой ловушки, в которую вы, вольно или невольно, угодили. Возможно, вы потеряете работу, возможно у кого-то есть ипотека – но вдумайтесь, если страна изменится – работа ваша вернётся, а вот на что вам ипотечные квартиры, в которые вы потом не сможете купить ни обои, ни плитку, ни кран на кухню – большой вопрос. И вы рискуете стать на долгие годы представителями последнего поколения россиян, которое свободно выезжало за границу, или приобретало хороший автомобиль. Перестать работать на путинскую пропаганду сейчас — значит, избежать уголовного преследования. Действующие российские законы, хоть и принятые путинским режимом, вполне позволяют осудить каждого, кто способствовал распространению лжи из Кремля за пропаганду агрессивной войны. Кроме того, расследование преступлений российской военщины в Украине уже ведётся международным уголовным судом в Гааге. Пленные российские солдаты уже дают показания, что были обмануты своими командирами, а также российским телевидением и радио – и это станет достаточным основанием для возбуждения уголовных дел в отношении всех, кто будет отмечен в эфире и в печати с изложением ложных сообщений от поджигателей войны. Такой мониторинг начинается с 00:00 дня, следующего за днем публикации этого манифеста. И фамилии тех, кто продолжит заливать Россию потоками фэйков будут тиражироваться в ведущих мировых СМИ. Маргарита Симонян, к примеру, скоро будет объявлена в международный розыск. Она – первая, но далеко не последняя. Человечество сполна воздаст забывшим уроки Второй Мировой войны.

Главный из них – соучастие в развязывании войны и убийстве мирных граждан – тягчайшее преступление. И страшный грех – если слова о вере ещё способны тронуть ваши души.

Напомним вам о судьбе Ганса Фриче – руководителя имперского радио Третьего Рейха. Он был осуждён к 9 годам тюрьмы – только за участие в нацистской пропагандистской машине. И умер в камере-одиночке.

Подумайте, если рассудок ещё не покинул вас – ваши начальники, отдавая приказы публиковать ложь, не делают этого в письменной форме. И когда наступит время расплаты – они заявят, чтобы смягчить свою участь, что вы все это делали по собственной воле. Вас предадут. Как предают российские генералы своих солдат и офицеров, бросая их полуодетыми и голодными на произвол судьбы.

А вместе с уголовными делами и суровыми приговорами вам будут адресованы ещё и иски тысяч родственников тех, кто погиб в Украине от российских снарядов и бомб. И ваших ипотечных квартир точно не хватит, чтобы по ним рассчитаться. Не превращайте же свою жизнь, жизнь своих родителей и детей, жизнь всех россиян в ад! Сойдите с этой безумной карусели лицемерия, подлости и обмана. Оставьте главного преступника одного – под страхом неминуемого возмездия.

Прямо сейчас. Завтра может быть поздно!

Андрей Бастунец, Председатель Белорусской ассоциации журналистов

Хелле Тийкмаа, Президент Союза журналистов Эстонии

Д-р Вольфганг Рессманн, Председатель Национального совета каналов общественного доступа (bvbm), Германия, Организатор Медиадиалог, Людвигсхафен, Германия

Имантс Лиепиньш, Член правления Союза журналистов Латвии

Илья Козиньш, Председатель правления Латвийской ассоциации журналистов

Дайнюс Радзявичюс, Председатель Союза журналистов Литвы

Кшиштоф Сковроньский, Председатель Польской ассоциации журналистов

***

Open letter from European journalists, media associations to Russian journalists, who are engaged in war propaganda

 You, the employees of the Russian media, are clearly and directly responsible for one more war started by the Putin’s regime. For many years you ignored an important postulate of journalism – verification of information. You broadcast lies from Kremlin and escalate its degree by arranging long-running pseudo-discussions, while not allowing any dissent in essence. You lied to Russians about the Russian invasion of Georgia in 2008; the illegal and illegitimate “referendum” in Crimea in 2014 was presented by you, according to Kremlin guides as a “triumph of the people’s will”; and now the audience hears from you about the Nazis, who exist only in the manic mind of one perishable, cowardly little man who has locked himself in a deep bunker even from his accomplices. The nonsense and verbiage of not always literally sober and adequate pro-government speakers was presented by you as the ultimate truth. Now the blood of children and elders of Ukraine, the crippled fate of besotted Russian soldiers is on your conscience.

