Rosyjska dziennikarka, która zaprotestowała przeciwko wojnie na Ukrainie, będzie korespondentką „Die Welt”

Właściciel „Die Welt”, koncern Axel Springer, poinformował że Marina Owsiannikowa, która zasłynęła antywojenną akcją w państwowej rosyjskiej telewizji Kanał 1, będzie korespondentką tego niemieckiego dziennika.   

W połowie marca 43-letnia Marina Owsiannikowa, dziennikarka kanału 1, pojawiła się na wizji za plecami prowadzącej program na żywo i rozwinęła plakat z napisem: „Zatrzymajcie wojnę, precz z wojną, nie wierzcie propagandzie, tu was okłamują. Rosjanie przeciw wojnie”  (pisaliśmy o tym TUTAJ). Za swój czyn została skazana przez sąd w Moskwie na grzywnę wysokości 30 tys. rubli (280 dolarów). Uznano ją za winną wykroczenia administracyjnego, zorganizowania „nieskoordynowanej akcji publicznej”.

Protest rosyjskiej dziennikarki stał się głośny na całym świecie.Roman Hryszczuk, członek Najwyższej Rady Ukrainy, sugerował jednak, że działanie Owsiannikowej mogło stanowić element kremlowskiej propagandy, którego celem było skłonienie Zachodu do załagodzenia sankcji wobec Rosji (pisaliśmy o tym TUTAJ).

W poniedziałek, 11 kwietnia koncern Axel Springer, właściciel „Die Welt” poinformował, że  Marina Owsiannikowa została niezależną korespondentką tej gazety i będzie relacjonowała m.in. wydarzenia z Ukrainy i Rosji. Dziennikarka ma pisać do gazety, a także współpracować z jej kanałem telewizyjnym.

„Marina Owsiannikowa miała odwagę w kluczowym momencie skonfrontować widzów w Rosji z pozbawionym upiększeń obrazem rzeczywistości. Broniła przy tym najważniejszych cnót dziennikarskich – mimo groźby represji państwowych. Nie mogę się doczekać współpracy” – stwierdził w oświadczeniu  Ulf Poschardt, redaktor naczelny grupy Welt.

Rosyjska dziennikarka powiedziała, że „Die Welt” opowiada się za wolnością, której zaciekle bronią mieszkańcy Ukrainy. „Obowiązkiem dziennikarza jest stawanie w obronie tej wolności” –  podkreśliła Owsiannikowa.

opr. jka, źródło: Axel Springer

WALTER ALTERMANN: Putin, Orestes oraz inne niepoprawności językowe

Czy Putin jest rzeźnikiem? Od czasu, gdy prezydent Biden nazwał prezydenta Rosji rzeźnikiem, wszyscy przyjęli to określenie jako celne. Potępienia Putina jest ze wszech miar słuszne, jednak samo „rzeźnik” budzi wątpliwości. Rzeźnik to przecież starożytny zawód, i z jego usług korzystamy wszyscy, poza nielicznymi wegetarianami i podobnymi im ludźmi, którzy uważają, że tofu, kiełki i dojrzałe warzywa zastąpią nam mięso. Tu uwaga – w naszej szerokości geograficznej słońce operuje zbyt słabo i płody ziemi nie wystarczą do zdrowej diety. Ale to kłopot wegetarian i ich kolegów.

Putin zatem, z całą pewnością rzeźnikiem nie jest. Może natomiast być oprawcą, zbrodniarzem, katem i zwyrodnialcem.

I jeszcze jedno – przy okazji. Spotykane w Polsce nazwisko „Małolepszy” – w średniowieczu oznaczało kata. Ludzie bali się choćby wymawiać słowo „kat”, więc znaleźli sposób, by obejść to straszne słowo. Nazywa się to sposobem omawianiowym.

Podobnie Żydzi w sposób dookolny nazywają Boga, nie wymawiając jego imienia ze strachu i czci. Jahwe znaczy „ten który jest”. Wszyscy wiedzą o kogo chodzi, ale imię nie padło.

Podobnie jest z niedźwiedziem. W średniowieczu był najwspanialszym i najpotężniejszym zwierzęciem Europy, jednocześnie budził podziw i strach. Nie wypowiadano jego imienia, żeby się nagle nie zjawił. Od starożytności był władcą nie tylko lasów i puszcz, ale i ludzkich umysłów. Na przełomie XI i XII wieku niedźwiedź traci jednak  na znaczeniu i stopniowo oddaje pola lwu, który to zyskuje miano króla zwierząt i staje się symbolem władzy królewskiej.

Imienia niedźwiedzia zatem nie wymawiano, żeby nie ściągnąć go w pobliże osad. Dlatego mamy „niedźwiedź”, które wcześniej  brzmiało „miedźwiedź”, a u Rosjan mamy „miedwiedia”. Mamy też misia, mrówczarza i kudłatego. U Słowian miedwied’ oznaczało jedzącego miód, miodojada. W Polsce i Rosji mamy też nazwiska pochodzące od niedźwiedzia – np. Niedźwiedzki i Miedwiediew.

Swoją drogą Miedwiediew też kanalia, choć ma nazwisko ładne.

Orestes – nie tylko brzmi, ale i znaczy

Kilka razy zdarzyło mi się w życiu na kilka chwil oniemieć i zastygnąć jak żona Lota, w ten biblijny słup soli. Jeden z takich przypadków dopadł mnie w salonie meblowym w połowie lat 90-tych. Przechadzając się między szafami, stołami i kredensami, natknąłem się na kanapę i dwa fotele. Niby normalne, ale zaskoczył mnie kartonik z napisem, który informował, że ten banalny zestaw to: „Wypoczynek Orestes”.

„Wypoczynek” to skrót od „zestawu wypoczynkowego”, który składa się z kanapy i dwóch foteli. Niekiedy zamiast foteli jest mała, dwuosobowa kanapa. I ten „wypoczynek” jest do przyjęcia, choć skrótowce mnie denerwują. Natomiast „Orestes” w nazwie był szokiem.

Kimże bowiem był Orestes? To jedna z najtragiczniejszych postaci antyku. Był synem Agamemnona – wodza spod Troi – i Klitajmestry. Ponieważ w mitologii greckiej nic nie dzieje się na skutek cech charakteru bohaterów a wszystkim kierują bogowie, zatem bezwzględni bogowie – najczęściej starożytni pisarze wskazują tu na Apolla – wyznaczyli Orestesowi okrutny los. Musiał pomścić ojca, zabijając matkę oraz jej kochanka, za to że Klitajmestra zabiła swego męża Agamemnona. Orestes był bohaterem wielu antycznych dzieł literackich, przede wszystkim tragedii. Jakby na domiar tragicznego losu Orestes był bratem Ifigenii i Elektry, którym bogowie zgotowali równie okrutne życie. Morderstwo matki ściągnęło na Orestesa Erynie, które doprowadziły go do obłędu.

Wymyślić Orestesa, jako patrona „wypoczynku”, to tak jakby ktoś nazwał swą firmę okulistyczną EDYP lub CYKLOP, albo gaśnicę pianową HEROSTRATES.

Sprawa ma głębszy sens, bo po co ktoś używa słów, pojęć, które są mu nieznane, dalekie i obce? A jeżeli już naszła go taka językowa chcica, jeżeli tak perfidnie pokierowali jego losem bogowie, że odjęli mu rozum… to dlaczego nie sięga do encyklopedii? I naprawdę taka sytuacja nie dotyczy jakiegoś błahego przypadku z kanapą. Nasi politycy – wszystkich kierunków – co i rusz używają słów o wątpliwym sensie.

No, ale jak ktoś chce być lepszy, to w końcu zawsze dopadną go Erynie… I ja takich delikwentów nie żałuję, bo jakaś kara za zbrodnie językowe być musi.

Widzowie, oglądający spektakularne widowiska

Ostatnio coraz częściej możemy usłyszeć od sprawozdawców sportowych, że jakieś zagranie na boisku, jakaś akcja były spektakularne. „Spektakularny” uśmiercił już: wyjątkowy, widowiskowy, zachwycający, niebywały, rzadko spotykany… A przecież „spektakularny” pochodzi od od „spektatora” czyli widza, obserwatora. I dlatego nie można mówić, że widowisko było spektakularne, bo to tak jakby mówić, że masło było maślane.

