TERESA KACZOROWSKA: Śmierć Barbary Petrozolin-Skowrońskiej to strata dla kultury polskiej

Klub Publicystyki Kulturalnej SDP stracił kolejną osobę. Zmarła Barbara Petrozolin-Skowrońska.

W niedzielę, 22 października 2023 r., o godz. 22.40, zmarła Barbara Petrozolin-Skowrońska (ur. 24 lipca 1937 r. w Warszawie) – historyczka, dziennikarka należąca od lat do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (współpracowała m.in. z „Kulturą”, „Literaturą”, „Mówią Wieki”, „Nowymi Książkami”), animatorka i społeczna działaczka kultury. Była absolwentką LO nr 157 im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie oraz wydziału historii Uniwersytetu Warszawskiego. Interesowała się losami polskiej inteligencji, historią prasy, dziejami Warszawy.

Przez wiele lat była związana z Pracownią Dziejów Inteligencji IH PAN, współpracowała też z Pracownią Dziejów Warszawy. Wieloletnia redaktorka encyklopedii PWN (w latach 1990-98 redaktorka naczelna), wydawczyni wyróżnionej licznymi nagrodami „Encyklopedii Warszawy”. Przez dziesięć lat była przewodniczącą Komisji Historycznej w Towarzystwie Przyjaciół Warszawy.

Autorka licznych publikacji, artykułów, scenariuszy słuchowisk radiowych oraz książek: „Król Tatr z Mokotowskiej 8. Portret doktora Tytusa Chałubińskiego (Iskry, Warszawa 2005, wydanie drugie jubileuszowe, Iskry, Warszawa 2020) i pozycji najbardziej znanej, dotyczącej  postaw społeczeństwa Warszawy w XIX wieku – „Przed tą nocą” (IW ,,Pax”, Warszawa 1988, 2007); po raz trzeci wydana jako „Przed nocą styczniową” (Zysk, Warszawa  2013).

Ciechanowska Jesień Poezji 2020, spotkanie autorskie w jednej z ciechanowskich szkół średnich.

Barbara była osobą niezwykle aktywną i ciekawą świata. Pracowała, działała nie tylko w Warszawie, ale też często wyjeżdżała. Uczestniczyła również w imprezach literacko-kulturalnych na płn. Mazowszu – bywała na Wiosnach Literatury w Gołotczyźnie (ostatni raz w 2021 r.), na Ciechanowskich Jesieniach Poezji w Ciechanowie i Opinogórze (ostatni raz w 2020 r.), na Festiwalach Macieja Kazimierza Sarbiewskiego – w Płońsku i Sarbiewie, w 2019 r. była też z nami na wyprawie studyjnej w Wilnie. Odbywała spotkania autorskie w szkołach i muzeach, spotykała się z uczniami, wygłaszała prelekcje. Publikowała także w naszym periodyku „Ciechanowskie Zeszyty Literackie”.

Prywatnie była serdeczną, miłą, uczynną koleżanką. Przyjaźniłyśmy się od października 2005 r., kiedy poznałyśmy się w Stella Plage, na francuskim wybrzeżu Atlantyku, podczas VIII Międzynarodowego Sympozjum Biografistyki Polonijnej we Francji i V Salonu Książki Polonijnej. Przyjeżdżała potem na Ziemię Ciechanowską, zachwycając się jej bogatą kulturą i tradycją oraz kultywowaniem ich w regionie. „Mieszkasz w niezwykłym, ciekawym zakątku naszego kraju” – mawiała często, dodając, że na Saskiej Kępie jej tego brakuje.

Od jesieni 2012 r., kiedy zostałam przewodniczącą Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP, spotykałyśmy się już regularnie – w Domu Dziennikarza, przy ul. Foksal 3/5, na comiesięcznych spotkaniach Klubu, które prowadzę trzynasty rok. Była zaangażowana, zabierała głos w dyskusjach, imponując wiedzą historyczną i kulturoznawczą, ciekawymi pomysłami oraz chęcią do działania, i to do końca swoich dni. Zawsze znalazłyśmy czas na pogawędkę, czasem chodziłyśmy do Lwowskiej na kolacyjki, niekiedy nocowałam u niej na Saskiej Kępie. Była niezwykle ciepłą osobą, uśmiechniętą, nie zważającą na dolegliwości, które ją ostatnio dopadały. Nigdy nie biadoliła, nie narzekała, nie utyskiwała. Zawsze oddana Polsce oraz synowi i jego rodzinie – śledziła karierę Krzysztofa, rozwój i kształcenie jego latorośli, ciesząc się z ich sukcesów.

Barbara Petrozolin-Skowrońska i Teresa Kaczorowska zostały tego samego dnia, 8 września 2022 r., uhonorowane Medalem Stulecia Odzyskanej Niepodległości.

Śmierć Barbary Petrozolin-Skowrońskiej to strata nie tylko dla rodziny, ale dla kultury polskiej. Odeszła bowiem osoba aktywna, z dużym dorobkiem twórczym i społecznym, pracowita, prawa, zasłużona dla Polski, zawsze zatroskana o jej los. Będzie jej mądrości i kultury bardzo mi brakowało.

Basiu, jestem przepełniona żalem po Twoim odejściu. Ubolewam, że już nie będziemy się widywać w pierwsze środy miesiąca, że nie będę na Ciebie wyglądać w Domu Dziennikarza w Warszawie na kolejnych spotkaniach Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP, którego byłaś nieodłącznym członkiem. Na ostatnim spotkaniu, 4 października 2023 r., nie było Ciebie, ale napisałaś smsa: „Teresko kochana, przegapiłam Twoje spotkanie, może dodałoby mi sił…żałuję..”.  Odeszła 18 dni później, mając 86 lat.

Pozostaniesz Basiu na zawsze w moim sercu. Spoczywaj w pokoju droga Przyjaciółko. Cześć Twojej pamięci!

 

Wspomnienie przyjaciół z SDP o BARBARZE PERTOZOLIN-SKOWROŃSKIEJ

 Są tacy ludzie, którzy samą obecnością wśród innych łagodzą obyczaje, chłodzą kłótnie i skutecznie namawiają do współpracy. Dziennikarstwo z założenia musi podejmować sprawy trudne. Dziennikarze mają różne poglądy i sami sobie wypracowują metody działania. Są dziennikarzami jeśli mają w sobie pasję. Jeśli chcą służyć przekazywaniem informacji, jeśli dokładają maksymalnych starań przy dokumentowaniu i pisaniu. Mają w pracy łatwiej, kiedy trafią na mądrych szefów i współpracowników. Redaktor Barbara Petrozolin-Skowrońska taka była.