It’s true, Putin’s regime is cruel. Yes, not everyone will have guts to speak the truth in front of microphones and television cameras. But there is always the opportunity to refuse – not even to quit the job but just not to give out lies publicly. Do not pick up pieces of paper with „news” forged by Kremlin – at which the sane people of the whole planet loudly laugh. When solidarity wins, the regime will not be capable of finding rats for this dirty and murderous job.

Moment of truth is today. Putin’s clique, which shredded the Constitution numerous times for the sake of retaining power, destroyed the country’s economy. You now are the direct accomplices and supporters of this criminal regime. Please do not waste your time on futile talk shows and lengthy stories a la „how can we avoid sanctions.” Speak truly – tell the reasons why these sanctions are introduced. Should you lack courage – again, step aside: take sick leave, go on vacation, take unpaid leave. In a couple of weeks, people who are left without information dope, alone with empty shelves, will draw the proper conclusions themselves. Once again – today there is still a window to get out of this trap into which you have wittingly or unwittingly, fell.

Perhaps you may lose your job, perhaps you may have a mortgage, but consider – if the country changes – your profession will survive, but if not – what do you need mortgage apartment for if you cannot then buy neither wallpaper, nor tile, nor a faucet to the kitchen? And you run the risk of becoming for many years representatives of the last generation of Russians who freely travelled abroad or acquired a good car.

To stop working for Putin’s propaganda now means avoiding criminal prosecution. Current Russian laws, although adopted by the Putin’s regime, make it quite possible to condemn anyone who contributed to the spread of lies from the Kremlin for promoting an aggressive war. In addition, the investigation of crimes of the Russian military in Ukraine has been already commenced by the International Criminal Court in Hague. Captured Russian soldiers are already testifying that they were deceived by their commanders, as well as by Russian television and radio – and this will be enough reason to initiate criminal cases against anyone who will be flagged on the air and in the press with false reports from warmongers.

The monitoring starts at 00:00 on the day following this manifest is published. And the names of those who continue to flood Russia with streams of fakes will be replicated in the world’s leading media.

Margarita Simonyan, for example, will soon be put on the international wanted list. She is the first, but not the last. Humanity will fully repay those who have forgotten the lessons of WWII. Main one is the compliance with unleashing the war and killing civilians – the worst crime. And a terrible sin – if words about faith are still able to touch your souls.

Let us remind you of the fate of Hans Fritsche – the head of the Imperial Radio of the Third Reich. He was sentenced to 9 years in prison – just for participating in the Nazi propaganda machine. And he died in solitary confinement.

Think about it, if your mind hasn’t left you yet – your superiors, when giving orders to publish lies, do not do it in written form. And when the time of reckoning comes, they will declare, in order to mitigate their fate, that you did all this of your own free will. You will be betrayed. The way Russian generals betray their soldiers and officers, leaving them half-naked and hungry to the mercy of fate. And along with criminal cases and harsh sentences, you will also be addressed to the claims of thousands of relatives of those who died in Ukraine from Russian shells and bombs. And your mortgage apartments are definitely not enough to pay them off. Do not turn your life, the life of your parents and children, the life of all Russians into Hell! Get off this crazy carousel of hypocrisy, meanness and deceit. Leave the single criminal alone – in fear of imminent retribution.

Right now.

Tomorrow may be too late!

Andrei Bastunets Chairman of the Belarusian Association of Journalists

Helle Tiikmaa President of Estonian Association of Journalists

Dr. Wolfgang Ressmann, Chairman of  National board of public access channels (bvbm), Germany, Organizer Mediadialogue, Ludwigshafen, Germany

Imants Liepiņš, Member of the board of the Latvian Union of Journalists

Ilja Kozins, Chair of the board of the Latvian Association of Journalists

Dainius Radzevičius, Chairman of Lithuanian Journalists Union

Krzysztof Skowroński, Chairman of Polish Association of Journalists

Greccy dziennikarze przekazali pomoc ukraińskim dziennikarzom

Delegacja Związku Dziennikarzy Dzienników Ateńskich (JUADN) na czele z szefową organizacji Marią Antoniadou, dotarła w czwartek, 10 marca do Lwowa z transportem pomocy dla ukraińskich dziennikarzy.

Greccy dziennikarze spotkali się z przedstawicielami Krajowego Związku Dziennikarzy Ukrainy (NUJU) i przekazali im m.in. sprzęt elektroniczny, żywność i leki. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich pomagało zorganizować wyjazd na Ukrainę (pisaliśmy o tym TUTAJ).