Co prawda Encyklopedia PWN notuje, że spektakularny to: „sprawiający duże wrażenie lub zwracający na siebie uwagę”. Ale tu mam jedno wyjaśnienie. Encyklopedie są poniekąd jak notariusz, który zapisuje wolę klientów. A tymi klientami jesteśmy my wszyscy, więc dbajmy o nasz wspólny majątek, jakim jest język.

Faul w obrębie

„Faulu nie było. Wszystko w obrębie przepisów walki o piłkę” – mówi w telewizji sprawozdawca meczu piłki nożnej.

Niby zrozumiale, ale nie do końca. Obręb jest pojęciem z dziedziny geodezji, wyznaczania granic działki, określenia obszaru jakiegoś terenu. Mamy – na przykład – obręb działki budowlanej. W piłce nożnej mamy też obręb pola karnego, ale nie mamy obrębu przepisów. Niestety jest to częste, że przenosimy zakresy słów na inne tereny, na inne zakresy i dziedziny życia. Mówimy więc o obrębie prawa, przestrzeni informacyjnej, przestrzeni porozumienia politycznego, przestrzeni edukacyjnej a nawet mentalnej. Niby strata jest niewielka, ale lepiej byłoby, gdyby sprawozdawca powiedział prosto i zrozumiale: „Faulu nie było. Wszystko odbyło się zgodnie z przepisami”.

Jednak podejrzewam, że do uzyskania awansu ze stanowiska „sprawozdawca” na stanowisko „komentator” wymagane jest mówienie o obrębie przepisów. Być może sprawa awansu nie jest ujęta w kodeksie pracy, ale cicha, niepisana umowa może o tym mówić.

Osławiona brygada

Dziennikarz mówiący o ukraińskiej 128 Zakarpackiej Samodzielnej Brygadzie Górsko-Szturmowej, chcąc jej oddać, że jest świetna i ma duże sukcesy w walce z Rosjanami, powiedział, że jest to „osławiona brygada”.

Fatalny pomysł, pana redaktora. Osławiony w naszym języku znaczy, że ktoś, lub coś ma złą sławę, że jest okryty hańbą. Zamiar był szczytny, ale wyszło tragicznie. Brzmi to podobnie do „sławny”, ale znaczy coś zupełnie przeciwnego.

Kiedyś dobierano dziennikarzy z rozsądkiem i wnikliwie się kandydatowi do zawodu przypatrywano. Teraz dziennikarzy potrzeba kilkadziesiąt razy więcej niż przed II wojną światową i w czasach PRL. No i zapanowała moda na ludzi młodych, dynamicznych i szybkich. A niestety cechą młodości z pewnością nie jest rozwaga i młodzi mówią wszystko, zanim pomyśli głowa. Przepraszam za trawestację Słowackiego, ale tak mi jakoś, „na szybko” samo weszło z klawiatury.

Raptem

„I to jest raptem 15-te zwycięstwo Igi” – powiedział znany sprawozdawca meczu tenisowego Igi Świątek. Zaskoczyło mnie to, bo sprawozdawca tenisa jest sprawozdawcą już w drugim pokoleniu. Myślałem, że po ojcu odziedziczył nie tylko talent, ale też znajomość rodzimego języka. Myliłem się. Zapewne sprawozdawca chciał powiedzieć, że Iga osiągnęła już 15-te z kolei zwycięstwo. Ale powiedział „raptem”.

Wyjaśnijmy więc, że „raptem” oznacza „jedynie, zaledwie, ledwo co”. I z pewnością jest to określenie negatywne, złośliwe.

Możemy powiedzieć, o człowieku niewysokim: „Kawał faceta, raptem metr sześćdziesiąt w kapeluszu”. Możemy też stwierdzić, jak w starej żydowskiej anegdocie, Swat przedstawia młodemu człowiekowi kandydatkę na żonę. Jednak kandydat na męża ma zastrzeżenia, że proponowana kandydatka spała z połową miasta. Swat odpowiada: „Wielkie mi miasto, raptem 10 tysięcy ludzi”.

 

WALTER ALTERMANN: W jakieś części sojusznicy, czyli jak być poniekąd w ciąży

Wojna Rosji z Ukrainą, a właściwie napaść Rosji na Ukrainę, ma i taki odczyn, że jak papierek lakmusowy ujawniła kto jest naszym twardym współsojusznikiem w NATO – na kogo można liczyć absolutnie, na kogo nie bardzo a na kogo broń Boże. Bo nagle okazało się, że ten militarny sojusz jest bardziej mocny w gębie niż na polu walki. Sam, jako „człowiek pamiętający po ojcu i dziadkach” podejrzewałem, że może być niewesoło, ale, że będzie aż tak smutno – to nie bardzo. Pamiętam rodzinnie, jak bardzo Polacy liczyli na dwa światowe mocarstwa we wrześniu 1939 roku. Pamiętam, też z przekazu,  jak przez cały wrzesień – przynajmniej do 17 września 1939 roku – oczekiwaliśmy ataku Francuzów i Brytyjczyków na Niemców.

Później okazało się, że z dwu tych mocarstw jedynie Brytyjczycy chcieli walczyć. Natomiast Francuzi skompromitowali się najpierw na polu walki, na którym gracko przegrali. Potem przegrali politycznie, gdy zgodzili się na łagodną okupację części ich ojczyzny i czystą kolaborację drugiej części.

Opowiadał mi ojciec, że polscy żołnierze w Stammlager für kriegsgefangene Mannschaften und Unteroffiziere w Fallingbostel (w skrócie: w Stalagu) czyli w obozie jenieckim, najczęściej przeklinali Francuzów. Oczywiście Francja na nas nie napadła, ale co do Niemców i Rosjan wszyscy mieli od pokoleń wyrobione zdanie.

Niestety historia lubi się powtarzać, przy czym po raz drugi najczęściej jest tragikomedią. A nam akurat w ogóle nie jest do śmiechu.

Przez kilka dziesięcioleci NATO było najpotężniejszym sojuszem związkowym na świecie. Teraz jednak – pod naporem ukraińskich wydarzeń – okazało się bardziej klubem dyskusyjnym niż organizacją militarną. Przy czym, wyjaśnijmy to od razu – nie jest to klub londyńskich dżentelmenów a raczej klub handlarzy, dla których najważniejszy jest zysk, choćby miał pochodzić z handlu bronią. I nie jest to złośliwy epitet, bo przecież już po zajęciu przez Rosję Krymu, mimo wprowadzonego embarga na dostarczanie agresorowi broni i jej komponentów, kilkanaście krajów Europy, w tym część członków NATO, współpracowało na tym polu z Rosją.

Teraz modny i powszechny stał się slogan, że „nie wolno karmić Rosji importując od niej węgiel, ropę naftową i gaz”. I jakoś niewielu wspomina, że Francja od 2014 roku dostarczyła Rosji elementy uzbrojenia za 152 mln Euro, a Niemcy za 12 mln Euro. Czym są te komponenty? Są urządzeniami, podzespołami, bez których rosyjskie samoloty, rakiety nie mogłyby latać, czołgi strzelać a łączność rosyjskiej armii nie istniałaby. Oprócz Francji i Niemiec na tej liście hańby są jeszcze: Włochy, Austria, Bułgaria, Czechy, Słowacja, Finlandia, Hiszpania i Chorwacja.

Zwróćmy uwagę, że wartość wyeksportowanego przez te państwa uzbrojenia lub jego elementów nie jest zawrotna. Ale być może był to element większych transakcji? Może te państwa chciały zyskać sympatię Putina? Może tenże sprzedawał im gaz i ropę ciut taniej?

I tak się zastanawiam – czy rządy tych państw, zgadzając się na ten newralgiczny eksport, nie zdawały sobie sprawy, że dostarczane „komponenty uzbrojenia” pomogą Rosji łatwiej zabijać również obywateli państw lekceważących embargo? Czy te rządy nie zastanawiały się, że hasło „gospodarka przede wszystkim, głupcze” nie może dotyczyć biznesów z potencjalnym, a od 2014 roku faktycznym, agresorem? I jeszcze jedno, a może te rządy są jedynie i po prostu przedstawicielstwami handlowymi swoich producentów broni?

Przyjrzyjmy się teraz niektórym z państw, w tym członków NATO, których postępowanie budzi przerażenie.

