Wygrana red. BARTOSZA GARCZYŃSKIEGO z Radiem Poznań w likwidacji przy wsparciu CMWP SDP

Dziennikarz zwolniony z pracy  po przejęciu mediów publicznych wygrał  z  Radiem Poznań w likwidacji! Sąd Okręgowy w Poznaniu oddalił apelację Radia i nakazał likwidatorowi przywrócenie go do pracy. Wyrok jest prawomocny. Dziennikarz miał wsparcie CMWP SDP, obserwatorami procesu byli red. Tadeusz Owczarzak Gran i red. Hubert Jach. 

Red. Bartosz Garczyński  został zwolniony  z pracy w poznańskiej rozgłośni Polskiego Radia w konsekwencji postawienia przez rząd mediów publicznych w stan rzekomej „likwidacji” mediów publicznych.  8 kwietnia b.r. Sąd Rejonowy Poznań Grunwald – Jeżyce ogłosił w tej sprawie korzystne dla dziennikarza postanowienie. Decyzją poznańskiego sądu  Bartosz Garczyński miał zostać przywrócony do pracy w Radiu Poznań, ale były pracodawca – Polskie Radio – Radio Poznań S.A. w likwidacji odwołało się od tej decyzji. Radio Poznań S.A. w likwidacji, zarządzane przez likwidatora Piotra Michalaka, związanego ze Stowarzyszeniem Ordynacka, które powstało z inicjatywy byłych działaczy Socjalistycznego Związku Studentów Polskich (SZSP), złożyło apelację.Radio Poznań S.A. w likwidacji, zarządzane przez likwidatora Piotra Michalaka, związanego ze Stowarzyszeniem Ordynacka, które powstało z inicjatywy byłych działaczy Socjalistycznego Związku Studentów Polskich (SZSP), złożyło apelację.  Radio Poznań  zarządzane obecnie przez likwidatora Piotra Michalaka, związanego ze Stowarzyszeniem Ordynacka, które powstało z inicjatywy byłych działaczy Socjalistycznego Związku Studentów Polskich (SZSP), złożyło apelację.

5 września 2025  roku przed poznańskim Sądem Okręgowym odbyła się rozprawa apelacyjna. W procesie o przywrócenie do pracy dziennikarza poznańskiej rozgłośni publicznego radia sąd drugiej instancji oddalił apelację, podtrzymując decyzję o przywróceniu Bartosza Garczyńskiego do pracy. Wyrok jest prawomocny.

Podczas ogłoszenia uzasadnienia wyroku sędzia Sądu Okręgowego w Poznaniu Beata Chwedkowska podtrzymała ustalenia sądu pierwszej instancji, uznając je za prawidłowe i oparte na rzetelnej ocenie materiału dowodowego. Zdaniem sądu, zarzuty apelacji nie znalazły potwierdzenia w zgromadzonych dowodach. Sąd zwrócił uwagę, że strona pozwana nie przedstawiła wystarczającego materiału dowodowego, który mógłby potwierdzić stawiane zarzuty wobec powoda. Główne dowody ograniczały się do subiektywnych ocen dyrektora programowego i dyrektora radia, którzy twierdzili, że audycja prowadzona przez powoda miała charakter jednostronny i faworyzowała jedną stronę sceny politycznej. Nie przedstawiono jednak treści audycji ani ich zapisów, które mogłyby stanowić obiektywne potwierdzenie tych twierdzeń.
Strona pozwana (Radio Poznań S.A. w likwidacji – przyp. red.) nie pokusiła się nawet o to, by przedstawić treść tych audycji, żeby przedstawić chociażby transkrypcję czy nagrania. Jeśli zarzuca się powodowi (Bartoszowi Garczyńskiemu – przyp. red.), że prowadził audycję faworyzując jedną stronę sceny politycznej, że miał nieprzewidywalne wypowiedzi, że po prostu był jednostronny i nie zapewniał w swoich audycjach obiektywizmu, to ciężar dowodu wykazanych okoliczności spoczywał na stronie pozwanej i zdaniem sądu nie został on tutaj należycie wypełniony – powiedziała sędzia Beata Chwedkowska.

Sąd podkreślił, że powód wykazał, iż w audycjach gościli przedstawiciele różnych środowisk i opcji politycznych. Fakt, że część zaproszeń inicjowała współprowadząca, nie miał większego znaczenia – najważniejsze było to, że powód, jako osoba odpowiedzialna za program, nie ograniczał udziału zaproszonych gości. Sąd wskazał również na szerszy kontekst sprawy, określając ją jako przykład patologii w mediach publicznych, która praktykowana jest od wielu lat. Zaznaczył, że nie może być tak, iż wraz ze zmianą władzy automatycznie dochodzi do wymiany dziennikarzy i prowadzących programy. Wraz z zmianą władzy dochodzi do zmiany osób zatrudnionych w mediach publicznych. Tak nie może być. Takiego automatyzmu nie może być.- wskazał sąd.
I to, że tak się działo kiedyś, nie może legitymizować tego, żeby robić to nadal. Bo wtedy z tego błędnego koła nigdy nie wyjdziemy – dodała sędzia SO Beata Chwedkowska. Zdaniem sądu, jeśli pracodawca miał zastrzeżenia do pracy powoda, powinien formalnie je przedstawić, wskazać oczekiwane zmiany oraz dać czas na ich wdrożenie. Tymczasem żadnych oficjalnych zastrzeżeń wobec powoda nie zgłoszono, a jego nagłe odwołanie nie zostało należycie uzasadnione.
W konsekwencji sąd uznał, że wypowiedzenie było niezasadne. Apelacja strony pozwanej została oddalona, a ustalenia sądu pierwszej instancji – w całości podtrzymane.

Decyzja Sądu jest zbieżna ze stanowiskiem CMWP SDP, które od początku tej sprawy wspierało dziennikarza. Do Sądu Okręgowego w Poznaniu (VIII Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych) została przesłana opinia amicus curiae , w której CMWP SDP podkreśliło, iż wypowiedzenie umowy o pracę red. Bartosza Garczyńskiego  nie zawiera elementów niezbędnych na gruncie Kodeksu pracy oraz orzecznictwa i jako takie powinno zostać uznane przez Sąd za nieuzasadnione i bezprawne, co uzasadniało oddalenie apelacji pracodawcy w całości. 

W swojej opinii CMWP SDP podkreślało, iż  zarzuty pracodawcy dotyczące sposobu wykonywania przez powoda obowiązków pracowniczych są fikcyjne, co zresztą zauważył także Sąd I instancji.  W tym zakresie Sąd  zwrócił uwagę na oczywiste pryncypia, tzn. że przyczyna wypowiedzenia umowy o pracę powinna być konkretna, prawdziwa i zasadna.

Trafnie podkreślił również, że ciężar wykazania prawdziwości tej przyczyny spoczywał w całości na pracodawcy, który nie udźwignął tak rozłożonego ciężaru dowodu. W związku z powyższym CMWP podzielał pogląd Sądu I instancji, iż ocena audycji powoda została dokonana na podstawie danych wybiórczych, zebranych w sposób dowolny, zaś realną przyczyną wypowiedzenia umowy była wcześniejsza przynależność powoda do Stowarzyszenia KUKIZ 15, a nie problemy merytoryczne z prowadzonymi audycjami.

Należy w tym miejscu zwrócić również uwagę na oczywisty aspekt sprawy, który nie był przedmiotem analizy w postępowaniu pierwszoinstancyjnym, tzn. na naruszenie przez pozwanego pracodawcę zakazu dyskryminacji pracownika ze względu na jego poglądy polityczne. Zgodnie z obowiązującymi przepisami jakakolwiek dyskryminacja w zatrudnieniu, bezpośrednia lub pośrednia, w szczególności ze względu przekonania polityczne, jest niedopuszczalna (art. 113 k.p., art. 183a § 1 k.p.), nadto za naruszenie zasady równego traktowania w zatrudnieniu uważa się m. in. różnicowanie przez pracodawcę sytuacji pracownika z jednej lub kilku przyczyn określonych w art. 183a § 1, którego skutkiem jest w szczególności rozwiązanie stosunku pracy (art.  183b § 1 pkt 1 k.p.). Konkluzja Sądu Rejonowego dotycząca rzeczywistych (ukrytych) przyczyn wypowiedzenia jest zupełnie wystarczająca, aby stwierdzić, iż pracodawca dopuścił się dyskryminacji powoda w tym zakresie. W ocenie CMWP SDP była to  kolejna okoliczność potwierdzająca bezprawność jego działania.

Opinia amicus curie CMWP SDP w sprawie red. Bartosza Garczyńskiego : Opinia Amicus Curiae sygn akt VIII Pa 96_25

Bartosz Garczyński przez wiele lat był związany z nieistniejącym obecnie wydawnictwem Ditro Communication, wydającym przewodnik turystyczny The Visitor. W 2020 roku rozpoczął pracę w Radiu Poznań, gdzie był reporterem. Był także autorem audycji geopolitycznej Magazyn Zachodni oraz muzycznej audycji heavymetalowej Muzyczna Petarda. Obecnie jest redaktorem naczelnym portalu Odpowiedzialny Poznań, zajmującego się tematyką miejsko- edukacyjną.

 

tekst i zdjęcia: Hubert Jach

Protest CMWP SDP przeciwko tłumieniu krytyki prasowej przez Najwyższą Izbę Kontroli

Centrum Monitoringu Wolności Prasy  SDP po raz kolejny stanowczo protestuje przeciwko wykluczaniu dziennikarzy z konferencji prasowych, czego jaskrawym przykładem jest w ostatnim czasie nieuzasadnione selekcjonowanie dziennikarzy mogących uczestniczyć w konferencji prasowej prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Fakt, że nie przekazano informacji wszystkim redakcjom oraz to, że nie wpuszczono na konferencję prasową dziennikarza od wielu lat zajmującego się kontrowersjami wokół działalności NIK potwierdza to, iż obecne kierownictwo Izby świadomie unika niewygodnych pytań i przez to chce kontrolować przekaz medialny na swój temat. CMWP SDP podkreśla, że działania te naruszają zasadę wolności słowa, zubażają debatę publiczną i ograniczają pluralizm, a w konsekwencji także prawo społeczeństwa do rzetelnej wiedzy o otaczającym świecie. W ocenie CMWP SDP jest to także przejaw utrudniania i tłumienia krytyki prasowej, które zgodnie z art. 44 Prawa prasowego zagrożone jest  karą  grzywny lub  ograniczenia wolności. Biorąc pod uwagę ważkość tematów politycznych i innych poruszanych na konferencjach prasowych NIK, CMWP SDP zapowiada złożenie w najbliższym czasie zawiadomienie do Prokuratury z wnioskiem o wszczęcie  śledztwa w tej sprawie.   

 25 sierpnia w siedzibie Najwyższej Izby Kontroli odbyła się konferencja prasowa na temat wyników kontroli dotyczącej nadzoru Komisji Nadzoru Finansowego i jej Urzędu (UKNF) nad czterema wybranymi przez NIK podmiotami. Wśród nich była także spółka Polnord S.A., przed laty jeden z największych deweloperów w Polsce, posiadający  m.in. ogromny bank ziemi . Obecnie tej spółki nie ma już na Giełdzie Papierów Wartościowych, a drobni inwestorzy stracili wielkie sumy pieniędzy na spadku kursu akcji.  Sprawa była opisywana przez media i znana jest opinii publicznej jako tzw. afera Polnordu.

Na w/w konferencji prasowej NIK poinformował, iż  działania KNF i jej Urzędu także w stosunku do spółki Polnord często miały charakter pozorny, były sprzeczne z przepisami prawa, charakteryzowały się opieszałością oraz brakiem poszanowania dla podstawowych praw inwestorów. W wielu przypadkach Komisja miała narzędzia, z których nie skorzystała, co stanowiło rażące zaniedbanie – potwierdził prezes NIK.  O tej tak ważnej  konferencji  zostali jednak poinformowani tylko wybrani przez NIK dziennikarze np. z TVP S.A. w likwidacji  i TVN 24, informacji o niej nie otrzymała m.in. TV Republika i dziennik Rzeczpospolita, którego dziennikarze wielokrotnie, rzetelnie, choć krytycznie pisali o działalności prezesa NIK Mariana Banasia. Wyjątkowo bulwersujące jest to, że na konferencję prasową nie został także wpuszczony red. Leszek Kraskowski, który na swoim kanale @ReporterzyOnline  na portalu społecznościowym YouTube oraz na kanale #ReporterzyOnline#aferaPolnordu i #pralniaRomana  na portalu społecznościowym X dokładnie przedstawiał szczegóły bulwersujących faktów dotyczących spółki Polnord i okoliczności związanej z nią afery.

Współczesne społeczeństwo demokratyczne nie może funkcjonować bez silnych, niezależnych mediów, których zadaniem jest kontrola władzy, informowanie obywateli i pobudzanie debaty publicznej. Każde ograniczenie dostępu dziennikarzy do informacji publicznych, konferencji prasowych czy reprezentantów organów państwowych lub samorządowych stanowi poważne naruszenie zasady transparentności i jawności życia publicznego, co budzi uzasadnione stałe obawy o stan aktualny i przyszłość wolności słowa w Polsce. Dziennikarz, który nie zostaje wpuszczony na konferencję prasową, nie tylko traci możliwość wykonywania swojej pracy, ale również traci możliwość do weryfikacji zebranych przez siebie informacji oraz zostaje pozbawiony szansy na konfrontację tej wiedzy z osobą (osobami), których dotyczą te informacje, przez to  – choć pośrednio – zostaje pozbawione prawa dostępu do informacji całe społeczeństwo. Wykluczanie dziennikarza z konferencji prasowej nie jest jedynie problem jednostki, lecz jest sprawą o fundamentalnym znaczeniu dla całego społeczeństwa.

Organizowane przez władze, instytucje publiczne lub firmy prywatne konferencje prasowe mają służyć transparentności i dialogowi społecznemu. Stanowią okazję do zadawania trudnych pytań, weryfikowania faktów i rzetelnego relacjonowania wydarzeń. Wykluczenie dziennikarza z takiego wydarzenia powinno być traktowane jako sygnał alarmowy, że dany podmiot zamyka się na krytykę i kierowane do siebie pytania.

CMWP SDP podkreśla, iż osoba wykonująca zawód dziennikarza w Polsce korzysta z ochrony wynikającej z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz ustaw szczegółowych, w tym ustawy Prawo prasowe. Zgodnie z artykułem 14 Konstytucji, Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. Oznacza to, że ograniczanie dostępu przedstawicieli mediów do wydarzeń o charakterze publicznym, takich jak konferencje prasowe, jest bezpośrednim naruszeniem norm konstytucyjnych. Ponadto, zgodnie z Prawem prasowym, dziennikarz ma prawo do uzyskiwania informacji, także od organów władzy publicznej, które są zobowiązane do udzielenia odpowiedzi na pytania.