To są cechy charakterystyczne, które się ma lub nie. Oczywiście należy dobro kształtować w sobie. Ale to w dobie powszechnej rywalizacji jest trudne. Człowiek po prostu dobry zawodowo jest na ogół życzliwy innym. Barbara wszystko, co osiągnęła zawdzięczała sobie, zdolnościom, pracowitości i rozwadze. Była zawsze wśród ludzi w zespołach twórczych, w redakcjach. Aktywna i uśmiechnięta. Była – jak to się określa – dziennikarką piszącą, a nawet pisarką historyczną bo pozostawiła dokonania książkowe. Szczególnie dał się zapamiętać opis rywalizacji partii politycznych w okresie Powstania Styczniowego. Tam każde zdanie jest konkretne i ważne. Ciekawe są opisy działań inteligencji warszawskiej wśród ludzi gór.

Pokolenie Barbary Petrozolin-Skowrońskiej już prawie odeszło lub odchodzi. Pozostają biogramy przez Nią napisane będące ważnym źródłem informacji. Mówią nam i sami powtarzamy – spieszmy się, bo ludzie tak szybko odchodzą. Ile to jeszcze zabierają ze sobą wiedzy i ważnych faktów, bo nie zdążyli o nich napisać, nagrać, opowiedzieć.

Odejście przychodzi nagle i zawsze zaskakuje. Poranny komunikat radiowy o świcie jest jak grom, jak wypadek, przeraża i zasmuca. Zostaje potem w sercu żal, a nawet pretensje do samego siebie czy wszystko zrobiliśmy gdy mieliśmy jeszcze okazję być razem. Szczególnie jeśli byliśmy w przyjaźni i mogliśmy to dobrze wykorzystać. Gazety, książki to ratunek. Warto do nich wracać. Tak jak do rozmów, wspólnych wycieczek koleżeńskich. Wtedy myśli się również, że było tego za mało. Zostaliśmy w smutku. Możemy popatrzeć na zdjęcia, na ładną twarz, uśmiechniętą.

 

Żegnaj Basiu. Dobrze, że byłaś z nami.

 

Przyjaciele z Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

 

 

 

Odeszła BARBARA PETROZOLIN-SKOWROŃSKA. 6 listopada ostatnie pożegnanie

22 października 2023 roku, w wieku 86 lat, zmarła Barbara Petrozolin-Skowrońska, historyk, dziennikarka, redaktorka, autorka artykułów, książek i scenariuszy słuchowisk radiowych. Od wielu lat była związana ze Stowarzyszeniem Dziennikarzy Polskich.  

Barbara Petrozolin-Skowrońska urodziła się 24 lipca 1937 r. w Warszawie. Wojnę i okupację przeżyła na  Saskiej Kępie, z którą była blisko związana do końca życia. Ukończyła liceum im. Marii Skłodowskiej-Curie, a później historię na Uniwersytecie Warszawskim.

Interesowała się m.in. losami polskiej inteligencji, historią prasy i dziejami Warszawy. Współpracowała z ,,Kulturą”, ,,Literaturą”, ,,Mówią wieki”, ,,Nowymi Książkami”. Pisała scenariusze słuchowisk dla Polskiego Radia. Była autorką książek, m.in. „Przed tą nocą”,  „Król Tatr z Mokotowskiej 8. Portret doktora Tytusa Chałubińskiego”. W latach 1990 – 1998 pełniła funkcję redaktorki naczelnej Encyklopedii PWN, wydała m.in. wyróżnioną licznymi nagrodami Encyklopedię Warszawy.

Barbara Petrozolin-Skowrońska /YT/

Współpracowała z Pracownią Dziejów Warszawy i Pracownią Dziejów Inteligencji Instytutu Historycznego PAN. Przez 10 lat była przewodniczącą Komisji Historycznej w Towarzystwie Przyjaciół Warszawy.

Od wielu lat działała w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich, była inicjatorką wielu wydarzeń, publikowała swoje teksty na portalu sdp.pl. Zawsze uczynna, koleżeńska, skora do działania, zaangażowana i pełna oddania.

Msza Św. pogrzebowa odprawiona zostanie 6 listopada 2023 r. o godz. 12.30 w Kościele pw. św. Andrzeja Boboli, Parafia pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy, ul. Nobla 16 w  Warszawie. Pogrzeb tego samego dnia o godz. 14.30 na Cmentarzu Stare Powązki (brama druga).

 

Synowi, Krzysztofowi Skowrońskiemu i jego rodzinie w imieniu Koleżanek i Kolegów z SDP a także ZG SDP, CMWP SDP i redakcji portalu sdp.pl składamy wyrazy głębokiego współczucia.

Barbara Petrozolin-Skowrońska z synem Krzysztofem Skowrońskim 8 września 2022 r. Dom Dziennikarza na Foksal w Warszawie Fot. HB/

 

Poniżej krótkie wspomnienie od koleżanek z SDP

Wczoraj -22 X br – o godzinie 22.40 odeszła nasza wspaniała koleżanka Basia Petrozolin – Skowrońska. Znakomita dziennikarka, wybitna znawczyni historii, autorka wielu publikacji naukowych, od wielu lat należąca do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. A przede wszystkim nasza przyjaciółka, inicjatorka powstania Klubu Wierszówek. Zawsze będziemy pamiętać wspaniałe spotkania w Jej domu na Saskiej Kępie i ciekawe rozmowy. 

Jej synowi Krzysztofowi Skowrońskiemu i jego rodzinie składamy wyrazy współczucia.

Droga Basiu! Żegnamy Cię z wielkim żalem. Będziemy za Tobą tęsknić.

 

Twoje wierszówki. Ania Amanowicz, Elżbieta Królikowska- Avis, Hanna Malinowska-Wegner, Hanka Budzisz.

 

Kondolencje nadesłane przez Krajowy Związek Dziennikarzy Ukrainy (NSJU)

Drodzy polscy koledzy!

Szanowny Panie Krzysztofie Skowroński!

W imieniu Zarządu i Sekretariatu Krajowego Związku Dziennikarzy Ukrainy wyrażamy głęboki żal z powodu śmierci Barbary Petrozolin-Skowrońskiej, która w znaczący sposób przyczyniła się do rozwoju dziennikarstwa polskiego i międzynarodowego. My, podobnie jak Wy, nasi drodzy polscy koledzy, staramy się uczyć od tak wybitnych dziennikarzy, którzy są dla nas wzorem profesjonalizmu i ludzkiej uczciwości.

Przyjmijcie, drodzy koledzy i Pan osobiście, Panie Krzysztofie Skowroński, kondolencje ze strony  ukraińskiej społeczności dziennikarskiej. W tych smutnych dniach masz nasze wsparcie, jesteśmy z Tobą, jesteśmy przy Tobie.

Wyrażamy też Państwu naszą głęboką wdzięczność za bezinteresowne wsparcie i pomoc ukraińskim dziennikarzom w czasie wojny, która nagle na nas spadła i trwa do dziś. Byliście przy nas i czuliśmy Wasze wsparcie. Dziękujemy!

