LISTA NIEOBECNOŚCI – dziennikarze i ludzie mediów

Dziennikarze. publicyści, pracownicy mediów, wydawcy, reporterzy, operatorzy, technicy, kierowcy, ludzie piszący dla coraz liczniejszych portali inetrnetowych, specjaliści PR, spece od reklamy, którzy zmarli od 1 listopada 2024 roku do 31 października 2025 roku – lista nieobecności.

Taką smutną listę zmarłych Koleżanek i Kolegów najtrudniej zrobić w rygorze redakcyjnym, kiedy świat popędza a terminy gonią, jak wszyscy ludzie wokół. Tak się stało, że tę listę nieobecności piszę od lat w nocy. Wtedy można się zastanowić nad tym, jak to się stało, że tylu dziennikarzy i ludzi mediów odeszło do przygotowanych dla nich w lepszym świecie redakcji. Nocą można się zastanowić na tym, co pozostanie po nas… Poza tym, ktoś listę nieobecności musi napisać, przypomnieć, uporządkować i broń Boże nie pomylić się.

A pomyłki zdarzają się i tu, kiedy rzeczy ostateczne nie wiedzą, że opisanie tych, którzy odeszli, to jednak litery, daty, wydarzenia, osiągnięcia, odznaczenia…

Nie wszystkich znałem, nie o wszystkich dowiedziałem się tego, czego chciałbym. Dziękuję Wandzie Nadobnik, Jolancie Hajdasz, Andzejowi Klimczakowi, Annie Popek i wielu innym Koleżankom i Kolegom za podpowiedzi. Dziękuję  niezawodnej Marii Giedz, która opisała smutną jesień w pomorskim środowisku dziennikarskim. Tam Najwyższy chyba przygotowuje jakiś dobry projekt redakcyjny, bo tylko we wrześniu i październiku powołał na najwyższe kolegium spore grono, bo aż dziesięciorga dziennikarzy…

Na liście nie piszemy tylko o dziennikarzach związanych z SDP. Śmierć jest uniwersum, do którego trafi każdy, zatem dodatkowe progi nie są wskazane.

Możliwe, że kogoś na tej liście pominąłem, szczerze przepraszam i obiecuję uzupełnić biogramy. Nie wszystkie zdjęcia umiałem przypisać autorom, też to uzupełnię.

sdr

Dużo z nas odeszło na jesieni. Taka pora? Przypadek? Nie, tu nie musimy po reportersku dociekać, zastanawiać się dlaczego? Tutaj potrzebna jest cisza, modlitwa lub po prostu wspomnienie.

+++                 +++                 +++

Halina Szymura –  zmarła w listopadzie 2024 roku

Halina Szymura – dziennikarka, reżyserka i reportażystka przez wiele lat związana z Telewizją Katowice.

Była autorką programu „Nie tylko o muzyce” i prezenterką cyklu „Ni ma jak Lwów”. Realizowała także filmy dokumentalne takie jak „Profesor od serca” poświęcony Zbigniewowi Relidze czy „Muzyka. Wojciech Kilar”.

(TVP3 Katowice)

+++                 +++                 +++

Adam Lewaszkiewicz – zmarł pod koniec listopada 2024 roku

Dziennikarz i menadżer mediów Adam Lewaszkiewicz był związany z łódzką prasą przez ponad pół wieku.

Pracował w Głosie Robotniczym, później w Expressie Ilustrowanym, gdzie najpierw był zastępcą redaktora naczelnego a od 1981 do 1990 roku był redaktorem naczelnym popularnej lokanej popołudniówki Expressu Ilustrowanego.

Ostatnio był związany się z tygodnikiem Angora. Lewaszkiewicz opisywał swoją długą drogę zawodową w książce pt. „Przez trzy epoki. Wspomnienia łódzkiego dziennikarza”. Opisuje w niej pracę w prasie łódzkiej od lat 60., wspomnienia okupacyjne, aresztowanie przez Urząd Bezpieczeństwa na początku lat 50. i wyrok skazujący wydany przez Wojskowy Sąd Rejonowy.

Adam Lewaszkiewicz miał 89 lat.

+++                 +++                 +++

 Mariusz Woźniak – zmarł 27 grudnia 2024 roku

Był dziennikarzem sportowy, związany m.in. z Radiem Piotrków, portalem Magazynpilkarski.pl i własnym kanałem youtube’owym W Garści.

Mariusz Woźniak miał 37 lat.

+++                 +++                 +++

Piotr Pytlakowski – zmarł 31 grudnia 2024 roku

Piotr Pytlakowski był dziennikarzem tygodnika „Polityka” (1997–2024), był scenarzystą filmowy.

Pracował także m.in. w „Nowej Wsi”, „Przeglądzie Tygodniowym”, „Gazecie Wyborczej”, „Życiu Warszawy”, „Życiu”.

W Polityce zajmował się dziennikarstwem śledczym i problematyką kryminalną.

Piotr Pytlakowski miał 73 lata.

+++                 +++                 +++

Wojciech Król – zmarł w styczniu 2025 roku

Wojciech Król był operatorem i realizatorem Telewizji Łódź, drugiego w kraju ośrodka Telewizji Polskiej, który utworzono w 1956 roku. Król  był od początku -jak mawiają w TVP Łódź…  Przez ponad cztery dekady związany z TVP Łódź.

Wojciech Król miał 86 lat.

Józef Matusz – zmarł 15 stycznia 2025 roku

Józef, Józek, Józiu, nasz Kolega dziennikarz, wieloletni prezes rzeszowskiego oddziału SDP, członek władz centralnych SDP.

Chyba nie ma nikogo, kto znał Józka a tego zimowego dnia pomyślał, że to jakaś kaczka, niestety dziennikarska. Niemożliwe, że Józiu nie żyje, przecież przed świętami… No właśnie, trzy tygodnie. O chorobie Józefa wiedziało niewiele osób…Nie chciał o tym mówić, chociaż przecież rozmawialiśmy…

Józef Matusz

Był prawnikiem. Wybrał jednak dziennikarstwo. Zaczynał w studenckim „Dwukropku” a potem był „Dziennik Obywatelski AZ”. Stanowił podporę rzeszowskich „Nowin” i regionalnej redakcji „Rzeczpospolitej”, był także korespondentem PAP. Zasiadał w Radzie Nadzorczej Radia Rzeszów i Radzie Programowej TVP3 w Rzeszowie. Od 2016 do 2023 roku był dyrektorem rzeszowskiego ośrodka Telewizji Polskiej.

Józef, Józek, Józio… Zawsze z pomysłami, zawsze w ruchu, zawsze pomocny, zawsze pełen werwy i humoru…

Józef Matusz miał 63 lata.

+++                 +++                 +++

Przemysław Wojciechowski – zmarł 28 stycznia 2025 roku

Dziennikarz śledczy Przemysław Wojciechowski pracował w TVN i TVP, reporter, laureat prestiżowych nagród, m.in nagrody SDP. Wojciechowski zaczynał jako dziennikarz telewizji TVN w 1999 roku. Był reporterem a potem autorem reportaży, związany z redakcją Superwizjera TVN.

15 lat temu przeszedł do telewizji publicznej. W TVP Wojciechowski pracował w latach 2010 – 2018. Był dyrektorem i wicedyrektorem Redakcji Publicystyki w TVP a potem szefem Agencji Produkcji Telewizyjnej TVP.

Przemysław Wojciechowski (1972 – 2025)
Zdj. Damiinfo.pl

Przemysława Wojciechowskiego nagradzano m.in. w konkursach Grand Press i Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (z Witoldem Gadowskim). Napisał (także z Gadowskim) książkę „Tragarze śmierci” o międzynarodowym terroryzmie. Wojciechowski był również autorem książkowego wywiadu „Spowiedź życia” z oficerem służb specjalnych Piotrem Wrońskim.

Na portalu damiinfo.pl, gdzie poinformowano o śmierci dziennikarza, ukazało wspomnienie o Wojciechowskim. „Przemek pozostawił po sobie trwały ślad w polskim dziennikarstwie śledczym” – napisał Sławomir Zięba.

Przemysław Wojciechowski miał 52 lata.

+++                 +++                 +++

Janina Karasińska-Frydryszek – zmarła 11 lutego 2025 roku

Janina Karasińska-Frydryszek była związana z poznańską rozgłośnią Polskiego Radia od 1968 roku.

„Aktywnie uczestniczyła w tworzeniu redakcji informacji i polityki informacyjnej radia po zmianach ustrojowych 1989 roku. Czynnie była zaangażowana w odzyskiwanie wolności poprzez udział w audycjach >>Wybiera Solidarność<<” – napisano na stronie Polskiego Radia Poznań.

„Była profesjonalistką w każdym calu. Z wykształcenia była magistrem polonistyki. Dla wielu z nas była niekwestionowanym autorytetem językowym. Jeśli ktoś nie wiedział, jak coś się pisze, szedł do Pani Janki. Dzięki niej początkujący radiowcy zaczynali zwracać uwagę nie tylko na to, co mówią, ale też jak mówią. Uczyli się, jak budować zdania, jak w wypowiedzi rozkładać akcenty. Pani Janka wiedziała nie tylko jak poprawnie coś powiedzieć czy napisać, ale umiała także wytłumaczyć dlaczego” – wspominano Karasińska-Frydryszek.

