TADEUSZ PŁUŻAŃSKI: „Wyzwalali” strzałem w tył głowy

82 lata temu, w kwietniu 1940 r. NKWD rozpoczęło likwidację Polaków skazanych na śmierć decyzją najwyższych władz ZSRS. 3 kwietnia pierwszy transport jeńców z obozu w Kozielsku przybył na stację Gniezdowo. Tam mordercy ładowali ich na ciężarówki i przewozili do lasu katyńskiego, gdzie od razu odbywała się egzekucja. Ale Rosja do dziś twierdzi, że to było „wyzwolenie”.

Polscy jeńcy z obozu ostaszkowskiego byli rozstrzeliwani w Twerze, ze starobielskiego w Charkowie. Mamy jeszcze dwa rozpoznane miejsca: Bykownia pod Kijowem i Kuropaty pod Mińskiem.

„Wielki błąd”

Wersja sowiecka brzmiała: Polacy zostali wypuszczeni na wolność, a ich dalszy los nie jest znany. Po odkryciu grobów katyńskich przez Niemców w kwietniu 1943 r. stanowisko Moskwy uległo niewielkiej zmianie. Podczas rozmowy z polskimi przedstawicielami Beria miał powiedzieć: „zróbcie ich spisy, ale dużo już ich nie ma, gdyż zrobiliśmy wielki błąd, oddając ich większość Niemcom”.

A prócz zbrodni było jeszcze kłamstwo. Właściwie nie było, tylko jest, bo kłamstwo katyńskie trwa do dziś. Bo ZSRS nie mógł nas mordować, bo nas nie napadł 17 września 1939 r. (Armia Czerwona tylko „wkroczyła”, aby „wyzwolić”), bo do wojny przystąpił dopiero 22 czerwca 1941 r. Czyli jeśli „wyzwolił”, nie mógł mordować. Tako rzecze Putin i jego kłamliwa propaganda. Tylko dlaczego Polacy wzięci do niewoli przez Sowietów mieli oficjalny status jeńców wojennych?

„Napisz, żeby przyjechał”

W książce „Śpij, Mężny” Stanisława Mikkego, który uczestniczył w ekshumacjach w Katyniu, Miednoje i Charkowie czytamy: „z czarno-szarej i niemiłosiernie cuchnącej mazi wydobywane są rękami, często niemal całe zwłoki. Zdejmowane są z nich mundury, by odnaleźć dokumenty osobiste, medaliki, przedmioty osobistego użytku, zapiski i listy od rodziny – wszystko co przybliża tragedię w wymiarze jednego człowieka. Po odpowiednich zabiegach wracają słowa listu pisanego pół wieku temu: „Wiem, że żyjesz, i że wrócisz … I będzie znów nam tak dobrze, jak kiedyś, prawda? Zbyszek krzyczy, Mamusia… napisz, żeby przyjechał”. Adresat listu nie wrócił do rodziny, został skrytobójczo zamordowany. Tak, jak ponad 20 tysięcy Polaków.

Ostatnia wiosna

Mieczysława Welzandta, jednego z nielicznych jeńców obozu w Starobielsku, który cudem uniknął losu kilku tysięcy polskich oficerów, skrytobójczo zamordowanych w Charkowie-Piatichatkach (zabici strzałem w tył głowy w więzieniu przy ul. Czernyszewskiego w Charkowie i zakopani w bezimiennych dołach śmierci na terenie ośrodka wypoczynkowego NKWD koło osiedla Piatichatki), uratował stopień podchorążego (nie dotarła do niego nominacja na podporucznika).

We wspomnieniach napisał: „Przyjechaliśmy na niepozorną stację Starobielsk i najkrótsza droga powrotu prowadziła przez Charków. Bieg pociągu od tego miasta był najlepszym sprawdzianem kierunku. Odetchnęliśmy z ulgą, kiedy nasz eszelon ruszył stamtąd na zachód. Z taką samą nadzieją musieli wyjeżdżać, zapakowani do więźniarek skazańcy, nieświadomi zbliżającego się gwałtownego kresu życia – lecz ich tam wysadzono, przewieziono do miejsca kaźni w więzieniu i zwalono do dołów w Piatichatkach. (…) Przed śmiercią musieli przeżyć i przeżyli bardzo ciężką, potwornie mroźną zimę 1939/1940. Wiosny już nie przeżyli. Była ostatnią w ich życiu”.