Była to pierwsza tego typu misja pomocy organizacji dziennikarskich zrzeszonych w Międzynarodowej i Europejskiej Federacja Dziennikarzy (IFJ/EFJ) kolegom i koleżankom z Ukrainy.

Dzieci z domu dziecka z Mariupolu są już w Domu Dziennikarza SDP w Kazimierzu Dolnym

– Jeszcze przed wybuchem regularnej wojny na Ukrainie Zarząd Główny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich podjął decyzję o przeznaczeniu Domu Dziennikarza w Kazimierzu Dolnym na ośrodek dla ewentualnych uchodźców – mówi Krzysztof Skowroński, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. – Nawet nie przewidywaliśmy, że tak szybko ta decyzja wejdzie w życie.

Od kilku dni w Domu Dziennikarza w Kazimierzu Dolnym przebywają grupy uciekinierów z ogarniętej wojną Ukrainy (pisaliśmy już o tym TUTAJ). Największą grupę stanowią dzieci z domu dziecka w Mariupolu. Jak mówi dyrektor placówki Dariusz Popławski, małym uchodźcom udzielona została kompleksowa pomoc:

– Dzieci przyjechały w środku nocy dwoma autokarami. W sumie w 70-osobowej grupie mamy 62 dzieci (29 chłopców i 33 dziewczynki) i ośmioro opiekunów. Dzieci są w wieku między 7 a 17 rokiem życia, ale największą grupę stanowią dzieci najmłodsze, z przedziału 7-11 lat.

Jak relacjonuje Popławski, tuż po przyjeździe o 4 nad ranem dzieci zostały nakarmione i rozlokowane w pokojach. Były zmęczone podróżą i przeżyciami ostatnich dni. Ale już następnego dnia energia zaczęła je rozpierać.

– Byliśmy na to przygotowani. Jeszcze przed przyjazdem dzieci przygotowaliśmy dla nich salę zabaw i kino, mamy w ośrodku specjalną salę rozrywki, gdzie wstawiliśmy m.in. stół do ping-ponga, mamy salę do zajęć plastycznych, a od soboty dzieci korzystają także z infrastruktury tutejszej szkoły, gdzie mają zapewnione zajęcia sportowe. Więc poza pełnym wyżywieniem i schronieniem, organizujemy im w miarę normalne życie – mówi dyrektor Domu Dziennikarza.

 

Do SDP natychmiast zgłosili się lokalni społecznicy, którzy włączyli się w pomoc małym uchodźcom. Wśród nich są artyści i lekarze.

– Od pierwszych godzin od uruchomienia ośrodka jest bardzo duże zainteresowanie pomocą, dzwonią ludzie, przede wszystkim mieszkańcy Kazimierza, zgłaszają się wolontariusze, którzy chcą pomagać. W sobotę była u nas grupa animatorów, którzy prowadzili zajęcia dla dzieciaków.

Jak mówi Dariusz Popławski, dzieci, ale także pozostali mieszkańcy Domu Dziennikarza, od pierwszych chwil pobytu w Kazimierzu objęci są pomocą lekarską, którą zaoferowała miejscowa lekarka, oraz wsparciem psychologicznym.

– Organizujemy spotkania z psychologiem, zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych uchodźców – tłumaczy dyrektor Popławski. – Okazało się, że jedną z osób, które znalazły schronienie w naszym Domu jest pani psycholog. Od razu zajęła się pracą z mieszkańcami. Sama doświadczywszy wojny doskonale wie jaka pomoc jest potrzebna. Jednak dzieci o wojnie nie chcą rozmawiać, a my ich do tego nie zachęcamy. Robimy wszystko, żeby teraz dostawały czego sobie zapragną i nie myślały o tym, co się wydarzyło. Wspiera nas w tym Ambasada USA w Polsce, która objęła małych uchodźców swoją pomocą.

W grupie, która znalazła schronienie w Domu Dziennikarza, poza dziećmi z Mariupola, znajdują się także rodziny.

– Zadeklarowaliśmy miejsce dla 110 osób – mówi Jolanta Hajdasz, wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. – a już przyjęliśmy 135 i wiemy o co najmniej sześciu, które mają do Kazimierza przyjechać. Wśród nich są dziennikarze i ich rodziny, bo jako stowarzyszenie chcieliśmy wesprzeć przede wszystkim ich. Jak widać nie domawiamy jednak tej pomocy nikomu.