Dziennikarze pełnią społeczną misję, która wykracza poza indywidualne interesy czy redakcyjne priorytety. Są głosem obywateli i często jedyną szansą na to, by sprawy pominięte przez oficjalną narrację ujrzały światło dzienne.

Dlatego CMWP SDP podkreśla, że działania te naruszają zasadę wolności słowa, zubażają debatę publiczną i ograniczają pluralizm, a w konsekwencji także prawo społeczeństwa do rzetelnej wiedzy o otaczającym świecie. W ocenie CMWP SDP jest to także przejaw utrudniania i tłumienia krytyki prasowej, które zgodnie z art. 44 Prawa prasowego zagrożone jest  karą  grzywny lub  ograniczenia wolności. Biorąc pod uwagę ważkość tematów politycznych i innych poruszanych na konferencjach prasowych NIK, CMWP SDP zapowiada złożenie w najbliższym czasie zawiadomienie do Prokuratury z wnioskiem o wszczęcie  śledztwa w tej sprawie.

 

dr Jolanta Hajdasz

prezes SDP, dyrektor CMWP SDP

                                                                                                                                                                      Warszawa, 1 września 2025

Opis wydarzenia:

Protest CMWP SDP przeciwko skazaniu red. SAMUELA PEREIRY z art. 212 kk

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko skazaniu red. Samuela Pereiry za publikację artykułu na temat aktywności Aleksandry Brejzy, lokalnego polityka z Inowrocławia, prywatnie żony prezydenta miasta Ryszarda Brejzy i matki Krzysztofa Brejzy, posła Koalicji Obywatelskiej do Parlamentu Europejskiego.  Dziennikarz ma zapłacić blisko 40 tysięcy złotych kary oraz sfinansować kosztowne przeprosiny w mediach, mimo tego, iż działał w interesie społecznym, zgodnie z zasadami dziennikarskiego profesjonalizmu i etyki zawodowej. Wyrok jest prawomocny. CMWP SDP zapowiada iż wystąpi z apelem do Prezydenta RP Karola Nawrockiego o ułaskawienie dziennikarza. Stosowne dokumenty w tej sprawie zostaną wysłane do Kancelarii Prezydenta w najbliższych dniach.

9 września 2019 r. na łamach portalu tvp.info ukazał się artykuł pt. „Weźcie klikajcie, rozruszaj trochę towarzystwo”. Jak żona Brejzy hejt ustawiała.  Artykuł ujawnił kulisy działań politycznych prowadzonych przez Aleksandrę Brejzę, lokalnego polityka, a jednocześnie żonę prezydenta Inowrocławia i matkę Krzysztofa Brejzy, posła Koalicji Obywatelskiej do Parlamentu Europejskiego. Wg dziennikarza Aleksandra Brejza instruowała lokalnych działaczy, jak manipulować opinią publiczną w internecie m.in. poprzez organizowanie skoordynowanych kampanii oczerniających przeciwników politycznych oraz poprzez publikowanie treści mogących nosić znamiona pomówienia lub zniesławienia. Dziennikarz opisał m.in. nieformalne zaplecze polityczne, funkcjonujące w strukturach samorządowych i uczestniczące w działaniach mogących naruszać dobra osobiste osób trzecich związanych z przeciwnym do popieranego przez A. Brejzę obozu politycznego.  Koniecznie należy podkreślić także to, iż oskarżycielka nie odpowiedziała na podejmowane przez dziennikarza próby kontaktu z nią przed publikacją spornego materiału.

Aleksandra Brejza wniosła przeciwko red. Samuelowi Pereira prywatny akt oskarżenia z art. 212 kk. W sądzie karnym obrońca red. Samuela Pereiry przedstawił dowody celem potwierdzenia prawdziwości opublikowanych przez siebie informacji w postaci m.in. screenów korespondencji cyfrowej autorstwa Aleksandry Brejzy oraz relacje świadków w/opisanego procederu.  Sądy obu instancji nie podzieliły jednak argumentacji obrony. Wyrokiem Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie – X Wydział Karny z dnia 6 grudnia 2024 r. Samuel Pereira został skazany za zniesławienie Aleksandry Brejza.

Od powyższego orzeczenia obrona wywiodła apelację, która została jednak oddalona wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie – X Wydział Karny Odwoławczy z 27 czerwca 2025 r.

Według oceny CMWP, w przedmiotowej sprawie miało miejsce rażące naruszenie praw obywatelskich Samuela Pereiry. Wyrok ten narusza zasadę wolności słowa oraz prawo do informowania opinii publicznej o sprawach publicznych, w tym o kulisach politycznej aktywności przedstawicieli władzy lokalnej.  Pomimo zaakceptowania i uznania przez Sąd zeznań dwóch świadków, którzy stwierdzili, że Aleksandra  Brejza namawiała ich i zlecała im pisanie negatywnych komentarzy na temat oponentów politycznych jej syna i męża, Sąd stwierdził, że nie można uznać, iż ona „ustawiała hejt”. Tymczasem demokratyczne państwo prawa obowiązane jest chronić dziennikarzy dających wyraz opinii publicznej jako przedstawicieli wolnej prasy, nie zaś ich represjonować. CMWP SDP kwalifikuje niniejszą sprawę jako SLAPP (strategic lawsuit against public participation), tj. strategiczny proces przeciwko partycypacji publicznej. Jest to forma akcji procesowej, która tłumi publiczną debatę i powoduje tzw. efekt mrożący (chilling effect), skutecznie odstraszając dziennikarzy wyrażania opinii na niewygodne tematy. Taki stan rzeczy jest nie do pogodzenia ze społeczną funkcją prasy, która jak wyżej podkreślono, jest obserwatorem życia publicznego i jednym z fundamentów demokratycznego państwa prawnego. W konsekwencji powoduje to także tzw. efekt mrożący czyli służyć będzie zastraszaniu dziennikarzy, by nie podejmowali trudnych i kontrowersyjnych tematów z obawy o niebezpieczeństwo uwikłania w żmudny i kosztowny proces karny oraz wyjątkowo dotkliwa dla każdego dziennikarza karę finansową, zupełnie nieadekwatną do popełnionego czynu .  Jest to także nie do pogodzenia z aktywnością i profesjonalizmem dziennikarzy, którzy w interesie publicznym mają prawo wyświetlać kontrowersyjne sprawy, krytykować polityków i publikować materiały dziennikarskie, broniąc w ten sposób państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP).

Red. Samuel Pereira został skazany za napisanie i opublikowanie jednego artykułu i w konsekwencji tego ma do zapłacenia blisko 40 tysięcy złotych grzywny i kosztów sądowych, co prawie dla każdego dziennikarza w Polsce jest sumą ogromną. Przez to, że wyrok ten zapadł w procesie karnym, (z art. 212 kk) redaktor Samuel Pereira będzie osobą wpisaną do Krajowego Rejestru Skazanych, obok pospolitych przestępców, gangsterów, złodziei, czy nawet morderców. Stał się osobą „karaną”, której banki odmawiają udzielania kredytów, a której nie wolno pełnić funkcji publicznych, bo nie spełnia się podstawowego w postępowaniach rekrutacyjnych warunku, jakim jest „niekaralność”.

