Protest CMWP SDP przeciwko pozwaniu red. Tomasza Sakiewicza i „Gazety Polskiej Codziennie” przez TVN

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko kolejnemu naruszeniu zasady wolności słowa przez telewizję TVN S.A. poprzez skierowanie do Sądu pozwu przeciwko red. Tomaszowi Sakiewiczowi, redaktorowi naczelnemu „Gazety Polskiej Codziennie” (GPC) i „Gazety Polskiej” (GP) oraz wydawcy tych gazet, spółce Forum S.A. o naruszenie dóbr osobistych TVN poprzez opublikowanie na łamach GPC artykułów o manipulacjach telewizji TVN na temat katastrofy smoleńskiej.  CMWP SDP informuje, iż obejmuje tę sprawę monitoringiem i zapewnia, iż udzieli pozwanym dziennikarzom i mediom wszelkiego wsparcia i pomocy prawnej. 

4 grudnia red. Tomasz Sakiewicz udzielił wywiadu TVP INFO, w którym wypowiedział się na temat kontrowersji wokół sposobu relacjonowania okoliczności i przyczyn katastrofy smoleńskiej przez TVN. Powiedział m.in. (cyt. na podstawie pozwu) : Nie ma tam informacji, że wykluczono wybuch. To jest kolejne kłamstwo. Tak jak wymyślona awantura z pilotami i dowództwem lotniska, którą podał TVN. TVN jest telewizją Putina. Podaje informacje, które chronią Putina w sprawie katastrofy smoleńskiej i dokładnie to robi. On pomaga ukryć prawdę o Smoleńsku od samego początku, nie mając żadnych dowodów, albo mając takie dowody jak ten, z którego nic kompletnie nie wynika, a jeżeli już to to, że trzeba sprawę zbadać. 5 grudnia ub. roku na łamach Gazety Polskiej Codziennie został opublikowany artykuł pt. „Nowa smoleńska manipulacja TVN. Tuż po tym jak Macierewicz chciał antyrosyjskiej uchwały”, a 6 grudnia artykuł pt. „TVN 24 realizuje interes Kremla”.  20 grudnia ub. roku telewizja TVN S.A. skierowała pozew przeciwko redaktorowi Tomaszowi Sakiewiczowi i spółce Forum S.A. o naruszenie dóbr osobistych wraz z wnioskiem o zabezpieczenie roszczeń.  Chodzi o nakazanie rozpowszechniania „w jakikolwiek sposób i w jakiejkolwiek formie” przez okres 1 roku informacji, że „TVN publikuje fake newsy lub fałszywe informacje”, „TVN publikuje materiały, które są wynikiem manipulacji, albo zawierają przekłamania”, „TVN ukrywa prawdę na temat katastrofy smoleńskiej”, „TVN to stacja, która realizuje interes Kremla”, „TVN broni polityki Władimira Putina i Federacji Rosyjskiej”.

Jest to szczególnie bulwersujące żądanie, które narusza zasadę wolności słowa poprzez żądanie  zakazu używania przez 12 miesięcy określonych sformułowań, krytycznych wobec stacji TVN, do czego pozwany dziennikarz ma prawo, jak każdy obywatel RP i każdy dziennikarz.  W ocenie CMWP SDP pozytywne rozpatrzenie tego pozwu przez Sąd byłoby jednoznacznym przejawem zakazanej przez Konstytucję RP cenzury prewencyjnej, ponieważ Sąd uniemożliwiłby  dotarcie do odbiorców z przekazem zawierającym istotne i wymagające publicznego wyjaśnienia treści, jakimi są publikacje na temat wyjaśniania wszelkich okoliczności największej po II wojnie światowej katastrofy, jaka spotkała Polskę 10 kwietnia 2010 roku. Wyjaśnianie roli mediów w relacjonowaniu przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej jest bardzo ważną okolicznością i jest w interesie społecznym, by w wolny i niezależny sposób mogły się ukazywać publikacje na ten temat. Pozew spółki TVN przeciwko red. nacz. Tomaszowi Sakiewiczowi łamie tę zasadę w sposób niepodlegający dyskusji. Nie da się tego pozwu pogodzić z poszanowaniem wolności słowa i wolności mediów demokratycznego państwa. Szczególnie bulwersująca jest przy tym hipokryzja telewizji TVN z jaką mamy do czynienia w przypadku tego pozwu, ponieważ stacja ta kreuje się na głównego obrońcę „wolnych i niezależnych mediów”, podczas gdy w rzeczywistości działa w sposób będący zaprzeczeniem ideałów wolnych i niezależnych mediów poprzez próby zablokowania także przyszłej (a więc jeszcze nie istniejącej) krytyki swoich działań i publikacji na swój temat.

Jest to także lekceważenie zasad etyki dziennikarskiej, gdyż środki masowego komunikowania, a w szczególności ogólnokrajowe stacje telewizyjne mają szereg możliwości polemizowania z tezami, z którymi się nie zgadzają, w sposób nie naruszający zasad niezależnego funkcjonowania innych mediów. Jest rzeczą zdumiewającą, że zamiast odpowiedzieć na krytykę w sposób publicystyczny, stacja telewizyjna próbuje wykorzystać sąd do niezgodnego z polskim prawem działania blokującego tą krytykę.

CMWP SDP przypomina, iż cenzura prewencyjna jest zakazana przez polską Konstytucję i jest niedopuszczalna w świetle Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, co wielokrotnie potwierdzał Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.

Jest to już trzecia sprawa tego typu z powództwa telewizji TVN przeciwko dziennikarzom i mediom. CMWP SDP informuje, iż obejmuje także tę sprawę monitoringiem i zapewnia, iż udzieli pozwanym dziennikarzom i mediom wszelkiego wsparcia i pomocy prawnej.

