Członkowie Rady Programowej poznańskiej rozgłośni (w tym niżej podpisany) otrzymali 14 stycznia br. list – apel kolegium redakcyjnego Radia Poznań w likwidacji „z prośbą o ocenę i opinię, czy pan Piotr Lisiewicz powinien nadal przewodniczyć Radzie Programowej Radia Poznań (…)„, gdyż „poglądy reprezentowane przez pana Piotra Lisiewicza, choćby ostatnio w Telewizji Republika, nie licują z powagą i wartościami Radia Poznań”.
Dalej zostały przytoczone trzy sformułowania, które – zdaniem autorów – są naganne: Piotr Lisiewicz nazwał Jerzego Owsiaka „bajkopisarzem”, „największym hejterem” i „świeckim świętym”. Pomijając już „powagę” instytucji w likwidacji, warto nadmienić, że członkowie kolegium redakcyjnego musieli chyba być zażenowani całą sytuacją, gdyż tylko jeden z jedenastu podpisów był czytelny.
Sygnał do ataku na popularnego dziennikarza o wyrazistych (i nigdy nie zmienianych!) poglądach nie był oddolną inicjatywą poznańskich redaktorów, lecz przyszedł „z góry”. Decyzję o zainicjowaniu awantury podjęła neo-Rada Mediów Narodowych, a jej wykonanie powierzono likwidatorowi Regionalnej Rozgłośni ,,Radio Poznań” S.A. w likwidacji. Ten podrzucił „gorący kartofel” kolegium redakcyjnemu Radia Poznań, które z kolei usiłowało „wrobić” Radę Programową w usuwanie swojego przewodniczącego. Rada miała się zająć tematem na najbliższym posiedzeniu. Jednak nie czekając na jej opinię, przewodniczący został usunięty na miesiąc przed końcem czteroletniej kadencji, co wpisuje się w zwyczaje obecnie rządzących.
15-osobowa Rada Programowa reprezentująca szerokie spektrum partii politycznych i organizacji społecznych, z pewnością nie utrudniała realizacji nowych, już progresywnych założeń programowych obecnego kierownictwa rozgłośni. Warto nadmienić, że natychmiast po zmianie rządów, likwidatorzy nie zajęli się wyprzedażą sprzętu, czy mikrofonów, lecz dokonali masywnych „czystek” wśród personelu, a zakres zmian kadrowych przekraczał ten pamiętany przez starych radiowców z roku 1982, gdy „praworządność” przywracała ekipa Kiszczak/Jaruzelski.
Choć Rada Programowa ma ograniczone kompetencje, nie jest łatwo zmieniać jej skład, gdyż w ustawie nie określono sposobu odwoływania członków. Widocznie jednak znaleziono jakiś paragraf – obecnie rządzący mają wprawę w poszukiwaniu i znajdowaniu podstaw prawnych…
Nie ulega wątpliwości, że cała akcja stanowi fragment medialnych „przygotowań artyleryjskich” do działań wymierzonych w telewizję Republika.
Przed siedzibą Radia Poznań odbył się protest przeciwko usunięciu red. Piotra Lisiewicza z Rady Programowej tej rozgłośni. Bezprawną decyzję w tej sprawie podjęła Rada Mediów Narodowych, mimo iż nie ma podstawy prawnej tego działania oraz brak jakiegokolwiek merytorycznego uzasadnienia tego odwołania w uchwale RMN.
Decyzja ta zbiegła się w czasie z krytyką opinii red. Piotra Lisiewicza na temat działań Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wyrażanej w TV Republika. Przeciwko bezprawnemu odwołaniu red. Piotra Lisiewicza z funkcji przewodniczącego Rady Programowej Radia Poznań przez RMN protestuje CMWP SDP.
Przed siedzibą Radia Poznań 3 lutego br. zebrało się ponad 50 osób z Poznania i wielkopolskich miast.
Byli wśród nich także dziennikarze – członkowie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w tym red. Barbara Miczko-Malcher, nestorka dziennikarstwa radiowego w Polsce, pracująca w Radiu Poznań ponad 50 lat i red. Jan Martini, publicysta, laureat Nagrody Głównej Wielkopolskiego Oddziału SDP w konkursie dziennikarskim w 2021 roku.
W imieniu SDP głos zabrała dr Jolanta Hajdasz, prezes Stowarzyszenia.
Stanowczo protestujemy przeciwko bezprawnemu odwołaniu red. Piotra Lisiewicza z funkcji przewodniczącego Rady Programowej Radia Poznań przez Radę Mediów Narodowych i apelujemy o przywrócenie go na to stanowisko. Protestujemy także przeciwko temu, iż z nieznanych przyczyn z internetu zostało usuniętych ponad 200 audycji jego autorstwa pt. Wywiad z chuliganem. W kontekście działań RMN i Apelu Kolegium Redakcyjnego Radia Poznań w likwidacji jest to kolejna szykana, która ma charakter cenzury i prowadzi do eliminacji z przestrzeni publicznej dorobku zawodowego cenionego dziennikarza – powiedziała Jolanta Hajdasz.