W ocenie CMWP SDP wyrok ten  narusza zasadę wolności słowa i godzi w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim ta wolność jest.  Jej fundamentem jest swoboda wypowiedzi dziennikarskiej i prawo każdego dziennikarza do krytycznej oceny osób i zjawisk publicznych. Wyrok skazujący redaktora Samuela Pereiry za ujawnienie kontrowersyjnych faktów z życia lokalnych elit  łamią te zasady w sposób wyjątkowo bulwersujący.

CMWP SDP stanowczo apeluje o odtajnienie materiałów z tego procesu oraz zapowiada wystąpienie do Prezydenta Karola Nawrockiego z prośbą o ułaskawienie niesłusznie skazanego dziennikarza.

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor CMWP SDP

prezes SDP

Warszawa, 25 sierpnia 2025

Artykuł, za który został skazany red. Samuel Pereira:

https://web.archive.org/web/20190916090651/https://www.tvp.info/44313070/wezcie-klikajcie-rozruszaj-troche-towarzystwo-jak-zona-brejzy-hejt-ustawiala

ALEKSANDRA TABACZYŃSKA: 33 lata sprawy RED. JAROSŁAWA ZIĘTARY – dokumentowanie zbrodni

33 lata temu, 1 września 1992 roku przed dziewiątą rano, wyszedł ze swojego mieszkania na ulicy Kolejowej, na poznańskim Łazarzu 24-letni dziennikarz Jarosław Ziętara. Wyszedł do pracy, do redakcji w ówczesnej „Gazecie Poznańskiej”. Dystans niecałych 2 km miał pokonać pieszo. Tego dnia jednak nie dotarł do pracy.

Do dziś nie odnaleziono ciała mężczyzny. W roku 1999 został sądownie uznany za zmarłego. Jego symboliczny grób znajduje się w Bydgoszczy. Rodzice Jarosława, pomimo ogromnego zaangażowania przede wszystkim ojca, zmarli, nie doczekawszy się informacji o synu. Te tragiczne wydarzenia poznańscy dziennikarze upamiętnią w najbliższy poniedziałek, 1. września przed domem na ulicy Kolejowej 49, z którego Ziętara, wyszedł do pracy. Jest tam tablica pamiątkowa, pod którą każdego roku składane są kwiaty i znicze.

33 lata…

Dziennikarze i przyjaciele Jarosława Ziętary nie ustają w działaniach mających ustalić i udowodnić wydarzenia sprzed 33 lat.  21 sierpnia, w mediach pojawiła się informacja, że koleżanka ze studiów Ziętary, red. Anna Dolska przedstawiła prokuraturze rozmowę z Ryszardem B. byłym ochroniarzem Aleksandra Gawronika. Ryszard B. przed sądem apelacyjnym w 2023 r. zeznał, że były senator szukał ludzi do „uciszenia” dziennikarza i zwrócił się w tej sprawie do niego.

B. zmarł po procesie, w październiku 2024 roku w wieku 63 lat. Anna Dolska zeznała w prokuraturze, że go znała, bo był mężem jej przyjaciółki. Przedstawiła prokuraturze szczegóły swojej rozmowy, w której zdradził on, że wie więcej o sprawie zabójstwa Jarosława Ziętary, ale milczał o tym przed sądem. Świadek przedstawił dziennikarce okoliczności zgodne z ustaleniami prokuratorskiego śledztwa, ale z dodatkowymi szczegółami. Dodał, że Gawronik miał przekazać ochroniarzom zdjęcie Ziętary, by go rozpoznali i o tym, że „Antek” miał brać udział w porwaniu w roli wsparcia na wypadek, gdyby Ziętara próbował uciekać. Antek, to postać ochroniarza, która do tej pory nie pojawiała się w zeznaniach świadków.

Historia wyjaśniania i dokumentowania zbrodni

Po wielu latach śledztwa, prokuratura oskarżyła byłego poznańskiego biznesmena Aleksandra Gawronika i dwóch ochroniarzy potężnej w latach 90. firmy Elektromis. Gawronikowi zarzuciła podżeganie do zabójstwa Ziętary, a ochroniarzom o pseudonimach Lala i Ryba, porwanie dziennikarza i przekazanie nieustalonym zabójcom. Motywem zbrodni, w ocenie śledczych, miało być uciszenie młodego dziennikarza, który zbierał informacje o aferach i przekrętach biznesmenów zarabiających na przemycie alkoholu i oszustwach gospodarczych na wielką skalę. Jest to jedyne morderstwo dziennikarza w Polsce po 1989 roku. Dwa oddzielne procesy toczyły się w Poznaniu, w Sądzie Okręgowym kilka lat: przeciwko Gawronikowi od 2016, a Lali i Rybie 2019. Rok 2022 to czas, w którym się zakończyły. Ogłoszenie wyroków odbyło się w znamienne daty: Aleksandra Gawronika uniewinniono 24 lutego, w dzień wybuchu wojny na Ukrainie, a oskarżeni ochroniarze usłyszeli wyrok uniewinniający, 19 października, a więc w rocznice uprowadzenia ks. Jerzego Popiełuszki.

Jest jeszcze jedna konsekwencja zakończenia obu procesów dotyczących śmierci red. Jarosława Ziętary. Na sali sądowej wydano nie tylko wyroki uniewinniające oskarżonych, ale dokonano także oceny pracy zawodowej nieżyjącego dziennikarza. Niepochlebne słowa, które padały z ust obrońców oskarżonych były w jakimś sensie spodziewane, ale te które wybrzmiały w uzasadnieniu wyroku zraniły boleśnie środowisko dziennikarskie. Zginął młody człowiek, dziennikarz któremu gwałtowna śmierć przerwała obiecującą drogę zawodową. Sąd nie musiał wypowiadać się na temat dorobku Ziętary, bo nie twórczość dziennikarska była przedmiotem procesu. Nie musiał, ale sobie tego nie odmówił.

CMWP

Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich śledziło przebieg procesów sądowych, a po każdej rozprawie zamieszczało relację z wydarzeń na sali sądowej. W styczniu 2023 roku została zorganizowana konferencja pt. „Zginął, bo był dziennikarzem. 30 lat walki o prawdę w sprawie zabójstwa dziennikarza Jarosława Ziętary”. Uczestniczyli w niej min. oskarżyciel posiłkowy Jacek Ziętara, brat Jarosława, prokurator Piotr Kosmaty, a także dziennikarze, władze SDP Krzysztof Skowroński, Jolanta Hajdasz, Aleksandra Tabaczyńska, oraz prawnik Michał Jaszewski, a także red. Krzysztof Kaźmierczak. CMWP wsparło także apelację prokuratury od wyroku dotyczącego Gawronika. Opinię amicus curiae w tej sprawie, przygotowaną przez dr Jolantę Hajdasz oraz doradcę prawnego Michała Jaszewskiego wysłano do Sądu Apelacyjnego w Poznaniu. Na murach siedziby SDP od 7 grudnia 2022 roku można było oglądać wystawę poświęconą historii redaktora Jarosława Ziętary.

 

ALEKSANDRA TABACZYŃSKA o kolejnej rocznicy śmierci dziennikarza JAROSŁAWA ZIĘTARY

CMWP SDP w obronie fotoreportera ROBERTA KWIATKA

CMWP SDP informuje, iż  obejmuje monitoringiem  sprawę Robert Kwiatka, fotoreportera, który wykonał zdjęcia osoby przebranej za Batmana w czasie wiecu wyborczego Rafała Trzaskowskiego w Gdańsku, a teraz ma być ukarany za publikację zdjęć z zatrzymania tej osoby przez Policję. W ocenie Centrum fotoreporter działał w interesie społecznym, zgodnie z zasadami profesjonalizmu i  dziennikarskiej etyki zawodowej i nie powinien ponosić żadnych negatywnych konsekwencji swojego działania. CMWP SDP apeluje o oddalenie wszystkich zarzutów wysuwanych wobec fotoreportera. Robert Kwiatek jest członkiem SDP, aktualnie pełni funkcję wiceprezesa Gdańskiego Oddziału SDP.

