28 listopada ma rozpocząć się proces Andrzeja Poczobuta

Po ponad 1,5 roku od zatrzymania, 28 listopada w Grodnie ma rozpocząć się proces Andrzeja Poczobuta, polskiego dziennikarza i działacza Związku Polaków na Białorusi. Grozi mu kara wieloletniego więzienia.

Jak podaje na swoim portalu telewizja Biełsat, proces Poczobuta odbywać się będzie w Sądzie Okręgowym w Grodnie, a sprawę poprowadzi Dzmitryj Bubenczyk.

Andrzeja Poczobuta, polskiego dziennikarza z Grodna i członka zarządu głównego Związku Polaków na Białorusi aresztowano 25 marca 2021 roku. Postawiono mu zarzuty z artykułu 130 Kodeksu karnego – „popełnione przez grupę osób świadome działania mające na celu rozpalanie wrogości na tle narodowym, religijnym, językowym oraz świadomą rehabilitację nazizmu”. Za taki czyn grozi do 12 lat pozbawienia wolności.

W sierpniu tego roku zlikwidowane przez reżim w Mińsku Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy poinformowało, że Poczobut został dodatkowo oskarżony o „wzywanie do działań na szkodę bezpieczeństwa Białorusi”, za co grozi kara od trzech do dziesięciu lat więzienia. Komentatorzy zwracali uwagę, że odpowiedzialność karna za takie działania została wprowadzona jesienią 2021 roku, gdy polski dziennikarz był już w areszcie, ma więc odpowiadał za czyny, które w momencie rzekomego ich popełnienia nie były przestępstwem.

opr. jka, źródło: belsat.eu

 

Mundial w Katarze w Telewizji Polskiej: wszystkie mecze i specjalne programy

Wszystkie mecze Mistrzostw Świata w piłce nożnej, które 20 listopada rozpoczną się w Katarze, pokaże Telewizja Polska. Na futbolowych fanów czekają też poszerzone studia oraz specjalne programy. Na czas mistrzostw zostanie też uruchomiony kanał TVP 4K, całkowicie poświęcony mundialowi.

Dzień przed mistrzostwami TVP Sport wyemituje specjalny program „Halo Katar”, przedstawiający najważniejsze fakty związane z mundialem.

20 listopada o godz. 15.45 w TVP1 oraz TVP Sport rozpocznie się transmisja z ceremonii otwarcia Mistrzostw Świata w Katarze, a tuż po niej studio przedmeczowe oraz transmisja pierwszego spotkania mundialu Katar – Ekwador. Mecz ten skomentują Jacek Laskowski i Robert Podoliński, z kolei ceremonię otwarcia relacjonować będzie Piotr Sobczyński.

Reprezentacja Polski w drodze losowania trafiła do grupy C, w której zagramy z kadrami: Meksyku, Argentyny oraz Arabii Saudyjskiej.

Mecz Polska – Meksyk skomentują Mateusz Borek i Janusz Michallik. Dwa kolejne starcia biało-czerwonych będzie relacjonować Jacek Laskowski. 26 listopada na Education City Stadium w Al-Rajjan podczas spotkania z Arabią Saudyjską zasiądzie obok niego Marcin Żewłakow. Z kolei w środę 30 listopada mecz z Argentyną wraz z Laskowskim skomentuje Robert Podoliński. Pozostałe mecze będą komentować również: Przemysław Pełka, Dariusz Szpakowski, Sławomir Kwiatkowski, Maciej Iwański oraz Sebastian Mila i Jakub Wawrzyniak. Dla Dariusza Szpakowskiego będą to 10 mistrzostwa świata w piłce nożnej z Telewizją Polską.

Na piłkarskich fanów czekają poszerzone studia meczowe w TVP Sport oraz dedykowane katarskiemu mundialowi programy: „Mundial na tak”, „Halo Katar”, „Mundial lajt”, w których występować będą dziennikarze sportowi TVP oraz zaproszeni eksperci: byli lub obecni piłkarze i trenerzy, w tym m.in. były selekcjoner reprezentacji Polski, Jerzy Brzęczek. Studia poprowadzą: Maciej Kurzajewski, Rafał Patyra, Marcin Rams, Mariusz Jankowski, Kacper Tomczyk.

Dodatkowo studia z Kataru przy meczach reprezentacji Polski poprowadzą: Jacek Kurowski (Polska – Meksyk i Polska – Arabia Saudyjska) i Mateusz Borek (Polska – Argentyna).