Ach, ta niefrasobliwa, słodka Francja

Prawda jest okrutna. Francja od czasów Napoleona Bonaparte nie wygrała żadnej wojny. A i to, choć Napoleon wygrywał z Prusami, Austrią i Hiszpanią, i jego wojny skończyły się przecież sromotną klęską.

Potem Francja przez cały pozostały XIX wiek na terenie Europy przegrywała co było do przegrania, na przykład z Prusami. W koloniach natomiast i w wojnie opiumowej z Chinami błyszczała. Ale też łatwo się walczy z państwami będącymi co najmniej wiek „do tyłu” w technice wojennej. I wojna światowa skończyłaby się również klęską Francji, gdy zza oceanu nie przybyły posiłki USA. Wojnę 1940 roku Francja przegrała bezprzykładnie. Potem, po wojnie wielu tłumaczyło, że Francuzi byli tak porażeni stratami z I wojny, że utracili bojowego ducha. Potem w sierpniu 1944 roku oddziały Francji Walczącej defilowały na Polach Elizejskich, ale przecież nie oni wyzwolili Paryż i całą Francję. A co do tej parady zwycięstwa… Amerykanie potrzebowali w powojennej Europie sojusznika i padło na Francję. Później jeszcze Francja przegrała Indochiny i Północną Afrykę. O ile w wojnach nie bardzo Francuzom idzie, to ich produkcja i handel bronią ma się dość dobrze.

Pamiętamy przecież, po rozpoczęciu pierwszej rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2014 roku, skandal z wyprodukowaniem dla Moskwy dwóch nowoczesnych okrętów desantowych klasy Mistral. Jeden miał się nazywać Władywostok, drugi Sewastopol. Oba były najnowszym osiągnięciem francuskiej techniki. Miały popłynąć do Rosji, ale po gromach z Waszyngtonu, w końcu Francja sprzedała te okręty Egiptowi w 2015.

Ostatnio usłyszałem w jakimś programie telewizyjnym przykrą anegdotkę z II wojny światowej. Gdzieś tak we wrześniu 1939 roku pewien kapitan francuskiego lotnictwa bombowego zwrócił się z pomysłem do swego przełożonego, żeby zbombardować zakłady zbrojeniowe w Zagłębiu Ruhry. W odpowiedzi usłyszał; „Czy pan oszalał, przecież te zakłady są czyjąś prywatną własnością!”

Francja ma od czterech wieków doskonałą renomę. Język francuski był językiem światowych elit, artyści zadziwiali, technicy udoskonalali świat, południowe kanały wodne, wieża Effela, moda, piosenka…

Ale gdzieś tak w tak zwanym „międzyczasie” z odważnych wojowników Francuzi stali się cwanymi mieszczanami.

Najbardziej zadziwiające jest to, że prezydent Macron bez przerwy wydzwania do Putina. Co ich łączy? W co wierzy Macron? W swój urok osobisty, maniery i ogładę? A może chce coś u Putina utargować dla Francji? Nie należałoby tego wykluczać.

Dzisiaj ich bataliony maszerują w ich hymnie państwowym. Zresztą jest to piękna, ale dzisiaj pusta już pieśń.

Ci poważni i solidni Niemcy

O ile chodzi o wątpliwych sojuszników to najmniej pretensji można mieć do Niemców. Ich historia XX wieku spowodowała, że postanowili stronić od posiadania większej armii. I Niemcy uwierzyli, że handel, że globalizacja, że wzajemne uzależnienia powstrzymają każdego normalnego polityka od wejścia na ścieżkę wojny. Tyle, że Putin nie jest normalnym politykiem. Co prawda chodzi ubrany w drogi garnitur, zna języki obce, ale w duszy jest to okropny Wielkorus, dla którego powiększanie terytorium i wzrost liczby ludności są boskimi nakazami. Dla niego Rosja to religia. Był już podobny mu człowiek, który wierzył w germańską rasę i niemiecki naród. Co prawda był Austriakiem, ale podawał się za Niemca, co już powinno zastanawiać. Niemcy prawdopodobnie uwierzyli, lub bardzo chcieli uwierzyć, że Putina z Hitlerem nic nie łączy.

Były też momenty śmieszne i straszne zarazem. Dwa tygodnie przed agresją Rosji prezydent Niemiec Frank Steinmeier powiedział, że Nord Stream II miał być pewnego rodzaju zadośćuczynieniem Rosji przez Niemcy za to co ten kraj wycierpiał w II wojnie światowej. Przerażające, że prezydent nie uwzględnił, że równie dużo ucierpieli Ukraińcy.

Oczywiście dla niektórych „zdrowych sił” w Polsce zawsze najgorsi będą Niemcy. Wczoraj usłyszałem w programie telewizyjnym, jak prawicowy dziennikarz (sam się tak określał) stwierdził, że „Rosja ma w Niemczech pełno agentów. Na przykład była kanclerz Merkel, będąc w szkole średniej wygrała konkurs języka rosyjskiego. A takich właśnie ludzi Rosja werbowała.”

To się nazywa – jakby kto nie wiedział – pełny odlot. Tę anegdotkę dedykuję mojemu znajomemu, który ma do dziś problem, bo w podstawówce doszedł do wojewódzkiego finału konkursu wiedzy o Polsce i świecie współczesnym.

Królowie czardasza, czyli Węgry

Chciałbym napisać coś przykrego o Viktorze Orbanie, bo zasłużył… Ale powstrzymam się, bo Węgrów zawsze traktowałem jako europejską egzotykę. I to nie tylko przez język. Węgry bowiem już na przełomie XIX i XX wieku wieku stworzyły swój obraz na wzór i podobieństwo operetki. Zresztą w kategorii „operetka” mają ogromne osiągnięcia. Uśmiechnąłem się, gdy widziałem, jak Orban, po zwycięstwie wyborczym wyliczał wrogów, których jego partia pokonała. A są to: lewica węgierska, lewica międzynarodowa, światowe media, biurokraci z Brukseli, Georg Soros i Wołodymyr Zełenski.

Lista jest tak absurdalna, że naprawdę śmieszna. I dlatego było mi wesoło jakbym właśnie oglądał „Księżniczkę Czardasza”. A to szczytowe węgierskie dzieło. Treść nie jest skomplikowana. Operetka Emmericha Kálmána z 1915 roku ma proste libretto, łatwo trafiające do mas. Gwiazda czardasza Sylvii Varescu, piękna, utalentowana i młoda artystka ma zamiar wyjechać za granicę. Jest w niej do szaleństwa zakochany Edwin, którego ojciec książę Leopold Maria próbuje wyperswadować synowi związek z aktorką. Ten pozostaje jednak głuchy na ojcowskie depesze. Kocha Sylvię, i nie chce nic poradzić na to, że: „…choć na świecie dziewcząt mnóstwo, usta lgną ku jednym ustom”. Sylvia miota się, chce uciec przed jego miłością, którą odwzajemnia, lecz nie ma złudzeń co do jej szczęśliwego zakończenia. Do Edwina przybywa z Wiednia porucznik von Rohnsdorf, z rozkazem stawienia się w korpusie. Edwin podporządkowuje się rozkazowi, choć wie że za jego wydaniem stoi ojciec. Rohnsdorf przypomina przy okazji Edwinowi o zawartych przed pięciu laty zaręczynach z hrabianką Stasi. Ale Edwin, by dowieść Sylvii szczerości swych uczuć, prosi ją o rękę… Dalej jest jeszcze gorzej, ale nie będę streszczał, bowiem jak pisał Witold Gombrowicz: „Operetka jest tak skretyniałą formą, że jest aż doskonała”. Ale tak się zastanawiam, czy Orban to nie ta gwiazda czardasza Varescu, w której zakochał się Putin? A może jest odwrotnie: Putin to rzeczona Varescu a Orban jest jako ten książę?

W sumie zastanawia mnie w Orbanie jedno – jak można być w NATO i jednocześnie tak mocno przyjaźnić się agresorem Putiunem? Zresztą to samo dotyczy niektórych polityków z niemieckich i francuskich „elit”. Nie mam tak skomplikowanej natury, żebym uważał, iż w jakieś części można być sojusznikiem. Tak jak nie można być poniekąd w ciąży.

Dla Viktora Orbana miałbym – serio – jedną starą radę: Niedobrze jest, gdy maluczcy pchają się między kamienie młyńskie.

 

 

TADEUSZ PŁUŻAŃSKI: Piłsudska czy Bierutowa?