Janina Karasińska Frydryszek
zdj. Polskie Radio Poznań

„W dobie przedinternetowej były to rady nieocenione. Zresztą nie tylko w sprawach językowych miała ogromną wiedzę. Uwielbiała też teatr i operę. Sama aktywnie uczestniczyła w życiu kulturalnym Poznania. W czasach studenckich była aktorsko związana z Teatrem Ósmego Dnia. Jej nazwisko widniało na wielu teatralnych afiszach.

W 2006 roku pani Janka przeszła na emeryturę, ale pozostała z nami, w redakcji informacji do 2012 roku.

Janina Karasińska-Frydryszek miała 80 lat.

+++                 +++                 +++

Andrzej Galiński – zmarł 21 marca 2025 roku

Śp. Andrzej Galiński – to był wybitny operator filmowy. Wybitny. Twórca o niestandardowym życiorysie, wsławił się w 1971 r. wielkim filmem z prekursorskiej polskiej wyprawy w Himalaje na bardzo trudny wspinaczkowo 7-tysięcznik, gdzie pracował z ciężką kamerą niemal do wierzchołka tej góry [nie był wspinaczem!].

Także postawa śp. Andrzeja Galińskiego, postawa twórcy i przyjaciela w środowisku operatorskim w TVP była wyjątkowa, miał wielki wpływ na kształtowanie postaw twórczych i solidaryzowanie tej grupy zawodowej w TVP.

Dzisiaj, w tej zagrabionej TVP nie spodziewam się, by jakikolwiek film tego twórcy powtórzyli, by o śp. Andrzeju ktokolwiek pisał wspomnienia…szkoda wielka. Unicestwianie wzorcowych, niezwykłych osobowości twórców, którzy życie wiązali z posługą widzom – to tez składowa działań dzisiejszych bolszewickich niszczycieli medium publicznego.

Tak myślę dzisiaj o śp Andrzeju, jako jego koleżanka po fachu, zafascynowana niezwykłymi operatorskimi dokonaniami Andrzeja Galińskiego, wiodącego w grupce starszych twórców filmu dokumentalnego z wysokich gór, byli  w tej grupce Szymon Wdowiak, Staszek Jaworski [+w Himalajach], a wczesniej Sergiusz Sprudin.Tak:

…zmarł Andrzej Galiński, wybitny operator filmowy, realizator filmów dokumentalnych, ur. 1937. 09. 06 w Wilnie. Dziś zmarł, 21marca.2025r.

Piszę „zmarł”, ale to słowo jest okrutne w moich myślach, dla mnie – poszedł na wielką wyprawę, był himalaistą, autorem dzieła, nie ot, filmu z wyprawy na Kunyang Chhish w Himalajach Karakorum, 1971 r. Z ciężką kamerą wspinał się z wytrawnymi wspinaczami, na ten trudny 7-tysięcznik. To film Andrzeja przyniósł sławę tej prekursorskiej wyprawie himalajskiej Polaków.

Andrzej Galiński
fot. X Marzeny Paczuskiej

Kochał góry, kochał film. To były jego pasje życia. W archiwach TVP zapewne leżą stosy puszek z taśmami autorstwa Andrzeja. Archiwum jak i cala ta machina tvp – juz nie nasza, zawłaszczona. Nasza legenda, Andrzeju, jest w nas samych. W każdym ujęciu fantastycznych filmów jesteś.

Andrzej Galiński dzielił się ze mną sekretami zawodowca, wraz ze Staszkiem Jaworskim śp. operatorem [zginał w Himalajach], przekazywali mi bezcenne rady, kruczki techniczne, gdy szykowałam się na swój pierwszy film z wyprawy wysokogórskiej w Hindukusz 1977/78 r., zimą. Rysowali na serwetkach w bufecie jak mierzyć światło na lodowcu, jak ustawiać kamerę tam wysoko, gdy lód odbija promienie jak płonące lustro…

Andrzej wspierał moje starania o kategorię zawodową operatorską, 1977 r., gdy opór był w komisji zawodowej silny, ot, dziewczyna, z kamera, nie, nie chcieli dopuścić. Przegłosował ich wszystkich „a czy ktoś z Was wie co to kręcenie filmów w rozrzedzonym powietrzu, w ekspozycji???” i zgodzili się.

Andrzeju, byłeś dla mnie cale lata wzorem determinacji twórczej i – życia pełnego marzen i fascynacji górami.

Wieczny odpoczynek tam na niekończącej się wyprawie!

Dla śp Andrzeja napisała A.T. Pietraszek

                                                     ***

Na swoim profilu X pożegnanie śp. Andrzeja Galińskiego umieściła dawna dziennikarka TVP kierująca m.in. „Wiadomościami” Marzena Paczuska – członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji:

„Andrzej Galiński. Wybitny operator filmowy i telewizyjny. Autor zdjęć do wielu filmów dokumentalnych. Himalaista. Pracował także dla news’ów TVP. Nauczyciel i twardy recenzent. Dobry i mądry człowiek. R.I.P.” – napisała Paczuska

+++                 +++                 +++

Tomasz Kowalik – zmarł 21 kwietnia 2025 roku

Tomasz Kowalik, reporter – członek „EKOS-u” od początku istnienia Klubu, znakomity dziennikarz, publicysta, także pisarz, gawędziarz, przewodnik turystyczny – redaktor Tomasz Kowalik.

Od lat był uznawany od lat za legendę polskiego dziennikarstwa. Poświęcał się zwłaszcza turystyce i ochronie przyrody.

Tomasz Kowalik

Red. Tomasz Kowalik był członkiem współzałożycielem Klubu Dziennikarzy Turystycznych SDP i Klubu Publicystyki Turystycznej SDRP 1980-1984. Od 1982 r., czyli od początku działania, aż do dnia śmierci, był członkiem Klubu Publicystów Ochrony Środowiska EKOS, afiliowanego przy Zarządzie Głównym Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Tomasz Kowalik miał 85 lat

+++                 +++                 +++

Maria Leśnikowska-Pietrasik – zmarła w czerwcu 2025 roku

Wirtualne Media tak wspominały zmarłą: „Maria Leśnikowska w latach 1981–1995 pracowała w >>Kurierze Polskim<<, a w latach 1995–1998 w >>Super Expressie<<, m.in. jako szefowa działu krajowego i wicenaczelna. Następnie przez kilka lat pełniła funkcję szefowej działu krajowego >>Życia<<. Była też związana m.in. z Telewizją Polską” – wspominał Leśnikowską-Pietrasik portal WM.

O śmierci Marii Leśnikowskiej na swoim profilu na FB zawiadomił również reżyser Arkadiusz Gołębiewski, który opisywał niezwykłą historię jej zamordowanego przez stalinowców ojca. „Kolejna smutna wiadomość. W 2018 w Pałacu Prezydenta RP, podczas uroczystości wręczenia not identyfikacyjnych, mówiła: <<Zdjęcie Ojca, które dzisiaj widzę, widzę po raz pierwszy. Urodziłam się 4 miesiące po jego śmierci w 1950 roku. Widzę, jak jestem do niego podobna… To dla mnie wielki dzień, że prof. Krzysztof Szwagrzyk ze swoim Zespołem odnaleźli szczątki mojego Taty. Na ten dzień czekałam całe życie>>, mówiła wówczas Pani Maria” – napisał Arkadiusz Gołębiewski operator, reżyser, producent, scenarzysta, dyrektor Festiwalu Filmowego Niepokorni, Niezłomni Wyklęci.

Maria Leśnikowska-Pietrasik

„Dla osób, które znają moje filmy: <<Kwatera Ł>>, <<Dzieci Kwatery Ł>>, zapewne pamiętają sceny, kiedy Pani Maria, opowiada, jak jej mama Apolonia, przekupiła grabarza, który wskazał miejsce potencjalnego pochówku. Potem ze swoimi uczniami z LO, przyniosła krzyż i w krzakach, na wysypisku śmieci cmentarza na Wojskowych Powązkach, ustawiła go w potencjalnym miejscu pochówku” – wspominał reżyser na FB.

„Historia Pani Marii, to również temat mojego filmu dokumentalnego, który tworzę od lat. To również inspiracją do mojej opowieści fabularnej pt. Apolonia, do której zdjęcia rozpocznę jeszcze tego lata. Warto też dodać, że Pani Maria, to żona Śp. Zdzisława Pietrasika, krytyka filmowego, pracującego przez lata dla Tygodnika Polityka” – podkreślił twórca.

Maria Leśnikowska-Pietrasik miała 76 lat.

+++                 +++                 +++

Jerzy Drzemczewski – zmarł 9 sierpnia 2025 roku

Jerzy Drzemczewski, ur.27 lutego 1941 r. w Gdyni. Publicysta, wydawca, autor książek marynistycznych. Redaktor naczelny miesięcznika „Namiary”. Członek SDP w latach 1979 – 1982, potem SDRP.

Jerzy Drzemczewski miał 84 lata.

(mag)

+++                 +++                 +++

Katarzyna Stoparczyk – zmarła 5 września 2025 roku

W wypadku samochodowym na Podkarpaciu zginęła Katarzyna Stoparczyk.

Ukończyła studia wokalno-aktorskie Akademii Muzycznej we Wrocławiu; była absolwentką podyplomowych studiów dziennikarskich na Uniwersytecie Wrocławskim. Przygodę dziennikarską – jak przypominał serwis internetowy PR – rozpoczęła Polskim Radiu Wrocław.

Katarzyna Stoparczyk związana była przede wszystkim z Programem Trzecim Polskiego Radia. W Trójce prowadziła audycje dla dzieci i młodzieży, m.in. „Dzieci wiedzą lepiej” i „Zagadkowa niedziela”, które cieszyły się dużą popularnością zarówno wśród najmłodszych, jak i ich rodziców.