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich jest w stałym kontakcie z Międzynarodową Federacją Dziennikarzy (IFJ), oraz z organizacjami dziennikarskimi na Ukrainie. IFJ koordynuje pomoc w ewakuacji dziennikarzy i ich rodzin z Ukrainy, zabezpiecza fundusze na pomoc medyczną, zapewnia niezbędny sprzęt potrzebny dziennikarzom relacjonującym wydarzenia na Ukrainie.

– Międzynarodowa Federacja Dziennikarzy zwróciła się do nas z prośbą o wsparcie w utworzeniu centrum logistycznego i biura w Polsce – mówi Jolanta Hajdasz. – Włączamy się w te działania, wyznaczyliśmy osoby, które są w stałym kontakcie z IFJ i pomagają im w tym przedsięwzięciu. Równocześnie koordynujemy działania wspierające naszych kolegów z Ukrainy, którzy nie mogą w warunkach wojennych prowadzić swojej dotychczasowej aktywności dziennikarskiej.

– Apeluję do redakcji, które mają taką możliwość, by zlecały pracę ukraińskim dziennikarzom, kupowały od nich zdjęcia i materiały – mówi Krzysztof Skowroński. – Dla nich to wymierna pomoc, a dla nas źródło informacji z pierwszej ręki.

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich zaapelowało także do Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy (IFJ) oraz do Europejskiej Federacji Dziennikarzy (EPL) o usunięcie Związku Dziennikarzy Rosji z ich struktur (TUTAJ).

Źródło: Kurier Lubelski

Fot. Dariusz Popławski

KOMENTARZ MARIUSZA PILISA: Sekretarzowi generalnemu EFJ życzę by otrzeźwiał

Koleżanki i Koledzy,

 Zarząd Główny SDP wyszedł z inicjatywą nałożenia sankcji na wszystkie rosyjskie stowarzyszenia dziennikarskie działające w ramach Europejskiego Federacji Dziennikarskiej EFJ i Międzynarodowej Federacji Dziennikarskiej IFJ. Zaapelowaliśmy o to bezpośrednio do sekretarza generalnego EFJ Ricardo Gutierrezowi. Chodzi o konkretnych ludzi i konkretne rosyjskie organizacje, które działają w europejskich strukturach dziennikarskich czy na ich obrzeżach. Ku naszemu zaskoczeniu sekretarz generalny EFJ w swojej odpowiedzi zaproponował abyśmy wyrazili się jaśniej, ponieważ nie rozumie, o co nam chodzi.

 Jedną z rosyjskich organizacji dziennikarskich, wobec której proponujemy sankcje, nazwał dobrą, pożyteczną, działającą przeciwko wojnie i wspierającą Ukrainę. Naszą inicjatywę nazwał „głupią”. Skierowaliśmy do sekretarza generalnego EFJ oficjalną odpowiedź, w której „rozjaśniamy”, jak rozumiemy obecną sytuację, jak rozumiemy potrzebę naszego zachowania się w tej ciężkiej dla Ukrainy sytuacji jako członkowie europejskiej federacji dziennikarskiej, jak rozumiemy wojnę, śmierć niewinnych ludzi i zbrodnie popełniane przez wojska rosyjskie.

Trudno w tej chwili znaleźć odpowiednie słowa na określeni tej zaskakującej dla nas dyskusji i wymiany korespondencji. Mam wrażenie, że spotykamy się z próbami relatywizowania rzeczywistości, działania w myśl zasady: są równi i równiejsi.

Przykładów tego, jak wysocy działacze europejskich i światowych organizacji rozumieją swoją rolę w ostatnich dniach mamy aż nadto. Za wszystkimi stoją jakieś interesy. Mimo to udaje się przymusić ludzi, którzy decydują dzisiaj o sankcjach nakładanych na wszelki przejawy rosyjskiej aktywności w świecie do właściwego rozumienia tego, jak powinniśmy się zachować w tych historycznych chwilach.

 Sekretarzowi generalnemu EFJ życzę by otrzeźwiał i w sposób poważny zmierzył się z tym, co jak się wydaje na razie go przerasta. Prawdziwych liderów poznajemy w trudnych chwilach. Komicy stają się bohaterami, ci których uważaliśmy za liderów stają się komikami. Skrajne wydarzenia jakim jest niewątpliwie wojna weryfikują postawy ludzkie, przewracają ustalone porządki, porządkują świat na nowo. Może to najwyższy czas dla nas, dla SDP, aby aktywnie włączyć się w procesy wyboru reprezentujących nas władz EFJ.