Bez Norymbergi II

Kiedy w kwietniu 1943 r. Niemcy obwieścili światu o odkryciu masowych grobów polskich oficerów w lasach koło miejscowości Katyń, a Moskwa wszystkiemu zaprzeczyła, zrzucając winę na „niemiecko-faszystowskich szubrawców”, w kościele na warszawskim Targówku, przysięgę odbierał oddział ochronny komórki wywiadu Armii Krajowej „Lombard”, do której należał Welzandt. Zaprzysiężeni pytali go: „Panie poruczniku, co pan myśli o tym s… syństwie katyńskim?” Odpowiadałem: „To prawda. Byłem w Starobielsku i nie mam żadnych wątpliwości”. A oni na to: „Ma pan rację. Mordowały s… syny razem, a teraz jeden drugiego sypie. Przyjdzie na nich kara boska. Obyśmy tylko dożyli!”.

Welzandt: „Zbrodnia, zadysponowana na najwyższym szczeblu, musiała być doskonała. Winni – naczelne władze ZSRR i podrzędni wykonawcy, nigdy nie zostali i nie będą osądzeni. Ostatni ze zbrodniarzy – Łazar Kaganowicz – zmarł w 1991 roku. Mimo tego, prawdy nie udało się pogrzebać”.
Mieczysław Welzandt, który doświadczył obu totalitaryzmów, napisał o procesie w Norymberdze: „Szczytny i nadrzędny /zdawałoby się/ cel został zrealizowany tylko w odniesieniu do zbrodniczego totalitaryzmu hitlerowskiego. Nie tknięto sojuszniczego z nim w pierwszych latach wojny totalitaryzmu stalinowskiego, ponieważ nie było aktu oskarżenia. Dla opinii światowej oznaczało to bezkarność”.

Koncert „Pomoc Lwowiakom” w Domu Dziennikarza w Warszawie

Już 8 kwietnia br. o godz. 18 rewelacyjny chór Allegrezza del Canto zaśpiewa dla nas i dla Lwowiaków.  Usłyszymy przejmujące utwory sakralne pochodzące z tradycji kościoła greko-katolickiego, ukraińskie piosenki  ludowe  i polskie pieśni poetyckie.  Poruszą nasze serca i przypomną o dramatycznej sytuacji ludności na Ukrainie, atakowanej  przez Rosjan.  Ci ludzie wymagają naszej pomocy, co w Polsce rozumiemy doskonale i pomagamy jak nikt inny.

Koncert odbędzie się w  siedzibie Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich przy ul. Foksal 3/5 w Warszawie. Będzie to koncert charytatywny,  podczas którego Fundacja Solidarności Dziennikarskiej zorganizuje zbiórkę pieniędzy do puszki dla Lwowiaków. Ich sytuacja jest trudna, do tej pory bardzo wielu z nich utrzymywało się dzięki polskim wycieczkom. Teraz z powodu pandemii i wojny  jest to niemożliwe.  Mimo to pomagają  uchodźcom, pracując w komitetach pomocy. Wspomóżmy ich, jak możemy. Wiem, że się na Was nie zawiedziemy.

Hanna Budzisz, wiceprezes Oddziału Warszawskiego SDP

 

 

O wojnie na Ukrainie i reakcjach świata pisze STEFAN TRUSZCZYŃSKI: Kwadratura koła

Koniec wojny nieuchronnie się zbliżał. Pierścień zacieśniał się wokół zbrodniarzy. Ale w Auschwitz coraz więcej ludzi gazowano i palono. Myślący i coraz bardziej przerażeni generałowie niemieccy chcieli pozbyć się Hitlera. Ale nie potrafili tego zrobić. By ukryć zbrodnie popędzono na zachód strzępy ludzkie z obozów koncentracyjnych dobijając padających po drodze. Ich kości nie uszanowane leżą nadal w ziemi przy drogach marszów śmierci. Sojusznicy zwyciężyli ale tysiącom zbrodniarzy się upiekło. W luksusie dożywali nawet 100 lat.

Dziś każdego dnia w piwnicach Mariupola ludzie umierają tysiącami z głodu i wyczerpania. Świat patrzy na zdjęcia malutkich dzieci, których matki nie wiedzą co robić. Ruski bandyta chce ich wywieźć w głąb Rosji. Tak jak kiedyś wywożono na Sybir naszych.

Najważniejszy dziś człowiek świata, najważniejszym zjednoczonym pod parasolem obronnym mówi nie lękajcie się, powtarza to co było już powiedziane. Siedzą w fotelach ładnie ubrani, żyjący w dobrobycie i klaszczą. Tak, jesteśmy razem silni i nie oddamy piędzi ziemi. Za miedzą giną pobratymcy. Ale my nie możemy dopuścić do wywołania wojny. Trzeciej, czwartej.

