AI i dziennikarstwo. Podsumowanie konferencji „Media w ekonomii, ekonomia w mediach” na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach

Wielu twierdzi, że dziennikarze nie nadążają za sztuczną inteligencją, technologią, która zmienia samą istotę ich misji, ale chcę wszystkich uspokoić, nie boimy się AI i na pewno ona nie zniszczy naszego zawodu – powiedziała dr Jolanta Hajdasz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich podczas dyskusji panelowej otwierającej III Ogólnopolską Konferencję „Media w ekonomii, ekonomia w mediach MEEM’25”  na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach . SDP było w tym roku po raz pierwszy patronem merytorycznym konferencji. 

Konferencja, która odbyła się ona w dniach 3-4 grudnia b.r. miała charakter interdyscyplinarny. Poświęcona była wyzwaniom wynikającym z relacji świata ekonomii i mediów. W tym roku wzięło w niej udział  blisko 50 panelistów z uczelni polskich i zagranicznych. Głównym organizatorem konferencji jest Wydział Informatyki i Komunikacji Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach kierowany przez prof. dr hab. Jerzego Gołuchowskiego. Tłem do rozważań nad synergią mediów i ekonomii są przemiany polityczne, społeczne i cywilizacyjne, w tym transformacja cyfrowa, zagrożenia w cyberprzestrzeni, infodemia, dezinformacja i manipulacja w sferze mediów i komunikacji społecznej.

Najwiecej emocji i zainteresowania budziły dyskusje związane z wpływem sztucznej inteligencji na media i procesy komunikowania masowego. Emocjonalny był już pierwszy panel dyskusyjny  pt. Media w czasach AI: Aspekty technologiczne, etyczne, prawne i ekonomiczne, który otwierał konferencję. Zaproszenie do udziału w dyskusji przyjęli (kolejność alfabetyczna) :  Rafał Czechowski (Imago PR), prof. dr hab. Tomasz Goban- Klas (Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie) , dr Jolanta Hajdasz (Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich) ► prof. dr hab. Stanisław Jędrzejewski (Akademia Leona Koźmińskiego) , Ewelina Kosałka- Passia (Radio Katowice),  prof. dr hab. Jan Kreft (Politechnika Gdańska), Rafał Kurowski (TVP Katowice) oraz Kamil Nowak (content miners),  moderatorem dyskusji był dr hab. Krzysztof Kowalik (Uniwersytet Warszawski). Dr Jolanta Hajdasz zwróciła uwagę na swoistą „klauzulę sumienia” w dziennikarstwie, czyli postawę dziennikarza „nie będę korzystać z AI i nikt mnie do tego nie zmusi” . To  postawa chyba już praktycznie niefunkcjonująca, w redakcjach już chyba wszyscy wykorzystują narzędzia AI do tworzenia bieżących materiałów dziennikarskich. Nie da się nie korzystać z tak mimo wszystko dobrego narzędzia, dostępnego na wyciągnięcie ręki dla każdego – mówiła Jolanta Hajdasz.  Pytanie gdzie jest granica, gdy trzeba powiedzieć stop, by to wszystko nie zaszło za daleko. W firmach takich jak Ringier Axel Springer Polska proces adopcji narzędzi poszedł tak daleko, że naturalnym oczekiwaniem jest wręcz korzystanie z nich, a wymagania w tej kwestii idą prosto z zagranicznej centrali. Szefowa np. Onetu przyznała to publicznie wprost, nawiązując do słów Mathiasa Döpfnera, gobalnego prezesa  firmy. – Jesteśmy na etapie, w którym pracownik raczej powinien tłumaczyć, dlaczego NIE użył AI. AI przestała być opcją, a stała się elementem warsztatu, tak samo jak wyszukiwarka, telefony czy system CMS. Potwierdza to np. Wirtualna Polska: nawet 40% tekstów ma jakiś element wygenerowany przez AI, ale podobno póki co, każdy przechodzi pełną weryfikację. Oczywiście wg mnie funkcjonuje nadal wielu dziennikarzy , który korzystają z AI sporadycznie, a traktują tę sztuczną inteligencję jak narzędzie wspomagające w pracy, takiego nowoczesnego reaserchera  – mówiła Jolanta Hajdasz.

Dziennikarstwo klasyczne, wasz zawód,  już praktycznie nie istnieje, w zderzeniu ze sztuczną inteligencją  staje się coraz bardziej niepotrzebny  w obliczu prób zastępowania ludzi przez AI. Przyglądając się tym trendom można sądzić, że pojawią się nowi, nie-ludzcy liderzy opinii i  oni już aspirują do tej roli, gdy pośredniczą w dostępie do dziennikarstwa dobrej jakości – stwierdził prof. dr hab. Jan Kreft z Politechniki Gdańskiej, były dziennikarz i menedżer zarządzajacy w firmach mediów i nowych technologii wywołując burzliwą dyskusję miedzy dziennikarzami – praktykami,  a naukowcami. Sztuczna inteligencja oferuje doskonałość bez wysiłku ludzie przez to stają się leniwi i obojętni, ale co będzie gdy AI otrzyma świadomość i będzie chciała nami manipulować ? – pytał retorycznie prof. Kreft. AI obiecuje wiele, destabilizuje wszystko , trzeba więc się do intensywnie przygotowywać do tego, co z pewnością pojawi się w przestrzeni medialnej w najbliższym czasie.  AI zmienia styla pracy dziennikarzy i sposoby odbioru mediów. W USA już dziś można zauważyć  pustynie informacyjne , gdzie ludzie są gorzej poinformowani,  bo nie ma na ich terenie ani jednego radia, ani jednej tradycyjnej gazety. Badania wykazują, że po wejściu w życie różnego rodzaju aplikacji AI blisko 59 % kliknięć nie odsyła już do linków źródłowych, zamiera więc sam internet – udowadniał profesor Kreft ilustrując swój wykład wymowną grafiką z ilustracją nagrobka z sarkastycznym napisem The World Wide Web 1989 -2025.

Naukowcy w swoich wstąpieniach analizowali m.in. dostępne już teraz w Polsce narzędzia AI do pisania prac naukowych,  do ożywiania zmarłych osób (np. poprzez prowadzenie po ich śmierci ich profili w mediach społecznościowych, nagrywania filmów z ich udziałem itd),  do rekrutacji  w firmach i zakładach pracy i do prowadzenia np. portali poradnikowych.

Rezultaty naukowych badań i referaty ukażą się w wydawnictwie po konferencyjnym .

Fotorelacja z konferencji :  mgr Ilona Ptak, członek katowickiego oddziału SDP i pracownik naukowy UE w Katowicach.

Pełnia lista referatów i wystąpień : PROGRAM-KONFERENCJI-2025

 

LEON XIV: Libanie, bądź proroctwem dla Bliskiego Wschodu

„Libanie powstań! Bądź domem sprawiedliwości i braterstwa!” – z takim apelem wystąpił Papież Leon XIV podczas ostatniego spotkania z libańskimi wiernymi, czyli we wtorek 2 grudnia. Kończąca wizytę Papieża w Libanie msza św. została odprawiona nieopodal portu w Bejrucie, a dokładnie nieopodal Zatoki św. Jerzego, zwanej przez miejscowych Zaitun Abey.