Wszystkie mecze mistrzostw transmitowane będą w TVP1, TVP2 oraz TVP Sport. W przypadku spotkań rozgrywanych o tej samej porze – jeden będzie w Jedynce, drugi – w Dwójce, będzie można oglądać transmisję łączoną  w TVP Sport. Ponadto, każdy mecz ma być dostępny na stronie TVPSPORT.PL, w aplikacji mobilnej TVP Sport oraz w Smart TV.

Na czas trwania Mistrzostw Świata w piłce nożnej w Katarze zostanie uruchomiony kanał TVP 4K,  na którym będzie można obejrzeć wszystkie mecze mundialu, w tym spotkania reprezentacji Polski, w wysokiej rozdzielczości UHD.

opr. jka, źródło: Telewizja Polska

 

HUBERT BEKRYCHT: AAA – Asnyka nie sprzedam, czyli niepodległość dziennikarska

W przededniu Święta Niepodległości 11 listopada polskie media puchną od porad, jak ów dzień obchodzić, jak trwać w zadumie, kogo wówczas wspominać, kogo nie i – najważniejsze – co robić, aby niepodległość to nie był drętwy monolog Stasia Tarkowskiego z „W pustyni i w puszczy” Henryka Sienkiewicza. A, czy my, dziennikarze wiemy co to jest niepodległe dziennikarstwo?

Aby dokonać krótkiej wykładni tego pojęcia posłużę się wierszem „Daremne żale” Adama Asnyka. Utwór napisany 150 lat temu powinien być znany większości Polaków, bo powinien być analizowany w szkołach. Powinien…

 

Daremne żale – próżny trud,

Bezsilne złorzeczenia!

Przeżytych kształtów żaden cud

Nie wróci do istnienia.

 

Dziennikarze współcześni, nawet w przededniu Święta Niepodległości, przeraźliwie nie zdają sobie sprawy z tego, że przywoływanie przeszłości, historii, także tej niedawnej, powinno mieć sens i być osadzone w kontekście teraźniejszym.

Przypominanie dziejów nie musi być oczywiście tylko przyjemne, ale nie może być tylko połajanką dla dzieci. Historia ma uczyć, nie może powodować torsji. Nieważne czy ze strachu, czy ze śmiechu…

 

  Świat wam nie odda, idąc wstecz,

Znikomych mar szeregu –

Nie zdoła ogień ani miecz

Powstrzymać myśli w biegu.

 

W pogoni za tzw. klikalnością dziennikarze ukrywają skwapliwie fakt, że świadomie wypaczają sens słów Asnyka. „Ogień i miecz” nie mogą wyłączać myślenia, ale przecież nikt nie każe mediom odrzucić radykalne metody przekazu, które dotrą do odbiorców.

Urodzony w Kaliszu twórca był także doktorem filozofii, ale nie przewidział, że dzisiejsi kronikarze rzeczywistości będą dążyć do hamowania nowych trendów, aby móc spłacać kredyt. I wykonywać polityczne zlecenia…

 

Trzeba z żywymi naprzód iść,

Po życie sięgać nowe…

A nie w uwiędłych laurów liść

Z uporem stroić głowę.

Z tymi żywymi to – radzę – ostrożnie. Dziennikarz czasem powinien popatrzeć na narodową graciarnię nie wyrzucając starych, ale przydatnych jeszcze sprzętów. I co, jeśli laur jeszcze nie wysechł?

 

Wy nie cofniecie życia fal!

Nic skargi nie pomogą –

Bezsilne gniewy, próżny żal!

Świat pójdzie swoją drogą.

 

Nic nie odwróci koła historii? Technika idzie jednak do przodu i ktoś może wynaleźć, specjalnie dla dziennikarzy, maszynę, która powodować będzie symboliczny powrót pasty do tuby. Media poszły swoją drogą, ale świat może mieć lepszą ścieżkę.

I weźmy pod uwagę, że pod utworem Adama Asnyka widnieje data 1 kwietnia. Co prawda 1877 roku, ale czy prorok nie może zażartować?

 

 

Non omnis moriar. Pamięć o zmarłych dziennikarzach

Trwając w atmosferze uroczystości Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego  członkowie Oddziału Dolnośląskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich uczestniczyli 6 listopada br. we Mszy św.  we wrocławskim kościele pw. św. Maurycego.  W Liturgii Eucharystycznej sprawowanej przez członka stowarzyszenia ks. prof. Tomasza Błaszczyka  modlono się za zmarłych we wcześniejszych latach dziennikarzy i pracowników mediów dolnośląskich: Brunona Brożyniaka, Romualda   Adama Lazarowicza, Lothara Helmuta Herbsta, Antoniego Gucwińskiego  oraz zmarłych w bieżącym roku: Moniki Jaworskiej, Krzysztofa Kucharskiego, Łukasza Owsianego, Dawida Palucha.

W kazaniu celebrans skoncentrował uwagę na triadzie prawd eschatologii chrześcijańskiej wyrażonych w  „Credo”  i  odnoszących się do egzystencji każdego człowieka:  śmierci, zmartwychwstania i życia wiecznego. Te prawdy podniesione w przekazie biblijnym Starego i Nowego Testamentu znalazły swój dowodny wyraz w osobie i życiu  Jezusa Chrystusa –  co jako chrześcijanie  przyjmujemy i z wiarą wyznajemy.

Podkreślenie jednak wyjątkowego znaczenia i ponadczasowej doniosłości  rozstania z  życiem doczesnym oraz konsekwencji tego aktu  z perspektywy chrześcijańskiej poprzedzone zostało analizą śmierci  – jako zagadnienia podjętego przez myślicieli ujmujących ją zarówno  z perspektywy pesymistycznej, jak i optymistycznej.  W przypadku pierwszej  koncepcji  – odwołano się   do  poglądów głoszonych przez: Voltaireʹa, Martina Heideggera, Jeana Paula Sartreʾa – ze stwierdzeniem, że „absurdem jest, że narodziliśmy się i absurdem, że umieramy”.      W odniesieniu  zaś do koncepcji optymistycznych zbliżonych do chrześcijaństwa  kaznodzieja przywołał m.in. tezy filozofii platońskiej, neoplatońskiej i stoickiej – zwieńczonej przemyśleniami Seneki Młodszego  uznającego śmierć za „radosne przejście do życia wiecznego”, – „przejście ze świata cierpień i różnych ograniczeń do świata szczęśliwego”.

Zarówno udział we Mszy św.,  jak i rozmowy jej uczestników po zakończeniu liturgii uświadomiły nam konieczność pielęgnowania  pamięci o tych, którzy odeszli.  Szacunek dla nich kształtuje bowiem tożsamość środowiska dziennikarskiego, czyni je bardziej zintegrowanym i dojrzałym oraz odpowiedzialnym za przetrwanie chlubnej tradycji dziennikarskiego etosu.

 

Wsparcie CMWP SDP dla red. Dariusza Dopierały z „Gońca Bartoszyckiego”

W związku z otrzymanym zgłoszeniem Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP  informuje, iż objęło czynności urzędowe Burmistrza i Urzędu Miasta w Bartoszycach w woj. warmińsko-mazurskim monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka oraz innych przepisów prawa w zakresie wolności słowa i prasy. Według oceny CMWP zachodzi zagrożenie naruszenia praw obywatelskich red. Dariusza Dopierały,  dziennikarza „Gońca Bartoszyckiego”. Jak bowiem ustalono, czynności podejmowane wobec red. Dariusza Dopierały  przez Urząd Miasta w Bartoszycach budzą poważne wątpliwości co do ich zgodności z przepisami prawa. W ocenie CMWP SDP  w niektórych przypadkach miało miejsce naruszenie  przepisów dotyczących mediów , przede wszystkim ustawy o dostępie do informacji publicznej i ustawy Prawo prasowe. 

Nie ulega wątpliwości, iż Urząd Miasta  generalnie nie udzielał odpowiedzi na składane przez dziennikarza  wnioski o udostępnienie informacji publicznej, przesyłane drogą elektroniczną. Taka praktyka jest niezgodna z przepisami ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. W orzecznictwie sądów administracyjnych, a także w piśmiennictwie prawniczym wielokrotnie wskazywano, że wniosek o udostępnienie informacji publicznej może zostać złożony za pomocą e-maila. Kwestia ta jest bezsporna. Na tak zadane pytanie Urząd jest zobowiązany udzielić odpowiedzi, a to nie miało i nadal nie ma miejsca.

Burmistrz Bartoszyc Piotr Petrykowski i nikt z Urzędu Miasta w Bartoszycach od 26 stycznia 2021 roku nie odpowiadał na wnioski  dziennikarza o udostępnienie informacji publicznej przesyłane  pocztą elektroniczną. Lakonicznej odpowiedzi udzielono dziennikarzowi dopiero po złożeniu skargi  do WSA w Olsztynie i korzystnej dla dziennikarza decyzji Sądu. Niestety, sytuacja nie poprawiła się, poza nielicznymi wyjątkami, dziennikarz nie otrzymuje nadal  żadnej informacji w formie ustnej.  Dariusz Dopierała wielokrotnie wysyłał do Urzędu Miasta w Bartoszycach prośby o komentarz do wypowiedzi, przygotowanych lub publikowanych artykułów prasowych. Nie otrzymuje jednak żadnego komentarza do przesłanej tematyki. Odpowiedzi udzielana jest wyłącznie wtedy, gdy składana jest w formie wniosku o udostępnienie informacji publicznej, co znacznie utrudnia, a w niektórych przypadkach wręcz uniemożliwia przygotowanie publikacji dostosowane do cyklu wydawniczego gazety.

CMWP SDP potwierdza, iż były  także przypadki nieudzielania odpowiedzi przez Burmistrza na wystosowaną przez  red. Dariusza Dopierałę krytykę prasową. Ponadto Urząd Miasta (reprezentowany przez burmistrza) przesłał pismo do przełożonego  red. Dopierały w „Gazecie Olsztyńskiej”, podważając kwalifikacje i oskarżając dziennikarza o nierzetelność dziennikarską oraz żądając wyciągnięcia wobec niego  konsekwencji zawodowych.Jest to praktyka nieakceptowalna. Równocześnie w treści inkryminowanego pisma Burmistrz wprost wskazał, że informacje, komentarze i wyjaśnienia będą przekazywane redaktorom „Gazety Olsztyńskiej”, ale nie „Gońca Bartoszyckiego”. Zważywszy na wolnościową funkcję prasy wynikającą z Konstytucji RP oraz uregulowania Prawa prasowego, a zwłaszcza art. 6 ust. 4 pr. pras. (Nie wolno utrudniać prasie zbierania materiałów krytycznych ani w inny sposób tłumić krytyki), należy stwierdzić, że tego rodzaju działania są niedopuszczalne i nie mają oparcia w obowiązujących przepisach prawa, gdyż są nakierowane na stłumienie krytyki prasowej. Ponadto treść  niektórych pism w ocenie CMWP SDP   może stanowić naruszenie dóbr osobistych red. Dariusza Dopierały, które podlegają ochronie prawnej (art. 23 i 24 k.c.).

Należy również podkreślić, że praktyka polegająca na tym, iż urząd administracji publicznej uzurpuje sobie możliwość decydowania o tym, z którymi dziennikarzami będzie współpracował, a którym tego prawa odmawia, nie mieści się w europejskich standardach wolności słowa.  W zależności od okoliczności sprawy, Centrum Monitoringu Wolności Prasy będzie analizować sytuację
i rozważy zastosowanie adekwatnych środków pozostających w dyspozycji Centrum. Na tym etapie do Urzędu Miasta w Bartoszycach zostało  wysłane  zawiadomienie o objęciu działań Urzędu monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka w zakresie wolności słowa i prasy.

CMWP podjął monitoring zgodnie z przepisami prawa, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności. Monitoring będzie obejmował całokształt czynności urzędowych Burmistrza i Urzędu Miasta w Bartoszycach odnoszących się do w/w kwestii, ze szczególnym uwzględnieniem:

  • przestrzegania przepisów ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej w zakresie udzielania informacji publicznej dla dziennikarzy
  • obowiązku udzielania informacji prasie przez kierowników jednostek organizacyjnych (art. 11 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe)
  • obowiązku umożliwienia dziennikarzom nawiązania kontaktu z pracownikami oraz swobodnego zbierania wśród nich informacji i opinii (art. 11 ust. 3 pr. pras.)
  • udzielania odpowiedzi na otrzymaną krytykę prasową (art. 6 ust. 3 pr. pras.)
  • niepodejmowania czynów mogących wypełniać znamiona utrudniania lub tłumienia krytyki prasowej, w tym naruszania zakazu utrudniania prasie zbierania materiałów krytycznych lub tłumienia krytyki w inny sposób (art. 6 ust. 4 i art. 44 ust. 1 pr. pras.)
  • niepodejmowania działań nakierowanych na zmuszenie dziennikarza do zaniechania interwencji prasowych (art. 43 pr. pras.)

Podjęcie monitoringu oznacza, że jako organizacja pozarządowa będziemy gromadzić jawne informacje na temat działań Burmistrza i Urzędu Miasta Bartoszyce w zakreślonych wyżej
obszarach, z zachowaniem obowiązujących przepisów prawa oraz celów funkcjonowania CMWP, jak również poddawać je analizie pod kątem przestrzegania obowiązujących przepisów prawa w zakresie wolności słowa i prasy. Należy bowiem podkreślić, że praktyka polegająca na tym, iż urząd administracji publicznej uzurpuje sobie możliwość decydowania o tym, z którymi dziennikarzami będzie współpracował, a którym tego prawa odmawia, nie mieści się w europejskich standardach wolności słowa.

CMWP SDP apeluje do Burmistrza Miasta Bartoszyce o przestrzeganie i poszanowanie prawa, w tym przepisów prawa mediów oraz o nawiązanie realnej i opartej na rzeczowości i profesjonalizmie relacji z red. Dariuszem Dopierałą.

dr Jolanta Hajdasz

dyr. CMWP SDP

Warszawa 28 października 2022 r.

TADEUSZ PŁUŻAŃSKI: Czy w Polsce skończył się komunizm?

28 października 1989 r., Joanna Szczepkowska w „Dzienniku Telewizyjnym” TVP stwierdziła: „Proszę Państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm!”. Tylko, czy na pewno?

Czy w tym przypadku racji nie ma jeden z towarzyszy? Konkretnie tow. Włodzimierz Czarzasty: „Wyście się z nami, k…wa, przy Okrągłym Stole i 4 czerwca 1989 roku do-ga-da-li!”. Ten sam Czarzasty, który w 2019 r. na konwencji komunistów w Katowicach wychwalał PRL i dziękował okupacyjnej armii bolszewickiej za „wyzwolenie”. Wyzwolili was – komunistów, Polaków zniewolili.

Czym jest zatem 1989 rok? To pseudo-święto wynikające z kontraktu pseudo-elit, dogadania się ówczesnych komunistów z byłymi komunistami przy Okrągłym Stole. Dlatego trudno się dziwić, że ci uzurpatorzy całkowite odrzucili dorobek II Rzeczypospolitej, wyrzucili do kosza rząd londyński i konstytucję kwietniową.

Okrągłostołowe „elity”, zamiast odwołania się do legalnej, obowiązującej niezmiennie konstytucji kwietniowej, wybrały kontynuowanie konstytucji, na której osobiście poprawki nanosił Józef Stalin. Bo dzisiejsza konstytucja tzw. III RP – tak zażarcie broniona przez ludzi chorujących wciąż na homo sovieticus – jest kontynuacją stalinowskiej ustawy z 1952 r.

Cieniem na porządku prawnym Polski po 1989 r. położyło się również to, że urzędujący na podstawie tej samej konstytucji z 1935 r., legalny prezydent II Rzeczpospolitej na Uchodźstwie Ryszard Kaczorowski nie został pierwszym prezydentem III Rzeczpospolitej.
22 grudnia 1990 r. prezydent Kaczorowski dokonał tylko symbolicznego gestu: przekazał insygnia prawowitej, konstytucyjnej władzy nowo wybranemu prezydentowi Lechowi Wałęsie. Były to: chorągiew RP, pieczęć Kancelarii Prezydenta, oryginał Konstytucji z 1935 r. oraz Order Orła Białego. Wielka uroczystość na Zamku Królewskim w Warszawie. Wielka, ale z biegiem lat coraz bardziej ukrywana. Bo Wałęsie ani reszcie okrągłostołowców nie zależało, aby wracać do jakiejś przedwojennej Polski, jej prawodawstwa i tradycji. Chcieli budować PRL – bis.

A powinno być zupełnie inaczej. Należało najpierw przywrócić obowiązującą niezmiennie od dziesięcioleci konstytucję kwietniową z 1935 r. W miejsce konstytucji stalinowskiej, napisanej w Moskwie i ogłoszonej przez komunistów nigdy nie wybranych przez Polaków w żadnych wyborach. Bo czy nielegalna, uzurpatorska władza może stanowić legalne prawo?

I druga fundamentalna sprawa. Po przywróceniu polskiego – zamiast komunistycznego – prawa automatycznie władzami Polski stawał się Rząd RP na Uchodźstwie i prezydent. Ta władza, która funkcjonowała po 17 września 1939 r. najpierw w Rumunii, potem we Francji, a wreszcie przetrwała dekady w Wielkiej Brytanii, zachowała ciągłość II RP – prawdziwie niepodległego państwa polskiego. W przeciwieństwie do tzw. Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, która była sowiecką kolonią, całkowicie zależną od Moskwy.

A przynajmniej należało Polaków z Londynu: prezydenta, ministrów, przedstawicieli partii politycznych – prawowitych reprezentantów Rzeczpospolitej (w przeciwieństwie do komunistów) – zaprosić do współrządzenia. Niestety, z Polską Piłsudskiego, Dmowskiego, Paderewskiego, Daszyńskiego, a potem Kaczorowskiego, Sabbata, Andersa – wolną Polską wolnych Polaków, przy Okrągłym Stole wygrała Polska „ludowa” funkcjonariuszy, agentów i poddanych Kremla: Bieruta, Gomułki, Jaruzelskiego, Kiszczaka i Urbana. Ten stan w wielu aspektach – przez brak powszechnej dekomunizacji – trwa do dziś.

 

Listopadowe spotkanie Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP. Gościem poetka Alicja Patey-Grabowska

Listopadowe spotkanie Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP odbędzie się w środę, 9 listopada 2022 r., o godz. 17.00  – jak zwykle w Domu Dziennikarza, przy ulicy Foksal 3/5 w Warszawie. Gościem będzie Alicja Patey-Grabowska – znana poetka, autorka utworów dla dzieci, sztuk scenicznych, krytyk literacki, tłumaczka.

Serdecznie zapraszam!

Teresa Kaczorowska

przewodnicząca Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP


Alicja Patey-Grabowska jest warszawianką, jako dziecko przeżyła  Powstanie Warszawskie – na Starym Mieście, przy ulicy Podwale 22 (w tej samej kamienicy gdzie mieszkała  Maria Konopnicka, a po Powstaniu był obóz Dulag 121. Pochodzi z rodziny nauczycielskiej, matka Stanisława z domu Stec była matematyczką, ojciec Kazimierz Roman Grabowski – pedagogiem, psychologiem i zginął w  zbrodni katyńskiej. Został powołany w 1939 r. jako 38-letni podporucznik rezerwy, w sześć lat po ślubie, do 21 pułku piechoty płk. Sosabowskiego. Walczył w obronie Warszawy i Siedlec, trafił do obozu jenieckiego dla oficerów polskich w Kozielsku i zginął 3 kwietnia 1940 r. w Katyniu.

Jest autorką 15 zbiorów poezji – ale w swoim bogatym dorobku ma aż 31 pozycji (w tym 10 książek dla najmłodszych, 2 sztuki sceniczne).  Wiele jej utworów znalazło się w antologiach i przetłumaczono na języki obce: angielski, niemiecki, francuski, włoski, grecki, hiszpański, japoński, albański, rosyjski, bułgarski, serbsko-chorwacki. Począwszy od debiutu w 1969 r. ukazywały się o jej utworach na łamach pism literackich liczne recenzje. Krytycy są zgodni, że wobec książek poetyckich Alicji Patey-Grabowskiej nie można przejść obojętnie, że ich autorka to kobieta mądra nie tylko dramatycznym doświadczeniem życiowym, ale i szczególną wrażliwością etyczną. Świadoma siebie, swojej jedności ze światem i z kosmosem, która ma coś naprawdę do powiedzenia. Jej poezja, różnorodna w formie, od bogactwa tropów poetyckich do prostoty w wyrażaniu uczuć i myśli, trafia do serca czytelnika, uruchamia jego wyobraźnię, sięga do podświadomości.  – „Mamy do czynienia z autorką o wyjątkowej intuicji lirycznej” – pisał Maciej Karsowski w „Wiadomościach Literackich” (nr 21, 1997).

Paleta tematyczna wierszy Patey-Grabowskiej jest szeroka. Od liryki począwszy, jak np. kultowy już wiersz „Adam Ewa”, tłumaczony na wiele języków (w tym na j. niemiecki przez Karla Dedeciusa); po ostre satyry i ezopowe bajki w tomiku „Zwierzyniec” i wiersze nawiązujące do historii (tematyka katyńska) oraz do aktualnych spraw nurtujących współczesne społeczeństwo.

Poetka jest laureatką wielu nagród, w tym prestiżowej nagrody Srebrnego Wieńca przyznanej w 1989 r. przez Międzynarodową Akademię Literatury Nauki i Sztuki Di Ponzen w Neapolu. Ma też tytuł Damy Poezji i profesora przyznane przez międzynarodową Akademię Literatury i Sztuki „La Crisalide” we Włoszech  (1996). Otrzymała też Nagrodę Prix Europa, Nagrodę Ministra Kultury i Sztuki (1997), Nagrodę im. Witolda Hulewicza (2018), I nagrodę za sztukę teatralną „Ściana” przyznaną przez Pałac Pod Baranami w Krakowie (1989).

Alicja Patey-Grabowska ceni poezję kobiecą. Uważa, że kobiety piszą z większymi emocjami, są bardziej niż mężczyźni wrażliwe na cierpienia człowieka. W poezji kobiet jest też więcej liryzmu, uczuć macierzyńskich i humanitarnych, ale też problemów egzystencjonalnych, jak lęk przed wojną, samotnością, czy starością. Twórczość kobieca jest bardziej interesująca pod względem nie tylko literackim, ale również psychologicznym. Dlatego wydała aż trzy antologie poezji polskich poetek: „Ja i Ty” (wiersze miłosne polskich poetek współczesnych), „W imię miłości” (wiersze polskich poetek od XIX do 1996 r.) oraz „Poetki z Syreniego Grodu” (2021).  Należy do SPP.

WOŁODYMYR SYDORENKO: Czy rosyjska agresja na Ukrainę to „wojna narodowa”?

Rosyjscy urzędnicy chwytają się różnych PR-owych sztuczek, aby spopularyzować wojnę w społeczeństwie.

Jak donosi Radio Svoboda, 22 października, przemawiając na forum liderów klas szkolnych, zastępca szefa administracji prezydenta Rosji Sergey Kiriyenko powiedział, że „Rosja zawsze wygrywała każdą wojnę, gdyby ta wojna stała się wojną narodową. Zawsze tak było. Na pewno wygramy również tę wojnę. Ale do tego konieczne jest, aby była to wojna narodowa, aby każdy człowiek czuł swoje zaangażowanie”.

Z tego stwierdzenia wypływa wiele wniosków, zauważają obserwatorzy. Po pierwsze, stwierdzenie, że Rosja zawsze wygrywała wojny jest dalekie od prawdy. Warto wspomnieć o wojnie krymskiej 1653-56, agresji Rosji na Finlandię, a także wojnie rosyjsko-japońskiej, które Rosja przegrała. Po drugie, agresja Rosji na Ukrainę nie może stać się „wojną narodową”, ponieważ wojny narodowe są wojnami wyzwoleńczymi i toczą się na własnym, a nie cudzym terytorium.

Po trzecie, kilkudziesięciu obywateli, którzy nazwali agresję na Ukrainę wojną, zostało już w Rosji skazanych i ukaranych grzywną bo władze domagały się, aby wszyscy nazywali to „operacją specjalną”. A Kiriyenko jest pierwszym (czyż nie z błogosławieństwem samego Putina?), który nazywa wojnę wojną i nic mu za to nie grozi, mimo że 8 razy powtórzył słowo „wojna”. Jest jasne, że nie ma „narodowych operacji specjalnych”, a reżim Putina próbuje teraz zepchnąć cały naród rosyjski do okopów, więc trzeba uznać, że ta agresja jest nadal wojną.

W komentarzach czytelnicy ukraińskiego serwisu Radia Liberty zauważają, że Kiriyenko wzywa wszystkich, aby czuli „zaangażowanie w wojnę”, podczas gdy „jego syn siedzi z tyłu w ciepłej posadzie w biznesie bliskim rządowi” i to „zaangażowanie” różni się od zaangażowania tych rodzin, których bliscy byli mobilizowani, wysyłani do walki, a niektórzy zginęli.

Co więcej, jeśli Kiriyenko tylko wzywa do uznania wojny za wojnę narodową, to znaczy, że teraz nie jest to wojna narodowa i nie ma poparcia społeczeństwa, a zatem mamy po prostu do czynienia z agresją imperialistyczną.

Jednocześnie Kiriyenko wyraźnie wyraził wątpliwości co do wyników wojny, powiedział: „na pewno ją wygramy, ale pod warunkiem, że stanie się narodowa”. Ale, jak widzimy, szanse na to są mizerne, ponieważ ponad 700 000 mężczyzn w wieku poborowym, po ogłoszeniu mobilizacji, opuściło już Rosję. Co więcej, w Rosji szerzy się ruch matek na rzecz ochrony dzieci wrzuconych do okopów tej wojny, a ruch antywojenny jest coraz silniejszy. Tak więc Kiriyenko faktycznie przewidział: „Rosja nie ma szans na wygranie tej wojny…”

Jak widać, urzędnicy tacy jak Kiriyenko zamierzają spopularyzować wojnę za pomocą sztuczek PR.

Kiriyenko próbował też przekonać nauczycieli, że „ten, który rozpoczął tę wojnę, dążył do wyeliminowania Rosji, jej suwerenności, historii i kultury”. Nawiązał oczywiście do Stanów Zjednoczonych. Ale przecież wszyscy wiedzą, że wojnę tę rozpoczął Putin. Tak więc jeśli dosłownie odczytamy słowa Kiriyenki, okaże się, że Putin rozpoczął tę wojnę, ponieważ miał na celu wyeliminowanie Rosji, „jej suwerenności, historii i kultury”. Być może to prawda. Komentatorzy twierdzą, że Kiriyenko powiedział prawdę, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Podczas gdy Kiriyenko wzywa swoich rodaków do wojny, siły zbrojne Ukrainy wykonują swoją pracę. Poinformowano, że ukraińska ofensywa trwa – obwód charkowski został wyzwolony, w obwodzie chersońskim wyzwolono już ponad 90 osiedli. Wojska rosyjskie rozpoczęły ewakuację z Chersonia na lewy brzeg Dniepru, plądrują chersońskie muzea, pakują zrabowane kosztowności, a nawet demontują pomniki rosyjskich generałów Uszakowa i Suworowa i mówią, że wykopią z grobu feldmarszałka Potiomkina i zabiorą jego ciało ze sobą. Tak więc widać, że jest to wojna narodowa, ale dla Ukrainy, a nie dla Rosji.

 

Ochroniarze Elektromisu uniewinnieni ws. uprowadzenia i pomocnictwa w zabójstwie J. Ziętary

Mirosław R., ps. Ryba, i Dariusz L., ps. Lala, byli ochroniarze w firmie Elektromis zostali uniewinnieni przez Sąd Okręgowy w Poznaniu ws. uprowadzenia i pomocnictwa w zabójstwie dziennikarza Jarosława Ziętary. Dziennikarz został zamordowany w 1992 roku. Proces „ochroniarzy” objęty był monitoringiem CMWP SDP. Jego obserwatorem była Aleksandra Tabaczyńska. Wyrok nie jest prawomocny. 

Proces „ochroniarzy” toczył się od stycznia 2019 roku. Sąd Okręgowy w Poznaniu  uznał, że zarówno Mirosław R., jak i Dariusz L. są niewinni. Zasądził na ich rzecz po 9720 złotych od Skarbu Państwa, który także został  obciążony pozostałymi kosztami procesu. Prokuratura żądała dla oskarżonych 25 lat więzienia. Akt oskarżenia opierał się przede wszystkim za zeznaniach Jerzego U., który miał widzieć moment porwania Jarosława Ziętary, oraz zeznaniach  Macieja B. ps. „Baryła”, poznańskiego gangstera, który według prokuratury miał być naocznym świadkiem podżegania do zabójstwa dziennikarza. Wiarygodność tych zeznań  sąd uznał za niewielką, bo wg sądu zeznania te są  wewnętrznie sprzeczne i niespójne .

W uzasadnieniu wyroku sędzia Sędzia Sławomir Szymański powiedział także, iż  „nie kwestionuje tego, że Jarosław Ziętara był dobrze zapowiadającym się dziennikarzem (…) natomiast jego dorobek dziennikarski, siłą rzeczy, choćby z uwagi na wiek, był dość ubogi”. Dodał, że „oczywiście zgodzić się należy z podnoszonym przez prokuratora stwierdzeniem, że dziennikarz jest niebezpieczny tą wiedzą, której jeszcze nie opublikował”, ale nie wykazano, by Ziętara rzeczywiście takim materiałem dysponował.”

Nie traktuję tego jako porażki, tylko walczymy dalej  – powiedział prokurator Tomasz Dorosz i zapowiedział  złożenie apelacji od wyroku.

Komentarz Jacek Ziętara, brat zamordowanego

komentarz prokuratora Tomasza Dorosza po wyroku

Komentarz red. nacz. portalu SDP Huberta Bekrychta

Więcej informacji o procesie „ochroniarzy”  TUTAJ.

 

Nowe numery „Forum Dziennikarzy”

Ukazały się dwa numery czasopisma wydawanego przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich „Forum Dziennikarzy”.  E-wydania można bezpłatnie pobrać na naszym portalu. Zapraszamy do lektury.

Numer 2(146)/2022 TUTAJ.

Numer 1(145)/2022 TUTAJ.

 

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury