CEZARY KRYSZTOPA: Uważasz, że jesteś człowiekiem? A masz na to jakieś dowody?

Kiedy piszę ten felieton, wiadomo już, że polska pięściarka Julia Szeremeta zmierzy się w finale Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w kategorii do 57 kilogramów z Lin Yu-ting, budzącą ogromne kontrowersje zawodniczką/zawodnikiem z Tajwanu, która/który nie przeszedł testu płci Międzynarodowego Stowarzyszenia Boksu, ze względu na zbyt wysoki poziom testoteronu i posiadanie męskiego zestawu chromosomów XY.

Nie jest to jedyny tego typu przypadek, dość wspomnieć przypadek Imane Khelif, pięściarki/pięściarza z Algierii. Zresztą całe Igrzyska w Paryżu rozpoczęły się od skandalu podczas otwarcia, które zamieniło się w swego rodzaju progresywno-satanistyczną orgię z elementami antychrześcijańskiego świętokradztwa. Jednocześnie groźba kary wisi nad brązową medalistką igrzysk olimpijskich w Paryżu w skateboardingu, Brazylijką Rayssą Leal, która ośmieliła się na wizji przekazać w języku migowym „Jezus jest drogą, prawdą i życiem”. Międzynarodowy Komitet Olimpijski chowa jak może głowę w piasek, ale jeśli francuscy organizatorzy Igrzysk planowali przy ich pomocy pokazać siłę „wartości europejskich”, to z użyciem ogromnych środków pokazali raczej schyłkową dekadencję, upadek idei olimpijskiej i zwyczajną małpią złośliwość.

Skandale

W tym duchu utrzymany jest również ciąg skandali związanych ze startem zawodników, których płeć łatwo zakwestionować. Skandali wynikających nie tylko z zaprzeczenia podstawowej sportowej uczciwości, ale przecież również ogromnego zagrożenia zdrowia, a być może również życia zawodniczek, które z natury są słabsze od zawodników o męskiej budowie i z wyższym poziomem testosteronu.

Jak donoszą media obydwa przypadki nie są przypadkami transseksualistów, choćby takich którzy nawet nie przeszli żadnych „modyfikacji”, a tylko „deklarują” swoją „kobiecość”, ale przypadkami zaburzeń rozwoju płciowego. To nieco inna sytuacja, ale również w takiej, choćby ze względu na bezpieczeństwo zawodniczek, nie powinni z nimi rywalizować. A jeśli wbrew duchowi sportu rywalizują, to tylko po to, żeby zaspokoić cywilizacyjne roszczenia pozostających w mniejszości, ale wpływowych progresywnych inżynierów społecznych.

Ktoś powie – no a co, mamy wykluczać z życia społecznego ludzi z problemami rozwoju płciowego? – z życia społecznego nie – odpowiem – ale ze sportu kobiecego, choćby ze względu na bezpieczeństwo kobiet, tak. Załóżmy nawet, że taki natłok, szczególnie w olimpijskim boksie, bardzo rzadko w naturze występujących przypadków zaburzeń rozwoju płci, jest czymś zwyczajnym, to chyba nie ma chyba przeszkód, żeby rywalizowali z mężczyznami? Tam nie będą budzić takich kontrowersji.

Człowiek kontra goryl

I jeszcze jeden, może nico bardziej długookresowy aspekt całego tego żałosnego przedstawienia. Otóż dziś elementem mainstreamu jest kwestionowanie definicji płci. Natomiast w drodze jest już kwestionowanie definicji człowieczeństwa, ponieważ właśnie do tego zmierzają różne „ruchy transgatunkowe”, które wprowadzają do głównego nurtu językowego pojęcie „osoby zwierzęcej”. Być może więc w przyszłości naszym zmartwieniem będzie nie bicie w ringu kobiety przez mężczyznę, ale np. człowieka przez goryla albo niedźwiedzia.

A jakie to daje pole do popisu przemocowym reżimom, czasem dziś nieco zakłopotanym tzw. „prawami człowieka”.

 

Dziennikarze TVP Sport i sportowcy apelują w sprawie Przemysława Babiarza. Interweniuje też RPO

Prawie 150 osób – pracownicy redakcji TVP Sport oraz sportowcy – podpisało się pod listem z prośbą o przywrócenie Przemysława Babiarza do komentowania igrzysk olimpijskich w Paryżu. Interwencję w sprawie dziennikarza podjął również Rzecznik Praw Obywatelskich.