W mszy w. uczestniczyło około 150 tys. wiernych, w tym ponad 80 Polaków, z czego dwudziestu paru było uczestnikami pielgrzymki Radia Wnet, a dodatkowa czwórka, to dziennikarze związani z SDP.

Nadzieja na lepsze czasy

Siąpiący deszcz i chłód dawały się we znaki, kiedy to wczesnym rankiem wędrowaliśmy ulicami Bejrutu na płytę nieopodal portu, gdzie przygotowano miejsce spotkania Papieża Leona XIV z Libańczykami.

Znamienne miejsce, gdyż pięć lat temu teren ten był pokryty gruzami powstałymi na skutek wybuchu w bejruckim porcie. Wówczas sporo osób straciło dach nad głową, a miasto, zwłaszcza w dzielnicach niedaleko portu zostało w znacznym stopniu zniszczone, nie mówiąc już o stratach w ludziach. W tej części miasta niemal wszystko zostało uporządkowane i znakomicie przygotowane na przyjęcie Ojca Świętego.

 

O świcie deszcz ustał, a nad Zatoką św. Jerzego ukazała się tęcza – znak nadziei. I z takim optymistycznym nastawieniem wkroczyliśmy do sektorów przygotowanych dla wiernych, gdzie rozpoczęło się długie, prawie trzygodzinne oczekiwanie.

Wreszcie pojawił się Papież.  Entuzjastycznie machano chorągiewkami, chociaż tylko libańskimi i papieskimi, które wcześniej rozdawano wiernym. Gratisów było zresztą więcej: czapeczki, chusty i szaliki z nadrukami papieskich podobizn. Była też butelkowana woda, drukowane teksty maronickiej liturgii w wersji francuskiej i arabskiej a nawet Nowy Testament po arabsku. W przeciwieństwie do dnia poprzedniego, tu w Bejrucie ustawiono wiele toalet. Negatywne w tej kwestii doświadczenie z Annaya przyniosło pozytywny rezultat.

Wreszcie pojawił się Papież w całkowicie oszklonym papamobile. Za to objechał wszystkie sektory, gdzie witano Go z entuzjazmem.

Nie przypominało to emocji z czasów Jana Pawła II, ale Liban ma inną niż Polska historię, a przede wszystkim inną kulturę. Tu mimo sporej powściągliwości Leona XIV i braku spontaniczności, tak charakterystycznej dla polskiego Papieża, przyjęto Go z dużą życzliwością. A Papież był dobrze do tej pielgrzymki przygotowany.

Bądźcie budowniczymi pokoju

W wygłoszonej do wiernych homilii Papież nawiązał do ubóstwa i cierpienia Libańczyków przyćmionego pięknem Libanu, o czym mało wiemy, bo w świadomości Europejczyków Liban to „Szwajcaria Bliskiego Wschodu”. Owszem była, ale od dawna już nie jest i życie przeciętnej rodziny nie jest łatwe, zwłaszcza, gdy czasem z nieba spadają bomby. Chociaż nie są adresowane do chrześcijan, ale wyjątki też się zdarzają.

Leon XIV mówił, co prawda z niewielkim entuzjazmem, sucho, spokojnie, ale o ważnych sprawach. Mówił o kruchej i niestabilnej sytuacji politycznej, o kryzysie ekonomicznym, o przemocy i konfliktach, które wzbudzają lęk. Mówił też, że Bliski Wschód potrzebuje odrzucenia mentalności zemsty i przemocy, przezwyciężenia podziałów politycznych, społecznych i religijnych, a przede wszystkim potrzebuje pojednania i pokoju.

Tuż przed błogosławieństwem zaapelował o pokój zarówno dla Bliskiego Wschodu, jak i całego świata. Wręcz powiedział: „bądźcie budowniczymi pokoju, zwiastunami pokoju, świadkami pokoju”. Wręcz wołał, aby „wychowywać nasze serca do pokoju”, ale też apelował o promowanie dialogu i pojednania. „Kieruję serdeczny apel do tych, którzy sprawują władzę polityczną i społeczną, tutaj i we wszystkich krajach dotkniętych wojną i przemocą: wysłuchajcie wołania waszych narodów, które domagają się pokoju!”

Dużą niespodziankę sprawiła polskim pielgrzymom wizyta w naszym sektorze trójki polskich żołnierzy stacjonujących w Libanie i służących w Siłach Pokojowych ONZ, zwanych popularnie „niebieskimi hełmami, albo niebieskimi beretami”.

Fotografowaniu z żołnierzami nie było końca. To urozmaicenie czasu oczekiwania na Papieża spodobało się Libańczykom i też chcieli zrobić sobie z nimi zdjęcie. Kto by nie chciał?

Tekst i zdjęcia Maria Giedz

 

LIBAN to więcej niż państwo, to przesłanie

Te prorocze słowa wypowiedziane przez św. Jana Pawła II w 1997 r. potwierdza pielgrzymka Papieża Leona XIV do Libanu. Na lotnisku w Bejrucie Papieża witali wszyscy przedstawiciele najwyższych władz Libanu, Patriarcha i duchowieństwo Kościoła Maronickiego, przedstawiciele Muzułmanów dwóch nurtów, a także wyjątkowo ulewny deszcz, który w Libanie traktowany jest jak błogosławieństwo.

Pobyt Papieża Leona XIV w Annaya, gdzie znajduje się grób św. Szarbela, jak się o Nim mówi „świętego na nasze czasy” trwał niecałą godzinę, ale dla wiernych przeliczało się to niemal na wieczność.

Przesłanie papieskie i św. Szarbela

Wielogodzinne czekanie w deszczu, bez toalet czy miejsc do siedzenia było trudne, a jednak Libańczycy wszystko zniosą, bo Papież przyjechał do nich z przesłaniem pokoju. Patrząc z boku można by stwierdzić, że ich trochę rozczarował, gdyż długie przywitanie o. Youssefa Matta (jeden z 16 maronickich mnichów żyjących w klasztorze św. Marona w Annaya) skwitował niemal w kilku zdaniach, odpowiadając sobie na zadane przez siebie pytanie: „Czego nas uczy dzisiaj św. Charbel, mnich, który żył w milczeniu, ukryciu, który niczego nie napisał, a jednak jego słowa rozeszły się po całym świecie?” Odpowiedź brzmiała: Modlitwy, ciszy i skromności oraz ubóstwa, a osobom konsekrowanym przypomniał o ewangelicznych wymaganiach ich powołania. Poza tym: „Jego spójność życia, tyle radykalna, co pokorna jest przesłaniem dla wszystkich chrześcijan”.

zdj. @Vatican Media

Papież przyjechał do Annaya około godziny 10, ale wierni na spotkanie z Nim wyruszyli już o drugiej w nocy i nawet nie dotarli do klasztoru, zadawalając się miejscami wzdłuż drogi przejazdu Papieża. Pielgrzymi z Polski, prawie 80 osób, którzy wyjechali z Byblos około godz. 5 rano, mieli więcej szczęścia – udało się im zdobyć niezłe „miejscówki”, choć i tak większość z nich Papieża widziała jedynie na telebimie.

Co ciekawe, poza flagami libańskimi i papieskimi najwięcej było flag polskich, a to za sprawą pielgrzymki Radia Wnet.