W imieniu NSJU
Mykoła Semena, sekretarz NSJU

 

Żydzi Warmii i Mazur – wyprawy do miejsc zapomnianych. Spotkanie z Joanną Wańkowską-Sobiesiak

Warmińsko-Mazurskim Oddział Dziennikarzy Polskich w Olsztynie rozpoczyna czwartki z kulturą! W ciągu najbliższych tygodni odbędą się 4 niezwykle interesujące spotkania o historii kultury i mediów Warmii i Mazur. Na dobry początek zapraszamy na spotkanie  autorskie  z Joanną Wańkowską-Sobiesiak, dziennikarką, reportażystką, autorką 17 książek. W najbliższych miesiącach ukaże się jej najnowsza publikacja: „Niepamięć.  Żydzi Warmii i Mazur, dawno, wczoraj  i dziś”. Spotkanie odbędzie się 26 października o godzinie 18 w Galeria Usługa Jazz Bar (Olsztyn, Stare Miasto 2).

Joanna Wańkowska-Sobiesiak ma swoim dorobku aż 17 książek. Większość z nich autorka  poświęciła mniejszościom narodowym regionu: Warmiakom, Mazurom, Niemcom. Teraz  do drukarni trafiła książka  na temat mniejszości żydowskiej i  w tym przypadku słowo  mniejszość  jest niezwykle trafne, jest ich niewielu. Bowiem  naród  ten ze swoimi obyczajami i kulturą,  prawie całkowicie zniknął z Warmii i Mazur.

Historia Żydów mieszkających tu przed drugą wojną światową skończyła się definitywnie, kiedy tych, którzy jeszcze zostali po Nocy Pogromów Niemcy wywieźli do obozów zagłady. Po roku 1945 zjawili się nowi żydowscy przybysze, którzy przyjechali tu wraz z grupami przesiedleńców, albo też indywidualnie szukać miejsca do życia na tak zwanych Ziemiach Odzyskanych, opustoszałych po wyjeździe miejscowej ludności do Niemiec. Tu można było zniknąć, zmienić nazwisko, zacząć wszystko od nowa. Zapomnieć.  Przyjeżdżali  w transportach z Wileńszczyzny i z Wołynie, ale też  z Warszawy i  Krakowa, ci którym udało się przetrwać.

Najwięcej osiedliło w Olsztynie, ale też Barczewie, Kętrzynie, Ostródzie, Morągu, Mrągowie i Nidzicy. Byli też w Szczytnie, Węgorzewie, Lidzbarku Warmińskim i w miastach, które znalazły się w województwie po zmianach administracyjnych. Ale kiedy  po roku 1947 zmieniły się realia polityczne, zaczęli wyjeżdżać, bo rodziło się ich własne państwo. Wyjechała blisko połowa. Ci którzy pozostali dziś są prawie niewidoczni.

Joanna Wańkowska-Sobiesiak w 35 miejscowościach regionu poszukiwała  żydowskich śladów: przedwojennych  synagog, kirkutów, ulic. Ale też  opowieści o poszczególnych mieszkańcach pochodzenia żydowskiego, którzy zapisali się w historii tych miast i miasteczek.  I jeszcze odpowiedzi  na pytanie, ile na ten temat wiedzą obecni mieszkańcy województwa.

Reportaże z tych wypraw znajdą się publikacji zatytułowanej „Niepamięć. Żydzi Warmii i Mazur, dawno, wczoraj i dziś”, która ukaże się  jeszcze przed końcem tego roku.

Cykl spotkań „Od Warmii do Mazur – w poszukiwaniu tożsamości regionu” jest współfinansowany ze środków Samorządu Województwa Warmińsko-Mazurskiego.

 

Apel o pomoc Polakom we Lwowie

Oddział Warszawski Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich prosi o wsparcie Polaków mieszkających we Lwowie, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji.

Na pewno wielu z Was było we Lwowie i pamięta wielką gościnność oraz uczynność naszych Rodaków. Z sentymentem wspominamy noclegi w ich domach, a także występy Kapeli Lwowskiej pod dyrekcją Edwarda Sosulskiego.

Od czasu pandemii i napaści Rosjan na Ukrainę te cudowne wyjazdy się skończyły. Dzisiaj Polacy mieszkający we Lwowie nie mają za co żyć. Pomóżmy im!

Wierzymy, że pamięć i Wasze dobre serce spowodują, że wyślecie dla nich pieniądze. Liczą się nawet najdrobniejsze kwoty wsparcia.

Chcieliśmy zaprosić Kapelę Lwowską do Warszawy, żeby nam zagrała i mogła w ten sposób zarobić pieniądze na przeżycie. Jak się później okazało, wszyscy muzycy są w wieku poborowym i nie mogą wyjechać z Ukrainy. Szef Kapeli Lwowskiej usiłował nawet zatrudnić się do pracy w polu. Niestety też bezskutecznie.

Zbiórka pieniędzy jest jedyną formą pomocy, jaką możemy zaoferować naszym Przyjaciołom. Koordynatorem akcji „Pomoc Lwowiakom” jest red. Hanna Budzisz, Wiceprezes OW SDP.

Datki możecie wpłacać na rachunek Oddziału Warszawskiego SDP: 58 1020 1156 0000 7202 0061 6961 (PKO BP S.A. Oddział 29 w Warszawie), wpisując w tytule przelewu: „Pomoc dla Lwowiaków”.

Wierzymy, że wspólnie uda nam się poprawić ich los.

Oddział Warszawski SDP

Nie żyje ANDRZEJ STAWIARSKI dziennikarz, fotograf, wieloletni prezes SDP w Krakowie. Ostatnie pożegnanie 12 października


9 października 2023 roku w wieku 66 lat zmarł

Andrzej Stawiarski

Wybitny fotograf i dziennikarz.

Wieloletni Prezes oddziału krakowskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, członek Zarządu Głównego SDP oraz  wieloletni redaktor naczelny portalu sdp.pl.

Działacz opozycji niepodległościowej, odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności.

Rodzinie i Bliskim  wyrazy najszczerszego współczucia

składa

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich Zarząd Główny

 


 

Zmarł Andrzej Stawiarski, fotograf, dziennikarz, były wieloletni prezes Oddziału Krakowskiego SDP, członek Zarządu Głównego i redaktor portalu sdp.pl.  

Smutną informację o śmierci śp. Andrzeja potwierdzono w Oddziale Krakowskim SDP.

Andrzej Stawiarski urodził się w 1956 roku. Był wybitnym fotografikiem. W latach 80. XX wieku dokumentował ważne wydarzenia historyczne związane z historią Krakowa i „Solidarności”.

W swojej karierze zawodowej pracował w „Czasie Solidarności” i „Gazecie Wyborczej”, był redaktorem naczelnym i wydawcą „Miesięcznika Kapitałowego” i „Naszego Rynku Kapitałowego”. Współtworzył duże wystawy fotograficzne, m.in. Papieski Kraków, „Kraków – portret miasta”. Był pomysłodawcą Krakowskiej Witryny Fotograficznej – cyklu spotkań krakowskich fotografów prasowych oraz nauczycielem akademickim w Instytucie Dziennikarstwa Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II.