„Przemysław Babiarz to jeden z najlepszych komentatorów w Polsce. Od lat 90. ubarwia słowem największe sukcesy naszych sportowców. Robi to tak, że komentowane przez niego transmisje – nawet odtwarzane po latach – cały czas wywołują ciarki i wzruszenie. To dzięki jego pracy widzowie śledzący dyscypliny przez niego obsługiwane wybierają kanały Telewizji Polskiej, a nie konkurencyjne – podkreślają na wstępie autorzy listu.

Dalej proszą o umożliwienie Przemysławowi Babiarzowi relacjonowania igrzysk w Paryżu

„Przemysław Babiarz pracuje przede wszystkim dla kibiców, To oni czekają na sportowe święto, na polski sukces, na łzy radości i piękne historie. Czekają na komentarz Przemysława Babiarza” – zauważono.

Autorzy listu przypominają, że igrzyska olimpijskie to czas pokoju i „jedności poprzez sport, który jest piękny, bo łączy, a nie dzieli”.

„Poglądy ma każdy. Przemysław Babiarz swoje też ma. Nie z każdym trzeba się zgadzać. Jednak pogląd dobrze mieć. Dobrze mieć też szacunek do tego, że ktoś myśli inaczej” – czytamy w liście.

Pismo adresowane jest do Tomasza Syguta,  dyrektora generalnego Telewizji Polskiej w likwidacji, podpisało się pod nim prawie 150 osób – sportowcy, wśród nich m.in. Anita Włodarczyk, Natalia Kaczmarek, Justyna Święty-Ersetic, Tomasz Majewski, Joanna Jóźwik, Artur Partyka, oraz dziennikarze TVP Sport, np. Jacek Laskowski, Jacek Kurowski, Paulina Chylewska, Sylwia Dekiert, Piotr Sobczyński, Marcin Rams, Aleksander Dzięciołowski.

Internauci komentujący list w mediach społecznościowych zwrócili uwagę na brak podpisów Dariusza Szpakowskiego i Mateusza Borka.

Władze TVP w likwidacji odsunęły red. Przemysława Babiarza od relacjonowania Igrzysk Olimpijskich i zawiesiły w pracy za jego słowa o piosence „Imagine” Johna Lennona, którą można było usłyszeć podczas ceremonii otwarcia IO w Paryżu. „Świat bez nieba, narodów, religii i to jest wizja tego pokoju, który wszystkich ma ogarnąć. To jest wizja komunizmu, niestety” – stwierdził dziennikarz.

Protest przeciwko skandalicznej decyzji TVP od razu wystosował Zarząd Główny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich TUTAJ.

Prośbę o wyjaśnienie sprawy zawieszenia red. Przemysława Babiarza skierował do Tomasza Syguta również Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek.

W swoim piśmie zwrócił uwagę, że wolność wypowiedzi dziennikarskiej podlega szczególnej ochronie na podstawie art. 54 Konstytucji RP i art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Przypomniał, że do  „jej szczególnego poszanowania zobowiązany jest m.in. nadawca publiczny, który powinien zapewnić możliwość nieskrępowanego wypowiadania się przez dziennikarzy oraz pluralizm poglądów”.

Rzecznik zwrócił też uwagę, że przy ocenie wypowiedzi dziennikarza trzeba ocenić jej kontekst.

„Odmienne kryteria mają bowiem zastosowanie do wypowiedzi pisemnych i do wypowiedzi ‘na żywo’.

Ponadto ewentualne zastosowanie sankcji wobec dziennikarza powinno być proporcjonalne, a środek w postaci zawieszenia w obowiązkach służbowych jest jednym z najbardziej dolegliwych. Działania nadmiarowe, wykraczające poza ramy proporcjonalności, rodzą również ryzyko wywołania efektu mrożącego w stosunku do innych dziennikarzy pracujących w mediach publicznych” – podkreślił Marcin Wiącek.

opr. jka, źródła: X, RPO

Szef KRRiT: będzie postępowanie w sprawie zawieszenia red. Przemysława Babiarza

Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Maciej Świrski polecił wszczęcie postępowania wyjaśniającego w sprawie zawieszenia przez władze Telewizji Polskiej w likwidacji, redaktora Przemysław Babiarza.

