22 grudnia premiera ostatniego odcinka drugiej edycji „SDP Cafe”. Andrzej Klimczak rozmawia z Jackiem Raginisem-Królikiewiczem

Reżyser, scenarzysta i producent filmowy Jacek Raginis-Królikiewicz będzie bohaterem ostatniego już odcinka drugiej edycji „SDP Cafe”. Premiera rozmowy, którą przeprowadził Andrzej Klimczak, 22 grudnia o godz. 19 na portalu sdp.pl i na kanale SDP na YouTube.

Jest dwukrotnym laureatem Grand Prix na festiwalu „Dwa Teatry” (w 2018 r. za spektakl „Inspekcja” oraz w 2021 r. za „Dzień gniewu” według Romana Brandstaettera). Jacek Raginis-Królikiewicz to reżyser, scenarzysta, producent filmowy i telewizyjny, a także dziennikarz radiowy. W swojej karierze pracował w Radiu Plus, był też zastępca dyrektora radiowej Jedynki oraz szefem Redakcji Programów dla Dzieci i Młodzieży Polskiego Radia. Jest producentem, reżyserem, scenarzystą wielu filmów dokumentalnych, spektakli i widowisk, od 2007 roku współpracuje z Teatrem Telewizji TVP. W tym roku pokazał swój  debiutancki pełnometrażowy film fabularny „Czas na pogodę”. O kulisach produkcji filmowych i współczesnym teatrze z Jackiem Raginisem-Królikiewiczem porozmawia w „SDP Cafe” Andrzej Klimczak.

 

Druga edycja „SDP Cafe” to przygotowany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich cykl 15 rozmów z twórcami kultury. Dziennikarze odwiedzają ich z kamerą w domach, pracowniach w różnych miejscach Polski lub zapraszają do „kawiarenki” zaaranżowanej w Domu Dziennikarza przy ul. Foksal w Warszawie.

Projekt dofinansowany jest ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z Funduszu Promocji Kultury oraz Narodowego Centrum Kultury.

Partnerzy medialni:

Do Rzeczy, Sieci, wPolityce.pl, Radio Wnet, Informator Stolicy, portal Waw4free, Bez wierszówki, Forum Dziennikarzy.

TADEUSZ PŁUŻAŃSKI: Nie tylko Kukliński

Zdzisław Rurarz, dyplomata, ekonomista, wykładowca SGPiS, autor książek, ambasador PRL w Japonii. I Romuald Spasowski, ambasador PRL w Argentynie, Indiach i dwukrotnie w Stanach Zjednoczonych. Obaj na wieść o wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego poprosili o azyl polityczny. Obaj zmarli w amerykańskim stanie Wirginia.

Zdzisław Rurarz (ur. 24 lutego 1930 w Pionkach), magisterium uzyskał w Szkole Głównej Służby Zagranicznej, a doktorat w Szkole Głównej Planowania i Statystyki (w obu przypadkach kończył Wydział Handlu Zagranicznego). Tytuł jego pracy doktorskiej brzmiał: „Rola zewnętrznych źródeł finansowania rozwoju gospodarczego krajów słabo rozwiniętych”, a habilitacji: „Ekspansja kapitału USA”.

                                                                  Komu Pan służy?

W 1945 r. wstąpił do Związku Walki Młodych, w 1946 r. do Polskiej Partii Robotniczej. W 1954 r. został członkiem Komitetu ds. Nauki przy Biurze Politycznym KC PZPR. Od 1956 r. pracował w Ministerstwie Handlu Zagranicznego – najpierw jako naczelnik Wydziału Amerykańskiego, później naczelnik Wydziału Północnoamerykańskiego, ostatecznie doradca ministra. W latach 1962-1966 attaché handlowy przy Biurze Radcy Ekonomicznego Ambasady w Waszyngtonie, a w latach 1969-1971 reprezentował PRL przy Biurze ONZ w Genewie. Od września 1971 do grudnia 1972 był członkiem zespołu doradców ekonomicznych Edwarda Gierka. W latach 1976 – 1981 szefował Zespołowi Doradców Ekonomicznych Ministra Spraw Zagranicznych.
6 lutego 1981 r. Rurarz został nominowany ambasadorem PRL w Japonii, akredytowanym także na Filipinach. Po ogłoszeniu stanu wojennego, 23 grudnia 1981 r. schronił się w ambasadzie USA w Tokio prosząc o azyl polityczny. Kiedy informacje o jego ucieczce dotarły do Polski, został przewieziony wraz z rodziną do USA, gdzie mieszkał do końca życia.

W liście otwartym do Wojciecha Jaruzelskiego pozostawionym w Tokio napisał: „Panie Generale, wydając rozkaz użycia Wojska Polskiego przeciwko polskiemu narodowi, zapewnił Pan sobie miejsce w naszej krwawej historii jako oprawca tegoż narodu. […] Czyżby Pan, Generale, był tak naiwny, że nie zdaje sobie sprawy z faktu, komu Pan służy?”.

Człowiek niezłomnych zasad

Z powodu ucieczki Rurarza do USA PRL-czycy odebrali mu obywatelstwo, skonfiskowali majątek i… skazali (zaocznie) na karę śmierci „za zdradę ojczyzny”. W USA wystąpił przed komisją Kongresu, potępiając politykę Jaruzelskiego, a wprowadzenie stanu wojennego określił „wypowiedzeniem wojny narodowi przez rząd”. Wzywał polityków amerykańskich do wprowadzenia sankcji ekonomicznych wobec PRL-u.

Po 1989 r. sądy III RP zamieniły Rurarzowi karę śmierci na 25 lat pozbawienia wolności, a potem skasowały wyrok, nie postanawiając jednak o zwrocie majątku. Dyplomata – uciekinier z nieufnością podchodził do przemian w Polsce, dlatego nigdy nie wrócił do Ojczyzny obawiając się o życie. Również po śmierci uhonorowały go nie władze polskie, ale amerykańskie.

Ambasador USA w Polsce Victor Ashe stwierdził: „Ambasador Rurarz był człowiekiem niezłomnych zasad, który w czasie trudnym dla Polski podjął niełatwą decyzję, by twardo bronić swoich przekonań, i zostanie zapamiętany dzięki swojej odwadze”. Zdzisław Rurarz ostatnie lata życia spędził w Reston w Wirginii, gdzie zmarł 21 stycznia 2007 r.

                                           Nie mogę reprezentować

Romuald Spasowski (ur. 20 sierpnia 1921 w Warszawie) był synem marksistowskiego filozofa Władysława, który wpoił mu poglądy komunistyczne. Zapewne dlatego młody Romuald wstąpił w czasie II wojny światowej do Polskiej Partii Robotniczej.

Po zakończeniu wojny i zaliczeniu sowieckich kursów, został współpracownikiem komunistycznego kontrwywiadu wojskowego (bezpieka wojskowa), oddelegowanym m. in. na stanowisko szefa Polskiej Misji Wojskowej ds. Zbadania Niemieckich Zbrodni Wojennych. W ramach funkcji dyplomatycznych, prócz pracy w warszawskiej centrali MSZ, od 1947 r. Spasowski pracował w Düsseldorfie, Londynie i Buenos Aires. W latach 1955–1961 był ambasadorem w Waszyngtonie, potem w Indiach, akredytowanym w Nepalu, Singapurze i Cejlonie.
1 grudnia 1977 r. został po raz drugi ambasadorem w Waszyngtonie. W grudniu 1980 r. odbył z żoną tajną podróż do Watykanu, gdzie spotkał się z papieżem Janem Pawłem II. Spasowski wskazywał później, że wizyta ta miała decydujący wpływ na jego dalsze życie. Spasowski ochrzcił się w 1985 r.

21 grudnia 1981 r. poprosił o azyl polityczny. „Nie mogę dalej reprezentować władzy odpowiedzialnej za akty brutalności i przemocy. Zwróciłem się do rządu Stanów Zjednoczonych o ochronę i udzielenie azylu politycznego mnie i mojej rodzinie” – takie oświadczenie złożył 22 grudnia 1981 w Departamencie Stanu USA.

                                                         Parasol Reagana

O decyzji przesądziły informacje o zabiciu 9 górników w kopalni „Wujek”.
– W Polsce panuje junta wojskowa, która wypowiedziała wojnę polskiemu narodowi, która bezceremonialnie i kierując się rozkazami z zewnątrz działa przeciwko narodowi – mówił w wywiadzie z Janem Nowakiem-Jeziorańskim na antenie Radia Wolna Europa. – Jestem absolutnie przekonany, że Jaruzelski odgrywa w tej tragedii narodu polskiego jak najbardziej negatywną rolę.
Prośbę o azyl przyjął prezydent Ronald Reagan, przyjmując Spasowskiego i jego żonę w Białym Domu. Kiedy były ambasador opuszczał budynek w strugach deszczu, Reagan niósł nad głową państwa Spasowskich parasol.

Romuald Spasowski przekazał Amerykanom wiele informacji dotyczących polskiej ambasady w USA, m.in. o zabezpieczeniach i szyfrowaniu informacji. Był również sporadycznie wykorzystywany w charakterze eksperta w sprawach polskich. Utrzymywał się z wykładów.

W odpowiedzi komuniści skazali go zaocznie na karę śmierci za zdradę. 4 października 1982 r. taki wyrok wydała Izba Wojskowa Sądu Najwyższego, pozbawiając go również praw publicznych na zawsze oraz przepadek mienia. 30 października 1985 r. Rada Państwa odebrała mu także obywatelstwo polskie.
Romuald Spasowski został uniewinniony w 1990 r., a trzy lata później przywrócono mu polskie obywatelstwo. Do Polski nigdy nie przyjechał obawiając się o życie. Utrzymywał się z prowadzenia wykładów. Zmarł 11 sierpnia 1995 r. w Oakton w stanie Wirginia.

– Zawiniłem dużo wobec narodu polskiego przyłączając się do komunistów, tak święcie uważam – mówił w wywiadzie dla Jacka Kalabińskiego, amerykańskiego korespondenta RWE.

Sprawa skazanego z 212 kk dziennikarza ze Śląska warunkowo umorzona! Decyzja Sądu zbieżna ze opinią CMWP SDP

Sąd Okręgowy w Katowicach na posiedzeniu 9 grudnia br. warunkowo umorzył wyrok  skazujący red. Mateusza Cieślaka z portalu katowicedzis.pl skazanego z art. 212 kk za pomówienie dyrektora szpitala w Mysłowicach (dziś prezydenta Miasta Bytom)   w opublikowanym w 2018 r. tekście pt. „Za pieniądze pacjentów?”, zawierającym rzekomo nieprawdziwą sugestię w formie pytania: „Czy za pieniądze zadłużonego szpitala – gdzie Mariusz Wołosz jest dyrektorem – finansowana jest brudna kampania wyborcza?”.  Sprawa była objęta monitoringiem CMWP SDP,  które wysłało do Sądu swoją opinię amicus curiae  apelując o uniewinnienie dziennikarza . W ocenie CMWP SDP nie popełnił on zarzucanego mu przestępstwa i dochował wszelkiej staranności pisząc  artykuł. Wyrok  jest prawomocny.

Dziennikarz  opisywał wątpliwości na temat  finansowania kampanii wyborczej dyrektora szpitala, bo wiele przesłanek wskazywało na to, iż może być ona finansowana m.in.  ze środków kierowanego przez niego Szpitala Miejskiego nr 2 w Mysłowicach. Sąd I instancji skazał red. Mateusza Cieślę na  karę grzywny w wymiarze 100 stawek dziennych po 20 zł , a na podstawie art. 212 § 3 k.k. Sąd zasądził także od oskarżonego dziennikarza na rzecz Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Bytomiu kwotę 2.000 zł tytułem nawiązki. Ponadto, Sąd zasądził od oskarżonego na rzecz Skarbu Państwa opłatę w kwocie 200 zł oraz zwrot wydatków na rzecz Mariusza Wołosza w kwocie 300 zł.

Red. Mateusz Cieślak w artykule  „Za pieniądze pacjentów” opublikowanym 28 października 2018 r. na portalu katowicedzis.pl (link do artykułu: https://katowicedzis.pl/2018/10/za-pieniadze-pacjentow/) usiłował zgodnie z zasadami sztuki dziennikarskiej wyjaśnić wątpliwości dotyczące finansowania kampanii samorządowej w Bytomiu, w której czynnie uczestniczył oskarżyciel prywatny . Redaktor M. Cieślak zadał pytanie „Czy za pieniądze zadłużonego szpitala – gdzie Mariusz Wołosz jest dyrektorem – finansowana jest brudna kampania wyborcza?”, które w ocenie CMWP SDP w żadnym razie nie mogło oskarżyciela zniesławić. To, że poczuł się on urażony wyrwanymi z kontekstu fragmentami artykułu (do prywatnego aktu oskarżenia nie dołączono nawet całego artykułu, a zaledwie jego część, co Sąd I instancji pomija), to w świetle zgromadzonych dowodów i funkcji prasy w demokratycznym państwie, było to pytanie całkowicie uprawnione. Warto przy tym podkreślić, iż sformułowanie „brudna kampania wyborcza” nawet dla Sądu I instancji skazującego dziennikarza nie było kontrowersyjne, bo w toku procesu został przedstawiony obszerny materiał dowodowy wskazujący na to, że kampania wyborcza w wyborach władz samorządowych w Bytomiu prowadzona była niezwykle brutalnie.