Deszcz i inne uciążliwożliwości pielgrzymowania

Ponad godzinny dojazd i to nie do samej Annaya, mimo że odległość z Byblos to zaledwie 19 km – trzeba było jechać drogą okrężną, bo główna była zarezerwowana dla Papieża, a następnie pieszo pokonać dwukilometrowy odcinek drogi i to w deszczu nie należały do przyjemności. No, ale czego nie robi się dla wspólnej z Papieżem modlitwy u grobu św. Szarbela. Zmęczenie, zimno i brak nadziei na bezpośrednie zobaczenie Papieża nikogo nie zniechęcały. Nie mówiąc już o takich niedogodnościach, jak brak toalety… Libańczycy zbyt byli chyba zajęci sprzątaniem dróg, naprawianiem zbombardowanych domów, rozstawianie i rozwieszaniem flag, plakatów, banerów witających Papieża, ustawianiem punktów kontrolnych z żołnierzami pilnującymi bezpieczeństwa…

Miejscowi Polaków rozpoznawali po flagach, kotylionach, ale i po mowie. Kiedy dowiedzieli się, że przyjechaliśmy głównie z okazji wizyty Papież, mówili: „Niech Bóg Was błogosławi”. A tak na marginesie, to nas podziwiali za pomysłowość. Na przykład nie można było wnosić metalowych, a nawet drewnianych stylisk, aby zawiesić flagę, więc Polak potrafi – wieszano ją na plecach, stelażach do aparatów, parasolkach, albo trzymano w rękach i to kilku osób.

Nic dziwnego, że na telebimie dość często pojawiała się nasza flaga. Libańczycy, tez próbowali dorównać pomysłowością, wchodząc np. na jedyne w okolicy drzewo, aby móc zobaczyć Papieża – jak w Ewangelii. Mieli też pomysł na deszcz, zamieniając plastykowe krzesła na parasolki.

Ciekawostką było również to, że ledwie Papież wsiadł do samochodu i odjechał deszcz przestał padać i wyjrzało słońce. Czyżby to znak, że dla Libanu rozpoczną się dobre czasy?

 

 

Tekst i zdjęcia Maria Giedz (poniżej z lewej w zielonej kurtce)

Ekipa Radia Wnet z członkiem ZG SDP, wieloletnim prezesem SDP Krzysztofem Skowrońskim., Lechem Rusteckim oraz  autorką tekstu członkiem ZG SDP Marią Giedz a tak ze piegrzymami z Polski
zdj. Radio Wnet
Z nieco innej perspektywy papieża Leona XVI w Libanie forografował kolejny na tej pielgrzymce członek ZG SDP Paweł Gąsiorski

 

Piegrzymka papieża LEONA XIV do Libanu z dziennikarzami SDP

Poniedziałek jest piątym dniem podróży apostolskiej Ojca Świętego Leona XIV. Papież zakończył wizytę w Turcji i udał się do Libanu, rozpoczynając kolejny etap pielgrzymki. To historyczna wizyta, w sanktuarium św. Charbela w Libanie Leon XIV  modli się jako pierwszy papież w historii, a Libańczycy mówią o nim jako o „wysłanniku pokoju”.  

Poszczególne punkty programu transmituje TV Trwam i Radio Maryja , bieżące relacje są w Radiu Wnet i na portalu wnet.fm. Wśród dziennikarzy obsługujących wizytę Ojca św. w Libanie są także Krzysztof Skowroński i Maria Giedz ze Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. 

więcej informacji o Pielgrzymce Leona XIV –

https://wnet.fm/2025/11/30/leon-xiv-w-libanie-sledz-pierwsza-zagraniczna-podroz-papieza-w-radiu-wnet/

https://www.radiomaryja.pl/informacje/ojciec-swiety-przebywaa-z-podroza-apostolska-w-libanie/

 

Przypominamy , że do organizacji dziennikarskich wyjazdów  na takie wydarzenia jak pielgrzymka Papieża do Turcji i Libanu wystarczy legitymacja Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.  Upoważnia ona każdego członka SDP  do uzyskania legitymacji Międzynarodowej Federacji Dziennikarskiej (International Federation od Journalists, IFJ), która jest honorowanym na całym świecie poświadczeniem statusu dziennikarza . IFJ to  największa na świecie organizacja dziennikarzy, reprezentuje 600 000 profesjonalistów z branży medialnej ze 187 związków zawodowych i stowarzyszeń w ponad 140 krajach.

Jak zapisać się do SDP – instrukcja https://sdp.pl/zostan-czlonkiem-sdp/

„Magnat Pałacu Prasy”. Nowa książka red. PIOTRA LEGUTKI

Kim był  Marian Dąbrowski i dlaczego jest dziś postacią zapomnianą? Co zawdzięcza mu Zakopane, a co Kraków ? Czym był Ilustrowany Kurier Codzienny i w jaki sposób funkcjonował największy koncern prasowy II RP – to pytania, na które odpowiada red. Piotr Legutko w swojej najnowszej książce pt. „Magnat z Pałacu Prasy”. Wydało ją wydawnictwo Esprit sp.z o.o. Od dnia premiery czyli od 10 listopada jest w sprzedaży we wszystkich księgarniach całej Polski. 

Marian Dąbrowski to magnat prasowy, filantrop i jeden z najbogatszych ludzi II Rzeczpospolitej. Zaczynał od zera, a jego kariera to prawdziwa historia „od pucybuta do milionera”. Stworzył największy koncern medialny w Polsce z „Ilustrowanym Kuryerem Codziennym” na czele – najpoczytniejszym dziennikiem międzywojennej Polski. W Krakowie do dziś widać ślady jego wizji: modernistyczny Pałac Prasy, Teatr Bagatela, Gmach Główny Muzeum Narodowego czy słynna Zakopianka, której powstanie wspierał. Dąbrowski był nie tylko przedsiębiorcą z rozmachem, lecz także mecenasem kultury i dobroczyńcą miasta. Jego błyskotliwą karierę przerwała II wojna światowa. Wzbogacona unikatowymi fotografiami biografia autorstwa Piotra Legutki przenosi nas w świat przedwojennych elit, dziennikarstwa i wielkiego biznesu. To fascynująca opowieść o ludziach, których pasja, wizja i osiągnięcia wciąż mogą być źródłem inspiracji i dumy.

fot. Jolanta Hajdasz

18 listopada w Domu Dziennikarza przy ul. Foksal 3/5 odbyło się spotkanie z autorem książki , red. Piotrem Legutko. Prowadził je Wiktor Świetlik.

Spotkanie z autorem w Domu Dziennikarza na Foksal w Warszawie – Piotr Legutko (z lewej) i Wiktor Świetlik (z prawej) fot. Jolanta Hajdasz

 

Piotr Legutko to znany i popularny polski dziennikarz, publicysta i wykładowca związany z Krakowem, kierował redakcjami „Czasu Krakowskiego”, „Dziennika Polskiego”, „Nowego Państwa”, „Forum Dziennikarzy” i „Rzeczy Wspólnych”, a także krakowskim oddziałem TVP  i kanałem TVP Historia.

