Nowy międzynarodowy konkurs dziennikarski

Trwa nabór prac do nowego międzynarodowego konkursu dziennikarskiego Fetisov Journalism Awards, którego celem jest wyróżnienie najwybitniejszych dziennikarzy z całego świata za ich nadzwyczajne działania na rzecz uniwersalnych wartości i odwagę w dążeniu do prawdy.

 

Wśród jurorów FJA m. in. Ricardo Gutiérrez – Sekretarz Generalny Europejskiej Federacji Dziennikarzy oraz Christophe Deloire Sekretarz Generalny i dyrektor organizacji Reporterzy bez Granic.

 

W konkursie FJA nagradzane będą materiały dziennikarskie, które wywarły istotny wpływ na sytuację polityczną, ekonomiczną lub społeczną i były początkiem zmian na znaczącą skalę, w czterech kategoriach:

  • wybitny wkład na rzecz pokoju
  • wkład na rzecz praw obywatelskich
  • dziennikarstwo śledcze
  • dziennikarstwo na rzecz ochrony środowiska

 

Fundusz przeznaczony na nagrody to 520 000 franków szwajcarskich, najwyższa dotychczas pula nagród w konkursie dziennikarskim. Zwycięzcy w każdej z czterech kategorii otrzymają po 100 000 CHF. Nagroda za zdobycie drugiego miejsca to 20 000 CHF, trzeciego 10 000 CHF.

 

Organizatorem konkursu jest Fetisov Charitable Foundation, działająca w Szwajcarii fundacja rosyjskiego multimilionera Gleba Fetisova, który w latach 2012-2014 próbował swoich sił w polityce, z której ostatecznie wycofał się pod koniec 2015 roku, po półtorarocznym pobycie w więzieniu pod zarzutem kradzieży.

 

Do konkursu można zgłaszać prace opublikowane od 1.06.2018 do 31.05.2019, ale zgłaszać je mogą jedynie organizacje dziennikarskie. SDP otrzymało zaproszenie do zgłaszania kandydatów. Dziennikarzy zainteresowanych udziałem w konkursie prosimy o przysyłanie materiałów proponowanych do zgłoszenia w konkursie w formacie pdf wraz z potwierdzeniem zapoznania się z regulaminem konkursu dostępnym na stronie fjawards.com, w terminie do 15 września 2019 na adres [email protected].

 

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich zastrzega sobie prawo do zdecydowania, czy zgłosi nadesłaną pracę do konkursu  Fetisov Journalism Awards. W przypadku materiałów, które zdecyduje zgłosić do konkursu, SDP zapewni tłumaczenie zgodnie z wymogami regulaminu konkursu.

 

Lista finalistów opublikowana będzie przez organizatorów konkursu 20 listopada 2019 roku, a gala finałowa, na której ogłoszone będą nazwiska zwycięzców, zaplanowana jest na 22 stycznia 2020 roku w Szwajcarii, w Lucernie.

 

Nowe ustalenia w sprawie morderstwa Jana Kuciaka

Oskarżony o zlecenie zabójstwa słowackiego dziennikarza Jana Kuciaka i jego narzeczonej, Marian Kocner był w dobrych kontaktach z najważniejszymi politykami w kraju – wynika z wiadomości ujawnionych z komunikatora internetowego biznesmena.

 

Jak pisze Onet.pl, policja odszyfrowała wiadomości z komunikatora internetowego Threema należącego do Mariana Kocnera. Ten kontrowersyjny biznesmen przebywa w areszcie z zarzutem zlecenia morderstwa dziennikarza słowackiego portalu Aktuality.sk Jana Kuciaka oraz jego narzeczonej Martiny Kusnirovej, do którego doszło 21 lutego 2018 r.

 

Z wiadomości wynika, że Marian Kocner często spotykał się z ówczesnym premierem Słowacji Robertem Fico oraz rozmawiał przez telefon z ministrem spraw wewnętrznych Robertem Kalinakiem. Jak powiedział dziennikarzom „Dennik N”,  Roman Kvasnica, adwokat Zlaticy Kusnirovej (matki Martiny), odszyfrowane wiadomości mogą okazać się decydującymi dowodami przeciwko Kocnerowi i drugiej z oskarżonych o zlecenie zabójstwa osób Alenie Zsuzsovej.

 

jka, źródło: Onet.pl, fot. Wikimedia

 

Publikacja Uniwersytetu Telawiwskiego o stanie mediów

Centrum Studiów Międzynarodowych i Regionalnych im. S. Daniela Abrahama Uniwersytetu w Tel Awiwie udostępniło na swojej stronie internetowej nową publikację na temat mediów w Unii Europejskiej i poza nią. Można w niej znaleźć analizę współczesnych zagrożeń dla dziennikarzy i mediów, a także informacje dotyczące stanu mediów w kilku wybranych krajach, w tym w Polsce (pozostałe kraje to Węgry, Słowacja, Turcja, Malta i Austria).

Publikacja „Media, wolność słowa i demokracja w Unii Europejskiej i poza nią” jest efektem konferencji, która odbyła się w Tel Awiwie w listopadzie 2018 roku. Opracowanie powstało dzięki wsparciu finansowemu rządu Nadrenii Północnej-Westfalii.

Do udziału w konferencji i współpracy w przygotowaniu publikacji zaproszono dziennikarzy i naukowców z Europy. Autorką rozdziału „Reaktywacja: rozważania na temat powrotu państwa do roli właściciela mediów w Polsce” poświęconego mediom w Polsce jest dr hab. Beata Klimkiewicz, prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego (Zakład Komunikowania Politycznego i Mediów), która zajmuje się naukowo polityką medialną w Polsce, Unii Europejskiej i na świecie, a także pluralizmem i różnorodnością mediów, systemami medialnymi w Europie i na świecie oraz komunikowaniem globalnym i międzykulturowym.

