O kończącej się, wyjątkowo brutalnej, kampanii wyborczej pisze ANDRZEJ KLIMCZAK: Błoto zwycięstwa

Obserwując tegoroczną kampanię wyborczą trudno oprzeć się wrażeniu, że przestała ona spełniać rolę jaką określają encyklopedyczne definicje, które mówią, że: „jest to etap wyborów, w którym za pomocą różnych środków i działań komitety wyborcze promują wśród wyborców swoich kandydatów i programy, wykorzystując m.in ogół środków masowego przekazu”.

 Obecna władza, od momentu przejęcia sterów w państwie, interpretuje tę zasadę według własnego widzimisię i pewnie niebawem usłyszymy, że tak rozumieją prawo wyborcze. W tym prawo do obrzucania konkurentów politycznych błotem i najniższej kategorii, obrzydliwymi pomówieniami.

Niestety, w tym procesie bierze udział spora grupa osób, które przypisują sobie tytuł „dziennikarza” lub „redaktora”, chociaż w rzeczywistości są zupełnie uzależnionymi od ideologii marketingowcami dalekimi od dziennikarstwa, które statutowo ma być rzetelne i zawsze świadczyć prawdę.

Rządowa ekipa Donalda Tuska zachowuje się od początku kadencji jak przysłowiowa „małpa z brzytwą”, na wszelkie sposoby zrażając własny elektorat. Oczywiście z wyłączeniem „betonu” zwolenników, którzy w większości nie tyle są za koalicją, ale przepełnieni zaciekłą, niewytłumaczalną nienawiścią, przeciw jej konkurencji.

Przedwyborcze deklaracje z roku 2024, mówiące o „przywróceniu państwa prawa i wprowadzeniu dobrobytu społecznego”, przekonały sporą grupę wyborców do oddania głosu na rządząca obecnie koalicję. Ci którzy niedowierzali nowej władzy, nie podejrzewali jednak, że aż tak bardzo można sprzeniewierzyć się własnym obietnicom.

Pamiętam, jak kilka dni po wyborach parlamentarnych, jedna z gazet zwróciła się do mnie z prośbą o komentarz, w którym miałem odnieść się do przyszłości polskich mediów. Napisałem wówczas, że na pewno nastąpią zmiany w zarządach wielu redakcji – jak to bywało przy kolejnych wymianach ekip politycznych – ale dziennikarze raczej mogą być spokojni, bo nowa władza nie składa się z idiotów, którzy represjonując żurnalistów budowaliby sobie na początku kadencji tak znaczącą opozycję. Pomyliłem się. Kilka dni później dokonano prawdziwego zamachu na publiczną telewizję i radio. Dokonano tego bezprecedensowego aktu przemocy, pomimo, że media te były do opanowania na drodze pokojowej w ramach zgodnych z prawem zmian legislacyjnych.

Na dodatek zaczęto likwidować programy, które były nie tylko wartościowe, ale też niezwykle ważne chociażby jako „platformy międzynarodowe”.

Kolejne wyczyny ekipy Donalda Tuska i agresja skierowana przeciwko Kościołowi i politycznej konkurencji – oskarżanie o czyny których nie popełniono – wyraźnie wskazywały i wskazują nadal na próbę niedemokratycznego zmonopolizowania przestrzeni politycznej wszelkimi metodami – najczęściej tylko noszącymi znamiona prawa a w efekcie będącymi jedynie naiwnie brzmiącą jego interpretacją.

Doprowadzono też to sprowadzenia polityki na poziom o skali dotychczas nieznanej – prostacki, wulgarny, pełen kłamstw i pomówień.

Autorzy tego błota – ci ze sceny politycznej jak i ogromnej przestrzeni medialnej, wydają się wierzyć w swoją niekończącą się bezkarność. Nie przewidzieli jednak tego, że zmęczone społeczeństwo zaczyna mieć dość takich działań, które są szkodliwe dla Polaków i Polski. Coraz częściej spotykam ludzi, którzy w wyborach parlamentarnych głosowali za obecną koalicją – dzisiaj zarzekają się, że tego błędu nie powtórzą. Są też i tacy, których do głosowania na Karola Nawrockiego przekonała paradoksalnie… ekipa Donalda Tuska, wprowadzając wyborczy zamęt, snując przedwyborcze zarzuty, używając w kampanii nie tylko stronniczych mediów, firm PR, ale też państwowych instytucji.

I znowu paradoksalnie… im więcej błota rzuconego na Karola Nawrockiego, tym większe jego szanse na zwycięstwo, bo dzięki temu przybywa przeciwników brudnej, wulgarnej kampanii.

A wystarczyło po wyborach parlamentarnych zachowywać się przyzwoicie i przestrzegać prawa. Gdyby tak było, to dzisiaj Karol Nawrockie nie powodowałby histerycznych reakcji rządzącej koalicji grzęznącej w błocie, które sama wytworzyła.

