Bardzo smutny felieton CEZAREGO KRYSZTOPY: Kuleba postawił kropkę nad i

Robiłem co mogłem, w ramach swoich skromnych możliwości i podczas Pomarańczowej Rewolucji i podczas Majdanu, grafiki, teksty, demonstracje. Po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, jak wielu innych Polaków, udostępniliśmy uciekającym przed wojną Ukrainkom mieszkanie po Babci.

Pamiętam jak płakały kiedy powiedziałem im po rosyjsku, ukraińskiego nie znam – Nie ispugajties, wy doma – sam się prawie popłakałem. Pamiętam jak jeździliśmy z Synami po warszawskich dworcach karmiąc uchodźców z Ukrainy. I wiecie co? Wcale tego nie żałuję, zrobiłbym to jeszcze raz.

Polska pomoc, ukraińska niewdzięczność

Dopiero ostatnio dowiadujemy się więcej na temat skali pomocy Ukrainie ze strony państwa polskiego, od ekspertów słyszę, że mogliśmy oddać nawet 40% własnego uzbrojenia. A pieniądze, generatory, starlinki, zapewnienie logistyki i wiele, wiele innych rzeczy? Być może ktoś to kiedyś policzy, a być może już się nie da. Podobnie jak wielu innych uważam, ze to trzeba było zrobić, nie dla Ukrainy nawet, tylko dla Polski. Inna sprawa czy nie przekroczyliśmy krytycznego uszczuplenia własnych zasobów. A jeszcze inna to to, że z niezrozumiałych dla mnie powodów, rząd Morawieckiego nie brał pokwitowań za to co w naszym imieniu na Ukrainę wysyłał.

W efekcie, kiedy tylko Polsce skończyły się pieniądze i czołgi do oddania, na arenę powróciły Niemcy, które jeszcze niedawno, jako „sojusznik strategiczny” Ukrainy uważały, że „nie warto jej pomagać”. No, ale skoro ich wielikij drug Władimir nie dał rady Ukrainy zatłuc, to trzeba się było odnaleźć w nowej sytuacji. A żaden Polak nie da Ukraińcowi tyle, ile Niemiec obieca. No więc Zełenski kopnął Polaków w tyłek wykorzystując jako pretekst obronę polskiego rolnictwa i poleciał w te pędy do Berlina, przy okazji mocno przyczyniając się do upadku rządu PiS, który tyle mu bez pokwitowania dał. Razem z Ukrainą (nie w formie państwa, to była bzdura na kółkach, w formie jakiegoś sojuszu) mogliśmy stanowić jakiś w miarę samodzielny środek ciężkości w Europie środkowej i wschodniej. Ukraińcy oddali to za paciorki. Teraz, po ofensywie kurskiej, obrażeni Niemcy zapowiadają zatrzymanie nawet dostaw paciorków.

Kuleba na parteitagu

I po tym wszystkim do Polski przyjeżdża ukraiński MSZ Dmytro Kułeba, który na partyjnym, jebaćpisowym parteitagu nowej, proniemieckiej partii rządzącej, zestawia Rzeź Wołyńską z Akcję Wisła, czyli brutalne zarżnięcie stu tysięcy niewinnych Polaków z dokonanymi przez komunistów wysiedleniami Ukraińców po wojnie. Mało tego, twierdzi, że „zostali wysiedleni z terenów ukraińskich”, a tak w ogóle, to „po co wracać do przeszłości”.

Można powiedzieć, że Dmytro Kuleba na Campusie Polska pokazał, że nie chodzi na nim o „je.anie PiS”, to taka bardziej lekkostrawna wersja light, na finansowanym z niemieckich pieniędzy Campusie Polska chodzi o „je.anie Polski”.

A zwracając się już bezpośrednio do ukraińskiego MSZ, jeśli Polska po latach wspomagania Ukrainy daleko idącym własnym kosztem, ciągle na ekshumacje brutalnie zamordowanych przez Ukraińców Polaków „nie zasłużyła”, niemieckie obietnice ciągle Was bawią, a Pan nie umie uszanować pamięci stu tysięcy polskich ofiar, to Ukraińców i Pana wybór, a także obciążenie Waszych sumień. Ale korzystając z estetyki imprezy, na której było Panu tak dobrze, proszę „czym prędzej opuścić terytorium Polski”, nie wracać, a po MIGi, o których wspominał Pana pryncypał, udać się do Niemiec.

CEZARY KRYSZTOPA: „Silni razem” zrobili swoje, „Silni razem” mogą odejść

Ci, którzy są aktywni w sieci, szczególnie na platformie „X” (wcześniej „Twitter”) zauważyli na pewno spadek aktywności tzw. „Silnych razem”. Internetowej bojówki znanej z ataków nie tylko, a nawet nie głównie na politycznych przeciwników, ale przede wszystkim na tych, którzy ośmielili się wystąpić choćby na centymetr przeciwko doktrynie, której strażnikiem uczyniono Romana Giertycha.

Dziś mało kto się do ojcostwa i matkostwa „Silnych razem” przyznaje, ale choć pamięć mam słabą, to wujek Gugiel podpowiada mi zdjęcia posła Platformy Obywatelskiej Arkadiusza Myrchy, czy posła Platformy Obywatelskiej Krzysztofa Brejzy reklamujących się na tle furgonetki oklejonej hasztagiem #SilniRazem. Podpowiada zdjęcie Pana kiepsko wykształconego posła Koalicji Obywatelskiej Mieszkowskiego, który uczestniczył w akcji wspierającej „Silnych Razem” bodaj we Wrocławiu. A więcej nie chce mi się szukać. Koalicja Obywatelska reklamowała nawet telefon, pod który trzeba było dzwonić jeśli chciało się zostać „Silnym razem”, ciągle można go znaleźć w sieci.

Kilka teorii

No dobrze, ale dlaczego od kilku tygodni, tak wcześniej aktywni i skuteczni w promowaniu hasztagów na „X” „Silni razem” nie są zauważalni w trendach? Otóż jest kilka teorii.

Jedna głosi, że to cisza przed burzą. Są wakacje, czas flauty, ale internetowe bojówki Romana Giertycha przygotowują się do akcji na początku jesieni. To wtedy może się zdecydować sprawa ewentualnego pozbawienia Prawa i Sprawiedliwości państwowej dotacji przez PKW. A właściwie, podobno, sprawa jest już zdecydowana i bonzowie PKW oczekują tylko od Rympałków Tuska dającej im jakie takie poczucie bezpieczeństwa, podkładki. Osłona ogłoszenia tak kuriozalnej decyzji może się wtedy rzeczywiście w mediach społecznościowych przydać.

Inna teoria głosi, że „Silni razem” nie tylko nie są już z całym swoim szurstwem potrzebni, ale wręcz szkodzą „rewolucji” (znany mechanizm „zjadania dzieci”). A to zaszczekają na „zaprzyjaźnionych dziennikarzy”, a to nawet Nitrasa poszarpią… A tutaj za pasem wybory prezydenckie, które działają zupełnie inaczej niż parlamentarne. Tu trzeba różne środowiska łączyć, do różnych się odwoływać, „politykę miłości” znowu prowadzić. Polaryzacyjną wściekliznę „Silnych razem” trudno tu uznać za wartość dodaną. Być może dlatego właśnie sepsowy zapiewajło dał sygnał do pozostawienia twitterowych berserkerów na polu bitwy.

