IV Konferencja CMWP SDP W OBRONIE DZIENNIKARZY I WOLNOŚCI SŁOWA – WIDEO, ZDJĘCIA, RELACJA

IV Konferencja Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP rozpocznie się 30 września 2025 roku o godz. 9. 30 w Domu Dziennikarza przy ul. Foksal 3/5 w Warszawie.

Konferencja będzie transmitowana na portalu sdp.pl.

Poniżej link, który powinien uruchomić przekaz poniżej:

 

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP zaprasza na IV konferencję pt. „W obronie dziennikarzy i wolności słowa”. 

Podczas spotkania zaplanowano omówienie najbardziej bulwersujących działań władz, które naruszają niezależność mediów oraz dyskusję o przypadkkach kontrowersyjnych procesów dziennikarzy spowodowanych ich pracą zawodową na przykładzie spraw monitorowanych przez CMWP SDP w latach 2024-25

 

Spróbujemy zastanowić się wspólnie, jak w obecnej sytuacji politycznej skutecznie bronić wolności słowa i dziennikarzy o nią walczących – zapewniają organizatorzy.

Dyskusję poprowadzi prezes SDP, dyrektor CMWP SDP dr. Jolanta Hajdasz

 

Goście specjalni konferencji:

– mec. Piotr Łukasz Andrzejewski, polski polityk i działacz opozycji demokratycznej w PRL, zastępca przewodniczącego Trybunału Stanu od 2019 roku

– dr Rafał Leśkiewicz, rzecznik prasowy Prezydenta RP

– mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

– prof. dr hab. Janusz Kawecki, przewodniczący Zespołu Wspierania Radia Maryja.

 

Uczestnicy konferencji:

Tomasz Sakiewicz, TV Republika, Gazeta Polska

Jakub Maciejewski, TV Republika

Anita Gargas, dziennikarz niezależny

Mateusz Teska, dziennikarz niezależny

Robert Kwiatek, fotoreporter i dziennikarz niezależny

Janusz Życzkowski, TV Republika

Samuel Pereira, w Polsce24

Bartosz Garczyński, dziennikarz niezależny, przywrócony do pracy w Radiu Poznań

Łukasz Brodzik, dziennikarz niezależny, przywrócony do pracy w Radiu Zachód

Leszek Kraskowski, dziennikarz niezależny (obecność zdalna)

Kamil Różalski, były operator TVN,

Dorota Kania, dziennikarz niezależny

Hubert Bekrycht, były dziennikarz PAP, Biznes Alert, sekr. gen. SDP, red nacz. sdp.pl.

Tomasz Duklanowski, dziennikarz niezależny.

Porozmawiamy m.in. o pozwach, protestów, oświadczeniach, opiniach amicus curiae.

Spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, jak skutecznie walczyć o wolność słowa i pomagać szykanowanym dziennikarzom w obecnej sytuacji politycznej w Polsce?

Zaproszenia do udziału w konferencji zostały także wysłane do Rzecznika Praw Obywatelskich, Helsińskiej Fudacji Praw Człowieka, Amnesty International, Watchdog Polska i Article 19 Polska.

 

PROGRAM KONFERENCJI

 

 

Relacja z konferencji

„W obronie dziennikarzy i wolności słowa”

Konferencja rozpoczęła się od relacji uczestników – dziennikarzy prześladowanych przez instytucje państwowe, m.in. sądy i prokuratury  i zwalnianych z mediów publicznych za kadencji rządu premiera Donalda Tuska. „Wolność słowa umiera w ciszy na sali sądowej” – przypominała prezes SDP Jolanta Hajdasz i dodała, że nie musi tak być. Publicystka Dorota Kania zwróciła uwagę na puste krzesła na konferencji.

Anna Popek (ZG SDP) i Dorota Kania

Puste krzesła…

To miejsca dla zaproszonych reprezentantów Rzecznika Praw Obywatelskich, Helsińskiej Fudacji Praw Człowieka, Amnesty International, Watchdog Polska i Article 19 Polska. Organizacje te wielokrotnie broniły mediów głównego nurtu – liberalnych i lewicowych, ale nie konserwatywnych środowisk dziennikarskich.

Petycja z prośbą o ułaskawienie dziennikarzy do Prezydenta RP

Na początku drugiej części konferencji prezes SDP Jolanta Hajdasz wręczyła rzecznikowi Prezydenta RP Rafałowi Leśkiewiczowi petycję do prezydenta Karola Nawrockiego z prośbą w sprawie ułaskawienie skazanych sądownie dziennikarzy Mateusza Teskę i Samuela Pereirę. Zdaniem SDP wyroki dla nich to represje tylko za to, że tropiąc prawdę pozostawali dziennikarzami a orzeczenia mają charakter polityczny.

Prezes SDP i szefowa CMWP SDP Jolanta Hajdasz przekazuje prośbę o ułaskawienie red. red. Teski i Pereiry do Prezydenta RP dr Rafałowi Leśkiewiczowi rzecznikowi prezydenta Karola Nawrockiego

O tej sprawie przypomniała też na X tej publicystka Anita Gargas „Petycje do prezydenta @NawrockiKn o ułaskawienie Mateusza Teski z #MagazynAnityGargas (skazanego za zadanie pytania rzecznikowi prasowemu) i Samuela Pereiry (sprawa Brejzy) wręczone rzecznikowi prezydenta, min. @LeskiewiczRafa przez prezes #SDP Jolantę Hajdasz. Dziękujemy!” – napisała Gargas.

https://x.com/Magazyngargas/status/1972984393666117864   – wpis oryginalny z X Magazynu Anity Gargas

zdj. Anita Gargas

 

Tworzyć komisje interwencyjne

Znany adwokat i wieloletni senator, mec. Piotr Łukasz Andrzejewki odwołał się do swoich doświadczeń z czasów komunistycznych, kiedy reprezentował opozycjonistów m.in. z Solidarności. „Istotą tego systemu opresyjnego, z którym teraz mamy do czynienia i ich mechanizmy są bardzo podobne do tamtych sprzed lat” – mówił Andrzejewski „Autorytaryzm ma to do siebie, że się nie cofa” – ostrzegł. „Należy wspierać niesłusznie skazanych, poszkodowanych, szykanowanych dziennikarzy. Także materialnie. Należy tworzyć – jak kiedyś – komisje interwencyjne. I ja się do takiej komisji zgłszam” – powiedział Andrzejewski.

mec. Piotr Łukasz Andrzejewski

Przewodniczący Zespołu Wspierania Radia Maryja prof. Janusz Kawecki, były członek KRRiT, przypomniał, że liberalna władza nie cofnie się przed niczym, szczególnie w oszczerstwach wobec mediów sp[ołecznych. Takich jak Radio Maryja i TV Trwam oraz inne media katolickie oraz religijne.

prof. Janusz Kawecki

Mecenas Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, przekonywał, że tylko wspólnie działanie środowisk konserwatywnych może przełamać obecny kryzys. Zapaść spowodowaną bezprzykładnym po 1989 roku bezprawnym przejęciem przez rząd Tuska mediów publicznych w grudniu 2023 roku i wzmocnieniem prześladowań mediów konserwatywnych. Zdaniem mecenasa Kwaśniewskiego należy, tak jak w przypadku art. 212 stosowanego wobec dziennikarzy, nagłaśniać przypadki nielegalnych działań instytucji państwowych wobec mediów.

mec. Jerzy Kwaśniewski

Rzecznik Prezydenta RP Rafał Leśkiewicz zapewnił, że przekaże Karolowi Nawrockiemu petycję ws. ułaskawienia redaktorów Teski i Pereiry. Podkreślił, że trwa walka „z mechanizmami propagandy i zła” toczona chciażby przez dziennikarzy konserwatywnych. Jej końca, jak mówił Leśkiewicz, nie sposób przewidzieć, ale tylko determinacja oragnizacji dziennikarskich – m.in. SDP – może zapobiec pogłębiania się obecnego kryzysu.