O swojej decyzji Maciej Świrski poinformował w sobotę w serwisie X.

„Nakazałem wszczęcie postępowania wyjaśniającego w sprawie zawieszenia red. Przemysława Babiarza pod kątem sprawdzenia czy nie naruszone zostało prawo do wolności wypowiedzi dziennikarza” – napisał przewodniczący KRRiT.

Dalej przypomniał, że w myśl art. 213 Konstytucji Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji stoi na straży wolności słowa, prawa do informacji oraz interesu publicznego w radiofonii i telewizji.

Protest przeciwko skandalicznej decyzji władz TVP w likwidacji o zawieszeniu red. Przemysława Babiarza wystosował ZG Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich TUTAJ.

Komentarz Huberta Bekrychta, sekretarza generalnego SDP TUTAJ.

opr. jka, źródło: X

 

RADA PROGRAMOWA TVP: „źle realizowana jest misja TVP w obliczu poważnego zagrożenia dla pokoju światowego”

UCHWAŁA NR 4/VIII/2024 RADY PROGRAMOWEJ TVP S.A. W LIKWIDACJI
w sprawie Wydania Specjalnego TVP INFO z dnia 13/14 kwietnia 2024 r. w związku
z atakiem Iranu na Izrael

Na podstawie art. 28a ust. 3 ustawy z dnia 29 grudnia 1992 roku o radiofonii i telewizji Rada
Programowa TVP S.A. w likwidacji na 4 (35) posiedzeniu w dniu 5 lipca 2024 roku przyjęła
uchwałę następującej treści:

Rada Programowa TVP S.A. w likwidacji wyraża poważne zaniepokojenie poziomem
merytorycznym i formalnym prezentacji problematyki międzynarodowej w Telewizji Polskiej,
a w szczególności na antenie TVP INFO. Podstawą do wydania krytycznej oceny programu
poświęconego wydarzeniom na świecie było Wydanie Specjalne z 13/14 kwietnia 2024 r. kiedy
to Iran po raz pierwszy w historii zaatakował bezpośrednio Izrael. Było to wydarzenie bez
precedensu i wszystkie liczące się stacje telewizyjne na świecie i w Polsce uruchomiły
wielogodzinne studia specjalne, tym bardziej, że o mającym nastąpić ataku odwetowym Iranu
było wiadomo od trzech dni, a ostatecznie operację potwierdzono w sobotnie popołudnie 13
kwietnia. Było więc wystarczająco dużo czasu, aby profesjonalnie przygotować program.

Studio Specjalne na antenie TVP INFO rozpoczęło się około godziny 22:15 i trwało do
godz. 00:01 /czyli ca 2 godziny/, kiedy to prowadzący zaprosił telewidzów do oglądania
Poranka TVP INFO o godz. 06:00. Do godziny 24:00 żaden pocisk ani dron nie zdążył dolecieć
do Izraela, bo jak informowali m.in. dziennikarze TVP INFO miało to nastąpić około godz.
01:00. Dłuższe Wydania specjalne prowadziły jedynie dwie polskie stacje telewizyjne, czyli
TVN24 i Telewizja Republika co najmniej do godz. 02:00, pokazując zestrzeliwane drony i
pociski lecące w kierunku Jerozolimy, Tel Awiwu, Betlejem, Hajfy czy Pustyni Negew.
Telewizja publiczna jako największa i najsilniejsza stacja telewizyjna w Polsce ma
dostęp do newsów filmowych z całego świata, jest członkiem Eurowizji /European
Broadcasting Union – EBU/, ma podpisane umowy z telewizyjnymi agencjami Reuters i AP
/Associated Press/, CNN etc. Notabene członkiem EBU jest także Izrael i niektóre kraje
arabskie. A w trakcie dwugodzinnego Wydania Specjalnego w TVP INFO przez około 3/4
programu na ekranie były prawie statyczne panoramy Tel Awiwu i Hajfy. Przy okazji należy
podkreślić, że nazwy izraelskich miast były napisane z błędami ortograficznymi. Telewizja
Polska miała /ma ?/ najliczniejszą sieć własnych korespondentów zagranicznych, którzy
powinni wystąpić przy tego rodzaju wydarzeniach. Pojawił się jedynie korespondent z
Waszyngtonu, który połączył się ze studiem za pośrednictwem Skype’a, a nie skorzystał z
profesjonalnego połączenia unilateralnego, a przecież w Ameryce był wówczas wczesny
wieczór około godz. 18:00.