Andrzej Klimczak

 

 

PRAWNICY DLA PRAWORZĄDNOŚCI – Kongres w Trybunale Konstytucyjnym

Instytut Ordo Iuris, wraz z innymi środowiskami zrzeszającymi prawników, organizuje w Trybunale Konstytucyjnym międzynarodowy kongres „Prawnicy dla praworządności”. Wydarzenie będzie poświęcone zagadnieniu rządów prawa, także w kontekście obecnej sytuacji politycznej w Polsce i na świecie. W konferencji wezmą udział prawnicy, sędziowie i wykładowcy akademiccy z Polski, USA i Węgier – przekazali organizatorzy.

 

Kongres „Prawnicy dla Praworządności” odbędzie się 30 maja w gmachu Trybunału Konstytucyjnego.  Organizują go Instytut Ordo Iuris, Stowarzyszenie Prawnicy dla Polski, Niezależne Stowarzyszenie Prokuratorów „Ad Vocem” i Ogólnopolskie Stowarzyszenie Sędziów „Sędziowie RP”. Kongres odbywa się pod patronatem pierwszej prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Manowskiej.

Konferencja będzie się skupiać na różnych aspektach zagadnienia praworządności. Prelegenci przedstawią temat z punktu widzenia sytuacji politycznej oraz realiów ustrojowych Polski i zagranicy. Podejmą również kwestię niezawisłości sędziów i prób jej naruszania. Kongres zakończy się podpisaniem deklaracji współpracy prezesa Trybunału Konstytucyjnego i organizacji pozarządowych na rzecz utrzymania praworządności w Polsce.

 

STRONA KONGRESU – LINK

 

Podczas kongresu wystąpią prawnicy-praktycy i wykładowcy akademiccy. Prelegentem będzie m.in. prof. Paweł Czubik – sędzia Sądu Najwyższego. Głos zabierze także adw. dr Bartosz Lewandowski – współpracownik Ordo Iuris. Jednym z uczestników będzie też prof. Mariusz Muszyński – były wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego. Ponadto w kongresie będzie uczestniczył prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Bogdan Święczkowski. Wśród prelegentów znajdzie się także sędzia Łukasz Piebiak – były podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Nie zabraknie również uczestników z zagranicy. Głos zabierze Ed Corrigan – prezes Conservative Partnership Institute, w przeszłości wysoki urzędnik w Senacie oraz w Izbie Reprezentantów Stanów Zjednoczonych. Wystąpi także prof. Istvan Stumpf – były sędzia Trybunału Konstytucyjnego Węgier, obecnie Komisarz Rządu Węgier ds. Uniwersytetów.

– To już drugi rok bezprecedensowego podważania zasad praworządności w Polsce. Co z tym zrobić? W jaki sposób pochylić się skutecznie i szybko nad praworządnością Rzeczypospolitej? Jak przywrócić poczucie sprawiedliwości, poczucie rządów prawa? W jaki sposób naprawić ojczyznę? O tym będziemy radzić i dyskutować 30 maja w Trybunale Konstytucyjnym – wskazuje adw. Jerzy Kwaśniewski, prezes Ordo Iuris.

 

Do udziału w kongresie niezbędny jest zapis poprzez stronę internetową wydarzenia.

 

Początek 30 maja o godz. 10:00 w Trybunale Konstytucyjnym – w Warszawie przy al. Szucha 12A.

KONFERENCJA FORMACJI NIEPODLEGŁOŚCIOWEJ w Domu Dziennikarza SDP na Foksal

Konferencja Formacji Niepodległościowej – zrzeszającej 24 organizacje antykomunistyczne – oraz wielu innych środowisk patriotycznych, odbędzie się w poniedziałek, 26 maja, o godz. 12 w Domu Dziennikarza, ul. Foksal 3/5/7.

W programie Konferencji: panel dyskusyjny pod hasłem: „Jakiego kandydata na Prezydenta RP potrzebuje Polska?”, w której swój udział zapowiedzieli: Krzysztof Wyszkowski, Ewa Tomaszewska, Ryszard Majdzik, prof. Wiesław Wysocki, red. Andrzej Anusz, red. Tadeusz Płużański.

Debatę moderuje: Elżbieta Królikowska-Avis. Następnie przewidywana jest dyskusja środowiskowa oraz odczytanie i podpisanie Apelu Poparcia dla naszego kandydata na Prezydenta Rzeczypospolitej.

Przewidziana obecność mediów.