Słowa. Dużo słów pada w pustej przestrzeni. Tak jak poświęcono więźniów obozów koncentracyjnych, bo ważniejsze było dobicie bestii, tak dziś poświęca się zagładzanych.

Rozpaczliwie prosi o prawdziwą pomoc, woła do świata niewysoki, nieogolony mężczyzna, który zaskoczył odwagą. Tak jak i jego współobywatele skutecznością obrony.

Jeszcze żyją pod gruzami Mariupola tysiące ludzi. Czy to miejsce ma pozostać na wieki tylko jako symbol? Jak Warszawa, Hiroszima? Ci wszyscy eleganccy przywódcy będą potem latami mądrzyć się, pisać i celebrować. Uratowali świat przed światową wojną. Będą składać wieńce.

Siedzą na dziedzińcu spalonego, ale przecież odbudowanego Królewskiego Zamku i słuchają. Mówią o karze jaka ma spotkać zbrodniarza. Pertraktują. Nie chcą zamknąć nieba nad druzgotanym krajem. Wyliczają ileż to pieniędzy już dali.

Ilu jeszcze ludzi ma być wymordowanych. Odważni dziennikarze to wszystko pokazują. Świat nie chciał słuchać Karskiego i Zygielbojma. Bogaci Żydzi odwracali się od Żydów skazanych na zagładę. Francuskie fabryki produkowały dla Hitlera. Świat syty chciał i chce pozostać bezpieczny. Boi się, że rozjuszona bestia już się nie cofnie. Sprawca siedzi pod ziemią i narzuca swą wolę. Straszy bronią zagłady – atomem, parszywymi bombami. Chodorkowski, też były miliarder, który doświadczył zemsty gada – mówi, że tylko siłą można temu zapobiec. Słuchamy tego, ale nie słyszymy.

Naczelny ważnego polskiego periodyku mówi telewizji, że nie ma dowodów na zbrodnię smoleńską, że to w ogóle nie czas by Kaczyński o tym mówił. Wyśmiewa się polską propozycję. Kolumny tirów wiozą przez Białoruś towar, a „biznesmeni” zasilają i tak już miliardowe konta moskiewskie zarabiając na surowcach kopalnych. Oni są prywatni i nasze zagrożone państwo nie może nic z tym zrobić.

Gdy bandyta goni z nożem wołającego pomocy człowieka a inni stoją gapiąc się bezczynnie, dzwoniąc jedynie na policję i pogotowie do zakrwawionej ofiary – czy są jeszcze ludźmi, czy tylko tchórzami.

I jeszcze jedno. Czy aby powodem połączonym z wyrachowaniem, nie jest argument, że – choć zbrodnicza – Rosja jest zaporą przed chińskim zalewem. Przywódcy świata upodobniają się do śmiesznych francuskich prezydentów ostatnich lat – petainopodobnych (Petain – bohater I wojny światowej, a potem kolaborant Hitlera – ST). Jeden z nich człapie już tylko po mieszkaniu z obrożą karną, a kandydat na reelekcję uparcie dzwoni do Moskwy. Orban boi się powtórki Budapesztu. Merkel poszła precz osierocając swojego polskiego ulubieńca. Nikt jej już nie słucha. Jej następca ma tyle charyzmy co włosów na głowie i też przestępuje z nogi na nogę. Oni wszyscy się boją. I jeszcze mówią, że to polityka. Nie wiadomo tylko czy to znaczy mądrość, puste gadanie czy ślepotę?

Społeczeństwo naszego kraju już spisało się godnie, po ludzku. Tylko nieliczni zaprzańcy działają według zasady „im gorzej tym lepiej”.Rywalizację wewnętrzną chcą wygrać obcymi łapami.

Niestety, nie ma już Kilińskiego, Kościuszki, Traugutta. Owszem – prezydent, premier są aktywni. Dwa kroki naprzód, ale potem krok wstecz. Czy nasi wybrańcy nas obronią skoro nie potrafią dać rady bezczelnemu kłapaniu kłamstw przez tych, którzy jeszcze przed chwilą mizdrzyli się do Putina?

Guru prawicy odezwał się nieśmiało. Ale – choć oczywiście ma rację – nawet ta minimalna przecież, ale konkretna propozycja została zlekceważona. Odzywają się coraz głośniej i bez wstydu ci, którzy w ogóle już nie powinni się odzywać. Podnoszą w Brukseli łapy przeciwko Polsce. Niemieckie zasady w sądownictwie ich nie rażą, torpedują za to podobne w Polsce.

Jak można brać udział w szkodzeniu własnemu krajowi? Czy popycha do tego świadomość bezkarności towarzyszy.

Delikatna władza chce być wzorowo demokratyczna. Zapomina, że nienawiść zaślepia. Złe dobrem zwyciężaj. Piękne przesłanie. Tyle, że najpierw trzeba wygrać. Chwalą Polaków. Bo to nic nie kosztuje. Znowu jesteśmy przedmurzem. Ale chińskiego muru nie zbudowaliśmy. Pożyczone Patrioty nie wystarczą.

 

 

 

Protest CMWP SDP przeciwko skazaniu Lidii Kochanowicz Mańk za rzekome nieudzielenie informacji publicznej

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko skazaniu pani Lidii Kochanowicz Mańk, dyrektor finansowej Fundacji Lux Veritatis w procesie karnym za rzekome nieujawnienie informacji publicznej stowarzyszeniu Sieć Obywatelska Watchdog Polska i apeluje o jego uchylenie. 

Sąd Rejonowy Warszawa Wola skazał dyrektor finansową Fundacji Lux veritatis , nadawcy TV Trwam  na trzy miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok, 3 tys. zł grzywny oraz zobowiązał ją do udostępnienia informacji publicznej, o którą wnioskowało w/w stowarzyszenie. W 2016 roku skierowało ono subsydiarny akt oskarżenia przeciwko Ojcu dr. Tadeuszowi Rydzykowi CSsR, Ojcu Janowi Królowi CSsR oraz  Lidii Kochanowicz-Mańk, jako członkom zarządu Fundacji Lux Veritatis. 24 marca 2022 r. sąd uniewinnił o. Tadeusza Rydzyka i o. Jana Króla,  za winną uznał jedynie p. Lidię Kochanowicz Mańk.

W ocenie CMWP SDP kara ta jest nieuzasadniona i niewspółmiernie wysoka w stosunku do rzekomego przewinienia. Postępowanie karne w tej sprawie było pozbawione podstaw formalnych i merytorycznych, a wszystkie oskarżone osoby nie popełniły zarzucanego im czynu. W zakresie wymaganym prawem została udzielona odpowiedź stowarzyszeniu Watchdog, co potwierdziły wcześniejsze decyzje organów wymiaru sprawiedliwości  (prokuratury), które odmówiły wszczęcia postępowania w tej sprawie oraz umorzyły postępowanie. W tej sprawie w pierwszej i drugiej instancji wypowiedział się wcześniej także sąd administracyjny, który uznał odpowiedź udzieloną przez Fundację Lux Veritatis za prawidłową.

CMWP SDP  podkreśla także, iż  przyjęta przez Sieć Obywatelską Watchdog Polska główna podstawa prawna oskarżenia, tj. art. 23 Ustawy o dostępie do informacji publicznej, jest obecnie na wniosek Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego przedmiotem kontroli jej zgodności z Konstytucją RP  przez Trybunał Konstytucyjny. Obecnie ustawa nie określa precyzyjnie, co jest informacją publiczną i w jakim zakresie ma ona być udzielana. Postępowanie karne, jakim poddano założycieli Fundacji Lux Veritatis, pokazuje więc jednoznacznie, iż obecne przepisy łatwo mogą być wykorzystane przeciwko konstytucyjnym prawom i wolności człowieka. Wyrok budzi zdziwienie tym bardziej, że Sieć Obywatelska Watchdog Polska nie posiada statusu podmiotu pokrzywdzonego w tej sprawie, w związku z czym złożony przez nią subsydiarny akt oskarżenia w ocenie wielu prawników w ogóle nie powinien podlegać rozpoznaniu z uwagi na brak legitymacji do jego złożenia.

CMWP SDP zwraca tym uwagę na fakt, że nie powinno dokonywać się oceny prawnokarnej działalności p. Lidii Kochanowicz Mańk wyłącznie z punktu widzenia wersji przedstawionej przez oskarżenie, równocześnie abstrahując od realnej oceny działań oskarżyciela – stowarzyszenia Sieć Obywatelska Watchdog Polska, a także od szerszego kontekstu społecznego sprawy. Fundacja Lux Veritatis jest m.in. nadawcą TV Trwam, jedynej w Polsce katolickiej telewizji nadającej program w sposób naziemny. W ocenie CMWP atak medialny na kierownictwo fundacji – na Ojca dr. Tadeusza Rydzyka CSsR, Ojca Jana Króla CSsR i Panią Lidię Kochanowicz-Mańk oraz wytoczony im proces miał podważyć zaufanie opinii publicznej do nich i do prowadzonych przez nich medialnych przedsięwzięć. Warto dostrzec, iż stowarzyszenie, które w tak kontrowersyjny sposób zaatakowało katolickiego nadawcę, poprzez procedowanie tej sprawy uzyskało nieograniczony dostęp do przekazów w mediach z oczywistych powodów zainteresowanych opiniotwórczym medium , jakim jest TV Trwam i związane z nim równie znaczącego  na polskim rynku medialnym Radia Maryja. Nie bez znaczenia jest przy tym także charyzma i popularność oskarżonych osób, znanych powszechnie w Polsce w stopniu o wiele większym niż organizacja, która ich oskarżyła o rzekome nieudzielenie informacji publicznej. Proces i wyrok w tej sprawie zapewnił organizacji Watchdog Polska nieodpłatną kampanię reklamową i promocyjną, co przekłada się na popularność chociażby w czasie zabiegania o pieniądze podatników z tzw. 1 procenta, bo stowarzyszenie Watchdog jest organizacją pożytku publicznego. Miało więc ono w prowadzeniu tego procesu także swój konkretny wymierny finansowo interes. Nie bez znaczenia dla tej sprawy jest także sposób, w jakich stowarzyszenie informuje opinię publiczną o swoich finansach przekazując wyjątkowo szczątkowo informacje o znaczących sumach uzyskiwanych przez nie od podmiotów zagranicznych. Niektóre z nich działają na arenie międzynarodowej w kontrowersyjny sposób, usiłując wpływać na bieg spraw politycznych i gospodarczych w danym kraju, trudno więc w tej sprawie nie dostrzegać i tej zadziwiającej koincydencji – Watchdog Polska wymaga od innej organizacji  drobiazgowej informacji finansowej, podczas gdy swoje finanse ujawnia opinii publicznej w wyjątkowo ogólnikowy sposób.

Ze względu na udział w tej sprawie podmiotu medialnego CMWP SDP objęło tę sprawę monitoringiem i stoi na stanowisku, że wyrok ten narusza także międzynarodowe standardy wolności słowa i powinien zostać uchylony.

CMWP SDP zapewnia, iż w przypadku złożenia apelacji od wyroku udzieli wsparcia skazanej osobie i reprezentowanej przez nią instytucji.

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

Warszawa, 25 marca 2022 r.

Konkurs Dziennikarski im. Seweryna Pieniężnego – wydłużony termin zgłoszeń

Zarząd Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wydłużył do 31 marca 2022 r. termin nadsyłania prac na Konkurs Dziennikarski im. Seweryna Pieniężnego. Skierowany on jest do dziennikarzy i publicystów Warmii i Mazur, a także ludzi mediów z innych regionów, którzy w swojej twórczości podejmują tematykę warmińsko-mazurską.

Do konkursu można zgłosić teksty drukowane, materiały radiowe i telewizyjne oraz opublikowane w Internecie. Każdy uczestnik może zgłosić maksymalnie trzy prace, które zostały opublikowane od 1 stycznia do 31 grudnia 2021 roku.

W ramach Konkursu przewidziane są następujące nagrody: Nagroda Główna, Nagroda Wolności Słowa oraz Nagroda dla Młodego Dziennikarza (żurnaliści, którzy nie ukończyli 30. roku życia).

Kapituła Konkursu może przyznać także specjalne wyróżnienia za publikacje w następujących kategoriach:
dziennikarstwo prasowe/internetowe,
dziennikarstwo telewizyjne,
dziennikarstwo radiowe/podcast,
książka stworzona przez dziennikarza/dziennikarska książka gatunkowa (esej, dziennik, reportaż, autobiografia, książka publicystyczna itp.)

Zgłoszenia (kartę zgłoszenia oraz materiały) należy przesłać na adres e-mail: [email protected]

Regulamin konkursu można pobrać TUTAJ.

Kartę zgłoszeniową można pobrać TUTAJ.

 

Rosjanie zabili dziennikarza w Irpinie. Zginął 50-letni Amerykanin Brent Renaud z NYT

Rosja przekaracza kolejne granice okrucieństwa i gwałci wszelkie prawa człowieka. Od początku inwazji na Ukrainę moskiewscy żołdacy zabijają cywili, kobiety, dzieci, atakują szpitale, przedszkola. W niedzielę bandyci w mundurach sił zbrojnych Federacji Rosyskiej zamordowali z zimną krwią dziennikarza i filmowca, 50-letniego Amerykanina Brenta Renaud’a z New York Times. Zginął niedaleko stolicy Ukrainy Kijowa, w miejscowości Irpień.

Informacje o śmierci Renaud’a, jako jedne z pierwszych podały amerykańskie agencje i stacje telewizyjne. W studio FOX News prowadzący na chwilę zamilkli…

Renaud jest pierwszym zagranicznym dziennikarzem, który zginął po inwazji rosyjskiej na Ukrainę 24 lutego 2022 r.

Światowe media podały, że Renaud został zastrzelony przez rosyjskich żołnierzy w Irpinie w obwodzie kijowskim. Dwóch innych dziennikarzy zostało rannych i zabranych do szpitala. Wg. agencji prasowych z USA jeden z nich jest w ciężkim stanie. Drugi, kolumbijski fotoreporter Juan Arredondo, który jest pod opieką lekarzy, napisał później na Twitterze, że grupa dziennikarzy filmowała uchodźców na jednym z mostów w Irpinie.

Podczas filmowania grupy cywili, rosyjscy żołnierze zaczęli strzelać do dziennikarzy. Zabili Renauda.

 

Brent Anthony Renaud urodził się 13 października 1971 roku w Memphis na południu USA. Był  dziennikarzem, pisarzem, filmowcem, dokumentalistą i fotoreporterem. Renaud współpracował ze swoim bratem Craigiem przy produkcji filmów m.in. HBO i Vice News. Pracował m.in. dla New York Times.

 

Brent Renaud 1971 – 2022 

R.I.P.

W Domu Dziennikarza SDP w Kazimierzu Dolnym jest już 140 uchodźców. Wspólnie możemy im pomóc

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich pomaga uchodźcom z Ukrainy, w Domu Dziennikarza w Kazimierzu Dolnym przebywa już 140 osób, które uciekły przed okrucieństwem wojny. Będą one potrzebowały długofalowego wsparcia. SDP uruchomiło konto, na które każdy kto chce przyłączyć się do pomocy może wpłacać środki.  

SDP od początku rosyjskiej agresji na Ukrainie czynnie włączyło się w pomoc uchodźcom, udostępniając dom w Kazimierzu Dolnym. Do tej pory schronienie w nim znalazło 140 osób z Ukrainy. Największą grupę stanowią dzieci ewakuowane z domu dziecka w Mariupolu – 62 najmłodszych i ośmioro opiekunów (o ich przyjeździe pisaliśmy TUTAJ).

Pracownicy Domu Dziennikarza robią wszystko, aby zapewnić uchodźcom jak najlepsze warunki, mają oni zapewnione wyżywienie, dla dzieci urządzono sale do gier, zabaw, oglądania filmów.

– Część dzieci wymaga stałej opieki lekarskiej i psychologicznej to też staramy się zabezpieczyć – mówi dyrektor Domu Dziennikarza SDP w Kazimierzu Dolnym Dariusz Popławski.

Uchodźcy z Ukrainy będą potrzebowali długofalowego wsparcia, dlatego Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich uruchomiło specjalne konto, można na nie wpłacać środki przeznaczone na wsparcie uciekinierów wojennych, którzy znaleźli schronienie w Domu Dziennikarza SDP w Kazimierzu Dolnym. Wspólnie możemy zadbać o jak najlepszą pomoc dla tych, którzy musieli opuścić swój kraj dotknięty zbrodniczą agresją Rosji.

Numer konta „Pomoc SDP dla Ukrainy”:  88 1020 1097 0000 7102 0217 3680

Szczegóły dla płatności zagranicznych

1.       Nazwa banku: PKO Bank Polski, Oddział 9 w Warszawie;

2.       Adres: ul. Nowogrodzka 35/41. 00-950 Warszawa;

3.       BIC (SWIFT CODE): BPKOPLPWXXX;

4.       Numer NRB: 88 1020 1097 0000 7102 0217 3680;

5.       Numer IBAN : PL 88 1020 1097 0000 7102 0217 3680

 

 

KOMENTARZ HUBERTA BEKRYCHTA: Redaktorze Stankiewicz, też wyjdź – wstydu sobie oszczędź

Andrzej Stankiewicz nie jest już od dawna dziennikarzem, który „udaje obiektywnego”. Nie wiem, czy robi to specjalnie, czy nie umie udawać. To dobrze i źle. Dobrze, że nie ukrywa, źle, bo poszedł w bardzo złym kierunku. W sumie zamiast wyznawać jakiś polityczne poprawny „obiektywizm” dziennikarz ma być rzetelny! Tyle i tylko tyle. Nie ma prawa jednak wyrzucać nikogo ze studia za poglądy. A to zrobił A. Stankiewicz w Radiu Zet.