Katarzyna Stoparczyk
zdj. Polskie Radio w likwidacji

„Zainicjowała również Radiowy Teatr Dziecięcy Polskiego Radia, w którym dzieci mogły współtworzyć przedstawienia radiowe i uczestniczyć w profesjonalnych warsztatach aktorskich i dykcyjnych” – napisano na portalu Polskiego Radia.

Prowadziła także audycje kulturalne i wywiady. Była współautorką i prowadzącą programu TVP „Duże dzieci”.

Katarzyna Stoparczyk miała 55 lat.

+++                 +++                 +++

Stanisław Seyfried – zmarł 16 września 2025 roku

Stanisław Seyfried był absolwentem dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego, od 1977 roku związany z Radiem Gdańsk, w l. 1991-93 zastępca redaktora naczelnego rozgłośni, korespondent katowickiego „Sportu”, dyrektor stacji TV Orunia, wydawca Głosu Wybrzeża”, wiceprezes zarządu gdańskiego „Wybrzeża”, współtwórca „Gazety Gdańskiej”, wielokrotny mistrz polski dziennikarzy w piłce nożnej.

Stanisław Seyfried miał 72 lata.

(z portalu Wybrzeże 24.pl)

+++                 +++                 +++

Izabella Dymecka – zmarła 20 września 2025 roku

Izabella Dymecka, ur. 16 kwietnia 1934 r. w Warszawie. Po studiach prawniczych w Warszawie i Gdańsku. Dziennikarka. Publicystka w Dziale Łączności z Czytelnikami „Głosu Wybrzeża”, kierowniczka oddziału redakcji w Gdyni. Zmarła 20 września 2025 roku. Do SDP przynależała w latach 1977 -1982. Od 1983 r. w SDRP.

Izabella Dymecka miała 91 lat.

(mag)

+++                 +++                 +++

Piotr Piesik – zmarł 21 września 2025 roku

Zginął w wypadku w Portugalii. Pracował w Wiadomościach Elbląskich, był red. naczelnym w Życiu Częstochowy, potem związał się z Dziennikiem Zachodnim, następnie Dziennikiem Bałtyckim a stamtąd przeszedł do tygodnika Zawsze Pomorze. Pracował też w Radiu Malbork.

Piotr Piesik miał 63 lata.

(mag)

+++                 +++                 +++

Krystyna Bruehl-Sielawa – zmarła w 2025 roku

  1. 21 grudnia 1935 r. w Gdańsku. Ukończyła dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim i planowanie przestrzenne na studiach podyplomowych przy SGPiS w Warszawie.Wieloletnia dziennikarka działu depeszowego i działu terenowego „Dziennika Bałtyckiego”. W SDP była w latach 1974-1982. Potem w SDRP.

Krystyna Bruehl-Sielawa miała 89 lat.

(mag)

+++                 +++                 +++

Jan Jakubowski – zmarł 3 października 2025 roku

Jan Jakubowski – absolwent Politechniki Gdańskiej, dziennikarz, redaktor prasy pomorskiej, m.in. kierownik oddziału Tygodnika POLITECHNIK, zastępca red. naczelnego Tygodnika CZAS, Tygodnika Gdańskiego.

Opozycjonista, negatywnie zweryfikowany w stanie wojennym, pozbawiony pracy w zawodzie. Niezłomny, odważny i aktywny w organizacji podziemia na Wybrzeżu (m.in. wraz z Maciejem Łopińskim, Andrzejem Liberadzkim). Współorganizator, publicysta i redaktor prasy podziemnej „Solidarności”.

W latach 1991-1996 był pierwszym redaktorem naczelnym Dziennika Bałtyckiego tworzonego przez środowisko niezależnych dziennikarzy Prasy Bałtyckiej. Współtwórca nowoczesnych, niezależnych mediów na Pomorzu zabiegający o rozwój dziennikarstwa i utrzymanie miana prasy jako „czwartej władzy”. W wyniku ingerencji niemieckiego właściciela, który przejął Dziennik Bałtycki i systematycznie ograniczał niezależność dziennikarzy oraz redaktorów, Jan Jakubowski został kolejny raz pozbawiony funkcji redaktora i zwolniony z pracy.

Autor wielu książek dotyczących stanu wojennego oraz ołtarzy papieskich. Laureat nagród dziennikarskich (także SDP), odznaczony za działalność wolnościową w mediach, w „Solidarności” oraz – jako „niepokorny” – w Politechnice Gdańskiej.

Był dla wielu dziennikarzy mistrzem zawodu. Niezależny, niepokorny, walczący o wolność słowa. Zasłużony działacz Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (od 1976 r.), członek władz naczelnych w latach 1980-82, czyli do delegalizacji SDP przez komunistów. Delegat na Zjazd Stowarzyszenia.

Jan Jakubowski miał 84 lata.

(mag, wit)

+++                 +++                 +++

Janusz Czerwiński – zmarł 4 października 2025 roku

Janusz Czerwiński, ur. 4 maja 1959 r. w Gdańsku, absolwent I LO w Gdańsku, studiował prawo. Był dziennikarzem i pasjonatem sportów wodnych (kajakarstwo, smocze łodzie). Pracował w Dzienniku Bałtyckim, w Kurierze Gdyńskim był red. naczelnym, w Głosie Wybrzeża sekretarzem redakcji, a następnie red. naczelnym Poznaj Świat.

Janusz Czerwiński miał 66 lat.

(mag)

+++                 +++                 +++

Barbara Szczepuła – zmarła 9 października 2025 roku

Była znaną gdańską publicystką i reportażystką, dziennikarką m.in. Tygodnika Gdańskiego, Gwiazdy Morza, Telewizji Gdańskiej i Radia Gdańsk.

Barbara Szczepuła Fot. Robert Kwiatek- SDP

(mag)

+++                 +++                 +++

Mirosław Chojecki – zmarł 10 października 2025 roku

Mirosław Chojecki, działacz polskiej opozycji niepodległościowej, w czasach komunistycznych organizator drugiego obiegu prasy niezależnej. Chojecki był założycielem Niezależnej Oficyny Wydawniczej ,,NOWa’’, współtworzył Komitet Obrony Robotników, a na emigracji był członkiem Biura Zagranicznego „Solidarności”. Był Kawalerem Orderu Orła Białego.

W 1968 roku Mirosław Chojecki był studentem Politechniki Warszawskiej. Uczestniczył w protestach antykomunistycznych. Wyrzucono go z uczelni. Studia ukończył dopiero 6 lat później na Uniwersytecie Warszawskim, był absolwentem Wydziału Chemii, przez dwa lata pracował w Instytucie Badań Jądrowych.

Współtworzył w 1976 roku Komitet Obrony Robotników. Była to odpowiedź środowisk antykomunistycznych na represje wobec protestów m.in. w Radomiu, Ursusie i Płocku.

Chojecki organizował, wraz z m.in. Anką Kowalską pomoc dla represjonowanych robotników. Wydawał wtedy pisma KOR „Komunikat” i „Biuletyn”.

zdj. z X Piotra Semki

Wielokrotnie zatrzymywany i prześladowany przez komunistyczną bezpiekę. Był aresztowany wiosną 1980 roku. Chojeckiego uwolniono dopiero m.in. po interwencjach zagranicznych. Rozpracowywany i inwigilowany przez Służbę Bezpieczeństwa.

W reportażu Polskiego Radia Urszuli Żółtowskiej-Tomaszewskiej zatytułowanym „Choj, opowieść o Mirosławie Chojeckim” bohater opowiada: „Na Mokotowie był taki strażnik, który odbierał szelki, paski, sznurowadła. No i jak ja stanąłem przed nim, to on mnie zapytał: >>Panie Mirosławie, a teraz to na długo? <<. Bo siedziałem 44 razy w latach 1976-1980. Średnio w ciągu tych pięciu lat siedziałem jeden dzień w tygodniu” – mówił Chojecki.

W sierpniu 1980 roku zaangażował się w druk wydawnictw niezależnych. Był członkiem komisji ds. dostępu „S” do środków masowego przekazu. Kierował też tzw. komórką wydawniczą Regionu Mazowsze NSZZ Solidarność.

Stan wojenny zastał Mirosława Chojeckiego w Paryżu. W latach 1982–1989 był współpracownikiem Biura Koordynacyjnego „S” za Granicą w Brukseli, odpowiedzialnym za wysyłkę do kraju sprzętu poligraficznego. Współpracownik „Bulletin d’Information du Comité Solidarité à Paris”, łącznik z siecią zagranicznych biur „S”. W latach 1982–1990 założyciel i wydawca miesięcznika „Kontakt” w Paryżu, 1983–1990 – założyciel i szef firmy Audio-Kontakt, 1985-1990 – Video-Kontakt.

Po 1989 roku  Mirosław Chojecki organizował pracę niezależnych mediów i wydawnictw w Polsce.  Był współzałożycielem Nowej Telewizji Warszawa. Od 2003 roku członek Stowarzyszenia Wolnego Słowa, w latach 2003–2008 prezes, od 2008 roku prezes honorowy.

Mirosław Chojecki 1949 – 2025; zdj. IPN

Prezydent RP Andrzej Duda odznaczył Mirosława Chojeckiego w 2022 roku Orderem Orła Białego.

W 2025 roku został członkiem Komitetu Honorowego kandydata na prezydenta Karola Nawrockiego.