 

Apel Paparcia:

TUTAJ

RADIO MARYJA – Projekcja filmu „21.37” w Rzymie: Ponownie odkryć fenomen JANA PAWŁA II

Fim „21:37” naszego Kolegi,  reżysera, scenarzysty i producenta Mariusza Pilisa , publicysty i wiceprezesa SDP święci kolejne tryumfy. Pełnometrażowy obraz kinowy o odchodzeniu św. Jana Pawła II sprzed 20 lat został pokazany tam, gdzie spoczywają doczesne szczątki papieża – Polaka. Specjalną projekcję w Rzymie, z udziałem przyjaciela i najbliższego współpracownika Jana Pawła II kard. Stanisłąwa Dziwisza oraz m.in. ambasadora RP przy Stolicy Apostolskiej Adama Kwiatkowskiego, realacjonowało m,.in. Radio Maryja:

„16 maja w rzymskim Cinema Adriano odbyła się uroczysta projekcja filmu dokumentalnego „21.37”. <<Niech będzie to zachęta do ponownego odkrycia fenomenu osoby Jana Pawła II>> – powiedział ks. Tomasz Jarosz, administrator Kościoła i Hospicjum św. Stanisława BM w Rzymie, organizator projekcji. Opowieść o wydarzeniach, które miały miejsce w Polsce po śmierci Jana Pawła II, tego wieczoru w Rzymie zgromadziła ponad 200 osób” – przekazało na swoim portalu Radio Maryja:

Relacja – TUTAJ

 

HUBERT BEKRYCHT: Arcykapłanka propagandy, czyli Hiena Roku nie nadąża…

Można lubić albo nie lubić Krzysztofa Stanowskiego, ale moim zdaniem powiedział za nas wszystkich, czym jest zjawisko rzadko spotykane, czyli prowadząca debatę TVP w likwidacji Dorota Wysocka-Schnepf. Przesadził? Nie. Skorzystał z tego, że jest kandydatem na prezydenta, chyba najlepiej spośród 13. pretendentów. 

Czy żona dyplomaty może być dziennikarką. Może. I chociaż w tym przypadku mam zastrzeżenia, to przykładem jest Anne Applebaum, żona szefa MSZ Radosława Sikorskiego. Autorka wielu książek, m.in. „Gułagu”, laureatka Nagrody Pulitzera jest dobrą pisarką i dziennikarką. I chociaż nie zgadzam się z jej poglądami, to – powtórzę – jest dziennikarką, czasem, hmm, bradzo kontrowersyjną, ale jest. W przeciwieństwie do Wysockiej-Schnepf, która jest, owszem, też laureatką, ale antynagrody dziennikarskiej Hieny Roku 2024 przyznawanej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

A ileż to było w dziennikarskim salonie głównego nurtu oburzenia na przyznanie „Dorotce” takiego kłopotliwego „lauru” za program łamiący – jak mówił Rzecznik Dyscyplinarny SDP Wojciech Reszczyński – wszystkie możliwe zasady dziennikarskie. Program o rzekomo nielegalnej i „bulwersującej” działalności ojca Tadeusza Rydzyka. Nie ma sensu przytaczać tych inwektyw, które, m.in. Wysocka-Schnepf wygłaszała. Trzeba powiedzieć, że nigdy chyba w historii antynagrody Hiena Roku nie była aż tak dobrze „obsadzona”.

I na tym można zakończyć ten felieton, ale trzeba dodać, że wyjątkowo cyniczni propagandyści z mediów głównego nurtu, chociaż zabrakło im odwagi podczas debaty, rzucili się do obrony „kobiety lżonej przez Stanowskiego”. Paradne. Nie można przecież obrazić Wysockiej-Schnepf, nie z powodów, o których ona tak żenująco mówiła.

To uczciwy dziennikarz, nie tylko red. Stanowski, nie może obrazić laureatki Hieny Roku… Nie da się. Bo ludzi pozbawionych zdolności honorowych nie można obrazić.

Bronili jednak Wysockiej-Schnepf. Co prawda nieliczni, ale hałaśliwi. Podjęli się obrony tak głupiej, że aż śmiesznej. Ataki na Stanowskiego, z groteskową próbą dawnego funkcjonariusza TVP za kadencji PO-PSL a obecnego siepacza Onetu, były tylko jazdą obowiązkową. Bo broniona „obrażana i lżona” Wysocka-Schnepf nie dojechała na tę obronę. Prowadząca debatę „ambasadorowa” bowiem w nocy przez jej „obroną” napisała takie bzdury w mediach społecznościowych o swoim „oprawcy” Stanowskim, że gdyby jej głupota mogłaby być światłem w studiu spaliłaby Wysocką-Schnepf na wiór.

Powiecie: barwny incydent podczas debaty. Nie!

To, w pewnych proporcjach oczywiście, koniec ery dziennikarstwa salonowego, wynikającego nie z umiejętności, tylko z pozycji w salonie… Nie żal mi tego. Jest jednak bardzo smutny wniosek płynący z tej historii. Do dziennikarstwa będę teraz – w większym stopniu niż jeszcze niedawno – garnąć ludzie bez żadnych umiejętności. Za to ze sprytem i bezczelnością, bez pokory, bez prawdziwej ciekawości świata. A to wcześniej czy później odczują, nie tyle nawet prawdziwi jeszcze dziennikarze, ale Odbiorcy.

