Bloger z Pruszcza Gdańskiego uniewinniony w II instancji z oskarżenia z art. 212 kk. Decyzja Sądu zbieżna ze stanowiskiem CMWP SDP

Sąd Okręgowy w Katowicach (Wydział Karny Odwoławczy) na rozprawie 22 października br. uniewinnił blogera  z Pruszcza Gdańskiego oskarżonego z art. 212 kk  o zniesławienie spółki Lyoness Polland sp.z.o.o oraz postanowił obciążyć wszystkimi kosztami procesu oskarżyciela prywatnego, czyli  firmę Lyoness Poland. Sprawa dotyczyła wpisów na blogu z 2013 r.  i była objęta monitoringiem CMWP SDP. Obrońcą blogera, który nie chce, by ujawniać jego nazwisko, był mec. Paweł Matyja z Katowic. 

 

Spółka zarzuciła dwóm blogerom , że działając wspólnie i w porozumieniu, “tworząc i prowadząc przy użyciu sieci internet, w serwisie internetowym „Blox.pl” blog, który z samego założenia (intencjonalnie) poprzez stworzenie nazwy „antylyoness” nakierowany miał być  na naruszanie dobrego imienia pokrzywdzonej spółki  opublikowali  nieprawdziwe wypowiedzi  na jej temat. W zakresie wszystkich zarzutów poza jednym w pierwszej instancji postępowanie umorzono. Spółka nawet się nie odwoływała.

 

Co do jednego czynu, (wpis sprzed 8 lat!) postępowanie warunkowo umorzono, to znaczy że stwierdzono winę oskarżonego, ale nie wymierzono mu kary, uznając, że czyn nie ma wielkiej szkodliwości społecznej. Wówczas sprawa została objęta monitoringiem CMWP SDP, które przesłało w tej sprawie swoje stanowisko do Sądu odwoławczego.  Kara, jaką wymierzył sąd I instancji w ocenie CMWP SDP była nieuzasadniona, ponieważ w tym wypadku  wpis na blogu,  którego dotyczyło postępowanie karne z art. 212 kk,  był wypowiedzią anonimowej osoby, posługującej się jedynie pseudonimem, nie jest nawet wiadome czy oskarżonego, ten bowiem konsekwentnie nie przyznawał się do winy. Wymowne jest także to, że druga oskarżona w tej sprawie blogerka, która stała pod takim samym zarzutem, została uniewinniona.

 

Podkreślić należy, że cała kwestionowana wypowiedź z 2013 r. o treści „Aktualnie przed Prezesem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów prowadzone jest postępowanie w sprawie stosowania przez spółkę Lyoness Poland Sp. z o.o. praktyki naruszającej zbiorowe interesy konsumentów” była wiernym cytatem wypowiedzi Ministra Finansów, w dodatku nie wypowiedzianej pochopnie, a wyartykułowanej na piśmie do ówczesnego Marszałka Senatu RP. Pismo było publicznie dostępne w Internecie na oficjalnych stronach internetowych tychże urzędów. Nie było jakichkolwiek podstaw, by kwestionować ich treść.

 

CMWP SDP w swoim stanowisku przypomniało, że wypowiedzi takich osób – w tym pochodzące z urzędowych dokumentów, cytowane są w mediach każdego dnia i jako nie podlegające autoryzacji, nie są sprawdzane przez dziennikarzy pod kątem wiarygodności. Z oczywistych względów dotyczy to również osób prywatnych, które mają prawo powoływać się na wypowiedzi osób publicznych w sprawach publicznych i włączać się do debaty publicznej realizując tym samym zasady funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego. Kwestia odpowiedzialności karnej za cytowanie tego rodzaju wypowiedzi została jednoznacznie rozstrzygnięta przez Sąd Najwyższy, które to stanowisko Centrum Monitoringu Wolności Prasy popiera i wskazuje na jego aktualność.

 

Mając na uwadze powyższe orzeczenie – czytamy w stanowisku CMWP SDP przesłanym do Sądu –  należy kategorycznie stwierdzić, że osoba, która wiernie zacytowała wypowiedź Ministra Finansów zawartą w urzędowym dokumencie, a przy tym zaznaczyła, że dany fragment wypowiedzi jest wiernym cytatem, a nawet wskazała jego dokładne źródło, a przy tym była to wypowiedź dotycząca spraw publicznych, nie powinna ponosić odpowiedzialności karnej w sprawie. Gdyby przyjąć bowiem odmienną optykę i zaaprobować pogląd Sądu Rejonowego Katowice – Zachód w Katowicach, doszłoby do absurdalnej sytuacji, w której dziennikarze, ale też wszystkie osoby włączające się do debaty na temat spraw publicznych, co jest przecież zjawiskiem pożądanym, byłyby zmuszone do weryfikacji pod kątem prawdziwości niepodlegających przecież autoryzacji wypowiedzi osób pełniących funkcje publiczne, co de facto czyniłoby niemożliwym wykonywanie zawodu dziennikarza czy wręcz dyskutowanie o sprawach publicznych, ze strachu że być może dyskutuje się na temat nieprawdziwych twierdzeń. Trudno również zgodzić się na to, aby dziennikarz, bloger, czy użytkownik Internetu miał ponosić odpowiedzialność karną za cudzą wypowiedź, w sytuacji gdy kontestujący jej treść, nigdy nie zarzucił jej nieprawdziwości rzeczywistemu autorowi wypowiedzi.