Autorka zwraca uwagę na ryzyko dla pluralizmu mediów w Polsce związane z brakiem przejrzystości własności oraz na ryzyko koncentracji własności mediów, w tym ryzyko własności krzyżowej. Wprawdzie prawo obliguje duże media do informowania, kto jest ich właścicielem, ale powinność ta realizowana jest zwykle wyłącznie „w górę”, wobec właściwych władz (upward transparency), a nie szeroko „w dół”, wobec społeczeństwa (downward transparency). Nie ma w Polsce rejestrów internetowych, w których każdy mógłby w łatwy sposób sprawdzić, kto jest właścicielem konkretnej stacji radiowej, tygodnika, czy portalu internetowego. Kolejny problem omawiany przez panią Beatę Klimkiewicz to kwestia braku przejrzystości finansowania mediów. Trudno jest zebrać rozproszone informacje, np. o projektach z udziałem mediów, które są – obok reklamy – jedną z form finansowania mediów. Surowo ocenia zmiany w mediach publicznych, uznając je za rekonfigurację zależności pomiędzy państwem i mediami publicznymi.

Zdjęcie: Yavuz Sariyildiz (shutterstock)

Zabójstwo Pawła Szeremeta po trzech latach wciąż niewyjaśnione

W trzecią rocznicę śmierci wybitnego dziennikarza białoruskiego Pawła Szeremeta, dziennikarze ukraińscy zebrali się w centrum Kijowa, aby uczcić jego pamięć i domagać się wyjaśnienia okoliczności zabójstwa. Akcja pod hasłem „Kto zabił Pawła? Trzy lata bez odpowiedzi” zorganizowana została przez redakcję Ukraińskiej Prawdy, w której Paweł Szeremet pracował.

 

Władze Ukrainy wielokrotnie deklarowały, że zrobią wszystko, aby wyjaśnić to zabójstwo, ale efekty śledztwa są marne. Jedyne co ustalono to to, że zabójstwo Pawła Szeremeta związane było z jego działalnością dziennikarską. Do dziś nie znaleziono ani zleceniodawców, ani sprawców.

 

Sprawę zabójstwa próbowali też rozwikłać dziennikarze. W maju 2017 roku opublikowany został materiał z rezultatami śledztwa dziennikarskiego prowadzonego przez Projekt Raportowania Zorganizowanej Przestępczości i Korupcji (Organized Crime and Corruption Reporting Project, OCCRP) i Slidstvo.Info, w którym analizowane są między innymi nagrania z kamer kijowskiego monitoringu miejskiego. Dokument „Zabójstwo Pawła” zawierał informacje, do których prowadzącym oficjalne śledztwo nie udało się dotrzeć.

 

Pawła Szeremeta upamiętniono również na Białorusi. W Mińsku, przy grobie Pawła Szeremeta, spotkała się rodzina i dziennikarze białoruscy. Andriej Bastunec, prezes niezależnego Stowarzyszenia Dziennikarzy Białoruskich (BAJ) powiedział w nawiązaniu do opowieści matki dziennikarza, Ludmiły Szeremet, o tym, że nie mogła przekazać do Kijowa zdjęć Pawła, bo odmawiano jej ich przewiezienia: „Pamiętają go i wciąż się go boją, nawet w trzy lata po zabójstwie boją się. Ciężko mi to zrozumieć, ale to pokazuje, że i wtedy i teraz, osoba Pawła odgrywa ważną rolę.”

 

Paweł Szeremet – polityczny emigrant z Białorusi, po opuszczeniu ojczyzny mieszkał i pracował najpierw w Moskwie, a następnie w Kijowie, gdzie pisał dla niezależnego portalu Ukraińska Prawda i prowadził audycję w radiu Wiesti. W 2005 roku  założył portal informacyjny belarusparisan.org, którym kierował do dnia swojej tragicznej śmierci. Wielokrotnie wyróżniany przez międzynarodowe gremia, był m.in. laureatem Nagrody Wolności Słowa przyznawanej przez Komitet Obrony Dziennikarzy (CPJ) z siedzibą w Nowym Jorku. Zginął 20 lipca 2016 w centrum Kijowa w wyniku wybuchu ładunku podłożonego do samochodu, którym jeździł do pracy.

 

Zdjęcie: Sergiy Tomilenko, Kijów, Ukraina

Międzynarodowe organizacje dziennikarskie w obronie dziennikarzy w Gruzji

Międzynarodowa i Europejska Federacja Dziennikarzy (IFJ/EFJ) wezwała władze Gruzji do zaprzestania ataków na dziennikarzy i do poszanowania prawa do informacji i wolności prasy.

 

Według Niezależnego Stowarzyszenia Dziennikarzy Gruzińskich (IAGJ), 20 czerwca 2019 dziennikarze zostali siłą usunięci z budynku parlamentu w Tbilisi, a co najmniej dziesięciu dziennikarzy zostało rannych podczas relacjonowania protestów wokół gmachu parlamentu.

 

Do protestów doszło z powodu wystąpienia Siergieja Gawriłowa, rosyjskiego obywatela popierającego uznanie separatystycznych republik Abchazji i Osetii Południowej oraz zwolennika Władimira Putina, które miało miejsce w gruzińskim parlamencie, z miejsca przewodniczącego parlamentu.

 

W proteście przeciw temu wydarzeniu tysiące ludzi wyszło na ulice wzywając do rezygnacji rządu. Policja użyła wobec demonstrantów gumowych kul, armatek wodnych i gazu łzawiącego. Co najmniej 160 osób zostało rannych. Według IAGJ policja nie udzieliła żadnych wyjaśnień odnośnie do decyzji o usunięciu dziennikarzy z budynku parlamentu.