Piotr Legutko fot. Jolanta Hajdasz

 

Publicysta „Gościa Niedzielnego”, twórca filmowy i autor książek o mediach, m.in.: Jad medialnySztuka debaty oraz Mity IV władzy i Gra w media (wspólnie z Dobrosławem Rodziewiczem). Autor książkowych wywiadów z Janem Polkowskim i prof. Andrzejem Nowakiem. Wykładowca UP JP II. Piotr Legutko jest członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, pełnił funkcję wiceprezesa SDP w latach 2017 -2021 .

prof. Andrzej Chwalba o książce „Magnat z Pałacu Prasy”

Marian Dąbrowski, geniusz rynku medialnego, powraca z niebytu, z wygnania i znów jest w polskiej historii, zajmując należne mu miejsce w naszej pamięci. Dzięki książce Piotra Legutki lepiej zrozumiemy współczesną politykę oraz polski i europejski rynek mediów. Zachętą do lektury jest klarowność tekstu, dynamika narracji, błyskotliwość spostrzeżeń, literacki talent Autora.

prof. Andrzej Nowak
Pasjonująca opowieść o królu polskiej prasy w II RP , najbarwniejszym ptaku modernizacji polskich mediów: Marianie Dąbrowskim. Autor umie opowiedzieć biografię „polskiego Hearsta” z takim nerwem, jaki ucieszyłby na pewno twórcę „Ikaca”.

Krzysztof Ziemiec
Amerykanie mieli Hearsta, Niemcy Bertelsmanna, a my Dąbrowskiego. Celowo wygumkowany przez komunistów, zapomniany przez III RP, nie bez powodu przypomniany teraz przez Piotra Legutkę. Ta książka to opowieść nie tylko o naszym rodzimym, potężnym magnacie prasowym, wpływowym i barwnym celebrycie, którego karierę przerwał 1939 rok, ale także piękny opis przedwojennej Polski. Lektura obowiązkowa, nie tylko dla wydawców i dziennikarzy.

Książkę z autografem autora można nabyć w księgarni internetowej wydawnictwa :

https://www.esprit.com.pl/3906/magnat-z-palacu-prasy.html

Paryż Fryderyka Chopina i PIOTRA WITTA – prezentacja trzeciego wydania PRZEDPIEKLA SŁAWY pod patronatem SDP

27 listopada br. premiera trzeciego, poprawionego wydania głośnej książki Piotra Witta Przedpiekle sławy. Chopin i jego Paryż – przełomowej monografii odsłaniającej pierwsze, wciąż słabo znane miesiące życia Fryderyka Chopina w Paryżu.

Publikację patronatem honoworym objęło Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich

 

Piotr Witt, historyk i publicysta sięgając do licznych, niewykorzystywanych wcześniej archiwaliów i źródeł, rozprawił się z mitami narosłymi wokół losów młodego kompozytora w Paryżu. Autor dokonał odkrycia, które zmieniło dotychczasowe ustalenia dotyczące miejsca i daty pierwszego sukcesu Chopina – momentu, który otworzył mu drogę do międzynarodowej sławy. Jednocześnie autor osadził życie pianisty w licznych kulturowych kontekstach codzienności Paryża lat 30. XIX wieku.

Piotr Witt kreśli żywy obraz miasta, w którym nieznany jeszcze pianista – zmagający się z biedą i anonimowością – przeobraża się w jednego z najbardziej cenionych twórców epoki. Przedpiekle sławy to lektura obowiązkowa nie tylko dla miłośników muzyki, ale także dla wszystkich zainteresowanych historią, kulturą i literacko odmalowanym życiem codziennym dawnego Paryża.

Premiera trzeciego wydania odbędzie się podczas Targów Książki Historycznej w Warszawie, w czwartek 27 listopada o godzinie 16.00 w Sali Forum. Publikacja to kolejne przedsięwzięcie Wydawnictwa Księży Młyn.

Wstęp na spotkanie jest darmowy.

 

***

 

Piotr Witt

Przedpiekle sławy

Chopin i jego Paryż

 

Błyskotliwy sukces dzieli życie Chopina we Francji na dwa odmienne okresy.

Późniejszy znamy dobrze. Od kiedy stał się bogaty i sławny, jego występy publiczne były zapowiadane na afiszach, relacjonowane i komentowane przez prasę; każdy gest, każde słowo odnotowane przez uczniów, pamiętnikarzy, diarystów.

W odróżnieniu od lat powodzenia i sławy, pierwsze paryskie miesiące geniusza pozostają nieznane. Co robił, gdzie mieszkał, jak żył? Zamiast faktów – kilka legend notorycznie fałszywych.

Biedni nie mają historii. A przecież okres przed triumfem zasługuje na lepsze poznanie: te miesiące zmieniły go jako człowieka i kompozytora. Nieznany nikomu ubogi student przedzierzgnął się w bożyszcze paryskich salonów, w jednego z najzamożniejszych Polaków we Francji. Nieudany kandydat na pianistę koncertowego w najdroższego profesora fortepianu; kompozytor utworów przeznaczonych do wykonania w wielkich salach w autora małych form muzycznych – genialnych etiud, preludiów, nokturnów, które zapewniły mu nieśmiertelność.

***

Piotr Witt jest ublicystą, historykiem, eseistą; w latach 1970. był redaktorem działu sztuki dawnej w wydawanym w Warszawie czasopiśmie artystycznym „Sztuka”. Po likwidacji tego periodyku zamieszkał w Paryżu. Był komentatorem politycznym w redakcji polskiej Radia Wolna Europa – do czasu zamknięcia rozgłośni wygłosił około trzech tysięcy komentarzy radiowych. Obecnie współpracuje z radiem WNET.

Piotr Witt zdj. Radio Wnet

Jest m.in. autorem monografii Vierge de Częstochowa, en tant q’une idée politique (Université de Lille, 1989), Hôtel de Monaco – Ambassade de Pologne (Flammarion, Paryż 2005), Przedpiekle sławy. Rzecz o Chopinie (Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Warszawa 2010, wyd. drugie, poprawione, z przedmową Rafała Blechacza, Wydawnictwo DiG, Warszawa 2015).

Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi RP przez prezydenta Andrzeja Dudę.

 

(materiały wydawcy; nota biograficzna Związek Pisarzy Polskiech na Obczyźnie; zdj. Radio Wnet)

 

 

 

 

 

 

 

PREZES SDP na spotkaniu z MŁODZIEŻĄ w Bydgoszczy

„A nadzieja zawieźć nie może. Gdzie młody człowiek może szukać drogowskazów w niestabilnym świecie” – to tytuł debaty, jaką odbyła się w Bydgoszczy w ramach organizowanego już po raz 44. Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej.  Na zaproszenie organizatorów w dyskusji wzięła udział Jolanta Hajdasz, prezes SDP i dyrektor CMWP SDP. W spotkaniu uczestniczył także biskup Krzysztof Włodarczyk. 

Jako motto tegorocznych obchodów 44 TKCH przyjęto przesłanie św. Jana Pawła II „abyśmy byli zdolni do odważnego składania świadectwa wiary” skierowane przez Niego do młodzieży w homilii wygłoszonej w dniu 2.06.1997 roku w Gorzowie Wlkp. Dramatem współczesnej kultury jest brak życia duchowego – przypominają słowa Jana Pawła II organizatorzy TKCH odbywajacwgo się raz do roku od lat 44 .  Dzisiaj, kiedy jesteśmy świadkami próby dekonstrukcji kultury przez środowiska liberalne i lewicujące, wybieramy tą myśl, jako motto tegorocznego Tygodnia, mając w pamięci również wypowiedź św. Papieża w UNESCO, że człowiek żyje prawdziwie ludzkim życiem dzięki kulturze – przypominał Aleksander Grzybek, główny organizator spotkań.  Od lat Misją Tygodni Kultury Chrześcijańskiej jest ukazanie w tej perspektywie chrześcijaństwa, jako źródła, z którego czerpie inspirację cywilizacja życia i miłości. Polska odgrywa w tym procesie szczególną rolę, a wkład św. Jana Pawła II nie ma sobie równych. Trzeba o tym nieustannie przypominać, zwłaszcza dzisiaj, kiedy tak wielu usiłuje zniszczyć to, co dobre, prawdziwe i piękne – mówi Aleksander Grzybek.