Nie zaproszono także do udziału w programie wybitnych ekspertów z dziedziny
geopolityki, wojskowości, zagranicznych znawców Bliskiego Wschodu etc. Ograniczono się
jedynie do iranistów z Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Jagiellońskiego, SGH czy
Collegium Civitas. Tymczasem inne polskie stacje telewizyjne miały bezpośrednie relacje i
komentarze dziennikarzy i ekspertów z Izraela, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii.
Po zakończeniu Wydania Specjalnego o godz. 00:01 antena TVP INFO nadawała
następujące programy i powtórki: Dziennik Regionów, powtórkę programu informacyjnego
i19:30, 100 pytań do … Leszka Millera /godzinny program , powtórka z g. 20:00/…
Opisane powyżej Wydanie Specjalne TVP INFO 13/14 kwietnia 2024 roku jest tylko
jednym z przykładów jak źle realizowana jest misja Telewizji Polskiej S.A. w likwidacji jako
nadawcy publicznego i to w obliczu poważnego zagrożenia dla pokoju światowego. W tej
sytuacji nie dziwi bezprecedensowy rekordowy spadek oglądalności kanału informacyjnego
TVP INFO o 75 procent.

Przewodniczący
Rady Programowej TVP S.A. w likwidacji
/-/ Wojciech Skurkiewicz

O skutkach pazerności koncernów zbrojeniowych pisze WALTER ALTERMANN: Zamach

Fakty: w sobotę 13 lipca 2024 roku (00.15 w niedzielę w Polsce), Donald Trump, były prezydent USA i obecny kandydat na ten urząd, został postrzelony na wiecu wyborczym w Butler, w stanie Pensylwania. 45. Prezydent USA przeżył, chociaż bandyta strzelał w głowę polityka. Kula trafiła w ucho. Zginęły dwie osoby, jedną z nich jest zamachowiec, kolejne dwie są poważnie ranne. FBI podało, że sprawca to 20-latek. Niestety, wiele mówiono i pisano o teoriach spiskowych, prawie nic o, być może, istotnej przyczynie zamachu w Butler.

Zainteresowało mnie, co polskie media i polscy politycy mieli na ten temat do powiedzenia. Była akurat niedziela i dobra okazja, bo trzy największe stacje – TVP, Polsat i TVN – zapraszają wówczas do swoich studiów polityków, gdzie prowadzący pozwalają im do woli wykrzyczeć się, obrażać i za wszystko co złe obwiniać swych przeciwników. Ot, taki nasz niedzielny standard.

Odnotujmy, że wszystkie siły parlamentarne i prezydenckie potępiły zamach na Trumpa, ale tego można się było spodziewać. Niektórzy nasi politycy zaczęli przekonywać, że zamachowiec mógł być ideowym przeciwnikiem Trumpa, którego do czynu popchnęła propaganda mediów, sprzyjających Bidenowi. Pojawiły się też sugestie, ale niezbyt konkretne, że w Polsce jest tak samo, bo media (sprzyjające rządzącym) bezpardonowo atakują opozycję. Na co politycy z partii rządzących stwierdzali, że jest inaczej, że to opozycja, gdzie jeszcze może podburza ludność przeciwko nim.

Spiski

Potem nastąpił etap prezentowania teorii spiskowych. Tu najmocniej zawistował Polsat. W audycji „Śniadanie Rymanowskiego” połączono się z USA i głos zabrał „Tomasz ”Drago” Dzieran, bohater antykomunistycznego podziemia” – jak go przedstawiono. Dzieran jest Polakiem, który w 1984 roku wyemigrował za ocean powodu uwięzienia za Solidarność i późniejsze szykany.

Jest to mężczyzna potężnej postury, energiczny, pewny swych sądów i mówiący tonem nieznoszącym sprzeciwu. Typowy zresztą produkt oddziałów specjalnych, bo służył w Navy Seals. A tam trzeba najpierw działać, analizować potem.

Pan Dzieran przedstawił kilka dowodów, na spisek rządzących USA przeciwko Trumpowi. Najważniejszym było to, że władze zmniejszyły ostatnio liczebność ochrony Trumpa. Poza tym wytykał błędy jakie popełniła ochrona, twierdząc, że on by to zrobił lepiej. Na dowód podał, że ochraniał w przeszłości byłego wtedy premiera Iraku. Powiedział również, że zamachowiec był amatorem, ale dobrze wyszkolonym. Skąd to wiedział, nie powiedział.