 

Bloger prosił, by  nie podawać do publicznej wiadomości jego danych personalnych.

 

KS. ARTUR STOPKA: Telewizja po katolicku

Kard. John Patrick Foley, długoletni przewodniczący Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu, chciał, aby telewizje katolickie stały się „systemem nerwowym” Kościoła. Zamiar ambitny. Ale czy realny?

 

Dokładnie piętnaście lat temu, w dniach od 10 do 12 października 2006 r., w Madrycie odbył się Światowy Kongres Telewizji Katolickiej. Jeden z jego organizatorów, ks. prał. Enrique Planas, pracujący wówczas dla Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu, w wywiadzie dla polskiego tygodnika „Niedziela” tłumaczył z dużym wyprzedzeniem, że Kongres będzie musiał ustalić tożsamość telewizji katolickiej, biorąc pod uwagę, że w dzisiejszym świecie telewizje o charakterze katolickim są bardzo różnorodne. „Z jednej strony mamy wielkie stacje telewizyjne, które na rynku śmiało konkurują z innymi (np. „Il Canal 13” z Santiago del Chile), a z drugiej – małe kanały konfesyjne” – wskazywał ks. Planas, dodając, że w planach jest również ustalenie norm etycznych (tzw. ideario), czegoś w rodzaju „10 przykazań”, których powinny przestrzegać telewizje określające się jako katolickie.

 

Kłopotliwa liczba

 

W tytule wspomnianego wywiadu znalazł cytat z wypowiedzi ówczesnego przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu, abp John Foley. Jego życzeniem było, by telewizje katolickie stały się „systemem nerwowym” Kościoła katolickiego. Zdaniem ks. prał. Enrique Planasa będzie to możliwe, gdy telewizje katolickie zaczną działać we wszystkich zakątkach świata. „Aby zrealizować ten projekt, duże stacje telewizyjne winny wspomagać małe” – tłumaczył hiszpański duchowny, mając na myśli przede wszystkim tworzenie banku bezpłatnych programów. Dał nawet przykład, że dwie duże telewizje, włoska SAT2000 i hiszpańska Television Popolar, przystały już na ten projekt.

 

Na koniec wywiadu ks. Planas pożalił się, że organizatorom planowanego Światowego Kongresu Telewizji Katolickiej pewien kłopot sprawia ich liczba. „Nasza Rada ma listę katolickich kanałów i studiów telewizyjnych, która przekroczyła już liczbę 2 tys., a na pewno nie jest to lista kompletna” – powiedział.

 

Nowa era?

 

Kongres mimo wszystko doszedł do skutku, a na jego zakończenie abp Foley oświadczył, że zapoczątkował on nową erę w mediach katolickich. Jak wynika z dostępnej wciąż na stronach SIGNIS informacji, w madryckim spotkaniu wzięło udział ok. 300 osób z 50 krajów. Temat Kongresu „Szybki rozwój” odwoływał się do ogłoszonego w 2005 roku Listu apostolskiego Jana Pawła II do odpowiedzialnych za środki społecznego przekazu. W liście tym telewizja wspomniana została tylko raz. „Dzienniki i czasopisma, różnego rodzaju publikacje, katolickie stacje radiowe i telewizyjne są nadal niezwykle przydatne w całym systemie kościelnego przekazu” – napisał Papież.

 

Dwa lata po Kongresie ks. prał. Enrique Planas, który po przejściu na emeryturę zajął się organizowaniem katolickiej agencji informacyjnej audio-wideo o nazwie H2Onews, w kolejnym wywiadzie dla „Niedzieli” analizował ówczesną sytuację katolickich telewizji. Zwracał m.in. uwagę, że ich liczba wzrasta z szybkością lawiny. Zastrzegał jednak, że należałoby mówić raczej o środkach przekazu audio-wideo, a nie o telewizji, ponieważ większość z nich nadaje za pośrednictwem internetu. Mówił też, że kanały te mają problemy z zapełnieniem czasu antenowego, ponieważ brakuje profesjonalnego i dostępnego pod względem finansowym kontentu odpowiadającego ich specyfice. Współtworzona przez niego agencja H2Onews stara się choćby w niewielkim stopniu zaradzić tego rodzaju kłopotom. Jej najważniejszymi partnerami są: Vatican Television Center, Vatican Radio, Salt + Light Television z Kanady, KTO z Francji, EWTN z USA, Television Popolar z Hiszpanii, Cançao Nova z Brazylii.

 

3,6 tys. widzów

 

Czy po piętnastu latach udało się zrealizować wizję globalnej sieci katolickich telewizji? Wiele wskazuje na to, że wciąż jest ona pieśnią przyszłości. Jedną z przyczyn może być ograniczone zapotrzebowanie ze strony odbiorców na treści przez katolickie kanały proponowane.

 

Wystarczy spojrzeć na polskie podwórko. Jak wynika z udostępnionych w czerwcu br. danych, Telewizja Trwam w 2020 roku miała widownię na poziomie 35,7 tys. osób (po wzroście o 11,2 tys.). Stacja zanotowała 28. miejsce wśród najchętniej oglądalnych stacji telewizyjnych w Polsce. Tym samym zanotowała wzrost o 13 pozycji – w 2019 roku uplasowała się na 41. miejscu w rankingu najczęściej oglądalnych kanałów. Widać wyraźnie, że nie jest to nadawca, który może konkurować z najpopularniejszymi stacjami telewizyjnymi w naszym kraju.

 

Warto pamiętać, że w Polsce miała miejsce próba stworzenia kanału religijnego o innym charakterze, niż TV Trwam czy podobne do niej stacje z innych krajów. Uruchomiona 15 października 2007 roku Religia.tv nie była kanałem ściśle katolickim, choć jej szefem był katolicki duchowny i wśród jej twórców dominowali katolicy (m. in. Szymon Hołownia). Nie miała charakteru dewocyjnego. W jej ofercie przeważały filmy i cykle dokumentalne. Transmitowane były nie tylko katolickie Msze święte, ale również nabożeństwa innych wyznań chrześcijańskich, a nawet innych religii. Niestety, kanał nie osiągnął założonej oglądalności. Jego średnia oglądalność wynosiła 3,6 tys. widzów. Chociaż ostatecznie nadawanie zakończył 31 stycznia 2015, to jednak już we wrześniu 2012 podjęta została decyzja o zakończeniu własnej produkcji i praktycznie rozwiązano redakcję.

 

Jak trwoga, to…

 

Na początku września br. wrocławska Fundacja Vide et Crede otrzymała koncesję na naziemne nadawanie w naszym kraju polskiej wersji najpopularniejszej na świecie katolickiej telewizji Eternal Word Television Network (EWTN), założonej czterdzieści lat temu przez amerykańską klaryskę Ritę Antoinette Rizzo, znaną jako Matka Angelica. EWTN Polska jest obecna w naszym kraju od 2018 roku, jednak dotychczas nadawała jedynie w internecie. Trudno na razie mówić o jakimś spektakularnym sukcesie, być może koncesja na naziemną emisję programu oraz uznanie stacji za nadawcę społeczne będzie dla tej inicjatywy nowym impulsem.

 

W maju zeszłego roku serwis Vatocan News poinformował, że na pandemicznym reżimie skorzystała francuskojęzyczna telewizja katolicka KTO, założona w 1999 z inicjatywy arcybiskupa Paryża kardynała Jean-Marie Lustigera. Obecnie jej programy są nadawane w 88 krajach. We Francji jej oglądalność wzrosła pięciokrotnie. Dotyczy to także wersji nadawanej w internecie, której widzowie w ponad połowie nie przekroczyli 45 roku życia. Zdaniem dyrektora KTO, Philippine de Saint-Pierre, zaistniało duże zapotrzebowanie na programy dotyczące wiary w czasie pandemii. „Ludzie chcieli, by ktoś ich poprowadził i towarzyszył im w modlitwie, nie chcieli zatracić radości w tej trudnej sytuacji” – wyjaśnił.

 

Wzrost oglądalności katolickich kanałów w czasie globalnej epidemii może się kojarzyć z powiedzeniem „Jak trwoga, to do Boga”. Pokazuje jednak – przynajmniej częściowo – mechanizm zapotrzebowania na religijne, a zwłaszcza dewocyjne i formacyjne treści telewizyjne ze strony odbiorców.

 

Ks. Artur Stopka

SDP CAFE – PODAJ DALEJ… Zdzisław Piaskowski

ODCINEK 16. Ze Zdzisławem Piaskowskim, dziennikarzem, animatorem kultury, pomysłodawcą Mazurskiej Nocy Kabaretowej, rozmawia Mateusz Kossakowski.

 

„SDP Cafe – podaj dalej…” to organizowany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich cykl spotkań z dziennikarzami-twórcami kultury, w których gość w następnych odcinkach może stać się gospodarzem i zaprosić na rozmowę kolejną osobę.

 

Więcej informacji o spotkaniu TUTAJ.

 

Więcej informacji o projekcie: TUTAJ.

 

Projekt „Dziennikarze-twórcy kultury” finansowany jest ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu z Funduszy Promocji Kultury.

 

 

 

 

Tego by nawet Bareja nie wymyślił – JAROMIR KWIATKOWSKI o „Forum Dziennikarzy”

Z dedykacją dla wnioskodawców zlikwidowania „Forum Dziennikarzy”.

 

Jednym z wniosków, które zgłoszono do komisji zjazdowej przed zjazdem SDP w Kazimierzu Dolnym, był postulat likwidacji „Forum Dziennikarzy”. Kwestia ta stanęła na zjeździe, ale szybko przychyliliśmy się do opinii, że to nie jest temat dla delegatów, a co najwyżej dla nowego Zarządu Głównego. Później zresztą wnioskodawca, Stefan Zubczewski, który firmował wniosek wraz z żoną, zreflektował się(?) i sam go wycofał.

