Na prośbę organizatorów przekazujemy informację o konferencji w Trybunale Konstytucyjnym zorganizowanej w związku z jubileuszem 1000 lecia koronacji Bolesława Chrobrego na króla Polski. Odbędzie się ona 8 maja, ma charakter otwarty, nie tylko dla dziennikarzy, będzie też transmitowana online. Szczegóły poniżej
Władza sądownicza Rzeczypospolitej Polskiej i orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w perspektywie tysiąclecia Korony Państwa Polskiego to tytuł konferencji naukowej, jak odbędzie się w czwartek 8 maja 2025 r. w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego przy al. Jana Chrystiana Szucha 12a w Warszawie. Rozpocznie ją Bogdan Święczkowski, Sędzia, Prezes Trybunału Konstytucyjnego.
Konferencja ma charakter otwarty, dziennikarze i osoby, które będą chciały w niej uczestniczyć w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego powinny jedynie zgłosić się mailem na adres: [email protected], wskazując: imię, nazwisko i zawodową afiliację. Konferencja będzie też transmitowana on line (link będzie podany na stronie sdp.pl w dniu konferencji) .
Osobą odpowiedzialną w TK za kontakty z dziennikarzami jest Weronika Ścibor, [email protected], tel. 514 987 014.
Tematyka konferencji jest szeroka – od „Drogi Bolesława Chrobrego do korony królewskiej„, przez „Rolę chrześcijaństwa i pamięci historycznej w procesie ratowania polskiej tożsamości w okresie PRL” po „Mit prymatu prawa europejskiego przed konstytucjami państw członkowskich w orzecznictwie europejskich sądów konstytucyjnych” i „Zamach stanu w polskim prawie karnym”.
3 maja to, poza Świętem Konstytucji z 1791 roku, to także święto niezależności mediów. Niestety, w Polsce już po raz drugi – od grudnia 2023 roku – święto bardzo smutne. Sytuacja polskich mediów jest bardzo zła. Od bezprawnego przejęcia przez rząd mediów publicznych i nielegalnego ustanowienia marionetkowych władz TVP, PR i PAP, przez półtora roku media koalicji 13 grudnia notują spadki. Na dodatek rząd Tuska niszczy media konserwatywne. 9 kwietnia br. próbowano sądownie (sic!) odebrać koncesje TV Republika i wPolsce24. Władza stosuje również systematycznie represje na innych mediach konserwatywnych.
Światowy Dzień Wolności Prasy ustanowiony został dzięki Konferencji Generalnej UNESCO. Obchodzi się go 3 maja, o czym mówi rezolucja 48/432 Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Święto – jak podkreśla ONZ – ma przypominać o tym, że bez wolności prasy trudno o prawidłowe funkcjonowanie społeczeństwa.
Światowy Dzień Wolności Prasy ma także upamiętniać „Deklarację z Windhoek”, która gwarantuje niezależność prasy afrykańskiej.
Organizacja Narodów Zjednoczonych od dwóch lat stara sie nie zauważać poważnych problemów w polskich mediach. SDP wielokrotnie protestowało przeciwko bezprawnym działaniom rządu wobec mediów. Kolejne etapy naszego protestu przed nami. Bo wloność słowa i walka z cenzurą jest w DNA naszego Stowarzyszenia.
15 kwietnia b.r. Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP złożyła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa pobicia dziennikarza w okolicznościach wskazujących na zamiar sprawców tłumienia krytyki prasowej. Chodzi o poturbowanie red. Janusza Życzkowskiego, reportera TV Republika i członka Zarządu Głównego SDP podczas wiecu wyborczego Rafała Trzaskowskiego w Wieluniu.
W ocenie CMWP SDP powyższy czyn miał na celu uniemożliwienie pokrzywdzonemu zadania pytań kandydatowi na Prezydenta RP oraz zastraszenie, aby zniechęcić go do działania jako dziennikarza. Takie potraktowanie dziennikarza stanowi w tym przypadku również utrudnianie i tłumienie krytyki prasowej, tj. czyn przestępny z art. 44 ust. 1 ustawy – Prawo prasowe. Niezależnie od powyższego, miało miejsce zniszczenie mienia dziennikarza (art. 288 § 1 k.k.).
10 kwietnia 2025 roku, podczas wiecu wyborczego zorganizowanego przez sztab kandydata na prezydenta RP p. Rafała Trzaskowskiego w Wieluniu, red. Janusz Życzkowski – dziennikarz TV Republika oraz członek Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, został poturbowany. Popchnięto go, uderzono oraz zniszczono jego sprzęt – okulary i kamerę reporterską. Pokrzywdzony został przewieziony do szpitala, gdzie lekarz sądowy stwierdził powstanie obrażeń ciała na okres powyżej 7 dni oraz konieczność zastosowania kołnierza ortopedycznego z uwagi na uraz kręgosłupa. Pokrzywdzony nadal odczuwa silne dolegliwości bólowe i jest zmuszony przyjmować leki.