I po to Polsat łączył się z USA, żeby wysłuchać takich bzdur? Tym bardziej, że przecież był w studio zaproszony europoseł Dariusz Joński, który też stwierdził, że zastanawiające jest, iż „Zamachowiec był zarejestrowany jako głosujący na Trumpa”. Czyli, p. Joński sugerował, że mógł strzelać ktoś na zlecenie Trumpa. Czyli, mamy spisek w spisku! To się dawniej nazywało paranoja. Teraz to mania prześladowcza.

Europoseł Tobiasz Bocheński, były wojewoda łódzki i mazowiecki i – jak mówi się w Warszawie – kandydat na prezydenta RP przypomniał, że, niestety, w USA często morduje się prezydentów i innych polityków. Poza Kennedym i Lincolnem w USA zamordowano także: James’a Gerfield’a (1881) oraz Wiliama McKinleya (1901). W sumie zamordowano w USA prawie 9 procent prezydentów.

Będzie jak było

Najgorsze jednak jest to, że w żadnej ze stacji telewizyjnych nawet nie napomknięto o milionach sztuk broni, która jest w rękach Amerykanów. Nie wspomniano o zbiorowych mordach w szkołach, dokonywanych przez sfrustrowanych uczniów. O szaleńcach otwierających ogień do tłumów. W każdym z takich zamachów ginie od kilkunastu do kilkudziesięciu osób. I to jest makabryczna plaga. I zawsze zbrodniarzami strzelającymi do przypadkowych ludzi są „niezrównoważeni zwykli obywatele”.

Czy w sprawie zbyt łatwej dostępności do broni w USA, po zamachu na Trumpa, cokolwiek się zmieni? A broń Boże! Nie pomogą petycje podpisywane przez miliony rozumnych ludzi. Nie pomogą apele znanych aktorów i cenionych naukowców. Będzie tak jak dotąd. Dlaczego? Bo lobby producentów broni i amunicji jest w USA potęgą ekonomiczną. I ten przemysł przynosi również miliardy państwu. I opłaca kampanie wyborcze swoich kongresmenów.

W USA zwyciężył i nadal panuje jeden z najgłupszych mitów, głoszący, że uzbrojony Amerykanin to wolny Amerykanin. Przez dwa stulecia wmawiano to ludziom, aż w końcu uwierzyli. I teraz wszyscy Amerykanie uważają się za potomków kowbojów i szeryfów. Zupełnie jak w westernach.

O potęgo kina i massmediów, cóżeś ty za pani, że za tobą idą, ludzie jak barany…

 

Nie żyje Zygmunt Gutowski, organizator festiwali „Niepokalana” i „Losy Polaków”; pogrzeb 16 lipca

Zmarł Zygmunt Gutowski, wieloletni członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, inicjator powstania i honorowy prezes Katolickiego Stowarzyszenia Filmowego. Był organizatorem Międzynarodowych Katolickich Festiwali Filmów i Multimediów „Niepokalana” oraz polonijnych Festiwali „Losy Polaków”. Miał 85 lata. Msza św. pogrzebowa odbędzie się we wtorek 16 lipca o godz.13.15 w parafii św.  Jakuba na Pl. Narutowicza , a po niej cmentarzu wolskim (prawosławno- katolickim)  zaplanowany jest pogrzeb. 

Zygmunt Gutowski był dziennikarzem radiowym i telewizyjnym, filmowcem, wykładowcą akademickim, pracownikiem administracji publicznej. Po ukończeniu studiów na Wydziale Łączności Politechniki Warszawskiej w latach 60. ubiegłego wieku, pracował jako inżynier w stacjach radiowych i telewizyjnych.

Był członkiem Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Polskiego Radia i Telewizji. Po 13 grudnia 1981 roku internowany i usunięty z pracy. W latach 80. ubiegłego wieku pracował jako producent filmów video, operator kamery. Realizował i reżyserował też własne filmy.

W 1989 roku współorganizator, dziennikarz i kierownik techniczny Telewizyjnego Studia Wyborczego „Solidarność”. Później w swojej karierze zawodowej był m.in. dziennikarzem telewizyjnym, komentatorem, realizatorem programów, specjalistą do spraw analiz programowych, wykładowcą akademickim, redaktorem naczelnym portali internetowych.