Mirosław Chojecki miał 76 lat.

+++                 +++                 +++

Jarosław Czajka – zmarł 24 października 2025 roku

Jarosław Czajka, twórca radiowy, realizator, człowiek dźwięku. O śmierci Jarka Czajki poinformowała jego macierzysta stacja – Polskie Radio Łódź. Z tą rozgłośnią był związany od 38 lat. Pochodził z Piotrkowa Trybunalskiego, pracował m.in. w studenckiej rozgłośni Politechniki Łódzkiej – Radiu Żak. Szybko jednak rozpoczęła się jego przygoda w Radiu Łódź.

Był realizatorem. To słowo określające w radiu bardzo wiele zawodów, specjalności. Zarówno technicznych jak i dziennikarskich. „Jarek Czajka był po prostu realizatorem, ale też i człowiekiem dźwięku. Rozumiał dźwięk, specyfikę pracy w radiu. Był zawodowcem. Nigdy nie wychodził z pracy, kiedy nie skończył roboty, zawsze gotowy do przerobienia nagrania >>tak, aby było dobrze<<” – to słowa jednego z radiowców, który pracował ze Zmarłym.

Jarosław Czajka, wraz z Tomaszem Kępskim, prowadził w RŁ na początku lat 90. ub. w. rockową audycję muzyczną. Był tam prezenterem i realizatorem radiowym jednocześnie. Współtworzył radiową listę przebojów Adama Kołacińskiego.

zdj. z FB śp. Jarosława Czajki

Reżyser radiowy Jerzy Hutek przypomniał, że Jarosław Czajka zrealizował dla Polskiego Radia dziesiątki słuchowisk teatralnych i powieści radiowych. „Pracowaliśmy długo razem. Jarek był po prostu odpowiedzialnym artystą” – wspominał Hutek. Publicystka Radia Łódź Agata Zielińska mówi o jeszcze jednej cesze wyróżniającej Czajkę. „Jarek po prostu słuchał, tego co nagrywał. Można było liczyć na jego wskazówki i uwagi” – mówiła Zielińska.

Jarosław Czajka był laureatem wielu nagród, chociaż – co podkreślają współpracownicy – nie chwalił się nimi. Ostatnie chyba wyróżnienie – jak wspominają –  to była nagroda Przewodniczącego KRRiT za najlepszą autopromocję kultury i edukacji w radiofonii publicznej – wspominał jeden ze współpracowników Zmarłego.

Jarosław Czajka – jak mówią jego znajomi – miał trzy pasje: Radio, Rodzinę oraz… psy. Był pasjonatem wyścigów psich zaprzęgów. Często przychodził do pracy z którymś ze swoich ulubieńców.

Jarosław Czajka miał 63 lata.

+++                 +++                 +++

Jacek Mach – zmarł 25 października 2025 roku

Jacek Mach, ur. 29 stycznia 1936 r. w Lublinie. Studiował na Politechnice Gdańskiej. Publikował w gdańskiej prasie codziennej. Specjalizował się w tematyce ekonomicznej. Dziennikarz tygodnika „Bandera”, potem „Głosu Wybrzeża” i Gdańskiego Ośrodka Telewizyjnego (sekretarz programowy TVP 3 Gdańsk; autor reportaży telewizyjnych i filmów dokumentalnych. Zrealizował m.in. reportaż telewizyjny „Tam, gdzie kończy się mapa” relacjonujący założenie polskiej Stacji Antarktycznej im. Henryka Arctowskiego.

Członek SDP w latach 1961-1982. W SDRP od 1982 r.

Jacek Mach miał 89 lat.

+++                 +++                 +++

Janusz Woźniak – zmarł 31 października 2025 roku

Janusz Woźniak, ur. 7 grudnia 1948 r. w Gdańsku, był na pogrzebie Barbary Szczepuły, Zmarł, dzień przed uroczystościami Wszystkich Świętych – śmierć przyszła nagle. Ukończył dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Przez wiele lat pracował w Dzienniku Bałtyckim, był tam kierownikiem działu sportowego.

Janusz Woźniak miał 77 lat.

 

+++                 +++                 +++

Jan Turnau – zmarł 31 października 2025 roku

Jan Turnau, pisarz, dziennikarz wieloletni redaktor „Gazety Wyborczej”, m.in. autor „Arki Noego”, rubryki dotyczącej religii i Kościoła.

W latach 1959-1990 Turnau był redaktorem „Więzi”.

 

 

ANDRZEJ KLIMCZAK: Zmarłym dziennikarzom z Kresów

 

HUBERT BEKRYCHT: Mentalni złodzieje TVP, PR i PAP krzyczą – „odpolitycznić media publiczne”

Ci którzy dwa lata temu bezprawnie przejęli media publiczne, czyli koalicja rządząca i mściwi politycy PO, zamiast krzyczeć „łapać złodzieja” wzywają do odpolitycznienia mediów. Z powodu ironicznego śmiechu, łzy na chwilę przeszkodziły mi w poprawnym widzeniu. Po uspokojeniu spazmów sarkastycznych wybuchów śmiechu, zobaczyłem, że o nowym porządku medialnym mówią minister i wiceminister kultury. I znowu salwa śmiechu.

Pani minister kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska (partia PL 2050 Szymona Hołowini) i pan wiceminister Maciej Wróbel (dobrze mi znany, bo w telewizji publicznej przepracowałem kilkanaście z 33 lat mojej dziennikarskiej „kariery”) urządzają nam media publiczne. Gdyby wiedzieli czym się naprawdę zajmują, wialiby, gdzie pieprz rośnie.

Głupi projekt polityczny

Biedaczyska, czyli Cienkowska i Wróbel, miesiącami coś tam dłubali w ustawie, kombinowali, konsultowali (tylko w kręgach wybranych przez rząd), a tu kilka dni temu na ich biurkach pojawił się opasły tom (no nie jest to „W poszukiwaniu straconego czasu”). Czyli, niby projekt niby ustawy.

Po pierwsze drugie i trzecie, ten projekt to nie „odpolitycznienie mediów publicznych” – jak śpiewa uroczy duet Cienkowska i Wróbel. Ta ustawa to w istocie atomowa opcja zniszczenia mediów publicznych. To znaczy akt trzeci tego zniszczenia. Bo to jednak w końcu kultura zadecyduje o końcu tego spektaklu zwanego polskie media publiczne.

Projekt ustawy do MKiDN „zrobiono” bez konsultacji z najważniejszymi stowarzyszeniami twórczymi w Polsce. Brak takich konsultacji w gronie obejmującym chociażby Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, to po prostu słaby, bardzo słaby dowcip funkcjonariuszy medialnych Donalda Tuska. Taki żart w stylu pogłosu ministra Kierwińskiego.

Bomba jądrowa w TVP, PR i PAP

Jeśli ktoś myśli, że likwidacja Rady Mediów Narodowych i poszerzenie składu oraz rotacyjność Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji to nie propozycja polityczna, powinien zamiast w Ministerstwie Kultury pracować w Domu Kultury. Z tym, że w wielu ośrodkach kultury w Polsce tacy „specjaliści” nie dostaliby pracy.

Wcale nie jest mi smutno, że ten rząd, który zaczął do dewastacji mediów publicznych poprzez ich bezprawne przejęcie w grudniu 2023 roku, oszukał kolejne środowiska z kulturą bardziej czy mniej związane. To przecież wina tych naiwnych, że przez dwa lata nie zrozumieli w co gra koalicja? Nawet fikcyjna likwidacja TVP, PR, czy PAP teraz nie pomoże.

Tusk chce po prosu rękami pani Cienkowskiej przejąć po raz drugi media publiczne. Przejąć wymieniając skompromitowanych likwidatorów Gorgosza, Syguta, Majchera, Kaszyńskiego i Błońskiego. Przejąć, tym razem, z „ustawą”, która i tak nie wejdzie w życie  Tusk liczy, że obecnie niewiele osób przeciwstawi się bublowi prawnemu i kolejnym chamskim zagrywkom w mediach publicznych.

Oj, jak bardzo się pan premier myli…

 

Hubert Bekrycht

 

30 października 2025 roku

Człowiekiem Wolności Tygodnika Sieci został PREZYDENT RP KAROL NAWROCKI: wszyscy jesteśmy wezwani do wolności

W środowy wieczór, podczas uroczystej gali prezydent Karol Nawrocki otrzymał tytuł Człowieka Wolności Tygodnika Sieci. Prezydent RP na początku swojego przemówienia podziękował za nagrodę i nawiązał do Nowego Testamentu. zacytował list św. Pawła do Galacjan, kiedy apostoł mówi: „>>Przyjaciele, wszyscy jesteście wezwani do życia w wolności<< – my wszyscy od wieków i mam nadzieje, że na wieki jesteśmy wezwani do wolności” – podkreślił prezydent Nawrocki.

Laudację poświęconą Człowiekowi Roku Tygodnika Sieci wygłosił redaktor naczelny tygodnika Sieci Jacek Karnowski. „Karol Nawrocki jest człowiekiem, którego siła wyrasta z miłości do Polski, do polskiej historii, do własnego narodu, do własnej wspólnoty, do rodziny do sportu” – mówił Karnowski.