 

Sekretarz Generalny IFJ Anthony Bellanger potępił działania policji wobec dziennikarzy. Podkreślił, że „dziennikarza wykonywali swoją pracę relacjonując wydarzenie o dużym znaczeniu społecznym”. Wezwał też władze Gruzji, aby pozwoliły dziennikarzom bezpiecznie pracować.

 

Nowy zarząd Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy

Na odbywającym się w Tunisie kongresie Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy wybrano nowe władze organizacji, która reprezentuje dziś 600 000 dziennikarzy i pracowników mediów zrzeszonych w 187 stowarzyszeniach i związkach zawodowych w ponad 140 krajach.

 

Nowym prezesem został Younes M’Jahed, dziennikarz z Maroka, który od wielu lat był członkiem ścisłego kierownictwa IFJ. W roku 2007, podczas kongresu odbywającego się w Moskwie, wybrano go na wiceprezesa, a na kolejnych dwóch kongresach, w Dublinie w 2013 roku i w Angers w 2016, na pierwszego wiceprezesa IFJ.

 

Younes M’Jahed przejmuje fotel prezesa IFJ od kończącego trzyletnią kadencję Belga Philippe’a Lerutha.

 

W bieżącej kadencji nowy prezes IFJ pracował będzie z Peruwianką Zulianą Laineza wybraną na pierwszego wiceprezesa oraz Sabiną Inderjit, dziennikarką z Indii i Timurem Shafirem z Rosji wybranych na wiceprezesów. Honorowym skarbnikiem IFJ został Jim Boumelha z Wielkiej Brytanii, który pełnił już tę funkcję w poprzednich kadencjach.

 

Debata Dziennikarzy – Wolność (słowa) kocham i rozumiem

Jak dziś rozumieć wolność słowa – relacja z pierwszego dnia międzynarodowej Debaty Dziennikarzy

Co jest ważniejsze: polityczna poprawność, walka z dyskryminacją i mową nienawiści czy wolność słowa? Jakie zagrożenia niosą dezinformacja i jak z nią walczyć? Takie tematy dominowały podczas pierwszego dnia międzynarodowej Debaty Dziennikarzy „Wolność (słowa) kocham i rozumiem”.

Dwudniową konferencję odbywającą się w Domu Dziennikarza przy ul. Foksal 3/5 w Warszawie zorganizowały Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich i Fundacja Solidarności Dziennikarskiej przy wsparciu Polskiej Fundacji Narodowej. Bierze w niej udział kilkudziesięciu dziennikarzy m.in. z USA, Francji, Rumunii, Chorwacji, Estonii, Litwy, Węgier.

– Tytuł konferencji mówi o wolności, ale nieprzypadkowo użyliśmy w nim także słowa kocham. Uważamy, że bez miłości nie będziemy dbać o wolność. Ci, którzy żyli w systemie totalitarnym wiedzą, że za wolność słowa można było stracić życie. Miłość ma chronić wolność słowa – mówił Krzysztof Skowroński, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, podczas rozpoczęcia konferencji.

Dodał, że druga część tytułu „rozumiem” nawiązuje do tego, ze dziś pojawiają się nieporozumienia czym jest wolność słowa.  – Nie będziemy chcieli jej zdefiniować, ale zastanowić się jakie są zagrożenia dla wolności słowa – powiedział prezes SDP.

Wicepremier, Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Piotr Gliński, witając uczestników konferencji, podkreślił, że wolność słowa jest od wieków elementem polskiej tożsamości. Przypomniał historię „Solidarności”, która się zrodziła jako ruch protestu przeciwko zniewoleniu komunistycznemu.

– Nie posiadając nic, poza wiarą w wolność, można wiele zmienić. Wystarczy mieć ducha wolności – zauważył wicepremier.

Opowiadał o tym jak doszło do przemian 1989 r. Zauważył, że porozumienie Okrągłego Stołu, początkowo oceniane jako dobre, bo doprowadziło do bezkrwawej transformacji, szybko ujawniło swoją skazę. – Transformacja odbyła się bez rozliczenia poprzedniego systemu, bez dekomunizacji, bez lustracji. Nie mogło to prowadzić w pełni do rozwiązań wolnościowych – mówił Piotr Gliński.

Jego zdaniem, ta skaza polskiej transformacji wpłynęła na ład medialny. Ukształtowało go bowiem uwłaszczenie się nomenklatury, dominacja mediów liberalno-lewicowych oraz duży udział kapitału zagranicznego. – Oczywiście, obecność kapitału zagranicznego, to nic złego, ale w większości krajów jest to regulowane. Ale my nie możemy tego zrobić, bo wszelkie próby spotykają się z presją zagraniczną – zauważył wicepremier Gliński.

Podkreślił, że po 2015 r w polskich mediach jest większy pluralizm, przedtem bowiem panował w nich monopol jednej opcji politycznej.

Wprowadzając do tematyki debaty, Paweł Lisicki, redaktor naczelny „Do Rzeczy”, zauważył, że w latach 80. Zachód dla Polaków był symbolem wolności.  – U nas była wolność, ale socjalistyczna, była demokracja, ale socjalistyczna. Ten przymiotnik zmieniał sens pojęcia. Tym czego pragnęliśmy wtedy, to była wolność bez przymiotnikowa – mówił.