Rachunki przyszły

Nie wykluczając żadnej z powyższych, mam jednak trzecią teorię, którą pozwolę sobie uznać za równie prawdopodobną. Otóż, wierzę głęboko, że istnieje w Polsce niemała grupa ludzi (nie nazywam ich „Polakami”, bo nie wiem czy bym ich nie obraził), którzy są gotowi żyć w biednym i eksploatowanym przez innych kraju, płacić wysokie rachunki, mało zarabiać i oddawać przyszłość swoich dzieci w zamian za poklepywanie po plecach, byle tylko Kaczyńskiemu zrobić na złość. Tak ich zaprogramowano.

Ale nawet oni mają jakieś ludzkie potrzeby, a być może nawet potrafią liczyć. No i właśnie rachunki przyszły, a my jesteśmy świadkami skutków pewnego dysonansu poznawczego.

Zbieramy na apelację dla red. Mateusza Teski skazanego z art. 212 kk! W obronie dziennikarza występowało CMWP SDP

Jeszcze tylko 2 dni!  CMWP SDP wspiera zbiórkę pieniędzy  na apelację dla red. Mateusza Teski, dziennikarza Magazynu Anity Gargas, skazanego w procesie karnym na ograniczenie wolności za zadanie pytania rzecznikowi nt. jednej z sędziów. 

Dziennikarz Magazynu Anity Gargas Mateusz Teska został 18 lipca br. skazany na 2 miesiące ograniczenia wolności, z obowiązkiem nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 40 godzin miesięcznie, przeproszenie oskarżycielki i zwrot kosztów procesu. Skazano go tylko dlatego, że skierował pytania za pośrednictwem rzecznika prasowego do władz jednej z instytucji! Pytania dotyczyły pewnej sędzi w stanie spoczynku. I to właśnie ta sędzia wytoczyła dziennikarzowi proces karny z art. 212 kk.  Wyrażamy głębokie zaniepokojenie skazaniem naszego kolegi za wykonywanie zawodowych obowiązków. Pozyskiwanie informacji z wielu źródeł to fundamentalny element wolności prasy i prawa do informacji. Dziennikarstwo jest bowiem filarem demokratycznego społeczeństwa, gwarantującym obywatelom dostęp do prawdziwych i rzetelnych informacji  – napisała Anita Gargas w imieniu swoim i całego swojego zespołu na ich oficjalnym profilu na platformie X (dawny Twitter) apelując o wpłaty na pokrycie kosztów złożenia apelacji w tym procesie.

Magazyn Anity Gargas to niezależny program dostępny wyłącznie na YouTube. Dziennikarze apelują  o wsparcie kolegi i solidarność w tej sprawie. Wolność prasy jest zagwarantowana nie tylko przez Konstytucję, ale i międzynarodowe konwencje, takie jak Europejska Konwencja Praw Człowieka. Powinniśmy wspólnie dążyć do jej ochrony – pisze Anita Gargas.

Wyrok nie jest prawomocny. Chcemy walczyć dalej i zebrać pieniądze na apelację! Nie możemy się zgodzić z tym, by pozyskiwanie informacji przy pomocy rzecznika prasowego było karalne – czytamy  w opisie zbiórki na portalu zrzutka.pl .

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo i jednoznacznie zaprotestowało  przeciwko skazaniu dziennikarza zaraz po ogłoszeniu wyroku I instancji. Skazanie red. Mateusza Teski w trybie karnym z art. 212 kk jest w ocenie  CMWP SDP naruszeniem zasady wolności słowa demokratycznego państwa, bulwersującym tym bardziej, iż przyczyna skazania stało się skierowanie pytania do rzecznika prasowego jednej z instytucji.  Jest to próba zastraszania dziennikarzy i próba wprowadzenia zakazanej przez Konstytucję RP cenzury prewencyjnej poprzez eliminowanie z przestrzeni publicznej niewygodnych dla niektórych środowisk i osób materiałów  dziennikarskich – napisała Jolanta Hajdasz w proteście CMWP SDP przeciwko temu skazujacemu wyrokowi.  Mateusz Teska to stały współpracownik Magazynu Anity Gargas, wielokrotnie nagradzany w konkursach dziennikarskich SDP oraz Wielkopolskiego i Lubuskiego Oddziału SDP.

Link do zrzutki TUTAJ.

Protest CMWP przeciwko skazaniu red. Mateusza Teski TUTAJ.

Wrześniowe spotkanie Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP. Gościem Mariusz Pilis

Pierwsze po wakacjach spotkanie Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP odbędzie się w środę, 4 września 2024 r., o godz. 18.00  jak zwykle w Domu Dziennikarza, przy ulicy Foksal 3/5 w Warszawie. Będzie miało tym razem charakter filmowy, gdyż zaproszenie przyjął znany dziennikarz, reżyser, scenarzysta i producent filmowy Mariusz Arkadiusz Pilis z Krakowa, który zaprezentuje swój najnowszy głośny już film „Historia jednej zbrodni” (2023).

Serdecznie zapraszam na to wydarzenie z niezwykłym twórcą!

Teresa Kaczorowska,

przewodnicząca Klubu Publicystyki Kulturalnej


Mariusz Arkadiusz Pilis – reżyser, scenarzysta filmowy, dziennikarz i korespondent wojenny, autor filmów dokumentalnych oraz dwóch książek: „List z Polski” (współautor – Artur Dmochowski), „Upadek Rzeczypospolitej”. Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (członek ZG SDP).

Urodził się w Zawierciu, gdzie  ukończył Technikum Hutnicze im. St. Staszica (1987). W latach 1987–1992 studiował filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim, angażując się czynnie w działalność opozycji antykomunistycznej – w latach 1987-1989 członek NZS i Komisji Uczelnianej NZS Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Współpracownik kilku telewizji, m.in. TVPTVN, duńskiej TV2, holenderskiej VPRO oraz brytyjskich BBC i Channel 4. Pracował jako korespondent TVP na Ukrainie.

Pomysłodawca i pierwszy dyrektor TVP Info. Od stycznia do września 2016 r. był dyrektorem Telewizyjnej Agencji Informacyjnej. W 2017 r. tworzył w PAP jako redaktor naczelny, Redakcję Opinii i Komentarzy. W latach 2018-2019 – współtwórca i lider projektu INFO WILNO – Polskiej Telewizji Lokalnej dla Polaków na Wileńszczyźnie, projektu rządu RP, który przyjął później nazwę TVP WILNO.

Autor kilkudziesięciu filmów dokumentalnych (tworzy je od 1995 r., wiele sam wyprodukował), m.in. o Kaukazie, Rosji, Azji Środkowej i Bliskim Wschodzie, w tym autor filmu dokumentalnego „List z Polski” ukazującego międzynarodowe tło katastrofy smoleńskiej (film powstał na zamówienie holenderskiej telewizji publicznej VPRO, gdzie został wyemitowany w październiku 2010 r.).  Był to pierwszy polski dokument o Katastrofie Smoleńskiej, nigdy nie miał premiery w Polsce, ale za to w Internecie ponad 4 miliony odsłon. Na podstawie wywiadów przeprowadzonych na potrzeby filmu powstała jego książka „List z Polski”.

Innym filmem Pilisa, który nigdy nie doczekał się premiery telewizyjnej w Polsce, a w Internecie miał ponad 1,5 miliona odsłon, jest „Bunt Stadionów”. Powstał on w marcu 2013 r. i opowiada o środowisku kibiców piłkarskich w Polsce i buncie młodego pokolenia oraz jego wpływie na sytuację polityczną i społeczną w kraju. W 2014 r. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich nagrodziło ten film i reżysera I Nagrodą im. Stefana Żeromskiego za najlepszy film dokumentalny o problematyce społecznej].