Od lat związany ze Stowarzyszeniem Dziennikarzy Polskich. Przez dwie kadencje był prezesem Oddziału Krakowskiego SDP, pełnił też funkcje członka Zarządu Głównego oraz redaktora naczelnego portalu sdp.pl. W ramach SDP w latach 2010 – 17 prowadził badania, które doprowadziły do opublikowania raportów opisujących sytuację zawodową dziennikarzy w Polsce.

„Andrzej był człowiekiem niezwykłej dobroci, dziennikarzem starej daty, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Don Kichotem, walczącym przez ostatnie dwie dekady o ratowanie prestiżu tego zawodu. Znakomity fotoreporter, redaktor i ekspert ekonomiczny. Świetny kompan, odważny, gdy  jeszcze nie było to modne. A przy tym obdarzony niezwykłym poczuciem humoru. Bardzo, bardzo nam będzie Go brakować. R.I.P.” – napisał we wspomnieniu na Facebooku Piotr Legutko.

Za wcześnie. Żegnaj Andrzeju!

 

SDP na konferencji Anti-Disinformation Warsaw Summit

– Nie jesteśmy bezradni. Są przepisy prawa ustanowione w naszych krajach, które pozwalają walczyć z dezinformacją, tylko trzeba z nich korzystać. Po to właśnie jest ta konferencja –  te słowa wypowiedział Maciej Świrski, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji podczas Warszawskiego Szczytu przeciw Dezinformacji pt. „Anti-Disinformation Warsaw Summit” Obrady odbyły się w salach Zamku Królewskiego w środę, 4. października, a cała konferencja trwa do czwartku.

W obradach udział wzięli przedstawiciele organów regulujących rynek medialny w państwach Europy Środkowo-Wschodniej oraz krajach bałtyckich. Kulminacyjnym momentem tego dnia stało się podpisanie wspólnej deklaracji przez regulatorów audiowizualnych z pięciu krajów: Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT) – Polska; Litewskiej Komisji ds. Radia i Telewizji; Krajowej Rady ds. Mediów Elektronicznych – Łotwa; Krajowej Rady ds. Audiowizualnych -Rumunia oraz Krajowej Rady Ukrainy ds. Telewizji i Radiofonii.

„Wojna Rosji przeciwko Ukrainie i rosyjskie imperialne ambicje przyczyniły się do zmiany sytuacji geopolitycznej w całej Europie, w szczególności w Europie Środkowo-Wschodniej i państwach bałtyckich. Dynamiczny rozwój technologii w obszarze narzędzi komunikacji cyfrowej otworzył rynki medialne na szerokie możliwości w zakresie dostępu do informacji, zarówno w procesie tworzenia treści, jak i ich odbioru” – głosi podpisana deklaracja.

Ponadto Państwa – Sygnatariusze zobowiązały się do:

– ochrony suwerenności i dobrego imienia państw oraz nienaruszalności ich granic;

– ochrony wolności słowa, wspierania odpowiedzialności za informowanie społeczeństwa, ochrony dziennikarzy i ładu medialnego zgodnie z jurysdykcją terytorialną i europejskimi ramami prawnymi;

– zabezpieczenia prawa obywateli do rzetelnej i wiarygodnej informacji jako integralnej części swobody wypowiedzi; ochrony niezależności organów regulacyjnych ds. mediów;

– edukowania obywateli w zakresie dezinformacji i propagandy poprzez wspieranie włączenia umiejętności korzystania z mediów jako obowiązkowej tematyki w szkołach.

Pełny tekst deklaracji: https://stop-disinformation.eu/pl/node/38

Zapowiedziano także utworzenie sekretariatu w celu wdrożenia zapisów tej deklaracji oraz wymiany informacji i koordynacji ustaleń. Deklaracja została podpisana na czas nieograniczony i wchodzi w życie z dniem podpisania. W imieniu Polski deklarację podpisał przewodniczący KRRiT Maciej Świrski.

Drugiego dnia konferencji odbył się roboczy panel dyskusyjny o różnych sposobach walki z dezinformacją, między innymi inicjatywie Polskiej Agencji Prasowej „Fake Hunter” i współpracy z fact-checkerami, a także szczegółom współpracy krajowych regulatorów mediów.

 

 

 

 

Kopernik na wesoło. Wystawa Copernicus Open w Olsztynie

Warmińsko-Mazurski Oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Olsztynie wspólnie z rysownikami z całej Polski zaprasza na wystawę Copernicus Open poświęconą Mikołajowi Kopernikowi. Otwarcie 5 października, o godz. 17.

Rok 2023 został ustanowiony przez Senat RP Rokiem Mikołaja Kopernika. Datę powiązano z rocznicą pięćset pięćdziesiątych urodzin i czterysta osiemdziesiątą rocznicą śmierci wybitnego astronoma, matematyka, prawnika, lekarza i ekonomisty, który udowodnił teorię heliocentryczną w poświęconym temu dziele „De Revolutionibus orbium coelestium” („O obrotach sfer niebieskich”). Warmińsko-Mazurski Oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich włącza się do upamiętnienia Wielkiego Astronoma w oryginalnej, satyrycznej formie.

Na wystawę Copernicus Open składają się prace 58 karykaturzystów z Polski, Ukrainy, Bułgarii i Kanady.

Pomysłodawcą i komisarzem wystawy jest Zbigniew Pi.szczako.

Lista uczestników Copernicus Open:

Stanisław Aszmarin, Bartłomiej Belniak, Mariusz Bocheński, Henryk Cebula, Dorota Chwałek, Jerzy Czapiewski, Mikołaj Dmitruch (Ukraina), Anna Domaszewska, Faustyna Fauni, Artur Galicki, Valentin Georgiev (Bułgaria), Marek Gliwa, Michał Graczyk, Tony Grochowski, Józef Jabłoński, Nika Jaworowska-Duchlińska, Jarosław Jaworski, Zbigniew Kołaczek, Paulina Kopestyńska, Izabela Kowalska-Wieczorek, Tadeusz Krotos, Zbigniew Kucia, Ryszard Kudzian, Oleksij Kustowskij, Jacek Lanckoroński, Artur Ligenza, Wiesław Lipecki, Sławomir Lizoń, Dariusz Łabędzki, Sławomir Łuczyński , Sławomir Makal, Arkadiusz Maniuk, Robert Mirowski, Grzegorz Myćka, Witold Mysyrowicz, Tomasz Niewiadomski, Grzegorz Pietkiewicz, Andre Pijet (Kanada), Zbigniew Piszczako, Michał Przedlacki, Czesław Przęzak, Zbigniew Rojek, Anna Rok, Waldemar Rukść, Szczepan Sadurski, Paweł Stańczyk, Włodzimierz Stelmaszczyk, Daniel Strzelczyk, Jan Surma, Krzysztof Suski, Krzysztof Toboła, Maciej Trzepałka, Ivailo Tsvetkov (Bułgaria), Tomasz Wilczkiewicz, Piotr Wojciechowski, Jarosław Wojtasiński, Aleksander Wołos.

