Dwanaście materiałów dziennikarskich nominowanych do Nagrody Woyciechowskiego

Kapituła 18. edycji Nagrody Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego przyznała dwanaście nominacji. O wyróżnienie to ubiegać się będzie 11 dziennikarzy i publicystów, w tym czterech korespondentów wojennych. Po raz pierwszy w historii konkursu jeden autor, Szymon Jadczak z Wirtualnej Polski, otrzymał aż trzy nominacje za różne materiały dziennikarskie.

Oto lista nominowanych:

Karolina Baca-Pogorzelska za cykl korespondencji przedstawiających wojenną codzienność w Ukrainie publikowanych między marcem a sierpniem 2022 r. na Wprost.pl.

Dariusz Faron i Szymon Jadczak za reportaż „Piekło u zakonnic. Bicie, wiązanie, zamykanie w klatce. Horror dzieci w DPS pod Krakowem” opublikowany 13 czerwca 2022 r. w portalu Wp.pl.

Szymon Jadczak za tekst „Czesław Michniewicz, Lech Poznań i ustawione mecze w tle. 27 godzin rozmów z szefem piłkarskiej mafii”, który ukazał się 20 czerwca 2022 r. na stronach portalu Wp.pl

Szymon Jadczak i Mateusz Ratajczak za cykl materiałów śledczych dotyczących kontrowersyjnej działalności wiceministra sportu, Łukasza Mejzy, które ukazywały się w listopadzie i grudniu 2021 r. w portalu Wp.pl.

Michał Kokot za cykl artykułów śledczych poświęconych inwigilacji Pegasusem przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, które ukazywały się między lutym a lipcem 2022 r. na łamach „Gazety Wyborczej”.

Tomasz Krzyżak za tekst „Tajemnica mecenasa reprezentującego w sądach ofiary pedofilii” opublikowany 7 kwietnia 2022 r. w magazynie „Plus Minus” dziennika „Rzeczpospolita”.

Mateusz Lachowski za cykl relacji wojennych z Ukrainy, które ukazywały się od marca do sierpnia 2022 r. m.in.: na Twitterze, w telewizjach TVN24 i Polsat News czy tygodniku „Newsweek Polska”.

Michał Przedlacki za cykl filmów dokumentalnych z wojny w Ukrainie, które powstały w ramach „Superwizjera” TVN, w tym reportaż „Ucieczka z Irpienia” wyemitowany 12 marca 2022 r. w telewizji TVN24.

Paweł Reszka za cykl reportaży z ogarniętej wojną Ukrainy, a w szczególności tekst pt. „Bucza, śmierć i Margarita. Wstrząsająca historia jednej zbrodni” z 21 kwietnia 2022 r., który ukazał się w tygodniku „Polityka”.

Joanna Solska za cykl artykułów wyjaśniających meandry polskiej gospodarki, w tym szczególnie za tekst pt. „Psucie krwi. Czy zbudujemy wreszcie fabrykę przerabiającą osocze?”, opublikowany 8 marca 2022 r. w tygodniku „Polityka”.

Andrzej Stankiewicz za cykl podcastów „Stan po burzy/Stan wyjątkowy”, a w szczególności za 151 odc. pt. „Kaczyński kontra buntownicy w PiS. Miliony dla sędziów Ziobry. Nagi prokurator za pośrednictwem złodzieja pisze do Dworczyka” wyemitowany 30 lipca 2022 r. w Onecie.

Tomasz Stawiszyński za artykuł „Dziesięć reguł na czas chaosu”, który ukazał się 28 marca 2022 w „Tygodniku Powszechnym”.

Laureat nagrody zostanie ogłoszony podczas uroczystej gali, która odbędzie się 16 listopada br.  Zwycięzca oprócz honorowej statuetki otrzyma 50 tys. zł. Kapituła przyzna również trzy wyróżnienia honorowe.

Nagroda Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego po raz pierwszy została wręczona w 2005 roku. Otrzymują ją autorzy materiałów, które zdaniem Kapituły łamią stereotypy, wykraczają poza schematy i zaglądają za kulisy otaczającej nas rzeczywistości. Jej celem jest uhonorowanie dziennikarzy za odwagę w docieraniu do prawdy i odkrywanie tego, co wcześniej było ukryte lub niedopowiedziane.

W tym roku po raz pierwszy przyznana zostanie też Nagroda Radia ZET im. A. Woyciechowskiego w nowo utworzonej kategorii – Autor Internetowy. Wśród naminowanych znaleźli się: Katarzyna Gandor, Maciej Okraszewski i Jarosław Wolski (pisaliśmy o tym TUTAJ).

opr. jka, źródło: Eurozet

 

 

CEZARY KRYSZTOPA: Nie mówcie tego prof. Maciejowi Góreckiemu

Artykuł 4. p. 1 Konstytucji RP mówI: „Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu”. Nie do Komisji Europejskiej, nie do trybunału Lenaertsa zwanego potocznie TSUE, nie do Parlamentu Europejskiego, nie do „światłych elit”, tylko do Narodu. Naród jest najwyższym Suwerenem (słyszycie chrzęst zgrzytających zębów?). Tak, jest Suwerenem.

Kim jest Suweren? Suweren jest podmiotem sprawującym niezależną władzę zwierzchnią. W demokracji ten rodzaj władzy sprawowany jest przez Naród. Czasem bezpośrednio, jak w referendum, czasem pośrednio, za pośrednictwem wyłonionych w wyborach przedstawicieli. Prosta sprawa.

Demokracja liberalna

Inaczej jednak jest w demokracji liberalnej. Nie mówię tutaj o oficjalnych ugrzecznionych definicjach, tylko o praktycznych z nią doświadczeniach i kierunku w jakim zmierza demokracja głównie zachodnia. Otóż w tzw. demokracji liberalnej najważniejsze są mniejszości. „Dla dobra mniejszości” stawia się na głowie świat większości. „Dobro mniejszości” ma być najwyższym celem całego systemu.