Mając powyższe na uwadze, wystąpił zbieg przestępstw. Art. 157 § 1 k.k. penalizuje użycie przemocy skutkującej uszczerbkiem na zdrowiu trwającym powyżej 7 dni. W niniejszej sprawie dokumentacja medyczna (orzeczenie lekarza sądowego) nie budzi wątpliwości co do długotrwałości obrażeń. Jednocześnie, opisane wyżej okoliczności zdarzenia wskazują, iż pobicie dziennikarza stanowiło w tym przypadku również utrudnianie
i tłumienie krytyki prasowej, tj. czyn przestępny z art. 44 ust. 1 ustawy – Prawo prasowe. Niezależnie od powyższego, miało miejsce zniszczenie mienia dziennikarza (art. 288 § 1 k.k.). Czyny te zostały popełnione w zamiarze bezpośrednim.
Art. 54 ust. 1 Konstytucji RP zapewnia wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Każda ingerencja, która ogranicza możliwość wykonywania przez dziennikarzy ich funkcji informacyjnej, jest naruszeniem konstytucyjnych praw obywatelskich. Działania sprawców godzą bezpośrednio w osobę dziennikarza, ale także w konstytucyjne fundamenty wolnego społeczeństwa, osłabiając mechanizm kontroli jaki realizują media. Agresja wobec dziennikarzy prowadzi do tzw. efektu mrożącego. Ataki fizyczne, obok szkód materialnych i zdrowotnych, wywołują bowiem u dziennikarzy strach przed podejmowaniem krytycznych interwencji, co w konsekwencji powoduje autocenzurę oraz obniżenie jakości debaty publicznej. W rezultacie taki stan rzeczy niszczy kontrolę społeczną, co jest jednym z podstawowych założeń funkcjonowania demokratycznego państwa prawa.
Na podstawie art. 304 § 1 k.p.k. Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich składa zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa pobicia dziennikarza i spowodowania obrażeń jego ciała na okres powyżej 7 dni, w okolicznościach wskazujących na zamiar sprawców tłumienia krytyki prasowej. Mając powyższe na uwadze, CMWP SDP wnosi o podjęcie i prowadzenie postępowania karnego w sprawie, w tym zabezpieczenie niezbędnego materiału dowodowego oraz ustalenie sprawców czynów przestępnych.
– przeszkadzaniu w wykonywaniu obowiązków dziennikarskich;
– stosowaniu siły w życiu publicznym;
– niszczeniu narzędzi pracy.
Rafał Trzaskowski, jego najbliżsi współpracownicy i ochrona po raz kolejny przekroczyli granice prawa, wyborczej rywalizacji i kultury osobistej. Kolejne dni kampanii prezydenckiej pokazują brutalność ludzi ubiegających się o najwyższy urząd w Polsce.
Nie ma naszej zgody na lekceważenie polskich obywateli, polskich wyborców, polskich dziennikarzy.
Nie ma zgody na stosowanie przemocy.
Nie ma zgody na stosowanie kłamstw i fałszerstw w życiu publicznym.
Członkowie Dolnośląskiego Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich
Wrocław 11.04.2025 r.
*Reporter TV Republika Janusz Życzkowski jest członkiem Zarządu Głównego SDP oraz prezesem Zarządu Dolnośląskiego Oddziału SDP.
Redaktor Bartosz Garczyński, były dziennikarz Radia Poznań został zwolniony z pracy bezprawnie – orzekł Sąd Rejonowy w Poznaniu i nakazał likwidatorowi przywrócenie dziennikarza do pracy. „Nie można zwalniać dziennikarza za jego poglądy” – powiedziała Aleksandra Bernatowicz, sędzia Sądu Rejonowego Poznań Grunwald-Jeżyce uzasadniając decyzję sądu. Dziennikarz ma wsparcie CMWP SDP, obserwatorem procesu był red. Tadeusz Owczarzak-Gran.
Red. Bartosz Garczyński został zwolniony z pracy w poznańskiej rozgłośni Polskiego Radia w konsekwencji postawienia przez rząd mediów publicznych w stan rzekomej „likwidacji” mediów publicznych. 8 kwietnia b.r. Sąd Rejonowy Poznań Grunwald – Jeżyce ogłosił w tej sprawie postanowienie. Decyzją poznańskiego sądu Bartosz Garczyński ma zostać przywrócony do pracy w Radiu Poznań. Sędzia Sądu Rejonowego Aleksandra Bernatowicz nie podzieliła zdania likwidatora Piotra Michalaka, który twierdził że zwolnienie odbyło się w sposób właściwy. Sędzia potwierdziła, że „nie można zwalniać dziennikarza za jego poglądy”. „To zwycięstwo dedykuję wszystkim niezależnym dziennikarzom zwolnionym z pracy przez polityków i ich likwidatorów” – mówił Bartosz Garczyński obecnie redaktor naczelny portalu Odpowiedzialny Poznań – odpowiedzialnypoznan.pl – o tematykyce miejsko-edukacyjnej.
Bartosz Garczyński przez wiele lat był związany z nieistniejącym obecnie wydawnictwem Ditro Communication, wydającym przewodnik turystyczny The Visitor. W 2020 roku rozpoczął pracę w Radiu Poznań, gdzie był reporterem. Był także autorem audycji geopolitycznej Magazyn Zachodni oraz audycji heavymetalowej Muzyczna Petarda. Po zmianie kierownictwa Radia Poznań w styczniu 2024 roku jego programy zostały usunięte z anteny a on sam został zwolniony z pracy m.in. za „nieprzewidywalne wypowiedzi na antenie”. W toku sprawy ani likwidator Piotr Michalak, ani jego pełnomocnik Krzysztof Sadowski, nie byli jednak w stanie wskazać żadnego przykładu takich wypowiedzi.
Zarzutem podnoszonym przez likwidatora i pełnomocnika było także wcześniejsze zaangażowanie dziennikarza w ruch Kukiz 15. Sąd uznał jednak, że argumentacja obecnych władz likwidacyjnych radia była niewłaściwa. Sąd podkreślił, że niedopuszczalne jest zwalnianie dziennikarza w sytuacji, w której nikt nie miał zastrzeżeń do wykonywanych przez niego obowiązków. Podczas ogłaszania wyroku na sali nie było przedstawicieli Radia Poznań w likwidacji. W imieniu Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich sprawę monitorował były dziennikarz TVP 3 Poznań Tadeusz Owczarzak-Gran. Wyrok sądu nie jest prawomocny.
Przyznane odszkodowanie za niezgodne z prawem wypowiedzenie umowy o pracę wraz z odsetkami z wymogiem natychmiastowej wykonalności oraz oddalenie powództwa o przywrócenie do pracy. Taki wyrok usłyszeli dwaj dziennikarze: Łukasz Brodzik i Marek Poniedziałek, w Sądzie Pracy w Zielonej Górze, w piątek 28. marca 2025 roku. Sprawa jest objęta monitoringiem CMWP SDP, obserwatorem procesu jest red. Aleksandra Tabaczyńska.
27 marca 2025 roku, przed Sądem Pracy w Zielonej Górze, odbyła się druga rozprawa w procesie z powództwa trzech dziennikarzy zwolnionych z pracy w Regionalnej Rozgłośni Polskiego Radia – Radia Zachód. Sędzia SR Lidia Iwanowska na poprzedniej rozprawie w listopadzie 2024 r. połączyła trzy sprawy w jeden proces i tak 27 marca stawili się: red. Daniel Sawicki, red. Marek Poniedziałek oraz red. Łukasz Brodzik wraz z pełnomocnikami, a także likwidator Radia Zachód Michał Iwanowski z pełnomocnikiem. Proces został objęty monitoringiem CMWP SDP, którego obserwatorem jest Aleksandra Tabaczyńska.
Na pytanie sędzi, czy są szanse na ugodę, red. Sawicki, potwierdził, że jest gotów zawrzeć porozumienie z likwidatorem. Została zarządzona krótka przerwa, po której zawarto ugodę. Daniel Sawicki, wycofał powództwo, otrzymał odszkodowanie oraz wzajemne zniesienie kosztów, a sąd umorzył postępowanie wobec dziennikarza przeciwko Radiu Zachód.
Dziennikarze Marek Poniedziałek i Łukasz Brodzik nie zgodzili się na ugodę. 26 stycznia 2024 r. pracodawca – Polskie Radio – Regionalna Rozgłośnia w Zielonej Górze „Radio Zachód” S.A. rozwiązało z nimi umowę o pracę z zachowaniem okresu wypowiedzenia. Od tej decyzji zostało wniesione odwołanie do sądu pracy, wnosząc o uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne względnie o przywrócenie do pracy i żądając zabezpieczenia powództwa poprzez nakazanie pozwanemu dalszego zatrudniania powoda do czasu prawomocnego zakończenia postępowania.
W wypowiedzeniu likwidator zarzucał dziennikarzom nienależyte wykonywanie obowiązków pracowniczych. Powoływał się na wymóg bezstronności, wyważenia i niezależności twierdząc, iż Marek Poniedziałek i Łukasz Brodzik tych standardów mieli nie zachowywać, a nawet je łamać. Jednakże w treści wypowiedzenia zarzut ten został ujęty ogólnikowo i nie poparty żadnymi przykładami. W związku z tym obaj dziennikarze wskazywali, że nie mają wiedzy dlaczego zostali zwolnieni z pracy, gdyż w wypowiedzeniu spółka zawarła swoją opinię na temat ich pracy, zamiast wskazać rzeczywistą i udokumentowaną przyczynę.
Ustne uzasadnienie wyroku
Sędzia Lidia Iwanowska uzasadniając wyrok, powołała się na wnikliwe i dogłębne rozpoznanie sprawy. Sąd uznał i ustalił, że na mocy uchwał, które zapadły pod koniec grudnia 2023 roku, likwidacja została wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego, podobnie jak 17 oddziałów regionalnych Polskiego Radia. Likwidator Michał Iwanowski został prawomocnie wpisany postanowieniem Sądu Rejestrowego w dniu 29 listopada 2024 roku. Tym samym według sądu, likwidacja spółki jest stanem obiektywnym, i Sąd Pracy nie może w żaden sposób zaprzeczać takiemu stanowi rzeczy, gdyż likwidacja jest formalnie wpisana, zaistniała i trwa. Wynika to z odpisu z rejestru.