Mariusz Pilis to laureat wielu innych nagród, m.in. Nagrody im. Janusza Krupskiego na XII Międzynarodowym Festiwalu Filmowym NNW (za film „Sprawiedliwość”, 2020); Głównej Nagrody „Korzenie” V Międzynarodowego Festiwalu Telewizyjnych Filmów i Programów Etnicznych „U siebie – At Home”(za film „Cena prawdy”, 2001); kilku nagród przyznawanych przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, w tym Głównej Nagrody Wolności Słowa SDP (za film „Sprawiedliwość”, 2020) i ostatnio Nagrody im. Janusza Kurtyki „Historia jednej zbrodni” (2024).

W 2018 r. dokument Pilisa „Teraz i w godzinę śmierci” został nominowany w kategorii „najlepszy film”, do prestiżowej nagrody na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Katolickich „Mirabile Dictu” – nazywanym katolickim Oscarem

Od 2017 r. Mariusz A. Pilis jest członkiem Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. W 2020 r. został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi.


Filmografia Mariusza Arkadiusza Pilisa:

  • Allah Akbar znaczy Bóg jest wielki (debiut reżyserski) (1995) (Czeczenia) – reżyseria i scenariusz
  • …albo śmierć (1996) (Czeczenia) – reżyseria i scenariusz
  • Pocztówka z Samaszek (1996) (Czeczenia) – reżyseria
  • Cena prawdy (2001) (Kaukaz, Czeczenia) – reżyseria i scenariusz, producent
  • Wesele w kołchozie „Komunizm” (2002) (Tadżykistan) – reżyseria i scenariusz, producent
  • Gruzja – zabić prezydenta (2002) (Gruzja) – reżyseria i scenariusz, producent
  • Barbarzyńcy (2002) (Afganistan, Pakistan, Katar, Azerbejdżan, Gruzja) – reżyseria i scenariusz
  • Gorbaczow w Szwajcarii (2002) (Kirgistan) – reżyseria i scenariusz
  • Urodziny Prezydenta (2002) (Azerbejdżan) – reżyseria i scenariusz
  • Gra w Irak cz.1 i cz.2 (2003) – reżyseria i scenariusz
  • The Smell of Paradise (Zapach raju) (2004) – reżyseria i scenariusz, producent
  • Sen (2004) (Czeczenia) – reżyseria i scenariusz
  • Dzień zwycięstwa (2005) (Czeczenia) – reżyseria i scenariusz, producent
  • Dżihad – cztery odcinki (2005) reżyseria i scenariusz, producent
  • Chechnya – The Dirty War (Czeczenia – brudna wojna) (2005) – reżyseria i scenariusz, producent
  • Exit Afghanistan („Wyjść z Afganistanu”) (2010) – reżyseria i scenariusz, producent
  • Brief uit Polen (Listz Polski) (2010) – reżyseria i scenariusz, producent
  • Futbol i kraty (2012) – reżyseria i scenariusz, producent
  • Bunt stadionów (2013) – reżyseria i scenariusz, producent
  • Teraz i w godzinę śmierci – (2017) – scenariusz i reżyseria, producent
  • Sprawiedliwość (2020) – scenariusz, reżyseria, producent
  • Skrzywdzeni. O Polakach i Żydach (2021) – reżyseria, scenariusz, producent
  • Węgry. Ukryty Płomień (2021) – reżyseria, scenariusz, producent
  • Litwa. W Cieniu Wieży – (2021) – scenariusz, producent
  • Po Co Nam Ten Przekop (2021) – reżyseria, scenariusz, producent
  • Ukraina. Rok Wojny (2022) – scenariusz, reżyseria, producent
  • Biełsat. Misja Wolność – (2023) – reżyseria, scenariusz, produkcja
  • 2021-2023 – seria 36 filmów dokumentalnych „PEŁNY OBRAZ” (tematyka Current Affairs) – producent
  • 2022/23 – Korona Gór Polski – seria telewizyjna

„Historia jednej zbrodni”, reż. Mariusz Pilis – dokumentalny film Mariusza Pilisa to opowieść o bohaterskiej rodzinie Ulmów, ale też przede wszystkim o historii nierozliczonej krzywdy i wypartej pamięci niemieckiej o zbrodniach wojennych.

Gdy w ostatnich miesiącach 1942 r. Józef i Wiktoria Ulmowie przyjmowali pod swój dach żydowską rodzinę Goldmanów, zdawali sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie ściągają na siebie i piątkę swoich dzieci: sześcioletniego Stasia, dwa lata młodszą Basię, trzyletniego Władka, dwuletniego Franka oraz roczną Antosię (do których wkrótce dołączyć miała także najmłodsza Marysia). Już latem 1942 r. na terenie powiatu jarosławskiego, w którym leżała ich rodzinna wieś Markowa, w ramach akcji „Reinhardt” miejscowych Żydów wysyłano do obozów zagłady, a nazistowska doktryna obowiązująca w Generalnej Guberni kazała karać śmiercią tych, którzy ukrywali Żydów. A jednak w Markowej, którą przed wojną zamieszkiwało około 120 polskich Żydów, wielu znalazło schronienie u swoich polskich sąsiadów. Ulmowie byli jednymi ze Sprawiedliwych. Na poddaszu swojego domu stworzyli kryjówkę, w której przez długie miesiące mieszkali Goldmanowie (do piątki mężczyzn z czasem dołączyły także ich trzy krewne). Zadenuncjowani przez miejscowego posterunkowego Józef i Wiktoria zostali zabici przez nazistowskich oprawców 24 marca 1944 r.

Uznani za Sprawiedliwych wśród Narodów Świata Józef i Wiktoria Ulmowie stali się symbolem bezinteresownej pomocy i dowodem na to, że nawet w piekle wojny można było ocalić swoje człowieczeństwo. Ale historia ich morderstwa to nie tylko opowieść o odwadze i dobru przezwyciężającym lęk, ale także opowieść o bezkarności katów, którzy nigdy nie ponieśli konsekwencji swoich zbrodni.

W dokumentalnej „Historii jednej zbrodni” Mariusz Pilis upomina się właśnie o nich. Jego dokument powstawał kilkanaście lat, a na jego potrzeby reżyser odbywał liczne podróże do Markowej, Izraela i do Niemiec, gdzie wciąż żyją (niczego nieświadomi) potomkowie morderców Ulmów i Goldmanów. W „Historii…” autor pieczołowicie rekonstruuje okoliczności zbrodni w Markowej, sięgając przy tym po materiały zebrane w archiwach IPN. Okoliczności zbrodni z Markowej poznajemy dzięki zeznaniom naocznych świadków: czeskiego żandarma, który był wśród zabójców (i jako jedyny został skazany za swoje czyny), woźnicy, który przywiózł Niemców do Markowej i sąsiadów, którzy zadbali o właściwy pochówek ofiar.

„Historia jednej zbrodni”, Scenariusz i reżyseria: Mariusz Pilis. Zdjęcia: Andrzej Jaskowski, Wojciech Jachymiak, Piotr Zborowski, Mariusz Pilis. Montaż: Marcin Dulemba. Dystrybucja: Stowarzyszenie Rafael.

 

SDP ma nowy Statut! Wpisano go do Krajowego Rejestru Sądowego

Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy, XII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego 30 lipca 2024 r. wpisał w KRS nowy Statut Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich uchwalony podczas Nadzwyczajnego Zjazdu Statutowego 16 marca 2024 r. w Kazimierzu Dolnym. 