Z natury rzeczy mniejszości nie są w stanie narzucić niczego większości. I tu na arenę wkraczają „światłe elity”. To „światłe elity” w imieniu mniejszości i „dla ich dobra” kształtują system, który ma w istocie coraz mniej wspólnego z demokracją. Chełpiąc się nadal „demokratyczną naturą” i występując z pozycji „moralnie wyższościowych”, „światłe elity” budują różnego rodzaju instytucje i inne mechanizmy kontrolne, które mają najpierw „korygować”, a potem wręcz jawnie fałszować wolę narodowego, ale z ich punktu widzenia nieokrzesanego i nieoświeconego Suwerena.

W istocie jednak „światłe elity” nie znają żadnego dobra oprócz własnego. „Mniejszości”, czy to definiowane ekonomicznie, rasowo, czy tym co komu kto w jaki otwór wtyka, są im potrzebne jedynie instrumentalnie. Jedynym celem działania „światłych elit” są w gruncie rzeczy one same. Głęboko przekonane o tym, że nie ma dla nich alternatywy, że są z natury rzeczy predystynowane do rządzenia, co tam rządzenia, pasania bezmyślnego motłochu.

Profesor UW

– Elektorat PiSu jest niezwykle toksyczny kulturowo. Po odsunięciu PiSu od władzy służby powinny infiltrować i wewnętrznie dezintegrować każdą kolejną partię, która będzie bazować na tym elektoracie. Tylko w ten sposób unikniemy pełnoskalowego faszyzmu – stwierdził Maciej Górecki, profesor Uniwersytetu Warszawskiego , instytucji wielce dla budowy „demokracji liberalnej” zasłużonej. I nie chodzi tu w żadnym razie o PiS, tylko o głębokie przekonanie profesora, który  całą pewnością ma się za przedstawiciela „światłych elit”, o tym, że jakaś, niemała przecież część Narodu, ma być dzięki jego inspiracji pozbawiona swojego udziału w demokracji, co ma tę demokrację zbliżyć do ideału „demokracji liberalnej”.

W sumie to, że takie przekonania pośród „światłych elit” istnieją, nie jest chyba zaskoczeniem dla nikogo kto potrafi złożyć dwa do dwóch, albo chociaż pamięta historię z tzw. „szafą płk Lesiaka”. Jednak miarą intelektualnego upadku tej formacji jest to, że ktoś mający się za profesora takie opinie wypowiada głośno i publicznie.

Upadek „światłych elit”

Intelektualny upadek „światłych elit” jest prawdopodobnie efektem braku pluralizmu, czy to wąsko w mediach, czy to szerzej w życiu publicznym. Różnego rodzaju instytucje „demokracji liberalnej” i środowiska „światłych elit” doprowadziły na przestrzeni dziesięcioleci istnienia III RP do zagłuszenia jakiejkolwiek konkurencji. A w efekcie, po jakimś czasie, to umysłowego rozleniwienia i rozumowej atrofii. Drugą przyczyną jest prawdopodobnie głęboka frustracja. Frustracja wynikająca z buntu „ciemnego ludu” , który „światłe elity” w 2015 roku kopnął w zadek tak, że do tej pory nie mogą złapać równowagi. I znów, nie tyle chodzi tu o zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości w wyborach, ale raczej o czerwoną kartkę jaką „światłym elitom” rzutem na taśmę zdołał dać Naród.

I tak się te „elity” miotają od tamtej pory, pomiędzy własnym ograniczeniem umysłowym, przekonaniem o swojej bezalternatywności i wyjątkowości, a frustracją. Głęboką frustracją i obrazą na niewdzięcznego Suwerena. Ten emocjonalny huragan doprowadził je do zerwania ostatnich moralnych oporów i otwartego oddania się na służbę „światłym elitom” wyższego rzędu w Brukseli czy raczej w Berlinie. A właściwie gdziekolwiek, gdzie dadzą im chociaż cień nadziei, że są w stanie pomóc uchwycić znów smycz Suwerena.

Nie mówicie Góreckiemu

Nie oznacza to, że nasze lokalne „elity” nie były wcześniej na służbie. Służbę mają we krwi. Wcześniej służyły Moskwie, potem przeszły płynnie na układ „my wam tu oddamy tę polską masę upadłościową na rynek zbytu i rezerwuar taniej siły roboczej, a wy uznacie w nas swoich miejscowych gubernatorów zarządzających okoliczną trzodą”. Tak było oczywiście od dawna. Wcześniej jednak zachowywano pewne pozory, a po 2015 roku zarzucono resztki savoir vivre i nasze elitki zaczęły się dumnie obnosić z brązowymi nosami, a ich panowie wymieniać się doświadczeniami na temat „malinek” jakie zostawiły im na pośladkach.

I kto wie, być może łaska europejskich „panów” w końcu by tę frustrację i odruchową potrzebę pasania „ciemnego” Narodu, zaspokoiła. Problem jednak w tym, że klamry i ograniczniki jakie nałożyła „demokracja liberalna” na demokrację, pękają już nie tylko w Polsce. I dużo wskazuje na to, że, do tej pory jakże potężne, europejskie „światłe elity” same mogą niedługo zaliczyć kopa w zadek, po którym być może równowagi nie odzyskają już nigdy.

Tylko nie mówcie tego profesorowi Uniwersytetu Warszawskiego Góreckiemu. To byłoby okrutne.

WALTERA ALTERMANNA kilka współczesnych uwag do Dekalogu

Czy niewierzący może być porządnym człowiekiem? Oczywiście. Jednak pod pewnymi warunkami, które znajdujemy u Świętego Mateusza (22: 36-40) – Nauczycielu, które przykazanie jest największe? A On mu powiedział: Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej. To jest największe i pierwsze przykazanie. A drugie podobne temu: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się cały zakon i prorocy.

W istocie, bowiem, tak dla wierzących, jak i dla niewierzących, największym nakazem jest humanizm, który nakazuje szanować tego drugiego.