Dziennikarz ma być wyrazisty. Powiedzmy, że Stankiewicz jest, chociaż uważam, że ta jego statyczne zachowanie i nerwowe wyczekiwanie na jakąkolwiek wpadkę polityków koalicji rządowej przypomina postawę pelikana. Niby dostojnie wygląda, to jednak, kiedy osiągnie cel i coś złapie, jego wyraz dzioba zdradza po prostu zachłanność.

Ale to w świecie ptaków jest normalne. W dziennikarstwie nie można hiptnotyzować, a potem rzucać się na polityka, jak zimorodek na rybę. Gdzie tam jednak Stankiewiczowi do winnego zimorodka. Redaktór ów jest w roli zimorodka niezdarny, bardziej przypomina pijaną surykatkę.

I tak też było w niedzielę 6 marca 2022 r. w programie 7. Dzień Tygodnia w Radiu Zet, podczas którego z-ca red. nacz. Onetu Andrzej Stankiewicz wyrzucił z programu posła Solidarnej Polski (ZP) Janusza Kowalskiego.

Parlalmentarzysta napisał o tym na TT: „Zostałem wyproszony ze studia po sprostowaniu oczywistego kłamstwa red. Andrzeja Stankiewicza, że Tusk sądził się z Gazpromem. Pozew przeciwko Gazpromowi o ceny gazu został złożony w lutym 2016 r. przez PGNiG (,kiedy rządziła już ZP – red. sdp.pl) ” – podkreślił poseł Kowalski.

I chociaż to komentarz, oddam głos Stankiewiczowi, a właściwie, bo to nie on przecież pisze, komuś z Radia Zet, który na twitterowym profilu 7. Dnia Tygodnia napisał: „Stankiewicz: Niestety @JKowalski_posel nie jest w stanie porozmawiać o sytuacji na Ukrainie, bo wszędzie widzi Tuska, a nie Putina…” oraz: „Poseł Kowalski zapomniał ze studia notatek. Z takimi tezami przychodzi do programu @JKowalski_posel, żeby rozmawiać o ataku Putina na Ukrainę, ponad milionie uchodźców i zagrożeniach dla Polski”.

I na TT 7.Dnia Tygodnia Radia Zet pokazano te notatki…

I to jest skandal nawet bardziej gorszący od wyrzucenia z programu posła. To już po prostu działanie na szkodę państwa polskiego, rządu i… I właściciwie patetycznymi wyrażeniami mógłby tutaj zanudzać Państwa, jak Stankiewicz w swoich onetowych upławach. Ale nie chcę nudzić.

Zatem, Redaktorze Stankiewicz – kończ człowieku, wstydu sobie oszczędź! Nie obrażasz przecież ani posła ani Słuchaczy, Widzów, czy Internautów, obrażasz siebie. A przecież siebie kochasz – skończ gadać te głupoty. Kłócąc się na antenie z politykami nie przypominasz zimorodka atakującego z jakimś planem! Oszczędzę już Ci porównania z pijaną surykatką, ale Ty po prostu atakujesz, jak ten politk, którego bronisz (D.Tusk). Brzydko bronisz.

Hubert Bekrycht (6 marca 2022 r, godz.11.49)

HUBERT BEKRYCHT: Nie chodzi już tylko o Ukrainę i o nas, ale o katastrofę, która może zniszczyć Europę

Jeśli statek może utonąć, jakkolwiek smutno to brzmi, najpierw ratuje się kobiety i dzieci oraz osoby w podeszłym wieku. „Podczas wojny na Ukrainie Polska zachowuje się jak humanitarne supermocarstwo” – pisze wicenaczelny Spectatora Freddy Gray. „Część brytyjskich mediów jednak woli po prostu pisać o rasizmie, bo razem z ukraińskimi kobietami i dziećmi ze Wschodu do Polski próbują się przedostać głównie młodzi mężczyźni z Afryki i Bliskiego Wschodu, którzy jesienią zostali oszukani przez Moskwę oraz Mińsk i użyci do destabilizacji polsko-białoruskiej granicy” – podkreśla brytyjski dziennikarz.