W tym roku specjalną ofertą dla młodzieży  było spotkanie z ks. biskupem dr. Krzysztofem Włodarczykiem oraz z dr Jolantą Hajdasz, prezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich poświęcone refleksji nad wyzwaniami, jakie stawia współczesność. Odbyło się 12 listopada w Pałacu Młodzieży w Bydgoszczy.  Sala była wypełniona uczniami i nauczycielami.Wobec zagrożeń postmodernistycznej kultury nie można pozostawać biernym, dlatego tak ważne jest ostrzeżenie zawarte w tytule debaty: „…a nadzieja zawieść nie może. Gdzie młody człowiek może szukać drogowskazów w niestabilnym świecie”. Konfrontacja postaw, świadomość powołania i jego wyboru, siła argumentów za czy przeciwko chrześcijańskim wartościom – to motyw przewodni tej debaty.

Jak zawsze w Tygodniu Kultury Chrześcijańskiej nie zabraknie odniesienia do ważnych rocznic, a zwłaszcza do 107. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę. 11 listopada będziemy modlić się o pomyślność i bezpieczeństwo naszej Ojczyzny podczas Mszy św. celebrowanej przez Ordynariusza Diecezji Bydgoskiej. Zapraszamy do udziału w tych wydarzeniach. Niech nasza obecność będzie świadectwem wyboru, a zarazem obrony wartości, dla których nie ma bardziej życzliwych wobec człowieka alternatyw. 3 listopada (poniedziałek) „Msza św. Requiem w rycie trydenckim. Słowo o istocie i znaczeniu tradycji w Kościele na przykładzie Mszy Św. Requiem”. Muzyka organowa w wykonaniu Michała Kołodzieja. Fragmenty utworów towarzyszących liturgii – godz. 19.00, par. Najświętszego Serca Pana Jezusa, pl. Piastowski 8 listopada (sobota) Inauguracja XLIV Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej Msza św. pod przewodnictwem JE Ks. dr. Krzysztofa Włodarczyka. Koncert artystów: prof. Renaty Marzec – wiolonczela i prof. Radosława Marca – organy. Wręczenie statuetek „Za twórczy wkład w kulturę chrześcijańską – 2025” – godz. 18.00, Katedra Bydgoska 10 listopada (poniedziałek) Wigilia Święta Niepodległości: koncert piosenki okresu międzywojennego w wykonaniu Justyny Gęsickiej i Krzysztofa Zimnego. Prelekcja historyczna – godz. 17.00, Kujawsko Pomorskie Centrum Kultury w Bydgoszczy, pl. Kościeleckich 6 „Królestwo Niepodległej”. Uroczyste nabożeństwo i capstrzyk z udziałem harcerzy i żołnierzy dla uczczenia Święta Niepodległości w roku jubileuszu 1000-lecia koronacji Bolesława Chrobrego, pierwszego króla Polski. Koncert pieśni patriotycznych w wykonaniu żołnierzy i harcerzy ZHR. Oprawa muzyczna Marcin Wątorski. Capstrzyk – prezentacja dawnych formacji i przemarsz w ordynku – godz. 19.30, Parafia Wojskowa MB Królowej Pokoju, ul. Bernardyńska 2 11 listopada (wtorek) 107. rocznica odzyskania niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej

Podczas areopagu zaprezentowano sondę uliczna z głównym pytaniem – czym jest dla ciebie nadzieja. Bardzo mi się podobała odpowiedź jednego z młodych ludzi, który powiedział, że życie bez nadziei  nie miałoby zakończenia. I jakoś mnie to mocno przekonało, że bez nadziei bylibyśmy „urwani” w połowie zdania. Umieramy i… tyle. Bóg daje nam to zakończenie, którym jest wieczność – powiedział ks. Łukasz Krzewiński, który moderował całe spotkanie. – Warto odwołać się do Sokratesa, który widział w młodzieży nadzieję, jak i  do myśli św. Jana Pawła II oraz papieża Franciszka. Oni wciąż powtarzali, że młodzież jest przyszłością i nadzieją – dodał ks. Łukasz Krzewiński, wspominając Rok Święty, ukierunkowany na nadzieję.

W dyskusji wzięła udział dr Jolanta Hajdasz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, która powiedziała, że nie wyobraża sobie życia bez nadziei. – Nadzieja jest dla każdego z nas bardzo ważnym elementem codzienności. Nawet jeśli na co dzień sobie tego nie uświadamiamy. Jak człowieka spotykają jakieś nieszczęścia, a przecież i z nich składa się codzienność – na przykład, jak ktoś traci pracę, ktoś bliski odchodzi, a przeżyłam śmierć ojca mając cztery lata – nadzieja daje siłę. To jest coś pierwszego, na czym po jakimś trudnym momencie, można zacząć budować – dodała. Doktor Jolanta Hajdasz zachęciła młodych, by codzienność budowali na Bogu. – W moim przypadku, czego nigdy nie ukrywam, swoje życie opieram na wartościach chrześcijańskich, Dekalogu. Na takiej zwykłej, codziennej wierze, bo wyrosłam w domu katolickim. Wiara zawsze pozwalała mieć nadzieję – powiedziała.W rozmowie z ks. Łukaszem Krzewińskim oraz dr Jolantą Hajdasz uczestniczył także Maciej Malicki. Uczeń bydgoskiego Technikum Kolejowego, ceremoniarz, słuchacz studium organistowskiego, dał za przykład św. Augustyna i jego definicję nadziei, odwołując się również do takich zagadnień, jak gniew czy odwaga. – Te spotkania są po to, by w młodych ludziach rozwijać wiarę. Tym razem poznajemy nadzieję z perspektywy ludzi doświadczonych, ale i moich rówieśników, którzy są do tego, tak jak ja, zaproszeni. Rówieśników, którzy opowiadają o nadziei w sposób przystępny, zrozumiały. Ja bardzo często szukam tej nadziei w Panu Bogu i właśnie w Nim ją odnajduję – podsumował Maciej Malicki.

Pełny program 44 TKCH – PROGRAM-TKCH-W-BYDGOSZCZY-2025 (1)

opracowanie na podstawie relacji na  diecezja.bydgoszcz.pl (https://diecezja.bydgoszcz.pl/2025/11/13/areopag-mlodych-o-nadziei/) ; autor; M. Jarzembowski

PATRIOTYZM LOKALNY nie ma ceny, tak jak DZIENNIKARSTWO

Całe szczęście mamy w SDP wiele osób, które chcą mówić nie tylko o sprawach dotyczących wyłącznie całego środowiska. I to w kontekście, niestety, ostatnich dwóch lat od kiedy trwa bitwa o wolność mediów. Jeden z aktywniejszych oddziałów w SDP, Warmińsko-Mazurski, zorganizował konferencję, która może być drogowskazem na drodze dziennikarskiej. Na tym znaku byłoby napisane: „Nie ma dziennikarstwa ogólnopolskiego i lokalnego, jest tylko dziennikarstwo dobre lub złe”.