Pewien mój znajomy twierdzi, że bez kultury judeo-chrześcijańskiej świat by zmarniał, a ludzkość by się wymordowała, co do jednego. To ładne sformułowanie, które nie bierze jednak pod uwagę, że przed chrześcijaństwem, a potem obok chrześcijaństwa, istniały, i istnieją kultury głęboko humanistyczne, takie jak w Azji czy Afryce. Takie zdanie – o prasprawczości kulturowej judeo- chrześcijaństwa – jest zresztą dowodem na zadufanie Europejczyków, którzy do dzisiaj roszczą sobie prawa do panowania nad resztą świata.

Po tych wstępnych uwagach przejdźmy do mojej nieskromności, czyli do kilku uwag, co do dzisiejszej moralności. W oparciu o Dekalog.

  1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną.

To przykazanie jest naczelne, bo mieści w sobie również pozostałe przykazania. Nie może, bowiem uważać się za wierzącego ktoś, kto jedynie „w pewnym stopniu” kradnie, lub „w ograniczony sposób” cudzołoży. Tu nie ma procentowego udziału w grzechu. Albo – albo.

Zastanawia mnie, że dzisiejsi ludzie, uważający się za dobrych chrześcijan, mając innych bogów w ogóle o tym nie wiedzą. Przecież bogami, lepiej powiedzieć idolami, dla tak wielu współczesnych są: kariera, pieniądze, władza, poklask tłumu. Dla tych idoli gotowi są zrobić więcej niż dla prawdziwego Boga, którego teoretycznie wyznają.

  1. Nie będziesz brał imienia Pana Boga swego na daremno.

Najbardziej zastanawiające jest dzisiaj mieszanie Boga do polityki. Miłość do Stwórcy narasta, u niektórych, szczególnie w okresach przedwyborczch. Wtedy to większość działaczy partyjnych zaczyna powoływać się na swą wiarę. Gorzej, bo znajdują oni wspólników w księżach czy zakonnikach, którzy potwierdzają, że dany polityk, startujący z listy… numer na liście… jest porządnym chrześcijaninem.

W Polsce każda z większych partii ma swego księdza, a nawet biskupa, żeby nie powiedzieć swój kościół. Jedni są z kościoła pomorskiego, inni z karpackiego, a jeszcze inni z mazowieckiego.

Jeżeli nie jest to złamaniem drugiego przykazania, to, co nim jest? To, że kiedy hukniemy się młotkiem w palec, krzykniemy „O Boże”?

  1. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.

Dzień święty ma być u ludzi religijnych poświęcony Bogu, skupieniu się na sprawach transcendentnych, na sensie żywota, na walce z własnymi słabościami, na szukaniu równowagi ducha. U Żydów sobota jest dniem, w którym nie wolno pracować, podróżować, a nawet gotować.

W Polsce da się natomiast zauważyć, że czym bliżej wyborów, tym częściej politycy nasi są w kościołach. Żeby jeszcze chodziło o modlitwy w celu skłonienia Boga do poparcia tej a nie innej listy wyborczej…, Ale nie. Ogromne rzesze kandydatów na posłów, senatorów i radnych chcą być widziani w kościołach, jako to porządni chrześcijanie. Tak naprawdę, to wierzą oni, że udział w mszach i uroczystościach kościelnych ma im zagwarantować wzrost poparcia przy urnach.

A Kościół w Polsce, w większości, na to przystaje. Nie jest to dobre dla kościoła.

  1. Czcij ojca swego i matkę swoją.

W tym przykazaniu jest a priori założone, że rodzice kochają swe dzieci. Ale dzisiaj niekoniecznie tak jest. Rodzicom często tylko się wydaje, że kochają, ale z objawianiem swej miłości do swych potomków maja ogromny kłopot. Nie maja czasu dla swych pociech, poświęcają im zbyt mało czasu i uwagi. Ciągle widuję matki zagapione w komórki, gdy ich dziecko chce zainteresowania. Ale one zainteresowane są najbardziej, co Zuzia napisała o Krysi do Jadzi.

A potem tak marnie wychowywane dzieci nie znajdą już sił i czasu na opiekę nad starymi rodzicami. Bo oddadzą rodzicom tylko tyle ile same dostały. Nie mówię już o rodzinach patologicznych, w których dziecko jest przeszkodą do zabawy rodziców.

„Wszystko jest w życiu pożyczane. Tak jak ty traktujesz rodziców, tak ciebie potraktują twoje dzieci” – mawiał mój mądry ojciec.

  1. Nie zabijaj.

Jeżeli z czasem świat nie uzna ludobójcy Putina za zbrodniarza, któremu nie podaje się ręki, nie rozmawia i nie robi z nim interesów, to znaczyć to będzie, że wszyscy ci politycy, ci światowej klasy biznesmeni zgrzeszyli przeciw piątemu przykazaniu. A jest to grzech ciężki. I będą z tego rozliczeni. Niestety mam mało nadziei na to, że Putina i jego kompanów spotka surowy osąd świata. Pieniądze z tańszej ropy i gazu mają dzisiaj silniejsze „przebicie” niż piąte przykazanie. O pieniądzach wspomnę jeszcze przy przykazaniu siódmym.

Nie zabijaj mówi przykazanie, ale część światowych przywódców proponuje takie rozwiązanie wojny na Ukrainie, żeby Putin mógł zachować twarz. I opowiadają się za tym, aby część już okupowanych ziem, Putin mógł zatrzymać. Moim zdaniem dawanie zbrodniarzowi prezentów i przechodzenie nad jego uczynkami do porządku dziennego, jest współudziałem w zbrodni, jest wspólnictwem.

A to jest również grzechem. I grzeszą nie tylko niektórzy prezydenci, kanclerze, premierzy, nie tylko Elon Musk, który prowadzi własne pertraktacje z Putinem. Grzeszy też niejaki Cyryl I, Jego Świątobliwość Patriarcha moskiewski i całej Rusi, współpracownik KGB, który błogosławi wojnę Putina.