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP

Warszawa, 6 lutego 2023 r.

 

CMWP SDP obejmuje monitoringiem kolejną sprawę z powództwa TVN przeciwko dziennikarzom

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko kolejnemu naruszeniu zasady wolności słowa przez TVN S.A. poprzez skierowanie do Sądu pozwu tym razem przeciwko Samuelowi Pereira, redaktorowi naczelnemu TVP INFO  i  nadawcy TVP S.A. za cytowanie wypowiedzi red. Tomasza Sakiewicza na temat kłamstw i manipulacji telewizji TVN o katastrofie smoleńskiej.  Szczególnie bulwersujące jest w tym pozwie żądanie zaniechania przez najbliższy rok rozpowszechniania, w jakikolwiek sposób i w jakiejkolwiek formie, informacji o manipulacjach telewizji TVN związanych z tematem katastrofy smoleńskiej, co jest przejawem zakazanej przez Konstytucję RP cenzury prewencyjnej i jest skandalicznym naruszeniem zasady wolności słowa. CMWP SDP informuje, iż obejmuje tę sprawę monitoringiem i zapewnia, iż udzieli pozwanym dziennikarzom i mediom wszelkiego wsparcia i pomocy prawnej.

W pierwszych dniach grudnia ub. roku Tomasz Sakiewicz redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” w programie TVP INFO wypowiedział się na temat sposobów relacjonowania tematu katastrofy smoleńskiej w telewizji TVN, zarzucając temu nadawcy kłamstwa na ten temat.  20 grudnia ub. roku  telewizja TVN S.A. skierowała pozew przeciwko  redaktorowi Samuelowi Pereira i telewizji TVP S.A. o naruszenie dóbr osobistych wraz z wnioskiem o zabezpieczenie roszczeń. Chodzi „o nakazanie zaniechania rozpowszechniania w jakikolwiek sposób i w jakiejkolwiek formie, Pozwanemu 1 (czyli TVP S.A.  – przyp. CMWP SDP) oraz Pozwanemu 2 (red. Samuelowi Pereira, red. nacz. TVP INFO – przyp. CMWP SDP), informacji, że: TVN kłamie; TVN podaje informacje, które chronią Putina; TVN ukrywa prawdę o katastrofie smoleńskiej; publikacje TVN są zmanipulowane na okres 1 roku.

W ocenie CMWP SDP pozytywne rozpatrzenie tego pozwu przez Sąd będzie jednoznacznym przejawem zakazanej przez Konstytucję RP cenzury prewencyjnej, ponieważ Sąd uniemożliwi dotarcie do odbiorców z przekazem zawierającym istotne i wymagające publicznego wyjaśnienia treści, jakimi są publikacje na temat wyjaśniania wszelkich okoliczności największej po II wojnie światowej katastrofy, jaka spotkała Polskę 10 kwietnia 2010 roku. Wyjaśnianie roli mediów w relacjonowaniu przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej jest bardzo ważną okolicznością i jest w interesie społecznym, by w wolny i niezależny sposób mogły się ukazywać publikacje na ten temat. Pozew spółki TVN przeciwko red. nacz. Samuelowi Pereira i TVP  łamie tę zasadę w sposób niepodlegający dyskusji. Nie da się tego pozwu pogodzić z poszanowaniem wolności słowa i wolności mediów demokratycznego państwa. Szczególnie bulwersująca jest przy tym hipokryzja telewizji TVN z jaką mamy do czynienia w przypadku tego pozwu, ponieważ stacja ta kreuje się na głównego obrońcę „wolnych i niezależnych mediów”, podczas gdy w rzeczywistości działa w sposób będący zaprzeczeniem ideałów wolnych i niezależnych mediów poprzez próby zablokowania także przyszłej (a więc jeszcze nie istniejącej) krytyki swoich działań i publikacji na swój temat.

Jest to także lekceważenie zasad etyki dziennikarskiej, gdyż środki masowego komunikowania, a w szczególności ogólnokrajowe stacje telewizyjne mają szereg możliwości polemizowania z tezami, z którymi się nie zgadzają, w sposób nie naruszający zasad niezależnego funkcjonowania innych mediów. Jest rzeczą zdumiewającą, że zamiast odpowiedzieć na krytykę w sposób publicystyczny, stacja telewizyjna próbuje wykorzystać sąd do niezgodnego z polskim prawem działania blokującego tą krytykę.

CMWP SDP przypomina, iż cenzura prewencyjna jest zakazana przez polską Konstytucję i jest niedopuszczalna w świetle Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, co wielokrotnie potwierdzał Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.

CMWP SDP informuje, iż obejmuje tę sprawę monitoringiem i zapewnia, iż udzieli pozwanym dziennikarzom i mediom wszelkiego wsparcia i pomocy prawnej.

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP .

Warszawa,  4 luty 2023 r.

 

Protest CMWP SDP przeciwko odmowie wszczęcia śledztwa dot. tłumienia krytyki prasowej przez Marszałek Województwa Lubuskiego

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie tłumienia krytyki prasowej przez Marszałek Województwa Lubuskiego na temat afery mobbingowej w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Gorzowie Wielkopolskim przez Sąd Okręgowy w Zielonej Górze i apeluje o wsparcie dla dziennikarzy Gazety Lubuskiej, którzy w interesie społecznym odkryli i opisali tę aferę.