Zygmunt Gutowski był jednym z inicjatorów powołania Katolickiego Stowarzyszenia Filmowego, pełnił w tej organizacji funkcję prezesa i wiceprezesa, a ostatnio prezesa honorowego.

Przez wiele lat,  jako dyrektor i dyrektor programowy, organizował Międzynarodowy Festiwal Filmów Katolickich w Niepokalanowie, który później przekształcił się w Międzynarodowy Katolicki Festiwal Filmów i Multimediów „Niepokalana”.

Był jednym z pomysłodawców i organizatorów Polonijnego Festiwalu Multimedialnego „Polskie Ojczyzny”, obecnie Festiwalu Polonijnego „Losy Polaków”, którego celem jest promocja polskiej historii, kultury i tradycji w kraju i zagranicą.

Za swoją działalność Zygmunt Gutowski był wielokrotnie nagradzany. Odznaczony został m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (Polonia Restituta), Krzyżem Wolności i Solidarności oraz Krzyżem Zasłużony dla Kultury „Gloria Artis”.

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich i redakcja portalu sdp.pl składa rodzinie i bliskim Zygmunta Gutowskiego wyrazy głębokiego współczucia.

 

Rozwiązania gubernatorskie, czyli CEZARY KRYSZTOPA pisze o systemach: Porządek gnojenia

Unia gnoi Tuska. Tusk gnoi Polaków, Polacy nie mają kogo gnoić, więc gnoja się pomiędzy sobą – napisał na Twitterze (jakoś nie mogę przestawić się na „X”) Rafał Otoka-Frąckiewicz, a ja zasępiłem się nad geniuszem tej krótkiej, acz smutnej sentencji. 

Z Rafałem stosunki mamy dość złożone, jak na złożonych ludzi przystało. Czasem się zgadzamy, czasem się żremy, ale generalnie mam wrażenie, że dość się lubimy. Ja dodatkowo uważam, że w tym co robi dotyka go czasem przeboska ręka geniuszu. I tak wydaje mi się w przypadku tego krótkiego stwierdzenia, które a prosty sposób opisuje mechanizm podległości, w który sami się wpędzamy. 

Nasza wina 

Prawdą jest bowiem, że rządzi nami dzisiaj ktoś w rodzaju niemieckiego gubernatora, który za nic ma interesy, bezpieczeństwo czy dobrobyt Polaków. Prawdą jest, że rządzi nie dlatego, że wygrał wybory, tylko dlatego że był sprytniejszy od obecnej największej partii opozycyjnej, która w istocie wybory wygrała i zbudował sobie koalicjantów. Prawda jest również to, że w zasadzie nie tyle rządzi co sprawia wrażenie jakby wykonywał polecenia tych, którzy i tak nim pomiatają i wycierają nim, jak podczas ostatniej wizyty pryncypała Olafa Scholza, podłogę. 

No i co z tego, skoro największa w tym nasza wina? Wszystkie te ułożone w kolejne piętra narośla są w stanie na nas pasożytować i nas gnoić głównie dlatego, że daliśmy się podzielić do tego stopnia, że bardziej nienawidzimy wewnętrznych „tamtych” niż jesteśmy w stanie dostrzec zagrożenia zewnętrzne. Gdyby, nie daj Boże, ktoś na nas napadł i wybuchłaby w Polsce regularna wojna, prawdopodobnie w większym stopniu niż agresor, zajmowałaby nas satysfakcja, że „tamci” w końcu „oberwą za swoje”. A przynajmniej takie by można odnieść wrażenie po doświadczeniach naszego codziennego życia publicznego. Co prawda istnieje też wersja, według której „w chwilach kryzysu potrafimy się zjednoczyć”, ale tak na wszelki wypadek może lepiej nie sprawdzać. 

Wrogowie nie mają zbyt wiele do roboty 

Przez cały ten bajzel nie jesteśmy w stanie uzgodnić nawet minimalnej płaszczyzny wspólnego interesu. Oczywiście antypatriotyczna propaganda, która ma nas pozbawić poczucia wspólnoty nie jest tu bez znaczenia, ale gdybyśmy byli w stanie ze sobą rozmawiać, ta w dużym stopniu, prawdopodobnie trafiałaby w pustkę. 