 

Rzecznik Prezydenta RP dr Rafał Leśkiewicz

Obszerne fragmenty wystąpień opublikujemy wkrótce na naszym portalu.

Relacja: Hubert Bekrycht (sekr. gen. SDP – red. nacz. SDP)

sdp.pl/ X – red. Anity Gargas – Magazyn Anity Gargas;

zdj. Hubert Bekrycht, Anita Gargas – fot z X, Zbigniew Natkański – 2  fot. z początku konferencji

Kolejna rozprawa w tajnym procesie z powództwa Tomasza Grodzkiego przeciwko red. Tomaszowi Sakiewiczowi – monitoring CMWP SDP

17 września 2025 r. w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Woli odbyło się kolejne posiedzenie w sprawie z oskarżenia prywatnego byłego marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego przeciwko Tomaszowi Sakiewiczowi, redaktorowi naczelnemu „Gazety Polskiej”. Tym razem na wokandzie przewidziano przesłuchanie świadka. Sprawa toczy się za zamkniętymi drzwiami, jest objęta monitoringiem CMWP SDP. 

Na rozprawie obecny był Tomasz Sakiewicz wraz ze swoimi pełnomocnikami, mec. Hubertem Kubikiem oraz mec. Markiem Sawickim.

Bez publiczności, bez powoda… bez sensu?

Tomasz Grodzki nie stawił się osobiście, reprezentowała go natomiast prawniczka, która podtrzymała tajność sprawy. W związku z tym osoby, które przybyły do sądu, aby okazać red. Tomaszowi Sakiewiczowi wsparcie, nie mogły dostać się na salę sądową. Naczelny „Gazety Polskiej” tak skomentował tę sytuację: Zaapelowałem ponownie do pełnomocnika Tomasza Grodzkiego, żeby umożliwił ludziom, którzy chcą tego posłuchać – wejście na salę. Moim zdaniem Polacy powinni tego wysłuchać. Tu powinny być obecne także media i powinny relacjonować, co tu się dzieje. Jestem przekonany, że gdyby Polacy tylko wysłuchali dzisiejszej rozprawy, nikt, kto jest związany z Tomaszem Grodzkim, już nigdy więcej nie zagłosowałby na jego partię. Tomasz Sakiewicz ubolewał, że dzięki uporowi Tomasza Grodzkiego, który chował się najpierw za immunitetem, a teraz za sprawą utajnienia rozprawy karnej, opinia publiczna nie może usłyszeć czegoś, co naprawdę wołał pomstę do nieba! 

Duchy UB na sali rozpraw…

Oskarżony nie krył swojego poruszenia tym, co padło na sali rozpraw: Tu duchy Urzędu Bezpieczeństwa – myślę, że nie zdradzam treści i nie pójdę za to do więzienia – krążyły i wołały: Żyjemy! Jesteśmy! Ten duch naprawdę wybijał z tej sali! – mówił po posiedzeniu Tomasz Sakiewicz.

Adam Borowski, szef warszawskiego klubu „Gazety Polskiej”, obecny przed salą rozpraw na dowód solidarności z naczelnym „GP”, również nie krył swojego oburzenia: Ponad 240 osób informuje, że pan Grodzki brał łapówki, że pan Grodzki zawiadywał fundacją, która zbierała pieniądze na operację chorych pacjentów, korzystając ze szpitala państwowego. Mimo tak poważnych podejrzeń marszałek Senatu nie zgodził się zrezygnować z immunitetu i stanąć przed sądem. Co więcej, jawność procesu jest wyłączona, a w tej sprawie prześladuje się osoby, które miały odwagę ten proceder nagłośnić. To jest po prostu coś niebywałego!

Borowski: 240 świadków mówi, że Grodzki brał łapówki; sądy upartyjnione

Oceniając wymiar sprawiedliwości, Borowski dodał: To ta walcząca czy raczej warcząca demokracja powoduje, że sądy są upartyjnione. Mamy tu do czynienia z procesem politycznym, to przecież jest jasne. Pan senator Grodzki był trzecią osobą w państwie w poprzedniej kadencji, teraz jest senatorem i również chowa się za immunitetem. Nie chce otwarcie zeznawać przed sądem; nie chce, żeby mu zadawano pytania związane z łapówkami; nie chce, żeby mogły zeznawać osoby, które te łapówki dawały – mimo że te osoby otwarcie się do tego przyznały. To jest parodia wymiaru sprawiedliwości! –  uważa szef klubu „GP” w Warszawie.

Borowski, który w czasach PRL sam doświadczał represji ze strony ówczesnej władzy, dziś czuje solidarność z oskarżonym: Przyszedłem tutaj, żeby towarzyszyć Tomkowi [Sakiewiczowi – przy. red.] w tym smutnym spektaklu. Mam nadzieję, że to się wkrótce skończy i Tomek zostanie uznany za niewinnego; że wolne słowo nie zostanie zaatakowane; że prawo do wolności słowa nie zostanie w Polsce zduszone. Dorota Pękalska, reprezentantka stowarzyszenia „Wolni Polacy”, która podobnie jak Adam Borowski stawiła się przed sądem, wyraziła rozczarowanie faktem, że sprawa toczy się za zamkniętymi drzwiamiNie rozumiem, dlaczego nie możemy obserwować przebiegu rozprawy. Na tej rozprawie miało się odbywać przesłuchanie pozwanych. Niestety nie wiem, co się tam wydarzyło. Nikt nie wie i na razie jest to tajemnicą. To ma znamiona sądu kapturowego! Uważam, że takie sprawy nie powinny się dziać, a jednak się dzieją.

Wolność słowa przede wszystkim!

Kamil Nieradka, były szef redakcji informacji Radia Szczecin, a zarazem świadek przesłuchiwany podczas wrześniowej rozprawy, wskazał na polityczne tło całego procesuUważam, że sprawa sądowa, o której mowa, nie ma nic wspólnego z istotą treści materiałów dziennikarskich, które powstały po wyborze Tomasza Grodzkiego na marszałka Senatu. Klasyczne wymuszanie rynku przez prawników i odwrócenie kota ogonem przez polityka –  uważa Nieradka i apeluje: Wolność słowa przede wszystkim!

Proces dotyczy zarzutów stawianych Tomaszowi Sakiewiczowi przez byłego marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego, który oskarża naczelnego „Gazety Polskiej” o pomówienie oraz zniewagę w związku z publikacjami na temat tzw. „afery kopertowej”. Sprawa związana jest z zarzutami korupcyjnymi wobec Grodzkiego, który miał przyjmować od pacjentów koperty z pieniędzmi w zamian za przyspieszenie operacji oraz dobrą opiekę medyczną. Grodzki od kilku lat chowa się za immunitetem unikając odpowiedzialności i zabiega o tajność procesu, czym ogranicza społeczeństwu dostęp do poznania prawdy.

Sąd odroczył sprawę, wyznaczając kolejne terminy posiedzenia we wrześniu oraz październiku. Sprawa jest objęta monitoringiem Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

VII Kongres Polskiego Towarzystwa Komunikacji Społecznej z udziałem CMWP SDP

Kilkuset uczestników z wiodących uczelni wyższych w Polsce, kilkadziesiąt  sesji tematycznych,  prezentacje najnowszych wyników badań na temat kondycji i wolności mediów oraz wybór władz na kolejną kadencję  to najkrótsza charakterystyka VII Kongresu Polskiego Towarzystwa Komunikacji Społecznej, jaki rozpoczął się w Katowicach.

