Ukraińska dziennikarka i operator Fox News zabici na Ukrainie

Pierre Zakrzewski, operator telewizji Fox News oraz ukraińska dziennikarka Ołeksandra Kuwszynowa zginęli w poniedziałek na Ukrainie w wyniku rosyjskiego ostrzału.

Jak poinformowała we wtorek amerykańska stacja, Pierre Zakrzewski zmarł po tym jak samochód, którym poruszała się ekipa, został ostrzelany przez rosyjskie wojsko w Horence pod Kijowem. W wyniku tego ataku ranny został dziennikarz Fox News Benjamin Hall, który trafił do szpitala.

Doradca szefa MSW Ukrainy Anton Heraszczenko przekazał później, że w wyniku tego ataku zginęła również ukraińska dziennikarka Ołeksandra Kuwszynowa. Cała trójka jechała jednym samochodem.

opr. jka, źródła: Fox News, pap.pl

Co najmniej 35 dziennikarzy zostało poszkodowanych w czasie rosyjskiej inwazji na Ukrainę

Rosyjscy agresorzy strzelają do dziennikarzy i zabijają ich. Co najmniej 35 pracowników mediów zostało poszkodowanych podczas wojny na Ukrainie – podała we wtorek na Telegramie ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denysowa.

Gdy przekazywała te informacje, wśród ofiar wojny na Ukrainie było trzech dziennikarzy. Lwowski dziennikarz Wiktor Dudar zaginął podczas działań wojennych pod Mikołajewem (pisaliśmy o tym TUTAJ), kamerzysta ukraińskiego kanału telewizyjnego Jewhen Sakun stracił życie w wyniku ataku rakietowego w Kijowie, amerykański dziennikarz Brent Renaud został zabity w Irpieniu pod Kijowem (pisaliśmy o tym TUTAJ).

Denysowa przypomniała, że rosyjskie wojsko ostrzelało samochód oznakowany „Prasa” i raniło szwajcarskiego dziennikarza. Pod kulami agresora znaleźli m.in. się także dwaj duńscy korespondenci, dwóch czeskich dziennikarzy oraz brytyjska ekipa telewizyjna Sky News.

Ukraińska rzeczniczka praw człowieka podkreśliła, że zabójstwa i ostrzał dziennikarzy są rażącym naruszeniem konwencji haskich  oraz Konwencji Genewskiej. Wezwała międzynarodowe organizacje praw człowieka do podjęcia wszelkich możliwych działań mających na celu wywarcia presji na Rosję, by skłonić ją do zakończenia agresji na Ukrainę.

We wtorek pojawiła się informacja o kolejnych ofiarach wojny wśród pracowników mediów – pod Kijowem zginęli ukraińska dziennikarka Ołeksandra Kuwszynowa i operator telewizji Fox News Pierre Zakrzewski (pisaliśmy o tym TUTAJ).

opr. jka, źródło: Telegram

Prezydent Ukrainy złożył kondolencje rodzinie dziennikarza zabitego przez Rosjan

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wysłał list kondolencyjny do rodziny Brenta Renauda, dziennikarza „The New York Timesa”, który w niedzielę został zabity przez rosyjskie wojska.  

„Z całego serca składam kondolencje rodzinie Brenta Renauda, który stracił życie, dokumentując bezwzględność i zło wyrządzane Ukraińcom przez Rosję. Niech życie i poświęcenie Brenta zainspirują świat do walki o siły światła przeciwko siłom ciemności” – napisał na Twitterze prezydent Ukrainy.

Zełenski opublikował kopię listu, który wysłał do rodziny zamordowanego dziennikarza.

„Z głębokim smutkiem pragnę wyrazić państwu płynące z głębi serca kondolencje po stracie waszego syna i brata, Brenta Renauda” – napisał w nim.

„Utalentowany i odważny dziennikarz, Brent stracił życie, dokumentując zniszczenia i cierpienia milionów Ukraińców” – podkreślił prezydent Ukrainy.

Brent  Renaud  został zabity przez rosyjskich żołnierzy w niedzielę w miejscowości Irpień, niedaleko Kijowa (pisaliśmy o tym TUTAJ).

opr. jka, źródło: Twitter

STEFAN TRUSZCZYŃSKI: Zaprzańcy. Dwudziestu opozycyjnych europosłów przeciwko Polsce

Ukraińskie kobiety z dziećmi uciekają od bomb i wycieńczenia. Polska przygarnia i przytula. Dzieli się tym co ma. W Brukseli parszywa opozycyjna dwudziestka eurodeputowanych z Polski, bezpieczna i obżarta, podnosi łapę przeciw własnemu krajowi i maltretowanym na naszych oczach sąsiadom, bo te pieniądze to również dla nich.

Dziesięcioro było przeciwko Polsce. Dziesięcioro się wstrzymało, co na to samo wychodzi.

Ci, którzy byli przeciw: Stare komuchy – Belka, Cimoszewicz, Miller. Szczur solidarnościowy – Buzek. Zacietrzewieni w nienawiści do PiS – Kohut, Spurek, Thun. Wreszcie icki – to takie wstążeczki na wantach jachtu pokazujące skąd wieje wiatr – Adamowicz, Kalinowski, Biedroń. Parszywa dziesiątka, pierwsza z dwóch dzieciątek.

Tych, którzy „wstrzymali się”, ale i w ten sposób opowiedzieli się przeciw współobywatelom wymienić też należy: Arłukowicz, Duda (Jarosław), Frankowski, Halicki, Kopacz, Lewandowski, Łukaciejewska, Ochojska, Olbrycht, Sikorski…

Poeta pamięta – pisał Czesław Miłosz. Pamięta Zbrodnie i niegodziwość. Wszyscy musimy zapamiętać tę dwudziestkę. To sprawa zdrady narodowej. Niech prawnicy tym się zajmą. Dość! Nie będę więcej o tych ludziach pisał, bo to nie Polacy. To zlepek egoizmu i głupoty.

Pieniądze Polsce i Polakom się należą. I dostaniemy je. I to dużo. Uczciwi ludzie na całym świecie widzą co Polska robi. Ale nie ci, którzy zarabiają ponad sto tysięcy miesięcznie. Ani ci, którzy do raju na pewno się nie dostaną, choć swoje pieniądze już tam wysłali.

Mamy już ponad 1,5 miliona uchodźców. Będzie jeszcze więcej. Święta Mario, Królowo Polski, pomóż ludziom umierającym w Mariupolu. Wydobywanym spod gruzów w czasie kolejnych bombardowań, ostrzeliwanym w pociągach ratowniczych i karetkach.

Telewizyjne relacje na przemian pokazują niezwykle przystojnych przywódców i super eleganckie przywódczynie Unii, witanych na wielkim placu przed Wersalem. I zaraz po tym widzimy zagładę, ruiny miast ukraińskich, obraz ratowanych ludzi. Piłkarze grają, artyści śpiewają i tańczą.

Tylko niebo nad napadniętym przez zbrodniarza krajem nadal nie zamknięte przed rakietami i bombowcami.

W polskim Sejmie jednogłośnie przyjęto ustawę obronną. Choć i tu pięciu się wstrzymało od głosu, dołączając do parszywej dwudziestki. Jak można przy nich siedzieć w poselskich ławach?

Mówią – zostawmy teraz spory. Dobrze. Niech chirurg – ponoć dobry – wróci do szpitala i tam się rehabilituje. Niech merkelowy wybranek znów kopie piłkę. Pax, pax!

Niech przyjdzie wiosna. Może kogoś oświeci zanim krew na polach spłynie ze śniegiem. Ukraińcy zbiorą trupy wroga, pochowają. Dowódcy rosyjscy nie zbierają zabitych żołnierzy.

Dzielni i doświadczeni, którzy walczą teraz za Ojczyznę i za nas będą z Polakami wspólnym wojskiem. Może i inni dołączą. To będzie prawdziwa armia obronna. NATO, które na razie jest nie wiadomo na co – niech się wstydzi.

Jednostki bohaterskie, ludzie, którzy pojechali walczyć na Ukrainę to wzór. Jest ich coraz więcej. Wśród nich i Polacy. Są i dziennikarze – wojenni korespondenci zasługujący na najwyższe uznanie. I to się często podkreśla. Ale niebo pozostaje otwarte dla bandytów.

Dwudziestka „rodaków” bezwstydnie jest przeciw… swojemu krajowi. Czy im to ujdzie bezkarnie?

Wierzymy: dobro zło zwycięży. Kapłan, który to mówił zginąl męczeńsko. Oprawcy pozostali bezkarni. Ksiądz został świętym. Ukraina też będzie.

Pobieramy przyspieszoną lekcję jak bronić swojego kraju? To właściwie nie lekcja, ale bardzo przyspieszone studia. Jak to się dzieje, że jeden człowiek może wyrządzić tyle zła?

Polacy ratują dzieci. Będą potrzebne pieniądze. Dużo pieniędzy. Dzieci dorosną. Politycy odejdą. Niektórzy z piętnem zdrajców. I z bredzeniem, że oni nie przeciw Polsce, a tylko przeciw PiS-owi.

Zaprzaństwo – tym słowem piętnowano targowiczan.

„Czas mroku” ponownie obejrzał WALTER ALTERMANN: przydałby się Zachodowi ktoś podobny do Churchilla

Po raz pierwszy widziałem ten film kilka lat temu i byłem poruszony jego artyzmem. Teraz jednak zrobił na jeszcze większe wrażenie, bo trudno nie odnosić „Czasu mroku” do obecnych trudnych dni i inwazji rosyjskiej na Ukrainę.

Rzecz rozgrywa się w maju i czerwcu 1940 roku. Niemcy najechały Francję, Belgię, Holandię i Luksemburg. Na francuskiej ziemi trwa walka, w której bierze udział 300 tysięcy brytyjskich żołnierzy. Wojna spycha armię Zjednoczonego Królestwa coraz bardziej ku morzu, w okolicach Dunkierki.

Nie batalistyka jednak stanowi tutaj główny wątek. Tematem tego wielkiego filmu jest duch i siła woli jednego człowieka. Jest nim Winston Churchill, który 10 maja 1940 roku został premierem. Stają przed nim pytania: walczyć czy negocjować, poddać się czy rozpętać kolejną Wielką Wojnę? I jak w każdym dobrym filmie, tak jak w życiu, bohater jest sam. Jego koledzy z rządu są słabi i myślą jedynie o dalszym utrzymaniu się u władzy. Oni są politykami jedynie na czas błogiego pokoju.

Churchill mówi do członków swego rządu: Być może, niektórzy z was uratują własne majątki, ale nad Pałacem Buckingham i nad zamkiem w Windsorze, zawiśnie hitlerowska flaga, będzie szalało Gestapo i wszyscy staniemy się niewolnikami tego, tego… człowieka.

Jedną z postaci drugiego planu jest były premier Chamberlain, osławiony radością z jaką na stopniach samolotu machał aktem podpisanym w Monachium, a który był zgodą Wielkiej Brytanii na oddanie Hitlerowi Czechosłowacji. Chamberlain to chory, słaby człowiek. Widzimy też innych polityków, którzy po ludzku boją się. Film rozgrywa się właściwie w elicie władzy. Oglądamy bardzo wielu polityków, ale widzimy tylko jednego, pełnego charakteru człowieka – Churchill’a.

Historycznie rzecz biorąc, to tylko on, od czasu objęcia władzy przez hitlerowców, mówił im „nie”. Gardził Hitlerem i jego partią. Inni politycy z elity albo nie rozumieli czym jest niemiecki hitleryzm, albo nie chcieli tego zrozumieć.

Film kończy wspaniała scena przemówienia Churchilla w Parlamencie, którym zdobywa owacje i uznanie wszystkich. Wtedy jeden z jego przeciwników (z partii Churchilla) pyta sąsiada:

– Co się właściwie stało?

– Zmobilizował język angielski i posłał go do walki.

 Dzisiaj przydałby się Zachodniej Europie ktoś, choć w połowie tylko, podobny do Winstona Churchilla. Ale nie widzę kogoś takiego. Wśród elit Unii Europejskiej, spośród premierów i prezydentów Zachodu widzę jedynie zadowolonych mieszczan, zdatnych może szefować czasom pokoju, ale na czas obecny są za mali, są nazbyt gnuśni i wygodni.

Czas mroku, film z roku 2017; Reżyseria: Joe Wright; Scenariusz: Anthony McCarten;   Produkcja: USA/Wielka Brytania; premiera 1 września 2017 roku.

Film powstał na podstawie powieści „Czas mroku. Jak Churchill zawrócił świat znad krawędzi” Anthony’ego Mc Carten’a, który jest także scenarzystą filmu. W roli Winstona Churchilla wystąpił Gary Oldman.

 

 

 

 

 

WALTER ALTERMANN: Hub ekstraordynaryjny, czyli dobry przykład

Tu w Przemyślu mamy hub emigracyjny – mówi urzędnik. Kilka dni później inny urzędnik ogłasza, że w Przemyślu mamy ekstraordynaryjną sytuację. Jeden mówi w obcym języku, a drugi po staropolsku.

Najpierw zajmiemy się hubem. Po angielsku, według internetowych słowników, znaczy on tyle co po polsku centrum.

Hub, centrum czy ośrodek?

Zajrzyjmy do Słownika Języka Polskiego, Witolda Doroszewskiego. Ten akceptuje centrum, ale sugeruje, że lepiej będzie używać inne określenia i podaje przykłady: Centrum miasta, lepiej śródmieście. Centra (lepiej ośrodki) gospodarki leśnej. Coś jest w centrum czyjejś uwagi, lepiej: Coś skupia czyjąś uwagę.

Zatem, byłoby lepiej, gdyby premier rządu mówił lepiej (według Doroszewskiego). A bez żartów. Na każdym kolejnym rządzie spoczywa nie tylko odpowiedzialność za losy narodu (na szczęście nie do końca tak jest), ale także za to (w dużej mierze) jak ten naród mówi. Bo ludzie słuchają i powtarzają. Jako że przykład idzie z góry. Dlatego tak ważne jest, aby ludzie rządowi mówili bardziej po polsku.

Ośrodek jest polski, a centrum i hub są słowami obcymi. Co prawda centrum jest już przyswojone, ale jednak nie nasze. Owszem, trudno będzie namówić, lub zmusić międzynarodowe korporacje, by nie nazywały hubami swoich centrów produkcji czy badań technicznych, ale dyskretne zwrócenie uwagi przez odnośnego ministra może spotkać się z ich przychylnością. Dopóki nie spróbujemy, nie zobaczymy jak zareagują. Ja bym spróbował.

Ordynat, ordynator, ordynacja i sytuacje ekstraordynaryjne

 Z sytuacją ekstraordynaryjną sprawa jest trudniejsza. Owszem w języku polskim można tak powiedzieć, ale określenie to jest już od prawie dwu wieków przestarzałe. Dzisiaj należałoby powiedzieć, że sytuacja jest nadzwyczajna. Rozumiemy jeszcze, co znaczy subiekt (sprzedawca w sklepie); waść (rzeczownik utworzony ze skrócenia wyrażenia waszmość, a wcześniej wasza miłość lub wasza możność; jejmość (1. jakaś kobieta,2. dawniej, tytuł grzecznościowy, używany w odniesieniu do kobiet pochodzenia szlacheckiego, ale przecież nikt tak nie mówi. Te słowa należą do minionej epoki naszego języka.

Dlaczego zatem urzędnik nie mówi o sytuacji nadzwyczajnej lecz sięga wstecz? Może chciał zwrócić naszą uwagę na historyczną powagę sytuacji? Tylko kto to zrozumiał…

Co prawda do dzisiaj funkcjonują jeszcze ordynacja, ordynariusz, ordynator, ordynariat (w kościołach i wojsku), ale to z szacunku dla wielowiekowej tradycji – kościoła i szpitalnictwa.

Przyznam, że ja kojarzę tę „staropolszczyznę” jedynie z twórczością Heleny Mniszkówny i jej „Ordynatem Michorowskim”, powieści będącej kontynuacją „Trędowatej”. I czuję wtedy zapach kulek na mole, w starej szafie z pelisami.

Tajna lokalizacja

Problem jest w tym, że bardzo wielu młodych ludzi chce mówić lepiej, ważniej, poważniej – niż mówi prywatnie. Dlatego, kiedy stają przed kamerą i mikrofonem dobywają z głębi siebie przedziwne zasoby językowe. Płyną z nich wtedy słowa obce, sztuczne i zupełnie inne od tych jakimi posługują się w domu.

W telewizji widzimy jak ukraińska matka z dwójką dzieci, wysiada z pociągu Lwów-Przemyśl, jak wita się z mężem i ojcem dzieci. Podchodzi do nich młoda dziennikarka. Rozmawia z kobietą, która dziękuje Polsce za serdeczne przyjęcie. Potem Ukraińcy ruszają do wyjścia z peronu, a dziennikarka mówi: Teraz rodzina udaje się do lokalizacji, gdzie ich tato pracuje. Być może dziennikarka nie chciała ujawniać nazwy miasta lub wsi, do których zmierzają wojenni uciekinierzy, być może uznała, że lepiej będzie, gdy to miejsce pozostanie tajne, ale niemniej zwrot „do lokalizacji” jest głęboką abstrakcją. W języku polskim może być użyta lokalizacja, jako oznaczone miejsce w języku administracji, wojska lub policji, ale miejsce lokalizacji oznacza tyle co miejsce miejsca. Przykro słuchać.

Bardzo szybkie reagowanie

Poziom znajomości spraw militarnych jest taki, że dziennikarz mówi: Rozlokowano już w Polsce siły bardzo szybkiego reagowania. Mówi tak, bo nie wie, że są to: oddziały szybkiego reagowania. I nie ma żadnych sił błyskawicznego reagowania, bardzo niezwykłego reagowania i nie ma też, mówiąc po modnemu, sił mega lub giga szybkiego reagowania.

W Internecie kilku amatorów wojen i wojska głosi, że Polska powinna kupić sobie samoloty cysterny, żeby można było tankować myśliwce i bombowce w powietrzu, bo takie podobno krążą ostatnio po naszym niebie, ale amerykańskie. I nie przyjdzie im na myśl, że samolot cysterna potrzebny jest wtedy, gdy samoloty bojowe wybierają się gdzieś dalej, na przykład do Chin lub na Bliski Wschód. Nic to, dobrze jest przyłożyć własnej armii, nawet wtedy, gdy oskarżenie nie ma  najmniejszego sensu.

Na Litwie, na Ukrainie

Historycznie przyjęło się w naszym języku mówić „w” lub „na”, gdy chcemy określić do jakiego państwa się wybieramy, lub w jakimś państwie coś się dzieje. I tak mamy na Ukrainie, na Litwie, na Słowacji. Ale też  mamy: w Niemczech, we Francji, we Włoszech, w Rosji. Te różnice prawdopodobnie wzięły się stąd, że mówiąc o terytoriach wchodzących w skład Rzeczpospolitej Obojga Narodów, lub o uznawanych za historycznie polskie mówiono „na”. Tak jak mówiliśmy i mówimy na Śląsku, na Mazowszu. Resztę kierunków określano „w”.

Od kilku lat trwa walka naszych purystów politycznych o to, żeby nie mówić na Ukrainie lecz w Ukrainie. Bo, zdaniem ortodoksów ubliża to Ukraińcom i Litwinom. I każą nam mówić w Ukrainie , w Litwie. I część dziennikarzy mówi już po nowemu. Jest to oczywisty bezsens, bo Litwa nie była przez nas nigdy podbita i w skład Rzeczpospolitej weszła dobrowolnie. A Ukraina stanowiła wielką i silną część Rzeczpospolitej.

Nie dajmy się zwariować i mówmy jak było w historii naszego języka. Zresztą argument o przykrości jaką robimy sąsiadom, mówiąc na jest dęty. Bo przecież nie mówimy na Wielkopolsce lecz w Wielkopolsce. I mówimy również na Węgrzech, które nigdy w najmniejsze części do Polski nie należały.

Dramat jednego aktora

Onet Kultura informuje (10 03 2022), że aktor John Malkovich  wystąpi na teatralnej scenie we Wrocławiu. Zagra w spektaklu „The Infernal Comedy: spowiedź seryjnego mordercy.” Ma to być połączenie opery oraz dramatu jednego aktora.”

Tu drgnąłem, bo w Polsce utarło się nazywać teatrem jednego aktora monodramy. Ale o dramacie jednego aktora usłyszałem raz pierwszy. Rzecz w tym, że „dramat” ma w historii sztuki podwójne znaczenie. Po pierwsze – dramat to każdy rodzaj tekstu i spektaklu teatralnego; pod drugie – rodzaj tekstu i teatru, które nacechowane są powagą, gdzie przedstawione są problemy moralne, trudne, ostateczne.

Oczywiście w starożytności helleńskiej dramatem były komedia i tragedia. Ten gatunek, który dzisiaj nazywamy dramatem narodził się w XVIII wieku, wraz z dojściem do głosu nowej warstwy społecznej – burżuazji. Ta grupa nie chciała już oglądać na scenie spraw bogów, królów i cesarzy. Oni chcieli w postaciach scenicznych widzieć siebie samych. Chcieli znaleźć w teatrze potwierdzenie, że teraz to oni decydują o najważniejszych sprawach tego świata. Oczekiwali, że znajdą w teatrze zdarzenia wielkie, tragiczne, potwierdzające, że współczesność należy do nich.

Z kolei teatr jednego aktora jest zjawiskiem sztuki teatralnej, w której występuje jeden, jedyny aktor. Piszę o tym, z pozoru marginalnym tekście, bo widzę, że coraz więcej ludzi piszących o sztuce bardzo niewiele o niej wie.

Reasumując: dramat jednego aktora, z poziomu intelektualnego redakcji Onet Kultura, miałby chyba miejsce tylko wtedy, gdyby aktor na scenie, w trakcie spektaklu zachrypł i zupełnie zaniemówił. Czego zresztą nikomu nie życzę.

 

Podcast Wojciecha Jagielskiego w „Tygodniku Powszechnym”

Na stronie „Tygodnika Powszechnego” w ramach cyklu „Podkast Powszechny” zadebiutował podcast Wojciecha Jagielskiego „Strona świata”. 

Jak możemy przeczytać w zapowiedzi na stronie TP, podcast Wojciecha Jagielskiego będzie się pojawiał co dwa tygodnie, „informacje o najważniejszych wydarzeniach przeplatają się tu z historiami i anegdotami z podróży i pracy jednego z najwybitniejszych polskich reporterów i korespondentów wojennych.”

Pierwszy odcinek, w którym rozmawiają Wojciech Jagielski i Krzysztof Story, nosi tytuł „Czeczenia. Pierwsza wojna Putina”.

Wojciech Jagielski przez lata był korespondentem wojennym, pracował w „Gazecie Wyborczej” i PAP, z „Tygodnikiem Powszechnym” związany jest od 2017 roku.

opr. jka, źródło: Tygodnik Powszechny

Wydawca „Vogue” zawiesił działalność w Rosji

Condé Nast, właściciel m.in. „Vogue”, zawiesił działalność wydawniczą w Rosji, przyczyną są przepisy dotyczące cenzury.  

„Jesteśmy zszokowani i przerażeni bezsensowną przemocą i tragicznym kryzysem humanitarnym na Ukrainie” – stwierdził dyrektor generalny Condé Nast Roger Lynch w informacji skierowanej do pracowników firmy.  

Dodał, że najważniejsze jest tworzenie treści bez narażania bezpieczeństwa pracowników, uniemożliwiają to jednak uchwalone niedawno w Rosji przepisy dotyczące cenzury. Zgodnie z tzw. ustawą o fake newsach za przekazywanie informacji niezgodnej z oficjalnym obrazem działań rosyjskiej armii, grozi kara nawet do 15 lat więzienia.

Rosyjska wersji magazynu modowego „Vogue” wydawana jest od 1998 roku.

opr. jka, źródło: voguebusiness.com

Wiadomości w języku ukraińskim w Programie 3 Polskiego Radia

Serwisy informacyjne w języku ukraińskim można słuchać od środy, 9 marca na antenie radiowej Trójki. Już wcześniej wiadomości dla Ukrainy rozpoczął nadawać Program 1 Polskiego Radia.

„Serwisy ukraińskie w Trójce” są emitowane o godz. 10.30, 14.30 oraz 18.30.  Przygotowują je dziennikarze Sekcji Ukraińskiej Polskiego Radia dla Zagranicy.

– Trójka chce dotrzeć z przekazem do wszystkich, którzy uciekają z terenów ogarniętych wojną i szukają pomocy oraz schronienia w Polsce. To uzupełnienie oferty Polskiego Radia, które nadaje wiadomości dla Ukrainy za pośrednictwem fal długich i częstotliwości FM w Jedynce. Wykorzystując zasięg techniczny i częstotliwości Trójki na ścianie wschodniej, wzdłuż przejść granicznych, zdecydowaliśmy o wzmocnieniu przekazu dla obywateli Ukrainy przybywających do Polski o serwis w ich ojczystym języku także w Programie 3 – tłumaczy Marcin Wąsiewicz, dyrektor Programu 3 Polskiego Radia..

Serwisy w języku ukraińskim w Programie 1 Polskiego Radia nadawane są od 24 lutego, czyli od pierwszego dnia rosyjskiej inwazji na Ukrainę (pisaliśmy o tym TUTAJ).

opr. jka, źródło: Polskie Radio