Tym samym Sąd  Rejestrowy nie uznał skargi , jaki na przebieg Zjazdu  złożyły delegatki z Oddziału Warszawskiego  – prezes honorowa SDP Krystyna Mokrosińska, Lidia Oktaba-Ostatek i  Dorota Bogucka.

Postanowienie Sądu jest prawomocne. Nowy Statut obowiązuje od 30 lipca 2024 r. 

Tekst nowego statutu poniżej:

STATUT_16.03.2024 Rej._KRS

 

 

Ataku na AGNIESZKĘ ROMASZEWSKĄ ciąg dalszy: „Nie wyobrażajcie sobie, ze to białoruska telewizja”…

Na profilu FB zwolnionej dyscyplinarnie z TVP i nękanej nieprawdziwymi sugestiami o „winie” za nieprawidłowe zarządzanie sferą informatyczną,  twórczyni TV Biełsat red. Agnieszki Romaszewskiej ukazało się w sobotę wyjaśnienie, które dziennikarka zatytułowała przewrotnie cytując słowa osoby z kierownictwa TVP: „Nie wyobrażajcie sobie, ze to białoruska telewizja”…
Publikujemy wyjaśnienie Agnieszki Romaszewskiej w całości [zaznaczenia od redakcji]: 
„Ostatnio dziennikarz ważnej gazety zapytał mnie czemu obecne „reformy” Biełsatu przeprowadzane przez TVP i MSZ nie podobają się znacznej części zespołu? No i co ja o tych „reformach” sądzę? I to pytanie jest naprawdę kluczowe. W końcu i TVP i MSZ odpowiadając dziś na pytania dziennikarzy podkreślają, że Biełsat dalej będzie istniał, przecież znak towarowy Biełsatu zostanie zachowany, będzie nadawanie po białorusku, oczywiście będzie pełna niezależność redakcyjna ( jasne…), a że Biełsat ma być tylko jedną z redakcji językowych w większej jednostce produkującej i nadającej programy dla zagranicy, która zostanie utworzona na bazie TVP World, to przecież jakie to ma znaczenie… Czyli o co właściwie tu chodzi?
Otóż problem polega na tym, że ta nowa koncepcja uderza w rzecz podstawową i fundamentalną, jaką była FILOZOFIA utworzenia i funkcjonowania kanalu Biełsat i jego misja niemal po dzień dziesiejszy. [Nowa koncepcja Biełsatu – red.] Uderza w to wszystko, co pozwoliło nam za stosunkowo niewielkie pieniądze, zbudować potężne i bardzo profesjonalne narzędzie polskiej soft power.
Biełsat był utworzony na bazie przekonania, że najcenniejsze w polityce międzynarodowej, a już w szczególności w polityce „miekkiej siły” są te sytuacje, gdzie interesy różnych partnerów się nakładają. I tak jest zasadniczym polskim interesem działanie na rzecz wolności ważnego kraju sąsiedzkiego, jakim jest Białoruś, pozyskiwanie białoruskich elit dla świata zachodniego, wspieranie białoruskiego ruchu niepodległościowego, wspomaganie demokratycznie nastawionej opozycji rosyjskiej – robienie wszystkiego tego co osłabia dyktaturę Łukaszenki i Putina.
Takie same były interesy białoruskich niepodległościowo i wolnościowo nastawionych dziennikarzy, a takze dziennikarzy rosyjskich opowiadających się przeciw wojnie i dyktaturze w Rosji. W imię tego właśnie wspólnego interesu Biełsat był POMOCĄ udzielaną białoruskiej opozycji na wzór pomocy jakiej Polsce udzielano przed 89 r. Dlatego Bielsat był w znacznej mierze tworzony nie tylko DLA Białorusinów ale i PRZEZ Białorusinów, dla wspólnej polsko – białoruskiej sprawy.
Następnie w duchu podobnej filozofii tworzyliśmy część rosyjską. To wszystko wiązało sie ze specyficzną kulturą instytucji inkluzywną, gdzie sami pracownicy utożsamiając się z firmą i z jej misją tworzyli swoje miejsce pracy. To właśnie ta cecha spowodowała, ze byliśmy w stanie zbudować za stosunkowo niewielkie pieniądze medium bardzo sprawne i skuteczne. Bo sami zainteresowani budowali je dla siebie i swoich rodaków.
17 ludzi poszło siedzieć na Białorusi za współpracę ze stacją [TV Biełsat – red.] – to nie była zwyczajna praca redakcji białoruskiej TVP…
Gdy teraz słyszę, że Michal Broniatowski mówi by koledzy „przestali sobie wyobrażać, że to jest białoruska telewizja”, gdy w odpowiedzi na pytania o to czemu kolejne kroki i zmiany nie są w ogóle konsultowane z zespołem, odpowiada że to nie Sejm, a w korporacji regulamin ustala zarząd – to ja już wiem, że to co powstanie, to nie ma być Biełsat.
Nie mam nic przeciwko powołaniu POLSKIEJ TV dla zagranicy w rożnych językach, pod warunkiem,ze będą na to wystarczające środki ( a potrzebne są środki bardzo duże), tak żeby przedsięwzięcie nie wyglądało śmiesznie i kompromitująco na tle innych telewizji dla zagranicy. Niemniej jednak to nie będzie Biełsat.
Żadne sekcje językowe polskiej telewizji dla zagranicy, nie bedą miały w najbliższych latach takiego wpływu i takiego oddziaływania, jakie budowała i jakie mogła zwiększać nasza stacja.
Bardzo proszę o udostępnianie tego wyjaśnienia, bo narazie mam niewiele innych sposobów przekazania swojego stanowiska wobec rozpętywanej obecnie przez Onet kampanii oszczerstw i pomówień wobec mnie i moich współpracowników” – napisała w sobotę na swoim profilu FB Agnieszka Romaszewska.

Po 32 latach pracy w Telewizji Polskiej, w tym 17 w Biełsacie, została zwolniona Agnieszka Romaszewska.

 

Agnieszka Romaszewska, dyrektor i założycielka Biełsatu, o zwolnieniu z TVP napisała w marcu br.  na swoim profilu na Facebooku. Zaznaczyła, że pierwotnie zaproponowano jej odejście na własną prośbę i „na niezwykle korzystnych warunkach”.

„Nie zgodziłam się na to. Powiedziano mi też, że budżet stacji ma zostać obcięty o 47% i jest to decyzja MSZ. Stacja ma zostać rozkawałkowana czyli programy rosyjskojęzyczne mają prawdopodobnie przejść docelowo do TVP World . To według mnie wielki błąd i zasadnicze złamanie tworzonej przez lata koncepcji.

Biełsat miał sens i służył Polsce jako stacja skierowana na wschód w obecnej trudnej i wręcz niebezpiecznej sytuacji międzynarodowej” – napisała Agnieszka Romaszewska.

Podkreśliła, że według niej „demolowanie takiego unikalnego dzieła”,  jakim jest Biełsat, „to więcej niż zbrodnia.”

„A co do mnie to nikt mnie nie 'robił’ szefową kanału Bielsat i nikt mnie przekupstwem stamtąd nie wygoni ani nie zamknie mi ust umowami, którymi pozwolę się zakneblować w zamian za ‘złoty spadochron’. Dzieła któremu się poświęciło prawie już 18 lat życia, dobrego dla Polski i jej sąsiadów się nie sprzedaje dla wygody kolejnych jakże przemijających zarządów (?)TVP” – zaznaczyła Agnieszka Romaszewska.