Stanowisko SDP zebrani przyjęli oklaskami. Oświadczenie odczytane zostało w czasie protestu zamaskowanych Strażników Wolności Słowa, jak nazwano manifestację, ponieważ część protestujących przed Radiem Poznań miała na twarzy maski symbolizujące protesty z 2012 r. przeciwko cenzurze Internetu wprowadzanej przepisami zwanymi „Acta” i „Acta 2”.
Relację na żywo z protestu nadawała Telewizja Republika.
Skandal na żywo. Policja po wtargnięciu do budynku TV Republika wyprowadziła posła Zbigniewa Ziobro do auta, którym przewiozła go na posiedzenie komisji śledczej. Komisji, która nie istnieje. Istnieje natomist wstyd. Bo władze państwa, które atakują polityków opozycji i niezależne media powinny się wstydzić! I powinny też za to bezprawie odpowiedzieć…
Kilkudzesięciu funkcjonariuszy policji i służb specjalnych polowało w piątek rano na Zbigniewa Ziobro. Mieli go zatrzymać w domu lub mieszkaniu. Miał być show. W tym czasie b. minister sprawiedliwości udzielał wywiadu w TV Republika. Wiedziało o tym kilka milionów widzów. Czy, Ziobro nie uciekał z TV Republika? Nie. Skojarzyli to przełożeni słub i aby „uratować” show, wysłali policjantów uzbrojonych jak na odparcie ataku terrorystycznego do siedziby TV Republika.
Chociaż Ziobro tłumaczył podczas wywiadu, że nie może z własnej woli stanąć przed nielegalną sejmową komisją śledczą ds. Pegasusa, polityk PiS nie stawiał oporu, kiedy go wyprowadzano z Telewizji Republika i konwojowano na posiedzenie komisji.
Potem znowu był show zafundowany przez koalicję rządową. Kiedy polityk wchodził na posiedzenie komisji nagle jej członkowie pospiesznie przegłosowali wniosek o 30-dniowy areszt dla Ziobry. Nie chcieli już go przesłuchiwać…
To sytuacja bez precedensu w historii polskiego życia publicznego. B. minister sprawiedliwości jest w asyście kamer zatrzymywany w Relewizji Republika która przeprowadzała z nim wywiad. Chaos? Nie, świadome działanie koalicji 13 grudnia i rządu.
Co dalej? Nie wiadomo, bo Polska nie jest bezpiecznym państwem. I dla polityków opozycji i dla dziennikarzy.
Przejęta przez koalicję rządową Rada Mediów Narodowych odwołała dziennikarza Gazety Polskiej i TV Republika Piotra Lisiewicza z Rady Programowej Radia Poznań, której publicysta był przewodniczącym. To cenzura wypowiedzi – tak to oceniają nie tylko media konserwatywne. Zdaniem Lisiewicza jego zwolnienie jest bezprawne, bo członków rad programowych nie można odwołać.
Szef RMN poseł PO Wojciech Król na platformie X poinformował o odwołaniu Lisiewicza. „Media publiczne są dziś wolne od agresji i hejtu” – napisał Król.
Po przejęciu przez większość rządową RMN, rada nie komentuje oficjalnie pracy innych mediów innych niż konserwatywne. Na przykład protestów w sprawie kontrowersyjnych wypowiedzi pracowników TVP. Przypominają to internauci. „[pisownia oryginalna – red.] Media publiczne wolne dziś od agresji i hejtu!? Te najwolniejsze to programy Wysockiej-Schnepf, Czyża i Dobrosz-Oracz” – napisał na platformie X Adam Kuźniewski cytowany przez portal Biznes Alert – Media Alert (BA – MA).
Lisiewicz – jak sam przyznaje – krytykował Jerzego Owsiaka od ponad 30 lat. W połowie stycznia br. kierownicy redakcji bezprawnie przejętego przez rząd Radia Poznań mieli zaprotestować przeciwko wypowiedziom dziennikarza. Lisiewicz opisał lidera WOŚP jako m.in.: „najgorszego hejtera III RP”, „bajkopisarza” czy „świeckiego świętego”.
Lisiewicz nazwał jego usunięcie bezprawiem. Publicysta przypomniał, że ustawowo RMN powołuje członków rad programowych mediów publicznych, ale w przepisach nie ma mowy o ich odwołaniu.
Media Alert przypomniał niektóre wpisy w sieci z komentarzami w sprawie odwołania Lisiewicza z Rady Programowej Radia Poznań. Internauci zwracają uwagę, że odwołanie Lisiewicza za jego poglądy o Owsiaku to przykład cenzury [wpisy oryginalne – red.] „Czy w Polsce jest jeszcze wolność słowa?” – pytał na X Wojciech Szymczak.
„Piotr Lisiewicz aresztowany za krytykę Owsiaka. Przepraszam, przejęzyczyłem się, na razie tylko wyrzucony z Radia Poznań !!” – napisał na X internauta o pseudonimie „wampirek”. „Wolność słowa nie istnieje, wróciła cenzura 2.0!” – ocenił Mateusz. „Owsiak ma zapewniony parasol ochronny. Jest nietykalny” – napisał na X Marcin Edo.
opr. red. Biznes Alert – Media Alert/ TV Republika/ X/ pm
W wieku 52 lat zmarł dziennikarz śledczy Przemysław Wojciechowski, pracował w TVN i TVP, reporter, laureat prestiżowych nagród, m.in nagrody SDP.
Przemysław Wojciechowski zaczynał jako dziennikarz telewizji TVN w 1999 roku. Był reporterem a potem autorem reportaży, związany z redakcją Superwizjera TVN.
15 lat temu przeszedł do telewizji publicznej. W TVP Wojciechowski pracował w latach 2010 – 2018. Był dyrektorem i wicedyrektorem Redakcji Publicystyki w TVP a potem szefem Agencji Produkcji Telewizyjnej TVP.
Przemysława Wojciechowskiego nagradzano m.in. w konkursach Grand Press i Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (z Witoldem Gadowskim). Napisał (także z Gadowskim) książkę „Tragarze śmierci” o międzynarodowym terroryzmie. Wojciechowski był również autorem książkowego wywiadu „Spowiedź życia” z oficerem służb specjalnych Piotrem Wrońskim.
Na portalu damiinfo.pl, gdzie w czwartek poinformowano o śmierci dziennikarza, ukazało wspomnienie o Wojciechowskim. „Przemek pozostawił po sobie trwały ślad w polskim dziennikarstwie śledczym” – napisał Sławomir Zięba.
Przemysław Wojciechowski miał 52 lata.
opr. red./ damiinfo.pl/ Media Alert/ SDP/ Tysol.pl
Prezes TV Republika, redaktor naczelny Gazety Polskiej i Gazety Polskiej Codziennie Tomasz Sakiewicz zapowiedział zdecydowaną walkę z atakami wymierzonymi w niezależne media. „Przygotowujemy listę organizacji i firm zaangażowanych w łamanie wolności słowa w Polsce” – napisał na X Sakiewicz.
To odpowiedź na słowa Jerzego Owsiaka o zerwaniu współpracy WOŚP z firmami, które zamieszczają reklamy w TV Republika. „Występujemy przeciwko Owsiakowi z kolejnym pozwem o czyn nieuczciwej konkurencji. Na podstawie absurdalnego kłamstwa chce zastraszać reklamodawców. Każda realna szkoda zostanie pokryta z kieszeni tego kłamcy” – podkreślił Sakiewicz.
Jerzy Owsiak ogłosił, że jego fundacja nie będzie współpracować z firmami, które bedą się promować i zamieszczać reklamy w na antenie TV Republika. Lider WOŚP powiedział, że to stacja „antyonkologiczna, antyhematologiczna, antyludzka momentami”.
Szef Republiki zapowiedział też zdecydowane działania wobec innych instytucji szkodzących niezależności mediów w Polsce. „Przygotowujemy listę organizacji i firm zaangażowanych w łamanie wolności słowa w Polsce. Liczę, że w niedługim czasie będą objęci takimi samymi sankcjami jak te, które angażują się w złe rzeczy w państwach bandyckich” – zapowiedział Tomasz Sakiewicz.
23 stycznia Zespół Wspierania Radia Maryja ogłosił komunikat , w którym po raz kolejny zwraca uwagę na wzrost liczby kłamstw i manipulacji medialnych w ostatnim czasie kierowanych pod adresem Radia oraz inicjatyw z nim związanych , w tym m.in. telewizji Trwam i kształcącej dziennikarzy Akademii Kultury Społecznej i Medialnej. CMWP SDP zgadza się z przedstawioną w Komunikacie treścią, podzielamy opinię o tym iż medialne oszczerstwa i manipulacje są podręcznikowym wręcz przykładem tzw. mowy nienawiści i ze z ubolewaniem należy odnotować, iż kampania ta jest inspirowana przez obecnie rządzących, a poza mediami liberalno -lewicowymi prowadzi ją także TVP S.A. w likwidacji . Poniżej publikujemy pełną treść komunikatu, który został zatytułowany : „Konieczna nasza pełna mobilizacja.”
Komunikat:
W minionym roku częstotliwość publicznego występowania naszego Zespołu znacząco się zwiększyła. Wynikało to ze wzrostu intensywności kłamstw i medialnych manipulacji skierowanych w Radio Maryja, dzieła przy nim wyrosłe oraz w założyciela i dyrektora toruńskiej rozgłośni, o. dr. Tadeusza Rydzyka CSsR. W treści naszych komunikatów demaskowaliśmy owe kłamstwa i manipulacje, które pojawiają się w mediach liberalno-lewicowych i które inspirują swoimi wypowiedziami najbardziej prominentni politycy ekipy obecnie rządzącej. Zespół nasz występował do owych polityków, z premierem Donaldem Tuskiem włącznie, nawet z listami otwartymi, w których wzywaliśmy ich do zaprzestania dyskryminowania o. dr. Tadeusza Rydzyka i bezpodstawnego używania wobec niego określeń tak mocno nacechowanych negatywnie i mających zdyskredytować go w opinii publicznej. Pisaliśmy, że jesteśmy katolikami i takie postępowanie wobec kapłana tak bardzo zaangażowanego w budowanie dobra wspólnego odbieramy także jako dyskryminowanie nas. Uczestniczymy bowiem w formacji religijnej i patriotycznej prowadzonej przez Radio Maryja oraz dzieła powstałe i rozwijające się w klimacie stworzonym przez tę katolicką rozgłośnię. Brak odpowiedzi na nasze wystąpienia ze strony owych polityków oraz kolejne nasilenie bezpodstawnych napaści świadczą wyraźnie, iż obecnie w Polsce zamiast wymagań zapisanych w obowiązującym prawie stosowana jest dyskryminująca zasada podana przez premiera na początku kadencji: „działamy zgodnie z prawem, jak my [czyli premier] je rozumiemy”.
W odniesieniu zaś do nadawców prowadzących w przestrzeni medialnej kampanię kłamstw, oszczerstw, manipulacji będących wręcz podręcznikowym przykładem mowy nienawiści, występowaliśmy ze skargami, kierując je do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Z przykrością stwierdzamy, że po przejęciu siłowym mediów publicznych przez ekipę obecnie rządzącą również TVP SA w likwidacji włączyła się w tę kampanię. Dlatego składaliśmy podobne skargi także na dyskryminujące katolików audycje tego nadawcy. Ostatnio nasz Zespół taką zbiorową skargę na TVP SA w likwidacji skierował w związku z audycją „Arcydzieło Rydzyka” wyemitowaną w programie TVP1 w dniu 13 grudnia 2024 r. O zasadności tych skarg w społecznym odbiorze świadczą dziesiątki tysięcy osób przekazujących do KRRiT swoje poparcie dla argumentów zawartych w skargach. Dowodzi to dobitnie, iż wspomniane audycje wywołują wręcz niepokoje społeczne. Odbieramy je jako co najmniej akceptowaną przez rządzących dyskryminację katolików. Dobitnym tego przykładem jest wspomniana już audycja TVP1 z 13 grudnia, która budowana była na bezpodstawnych zarzutach wobec inicjatywy powstania Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. Jana Pawła II. W naszej skardze skierowanej do KRRiT na tę audycję pokazaliśmy wyraźnie, iż Muzeum jest realizowane zgodnie z prawem i w oparciu o partnerstwo publiczno-prywatne, na identycznych zasadach, jak wcześniej powstałe w Warszawie Muzeum POLIN. W odniesieniu do Muzeum „Pamięć i Tożsamość” w audycji formułowano zarzuty, których nikt nie stawia w odniesieniu do Muzeum POLIN. Zarzuty takie nie przystają ani do pierwszej, ani do drugiej z obydwu wymienionych instytucji kultury. Traktowanie więc inicjatywy katolickiej inaczej jest kolejnym dowodem na dyskryminowanie katolików przez obecnie rządzących.
Kampania oszczerstw i mowy nienawiści prowadzona w liberalno-lewicowych mediach, inspirowana wręcz przez obecnie rządzących, doprowadza do kierowania różnego rodzaju gróźb (z pozbawieniem życia włącznie) wobec o. dr. Tadeusza Rydzyka i komunikatów (jak dotąd szczęśliwie nieprawdziwych) o podłożeniu ładunków wybuchowych w siedzibach instytucji powstałych w celu wspomagania formacji religijnej i patriotycznej wielomilionowej rzeszy katolików. Od ubiegłego roku owe groźby formułowane anonimowo w odniesieniu do osób i instytucji nasiliły się. Tak było np. prawie bezpośrednio po emisji audycji z 13 grudnia 2024 r. w odniesieniu do siedziby Fundacji Lux Veritatis, która jest partnerem powstania Muzeum „Pamięć i Tożsamość”. Podobnie niedawno, kolejny już raz, wystąpiły anonimowe groźby zabójstwa kierowane wobec Dyrektora Radia Maryja. Zgłoszenia tych wcześniejszych do odpowiednich służb były umarzane ze względu na – jak to określano w decyzjach –„niską społeczną szkodliwość czynu”. Ostatnio przekonaliśmy się jednak, że w przypadku WOŚP i jej lidera służby potrafiły w podobnych sytuacjach działać szybko i skutecznie, natychmiast identyfikując sprawców. W nadzór nad tym działaniem angażowali się ministrowie obecnego rządu. To porównanie świadczy już wyraźnie o dyskryminowaniu środowisk katolickich w Polsce przez ekipę obecnego premiera. Przywołane tu skutki prowadzonej kampanii oszczerczej mogą być tragiczne. Dlatego do aktywistów inspirujących i tworzących ową kampanię kierujemy wezwanie do zaprzestania siania nienawiści wobec środowiska twórczo zaangażowanego w budowę dobra wspólnego. Nie bądźcie zazdrośni! Spróbujcie wykazać, że zamiast niszczyć dobro zbudowane przez innych potraficie sami podobne zbudować.
Rodzina Radia Maryja swoje przeciwdziałanie kłamstwu i manipulacjom opiera na modlitwie wspólnotowej i indywidualnej. Modlimy się za wstawiennictwem Patronki Radia Maryja o uwolnienie naszej Ojczyzny od kłamstwa, od mowy nienawiści, od dyskryminowania katolików. Tak było w drugą niedzielę lipca podczas naszej tegorocznej pielgrzymki do Pani Jasnogórskiej. Tak również było, gdy we wspólnocie w grudniu modliliśmy się podczas rocznicowego dziękczynienia w Toruniu. Te intencje modlitewne są też obecne na spotkaniach lokalnych biur i kół Radia Maryja oraz w naszej codziennej modlitwie indywidualnej. Modlitwy te liczna rzesza członków Rodziny Radia Maryja wspomaga stałymi ofiarami, utrzymując w ten sposób działalność tych dzieł oraz zapewniając ich niezależność od jakiegokolwiek kapitału i sprawujących władzę.
Sytuacja obecna powoduje, że niezbędne jest intensywne wsparcie naszym dodatkowym działaniem. Zachęcamy, a nawet prosimy przyjąć to jako zobowiązanie, aby w rozmowach z bliźnimi uwrażliwiać ich na te sprawy. Wzywamy do poszerzenia kręgu rozmówców, do rozmów z posłami i senatorami. Trzeba je odbywać z parlamentarzystami wszystkich opcji. Apostolska Rodzina Radia Maryja potrafi czynić to kulturalnie, podając argumenty i zachęcając – nawet tych nieprzychylnych – do działania dla dobra wspólnego, bo taki powinien być cel pracy posłów i senatorów. Warto odwiedzanym uzmysłowić, że dyskryminowanie środowiska katolickiego i dzieł ewangelizacyjnych tworzonych przez to środowisko jest działaniem coraz bardziej niszczycielskim wobec wszystkich Polaków. Można w tych rozmowach skorzystać z tekstów komunikatów naszego Zespołu, które publikował „Nasz Dziennik”. Szczególnie zachęcamy do nakierowania parlamentarzystów na teksty niedawnych komunikatów z 12 października i 14 listopada 2024 r. oraz skargę na audycję wyemitowaną przez TVP1 w dniu 13 grudnia br. (publikacja w „Naszym Dzienniku” z 19 grudnia 2024 r.). Wszystkie te materiały są dostępne w Internecie i odwiedzani parlamentarzyści mogą je z łatwością odnaleźć. Trzeba ich tylko zachęcić do lektury tych komunikatów. Podczas owych rozmów warto uzmysłowić parlamentarzystom, szczególnie katolikom, aby wnosili te tematy do parlamentu polskiego i europejskiego za pomocą takich aktywności, które są dostępne dla wszystkich, jak interpelacje, wypowiedzi itp. Przeglądaliśmy zestawienie interpelacji poselskich z ubiegłego roku. Jak dotąd nie zauważyliśmy, aby parlamentarzyści korzystali z przysługującego im prawa wniesienia stosownych interpelacji w sprawach, które są ewidentnym dyskryminowaniem katolików i dzieł przez nich tworzonych. Udział w tej dyskryminacji osób prominentnych z ekipy obecnie rządzącej i działania mediów inspirowane ich kłamliwymi wystąpieniami powinny być właśnie tematem interpelacji w Sejmie, Senacie oraz w Parlamencie Europejskim. Musimy z tej drogi również korzystać i uwrażliwiać parlamentarzystów na te sprawy.