W lipcu ub. roku Gazeta Lubuska w kilku artykułach opisała nieakceptowalne praktyki o charakterze mobbingu i molestowania seksualnego w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Gorzowie Wlkp. Dziennikarze przedstawili także bierność polityków z Platformy Obywatelskiej, którzy pełniąc najważniejsze funkcje we władzach samorządowych w w/w instytucji i mając wiedzę o możliwym przestępstwie, nie podjęli zdecydowanych działań. Początkowo, w odpowiedzi na te publikacje, Elżbieta Polak, Marszałek Województwa w specjalnym piśmie zażądała jedynie, by redakcja „Gazety Lubuskiej” zakończyła współpracę z dziennikarzem, który opisał aferę mobbingu i molestowania w gorzowskim WORD. Pismo przesłane do redakcji było przygotowane przez prawników Urzędu Marszałkowskiego i podpisane przez rzecznika prasowego Zarządu Województwa, Pawła Kozłowskiego. W odpowiedzi na te działania Janusz Życzkowski, red. nacz. Gazety Lubuskiej zawiadomił Prokuraturę Rejonową w Zielonej Górze o podejrzeniu popełnienia przez Marszałek Województwa Lubuskiego przestępstwa, które polega na utrudnianiu i tłumieniu krytyki prasowej. 1 września 2022 roku Prokuratura Rejonowa w Szamotułach odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie, na co złożył zażalenie red. Janusz Życzkowski wnioskując jednocześnie o to, by tego zażalenia nie rozpatrywał Sąd w Zielonej Górze z uwagi na potencjalny konflikt interesów. 7 grudnia 2022 r.  Sąd w Zielonej Górze odmówił przeniesienia sprawy do innego Sądu i jeszcze tego samego dnia utrzymał w mocy postanowienie Prokuratury z Szamotuł o odmowie wszczęcia śledztwa.

W ocenie CMWP SDP ta decyzja narusza zasadę wolności słowa demokratycznego państwa, która opiera się na niezależności każdej redakcji. Odmowa śledztwa w tej sprawie sankcjonuje bowiem nieformalne metody dyscyplinowania lokalnych mediów przez władze samorządowe, co jest wyjątkowo nagannym zjawiskiem.

Podejmując tę decyzję Sąd Okręgowy w Zielonej Górze zupełnie pominął niezwykle istotny dla wolności słowa fakt, że w tym wypadku podejrzenie tłumienia i utrudniania krytyki prasowej dotyczy spór osób z najwyższych szczebli władzy samorządowej, pełniących jedne z najważniejszych funkcji w Województwie Lubuskim. Osoby takie mają o wiele większy wpływ na wszelkie dziedziny życia publicznego w swoim regionie niż wynika to z prostych kompetencji opisanych w ich zakresach obowiązków. Tym bardziej wiec zobowiązane są do posiadania nieposzlakowanej opinii i wyjaśniania wszystkich okoliczności ujawnianych nieprawidłowości, co powinno wykazać niezależne śledztwo. Tym razem Sąd to niestety uniemożliwia.

Ogromnie ważny jest w tym wypadku także to, że Elżbieta Polak, Marszałek Województwa Lubuskiego, członek partii Platforma Obywatelska dąży do wyciszenia tej sprawy i  – mówiąc kolokwialnie –  do zamknięcia ust dziennikarzom, ponieważ już w sierpniu ub. roku złożyła pozew o naruszenie swoich dóbr osobistych przeciwko dziennikarzom, redakcji Gazety Lubuskiej i wydawnictwu Polska Press. Domaga się w nim nie tylko przeprosin i odszkodowania finansowego, ale także usunięcia ze stron internetowych wszystkich artykułów na ten temat, łącznie z opiniami i dziennikarskimi komentarzami, co samo w sobie jest jednoznacznym naruszeniem zasady wolności słowa. Fakty ujawniane przez Gazetę Lubuską dotyczące skandalicznych praktyk mobbingowych w gorzowskim WORD-dzie, także tych o podłożu seksualnym, są wyjątkowo bulwersujące i opinia publiczna ma prawo wiedzieć, który organ władzy samorządowej nadzoruje tę instytucję i dlaczego mimo obywatelskich sygnałów i zgłaszanych nieprawidłowości Marszałek Województwa nie interweniowała w skuteczny sposób, ani przez długi czas nie udzieliła ofiarom nagannych praktyk wsparcia.

Niezrozumiałym jest przy tym także to, dlaczego Sąd odmawiając wszczęcia śledztwa w sprawie tłumienia krytyki w tej sprawie powołuje się na najprostszą definicję, czym jest „utrudnianie lub tłumienie” krytyki prasowej, przywołując definicję tego terminu z Wielkiego Słownika Języka Polskiego i nie analizując tej sytuacji od strony innych przypadków prawnych znanych z orzecznictwa krajowego i międzynarodowego. Jest to wyjątkowo lekceważące dla dziennikarzy ze względu na funkcje, jakie w demokratycznym państwie pełni wolna i niezależna prasa. Jest to także szczególnie bulwersujące ze względu na interes społeczny, w jakim działała Gazeta Lubuska w tej sprawie. To Gazeta odkryła nieprawidłowości i je ujawniła, a nie powołane do pełnienia nadzoru nad WORD-em organy władzy samorządowej.