Kto jest pierwszą Damą Polski? Formalnie obie panie. Mąż Aleksandry Piłsudskiej (z domu Szczerbińskiej) – Józef jest historycznym naczelnikiem państwa i pierwszym marszałkiem odrodzonej Rzeczpospolitej, ale i mąż Janiny Bierut (z domu Górzyńskiej) – Bolesław wciąż, o zgrozo, uznawany jest w świetle prawa za prezydenta Polski.

31 marca 1963 r. w Londynie zmarła Aleksandra Piłsudska (z domu Szczerbińska), kobieta wolności. Przed i po II wojnie światowej działaczka niepodległościowa i społeczna. Uznanie zdobyła jeszcze zanim w 1921 r. na stałe związała się z Józefem Piłsudskim. Obowiązki wobec Ojczyzny łączyła z wychowywaniem dwóch córek, które miała z Marszałkiem – Wandy i Jadwigi.

O niepodległość Polski walczyła w Polskiej Partii Socjalistycznej, Polskiej Organizacji Wojskowej, Legionach Polskich. W niepodległej II Rzeczpospolitej realizowała się w pracy społecznej pomagając poszkodowanym i najuboższym. Dama Orderu Virtuti Militari, od 1926 r. zasiadała w Kapitule VM.

Po wybuchu II wojny światowej, wraz z córkami ewakuowała się do Wilna, następnie przez Łotwę i Szwecję do Londynu. Pochowana na cmentarzu North Sheen. W 1992 r. jej prochy zostały złożone w grobowcu rodzinnym na Starych Powązkach  w Warszawie.

Pod Bezdanami

Aleksandra urodziła się 12 grudnia 1882 r. w Suwałkach, jako córka Piotra Szczerbińskiego, urzędnika magistratu w tym mieście oraz Julii Zahorskiej. Rodzice zmarli, gdy miała kilkanaście lat, dlatego była wychowywana przez babkę Karolinę Zahorską i ciotkę Marię Zahorską.

Ukończyła gimnazjum w Suwałkach, kursy handlowe J. Siemiradzkiej, studiowała na Uniwersytecie Latającym. W 1903 r. rozpoczęła pracę urzędniczki w fabryce wyrobów skórzanych na warszawskiej Woli.

W 1904 r. wstąpiła do PPS. Brała udział w wielu akcjach bojowych, w tym napadzie na bank Państwowy w Kijowie. 26 września 1908 r., w ramach grupy Organizacji Bojowej PPS dowodzonej przez Józefa Piłsudskiego, uczestniczyła w ataku na rosyjski pociąg pocztowy pod Bezdanami, nieopodal Wilna, zdobywając ponad 200 tys. rubli.

W 1907 r. aresztowana przez carską policję w Warszawie, jednak zwolniona z braku dowodów. Po przeniesieniu się do Lwowa pracowała w biurze fabrycznym. Działała w Związku Strzeleckim i Towarzystwie Opieki nad Więźniami Politycznymi.

Po wybuchu I wojny światowej przydzielona do oddziału wywiadowczo-kurierskiego I Brygady Legionów Polskich, była komendantką kurierek legionowych. Sama przechowywała broń i przewoziła bibułę. Działała w POW, za co została aresztowana przez Niemców w listopadzie 1915 r. i internowana w obozie w Szczypiornie. W 1917 r. wróciła do pracy w POW jako kurierka materiałów wybuchowych i wywiadowca. Ślub z Józefem Piłsudskim, którego poznała jeszcze w 1906 r., wzięła 25 października 1921 r. w Belwederze. Z Naczelnikiem Państwa, jako jego druga żona, miała córkę Wandę i Jadwigę. Mieszkali w willi Milusin w podwarszawskim Sulejówku.

Bierutowie

Teraz słowo o tej drugiej. Janina Górzyńska, córka Bronisławy z Zawadzkich i Stanisława Górzyńskiego, urodziła się 30 stycznia 1890 r. w Lublinie. Bolesława Bieruta poznała w podlubelskim majątku Studzianki, administrowanym przez państwa Staniszewskich, gdzie ona była przedszkolanką, a on prowadził prace miernicze.

Ślub wzięli w 1921 r. W 1923 r. urodziła się ich córka Krystyna (inżynier-architekt, wraz z mężem Bidziną Maminajszwilim większość życia spędziła w Gruzji), a dwa lata później – syn Jan Chyliński (inżynier, w Moskiewskim Instytucie Lotniczym uzyskał dyplom magistra inżyniera – specjalisty ds. silników lotniczych; ambasador PRL w RFN w latach 1978–1981).

Mimo, iż w kolejnych latach Bierut pozostawał w nieformalnych związkach z Małgorzatą Fornalską (ich córka prof. Aleksandra Jasińska-Kania była partnerką politruka-mjr Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego-socjologa Zygmunta Baumana), a potem z Wandą Górską (formalnie była sekretarką Bieruta, określana mianem „królowej Belwederu”, była z Bierutem podczas jego ostatniej podróży do Moskwy w marcu 1956 r.), to Janina Bierut była formalnie pierwszą damą. Po śmierci w 1985 r. została pochowana na… Powązkach Wojskowych w Warszawie.

Premiera filmu Pawła Bogocza „Pożegnanie z wolnością”   

Fundacja im. Jana Kochanowskiego zaprasza na premierę filmu Pawła Bogocza „Pożegnanie z wolnością”, która odbędzie się 1 kwietnia o godz. 18 w Krakowie w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszą”, ul. Szczepańska 1. Po pokazie zaplanowano spotkanie i dyskusję z udziałem twórców filmu.

Jednym z bohaterów filmu „Pożegnanie z wolnością” jest dziennikarz Sławomir Matusz, który został skazany z art. 212 kk. W jego obronie występowało Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP (pisaliśmy o tym TUTAJ).

JAROSŁAW GUZY: Jeżeli ktoś powiela rosyjską propagandę nie jest dziennikarzem

Z JAROSŁAWEM GUZYMekspertem ds. bezpieczeństwa międzynarodowego, analitykiem, działaczem opozycji niepodległościowej, pierwszy przewodniczącym Niezależnego Zrzeszenia Studentów – rozmawiał Hubert Bekrycht.

H.B.: Poza relacjami ukraińskich dziennikarzy, jest kilka sposobów przekazu z tej wojny, m.in. – rosyjski, czyli kłamliwy, oszczerczy, proputinowski – zagraniczny, reporterów spoza Ukrainy, często naiwny – polski zgodny z naszą racją stanu – i niestety wychodząca z różnych państw, także z Polski, narracja, delikatnie mówiąc, sprzyjająca rosyjskim bandytom, którzy napadli na Ukrainę. Jak Pan to ocenia?

Jarosław Guzy: Są tacy ludzie. Nie miejmy złudzeń, są praktycznie w każdym kraju, nie tylko u nas, ale właśnie paradoksalnie są także w Polsce. Istnieją środowiska renegackie i statystycznie podczas każdej wojny są dziennikarscy renegaci. To, że są w przekazie publicznym podczas rosyjskiej inwazji, bardzo martwi. Trudno na to znaleźć sposób w demokracji, ale są sposoby i na renegatów.

Skąd ci dziennikarscy renegaci się biorą w Polsce?

Moim zdaniem było zbyt wiele tolerancji dla funkcjonowania agentury rosyjskiej. I tej operacyjnej i agentury wpływu. Były również pewne deficyty, jeśli chodzi o działanie naszych służb, co nie oznacza, że w demokracji nie można głosić głupich poglądów. Jeśli są to jednak poglądy głoszone na zamówienie obcego mocarstwa, wrogiego Polsce i naszym sojusznikom, to akcja państwa powinna być zdecydowana.

…wobec dziennikarzy głoszących takie poglądy…

…to nie są dziennikarze. Jeżeli ktoś powiela rosyjską propagandę, nie jest dziennikarzem. Nie przysługują mu te same prawa przysługujące prawdziwym dziennikarzom. Wolność słowa, nawet w najbardziej demokratycznym kraju, ma swoje ograniczenia. Jest wolność słowa, ale nie ma wolności dla rosyjskiej agentury

 Jak Pan ocenia relacje dziennikarskie z moskiewskiej inwazji na Ukrainę? 