Sądowi z urzędu znane są okoliczności, że uchwały o postawieniu w stan likwidacji spółki z udziałem skarbu państwa, zostały zaskarżone przez Radę Nadzorczą Polskiego Radia Oddział w Kielcach. Został tam wydany prawomocny wyrok, że uchwały te są prawidłowe i ważne. W związku z tym sąd uznał, że spółka jest w likwidacji i ona trwa. W ocenie sądu niezasadny jest zarzut, że taka spółka nie może być zlikwidowana z uwagi na treść artykułu 64 Ustawy o Radiofonii i Telewizji. Wypowiedział się na ten temat Sąd Okręgowy w Kielcach jednoznacznie wskazując, że taka spółka może być zlikwidowana lub ulec przekształceniu czy zmianie w inne podmioty.
Biorąc pod uwagę to, że Sąd Pracy musiał uznać obiektywną okoliczność likwidacji, oraz że obaj dziennikarze są pracownikami podlegającymi szczególnej ochronie, sąd mógł nie uwzględnić przywrócenia obu dziennikarzy do pracy i w to miejsce zasądził odszkodowanie. Sąd przyznał, że oświadczenie likwidatora o wypowiedzeniu nie zawiera kryterium doboru pracowników do zwolnienia i jest wadliwe. Zebrany w sprawie materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje, że likwidator 26. 01. 2024 roku, nie wskazał żadnego takiego kryterium co przesądza o wadliwości wypowiedzenia.
Sąd zbadał także drugą przyczynę zwolnienia. Mianowicie naruszenia art. 21 ustawy o radiofonii i telewizji, którą uznał za niekonkretną gdyż nie zawierała ona żadnych przykładów naruszeń przy prowadzeniu przez dziennikarzy audycji. Likwidator nie może dopiero na etapie postępowania przywoływać takich przykładów. Sąd uznał również za niecelowe przywrócenie Łukasza Brodzika i Marka Poniedziałka do pracy. Decyzję tę podjął ze względu na specyfikę zawodu oraz sytuację likwidatora, który realizuje i ma do tego prawo, określoną linię programową, ponadto jest to praca zespołowa w grupie pracowniczej. W to miejsce zasądził pełne odszkodowanie.
Tak więc w przypadku obu zwolnionych Sąd przyznał im wielotysięczne odszkodowania, z czego część z rygorem natychmiastowej zapłaty.
Co ważne, w obu sprawach Sąd oddalił jednak ich żądanie przywrócenia do pracy, uznając je za niecelowe, szczególnie w sytuacji formalnej likwidacji spółki. Wyrok nie jest prawomocny.
W Sądzie Okręgowym w Warszawie 31 stycznia 2025 r. miało dojść do ogłoszenia wyroku w sprawie z powództwa Donalda Tuska przeciwko Tomaszowi Sakiewiczowi oraz Niezależnemu Wydawnictwu Polskiemu. Wyrok został odroczony do 19 lutego. Ma to związek z pismem amicus curiae przygotowanym przez Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, które – jak się okazuje – może mieć wpływ na ostateczne rozstrzygnięcie. Obserwatorem procesu w imieniu CMWP SDP jest red. Anna Maria Szczepaniak.
Sprawa dotyczy okładki GP z 20 lipca 2022 r., na której przewodniczący Platformy Obywatelskiej ma zaciśniętą pięść, a całość jest opatrzona napisem Gott mit uns. Na dole strony znajduje się dopisek: Słowa Donalda Tuska: „Wierzysz w Boga, nie głosujesz na PiS” to odpowiednik pruskiego „Gott mit uns”, obecnego na klamrach niemieckich pasów. Padły, gdy polski rząd wspiera Ukrainę w walce pod innym starym hasłem: „W imię Boga za wolność naszą i waszą”. Patriarcha Cyryl i Tusk głoszą, że najwyższe dobro nie jest po stronie tych, co niosą sztandar wolności, ale po stronie tyranii. Przewodniczący Platformy Obywatelskiej zarzuca redaktorowi naczelnemu „Gazety Polskiej” naruszenie dóbr osobistych, domaga się od niego publikacji wielokrotnych przeprosin na łamach mediów tradycyjnych i społecznościowych oraz po 100 tysięcy złotych odszkodowania zarówno od red. Sakiewicza, jak i pozwanego wydawnictwa z powodu okładki tygodnika . Sprawa jest objęta monitoringiem CMWP SDP.