W zakończeniu niniejszego komunikatu chcemy wzmocnić nasze wystąpienie oceną przedstawioną przez św. Jana Pawła II. Podczas krótkiej pielgrzymki do Polski w 1995 r., w Skoczowie Ojciec Święty upomniał się o nasze prawa. Tamtą wypowiedź tu wspominamy, gdyż jest również aktualna obecnie. Wówczas usłyszeliśmy: „Wbrew pozorom, praw sumienia trzeba bronić również dzisiaj. Pod hasłami tolerancji w życiu publicznym i w środkach masowego przekazu szerzy się nieraz wielka, może coraz większa nietolerancja. Odczuwają to boleśnie ludzie wierzący. Zauważa się tendencję do spychania ich na margines życia społecznego, ośmiesza się i wyszydza to, co dla nich stanowi nieraz największą świętość. Te formy powracającej dyskryminacji budzą niepokój i muszą dawać wiele do myślenia”. To wtedy Jan Paweł II wezwał wówczas żyjących, ale – ze względu na ponadczasowy charakter tamtego wystąpienia – również współczesnych Polaków: „Czas próby polskich sumień trwa! Musicie być mocni w wierze!”. To od nas zależy rezultat przejścia przez czas próby, od naszej postawy i naszej aktywności. Musimy obronić przed niszczycielską dyskryminacją naszych kapłanów i dzieła, które powstały dzięki ich zaangażowaniu i naszemu wsparciu. Te dzieła służą i będą służyć dobru wspólnemu!
20 stycznia b.r. ZG SDP zwrócił się do KRS z wnioskiem o weryfikację, czy zmiany zgłoszone lub mające zostać zgłoszone do KRS przez Oddział Warszawski Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w konsekwencji wyborów nowych władz oddziału są zgodne z przepisami prawa i statutem SDP.
Powyższy wniosek uzasadniony jest faktem, iż wg naszej wiedzy podczas wyborów do władz terenowych w Warszawie 7 grudnia 2023 r. OW SDP dopuścił się poważnych uchybień w zakresie przeprowadzenia procedury wyborczej. Szczególnie istotnym zarzutem, który został zgłoszony do KRS, jest fakt, iż do Zarządu OW SDP kandydował i został wybrany p. Marek Czarnecki. Zgodnie z informacją opublikowaną na stronie Biuletynu Informacji Publicznej Sądu Okręgowego w Warszawie, p. Marek Czarnecki był w tym czasie Wiceprezesem Zarządu Krajowego „Ruchu Jedności Polaków”. Jest to partia polityczna wpisana do ewidencji pod nr 451 z dniem 19 maja 2023 r. Tymczasem zgodnie z § 29 ust. 4 pkt 2 statutu SDP, nie wolno łączyć funkcji we władzach Oddziału Stowarzyszenia z funkcją członka władz partii politycznej. Członkowie zebrania OW SDP nie zostali poinformowani, że w/w pełni taką funkcję. Należy przy tym dodać, że nie brał on udziału w zebraniu wyborczym.
Marek Czarnecki jest politykiem, o czym świadczy jego biogram i przebieg kariery zawodowej (źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Marek_Czarnecki_(polityk). Nie ma dziennikarskiego dorobku zawodowego, który uzasadniałby jego obecność w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich, a z racji swojej aktywności politycznej nigdy nie powinien kandydować i zasiadać we władzach SDP. Apelujemy do Marka Czarneckiego o dobrowolne zrzeczenie się obecnej funkcji i wycofanie się z działalności w SDP.
Niezależnie od decyzji KRS i OW SDP na wniosek Prezesa SDP sprawą zajmie się Naczelny Sąd Dziennikarski oraz Rzecznik Dyscyplinarny SDP.
Serię debat jubileuszowych roku 2025 w Archidiecezji Gdańskiej rozpoczęło spotkanie z dziennikarzami i przewodnikami. „Prawda to podstawowe kryterium rzetelności w mediach, dziennikarz musi do niej dążyć i ją przedstawiać. Wielu z nas traktuje swój zawód jak powołanie, więc staramy się zawsze być wierni prawdzie” – mówiła prezes SDP Jolanta Hajdasz. Spotkanie odbyło się 26 stycznia a jego inicjatorami byli biskup Piotr Przyborek i ks. Mateusz Tarczyński, redaktor naczelny gdańskiej redakcji tygodnika Gość Niedzielny.
Okazją do spotkania był trwający w kościele katolickim Rok Jubileuszowy 2025 oraz 100. rocznica powstania Archidiecezji Gdańskiej. Termin też nie był przypadkowy – zbiegał się z obchodzonym 24 stycznia Światowym Dniem Środków Społecznego Przekazu. Przed dyskusją w Archikatedrze w Oliwie została odprawiona uroczysta Msza św. pod przewodnictwem ks. bp Piotra Przyborka, biskupa pomocniczego archikatedry gdańskiej, a po niej w Auli Jana Pawła II odbyła się debata pod hasłem „Pielgrzymi nadziei”.