Robert Kwiatek to fotoreporter, który wykonał zdjęcia słynnemu „Batmanowi”, czyli osobie prezentującej w oknie jednej z trójmiejskich kamienic umieszczony na prześcieradle napis „Byle nie Trzaskowski” w czasie wiecu Rafała Trzaskowskiego w Gdańsku. Po tym zdarzeniu Policja rozpoczęła poszukiwania „Batmana”, do jego zatrzymania doszło 30 maja 2025 r. Zdjęcia z tego bulwersującego dla wielu zdarzenia wykonał Robert Kwiatek, opublikował je w swoich mediach społecznościowych oraz udostępnił mediom ogólnopolskim m.in. internetowym serwisom TV Republika i w Polsce24 oraz portalowi w polityce.pl i nieależna.pl

2 lipca b.r. dziewięciu policjantów, którzy brali udział w zatrzymaniu „Batmana” skierowało do fotoreportera pismo z żądaniem przeprosin i wypłaty zadośćuczynienia za rzekome naruszenie dóbr osobistych. Łączne żądania finansowe sięgają blisko 90 tysięcy złotych. Policjanci domagają się także usunięcia zdjęć z Internetu oraz publicznych przeprosin  za pośrednictwem portali społecznościowych, serwisów internetowych i telewizji o zasięgu ogólnopolskim.

CMWP SDP podkreśla, że nie każde rozpowszechnienie wizerunku danej osoby stanowi bezprawne naruszenie dóbr osobistych. Prawo polskie stanowi, że zezwolenia nie wymaga m.in. rozpowszechnienie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, przy czym pojęcie „powszechnie znana” oznacza nie tylko osobę rozpoznawalną w skali kraju czy świata, ale także osobę rozpoznawalną lokalnie lub w danym środowisku, np. policjanta w mundurze wykonującego czynności służbowe.  Jest to szczególnie istotne w kontekście działania w interesie społecznym, gdy dziennikarz, czy fotoreporter dokumentują budzące emocje i kontrowersje społeczne zdarzenia, które opinia publiczna ma prawo poznać, nawet gdy uczestnik tego zdarzenia sobie tego nie życzy. Jest to realizacja w praktyce prawa każdego obywatela do swobody w pozyskiwaniu informacji , z czym mamy do czynienia w tym wypadku.

Ponadto wysuwane prze policjantów postulaty usunięcia opublikowanych  zdjęć z Internetu mają charakter cenzury i są sprzeczne z realizacją zasady wolności słowa w demokratycznym państwie.CMWP SDP przypomina, iż cenzura prewencyjna jest zakazana przez polską Konstytucję i jest niedopuszczalna w świetle Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, co wielokrotnie potwierdzał Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Na marginesie – żądania policjantów, by red. Robert Kwiatek opublikował  „na własny koszt”  przeprosiny w programie  informacyjnym „Dzisiaj”  w TV Republika są niewykonalne i sprzeczne z polskim Prawem prasowym . Programy informacyjne nie mogą bowiem zawierać żadnych płatnych treści, ani ogłoszeń, a za złamanie  tego zakazu grożą surowe konsekwencje .

Podkreślić należy, iż ze względu na to, że sporna sprawa dotyczy jednego z najważniejszych wydarzeń w demokratycznym państwie, jakim są powszechne wybory, w tym wypadku prezydenckie, to jest szczególnie wskazane by środki masowego komunikowania relacjonowały i prezentowały wszelkie szczegóły dotyczące przebiegu tej kampanii, co miało miejsce w przypadku publikacji zdjęć autorstwa Roberta Kwiatka. Dotyczyły one odbioru społecznego jednego z dwóch głównych pretendentów do najważniejszej funkcji w państwie, co było tematem szeroko omawianym i komentowanym przez opinię publiczną. Dokumentując i publikując zdjęcia dotyczące zatrzymania „Batmana” Robert Kwiatek wykonywał więc jedynie zadania, jakie stawiane są w demokratycznych krajach przed prasą i dziennikarzami.

W ocenie CMWP SDP ta sytuacja narusza zasadę wolności słowa i godzi w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim ta wolność jest. W związku z powyższym CMWP SDP zapowiada kontynuowanie monitoringu w/opisanej sprawy zgodnie z przepisami prawa, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

Robert Kwiatek jest członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, obecnie pełni funkcję wiceprezesa Gdańskiego Oddziału SDP.

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor CMWP SDP

                                                                                                                                                                                                 Warszawa, 20 sierpnia 2025

CMWP SDP obejmuje monitoringiem dochodzenie przeciwko red. DOROCIE KANI

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP wspiera red. Dorotę Kanię w obronie prawa dziennikarza do zdobywania informacji oraz przekazywania ich odbiorcom.  Wszczęcie kolejnego śledztwa przeciwko dziennikarce jest niepokojące i narusza zasadę wolności słowa demokratycznego państwa. CMWP SDP informuje, iż obejmuje te sprawy swoim monitoringiem i zapewnia, że udzieli red. Dorocie Kani nieodpłatnej pomocy prawnej.

22 lipca b.r. Prokuratura Okręgowa w Tarnowie wyłączyła do odrębnego postępowania materiały przeciwko red. Dorocie Kani związane z publikacją akt paszportowych prokurator Ewy Wrzosek. 4 lipca b.r. dziennikarce postawiono zarzuty za opublikowanie w mediach społecznościowych kwestionariusza paszportowego prokurator Ewy Wrzosek zawierającego jej dane osobowe sprzed ponad 30 lat. Wpis red. Doroty Kani został opublikowany na platformie X po nagłej śmierci Barbary Skrzypek, bliskiej współpracownicy Jarosława Kaczyńskiego, lidera partii Prawo i Sprawiedliwość, aktualnie największej partii opozycyjnej w Polsce. Barbara Skrzypek zmarła 15 marca b.r. , trzy dni wcześniej była przesłuchiwana przez prokurator Ewę Skrzypek w warszawskiej prokuraturze okręgowej w charakterze świadka w śledztwie dotyczącym dot. tzw. dwóch wież na należącej do spółki Srebrna działce w Warszawie. Politycy PiS, w tym lider partii, uważają, że jest związek między przesłuchaniem Barbary Skrzypek, a jej śmiercią.

CMWP SDP stanowi komórkę organizacyjną Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, powołaną w celu obrony wolności słowa zgodnie z art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, a szczególnie swobody dziennikarza w docieraniu do źródeł informacji oraz umacniania wolności prasy. W zakresie realizowanych zadań CMWP m.in. monitoruje przestrzeganie praw człowieka i obywatela w w/w zakresie, powiadamia właściwe organy i opinię publiczną w przypadku naruszeń obowiązujących przepisów prawa, podejmuje interwencje prawne, a w uzasadnionych przypadkach przedstawia sądom powszechnym opinie w charakterze amicus curiae.

Według oceny CMWP w niniejszej sprawie zachodzi zagrożenie dla wolności słowa, co odpowiada zadaniom realizowanym przez Centrum. W związku z powyższym CMWP prowadzi monitoring niniejszego postępowania.