Środowiska dziennikarskie, także te dotychczas ze sobą poróżnione, bo pochodzące z różnych nurtów politycznych, ideologicznych, in gremio, wobec rzeczywistości wojennej inwazji rosyjskiej, mają do spełnienia ogromną rolę. To, że światowa opinia publiczna jest poruszona, tym co dzieje się na Ukrainie, stanowi zasługę dziennikarzy, reporterów, operatorów, dźwiękowców, producentów. Relacjonując ogrom zniszczeń i brutalność rosyjskich żołnierze, dziennikarze na Urainie płacą często najwyższą cenę…

WALTER ALTERMANN: Rosja, Polska, Ukraina – Starcie Zachodu z Dalekim Wschodem (4). Ukraina – trudna droga do wolności

O ile Rosja przez wieki dążyła, i dąży nadal, do jednoznacznej przewagi władzy centralnej nad swoimi obywatelami, o ile Polska przesadziła ze złotą wolnością szlachty, co doprowadziło do upadku i rozbiorów Rzeczypospolitej Obojga Narodów, o tyle Ukraina zawsze walczyła i nadal walczy o wolność swojego państwa i jego mieszkańców. Trzy sąsiadujące kraje, a tak różna przeszłość i różne rozumienie powszechnej wolności ich mieszkańców.

Na początek podkreślmy, że historia stosunków polsko-ukraińskich zna wielu fałszerzy, po obu stronach, ale na pierwsze miejsce wybija się Henryk Sienkiewicz ze swoją Trylogią. To z jego powieści Polacy czerpią do dzisiaj „wiedzę” o sąsiadach. Żeby samemu nie znęcać się nad noblistą, oddajmy głos Bolesławowi Prusowi, który w 1884 roku w tygodniku „Kraj” przeprowadził druzgocący atak na fałszowanie realnej historii przez Sienkiewicza. Poniższy fragment przedstawia, co naprawdę powinien powiedzieć Chmielnicki Skrzetuskiemu:

„Jak ty śmiesz – rzekłby Chmielnicki do Skrzetuskiego – przemawiać do mnie w imieniu Rzeczypospolitej, sługo Wiśniowieckiego? Król niech dziś przemawia od niej, nie jurgieltnicy. Ale król, choć uznał nasze krzywdy, ma związane ręce. I co to za Rzeczpospolita, w której twój pan i jemu podobni zdławili chłopa, ubezwładnili szlachcica, ogłodzili armię i rozbili albo zgnoili wszelką władzę?… Czy nie oni, zagarnąwszy ziemię, chcą mieć z nas robocze bydło, czy nie oni wolą płacić haracz Tatarom niż żołd zaporoskiemu wojsku? A co nam dali za Cecorę i Chocim, nie licząc innych prac? Bat i pańszczyznę. I przed kim to ma ugiąć kark wojsko zaporoskie, komu oddać broń i sztandary? Nie rycerzom – handlarzom. Już im obmierzła wojna, a pachnie tylko dukat. Więc sprzedają chłopa Żydom, świnie i pszenicę Niemcom, swoje głosy tym co lepiej płacą, króla w Gdańsku a Rzeczpospolitą w Wiedniu, Stockholmie, Konstantynopolu – gdzie się da. Twój pan i jemu podobni, to rak, co pożarł armię i władzę, a w końcu stoczy Rzeczpospolitą, jeżeli ja go nie wytnę i nie wypalę… A ty, Skrzetuski, wracaj do twego pana, ażeby miał mu kto podać strzemię, jak będzie uciekał. Nie dlategom cię wykupił i wysłuchał, żeś jego poseł, ale żeś mi ocalił życie. Nie lubię być dłużnikiem oficjalisty Wiśniowieckich”.

Powyższy cytat rozwiniemy w następnym odcinku naszej analizy spraw ukraińskich i będzie jeszcze ostrzej.

Teraz, zanim przystąpimy do opisania i analizy tematu, poznajmy podstawowe pojęcia dotyczące geografii i historii Ukrainy. To ważne, bo potem nie mylić się. Niech nam w tym pomoże nieoceniony Słownik mitów i tradycji kultury, Władysława Kopalińskiego, PIW 1987.

Podstawowe terminy geograficzno-historyczne

Ruś. Słowianie mieszkający na drodze normandzkich Waregów z Zatoki Fińskiej do Carogrodu (Konstantynopola) nazywali ich Rusami wg fińskiego Ruotsi. Po raz pierwszy zastosowano nazwę Ruś do całego kraju w Nowogrodzie, gdzie mówiono po szwedzku jeszcze ok. 1300 roku. Odtąd staje się ona nazwą historyczną we wszystkich latopisach, z późniejszymi dodatkami „Kijowska”, „Moskiewska” itd. Nazwa Rosja jest natomiast pochodzenia bizantyjskiego, pod jej wpływem zaczęto pisać w hramotach zamiast Ruś – Rusija, po raz pierwszy w 1497 r., raz jeden Rosija w 1565 r., ale dopiero od połowy XVII w. wchodzi w użycie ta grecka forma. Nakazał ją urzędowo Piotr I.

Ruś Biała – Białoruś

Ruś Czarna – dzielnica Rusi Kijowskiej, a potem Wielkiego Księstwa Litewskiego z Nowogródkiem, Słonimiem, Wołkowyskiem i Grodnem.

Ruś Halicko – Wołyńska państwo powstałe w wyniku zjednoczenia księstw halickiego i włodzimiersko-wołyńskiego przez księcia włodzimiersko-halickiego Romana Mścisławowicza w 1199 r. Obejmowało ono ziemie od Sanu, Wieprza i Nura na zach. Po dział wodny Bugu i Niemna, bagna górnej Prypeci i górny bieg Bohu. Podział tych ziem między Polskę i Litwę następował w od 1352 r. do 1366 r.

Ruś Kijowska wczesnofeudalne państwo Europy Wsch. z IX-poł. XII w. ze stolicą w Kijowie. W X-XI w. jej granice stanowiły San, Wieprz, górny Niemen i środkowa Dzisna, jezioro Ładoga i Onega, obejmowała dorzecze górnej Wołgi, Oki i górnego Donu, pas stepów zajętych przez Połowców i Pieczyngów oddzielał ją od Morza Czarnego.

Ruś Mała, Małoruś. Małorosja, nazwa nadawana Ukrainie, głównie od XVIII w. do XX w.

Ruś Podkarpacka Ukraina Zakarpacka.

Ruś Włodziersko-Suzdalska dzielnica Rusi Kijowskiej między Oką i górną Wołgą, sięgająca na północy Biełooziera i Ustjuga.

Kozacy pochodząca z różnych klas społecznych, głównie z chłopów, grupa ludności na Ukrainie i w południowo-wschodniej Rosji, wytworzona w ciągu XV i XVI wieku, stanowiąca swoisty wolny stan w feudalnej Rzeczypospolitej i państwie moskiewskim, z odrębną organizacją wojskową. Kozacy Zaporoscy na Ukrainie, podlegający nominalnie Rzeczypospolitej, w praktyce byli niezależni; z części ich tworzono regularne oddziały wojskowe (Kozacy rejestrowi); mieszkańców obozów warownych (siczy) i osad (pałanek) nazywano Kozakami siczowymi, a przebywających w stepach myśliwych, rybaków, bartników itd. – siromachami. Kozacy dońscy, kubańscy, uralscy w służbie państwa moskiewskiego uzyskali wolność osobistą i samorząd z obieranymi atamanami, sotnikami i esaułami.

Historia ziem dzisiejszej Ukrainy

Historia Ukrainy jest bogata, co niestety zawsze zwiastuje kłopoty. Państwa bogate i od wieków niepodległe najczęściej zapisują swą historię nie na swoim terenie. Przeszłość Ukrainy jest jednak historią narodu walczącego o swą wolność, a to zapowiada fakty tragiczne, które miały miejsce na jej terenie.

We wczesnym średniowieczu obszary Ukrainy zasiedlały plemiona słowiańskie, m.in. Chorwaci, Drewlanie, Dulebowie, Polanie, Tywercy, Ulicze, Wołynianie (identyfikowani z Dulebami).

Dzieła zjednoczenia wschodniej Słowiańszczyzny podjął Kijów, który był silnym ośrodkiem Polan. Kijów, stał się (po Nowogrodzie Wielkim) centrum państwa staroruskiego (Ruś Kijowska), które w X w. zjednoczyło całą wschodnią Słowiańszczyznę. W 988 r. książę Włodzimierz Wielki przyjął chrzest za pośrednictwem Bizancjum. Szczyt potęgi państwa kijowskiego przypadł na panowanie Jarosława Mądrego (1019 –1054) i Włodzimierza Monomacha (1113–1125).