Teraz jednak, jego zdaniem, Zachód zaczął odchodzić od wolności słowa. Nie można tam już bezkarnie głosić tez, które innym się nie podobają, spierać się. Dochodzi już do takich sytuacji, które miały miejsce w systemach totalitarnych.  – Spiker brytyjskiego parlamentu powiedział, że obrona praw homoseksualistów jest ważniejsza niż wolność słowa. Sąd Najwyższy Kanady uznał, że prawa homoseksualistów, są ważniejsze niż prawo do ich krytyki. Możecie krytykować, ale słusznie krytykować. To jest to co znał każdy, kto żył w kraju socjalistycznym – podawał przykłady naczelny „Do Rzeczy”.

Jego zdaniem obecnie głównym zadaniem dla mediów w Polsce i na świecie to jasne określenie, że wolność słowa jest ważniejsze niż walka z dyskryminacją i mową nienawiści. –  Jeżeli media tego nie zrobią, to skończą tam gdzie media komunistyczne, które funkcjonowały, miały swoich czytelników, głosiły jedną słuszną prawdę, ale były skrajnie nieautentyczne, nieprawdziwe,  nie służyły budowie wolności, tylko służyły budowie tyranii – zauważył Paweł Lisicki.

Prowadzący pierwszą sesję konferencji pt. „Destrukcja języka”, publicysta Bronisław Wildstein, zauważył, że polityczna poprawność to dziś wielki system cenzury. – W zeszłym roku MSZ Dani wystąpiło do komitetu praw człowieka ONZ, aby w dokumentach tej organizacji nie używał słów „kobieta w ciąży”, ponieważ dotykają one osoby  transgenderowe – mówił.

Jego zdaniem próba politycznego, destrukcyjnego zawłaszczenia języka jest pierwszym krokiem do budowy nowego totalitarnego porządku.

Anca Maria Cernea, dziennikarka z Rumunii, zauważyła, że główną intencją nowomowy w komunizmie nie był opis rzeczywistości, tylko pokazanie władzy.  – Teraz mamy podobne zjawiska,  słowa homofobia, islamofobia, to nie jest opis rzeczywistości, tylko narzędzia, które mają nas ograniczać. Nowomowa nie tylko nie opisuje, ale pogłębia też podziały – stwierdziła.

– Nie można mówić o islamie, o integracji, o chrześcijańskich korzeniach Europy. A jeżeli nie możemy mówić o czymś, to jak mamy się komunikować? – pytał Krešimir Čokolić z chorwackiej HTV.

Estoński dziennikarz Ago Gaškov przyznał, że nie możemy pozwolić, aby polityczna poprawność zabiła wolność słowa, ale stwierdził, że w jego kraju jeszcze się nie odczuwa tego zagrożenia.

Podczas dyskusji, Jadwiga Chmielowska, sekretarz generalna SDP, stwierdziła że dziennikarze w krajach postkomunistycznych, mają jakby „szczepionkę”, dzięki której mogą wyczuć, że coś jest nie tak z wolnością. Rację przyznała jej Anca Maria Cernea. – Wiele osób myśli, ze Putin jest ostoją wartości. My zaś nie mamy co do tego złudzeń jak jest naprawdę – zauważyła.

Temat Rosji powrócił podczas kolejnej sesji pt.  „Manipulacja i dezinformacja”. Na początku prowadzący dyskusję Ricardo Gutiérrez, sekretarz generalny Europejskiej Federacji Dziennikarzy (EJF) z Belgii postulował, aby zamiast słów „fake news” używać określenia dezinformacja. – Pojęcia fake news używają osoby oskarżające media, wykorzystują go politycy, aby osłabić media – twierdził.

Nie zgodził się z tym Paweł Bobołowicz z Radia Wnet. – To jest podejście Zachodu. Ale czym innym jest fake news, a czym innym dezinformacja. Dezinformacja to celowy proces, nie tylko jedna, nieprawdziwa informacji. Za dezinformacją nie mogą stać pojedynczy dziennikarze, tylko o wiele więksi gracze – mówił.

Jego zdaniem największym ośrodkiem dezinformacji jest obecnie putinowska Rosja, a najpoważniejszym jej efektem wojna na Ukrainie. Dodał, że Zachód nie ma dobrej odpowiedzi na takie działania.  – Rosja nie ukrywa, że prowadzi wojnę informacyjną. A my próbujemy się przed tym bronić plastikowymi mieczami i tarczami – zauważył Bobołowicz.

O metodach walki z dezinformacją opowiadała Ieva Pałasz z Akademii Sztuki Wojennej. System bezpieczeństwa informacyjnego należy tworzyć wokół dwóch pojęć: odstraszania i budowania odporności. – Pozytywnych przykładów szukałabym w państwach bałtyckich – mówiła. Na Łotwie wolontariusze z Ligi Obrony stworzyli portal, na którym pokazują przykłady dezinformacji, oraz narzędzie analityczne do skanowania rosyjskich mediów. Na Litwie powstał oddolny ruch tzw. elfów, którzy walczą z trollami, reagują na nieprawdziwe informacje, a także tłumaczą jak reagować na zaczepki typu: „a za sowietów było lepiej”.

– Jest też wsparcie tych działań ze stronu aparatu państwowego, organizowane są szkolenia jak rozpoznawać zagrożenia informacyjne. Specjaliści nie siedzą na uczelniach, tylko jeżdżą po wiejskich bibliotekach i tłumaczą – mówiła Ieva Pałasz.

Erping Zhang z Global International Studies z USA jak przykład kolejnego państwa prowadzącego wojnę informacyjną podał Chiny. – Istnieje tam pełna kontrola wszystkiego co się ukazuje w Internecie. Właściwie jest to intranet, sieć wewnętrzna, zamknięta na świat.  W mediach społecznościowych dwa miliony osób piszącą pod fałszywymi tożsamościami. Płaci się im 50 centów za post, który ma ukierunkować opinię publiczną w stronę przychylną władzy. Produkują oni 40 mln postów – wyliczał.