W swoim wystąpieniu na gali prezydent zacytował list św. Pawła do Galacjan, kiedy apostoł mówi: „>>Przyjaciele, wszyscy jesteście wezwani do życia w wolności<<. My wszyscy, od wieków i mam nadzieje, że na wieki, jesteśmy wezwani do wolności i to udowodniliśmy 1 czerwca 2025 roku (…) i ta wolność jest naszym kapitałem na której możemy budować” – podkreślił prezydent Nawrocki. „Mamy do wygrania wolność i w sieci i w mediach, abyśmy mogli jasno dzielić się swoimi poglądami” – dodał.

„Nikt z nas nie zapisywał się do parapaństwa Unii Europejskiej, my chcemy aby Polska była państwem w ramach Unii Europejskiej” – powiedział prezydent RP.

Człowiek Wolności Tygodnika Sieci przypomniał o dniu, w którym wręczono mu ten laur. „29 października 1611 roku car rosyjski Wasyl IV Szujski oddał hołd ruski królowi Polski Zygmuntowi III Wazie” – przypomniał. „Proszę abyśmy dbali o wolność, o suwerenność” – podsumował prezydent Karol Nawrocki.

hub – Tygodnik Sieci – wPolsce24 – Biznes Alert

MARIA GIEDZ: Ksiądz Jerzy – błogosławiony Apostoł prawdy

Choćbyś po ludzku przegrał całkowicie, choćbyś zatracił swoją godność i całkiem się zaprzedał, jeszcze masz czas. Zbierz się, ogarnij, dźwignij. Zacznij od nowa. Spróbuj budować na tym co w tobie jest z Boga. Spróbuj, bo życie jest tylko jedno”. [bł. ks. Jerzy Popiełuszko]

Do przeprowadzenia procesu beatyfikacyjnego nie był potrzebny cud, ale już przy kanonizacji jest konieczny. 3 listopada 1984 r. odbył się pogrzeb ks. Jerzego Popiełuszki, który zginął śmiercią męczeńską 19 października 1984 r.

6 czerwca 2010 r. abp Angelo Amato, prefekt Kongregacji ds. Kanonizacyjnych, w imieniu papieża Benedykta XVI, odczytał akt beatyfikacyjny podczas Mszy Św. odprawionej w Warszawie na Placu Piłsudskiego. Proces kanonizacyjny ks. Jerzego rozpoczął się 20 września 2014 r. we Francji, gdzie doszło do domniemanego cudu (uzdrowienia François Audelana z nietypowej przewlekłej białaczki szpikowej) za sprawą błogosławionego już ks. Jerzego.

Testament Wolności

Jesienią 2024 r., a więc w 40 rocznicę śmierci ks. Jerzego został zrealizowany film dokumentalny „Popiełuszko. Testament Wolności” przez dwóch gdańskich dziennikarzy: Piotra Piotrowskiego i Jakuba Klebba. Notabene film ten, w ramach 31 edycji Konkursu SDP otrzymał nagrodę specjalną Oddziału Gdańskiego SDP jako formę podziękowania za ukazanie postaci niezwykłego polskiego duchownego, który oddał życie za prawdę.

Rok po edycji filmu, w ramach cyklu „Filmowe spotkania z duchowością”, w auli Jana Pawła II przy archikatedrze w Gdańsku Oliwie odbyła się prezentacja tego wyjątkowego filmowego dokumentu połączona z interesującą dyskusją dotyczącą wartości pozostawionych przez ks. Jerzego, a także fenomenu kultu rozpowszechniającego się na całym świecie. Stąd wziął się tytuł: Testament ks. Jerzego.

Film, w przeciwieństwie do większości opracowań o ks. Jerzym nie porusza kwestii męczeństwa, nie kończy się na męczeństwie, wręcz męczeństwo jest początkiem. Narracja zaczyna się przy tamie na Wiśle we Włocławku. Ks. prof. Józef Naumowicz z UKSW, notariusz w procesie kanonizacyjnym, uczestniczący jedynie zdalnie i to bez wizji, opowiadał o niezwykłym uzdrowieniu, za pośrednictwem ks. Jerzego, które nie do końca jest uzdrowieniem, gdyż delikwent pięć lat później zmarł, tylko że nie z powodu choroby, z której został uzdrowiony.

Świadectwo

Cud zdarzył się w dniu urodzin ks. Jerzego, czyli 14 września. Miało to miejsce w roku 2012. Świadkiem tego cudu był ks. Bernard Brien. To jego wezwano do będącego już w stanie wegetatywnym François Audelana, który był wielkim czcicielem ks. Jerzego. Lekarze nie dawali mu żadnej nadziei, gdyż komórki rakowe rozprzestrzeniły się po całym organizmie. Rodzina wybierała trumnę i miejsce na cmentarzu. Dzień później François wstał z łóżka, kąpał się, zachowywał się jak człowiek całkowicie zdrowy – jak Łazarz, który wyszedł z grobu. Lekarze stwierdzili, że nowotwór zniknął.

Ks. Naumowicz wspomniał też o objawieniach jakie doznaje Francesca Sgobbi od lipca 2009 r. Mówił, że Francesca często widzi ks. Jerzego, ale nie może go dotknąć. Niemniej zawsze jest uśmiechnięty i zaprasza do modlitwy. Powstała nawet na ten temat książka.

Od śmierci ks. Jerzego minęło ponad 40 lat. Komuniści zakładali, że jeśli ksiądz zniknie, to i problem zniknie, a tu dzieje się odwrotnie, chociaż ks. Jerzy był zwykłym człowiekiem. Jak wspominał Paweł Kęska, teolog, producent i dziennikarz radiowy, zajmujący się rozwojem Muzeum i Ośrodkiem Dokumentacji Życia i Kultu Księdza Jerzego Popiełuszki, ks. Jerzy nie był wybitnym człowiekiem. Uczył się przeciętnie, był chorowity. Był człowiekiem prostym, unikał śpiewu, ale coś z niego promieniowało. Żył prawdą. Pochodził z Podlasia, a tam słowo „popiełuszko” w tłumaczeniu na język polski oznaczało „kopciuszek”. Ksiądz Jerzy to taki żywy Kopciuszkiem wśród nas.

Wierność

Zachować godność, by móc powiększać dobro i zwyciężać zło, to pozostawać wewnętrznie wolnym, nawet w warunkach zewnętrznego zniewolenia, pozostać sobą w każdej sytuacji życiowej. Zwyciężać zło dobrem, to zachować wierność prawdzie”. [bł. ks. Jerzy Popiełuszko]

Konkludując wypowiedź ks. Naumowicza, proces kanonizacyjny jest trudny, ale im dalej od czasów komunizmu, tym kult ks. Jerzego jest coraz żywszy. Warszawskie Muzeum ks. Popiełuszki odwiedziło już 23 mln osób. Odwiedzającymi są ludzie z całego świata: Francji, Włoch, Hiszpanii, a nawet z Wybrzeża Kości Słoniowej. Zgłoszenia o cudach przychodzą z Ameryki Południowej, nawet z tej do niedawna klasycznie komunistycznego państwa Kuby, z Australii…

Przykładem tego jest także stale powiększająca się wspólnota „Młodzi Księdza Jerzego”. Piotr Osowiec, członek owej wspólnoty mówił: – Ksiądz Jerzy jest dla mnie postacią, od której mogę się uczyć, opiekunem, przyjacielem… Bronił wartości, mówił o wartościach. Żył nimi, mówił o prawdzie”. Mimo, że był prześladowany, obserwowany, nie myślał o tym. Dla niego było być wśród ludzi i dawać świadectwo prawdy.

Podczas realizacji filmu, wspominał współtwórca filmu Jakub Klebba i pracownik IPN, „odkryłem, że w moim życiu było wiele śladów ks. Jerzego. Miałem wrażenie, że ks. Jerzy czuwał nad tym filmem. My czuliśmy jego obecność”.

Prawda

Wszystkich dokumentów, chociażby tych zgromadzonych w IPN, nie było możliwości pokazać w filmie, gdyż jest ich wyjątkowo dużo. Ksiądz Jerzy był cały czas nagrywany, obserwowany. W jego mieszkaniu znaleziono pełno kamer, mikrofonów do podsłuchu. Część tych materiałów znalazła się w archiwum IPN-u. Niemniej podczas dyskusji o filmie i o jego realizacji wyszły na jaw różne ciekawostki. Na przykład opowieść o abp. Angelo Amato, , który w 2008 r. przyjechał do Warszawy i odkrył, że przy grobie ks. Popiełuszki przez 24 godziny na dobę trwała warta honorowa i tak było przez 36 lat. Kardynał Amato padł na kolana, zaczął się modlić, po czym przyśpieszył proces beatyfikacyjny. Ksiądz Jerzy został beatyfikowany w 2010 r.

Kolejna „ciekawostka”, to fotografia z czerwca 1987 r., na której widać jak św. Jan Paweł II klęczy i modli się przy grobie ks. Jerzego. Komuniści nie zgodzili się na tę wizytę. Robili wszystko, aby Papież tam nie dotarł, a jednak… Wiele tych materiałów operacyjnych SB, znajdujących się w IPN, nie nadawało się do emisji, bo były straszne, mocne, to były ogromne przeżycia.

Przebaczenie

Piotr Osowiec pracuje w muzeum ks. Jerzego, oprowadza wycieczki, więc widzi jakie są ludzkie emocje i dzielił się nimi: „Ludzie płaczą. Ta postać dla wielu jest bardzo ważna”.

Paweł Kęska dodał też, że na temat śmierci ks. Jerzego jest sporo publicystyki, ale sama jego śmierć nie została przebadana. W IPN-ie znajduje się 7-godzinny film z sekcji zwłok ukazujący zmasakrowane ciało, ale coś jest w tym nie tak – do dzisiaj sprawa ta nie została wyjaśniona.