W XII w., po rozpadzie Rusi Kijowskiej na księstwa dzielnicowe nastąpił powolny upadek pozycji Kijowa. W XIII w. wyrosło Księstwo Halickie pod rządami Romana Mścisławowicza i jego syna, Daniela Halickiego, który zjednoczył większą część obecnych ziem ukraińskich wraz z Kijowem (1239 r.). Jednakże w tychże latach najazd mongolski rozdzielił ostatecznie dawną Ruś na kilka części: obszary stepowe, już wcześniej zasiedlone przez koczowników, znalazły się w granicach założonej przez Batu-chana Złotej Ordy; w faktyczną zależność od Mongołów popadło tzw. Zalesie (Ruś Włodzimiersko-Suzdalska) i księstwo riazańskie (wkrótce włączone bezpośrednio do Złotej Ordy). W mniejszym stopniu zależna była ziemia nowogrodzka. W XIV i XV wieku w Zalesiu hegemonię zdobyli książęta moskiewscy, a wokół ich stolicy rozpoczął się proces tworzenia Rosji. W tym czasie dawne ruskie ziemie zachodnie i południowe, uwolnione spod władzy mongolskiej przez wojska litewskie, weszły w skład Litwy oraz Polski (część Księstwa Halicko-Wołyńskiego).

Kozacy i inni

Na uwolnione obszary, w znacznej mierze zniszczone i wyludnione przez napady tatarskie, napływali zbiegowie z księstw zależnych od Złotej Ordy oraz osadnicy polscy; na tzw. Dzikich Polach (między Dniestrem a Dnieprem) tworzyła się społeczność złożona z wielu grup etnicznych.

Szczególne znaczenie dla Ukrainy miało powstanie (XV–XVI w.) kozaczyzny wspomagającej budzącą się ukraińską świadomość narodową, a co najmniej poczucie odrębności. Po unii lubelskiej z 1569 roku Ukraina została wcielona do Korony. Niezadowolenie ludności ukraińskiej wywoływały powstające wówczas latyfundia magnackie (uzależnianie wolnych chłopów i Kozaków), próby nadania form organizacyjnych kozactwu (wprowadzenie rejestru), unia brzeska z 1596r., zawarta między Kościołem katolickim a częścią ruskiego Kościoła prawosławnego.

Na rozwój ukraińskiej świadomości narodowej miały duży wpływ powtarzające się od 1591 roku powstania kozackie. Największe z nich (1648–54), kierowane przez Bohdana Chmielnickiego przekształciło się w wojnę o samodzielną Ukrainę. Wciągnięcie do wojny zależnych od Turcji Tatarów a potem Moskwy przekreśliło jej cel główny i doprowadziło do uporczywych bratobójczych walk. Rezultatem był podział Ukrainy wzdłuż Dniepru między Rzeczpospolitą a Rosję (1667 r. rozejm andruszowski, 1686 r traktat Grzymułtowskiego).

W polskiej części Ukrainy (Ukraina Prawobrzeżna) zlikwidowano wojska kozackie i przywrócono unię religijną, zniesioną przez Chmielnickiego. Mimo dość dobrej sytuacji gospodarczej wrzenie nie ustawało, wyłonił się ruch hajdamaków, z aktami skrajnej przemocy, później też krwawo stłumiony.

W rosyjskiej części Ukrainy (Lewobrzeżna, Hetmańszczyzna) zlikwidowano unię, a w 1688 r. metropolię kijowską podporządkowano patriarsze moskiewskiemu, systematycznie ograniczano władzę hetmanów kozackich, zwłaszcza po przejściu hetmana Mazepy na stronę Szwedów podczas wojny północnej (1700–21 r). W 1775 roku zlikwidowano Sicz zaporoską. 8 lat później Kozaków przypisano do ziemi, a Ukrainę oficjalnie wcielono do Rosji.

Ziemie ukraińskie po rozbiorach

Po rozbiorach Rzeczypospolitej – 1772 r., 1793 r., 1795 r. – większość Ukrainy znalazła się w granicach Rosji, jedynie Ruś Czerwona (zwana odtąd Galicją Wschodnią), północna Bukowina (przejęta w 1775 r. od Turcji) i Ruś Podkarpacka (od XI w. część Węgier) przypadły Austrii. Na stepach przyczarnomorskich (do 1917 r.  Noworosja) trwała kolonizacja, osadzano chłopów, rozbudowywano miasta, a w 1783 r. (po likwidacji chanatu) włączono do Rosji.

W drugiej połowie XIX w. Ukraina dzieliła się na kilka zróżnicowanych części: Galicję Wschodnią — prężną gospodarczo, najważniejszą w rozwoju świadomości narodowej, część stepową — z silną warstwą zamożnego chłopstwa, Ukrainę Słobodzką (pogranicze z Rosją) — typowo rolniczą, bez rozbudzonej świadomości narodowej, oraz uprzemysłowioną część wschodnią (Zagłębie Donieckie, Charków), związaną gospodarczo z Krzyworoskim Zagłębiem Rud Żelaza, z wieloetniczną ludnością.

Rosja kolonizuje Ukrainę

Władze rosyjskie stymulowały ruchy kolonizacyjne, osadzały Rosjan na Ukrainie, Ukraińców kierowały na inne tereny (m.in. do Kazachstanu i Azji Środkowej). Od XIX w. w rosyjskiej części Ukrainy (zw. oficjalnie Małorosją) trwała rusyfikacja, prześladowanie kultury ukraińskiej. Tak była realizowana koncepcja rosyjskich nacjonalistów – trójjedynego narodu rosyjskiego: Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy. Po rewolucji 1905 roku  pojawiły się na Ukrainie partie polityczne i wybitni działacze społeczni.

Czas I wojny światowej

Po 1905 roku w Galicji Wschodniej, poza rozbudowującym się ruchem politycznym, powstawały ukraińskie organizacje paramilitarne (np. Sokił, Sicze). Z nich w czasie I wojny światowej sformowały się oddziały Strzelców Siczowych (analogiczne do Legionów Polskich), z hasłem Ukrainy połączonej z monarchią habsburską.

Po rewolucji lutowej 1917 roku w Rosji na Ukrainie zaczął się ruch na rzecz niepodległości. W marcu 1917 roku powstała Centralna Rada Ukrainy (CRU), a wyłoniony przez nią Sekretariat Generalny zaczął tworzyć administrację państwową. Konflikt na tym tle z rosyjskim Rządem Tymczasowym trwał do rewolucji październikowej i po upadku tego rządu; CRU proklamowała (III Uniwersał) powstanie Ukraińskiej Republiki Ludowej (UNR) . Niezadowolenie na wsi z niezdecydowanej polityki władz UNR doprowadziło do przewrotu: 29 kwietnia 1918 r obwołano hetmanem Ukrainy gen. Pawło Skoropadskiego. Porażka Niemiec w I wojnie światowej przesądziła losy hetmana – 14 grudnia 1918 r. zbiegł z Kijowa do Niemiec. W listopadzie 1918 roku działacze UNR utworzyli Ukraiński Dyrektoriat i rozpoczęli powstanie narodowe. Tegoż dnia Armia Czerwona rozpoczęła atak na Ukrainie. 6 stycznia 1919 proklamowano w Charkowie, który do 1934 r. był stolicą stolica Ukrainy,  Ukraińską Socjalistyczną Republikę Radziecką (USRR). Od wschodu naciskały na Ukrainie siły antybolszewickie generała Antona Denikina, na wybrzeżu czarnomorskim lądowały wiosną 1919 r. interwencyjne wojska francuskie.

W Galicji Wschodniej w październiku 1918 r utworzono Zachodnioukraińską Republikę Ludową (ZURL), ale po ciężkich walkach oddziały ZURL zostały wyparte z Galicji przez siły polskie. Na Ukrainie wielu atamanów usamodzielniło się, pewną rolę odegrał też anarchizujący ataman Nestor Machno (na południu Ukrainy).