 

W dyskusji nad tą sprawą Witold Gadowski stwierdził, że „Forum” to gazeta „nudna i dla nikogo”. Żałuję, że nie otworzyła mi się wtedy odpowiednia klapka w mózgownicy, że przecież red. Gadowski figuruje do dziś w stopce „Forum” jako członek zespołu redakcyjnego. Gdyby mi się ta klapka otworzyła, zmusiłoby mnie to do zadania – w trybie ad vocem – pytania: Panie Witoldzie, skoro ta gazeta jest, Pańskim zdaniem, tak nudna, to co Pan zrobił jako – przynajmniej formalnie – członek zespołu redakcyjnego, aby była lepsza? Klapka nie otworzyła się, trudno. Zadaję więc to pytanie teraz, bo lepiej późno niż wcale.

 

„Forum Dziennikarzy” to nie jest pismo, które wypłaca w formie wierszówek zapomogi dla dziennikarzy mających problemy z pracą (czytaj: daje im zarobić parę groszy, by nie głodowali), bo tak zrozumiałem wnioskodawcę. Piszę to jako dziennikarz, który – choć narzeka raczej na nadmiar niż na brak pracy – w ub. roku podjął współpracę z tym pismem i daje mu ona wiele satysfakcji. Może być ono, na co zresztą zwróciła uwagę na zjeździe wiceprezes Jolanta Hajdasz, wizytówką naszego środowiska. Andrzej Klimczak, redaktor naczelny pisma, wykonał gigantyczną pracę, by tak właśnie było. A przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by kolejni członkowie SDP, którzy mają propozycje ciekawych tematów i chcą się nimi podzielić z czytelnikami „Forum”, nawiązali z nim współpracę.

 

Nie znam przyczyn zapału likwidatorskiego wnioskodawcy (postulował on także zlikwidowanie… Centrum Monitoringu Wolności Prasy), ale nawet specjalnie mnie one nie interesują. Przypomnę jedynie banalną prawdę: łatwo coś zburzyć i z reguły robi się to szybko; to często kwestia jednej decyzji. Ale trudniej coś zbudować; to z reguły dzieje się latami. I nawet jeżeli widzimy, że istniejący byt nie jest idealny, to naprawiajmy go, a nie wyrzucajmy na śmietnik.

 

A że „Forum” kosztuje… Cóż, w przyrodzie nie ma nic za darmo. A jeżeli nam to, że tak jest, nie pasuje, to – używając tej logiki – złóżmy wniosek dalej idący, co zresztą prześmiewczo, z duża dozą sarkazmu zaproponował na zjeździe red. Wojciech Pokora: w ogóle zlikwidujmy stowarzyszenie. Ono przecież też kosztuje.

 

I jeszcze jedno zdziwienie na koniec: gdyby pójść za sugestią wnioskodawcy, my – członkowie SDP – wystąpilibyśmy w roli dobrowolnych likwidatorów własnej gazety. Tego by nawet mistrz Bareja nie wymyślił.

 

Jaromir Kwiatkowski

SDP CAFE – PODAJ DALEJ… Mateusz Kossakowski

ODCINEK 15. Z Mateuszem Kossakowskim, dziennikarzem, medioznawcą, specjalistą od komiksu, rozmawia Zdzisław Piaskowski.  

 

„SDP Cafe – podaj dalej…” to organizowany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich cykl spotkań z dziennikarzami-twórcami kultury, w których gość w następnych odcinkach może stać się gospodarzem i zaprosić na rozmowę kolejną osobę.

 

Więcej informacji o spotkaniu TUTAJ.

 

Więcej informacji o projekcie: TUTAJ.

 

Projekt „Dziennikarze-twórcy kultury” finansowany jest ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu z Funduszy Promocji Kultury.

 

 

 

O co chodzi w Ustawie o PAP – pyta ŁUKASZ WARZECHA

Kolejny domniemany przeciek wiadomości ze skrzynki Michała Dworczyka sprawił, że wokół Polskiej Agencji Prasowej rozpętała się awantura. Jeśli wierzyć ujawnionej wiadomości, prezes PAP Wojciech Surmacz miał uzgadniać z premierem moment i sposób przeprowadzenia wywiadu z prezydentem Andrzejem Dudą na temat powołania Funduszu Medycznego.

 

Nie chcę wchodzić w dyskusję o tym, czy wiadomość jest autentyczna (aczkolwiek warto przypomnieć, że jak dotąd rządzący w żadnym punkcie nie zaprzeczyli autentyczności ujawnianych mejli, a nawet przeciwnie – w kilku przypadkach pośrednio ją potwierdzili). Tutaj okoliczności – moment ukazania się wywiadu z Andrzejem Dudą w serwisie PAP w zestawieniu z treścią mejla – mogą wskazywać na autentyczność wiadomości, której kopię otrzymał Michał Dworczyk. Nie w tym jednak rzecz.