Hubert Bekrycht

 

MAŁE OJCZYZNY, czyli wszystko, co kochamy

Niechaj, co rzadko się zdarza, będzie trochę „prywaty” na naszym portalu. Otóż zawsze wiedzieliśmy, że nasza wiceprezes i wieloletnia działaczka SDP Wanda Nadobnik, związana przez lata m.in. z TVP, jest osobą wielu talentów i coraz rzadszego obecnie dziennikarskiego renesansu, ale tu chodzi o coś więcej.

Wanda wraz z siostrą Małgorzatą Nadobnik-Hassa, a także z kuzynkami i krewnymi z miejscowego klanu Nadobników od lat angażują się w wiele inicjatyw, które określane są dosyć sucho, encyklopedycznie – Małe Ojczyzny. To znacznie więcej niż zakres zainteresowań zawodowych Wandy i jej społecznej pracy w SDP.

Między innymi, są to uroczystości w Wielichowie, małej miejscowości w województwie wielkopolskim. Uroczystości zatrzymujące w kadrze pamięci ludzi stąd, z Wielkopolski, z Polski. Powie ktoś, że to tak jak wszędzie. Tak. I to jest naszego kraju, jakakolwiek banalnie to zabrzmi, duży potencjał. Bo Małe Ojczyzny, to coś więcej niż dzieciństwo, młodość, pamięć. To nasze dziedzictwo.

I nie dotyczy to oczywiście tylko Wielichowa i ludzi stąd, nie tylko Wandy Nadobnik. To – na szczęście – dziedzictwo nie tysięcy Małych Ojczyzn, ale naszej Ojczyzny.

Poniżej publikujemy tekst i link do artykułu ze strony Gminy Wielichowo, gdzie w ramach projektu historycznego ukazała się relacja z uroczystości, bo kto lepiej zna nasze Małe Ojczyzny niż lokalne portale…

TUTAJ – Wielichowo.pl

===================================================================================

„W sobotę, 10 maja o godz. 11:00 w Wielichowie odbyła się uroczystość odsłonięcia tablicy poświęconej upamiętnieniu zasłużonych mieszkańców naszego miasta. Osób, które urodziły się tutaj lub związały swoje życie z Wielichowem, a ich działalność i postawy pozostawiły trwały ślad w historii i pamięci lokalnej społeczności.

 

          Uroczystość rozpoczęła się odegraniem hejnału Wielichowa przez trębacza Kajetana Włodarczaka. Następnie głos zabrała Burmistrz Wielichowa, Honorata Kozłowska, która w imieniu swoim oraz Przewodniczącej Rady Miejskiej Genowefy Feldgebel, powitała wszystkich uczestników tej patriotycznej uroczystości. Przypomniała, że aby móc patrzeć w przyszłość, trzeba pamiętać o przeszłości.

 

      To piękne przesłanie towarzyszyło rodzinom bohaterów, zaproszonym gościom, mieszkańcom, dzieciom, młodzieży oraz harcerkom. Następnie przemówiła Małgorzata Nadobnik-Hassa, przedstawicielka rodziny Nadobników – współorganizatora wydarzenia. Opowiedziała o historii projektu, którego część zakończyła się właśnie przy tej tablicy.

 

        Symbolicznego odsłonięcia tablicy dokonali: Burmistrz Honorata Kozłowska, Krystyna Krzyszkowiak – żona Zdzisława Krzyszkowiaka, Małgorzata Nadobnik-Hassa i Wanda Nadobnik – wnuczki Wandy i Marcina Nadobników, Roman Świetlik – przedstawiciel rodziny Franciszka Rosta, Wiesław Kaletka – przedstawiciel rodziny Adama Kaletki, Aneta Kurasiak – inicjatorka postawienia tablicy, Urszula Dopierała – dyrektor CK Wielichowo oraz Paweł Michalski.

 

          Zasłużeni Wielichowianie zostali uhonorowani przez uczniów szkół podstawowych z Łubnicy, Wilkowa Polskiego i Wielichowa, którzy złożyli czerwone róże przy kamieniu. Na tablicy umieszczono specjalny kod QR (Quick Response Code), który daje możliwość szybkiego dostępu do biogramów upamiętnionych postaci: Adama Kaletki, Zdzisława Krzyszkowiaka, Hieronima Łagody, Wandy i Marcina Nadobników oraz Franciszka Rosta. To nowoczesna forma zachowania i przekazywania pamięci, która będzie rozwijana wraz z pozyskiwaniem nowych informacji.