Trudno sobie wyobrazić większą staranność przy tworzeniu okładki zwiastującej znajdujący się wewnątrz czasopisma artykuł, który odnosi się do kontrowersyjnych słów powoda Donalda Tuska o tym, iż „jeśli ktoś wierzy w Boga, to nie głosuje na PiS”. Karanie Redakcji i dziennikarzy za rutynowe wykonanie przez nich swoich obowiązków staje się w tym wypadku szykaną, która godzi w niezależność dziennikarską. W oczywisty sposób narusza to zasadę wolności słowa demokratycznego państwa, gdyż jej podstawą jest prawo dziennikarzy do swobodnego komentowania wszelkich zdarzeń w życiu publicznym – to fragment opinii amicus curie CMWP SDP, jaka została przesłana do Sądu Okręgowego w Warszawie
Pełnomocnik przewodniczącego PO adwokat Maciej Ślusarek, wskazuje, iż – nawet jeśli polityk powinien wykazywać się „grubszą skórą” i tolerować ostrzejszą krytykę – zestawianie Tuska z Adolfem Hitlerem zdecydowanie wykracza poza dopuszczalne normy satyry: „My twierdzimy, że są również granice satyry i tą granicą nieprzekraczalną jest przypisywanie komuś czy porównywanie i zestawianie z postacią, która chyba dokonała największych zbrodni w nowożytnych czasach. (…) Nawet politycy mają prawo do poczucia godności i dobrego imienia i przypisanie im i zestawienie z postacią Hitlera przez – dosyć zresztą nieudolną – graficzną manipulację wydaje się zasadniczym przekroczeniem tej granicy wolności debaty”. W ocenie mec. Ślusarka mamy tu do czynienia z mową nienawiści, której szkodliwe skutki dotykają nas wszystkich: „Ta sprawa ma też istotny charakter dla postawienia pewnej tamy mowie nienawiści w całej przestrzeni publicznej (…). Wydaje mi się, że ona istotna jest nie tylko dla polityków, ale przede wszystkim dla nas – obywateli”. Pełnomocnik Tuska obawia się, że niczym nieskrępowana wolność wypowiedzi może stanowić bardzo poważne zagrożenie: „Ta nieograniczona wolność może prowadzić do rozpowszechniania hejtu, mowy nienawiści i konsekwencje tego będą dramatyczne”.
Zupełnie inaczej na całą sprawę patrzy strona pozwana, reprezentowana przez adwokata Sławomira Sawickiego. W jego ocenie celem okładki nie było obrażanie kogokolwiek, lecz zastosowanie karykatury do zilustrowania kontrowersyjnej – zdaniem redakcji Gazety Polskiej – wypowiedzi Donalda Tuska: „Mieliśmy do czynienia z karykaturą, z satyrą, która jest dozwolona przez prawo prasowe” – uważa mec. Sawicki. Pełnomocnik red. Sakiewicza jest zdania, iż w debacie publicznej powinna obowiązywać szeroka ochrona wolności słowa, w tym prawa do ostrej krytyki i satyry politycznej.
Podczas mowy końcowej na sali rozpraw reprezentant strony pozwanej zwrócił uwagę na dysproporcję między wytoczonym przez Donalda Tuska pozwem a jego reakcją – a właściwie brakiem reakcji – na inne, mocne wypowiedzi pojawiające się w życiu publicznym: „Powód ma pretensje o publikację satyryczną, karykaturalną. Natomiast jakoś nie ma przynajmniej większych pretensji do wypowiedzi swojego ministra, pani Nowackiej, której wolę nie przytaczać. Wszyscy ją przecież tu znamy”. Chodzi o przemówienie minister edukacji narodowej sprzed paru dni podczas międzynarodowej konferencji w Krakowie zorganizowanej w 80. rocznicę wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau, na której wygłosiła zdanie: „Na terenie okupowanym przez Niemcy polscy naziści zbudowali obozy, które były obozami pracy, a potem stały się obozami masowej zagłady”. Słowa te poruszyły całą przestrzeń polityczno-medialną w Polsce. Premier Tusk stanął wówczas w obronie min. Nowackiej, mówiąc: „Nie będę wyciągał jakichś dramatycznych konsekwencji z powodu przejęzyczenia”.
Pełnomocnik red. Sakiewicza w mowie końcowej odwołał się także do deklaracji właścicieli największych platform internetowych dotyczących poluzowania cenzury i większej swobodzie w wyrażaniu opinii: „Chciałbym jeszcze powiedzieć, że na świecie wiele się zmieniło. Już nie tylko portal X poszedł w kierunku wolności słowa, ale także portal Meta, szeroko nam znany Facebook, Instagram. Pan Zuckerberg, pan Bezos opowiedzieli się za wolnością słowa, za brakiem cenzury. I sądzę, Wysoki Sądzie, że na tej sali powinno się także pójść za tym tropem”. Mec. Sawicki argumentował przy tym, że debata publiczna i krytyka – a w tym także satyra – wobec osób sprawujących władzę stanowią fundament wolnego społeczeństwa, a ewentualne ograniczenia powinny dotyczyć wyłącznie skrajnych, ewidentnie bezprawnych przypadków.