 

Sama dyskusja o tej sytuacji, nawet gdyby miała ona być czysto teoretyczna, jest ciekawa, ponieważ wobec dość powszechnej krytyki pojawiły się także głosy broniące PAP i wskazujące na zapisy w ustawie o Polskiej Agencji Prasowej, która jest przecież agencją państwową. W art. 1. pkt. 2. aktu czytamy: „Polska Agencja Prasowa ma obowiązek upowszechniać stanowiska Sejmu, Senatu, Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej i Rady Ministrów”. Niektórzy uznali zatem, że zgodnie z tym zapisem PAP mógł się zachować tak jak się zachował.

 

Gdyby – teoretycznie – wydarzenia opisane w mejlu miały faktycznie miejsce, sytuacja nie byłaby wcale zero-jedynkowa jak chcieliby twardzi krytycy. Wszystko rozbija się o rozumienie pojęcia „upowszechniania”. Gdyby odnieść to do obowiązków, jakie odpowiednie ustawy nakładają na media publiczne, można by uznać, że z całą pewnością pojęcie upowszechniania nie obejmuje działalności, którą można uznać za zahaczającą o piar. Abstrahując od tego, jak media państwowe działają w tej chwili, upowszechnianie w ich przypadku było zawsze rozumiane jako prawo wspomnianych w ustawie organów – prezydenta, prezesa Rady Ministrów, marszałków Sejmu i Senatu – do wystąpień w programach publicznej telewizji i radia. Tylko tyle. Jak zresztą różnie nawet to pozornie proste zadanie może być wypełniane, pokazują przypadki odmiennego traktowania wystąpień pełniących te funkcje polityków koalicji w zestawieniu z wystąpieniami marszałka Senatu.

 

W przypadku PAP zapis jest znacznie trudniejszy do interpretacji. O ile bowiem wystąpienie marszałka jednej lub drugiej izby parlamentu jest tym właśnie i trudno tu dzielić włos na czworo, to już można sobie zadać pytanie, czym jest „stanowisko Sejmu” albo „stanowisko Senatu”. Czy jest to zawsze tylko stanowisko większości? A co ze stanowiskiem opozycji? Czy oznacza to, że PAP ma przekazywać wyłącznie argumenty tych, którzy wygrywają głosowania – czyli na ogół większości rządzącej w przypadku Sejmu, a opozycji w przypadku Senatu? To mocno niejasne.

 

Podobnie niejasne jest „przekazywanie stanowiska prezydenta” albo rządu. Czy „przekazanie stanowiska” oznacza prawo tych organów wyłącznie do umieszczania w PAP-owskich depeszach własnych oświadczeń i komunikatów czy też coś więcej? Czy można uznać, że takie stanowisko może zostać przekazane w postaci wywiadu, jak to mogło mieć miejsce w omawianym hipotetycznym przypadku? Właściwie – czemu nie. Taka forma wydaje się naturalniejsza niż suchy komunikat.

 

Lecz tu znów napotykamy na problemy, bo odbiorca widząc taką właśnie formę depeszy ma prawo oczekiwać, że – jak to w normalnym wywiadzie – dziennikarz nie będzie jedynie odczytywał z kartki wygodnych dla rozmówcy pytań, wcześniej uzgodnionych z jego współpracownikami i piarowcami, ale zapyta również o sprawy niewygodne. Jeśli dzieje się inaczej, może powstać wrażenie, że PAP wchodzi w rolę agencji piarowej władzy, a to byłoby już zbyt daleko idące poszerzenie rozumienia pojęcia upowszechniania stanowiska.

 

Wydaje się zatem, że źródło potencjalnych problemów i kontrowersji leży przede wszystkim w mocno dwuznacznych zapisach ustawowych. Nie ma nic niestosownego w tym, że państwowa agencja prasowa ma obowiązek przekazywać informacje na temat działania władzy oraz stanowiska najważniejszych osób w państwie. Jednak dotyczące tego przepisy powinny zostać przeformułowane w taki sposób, aby stały się możliwie klarowne. Po pierwsze bowiem – nie wiemy, czym jest „stanowisko” Sejmu i Senatu. Po drugie – należałoby sprecyzować, w jakim zakresie PAP może aktywnie współpracować z rządzącymi w upowszechnianiu ich stanowisk. Być może owo upowszechnianie należałoby jednak ograniczyć do publikowania komunikatów organów władzy, tak aby zniknęły wszelkie wątpliwości dotyczące zaangażowania PAP w proces już nie tylko informowania, ale też dbania o wizerunek rządzących, co przecież do zadań Polskiej Agencji Prasowej nie powinno należeć. Taka klaryfikacja byłaby w interesie tej instytucji.

 

Lecz nawet to nie rozwiązywałoby problemu, jak traktować pojawiające się w PAP przy różnych okazjach rozmowy z osobami z obozu władzy. Czy mamy je uznawać za „normalne” wywiady czy też za element ustawowo zdefiniowanej roli PAP jako państwowej agencji? Być może warto przy okazji tej historii zastanowić się nad tymi kwestiami.

 

Łukasz Warzecha

Musimy działać wspólnie – relacja ze Zjazdu Sprawozdawczo-Wyborczego SDP

Krzysztof Skowroński będzie pełnił funkcję prezesa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich czwartą kadencję – zadecydowali delegaci Zjazdu Sprawozdawczo-Wyborczego stowarzyszenia, który w dniach 16 – 17 października odbył się w Domu Pracy Twórczej SDP w Kazimierzu Dolnym. 