PTKS to największa organizacja zrzeszająca naukowców zajmujących się mediami i komunikacją masową w Polsce. Kongres odbywa się w tym roku w dniach 22-24 września   Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich reprezentuje na nim dr Jolanta Hajdasz, prezes SDP i dyrektor CMWP SDP.  

Kongresy Polskiego Towarzystwa Komunikacji Społecznej odbywają się co trzy lata i są najważniejszym naukowym wydarzeniem polskiego środowiska medioznawczego. Służą przede wszystkim integracji polskich badaczy mediów, wywodzących się z różnych dyscyplin badawczych, ale i budowaniu najmłodszej  dyscypliny badawczej  w naukach społecznych – nauki o komunikacji społecznej i mediach. Mają także na celu także zjednoczenie środowiska badaczy i praktyków komunikowania. „Człowiek w centrum współczesnej transformacji medialnej” – to motyw przewodni tegorocznego Kongresu.  Chcemy dyskutować o transformacji medialnej – mówi prof. dr hab. Iwona Hofman, prezes PTKS. Doświadczamy dziś bowiem, po wielu rewolucjach technologicznych, przełomu związanego ze sztuczną inteligencją, który na wielu poziomach społecznych, komunikacyjnych, etycznych zmienia naszą rzeczywistość. I to ta zmiana rodzi wiele pytań o funkcjonowanie człowieka we współczesnym świecie.   Obrady potrwają dwa dni, odbywają się na terenie Muzeum Śląskiego (inauguracja) oraz Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

„Nie mam za co przepraszać”. Ratusz nęka procesem b. dyrektora TVP3 Opole. Monitoring CMWP SDP

Urząd Miasta Opole pozwał dziennikarza, byłego dyrektora i redaktora naczelnego TVP3 red. Mateusza Magdziarza. Chodzi o program lokalny z 11 listopada 2021 roku z relacją z uroczystości. W przemówieniu, prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski nawiązał do sytuacji na polsko-białoruskiej porównując nielegalnych imigrantów z Bliskiego i Środkowego Wschodu, którzy atakowali wtedy funkcjonariuszy polskiej Straży Granicznej do kobiet i dzieci podczas Powstania Warszawskiego… Prezydent Opola usłyszał wówczas okrzyki „Skandal”, co pokazała TVP3 Opole. Sprawa objęta jest monitoringiem CMWP SDP.

Urząd Miasta Opola najpierw próbował spowodować, aby red. Magdziarz stanął przed sądem na podstawie przepisów prawa karnego. Potem ratusz pozwał m.in. telewizję, b. szefa TVP3 Opole i reportera Adama Wołka za to, że – zdaniem władz miasta – w programie lokalnym nierzetelnie przedstawiono uroczystości 11 listopada 2021 roku.

Przemówienie, czy antyrządowa propaganda?

Chodzi o przemówienie prezydenta Opola, niegdyś związanego z PO, Arkadiusza Wiśniewskiego. Nawiązał do ówczesnej sytuacji na granicy polsko-białoruskiej.

Wiśniewski porównał nielegalnych imigrantów z Bliskiego i Środkowego Wschodu, którzy atakowali jesienią 2021 roku funkcjonariuszy polskiej Straży Granicznej, do kobiet i dzieci podczas Powstania Warszawskiego…

Prezydent Opola usłyszał wówczas okrzyki „Skandal”, co pokazała TVP3 Opole. Okrzyki wznosił wtedy m.in. działacz opozycji antykomunistycznej Wiesław Ukleja.

Głuchy telefon i „MZ Trias Opolski”

Nie można się skontaktować z rzecznikiem opolskiego urzędu, naczelnikiem biura prasowego Adamem Leszczyńskim, bo telefon podany na stronie internetowej ratusza nie odpowiada.

Smartfony identyfikują podany numer jako kontakt do Międzygminnego Związku Trias Opolski:

Pytanie o powód pozwania Mateusza Magdziarza redakcja sdp.pl przesłała do rzecznika Leszczyńskiego mailem. Do czasu publikacji artykułu nie dostaliśmy odpowiedzi.

Co powiedział prezydent?

Prezydent Opola mówił 11 listopada 2021 roku podczas uroczystości 103. rocznicy Odzyskania przez Polskę Niepodległości : „(…) Polska nie może odwracać się od matek z dziećmi [w tle wyraźnie słychać okrzyk <<skandal >>], które głodne [dale i przez całą relację słychać m.in. okrzyki <<skandal, hipokryta>>] przed wojną próbują przedostać się przez granicę. Polska wiele lat, wiele razy była ofiarą walki zbrojnej. Wiemy jak wyglądają obrazy cierpiących matek (…) choćby przypominając sobie zdjęcia z Powstanie Warszawskiego” – powiedział w Święto Niepodległości w 2021 roku prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski. Jego przemówieniu cały czas towarzyszyły okrzyki protestu, że wykorzystuje politycznie sytuację na polsko-białoruskiej granicy do walki politycznej z rządem Zjednoczonej Prawicy.

https://x.com/matt_magdziarz/status/1798760191250534670

Zdaniem obserwatorów uroczystości i samego ówczesnego redaktora naczelnego TVP Opole, która pokazała przemówienie, prezydent sugerował, iż SG nie chce przepuszczać nielegalnie imigrujących „matek z dziećmi”, a w rzeczywistości młodzi ludzie m.in. sprowadzani przez Moskwę i Mińsk z Bliskiego i Środkowego Wchodu rozbijali strażnice i atakowali kamieniami funkcjonariuszy służb. Wielu z nich ranili.

Skandaliczna retoryka

We poście na X z ub. roku Magdziarz napisał m.in.: „11 listopada 2021 roku prezydent Opola wygłosił przemówienie. Oczywiście jak wielu krytyków PiS nie mógł przegapić takiej okazji i odnosił się do sytuacji na granicy z Białorusią. Zdaniem wielu osób w tym fragmencie zastosował skandaliczną retorykę odwołując się do Powstania Warszawskiego. Minęły prawie 3 lata a Gmina Opole w pozwie cywilnym zarzuca mi naruszenie jej dóbr osobistych (jako redaktorowi naczelnemu TVP3 Opole) za publikację materiału zawierającego krytyczną ocenę tego przemówienia” – przekazał Magdziarz.

Teraz – jak mówi pozwany dziennikarz – niewiele się zmieniło, na pewno nie w jego postrzeganiu sprawy. „Wiśniewski niebezpiecznie zestawił to, co się działo wtedy na granicy z Powstaniem Warszawskim. Wykorzystał uroczystości 11 listopada 2021 roku do wskazania, bez kontekstu, iluzorycznej winy obrońców granicy” – podkreślił we wtorek Mateusz Magdziarz w rozmowie z portalem SDP.  „TVP3 Opole rzetelnie to relacjonowała te wydarzenia” – mówił dziennikarz.

Nigdy nie będziesz sam

„Zostałem pozwany, bo prezydent nie może znieść porażki, jaką niewątpliwie było jego przemówienie, co zresztą potwierdzali uczestnicy uroczystości” – zaznaczył były szef TVP3 Opole. „W tym procesie zostałem sam, TVP Opole, po zmianie rządu, na kolanach przeprosiła urząd i prezydenta. Reporter też przeprosił. Co ciekawe prezydenta a nie gminę która go pozwała” – powiedział Magdziarz.

„Na <<placu boju>> pozostałem tylko ja” – przyznał Magdziarz.