Jak wynika z informacji przekazanych przez uczestników procesu, powodem kolejnego odroczenia ogłoszenia wyroku jest m.in. chęć szczegółowego odniesienia się przez sąd do dokumentu przygotowanego w formule amicus curiae przez Centrum Monitoringu Wolności Prasy. Choć – w opinii mec. Ślusarka – w świetle przepisów postępowania cywilnego pismo takie nie ma charakteru wiążącego, może jednak pomóc w rozstrzygnięciu istotnych wątków dotyczących wolności słowa. Z kolei mec. Sawicki uważa, że stanowisko CMWP SDP może okazać się ważnym argumentem dla szerokiego zakresu dopuszczalnej krytyki medialnej. Sprawa Donalda Tuska przeciwko Tomaszowi Sakiewiczowi i Niezależnemu Wydawnictwu Polskiemu ma zasadnicze znaczenie z punktu widzenia wolności słowa oraz praw i obowiązków dziennikarzy w relacjonowaniu i komentowaniu działalności osób pełniących funkcje publiczne. Wyrok, który sąd wyda w tej sprawie, może mieć istotny wpływ na kształt granic dopuszczalnej krytyki prasowej w Polsce – powiedział mec. Sławomir Sawicki.
Ogłoszenie wyroku w tej sprawie zapowiedziano na 19 lutego.
Prezes TV Republika, redaktor naczelny Gazety Polskiej i Gazety Polskiej Codziennie Tomasz Sakiewicz zapowiedział zdecydowaną walkę z atakami wymierzonymi w niezależne media. „Przygotowujemy listę organizacji i firm zaangażowanych w łamanie wolności słowa w Polsce” – napisał na X Sakiewicz.
To odpowiedź na słowa Jerzego Owsiaka o zerwaniu współpracy WOŚP z firmami, które zamieszczają reklamy w TV Republika. „Występujemy przeciwko Owsiakowi z kolejnym pozwem o czyn nieuczciwej konkurencji. Na podstawie absurdalnego kłamstwa chce zastraszać reklamodawców. Każda realna szkoda zostanie pokryta z kieszeni tego kłamcy” – podkreślił Sakiewicz.
Jerzy Owsiak ogłosił, że jego fundacja nie będzie współpracować z firmami, które bedą się promować i zamieszczać reklamy w na antenie TV Republika. Lider WOŚP powiedział, że to stacja „antyonkologiczna, antyhematologiczna, antyludzka momentami”.
Szef Republiki zapowiedział też zdecydowane działania wobec innych instytucji szkodzących niezależności mediów w Polsce. „Przygotowujemy listę organizacji i firm zaangażowanych w łamanie wolności słowa w Polsce. Liczę, że w niedługim czasie będą objęci takimi samymi sankcjami jak te, które angażują się w złe rzeczy w państwach bandyckich” – zapowiedział Tomasz Sakiewicz.
Serię debat jubileuszowych roku 2025 w Archidiecezji Gdańskiej rozpoczęło spotkanie z dziennikarzami i przewodnikami. „Prawda to podstawowe kryterium rzetelności w mediach, dziennikarz musi do niej dążyć i ją przedstawiać. Wielu z nas traktuje swój zawód jak powołanie, więc staramy się zawsze być wierni prawdzie” – mówiła prezes SDP Jolanta Hajdasz. Spotkanie odbyło się 26 stycznia a jego inicjatorami byli biskup Piotr Przyborek i ks. Mateusz Tarczyński, redaktor naczelny gdańskiej redakcji tygodnika Gość Niedzielny.
Okazją do spotkania był trwający w kościele katolickim Rok Jubileuszowy 2025 oraz 100. rocznica powstania Archidiecezji Gdańskiej. Termin też nie był przypadkowy – zbiegał się z obchodzonym 24 stycznia Światowym Dniem Środków Społecznego Przekazu. Przed dyskusją w Archikatedrze w Oliwie została odprawiona uroczysta Msza św. pod przewodnictwem ks. bp Piotra Przyborka, biskupa pomocniczego archikatedry gdańskiej, a po niej w Auli Jana Pawła II odbyła się debata pod hasłem „Pielgrzymi nadziei”.
Słowo – nieść dobrą nowinę
W swojej homilii biskup Piotr Przyborek, nawiązując do słów Ewangelii o niesieniu Dobrej Nowiny, zastanawiał się nad znaczeniem „słowa”, mówił o tym, jak jest ważne uświadomienie sobie tego, co chce się przekazać wypowiadając dane słowa. Ks. dr Adam Jeszka, konsultor Rady ds. Turystyki i Pielgrzymek KEP wyjaśniał znaczenie znaków pielgrzymich i omówił dynamiczny rozwój i stale rosnąca popularność szlaków św. Jakuba w Europie.
„Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana”. Biskup Piotr Przyborek podkreślił, że ten fragment Ewangelii czytany w tę konkretną niedzielę w kościołach ukazuje, jak wielką moc ma słowo.
Dwóch ministrantów
„Słowem można człowieka zniszczyć albo go dźwignąć” – powiedział biskup. Przypomniał dwa zdarzenia sprzed wielu lat, kiedy to dwóm różnym ministrantom w dwóch różnych krajach upadła ampułka i roztrzaskała się. Jeden z nich usłyszał od kapłana słowa nagany: „idź stąd i więcej nie wracaj”, a do drugi został potraktowany z wielką wyrozumiałością.