 

                                                                    dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP

Warszawa, 26 lipca 2025

Protest CMWP SDP przeciwko niewpuszczeniu TV Republika na ogłoszenie rekonstrukcji rządu

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko łamaniu prawa przez rząd Donalda  Tuska i podległą mu administrację rządową  w związku z zakazem wstępu przedstawicielom redakcji TV Republika  na konferencje prasową premiera na temat  rekonstrukcji rządu. Działanie to jest  kolejnym skandalicznym naruszeniem zasady wolności słowa, pluralizmu oraz blokowaniem dostępu do informacji przez aktualny rząd.

23 lipca b.r. po raz kolejny  dziennikarze TV Republika i związanych z nią mediów  Strefy Wolnego Słowa nie zostali wpuszczeni na konferencję prasową premiera Donalda Tuska, na której przedstawiał on  zmiany w składzie Rady Ministrów i omawiał kierunki działania rządu na najbliższe miesiące.  Blokowanie dziennikarzom dostępu do informacji o działaniach organów państwowych uniemożliwia im wykonywanie swoich podstawowych obowiązków wynikających z ustawy Prawo prasowe.Art. 2 tej ustawy mówi wprost, że „Organy państwowe zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej stwarzają prasie warunki niezbędne do wykonywania jej funkcji i zadań, w tym również umożliwiające działalność redakcjom dzienników i czasopism zróżnicowanych pod względem programu, zakresu tematycznego i prezentowanych postaw.” Ponadto art. 61 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej  jednoznacznie podkreśla prawo obywateli do uzyskania informacji o działalności organów władzy publicznej.

Także art. 4 Ustawy o dostępie do informacji publicznej mówi o obowiązku władz publicznych do udostępniania informacji, a  art. 18 wskazuje, że dostęp do informacji nie może być umożliwiany tylko wybranym podmiotom. Ponadto nie wolno utrudniać prasie zbierania materiałów krytycznych ani w jakikolwiek sposób tłumić krytyki, o czym mówi art. 6 ustawy Prawo prasowe.

Działania premiera Donalda Tuska i podległej mu administracji rządowej przeczą wszystkim tym zapisom, łamią więc obowiązujące w Polsce prawo  dotyczące mediów i obowiązków względem nich osób sprawujących władzę.

CMWP SDP przypomina, iż  w analogicznych sprawach wypowiadały się już niezależne sądy  przyznając racje TV Republika.   W czerwcu br. Sąd Okręgowy w Warszawie uwzględnił zażalenie TV Republika na odmowę wszczęcia śledztwa w sprawie tłumienia krytyki prasowej przez rządzących i przekazał sprawę prokuratorowi do dalszego prowadzenia. Sprawa dotyczyła niewydania dziennikarzom Republiki akredytacji na udział w posiedzeniu Rady Ministrów oraz konferencji prasowej Prezesa Rady Ministrów. W lipcu ub. roku Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł, iż minister kultury i dziedzictwa narodowego dopuścił się naruszenia prawa blokując Telewizji Republika dostęp do informacji publicznych poprzez odmowę stacji udziału w konferencjach prasowych organizowanych przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wtedy, gdy  funkcję ministra kultury pełnił ppłk Bartłomiej Sienkiewicz. Sprawa odbyła się z powództwa TV Republika, stacja miała wsparcie CMWP SDP.  Sąd Okręgowy w Warszawie jednoznacznie uznał, iż „powódce [tj. Telewizji Republika – przyp. red.] przysługiwało prawo dostępu do informacji, które zostało jej odebrane na skutek arbitralnej decyzji pozwanego”.

CMWP SDP po raz kolejny  stanowczo domaga się równego traktowania wszystkich dziennikarzy i równego dostępu do informacji publicznej, który umożliwi odbiorcom wszystkich mediów zapoznanie się z działaniami organów władzy państwowej. Apelujemy rownież do Prezydenta, Sejmu i Senatu  o natychmiastowe podjęcie działań mających na celu zaprzestanie przez premiera i jego rząd lekceważenia zasady wolności słowa, pluralizmu i dostępu do informacji publicznej.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor CMWP SDP

                                                                                                                                                                                          Warszawa, 23 lipca 2025 r.

CMWP SDP w obronie wolności słowa i wolności wypowiedzi dla biskupów

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko próbom cenzurowania homilii i wypowiedzi osób duchownych, jakie podejmuje Ministerstwo Spraw Zagranicznych poprzez skierowanie listu dyplomatycznego do Watykanu z manipulacyjnym przedstawieniem treści wystąpień religijnych dwóch biskupów w czasie tegorocznej pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę. List zawiera także groźby pod ich adresem i wnioski o ukaranie biskupów przez Stolicę Apostolską, a w swojej treści jest zaprzeczeniem rzetelnej relacji z wydarzenia, narusza zasadę rozdziału Kościoła od państwa i uderza w wolność wyznawania  religii.  List ten jest także przykładem  drastycznego naruszenia zasady wolności słowa fundamentalnej dla każdego demokratycznego państwa. 

15 lipca b.r. Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że ambasador Polski przy Stolicy Apostolskiej wręczył szefowi protokołu dyplomatycznego Watykanu „demarche”, czyli pismo, w którym strona polska wyraża oburzenie „niedopuszczalnymi” wypowiedziami biskupów Długosza oraz Meringa”. Ma to być reakcja na wypowiedzi hierarchów kościelnych  z dnia 11 oraz 13 lipca, które godzą w zapisy Konkordatu podpisanego 28 lipca 1993 r. między Stolicą Apostolską a RP” – czytamy w piśmie MSZ.  Ministerstwo oburza się tym, iż biskup Antoni Długosz „publicznie poparł Ruch Obrony Pogranicza Roberta Bąkiewicza”, a dwa dni później biskup Wiesław Mering stwierdził, że „rządzą nami ludzie, którzy określają się jako Niemcy”, a „jak świat jest światem– mówił w XVII wieku jeden z polskich poetów Wacław Potocki,  Niemiec nie będzie bratem Polaka”. Według MSZ takie wypowiedzi hierarchów, którzy  – cyt. działając jako przedstawiciele Konferencji Episkopatu Polski i tym samym reprezentujący Kościół katolicki, podważają dobre stosunki polsko-niemieckie, oczerniają rząd i oznaczają wyraźne poparcie dla środowisk nacjonalistycznych”.
List jest zdumiewającym przykładem nadinterpretacji i  manipulacji opartej na wyrwanych z kontekstu zdaniach. Zawiera  także  błędy merytoryczne , przykładowo nie istnieje bowiem Ruch Obrony Pogranicza (na zachodniej granicy w Polsce działa obecnie Ruch Obrony Granic), a biskupi w swoich homiliach nie reprezentują Konferencji Episkopatu Polski, błędnie podana jest także data jednego z wystąpień. Tymczasem biskupi mają prawo jak wszyscy polscy obywatele komentować sprawy publiczne i analizować działania polityków w oparciu o wartości, którymi kierują się w swoim życiu. Odbieranie im tego prawa, próba karania ich za wygłaszane publicznie treści to nieakceptowalna w demokratycznym państwie cenzura wypowiedzi publicznych, szczególnie bulwersująca przez to, że dotyczy osób, których prawo do swobody wypowiedzi w miejscach kultu religijnego gwarantuje także zasada wolności religii i wyznania, wyrażona w Konstytucji.