Jak napisano w serwisie internetowym Biełsatu, likwidator TVP Daniel Gorgosz, proponując dyrektor Romaszewskiej rozwiązanie umowy za porozumieniem stron „na bardzo korzystnych warunkach” nie przedstawił zastrzeżeń do jej pracy ani do obecnego funkcjonowania kanału, decyzję uzasadnił potrzebą „nowego otwarcia”.

Budżet Biełsatu ma być obcięty o prawie połowę (TUTAJ),  stanowczy protest w tej sprawie wystosowało Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP (TUTAJ).

Protest Zarządu Głównego SDP przeciwko zwolnieniu Agnieszki Romaszewskiej TUTAJ.

Komentarz Huberta Bekrychta, redaktora naczelnego portalu sdp.pl TUTAJ.

Ostatecznie w połowie marca br. Romaszewska została zwolniona z TVP dyscyplinarnie.

O pozwie twórczyni Bełsatu przeciwko TVP i jej walce z kierownictwem  telewizji publicznej- poniżej

AGNIESZKA ROMASZEWSKA pozywa Telewizję Polską

Na AGNIESZKĘ ROMASZEWSKĄ trwa nagonka – Likwidator TVP likwiduje TV Biełsat i zdrowy rozsądek + OŚWIADCZENIE

opr. jka, hb/ źródła: Facebook/Agnieszka Romaszewska, belsat.eu

TADEUSZ PŁUŻAŃSKI: Powstanie Warszawskie odwetem za zbrodnie

30 lipca 1944 r. z warszawskiego więzienia na Pawiaku wyruszyły ostatnie transporty do niemieckich obozów koncentracyjnych. 1400 więźniów skierowano do KL Gross-Rosen, a 400 osób do Ravensbruck. W pierwszych latach wojny polscy więźniowie – w tym przedstawiciele elity politycznej, intelektualnej i kulturalnej – byli mordowani w Palmirach na obrzeżach Puszczy Kampinoskiej. Takich potajemnych egzekucji między grudniem 1939 r. a lipcem 1941 r. było tam co najmniej 20, pochłonęły ok. 1700 osób. To część zapomnianego Holocaustu Polaków. Holocaustu, na który Polacy odpowiedzieli akcją „Burza” i jej kulminacją, czyli Powstaniem Warszawskim.

Książkę o tytule „Zapomniany Holocaust. Polacy pod okupacją niemiecką 1939-1944” napisał przed laty Richard C. Lukas, amerykański historyk o żydowskich korzeniach. Czytamy w niej: „Gdy 1 września 1939 r. Niemcy hitlerowskie najechały na Polskę, jej mieszkańcy stali się pierwszym narodem w Europie, który doświadczył masowej zagłady”. Za takie słowa Lukas został wyklęty.

Wojna zagłady

Dla myślącego krajana Holokaust Polaków to coś oczywistego, ale tę zagładę zaneguje ktoś, kto nie zna naszej historii bądź ją zna i deprecjonuje (np. J.T. Gross). Tym bardziej że istnieje „Holocaust Industry” („Przedsiębiorstwo Holocaust”), czyli celowe zawyżanie ofiar żydowskiego Holokaustu dla wyciągnięcia dużych pieniędzy od wszystkich, którzy z zagładą Żydów mieli (lub tylko mogli mieć) cokolwiek wspólnego. A ponieważ „Holocaust Industry” zaspokoiło już dawno swoje roszczenia wobec współczesnych Niemiec – spadkobierców III Rzeszy, teraz przeniosło się na inne kraje, w tym Polskę. Dlatego też od lat napiętnuje się mieszkańców niewielkiego miasteczka Jedwabne.
„Dla hitlerowców Polacy byli Untermenschen (podludźmi), a ponadto zajmowali kraj, który stanowił część Lebensraum (przestrzeni życiowej), niezbędnej wyższej rasie Niemców” – napisał Lukas. Historyk przytoczył słowa Hitlera przed najazdem na Polskę: „Naszym podstawowym obowiązkiem jest zniszczenie Polski. Celem jest nie tylko zajęcie kraju, ale unicestwienie każdej żywej istoty… Bądźcie bezlitośni! Bądźcie brutalni… Postępujcie z najwyższą surowością… Ta wojna ma być wojną zagłady”.

Zbrodnicza metodologia

W pierwszych miesiącach okupacji kilkuset mieszkańców Warszawy Niemcy zamordowali na tyłach gmachu Sejmu RP, w tzw. ogrodach sejmowych. Ale tych zbrodni na dłuższą metę nie udało się ukryć, stąd pomysł przeniesienia ich do Puszczy Kampinoskiej.

Na polanę śmierci w Palmirach Polacy byli przewożeni ciężarówkami z warszawskich więzień i aresztów. Więźniowie pierwszych transportów nie wiedzieli, że jadą na śmierć. Niemcy dla odwrócenia uwagi wywozili ich na ogół o świcie, pozwalali zabrać rzeczy osobiste, paczki z żywnością, a nawet więzienny depozyt, czy dodatkowe porcje chleba. Później, gdy wiedza o zbrodni w Palmirach stała się powszechna, skazańcy wyrzucali z ciężarówek kartki ze swoimi imionami i nazwiskami, czy drobiazgi osobiste z nadzieją, że pozwoli to na odnalezienie ich zwłok.

Ciała spadały bezwładnie do wykopanych wcześniej zbiorowych dołów śmierci. Niemcy maskowali miejsca mchem i igliwiem, a potem sadzili tam młode sosny. Rodziny informowano o śmierci krewnego „z przyczyn naturalnych”, na ogół w wyniku ataku serca.

Mimo, iż oprawcy szczelnie zabezpieczali teren egzekucji, masowych zbrodni w Palmirach nie udało się utrzymać w tajemnicy. Miejscowa ludność widziała przejeżdżające ciężarówki, z okolic polany dobiegały strzały i jęki. Z tego powodu, a także, aby eksploatować tanią siłę roboczą Niemcy zaczęli wywozić więźniów Pawiaka i innych katowni do obozów koncentracyjnych.

Plan Pabsta i dekret Goeringa

Przypomnijmy inny element likwidacji Polaków jako podludzi. To wyznaczony przez Adolfa Hitlera niemiecki plan zniszczenia naszej stolicy. Służył temu zaprezentowany pierwszy raz 6 lutego 1940 roku, a potem wielokrotnie modyfikowany plan Pabsta (od 1939 roku naczelnego architekta Warszawy), czyli zburzenie większości zabudowy i zamiana metropolii w prowincjonalne, peryferyjne miasto, będące węzłem komunikacyjnym, ośrodkiem tranzytowym i zbrojeniowym. Po zagładzie mieszkańców w KL Warschau miasto miała zasiedlić niemiecka elita, zarządzająca podbitymi terenami na wschodzie. Plan Pabsta w aspektach zbrodni, zniszczenia i ograbienia niezłomnego miasta Niemcy realizowali w czasie Powstania Warszawskiego i po nim. Zgodnie z decyzją Heinricha Himmlera z 9 października 1944 roku przez trzy i pół miesiąca Niemcy zburzyli około 30 proc. przedwojennej zabudowy, w tym w grudniu 1944 roku Pałac Saski i Pałac Brühla.

I jeszcze niemiecki „akt prawny” uderzający w Polaków w III Rzeszy. W ramach odbierania Polakom podmiotowości dekret Hermanna Goeringa z 27 lutego 1940 roku likwidował polską mniejszość, skupioną głównie w Związku Polaków w Niemczech, przejmując cały ich majątek. Do dziś następcy nazistów nie zwrócili nam zabranych szkół, przedszkoli, bibliotek, czasopism, drukarni. Razem z mieniem prywatnym kwota grabieży sięgała prawie 8,5 mln marek Rzeszy.