Pierwszy chłopiec to Josef Bros Tito, późniejszy dyktator komunistycznej Jugosławii, który tak silnie przeżył owe zdarzenie, że odszedł i nigdy już nie wrócił do Kościoła, a po latach stał się dyktatorem narodów bałkańskich. Ten drugi ministrant to późniejszy kardynał Fulton Sheen, który w tej opisywanej sytuacji usłyszał słowa :„ty zajmiesz kiedyś moje miejsce”. Ten chłopiec został kapłanem, a potem świętym. „Może więc dobrze jest, nawiązując do opowieści Sokratesa o trzech sitach, przesiewać słowa przez sito pytając siebie czy to jest prawdziwe, co chcę powiedzieć, czy to jest ważne i czy to jest dobre? – pytał biskup i radził by słowa, zwłaszcza te negatywne, wymawiać bardzo ostrożnie a najlepiej w ogóle ich nie używać.
Dziennikarz i przewodnik
Ks. Mateusz Tarczyński zastanawiał się nad tym co łączy pracowników mediów z przewodnikami PTTK? Duchowny dowodził, że jedni i drudzy starają się uchwycić i pokazać prawdę – media o zaistniałych faktach, przewodnicy o dziedzictwie kulturowym i historii. Słowo jest również znakiem. A czym są znaki i po co są? „Znaki mogą nas odsyłać do innych obiektów lub zjawisk” – wyjaśniał ks. Adam Jeszka.
Fasada oliwskiej katedry
„Odsyłają do czegoś innego w sposób bezpośredni i naturalny”. Znakiem jest muszelka na drodze do grobu św. Jakuba. Znak to również drogowskaz, informacja. Znaki mają też znaczenie symboliczne, jak chociażby dwie skrzyżowane ze sobą linie tworzące krzyż.
Symbole
I właśnie na przekazywaniu prawdy skupiła się prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP dr Jolanta Hajdasz. Jej wystąpienie „Głosić prawdę i nieść nadzieję” skoncentrowało się na wyjaśnieniu, czym jest prawda dla dziennikarzy, na czym polega jej odkrywanie i jakie zagrożenia czyhają na dziennikarzy w ich pracy we współczesnych mediach?
„To bardzo trudne, zwłaszcza w Polsce, gdy mamy do czynienia z zawodem tak otwartym. W dzisiejszych czasach niemal każdy chce pokazać, że ma rację. I na dodatek chce coś przekazać niezależnie od tego, czy inni chcą tego słuchać, czy nie” – mówiła Hajdasz.
Aby świadomie nie kłamać
Wielu dziennikarzy nie wszystko może powiedzieć, ale to przecież dziennikarze odkrywają prawdę. Jan Paweł II mówił: „najważniejsze, żebyście świadomie nie kłamali”.
Prezes SDP zwróciła uwagę na ogromne wyzwania dziennikarskie w XXI wieku. „Najbardziej wartościowe rzeczy w naszej pracy powstają poprzez uprawianie czegoś co nazywamy dziennikarstwem tożsamościowym, czyli wykonywaniem zawodu nie tylko dla pensji i honorarium , ale także, a czasem – przede wszystkim – z pasji i dążenia do ukazania prawdy, co robi się poza godzinami pracy, z pasji, z chęci rozwijania zainteresowań i szukania prawdy, np. chcemy np. opisać jakiś mało znany, a unikatowy obiekt architektoniczny, albo pokazać historię ludzi, którzy nigdy wcześniej jej nie opowiadali” – podkreśliła Jolanta Hajadasz.
Debata podczas spoktania: (od lewej) ks. dr Maciej Kwiecień, ks. dr Adam Jeszka, prezes SDP dr Jolanta Hajdasz
Jej zdaniem kwintesencją dziennikarstwa jest odkrywanie prawdy o otaczającym nas świecie. Prezes SDP przytoczyła też słowa papieża Franciszka wypowiedziane w orędziu na 59. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, który przypadł 24 stycznia 2025 r.: „Dzielcie się z łagodnością nadzieją, która jest w waszych sercach”.
Odkrywanie prawdy
We wspólnej debacie, której moderatorem był ks. dr Maciej Kwiecień, rzecznik archidiecezji gdańskiej, redaktor naczelny gdańskiego oddziału sieci „Radia Plus”, padło sporo pytań związanych z życiem w prawdzie i jej głoszeniem. Prezes SDP mówiła m.in. o podświadomym przekazie, zwłaszcza tym wizualnym, z czego większość osób nie zdaje sobie sprawy. „Twierdzą, że nikogo nie słuchają, że sami sobie radzą w odkrywaniu prawdy, bo np. nie oglądają telewizji, a wszelkie wiadomości uzyskują w Internecie. Tylko nie wiedzą, że ktoś po coś tę informację w tym Internecie zamieścił i nie musi być ona prawdziwa, chociaż taką się wydaje” – ostrzegała. „Proponuje, aby szukać tych mediów, w których nie przeważa interes korporacyjny. O niektórych mass mediach mówi się, że są niezależne, ale ważne jest, jak dane medium odnosi się do kodeksu dziennikarskiego” – wskazywała Hajdasz.