Podkreślić należy, iż ze względu na to, że sporna sprawa dotyczy osób z najwyższych szczebli władzy samorządowej w Województwie Lubuskim dziennikarz w swoim wniosku zwracał się z prośbą o zmianę miejsca rozpatrywania zażalenia na odmowę wszczęcia śledztwa przez Prokuraturę w Szamotułach. W tym wypadku nakazywała to także logika działania zastosowana przez wymiar sprawiedliwości. Przypomnijmy fakty – redakcja Gazety Lubuskiej złożyła zawiadomienie o przestępstwie usiłowania tłumienia krytyki prasowej przez Marszałek Województwa do Prokuratury Rejonowej w Zielonej Górze, a ta sprawą przekazała sprawę do Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, by rozpatrywała tę sprawę inna niż miejscowa prokuratura. Później Poznań skierował tę sprawę do Prokuratury Rejonowej w Szamotułach, a ta rozpatrzyła odmownie pozew dziennikarzy GL. Zażalenie na tę odmowę rozpatrywał jednak Sąd w Zielonej Górze, który od razu na dwóch rozprawach tego samego dnia rozpatrzył odmownie oba wnioski. Trudno zrozumieć motywację, dlaczego w tak istotnej sprawie dotyczącej tak ważnych z punku widzenia interesów społecznych instytucji, jakimi są władze województwa, nie pozwolono wypowiedzieć się innemu organowi niż sąd miejscowy, którego przedstawiciele mogą mieć wiele nieformalnych kontaktów z przedstawicielami lokalnych władz.

W ocenie CMWP SDP ta sytuacja narusza zasadę wolności słowa i godzi w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim ta wolność jest. W związku z powyższym CMWP SDP zapowiada kontynuowanie monitoringu w/opisanej sprawy zgodnie z przepisami prawa, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP

Warszawa, 3 luty 2023 r.

Protest CMWP SDP przeciwko skazaniu red. Jerzego Jachowicza za felieton

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko skazaniu przez Sąd Okręgowy Warszawa Praga redaktora Jerzego Jachowicza, publicysty tygodnika „Sieci” i portalu wPolityce.pl za słowa użyte w felietonie. Dziennikarz ma zapłacić trzy tysiące złotych tzw. nawiązki na cel charytatywny oraz ponieść koszty wydatków poniesionych przez oskarżyciela.  Wyrok jest prawomocny. CMWP SDP zapowiada objęcie monitoringiem w/opisanej sprawy.

Sąd Okręgowy Warszawa-Praga w Warszawie 20 stycznia br. uznał red. Jerzego Jachowicza winnym rzekomego pomówienia prokuratora Dariusza Korneluka przez to, że w publicystycznym felietonie opublikowanym na kanale YouTube dla portalu wPolityce.pl w 1 czerwca 2017 r. dziennikarz, przedstawiając polityczny kontekst powstania organizacji prokuratorów „Lex Super Omnia” m.in. krytycznie ocenił niektóre działania  w/w prokuratora w czasie, gdy pełnił on funkcję Prokuratora Apelacyjnego w Warszawie. Redaktor Jerzy Jachowicz w swoim felietonie użył sformułowania, iż prokurator Dariusz Korneluk „preparował” wnioski o uchylenie immunitetu posłom Antoniemu Macierewiczowi i Mariuszowi Kamińskiemu, czym miał go narazić na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu prokuratora.  Za to dziennikarz został skazany z art. 212 kk.

W ocenie CMWP SDP wyrok ten narusza zasadę wolności słowa demokratycznego państwa, której podstawą jest zawsze swoboda wypowiedzi dziennikarza. Ponad to wyrok ten ma charakter cenzury, gdyż jego konsekwencją jest już usunięcie z przestrzeni internetowej inkryminowanego felietonu, przez co uniemożliwia się dotarcie z ważnymi treściami do odbiorców mediów, co jest w szeroko pojętym interesie społecznym. Przez to odbiorcy mediów nie mogą zapoznać się z argumentacją ani faktami przytaczanymi przez red. Jerzego Jachowicza, co w oczywisty sposób narusza ich prawa obywatelskie.

CMWP SDP przypomina, iż zgodnie z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Artykuł 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka stanowi, iż Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice. Natomiast w myśl artykułu 19 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych: Każdy człowiek ma prawo do swobodnego wyrażania opinii; prawo to obejmuje swobodę poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania wszelkich informacji i poglądów, bez względu na granice państwowe, ustnie, pismem lub drukiem, w postaci dzieła sztuki bądź w jakikolwiek inny sposób według własnego wyboru. Ponadto zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz), wolność słowa dotyczy nie tylko prawa do informacji lub opinii nieobraźliwych lub neutralnych, ale nawet tych, które są obraźliwe, szokujące lub niepokojące (sprawa Prager i Oberschlick przeciwko Austrii, skarga nr 11662/85).

CMWP stoi przy tym na stanowisku, iż orzeczona w tym wypadku kara dla redaktora Jerzego Jachowicza stanowi tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), tzn. akcję procesową nakierowaną na faktyczne ograniczenie praw obywatelskich w zakresie wolności słowa, poprzez zniechęcenie zarówno red Jachowicza, jak i innych dziennikarzy, do podejmowania istotnej oraz wywołującej społeczne emocje tematyki upolitycznienia zawodów prawniczych oraz jego  społecznych skutków. Skazanie red. Jerzego Jachowicza powoduje tzw. efekt mrożący (tzw. chilling effect), wielokrotnie negatywnie opisywany na gruncie prawa polskiego, jak i międzynarodowego. Jest to nie do pogodzenia z opartą na dążeniu do prawdy i prezentacji różnych punktów widzenia pracą publicysty, której istotą jest m.in. odwaga w poruszaniu trudnych, a nawet kontrowersyjnych tematów oraz ocena faktów, osób i ich działalności. Warto przy tym podkreślić, iż jest rzeczą powszechnie znaną, iż działalność Stowarzyszenia Lex Super Omnia wywołuje społeczne emocje, więc tym bardziej w interesie społecznym dziennikarze mają prawo wyrażać publicznie różne poglądy i opinie na jego temat.

CMWP SDP podkreśla przy tym stanowczo, iż wypowiedź redaktora Jerzego Jachowicza spełnia wszystkie kryteria jednego z publicystycznych gatunków dziennikarskiej wypowiedzi, jaką jest felieton Z definicji ma on charakter subiektywny, wyraża zawsze punkt widzenia autora, który porusza i komentuje aktualne tematy społeczne zwracając także uwagę na negatywne (w jego ocenie) zjawiska w życiu codziennym. Jest rzeczą zdumiewającą i wyjątkowo bulwersującą, gdy w państwie prawa dziennikarz zostaje karnie skazany za opinie, które głosi zgodnie z zasadami profesjonalizmu i etyki zawodowej.  Skutkuje to niszczeniem wolnej debaty i godzi w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim jest wolność słowa. W związku z powyższym CMWP SDP zapowiada objęcie monitoringiem w/opisanej sprawy zgodnie z przepisami prawa, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor  CMWP SDP

Warszawa 31 stycznia 2023

W Sejmie otwarta została wystawa poświęcona Andrzejowi Poczobutowi

„Andrzej Poczobut. Prześladowany za polskość” – to tytuł wystawy przybliżającej postać dziennikarza, działacza Związku Polaków na Białorusi, więzionego przez reżim Łukaszenki. Wernisaż odbył się w środę, 25 stycznia w Sejmie.  

Ekspozycja składa się z kilkunastu plansz przedstawiających działalność Andrzeja Poczobuta jako dziennikarza, publicysty oraz osoby działającej na rzecz praw Polaków na Białorusi, zawiera także zdjęcia z demonstracji prowadzonych w jego obronie. Przygotowali ją redaktorzy gazety „Głos znad Niemna na uchodźstwie” Iness Todryk-Pisalnik oraz portalu znadniemna.pl Andrzeja Pisalnika we współpracy z Fundacją „Wolność i Demokracja”.

W Sejmie wystawa została zaprezentowana z inicjatywy wicemarszałek Sejmu Małgorzaty Gosiewskiej. W środę w jej otwarciu wzięli udział polscy politycy, przedstawiciele środowisk białoruskich w naszym kraju, obecna też była liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska.

Małgorzata Gosiewska nazwała Poczobuta „współczesnym żołnierzem niezłomnym”.

–  Jest to współczesny bohater, ktoś kogo my wszyscy, a zwłaszcza młode pokolenie powinno naśladować – podkreśliła wicemarszałek Sejmu.

Na bohaterstwo dziennikarza zwróciła uwagę również Swiatłana Cichanouska.

– Andrzej jest człowiekiem honoru, nigdy się nie poddawał. Odmówił układania się z dyktatorem, odmówił prośby o ułaskawienie, nawet znajdując się w więzieniu w sercu pozostaje wolną osobą. Andrzej zawsze pisał prawdę, mimo że wiedział o tym, że ryzykuje, że może zostać aresztowany – podkreśliła liderka białoruskiej opozycji.

Dodała, że jest przykładem męstwa dla wielu Białorusinów oraz symbolem przyjaźni białorusko-polskiej.

Andrzej Poczobut przebywa w areszcie od 25 marca 2021 r. Reżim w Mińsku oskarżył go z dwóch artykułów kodeksu karnego Białorusi o „wzniecanie nienawiści” oraz wzywanie do sankcji i działań na szkodę Białorusi. Grozi mu nawet 12 lat więzienia. 16 stycznia przed sądem w Grodnie ruszył jego proces. Toczy się on za zamkniętymi drzwiami. Jak ustaliła Polska Agencja Prasowa, w środę odbyła się kolejna rozprawa.

opr. jka, źródła: sejm.gov.pl, belsat.eu, pap.pl

 

CEZARY KRYSZTOPA: Jak się nie obrócić, … tył zawsze z tyłu

Nie jest dobrze, proszę ja Was. Nie jest dobrze. Mówiąc nieco obcesowo, można by rzec, że jak się nie obrócić d… zawsze z tyłu.

Trudno mi się opędzić od myśli, że polski rząd od dłuższego czasu pracował nad uprzężą, którą następnie na siebie założył, a lejce oddał Brukseli. Jeśli ustawa o SN, która ma „utorować drogę do kompromisu z KE” wejdzie w życie, prawdopodobnie czeka nas chaos i rzeź sędziów, którzy zaufali po 2015 roku reformie sądownictwa, a jeśli się nie uda, histeria pt. „PiS zabrał pieniądze”. Długo by pisać, sporo już o temu poświęciłem czasu. Tak czy siak, w to, że będą z tego jakieś pieniądze (przypominam, że zgodziwszy się na KPO, już zaczęliśmy to spłacać) zdają się niespecjalnie wierzyć nawet członkowie partii rządzącej. A i Bruksela nie bez powodu tuż po sejmowym głosowaniu w sprawie ustawy o SN wysyła nieoficjalny sygnał – „a nie nie, teraz ustawa wiatrakowa…”. Wydaje się, że ten rząd nie znajduje się obecnie u szczytu pasma sukcesów.

Opozycja?

Ktoś powie – no dobrze, ale od tego mamy opozycję, żeby przygotowawszy uprzednio odpowiedni program, powoławszy odpowiednich ludzi, dała nadzieję na nowe otwarcie. Niestety, bardzo mi przykro, jeśli z codziennego opozycyjnego bełkotu w mediach można wyekstrahować jakiś program, to jest to program likwidacji państwa (CBA, IPN itd.), prywatyzacji wszystkiego co się rusza, likwidacji 500+, podniesienia wieku emerytalnego, nauczania masturbacji w szkołach i pozakonstytucyjnych rozwiązań siłowych. Czyli program wpędzenia Polaków na powrót w rolę taniej siły roboczej, laboratorium eksperymentów społecznych i rynku zbytu dla innych. Rola przewidziana dla Polski to nawóz dla przyszłego Związku Socjalistycznych Republik Europejskich lub, jak wolą niektórzy – IV Rzeszy. Zakładając nawet, że jest to program atrakcyjny dla kogokolwiek z jaką taką zawartością puszki mózgowej, to co takiego robi opozycja, żeby przekonać do siebie Polaków? Przedstawia jakieś programy? Koncepcje reform? A skąd, opozycji wydaje się, że wystarczy pomoc „starszych kolegów”, szczucie na inaczej myślących, filmiki z Tuskiem na TikToku i kilka grubszych żartów przechodzonego „byłego premiera”, który sprawia wrażenie jakby ktoś go zamroził w 2014 roku, a po rozmrożeniu zapomniał poinformować, że jednak minęło tych kilka lat. Otóż może nie wystarczyć.

Niemcy? UE?

Tu znowuż ktoś może zauważyć – no dobrze, skoro są jacyś „starsi koledzy”, którzy niewątpliwie mają wystarczająco dużo siły by nas krzywdzić, to może jednak powinni sprawować nad nami realną władzę i nie ma co się szarpać? Nie będzie suwerenności, ale będzie jaki taki spokój i jaki taki „dobrobyt”. Rzeczywiście, „starsi koledzy” ciągle mają możliwość sprawiania nam kłopotów, ale znów, zwolenników takiej tezy muszę bardzo zmartwić. Niemcy to oczywiście wciąż potężny kraj, ale dawno nie byli tak słabi i to na różnych płaszczyznach, gospodarczej, wizerunkowej, społecznej, każdej. Można by zaryzykować tezę, że w wyniku własnych błędnych decyzji minęli już szczyt swojej potęgi i raczej staczają się po równi pochyłej. A Unia Europejska? Litości, na Polsce może się jeszcze powyżywać, ale dziesięciolecia rozrodu wsobnego na brukselskich korytarzach, doprowadziły do umysłowej atrofii i braku umiejętności weryfikacji błędnych założeń. Tak jak UE przed wojną pędziła w imię ideologicznego zaślepienia na ścianę gospodarczej katastrofy, tak po wybuchu wojny jeszcze przyspieszyła. Pytanie tylko kiedy katastrofa nastąpi i kogo za sobą pociągnie. A jeszcze nie wiadomo jaki zasięg obejmie i czym się skończy afera korupcyjna.

Rosja?

Komu innemu może się z kolei przyśnić Rosja, „Trzeci Rzym”, „ostatnia reduta konserwatyzmu” (światowy lider mordowania nienarodzonych). Błagam… Trudno powiedzieć, czy to w co wdepnęła Rosja jest efektem obłędu, czy złej oceny sytuacji Władimira Putina. Dość jednak, że człowiek, który był bliski zbudowania eurazjatyckiej osi Moskwa-Berlin, rozciągającej się od Władywostoku po Lizbonę, spuścił swoje „imperium energetyczne” w wyniku tyleż zbrodniczej co durnej inwazji na Ukrainę, w geopolitycznym klopie. Tak, oczywiście, że Rosji pozostaje więcej możliwości niż by chciały hurraoptymistyczne w tym zakresie „wiodące media”. Oczywiście, że Rosja prawdopodobnie zdąży przelać jeszcze wiele krwi. Ale, to, że szybko przejada gromadzone przez lata zasoby, które nie będzie łatwo odbudować, jest faktem. To, że rozpada się jej strefa wpływów, a na Kremlu rozpoczęły się walki buldogów pod dywanem, również jest faktem. Wiele wskazuje na to, że na Kremlu zapadła decyzja o wejściu w co najmniej nową „zimną wojnę” z Zachodem. Zapewne pomoże to za nową „żelazną kurtyną” przez jakiś czas zachować jaką taką spójność wewnętrzną, ale jak zimna wojna i wyścig zbrojeń skończył się dla Związku Radzieckiego? A jak skończy się dla słabszej Rosji w starciu z oczywiście również słabszym, ale jednak posiadającym wielokrotnie większe zasoby i potencjał Zachodem?

Leśniczy

Tę listę można by ciągnąć dalej, ale i bez tego tekst jest znowu za długi. Trudno oprzeć się jednak wrażeniu, że zbliżamy się do jakiegoś przesilenia. Mamy niewątpliwie sytuację kryzysową, rzeczywistość wymusza na fircykach porzucenie postpolityki i zakasanie rękawów. Mimo to zarówno główni, jak i drugoplanowi aktorzy zdają się nie dorastać do swoich ról.

I jak tu nie zadawać sobie pytania, parafrazując znany, choć mało śmieszny dowcip, czy nie pojawi się w końcu jakiś leśniczy, który rozpędzi to po kątach, uznając, że ma wystarczająco dużo siły żeby „zaprowadzić porządek”?

Sąd nie zgodził się, aby Niezależna.pl nie mogła przez rok pisać „TVN kłamie”

Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił wniosek TVN o zabezpieczenie roszczeń, czyli zakaz pisania przez rok na portalu Niezależna.pl, że „TVN kłamie”, czy „manipuluje”. Żądania TVN Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP uznało za przejaw zakazanej przez Konstytucję RP cenzury prewencyjnej .

Na początku grudnia ub. roku Tomasz Sakiewicz redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” w programie TVP Info wypowiedział się na temat sposobów relacjonowania tematu katastrofy smoleńskiej w telewizji TVN, zarzucając temu nadawcy kłamstwa na ten temat. Słowa te i argumenty red. Tomasza Sakiewicza zostały zacytowane na portalu Niezależna.pl. 10 stycznia br.  redaktor naczelny portalu Grzegorz Wierzchołowski otrzymał pozew od spółki TVN S.A.  o naruszenie dóbr osobistych wraz z wnioskiem o zabezpieczenie roszczeń w postaci rocznego zakazu rozpowszechniania informacji: „TVN kłamie”; „TVN podaje informacje, które chronią Putina”; „TVN ukrywa prawdę o katastrofie smoleńskiej”; „publikacje TVN są zmanipulowane”. Protest przeciwko temu wystosowało Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, uznając żądania TVN za przejaw zakazanej przez Konstytucję RP cenzury prewencyjnej i naruszenie zasady wolności słowa (czytaj TUTAJ).

Jak poinformował we wtorek portal Niezależna.pl Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił wniosek TVN o udzielenie zabezpieczenia roszczeń. To jednak nie kończy sprawy, gdyż pozew TVN nadal jest w sądzie.

opr. jka, źródło: Niezależna.pl

 

Protest Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP przeciwko naruszeniu wolności słowa przez TVN

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko naruszeniu zasady wolności słowa przez TVN S.A. poprzez skierowanie do Sądu pozwu przeciwko Grzegorzowi Wierzchołowskiemu, redaktorowi naczelnemu portalu niezalezna.pl i wydawcy tego portalu spółce „Słowo Niezależne” za cytowanie wypowiedzi red. Tomasza Sakiewicza na temat kłamstw i manipulacji telewizji TVN o katastrofie smoleńskiej.  Szczególnie bulwersujące jest w tym pozwie żądanie zaniechania przez najbliższy rok rozpowszechniania, w jakikolwiek sposób i w jakiejkolwiek formie, informacji o manipulacjach telewizji TVN związanych z tematem katastrofy smoleńskiej, co jest przejawem zakazanej przez Konstytucję RP cenzury prewencyjnej i jest skandalicznym naruszeniem zasady wolności słowa. CMWP SDP informuje, iż obejmuje tę sprawę monitoringiem i zapewnia, iż udzieli pozwanym dziennikarzom i mediom wszelkiego wsparcia i pomocy prawnej.

W pierwszych dniach grudnia ub. roku Tomasz Sakiewicz redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” w programie TVP Info wypowiedział się na temat sposobów relacjonowania tematu katastrofy smoleńskiej w telewizji TVN, zarzucając temu nadawcy kłamstwa na ten temat. Słowa te i argumenty red. Tomasza Sakiewicza zostały zacytowane na portalu Niezależna.pl. 10 stycznia b.r.  redaktor naczelny portalu Grzegorz Wierzchołowski otrzymał pozew od spółki TVN S.A.  o naruszenie dóbr osobistych wraz z wnioskiem o zabezpieczenie roszczeń. Chodzi „o nakazanie zaniechania rozpowszechniania w jakikolwiek sposób i w jakiejkolwiek formie, Pozwanemu 1 (czyli spółce „Słowo Niezależne”, wydawcy portalu niezalezna.pl – przyp. CMWP SDP) oraz Pozwanemu 2 (red. Grzegorz Wierzchołowski, red. nacz. Portalu niezalezna.pl – przyp. CMWP SDP), informacji, że: TVN kłamie; TVN podaje informacje, które chronią Putina; TVN ukrywa prawdę o katastrofie smoleńskiej; publikacje TVN są zmanipulowane na okres 1 roku.

W ocenie CMWP SDP pozytywne rozpatrzenie tego pozwu przez Sąd będzie jednoznacznym przejawem zakazanej przez Konstytucję RP cenzury prewencyjnej, ponieważ Sąd uniemożliwi dotarcie do odbiorców z przekazem zawierającym istotne i wymagające publicznego wyjaśnienia treści, jakimi są publikacje na temat wyjaśniania wszelkich okoliczności największej po II wojnie światowej katastrofy, jaka spotkała Polskę 10 kwietnia 2010 roku. Wyjaśnianie roli mediów w relacjonowaniu przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej jest bardzo ważną okolicznością i jest w interesie społecznym, by w wolny i niezależny sposób mogły się ukazywać publikacje na ten temat. Pozew spółki TVN przeciwko red. nacz. Grzegorzowi Wierzchołowskiemu i jego portalowi łamie tę zasadę w sposób niepodlegający dyskusji. Nie da się tego pozwu pogodzić z poszanowaniem wolności słowa i wolności mediów demokratycznego państwa. Szczególnie bulwersująca jest przy tym hipokryzja telewizji TVN z jaką mamy do czynienia w przypadku tego pozwu, ponieważ stacja ta kreuje się na głównego obrońcę „wolnych i niezależnych mediów”, podczas gdy w rzeczywistości działa w sposób będący zaprzeczeniem ideałów wolnych i niezależnych mediów poprzez próby zablokowania także przyszłej (a więc jeszcze nie istniejącej) krytyki swoich działań i publikacji na swój temat.

Jest to także lekceważenie zasad etyki dziennikarskiej, gdyż środki masowego komunikowania, a w szczególności ogólnokrajowe stacje telewizyjne mają szereg możliwości polemizowania z tezami, z którymi się nie zgadzają, w sposób nie naruszający zasad niezależnego funkcjonowania innych mediów. Jest rzeczą zdumiewającą, że zamiast odpowiedzieć na krytykę w sposób publicystyczny, stacja telewizyjna próbuje wykorzystać sąd do niezgodnego z polskim prawem działania blokującego tą krytykę.

CMWP SDP przypomina, iż cenzura prewencyjna jest zakazana przez polską Konstytucję i jest niedopuszczalna w świetle Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, co wielokrotnie potwierdzał Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.

CMWP SDP informuje, iż obejmuje tę sprawę monitoringiem i zapewnia, iż udzieli pozwanym dziennikarzom i mediom wszelkiego wsparcia i pomocy prawnej.