 

Zjazd, powołujący władze stowarzyszenia na kolejną, trzyletnią kadencję, miał się odbyć w ubiegłym roku, jednak pandemia i obostrzenia epidemiologiczne w kraju, pokrzyżowały te plany. Dopiero teraz udało się go zorganizować.

 

Zanim delegaci przystąpili do obrad, minutą ciszy uczcili pamięć 74 dziennikarzy, którzy zmarli od 2017 roku, kiedy to odbył się ostatni zjazd wyborczy, ich nazwiska odczytał prezes SDP Krzysztof Skowroński.

 

Miłą uroczystą chwilą były podziękowanie za 26 lat pracy na rzecz SDP dla dyrektor biura Zarządu Głównego Bożenny Dobrzyńskiej, która w tym roku przeszła na emeryturę. W imieniu delegatów Krzysztof Skowroński wręczył jej pamiątkowy dyplom, kwiaty i upominek.

 

Gorące dyskusje przedwyborcze

 

Po uformowaniu prezydium (jego przewodniczącą została honorowa prezes SDP Krystyna Mokrosińska) i odpowiednich komisji uczestnicy zjazdu rozpoczęli pracę. Wysłuchali sprawozdań z działalności Naczelnego Sądu Dziennikarskiego, Zarządu Głównego, skarbnika, Głównej Komisji Rewizyjnej.

 

Ocenie dokonań władz mijającej kadencji oraz wyborowi nowego prezesa towarzyszyły niemałe emocje. Podczas dyskusji ujawnił się też konflikt, który od kilku miesięcy miał miejsce między członkami Zarządu Głównego. Sekretarz generalna SDP Jadwiga Chmielowska oraz skarbniczka Aleksandra Rybińska-Wróbel zwracały uwagę na nieprawidłowości w zarzadzaniu stowarzyszeniem, za które ich zdaniem, odpowiedzialny jest Krzysztof Skowroński. Chodziło m.in. o sposób wyboru firmy, która za pieniądze z grantu, miała dostarczyć sprzęt audiowizualny do Centrum Prasowego Foksal, czy o próbę podjęcia negocjacji z Michałem Sobańskim w sprawie roszczeń do Domu Dziennikarz przy Foksal 3/5 bez wiedzy i zgody pozostałych członku zarządu. W swoich wystąpieniach podkreślały też złą sytuację finansową stowarzyszenia.

 

Krzysztof Skowroński odpierał zarzuty, np. w sprawie sprzętu dla Centrum Prasowym Foksal, tłumaczył, że cena nie dotyczyła samych urządzeń, ale również „wiedzy i technologii”. Próba podjęcia rozmów z Sobańskim miała zaś być alternatywą dla procesu sądowego, który mógłby się zakończyć utratą przez stowarzyszenie budynku przy Foksal.

 

Przedstawiciele Głównej Komisji Rewizyjnej stwierdzili, że nie dopatrzyli się naruszenia prawa przez zarząd mijającej kadencji. W swoim sprawozdaniu GKR zwróciła jednak uwagę, że pieniądze pozyskiwane z grantów, oprócz oczywistych korzyści dla SDP, stały się źródłem konfliktów, należałoby więc wprowadzić jasne procedury ich wykorzystywania. Komisja stwierdziła też m.in., że w nowej kadencji potrzebna będzie większa dyscyplina finansowa.

 

W głosowaniu nad absolutorium, działania ustępującego zarządu zdecydowało się poprzeć  51,7 proc. delegatów, przeciwko opowiedziało się 40,5 proc.

 

Troje kandydatów

 

Do walki o fotel prezesa SDP stanęli Aleksandra Rybińska-Wróbel, prezes Oddziału Warszawskiego oraz członek Zarządu Głównego Zbigniew RytelKrzysztof Skowroński.

 

Pierwsza kandydatka podkreślała, że zdecydowała się ubiegać o to stanowisko nie dla władzy, ale z poczucia odpowiedzialności za stowarzyszenie. – Mam poczucie odpowiedzialności, że pełniąc funkcję skarbnika zbyt późno zauważyłam nieprawidłowości. Jestem gotowa podjąć działania naprawcze wyprowadzenia stowarzyszenia z marazmu finansowego – mówiła Aleksandra Rybińska-Wróbel podczas swojej prezentacji.

 

Zbigniew Rytel zapewniał, że od dawna informował o możliwych nieprawidłowościach w funkcjonowaniu stowarzyszenia. – Obiecuję krótko: zrobię wszystko, aby nie dopuścić do upadku SDP, a wątpliwości zostaną wyjaśnione przez niezależny audyt – podkreślił.

 

Prezes Krzysztof Skowroński, w swojej prezentacji zwrócił uwagę, że z powodu przedłużenia przez pandemię mijającej kadencji, kolejna będzie krótsza. –  Ta kadencja już się rozpoczęła, powinna trwać następne dwa lata, później wybierzmy nowego prezesa – mówił w swoim wystąpieniu. Jego zdaniem najbliższy czas trzeba przeznaczyć głównie na prace nad zmianą statutu, do których powinno się włączyć jak najszersze grono osób ze wszystkich oddziałów SDP.  – Celem musi być pozyskiwanie nowych członków, z młodszego pokolenia oraz działania integrujące z oddziałami – podkreślał Skowroński. – Jeśli zaczniemy działać wspólnie będziemy widoczni w domenie społecznej. Stwierdził, że stowarzyszenie powinno również wypracować własną refleksję np. na temat funkcjonowania mediów publicznych. Na koniec dodał, że nie trzeba ratować SDP, bo działa dobrze, a zawirowania finansowe są skutkiem pandemii.

 

Dwie pierwsze tury wyborów nie przyniosły rozstrzygnięcia, żaden z kandydatów nie uzyskał wymaganych ponad połowy głosów obecnych na sali obrad delegatów. Do trzeciej tury przeszli Rybińska-Wróbel i Skowroński. Na dotychczasowego prezesa oddano 64 głosów,  na jego rywalkę 50. Krzysztof Skowroński będzie kierował stowarzyszeniem czwartą kadencję.

 

Po wyborze prezesa delegaci przystąpili do głosowania nad składem Zarządu Głównego. Do tego gremium zostali powołani: Hubert Bekrycht, Agnieszka Borowska, Maria Giedz, Witold Gadowski, Jolanta Hajdasz, Andrzej Klimczak, Sonia Kwaśny, Wanda Nadobnik, Mariusz Pilis, Wojciech Pokora, Grzegorz Radzicki, Aleksandra Tabaczyńska.

 

Piątka z nich – Maria Giedz, Witold Gadowski, Jolanta Hajdasz, Wanda Nadobnik i Mariusz Pilis – byli w składzie zarządu poprzedniej kadencji.

 

Żmudne głosowania

 

Drugiego dnia zjazdu, w niedzielę 17 października, w kolejnych głosowaniach wybrano Główną Komisję Rewizyjną. Będą ją  tworzyli: Małgorzata Cebulska, Zbigniew Natkański, Maria Przełomiec, Andrzej TomczakJanusz Wikowski.

 

Naczelny Sąd Dziennikarski w nowej kadencji będzie pracował w składzie: Piotr Boroń, Alina Bosak, Piotr Górski, Piotr Hlebowicz, Krzysztof Kurkiewicz, Grzegorz Mika, Anna Pakuła-Sacharczuk, Andrzej Radomiński, Jacek Stroka.

 

W wyborach na członków Komisji Interwencyjnych przegłosowano kandydatury: Bożenny Dobrzyńskiej, Magdaleny Drohomireckiej, Dawida Kaczmarczyka, Jana Poniatowskiego i Krystyny Różańskiej-Gorgolewskiej.

 

Rzecznikiem Dyscyplinarnym została Barbara Ziółkowska.

 

Narzucona przez statut długotrwała procedura głosowań spowodowała, że wśród delegatów pojawiło się wiele głosów o konieczności uproszczenia sposobu wyboru do poszczególnych gremiów stowarzyszenia. Będzie to z pewnością przedmiotem prac komisji statutowo-programowej, o powołaniu której zawnioskował prezes Skowroński. – Tak, abyśmy za rok mogli się spotkać na zjeździe statutowo-programowym – uzasadniał. Delegaci przyjęli uchwałę w tej sprawie.

 

Krzysztof Skowroński podziękował na koniec wszystkim uczestnikom zjazdu.

 

– Chciałbym abyśmy się nauczyli ze sobą rozmawiać, rozmawiać językiem dziennikarskim, a nie politycznym, jak rozmawiają dziennikarze, a nie politycy – powiedział.

 

jka

 

Galeria zdjęć ze zjazdu TUTAJ.

 

SDP CAFE – PODAJ DALEJ… Mateusz Kossakowski rozmawia ze Zdzisławem Piaskowskim – zapowiedź

Zdzisław Piaskowski, dziennikarz, animator kultury, pomysłodawca Mazurskiej Nocy Kabaretowej, będzie gościem Mateusza Kossakowskiego w czwartek, 21 października w kolejnym odcinku „SDP Cafe – podaj dalej…”. Premiera o godz. 19 na kanale SDP na YouTube oraz na portalu sdp.pl.  

 

Zdzisław Piaskowski to związany z Mrągowem i okolicami, dziennikarz i animator kultury. W swojej karierze dziennikarskiej pracował i publikował w prasie lokalnej i regionalnej, m.in.: „Mazurskich Klimatach”, „Nowinach Północnych”, „Kurierze Mrągowskim/Gazecie Olsztyńskiej”, „Wieściach z Piecek”, „Panoramie Mazurskiej”.

 

Pomysłodawca i organizator szeregu imprez kulturalnych w regionie, m.in. Mazurskiej Nocy Kabaretowej w Mrągowie, przedstawień teatralnych, wystaw, konkursów muzycznych.

 

Kierował placówkami kulturalnymi, takimi jak Miasteczko Westernowe Mrongoville w Mrągowie oraz Gminny Ośrodek Kultury Sportu i Rekreacji „Pegaz” w Pieckach.