O tematach tabu, których unikają media, dyskutowano podczas trzeciej sesji. Prowadzący debatę Claude Chollet z Observatoire du journalisme z Francja, przyznał, że w jego kraju są nimi:  imigracja, islam, poczucie bezpieczeństwa. – W mainstreamowych media trudno jest poruszać te tematy w sposób negatywny – stwierdził.

Co ciekawe zaznaczył, że takie „wiadomości widma”, czyli fakty które są ukrywane, nie wynikają z interwencji państwa, tylko są wynikiem autocenzury dziennikarzy.

Wojciech Surmacz, prezes Polskiej Agencji Prasowej, jako przykład tematu tabu podał sprawę restytucji mienia należącego kiedyś do gmin żydowskich, którą zajmował się, gdy był dziennikarzem magazynu „Forbes”. Poruszenie tego zagadnienia wywołało ogólnoświatową burzę.

Aleksandra Rybińska, publicystyka tygodnika „Sieci” i portalu wPolsce.pl, opowiadała, że po publikacji artykułu o wydarzeniach sylwestrowych w Kolonii otrzymała setki maili z całego świata, także z pogróżkami.  – Tylko dwa z nich były od muzułmanów. Większość stanowili ludzi o lewicowych poglądach, którzy poczuwali się w obowiązku, aby mi przypomnieć, że o pewnych rzeczach się nie pisze. Nazywam ich strażnikami doktryny – opowiadała Aleksandra Rybińska.

Zauważyła, że to istnienie tematów tabu doprowadziło do powstania partii populistycznych, ponieważ zamknęliśmy się na debatę.  – A te tematy powracają jak bumerang – stwierdziła i jako przykład podała powstanie we Francji ruchu „żółtych kamizelek”, który był m.in. odpowiedzią na brak zainteresowanie problemami zwykłych ludzi.

Rosyjski dziennikarz Alexander Podrabinek opowiadał, że w jego kraju istnieje wiele przepisów prawnych, które ograniczają wolność słowa. Jeżeli np. publicznie stwierdzi się, że Krym powinien wrócić do Ukrainy, można trafić na pięć lat do więzienia za nawoływanie do separatyzmu. Za kratkami możemy się znaleźć także np. za zamieszczenie w mediach społecznościowych karykatury policjanta.

– Trzeba wiedzieć, że kiedy na Zachodzie obniżane są standardy wolności słowa o centymetr, to w państwach totalitarnych o metr. A dyktatorzy mówią: „przecież oni też ograniczają” – zauważył.

O tym, że sprawa wolności mediów wygląda inaczej, w rożnych krajach mówiono podczas ostatniej sesja pierwszego dnia konferencji.  Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, opowiedziała o projekcie podróży studyjnych do krajów Trójmorza, podczas których rozmawiano z dziennikarzami i zbierano informacje o sytuacji mediów w poszczególnych państwach. – Chcieliśmy ją poznać i opisać.  Często wiedzę na ten temat czerpiemy z raportów takich organizacji jak Reporterzy bez Granic czy Freedom House. My, jako SDP, je kwestionujemy, ponieważ naszym zdaniem nie przedstawiają rzeczywistej sytuacji mediów w Polsce.  Stąd pomysł naszych wyjazdów, aby bezpośrednio, podczas rozmów przekonać się jak wygląda sytuacja w innych krajach – tłumaczyła Jolanta Hajdasz. Dodała, że z tych podróży, z których powstanie jeszcze szersze opracowanie, wynika, iż problemy z wolnością słowa w różnych krajach są inaczej definiowane.  W Słowenii dziennikarze narzekają na naciski ekonomiczne, na Węgrzech na koncentrację mediów wokół rządu, a  Czesi żartują, że u nich wolność polega na tym, że mogą wybierać dla jakiego oligarchy chcą pracować.

Goran Andrijanić, dziennikarz z Chorwacji stwierdził, że w jego kraju problemem jest niewielka liczba mediów konserwatywnych. Podobne spostrzeżenia miał George Daniel Rîpă z Rumunii. – Media są prozachodnie, ale wartości europejskie identyfikują z wartościami LGBT, poglądami anty Trumpowymi. Robimy kopiuj – wklej z maszynerii liberalnej zachodu – stwierdził.

Balazs Bende z węgierskiej MTVA opowiedział, że z jego kraju po 2010 r. wycofali się z mediów inwestorzy zagraniczni. – To był początek ery, w której krajowe, konserwatywne ośrodki zaczęły kupować udziały w mediach. Ale to była transakcja biznesowa. Teraz mamy rynek medialny zdominowany przez podmioty krajowe, co moim zdaniem jest zdrowe – przyznał.

Wojciech Pokora szef oddziału lubelskiego SDP, który uczestniczył w podróży studyjnej do Czech, przestrzegał jednak przed bezmyślnym kopiowaniem  wzorców z innych krajów.

– Nie istnieje uniwersalny przepis na wolność słowa, który sprawdzi się we wszystkich krajach. My toczymy debatę o nacjonalizacji mediów, a w Czechach to nastąpiło. Okazało się, że skutek jest dokładnie odwrotny, dziennikarze teraz mówią, że w mediach należących do zagranicznych właścicieli czuli się bezpieczniej. Teraz pojawili się oligarchowie, a rynek reklamowy jest upolityczniony – zauważył.

Najważniejsze: nie kłamać – relacja z drugiego dnia międzynarodowej Debaty Dziennikarzy

Czy można zdefiniować mowę nienawiści? Dlaczego spada zaufanie do dziennikarzy i co można zrobić, aby je odbudować – to najważniejsze tematy, które zdominowały drugi dzień międzynarodowej Debaty Dziennikarzy „Wolność (słowa) kocham i rozumiem”.