Pewną jaskółką nadziei są tutaj przeróżne oddolne ruchy wspierające rozwój Polski. Rany, jak dobrze wiedzieć, że wokół hasła rozwoju potrafią skupić się i konfederata i pisowiec i razemek i nawet jakiś platformers się uchowa. Jednocześnie jednak trudno nie odnieść wrażenia, że to za późno, za płytko. Mleko nie tyle już się wylało, co każdego dnia leje się strumieniem szerokim jak wodospad Niagara. W tej sytuacji nasi wrogowie w sumie nie mają zbyt wiele do roboty, w zasadzie niszczą nas naszymi własnymi rękoma, podczas gdy nasze oczy niejako niezależnie od kończyn, z przerażeniem relacjonują załamanemu mózgowi rosnącą skalę strat. 

Dlatego postanowiłem, za pozwoleniem, ująć sentencję Otoki-Frąckiewicza w formę rysunku, choć też pozwoliłem sobie „Unię” zastąpić „Niemcami”, co wydaje się w ostatnich dniach nieco bardziej aktualne. No ale jeśli ktoś zapyta „a co to za różnica”, to też będzie miał rację. 

ZG SDP ws. zwolnienia z PAP sekr. gen SDP HUBERTA BEKRYCHTA: uznajemy to za szykanę polityczną

Władze SDP przyjęły w czwartek uchwałę w obronie dziennikarza Huberta Bekrychta – jednego z członków ZG SDP, sekretarza generalnego SDP, którego w trybie dyscyplinarnym zwolniła PAP.
Treśc uchwały:
Zarząd Główny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wyraża swoją solidarność z sekretarzem generalnym SDP red.Hubertem Bekrychtem dyscyplinarnie zwolnionym z pracy w Polskiej Agencji Prasowej.
Zwolnienie Huberta Bekrychta uznajemy za szykanę polityczną związaną z pełnieniem przez niego funkcji sekretarza generalnego SDP i redaktora naczelnego portalu sdp.pl, na którym umieszczał teksty dotyczące nieprawnego przejęcia przez rząd Donalda Tuska mediów publicznych. 
W imieniu ZG SDP
prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich
Krzysztof Skowroński
                                                                                                                   
                                                                                                               ***

 

Fragment biogramu Huberta Bekrychta ze strony sdp.pl [skróty i dopiski od red.]

                                                                                                                        ***

Poniżej protest Centrum Monitoringu Woilności Pracy w obronie dziennikarza Hubert Bekrychta z ZG SDP, sekretarza generalnego SDP:

Stanowczy protest CMWP SDP przeciwko dyscyplinarnemu zwolnieniu z PAP red. Huberta Bekrychta, sekretarza generalnego SDP

Maciej Świrski w Senacie: KRRiT nie może akceptować działań niezgodnych z prawem

„Nagonka na przewodniczącego KRRiT jest próbą zmuszenia Krajowej Rady do akceptacji rządowego kłamstwa, że likwidacja mediów publicznych i ich przejęcie przez rząd są zgodne z prawem. Sam rząd i wyznaczeni przez niego likwidatorzy przyznają, że likwidacja jest pozorna. Rodzi się podstawowe pytanie: jak mogą organy rządowe uczestniczyć w takiej mistyfikacji, której celem jest obejście prawa?” – powiedział przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Maciej Świrski podczas wystąpienia w Senacie.

Maciej Świrski w środę prezentował w Izbie Wyższej sprawozdanie z działalności KRRiT za 2023 r. Jego wystąpienie wywołało wiele emocji i było kilkakrotnie przerywane przez senatorów.

Na początku przewodniczący KRRiT starał się przypomnieć  dlaczego w państwach zachodnich istnieją niezależne od władzy regulatorzy mediów elektronicznych.

„KRRiT jest jednym z konstytucyjnych organów kontroli państwa i ochrony prawa, natomiast nie jest organem administracji rządowej. Jej autonomia i niezależność są w Polsce zasadami ustrojowymi. Zgodnie z Konstytucją, Krajowa Rada stoi na straży wolności słowa, prawa do informacji oraz interesu publicznego w radiofonii i telewizji” – podkreślił szef KRRiT.

Dalej Świrski zaznaczył, że działania rządu koalicji 13 grudnia w końcu ubiegłego roku „doprowadziły do tego, że bardziej niż kiedykolwiek Krajowa Rada musiała wystąpić w obronie obywateli i integralności mediów publicznych w sytuacji ich zawłaszczenia przez władzę wykonawczą i bezprawnej likwidacji.”