Pomagaliśmy

„Gdyby wojna potrwała dłużej – pisze dalej Richard Lukas – Polacy zostaliby całkowicie wymordowani bądź w komorach gazowych – jak Żydzi – bądź w wyniku konsekwentnej polityki hitlerowskiej (…), a składały się na nią egzekucje, przymusowe roboty, głód, ograniczenie przyrostu naturalnego i germanizacja”.
Autor podkreśla również, że Polacy pomagali Żydom, mimo iż tylko u nas Niemcy wymierzali za to karę śmierci, mimo zaangażowania Żydów w komunizm (a głównym celem komunistów z PPR i GL-AL było denuncjowanie i mordowanie Polaków) i mimo tego, że większość z trzech milionów Żydów żyjących w Polsce nie była zasymilowana. Polskie rodziny (np. Ulmowie) i instytucjonalnie Polskie Państwo Podziemne ratowali Żydów, mimo iż sami byliśmy poddani niemieckiemu Holokaustowi.

 

PRZEMYSŁAW BABIARZ zawieszony za słowa – „Świat bez nieba, narodów i religii. To jest wizja komunizmu, niestety”. Będzie protest SDP

Przemysław Babiarz został zawieszony w prowadzeniu transmisji IO Paryż 2024, bo skomentował część ceremonii otwarcia, kiedy realizator miksował obrazy, jakie „wymalowali” egzaltowani „artyści” zrywający nie tylko konwencje, ale i zrywający zwykłe poczucie przyzwoitości. Red. Babiarz został skarcony, bo powiedział to, co myślał; większość obecnych pracowników TVP  boi się coś takiego zrobić zapominając, że tchórze nigdy nie będą dziennikarzami. Dotyczy to wszystkich redakcji.

Kiedy decyzje producentów telewizyjnych, aby podczas transmisji sportowych pokazywać częściej sportowców o innych niż biały kolorach skóry przestały dziwić, na otwarciu Igrzysk XXXIII Olimpiady w Paryżu ekipa realizacyjna wypracowała nowy, jeszcze bardziej politycznie poprawny przekaz.

Kiedy trwałą prezentacja parady barek i statków, którymi Sekwaną płynęły narodowe reprezentacje, kamery kierowano na ni to pokaz mody ni to performance, gdzie głównie zwracano uwagę na panów ubranych jak panie a panie ubrane jak nikt, kto chce uchodzić nawet za awangardę. Pokazywano też skandaliczne zachowanie osób artystycznych parodiujących Ostatnią Wieczerzę. Na marginesie, chciałbym zobaczyć tych samych „artystów” parodiujących ucieczkę proroka Mahometa z Mekki. Ciekawe, czy osoby twórcze zdecydowałyby się na taki krok. Nie sądzę.

Podczas transmisji zastanawiałem się, co jeszcze wśród komentatorów TVP robi red. Babiarz, znany z zamiłowania do kwiecistego języka polskiego , człowiek wielu talentów, dziennikarz i aktor, lubiany przez widzów, znany z tego, że nie ukrywa swojej wiary w Boga. Pomyślałem sobie, że ze swoimi poglądami, nawet kiedy zachowa umiar, będzie miał kłopoty. Wykrakałem, przepraszam.

I oto, kiedy rozległy się dźwięki „Imagine” autorstwa Johna Lennona a „artyści” lewitowali w pozach przypominających sceny z innych programów niż otwarcie IO w Paryżu, Przemysław Babiarz powiedział, co myśli. Powiedział to niejako w rytm wyginających się pod flagą Unii Europejskiej tancerzy:

„Świat bez nieba, narodów i religii. To jest wizja pokoju, który ma wszystkich ogarnąć. To jest wizja komunizmu, niestety”  – podkreślił w TVP Przemysław Babiarz.

Tak powiedział. I już. Moglibyśmy to tylko odnotować, bo w żadnym z poważniejszych kanałów sportowych na świecie nie byłoby takiej reakcji jeszcze podczas IO. Reakcji, czyli zawieszenia przez TVP dziennikarza i wydania zakazu komentowania konkurencji sportowych w Paryżu. Nawiasem mówiąc, kto lepiej niż Babiarz skomentuje zawody lekkoatletyczne? Zbigniew Boniek, Cezary Kucharski i wielu innych celebrytów, działaczy i byłych sportowców, którzy rzucili się w bezrozumnym ataku na Babiarza na portalach społecznościowych? Próbowali zrobić z pana Przemysława „pisiora”, „pisuara”, czy, w najlepszym razie, zwolennika PiS. Robili to, podpuszczając wielu hejterów. Może nieświadomie a może w ogóle o swoich słowach Kucharski i Boniek nie myśleli. Nikt z krytyków komentatora nie rozważa, co powiedział Babiarz, jak bardzo powiedział to w imieniu wielu nie wiedzących jeszcze nawet o tym widzów TVP.

Nie muszę lubić jakiegoś komentatora sportowego, aby go szanować za profesjonalizm, ale o tym zdaje się zapomnieli szefowie TVP Sport i neowładze Telewizji Polskiej. To jest niestety bardzo przykre, ale jeszcze bardziej żałosny jest oficjalny komentarz TVP. Nie wymieniono nazwiska autora poniższych słów:

„Wzajemne zrozumienie, tolerancja, pojednanie – to nie tylko podstawowe idee olimpijskie, to także fundament standardów, którymi kieruje się nowa Telewizja Polska. Nie ma zgody na ich łamanie. Informujemy, że po wczorajszych skandalicznych słowach Przemysława Babiarza, został on zawieszony w obowiązkach służbowych i nie będzie komentował zmagań podczas Igrzysk Olimpijskich” — napisano w komunikacie TVP.

Nie ma właściwie odpowiedzi na taki żenujący komentarz TVP. Komentarz za nasze pieniądze i z abonamentu i z podatków. Bardzo butni są przedstawiciele bezprawnie, wybranych w grudniu ub. r. władz Telewizji Polskiej przekształceni potem w likwidatorów TVP. Tak samo jak wszystkie media publiczne w Polsce, oprócz TVP, to także Polskie Radio i Polska Agencja Prasowa. Kierujący tymi instytucjami nie mają pojęcia o swojej robocie. Na pewno nie mają pojęcia o tym, co powiedział red. Babiarz. A powiedział prawdę.

Sław z oświadczenia TVP, czyli „zrozumienie, tolerancja, pojednanie” – to pewnie, zdaniem władz TVP, siłowe wejścia m.in. do siedzib Telewizji Polskiej i Polskiej Agencji Prasowej brutalnych „firm ochroniarskich” i zajęcie infrastruktury technicznej tych mediów. Na pewno nie powinny być to „standardy, którymi kieruje się nowa Telewizja Polska”, bo „nowa” TVP nie kieruje się żadnymi standardami.

Panie Przemysławie, szacunek za Pańskie słowa podczas otwarcie IO w Paryżu! Nich się Pan trzyma.

 

Hubert Bekrycht (FB i X)

 

Na wniosek członków Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przygotowywany jest tekst protestu ZG SDP przeciwko zawieszeniu przez TVP red. Przemysława Babiarza za słowa wypowiedziane podczas transmisji otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Paryżu 26 lipca 2024 roku.

Protest dziennikarzy TV BIEŁSAT przeciwko jej likwidacji. B. szefowa kanału: nie zgodzę się by Polska została „demokraturą”

„Nie możemy pozostać obojętni i bierni, gdy bez konsultacji i konstruktywnego dialogu de facto niszczą projekt naszego życia, dzielą nas na trzy części, pozbawiają niezależności i przyszłości” – to fragment listu dziennikarzy TV Biełsat przeciwko likwidacji kanału. Część tekstu list, który wystosowano do władz TVP, zacytował w piątek Presserwis.

