Wsparcie CMWP SDP dla LDZ Zmotoryzowani Łodzianie

CMWP SDP informuje, iż obejmuje swoim monitoringiem sprawę Jarosława Kostrzewy, łódzkiego społecznika  i  szefa stowarzyszenia LDZ Zmotoryzowani Łodzianie, któremu rzecznik prasowy Prezydent Łodzi Marcin Masłowski grozi procesem sądowym.  Sprawa dotyczy  krytycznych wobec władz miasta publikacji dotyczących fatalnego stanu komunikacji i dróg miejskich w Łodzi, jakie ukazują się w mediach społecznościowych stowarzyszenia. 

W ostatnich dniach Jarosław Kostrzewa w jednym z facebookowych wpisów przedstawił publiczne dokumenty i zacytował informacje TVP3 Łódź ws. remontu ulicy Przepiórczej na łódzkim osiedlu w Łagiewnikach. Jak poinformowała PAP chodziło o koszt przebudowy tej drogi i to, że w okolicach są działki należące do byłego wiceprezydenta, a obecnego sekretarza miasta Łodzi, Wojciecha Rosińskiego. To było także nawiązanie do materiału TVP 3 Łódź na ten temat. Tymczasem rzecznik prasowy  Hanny Zdanowskiej, prezydent Łodzi  zażądał przeprosin za tę publikację i wpłacenia 5 tysięcy złotych na konto jednej z fundacji charytatywnych oraz zagroził, że jeśli autor wpisu nie opublikuje „sprostowania” za naruszenie „dóbr miasta”, to pozwie autora wpisu do sądu.

W ocenie CMWP SDP takie działanie w imieniu władz samorządowych  jest próbą zastraszenia autora publikacji, by nie podejmował krytycznych wobec władz miasta tematów, co w oczywisty sposób narusza zasadę wolności słowa i jest sprzeczne z funkcją, jaką mają pełnić media , w tym media społecznościowe, w demokratycznym społeczeństwie.  Na tym etapie sprawy grożenie skierowaniem sprawy do sądu jest działaniem zdecydowanie przedwczesnym, a biorąc pod uwagę tematykę publikacji – jest działaniem wręcz niedopuszczalnym . Każdy obywatel ma prawo do własnej, także krytycznej oceny działań władz samorządowych i każdy ma prawo ją publikować, a prawo to dotyczy szczególnie dziennikarzy oraz tych, którzy prowadzą publicznie media społecznościowe zgodnie z regulaminem tych mediów i w interesie społecznym, a tak było w tym wypadku. Jarosław Kostrzewa publikuje m.in. na profilu  LDZ Zmotoryzowani Łodzianie  na Facebooku  krytyczne wobec władz miasta materiały głównie dotyczące fatalnego stanu komunikacji i dróg miejskich. 33 tys. obserwujących, którzy – jak piszą o sobie – tworzą „społeczność działającą dla poprawy infrastruktury w Łodzi, pokazującą łódzkie absurdy na ulicach”.

Na obecnym etapie sprawy CMWP SDP informuje, iż obejmuje ją monitoringiem i zapewnia, iż udzieli dziennikarzowi – społecznikowi wsparcia i nieodpłatnej pomocy prawnej, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba.

dr Jolanta Hajdasz,  dyrektor CMWP SDP

Warszawa, 21 lipca 2023 r.

Więcej na ten temat TUTAJ.

Dziennikarz Paweł Mażejka skazany na 6 lat kolonii karnej za przekazanie informacji Biełsatowi

Grodzieński Sąd Miejski skazał dziennikarza Pawła Mażejkę i prawniczkę Julię Jurhilewicz na karę sześciu lat pozbawienia wolności. Mażejka ma trafić do kolonii karnej o zaostrzonym rygorze.

Jak informuje portal Belsat.eu, znany grodzieński dziennikarz i obrończyni więźniów politycznych przebywali w areszcie przez prawie rok. Przez ten czas powody ich aresztowania były nieznane – obrońcy zostali zmuszeni do podpisania zobowiązań o zachowaniu tajemnicy. Dopiero podczas pierwszego posiedzenia sądu okazało się, że reżim Łukaszenki oskarżył ich o przekazanie informacji Telewizji Biełsat, co zostało uznane za „sprzyjanie działalności ekstremistycznej”.

Z materiałów sprawy wynika, że Mażejka rzekomo „działał w zmowie z Julią Jurhilewicz i od lutego do marca 2022 roku przekazał nieokreślonym osobom, w celu umieszczenia na portalu organizacji Biełsat, otrzymane od Julii Jurhilewicz informacje dotyczące pozbawienia jej licencji adwokackiej, wykluczenia jej z Grodzieńskiego Kolegium Adwokackiego oraz dotyczące rozpatrzenia przez Miński Sąd Miejski sprawy karnej przeciwko Alesiowi Puszkinowi i ogłoszonego wyroku”.

Paweł Mażejka jest znanym grodzieńskim dziennikarzem niezależnych mediów, lokalnym działaczem społecznym, kulturalnym oraz propagatorem białoruskiej historii.

opr. jka, źródło: Belsat.eu

 

Koniec niebieskiego ptaszka. Twitter zmienia logo

Popularny serwis społecznościowy Twitter ma nowe logo. Kultowego niebieskiego ptaszka zastąpiła stylizowana litera X.

Zmianę zapowiedział Elon Musk właściciel platformy w niedzielę w serii tweetów.

„Wkrótce pożegnamy się z marką Twitter i stopniowo wszystkimi ptakami” – zapowiedział. Później zamieścił krótki filmik z nowym logo – stylizowaną literą X, poinformował, że adres x.com będzie odsyłał do Twittera  oraz opublikował zdjęcie siedziby firmy z wyświetlonym na fasadzie nowym logo.

W poniedziałek z serwisu społecznościowego zniknął już niebieski ptaszek.

Z wpisu dyrektor generalnej Twittera Lindy Yaccarino, wynika, że nowy znaczek graficzny to początek zmian na platformie.

„X to przyszły stan nieograniczonej interaktywności – skoncentrowany na audio, wideo, przesyłaniu wiadomości, płatnościach/bankowości – tworzący globalny rynek pomysłów, towarów, usług i możliwości. Obsługiwany przez sztuczną inteligencję X połączy nas wszystkich w sposób, który dopiero zaczynamy sobie wyobrażać” – napisała Yaccarino.

opr. jka, źródło: Twitter

Nie żyje Lech Jęczmyk, publicysta, tłumacz, znawca literatury science fiction

W wieku 87 lat, 17 lipca zmarł Lech Jęczmyk, redaktor, publicysta, tłumacz, wydawca, popularyzator literatury science fiction. Wyróżniony Laurem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Lech Jęczmyk urodził się 10 stycznia 1936 roku. W swojej karierze zawodowej był m.in. kierownikiem redakcji w Wydawnictwie „Iskry” i szefem działu literatury anglojęzycznej w Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik”. W stanie wojennym był autorem, redaktorem i kolporterem podziemnych czasopism. W latach 1990 – 1992 pełnił funkcję redaktora naczelnego czasopisma „Fantastyka”, był też kierownikiem działu publicystyki TVP1 oraz zastępcą redaktora naczelnego tygodnika „Spotkania”.

Tłumaczył książki m.in.  Thomasa Bergera, Philipa K. Dicka, Josepha Hellera, Kurta Vonneguta, JG Ballarda.

Był współpracownikiem Radia Wnet, współtwórcą Akademii Radia Wnet. Jego teksty z przemyśleniami dotyczącymi spraw społecznych, kulturowych i historycznych były publikowane na łamach Kuriera WNET.

W 2011 roku został uhonorowany Laurem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

„Dla mojego środowiska i pokolenia Lech Jęczmyk był jednak i zawsze będzie kimś więcej, niż świetnym wydawcą i tłumaczem. Był przede wszystkim autorytetem” – powiedział wówczas w laudacji Rafał Ziemkiewicz.

Msza święta żałobna za duszę śp. Lecha Jęczmyka zostanie odprawiona we wtorek, 25 lipca o godz. 14, w kościele Matki Bożej Królowej Polski przy ul. Gdańskiej na warszawskim Żoliborzu.

opr. jka, źródła: pap.pl, wnet.fm

 

CEZARY KRYSZTOPA: Ukraina straciła drugą szansę na pierwsze wrażenie

W sprawy Ukrainy emocjonalnie wciągnąłem się podczas Pomarańczowej Rewolucji. Pomagałem jak mogłem i umiałem. Chodziłem a demonstracje w Warszawie, robiłem grafiki, poznawałem zaangażowanych Ukraińców. Potem to samo podczas Majdanu

Za każdym razem byłem przekonany o tym, że przed nami świetlana przyszłość. Oni wyzwolą się spod rosyjskiej dominacji, a polska pomoc stanie się podwaliną pod nowe otwarcie stosunków między nami. Dużo ze znajomymi Ukraińcami rozmawialiśmy, czasem z konstruktywnym skutkiem, jak wtedy kiedy po burzliwej dyskusji musiałem uznać, że słynne zdjęcie dzieci przywiązanych drutem kolczastym do drzewa, które w naszej masowej wyobraźni było ilustracją Rzezi Wołyńskiej, było komunistyczną manipulacją i ilustracją przedwojennej okrutnej, ale niezwiązanej z Rzezią Wołyńską, kryminalnej zbrodni Marianny Wolińskiej. A czasem bez konstruktywnych wniosków, jak wtedy kiedy im tłumaczyłem, że ich zachwyt Niemcami źle się dla nich skończy, bo ci zawsze sprzedadzą ich Rosji za czapkę śliwek, czy też wtedy kiedy im tłumaczyłem, że krążący po Ukrainie emisariusze Gazety Wyborczej i Platformy Obywatelskiej, nie są ich przyjaciółmi.

Później, później…

Za każdym razem jednak, kiedy chciałem poruszyć kwestie dotyczące ludobójstwa na Wołyniu, słyszałem – Nie teraz, bo wiesz, Rewolucja, Majdan, aneksja Krymu, inwazja Donbasu. Jak im odmówić racji? Historia jest ważna, ale żywi ważniejsi. Podkreślałem wprawdzie, że powinni pamiętać że moją perspektywą nie jest perspektywa ukraińska, ale polska i nie da się tego odkładać w nieskończoność, ale w istocie odkładałem.

Pierwsza szansa

24 lutego 2022 roku zawalił się świat, który znaliśmy. Ten kto mówi, że nie zadawał sobie wtedy pytania gdzie zatrzymają się rosyjskie czołgi, z dużą dozą prawdopodobieństwa kłamie. Mimo to Polska i Polacy ruszyli do masowej pomocy. Nie tylko dla chwalebnego odruchu serca, ale również przez świadomość zwierzęcej moskiewskiej brutalności, którą Polacy dobrze znają i woleliby sobie na nowo nie przypominać. Polska stała się na jakiś czas jedynym oparciem Ukrainy. I Ukraina nie dała się zaorać w trzy dni jak chcieli tego rosyjscy generałowie żyjący najwyraźniej zamierzchłą potęgą.

Jednocześnie palącą wręcz kwestią, szczególnie wobec o wiele sprawniejszej od rosyjskiej armii rosyjskiej propagandy, stało się „posprzątanie” kwestii spornych. A było co, choćby w związku z rozwijającym się na Ukrainie „kultem Bandery” i jemu podobnych oraz zakazem ekshumacji ofiar Rzezi Wołyńskiej, „sprzątać”. 11 lipca 2022 wydawało się oczywistym, że po bezprecedensowej fali polskiej pomocy, w ramach której Polacy przyjęli miliony ukraińskich kobiet i dzieci tak, że ku zaskoczeniu całego świata nie trzeba było budować obozów dla uchodźców, z ust wdzięcznego prezydenta Zełenskiego padnie wreszcie słowo „przepraszam” a kwestie sporne zostaną z łatwością zdmuchnięte. Nic takiego się nie stało. Szkoda, to mogło być nowe otwarcie, pierwsze wrażenie w nowym rozdziale.