Wolność, którą mierzymy często wielkimi słowami i pochwałami oraz, co naturalne, krytyką, wymaga także punktu odniesienia. Takim skromnym nadal elementem krajobrazu medialnego są w Polsce lokalne gazety, rozgłośnie, telewizje i portale. „Lokalność, lokalność, lokalność – powiedział stary Żyd wracając z poczty” – ten przedwojenny dowcip pomaga zrozumieć fakt, który od 1989 roku przytłacza: po komunizmie musimy odbudować media lokalne. To aktualne i bardzo pilne.

Naukowcy i dziennikarze

Nie ma mediów ogólnonarodowych bez ich wpływu na regiony. I odwrotnie. Nie ma prowincji. Są tylko źle zadokumentowane dziennikarsko województwa. To, że coraz mniejsza liczba informacji, nie mających pierwiastka sensacji, przybija się do centralnych – jak mawiają naukowcy – „środków masowego przekazu”, to nasza wina. Nigdy niedarowana wina dziennikarzy. Wszystkich.

Konferencja naukowa poświęcona dziennikarstwie na Warmii, w Misyjnym Seminarium Duchownym Księży Werbistów w Pieniężnie, miała szereg zalet i jedną wadę. Tytuł: „Od prasy drukowanej do nowych mediów. Dziedzictwo Seweryna Pieniężnego w kontekście rozwoju mediów lokalnych i regionalnych”. Typowo naukowy nagłówek mądrej pracy. Może doktorskiej. Może habilitacyjnej.

Ale, nie dyskutuje się z tabliczką mnożenia. Dziennikarze praktycy, od lat pracujący np. w Warszawie, Wrocławie, Olsztynie, Pieniężnie, Płocku, Koluszkach, nie muszą a mogą kierować się w swojej żmudnej robocie mocnymi inspiracjami z rozmaitych uczelni.

Chwała bohaterom

Szacunek do lokalnego bohatera, w przypadku oddziału WM SDP dziennikarza Seweryna Pieniężnego juniora – walczącego o Polskę z germanizacją tych terenów, patrona środowiska medialnego – nie kłóci się z podejściem naukowym. Istotny jest złoty środek. Może kiedyś go znajdziemy.

Chwała organizatorom, że w seminarium Werbistów znaleźli dobre miejsce do dyskusji (podziękowania dla duchownych i ojca rektora). Chwała, że Koleżanki i Koledzy nie zasklepili się tylko w „lokalności”. Chwała naukowcom z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, często jednocześnie członkom oddziału SDP i samym organizatorom za to, spróbowali połączyć ogień i wodę.

W pięknej okolicy, w godnych murach klasztornego kompleksu nadarzyła się okazja do dyskusji. Typowo środowiskowej, ale mającej swój wpływ na odbiorców. I media i studentów. Na samych wykładowców i dziennikarzy też.

Felieton w felietonie

Chcąc odejść od typowej „relacji z…” lub „akademii ku pamięci”, które to sposoby słusznie odchodzą w niepamięć, ale nadal, niestety, straszą tu i ówdzie, wybrałem formę felietonu w feletonie. I chociaż o mediach nie należy pisać w krótkich tekstach, spróbuję:

 

„Dziękuję panu prof. dr hab. Andrzejowi Staniszewskiemu, Sercu naukowemu seminarium, , że zgodził się na dyskusję pod koniec konferencji oraz za to, że jego wprowadzenie było naukowe, a nie ściśle naukowe.

Dziękuję dr Magdalenie Żmijkowskiej za odmalowanie wizerunku Seweryna Pieniężnego w prasie olsztyńskiej w latach 1945–1989.

Dziękuję dr Martynie Seroce, że opowiedziała o procesach sądowych Seweryna Pieniężnego tak jak o sensacyjnych rozprawach ostatnich lat a jednocześnie nie straciła ducha epoki przyprawiwszy go odrobiną humoru i ironii. Wykład Martyny był jednym z ważniejszych punktów tego seminarium.

Dziękuję dr Marcie Archackiej, prof. dr hab. Urszuli Doliwie, krajankom z regionu łódzkiego, jak się okazało, za to, że nie wywiozły mnie za karę w niezmierzone knieje warmińskich lasów, a wszystkim dziękuję za to, że wysłuchali moich krytycznych uwag o dziennikarstwie, chociaż byłem tylko gościem a nie prelegentem.

Dziękuję red. Markowi Lewińskiemu, że próbował mi przedstawić, coś czego dotychczas nie zrozumiałem. I nie chodzi o język prezentacji. Chodzi o to, że próbował Lewiński zrozumieć starego dziennikarskiego repa. A może nie próbował.

Dziękuję wszystkim, że im się chciało – szczególnie Grzegorzowi, Justynie i Martynie oraz Mateuszowi za to, że jednak nie padłem ofiarą naukowców za zbyt otwartą krytykę (to żart, ale…).”

Zamiast końca

Wybaczcie, wszystkich nie wymieniłem, bo mamy na portalu sdp.pl za mało miejsca, ale wszystkich bardzo serdecznie pozdrawiam.

 

Szczególnie pana, który podczas dyskujsji skierował pewną uwagę pod moim adresem: „Dobrze, że pana zwolniono dyscyplinarnie z Polskiej Agencji Prasowej”.

Dziękuję za tą głęboką myśl i podkreślam, że zgadzam się z panem.

Też się cieszę. że wyrzucono mnie z PAP. Moi prawnicy pracują nad tym, aby – niestety niewinni niczemu podatnicy – zapłacili za ten skandal. Bo nie chcę pracować w mediach przejętych przez rząd. Nie chcę też być, miłośnikiem „zmian” medialno-politycznych. Ja je nazywał medialnym zamachem stanu.

Może, gdyby nie bezprawne przejęciem mediów publicznych z grudnia 2023 roku, niektórych ludzi nie byłoby w życiu politycznym i w mediach. Bo, wówczas gdyby – podkreślam –  nie doszło do nielegalnych „zmian” w „środkach masowego przekazu”, nadal mogliby kultywować swoje ulubione kontakty…

 

Hubert Bekrycht

 

***                                                 ***                                       ***

Seweryn Pieniężny (1905–1940) był redaktorem, wydawcą i dziennikarzem, synem Seweryna Pieniężnego seniora – założyciela Gazety Olsztyńskiej, najważniejszego polskiego dziennika na Warmii. Po śmierci ojca przejął kierowanie redakcją, kontynuując jej misję podtrzymywania polskiej tożsamości narodowej w niemieckim wówczas Olsztynie.

Pod jego redakcją Gazeta Olsztyńska stała się nie tylko medium informacyjnym, ale również forum kulturalnym i edukacyjnym, wspierającym rozwój oświaty i działalność społeczną Polaków w Prusach Wschodnich. Pieniężny angażował się w działalność Związku Polaków w Niemczech i był gorącym orędownikiem utrwalania polskiego języka i kultury na Warmii.

Po wybuchu II wojny światowej został aresztowany. W 1940 roku został rozstrzelany w obozie koncentracyjnym w Hohenbruch. Jego ofiara symbolizuje wierność ideałom wolności słowa i niezależności prasy.