Oskarżony o zniesławienie z art. 212 kk redaktor Mateusz Cieślak w inkryminowanym artykule przedstawił ustalenia swojego dziennikarskiego śledztwa. Wynikało z niego, iż za czasów dyrektorowania Mariusza Wołosza Szpital Miejski nr 2 w Mysłowicach ponosił straty (są wymienione – od 474 tys. zł w 2014 r. do 3,5 mln zł w 2017 r.), ale w czasie zadłużania się szpital miał agencję PR odpowiadającą za jego wizerunek. Właścicielem tej agencji był jednocześnie właściciel domeny, na której była prowadzona kampania promująca p. Mariusza Wołosza jako kandydata na prezydenta Bytomia oraz kampania brutalnie atakująca urzędującego prezydenta miasta. Z dziennikarskiej analizy wynikało, że w/w szef agencji PR mającej umowę ze szpitalem, miał również umowę na prowadzenie kampanii wyborczej dyrektora szpitala, która finansowana była ze środków publicznych, które nie powinny być przeznaczane na ten cel.

Akt oskarżenia z art. 212 kk przeciwko redaktorowi M. Cieślakowi wpłynął do sądu dokładnie rok po publikacji artykułu, w ostatnim możliwym dniu przewidzianym przez prawo.  Ze względu na to, iż rozprawy z art. 212 kk z reguły prowadzone są w trybie niejawnym, nie można ujawnić przebiegu procesu ani dowodów, jakie przedstawił w sądzie dziennikarz, który obszernie udokumentował swoje dziennikarskie śledztwo. Z całą pewnością należy stwierdzić, iż dochował on wszelkiej staranności i rzetelności dziennikarskiej pisząc swój artykuł, zwłaszcza jeśli zważy się na liczbę czynności wykonanych przez dziennikarza przed opublikowaniem spornej publikacji. Lista tych czynności z całą pewnością znajduje się w zebranym przez Sąd materiale dowodowym. Red. Cieślak przy tym nie wydawał jednoznacznych sądów, a jedynie wyraził swoje wątpliwości formułując pytanie główne artykułu „Czy za pieniądze zadłużonego szpitala – gdzie Mariusz Wołosz jest dyrektorem – finansowana jest brudna kampania wyborcza?”  Co istotne, artykuł ukazał się między I i II turą wyborów, ale po jego publikacji akt oskarżenia nie został skierowany w trybie wyborczym. Na marginesie – kuriozalne są w świetle tych faktów zeznania oskarżyciela prywatnego Mariusza Wołosza, który stwierdził, iż gdyby nie artykuł oskarżonego mógł wygrać wybory na prezydenta Bytomia w I turze, podczas gdy – przypomnijmy –  artykuł ukazał się już po I turze wyborów, a Mariusz Wołosz wybory w II turze wygrał.

Stanowisko CMWP SDP na ten temat jest TUTAJ.

TADEUSZ PŁUŻAŃSKI: Krwawy Feliks i Wanda, co chciała Stalina

7 grudnia 1917 r. polski szlachcic Feliks Dzierżyński został szefem Czeka – Wszechrosyjskiej Nadzwyczajnej Komisji do Spraw Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem – sowieckiej policji politycznej, poprzedniczki NKWD i KGB. Komunistką stała się również pochodząca z innej zasłużonej polskiej rodziny Wanda Wasilewska.

Feliks, urodzony w 1877 r. w niewielkim majątku ziemskim Oziembłowo (gubernia wileńska), za sprawą ojca Edmunda, nauczyciela fizyki i matematyki, wywodził się ze starego szlacheckiego polsko-litewskiego rodu herbu Samson. Po śmierci Edmunda, matka – Helena z Januszewskich, wraz z rodzeństwem Feliksa przeniosła się do Wilna. Późniejszy krwawy rewolucjonista musiał w gimnazjum powtarzać klasę, bo nie mógł opanować języka rosyjskiego. Potem przez socjaldemokrację przyłączył się do komunistów, zostając bliskim współpracownikiem Lenina.

Stalin niósł trumnę

Prócz tego, że stworzył złowrogą Czekę, odpowiedzialną za masowe represje wobec wrogów „ludu”, w wojnie 1920 r. był członkiem planowanej, przyszłej władzy bolszewików nad Rzeczpospolitą: Tymczasowego Komitetu Rewolucyjnego Polski z siedzibą w Białymstoku. Szczęśliwie czerwona zaraza została pokonana nad Wisłą, a potem Niemnem i Dzierżyński razem z kompanami musiał uciekać do Rosji. Jak ważnym był towarzyszem, niech świadczy fakt, że podczas pogrzebu w 1926 r. trumnę krwawego Feliksa nieśli m.in. Stalin i Trocki, a Dzierżyński spoczął na Cmentarzu przy Murze Kremlowskim.