Słowo – nieść dobrą nowinę
W swojej homilii biskup Piotr Przyborek, nawiązując do słów Ewangelii o niesieniu Dobrej Nowiny, zastanawiał się nad znaczeniem „słowa”, mówił o tym, jak jest ważne uświadomienie sobie tego, co chce się przekazać wypowiadając dane słowa. Ks. dr Adam Jeszka, konsultor Rady ds. Turystyki i Pielgrzymek KEP wyjaśniał znaczenie znaków pielgrzymich i omówił dynamiczny rozwój i stale rosnąca popularność szlaków św. Jakuba w Europie.
„Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana”. Biskup Piotr Przyborek podkreślił, że ten fragment Ewangelii czytany w tę konkretną niedzielę w kościołach ukazuje, jak wielką moc ma słowo.
Dwóch ministrantów
„Słowem można człowieka zniszczyć albo go dźwignąć” – powiedział biskup. Przypomniał dwa zdarzenia sprzed wielu lat, kiedy to dwóm różnym ministrantom w dwóch różnych krajach upadła ampułka i roztrzaskała się. Jeden z nich usłyszał od kapłana słowa nagany: „idź stąd i więcej nie wracaj”, a do drugi został potraktowany z wielką wyrozumiałością.
Pierwszy chłopiec to Josef Bros Tito, późniejszy dyktator komunistycznej Jugosławii, który tak silnie przeżył owe zdarzenie, że odszedł i nigdy już nie wrócił do Kościoła, a po latach stał się dyktatorem narodów bałkańskich. Ten drugi ministrant to późniejszy kardynał Fulton Sheen, który w tej opisywanej sytuacji usłyszał słowa :„ty zajmiesz kiedyś moje miejsce”. Ten chłopiec został kapłanem, a potem świętym. „Może więc dobrze jest, nawiązując do opowieści Sokratesa o trzech sitach, przesiewać słowa przez sito pytając siebie czy to jest prawdziwe, co chcę powiedzieć, czy to jest ważne i czy to jest dobre? – pytał biskup i radził by słowa, zwłaszcza te negatywne, wymawiać bardzo ostrożnie a najlepiej w ogóle ich nie używać.
Dziennikarz i przewodnik
Ks. Mateusz Tarczyński zastanawiał się nad tym co łączy pracowników mediów z przewodnikami PTTK? Duchowny dowodził, że jedni i drudzy starają się uchwycić i pokazać prawdę – media o zaistniałych faktach, przewodnicy o dziedzictwie kulturowym i historii. Słowo jest również znakiem. A czym są znaki i po co są? „Znaki mogą nas odsyłać do innych obiektów lub zjawisk” – wyjaśniał ks. Adam Jeszka.
Fasada oliwskiej katedry
„Odsyłają do czegoś innego w sposób bezpośredni i naturalny”. Znakiem jest muszelka na drodze do grobu św. Jakuba. Znak to również drogowskaz, informacja. Znaki mają też znaczenie symboliczne, jak chociażby dwie skrzyżowane ze sobą linie tworzące krzyż.
Symbole
I właśnie na przekazywaniu prawdy skupiła się prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP dr Jolanta Hajdasz. Jej wystąpienie „Głosić prawdę i nieść nadzieję” skoncentrowało się na wyjaśnieniu, czym jest prawda dla dziennikarzy, na czym polega jej odkrywanie i jakie zagrożenia czyhają na dziennikarzy w ich pracy we współczesnych mediach?
„To bardzo trudne, zwłaszcza w Polsce, gdy mamy do czynienia z zawodem tak otwartym. W dzisiejszych czasach niemal każdy chce pokazać, że ma rację. I na dodatek chce coś przekazać niezależnie od tego, czy inni chcą tego słuchać, czy nie” – mówiła Hajdasz.
Aby świadomie nie kłamać
Wielu dziennikarzy nie wszystko może powiedzieć, ale to przecież dziennikarze odkrywają prawdę. Jan Paweł II mówił: „najważniejsze, żebyście świadomie nie kłamali”.
Prezes SDP zwróciła uwagę na ogromne wyzwania dziennikarskie w XXI wieku. „Najbardziej wartościowe rzeczy w naszej pracy powstają poprzez uprawianie czegoś co nazywamy dziennikarstwem tożsamościowym, czyli wykonywaniem zawodu nie tylko dla pensji i honorarium , ale także, a czasem – przede wszystkim – z pasji i dążenia do ukazania prawdy, co robi się poza godzinami pracy, z pasji, z chęci rozwijania zainteresowań i szukania prawdy, np. chcemy np. opisać jakiś mało znany, a unikatowy obiekt architektoniczny, albo pokazać historię ludzi, którzy nigdy wcześniej jej nie opowiadali” – podkreśliła Jolanta Hajadasz.