Zdaje mi się, że w piekle znajdzie się całkiem doborowe towarzystwo.

  1. Nie cudzołóż.

Świętość małżeństwa właściwie nigdy nie istniała. To życzeniowość Kościoła, a nie opis stanu faktycznego. I Tak jest już od średniowiecza. Największym na to dowodem są małżeństwa władców. Pobierali się tylko dla interesów dynastycznych, a jeżeli trafiało się przypadkiem królewskie małżeństwo, które się kochało, to wspominają je kroniki, jako wypadek i kuriozum. Rozwody w królewskich rodach, były czymś oczywistym. Oczywiście każdy rozwód kosztował dużo pieniędzy, które skwapliwie przyjmowano w Watykanie. Jeden z królów Anglii, Henryk VIII, któremu papież zwlekał z unieważnieniem małżeństwa, wściekł się i założył własny kościół. Nasi królowie też nie byli święci, gdy chodzi o rozwody.

Inny problem to potępiane przez Kościół współżycie przedmałżeńskie, które było normą w wczesnym średniowieczu. Ludzie się dobierali charakterami, także w łóżku, pod względem seksualnym. Jeżeli uznawali, że jest im dobrze, byli razem na stałe.

O dziwo Kościół – od zawsze – przywiązywał największą wagę do szóstego przykazania. Pozostałe dziewięć traktując, moim zdaniem, lżej.

  1. Nie kradnij.

Pracodawca, który płaci pracownikom tylko tyle ile musi, – kim jest, jeśli nie złodziejem? Zarządzanie społeczeństwem polega na tym, żeby wywołać powszechny gniew na człowieka, który ukradł komuś samochód, lub ograbił wystawę jubilera. Natomiast prezesi banków, korporacji, którzy doprowadzają celowo swe firmy do upadłości – zagarniając po drodze wielkie pieniądze? Oni są poza potępieniem.

Bo łatwo nam wyobrazić sobie, że nagle tracimy dziesięcioletniego fiata, ale ukradzione miliony, miliardy są dla nas abstrakcją. Złodziejstwo wielkich nie mieści się w naszym doświadczeniu, więc skupiamy się na małych złodziejach. Ale tak to jest od zawsze, bo już Biernat z Lublina pisał: „Wielcy złodzieje, małe wieszą”.

Jest jeszcze gorzej, bo prości ludzie po cichu uważają, że władze zawsze kradły, kradną i kraść będą, więc w sumie nie ma sprawy.

  1. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.

Jednym z atrybutów walki politycznej są dzisiaj publiczne plotki, pomówienia i oszczerstwa. Są nawet dziennikarze zawodowo zajmujący się czarnym PR. I o dziwo, tacy osobnicy cieszą się uznaniem swojego środowiska.

Są jeszcze w mediach społecznościowych zawodowcy – często na usługach obcych państw, – którzy wytwarzają tzw. fake newsy. Mamy także Internet, w którym frustraci chcąc zwrócić na siebie uwagę, eskalują potwarze, wulgaryzują język. I plwają na politykę.

Ale nie oni martwią mnie najbardziej, bo ludzi czerpiących radość z ubliżania innym zawsze było wielu. Zastanawiam się nad mediami klasycznymi, których etatowcy, lub zaproszeni goście prześcigają się w opowiadaniu dyrdymałów okraszonych obelżywymi epitetami.

I powiedzmy od razu – obie strony, opozycja i rządzący mają w tym względzie sporo na sumieniu. A grzeszą przeciw ósmemu przykazaniu nie tylko ci, którzy są oszczercami. Grzeszą też ci, którzy tych zawodowych oszczerców zapraszają do studiów radiowych i telewizyjnych.

Jest nawet taka zasada – ten częściej zagości w programach, który lepiej przyłoży, bardziej pomówi i opluskwi. A to jest grzech. I to poważny, bo bardzo grzeszy ten, który wiedzie na manowce, gorszy maluczkiego, czyli widza. Dante tego nie przewidział, ale dla tych „specjalistów” będą specjalne atrakcje w piekle.

Owszem są procesy…, Ale żeby tak jeden z drugim, bez procesu sam się zorientował, że grzeszy, i skruszony przeprosił? Nie słyszałem o takim przypadku.

  1. Nie pożądaj żony bliźniego swego.

Dzisiejsze media pełne są opisów romansów celebrytów, ich rozwodów, powrotów, zdrad. Takie związki stają się też wzorcem dla „pospólstwa”. I redaktorzy tych pisemek, audycji nie mają sobie nic do zarzucenia. A czymże różnią się oni od sutenerów? Albo producentów pornografii?

Stwarzanie medialnej przychylności dla zdrad – także jest ciężkim grzechem.

  1. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

Zawiść rodzi się z niezrozumienia własnej pozycji, lub braku szczęścia. To stary, odwieczny odruch człowieka, że przyczyn własnych niepowodzeń upatruje w spiskach i układach innych ludzi. To bardzo trudny problem. Bo mało kto chce sobie powiedzieć: tak, jestem gorszy.

Niby mówimy, że człowiek jest kowalem własnego losu, ale zwykle odnosimy ten proces do innych. A dla zdrowia osobniczego i społecznego powinniśmy znać własne ograniczenia i płynące z nich konsekwencje. To tak jak ze złotem – jest go za mało w naturze, żeby starczyło dla wszystkich. Ludzie nie chcą i nie potrafią cieszyć się z tego, co mają. Może w dawnych epokach było łatwiej, bo władza – oraz pieniądze – pochodzić miały od Boga? A teraz w demokracji? Jak mamy sobie wytłumaczyć nierówności? Zatem, grzeszymy.

Podsumowanie

Oczywiście oczekiwałbym od wszystkich Kościołów świata potępienia nowych form i okoliczności starych grzechów. Ale… Kościoły są ludzkie, więc maja ludzkie słabości. I idą ścieżką wydeptaną od wieków grzechów upatrując jedynie w osobach, a grzechów społecznych nie ruszają. Szkoda.

 

 

 

 

JAN TESPISKI: Na co zmarł Wyspiański i inne sytuacje (14)

Profesor filologii polskiej Jan Durr-Durski (ur. 1902 – zm. 1969) prowadził wykłady z literatury staropolskiej na Uniwersytecie Łódzkim. Jednakże będąc także wybitnym znawcą twórczości Stanisława Wyspiańskiego, bardzo często robił wycieczki od Szymona Szymonowica ku Wyspiańskiemu i Młodej Polsce.

Niekiedy te wycieczki były znacznie obszerniejsze niż temat główny. Pewnego dnia, ni z tego, ni z owego, będąc akurat przy Danielu Naborowskim i jego artystycznym świntuszeniu, Profesor powiedział:

– A co do Wyspiańskiego… Odkryłem, że nie jest prawdą jakoby zmarł na syfilis, którym rzekomo zaraził się w czasie swego drugiego pobytu w Paryżu, od modelki Paula Gauguin’a. Prawda jest taka, że to w ogóle nie był syfilis, tylko coś znacznie gorszego. A zaraził się tym paskudztwem w Krakowie, od jednej praczki przy Floriańskiej 6, z bramy, w piwnicy. A co to było opowiem przy następnym wykładzie. Do zobaczenia za dwa tygodnie.

Za dwa tygodnie sala wykładowa filologii Uniwersytetu Łódzkiego była pełna. Szczególnie tłumnie – co zastanawiające – przybyły cnotliwe studentki pierwszych lat. Czekano dość długo, w końcu pojawił się asystent profesora i oznajmił, że profesor Durr-Durski zmarł właśnie wieczorem dnia poprzedniego w Warszawie.

Rozeszliśmy się głęboko zawiedzeni. Profesor wielką tajemnicę Czwartego Wieszcza zabrał ze sobą do grobu.

Przerwane Dziady

Powiada się w teatrach, że teatr musi grać za każdą cenę. Liczne są też przykłady aktorów, którzy mimo rodzinnych tragedii, karnie stawiali się na spektakle. Bo odwołanie spektaklu jest dla nich największą, niewyobrażalną tragedią. Nie mnie osądzać, czy nie ma w tym przesady, ale obowiązkowość aktorów jest naprawdę wielka. Jest tak wielka, że nawet ministerialnym urzędnikom w połowie nie przychodzi coś takiego do głów. Ale ta „wierna służba teatrowi” przybiera niekiedy wymiary tragikomiczne. Jak każda przesada.

Wiadomo, że każde wystawienie „Dziadów” jest dla teatru wielkim wysiłkiem i wielkim świętem zarazem. W roku 1984 w łódzkim Teatrze im. Stefana Jaracza, wyreżyserował je Maciej Prus. Spektakl był wydarzeniem artystycznym.

Dla poniższej anegdoty ważne jest, by opowiedzieć początek tej inscenizacji. Zatem zaczynało się tak… Scena wznosiła się lekko ku horyzontowi i cała była zasypana ziemią. Były to trociny ufarbowane na brązowo. Gdy wznosiła się kurtyna, widzowie widzieli słabo oświetloną grupę Chóru z przodownikiem Guślarzem. Wśród tej kilkunastoosobowej gromadki był także muzyk z wielkim bębnem, w który miarowo uderzał. Wszystko to dawało to naprawdę nastrój niesamowity i poważny. I słynny tekst miał wspaniałą oprawę:

CHÓR

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,

Co to będzie, co to będzie?

GUŚLARZ

Zamknijcie drzwi od kaplicy

I stańcie dokoła truny;

Żadnej lampy, żadnej świécy,

W oknach zawieście całuny…

Tak pięknie było do czasu, gdy teatr został zaproszony na festiwal w Opolu. Gmach opolskiego teatru jest – w porównaniu z budynkiem Teatru Jaracza – ogromny, a sama scena kilkukrotnie większa.

Próby przed konkursowym przedstawieniem na festiwalu poszły dobrze. Wieczorem kurtyna wzniosła się… i zaczęli grać. Jednakże jeden z Chóru, starszy już wiekiem Włodzimierz Kwaskowski, zagubił się przepastnych przestrzeniach opolskiego teatru i nie zdążył… Początek – bez niego?! Cóż jednak znaczy obowiązkowość starszego pokolenia. Kwaskowski padł na podłogę i zaczął się czołgać ku środkowi sceny. Żeby jednak nie być widocznym – jak pomyślał – zaczął obrzucać się trocinami, dla niepoznaki, dla ukrycia swego czołgania.

Widownia i koledzy na scenie zobaczyli jednak jakiegoś pełzającego w tumanie kurzu aktora… Opadła kurtyna i po piętnastu minutach – gdy aktorzy wyparskali już swoje rozbawienie i przestali się śmiać – zaczęto raz jeszcze.

Oczywiście pewną winę miał także inspicjent. Ale Włodzierz Kwaskowski nigdy nie uznał swojego wypadku za śmieszny. Może dlatego, że był aktorem komediowym?

A przyjemność?

A skoro już wspomnieliśmy postać wspaniałego reżysera Macieja Prusa… Miał on dość pouczającą przygodę na początku swej drogi reżyserskiej.

Jako młody reżyser wystawiał w jednym z warszawskich teatrów sztukę, z Janem Świderskim w roli głównej. Próby szły dobrze, ale – czym bliżej premiery – Świderski „rozwijał się”, To znaczy grał coraz bardziej grubo, grubo przesadzając. To znaczy kasłał, prychał, wzdychał, mlaskał i cmokał. W czasie przerwy po pierwszym akcie, w czasie pierwszej generalnej, ktoś z przyjaciół zwrócił Maciejowi Prusowi uwagę, że Świderski gra „za dużo”

Prus jako człowiek subtelny, trochę się obawiał mistrza. W końcu jednak wziął na odwagę, poszedł do garderoby Świderskiego i powiedział:

– Bardzo bym prosił, panie Janie, żeby grał pan trochę mniej…

Świderski nie powiedział nic. Jednak drugi i trzeci akt zagrał już normalnie, bez „dodatków charakterystycznych”. Gdy próba się skończyła Prus poszedł znowu do garderoby mistrza:

– Chciałem podziękować – powiedział do Świderskiego. – Właśnie o to mi chodziło.

– Panu o to chodziło, ja wiem… Ja mogę tak grać – powiedział Świderski. – Ale gdzie przyjemność?

Operetka w Słupsku

I jeszcze raz Maciej Prus.

Gdy za Gierka zwiększono liczbę województw do 49, okazało się, że władze nowych województw nie są pozbawione ambicji. W takim Słupsku postanowiono mieć dobry teatr, a konkretnie operetkę. Taki był gust decydentów. Jakoś tak się złożyło, że do władz Słupska dotarło, że jest dobry reżyser, który wprost marzy o operetce właśnie. Nawiązano kontakt i powołano Maciej Prusa na dyrektora nowego teatru.

Jakież jednak było zdziwienie władzy, gdy na premierze zobaczyła, że ich teatr – owszem – gra operetkę, ale „Operetkę” Gombrowicza.

I tak to przygoda z teatrem słupskim trwała dla Macieja Prusa ledwie rok, bo był dyrektorem tego teatru zaledwie w sezonie 1977 – 1978.

Ale swoje marzenie spełnił i „Operetkę” wystawił.

 

 

 

 

Maciej Świrski został przewodniczącym Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji

Na pierwszym posiedzeniu nowych członków Krajowej Rady Radiofonii I Telewizji, które odbyło się w poniedziałek, 10 października, na przewodniczącego tego organu wybrano Macieja Świrskiego.

Zastępcą przewodniczącego KRRiT została  Agnieszkę Glapiak.

Maciej Świrski ostatnio pełnił funkcję przewodniczącego rady nadzorczej Polskiej Agencji Prasowej. Wcześniej w swojej karierze zawodowej był m.in. członkiem zarządu PAP i wiceprezesem Polskiej Fundacji Narodowej. Jest działaczem społecznym, publicystą, blogerem.  Założył Redutę Dobrego Imienia, która za cel stawia sobie ochronę dobrego imienia Polski na drodze prawnej i informacyjnej. Do KRRIT został wybrany przez Sejm, tak samo jak Agnieszka Glapiak. W nowym składzie rady są jeszcze, wskazani przez prezydenta, Marzena Paczuska-Tętnik i Hanna Karp oraz powołany przez Senat Tadeusz Kowalski.

Kadencja KRRIT trwa sześć lat.

opr. jka, źródło: KRRiT

KGB wpisało Andrzeja Poczobuta na „listę terrorystów”

Andrzej Poczobut, przebywający w areszcie dziennikarz i działacz Związku Polaków na Białorusi, znalazł się wśród pięciu Białorusinów, którzy zostali ostatnio wpisani na „listę terrorystów”. Poinformowało o tym Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiasna”.

Jak wyjaśnia portal belsat.eu, „Lista terrorystów” KGB zawiera nazwiska osób faktycznie zaangażowanych w działalność terrorystyczną, ale reżim Aleksandra Łukaszenki wykorzystuje ją jako narzędzie do zwalczania swoich przeciwników politycznych. Figuruje na niej 179 Białorusinów, w tym liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska.

Andrzej Poczobut został zatrzymany 25 marca 2021 roku. Reżim Łukaszenki zarzuca mu „podżeganie do działań mających na celu szkodę bezpieczeństwa narodowego Republiki Białorusi” oraz „podżeganie do nienawiści”. Wkrótce jego sprawa ma trafić do sądu. Dziennikarz spędził już w areszcie 560 dni.

opr. jka, źródło: belsat.eu

 

 

WOŁODYMYR SYDORENKO: Represje wobec organizacji religijnych na Krymie stają się coraz brutalniejsze

Rosja nasila na Krymie represje wobec organizacji religijnych, które nie podzielają stanowiska Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego (RKP) i wyznają ideologię pacyfizmu lub pokojowego oporu wobec okupacji Ukrainy.

Kilka dni temu, jak donosi rosyjski Komitet Śledczy na Krymie, rosyjski sąd aresztował członkinię organizacji religijnej Świadków Jehowy. A organizacja pozarządowa „Solidarność Krymska” poinformowała, że ​​kontrolowany przez Rosjan Sąd Rejonowy w Symferopolu przedłużył aresztowanie działaczy krymskotatarskich: Wilena Temeryanowa, Envera Krosha, Seityia Abbozova, Murata Mustafayeva, Edema Bekirova i Rinata Alijewa o kolejne trzy miesiące, do 10 stycznia 2023 r. Są oni zaangażowani w sprawę organizacji religijnej Hizb ut-Tahrir.

Faktem jest, że obie te organizacje nie popierają rosyjskiej wojny z Ukrainą.

Według komisji śledczej „od kwietnia 2017 r. do września 2022 r. szef zakazanej w Rosji organizacji religijnej >Świadkowie Jehowy< brał bezpośredni udział w wydarzeniach na terenie okręgu Czerwonej Gwardii, będąc aktywnym zwolennikiem nurtu pacyfistycznego. Aresztowany działacz został oskarżony o przynależność do rzekomo ekstremistycznej organizacji, choć Świadkowie Jehowy są grupą wyznaniową całkowicie pacyfistyczną i nie podzielają ani ideologii, ani praktyki ekstremizmu. Jednak w Rosji członkostwo w Świadkach Jehowy jest przestępstwem ściganym z artykułu 282.2 Kodeksu Karnego.

„Obecnie śledczy przeprowadzili ponad 10 rewizji w miejscu zamieszkania oskarżonych i zwolenników tej organizacji, a także skonfiskowali dokumenty potwierdzające ich działalność oraz literaturę ekstremistyczną. Oskarżony został tymczasowo aresztowany” – poinformował rosyjski Komitet Śledczy.

To aresztowanie to dopiero nowy etap represji wobec Krymu. Wcześniej „Europejskie Stowarzyszenie Świadków Jehowy” poinformowało, że 28 września rosyjskie siły bezpieczeństwa przeprowadziły osiem rewizji członków organizacji religijnej „Świadkowie Jehowy” we wsiach Niżnyohirskie i Czerwonogwardijske, jeden z nich, Serhij Parfenowicz, został zatrzymany.

Według najnowszych informacji Świadków Jehowy rosyjscy stróże prawa na Krymie wszczęli 9 spraw karnych przeciwko 16 lokalnym działaczom Świadków Jehowy. Wyroki przeciwko pięciu z nich weszły już w życie. Zostali skazani na kary pozbawienia wolności od 4 do 6 lat.

W sierpniu 2022 r. „Europejskie Stowarzyszenie Świadków Jehowy” poinformowało, że w Sewastopolu rosyjskie siły bezpieczeństwa przeszukały domy aktywistów. Viktor Kudinov i Serhiy Zhigalov zostali zatrzymani, a przeciwko nim wszczęto postępowanie karne. We wrześniu 2022 r. prokurator rosyjski wystąpił z wnioskiem o siedem i pół roku więzienia dla Wołodymyra Maładyki, Jewhena Żukowa i Wołodymyra Sakady, zwolenników związku wyznaniowego Świadków Jehowy.

Uznawanie całkowicie pokojowego stowarzyszenia religijnego „Świadkowie Jehowy” za organizację ekstremistyczną w Rosji przeczy zdrowemu rozsądkowi. W rzeczywistości Rosja prześladuje ten trend religijny, ponieważ ich ideologia zakłada pacyfizm i zabrania swoim działaczom i zwolennikom chwytania za broń. W ten sposób Świadkowie Jehowy z natury sprzeciwiają się wojnie Rosji na Ukrainie, a członkowie tej organizacji odmawiają wstąpienia do wojska i zabijania ludzi. Dlatego w 2017 roku rosyjski Sąd Najwyższy uznał organizację religijną „Świadkowie Jehowy” za ekstremistyczną i zakazał jej działalności w Rosji. Również działalność tej organizacji jest zakazana na anektowanym Krymie.

Pracownicy FSB Rosji wielokrotnie przeszukiwali i zatrzymywali podejrzanych z organizacji religijnej „Świadkowie Jehowy” na terenie półwyspu. Według Centrum Praw Człowieka „Memoriał”, w Rosji ścigano już kilkudziesięciu zwolenników tej grupy religijnej. W sierpniu 2018 r. „Memoriał” uznał za więźniów politycznych 29 zwolenników organizacji religijnej „Świadkowie Jehowy”, oskarżonych w Rosji o ekstremizm.

Natomiast, muzułmańska organizacja religijna „Hizb ut-Tahrir” w Rosji jest uznawana za ekstremistyczną ze względu na to, że wyznaje ideologię odrzucania terrorystycznych metod walki i wzywa do pokojowego utworzenia pacyfistycznego „globalnego kalifatu”. Rosyjscy szpiedzy na Krymie potajemnie nagrywają ich rozmowy w domu lub w meczetach, a następnie za pomocą sfałszowanych dowodów i tzw. „tajnych świadków” aresztują i sądzą uczestników tych rozmów, zarzucając im najpoważniejsze przestępstwa, w tym np. próby obalenie rządu w Moskwie. Kilkaset osób zostało już skazanych w Rosji za udział w Hizb ut-Tahrir. Jak wiadomo z poprzednich spraw, z reguły orzeka się im zbyt długie kary pozbawienia wolności – od 10 do 20 lat.

Pewnego dnia na Krymie przedłużono aresztowanie kilku nowych uczestników „sprawy muzułmanów krymskich” z Dzhanki i rejonu Dzhankoy. Jak poinformował prawnik Emil Kurbedinow, „sąd” był zadowolony z formalnych podstaw, które przedstawiły mu przedstawiła FSB i Prokuratury Krymu.

Przypomnijmy, rankiem 11 sierpnia krymskotatarscy aktywiści byli przeszukiwani w krymskiej dzielnicy Dzankoja i Dzhankoya, ich prawnicy nie zostali dopuszczeni do śledztwa, a ich telefony komórkowe zostały na ten czas specjalnie wyłączone. Rosyjskie siły bezpieczeństwa zatrzymały sześciu mężczyzn – Vilen Temeryanowa, Envera Krosha, Seitayę Abbozova, Murata Mustafayeva, Edema Bekirova i Rinata Aliyeva pod zarzutem udziału w zakazanym w Rosji udziale w Hizb ut-Tahrir.

Przedstawiciele międzynarodowej islamskiej organizacji „Hizb ut-Tahrir” przyznają, że celem ich misji jest zjednoczenie wszystkich krajów muzułmańskich w islamskim kalifacie, ale odrzucają metody terrorystyczne, by to osiągnąć. Twierdzą, że są niesłusznie prześladowani w Rosji i na okupowanym przez nią od 2014 roku Krymie. Rosyjski Sąd Najwyższy zakazał działalności Hizb ut-Tahrir w 2003 roku, wymieniając ją jako grupę „terrorystyczną”.

Obrońcy Krymu aresztowani i skazani w „sprawie Hizb ut-Tahrir” uważają, że ich prześladowania są motywowane względami religijnymi. Prawnicy zwracają uwagę, że rosyjskie organy ścigania prześladują głównie Tatarów krymskich, a także praktykujących islam Ukraińców, Rosjan, Tadżyków, Azerbejdżanów i Krymów innego pochodzenia etnicznego. Prawo międzynarodowe zabrania wprowadzania ustawodawstwa państwa okupującego na terytorium okupowanym.