Z ciekawostek: młodszy brat Feliksa, Władysław Dzierżyński, wybitny neurolog i psychiatra, w randze pułkownika był lekarzem wojskowym, zamordowany przez Niemców w marcu 1942 r.

Ojciec i…

10 grudnia 1936 r., w wieku 66 lat, zmarł Leon Wasilewski, wybitny działacz Polskiej Partii Socjalistycznej. W latach 1918–1919 był pierwszym ministrem spraw zagranicznych odrodzonej Rzeczpospolitej, uczestniczył w negocjacjach pokojowych kończących wojnę polsko-bolszewicką: po przeciwnej stronie niż Dzierżyński.

Wasilewski był autorem polityki wschodniej (federacja Polski, Litwy i Białorusi w sojuszu z niepodległą Ukrainą), by w 1931 r. zostać prezesem Instytutu Badania Spraw Narodowościowych. Autor książek: „Litwa i Białoruś”, „Zarys dziejów PPS”, „Józef Piłsudski, jakim go znałem”. Bo Wasilewski należał do najbliższych współpracowników Marszałka, wydawał jego pisma i korespondencję. Nie wszyscy jednak skojarzą tego socjalistę niepodległościowca ze zdrajczynią polskiej sprawy, komunistką Wandą Wasilewską.

…córka z numerem telefonu do mordercy

Pamiętajmy szczególnie, że w młodości Leon sympatyzował z endecją, będąc nawet członkiem Ligi Narodowej. A Wanda to rodzona córka Leona. Pojawiały się nawet pogłoski, że była chrześnicą Piłsudskiego. Początkowo Wanda, wzorem ojca, wstąpiła do PPS, ale z biegiem lat coraz bardziej komunizowała. Do więzienia nie trafiła tylko ze względu na koneksje Leona. Komunistką nie przestała być nawet po wymordowaniu przez Stalina wielu jej kolegów z KPP, co usprawiedliwiała walką z „faszyzmem”. Również zbrodnia katyńska nie zrobiła na niej wrażenia. Przeciwnie, popierała pakt Ribbentrop–Mołotow, a po ataku ZSRS na Polskę przyjęła obywatelstwo sowieckie i oficjalnie wstąpiła do Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików).

W wielkiej „wojnie ojczyźnianej” walczyła jako pułkownik Armii Czerwonej. Jej stosunki ze Stalinem były na tyle zażyłe, że posiadała prywatny telefon mordercy. Twórczyni Związku Patriotów Polskich i „ludowego” Wojska Polskiego, wiceszefowa PKWN. Mimo iż po 1945 r. nie wróciła do Polski, w PRL pozostawała narzuconym przez władze obiektem kultu, a w literaturze prekursorką socrealizmu (Maria Dąbrowska nazwała ją w „Dziennikach” liżydupą Stalina). W ślady ojca poszła starsza siostra Wandy – Halszka, która walczyła o Polskę w Legionach Piłsudskiego, a potem w Armii Krajowej.

 

8 grudnia premiera kolejnego odcinka „SDP Cafe”. Paweł Sołtysik rozmawia z Andrzejem Lisowskim  

Podróżnik, dziennikarz, fotograf i filmowiec Andrzej Lisowski będzie gościem Pawła Sołtysika w kolejnej rozmowie z cyklu „SDP Cafe”.  Premiera 8 grudnia o godz. 19 na portalu sdp.pl i na kanale SDP na YouTube.  

Jak sam przyznaje cierpi na schorzenie zwane poriomanią, czyli pociąg do bezustannej podróży. Andrzej Lisowski w swoim życiu przemierzył tysiące kilometrów, odwiedził odległe części globu, widział cudowne miejsca, poznał barwne kultury i egzotyczne obyczaje. Jest członkiem elitarnego The Explorers Club, którego celem jest  popularyzowanie badań Ziemi, głębin morskich, przestrzeni kosmicznej oraz troska o zachowanie światowego dziedzictwa przyrody i kultury. Wrażeniami ze swoich podróży dzieli się pisząc artykuły, książki, przewodniki, kręcąc filmy i robiąc zdjęcia. Jest też autorem programów telewizyjnych i audycji radiowych.

Od przeszło 40 lat w podróżach towarzyszy mu żona, Elżbieta. Jak się poznali? Gdzie pojechali w podróż poślubną? Tego m.in. będzie można się dowiedzieć w „SDP Cafe” i przekonać się, że Andrzej Lisowski to nie tylko wytrwały podróżnik, ale też wspaniały gawędziarz.

Druga edycja „SDP Cafe” to przygotowany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich cykl 15 rozmów z twórcami kultury. Dziennikarze odwiedzają ich z kamerą w domach, pracowniach w różnych miejscach Polski lub zapraszają do „kawiarenki” zaaranżowanej w Domu Dziennikarza przy ul. Foksal w Warszawie.