Ksiądz Jerzy Popiełuszko jednoczył ludzi, dawał nadzieję. „To o czym mówił dzisiaj jest bardzo aktualne. Musimy walczyć o wolność wewnętrzną, ale nie nienawidzić. Przekazywać tę wolność wewnętrzną dalej” – kontynuował Osowiec.

Symbolizował Solidarność, która jednoczyła cały naród. Wywodził się z rodziny rolniczej, był kapelanem hutników, duszpasterzem studentów. Jednoczył ludzi ze wszystkich stron.

Chrześcijańskie przebaczenie musi być przebaczeniem wspaniałomyślnym, a więc wypływającym z miłości, z dobroci serca, a nie z pogardy czy lęku. Przebaczać naprawdę, po chrześcijańsku może tylko ten, kto jest wewnętrznie wolny. Człowiek zniewolony, zastraszony, nie potrafi przebaczać”. [bł. ks. Jerzy Popiełuszko]

„Będziesz mówił prawdę, to będziesz wolny”.

 

Tekst i zdjęcia

Maria Giedz

 

 

Laureaci Nagrody SACHAROWA: MZIA AMAGLOBELI i ANDRZEJ POCZOBUT

Dwoje dziennikarzy uwięzionych przez prokremlowskie władze Białorusi i w Gruzji: Andrzej Poczobut i Mzia Amaglobeli zostali laureatami Nagrody Sacharowa za wolność myśli w 2025 roku. Nagroda  ma być wręczona przez Parlament Europejski 16 grudnia br. Andrzej Poczobut polski dziennikarz siedzący od lat w białoruskim więzieniu jest laureatem wielu nagród i wyróżnień, m.in. Nagrody Wolności Słowa SDP przyznanej w 2021 roku.

Przewodnicząca PE Roberta Metsola ogłaszając nazwiska laureatów podkreśliła, że Nagrodę Sacharowa PE przyznał za to tych dwoje dziennikarzy walczy o wolność swoich krajów.„(…) Oddajemy hołd dwóm dziennikarzom, których odwaga jest światłem nadziei dla wszystkich, którzy odmawiają milczenia. Oboje zapłacili wysoką cenę za mówienie prawdy w obliczu władzy, stając się symbolami walki o wolność i demokrację” – powiedziała Metsola.

Mzia

Mzia Amaglobeli, to gruzińska dziennikarka i dyrektorka internetowych portali informacyjnych Batumelebi i Netgazeti. Aresztowano rją styczniu 2025 roku. Zarzut: udział antyrządowych protestach w Gruzji.

W sierpniu br. została skazana na dwa lata więzienia z powodów politycznych.

Andrzej Poczobut i Mzia Amaglobeli: laureaci Nagrody Sacharowa 2025 © L.S/ Belta AFP & Z.T/Netgazeti
żródło zdj. PE

 

Andrzej

Andrzej Poczobut – dziennikarz, bloger i działacz mniejszości polskiej na Białorusi. Otwarcie i ostro krytykował promoskiewski reżim Łukaszenki. Znane są jego publikacje na temat historii i praw człowieka. Poczobut był wielokrotnie aresztowany.

Przetrzymywany od 2021 roku, został skazany na osiem lat kolonii karnej. Jego stan zdrowia od tego czasu się pogorszył.

 

Poczobut – laureat Nagrody Wolności Słowa SDP

Przypominamy fragment tekstu z portalu SDP sprzed ponad czterech lat:

Andrzej Poczobut, uwięziony przez reżim Łukaszenki korespondent z Białorusi, członek Zarządu Głównego Związku Polaków na Białorusi, został laureatem Głównej Nagrody Wolności Słowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.  17 czerwca [2021 r. – red] w Warszawie odbyło się ogłoszenie wyników 28. edycji Konkursu SDP.

W imieniu przebywającego od 25 marca 2021 roku w areszcie na Białorusi Andrzeja Poczobuta, wyróżnienie odebrała Agnieszka Romaszewska-Guzy, dyrektor Telewizji Biełsat [zwolniona 12 marca 2024 r. po bezprawnym przejęciu mediów publicznych przez rząd Donalda Tuska – red.].

Prowadzący uroczystość prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Krzysztof Skowroński przed wręczeniem Nagrody powiadomił, iż Zarządowi SDP udało się porozumieć z przebywającym w więzieniu laureatem i jego życzeniem było, żeby nagrodę w jego imieniu odebrała podczas uroczystej Gali właśnie Agnieszka Romaszewska-Guzy.

Anna Popek i Krzysztof Skowroński prezes SDP w l. 2011 – 2024 ogłaszający, że Nagrodę Wolności Słowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich otrzymał Andrzej Poczobut – gala Nagród SDP 17 czerwca 2021 roku, Dom Dziennikarza przy Foksal w Warszawie – zdj. SDP

W uzasadnieniu przyznania Głównej Nagrody Wolności Słowa czytamy, że nasz kolega został jej laureatem „za publikacje w obronie demokracji i praworządności, demaskujące nadużycia władzy, korupcję, naruszanie praw obywatelskich, praw człowieka”.

Był to fragment z sdp.pl z czerwca 2021 roku

 

Zdegradować Kiszczaka, Jaruzelskiego i innych sprawców oraz patronów morderstw Kapłanów Niezłomnych!

Od czasu do czasu przez media przetacza się potężny walec dotyczący pozbawienia przywilejów komunistycznych zdrajcach. Po kilku dniach walec zwalnia lub się zatrzymuje. Owych komunistycznych zbrodniarzy już prawie nie ma, bo biologii nie oszukali, tak jak część narodu. Komunistom można jednak odebrać im odznaczenia, zdegradować.

Niedawno nasza Koleżanka z SDP Teresa Kaczorowska, autorka książki o komunistycznej zbrodni – Obławie Augustowskiej, zaproponowała na łamach tego portalu, aby odebrać odzaczenia Maksymilianowi Schnepfowi. To jeden z tamtych zbrodniarzy, o którym zrobiło się poniwnie głośno z powodu jego rodziny. Otóż, syn bandyty w mundurze Maksymiliana, dyplomata PO Ryszard i jego synowa Dorota – propagandystka w TVP w likwidacji, zaczęli wręcz panicznie bronić pamięci zbrodniarza.

Zabili Polskę kolejny raz…

Dlaczego? Bo niewiele osób domaga się odebrania tytułów honorowych, stopni wojskowych i odznczeń tym komunistom, którzy po wojnie pod sowieckim butem, zabili Polskę po raz drugi…

Żeby było jasne, nie chodzi mi o „rozkopytanie grobów” tych ludzi.  Chociaż trudno jest np. takim patriotom jak dziennikarz Tadeusz M. Płużański myśleć o jego Ojcu, którego niszczyli komuniści, kiedy to właśnie oprawcy prof. Tadeusza Płużańskiego leżą na honorowych miejscach państwowej metropolii na Powązkach…

Niech nawet groby sowieckich zdrajców pozostaną tam, gdzie teraz. Zawsze można po prostu zapalić więcej zniczy Bohaterom, nie bandytom. Chodzi o to, aby moskiewskim agentom odebrać  to, czym szczycą się ich rodziny, odebrać „honory”, odzanczenia, stopnie wojskowe.

Niezłomni

W kolejną rocznicę śmierci kapłana Solidarności, błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki, wzywam naszych rodaków, aby zastanowili się, czy chcą mieć w Panteonie Narodowym zleceniodawców morderstw na przykład Niezłomych Duchownych.

Nie może byc znaku równości między Dobrem a złem. Przypomnijmy sobie Bohaterów w sutannach, m.in. księży: bł. Jerzego Popiełuszkę, Franciszka Blachnickiego, Stefana Niedzielaka, Stanisława Suchowolca i Sylwestra Zycha… To tylko zabici przez komunistycznych oprawców pod koniec żałosnego PRL. Lecz są inni kapłani zamęczeni za stalinizmu, nieznani, proszący o sprawiedliwość, o prawdę. Są tysiące osób – ofiar komunistycznego reżimu – zamęczeni przez ludzi złych, podających się za polskich patriotów.

Naśladowcy Jaruzelskiego, Stalina, Breżniewa, Putina

Jaruzelski, Kiszczak i ich pomocnicy to także osoby odpowiedzialne za krew na Wybrzeżu w 1970 roku, za morderstwo w Kopalni Wujek, za cierpienia w PRL, w stanie wojennym. Wszystkich nazwisk ofiar komunizmu przypomnieć nie sposób.

Tylko w ostatnim półwieczu, Bohaterowie, szczególnie młodzi, np. Stanisław Pyjas, Grzegorz Przemyk, Emil Barchański i wielu innych, byli mordowani przez podwładnych Jaruzelskiego i Kiszczaka oraz naśladowców Stalina, Breżniewa a może nawet Putina.

Inni Bohaterowe walki z komuną odeszli, bo nie mieli już sił. Jeszcze inni umarli w zapomnieniu… Oddajmy im hołd nie tylko w rocznice…

Cześć i Chwała Bohaterom!

Wieczna hańba zdrajcom Ojczyzny

Hubert Bekrycht

19 października 2025 roku

PS. Nie można oczywiście porównywać okropieństw komunistycznych zbrodni z tym, co dzieje się dzisiaj w kraju, ale można a nawet trzeba przypominać metody. Te metody to m.in. szykanowanie, nękanie, bezprawne, podkreslam bezprawne działania wymiaru sprawiedliwości.

Co oznaczają prześladowania polityków i urzędników opozycji? Co oznaczają bezprawne przejmowanie mediów publicznych i prokuratury, represje w mediach konseratywnych, przesłuchiwanie dziennikarzy pracujących poza mainstreamem, szykanowanie organizacji pozarządowych, takich jak SDP, Ordo Iuris i wielu innych? Co to wszystko oozncza? To nic więcej, jak nawiązywanie obecnych władz do metod komunistycznych oprawców m.in. błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki.

Nie można zapomnieć o księdzu Jerzym. Tak jak w rocznicę Jego zamordowania nie wolno zapomnieć o ofierze nagonki politycznej na środowiska konserwatywnej Marku Rosiaku, który zginał w biurze PiS 19 października 2010 roku…

HB

Pod patronatem SDP: Dzień Edukacji Narodowej w Szkołach Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców w Poznaniu

Dzień Edukacji Narodowej, który był uroczyście obchodzony m.in w Szkołach Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców Oddział w Poznaniu im. bł. Natalii Tułasiewicz. Uroczystości patronatem objęło Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

W klimacie wartości patronki nauczycieli, bł. Natalii Tułasiewicz, odbył się w środę, 15 października uroczysty koncert z okazji Dnia Edukacji Narodowej. Wydarzenie zorganizowało Katolickie Stowarzyszenie Wychowawców, Oddział w Poznaniu, które prowadzi na terenie miasta cztery placówki edukacyjne: przedszkole, szkołę podstawową oraz dwa licea ogólnokształcące. Koncert wybrzmiał, w historycznej auli budynku, który od 2009 roku, jest siedzibą Publicznego Liceum Ogólnokształcącego KSW im. bł. Natalii Tułasiewicz. Neoklasycystyczny gmach z 1927 r. przy ul. Głogowskiej 92, wybudował poznański społecznik i pedagog ks. dr Czesław Piotrowski. W tymże budynku mieści się również Katolicka Szkoła Podstawowa im. św. Stanisława Kostki, prowadzona przez Archidiecezję Poznańską, z którą ściśle KSW współpracuje.

Galę poprowadzili dziennikarze Wielkopolskiego Oddziału SDP red. Irmina Kosmala i red. Dawid Jung. W pięknej auli szkolnej oprócz życzeń i kwiatów dla dyrektorów placówek: Barbary Ziółkowskiej, ks. Piotra Kusia oraz ks. Grzegorza Koniecznego odczytano okolicznościowy list dr Jolanty Hajdasz, prezes SDP, skierowany do nauczycieli i pracowników placówek Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców.

Podczas koncertu, wystąpił zespół Arete który wykonał kompozycje ze swojego 15 letniego dorobku muzycznego, w tym również utwory do słów błogosławionej Natalii.

Wydarzenie zostało objęte patronatem medialnym przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

W obchodach uczestniczyli przedstawiciele Wielkopolskiego Oddziału SDP. List z życzeniami w imieniu całego Stowarzyszenia przesłała jego prezes dr. Jolanta  Hajdasz: 

 

Pani Barbara Ziółkowska

Ks. Grzegorz Konieczny

Ks. Piotr Kuś

Dyrektorzy Szkół Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców

Oddział w Poznaniu im. bł. Natalii Tułasiewicz

 

Szanowna Pani Dyrektor, Szanowni Księża,

Nauczyciele i Pracownicy szkoły,

 

z okazji Dnia Edukacji Narodowej, pragnę z serca podziękować za Państwa codzienny trud, poświęcenie i świadectwo wiary. Mam nadzieję, że Wasza praca zakorzeniona w Ewangelii i miłości do młodego człowieka, przyniesie błogosławione owoce w sercach uczniów.

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich z radością objęło swoim patronatem tak znaczące wydarzenie. Wychowanie bowiem młodego pokolenia, szczególnie w kontekście zmian programowych jakich polska szkoła doświadcza w ostatnim czasie, stanowi poważne wyzwanie. Dlatego z pełnym przekonaniem będziemy wspierać Państwa działania w obronie wartości chrześcijańskich w nauczaniu dzieci i młodzieży.

Całej społeczności szkolnej życzę, by każdy dzień był źródłem radości z odkrywania piękna prawdy, dobra i wiary. Ufam, że za wstawiennictwem bł. Natalii Tułasiewicz, Pan Bóg obdarzy Państwa mądrością w kształtowaniu serc i umysłów uczniów.

Z wyrazami szacunku,

dr Jolanta Hajdasz

Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

 

 

 

zdj.: Wielkopolski Oddział SDP, Aleksandra Tabaczyńska

„Vakho. Ucieczka do piekła” – nowa powieść sensacyjno-historyczna MARKA RUDNICKIEGO

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich objęło patronatem medialnym najnowszą książkę pisarza i dziennikarza, szefa Szczecińskiego Oddziału SDP, Marka Rudnickiego. Powieść sensacyjna nosi tytuł „Vakho. Ucieczka do piekła”. To trzecia część trylogii „Vakho” (po „Vakho. Wilcze szczenię”, wydanej również w USA pt. „Vakho. The Wolf’s Cub” i „Vakho. Czerwone wota”).

Bohaterem powieści jest młody pułkownik zagończyków Wilczego Pułku, działającego na zapleczu frontu w okresie zmagań polsko – bolszewickich. Po wojnie mimo propozycji pozostania w wojsku, wraca do cywila i zamieszkuje w dworze położonym tuż przy nowej granicy ustalonej Traktatem Ryskim.

Splot wydarzeń sprawia, że w pułkowniku rodzi się podejrzenie, że przebieg tej granicy nie jest zgodny z założeniami Traktatu. Punktem zwrotnym staje się list wysłany do niego przez ojca, majora dyonu lotniczego, który wkrótce po tym ginie w niewyjaśnionej katastrofie lotniczej. List nie trafia do adresata od razu. Zostaje odnaleziony dopiero kilka miesięcy później; przeleżał za komodą, z której zsunął się, czego nikt nie zauważył. Jego treść otwiera istną Puszkę Pandory.

W tle nadal żywa wówczas kwestia pozostawienia w wyniku Traktatu po stronie rosyjskiej niemal dwóch milionów polskich mieszkańców Kresów. Ich dramat i złudzenie, że Polska jednak upomni się o nich.

Marek Rudnicki to często nagradzany pisarz i dziennikarz. Absolwent kursu dla dziennikarzy i wydawców Związku Włoskiej Prasy Periodycznej. W stanie wojennym współpracował z podziemnym pismem „Orzeł Biały”, a po roku 1989 z periodykami: „Młoda Polska”, „Przedsiębiorca Zachodniopomorski”, „Solidarność ‘80”. Przez wiele lat dziennikarz tygodnika „Morze i Ziemia” oraz dziennika „Głos Szczeciński”.

Otrzymał m.in. nagrodę Ostrego Pióra BCC, Dziennikarza Roku, Nagrodę Złotej Kaczki im. Bogdana Czubasiewicza oraz ostatnio – wyróżnienie w konkursie Nagroda im. Wojciecha Dolaty.

W dorobku Marka Rudnickiego są książki o różnej tematyce, w tym – dotyczących tajemnic z zakresu paleoastronautyki („Kołowrót dziejów” i „Bękarty bogów”), thrillerów (cykl: „Szpony diabła”, „Remedium 111”, „Krwawy bursztyn”), cyklu z fabułą historyczną, dotyczącego okresu wojny polsko-bolszewickiej („Vakho. Wilcze szczenię”; ukazała się też na rynku amerykańskim pt. „Vakho. The Wolf’s Cub” oraz „Vakho. Czerwone wrota”).

Marek Rudnicki od lat szefuje Szczecińskiemu Oddziałowi SDP.

 

Dziennikarz niezłomny JAN JAKUBOWSKI – ostatnia droga…

„Zawsze podziwiałem twardość Twojego charakteru! Byłeś człowiekiem prawdziwie niezłomnym. Wzorem wykutym ze szlachetnego materiału” – tak wspominał Maciej Łopiński zmarłego JANA JAKUBOWSKIEGO. Ostatnie pożegnanie. 

Dziennikarz żegnający dziennikarza. Wzruszające słowa o charakterze Zmarłego, na tę ostatnią drogę Jana, wygłosił Maciej Łopiński, dziennikarz, polityk, minister w Kancelarii Prezydenta RP w latach 2005–2010 i 2015–2016, a przede wszystkim nasz kolega z Tygodnika Gdańskiego, który po przełomie 1989 r. zakładali wraz z Jasiem.

Maciej Łopiński wpomina Jana na Cmentarzu Łostowickim w Gdańsku. Fot. Tadeusz Woźniak

Pożegnanie w gronie Rodziny

Jana Jakubowskiego, członka Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, pożegnaliśmy w sobotę 11 października na Cmentarzu Łostowickim w Gdańsku. Jan został pochowany obok swojej małżonki Ewy, którą żegnaliśmy 30 lat temu. Przed grobem zgromadziły się ich dzieci, wnuki, współpracownicy z tygodnika „Czas”, „Tygodnika Gdańskiego”, „Dziennika Bałtyckiego” który za Jego kierownictwa (lata 1991-96) był jedną z największych gazet w Polsce, Na pogrzebie Jana nie zabrało Jego koleżanek i kolegów z „Solidarności”.

Mszę pogrzebową w Bazylice św. Brygidy w Gdańsku odprawił ks. Ludwik Kowalski. W tle bursztynowy ołtarz. Fot. T. Woźniak

 

Tak, Jan Jakubowski był człowiekiem „Solidarności”. To tam współtworzył drugi obieg wydawniczy na Wybrzeżu. Był redaktorem najważniejszego w regionie pisma tajnych struktur Związku – biuletynu „Solidarność”, tego z winietą opatrzoną gdańskimi lwami. Miał swój udział w uruchomieniu „Tygodnika Wyborczego”, a potem „Tygodnika Gdańskiego”, o czym wspominał Andrzej Liberadzki, podobnie jak Jasiu absolwent Politechniki Gdańskiej, a przede wszystkim znakomity dziennikarz i chyba najlepszy w Polsce adiustator.

Dociekliwy i wierny chrześcijańskim wartościom

Liberadzki wspomniał też, że Jakubowski był przyjacielem i członkiem honorowym Stowarzyszenia „Godność”, skupiającego byłych więźniów politycznych i działaczy podziemia. Przez „całe życie – słowem i czynem – udowadniał swoją miłość do Polski”.

Andrzej Liberadzki wspomina Jana Jakubowskiego podczas Mszy Św. w kość, św. Brygidy w Gdańsku. Fot. Andrzej Gojke

Znany był z wyjątkowej dociekliwości, rzetelności i odpowiedzialności za przekazywane słowo. Liberadzki podkreślił też, że Jasiu był człowiekiem głębokiej wiary, występował w obronie chrześcijańskich wartości i to w tym świecie, w którym moda na obrażanie katolików ściga się z nonszalancją niszczenia własnej kultury.

Nie władza a wiedza i Przyjaźń

Janusz Wikowski, dziennikarz i prezes Oddziału Gdańskiego SDP – stojąc nad opuszczoną do grobu trumną – wspomniał, że Jan to była wyjątkowa postać, pełna ciepła i empatii. Należał do grona naczelnych redaktorów, którzy nie okazywali swojej władzy, lecz umieli łagodnie zachęcać dziennikarzy do rzetelnej pracy. Był człowiekiem zasad, a jednocześnie był wyrozumiały. Zaszczepił w całym pokoleniu dziennikarzy pasję zawodową i misję. Był niezłomny, niepokorny, był ostoją prawdziwego dziennikarstwa, wielkim autorytetem.

Wartę przy trumnie pełnili nasi stowarzyszeniowi koledzy Janusz Wikowski i Maciej Wośko. Fot. T. Woźniak

Jan Jakubowski był we władzach SDP, reformując Stowarzyszenie, sprzeciwiał się delegalizacji SDP i zawłaszczeniu majątku. A ostatnio ubolewał nad upadkiem rzetelności i rzemiosła dziennikarskiego, nad służalczością wobec władzy układów politycznych, grup interesów biznesowych i ideologicznych.

Wspomnień było zdecydowanie więcej. Jednym ze wspominających Jasia był Edmund Szczesiak, znakomity reportażysta, pisarz, nauczyciel akademicki i nieodłączny przyjaciel Jasia. Nie zabrakło też przedstawiciela „Solidarności”, czyli Wojciecha Książka, nauczyciela, publicysty, w latach 1997–2001 podsekretarza stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej.

Prezydent RP: Przywracał wolność słowa w praktyce

Trafnym określeniem życia i pracy Jana Jakubowskiego były słowa Prezydenta RP Karola Nawrockiego przesłane w liście odczytanym podczas uroczystości pogrzebowych: „Człowiek prawy, bardzo zasłużony dla Gdańska, Wybrzeża i Polski. Człowiek, który przez całe życie służył sprawie wolności, prawdy i dobra. Od 1989 r. przywracał w praktyce wolność słowa oraz standardy niezależności i rzetelności medialnej. Był szanowany za osobistą uczciwość i prawdziwie demokratyczny zmysł w kierowaniu redakcją” – napisał w specjalnym liście o Zmarłym prezydent Karol Nawrocki.

Na cmentarzu, przed grobem Jana Jakubowskiego Fot. T. Woźniak

 

Nam, redakcyjnym koleżankom i kolegom, osobom pracującym pod jego kierownictwem będzie Go bardzo brakowało, co zresztą podkreślił Maciej Łopiński, z którym znali się ponad 50 lat.

Ostatnia modlitwa nad grobem Jana Jakubowskiego. Fot. Tadeusz Woźniak

Więzi…

Ja poznałam Jasia 36 lat temu i ze wzruszeniem wspominam „czasy tygodnikowe” (Tygodnika Gdańskiego), kiedy to pod kierownictwem Maćka, Jasia i Andrzeja tworzyliśmy pismo społeczno-polityczne o ogólnopolskim zasięgu, uznawane za znakomite (ta trójca znała się z okresu pracy w tygodniku „Czas”; chociaż w „Czasie” pracował też Edmund Szczesiak, Tadeusz Woźniak…

Taki wieniec od SDP z napisem Niezłomnemu Jasiowi Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich złożyliśmy na grobie Jana Jakubowskiego. Fot. M. Giedz

Dlaczego znakomite? Bo nie czuliśmy się tylko dziennikarzami pracującymi za bardzo marne grosze i to przy galopującej inflacji. My tworzyliśmy tygodnikową rodzinę i te pieniądze były mniej istotne, liczyła się atmosfera pracy. Czuliśmy się jak w domu, z radością przychodziliśmy do redakcji, jeździliśmy w teren po całej Polsce, a czasem i za granicę. Pisaliśmy o wszystkim, zgodnie z prawdą, zachowując podstawowe zasady wiarygodności.

Niezłomny

Jasiu bardzo dbał o tę wiarygodność naszych wypowiedzi. Nie akceptował bylejakości. Te zasady przeniósł do „Dzieńbała”, czyli Dziennika Bałtyckiego. Każdy z nas czuł się doceniany, dla każdego znalazł czas. Potrafił zażegnać każdy konflikt, sprzeczkę. Był kolegą, przyjacielem, a dla młodszego pokolenia ojcem. Był niezłomnym dziennikarzem.

Wraz z Jego śmiercią, jak to powiedział Wikowski: „Kończy się epoka, bo Jan wciąż był dla tych, którzy mieli szczęście pracować z nim w zespole, postacią niezwykłą, do końca pozostał naszym naczelnym”.

 

Tekst: Maria Giedz

Zdjęcia: Andrzej Gojke, Tadeusz Woźniak, Maria Giedz

Prezes SDP JOLANTA HAJDASZ nagrodzona MAŁYM FENIKSEM STOWARZYSZENIA WYDAWCÓW KATOLICKICH

Prezes  Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Jolanta Hajdasz została laureatką nagrody Małego Feniksa 2025 m.in. za działalność w Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.  Lista laureatów tego wyróżnienia została ogłoszona na Zamku Królewskim w Warszawie podczas konferencji prasowej  otwierającej trwające  tegoroczne jubileuszowe XXX Targi Wydawców Katolickich. Wśród wyróżnionych nagrodą SWK w bieżącym roku  jest także red. Bogdan Rymanowski i ks. Henryk Zieliński, redaktor  naczelny katolickiego tygodnika  Idziemy.  Uroczystość wręczenia nagród odbędzie się 11 października 2025 r. o godz.19.30 w Katedrze Polowej Wojska Polskiego w Warszawie. 

Przyznawana przez Stowarzyszenie Wydawców Katolickich Nagroda Mały FENIKS stanowi wyraz uznania dla osób i instytucji, które mogą poszczycić się największymi dokonaniami na polu promocji książek i wartości chrześcijańskich, katolickich, religijnych w mediach i na innych płaszczyznach. W uzasadnieniu nagrody dla Jolanty Hajdasz podpisanej w imieniu Kapituły przez ks. Romana Szpakowskiego SDB, prezesa SWK napisano iż Jolanta Hajdasz jest  doktorem nauk humanistycznych w zakresie nauki o polityce i menadżerem oraz dziennikarką radiową i telewizyjną, a także autorką książek o tematyce historycznej oraz medioznawczej. Przypomniano również,  iż w swoim dorobku ma  uznane przez media i publiczność filmy dokumentalne m.in. o abp. Antonim Baraniaku, które w symboliczny sposób stoją na straży pamięci o jego posłudze i poświęceniu na rzecz wspólnoty duchowej Kościoła w trudnych czasach PRL i że  od wielu lat jest aktywnie zaangażowana w działalność dziennikarskich organizacji branżowych, m.in. poprzez nadzorowanie pracy Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. 

Targi Wydawców Katolickich  to jedno z najstarszych, organizowanych nieprzerwanie w Polsce wydarzeń targowych, dedykowanych książce. Każda kolejna edycja gromadzi coraz większą liczbę odwiedzających, w ubiegłym roku było ich ponad 40 tys. osób. Targi odbywają się w Arkadach Kubickiego na Zamku Królewskim w Warszawie. Podczas tegorocznego  wydarzenia blisko 100 wystawców zaprezentuje ofertę najciekawszych publikacji religijnych wydanych w ostatnich latach. W programie towarzyszącym znajdzie się kilkadziesiąt godzin różnych wydarzeń, skoncentrowanych wokół wielu gatunków książek, m.in. o tematyce religijnej, edukacyjnej czy historycznej. Na program złoży się blisko 300 aktywności – debat, dyskusji, szkoleń, warsztatów dla dzieci i młodzieży oraz spotkań przy stoiskach z udziałem niemal 200 autorów.

lista nagrodzonych:

Nagroda SWK Mały FENIKS 2025 – wyniki