CMWP SDP przypomina także , iż zgodnie z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Artykuł 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka stanowi, iż Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice. Natomiast w myśl artykułu 19 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych: Każdy człowiek ma prawo do swobodnego wyrażania opinii; prawo to obejmuje swobodę poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania wszelkich informacji i poglądów, bez względu na granice państwowe, ustnie, pismem lub drukiem, w postaci dzieła sztuki bądź w jakikolwiek inny sposób według własnego wyboru. Ponadto zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz), wolność słowa dotyczy nie tylko prawa do informacji lub opinii nieobraźliwych lub neutralnych, ale nawet tych, które są obraźliwe, szokujące lub niepokojące.

CMWP SDP podkreśla przy tym stanowczo, iż  homilia biskupa Wiesława Meringa i rozważania w czasie Apelu Jasnogórskiego  biskupa Antoniego Długosza są zgodne z powszechnie przyjętymi zasadami  wygłaszania publicznych wypowiedzi osób duchownych.  Z definicji mogą one mieć  charakter subiektywny,  wyrażają punkt widzenia autorów, którzy poruszają i komentują aktualne tematy społeczne zwracając także uwagę na negatywne (w ich ocenach) zjawiska w życiu codziennym. Jest rzeczą zdumiewającą i wyjątkowo bulwersującą, gdy w państwie prawa urzędujący minister nawołuje do  karania kogokolwiek  za opinie, które ta osoba głosi zgodnie z zasadami profesjonalizmu charakterystycznego dla swojej funkcji. Dotyczy ono także wypowiedzi kościelnych hierarchów, którzy mają prawo  przedstawiać nawet trudno akceptowalne, czy rozbieżne opinie na dany temat  i bronić w ten sposób państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP) oraz prawa każdego do wolności wypowiedzi i własnych poglądów.

                                                                                                 dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP

Warszawa, 26 lipca 2025

PREZES SDP o skazaniu RED. DUKLANOWSKIEGO: dowód na to, jak stronnicze bywają sądy w Polsce

Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich ostro o wyroku sądu, który skazał red. Tomasza Dulanowskiego za ujawnienie tzw. afery kopertowej obciążającej  b. marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego senatora z PO:  „(… kiedy my poważnie traktujemy naszych rozmówców, ludzi, którzy z zaufaniem się do nas zwracają i publikujemy ich relacje, potem zostajemy za to karani. (…) To jest dowód na to, jak stronnicze bywają sądy w Polsce powiedziała Hajdasz Niezależnej.pl, co przekazała również TV Republika.

Portal Niezależna.pl podał szczegółowe informacje o wyroku wobec dziennikarza, b. szefa Radia Szczecin i publicystę Gazety Polskiej Tomasza Duklanowskiego. „Sąd Okręgowy w Warszawie uznał w piątek Tomasza Duklanowskiego częściowo za winnego zarzucanego mu zniesławienia (art. 212 Kk). Dziennikarz został skazany na karę grzywny w wysokości 300 stawek dziennych (o wartości 40 zł każda) oraz zobowiązany do zapłaty nawiązki w wysokości 8000 zł. Duklanowski ma ponieść także większą część kosztów procesu. Chodziło o publikacje na temat tzw. „afery kopertowej” w szpitalu Szczecin-Zdunowo. Zdaniem wielu pacjentów oraz ich rodzin, cytowanych przez dziennikarza, lekarz miał przyjmować od nich korzyści majątkowe” – napisała Niezależna.pl. Publikacje dotyczyły czasu, kiedy dyrektorem szpitala był prof. Tomasz Grodzki, późniejszy senator i marszałek Senatu.

Wyrok odbił sie szerokim echem w środowsku dziennikarskim. Zaprotestowała prezes SDP i dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP Jolanta Hajdasz. „Okazuje się, że kiedy my poważnie traktujemy naszych rozmówców, ludzi, którzy z zaufaniem się do nas zwracają i publikujemy ich relacje, potem zostajemy za to karani. I to tak, żeby nam się odechciało kiedykolwiek takimi sprawami zajmować. To jest dowód na to, jak stronnicze bywają sądy w Polsce i jak wiele trzeba, żeby cokolwiek się tutaj zmieniło – podkresliła Hajdasz w rozmowie z Niezalezna.pl.

Portal przypomniał kim jest sędzia, która wydała wyrok na Duklanowskiego. „Sędzia Iwona Ramotowska, która skazała red. Tomasza Duklanowskiego, w przeszłości podpisała się pod listem poparcia dla sędziego Igora Tuleyi oraz jest członkiem organizacji zbliżonej do Iustitii – Stowarzyszenia Sędziów Apelacji Warszawskiej NIKE” – napisała Niezależna.pl.

 Prezes SDP podkreśla, że wyrok na Duklanowskim jest wyrazem Ze sprawiedliwym procesem, z poczuciem sprawiedliwości, z wolnością słowa nie ma to nic wspólnego. Ten wyrok jest tak skandaliczny, że brak mi słów, aby w parlamentarny sposób się do niego odnieść – powiedziała Hajdasz „Dziennikarz dochował należytej staranności, dziennikarz działał w interesie społecznym i został skazany. Mało tego, przecież w sprawie, której dotyczyła ta publikacja były marszałek senatu Tomasz Grodzki, były dyrektor szpitala w Szczecinie schował się za immunitetem. Nie zrzekł się go nigdy i nie pozwolił by niezależny sąd wypowiedział się na temat stawianych mu zarzutów” – dodała prezes SDP cytowana przez Niezależną.pl i TV Republika.

red. – Niezależna pl./ TV Republika

 

 

 

 

 

 

 

Art 212 kk, co dalej? Debata na Foksal z udziałem dziennikarzy, CMWP SDP i Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

Jak pozwany dziennikarz ma wygrać w sądzie, skoro w tej grze dostaje bez przerwy ciosy poniżej pasa i to od faceta, który biega z gwizdkiem po tym boisku i  decyduje o wszystkim ? – powiedział red. Rafał Ziemkiewicz w trakcie wspólnej debaty  Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Uczestniczyli w niej także red. Anita Gargas i mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Ordo Iuris.  Dyskusję prowadziła dr Jolanta Hajdasz, prezes SDP i dyrektor CMWP SDP. W jej trakcie przedstawiono Raport Instytutu na temat przestępstwa zniesławienia, w którym przedstawiono  także sprawy opisywane przez CMWP SDP.  Dziękujemy SDP  za inspirację do stworzenia tego Raportu oraz za naszą stałą współpracę – powiedział mec. Jerzy Kwaśniewski. 

Niniejsza publikacja porusza bardzo ważną dla środowiska dziennikarskiego sprawę, jaką jest słynny „bat na dziennikarzy”, czyli art. 212 k.k. W dzisiejszym świecie pomysł karania kogoś więzieniem za głoszenie opinii brzmi jak groteska, ale w praktyce coraz częściej widzimy, jak instrumentalnie wykorzystywane są przeciwko wolności słowa pozwy cywilne i jak bardzo w sytuacji kłamstw i manipulacji może się przydać kodeks karny – oceniła Raport dr  Jolanta  Hajdasz .