List – jak podaje portal – „powstał z inicjatywy białoruskiej części redakcji Biełsatu. Jego sygnatariusze uważają, iż zmiany zapowiedziane przez TVP, które zakładają, że TV Biełsat będzie jednym z pasm (obok pasm w językach rosyjskim i ukraińskim), oznaczają likwidację ich kanału”. Nie przekonują ich zapewnienia TVP, że marka i program Biełsatu zostaną zachowane, a szefem redakcji białoruskiej pozostanie Aleksy Dzikawicki, obecnie dyrektor kanału TV Biełasat” – podkreśla Presserwis.

 „Wiemy i widzimy, że obecnie zachodzą nieodwracalne procesy prowadzące do zniszczenia i likwidacji sztandarowego projektu polskiej soft power na Wschodzie” – napisali dziennikarze redakcji białoruskiej Biełsatu w liście do likwidatora TVP Daniela Gorgosza.

„Powstrzymywaliśmy się od publicznej krytyki podjętych decyzji, mając nadzieję, że uda się nam konstruktywnie i wspólnie z nowym zarządem TVP ulepszać Biełsat. Będąc gotowi do pełnej współpracy, wierzyliśmy i przyjmowaliśmy obietnice, że kanał telewizyjny Biełsat będzie żył, a jego dyrektorem pozostanie Aleksy Dzikawicki. (…) Nie możemy zaakceptować faktu, że nasz dyrektor nie jest zaproszony, a nasi dziennikarze nie są dopuszczani do konferencji prasowej TVP dotyczącej naszych losów. Ponieważ szczerze wierzymy: »nic o nas bez nas«” – zwracają uwagę dziennikarze Biełsatu.

Wg. informacji TVP, 1 marca 2025 roku planowane jest włączenie obcojęzyczych kanałów telewizji publicznych do jednej struktury – Ośrodka Programów dla Zagranicy. Ma to być zlepek organizacyjny zlepek pozostałości po de facto zlikwidowanej dawnej struktury TVP World i Telewizji Biełsat.. Liderem projekt będzie szef TVP World Michał Broniatowski. Był on od 1992 dyrektorem polskiego oddziału agencji Reutera, od 1997 roku dyrektorem przedstawicielstwa agencji Reutera w Rosji i krajach byłego ZSRR. W latach 1994–2005 Broniatowski był dyrektorem i członek Rady Nadzorczej Grupy ITI (wówczas związanej z TVN), w latach 2001–2005 członek Rady Nadzorczej Grupy Onet.

W połowie marca br. Z TV Bielsat dyscyplinarnie zwolniono autorkę i wieleoletnią szefową projektu, działaczkę opozycyjną z czasów PRL prześladowaną przez komunistyczną bezpiekę Agnieszkę Romaszewską-Guzy. Ostatnio pojawiły się informacje o donosie władz TVP na działalność TV Biełsat, co określa się mianem „podejrzenia popełnienia przestępstwa”; chodzi o projekty informatyczne i ich finansowanie.

Romaszewska podkreśla w oświadczeniu, że to zarzuty polityczne nie mające odzwierciedlenia w rzeczywistości. „Stanowczo protestuję przeciwko  rozpowszechnianiu przez władze TVP informacji, które sugerują jakoby w kierowanej przeze mnie Telewizji Biełsat dochodziło do malwersacji i były wystawiane fałszywe faktury na usługi informatyczne. (…)

System informatyczny w jakim funkcjonują wszystkie prowadzone przez Bielsat strony jest wielką dumą stacji. Zwłaszcza dziś, gdy widzimy, jak serwery TVP padają jak wydmuszka pod naporem ataku DDOS (a może raczej dużej liczby wejść, ze strony kibiców piłkarskich), warto zauważyć,że  strony belsat.eu i vottak.tv doświadczają od wielu lat takich ataków praktycznie co tydzień i  udało się zachować  ciągłość ich działania oraz nie utracić  zasobów.

Już wiele lat temu, w związku z tym,  że informatyka nie była najmocniejsza stroną spółki TVP, władze TVP zdecydowały,  o wyprowadzeniu nieustannie atakowanej struktury informatycznej Biełsatu,  na serwery zewnętrzne.  Ponieważ zaś Biełsat nigdy nie otrzymał w TVP środków inwestycyjnych pozwalających na wybudowanie własnego systemu,  odpornej na ataki infrastruktury informatycznej,  byliśmy zmuszeni polegać na usługach zewnętrznych. Mimo to strony belsat.eu, wraz ze swoja mutacją polską belsat.eu/PL oraz Vottak.tv okazały się nadzwyczajnie odporne na próby włamania i ataki.  Zbudowano je w specjalnym, autorskim systemie architektury rozproszonej. (…)

Domagam się zaprzestania szkalowania mnie i moich wspołpracowników i naruszania mojego dobrego imienia, poprzez podawanie zniesławiających informacji sugerujących BEZ JAKIEJKOLWIEK SĄDOWEJ WERYFIKACJI, że dokonywałam malwersacji w TV Biełsat. Domagam się jednocześnie zamieszczenia odpowiednich przeprosin za naruszenie mojego dobrego imienia,  na portalu TVP,  w tym samym  miejscu,  gdzie był komunikat o „złożeniu do prokuratury doniesienia o przestępstwie” – napisała w oświadczeniu Agnieszka Romaszewska.

W czwartek wieczorem była szefowa Biełsatu relacjonowałą na swoim profilu na FB:

„Maszyna pracuje dalej. Prokuratura wszczęła śledztwo po doniesieniu TVP w sprawie rzekomych nadużyć w telewizji Biełsat…  Oczywiście śledztwo narazie toczy się “w sprawie” i nie wiadomo jeszcze czy i komu postawione zostaną jakieś zarzuty, ale po raz kolejny w komunikacie TVP pojawia się moje nazwisko w kontekście wystawiania lewych faktur na milionowe sumy… Cały ten ponury cyrk oznacza, że maczuga pana Bodnara została wzniesiona tym razem nad moją głową” – podkreśliła Romaszewska.

Traktuję to jako dalszy ciąg stosowanego w TVP  przez ostatnie miesiące mojej pracy mobbingu, a także jako prześladowanie polityczne. Dziś jak wiadomo w Polsce usiłuje się sprawom politycznym dorobić osłonkę kryminalną i przy okazji zohydzić niewygodne osoby w opinii publicznej.

Zawsze jasno wyrażałam swoje poglądy, które choć raczej opozycyjne wobec obecnej władzy,   niekoniecznie były całkowicie spójne z linią którejkolwiek partii, Jednocześnie jednak NIE ANGAŻOWAŁAM SIĘ się politycznie. 

Ale co za dużo to niezdrowo. Muszę powiedzieć jasno: czy mi przypną cokolwiek czy nie, wsadzą czy nie, nigdy nie zgodzę się by Polska została „demokraturą”, bo tak zaczynały despotyczne reżimy na Białorusi i w Rosji. I zrobię wszystko co tylko jest w moich siłach, żeby z tym walczyć” – napisała Agnieszka Romaszewska w czwartek 17 lipca na FB.

(Press, red., Biełsat. FB A.Romaszewskiej)

O nagonce na Agnieszkę Romaszewską czytaj TUTAJ.

Na AGNIESZKĘ ROMASZEWSKĄ trwa nagonka – Likwidator TVP likwiduje TV Biełsat i zdrowy rozsądek + OŚWIADCZENIE

„Śledczy” z radia na ostatnią literę alfabetu „odkryli” informację, że likwidator TVP zbiera kolejne haki na zwolnioną dyscyplinarnie w marcu wieloletnią szefową TV Biełsat Agnieszkę Romaszewską. W prokuraturze jest „zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. (…) Wynika z niego, że przez nieprawidłowości, do jakich miałoby dochodzić w Biełsacie, straty Telewizji Polskiej mogły pójść w miliony złotych” – podano. „Jak myślicie? Będą mnie probowali posadzić? Będą coś kombinować, żeby zrobić ze mnie “pisowską kryminalistkę?” – zapytała na FB Romaszewska.

Także na facebooku w sprawie tych absurdalnych zarzutów, które wynikają z niechęci politycznej do legendarnej działaczki NZS, głos zabrał dziennikarz i reportażysta, wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Mariusz Pilis:

„Agnieszka Romaszewska – zdobywczyni Honorowego Lauru SDP, wieloletnia dyrektor, pomysłodawczyni i dobry duch Biełsatu pisze o rzeczach, które jeszcze niedawno budziłyby jedynie uśmiech i bagatelne uwagi. Dzisiaj brzmi ten głos poważnie, choć wciąż nie chce się wierzyć, że odważą się i posuną się do takich rozwiązań” – zwrócił uwagę Pilis. 

„Prute sądowe kasy pancerne, siłowe przejęcia mediów, przejmowanie śledztw, umarzanie swoim, dobijanie mediów to zjawiska, których nie przeżywaliśmy po 1989 roku. Teraz ta neobolszewia podnosi swój łeb. Rękami swoich dzieci i wnuków. Front jest szeroki. Ale nie mam wątpliwości co do ostatecznego wyniku” – napisał wiceprezes SDP na FB. 

I właściwie moża było by to tak zostawić, bo ataki na Romaszewską (na jej Rodziców i jej Męża) były za komuny i obecna władza zdaje sobie z tego sprawę, że kopuje prześladowania komunistycznej bezpieki. Na FB zwolniona dyscyplinarnie Agnieszka Romaszewska napisała:

„(…) MSZ usiłuje z Kijowa 'odwołać’ prawnie urzędującego ambasadora, którym jest mój mąż Jarosław Guzy. No i trwa bezmyślne rozmontowywanie Biełsatu. Mózg staje w poprzek, jak się na to wszystko patrzy. Jak myślicie? Będą mnie probowali posadzić? Będą coś kombinować, żeby zrobić ze mnie 'pisowską kryminalistkę’?Łukaszenkowska propaganda zawsze twierdziła, że kradniemy tam kasę… Czy mają wstarczająco mocnych przyjaciół w Polsce, którzy myślą podobnie?” – pyta Agnieszka Romaszewska

Na „X” Agnieszka Romaszewska dodaje:

„Jak wyglądają „ubeckie metody”? Żeby łatwiej spacyfikować i zastraszyć ludzi w Biełsacie i zemścić się za moją postawę, postanowili ze mnie zrobić złodziejkę. Finalnie pewnie im się nie uda, ale obsmarować g…nie zaszkodzi – podkreśliła twórczyli TV Biełsat”.

Przychodzą do głowy najgorsze skojarzenia, ale nawet nie metody ataku są najbardziej bulwersujące. Dziwi po prostu cisza wielu „wielkich ludzi” ze środowiska dziennikarskiego obecnie zaprzedanego nowym panom, rządowi i fikcyjnym likwidatorom, którzy zlikwidowali już chyba poczucie wstydu i zdrowy rozsądek.

Hubert Bekrycht (informacja z FB)

 

Publikujemy w całości oświadczenie Agnieszki Romaszewskiej

                                                                                                                OŚWIADCZENIE

Stanowczo protestuję przeciwko rozpowszechnianiu przez władze TVP informacji, które sugerują jakoby w kierowanej przeze mnie Telewizji Biełsat dochodziło do malwersacji i były wystawiane fałszywe faktury na usługi informatyczne. Co więcej podawana jest przez TVP i powtarzana w mediach jakaś absurdalna suma 7 mln., której pochodzenia nie jestem w stanie zidentyfikować. Przypuszczam, że może chodzić o zsumowaną, kilkuletnią kwotę kosztu usług informatycznych za projektowanie, tworzenie, zabezpieczanie i obsługę portali internetowych prowadzonych przez Biełsat TV.

Oświadczam, że te umowy i zamówienia, o których piszę wyżej były opłacane przez Biełsat zgodnie z procedurami obowiązującymi w spółce TVP i decyzje przechodziły zazwyczaj także przez inne jednostki spółki. Środki na obsługę informatyczną nie były ukryte w jakiejś „lewej kasie”, a były corocznie ZAKŁADANE w budżecie kanału, następnie zaś wydatki zatwierdzane były przez Biuro Kontrolingu i Restrukturyzacji. Ponieważ środki na te wydatki pochodziły głownie z MSZ ( choć tu sytuacja może się różnić w różnych latach) to były także uwidoczniane w corocznych sprawozdaniach i fakturach przekazywanych przez Biełsat do Ministerstwa i następnie refundowanych przez MSZ.
System informatyczny w jakim funkcjonują wszystkie prowadzone przez Bielsat strony jest wielką dumą stacji. Zwłaszcza dziś, gdy widzimy, jak serwery TVP padają jak wydmuszka pod naporem ataku DDOS (a może raczej dużej liczby wejść, ze strony kibiców piłkarskich), warto zauważyć,że strony belsat.eu i vottak.tv doświadczają od wielu lat takich ataków praktycznie co tydzień i udało się zachować ciągłość ich działania oraz nie utracić zasobów..

Już wiele lat temu, w związku z tym, że informatyka nie była najmocniejsza stroną spółki TVP, władze TVP zdecydowały, o wyprowadzeniu nieustannie atakowanej struktury informatycznej Biełsatu, na serwery zewnętrzne. Ponieważ zaś Biełsat nigdy nie otrzymał w TVP środków inwestycyjnych pozwalających na wybudowanie własnego systemu, odpornej na ataki infrastruktury informatycznej, byliśmy zmuszeni polegać na usługach zewnętrznych. Mimo to strony belsat.eu, wraz ze swoja mutacją polską belsat.eu/PL oraz Vottak.tv okazały się nadzwyczajnie odporne na próby włamania i ataki. Zbudowano je w specjalnym, autorskim systemie architektury rozproszonej. Warto dodać, że redakcje stron internetowych Biełsatu miały też zapewniony conajmniej 12 godzinny,a często i dużej pracujący help desk czego nie można powiedzieć o innych jednostkach TVP. Jakim cudem można uznać, ze nie ma śladu wykonania usług informatycznych, tak jak to stwierdza komunikat TVP, chociaż w większości usługi te miały konkretny cel, widoczny gołym okiem – pozostaje dla mnie niezrozumiałe.
Domagam się zaprzestania szkalowania mnie i moich wspołpracowników i naruszania mojego dobrego imienia, poprzez podawanie zniesławiających informacji sugerujących BEZ JAKIEJKOLWIEK SĄDOWEJ WERYFIKACJI, że dokonywałam malwersacji w TV Biełsat. Domagam się jednocześnie zamieszczenia odpowiednich przeprosin za naruszenie mojego dobrego imienia, na portalu TVP, w tym samym miejscu, gdzie był komunikat o „złożeniu do prokuratury doniesienia o przestępstwie”