Na razie mamy jednak inny cel. Doprowadzimy do tego, że sankcje zostaną wprowadzone, że pełna izolacja rosyjskich organizacji dziennikarskich i Rosjan działających w europejskich i światowych strukturach zostanie wprowadzona. Nie chcemy dzisiaj podziału na „dobrych” i „złych” Rosjan. Chcemy izolacji dla wszystkich. Bo tego wymaga chwila.

Kolegom i Koleżankom Rosjanom, dziennikarzom, którzy dzielnie stawiają czoła reżimowi Putina i aktywnie protestują przeciwko jego barbarzyństwu i zbrodniom chciałbym przekazać:

„Nie ma w naszej inicjatywie niczego osobistego. Nie ma ślepej furii czy gniewu czy nawet emocji. My musimy się tak zachować. Zachować się jak trzeba. Kiedy skończy się wojna, izolacja się zakończy”.

Wiem, że to zrozumieją, bo wielu z nich znam osobiście.

TRZYMAJ SIĘ UKRAINO! Uraińskie media apelują do dziennikarzy: Nie publikujcie rosyjskiej propagandy i fake newsów

Ukraina walczy z moskiewskim najeźdzcą! Ale w mediach też trwa wojna. Ukrańskie telewizje, rozgłośnie radiowe i portale internetowe apelują do obywateli i redakcji: Nie publikujcie putinowskiej propagandy, moskiewskich fałszywek i fake newsów. Na wiekszości kanałów nadawany jest sygnał państwowej telewizji.

Wołodymyr Zełeński w swoim piątkowym, porannym przemówieniu, które było potem relacjonowane przez wszystkie oficjalne kanały prezydenta Ukrainy, po raz koleiny apelował do społeczności międzynarodowej o zdecydowane działania wobec agresora.

„Bronimy naszego kraju, naszej wolności. Potrzeba nam skutecznej pomocy międzynarodowej” – mówił Zelenski, co przekazano też na TT. Prezydent podał również, że rozmawiał z prezydentem Polski Andrzejem Dudą w sprawie koniecznej reakcji i pomocy Bukaresztańskiej Dziewiątki, czyli krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Chodzi o pomoc w obronie Ukrainy, naciski na Rosję i presję na kraje Zachodu w sprawie sankcji wobec Moskwy.

” Potrzebujemy koalicji antywojennej” – podkreślił Zełenski, który poinformował też o rozmowach z premierem Wielkiej Brytanii Borisem Johnsonem „Dzisiaj Urkaina bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje pomocy naszych partnerów. Żądamy skutecznego przeciskatwienia się Federacji Rosyjskiej. Sankcje muszą być dalej wzmacniane” – napisał prezydent Ukrainy na TT.

Portal www.ukrinform.ua cytuje słowa Zełeńskiego:” Wróg został zatrzymany  w większości zaatakowanych rejonów. Trwają walki”

hb/ukrinform/TT/red

HUBERT BEKRYCHT: Wojenna gra w hokeja albo kij Putina na Europę. Aktualizacja: Finowie wygrali z Rosjanami!

Aktualizacja (20.02.22 r. godz. 10.40):

Gratulacje dla hokeistów Finlandii i dla całego kraju! Zwycięstwo Suomi nad ulubieńcami Putina w olimpijskim finale może być dobrą wrózbą dla świata. „Olimpijskie złoto”. HS; hs.fi

Gdyby mecz o złoty medal turnieju hokejowego mężczyzn w Pekinie między Finlandią a Rosyjskim Komitetem Olimpijskim odbywał się kilka tygodni temu, a nie w nocy z soboty na niedzielę 20 lutego, można byłoby, w dobrej wierze, szantażować Moskwę, że albo wycofa się z agresji na Ukrainę albo rosyjscy hokeiści nie zagrają w finale. Teraz, niestety, jest za późno na szachowanie Kremla, bo kochający grę w hokeja Putin wojsk nie wycofa. Tylko, że jest jeszcze kilka godzin, aby upokorzyć najeźdźcę i rzeczywiście wykluczyć reprezentację agresywnego państwa z imprezy stanowiącej, jeszcze, emanację dążeń pokojowych całego świata. Teoretycznie.

Chyba, a piszę to kilka godzin przed finałem hokejowego turnieju, mimo napiętej sytuacji międzynarodowej, do odwołania meczu nie dojdzie. Dlaczego? Bo jednak szefem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego jest Niemiec. A właśnie Niemcy, jako kraj niewątpliwie miłujący pokój, nie mają – że tak tajemniczo napiszę – pełnych zdolności negocjacyjnych w rozmowach z Rosją… Chodzi o kawałek rury pod Bałtykiem, przez który ma płynąć gaz. A strażnikiem zaworu na Europę, w imieniu Moskwy, ma być Berlin. A że raz zdobyty, to się tam boją wschodnich turystów, na przykład znad Donu.

Krótko mówiąc banda tchórzy z olimpijskiej centrali nie jest w stanie nic zrobić, aby pokazać, że kraj napadający inne państwo nie jest godny walczyć o olimpijskie złoto. Dawniej laur. A o czystą sportową walkę i pokój na planecie chodziło przecież wskrzesicielom idei olimpizmu.

Sportowcy z Rosji na chińskich igrzyskach występują jako Russian Olympic Committee, bo od lat nad Wołgą i Amurem kwitnie przemysł sportowego dopingu. Ależ to kara, ależ się Rosjanie przejęli… I tak w ich telewizjach zamiast logo ROC widnieje Rossija. A Rossjia byłaby skompromitowana i sfrustrowana, gdyby tamtejsi hokeiści wrócili z Pekinu bez żadnego medalu, wykluczeni z igrzysk. Niestety, to mało prawdopodobne. Putin jest żałośnie pewny siebie, nie ustępuje. A Zachód, czyli także i my? Pozwalamy mu na wiele.

Modlę się o to, aby poniższy scenariusz się nie spełnił. Może się jednak zdarzyć tak, że kiedy u nas będzie około 7.30 w niedzielę 20 lutego, w Moskwie, już po meczu, w którym będę kibicował Finom i zakończeniu pekińskich igrzysk, Władimir Władimirowicz – po prysznicu (mieszkał, jako szpieg w NRD – czysty jest) i lekkim śniadaniu (Europejczyk przecież) – niezależnie od gry i wyniku meczu hokejowego ROC z Finlandią, da sygnał do inne „gry”. Z Ukrainą. Niestety, będzie to wojna. Moskwa, jakkolwiek abstrakcyjnie to zabrzmi, napadnie na Kijów już po zgaszeniu olimpijskiego ognia, a dla ludów wschodu symbolika ma znaczenie. Co zrobią ugodowe wobec Kremla państwa UE, kiedy prezydent Federacji Rosyjskiej spróbuje przejąć ster Starego Kontynentu?

Niemcy, Francja i Benelux poproszą o negocjacje. A Putin z uśmiechem wyjmie symboliczny kij na Europę. Nie hokejowy, ale gazowy. A może znajdzie też jakiś kostur na Chińczyków.

I tak oto, z powodu braku zdecydowania i zwykłego strachu, po raz kolejny satrapa zakpi sobie z pokoju. I oby tylko ROC nie zdobył złota w turnieju hokejowym mężczyzn, bo przy szacunku do uczciwych sportowców z Rosji, to jest parodia reprezentacji państwa godnego stanąć w olimpijskie szranki.

Zwierzęcy strach, którego jeszcze w tym roku nie poczuje Putin i wyrafinowane tchórzostwo Paryża oraz Berlina ubrane w szaty cywilizacyjnej wyższości, to w sumie te same uczucia. Zawsze tchórzostwo prowadzi do upadku. Tylko, czym zawinili mieszkańcy Ukrainy? Oby nie było tak z obywatelami krajów bałtyckich i z nami. Ugody i porozumienia z terrorystami prowadzą zawsze do upadku. Strzeżmy się ugodowców!

 

HUBERT BEKRYCHT: Życie bez podsłuchu albo nie ma co walczyć z zoo

Nikt już dziś nikogo nie podsłuchuje. Poza służbami specjalnymi. Raczej. Służby owe jednak podsłuchują, z definicji, złych ludzi – gangsterów, oszustów i skorumpowanych polityków oraz działających poza prawem dziennikarzy. No, chyba, że to kraj niedemokratyczny to podsłuchują wszystkich.

Wielu z polskich dziennikarzy uwierzyło opozycji w jakieś nieskoordynowane i tajemnicze działania Mitycznej Międzynarodowej Grupy Pegazów podsłuchującej akurat nasz kraj na przemysłową skalę. Wiadomości mityczne pomieszano z faktami, a potem ugotowano w kotle dezinformacji. Bez przypraw. Smacznego.

Podsłuchy stały się „modne” osiem lat temu w Polsce. Zapisy z ukrytych urządzeń nagrywających spotkania polityków stały się hitem sezonu. Konwersacje te nie były wcale niewinnymi „prywatnymi rozmowami” przy kotlecie, policzkach, albo nawet ośmiorniczkach. O naruszeniu ich kulinarnej prywatności najczęściej bajają nagrywani w knajpach ówcześni dygnitarze III RP związani z MSW, MSZ, władzami parlamentarnymi tudzież z ówczesnymi resortami tłustymi, czyli gospodarki i skarbu państwa. Rozumiem, że nagrywani się bronią, że nie mówili tych słów, które mówili, a wulgaryzmy w ich ustach to efekt montażu. Prozaicznej prawdy – wstydu, że nagrali ich prawdopodobnie ludzie gastronomii niezadowoleni z mizernych napiwków, nie da się jednak zapomnieć.

A trzeba było sobie do gabinetów zamówić te frytki, krewetki, rozwielitki, czy co tam ówcześni władcy PO-PSL lubili. Wtedy podsłuch byłby – ku uciesze dziennikarzy – nie tylko nielegalny, ale stanowiłby zdradę stanu. A w najlepszym razie ujawnienie tajemnic państwowych o kupie kamieni, bo jeśli ktoś w knajpie gada o pracy – zamiast pić wódkę   i dobrze się bawić – nie jest zupełnie normalny…

Teraz podsłuchy są wszędzie. W toalecie, telefonach, kaloryferach a nawet, co wytropiła pewna posłanka KO, w dekoderach zakupionych przez rząd dla ludzi, których nie będzie stać na telewizory nowego typu. Nawiasem mówiąc, najgorsze do wykrycia są podsłuchy tramwajowych dzwonków w głowach niektórych parlamentarzystek opozycji.

Teraz, jeśli ktoś nie był lub nie jest podsłuchiwany przez system nazwany jak mityczny koń nie liczy się w towarzystwie. Podsłuchiwani są politycy opozycji, kelnerzy, zawodnicy sumo, rolnicy kupujący telefony teleportując się do przyszłości, aktorki oraz dziennikarze, o których służby nigdy nie słyszały.

Mamy, niestety, jeszcze gorszy typ podsłuchów. Ten system nie tropi naszych rozmów w imieniu służb specjalnych. Zamiast nich robimy to sami. Tak, tak, sami się podsłuchujemy. A potem zdumieni tym, że nagranie z owego samopodsłuchu jest mało medialne, umieszczamy je na portalach społecznościowych. Mogą to być na przykład nasze nocne rozmowy z psem, kotem, papugą lub jaszczurką.

Niedawno wielu łodzian oburzyło się, że jeden z radnych podczas tzw. zdalnej sesji rady miejskiej nieco bełkotliwie przestrzegł przed konsekwencjami sprzeciwiania się rozwojowi ogrodu zoologicznego. A przecież sesja trwała kilkanaście godzin i mógł chłopina chcieć sprawdzić, czy jeszcze go podsłuchują. I podsłuchiwali. Był inwigilowany przez wielu radnych i widzów kanału przekazującego transmisję. Po całym kraju rozniosło się, co podsłuchiwano. Nieszczęsny radny powiedział przecież prawdę, że „nie ma co walczyć z zoo”. Wszyscy jednak skupili się na niezbornej artykulacji wymawianych przez samorządowca słów. A lokalny polityk był po prostu ofiarą zepsutego podsłuchu, który sam, ze zmęczenia, włączył zgłaszając się do głosu.

Tak, tak, nie ma co walczyć z zoo.

HUBERT BEKRYCHT: Pekiński groch z kapustą albo dziennikarska jazda po muldach

Co dziennikarze mogą robić w Pekinie? Co chcą. Byle tylko nie krytykować organizatorów. Media dostały ponoć od komunistycznych Chin wspaniałe warunki pracy, zatem – jak wieść azjatycka głosi – państwo chłopów, robotników i biznesmenów, w związku z odbywającymi się w stolicy ChRL „przełomowymi Igrzyskami Olimpijskimi”, oczekuje od dziennikarzy „należytych” relacji.

Niby nic, bo takich relacji oczekują wszyscy organizatorzy sportowych imprez, ale jednak w tej sałatce z pekińskiej kapusty jest – moim zdaniem – jakiś niestrawny składnik. Centrum prasowe w stolicy Chin jest podobno wygodne, jak fotel Billa Gatesa i rozległe, jak Teksas, tanie, jak dawne sklepy bezcłowe i dyskretne, jak szwajcarski bank. Zadbano nawet o to, aby żurnaliści nie martwili się o nadbagaż w drodze powrotnej.