Kolejny dzień konferencji zorganizowanej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich i Fundację Solidarności Dziennikarskiej przy wsparciu Polskiej Fundacji Narodowej rozpoczęła debata na temat mowy nienawiści. Prowadzący dyskusję Tomasz Wróblewski z Warsaw Enterprise Institute, zauważył, że mamy kłopot ze zdefiniowaniem zarówno przyczyn jak i skutków mowy nienawiści. –  Czy mowa nienawiści rzeczywiście zmienia funkcjonowanie społeczeństwa, czy prowadzi do przestępstw, zbrodni? Czy idą z nią czyny?– pytał Wróblewski– Mamy natomiast doświadczenia z historii, że ograniczanie wolności słowa jest przyczyną znacznie większych wybuchów nienawiści, wojen.

Zwrócił uwagę na brak jasnych kryteriów, przepisów określających mowę nienawiści.  – Na przykład sądy w USA zaczęły zmieniać nastawienie w tej kwestii, w stronę wykazania skutków, że mowa nienawiści spowodowała konkretne efekty. W Europie koncentrujemy się zaś na tym co może się wydarzyć, że czyjeś uczucia mogły zostać urażone – zauważył Wróblewski.

Przypomniał, że Polsce wciąż na przykład funkcjonuje art. 212 kk. – Jest on pewnym kuriozum. Do dwóch lat więzienia może grozić temu, kogo słowa, artykuł, mogły spowodować szkody, ale nie spowodowały – dodał.

Krzysztof Fijałek z Interii podzielił się swoimi doświadczeniami związanymi z komentarzami, które czytelnicy jego portalu dodają pod artykułami. – Miesięcznie mamy dwa miliony komentarzy, z tego różnymi metodami – za pomocą algorytmów, zasobami ludzkimi – usuwamy 10 tysięcy dziennie  – opowiadał.

Zastrzegł jednak, że nie są to tylko przykłady mowy nienawiści, ale też np. wpisy reklamowe. W szczególnym momentach, np. po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, jego portal zdecydował się wyłączyć możliwość komentowania, ale równocześnie ruszył z akcją edukacyjną co można robić w Internecie i zachęcającą do zgłaszania przypadków łamania prawa. Jego zdaniem lepiej jest jednak udostępniać ludziom tę przestrzeń wolności jaką jest możliwość komentowania niż jej pozbawiać. – Wtedy może być jeszcze gorzej – dodał. Zauważył, że poza ogólnodostępnym Internetem jest jeszcze miejsce w sieci zwana darknetem, nad którą praktycznie nie ma kontroli.

– Jeżeli mówimy o mowie nienawiści zastanówmy się skąd się to wzięło? Zapytajmy co to jest chamstwo, brak kultury, wychowanie? Z przejawami chamstwa, nienawiści powinniśmy walczyć. A jako dziennikarze również pomiędzy sobą powinniśmy zachować jakieś granice, bo inaczej dajemy zły przykład – powiedział Krzysztof Fijałek.

O przejawach hejtu wobec dziennikarzy opowiadała Dominika Ćosić z TVP. – Gdy zostałam korespondentką w Brukseli nie spodziewałam się, że będzie tyle negatywnych, wulgarnych komentarzy – mówiła. Dodała, że nie dotyczyły one kwestii merytorycznych, jej przygotowania do pracy, tylko np. wyglądu, czy pochodzenia. Podała również przykład Krzysztofa Ziemca, który zaczął dostawać pogróżki dotyczące jego rodziny, w wyniku czego postanowił zrezygnować z prowadzenia „Wiadomości”. – To już nie jest nawet mowa nienawiści, ale zaszczucie – stwierdziła Dominika Ćosić.

O tym jak wygląda problem mowy nienawiści na Bliskim Wschodzie opowiadała Vanessa Bassil  prezes Media Association for Peace (MAP) z Libanu. W jej kraju dotyczy on głównie uchodźców syryjskich, którzy przedstawiani są w złym świetle. Jej organizacja próbuje z tym walczyć organizując np. warsztaty dla młodych dziennikarzy. – Uczymy ma nich jak przygotować relacje na temat uchodźców, pokazujemy warunki w jakich oni żyją w Libanie– opowiadała Vanessa Bassil.

Podczas następnego panelu jego uczestnicy szukali odpowiedzi na pytanie: dlaczego ludzie nie ufają mediom? Wprowadzając do dyskusji Bernard Margueritte, wieloletni korespondent francuskich mediów w Polsce, zauważył, że wiarygodność dziennikarzy spadła poniżej poziomu zaufania do handlarzy samochodów. – Dlaczego jesteśmy nielubiani, może dlatego, że zapomnieliśmy o naszej misji? – zauważył. Dodał, że trzeba przypominać po co są dziennikarze. Podał przykład z czasów, gdy stawiał pierwsze kroki w tym zawodzie, a naczelny tłumaczył mu, że czytelnika nie interesuje co dziennikarz sądzi na dany temat, najważniejsza jest bowiem informacja. –  Wyjaśniał mi: odbiorca musi wiedzie, aby wyrobić własny pogląd, bo wtedy będzie obywatelem i będziemy żyć w demokracji – opowiadał Bernard Margueritte.

Zauważył jednak, że  pod koniec ubiegłego stulecia pojawił się bardzo niepokojący trend, kiedy  właściciele mediów doszli do wniosku, że ich rolą nie jest pozwalać ludziom być światłymi obywatelami. –  Cel stał się odwrotny – ogłupiać społeczeństwo – dodał.