 

Znany jest już skład nowej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji

Prezydent RP Andrzej Duda powołał w poniedziałek, 3 października Marzenę Paczuską-Tętnik oraz dr Hannę Karp do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Wcześniej swoich członków wskazał Sejm i Senat.

Marzena Paczuska-Tętnik to dziennikarka, była m.in. szefową „Wiadomości”, a także członkiem zarządu Telewizji Polskiej.  Dr hab. Hanna Karp jest zaś medioznawcą i wykładowcą toruńskiej Akademii Kultury Społecznej i Medialnej.

KRRiT składa się z pięciu członków powoływanych na sześcioletnią kadencję  po dwóch wyznacza prezydent RP i Sejm, a jednego Senat. Kadencja dotychczasowych członków KRRiT zakończyła się we wrześniu.

W połowie września Sejm wybrał do składu nowej Rady Macieja Świrskiego oraz Agnieszkę Glapiak, wcześniej Senat powołał prof. Tadeusza Kowalskiego.

opr. jka, źródła: pap.pl, KPRP

Zmarł propagandysta stanu wojennego Jerzy Urban

Nie żyje Jerzy Urban, dziennikarz, publicysta, rzecznik prasowy PRL-owskiego rządu. Miał 89 lat.

Informację o śmierci Jerzego Urbana przekazał w mediach społecznościowych tygodnik „Nie”, którego był twórcą i redaktorem naczelnym.

Urban w latach 1981 – 89 pełnił funkcję rzecznika prasowego Rady Ministrów PRL. Był jednym z głównych twórców propagandy i cenzury w tym okresie. Wielu Polaków określało go mianem „Goebbelsa stanu wojennego”. Ustanowił tradycję cotygodniowych konferencji prasowych transmitowanych w Telewizji Polskiej, które były jednym z głównych narzędzi propagandowych rządu Wojciecha Jaruzelskiego.

Jerzy Urban urodził się w 1933 roku w Łodzi w zasymilowanej rodzinie żydowskiej. W 1939 roku jego rodzina przeniosła się do Lwowa, gdzie przyjęła obywatelstwo radzieckie. Po wojnie, w latach 1951–1954 studiował na Wydziale Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego, ale studiów nie ukończył. W tym samym czasie rozpoczynał  karierę dziennikarską w „Nowej Wsi”. W 1955 roku został dziennikarzem tygodnika „Po prostu”.  Po upadku PRL-u, w 1990 roku założył skandalizujący tygodnik „NIE”, którym kierował do śmierci.

opr. jka, źródło: Facebook

TVP Nauka  – 3 października rusza nowy kanał tematyczny Telewizji Polskiej

TVP Nauka, nowy kanał Telewizji Polskiej, ma prezentować treści oparte na faktach i dowodach naukowych. Podzielony będzie na pasma tematyczne emitowane każdego dnia, skierowane do odbiorcy powyżej 14 roku życia. Nadawanie rozpocznie 3 października.

Jak informuje Telewizja Polska, widzowie TVP Nauka będą mogli uczestniczyć w najważniejszych wydarzeniach naukowych, poznawać dorobek polskich i światowych uczonych w naukach ścisłych, przyrodniczych, technicznych, ekologii, medycynie, naukach o ziemi i naukach społecznych. Piękno i zagadki otaczającego świata mają przybliżyć fascynujące filmy dokumentalne i intrygujące programy popularyzujące wiedzę. Na antenie toczyć się będą również wciągające debaty naukowe prezentujące różnorodność opinii i ścierające się poglądy w najważniejszych obszarach badawczych. Przygotowano również teleturniej naukowy, a  w paśmie filmu fabularnego prezentowane będzie ambitne kino SF oraz filmy biograficzne dotyczące ludzi świata nauki.

Wizytówką TVP Nauka, wyróżniającą kanał Telewizji Polskiej wśród innych stacji o charakterze popularnonaukowym, mają być transmisje ważnych wydarzeń naukowych. Już pierwszego dnia pokazane zostanie na żywo ogłoszenie tegorocznych laureatów Nagrody Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny. Studio noblowskie poprowadzą Marta Kielczyk i Michał Juszczakiewicz. W kolejnych dniach widzowie będą mogli uczestniczyć w ogłoszeniu laureatów z chemii, fizyki i ekonomii.

Na antenie TVP Nauka nie zabraknie nowych programów. Codziennie Franek Cofta będzie odkrywał tajemnice zjawisk i przedmiotów, które wszyscy powinniśmy dobrze znać. Zapyta m.in. o to, „ile ważą chmury” czy „komu nie zaśpiewamy 100 lat” w emitowanym każdego dnia programie „Jasne jak słońce”. Bogumił Radajewski zgłębiać będzie tajemnice kosmosu w programie „Astronarium”, a doktor Łukasz Grabarczyk umożliwi widzom uczestniczenie w niezwykłych dokonaniach polskich chirurgów w cyklu dokumentalnym „Tajemnice operacji”. Dariusz Gross, dziennikarz zafascynowany tajnikami przyrody poprowadzi widzów przez polskie parki narodowe, prezentując wyniki żmudnej pracy naukowców chroniących i ratujących polskie dziedzictwo przyrodnicze. Łukasz Nowicki poprowadzi teleturniej „Giganci Nauki” realizowany według oryginalnego formatu Telewizji Polskiej. Cotygodniowy „Raport Naukowy” przybliży widzom najważniejsze, bieżące wydarzenia ze świata nauki.

TVP Nauka pokaże również znane programy i cykle popularnonaukowe zrealizowane przez Telewizję Polską m.in. „Jak to działa?”, „Sonda” i „Sonda 2”, „Przyrodnik na tropie”, „Weterynarze z sercem”, „Operacja zdrowie”.

Nowy kanał wystartuje w poniedziałek, 3 października i będzie dostępny w naziemnej telewizji cyfrowej oraz w ofercie części operatorów kablowych.

opr. jka, źródło: Telewizja Polska