„Nie mam zamiaru przepraszać i wpłacać 50 tysięcy złotych na WOŚP. Jestem zdania, że jeśli ktoś w tym przypadku działał na szkodę Opola to prezydent swoim przemówieniem” – powtórzył Mateusz Magdziarz. Następna rozprawa 17 września br.. Sąd będzie przesłuchiwał Magdziarza. Potem, najprawdopodobniej, na następnej rozprawie mowy stron i wyrok. Co ciekawe, sąd nie przesłuchał prezydenta Opola.

Centrum Monitoringu Wolności Mediów Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich objęło monitoringiem tę sprawę. Będziemy się przyglądać dalszemu postępowaniu sądowemu.

 

 

 

Wygrana red. BARTOSZA GARCZYŃSKIEGO z Radiem Poznań w likwidacji przy wsparciu CMWP SDP

Dziennikarz zwolniony z pracy  po przejęciu mediów publicznych wygrał  z  Radiem Poznań w likwidacji! Sąd Okręgowy w Poznaniu oddalił apelację Radia i nakazał likwidatorowi przywrócenie go do pracy. Wyrok jest prawomocny. Dziennikarz miał wsparcie CMWP SDP, obserwatorami procesu byli red. Tadeusz Owczarzak Gran i red. Hubert Jach. 

Red. Bartosz Garczyński  został zwolniony  z pracy w poznańskiej rozgłośni Polskiego Radia w konsekwencji postawienia przez rząd mediów publicznych w stan rzekomej „likwidacji” mediów publicznych.  8 kwietnia b.r. Sąd Rejonowy Poznań Grunwald – Jeżyce ogłosił w tej sprawie korzystne dla dziennikarza postanowienie. Decyzją poznańskiego sądu  Bartosz Garczyński miał zostać przywrócony do pracy w Radiu Poznań, ale były pracodawca – Polskie Radio – Radio Poznań S.A. w likwidacji odwołało się od tej decyzji. Radio Poznań S.A. w likwidacji, zarządzane przez likwidatora Piotra Michalaka, związanego ze Stowarzyszeniem Ordynacka, które powstało z inicjatywy byłych działaczy Socjalistycznego Związku Studentów Polskich (SZSP), złożyło apelację.Radio Poznań S.A. w likwidacji, zarządzane przez likwidatora Piotra Michalaka, związanego ze Stowarzyszeniem Ordynacka, które powstało z inicjatywy byłych działaczy Socjalistycznego Związku Studentów Polskich (SZSP), złożyło apelację.  Radio Poznań  zarządzane obecnie przez likwidatora Piotra Michalaka, związanego ze Stowarzyszeniem Ordynacka, które powstało z inicjatywy byłych działaczy Socjalistycznego Związku Studentów Polskich (SZSP), złożyło apelację.

5 września 2025  roku przed poznańskim Sądem Okręgowym odbyła się rozprawa apelacyjna. W procesie o przywrócenie do pracy dziennikarza poznańskiej rozgłośni publicznego radia sąd drugiej instancji oddalił apelację, podtrzymując decyzję o przywróceniu Bartosza Garczyńskiego do pracy. Wyrok jest prawomocny.

Podczas ogłoszenia uzasadnienia wyroku sędzia Sądu Okręgowego w Poznaniu Beata Chwedkowska podtrzymała ustalenia sądu pierwszej instancji, uznając je za prawidłowe i oparte na rzetelnej ocenie materiału dowodowego. Zdaniem sądu, zarzuty apelacji nie znalazły potwierdzenia w zgromadzonych dowodach. Sąd zwrócił uwagę, że strona pozwana nie przedstawiła wystarczającego materiału dowodowego, który mógłby potwierdzić stawiane zarzuty wobec powoda. Główne dowody ograniczały się do subiektywnych ocen dyrektora programowego i dyrektora radia, którzy twierdzili, że audycja prowadzona przez powoda miała charakter jednostronny i faworyzowała jedną stronę sceny politycznej. Nie przedstawiono jednak treści audycji ani ich zapisów, które mogłyby stanowić obiektywne potwierdzenie tych twierdzeń.
Strona pozwana (Radio Poznań S.A. w likwidacji – przyp. red.) nie pokusiła się nawet o to, by przedstawić treść tych audycji, żeby przedstawić chociażby transkrypcję czy nagrania. Jeśli zarzuca się powodowi (Bartoszowi Garczyńskiemu – przyp. red.), że prowadził audycję faworyzując jedną stronę sceny politycznej, że miał nieprzewidywalne wypowiedzi, że po prostu był jednostronny i nie zapewniał w swoich audycjach obiektywizmu, to ciężar dowodu wykazanych okoliczności spoczywał na stronie pozwanej i zdaniem sądu nie został on tutaj należycie wypełniony – powiedziała sędzia Beata Chwedkowska.

Sąd podkreślił, że powód wykazał, iż w audycjach gościli przedstawiciele różnych środowisk i opcji politycznych. Fakt, że część zaproszeń inicjowała współprowadząca, nie miał większego znaczenia – najważniejsze było to, że powód, jako osoba odpowiedzialna za program, nie ograniczał udziału zaproszonych gości. Sąd wskazał również na szerszy kontekst sprawy, określając ją jako przykład patologii w mediach publicznych, która praktykowana jest od wielu lat. Zaznaczył, że nie może być tak, iż wraz ze zmianą władzy automatycznie dochodzi do wymiany dziennikarzy i prowadzących programy. Wraz z zmianą władzy dochodzi do zmiany osób zatrudnionych w mediach publicznych. Tak nie może być. Takiego automatyzmu nie może być.- wskazał sąd.
I to, że tak się działo kiedyś, nie może legitymizować tego, żeby robić to nadal. Bo wtedy z tego błędnego koła nigdy nie wyjdziemy – dodała sędzia SO Beata Chwedkowska. Zdaniem sądu, jeśli pracodawca miał zastrzeżenia do pracy powoda, powinien formalnie je przedstawić, wskazać oczekiwane zmiany oraz dać czas na ich wdrożenie. Tymczasem żadnych oficjalnych zastrzeżeń wobec powoda nie zgłoszono, a jego nagłe odwołanie nie zostało należycie uzasadnione.
W konsekwencji sąd uznał, że wypowiedzenie było niezasadne. Apelacja strony pozwanej została oddalona, a ustalenia sądu pierwszej instancji – w całości podtrzymane.

Decyzja Sądu jest zbieżna ze stanowiskiem CMWP SDP, które od początku tej sprawy wspierało dziennikarza. Do Sądu Okręgowego w Poznaniu (VIII Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych) została przesłana opinia amicus curiae , w której CMWP SDP podkreśliło, iż wypowiedzenie umowy o pracę red. Bartosza Garczyńskiego  nie zawiera elementów niezbędnych na gruncie Kodeksu pracy oraz orzecznictwa i jako takie powinno zostać uznane przez Sąd za nieuzasadnione i bezprawne, co uzasadniało oddalenie apelacji pracodawcy w całości. 

W swojej opinii CMWP SDP podkreślało, iż  zarzuty pracodawcy dotyczące sposobu wykonywania przez powoda obowiązków pracowniczych są fikcyjne, co zresztą zauważył także Sąd I instancji.  W tym zakresie Sąd  zwrócił uwagę na oczywiste pryncypia, tzn. że przyczyna wypowiedzenia umowy o pracę powinna być konkretna, prawdziwa i zasadna.

Trafnie podkreślił również, że ciężar wykazania prawdziwości tej przyczyny spoczywał w całości na pracodawcy, który nie udźwignął tak rozłożonego ciężaru dowodu. W związku z powyższym CMWP podzielał pogląd Sądu I instancji, iż ocena audycji powoda została dokonana na podstawie danych wybiórczych, zebranych w sposób dowolny, zaś realną przyczyną wypowiedzenia umowy była wcześniejsza przynależność powoda do Stowarzyszenia KUKIZ 15, a nie problemy merytoryczne z prowadzonymi audycjami.

Należy w tym miejscu zwrócić również uwagę na oczywisty aspekt sprawy, który nie był przedmiotem analizy w postępowaniu pierwszoinstancyjnym, tzn. na naruszenie przez pozwanego pracodawcę zakazu dyskryminacji pracownika ze względu na jego poglądy polityczne. Zgodnie z obowiązującymi przepisami jakakolwiek dyskryminacja w zatrudnieniu, bezpośrednia lub pośrednia, w szczególności ze względu przekonania polityczne, jest niedopuszczalna (art. 113 k.p., art. 183a § 1 k.p.), nadto za naruszenie zasady równego traktowania w zatrudnieniu uważa się m. in. różnicowanie przez pracodawcę sytuacji pracownika z jednej lub kilku przyczyn określonych w art. 183a § 1, którego skutkiem jest w szczególności rozwiązanie stosunku pracy (art.  183b § 1 pkt 1 k.p.). Konkluzja Sądu Rejonowego dotycząca rzeczywistych (ukrytych) przyczyn wypowiedzenia jest zupełnie wystarczająca, aby stwierdzić, iż pracodawca dopuścił się dyskryminacji powoda w tym zakresie. W ocenie CMWP SDP była to  kolejna okoliczność potwierdzająca bezprawność jego działania.

Opinia amicus curie CMWP SDP w sprawie red. Bartosza Garczyńskiego : Opinia Amicus Curiae sygn akt VIII Pa 96_25

Bartosz Garczyński przez wiele lat był związany z nieistniejącym obecnie wydawnictwem Ditro Communication, wydającym przewodnik turystyczny The Visitor. W 2020 roku rozpoczął pracę w Radiu Poznań, gdzie był reporterem. Był także autorem audycji geopolitycznej Magazyn Zachodni oraz muzycznej audycji heavymetalowej Muzyczna Petarda. Obecnie jest redaktorem naczelnym portalu Odpowiedzialny Poznań, zajmującego się tematyką miejsko- edukacyjną.

 

tekst i zdjęcia: Hubert Jach

Protest CMWP SDP przeciwko tłumieniu krytyki prasowej przez Najwyższą Izbę Kontroli

Centrum Monitoringu Wolności Prasy  SDP po raz kolejny stanowczo protestuje przeciwko wykluczaniu dziennikarzy z konferencji prasowych, czego jaskrawym przykładem jest w ostatnim czasie nieuzasadnione selekcjonowanie dziennikarzy mogących uczestniczyć w konferencji prasowej prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Fakt, że nie przekazano informacji wszystkim redakcjom oraz to, że nie wpuszczono na konferencję prasową dziennikarza od wielu lat zajmującego się kontrowersjami wokół działalności NIK potwierdza to, iż obecne kierownictwo Izby świadomie unika niewygodnych pytań i przez to chce kontrolować przekaz medialny na swój temat. CMWP SDP podkreśla, że działania te naruszają zasadę wolności słowa, zubażają debatę publiczną i ograniczają pluralizm, a w konsekwencji także prawo społeczeństwa do rzetelnej wiedzy o otaczającym świecie. W ocenie CMWP SDP jest to także przejaw utrudniania i tłumienia krytyki prasowej, które zgodnie z art. 44 Prawa prasowego zagrożone jest  karą  grzywny lub  ograniczenia wolności. Biorąc pod uwagę ważkość tematów politycznych i innych poruszanych na konferencjach prasowych NIK, CMWP SDP zapowiada złożenie w najbliższym czasie zawiadomienie do Prokuratury z wnioskiem o wszczęcie  śledztwa w tej sprawie.   

 25 sierpnia w siedzibie Najwyższej Izby Kontroli odbyła się konferencja prasowa na temat wyników kontroli dotyczącej nadzoru Komisji Nadzoru Finansowego i jej Urzędu (UKNF) nad czterema wybranymi przez NIK podmiotami. Wśród nich była także spółka Polnord S.A., przed laty jeden z największych deweloperów w Polsce, posiadający  m.in. ogromny bank ziemi . Obecnie tej spółki nie ma już na Giełdzie Papierów Wartościowych, a drobni inwestorzy stracili wielkie sumy pieniędzy na spadku kursu akcji.  Sprawa była opisywana przez media i znana jest opinii publicznej jako tzw. afera Polnordu.

Na w/w konferencji prasowej NIK poinformował, iż  działania KNF i jej Urzędu także w stosunku do spółki Polnord często miały charakter pozorny, były sprzeczne z przepisami prawa, charakteryzowały się opieszałością oraz brakiem poszanowania dla podstawowych praw inwestorów. W wielu przypadkach Komisja miała narzędzia, z których nie skorzystała, co stanowiło rażące zaniedbanie – potwierdził prezes NIK.  O tej tak ważnej  konferencji  zostali jednak poinformowani tylko wybrani przez NIK dziennikarze np. z TVP S.A. w likwidacji  i TVN 24, informacji o niej nie otrzymała m.in. TV Republika i dziennik Rzeczpospolita, którego dziennikarze wielokrotnie, rzetelnie, choć krytycznie pisali o działalności prezesa NIK Mariana Banasia. Wyjątkowo bulwersujące jest to, że na konferencję prasową nie został także wpuszczony red. Leszek Kraskowski, który na swoim kanale @ReporterzyOnline  na portalu społecznościowym YouTube oraz na kanale #ReporterzyOnline#aferaPolnordu i #pralniaRomana  na portalu społecznościowym X dokładnie przedstawiał szczegóły bulwersujących faktów dotyczących spółki Polnord i okoliczności związanej z nią afery.

Współczesne społeczeństwo demokratyczne nie może funkcjonować bez silnych, niezależnych mediów, których zadaniem jest kontrola władzy, informowanie obywateli i pobudzanie debaty publicznej. Każde ograniczenie dostępu dziennikarzy do informacji publicznych, konferencji prasowych czy reprezentantów organów państwowych lub samorządowych stanowi poważne naruszenie zasady transparentności i jawności życia publicznego, co budzi uzasadnione stałe obawy o stan aktualny i przyszłość wolności słowa w Polsce. Dziennikarz, który nie zostaje wpuszczony na konferencję prasową, nie tylko traci możliwość wykonywania swojej pracy, ale również traci możliwość do weryfikacji zebranych przez siebie informacji oraz zostaje pozbawiony szansy na konfrontację tej wiedzy z osobą (osobami), których dotyczą te informacje, przez to  – choć pośrednio – zostaje pozbawione prawa dostępu do informacji całe społeczeństwo. Wykluczanie dziennikarza z konferencji prasowej nie jest jedynie problem jednostki, lecz jest sprawą o fundamentalnym znaczeniu dla całego społeczeństwa.

Organizowane przez władze, instytucje publiczne lub firmy prywatne konferencje prasowe mają służyć transparentności i dialogowi społecznemu. Stanowią okazję do zadawania trudnych pytań, weryfikowania faktów i rzetelnego relacjonowania wydarzeń. Wykluczenie dziennikarza z takiego wydarzenia powinno być traktowane jako sygnał alarmowy, że dany podmiot zamyka się na krytykę i kierowane do siebie pytania.

CMWP SDP podkreśla, iż osoba wykonująca zawód dziennikarza w Polsce korzysta z ochrony wynikającej z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz ustaw szczegółowych, w tym ustawy Prawo prasowe. Zgodnie z artykułem 14 Konstytucji, Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. Oznacza to, że ograniczanie dostępu przedstawicieli mediów do wydarzeń o charakterze publicznym, takich jak konferencje prasowe, jest bezpośrednim naruszeniem norm konstytucyjnych. Ponadto, zgodnie z Prawem prasowym, dziennikarz ma prawo do uzyskiwania informacji, także od organów władzy publicznej, które są zobowiązane do udzielenia odpowiedzi na pytania.

Dziennikarze pełnią społeczną misję, która wykracza poza indywidualne interesy czy redakcyjne priorytety. Są głosem obywateli i często jedyną szansą na to, by sprawy pominięte przez oficjalną narrację ujrzały światło dzienne.

Dlatego CMWP SDP podkreśla, że działania te naruszają zasadę wolności słowa, zubażają debatę publiczną i ograniczają pluralizm, a w konsekwencji także prawo społeczeństwa do rzetelnej wiedzy o otaczającym świecie. W ocenie CMWP SDP jest to także przejaw utrudniania i tłumienia krytyki prasowej, które zgodnie z art. 44 Prawa prasowego zagrożone jest  karą  grzywny lub  ograniczenia wolności. Biorąc pod uwagę ważkość tematów politycznych i innych poruszanych na konferencjach prasowych NIK, CMWP SDP zapowiada złożenie w najbliższym czasie zawiadomienie do Prokuratury z wnioskiem o wszczęcie  śledztwa w tej sprawie.

 

dr Jolanta Hajdasz

prezes SDP, dyrektor CMWP SDP

                                                                                                                                                                      Warszawa, 1 września 2025

Opis wydarzenia:

Protest CMWP SDP przeciwko skazaniu red. SAMUELA PEREIRY z art. 212 kk

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko skazaniu red. Samuela Pereiry za publikację artykułu na temat aktywności Aleksandry Brejzy, lokalnego polityka z Inowrocławia, prywatnie żony prezydenta miasta Ryszarda Brejzy i matki Krzysztofa Brejzy, posła Koalicji Obywatelskiej do Parlamentu Europejskiego.  Dziennikarz ma zapłacić blisko 40 tysięcy złotych kary oraz sfinansować kosztowne przeprosiny w mediach, mimo tego, iż działał w interesie społecznym, zgodnie z zasadami dziennikarskiego profesjonalizmu i etyki zawodowej. Wyrok jest prawomocny. CMWP SDP zapowiada iż wystąpi z apelem do Prezydenta RP Karola Nawrockiego o ułaskawienie dziennikarza. Stosowne dokumenty w tej sprawie zostaną wysłane do Kancelarii Prezydenta w najbliższych dniach.

9 września 2019 r. na łamach portalu tvp.info ukazał się artykuł pt. „Weźcie klikajcie, rozruszaj trochę towarzystwo”. Jak żona Brejzy hejt ustawiała.  Artykuł ujawnił kulisy działań politycznych prowadzonych przez Aleksandrę Brejzę, lokalnego polityka, a jednocześnie żonę prezydenta Inowrocławia i matkę Krzysztofa Brejzy, posła Koalicji Obywatelskiej do Parlamentu Europejskiego. Wg dziennikarza Aleksandra Brejza instruowała lokalnych działaczy, jak manipulować opinią publiczną w internecie m.in. poprzez organizowanie skoordynowanych kampanii oczerniających przeciwników politycznych oraz poprzez publikowanie treści mogących nosić znamiona pomówienia lub zniesławienia. Dziennikarz opisał m.in. nieformalne zaplecze polityczne, funkcjonujące w strukturach samorządowych i uczestniczące w działaniach mogących naruszać dobra osobiste osób trzecich związanych z przeciwnym do popieranego przez A. Brejzę obozu politycznego.  Koniecznie należy podkreślić także to, iż oskarżycielka nie odpowiedziała na podejmowane przez dziennikarza próby kontaktu z nią przed publikacją spornego materiału.

Aleksandra Brejza wniosła przeciwko red. Samuelowi Pereira prywatny akt oskarżenia z art. 212 kk. W sądzie karnym obrońca red. Samuela Pereiry przedstawił dowody celem potwierdzenia prawdziwości opublikowanych przez siebie informacji w postaci m.in. screenów korespondencji cyfrowej autorstwa Aleksandry Brejzy oraz relacje świadków w/opisanego procederu.  Sądy obu instancji nie podzieliły jednak argumentacji obrony. Wyrokiem Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie – X Wydział Karny z dnia 6 grudnia 2024 r. Samuel Pereira został skazany za zniesławienie Aleksandry Brejza.

Od powyższego orzeczenia obrona wywiodła apelację, która została jednak oddalona wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie – X Wydział Karny Odwoławczy z 27 czerwca 2025 r.

Według oceny CMWP, w przedmiotowej sprawie miało miejsce rażące naruszenie praw obywatelskich Samuela Pereiry. Wyrok ten narusza zasadę wolności słowa oraz prawo do informowania opinii publicznej o sprawach publicznych, w tym o kulisach politycznej aktywności przedstawicieli władzy lokalnej.  Pomimo zaakceptowania i uznania przez Sąd zeznań dwóch świadków, którzy stwierdzili, że Aleksandra  Brejza namawiała ich i zlecała im pisanie negatywnych komentarzy na temat oponentów politycznych jej syna i męża, Sąd stwierdził, że nie można uznać, iż ona „ustawiała hejt”. Tymczasem demokratyczne państwo prawa obowiązane jest chronić dziennikarzy dających wyraz opinii publicznej jako przedstawicieli wolnej prasy, nie zaś ich represjonować. CMWP SDP kwalifikuje niniejszą sprawę jako SLAPP (strategic lawsuit against public participation), tj. strategiczny proces przeciwko partycypacji publicznej. Jest to forma akcji procesowej, która tłumi publiczną debatę i powoduje tzw. efekt mrożący (chilling effect), skutecznie odstraszając dziennikarzy wyrażania opinii na niewygodne tematy. Taki stan rzeczy jest nie do pogodzenia ze społeczną funkcją prasy, która jak wyżej podkreślono, jest obserwatorem życia publicznego i jednym z fundamentów demokratycznego państwa prawnego. W konsekwencji powoduje to także tzw. efekt mrożący czyli służyć będzie zastraszaniu dziennikarzy, by nie podejmowali trudnych i kontrowersyjnych tematów z obawy o niebezpieczeństwo uwikłania w żmudny i kosztowny proces karny oraz wyjątkowo dotkliwa dla każdego dziennikarza karę finansową, zupełnie nieadekwatną do popełnionego czynu .  Jest to także nie do pogodzenia z aktywnością i profesjonalizmem dziennikarzy, którzy w interesie publicznym mają prawo wyświetlać kontrowersyjne sprawy, krytykować polityków i publikować materiały dziennikarskie, broniąc w ten sposób państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP).

Red. Samuel Pereira został skazany za napisanie i opublikowanie jednego artykułu i w konsekwencji tego ma do zapłacenia blisko 40 tysięcy złotych grzywny i kosztów sądowych, co prawie dla każdego dziennikarza w Polsce jest sumą ogromną. Przez to, że wyrok ten zapadł w procesie karnym, (z art. 212 kk) redaktor Samuel Pereira będzie osobą wpisaną do Krajowego Rejestru Skazanych, obok pospolitych przestępców, gangsterów, złodziei, czy nawet morderców. Stał się osobą „karaną”, której banki odmawiają udzielania kredytów, a której nie wolno pełnić funkcji publicznych, bo nie spełnia się podstawowego w postępowaniach rekrutacyjnych warunku, jakim jest „niekaralność”.

W ocenie CMWP SDP wyrok ten  narusza zasadę wolności słowa i godzi w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim ta wolność jest.  Jej fundamentem jest swoboda wypowiedzi dziennikarskiej i prawo każdego dziennikarza do krytycznej oceny osób i zjawisk publicznych. Wyrok skazujący redaktora Samuela Pereiry za ujawnienie kontrowersyjnych faktów z życia lokalnych elit  łamią te zasady w sposób wyjątkowo bulwersujący.

CMWP SDP stanowczo apeluje o odtajnienie materiałów z tego procesu oraz zapowiada wystąpienie do Prezydenta Karola Nawrockiego z prośbą o ułaskawienie niesłusznie skazanego dziennikarza.

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor CMWP SDP

prezes SDP

Warszawa, 25 sierpnia 2025

Artykuł, za który został skazany red. Samuel Pereira:

https://web.archive.org/web/20190916090651/https://www.tvp.info/44313070/wezcie-klikajcie-rozruszaj-troche-towarzystwo-jak-zona-brejzy-hejt-ustawiala

ALEKSANDRA TABACZYŃSKA: 33 lata sprawy RED. JAROSŁAWA ZIĘTARY – dokumentowanie zbrodni

33 lata temu, 1 września 1992 roku przed dziewiątą rano, wyszedł ze swojego mieszkania na ulicy Kolejowej, na poznańskim Łazarzu 24-letni dziennikarz Jarosław Ziętara. Wyszedł do pracy, do redakcji w ówczesnej „Gazecie Poznańskiej”. Dystans niecałych 2 km miał pokonać pieszo. Tego dnia jednak nie dotarł do pracy.

Do dziś nie odnaleziono ciała mężczyzny. W roku 1999 został sądownie uznany za zmarłego. Jego symboliczny grób znajduje się w Bydgoszczy. Rodzice Jarosława, pomimo ogromnego zaangażowania przede wszystkim ojca, zmarli, nie doczekawszy się informacji o synu. Te tragiczne wydarzenia poznańscy dziennikarze upamiętnią w najbliższy poniedziałek, 1. września przed domem na ulicy Kolejowej 49, z którego Ziętara, wyszedł do pracy. Jest tam tablica pamiątkowa, pod którą każdego roku składane są kwiaty i znicze.

33 lata…

Dziennikarze i przyjaciele Jarosława Ziętary nie ustają w działaniach mających ustalić i udowodnić wydarzenia sprzed 33 lat.  21 sierpnia, w mediach pojawiła się informacja, że koleżanka ze studiów Ziętary, red. Anna Dolska przedstawiła prokuraturze rozmowę z Ryszardem B. byłym ochroniarzem Aleksandra Gawronika. Ryszard B. przed sądem apelacyjnym w 2023 r. zeznał, że były senator szukał ludzi do „uciszenia” dziennikarza i zwrócił się w tej sprawie do niego.

B. zmarł po procesie, w październiku 2024 roku w wieku 63 lat. Anna Dolska zeznała w prokuraturze, że go znała, bo był mężem jej przyjaciółki. Przedstawiła prokuraturze szczegóły swojej rozmowy, w której zdradził on, że wie więcej o sprawie zabójstwa Jarosława Ziętary, ale milczał o tym przed sądem. Świadek przedstawił dziennikarce okoliczności zgodne z ustaleniami prokuratorskiego śledztwa, ale z dodatkowymi szczegółami. Dodał, że Gawronik miał przekazać ochroniarzom zdjęcie Ziętary, by go rozpoznali i o tym, że „Antek” miał brać udział w porwaniu w roli wsparcia na wypadek, gdyby Ziętara próbował uciekać. Antek, to postać ochroniarza, która do tej pory nie pojawiała się w zeznaniach świadków.

Historia wyjaśniania i dokumentowania zbrodni

Po wielu latach śledztwa, prokuratura oskarżyła byłego poznańskiego biznesmena Aleksandra Gawronika i dwóch ochroniarzy potężnej w latach 90. firmy Elektromis. Gawronikowi zarzuciła podżeganie do zabójstwa Ziętary, a ochroniarzom o pseudonimach Lala i Ryba, porwanie dziennikarza i przekazanie nieustalonym zabójcom. Motywem zbrodni, w ocenie śledczych, miało być uciszenie młodego dziennikarza, który zbierał informacje o aferach i przekrętach biznesmenów zarabiających na przemycie alkoholu i oszustwach gospodarczych na wielką skalę. Jest to jedyne morderstwo dziennikarza w Polsce po 1989 roku. Dwa oddzielne procesy toczyły się w Poznaniu, w Sądzie Okręgowym kilka lat: przeciwko Gawronikowi od 2016, a Lali i Rybie 2019. Rok 2022 to czas, w którym się zakończyły. Ogłoszenie wyroków odbyło się w znamienne daty: Aleksandra Gawronika uniewinniono 24 lutego, w dzień wybuchu wojny na Ukrainie, a oskarżeni ochroniarze usłyszeli wyrok uniewinniający, 19 października, a więc w rocznice uprowadzenia ks. Jerzego Popiełuszki.

Jest jeszcze jedna konsekwencja zakończenia obu procesów dotyczących śmierci red. Jarosława Ziętary. Na sali sądowej wydano nie tylko wyroki uniewinniające oskarżonych, ale dokonano także oceny pracy zawodowej nieżyjącego dziennikarza. Niepochlebne słowa, które padały z ust obrońców oskarżonych były w jakimś sensie spodziewane, ale te które wybrzmiały w uzasadnieniu wyroku zraniły boleśnie środowisko dziennikarskie. Zginął młody człowiek, dziennikarz któremu gwałtowna śmierć przerwała obiecującą drogę zawodową. Sąd nie musiał wypowiadać się na temat dorobku Ziętary, bo nie twórczość dziennikarska była przedmiotem procesu. Nie musiał, ale sobie tego nie odmówił.

CMWP

Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich śledziło przebieg procesów sądowych, a po każdej rozprawie zamieszczało relację z wydarzeń na sali sądowej. W styczniu 2023 roku została zorganizowana konferencja pt. „Zginął, bo był dziennikarzem. 30 lat walki o prawdę w sprawie zabójstwa dziennikarza Jarosława Ziętary”. Uczestniczyli w niej min. oskarżyciel posiłkowy Jacek Ziętara, brat Jarosława, prokurator Piotr Kosmaty, a także dziennikarze, władze SDP Krzysztof Skowroński, Jolanta Hajdasz, Aleksandra Tabaczyńska, oraz prawnik Michał Jaszewski, a także red. Krzysztof Kaźmierczak. CMWP wsparło także apelację prokuratury od wyroku dotyczącego Gawronika. Opinię amicus curiae w tej sprawie, przygotowaną przez dr Jolantę Hajdasz oraz doradcę prawnego Michała Jaszewskiego wysłano do Sądu Apelacyjnego w Poznaniu. Na murach siedziby SDP od 7 grudnia 2022 roku można było oglądać wystawę poświęconą historii redaktora Jarosława Ziętary.

 

ALEKSANDRA TABACZYŃSKA o kolejnej rocznicy śmierci dziennikarza JAROSŁAWA ZIĘTARY

CMWP SDP w obronie fotoreportera ROBERTA KWIATKA

CMWP SDP informuje, iż  obejmuje monitoringiem  sprawę Robert Kwiatka, fotoreportera, który wykonał zdjęcia osoby przebranej za Batmana w czasie wiecu wyborczego Rafała Trzaskowskiego w Gdańsku, a teraz ma być ukarany za publikację zdjęć z zatrzymania tej osoby przez Policję. W ocenie Centrum fotoreporter działał w interesie społecznym, zgodnie z zasadami profesjonalizmu i  dziennikarskiej etyki zawodowej i nie powinien ponosić żadnych negatywnych konsekwencji swojego działania. CMWP SDP apeluje o oddalenie wszystkich zarzutów wysuwanych wobec fotoreportera. Robert Kwiatek jest członkiem SDP, aktualnie pełni funkcję wiceprezesa Gdańskiego Oddziału SDP.

Robert Kwiatek to fotoreporter, który wykonał zdjęcia słynnemu „Batmanowi”, czyli osobie prezentującej w oknie jednej z trójmiejskich kamienic umieszczony na prześcieradle napis „Byle nie Trzaskowski” w czasie wiecu Rafała Trzaskowskiego w Gdańsku. Po tym zdarzeniu Policja rozpoczęła poszukiwania „Batmana”, do jego zatrzymania doszło 30 maja 2025 r. Zdjęcia z tego bulwersującego dla wielu zdarzenia wykonał Robert Kwiatek, opublikował je w swoich mediach społecznościowych oraz udostępnił mediom ogólnopolskim m.in. internetowym serwisom TV Republika i w Polsce24 oraz portalowi w polityce.pl i nieależna.pl

2 lipca b.r. dziewięciu policjantów, którzy brali udział w zatrzymaniu „Batmana” skierowało do fotoreportera pismo z żądaniem przeprosin i wypłaty zadośćuczynienia za rzekome naruszenie dóbr osobistych. Łączne żądania finansowe sięgają blisko 90 tysięcy złotych. Policjanci domagają się także usunięcia zdjęć z Internetu oraz publicznych przeprosin  za pośrednictwem portali społecznościowych, serwisów internetowych i telewizji o zasięgu ogólnopolskim.

CMWP SDP podkreśla, że nie każde rozpowszechnienie wizerunku danej osoby stanowi bezprawne naruszenie dóbr osobistych. Prawo polskie stanowi, że zezwolenia nie wymaga m.in. rozpowszechnienie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, przy czym pojęcie „powszechnie znana” oznacza nie tylko osobę rozpoznawalną w skali kraju czy świata, ale także osobę rozpoznawalną lokalnie lub w danym środowisku, np. policjanta w mundurze wykonującego czynności służbowe.  Jest to szczególnie istotne w kontekście działania w interesie społecznym, gdy dziennikarz, czy fotoreporter dokumentują budzące emocje i kontrowersje społeczne zdarzenia, które opinia publiczna ma prawo poznać, nawet gdy uczestnik tego zdarzenia sobie tego nie życzy. Jest to realizacja w praktyce prawa każdego obywatela do swobody w pozyskiwaniu informacji , z czym mamy do czynienia w tym wypadku.

Ponadto wysuwane prze policjantów postulaty usunięcia opublikowanych  zdjęć z Internetu mają charakter cenzury i są sprzeczne z realizacją zasady wolności słowa w demokratycznym państwie.CMWP SDP przypomina, iż cenzura prewencyjna jest zakazana przez polską Konstytucję i jest niedopuszczalna w świetle Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, co wielokrotnie potwierdzał Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Na marginesie – żądania policjantów, by red. Robert Kwiatek opublikował  „na własny koszt”  przeprosiny w programie  informacyjnym „Dzisiaj”  w TV Republika są niewykonalne i sprzeczne z polskim Prawem prasowym . Programy informacyjne nie mogą bowiem zawierać żadnych płatnych treści, ani ogłoszeń, a za złamanie  tego zakazu grożą surowe konsekwencje .

Podkreślić należy, iż ze względu na to, że sporna sprawa dotyczy jednego z najważniejszych wydarzeń w demokratycznym państwie, jakim są powszechne wybory, w tym wypadku prezydenckie, to jest szczególnie wskazane by środki masowego komunikowania relacjonowały i prezentowały wszelkie szczegóły dotyczące przebiegu tej kampanii, co miało miejsce w przypadku publikacji zdjęć autorstwa Roberta Kwiatka. Dotyczyły one odbioru społecznego jednego z dwóch głównych pretendentów do najważniejszej funkcji w państwie, co było tematem szeroko omawianym i komentowanym przez opinię publiczną. Dokumentując i publikując zdjęcia dotyczące zatrzymania „Batmana” Robert Kwiatek wykonywał więc jedynie zadania, jakie stawiane są w demokratycznych krajach przed prasą i dziennikarzami.

W ocenie CMWP SDP ta sytuacja narusza zasadę wolności słowa i godzi w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim ta wolność jest. W związku z powyższym CMWP SDP zapowiada kontynuowanie monitoringu w/opisanej sprawy zgodnie z przepisami prawa, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

Robert Kwiatek jest członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, obecnie pełni funkcję wiceprezesa Gdańskiego Oddziału SDP.

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor CMWP SDP

                                                                                                                                                                                                 Warszawa, 20 sierpnia 2025

CMWP SDP obejmuje monitoringiem dochodzenie przeciwko red. DOROCIE KANI

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP wspiera red. Dorotę Kanię w obronie prawa dziennikarza do zdobywania informacji oraz przekazywania ich odbiorcom.  Wszczęcie kolejnego śledztwa przeciwko dziennikarce jest niepokojące i narusza zasadę wolności słowa demokratycznego państwa. CMWP SDP informuje, iż obejmuje te sprawy swoim monitoringiem i zapewnia, że udzieli red. Dorocie Kani nieodpłatnej pomocy prawnej.

22 lipca b.r. Prokuratura Okręgowa w Tarnowie wyłączyła do odrębnego postępowania materiały przeciwko red. Dorocie Kani związane z publikacją akt paszportowych prokurator Ewy Wrzosek. 4 lipca b.r. dziennikarce postawiono zarzuty za opublikowanie w mediach społecznościowych kwestionariusza paszportowego prokurator Ewy Wrzosek zawierającego jej dane osobowe sprzed ponad 30 lat. Wpis red. Doroty Kani został opublikowany na platformie X po nagłej śmierci Barbary Skrzypek, bliskiej współpracownicy Jarosława Kaczyńskiego, lidera partii Prawo i Sprawiedliwość, aktualnie największej partii opozycyjnej w Polsce. Barbara Skrzypek zmarła 15 marca b.r. , trzy dni wcześniej była przesłuchiwana przez prokurator Ewę Skrzypek w warszawskiej prokuraturze okręgowej w charakterze świadka w śledztwie dotyczącym dot. tzw. dwóch wież na należącej do spółki Srebrna działce w Warszawie. Politycy PiS, w tym lider partii, uważają, że jest związek między przesłuchaniem Barbary Skrzypek, a jej śmiercią.

CMWP SDP stanowi komórkę organizacyjną Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, powołaną w celu obrony wolności słowa zgodnie z art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, a szczególnie swobody dziennikarza w docieraniu do źródeł informacji oraz umacniania wolności prasy. W zakresie realizowanych zadań CMWP m.in. monitoruje przestrzeganie praw człowieka i obywatela w w/w zakresie, powiadamia właściwe organy i opinię publiczną w przypadku naruszeń obowiązujących przepisów prawa, podejmuje interwencje prawne, a w uzasadnionych przypadkach przedstawia sądom powszechnym opinie w charakterze amicus curiae.

Według oceny CMWP w niniejszej sprawie zachodzi zagrożenie dla wolności słowa, co odpowiada zadaniom realizowanym przez Centrum. W związku z powyższym CMWP prowadzi monitoring niniejszego postępowania.

 

                                                                    dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP

Warszawa, 26 lipca 2025