Powoli, ale skutecznie opinia publiczna na świecie dowiaduje się, że kraje Europy środkowo-wschodniej nie są dzikimi państwami przyjętym do UE i NATO tylko dlatego, ża Zachód miał wyrzuty sumienia, bo po II wojnie światowej zostawił nas w sowieckich łapach.

Czy musiało dojść do kolejnej wojny, aby w Waszyngtonie, Paryżu, Londynie na to wpadli? Chciałbym odpowiedzieć, że nie. Chciałbym, ale nie mogę. Atrykuł Graya nie jest dla mnie żądną satysfakcją, ale stanowi symptom – moim zdaniem – nieodwracalnych zmian w mentalności Zachodu po bandyckiej inwacji Kremla na Ukrainę.

„Jeśli Putin naprawdę zamierza wypędzić najbiedniejszych migrantów świata na Ukrainę i sprawić, że Zachód będzie coraz bardziej szalał z powodu polityki tożsamości, to wydaje się, że plan już działa” – zwraca uwagę Gray.

„Polska zachowuje się jak humanitarne supermocarstwo” Freddy Gray – The Spectator

Dziennikarz zarzuca też brytyjskiej prasie, że wykorzystuje wojnę i kryzys do podsycania nastrojów antypolskich, o co zresztą chodzi rosyjskiemu dyktatorowi. Putin próbuje dzielić państwa UE i NATO destabilizując dezinformacją.

Nie możemy naiwnie przypuszczać, że wszystko kręci się wokół Polski. A niektórzy u nas tak mają. I nie tylko u nas, ale to żadna pociecha. Na Boga, ludzie, przecież tragedia jest tam, na Ukrainie,  nie u nas, czy na Zachodzie. Jeszcze. Otrząśnijcie się z tego amoku! Nawet zachodnie media, powoli zacynają to rozumieć. Teraz nie chodzi już tylko o Ukrainę, o nas, o państwa naszej części Europy, ale o katastrofę, która może zmieść z powierchni ziemi Stary Kontynent i znaczną część świata! Warto się zastanowić Koleżanko i  Kolego Redaktorzy, co piszecie i jak to robicie. I choć Spectator nie jest z mojej bajki, uczmy się wszyscy od Graya!

Hubert Bekrycht

O rosyjsko-białoruskiej inwazji na Ukrainie, bezinteresownej pomocy Polaków dla walczącego z Moskwą kraju i kryzysie uchodźczym na ukraińsko-polskiej granicy napisał zastępca redaktora naczelnego The Spectator Freddy Gray – link w felietonie.

(Skróty i tłumaczenia – od autora)

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich pomaga uchodźcom wojennym

Dom Dziennikarza SDP w Kazimierzu Dolnym przyjął już pierwsze grupy uchodźców z Ukrainy. Niebawem dołączą do nich kolejne osoby uciekające przed okrucieństwem wojny.

Pracownicy Domu Dziennikarza SDP w Kazimierzu Dolnym już kilka dni temu przygotowali obiekt na przyjęcie uchodźców, urządzili m.in. sale dedykowane specjalnie dzieciom, aby w bezpiecznych warunkach mogły one choć na chwilę zapomnieć o wojennej traumie. W czwartek dotarły pierwsze grupy z Ukrainy – 12-osobowa ewakuowana z ośrodka dla głuchoniemych oraz dwie rodziny: 11- i 5-osobowa.

– Czekamy jeszcze na 62-osobową grupę z Domu Dziecka, która ma przybyć w najbliższym czasie – informuje Dariusz Popławski, dyrektor Domu Dziennikarza SDP w Kazimierzu Dolnym.

Uchodźcy z Ukrainy znajdą w Domu Dziennikarza bezpieczne schronienie, otrzymają wyżywienie i rzeczy potrzebne do codziennego funkcjonowania. – Bardzo często osoby te mają tylko to w czym przyjechały, staramy się zorganizować dla nich jak najlepszą pomoc – dodaje Dariusz Popławski.

Obiekt Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Kazimierzu Dolnym jest otwarty na dalsze wspieranie uchodźców wojennych z Ukrainy. – Zabezpieczyliśmy też miejsca dla ukraińskich dziennikarzy, jeżeli będą potrzebowali naszej pomocy – mówi Jolanta Hajdasz, wiceprezes SDP.

opr. jka