Uczestnicy spotkania dziennikarzy i przewodników turystycznych w aulii Jana Pawła II na terenie gdańskiej kurii
„No i kolejna sprawa – każde medium ma właściciela, który ma wpływ na to co się przekazuje, np. pod kątem kampanii wyborczej. Czyli, zgodnie z zasadą <<czyje media tego przekaz>>”. Czy może znaleźć się coś krytycznego na temat samorządowców i piśmie wydawanym przez samorząd? Jest to taka naturalna cenzura” – mówiła Hajdasz podkreślając, że media pełnią ważną rolę, ale mnóstwo ludzi chce za ich pośrednictwem nas oszukiwać.
„Modelem optymalnym jest oglądanie wielu stacji, [korzystanie z wielu mediów – red.], ale nie każdy ma na to czas” – podkreśliła prezes SDP.
Poznaliśmy się na początku lat 90-tych. Józek Matusz właśnie zakończył pracę w „Dzienniku Obywatelskim AZ”, gazecie podkarpackiej, która powstała po wyborach w roku 1989. Ten periodyk był, nie tylko dla Józka, poligonem doświadczalnym nowego, wolnego dziennikarstwa. Tam też zaczęła się dla Niego profesjonalna szkoła żurnalistyki, którą wcześniej uprawiał w studenckim piśmie „Dwukropek”.
Na dobre poznaliśmy się dopiero w „Rzeszowskich Nowinach”, całe lata dzieląc ten sam pokój redakcyjny. Pełnił też rolę kierownika oddziału Polskiej Agencji Prasowej, a później jednoosobowego oddziału „Rzeczpospolitej”. Na dodatek został jeszcze prezesem regionalnego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Rzeszowie.
Był prawdziwym pasjonatem swojej pracy. Nadmiar obowiązków powodował czasem, że Józek bywał roztargniony, ciągle w niedoczasie, zabiegany pomiędzy obowiązkami rodzinnymi i zawodowymi. Czasem powodowało to zabawne dla kolegów – pewnie mniej zabawne dla rodziny – sytuacje.
W czasach, gdy „Nowiny” były jeszcze drukowane w Rzeszowie a ich nakład sięgał 250-300 tysięcy egzemplarzy, każdy z nas musiał co jakiś czas dyżurować, nadzorując skład gazety, aż do przekazania materiału do drukarni w okolicach godziny 24.
W towarzystwie Józka zacząłem dyżur przed godziną 15-tą. Pisząc jakiś artykuł, siedział przy sąsiednim biurku. Co jakiś czas wstawał, robił kilka kroków po pokoju i głośno zastanawiał się co miał zrobić, bo na pewno żona prosiła aby coś zrobił. Między godziną 15-tą a 20-tą kilka razy przechadzał się po redakcyjnym pokoju i zastanawiał głośno co miał zrobić?
Nagle, parę minut po godzinie 20-tej, zerwał się na równe nogi i zakrzyknął: Już wiem! Miałem odebrać dziecko z przedszkola! Okazało się, że cierpliwa przedszkolanka czekała do 18-tej, a potem sama zawiozła córkę Józka do domu. To był właśnie Józio. Skupiony na pracy. Zaangażowany wielowątkowo i przez nadmiar obowiązków służbowych i zajęć pozazawodowych nie zawsze panujący nad przyziemną rzeczywistością.
Miał radosne usposobienie wiecznego optymisty. To zjednywało mu wielu znajomych i kolegów. W Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich, kiedy był prezesem oddziału w Rzeszowie, zasłynął jako organizator zabaw sylwestrowych dla żurnalistów oraz corocznych regat żeglarskich dla dziennikarzy, organizowanych ze Związkiem Żeglarskim w Polańczyku nad Soliną.
Na wszystkich imprezach był duszą towarzystwa. Jeszcze przed pandemią uczestniczył prawie we wszystkich naszych wyjazdach do Lwowa i poszukiwaniach na cmentarzach grobów przedwojennych dziennikarzy.
Kiedy został dyrektorem TVP3 Rzeszów obejmował stanowisko z planami dużych zmian programowych i personalnych. Nie wspominał o nich jednak głośno. Powiedział mi kiedyś, że znalazł się w trudnej sytuacji, w której miejscowi politycy różnych opcji próbowali na nim wymusić zmiany programowe i wymianę części kadry. Nie wprowadził jednak żadnych istotnych zmian, również tych personalnych. Jedyną zmianą kadrową w TVP3 Rzeszów, po siłowym przejęciu mediów publicznych, było… odsunięcie Józka od pełnienia obowiązków dyrektorskich przez nowe kierownictwo TVP.
Do końca miał nadzieję, że gdy wróci normalność on też powróci do pracy…
Swoim odejściem zaskoczył wielu z nas. Dopiero gdy umarł, okazało się że cierpiał na poważną chorobę. Nie było tego świadoma większości dziennikarzy wiedzących przecież praktycznie wszystko a czasem nawet więcej…
Wszyscy, którzy Go znali w najbliższych dniach zjednoczą się we wspólnej modlitwie: Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie…
Andrzej Klimczak
Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Rzeszowie