Prowadząca debatę prezes SDP i dyrektor CMWP SDP dr Jolanta Hajdasz zdj. CMWP A. Tabaczyńska

Ja osobiście jeszcze negatywnego zdania na temat 212 nie zmieniłam, a szczególnie bulwersujące jest z mojego punktu widzenia utajnianie tych rozpraw, bo wszystko, co dotyczy mediów, powinno być jawne i transparentne, ale coraz częściej słyszę także pozytywne opinie o tym kontrowersyjnym przepisie. Niniejszy raport przedstawia to zagadnienie wszechstronnie, dlatego gorąco zachęcam do jego lektury nie tylko dziennikarzy. Opracowanie jest wartościowe i oczywiście ogromnie mnie cieszy, iż wykorzystał Pan w tej pracy przypadki zniesławienia, szczególnie z art. 212 kk,  jakimi zajmowało się CMWP SDP. Bardzo za to dziękuję – stwierdziła Jolanta Hajdasz  zwracając się do autora Raportu, Jędrzeja Jabłońskiego, analityka Ordo Iuris.

 

 

 

Autor Raportu twierdzi, iż „z powodów tak praktycznych, jak i aksjologicznych” nie przychyla się do całkowitego zniesienia karalności zniesławienia, ponieważ opatrzenie zniesławienia sankcją karną wręcz służy realizacji prawa do ochrony życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia.

Autor raportu Ordo Iuris analityk Instytutu Jędrzej Jabłoński zdj. CMWP A. Tabaczyńska

O swoich wątpliwościach mówili także pozostali uczestnicy debaty, choć nikt z nich nie deklarował się jako jednoznaczny zwolennik pozostawienia art. 212 w kodeksie karnym. Może lepiej żeby 212 istniał , bo chyba lepiej jest wpłacić 700 zł i czekać 2-3 lata na rozstrzygnięcie sprawy, niż bawić się w procedurę cywilną, gdzie zapłacić trzeba o wiele więcej i czekać na decyzję sądu na 5-7 lat, bo tyle to trwa  –  powiedziała red. Anita Gargas , dziennikarka śledcza i wielokrotna laureatka Nagrody Watergate przyznawanej w Konkursie SDP.

Redaktor Anita Gargas zdj. CMWP SDP zdj. CMWP A. Tabaczyńska

Z drugiej strony groźba bycia osobą karaną, wpisaną do rejestru osób skazanych działa  wyjątkowo negatywnie na każdego, a na młodego dziennikarza w szczególności – mówiła Anita Gargas i szczegółowo opisała sprawę skazania red. Mateusza Teski , autora programów z cyklu „Magazyn Anity Gargas”.

Red. Teska ostał prawomocnie skazany z art. 212 kk  za zadanie pytania mailem, mimo tego, iż nie zdążył nawet niczego opublikować. Sprawą zajmowała się także Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, które wystosowało Apel do Prezydenta Andrzeja Dudy o ułaskawienie dziennikarza. Uczestnicy debaty ponowili ten Apel jednogłośnie.

Zainicjowanie postępowania karnego w tym przedmiocie jest również łatwiejsze z punktu widzenia przeciętnego obywatela niż wniesienie pozwu cywilnego – twierdzi Jędrzej Jabłoński.  Dziennikarze nie powinni ponosić odpowiedzialności z tytułu zniesławienia za podnoszone przez nich zarzuty wobec osób publicznych, nawet jeśli nie będą potrafili ich w pełni udowodnić, jeśli tylko wykażą, że działali zgodnie z wymogami zachowania należytej staranności i rzetelności i że działali w interesie społecznym. Sądy powinny w tym zakresie baczyć, aby ich wyroki nie doprowadziły do „efektu mrożącego” i zniechęcenia dziennikarzy do poruszania ważnych społecznie tematów – mówi autor Raportu.

Debata o zniesławieniu na Foksal od lewej: autor raportu Ordo Iuris, analityk Instytutu Jędrzej Jabłoński; prowadząca debatę prezes SDP, dyrektor CMWP SDP dr Jolanta Hajdasz; red. Anita Gargas; prezes Ordo Iuris mec. Jerzy Kwaśniewski; red. Rafał Ziemkiewicz zdj. CMWP SDP A. Tabaczyńska

W trakcie debaty głos zabrała dziennikarka śledcza Anita Gargas. Przeciwko niej zostało wytoczonych już niemal 30 procesów  karnych i cywilnych. Podkreśliła ona, że dla sądów nie wystarcza nieraz, że informacje rzekomo zniesławiające zostały przez dziennikarzy pozyskane od prokuratur czy rzeczników instytucji publicznych.  Trudno jest pozyskać informacje, które by „zadowoliły” sąd. Okazuje się, że sądy często są stronnicze. Żaden argument, żaden dokument, żadna relacja świadka, nie jest wystarczająca do tego, żeby się obronić, nawet jeżeli jest to cała paleta dowodów uzupełniających się – zaznaczyła Anita Gargas.

Kolejnym panelistą był Rafał Ziemkiewicz – publicysta, przeciwko któremu również wytaczano procesy z art. 212 k.k. Jego zdaniem, „istotą problemu jest to, że z tego artykułu można być skazanym za to, że mówiło się prawdę”.

Redaktor Rafał Ziemkiewicz podczas debaty zdj. CMWP SDP A, Tabaczyńska

Podkreślił, że przepis ten bywa często wykorzystywany przez polityków, zarówno na poziomie lokalnym, jak i ogólnokrajowym, do wyciszania głosów krytycznych. – Nie przypominam sobie żadnej partii, żadnego rządu i żadnego ministra sprawiedliwości, który by nie obiecywał zniesienia artykułu 212. Zawsze się to kończyło tak, że ekipa, która idzie do władzy z tą obietnicą, że zniesie ten artykuł, bardzo szybko po niego sięga dla tłumienia krytyki czy tłumienia przepływu informacji na temat tego, jak rządzi – zaznaczył Ziemkiewicz.

Jerzy Kwaśniewski wskazał natomiast na kierunki zmian w stosowaniu art. 212, tak aby nie wpływał on tak dalece na swobodę wypowiedzi dziennikarzy. Przyznał też, że problemem jest tu nie tylko sama konstrukcja przepisu, ale i jego interpretacja przez sądy.  

Prezes Ordo Iuris mec. Jerzy Kwaśniewski zdj. CMWP SDP A. Tabaczyńska

 

Chodzi o postulat stworzenia bardzo wysokiego standardu wymaganego dla tego, żeby kogoś skazać. Musiałoby dojść do jakiegoś rażącego naruszenia tego standardu i dopiero wtedy ewentualnie ktoś mógłby być skazany z artykułu 212. Sądy mają wypracowane orzecznictwo, na temat tego, co to znaczy „rażące naruszenie”. Mamy jednak poważne wątpliwości dotyczące pracy wymiaru sprawiedliwości – zauważył prezes Ordo Iuris.

 

 

 

Ustawodawca powinien rozważyć wprowadzenie następujących zmian w prawie: zastąpienie przestępstwa zniesławienia przestępstwem oszczerstwa (świadomego mówienia nieprawdy) lub ograniczenie jego zakresu do rażących naruszeń wymogów należytej staranności; jednoznaczne wyłączenie z zakresu przestępstwa zniesławienia wypowiedzi o charakterze ocen lub opinii albo ograniczenie jego zakresu tylko do wypowiedzi odnoszących się do postępowania skarżącego, a nie jego właściwości – powiedział autor Raportu, Jędrzej Jabłoński.

Raporty Ordo Iuris zdj. CMWP SDP A. Tabaczyńska

Raport „Przestępstwo zniesławienia, a swoboda wypowiedzi dziennikarskiej” jest tu :Przestepstwo_zniesławienia

Relacja video z Debaty : https://ordoiuris.pl/wolnosci-obywatelskie/czy-przepis-karny-o-znieslawieniu-zamyka-usta-dziennikarzom-debata-ordo-iuris

 

JH