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP .

Warszawa, 13 stycznia 2023 r.

W Klubie Historycznym SDP o niemieckim obozie koncentracyjnym dla polskich dzieci

Klub Historyczny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich serdecznie zaprasza 26 stycznia 2023 roku  o godz. 18 do Domu Dziennikarza przy ul. Foksal 3/5 w Warszawie na kolejne spotkanie. Tym razem poznamy wstrząsającą historię  niemieckiego  obozu koncentracyjnego dla polskich dzieci utworzonego w Łodzi . Więziono w nim ok. 3 tysięcy dzieci w wieku od 2 do 16 lat. Przetrzymywano w nim głównie dzieci schwytanych AK-owców. Był to jedyny tego typu obóz w Europie.

O najmłodszych wieźniach III Rzeszy mówić będzie Jolanta Sowińska-Gogacz, kulturoznawca i pedagog , współautorka książki „Mały Oświęcim”, której udało się dotrzeć do więzionych tam niegdyś osób. Spotkanie poprowadzi dziennikarka, tłumaczka, autorka książek Elżbieta Królikowska -Avis, która jako więzień sumienia zetknęła się w areszcie z Eugenia Pohl – zbrodniarką z obozu dla dzieci.

 

Hanna Budzisz, przewodnicząca Klubu Historycznego SDP

 

CEZARY KRYSZTOPA: Dupniak na wysokim szczeblu

11 stycznia ma się w Sejmie ponownie rozstrzygać sprawa ustawy, która ma nam „otworzyć drogę do pieniędzy z KPO poprzez realizację tzw. kamieni milowych” dotyczących sądownictwa. Według niektórych ustawa musi być przyjęta kropka w kropkę w konkretnym brzmieniu, ponieważ tak to zostało uzgodnione z Brukselą. Oczywiście w żadnym wypadku ustawa „nie została napisana w Brukseli”, „napisaliśmy ją sami”, ale sami jej sobie zmienić nie możemy.

Ustawa nie tylko przenosi sprawy dyscyplinarne sędziów z Sądu Najwyższego do Naczelnego Sądu Administracyjnego, na niekonstytucyjność którego to rozwiązania zwracają eksperci, ale też uderza w ważną konstytucyjną prerogatywę Prezydenta RP powołującego sędziów, wprowadzając możliwość wzajemnego kwestionowania statusu sędziego. Biorąc pod uwagę stopień histerycznego zrewoltowania sporej części nadzwyczajnej kasty, nietrudno sobie wyobrazić, że po otrzymaniu takiego narzędzia karania mniej zaangażowanych kolegów, zajmie się dintojrą. Ostatecznie udowodniła już, że nawet sprawy „gangów obcinaczy palców” jej od tego celu nie odwiodą.

„Musimy zakończyć konflikt”

Premier Morawiecki przekonuje, że „musimy zakończyć konflikt z Brukselą”, że wojna i że „środki z KPO oznaczają więcej pieniędzy na polską armię”. Z kolei Bruksela najwyraźniej wcale nie uważa, że „musi zakończyć konflikt z Warszawą” (przeciwnie, z determinacją go eskaluje), a w KPO, które dokładnie rozpisuje na co mają pójść pieniądze, nie ma ani słowa o polskiej armii (w sporej części są to, w kryzysowej sytuacji potrzebne nam jak dziura w moście, zielone fanaberie, które już entuzjastycznie finansujemy bez gwarancji, że UE kiedykolwiek zwróci nam pieniądze). Tyle tytułem rekapitulacji faktów.

Nie zgadzam się z tym, że warto płacić suwerennością za kredyty, które i bez tego musimy spłacać. To chyba najgłupsza „umowa kredytowa” na świecie. Koszty takiej transakcji występują w o wiele dłuższej perspektywie niż potencjalne „zyski”. Załóżmy jednak nawet przez chwilę, że warto, to skąd założenie, że jakieś wypłaty zależą od stopnia naszego rozpłaszczenia się u stóp unijnych komisarzy? Rezygnacja z weta i zgoda na „mechanizm warunkowości” nie spowodowały zakończenia konfliktu, podpisanie kuriozalnych „kamieni milowych”, do których nikt się dzisiaj nie przyznaje, nie przybliżyło wypłaty środków. Jestem głęboko przekonany, że jeśli nawet zdestruujemy sobie tą ustawą fundamenty państwa i wyciągniemy błagalnym gestem rękę po pieniądze, usłyszymy tylko kolejne wytyczne. Poniekąd słusznie, skoro podpisaliśmy kilkaset „kamieni” legalizujących wcześniej pozbawione podstawy prawnej żądania. Usłyszymy pytania o to czy już obłożyliśmy dodatkowymi podatkami samochody spalinowe, czy zmieniliśmy już regulamin Sejmu (w głowie się nie mieści, że ktoś mógł to podpisać), albo też czy wystarczająco gorliwie masujemy nadzwyczajną kastę, bo ostatnio skarżyła się, że niewystarczająco.

Co leży na stole

Taki kompromis to fajna rzecz. Lepiej żyć w zgodzie niż w konflikcie. Pieniądze też fajna, z punktu widzenia państwa może i fajniejsza. Ale żadne z dotychczasowych doświadczeń w „negocjacjach” z Komisją Europejską, nie pozwalają sądzić, że w ogóle leżą na stole. Za to wszystko wskazuje na to, że Bruksela nie chce żadnego kompromisu z Warszawą, jej celem nie jest kompromis, a przewrócenie za wszelką cenę rządu stanowiącego zagrożenie dla idei Związku Socjalistycznych Republik Europejskich. KE gra z nami w dupniaka i niestety wygrywa.