 

          Wartę przy kamieniu pełniły harcerki z 9 Grunwaldzkiej Drużyny Harcerskiej „Buki” im. Kazimierza Wielkiego w Wielichowie. Nad bezpieczeństwem czuwali druhowie z OSP Wielichowo.

 

          Dalsza część uroczystości odbyła się w Centrum Kultury. Dyrektor CK, Urszula Dopierała, przywitała gości i zaprosiła na koncert dzieci ze Szkoły Podstawowej im. Kompanii Wilkowskiej Powstańców Wielkopolskich w Wilkowie Polskim. Występ był pełen radości, patriotyzmu i autentyczności.

 

          W kolejnej części Paweł Michalski zaprosił przedstawicieli rodzin do podzielenia się wspomnieniami o zasłużonych postaciach. Wzruszające słowa wypowiedzieli m.in. Krystyna Krzyszkowiak, Wanda Nadobnik, Wiesław Kaletka, Roman Świetlik oraz sam prowadzący, opowiadając o Hieronimie Łagodzie.

 

          Aneta Kurasiak podkreśliła, że odsłonięcie pamiątkowego kamienia to wyraz głębokiej wdzięczności wobec tych, którzy poprzez swoje życie, działania i postawy kształtowali tożsamość naszego miasta. Inicjatywa ta powstała z potrzeby przywrócenia pamięci o osobach, które były często zapomniane, a miały ogromny wpływ na rozwój lokalnej społeczności.

 

          Kamień symbolizuje nie tylko przeszłość, ale i przyszłość. Jest drogowskazem, inspiracją i przypomnieniem, że wartości takie jak poświęcenie, solidarność i odpowiedzialność powinny być fundamentem wspólnoty.

 

          Choć wielu z upamiętnionych działało w różnych zakątkach Polski i świata, wszystkich łączy jedno – urodzili się w Wielichowie. To tutaj zaczęła się ich droga. Tu otrzymali język, wartości i poczucie tożsamości.

 

          Każdy z nich żył w czasach trudnych – bardzo trudnych. Mimo tego nie odwrócili się od świata. Działali na rzecz dobra wspólnego, dla innych ludzi, dla kraju. Czasem za swoją postawę płacili najwyższą cenę – oddając życie. Tym bardziej zasługują dziś na naszą pamięć, wdzięczność i szacunek.

 

         Szczególne podziękowania za współpracę i wsparcie należą się: Burmistrz Honoracie Kozłowskiej, dyrektor CK Urszuli Dopierale, Pawłowi Michalskiemu, Małgorzacie Nadobnik-Hassie, Wandzie Nadobnik, Wiesławowi Kaletce, Robertowi Wypychowi, Anecie Kurasiak, Martynie i Marcinowi Nadobnikom, firmie Anex Marciniak, Arturowi Schlafce, Wojciechowi Szczepaniakowi.

 

          „Nie ma takich miejsc, bez pamięci, bez przeszłości, trzeba tylko chcieć by wydobyć dzień z ciemności, szukać …” – te słowa piosenki zespołu „Wartaki” najtrafniej oddają sens tego dnia.

 

          Zawsze warto pamiętać. Zawsze warto chcieć.”

 

          Aneta Kurasiak, Paweł Michalski – menagerowie projektu „Pamięci Wielichowian”

MARIA GIEDZ: Szok! Odwołane prezydium Rady Programowej Radia Gdańsk. Kabaret w rozgłośni w likwidacji?

13 maja 2025 r. odbyło się już drugie posiedzenie Rady Programowej Rozgłośni Regionalnej Radio Gdańsk w likwidacji. Na pierwszym posiedzeniu nowej Rady 15 kwietnia br., powołanej przez Radę Mediów Narodowych, odbyło się tajne głosowanie, a raczej głosowania podczas których wybrano przewodniczącego Rady i dwóch jego zastępców. Na drugim posiedzeniu, członek Rady Programowej Beata Dunajewska z poparciem PO złożyła wniosek o odwołanie wybranego miesiąc wcześniej przewodniczącego Marcina Brodalskiego (wiceprzewodniczącego Rady Powiatu Lęborskiego) popieranego przez PiS i jednego z jego zastępców – Przemysława Malaka (nauczyciel historii w Pomlewie) również z poparciem PiS.

Zebranie zamierzał prowadzić reprezentujący PO były wiceburmistrz d.s. oświaty w Kwidzynie i były kandydat na wicemarszałka województwa pomorskiego Piotr Widz, drugi zastępca szefa Rady Programowej Radia Gdańsk, który nie miał być odwołany. Rada składa się z 15 członków, ale we wtorkowym posiedzeniu brało udział 14 członków, w tym dwóch on-line.