Projekt dofinansowany jest ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z Funduszu Promocji Kultury oraz Narodowego Centrum Kultury.

Partnerzy medialni:

Do Rzeczy, Sieci, wPolityce.pl, Radio Wnet, Informator Stolicy, portal Waw4free, Bez wierszówki, Forum Dziennikarzy.

Protest CMWP SDP przeciwko blokadzie konta Radia Maryja na Facebooku

2 grudnia br. CMWP SDP stanowczo zaprotestowało przeciwko bezzasadnej blokadzie konta katolickiej rozgłośni Radio Maryja na Facebooku i zaapelowało o pilne przywrócenie zawartości i pełnej funkcjonalności tego konta. 

W piątek 2 grudnia rano profil Radia Maryja na Facebooku został pozbawiony możliwości publikacji, nie można było dodawać nowych informacji, zdjęć, filmów i grafik, ani ich edytować.  Facebook nie podał przyczyn decyzji. Do blokady doszło tuż przed 31. rocznicą powstania Rozgłośni, czyli w ostatnim dniu przygotowań do tego wydarzenia, zaplanowanego w hali Arena w Toruniu jako nabożeństwo religijne połączone z koncertem z wielotysięczną publicznością. Informacje publikowane na Facebooku były jednym z istotnych kanałów komunikacyjnych dla organizatorów i uczestników tego wydarzenia. Po publikacjach protestu CMWP SDP na antenie i stronie internetowej Radia Maryja, w sobotę 3 grudnia w godzinach rannych facebookowy profil Radia Maryja został odblokowany i zostały przywrócone wszystkie jego funkcje.

 

Więcej na ten temat:

https://www.radiomaryja.pl/informacje/konto-radio-maryja-na-facebooku-odblokowane/

https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-blokada-mediow-spolecznosciowych-radia-maryja-w-przededniu-31-rocznicy-powstania-rozglosni-dr-j-hajdasz-to-perfidne-dzialanie-i-skandaliczne-naduzycie/

https://www.radiomaryja.pl/informacje/facebook-zablokowal-konto-spolecznosciowe-radia-maryja/

 

 

SDP CAFE. Edycja 2. KATARZYNA BAREJA

ODCINEK 9. Z Katarzyną Bareją, córką reżysera Stanisława Barei, autorką książki o swoim ojcu, rozmawia Anna Popek.    

Druga edycja „SDP Cafe” to przygotowany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich cykl 15 rozmów z twórcami kultury. Dziennikarze odwiedzają ich z kamerą w domach, pracowniach w różnych miejscach Polski lub zapraszają do „kawiarenki” zaaranżowanej w Domu Dziennikarza przy ul. Foksal w Warszawie.

Więcej informacji o spotkaniu TUTAJ.

Więcej informacji o „SDP Cafe” TUTAJ.

Projekt dofinansowany jest ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z Funduszu Promocji Kultury oraz Narodowego Centrum Kultury.

Partnerzy medialni:

Do Rzeczy, Sieci, wPolityce.pl, Radio Wnet, Informator Stolicy, portal Waw4free, Bez wierszówki, Forum Dziennikarzy

Oddział Warmińsko-Mazurski Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich istnieje już 70 lat

W sobotę, 19 listopada Oddział Warmińsko-Mazurski Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich świętował jubileusz 70-lecia. Podczas uroczystości wspominano m.in. bogatą historię stowarzyszenia i prezentowano nieistniejące już magazyny.

Historia

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich zostało utworzone 11 marca 1951 roku w Warszawie w miejsce Związku Zawodowego Dziennikarzy RP, a rok później powstały jego regionalne struktury na Warmii i Mazurach. Pierwszym prezesem Oddziału został redaktor Zbigniew Wojakiewicz. Do roku 1982 SDP było jedyną i powszechną organizacją środowiska dziennikarskiego w Polsce.

20 marca 1982 roku prezydent Warszawy gen. Mieczysław Dębicki rozwiązał Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w jego miejsce tworząc Stowarzyszenie Dziennikarzy PRL. Cały majątek SDP – m. in. Dom Dziennikarza w Warszawie przy ul. Foksal – został skonfiskowany i przekazany tej organizacji. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich nie przestało jednak istnieć. Jak podkreślają jego członkowie, którzy nie przystąpili do SD PRL, był to okres Podziemnego SDP. Prezesem był wówczas Stefan Bratkowski, wiceprezesem Maciej Iłowiecki i Jerzy Surdykowski, sekretarzem generalnym Dariusz Fikus, sekretarzami Krzysztof Klinger i Jacek Ratajczak. Dziennikarze wydawali podziemną prasę, współpracowali z demokratyczną opozycją.