Druga szansa

Kolejne miesiące przyniosły morze przelanej krwi ukraińskich obrońców. Ukraińcy zadziwili świat zawziętością, z jaką nie tylko przepędzili „niezwyciężoną armię czerwoną” spod Kijowa, ale również odzyskali część utraconych terytoriów. Wszystko to nie byłoby możliwe bez polskiej pomocy. Finansowej, w zakresie uzbrojenia I politycznej. W ramach tej pomocy, przed czym sam ostrzegałem, Polska wręcz naruszała własne zasoby w sposób krytyczny, czym zmobilizowała większą część Zachodu, a nawet niezadowolone z kłopotów kumpla Władimira Niemcy, do podobnych gestów. Wydawało się, że 11 lipca 2023, 80. rocznica kulminacyjnej dla Rzezi Wołyńskiej Krwawej Niedzieli, musi już być momentem przełomu. Ofiary zasługują na pamięć ze swojej natury, ale i Polska jako państwo i Polacy, wydaje się, że „zasłużyli” na gest ze strony prezydenta Zełenskiego. I znowu nic takiego nie nastąpiło.

Nie chcę się już pastwić nad Prezydentem Andrzejem Dudą, który być może jest przekonany, że do takiego „przełomu” doprowadził, o czym świadczą jego zupełnie niepotrzebne słowa skierowane do zasłużonego księdza Isakowicza-Zaleskiego, ale wszystkie te słowa o „pojednaniu” i „przebaczeniu”, które padły podczas obchodów, zdają się być zawieszone w pustce bez konkretów z ukraińskiej strony. Nic dziwnego, ponieważ do „przebaczenia” i „pojednania” potrzebne są najpierw „wyznanie win” i „żal za grzechy”. A tego, w okrągłych słowach ukraińskich oficjeli różnych szczebli, unikających stwierdzeń kto kogo zabijał i kto jest czemu winien, zabrakło. A przede wszystkim zabrakło ich ze strony prezydenta Zełenskiego. Nie trzeba „ruskiej propagandy”, kiedy przy dziwnej zachowawczości polskich władz, Ukraińcy sami dbają o wbijanie klina pomiędzy nich a Polaków. W ten sposób zmarnowane zostały dwie dobre okazje na „pierwsze wrażenie”. I raczej już się nie powtórzą.

Ukraina potrzebuje bardziej

Pomiędzy Rosją a Niemcami Polska potrzebuje Ukrainy. Ale Ukraina potrzebuje Polski w o wiele większym stopniu. Zachłystując się znowu byciem w centrum uwagi, Ukraińcy popełniają po raz kolejny ten sam błąd – jaskółki ćwierkały, że tuż przed szczytem poczuli się na tyle pewnie z zachodnimi „gwarancjami”, że trochę zbagatelizowali rolę Polski jako ich największego rzecznika. Więc jeśli wyjeżdżają z Wilna z dużym niedosytem, to istotnie przez brak wdzięczności (…) To samo było po 2014, kiedy np. polska zbrojeniówka sporo oferowała, ale oni zachłysnęli się ofertami Zachodu, z których niewiele wyszło (…) – pisała na Twitterze po szczycie w Wilnie analityk i ekspert ds. międzynarodowych dr Beata Górka-Winter, która pisała również, że „w kuluarach było słychać, że próbują nas odsuwać”.

Jeśli Ukraińcom wydawało się, że „już nie potrzebują Polski”, ponieważ mają teraz większych kolegów, to po niezadowalających wynikach szczytu w Wilnie, na którym Niemcy wrócili w amerykańskie łaski, wydaje się, że dostali bolesną nauczkę. Czy ta z kolei ich czegoś nauczy? Nie wiem, ale odnoszę wrażenie, że piłka nie jest po polskiej stronie.

 

STEFAN TRUSZCZYŃSKI: Druga zbrodnia na zamęczonych

80-lat temu (dla mnie to też ważne), ponad 100 tysięcy Polaków – głównie chłopów – zamordowano bestialsko na Ukrainie. Większość leży nie w grobach a w dołach śmierci. To hańba! Trwa taki stan rzeczy wbrew ludziom i Bogu.

11 lipca 2023 r. w czasie porannego programu Radia Wnet Krzysztof Skowroński przeprowadził dwa wywiady – z Pawłem Kukizem i księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zalewskim. Padły bolesne i dramatyczne słowa. Jesteśmy całym sercem z walczącą Ukrainą, ale brak zgody na godny pochówek naszych rodaków to zbrodnia powtórna. Dalsze „pertraktacje”, „negocjacje”, „prośby” nie mają już sensu. Z ukraińskiej strony brak jest woli. Polska musi zażądać. To żaden warunek czegokolwiek, to sprawa do konsekwentnego przeprowadzenia.