Jako członek Rady Programowej RG z poparcia Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, dziennikarz z wieloletnim doświadczeniem, a także członek Zarządu Głównego SDP doznałam szoku i złożyłam sprzeciw. Wybory sprzed miesiąca, moim zdaniem, były ważne. Odbywały się tajne głosowania. Przed zgłoszeniem kandydatów wszyscy się sobie przedstawiliśmy. W Radzie znalazły się cztery osoby z poparcia PiS-u, pozostali byli z poparcia partii wchodzących w skład szeroko rozumianej koalicji rządzącej, a więc PO, PSL, SLD, PL2050, organizacje działające na rzecz osób niepełnosprawnych, równości kobiet…

Sprzeciw

Byłam jedyną osobą, która na głos wyartykułowała sprzeciw przeprowadzania kolejnych wyborów, co wzbudziło ogromne oburzenie. Osoby z poparcia PiS były tak zszokowane, że nie zabierały głosu. Beata Dunajewska twierdziła, że poprzednie wybory odbyły się niezgodnie z regulaminem. O ile pamiętam, to nikt podczas owych wyborów takich zastrzeżeń nie zgłaszał. We wniosku Dunajewska podała numery paragrafów, na podstawie których wnioskuje o odwołaniu, ale tak się składa, że dotyczą one czego innego i żaden z nich nie został naruszony.

I tak paragraf 4 ust. 6 mówi o tym, że każdy członek ma prawo zgłosić kandydatów, ale też ma prawo zgłosić pisemny wniosek o ich odwołanie. Czyli na pierwszy posiedzeniu zostali zgłoszeni i wybrani, ale na drugim już ich odwołano. Czy na kolejnym posiedzeniu odbędzie się ta sama procedura? I co w tym zgłoszeniu było nieprawidłowego, skoro potem ich odwoływano?

Kolejny paragraf nr 4, ustęp 2 mówi o tajnym głosowaniu w obecności 2/3 składu rady i o tym, że przechodzą te osoby, które otrzymały największą liczbę głosów, oczywiście w głosowaniu najpierw na przewodniczącego, a w kolejnym na wiceszefów Rady Programowej RG. Co więc zrobiono wbrew regulaminowi?

Z powodu parytetu?

Miesiąc temu nieco byłam zaskoczona decyzją członków Rady, którzy w tajnym głosowaniu, większością głosów wybrali na przewodniczącego i wiceprzewodniczącego Rady aż dwie osoby z poparcia PiS-u, tej nielubianej i całkowicie negowanej partii. Jednak wśród kandydatów do prezydium znajdowała się Magdalena Chrzanowska, która w ostatnich wyborach samorządowych startowała do Rady Miasta Gdańska z poparcia Wspólna Gdańska Droga 2050 (to lewicowo-prawicowy eksperyment złożony z Nowej Lewicy, Polski 2050…). Niestety nie weszła ani do Rady Miasta Gdańska, ani do prezydium Rady Programowej RG.

Miesiąc temu widziałam łzy w jej oczach, no ale nie zawsze się wygrywa. Po zakończeniu pierwszego posiedzenia, wychodząc już z budynku Radia Gdańsk usłyszałam fragment wzburzonej rozmowy kilku członków Rady, w tym Chrzanowskiej, w której przewijało się słowo „parytet”; „zabrakło parytetu”. Nie jestem zwolenniczką parytetów, gdyż wyznaję zasadę kompetencji i uczciwej pracy, ale być może jedno z drugim się nie kłóci.

Strach przed „osobami o skrajnie prawicowych poglądach”, czyli polityka

Miesiąc później, czyli 13 maja mieliśmy przyjąć protokół z poprzedniego posiedzenia, omówić sprawę nagrody dla dziennikarzy Radia Gdańsk przyznawaną przez Radę Programową, a przede wszystkim przedyskutować ramówkę rozgłośni, gdyż są do niej zastrzeżenia. A przecież Rada Programowa ma doradzać, udoskonalać program Radia. Po to właśnie na posiedzenie zaprosiliśmy Dyrektor Programową RG. Jednak posiedzenie zostało zdominowane odwołaniem wybranego miesiąc wcześniej Prezydium Rady i nowymi wyborami do owego Prezydium.

Wniosek B. Dunajewskiej

Beata Dunajewska w uzasadnieniu swojego wniosku napisała, że: „Wybór dwóch przedstawicieli partii politycznej Prawo i Sprawiedliwość do pełnienia funkcji w trzyosobowym prezydium Rady Programowej Radia Gdańsk stanowi przykład nadreprezentacji osób o skrajnie prawicowych poglądach”. Dodała też, że „trudny do przyjęcia jest … brak parytetów w Prezydium Rady…”. Inaczej mówiąc brak kobiety w prezydium.

Chaos PO drugich wyborach

Nie mogę tego zrozumieć, gdyż członkowie Rady Programowej RG są ludźmi wykształconymi, piastującymi różne znaczące stanowiska. Sami takie prezydium wybrali. Sami zgłaszali kandydatów. Tak się składa, że z całego 15-osobowego zespołu znałam i to bardzo pobieżnie, zaledwie dwie osoby. Osobiście nie zgłaszałam kandydatów, gdyż uważałam, że nie należy wybierać pochopnie, ale w takim myśleniu byłam chyba jedyna, więc zaakceptowałam zdanie większości i zagłosowałam zgodnie z własnym sumieniem.

Nowe wybory (osoby uczestniczące on-line nie miały prawa głosu, gdyż były to wybory tajne) wyłoniły nowego przewodniczącego, którym został Piotr Widz (wcześniej na mój wniosek sam złożył rezygnację z funkcji wiceprzewodniczącego Rady). Na wiceprzewodniczących wybrano Magdalenę Chrzanowską z poparciem Wspólnej Gdańskiej Drogi 2050 i Marcina Brodalskiego z poparciem PiS, który został tego samego dnia odwołany z funkcji przewodniczącego i powołany na wiceprzewodniczącego Rady Programowej Radia Gdańsk.

Ale jest parytet i pluralizm!

 

Maria Giedz,

członek Rady Programowej Radia Gdańsk w likiwdacji z poparciem SDP,

członek Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

 

 

Konferencje Ruchu Kontroli Wyborów w siedzibie SDP przy Foksal 3/5 w Warszawie

SDP jest za transparentnym przebiegiem święta deomokracji, jakimi powinny być wybory. Aby przybliżyć procedury, także w trosce o przebieg głosoowania, zapraszamy do  Domu Dziennikarza, siedziby SDP na otwarte konferencje Ruchu Kontroli Wyborów:

 

  • we wtorek,  13.05.25  godz. 17.45  szkolenie RKW dla mężów zaufania i obserwatorów społecznych

  • 14.05.25 o tej samej porze 17.45 podsumowanie : zagrożenia, dezinformacja, błędy kontrolne i wszystko na temat  kontroli wyborów na Prezydenta RP 2025

 

Wstęp wolny

  • 14.05.25 o 17.30 w TV Trwam oraz 20.30  w Radiu Maryja „Rozmowy niedokończone” o tym, jak możemy zapobiec fałszerstwom i jak kontrolować wybory w Polsce.

red./ sdp.pl.

W TRYBUNALE KONSTYTUCYJNYM o koronacji Bolesława Chrobrego i władzy sądowniczej RP + GALERIA zdjęć

W demokratycznym państwie prawnym niedopuszczalne jest tworzenie jakichkolwiek norm prawnych przez organy,  którym tego rodzaju kompetencje nie zostały przekazane przez suwerena, jakim jest naród  i których naród nie może przynajmniej pośrednio kontrolować.  Samodzielne prawodawstwo w sprawach ustrojowych jest atrybutem suwerennego państwa –  napisał prezydent Andrzej Duda w liście do uczestników konferencji zorganizowanej 8 maja 2025 r. przez Prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich było jednym z medialnych patronów wydarzenia. 

 
Trybunał Konstytucyjny w sposób niezależny stoi na straży ładu i porządku prawnego w Polsce. Gdy mówimy o suwerenności i trwałości  Rzeczypospolitej Polskiej  sięgamy do wydarzenia sprzed 1000 lat – do koronacji Bolesława Chrobrego –  powiedział Bogdan Święczkowski, prezes Trybunału Konstytucyjnego otwierając konferencję.

W demokratycznym państwie prawnym niedopuszczalne jest tworzenie jakichkolwiek norm prawnych przez organy,  którym tego rodzaju kompetencje nie zostały przekazane przez suwerena, jakim jest naród  i których naród nie może przynajmniej pośrednio kontrolować.  Samodzielne prawodawstwo w sprawach ustrojowych jest atrybutem suwerennego państwa –  napisał prezydent Andrzej Duda w liście do uczestników konferencji zorganizowanej 8 maja 2025 r. przez Prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich było jednym z medialnych patronów wydarzenia.

Fragment listu Prezydenta RP do uczestników konferencji TK 8 maja br.

 