Ukraina po 1919 roku

Ostatnim aktem na rzecz niepodległości Ukrainy było zawarcie w kwietniu 1920 roku sojuszu Ukraińskiej Rady Narodowej (UNR) z Polską oraz wspólna walka przeciw bolszewikom – wyprawa kijowska Józefa Piłsudskiego. Ludność Ukrainy nie poparła tej walki, a ryski traktat pokojowy, zawarty w marcu 1921 r. przez Polskę z bolszewikami, przekreślił dalsze istnienie UNR. W wyniku I wojny światowej, wojny z Polską i decyzji władz sowieckich, poza granicami Ukrainy znajdowały się: Galicja Wschodnia i część Wołynia (Polska), Ruś Podkarpacka (od 1918 r. w Czechosłowacji), północna Bukowina i Besarabia (Rumunia), Krym (Rosyjska FSRR).

W końcu grudnia 1922 r. USRR weszła z innymi republikami sowieckimi w skład ZSRR. Przez kilka lat prowadzono tzw. korienizację (ukrainizacja, unarodowienie biurokracji państw. i kultury), która wraz z upowszechnieniem oświaty miała służyć głównie indoktrynacji w duchu komunistycznym. Głód 1921 i 1922 roku wykorzystano, jak w całym ZSRR, do walki z religią i duchowieństwem – powszechne zamykanie świątyń, konfiskata dobytku kościołów i zakonów.

Zwycięstwo grupy Stalina w walce o władzę w ZSRR zapoczątkowało wielkie zmiany. W 1928 roku zaczęło się uprzemysłowienie, czyli głównie rozbudowa przemysłu zbrojeniowego, a następnie powszechna kolektywizacja rolnictwa. Opór chłopów ukraińskich władze złamały terrorem i planową akcją potęgującą skutki głodu z 1931i 1932 roku na Ukrainie – kilka milionów ofiar. Od 1929 roku zaczęła się bezwzględna rusyfikacja, niszczenie zabytków, masowe mordowanie ukraińskich księży prawosławnych. Podczas wielkich czystek od 1935 do 1938 roku Ukraina poniosła, włącznie z mieszkającymi tam Polakami, najcięższe w ZSRR ofiary. Rozmiary represji ograniczył Nikita Chruszczow, który w 1938 r. stanął na czele Komunistycznej Partii [bolszewików] Ukrainy, nasilając jednocześnie kurs rusyfikacji.

Ukraina w czasie II wojny światowej

Po wybuchu II wojny światowej ZSRR, w sojuszu z Niemcami, 17 września 1939 r dokonał agresji na Polskę i anektował jej ziemie wschodnie, co uzgodniono w  paktu Ribbentrop–Mołotow, Obszar nazwany wówczas Ukrainę Zachodnią wcielono do USRR. W VIII 1940 przyłączono, na skutek wymuszonej zgoda Rumunii, północną Bukowinę i Besarabię. Obecne granice Ukraina ma od końca II wojny światowej, dzięki ustaleniom konferencji w Jałcie oraz paryskiego traktatu pokojowego, traktatu z Czechosłowacją o włączeniu do USRR Rusi Podkarpackiej, która podczas wojny należała do Węgier i umowy z Polską z lutego 1951 r.  o wymianie terenów pogranicznych.

W czasie II wojny światowej Ukraińcy z Galicji Wschodniej spodziewali się powstania państwa ukraińskiego pod protekcją Niemiec. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów – rozbita na frakcje banderowców i melnykowców, nazwanych tak od nazwisk przywódców: Stepana Bandery i Andrija Melnyka – próbowała działać na rzecz niepodległości, a jednocześnie, wbrew stanowisku duchowego przywódcy ukraińskiego arcybiskupa Romana Szeptyckiego, stymulowała terror poprzez rzezie ludności polskiej w Galicji Wschodniej i na Wołyniu. Działająca od 1941 roku Ukraińska Powstańcza Armia (UPA), następnie zdominowana przez banderowców, od 1943 prowadziła walkę z Niemcami, Polakami i komunistami w partyzantce sowieckiej. W 1943 roku powstała ukraińska Dywizja SS Galicja, głównie z frakcji melnykowców, a rozbita w 1944 r, weszła w skład UPA. Na okupowanej Ukrainie Niemcy nie utworzyli państwa ukraińskiego, tylko własną okupacyjną administrację, z rozbudowanym aparatem represyjnym, który Niemcy wykorzystywali m.in. podczas eksterminacji Żydów, m.in. w Babim Jarze w Kijowie.

Ukraina po II wojnie światowej

Po wojnie na Ukrainie odbudowano reżim komunistyczny, bez zmiany statusu USRR.

W 1954 roku, w 300-lecie „zjednoczenia Ukrainy z Rosją”, Ukraina na polecenie Chruszczowa otrzymała Krym, co wówczas nie miało to realnego znaczenia. Za rządów kolejnego sowieckiego przywódcy Leonida Breżniewa nastąpiła ponowna ostra rusyfikacja. Zniszczony ukraiński ruch narodowy odbudowywał się, ale z większym udziałem nurtu demokratycznego, pojawiły się nielegalne wydawnictwa, tzw. samizdaty. Mimo prześladowań opozycja przetrwała, podobnie jak Kościoły unicki i katolicki. Wstrząsem dla Ukrainy, który pobudził ją do nowej aktywności, była już w okresie pieriestrojki katastrofa w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej wiosną 1986 r. Reakcją był żywiołowy protest społeczny. We Lwowie wracano do tradycji Strzelców Siczowych. W marcu 1988 r. powstał Ukraiński Związek Helsiński (UHS). Zaczęła się odradzać ukraińska Cerkiew autokefaliczna oraz Kościoły unicki i katolicki.

W 1989 roku powstał szeroki Ukraiński Ruch Narodowy na Rzecz Przebudowy przekształcony rok później w Ukraińską Partię Republikańską. W1990 roku powstała również centrowa Demokratyczna Partia Ukrainy. W lipcu 1990 r Rada Najwyższa Ukrainy uchwaliła ustawę o suwerenności w ramach ZSRR, a przewodniczącym został Łeonid Krawczuk.

Ostatnie lata

W sierpniu 1991 roku doszło w Moskwie do nieudanego puczu, który doprowadził do upadku ZSRR. 24 sierpnia Rada Najwyższa Ukrainy proklamowała pełną niepodległość i zdelegalizowała partię komunistyczną. Wybory prezydenckie wygrał jesienią 1991 Krawczuk, którego nazywano komunistą o orientacji niepodległościowej. W powszechnym referendum ponad 90 proc. ludności opowiedziało się za niepodległością W przedterminowych wyborach prezydenckich z lipca 1994 roku zwyciężył Łeonid Kuczma. W polityce zagranicznej Ukraina w latach 90. XX w. dążyła do zbliżenia z UE i NATO.

W 2004 roku odbyły się wybory prezydenckie. Do drugiej tury przeszedł premier Wiktor Janukowycz oraz lider opozycji Wiktor Juszczenko. Według oficjalnych danych zwyciężył Janukowycz. Opozycja nie uznała tych wyników oskarżając obóz rządzący o nadużycia. Sąd Najwyższy uwzględnił zarzuty opozycji i zarządził powtórzenie drugiej tury wyborów 26 grudnia 2004.  Zwyciężył Juszczenko zdobywając 52% głosów. Wcześniejsze wielotygodniowe społeczne protesty zyskały miano „pomarańczowej rewolucji”. Juszczenko zaprzysiężony w styczniu 2005 roku zapowiedział podjęcie starań o członkostwo Ukrainy w UE i powołał rząd z Julią Tymoszenko.

We wrześniu 2005 roku, po konflikcie w obozie władzy, premierem nowego rządu został Jurij Jechanurow. Wybory parlamentarne z 2006 r. wygrało ugrupowanie Janukowicza, a drugie miejsce zajęli zwolennicy Tymoszenko, ale do rozmów koalicyjnych przystąpiły trzy partie „pomarańczowych”, mające łącznie większość w Radzie. Po niepowodzeniu tych negocjacji i kilkumiesięcznym ostrym kryzysie politycznym premierem został Wiktor Janukowycz. W 2010 r jego zwycięstwo w wyborach prezydenckich przypieczętowało władzę tego prorosyjsko nastawionego polityka.

W 2013 i 2014 r. protesty społeczne organizowane przez ugrupowania prozachodnie, zakończyły się pozbawieniem przez parlament prezydenta Janukowycza urzędu. Na  p.o. prezydenta wybrany przedstawiciel opcji prozachodniej Ołeksandr  Turczynow, a następnie prezydentem Ukrainy został Petro Poroszenko.

(Powyższa historia Ukrainy za Państwowym Wydawnictwem Naukowym)

Po zwycięskiej, bohaterskiej walce Ukraińców na kijowskim Majdanie w marcu Rosja dokonała secesji Krymu. Rozpoczęły się walki na wschodzie kraju, m.in. w Donbasie,  z siłami separatystycznymi wspieranymi przez Rosję – Kreml uzbrajając samozwańcze „republiki ludowe” rozpoczął wojnę na Ukrainie. Jej nowy, brutalny rozdział rozpoczął się o poranku 24 lutego 2022 roku…

Walka Ukrainy trwa

Kończąc ten geograficzno-historyczny wstęp o historii Ukrainy, trzeba powiedzieć, że w całych swoich dziejach Ukraina walczyła o wolność. Przy czym, co nietypowe dla Europy, swą wolność widzieli Ukraińcy bardziej, jako wolność osobistą niż państwową. Najpierw chcieli niezależności personalnej w ramach Wielkiego Księstwa Litewskiego, potem jako członkowie Korony, a w końcu jako obywatele ZSRR. I żadne z tych państw nie odważyło się na danie minimum wolności Ukraińcom. Może dlatego, że Ukraińcy stanowili bardzo dużą masę ludzi?

Marzenie o niepodległości Ukrainy, jako państwa pojawiło się na dobre w połowie XIX wieku, gdy Ukraińcy zrozumieli, że nie osiągną żadnych swobód w ramach państwa innego niż własne.

Dzisiaj Ukraina walczy znowu o niepodległość i niesamowicie odważnie, a także skutecznie, broni się przed najazdem Rosji, tym razem putinowskiej. Patrzymy na odwagę Ukraińców i podziwiamy ich, a pomagając Ukraińcom spłacamy swój wiekowy dług.

 

 

 

Radia RMF Ukraina można słuchać we Lwowie

RMF Ukraina rozpoczęło nadawanie swojego programu na terenie Ukrainy – we Lwowie oraz w obwodach tarnopolskim i wołyńskim. Stacja produkuje również specjalne serwisy informacyjne dla wszystkich zainteresowanych rozgłośni w tym kraju z poradami dla uchodźców udających się do Polski.

RMF Ukraina można słuchać na falach ukraińskiego partnera rozgłośni – Radia Smak: we Lwowie i w obwodzie tarnopolskim na 89,9 FM oraz w obwodzie wołyńskim na 93,7 FM. Na obu częstotliwościach nadawany jest ten sam program, który emitowany jest już w polskich miastach – Przemyślu i Hrubieszowie.

„Porozumieliśmy się z właścicielem Radiem Smak i rozpoczęliśmy transmisję naszego programu na jego częstotliwościach. Dzięki temu dotrzemy z informacjami dla uchodźców do większej liczby mieszkańców Ukrainy zmierzających do Polski” – tłumaczy Jarosław Pioterczak, dyrektor programowy RMF MAXXX nadzorujący projekt RMF Ukraina, cytowany w komunikacie prasowym.

RMF Ukraina zostało uruchomione przez Grupę RMF 2 marca, początkowo nadawało tylko w Przemyślu (98,6 FM), a po kilku dniach także w Hrubieszowie (93,3 FM).

Na antenie emitowane są przez całą dobę specjalne serwisy informacyjne po ukraińsku i po angielsku, w których podawane są ważne i przydatne informacje dla uchodźców m.in. na temat zasad przekraczania granicy oraz o ułatwieniach dla uchodźców i możliwości znalezienia pomocy w Polsce. Stacja nie nadaje reklam.

Grupa RMF podaje również, że na prośbę ukraińskiego regulatora – Narodowej Rady Telewizji i Radiofonii, RMF Ukraina rozpoczęło produkcję specjalnych serwisów, które będą dostępne za darmo dla wszystkich tamtejszych rozgłośni radiowych. W kilkuminutowych programach w języku ukraińskim podawane są wiadomości na temat sytuacji uchodźców w Polsce – m.in. o uproszczeniach prawnych i ustawowych wprowadzonych przez polskie władze, organizacjach charytatywnych niosących pomoc, możliwościach znalezienia noclegu, podróżowaniu transportem publicznym oraz samochodami, opiece medycznej oferowanej uchodźcom przez państwową służbę zdrowia czy sposobach poszukiwania pracy.

opr. jka, źródło: Grupa RMF

Jak pomagać uchodźcom z Ukrainy. Spotkanie w Kazimierzu Dolnym

Organizacja pobytu uchodźców z Ukrainy w Domu Dziennikarza w Kazimierzu Dolnym oraz pomoc dla nich była tematem spotkania przedstawicieli Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i lokalnych władz samorządowych.

Spotkanie odbyło się w piątek, 11 marca br.  na terenie ośrodka prowadzonego przez SDP.  Uczestniczyli w nim Zbigniew Wojciechowski , wicemarszałek województwa lubelskiego, Danuta Smaga, starosta puławski i Artur Pomianowski, burmistrz Kazimierza Dolnego. SDP reprezentowała Jolanta Hajdasz, wiceprezes Stowarzyszenia i Dariusz Popławski, dyrektor Domu Dziennikarza w Kazimierzu.

Aktualnie na terenie Domu Dziennikarza w Kazimierzu Dolnym przebywa 140 uchodźców z Ukrainy, w tym jest 93 dzieci.  60 z nich to wychowankowie Domu Dziecka w Mariupolu, pozostałe dzieci przyjechały ze swoimi mamami lub krewnymi. Wśród uchodźców jest także 11 osób głuchoniemych. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wszystkim zapewnia nocleg w 2 i 3 osobowych pokojach oraz całodzienne wyżywienie. Przedstawiciele władz lokalnych potwierdzili, iż ze względu na pobyt dzieci placówka jest pod szczególnym nadzorem administracji rządowej i samorządowej oraz zapewnili, iż udzielą wsparcia SDP w prowadzeniu ośrodka. Na jego terenie znajdą schronienie także dziennikarze z Ukrainy, których wojna  i sytuacja osobista zmusza do opuszczenia kraju. Aktualnie przebywa tam jeden dziennikarz z Kijowa, a w drodze do Kazimierza są kolejne 3 osoby. W trakcie spotkania omówiono także szczegółowo sytuację dzieci z Domu Dziecka w Mariupolu.  Anna Chepelieva, opiekunka tej grupy, wskazała najpilniejsze ich potrzeby (m.in. zapewnienie dostępu do opieki medycznej i psychologicznej) oraz dziękowała pracownikom Domu Dziennikarza w Kazimierzu Dolnym i SDP  za organizację ich pobytu w tym ośrodku.

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich uruchomiło specjalne konto, można na nie wpłacać środki przeznaczone na wsparcie uciekinierów wojennych, którzy znaleźli schronienie w Domu Dziennikarza SDP w Kazimierzu Dolnym.

Numer konta „Pomoc SDP dla Ukrainy”:  88 1020 1097 0000 7102 0217 3680

Do przelewów zagranicznych – SWIFT: BPKO PL PW, IBAN: PL

Facebook nie będzie blokować postów wzywających do przemocy wobec rosyjskiej armii i Putina

Firma Meta, właściciel Facebooka i Instagrama, w niektórych krajach pozwoli użytkownikom tych platform publikować posty wzywające do przemocy wobec rosyjskich żołnierzy w kontekście inwazji na Ukrainę.

Jak poinformował w czwartek Reuters, Meta tymczasowo zezwala również na niektóre posty wzywające do śmierci prezydenta Rosji Władimira Putina lub prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki. Rzecznik koncernu tłumaczy, że w wyniku rosyjskiej inwazji na Ukrainę dopuszczone zostały formy ekspresji politycznej, które normalnie naruszałyby zasady tych platform społecznościowych, takie jak np. „śmierć rosyjskim najeźdźcom”.

Nadal mają być blokowane wezwania do przemocy wobec rosyjskich cywilów.

Zmiany polityki dotyczą Armenii, Azerbejdżanu, Estonii, Gruzji, Węgier, Łotwy, Litwy, Polski, Rumunii, Rosji, Słowacji i Ukrainy.

W ubiegłym tygodniu Rosja zablokowała u siebie Facebooka (pisaliśmy o tym TUTAJ).

opr. jka, źródło: reuters.com