Polacy ocenę UPA, ocenę Stefana Bandery mają. Teraz chodzi o sprawę ważniejszą. Właśnie tu i teraz. Ani inwazja rosyjska na Ukrainę, ani rywalizacja polityczna u sąsiadów nie mogą usprawiedliwić, że władze tego kraju odkładają sprawę od kilku już lat.

Kukiz, Zalewski mówią jednym głosem. Dość wyczekiwania. Przeprosiny, uściski, wystąpienia na najwyższych forach – to wszystko już było. Teraz nasi politycy muszą udowodnić, że są Polakami i to co polskie jest dla nich najważniejsze. Tu nie chodzi tylko o przykazania boskie. Wierzący i niewierzący muszą stanąć w jednym szeregu. Zamordowano głównie ludność chłopską, ale i to nie może decydować. Groby, cmentarze, pamięć jest równa dla wszystkich i o wszystkich.

Jeśli ci, którzy rządzą nie potrafią dziś doprowadzić do minimum – nie są nic warci. Słowa wdzięczności łykamy. Bo należą się i to głównie naszemu społeczeństwu, które w obliczu bandyckiej napaści na sąsiada zachowało się jak trzeba. Wiemy, że obywatele Ukrainy bardzo mało wiedzą o zbrodniach na Polakach. Teraz to właśnie Rosjanie brutalnie ich mordują. Dlaczego więc władze Ukrainy nie decydują się na zgodę wypełnienia obowiązku. To jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe. Czekaliśmy cierpliwie. Ale teraz jest faktem, że to zła wola. Jaka ona będzie, gdy sytuacja Ukrainy poprawi się. Gdy liczni będą w Kijowie zabiegać o kontrakty na odbudowę kraju z wielkiej puli środków, które spłyną na ten kraj. Kto będzie pamiętał o tym co mówiono z wdzięczności wobec Polaków po 24 lutego 2023 r., gdy z rozkazu Putina czołgi wdzierały się na ukraińską ziemię?

Wywiady z Kukizem i Isakowiczem-Zalewskim są na portalu wnet.fm. Warto ich posłuchać. To ważne, no i odważne słowa. Nie są przeciwko Ukrainie. Ale alarmują.

 

 

O znoszeniu ulg dojazdowych dla krwiodawców pisze KRZYSZTOF SAPAŁA: Znikająca zniżka

 Chodzi o ulgę z początku 2021 r. na przejazdy PKP i PKS dla krwiodawców, którzy w okresie pandemii oddali przynajmniej trzy raz osocze lub krew. Ta zniżka wynosiła 33 %. Ministerstwo Zdrowia podjęło decyzję, że stan zagrożenia epidemicznego nie obowiązuje. Tym samym formalnie od 1 lipca 2023 r.nie ma już zniżki dojazdowej dla krwiodawców. PKP Intercity utrzymało ulgę do końca 2023 roku. Który z przewoźników jeszcze się na to zdecyduje?

Skończyły się komunikacyjne przywileje dla polskich krwiodawców, którzy  za lek niczym niezastąpiony czyli własną krew oraz m.in. osocze, płytki krwi nie mają prawie nic. Osiem czekolad, zwrot kosztów dojazdu do najbliższego punktu krwiodawstwa, zniżki lub darmowe wybrane leki, krótsze oczekiwanie na badania specjalistyczne i/lub wizytę u lekarza specjalisty. O odznaczeniach tu i teraz pisać nie będę, bo temat niniejszego artykułu dotyczy tej niewielkiej zniżki na przejazdy PKP i PKS. Z początku miały zniknąć wraz z dniem 1 lipca, czyli dniem zniesienia stanu zagrożenia epidemicznego w Polsce. Potem pojawiła się informacja, że PKP Intercity będzie honorowało tę zniżkę, ale tylko do września. Jednak w pewnym momencie Ministerstwo Zdrowia zaproponowało, aby ta ulga przysługiwała krwiodawcom w okresie urlopowym. Ale jeżeli ktoś oddał krew 30 czerwca i takie zaświadczenie pobrał z punktu krwiodawstwa a ono jest ważne przez sześć miesięcy od dnia wystawienia, to będzie mógł korzystać z tej ulgi do końca roku kalendarzowego. Lecz po 1 lipca punkty krwiodawstwa nie będą już mogły wystawiać takich zaświadczeń.

W odpowiedzi na interpelację posła Franciszka Sterczewskiego, jak ta zniżka wpłynęła na przychody Polskich Kolei Państwowych, Waldemar Kraska – wiceminister zdrowia – odpowiedział, że temat wpływu ulgi na przychody firm przewozowych przejęło Ministerstwo Infrastruktury, które to zwróciło się do PKP jako największego przewoźnika w Polsce.

W roku 2022 r. wartość utraconych dochodów z tytułu ulgi dla krwiodawców wyniosła 2 miliony 786 tysięcy złotych – oczywiście brutto.

Ta zniżka dla honorowych dawców najcenniejszego leku powinna pozostać; w końcu 33% to nie tak dużo a krwi nie zastąpi się niczym. I nigdy.

 

 

Komunikat ze strony internetowej PKP Intercity:

 

Ulga dla honorowych dawców krwi

Opublikowano: 2023-06-30, 16:54

 

W związku z odwołaniem stanu zagrożenia epidemicznego, informujemy, że honorowi dawcy krwi uprawnieni do ulgi 33%, mogą skorzystać z przejazdów pociągami PKP Intercity na podstawie biletów z tą ulgą maksymalnie do 30 grudnia 2023 roku włącznie, pod warunkiem posiadania ważnego zaświadczenia poświadczającego uprawnienie do tej ulgi, które zostało wydane najpóźniej w dniu 30 czerwca 2023 r. (uprawnienie przysługuje przez okres 6 miesięcy od dnia wystawienia zaświadczenia).

Zakres uprawnienia

Ulga 33% przysługuje przy przejazdach na podstawie biletów jednorazowych w klasie:

 

  1. a) 1 i 2 pociągów TLK i IC,

 

  1. b) 2 pociągów EIC i EIP.

Dokument poświadczający uprawnienie

Dokumentem poświadczającym uprawnienie do ulgi 33% jest zaświadczenie wydane przez:

 

  1. a) regionalne centrum krwiodawstwa i krwiolecznictwa,

 

  1. b) Wojskowe Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa,

 

  1. c) Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa utworzone przez ministra właściwego do spraw wewnętrznych (MSWiA).

 

Zaświadczenie ważne jest 6 miesięcy od daty jego wydania i musi zawierać następujące elementy:

 

  1. a) datę wydania,

 

  1. b) imię i nazwisko dawcy krwi,

 

  1. c) numer PESEL dawcy krwi,

 

  1. d) informację o oddaniu 3 donacji krwi lub jej składników, w tym osocza po chorobie COVID‑19.

 

Zgłoszenia do Konkursu Lodołamacze. Jest kategoria dla dziennikarzy

Fundacja Aktywizacji Zawodowej Osób Niepełnosprawnych FAZON, której założycielem jest Polska Organizacja Pracodawców Osób Niepełnosprawnych od 18 lat przyznaje prestiżowe statuetki dla Pracodawców Wrażliwych Społecznie – Lodołamacze. Jedną z kategorii konkursu jest „Dziennikarz bez barier”. Zgłoszenia przyjmowane są do 15 sierpnia.

Konkurs Lodołamacze powstał, by promować zatrudnianie osób z niepełnosprawnościami. Nagradzani są w nim pracodawcy, instytucje oraz osoby, które angażują się w działania na rzecz likwidacji barier, przełamywania stereotypów, uprzedzeń oraz aktywizacji osób z niepełnosprawnościami.

W tym roku tytuły „Lodołamaczy” zostaną przyznane w następujących kategoriach: Zatrudnienie Chronione, Rehabilitacja Społeczno-Zawodowa, Otwarty Rynek Pracy, Instytucja, Przyjazna Przestrzeń-Dostępność, Zdrowa Firma, Dziennikarz bez Barier, Biznes Odpowiedzialny Społecznie- Zrównoważony Rozwój Biznesu (CSR/ESG).

Więcej informacji o konkursie i zasady zgłoszeń TUTAJ.

opr.jka, źródło: POPON

Jest decyzja KRRiT w sprawie koncesji dla Radia TOK FM

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przedłużyła koncesję na nadawanie dla Radia TOK FM – poinformowała rozgłośnia na swojej stronie internetowej.  

Koncesja Radia TOK FM wygasała 3 listopada 2023 roku. Kolejna będzie obowiązywać na następne 10 lat. Należąca do Grupy Radiowej Agora stacja wniosek o przedłużenie koncesji złożyła w październiku 2022 roku.

Przedłużenie koncesji zapowiedział w połowie czerwca przewodniczący KRRiT Maciej Świrski przy okazji spotkania z posłami sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu.

– Spodziewam się, że do 3 listopada., kiedy koncesja TOK FM wygasa, zostanie ona przedłużona, bo nie widzę na razie przesłanek do odbierania koncesji TOK FM-owi – mówił wówczas szef KRRiT.

opr. jka, źródło: tokfm.pl

STEFAN TRUSZCZYŃSKI: Eksperymenty? Tak, ale na myszach

Publiczna telewizja jest nasza, społeczeństwa. Powinniśmy zatem mieć wpływ na program. A tu nagle zdjęto z anteny magazyn potrzebny, popularny o ustalonej od lat renomie – kryminalny program 997  Dariusza Bohatkiewicza. Decydenci z Woronicza, szanujcie mnie i innych telewidzów choć trochę. Właśnie jako współwłaścicieli tej instytucji powszechnego zaufania. Tak z dnia na dzień – won i do kosza?

Jeśli program chodzi z aprobatą telewidzów ileś tam już lat, wyjaśnia długo niewyjaśnione, prowadzący zna się na branży i ma kontakty – dlaczego to wszystko marnować? W telewizyjną twarz, żeby się nią stała, trzeba sporo włożyć. Telewizja to inwestycja. Częste rotacje jej nie służą. Panienki z okienka, które migają jak w kalejdoskopie będą zaakceptowane, jeśli nie tylko się urodziwie pokażą, ale dopiero gdy mądrze rzekną. Media chłoną. Ludzie umiarkowanie wierzą, żeby dotrzeć, trzeba przekonać, wybrnąć z tego galimatiasu. Jak mówił w serialu aktor Buczkowski: żeby wyjąć – trzeba włożyć.

Kryminały, kryminałki, poszukiwanie zbirów to ważna sprawa, eksperymenty niewskazane. Bo będzie jak z piłką nożną. Kolejny importowany za grube pieniądze trener emeryt to strzał chybiony. Może był kiedyś dobry, ale już nie jest. Przegrać każdy może, ale trzeba walczyć. W drugiej części tragicznego meczu trener… Ustał. Patrzył jak nas bezceremonialnie leją i oniemiał, nie podejmował żadnych decyzji i za to głównie go ganię.

Ten pan miał w dyspozycji zgraną drużynę składającą się z reprezentantów najlepszych zespołów piłkarskich Europy i postanowił być odnowicielem, afrodyzjakiem. Nie sprawdziło to się ani z Niemcami ani z ubożuchną Mołdawią. I się nie sprawdzi. Trzeba wrócić do składu sprawdzonego i stopniowo, bardzo ostrożnie czynić zmiany. Po prostu! A najpierw dziadkowie działacze dumający gdzieś tam w kulisach mianujcie trenerem Kubę Błaszczykowskiego. Ten eksperyment popieram. Sprawdzi się! No i jest nasz. Cudze chwalicie, swego nie znacie – sami nie wiecie co posiadacie. Michniewicz śmieje się teraz w kułak. Po arabsku.

Bandytami Prigożina teraz nas straszą. Nadciągają kupą. Rajd Prigożina to osłona dla wyczekujących pod płotem na okazję migrantów. Pomysł Łukaszenki jest taki, aby ich przepchnąć wraz z tymi, którzy ciągle nadciągają. Moim zdaniem atak może nastąpić w czasie wileńskich obrad NATO.

Decydenci radzą. A tu trzeba zastawić pułapkę. Gdy zbrodniarze zniszczą płoty i ruszy lawina zgromadzona za zaporą, trzeba zaczaić się na prigożinową zgraję i wyciąć ich doszczętnie. Wszyscy odetchną. Putinowsko-Łukaszenkowski pomysł spali na panewce. Zbój triumfować nie będzie. Ciekawe, co na to nasi generałowie?