Trybunał Konstytucyjny w sposób niezależny stoi na straży ładu i porządku prawnego w Polsce. Gdy mówimy o suwerenności i trwałości  Rzeczypospolitej Polskiej  sięgamy do wydarzenia sprzed 1000 lat – do koronacji Bolesława Chrobrego –  powiedział Bogdan Święczkowski, prezes Trybunału Konstytucyjnego otwierając konferencję. Uczestniczyła w niej m.in. Małgorzata Manowska, pierwsza prezes Sądu Najwyższego,  prokurator Michał  Ostrowski, zastępca prokuratora generalnego, Andrzej Pozorski, zastępca Prokuratora Generalnego –Dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu oraz wielu sędziów m.in. Trybunału Konstytucyjnego oraz sądów różnych szczebli. Szczególnymi gośćmi byli kombatanci – uczestnicy Powstania Warszawskiego Jakub Nowakowski, ps.Tomek, Henryk Piotrowski, ps. Edek i Leonard Kapiszewski, ps. Ryś. Konferencja pt. „Władza sądownicza Rzeczypospolitej Polskiej i orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w perspektywie tysiąclecia korony Państwa Polskiego”, odbyła się w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego.
Specjalny list do organizatorów i uczestników konferencji skierował Andrzej Duda, prezydent RP. W jego imieniu ten  list odczytała minister Małgorzata Paprocka, szef Kancelarii Prezydenta RP.Dziękuję organizatorom i uczestnikom tej konferencji za aktywny udział w realizacji fundamentalnie ważnej misji, jaką jest faktyczna obrona praworządności w Polsce – napisał Andrzej Duda .
List od Prezydenta RP Andrzeja Dudy do uczestników konferencji w TK: TUTAJ
 Historyczne aspekty koronacji Bolesława Chrobrego przedstawili profesorowie Grzegorz Kucharczyk, Wojciech Polak i Mieczysław Ryba. Zjednoczenie ziem polskich pod berłem królewskim przez Bolesława Chrobrego było dowodem wielkości państwa oraz jego suwerenności. Od początków nasi władcy zorientowani byli na współpracę z papieskim Rzymem, a rola kościoła jako gwaranta nie tylko szerzenia i pogłębienia nauki ewangelicznej ale także jedności narodowej nigdy nie była podważana aż do czasów komunistycznych i do dnia dzisiejszego kiedy władze oświatowe wprost że będzie katolików opiłowywać – mówił prof. Grzegorz Kucharczyk.
 

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich reprezentowała na konferencji Jolanta Hajdasz, prezes SDP.

 

                                                              **********************************
Galeria zdjęć i dokumentów:

KORONA AMOR PATRIAE – nagroda przewodniczącego KRRiT dla barda… i różne znaki

Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Maciej Świrski wręczył Nagrodę Korony Amor Patriae za popularyzowanie historii i kultury. Pierwszym laureatem nagrody został poeta i bard, tłumacz historyk sztuki profesor UAM w Poznaniu Jacek Kowalski.

Nagrodę wręczono w czwartek w Teatrze Polskim w Warszawie za „upowszechnianie dziejów Rzeczypospolitej i krzewienie polskiej tożsamości w przekazach audiowizualnych”.

Korona Amor Patriae

Przewodniczący KRRiT Macieja Świrskiego wręczył Koronę Amor Patriae poecie i pieśniarzowi, znawcy sarmatyzmu, tłumaczowi literatury starofrancuskiej Jackowi Kowalskiemu –  historykowi sztuki, autorowi kilkudziesięciu prac naukowych, profesorowi UAM w Poznaniu.

 „To jest nagroda przypominająca o obchodach tysiąclecia koronacji pierwszego króla Polski Bolesława Chrobrego” – mówił podczas gali wręczenia nagrody Maciej Świrski.

Laudację wygłosił prowadzący galę publicysta Rafał Ziemkiewicz, który zwrócił uwagę na szczególny charakter Korony Amor Patriae i zasługi laureata w krzewieniu polskiej tradycji sarmackiej i popularyzacji poezji starofrancuskiej w Polsce.

Pierwszy laureat  i… szczególny znak

„Jestem niesamowicie wzruszony. Cieszę się, że mam szczęście być odbiorcą tej pierwszej nagrody” – mówił Jacek Kowalski.

Po wręczeniu Korony Amor Patriae laureat wraz z zespołem muzyki dawnej wystąpili z koncertem, na którym zaprezentowano twórczość pieśniarza, m.in. utwory nawiązujące do m.in. polskiego sarmatyzmu i poezji starofrancuskiej.Zaprezentowano m.in. fragment „Pieśni o Rolandzie” w przekładzie i w wykonaniu laureata.W czasie koncertu publiczność reagowała bardzo spontanicznie, szczególnie podczas wykonania pieśni nawiązaniu do ballad starofrancuskich: „NOËL, czyli iluminacja noworoczna na zamku księcia Karola Orleańskiego w Blois”.

Emocje na widowni towarzyszyły nie tylko przy brawurowych interpretacjach pieśni sarmackich czy starofrancuskich. W pewniej chwili pod koniec koncertu na widowni rozbłysły niemal wszystkie smartfony…

Rafał Ziemkiewicz nie zganił jednak publiczności, ale tak skomentował tę sytuację.

„Szanowni Państwo, nie ma przypadków, są tylko znaki. Podczas wspaniałego koncertu barda Jacka Kowalskiego i jego zespołu nad Watykanem uniósł się biały dym. Mamy papieża” – powiedział Ziemkiewicz ogłosiwszy wybór kardynała Roberta Pervosta z Chicago na głowę Kościoła katolickiego. Ojciec Święty Leon XIV rozpoczął swój pontyfikat.