Wyjście z podziemia i reaktywowanie SDP nastąpiło w 1989 roku, w Olsztynie – w czerwcu 1989. W wyniku wyborów, 25 września 1989 roku, pierwszym prezesem został red. Bohdan Kurowski. Od czerwca do grudnia 1989 roku udział w olsztyńskim oddziale SDP potwierdziło 46 dziennikarzy.

Od wielu lat Warmińsko-Mazurski Oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Olsztynie jest jednym z najprężniej działających Oddziałów SDP w Polsce i zrzesza ponad 80 aktywnych członków. Oddział włącza się w najważniejsze wydarzenia województwa warmińsko-mazurskiego oraz ogólnopolskie. Sztandarowymi działaniami Oddziału są m.in. konkursy: dziennikarski im. Seweryna Pieniężnego i na rysunek prasowy im. Aleksandra Wołosa. Stowarzyszenie od 17 lat nieprzerwanie wydanie także swoje pismo „Bez wierszówki”.

Okazały jubileusz

Życzenia „jubilatowi” składali m.in. przedstawiciele marszałka województwa, wojewody, prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz, Maria Giedz z Zarządu Głównego SDP, zaprzyjaźnione stowarzyszenia i organizacje.Okazjonalny medal „70-lecia Oddziału” otrzymały instytucje i osoby, które współpracują lub wspierają działalność stowarzyszenia. Indywidualnie wyróżniono także jubilatów. Swoje dziennikarskie święto obchodzili:

Jerzy Pantak (40 lat w SDP)

Zbigniew Połoniewicz (35 lat w zawodzie dziennikarskim i 20 lat w SDP)

Grzegorz Radzicki (20 lat w SDP)

Andrzej Zbigniew Brzozowski (20 lat w SDP)

Ryszard Dobek (20 lat w SDP)

Zbigniew Kukuć (20 lat w SDP)

Adam Krzykowski (15 lat w SDP)

Martyna Seroka (10 lat w SDP)

Uwe Hahnkamp (10 lat w SDP)

W panelu dyskusyjnym dotyczącym historii oddziału prowadzonym przez Jerzego Pantaka uczestniczyli byli i obecni prezesi stowarzyszenia Joanna Wańkowska-Sobiesiak, Tadeusz Prusiński i Grzegorz Radzicki.

W tym dniu zaprezentowano także najnowszy numer „Bez Wierszówki” (e-wydanie do pobrania TUTAJ) oraz odbyły się premiery książek Joanny Wańkowskiej-Sobiesiak „Ostatni Mazur. Reportaże” i Zdzisława Piaskowskiego „BezKresy Ryszarda Bitowta”.

Wydarzeniu towarzyszyła prezentacja wystawy przedstawiająca historię oddziału w XXI w. oraz wystawa czasopism, które ukazywały się w minionych latach jak np.: „Dziennik Pojezierza”, „Gazeta Warmińska”, „Głos”, „Kurier Olsztyński”, „Rolnicze ABC”, „Kormoran”, „Warmia i Mazury”, „Nasza Wieś”, „Panorama Północy”, „Gazeta Olsztyńska”.

Uroczystość uświetnił koncert muzyczny w wykonaniu kwintetu „Żywioły” z liderem zespołu, znakomitym wirtuozem akordeonu, Mateuszem Cwalińskim na czele.

Galerę zdjęć z jubileuszu TUTAJ.

 

 

HUBERT BEKRYCHT: Gratulacje dla Oddziału Warszawskiego SDP

Serdecznie gratuluję członkom, ale przede wszystkim jednak władzom Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich sukcesów w mijającym roku. Obwieszczenie tego radosnego faktu opisanego piórem prezesa OW SDP możemy przeczytać na autonomicznej stronie oddziału TUTAJ.

Jako sekretarz generalny SDP przede wszystkim gratuluję Wam, Koleżanki i Koledzy z oddziału warszawskiego, Prezesa, który ciężko pracuje, wszystkiego przypilnuje, ale też czasami… myli się, jak to zwykły człowiek. Właśnie tym, dezorientującym nasze środowisko pomyłkom szefa OW SDP w przywołanej publikacji pt. „Na dobrym kursie”, te kilka akapitów poświęcam.