Wystawę można oglądać do 15.11.2023 w hallu dolnym Planetarium – wstęp wolny.

Godzinę po otwarciu wystawy w olsztyńskim planetarium odbędzie się spotkanie z Piotrem Konorskim, doktorantem Obserwatorium Uniwersytetu Warszawskiego, obserwatorem oraz ekspertem przemysłu kosmicznego. Tematem spotkania będą „Analogowe misje astronautyczne w habitacie LunAres”.

„Jak przygotować się do długotrwałej misji na Księżycu i jak odpowiednio pobierać księżycowy regolit? Jakich wyzwań można spodziewać się podczas pobytu na Marsie i czy w ogóle warto próbować tam dotrzeć? Wraz z grupą pełnych zapału naukowców i inżynierów próbowaliśmy odpowiedzieć na te i inne pytania, mierząc się z technologią, przeciwnościami losu i wreszcie… z nami samymi.”

To był dziwny ptak – wspomnienie o śp. Halszce Szczerskiej (14 VI 1948 – 26 IX 2023)

Wpadała do redakcji na chwilę, kładła na biurku szefa działu społeczno-kulturalnego, Tomka Miareckiego, kilka tekstów – plon pracy minionego tygodnia, po czym opromieniała wszystkich uśmiechem, krótko porozmawiała i już jej nie było. Taką zapamiętałam Halszkę z lat dziewięćdziesiątych, kiedy razem pracowałyśmy w „Gazecie Wrocławskiej”.

Zajmowała się głównie tematyką zdrowotną w szerokim zakresie, a więc dietetyką, profilaktyką, służbą zdrowia. W 1994 roku zaangażowała się w obsługę dziennikarską Europejskiego Spotkania Młodych organizowanego we Wrocławiu przez wspólnotę Taizé. Prowadziła również szereg wywiadów ze znanymi wrocławskimi księżmi, jak z ks. Franciszkiem Głodem zajmującym się opieką nad biednymi, z ks. Stanisławem Orzechowskim „Orzechem”, który prowadził duszpasterstwo akademickie „Wawrzyny”. Z „Orzechem” współpracowała przez wiele lat i można dziś powiedzieć, że jego słynne kazania to inspiracja Halszki. Ostatni rok życia poświęciła na pisanie książki o nim, z zapałem i poświęceniem, co niewątpliwie bardzo nadszarpnęło jej zdrowie.

Z jej opowiadań wiem – bo utrzymywałyśmy przyjazny kontakt do ostatnich dni – że pracę w „Gazecie Robotniczej”, poprzedniczce „Gazety Wrocławskiej”, rozpoczęła po studiach prawniczych na Uniwersytecie Wrocławskim; że jako młoda dziennikarka pracowała pod okiem red. Hanny Pstrokońskiej, która uczyła ją jak pisać prawdę i zachować godność w komunistycznym organie, a zarazem uniknąć ingerencji cenzury. W redakcji „Gazety Wrocławskiej” Halszka pracowała do przejścia na emeryturę w 2003 roku. Należała do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, przed delegalizacją stowarzyszenia po wprowadzeniu stanu wojennego była członkiem Sądu Koleżeńskiego.

Opowiadała mi także o swoim rodzinnym domu w Andrychowie, o inteligenckiej przedwojennej rodzinie, o ukochanym ojcu, również prawniku, którego nazywała „Jureczkiem”, o jego akowskiej przeszłości i działalności opozycyjnej po wojnie.

Przez wiele lat współpracowała z Romanem Szulem, twórcą urządzenia do generowania pól elektromagnetycznych korzystnych dla organizmu ludzkiego. Ubolewała nad niedocenianiem jego wynalazków i zamierzała przygotować publikację o jego działalności.

Pod koniec lat dziewięćdziesiątych przeniosła się z Wrocławia do Wilkowej. Szybko wrosła w społeczność tej wsi, zaczęła żyć problemami jej mieszkańców zawsze pełna troski i gotowa nieść pomoc każdemu człowiekowi. Z werwą próbująca naprawić ten świat i mobilizująca innych do aktywności. Z jednej strony mocno stąpająca po ziemi, radosna, z drugiej zagubiona, potrzebująca wsparcia. Miłująca przyrodę, psy, przygarniająca bezdomne koty. Bardzo religijna, choć niebezkrytyczna, przede wszystkim ufająca Panu Bogu.

Jej marzeniem było zamieszkać w miejscu bez zasięgu sieci komórkowych, z dala od zgiełku, w czystym, naturalnym środowisku, najchętniej w bliskich sercu Beskidach.

Mój syn na wieść o jej śmierci powiedział: „Pani Halszka to był dziwny ptak”. To bardzo trafne określenie. Bo była jak wielobarwny, rzadko spotykany, nieuchwytny ptak. Żyła na swoich prawach i na swoich prawach odeszła. Z pewnością ma zasłużone miejsce tam, gdzie jest tylko dobro i Boża miłość.

Anna Fastnacht-Stupnicka

Msza św. pogrzebowa zostanie odprawiona 4 października o godz. 14 w kościele pw. Św. Judy Tadeusza w Obornikach Śląskich.

Pogrzeb odbędzie się 5 października o godz. 12 na cmentarzu w Andrychowie.

Musimy walczyć o prawdę. RELACJA z konferencji o wizerunku państw Europy Środkowej w zachodnich mediach

Chciałabym, aby w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich powstał ranking wolności mediów europejskich na wzór tych jakie robi Freedom House czy Reporterzy bez Granic, ale uczciwiej, rzetelniej robiony – powiedziała wiceprezes SDP i dyrektor CMWP SDP dr Jolanta Hajdasz podsumowując konferencję „Media o nas, my w mediach. Wizerunek kontra rzeczywistość państw i społeczeństw Europy Środkowej w zachodnioeuropejskich mediach”, która odbyła się 27 września w Domu Dziennikarza przy ul. Foksal 3/5 w Warszawie.

Międzynarodową konferencję z udziałem dziennikarzy, publicystów i medioznawców z Polski, Czech, Węgier, Chorwacji i Francji zorganizowały Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i Instytut Współpracy Polsko – Węgierskiej im. Wacława Felczaka.

Witając gości dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, przypomniała główne tezy spotkania. – Dlaczego zachodnioeuropejskie media powielają stereotypy i nieprawdziwe, często negatywne oceny o krajach Europy Środkowej, komu jest to potrzebne, a komu to szkodzi, czy potrafimy przeciwdziałać tym zjawiskom?

–  Informacja to jest to, co decyduje o powodzeniu państw o ich sile i słabości – dodał Maciej Szymanowski, dyrektor Instytutu Współpracy Polsko – Węgierskiej im. Wacława Felczaka.

Wojciech Surmacz, prezes Polskiej Agencji Prasowej, która była patronem medialnym wydarzenia, zwrócił uwagę, że dziennikarze zachodni często mają fałszywe wyobrażenie o wolności słowa w Polsce. – Oni nas uczą wolności słowa, ale nie rozumieją, że my po II wojnie światowej właśnie nie robiliśmy nic innego, jak tylko walczyliśmy o wolność słowa i ta wolność słowa jest dla nas święta. Nigdzie nie ma 100 proc. wolności słowa, ale dzisiaj w Polsce jest jedna z największych – zauważył szef PAP.

Nagroda za radio, które łączy ludzi

Do idei wolności słowa nawiązuje nagroda, którą po raz pierwszy CMWP SDP i Instytut Współpracy Polsko – Węgierskiej im. Wacława Felczaka postanowiły razem przyznać. Jej pomysł narodził się właśnie przy okazji organizowania tej konferencji.

– Wolność słowa musi się opierać na odpowiedzialności, wspólnych wartościach i dziennikarskiej niezależności. Według nas najlepiej będziemy mogli wyrazić uszanowanie tych ideałów poprzez przyznanie wspólnej nagrody, nazwaliśmy ją Nagrodą Wolności Słowa Europy Środkowej – mówiła Jolanta Hajdasz.

Tłumaczyła, że szukając kandydata bez namysłu wskazano jedno nazwisko.

– Dziennikarza, który jest powszechnie zanany w Polsce i który na antenie swojego radia porusza bardzo trudne, nieraz kontrowersyjne tematy, z całym pietyzmem traktując tematy międzynarodowe, dbając o to, by Polacy wiedzieli nie tylko o tym co dzieje się w Warszawie, w Krakowie, w Wielkopolsce, czy na Pomorzu, ale także w Niemczech, we Francji, w Czechach, na Węgrzech, w Chorwacji, a także w tak odległych krajach jak Chiny czy Liban – wyliczała szefowa CMWP SDP.

Laureatem pierwszej Nagrody Wolności Słowa Europy Środkowej został twórca i prezes Radia Wnet Krzysztof Skowroński.

Jolanta Hajdasz podkreśliła, że od kiedy sprawuje on funkcję prezesa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich nie pozwala przyznawać sobie nagród, w których udział ma SDP, czy CMWP. – Tym razem nie spytaliśmy go o zgodę –  przyznała dyrektor Hajdasz.

– Za ambitne radio bez cenzury, które bardziej przypomina radio publiczne, niż prywatne, które łączy ludzi, w którym zawsze znajdzie się czas na dyskusję, refleksję i polemikę, które szanuje zwykłego człowieka, bez względu na to z jakiego kraju pochodzi i ile ma w kieszeni, które przygarnia młodych pasjonatów mediów i uczy ich dziennikarstwa. Dla wielu osób jest źródłem autentycznych informacji tego co dzieje się na świecie od Tajwanu po Stany Zjednoczone. Jako wyraz uznania dla wieloletniej pracy dla wolności słowa i rzetelnej informacji – uzasadniał przyznanie nagrody Maciej Szymanowski, dyrektor Instytutu Współpracy Polsko – Węgierskiej im. Wacława Felczaka.

Laureat powiedział, że przyjmuje nagrodę z radością, pokorą i dumą.  – Radio Wnet powstało 14 lat temu, jest prywatnym radiem, które zrodziło się z buntu przeciwko temu co się dzieje w Polskich mediach. Wtedy w mediach była absolutna dominacja jedynego typu opowieści o tym, co się dzieje w Polsce i na świecie. Było prostym, romantycznym wyzwaniem dziennikarskim i rzeczywiście w którymś momencie, kiedy radio zaczęło dojrzewać wyszliśmy poza obszar Polski, zaczęliśmy coś, co górnolotnie nazwaliśmy, globalną siecią radiową. mamy studia w kilku krajach, na Tajwanie, w Bejrucie, Paryżu, Wilnie, Lwowie – opowiadał Krzysztof Skowroński.

Skąd się biorą stereotypy?

Pierwszy panel dyskusyjny konferencji nosił tytuł „O nas bez nas. Prawda i kreacja na temat Polski, Czech, Węgier i Chorwacji w mediach”. Wzięli w nim udział:  Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i Telewizji Republika; Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy”; Michał Karnowski, dziennikarz i publicysta tygodnika „Sieci” i portalu wPolityce.pl; Béla Bauer z węgierskiego think tanku Századvég  oraz Ondřej Šmigol z czeskiego echo24.

Tomasz Sakiewicz zauważył, że stereotypów odnośnie Polski w zachodnich mediach wytworzyło się bardzo dużo.  – Prawdziwym spektrum problemu są interesy głównych zarządców Unii Europejskiej, którzy przyjmując nowe kraje do wspólnoty zdali sobie sprawę, że została naruszona pewna równowaga sił, która zawsze była dość krucha – mówił.

Szef „Gazety Polskiej” stwierdził, że gdyby kraje Europy Środkowej zaczęły formułować swoje postulaty w sposób mocny, proporcjonalny do przynależnej im siły, mogłyby tę równowagę w UE zaburzyć i stworzyć jakiś nowy układ polityczny.  –  A tego nie do końca sobie życzono, szczególnie nie życzyły sobie tego Niemcy i należało te kraje spacyfikować – tłumaczył.

Dalej Sakiewicz wyjaśniał, że proces pacyfikacji polega na udowadnianiu, że te kraje są gorsze, więc mają bardziej ograniczone prawa. –  Po drugie, ponieważ u nich panowała demokracja, a u nas jej nie było, to oni są lepsi, mają wyższą kulturę. Im można więcej. To powoduje, że oni się uważają za kogoś, kto buduje standardy – mówił naczelny GP.

Zdaniem Pawła Lisickiego zachodnie media na ogół wyznają wartości lewicowo-liberalne i służą wprowadzaniu czteroczłonowej ideologii, która opanowała współczesny Zachód. – Pierwszy człon to imigracjonizm czyli przekonanie, że należy zlikwidować granice państwowe, wpuścić migrantów, najlepiej obcych kulturowo, z najdalej położonych od Europy krajów, czyli Afryki i Bliskiego Wschodu, ponieważ oni posłużą jako element do rozsadzenia tego, co jeszcze pozostało ze starej kultury i cywilizacji europejskiej – dowodził redaktor naczelny „Do Rzeczy”. –  Drugi punkt, to jest klimatyzm, czyli przekonanie, że zmiany klimatyczne, które zachodzą są skrajnie szkodliwe i niebezpieczne, po drugie są efektem działania człowieka, po trzecie państwa dysponują sposobami żeby temu zaradzić. Człowiek kontroluje cały świat, planetę, należy tak dostosować gospodarkę, aby służyła temu celowi.

Trzeci element, według Lisickiego, to genderyzm, czyli przekonanie, że za pomocą środków państwowych, prawnych, społecznych, można wychować i poniekąd stworzyć człowieka na nowo, negując jego zakorzenienie w tym co zastane, w biologii, w tym co nienaruszalne, czyli choćby podziale na płeć.

– Do czego prowadzą te trzy elementy? – pytał publicysta. – I tu się pojawia ostatni z nich, globalizm, czyli przekonanie, że trzeba znieść istnienie państw narodowych, tożsamości narodowej i doprowadzić do powstania jednej machiny państwowej, która będzie kontrolowała wszystkich w duchu postępu.

Lisicki podkreślił, że wszystkie te elementy zawierają się w polityce UE, a państwa, takie jak Polska czy Węgry, które się im przeciwstawiają, opisywane są jako złe.

– Media zachodnie realizują konkretne interesy polityczno-ideologiczne – zakończył szef „Do Rzeczy”.

Michał Karnowski, zauważył, że Berlin czy Paryż, bardzo pilnują, aby nie powstało nic, co mogłoby się przeciwstawić tym interesom. – Wyszydzano Grupę Wyszehradzką, torpedowano projekt Trójmorza – mówił.

Publicysta przyznał, że najważniejsze jest uświadomienie, że wszystkie te narzędzia służą zdobyciu panowania nad nami. – Jeśli rzecz zostanie nazwana, atak staje się mniej skuteczny – podkreślał. – Najważniejsze, taką czerwoną linią, jest zaś pilnowanie suwerenności państw narodowych.

Zdaniem Béli Bauera, prasa zachodnia ocenia wszystko na podstawie własnych odniesień kulturowych. Zauważył na przykład, że w Niemczech wschodnich można spotkać się z większą wrażliwością, z uwagi na wspólne doświadczenia związane z czasem komunizmu.

Ekspert węgierskiego think-tanku podkreślił też, że ważne jest przekazanie młodszym pokoleniom wiedzy na temat jak działała dyktatura, ułatwi to wzajemne zrozumienie.

Ondřej Šmigol, zauważył, że w zachodnich mediach mało się pisze o Czechach. Jego zdaniem może to wynikać z tego, że jego kraj dawno nie miał prawdziwie konserwatywnego rządu.  – Kiedy jesteśmy grzeczni nikogo nie interesujemy, może bardziej powinniśmy zabierać głos? –  zastanawiał się czeski publicysta.

Polacy źle o Polsce

W drugim panelu poruszono temat: „Między kłamstwem a absurdem. Fake newsy na temat Europy Środkowej”. Dyskutowali: Dominika Cosić, dziennikarka i publicystka, korespondentka TVP w Brukseli; Rafał Ziemkiewicz, pisarz, publicysta tygodnika „Do Rzeczy; Jan Bogatko, korespondent polskich mediów z Niemiec; Goran Andrijanić chorwacki dziennikarz i publicysta tygodnika „Sieci”; Jan Hroudný, analityk czeskiego portalu Pravý břeh – Prawy Brzeg oraz Boris Kálnoky, dyrektor węgierskiej szkoły medialnej MCC – Mathias Corvinus Collegium.

Rafał Ziemkiewicz, przyznał że media zachodnie są zalane nieprawdziwymi informacjami na temat krajów Europy Wschodniej. Zauważył jednak, że 99 proc. fake newsów na temat naszego kraju zostało wyprodukowanych w Polsce. – To nie są wymysły dziennikarzy zachodnich – mówił publicysta. – Polska opozycja jest opozycją donosicielską i jej głównym zajęciem jest produkowanie fake newsów i chodzenie z tym do Parlamentu Europejskiego, do gazet zachodnich i mobilizowanie ich żeby wspierały walkę z polskim populizmem, z polskim zacofaniem, z polską wspólnotą i tym nacjonalistyczno-katolickim rządem, który Polacy wybierają.

Zgodziła się z tym Dominika Cosić, przyznając, że autorami tekstów nieprzychylnych naszemu krajowi w zachodnich mediach bardzo często są właśnie Polacy.  – I to jest bardzo przykre, coś takiego nie występuje na zachodzie Europy. Brytyjczycy, Francuzi, Niemcy mogą mieć pretensję do swojego rządu, ale będą się starali załatwiać to wewnątrz kraju, nie będą tego upubliczniać – mówiła dziennikarka.

Goran Andrijanić w swoim wystąpieniu pokreślił, że polski rynek medialny jest najbardziej pluralistyczny w całej Europie Środkowej. – W Chorwacji konserwatywna cześć społeczeństwa nie ma swojej reprezentacji medialnej – mówił. Dodał, że w mediach głównego nurtu dominuje narracja lewicowa, także jeśli chodzi o tematy dotyczące Polski.

Jan Hroudný, przyznał, że w czeskich mediach zdarzają się fake newsy na temat Polski. – Ale w ostatnich latach zmieniło się postrzeganie Polski, zauważamy postęp jaki nastąpił w waszym kraju, wielką pomoc udzielaną Ukrainie. Pojedyncze przypadki fake newsów nie mają na to większego wpływu – zauważył.

Boris Kálnoky stwierdził, że to co można przeczytać, szczególnie w niemieckiej prasie o Polsce czy Węgrzech więcej mówi o tych mediach niż o opisywanych krajach. Jako przyczynę wskazał mentalność społeczeństwa kraju za Odrą. -Niemiecka dusza pożegnała się z myśleniem narodowościowym, nastąpił zastępczy nacjonalizm, oni są najlepszymi Europejczykami i te cnoty niemieckie są w ten sposób przedstawiany, żeby każdy był tak dobrym Europejczykiem jak Niemcy – tłumaczył Kálnoky. –  Jeżeli w polskich mediach pojawią się jakieś artykuły antyunijne, wywołują one w prasie niemieckiej irracjonalną reakcję, wydaje im się że są osobiście atakowani.

Jan Bogatko, zauważył, iż większość niemieckich mediów jest lewicowa, a większość niemieckich dziennikarzy to wyborcy SPD i Zielonych. –  Obraz Polski i Węgier, w mniejszym stopniu Czech czy Chorwacji, nie jest korzystny i to widać gołym okiem czytając wszystkie niemieckie gazety od lewej do prawej, słuchając rozgłośni radiowych, czy oglądając telewizję – mówił.

Zauważył jednak, że niemieccy czytelnicy bardzo często wyczuwają fałsz w tej narracji. – Przyglądam się komentarzom i czytelnicy reagują właściwie, piszą: byliśmy w Polsce, jest tam bardzo ładnie, nie ma takiego brudu, ludzie są sympatyczni, nikt na nikogo nie napada itd. – opowiadał Bogatko.

Jego zdaniem lekarstwem na fake newsy powinna być właśnie zdecydowana reakcja.  – Reakcja na dezinformację często prowadzi do korekty artykułu lub sprawia, że inne media nie sięgają już do takiej informacji. Wskazywać placem,  gdzie jest kłamstwo i z tym kłamstwem się rozprawiać – stwierdził publicysta.

Jak zbudować pozytywny obraz kraju

Przeciwdziałaniu niewłaściwej narracji w zachodnich mediach poświęcony był ostatni panel konferencji, który nosił tytuł: „Od diagnozy do działania. Jak zmienić fałszywy wizerunek Polski, Czech, Węgier i Chorwacji w mediach”. Do dyskusji na ten temat zaproszeni zostali:  Elżbieta Królikowska-Avis, publicystka, korespondentka, mediów polskich z Wielkiej Brytanii; Krzysztof Załuski, dziennikarz „Dziennika Bałtyckiego”, autor podcastu DACHL czyli niemieckieco nieco, obserwator mediów i polityki w Niemczech; Olivier Bault z Francji, korespondent Observatoire du Journalisme, redaktor portalu sovereignty.pl; Sławomir Wróbel, dziennikarz, korespondent polskich mediów z Wielkiej Brytanii oraz Luka Tripalo, publicysta i dziennikarz tygodnika „Glas Koncila” z Chorwacji.

Elżbieta Królikowska-Avis podkreślała, że dużą rolę w budowaniu pozytywnego wizerunku Polski w zachodnich mediach, powinno odgrywać nasze MSZ. Opowiadała jak przez kilka lat prowadziła dla resortu spraw zagranicznych anglojęzyczny portal i informacje tam zamieszczane rozsyłała do największych światowych mediów.

Bardziej intensywne działania dla budowana wizerunku Polski zagranicą, jej zdaniem, musi podejmować też Polska Fundacja Narodowa. – Tam powinni pracować ludzie, którzy znają się na marketingu, kochają Polskę, są obyci w świecie – stwierdziła publicystka.

Krzysztof Załuski przytoczył badania na temat tego skąd Niemcy biorą wiedzę o Polsce: 37 proc. wskazało na telewizję, 28 proc. ukształtowała szkoła, 26 proc. na podstawie rozmów z rodziną, 25 proc. wskazało na inne media, 5 proc. na podstawie książek.

– W poprawianiu naszego wizerunku zagranicą trzeba się skupić się na przekonywaniu dziennikarzy zachodnich, że Polska jest fajna. Na przykład organizować dla nich wyjazdy fakultatywne – radził dziennikarz.

Sławomir Wróbel mówił o tym jak na przestrzeni lat zmieniał się obraz Polaków w brytyjskich mediach. Narracje były różne. – Dla wielu Brytyjczyków na przykład był wielki szok poznawczy, że Polacy otworzyli się na uchodźców z Ukrainy – opowiadał.

Olivier Bault przyznał, że wizerunek Polski i Węgier we francuskich mediach znacznie się pogorszył po dojściu do władzy opcji konserwatywnych.-  Polska jest przedstawiana na przykład jako kraj zacofany, ponieważ jest tam zakaz aborcji – mówił. Jednak to co najbardziej go uderzyło, to całkowity brak porównania do sytuacji na Zachodzie. – Jeśli media pisały o upolitycznieniu polskiego Trybunału Konstytucyjnym, to nie było porównania do francuskiej Rady Konstytucyjnej, która jest dużo bardziej polityczna. Członkowie są tam mianowani przez prezydenta, parlament, nawet nie muszą mieć doświadczenia prawniczego, mogą nimi być politycy. Dlaczego tak się dzieje? – zastanawiał się publicysta. –  Bo po prostu media nie lubią rządów na Węgrzech i w Polsce, ponieważ to są rządy konserwatywne, niedobre, bo prawicowe.

Ważna alternatywna informacja

We wnioskach podsumowujących konferencję Jolanta Hajdasz podkreśliła, że  wizerunek Polski, Węgier, Czech, Chorwacji w zachodnioeuropejskich mediach bywa niesprawiedliwy, niesłuszny, wręcz fałszywy. – Główną rzeczą, o którą musimy dbać to jest zabieganie o to, by w przestrzeni publicznej pojawiała się informacja alternatywna do lewicowej, do tej która jest niesprawiedliwa, niesłuszna, nieprawdziwa – mówiła dyrektor CMWP SDP.

Dlatego jej zdaniem ważne jest, abyśmy umieli stworzyć i utrzymać wszelkie kanały komunikacji.

– Chciałabym też, aby w SDP powstał ranking wolności mediów europejskich, nie tylko naszej części Europy, na wzór tych jakie robi Freedom House czy Reporterzy bez Granic, ale uczciwiej, rzetelniej robiony – powiedziała Jolanta Hajdasz.

Tłumaczyła, że taki ranking powinien być oparty na znanej od lat w medioznastwie metodzie krytycznej analizy dyskursu –  Kiedy oceniamy, analizujemy nie tylko treść, co się w mediach ukazuje, ale także kontekst, kiedy i w jakich okolicznościach coś jest publikowane, jak wygląda system medialny. Nie jest to zadanie łatwe, ale potrzebne – podkreśliła szefowa CMWP SDP.

Pomysł rankingi poparł prezes SDP Krzysztof Skowroński. – To jest wielkie wyzwanie, ale mam nadzieję że taki ranking powstanie – stwierdził.

Podsumowując konferencję, zauważył że jej uczestnicy trafnie opisali sytuację.

– My możemy robić wiele rzeczy, ale oczywiście nastawienia tej machiny, która jest na Zachodzie, która powstawała przez kilkadziesiąt lat, nie zmienimy. Takie nastawienie mogą zmienić tylko Niemcy, Francuzi w wolnych wyborach, kiedy obudzą się i powiedzą, że coś jest nie tak, budujemy Unię Europejską, budujemy bogactwo, jesteśmy tygrysami, a tu nagle 40 proc. bezrobocia wśród młodych ludzi. Jeżeli porównają fakt medialny, że jest cudownie, i fakt z własnego życia, to może się obudzą, a może się nie obudzą, może nadal będą budować swoje socjalistyczne ojczyzny, a my mamy doświadczenie, że socjalistyczne ojczyzny wcale nam nie służyły. Nie pozbawiajmy się jednak nadziei, kropla drąży skałę – powiedział Krzysztof Skowroński.

Przyznał, że powinniśmy się też uderzyć we własne piersi. – Media niemieckie piszą źle o Polsce, ale jak my piszemy o Niemczech, jak piszemy o Francji? Gdyby nie Miłosierdzie Boże dziennikarze smażyliby się w piekle, bo patrzymy tylko na to co jest negatywne i z tego negatywnego zdarzenia tworzymy wizerunki nie tylko ludzi, ale całych narodów i to jest wielka wada. Jan Paweł II mówił: budujmy mosty, ale czy my je rzeczywiście budujemy ? Naszym zadaniem jest to, aby jak najwięcej o sobie widzieć. To jest ważne, żebyśmy poznawali swoje media, swoją kulturę – zakończył prezes SDP.

jka

Zdjęcia: Robert Woźniak

Zapis wideo konferencji TUTAJ.