 

„SDP Cafe – podaj dalej…” to cykl rozmów przygotowanych przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, których bohaterami są dziennikarze-twórcy kultury. Formuła zakłada, że w następnych odcinkach gość może wystąpić w roli gospodarza i zaprosić na rozmowę kolejną osobę. Więcej informacji o projekcie TUTAJ.

 

Partnerzy:

Fundacja Kulturalna Polska, Fundacja Solidarności Dziennikarskiej

 

Patroni medialni:

TV Republika, „Sieci”, wPolityce.pl, „Do Rzeczy”, Radio Wnet, „Kurier Wnet” waw4free.pl, „Informator Stolicy”, kulturalni.pl, „Bez Wierszówki”, „Forum Dziennikarzy”

 

Projekt „Dziennikarze-twórcy kultury” finansowany jest ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu z Funduszy Promocji Kultury

 

 

SDP CAFE – PODAJ DALEJ… Zdzisław Piaskowski rozmawia z Zenonem Złakowskim – zapowiedź

Z pisarzem, poetą, dziennikarzem Zenonem Złakowskim, we wtorek, 19 października rozmawiać będzie Zdzisław Piaskowski. Premiera kolejnego spotkania z cyklu „SDP Cafe – podaj dalej…” o godz. 19 na kanale SDP na YouTube oraz na portalu sdp.pl.

 

Zenon Złakowski, rocznik 1942, to mieszkający w Olsztynie, pisarz, poeta, dziennikarz. Pracował w Radiu Olsztyn, współredagował pismo „Przemiany”, publikował w „Posłańcu Warmińskim”. Jako poeta debiutował w 1976 roku, trzy lata później wydał tomik „Podróż udziwniona”. W 1982 roku ukazała się jego powieść „Nim skończy się dzień”.

 

Od 1981 roku był związany z NSZZ „Solidarność”,  jest autorem wielu publikacji poświęconych historii związku w regionie warmińsko-mazurskim. Niebawem ukaże się jego najnowsza książka „Mój stan wojenny”, oparta na zapiskach pisarza z okresu stanu wojennego.

 

„SDP Cafe – podaj dalej…” to cykl rozmów przygotowanych przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, których bohaterami są dziennikarze-twórcy kultury. Formuła zakłada, że w następnych odcinkach gość może wystąpić w roli gospodarza i zaprosić na rozmowę kolejną osobę. Więcej informacji o projekcie TUTAJ.

 

Partnerzy:

Fundacja Kulturalna Polska, Fundacja Solidarności Dziennikarskiej

 

Patroni medialni:

TV Republika, „Sieci”, wPolityce.pl, „Do Rzeczy”, Radio Wnet, „Kurier Wnet” waw4free.pl, „Informator Stolicy”, kulturalni.pl, „Bez Wierszówki”, „Forum Dziennikarzy”

 

Projekt „Dziennikarze-twórcy kultury” finansowany jest ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu z Funduszy Promocji Kultury

CMWP SDP w liczbach i w mediach. Sprawozdanie z działalności za okres 2018-2021

Centrum Monitoringu Wolności Prasy  SDP wpisało się znacząco i na trwale w polski system medialny – wynika z danych Agencji Informacyjnej Press Serwis Monitoring Mediów opracowanych  dla CMWP SDP za lata 2018-2021 w związku z rozpoczynającym się w sobotę 16 października Walnym Zjazdem Delegatów SDP w Kazimierzu Dolnym . W ostatnich blisko 4 latach w prasie, radiu i telewizji oraz Internecie ukazało się ponad 9  tysięcy wzmianek medialnych z nazwą Centrum Monitoringu Wolności Prasy  SDP, a po wpisaniu nazwy  Centrum Monitoringu Wolności Prasy  SDP w wyszukiwarkę Google w październiku 2021 r. pojawiało się 270 tysięcy tzw. rekordów w 0,46 s  i  590 tysięcy w 0,51 s. 

 

W tym czasie CMWP SDP opublikowało 136 stanowisk i oświadczeń dotyczących realizacji zasady wolności słowa i niezależności mediów oraz objęło ponad 100 dziennikarzy nieodpłatną pomocą prawną i procesową. Linki z cytatów i wypowiedzi medialnych CMWP SDP zamieszczane są w comiesięcznych sprawozdaniach CMWP SDP przesyłanych do członków SDP i publikowanych na stronie cmwp.sdp.pl w zakładce „sprawozdania”. Ich zbiorcze zestawienie (samych linków) za okres 1.01.2018 – 30.09.2021 liczy około 45 stron formatu A4. Wg opracowania Agencji Informacyjnej Press Serwis Monitoring Mediów (niezależna agencja monitorująca tzw. wzmianki prasowe) od lipca 2017 do lipca 2021 ukazało się  9371 wzmianek i notatek w prasie, radiu, telewizji i w Internecie z nazwą Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP oraz 3991 z nazwiskiem dyr. Jolanty Hajdasz.  Dane te uzupełniają Sprawozdanie CMWP SDP 2018 -2021, które w wersji papierowej otrzymają delegaci na Walny Zjazd Delegatów SDP w dniu jego rozpoczęcia.

 

Sprawozdanie będzie dostępne na stronie cmwp.sdp.pl po zakończeniu Zjazdu.