Po roku działalności warszawskiego oddziału naszego stowarzyszenia należy podkreślić, że – bez ironii – Koleżanki i Koledzy, po ponad 2 latach izolacji covidowej, radzą sobie bardzo dobrze. Rozczaruję jednak niektórych liderów opinii z OW SDP, radzicie sobie bardzo dobrze, ale nie lepiej i nie gorzej w porównaniu z innymi oddziały terenowymi. Po prostu OW SDP jest najliczniejszy, ale nie zawsze musi to oznaczać, że jest najlepszy.

Wyciągając wnioski ze wspomnianego artykułu, na pewno prezes OW Zbigniew Rytel nie jest nieomylny. Wymieniając sukcesy swojego oddziału Zbyszek zauważył:

„Nasze biuro załatwia sprawy członkowskie i pomaga. Osobiście rekomenduję wnioski o pomoc finansową do Komisji Interwencyjnej. Z niepokojem przyjąłem wiadomość, że pula środków przeznaczonych na tę pomoc przez Zarząd Główny jest już na wyczerpaniu” – zaznaczył szef OW SDP.

To chwalebne, że prezes Rytel, jak każdy prezes oddziału, osobiście rekomenduje wnioski o pomoc finansową do KI, ale skąd „wiadomość”, że pieniądze przeznaczone na to przez ZG się kończą? Jak każdy dziennikarz, nawet a przede wszystkim w działalności publicznej, powinien pamiętać o podaniu źródła takiej informacji, bo nieprawdą jest, że „pula środków” (rozumiem, że chodzi o pieniądze) „jest już na wyczerpaniu”.

„Pula środków” dla Komisji Interwencyjnej, która rozdziela pomoc finansową w trzyletniej kadencję ZG (2021 – 2024) nie jest od razu oznaczona w podziale na poszczególne lata. Po prostu nikt nie ma pojęcia ilu osobom w tych latach trzeba pomóc finansowo. KI to samodzielny organ SDP wybierany przez Zjazd Delegatów i to właśnie KI określa wysokość wypłaty ze wsparciem i liczbę pozytywnie zaopiniowanych do wypłaty wniosków o zapomogi. Mam nadzieję, że wszyscy potrzebujący, którzy spełniają kryteria pomocy finansowej ją otrzymają. Oby takich Koleżanek i Kolegów było jak najmniej.

Druga sprawa, poruszona przez Kolegę Rytla w obwieszczeniu na stronie warszawskiego oddziału, to fatalna – głęboko wierzę, że nieświadoma – pomyłka prezesa OW SDP dotycząca Komisji Statutowej:

„Z pewnym zdziwieniem patrzę również na to, że w głębokiej tajemnicy, bez możliwości szerszej dyskusji przygotowywany jest nowy Statut naszej organizacji” – napisał Rytel.

To zdanie miałoby znamiona manipulacji i pomówienia, gdyby nie jego kuriozalna wymowa. Zbyszek chyba po prostu zapomniał, że w gronie OW SDP, są prominentni przedstawiciele władz centralnych, m.in. Sonia Kwaśny i Wanda Nadobnik zasiadające i w Zarządzie Głównym i w Komisji Statutowej. W KS jest też śląski działacz SDP Grzegorz Mika (Naczelny Sąd Koleżeński), który – jak mi powiedział – jako członek OW SDP (przeniósł się ze Śląskiego Oddziału SDP) został wyznaczony do KS przez prezesa oddziału warszawskiego.

Rozumiem, że Zbyszek, podobnie jak my wszyscy, dużo pracuje i czasem popełnia błędy, ale jako szef oddziału, powinien odpowiadać za swoje błędy i je sprostować.

Zbyszku, wystarczy tylko napisać: „pomyliłem się, przepraszam”.

Pozdrawiam wszystkich w SDP, a szczególnie członków z OW SDP!

 

Hubert Bekrycht

sekretarz generalny SDP

SDP CAFE. Edycja 2. MAREK GĄSIOROWSKI

ODCINEK 7. Z Markiem Gąsiorowskim, muzykiem, radiowcem, rozmawia Lech Pilarski.   

Druga edycja „SDP Cafe” to przygotowany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich cykl 15 rozmów z twórcami kultury. Dziennikarze odwiedzają ich z kamerą w domach, pracowniach w różnych miejscach Polski lub zapraszają do „kawiarenki” zaaranżowanej w Domu Dziennikarza przy ul. Foksal w Warszawie.

Więcej informacji o spotkaniu TUTAJ.

Więcej informacji o „SDP Cafe” TUTAJ.

Projekt dofinansowany jest ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z Funduszu Promocji Kultury oraz Narodowego Centrum Kultury.

Partnerzy medialni:

Do Rzeczy, Sieci, wPolityce.pl, Radio Wnet, Informator Stolicy, portal Waw4free, Bez wierszówki, Forum Dziennikarzy