Przyznał jednak, że ostatnio widzi optymistyczne sygnały. – Ludzie zaczynają się domagać lepszych mediów – powiedział Margueritte.

Jak je tworzyć starali się odpowiedzieć pozostali uczestnicy panelu. Helle Tiikmaa, prezes Estońskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy mówiła o realizowanych przez tamtejsze media projekcie „Skąd to wiadomo?” –  Promuje on oparcie się na faktach, pokazuje jak jesteśmy manipulowani – mówiła. – Rolą dziennikarza jest selekcja informacji wiarygodnych, powinniśmy tego dokonywać w interesie odbiorcy. Jest to gwarantem wiarygodności i zaufania.

Jacek Karnowski, redaktor naczelny tygodnika „Sieci”, zauważył, że utrata wiarygodności mediów wiąże się m.in. z tym, iż nastąpiły w nich rewolucyjne zmiany. – To już jest nowa epoka, co z tego się wyłoni jeszcze do końca nie wiemy. Stare media upadły, nie odgrywają już takiej roli jak kiedyś. Żartuje się, że teraz są dwie duże gazety Facebook i Twitter, reszta to dodatki – mówił. Zauważył, że teraz czytelnicy spędzają na stronie internetowej zaledwie kilka minut, potem przechodzą na inne. – Musimy zdawać sobie sprawę z ulotności tego odbioru. To już jest inny odbiorca, inna powinna być też rola dziennikarzy – powiedział.

Spadek wiarygodności mediów, jego zdaniem, spowodowany jest również tym, że wiele z nich dało się zaprzęgnąć do promowania liberalno-lewicowych przemian społecznych oraz zaczęły odgrywać rolę sędziego. – Ludzie wyczuli, że jest to fałszywe. Społeczeństwu potrzeba pluralizmu, musimy o to dbać  – podkreślił.

Damian Małecki, twórca profilu na Facebooku Żelazna logika i portalu SejmLog.pl, zauważył, że kryzys zaufania do dziennikarzy jest wynikiem tego, iż odeszli oni od idei informowania. – Media nie powinny być ani opiniotwórcze ani obiektywne, tylko rzetelne – powiedział. Jego zdaniem dziennikarze przestali być już czwartą władzą, dlatego pojawiła się piąta władza, czyli odbiorcy, którzy kontrolują dziennikarzy. Przykładem tego jest powstanie takich profili jak Żelazna logika, gdzie obnażane są manipulacje i hipokryzja dziennikarzy.

Na kolejnej sesji uczestnicy dyskusji zastanawiali się o czym dziennikarze powinni mówić. Jadwiga Chmielowska, sekretarz generalna SDP, przypomniała, że media nie powinny kształtować rzeczywistości, tylko ją opisywać.  – Rozsądną decyzję możemy podjąć tylko wtedy, gdy mamy rzetelną informacją – zauważyła.

Podkreślała, że bardzo ważna w pracy dziennikarza jest wiarygodność, sprawdzanie informacji w kilku źródłach.  – Szkody, które dziennikarz robi swoją niewiedzą są porażające– mówiła.

Daniel Kaiser z czeskiego tygodnika Echo24, zauważył, że problemami są skrzywione przedstawianie faktów i manipulacje poprzez pominięcie.  – Nie wszystkie fakty pojawiają się w relacji i to jest bardzo zły trend – mówił.

Czeskiego dziennikarza niepokoi także to, iż młodzi dziennikarze nie zawsze są krytyczni wobec tego co do nich dociera. – Moje pokolenie uczono, aby zachowywać krytyczny pogląd – mówił. Dodał, że teraz młodzi dziennikarze śledzą media zachodnie i łatwo przyjmują wszystko co one opublikują.

Zoltan Kottasz z „Magyar Nemzet” zauważył, że problemem jest to, iż redakcje nie mają swoich korespondentów zagranicznych, a co za tym idzie informacji z miejsca wydarzeń.

– Dociera do nas zbyt wiele informacji i ludzie w tym się gubią – dodał.

–  Powinniśmy się skupiać  bardziej na sprawach najważniejszych, a nie na tym co wtórne, drugorzędne – zauważył natomiast Daniel Kaiser.

– Od dziennikarzy wymaga się myślenia i odróżniania rzeczy ważnych od piany informacyjnej – dodała Jadwiga Chmielowska.

Litewski dziennikarz Andrius Tučkus z „Lietuovos Sąjūdis” podkreślił, że najważniejsze jest, aby dziennikarze byli uczciwi. – Żeby nie zabić człowieka gazetą – powiedział.

Temat uczciwości i rzetelności dziennikarzy powrócił jeszcze podczas sesji podsumowującej konferencję. Anca Maria Cernea z Rumunii podkreśliła, że najważniejsze jest opieranie się na podstawowych zasadach: wolności i prawdzie. Claude Chollet francuskiego Observatorie de journalisme, zauważył, że są różnice między obiektywizmem a uczciwością.  – Nie potrzebujemy obiektywizmu, bo on nie istnieje, potrzebujemy lojalności i uczciwości – powiedział.

Rosyjski dziennikarz Alexander Podrabinek stwierdził, że kraje pozbawione wolności słowa są zagrożeniem dla świata. Natomiast Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, podkreśliła konieczność powrotu do prawdziwego dziennikarstwa i etyki tego zawodu. – Nie opiszemy świata, jeżeli w ten sam sposób będziemy traktować zło i dobro, w ten sam sposób przedstawiać prawdę i kłamstwo. To nie jest wolność słowa – mówiła.

Przytoczyła słowa, które św. Jan Paweł II skierował kiedyś do dziennikarzy: „Najważniejsze żebyście świadomie nie kłamali”– Możemy się mylić, ale nie wolno nam świadomie kłamać– podkreśliła Jolanta Hajdasz.

Prezes SDP Krzysztof Skowroński zamykając debatę powiedział, że obrona wolności słowa to obrona przed wykluczeniem. – Jest obroną społeczeństwa demokratycznego, społeczeństwa bez ludzi wykluczonych i taki też był sens naszej konferencji – stwierdził prezes SDP.

Raport o wolności mediów w krajach Inicjatywy Trójmorza

Przygotowany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich „Raport o wolności mediów w krajach Inicjatywy Trójmorza” jest gotowy. Jego wyniki są zaskakujące – ujawnia on mechanizmy wykluczania z debaty publicznej dziennikarzy o konserwatywnych, prawicowych poglądach i pokazuje, jak bardzo w niektórych mediach tych krajów trzyma się postkomunizm.

 

Pobierz RAPORT

Debata Dziennikarzy – Media jako służba publiczna

Dziennikarze z całego świata o roli swojego zawodu1

 

„Media jako służba publiczna” – to temat międzynarodowej konferencji dziennikarskiej zorganizowanej przez Fundację Solidarności Dziennikarskiej wraz z International Communications Forum (ICF) i Stowarzyszeniem Dziennikarzy Polskich, przy wsparciu Polskiej Fundacji Narodowej.

 

W dniach 11 – 12 czerwca w Domu Dziennikarza, przy ul. Foksal 3/5 w Warszawie gościli dziennikarze m. in. z USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Indii, RPA, Libanu, Ukrainy, Rosji. Wraz z polskimi kolegami rozmawiali o mediach w Polsce i na świecie. W programie konferencji było siedem paneli dyskusyjnych, m.in. na temat godności mediów i dziennikarstwa oraz sytuacji mediów w Polsce.

Zapobieganie wywoływaniu napięć w relacji Polski z sąsiadami StopFake Pl

SDP kontynuuje realizację projektu Stop Fake Pl

 

SDP kontynuuje realizację działań związanych z przeciwdziałaniem propagandzie i manipulacji. Celem tegorocznego projektu pod tytułem Zapobieganie wywoływaniu napięć w relacji Polski z sąsiadami – StopFake Pl  jest rozwinięcie i efektywne wykorzystanie mechanizmu przeciwdziałania propagandzie, manipulacji i dezinformacji (szczególnie w odniesieniu do relacji polsko-ukraińskich i polsko-rosyjskich) i zapobieganie wywoływaniu napięć w relacji Polski z sąsiadami.

 

W ramach projektu powstaje seria materiałów dziennikarskich (analizy, wywiady, artykuły) demaskujących manipulacje i fake newsy. Materiały będą sukcesywnie publikowane na stronie stopfake.org i w mediach społecznościowych StopFake Pl (na FBTT). Wyprodukowane zostaną spoty informacyjne oraz audycje radiowe, które będą zamieszczone w internecie. Odbiorcami projektu są środowiska opiniotwórcze, głównie na Ukrainie, w Rosji i w Polsce oraz innych krajach (część materiałów będzie dostępna również w języku angielskim). Projekt będzie realizowany przez zespół dziennikarzy, publicystów, ekspertów z Polski i Ukrainy, którzy posiadają najwyższe kompetencje i wieloletnie doświadczenie w prezentowanych zagadnieniach.

Dziennikarze mówią o Polsce – dialog dziennikarzy polskich z dziennikarzami zagranicznymi

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich rozpoczyna realizację projektu „Dziennikarze mówią o Polsce – dialog dziennikarzy polskich z dziennikarzami zagranicznymi”, którego celem jest promocja Polski wśród dziennikarzy zagranicznych i odbiorców zagranicznych mediów. Projekt będzie realizowany do końca listopada 2017 r.

 

W ramach projektu odbędzie się szereg spotkań za granicą. Polscy dziennikarze będą rozmawiać z dziennikarzami zagranicznymi w Brukseli, Berlinie, Londynie, Bratysławie, Budapeszcie i Pradze. W każdym spotkaniu uczestniczyć będzie 3-5 dziennikarzy polskich i co najmniej tylu samo dziennikarzy zagranicznych. Ponadto 5 dziennikarzy polskich spotka się z niezależnymi dziennikarzami z St. Petersburga. Spotkanie odbędzie się w ramach forum polsko-rosyjskiego dialogu dziennikarskiego „Budowanie mostów – dialog dziennikarzy” organizowanego corocznie od 2015 roku przez Instytut Polski w St. Petersburgu, Stowarzyszenie Dziennikarzy St. Petersburga i SDP.

 

W listopadzie 2017 roku zorganizowana zostanie w Warszawie międzynarodowa konferencja na temat mediów w krajach Grupy Wyszehradzkiej. Tematem konferencji będzie kwestia tworzenia wspólnego projektu medialnego dla krajów grupy V4, a także aktualne wyzwania związane z dezinformacją w mediach, autocenzurą dziennikarzy, bańką informacyjną.

 

Dzięki realizacji projektu powstanie 7 raportów miesięcznych z monitoringu mediów zagranicznych. Ponadto dziennikarze polscy tworzyć będą materiały dziennikarskie dla zagranicznych mediów.

 

SDP zaprosiło do udziału w projekcie 30 wybitnych dziennikarzy polskich: redaktorów naczelnych, kierowników i dziennikarzy działów zagranicznych, korespondentów zagranicznych i dziennikarzy o ugruntowanej pozycji w środowisku.

 

Zadanie publiczne współfinansowane przez Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP w ramach konkursu Dyplomacja Publiczna 2017 – komponent „Współpraca w dziedzinie dyplomacji publicznej 2017”.