Dziś Seweryn Pieniężny junior pozostaje patronem Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, a jego imieniem nazwano Konkurs Dziennikarski im. Seweryna Pieniężnego, promujący najlepsze materiały prasowe, radiowe i telewizyjne z regionu Warmii i Mazur.

 

JOLANTA HAJDASZ: My i oni – 11 listopada w mediach i nie tylko

Jeszcze w uszach słyszymy huk salw armatnich na Placu Józefa Piłsudskiego w Warszawie, gdy zamykamy oczy, pewnie jeszcze widzimy morze biało czerwonych flag i czytamy coraz to nowe komentarze i podsumowania. 11 listopada, Święto Niepodległości, dopiero co się skończyło, więc tak naprawdę teraz przychodzi czas refleksji, co nam mówią o sobie i o naszym kraju tegoroczne obchody 107 rocznicy odzyskania naszej państwowości. Uczestniczyło w nich wielu dziennikarzy, w tym SDP na oficjalne zaproszenie Prezydenta.

Największa część z nas była tego dnia oczywiście w pracy, bo to nasze medialne zwierzę jest głodne przez 24h/dobę, 7 dni w tygodniu i stale domaga się nowej karmy, a takiego dnia jak ważna, historyczna rocznica zapotrzebowanie na zdjęcia, teksty, filmiki, rolki i clipy jest spore, więc każda para rąk w pracy się przyda.

My i oni, ci w likwidacji

Część  koleżanek i kolegów skorzystało także z imiennych zaproszeń Prezydenta Karola Nawrockiego do udziału w częściach oficjalnych i wieczornym przyjęciu w Pałacu Prezydenckim przy Krakowskim Przedmieściu. Choć czasy trudne i pogmatwane, mamy co świętować i z czego się cieszyć, jako Polacy i jako dziennikarze. Ale medialne relacje z tego samego, czyli z Marszu Niepodległości po raz kolejny dobitnie pokazują czym się różnimy. My i oni, ci w likwidacji. Trafnie opisał to na swoim profilu na Facebooku Mariusz Pilis. Opublikował  zdjęcie dwóch ekranów telewizorów – w Polsce24 i TVP Info w likwidacji i to by mogło wystarczyć.  Na pierwszym ekranie morze flag i las głów , na drugim, a jakże, dyrektor stołecznego centrum bezpieczeństwa i kilka osób maszerujących nie wiadomo po co i z czym. Taki polski pluralizm w praktyce.

 

 

Na Onecie dzień po 11.11 można przeczytać głównie to,  „policjanci pokazali co próbowali wnieść na Marsz jego uczestnicy” i że zatrzymali 41 osób, w tym 26 za posiadanie narkotyków, 10 poszukiwanych, a trzy za udział w bójce”. No, naprawdę mega osiągnięcie na blisko 300 tysięcy uczestników chciałoby się dodać.

GW na tropie…

Wyborcza zajmuje się głównie banerem Młodzieży Wszechpolskiej, który kpił z posiadania „psiecka” i „kotka zamiast dziecka” , a TVP Info w likwidacji następnego dnia po Marszu chyba nie zajmuje się tym tematem wcale, ciekawszy jest i łatwiej jest znaleźć informacje o Toy Story 5 i o starciach na granicy Kambodży i Tajlandii. Na szczęście widzowie i internauci wybierają po swojemu.

W efekcie takiego „dziennikarstwa” 11 listopada TV Republika była najchętniej oglądaną stacją telewizyjną w Polsce i osiągnęła najwyższy udział w rynku na poziomie 7,56 procent, a jej materiały w internecie obejrzano łącznie 3,9 miliona razy.

Wygrały media konserwatywne

W Republice sama transmisja na żywo z przebiegu Święta Niepodległości była najchętniej oglądaną relacją wśród kanałów informacyjnych w Polsce. Gratulacje należą się także telewizji wPolsce24, która wśród stacji informacyjnych była tego dnia numerem 3 (po TV Republika i TVN24), wyprzedziła TVP Info w likwidacji. Co z tego, że ta stacja ma 16 ośrodków regionalnych , w którym pracuje każdego dnia kilka ekip reporterskich, co z tego że „na placu” czyli w siedzibie programów informacyjnych na Placu Powstańców Warszawy pracuje kilkadziesiąt kamer i ekip montażowych, kilka wozów transmisyjnych i mnóstwo mediaworkerów, co z tego, że podatnik zasysa ich setkami milionów złotych dotacji, a reklamodawca – wpływami z reklam, skoro nawet nie są w stanie nawiązać realnej rywalizacji z tymi, co mają nieporównywalnie mniejsze możliwości techniczne i finansowe. Można się bawić? Można. Za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy TVP wykorzystała przyznawane jej przez Sejm pieniądze na hitowe produkcje, na filmy fabularne, dokumenty, transmisje sportowe i programy rozrywkowe, nowość goniła nowość, a co ci w likwidacji robią z pieniędzmi? Gdzie to wszystko im się rozchodzi?

W mojej ocenie w pamięci po tegorocznych obchodach Święta Niepodległości pozostaną nam dwie rzeczy – mocne przemówienie prezydenta Karola Nawrockiego i Marsz Niepodległości w Warszawie.

Prezydent i Marsz

Przemówienie było pełne ważnych i ważkich treści, nie było w nim grafomanii ani pustosłowia, które niestety regularnie słyszymy z ust polityków rządzącej koalicji. Patrząc na ponad tysiąc lat polskiej historii i wielkie dzieło ojców polskiej niepodległości, pytam więc, gdzie jest nasze jestestwo, nasze wartości chrześcijańskie, które budowały fundamenty Rzeczpospolitej i czemu musimy być świadkami i odpierać presję protezy wartości chrześcijańskich,jaką mają być obce nam ideologie w polskich szkołach i polskim systemie edukacji – pytał retorycznie prezydent, a odpowiadały mu gromkie brawa.

Były to pierwsze obchody święta niepodległości z Karolem Nawrockim, więc tym większe jest zainteresowanie tym jak i co powiedział, jak się zachował i z kim świętował. Po jego przemówieniu widać, że będzie upominał się o sprawy najważniejsze i że najbardziej istotne dla każdego Polaka. Nie da się przy tym uniknąć porównania z obecnym premierem, który przy prezydencie jest miałki, a jego przekaz prymitywny, pełen sarkazmu, szyderstwa i prowokacji.  Trudno z tym polemizować, szczególnie w sytuacji, gdy media mainstremowe dbają o to, by żaden wpis, żadna wypowiedź nie pozostała bez echa. Karol Nawrocki na szczęście dla naszej debaty publicznej nie idzie tą drogą, przeciwnie jest merytoryczny i konkretny, ma więc ogromne szanse utrzymać swoje wysokie poparcie.  Oby tak dalej.

Na tegorocznych uroczystościach imponująca była liczba zaproszonych gości, dyplomatów, ambasadorów, działaczy społecznych i dziennikarzy, wielu z nich miało szansę po raz pierwszy być na takich uroczystościach. Wśród tych gości wyjątkowo honorowani byli kombatanci, uczestnicy Powstania Warszawskiego  i ostatni żyjący przedstawiciele niepodległościowego podziemia.