Zapakowane prezenty

kupione przez dziennikarzy za przysłowiowe chińskie grosze, czyli feny, zostaną wysłane na adres wskazany przez wysyłającego do wskazanego odbiorcy. Na całym świecie. Przedstawiciele mediów narzekają na razie tylko na zapchane toalety, co pozostaje w związku przyczynowo-skutkowym z dobrą jakością jedzenia oferowanego w olimpijskich stołówkach. Posiłki są zróżnicowane, a podają je specjalne roboty. Zapracowany dziennikarz może odpocząć w kafejce, albo – kiedy zmęczenie stanie się nieznośne – przespać się w kabinie w centrum prasowym. Podczas odpoczynku w kapsule warunki wewnątrz przypominają sjestę w kosmosie. O wyposażeniu centrum w elektroniczne gadżety nie potrzeba nawet przypominać. Niektórym

dziennikarzom brakuje pewnie tylko automatów do… pisania

gotowych już informacji i przygotowywania korespondencji. Chociaż, jak mawia mój znajomy jeżdżący często do Państwa Środka, takie automaty zostały już przez Chińczyków wynalezione i gdzieś tam w biurach prasowych stoją – trzeba się tylko rozejrzeć.

Dlaczego chińscy organizatorzy traktują dziennikarzy po królewsku? Tego nie trzeba nikomu wyjaśniać. Dlaczego nieśmiała jest krytyka Igrzysk Olimpijskich w Pekinie prawie we wszystkich mediach światowych? To bardziej skomplikowane, bo igrzyska pekińskie odbywają się podczas pandemii. Na pewno tym właśnie organizatorzy tłumaczyć będą wszelkie niedogodności sportowców, działaczy, dziennikarzy. Oraz cenzurę, która jest chińską specjalnością, szczególnie, jeśli chodzi o Internet.

Już na początku tej wielkiej imprezy Polacy przeżyli szok, bo u wielu z naszych zawodników testy wykazały COVID-19, a ponieważ patogen wywołujący tę chorobę wirus SARS-CoV-2 czuje się w Chinach, jak w domu, płata różne „figle”.

Najpierw „plus”, potem  „minus”, a potem znowu wynik „pozytywny”.

Taką huśtawkę nastrojów przeżyła nasza reprezentantka w short tracku Natalia Maliszewska. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że w już w sobotę, nasza zawodniczka, już po izolacji oraz korzystnym dla niej badaniu, pojechała na zawody na swoim koronnym dystansie 500 metrów i… po teście covidowym, który wskazał znowu wynik „pozytywny”, została wyeliminowana z wyścigu, w którym była kandydatką do medalu. Nie wiem, czy nie okrzykniecie mnie zwolennikiem spiskowej teorii olimpijskiej, ale z wielu komentarzy znawców short tracku dowiedziałem się, że miejscowi dziennikarze na zwyciężczynię dystansu, na którym dominuje Maliszewska, typowali jedną z Chinek. Albo nawet trzy. Nie wiem, jak to się skończy, ale Polki w walce o złoto w tej konkurencji już nie ma. Zobaczymy, co będą mówić nasi pekińscy korespondenci sportowi o chińskich zwyczajach związanych z testami covidowymi. Czy zauważą

niesprawiedliwość wobec Pani Natalii, czy tylko pech?

Chociaż, będąc w Chinach, wypada pamiętać, że jest się w komunistycznym państwie totalitarnym, to jednak nic nie wskazuje, że polscy dziennikarze zostali postraszeni programem pozyskiwania organów na przeszczepy dla dygnitarzy ChRL, tak jak więźniowie polityczni Pekinu. Na razie krytyka wobec organizatorów, w przypadku większości naszych dziennikarzy akredytowanych na IO 2022, ogranicza się jednak m.in. do bezlitosnego piętnowania białych nalotów po płynie dezynfekcyjnym w autobusach wiozących reporterów na zawody.

Odkąd międzynarodowe władze sportowe zaczęły powierzać duże imprezy takim „demokracjom”, jak Chiny, Katar, czy Rosja, odwagi życzę nie tylko skoczkom narciarskim, ale też Koleżankom i Kolegom dziennikarzom relacjonującym te widowiska.