„Krajowa Rada stanowczo sprzeciwia się zarówno likwidacji mediów publicznych dokonanych przez Ministra Kultury, jak i bezprawnych ingerencji w program telewizji i radia publicznego, takich jak bezprawne zawieszenie nadawanie programu TVP Info oraz nieuzgodnione z Krajową Radą zmiany programowe. Krajowa Rada sprzeciwia się bezprawiu, jakiego dopuścił się minister Sienkiewicz, czyli siłowemu usunięciu legalnych władz Telewizji Polskiej i Polskiego Radia. Krajowa Rada sprzeciwia się też bezprawiu, jakim jest działalność tzw. ‘likwidatorów’ czyli osób bezprawnie zarządzających majątkiem publicznym w spółkach TVP i Polskiego Radia i siedemnastu rozgłośniach regionalnych. Sytuacja prawna tych osób jest do dzisiaj niejasna” – tłumaczył Maciej Świrski.

Przypomniał, że oprócz dwóch spółek rozgłośni regionalnych Polskiego Radia, żadna z nich nie jest prawomocnie wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego i zgodnie z prawem, KRRiT nie może dla nich przekazać transz abonamentu.

Maciej Świrski podkreślił, że „siłowe, bezprawne przejęcie mediów publicznych ma służyć domknięciu systemu medialnego, który nie pozwoli obywatelom dowiedzieć się prawdy o skutkach poczynań rządzących. To jest wprowadzanie nieformalnej cenzury, a cenzura jest w Polsce konstytucyjnie zakazana. Krajowa Rada ma konstytucyjny obowiązek chronić wolność słowa i dostęp obywateli do informacji”.

Zapewnił, że KRRiT będzie to robić „z całą siłą tego konstytucyjnego urzędu, a żadne próby zastraszania nas się nie powiodą”.

Na koniec swojego wystąpienia Maciej Świrski podkreślił, że „immanentnym elementem suwerenności jest niepodległość informacyjna, własny system mediów, który chroni obywateli przed dezinformacją i wrogimi działaniami chcącymi pozbawić kraj wolności”.

Zapewnił, że KRRiT stoi na straży ładu medialnego w Polsce.

„Nasza demokracja i historyczne dziedzictwo zobowiązują nas do obrony prawdy i niezależności mediów. Obecna nagonka na przewodniczącego KRRiT jest próbą zmuszenia Krajowej Rady do akceptacji rządowego kłamstwa, że likwidacja mediów publicznych i ich przejęcie przez rząd są zgodne z prawem. Sam rząd i wyznaczeni przez niego likwidatorzy przyznają, że likwidacja jest pozorna. Rodzi się podstawowe pytanie: jak mogą organy rządowe uczestniczyć w takiej mistyfikacji, której celem jest obejście prawa? Krajowa Rada, stojąc na straży wartości konstytucyjnych, nie może uczestniczyć ani akceptować działań niezgodnych z prawem” – zaznaczył szef KRRiT

Senatorowie odrzucili sprawozdanie z działalności KRRiT za 2023 rok.

Całe wystąpienie przewodniczącego KRRiT można znaleźć TUTAJ.

opr. jka, źródło: KRRiT

 

Krzysztof Masłoń otrzymał Nagrodę im. Macieja Łukasiewicza

Laureatem Nagrody im. Macieja Łukasiewicza w 30. edycji Konkursu Nagrody SDP przyznawaną za publikacje na temat współczesnej cywilizacji i kultury oraz popularyzację wiedzy został Krzysztof Masłoń. Nagrodzono go za trzy publikacje: „Boski Witoldo”, „Słowa w krwi skąpane” w tygodniku „Do Rzeczy” oraz „Człowiek o moralności alfonsa” w „Historia Do Rzeczy”.

Wyróżnienia

Małgorzata Lachendro-Barbóreczka, Polskie Radio Katowice

Barbara Sułek-Kowalska, za dwie publikacje: „Zaczynał od witraży” oraz „Ja jestem polskim Żydem”, Tygodnik TVP

Hanna Tracz – „Złamane życie Wiery Gran, czyli opowieść o muzie getta w 80. rocznicę powstania w getcie warszawskim”, Radio WNET