Bohaterowie

Ich obecność sprawia, iż obchody święta 11 listopada są prawdziwym pomostem łączącym pokolenia obecne z tymi co o niepodległą Polskę walczyli przed wiekami, od konfederatów barskich i powstańców Kościuszki, i Powstań Listopadowego i Styczniowego i tych co walczyli podczas I i II wojny światowej i tych którzy ginęli w więzieniach bezpieki i wszystkich zrywów niepodległościowych w czasach komunistycznego PRL-u.  Jak przejmująco brzmi w naszym kraju Apel Poległych, gdy prowadzący wymienia tak wiele pokoleń walczących o to samo o wolną i suwerenną ojczyznę.

Swoistym zero – jedynkowym miernikiem poziomu naszego patriotyzmu stał się Marsz Niepodległości w Warszawie.   Albo jesteś dumny ze swojego kraju i naszej historii i idziesz na Marsz (lub go duchowo wspierasz) albo wspierasz tych, którzy jawnie lub w zakamuflowany sposób gardzą polskością.Marsz dzisiaj utożsamia dumę z bycia Polakiem, przeciwstawia się poniżaniu naszej tradycji i historii.

Radość

Głośne okrzyki, las biało czerwonych flag, głośny śpiew i głośna modlitwa to znak rozpoznawczy tych, którzy mają odwagę twardo bronić Polski i naszych interesów narodowych. Jakże żałosne były w tym roku próby marginalizowania tego Marszu przez rządzących, jak żałosne były działania prezydenta Warszawy i wojewody mazowieckiego, byle tylko utrudnić Polakom udział w Marszu – prezydent Trzaskowski akurat na 11 listopada zamknął przecież Dworzec Centralny PKP ze względu na rzekomo pilny remont, a wojewoda zabronił nie tylko  odpalać, ale nawet mieć przy sobie race świetlne, które przecież są znakiem rozpoznawczym marszu od początku jego istnienia i które praktycznie są niegroźne w użyciu.

Uczestnicy Marszu nie zastosowali się do tego zakazu, race odpalano na nim raz po raz, a mimo to jak podaje policja tegoroczny marsz był najbezpieczniejszy i najspokojniejszy od lat. I wzięła w nim udział rekordowa liczba osób, wg organizatorów było ich około 300 tysięcy, To ogromna liczba. Obrazuje ona całe społeczeństwo, bo w tym marszu idą obok siebie rodzice z dziećmi i ich dziadkowie, kobiety i dziewczyny, dojrzali mężczyźni i młodzi chłopcy.

Nie da się wymazać tego wydarzenia. I bardzo dobrze się stało, że wśród jego uczestników ramię w ramię szedł po raz pierwszy prezydent naszego kraju.  I chyba dobrze, że jak zawsze podczas patriotyczno – religijnych uroczystości Premier Donald Tusk wyjechał tego dnia z Warszawy. Nie potrzebujemy jego hipokryzji, a nawet swoistej schizofrenii, w którą wpadają jego koalicjanci, jak np. wicepremier Władysław Kosiniak Kamysz który przy reprezentantach Wojska Polskiego wygłasza patetyczne przemówienia, jakby zupełnie zapomniał jaki rząd reprezentuje i jakie decyzje ten rząd podejmuje od blisko dwóch lat.

Tegoroczne Święto Niepodległości zapamiętamy na długo. Oby było one zapowiedzią tylko dobrych rzeczy dla nas wszystkich w nadchodzącej przyszłości.

 

Tekst i zdjęcia Jolanta Hajdasz

 

ORDERY ORŁA BIAŁEGO dla dziennikarza ANDRZEJA POCZOBUTA i pisarza WALDEMARA ŁYSIAKA; PRZEMYSŁAW BABIARZ z KRZYŻEM OFICERSKIM OOP 

Prezydent RP Karol Nawrocki wręczył 11 listopada odznaczenia wysokie państwowe wybitnym ludziom kultury, nauki i dziennikarzom. Otrzymali je Waldemar Łysiak, Andrzej Poczobut, Przemysław Babiarz, Konrad Banaszek, Sławosz Uznański-Wiśniewski i Adam Woronowicz.

W komunikacie Kancelarii Prezydenta RP napisano:

ORDEREM ORŁA BIAŁEGO

w uznaniu znamienitych zasług dla kultury polskiej, za wybitne dokonania w działalności literackiej i publicystycznej
WALDEMAR ŁYSIAK
Pisarz, eseista, publicysta, felietonista i znawca epoki napoleońskiej

w uznaniu znamienitych zasług w działalności na rzecz Polaków na Białorusi, w szczególności za walkę o prawa człowieka i niezłomną postawę w konfrontacji z przejawami odradzających się reżimów totalitarnych
ANDRZEJ POCZOBUT
polsko–białoruski dziennikarz, publicysta i bloger związany z Grodnem, Związku Polaków i opozycji na Białorusi, więzień polityczny.
/Order zostanie wręczony w najbliższym możliwym terminie/

KRZYŻEM OFICERSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI 

za wybitne zasługi dla kultury polskiej, za osiągnięcia w pracy dziennikarskiej, za działalność społeczną
PRZEMYSŁAW BABIARZ
dziennikarz, komentator sportowy, aktor i konferansjer

za wybitne osiągnięcia w działalności naukowo–badawczej, za wkład w rozwój nowych technologii, za popularyzowanie polskiej myśli naukowej na świecie
KONRAD BANASZEK
fizyk, specjalista z zakresu technologii kwantowych, profesor nauk fizycznych, pracownik Centrum Nowych Technologii UW CeNT, członek korespondent PAN.

KRZYŻEM KAWALERSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI 

za wybitne zasługi dla rozwoju badań kosmicznych, za rozsławianie imienia Polski w świecie
SŁAWOSZ UZNAŃSKI–WIŚNIEWSKI 
inżynier, astronauta Europejskiej Agencji Kosmicznej. Drugi Polak w historii oraz 743. (635. w locie orbitalnym) osoba, która znalazła się w przestrzeni kosmicznej, a także pierwszy Polak, który przebywał na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

za wybitne zasługi dla kultury polskiej, za osiągnięcia w pracy artystycznej i twórczej
ADAM WORONOWICZ
aktor, w latach 1997–2001 i od 2008 aktor Teatru Rozmaitości w Warszawie (TR Warszawa).

 

***

Andrzej Poczobut – dziennikarz, bloger i działacz mniejszości polskiej na Białorusi. Otwarcie i ostro krytykował promoskiewski reżim Łukaszenki. Znane są jego publikacje na temat historii i praw człowieka. Poczobut był wielokrotnie aresztowany.

Przetrzymywany od 2021 roku, został skazany na osiem lat kolonii karnej. Jego stan zdrowia od tego czasu się pogorszył.

Poczobut jest zdobywcą wielu nagród dziennikarskich i za walkę o prawa człowieka. Andrzej to m.in. laureat Nagrody Wolności Słowa SDP z 2021 roku i – wraz z gruzińską dziennikarską Mzią  Amaglobeli – zdobywca Nagrody im. Sacharowa w 2025 roku.

Przemysław Babiarz – dziennikarz, komentator sportowy, społecznik, aktor. Osobowość telewizyjna, mistrz mowy polskiej. Człowiek, który otwarcie mówi o swoiej wierze w Boga i konserwatywnych poglądach.

opr.hub

*