Debata podczas spoktania: (od lewej) ks. dr Maciej Kwiecień, ks. dr Adam Jeszka, prezes SDP dr Jolanta Hajdasz
Jej zdaniem kwintesencją dziennikarstwa jest odkrywanie prawdy o otaczającym nas świecie. Prezes SDP przytoczyła też słowa papieża Franciszka wypowiedziane w orędziu na 59. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, który przypadł 24 stycznia 2025 r.: „Dzielcie się z łagodnością nadzieją, która jest w waszych sercach”.
Odkrywanie prawdy
We wspólnej debacie, której moderatorem był ks. dr Maciej Kwiecień, rzecznik archidiecezji gdańskiej, redaktor naczelny gdańskiego oddziału sieci „Radia Plus”, padło sporo pytań związanych z życiem w prawdzie i jej głoszeniem. Prezes SDP mówiła m.in. o podświadomym przekazie, zwłaszcza tym wizualnym, z czego większość osób nie zdaje sobie sprawy. „Twierdzą, że nikogo nie słuchają, że sami sobie radzą w odkrywaniu prawdy, bo np. nie oglądają telewizji, a wszelkie wiadomości uzyskują w Internecie. Tylko nie wiedzą, że ktoś po coś tę informację w tym Internecie zamieścił i nie musi być ona prawdziwa, chociaż taką się wydaje” – ostrzegała. „Proponuje, aby szukać tych mediów, w których nie przeważa interes korporacyjny. O niektórych mass mediach mówi się, że są niezależne, ale ważne jest, jak dane medium odnosi się do kodeksu dziennikarskiego” – wskazywała Hajdasz.
Uczestnicy spotkania dziennikarzy i przewodników turystycznych w aulii Jana Pawła II na terenie gdańskiej kurii
„No i kolejna sprawa – każde medium ma właściciela, który ma wpływ na to co się przekazuje, np. pod kątem kampanii wyborczej. Czyli, zgodnie z zasadą <<czyje media tego przekaz>>”. Czy może znaleźć się coś krytycznego na temat samorządowców i piśmie wydawanym przez samorząd? Jest to taka naturalna cenzura” – mówiła Hajdasz podkreślając, że media pełnią ważną rolę, ale mnóstwo ludzi chce za ich pośrednictwem nas oszukiwać.
„Modelem optymalnym jest oglądanie wielu stacji, [korzystanie z wielu mediów – red.], ale nie każdy ma na to czas” – podkreśliła prezes SDP.
23 stycznia modliliśmy się o łaskę Nieba dla naszego Kolegi śp. redaktora Józefa Matusza, dziennikarza, publicysty, wieloletniego prezesa Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Rzeszowie i członka Zarządu Głównego SDP.
Na mszy świętej w kościele pw. Św. Krzyża w Warszawie odprawionej w intencji śp. Józefa Matusza, władze Stowarzyszenia reprezentowały wiceprezes SDP Wanda Nadobnik i skarbnik SDP Aleksandra Tabaczyńska.
Z całego serca dziękujemy wszystkim dziennikarzom, za ofiarowane Komunie św. i modlitwy.
*** *** ***
Józef Matusz był prawnikiem. Wybrał jednak dziennikarstwo. Zaczynał w studenckim „Dwukropku” a potem był „Dziennik Obywatelski AZ”. Stanowił podporę rzeszowskich „Nowin” i regionalnej redakcji „Rzeczpospolitej”, był także korespondentem PAP. Zasiadał w Radzie Nadzorczej Radia Rzeszów i Radzie Programowej TVP3 w Rzeszowie. Od 2016 do 2023 roku był dyrektorem rzeszowskiego ośrodka Telewizji Polskiej.
Józef Matusz był szefem oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Rzeszowie, zasiadał też w Zarządzie Głównym SDP. Odznaczony przez prezydenta RP Andrzeja Dudę Srebrnym Krzyżem Zasługi. Miał 63 lata.
Józef, Józek, Józio… Zawsze z pomysłami, zawsze w ruchu, zawsze pomocny, zawsze pełen werwy i humoru…
Zawsze.
Zawsze będzie w naszej pamięci.
Nawet pisanie o nim w czasie przeszłym boli…
Do zobaczenia Józiu…
Śp. Józef Matusz zmarł nagle po ciężkiej chorobie 15 stycznia 2025 r. Został pochowany 17 stycznia na cmentarzu w Krasnem koło Rzeszowa.
Rodzinie, Bliskim, Przyjaciołom i Znajomym śp. Józefa Matusza
składamy wyrazy głębokiego współczucia
Członkowie i władze Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich